Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Archive for the ‘Objawienia’ Category

Wizjonerka z Fatimy widziała i potwierdziła objawienia Naszej Pani z Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 9 Listopad 2011


Trojka jasnowidzów z Fatimy: Łucja, Franciszek i Chjasinta

Podczas gdy Watykańska Międzynarodowa Komisja pod przewodnictwie Kardynała Camillo Ruini i CDF bada trwające Objawienia w Medjugorje. Stolica Apostolska nie powinna ignorować tego ważnego, ale tak mało znanego faktu o Objawieniach Maryjnych w Medjugorje. Były one potwierdzone, że są prawdziwe przez główną wizjonerkę z Fatimy Siostrę Łucję dos Santos, która nie tylko, że je potwierdziła, ale i powiadomiła, że doświadczyła objawień Naszej Pani z Medjugorje w klasztorze.

W oparciu o świadectwo bratanka Siostry Lucji, księdza Salinho – Salezjanina żyjącego w Portugali -Siostra Lucja miewała objawienia Maryi Dziewicy długo po 1917 roku, niektórych z tych objawień Dziewica mówiła do Siostry Łucji o kontynuowanej pracy Madonny w Medjugorje. To oświadczenie Ojca Salonho było udokumentowane przez Francuskiego autora Siostrę Emmanuel Maillard w jej książce „MEDJUGORJE, TRYUMF SERCA” (Queenship, 2004), zrewidowane wydanie jej wcześniejszej popularnej pracy, „MEDJUGORJE: LATA 90 „. Papież Jan Paweł drugi spotkał się z Siostra Emanuela i otrzymał kopie jej książki, dlatego tez wieść o powiazaniu głównej wizjonerki z Fatimy z objawieniami w Medjugorje – nie powinny być obce w Watykanie.

Jest to ważne ujawienie, jako jeden z tych faktów, których Kościół poszukuje w wyjaśnianiu logicznego związku pomiędzy Maryjnymi Objawieniami. Fatima i Medjugorje już posiadają wiele wspólnych cech; od cudu tańczącego słońca, które było obserwowane – raz w Fatimie i wielokrotnie w Medjugorje – to odnosi się do poświecenia Niepokalanemu Sercu Maryi w nabożności obydwu miejsc Fatimy i Medjugorje w duchowym programie codziennej modlitwy – w szczególności Różańca – Mszy Świętej, postu i sakramentu pokuty dla zbawienia grzeszników w obydwu miejscach; równocześnie niesamowita zbieżność opisów wizji po życiu w szczególności piekła, które były objawione jasnowidzom w obydwu objawieniach z Fatimy i Medjugorje. Ta zgodność jest bardzo jasna. Jak również teraz jest raport od Katolickiego księdza, członka rodziny głównej wizjonerki z Fatimy, to, że Siostra Lucja, która wielokrotnie doświadczyła objawienia Naszej Pani, która mówiła o swej pracy w Medjugorie; dlatego tez, Siostra Łucja wielokrotnie potwierdziła objawienia w Medjugorie poprzez swoje prywatne objawienia Dziewicy.

To objawienie wnosi również wątpliwość do wielu teorii twierdzących, że kryzys Medjugorje pogłębił się. Być może najbardziej notorycznie Brytyjski autor Donald Anthony Foley, który – w swojej książce, UNDERSTANDING MEDJUGORJE (ZROZUMIEC MEDJUGRJE) – wyrażą się z aprobata o objawieniach w Fatimie równocześnie (dosłownie) demonizuje objawienia w Medjugorje, opisując the dwa miejsca objawień, jako niemających nic wspólnego. Dobrze, jeżeli Foley i podobnie myślący krytycy wierzą w autentyczność wizji Siostry Łucji tak wiec jest bardzo trudno wątpić w to, że Madonna objawia się w Medjugorje gdyż Siostra Łucja osobiście potwierdziła ten fakt, będąc poinformowaną w swoich doświadczeniach objawień Maryi Dziewicy. Ten raport Siostry Lucji bratanka w gruncie rzeczy nie był szeroko rozpowszechniony. Ale wykazuje, że Jan Paweł Drugi nie był osamotniony w przekonaniu, że Medjugorje jest wypełnieniem Fatimy i że te dwa miejsca posiadają to samo duchowe źródło: jest nim Matka Boża.

Warto zauważyć podkreślając tą spójność, to, że Siostra Łucja i Jan Paweł II utrzymywali przyjaźń do końca życia. Można się zastanawiać czy oni kiedykolwiek rozmawiali o obecności Naszej Pani w Medjugorje, gdyż oboje utrzymywali przekonanie, że Dziewica z Fatimy kontynuuje swoja prace w Sośniańskiej wiosce. Aczkolwiek nigdy nie będziemy wiedzieć na pewno, ponieważ obie strony już odeszły do wieczności, nie byłoby to niemożliwe, gdyż Jan Paweł II w 1984 roku oświadczył, że Medjugorje jest kontynuacja i wypełnieniem Fatimy. Spotkał się on w Fatimie z Siostra Łucja dwa lata wcześniej. Papież był w Fatimie 13 Maja 1982 roku by podziękować Dziewicy za uratowanie jego życia w zamachu na jego życie. Był to ten sam dzień, w którym Nasza Pani z Medjugorje powiedziała wizjonerom w Jugosławii: ” Jego wrogowie próbowali go zabić, ale Ja go ochroniłam”.

Co ciekawe o doświadczeniach objawień Maryjnych siostry Łucji jest fakt, że nie zakończyły się one, podczas gdy była małą dziewczynką. To prawda, że ostatnie objawienie w polach Cova da Iria w pobliżu Fatimy, dopełniając się cudem tańczącego słońca, którego świadkami było 70,000 judzi 13 października 1917 roku. Aczkolwiek również po zakończeniu się tych publicznych objawień, Siostra Łucja w dalszym ciągu miewała prywatne objawienia Maryi Dziewicy, jako zakonnica w swojej celi. Ta sama Maryja Dziewica, która przyszła do niej, gdy była małą dziewczynka w Fatimie w dalszym ciągu ukazywała się Łucji jajko dorosłej kobiecie w klasztorze. The objawienia trwały do późnych okresów jej życia również po tym, gdy Madonna podobno zaczęła się ukazywać sześciorgu młodych ludzi w Medjugorje w 1981 roku.

Łucja dos Santos była jedyna wizjonerka z Fatimy, która żyła przez dwudziesty wiek aż do dwudziestego pierwszego wieku. Wkrótce po tym, gdy zaczęły się objawienia Fatimskie trojce dzieci, pastuszkom w 1917roku, dwoje z nich Jacinta i Franciszek Mato – brat i siostra – odeszli do wieczności. Franciszek zmarł na oskrzelowe zapalenie płuc w 1919 roku, podczas gdy Jacinta dostała groźna formę zapalenia opłucnej i zmarła w Lizbońskim szpitalu rok później. Franciszkowi zabrakło dwa miesiące by skończyć jedenaście lat, natomiast Jacincie zabrakło tylko jeden miesiąc by obchodzić swoje dziesiąte urodziny. Tylko Łucja, która żyła do podeszłego wieku.

Ona wstąpiła do zakonu, jako zakonnica, składając śluby wieczyste 3 października 1934 roku pod imieniem – Maria od Boleści – w Zgromadzeniu zakonnym Sióstr Świętej Doroty w Klasztorze w Tui, Hiszpania. Później Łucja powraca do Portugali i stepuje do Karmelitanek Bosych 31 Maja 1949 roku przyjmując imię Siostra Maria Łucja od Jezusa i Niepokalanego Serca w klasztorze Karmelitanek Świętej Teresy w Coimbra. Siostra Łucja zmarła w tym klasztorze w wieku 97 lat 13 lutego 2005 roku

Autor, Daniel Klimek

Źródło: http://www.medjugorjemiracles.com/2011/07/fatima-visionary-saw-and-confirmed-the-apparitions-of-our-lady-of-medjugorje/

Tłumaczył: Julian

Posted in Fatima, Kościół, Medziugorje, Objawienia, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | 56 Comments »

Świadectwo dla świata

Posted by Dzieckonmp w dniu 8 Październik 2011


Marzy mi się aby od 9 października  Polska była takim krajem jak Kolumbia.

Niezwykły dokument

Nie żałuj czasu oglądaj do końca

„Kolumbia – świadectwo dla świata” jest także świadectwem dla Polski… Jest wyjątkowym obrazem , który szczególnie teraz w tym okresie historii naszej Ojczyzny może być dla nas bardzo ważny. Jako Naród stoimy właśnie przed ważnymi decyzjami tak politycznymi jak i społecznymi dlatego tak ważne jest aby film ten zobaczyło wielu z nas.

„Kolumbia – świadectwo dla świata”

 

 

Posted in Catalina Rivas, Ciekawe, Cuda, Film, Gloria Polo, Jezus Król Polski, Kościół, Nawrócenia, Objawienia, Patriotyzm, Polityka, Warto wiedzieć, Świadectwa, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , , | 53 Comments »

Błogosławiona Elena Aiello – Mistyczka cz.8

Posted by Dzieckonmp w dniu 3 Październik 2011


PRZEPOWIEDNIE ROKU 1959

Jezus, broczący krwią z bolesnym i cierpiącym spojrzeniem, powiedział: “Czy chciałabyś połączyć się ze Mną w Mojej męce? Zobacz jak wiele cierpię! Grzechy człowieka do tego doprowadziły. Jaka gorycz jest wlewana w to Serce, przeszyte przez tyle dusz, które zamiast mnie kochać ofiarnie i uciekać od grzesznych marności skorumpowanego świata popełniają tyle niesprawiedliwości.”

“Pomóż mi cierpieć poprzez pocieszanie mojego bolejącego Serca, i rób zadośćuczynienie za wiele grzechów! O, moja ukochana oblubienico, gdybyś znała ból, który moje Serce czuje ze straty tylu dusz! Szatan przemieszcza się zwycięski po całym grzesznym świecie! Potrzebuję ofiarnych dusz by złagodziły Sprawiedliwość Ojca, ponieważ świat kieruje się do bliskiej ruiny! Godziny ciemności są blisko!”

“Później Madonna ukazała się mnie, smutna, płacząca. Powiedziała;” Ten ogromny płaszcz, który widzisz, jest wyrażeniem mojego miłosierdzia by ukryć grzeszników i uratować ich. Ludzie, jednakże pokrywają się coraz większą ilością brudu i nie chcą wyznać swych rzeczywistych błędów. Tak też Sprawiedliwość Boża przejdzie przez ten grzeszny świat by oczyścić człowieczeństwo z jego wielu grzechów, popełnionych otwarcie i tych ukrytych, szczególnie tych które szkodzą młodzieży!”

”Aby uratować dusze, chciałabym aby rozpowszechniać na świecie poświęcenie się Niepokalanemu Sercu Maryi, Pośredniczki ludzi, oddanej Miłosierdziu Bożemu i Królowej Świata.”

“Świat raz jeszcze będzie bardzo dotknięty wielkim nieszczęściem; krwawymi rewolucjami; wielkimi trzęsieniami ziemi; głodem; epidemiami; strasznymi huraganami; powodziami z rzek i mórz. Ale jeśli ludzie nie nawrócą się do Boga, oczyszczający ogień zostanie zesłany z Nieba, jak śnieżny sztorm, na wszystkich ludzi i wielka część ludzkości zostanie zniszczona!”

“Ludzie już nie mówią z prawdziwym duchem Ewangelii. Niemoralność czasów osiągnęła  swój szczyt! Ale ludzie nie słuchają moich Matczynych ostrzeżeń, tak więc świat musi zostać wkrótce oczyszczony.”

“ROSJA BĘDZIE MASZEROWAĆ NA WSZYSTKIE NARODY EUROPY, SZCZEGÓLNIE WŁOCHY, I WZNIESIE SWOJA FLAGĘ NA KOPULE ŚW PIOTRA. Włochy będą surowo sądzeni poprzez wielką rewolucje, a Rzym będzie oczyszczony we krwi za jego wiele grzechów, szczególnie tych nieczystości! Stado już się zaczyna rozpraszać a Papież będzie cierpiał wielce!”

“Jedynym słusznym środkiem by ułagodzić Sprawiedliwość Bożą jest modlitwa i pokuta, powrót do Boga ze szczerym żalem z powodu popełnionych win, a wtedy Oczyszczenie Bożej Sprawiedliwości zostanie złagodzone przez miłosierdzie. Ludzkość nigdy nie zazna pokoju, jeśli nie powróci do mojego Niepokalanego Serca, Serca Matki Miłosierdzia i Pośredniczki człowieka; i do Serca Mojego Syna Jezusa!”

Tłumaczyła: Bożena

 

Posted in Apokalipsa, Inne Orędzia, Kościół, Objawienia | Otagowane: , , , , | 2 Comments »

Błogosławiona Elena Aiello – Mistyczka cz.7

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 Wrzesień 2011


ŚWIĘTO NIEPOKALANEGO POCZĘCIA – 8 GRUDZIEŃ, 1956

Nasza Najświętsza Matka mówi: “ Świat mnie dzisiaj honoruje, ale moje Matczyne serce krwawi, ponieważ wróg stoi już w naszych drzwiach! Ludzie obrażają Boga tak bardzo! Jeśli pokazałabym ci liczbę grzechów popełnianych w jednym dniu, umarłabyś z horroru i żalu! Grzechy, które zasmucają Boga najbardziej, to grzechy tych dusz, które powinni perfumować powietrze wonią swoich cnot. Zamiast tego, zanieczyszczają (poprzez swoje grzeszne życie) tych którzy zbliżą się do nich.”

“Czasy są ciężkie. Cały świat jest zawirowany, ponieważ STAŁ SIĘ GORSZY NIŻ W CZASIE PRZED POTOPEM!”

“ Wszystko jest w napięciu, jak ta nic’; ale kiedy nic’ się urwie, Sprawiedliwość Boża spadnie jak grom i dokona swego strasznego procesu oczyszczenia.

Siostra Elena zapytała, “A co stanie się z Włochami?”

Niepokalana Maryja odpowiedziała: “Włochy, moja córko, będą upokorzone i oczyszczone krwią, i muszą cierpieć wiele, ponieważ wiele jest grzechów w tym ukochanym kraju, siedzibie Wikariusza Chrystusowego. Nie możesz nawet sobie wyobrazić co się stanie! W tych smutnych dniach będzie dużo udręki i płaczu. Będzie wielka rewolucja, a ulice będą czerwone od krwi.

“Papież będzie dużo cierpiał, a jego cierpienie będzie jak agonia, która skróci jego ziemskie pielgrzymowanie. Jego sukcesor zaś poprowadzi łódź podczas burzy.”

“Jednakże kara na bezbożnych nie będzie odwlekana. Dzień ten będzie najbardziej straszliwym dniem na świecie! Ziemia będzie drzeć, całe człowieczeństwo będzie wstrząśnięte! Źli i uparci zginą w ogromnej surowości Sprawiedliwości Pańskiej.

“Wyślij w końcu tą wiadomość do świata, i poradź ludziom by wrócili do Boga poprzez modlitwę i pokutę, by przyszli z zaufaniem do Mojego Niepokalanego Serca. Moja moc musi się ukazać, ponieważ jestem Matką Boga, tych sprawiedliwych i tych grzesznych. Poprzez modlitwę i pokutę, moje miłosierdzie będzie w stanie powstrzymać rękę Bożej Sprawiedliwości.

Tłumaczyła : Bożena

Posted in Apokalipsa, Inne Orędzia, Kościół, Objawienia | 64 Comments »

Błogosławiona Elena Aiello – Mistyczka cz.6

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 Wrzesień 2011


WIELKI PIĄTEK (23 Marzec) 1961

Madonna mówi: “Córko moja, bicz Boży jest blisko. Dużo mówi się o pokoju, ale cały świat wkrótce będzie w stanie wojny, i ulice będą zabarwione krwią! Żadnego blasku światła nie widać na świecie, ponieważ ludzie żyją w ciemności błędu, a ogromny ciężar grzechu gniewa Bożą Sprawiedliwość.”

“Wszystkie narody zostaną ukarane, ponieważ grzech rozprzestrzenił się po całym świecie! Straszliwa będzie ta kara, ponieważ człowiek wydał Bogu i Ojcu rozgrywkę nie do zniesienia, i rozgniewał Jego nieskończoną Dobroć!

“Moje serce krwawi także za Włochy, które będą zachowane w tylko w części dla Papieża! O! jaka żałość widzieć zastępcę Chrystusa na ziemi znienawidzonego, prześladowanego, oburzonego!”

“Ten, kto jest duchowym Ojcem ludzi, obrońca Wiary i Prawdy, którego twarz, promieniująca blaskiem, świeci nad światem, jest bardzo nienawidzony.”

“Ten, kto uosabia Chrystusa na ziemi, robiąc dobro dla wszystkich, staje się tak bezkarnie znieważony.”

“Wiele niegodziwych i złych przywódców ludzi, którzy żyją i ciągną za sobą swoich ludzi poza prawa Boże, ukazując się w skórze owcy, będąc drapieżnymi wilkami, zrujnowali społeczeństwa, mieszając przeciwko Bogu i Jego Kościołowi.”

“Jak można uratować świat od tej katastrofy, która właśnie ma spaść na zwodnicze kraje, jeśli człowiek nie będzie pokutował za swoje błędy i uchybienia? Jedynym ratunkiem jest całkowity żal za grzechy i powrót do Boga, oraz prawdziwe oddanie się Mojemu Niepokalanemu Sercu, szczególnie w codziennym odmawianiu mojego Różańca Św.”

“Kiedyś przyszło oczyszczenie przez wodę, ale jeśli nie nawrócicie się do Boga, przyjdzie oczyszczenie przez ogień, który pokryje ulice świata krwią”

“Córko moja, krzycz głośno, niech będzie wszystkim znane, że jeśli nie nawrócą się do Boga, Włochy także, to tylko w części będą uratowane dzięki Papieżowi.”

“Moje Matczyne Serce, i jako Pośredniczki człowieka, bliskie miłosierdziu Bożemu, zaprasza, poprzez wiele objawień i wiele znaków, ludzi do pokuty i przebaczenia. Ale oni odpowiadają burzą nienawiści, bluźnierstwa i świętokradzkiej profanacji, jakby byli zaślepieni piekielnym gniewem. Proszę o modlitwę i pokutę, po to bym mogła znowu otrzymać zmiłowanie i zbawienie dla wielu dusz – w przeciwnym razie będą one zgubione.”

 Tłumaczyła: Bożena

 

Posted in Apokalipsa, Inne Orędzia, Kościół, Objawienia | Otagowane: , , , , , , | 2 Comments »

Błogosławiona Elena Aiello – Mistyczka cz.5

Posted by Dzieckonmp w dniu 29 Wrzesień 2011


WIELKI PIĄTEK (7 KWIECIEŃ) 1950

Siostra Elena Aiello zapytała Naszą Błogosławioną Matkę; “Co stanie się z Włochami? Czy Rzym zostanie uchroniony?”

“Madonna odpowiedziała:” “ W części, dzięki Papieżowi! Kościół będzie w bólach porodu, ale moce Piekła nie mogą zwyciężyć! Musisz cierpieć za Papieża i za Chrystusa, a tym samym Chrystus będzie bezpieczny na ziemi; a Papież swoim opiekuńczym słowem, częściowo uchroni świat.”

“Potem Madonna podeszła bliżej i z tym samym smutnym spojrzeniem, pokazała mi płomienie Piekła. Powiedziała:”Szatan rządzi i króluje na ziemi! Zobacz jak dusze wpadają do Piekła. Zobacz jak wysokie są te płomienie, a dusze które w nie wpadają jak płatki śniegu, wyglądają jak przezroczyste zarzewia! Ile z  nich się iskrzy! Ile krzyku nienawiści i rozpaczy. Jak dużo cierpienia!”

“Widzisz ile jest dusz księży! Popatrz na znak ich konsekracji w ich przeźroczystych dłoniach! (W ich dłoniach jest znak krzyża, w jaskrawym ogniu jest bardzo widoczny!) Co to za tortura, moja córko, w Moim Matczynym Sercu! Wielki jest Mój smutek widząc, ze ludzie się nie zmieniają! Sprawiedliwość Ojca potrzebuje naprawy – w przeciwnym razie wielu będzie zatraconych!”

“Zobacz jak będzie palić się Rosja!” Przed moimi oczami zobaczyłam długie ogromne pole pokryte ogniem i dymem, w którym dusze były zanurzone, jakby w morzu ognia!

“A ten cały ogień,” stwierdziła Madonna, “nie jest ogniem rzuconym ręką człowieka, ale będzie rzucony tam przez samych Aniołów (podczas Czasu Wielkiego Oczyszczenia czy “robienia generalnych porządków”, które przyjdzie na ziemie). Tak więc proszę o modlitwy, pokuty, ofiary abym mogła działać jako Pośredniczka dla Mojego Syna by uratować dusze.”

Tłumaczyła; Bożena

 

 

Posted in Apokalipsa, Ciekawe, Inne Orędzia, Kościół, Objawienia, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , , , , | 78 Comments »

Błogosławiona Elena Aiello – Mistyczka cz.4

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 Wrzesień 2011


WIADOMOŚĆ Z WIELKIEGO PIĄTKU (8 KWIETNIA) 1955

“ Najświętsza Matka, piękna i majestatyczna,  ale ze łzami na twarzy, powiedziała: “Moja córko, to Twoja Matka do ciebie mówi. Słuchaj uważnie, i przedstaw wszystko co ci mowie, ponieważ ludzie, mimo powtarzających się ostrzeżeń, nie powracają do Boga. Odmawiają oni Łaski, i nie słuchają mego głosu. Nie powinnaś wątpić w to co ci oznajmię, ponieważ moje słowa są wyraźne, a ty musisz je przekazać do wszystkich ludzi.

“CIEMNE I PRZERAŻAJĄCE DNI NADCHODZĄ! Ludzkość jest otoczona gęstą mgłą co jest rezultatem grzechów śmiertelnych, które nieomal pokrywają całą ziemię. Dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, ludzie opierają się wołaniu z Nieba, i bluźnią Bogu tarzając się w błocie grzechu.

“Córko Moja, patrz na Moje Serce przeszyte cierniami tylu grzechów, moją twarz zniekształconą od żałości , moich oczu wypełnionych łzami. Powodem tego wielkiego smutku jest wizja tylu dusz idących do piekła, oraz dlatego że Kościół jest  zraniony – wewnętrznie i zewnętrznie.”

Władcy narodów robią tyle hałasu i mówią o pokoju. Ale mimo tego, cały świat niedługo znajdzie się w stanie wojny, i cała ludzkość będzie pogrążona w boleści, ponieważ Sprawiedliwość Boża nie będzie się ociągać w wypełnieniu tego kursu, a wydarzenia te są już blisko. Ogromny będzie ten przewrót całego świata, ponieważ ludzie – jak w czasach Powodzi – zgubili drogę Pańską, i są władani przez ducha Szatana.

“Kapłani muszą zjednoczyć się w modlitwie i pokucie. Muszą śpieszyć się w szerzeniu kultu do Dwóch Serc. Godzina Mojego triumfu jest blisko, na wyciągniecie ręki. Zwycięstwo zostanie osiągnięte poprzez miłość i miłosierdzie Serca Mojego Syna i Mojego Niepokalanego Serca Mediatorki pomiędzy człowiekiem a Bogiem. Poprzez zaakceptowanie tego zaproszenia i poprzez połączenie ich  łez z Moimi Mojego Bolesnego Serca, kapłani i zakonnicy otrzymają wielkie laski dla zbawienia biednych grzeszników.”
WYŚLIJ W ŚWIAT TĄ WIADOMOŚĆ, BY WSZYSCY WIEDZIELI ZE BICZ BOŻY JEST W ZASIĘGU RĘKI, Sprawiedliwość Boża ciąży nad światem. Człowieczeństwo splugawione w błocie, już niedługo będzie obmyte swoją własną krwią, poprzez choroby; głód; poprzez trzęsienia ziemi; oberwania chmury, tornada, powodzie, i straszne burze; i poprzez wojnę. Ale ludzie ignorują te ostrzeżenia i nie chcą się przekonać że Moje łzy (Płacząca Madonna Sycylijska?), są prostymi znakami służącymi jako obwieszczenie że te tragiczne chwile wiszą nad światem, i że godzina wielkiej próby jest na wyciągniecie reki.

“Jeśli ludzie nie zmienią swoich dróg, przerażająca plaga ognia zejdzie z Nieba na wszystkie narody świata i ludzie zostaną ukarani według długów zaciągniętych z Boskiej Sprawiedliwości. Straszne chwile przyjdą na wszystkich, ponieważ Niebo połączy się z ziemią i wszyscy ci bezbożni ludzie zostaną zniszczeni, NIEKTÓRE NARODY ZOSTANĄ OCZYSZCZONE, KIEDY INNE ZNIKNĄ CAŁKOWICIE”.

Musisz przekazać te ostrzeżenia do wszystkich, po to by nowe pokolenie wiedziało, że ludzie byli ostrzegani w czas by zawrócić do Boga poprzez pokutę, by w ten sposób uniknąć tych kar”.
“Ale kiedy to się stanie?” Zapytałam Naszej Pani. “Moja córko”, odpowiedziała Najświętsza Matka, “czas nie jest już taki daleki. Kiedy ludzie najmniej będą tego oczekiwać, nakaz Bożej Sprawiedliwości wypełni się”.

“Moje Serce jest tak ogromne dla biednych grzeszników, a Ja staram się na wszelki sposób by zostali uratowani. Popatrz na ten płaszcz, jaki jest duży. Gdybym nie była pochylona nad ziemią by ją osłaniać z całą moja Matczyną miłością, nawałnica ognia już rozpętała by się nad narodami świata!”
“Wtedy krzyknęłam, “Moja kochana Matko, nigdy wcześniej nie widziałam Ciebie w takim ogromnym płaszczu.” Najświętsza Maryja, unosząc szeroko ramiona odpowiedziała:”

“Jest to płaszcz miłosierdzia dla wszystkich, którzy po odprawieniu pokuty wrócą do Mojego Niepokalanego Serca. Widzisz? Prawa ręka unosi płaszcz by osłaniać nim i ratować biednych grzeszników, kiedy lewa ręka przytrzymuje Bożą Sprawiedliwość, aby czas miłosierdzia został przedłużony.”

“Aby mi w tym pomóc, proszę aby modlitwa, MATCZYNE SCHRONIENIE, była rozpowszechniona jako najbardziej pożyteczny sposób by otrzymać łaski i zbawienie dla biednych grzeszników. Mów często że złożonymi rękami:

“KRÓLOWO ŚWIATA, MEDIATORKO LUDZI PRZED BOGIEM, SCHRONIENIE NASZEJ CAŁEJ NADZIEI, ZMIŁUJ SIĘ NAD NAMI,”

cdn nastąpi.

 

Tłumaczyła : Bożena

Serdecznie dziękuję Bożenie za to tłumaczenie które przybliżyło nam tak mało znaną w Polsce blogosławioną Aielle Elenę.

 

Posted in Apokalipsa, Cuda, Inne Orędzia, Kościół, Objawienia, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , , , , | 41 Comments »

Blogoslawiona Elena Aiello – Mistyczka cz.2

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 Wrzesień 2011


Przepowiednie ujawnione Elenie
W 1940 roku, Siostra Elena została skierowana przez Naszego Pana do większej roli publicznej, by przekazać wiadomość do premiera Benito Mussoliniego, mowiąc mu aby nie przyłączał się do Hitlera w Drugiej Wojnie Światowej. W przeciwnym razie Włochy poniosą ogromną klęskę a Mussolini będzie ukarany przez Bożą Sprawiedliwość i dozna szybkiego upadku. Ale on zignorował to ostrzeżenie i wszystko co było przepowiedziane wydarzyło się.

LIST TEN ZOSTAŁ PRZEKAZANY 6-GO MAJA 1940-gGO ROKU SIOSTRZE DUCE (LIDERA), DONNIE EDVIGE KTÓRA PRZEKAZAŁA GO MUSSOLINIEMU

Do Szefa Rządu, Benito Mussoliniego

Duce (Liderze):

Przychodzę do ciebie w Imie Boże by ci powiedzieć, że Bóg ujawnił mi to czego żąda od ciebie. Wahałam się pisać, ale wczoraj, 22-go kwietnia Pan objawił się mnie i kazał mi by ci powiedzieć co następuje:

“Świat zdąża do ruiny z powodu wielu grzechów, szczególnie grzechów nieczystości, które obecnie przekraczają limit Sprawiedliwości Mojego Boskiego Ojca. Dlatego też będziesz cierpieć, zostaniesz ofiarą zadośćuczynienia za grzechy świata, szczególnie za Włochy, gdzie rezyduje Mój ziemski Wikariusz. Moje Królestwo jest Królestwem Pokoju: kiedy to cały świat jest zamieszany w wojnę. Władcy Narodów zabiegają o pozyskiwanie nowych terytoriów. Biedni głupcy! Nie wiedzą oni, że gdzie nie ma Boga, tam nie ma zwycięstwa. Ich serca są wypełnione nikczemnością. Robią wszystko by mnie oburzyć, kpić i pogardzać Mną.  Są oni jak diabli siejący niezgodę, podburzający ludzi i wciągający do grzesznej plagi wojny nawet Włochy, gdzie Bóg jest zadowolony z tylu dusz, gdzie Mój ziemski Wikariusz, Pastor Angelicas rezyduje. Francja, tak droga Mojemu Sercu, wkrótce upadnie w ruinę z powodu jej wielu grzechów, i będzie obalona i zniszczona jak niewdzięczne Jeruzalem. Wysłałem Benito Mussoliniego by uchronił Włochy od przepaści z powodu Mojego ziemskiego Wikariusza: w przeciwnym wypadku, do tego czasu byłoby z nią gorzej niż z Rosją.”
“ Zawsze chroniłem go od wielu niebezpieczeństw. Teraz musi on trzymać Włochy z dala od wojny, ponieważ Włochy są krajem cywilizowanym i jest to miejsce zamieszkania Mojego Wikariusza na ziemi. Jeśli zechce tak zrobić, otrzyma wiele korzyści i sprawię że wszystkie narody będą go respektować. Ale od kiedy zdecydował się przystąpić do wojny, powiedz mu, że jeśli nie zapobiegnie temu, będzie ukarany przez Sprawiedliwość Bożą.”

Sam Pan mi to powiedział. Proszę Duce (Lidera), niech nie myśli nawet na moment, ze interesuje mnie polityka. Jestem zwyczajną zakonnicą, starającą się tylko o dobro porzuconych małych dziewcząt, jak również żarliwie modlę się o twoje bezpieczeństwo jak również i bezpieczeństwo naszego kraju.

Z poważaniem

Siostra Elena Aiello

TRZY LATA PÓŹNIEJ SIOSTRA ELENA NAPISAŁA DO SIOSTRY MUSSOLINIEGO, DONNY EDVIGE

Moja droga Donno Edvige:

“ Musiałaś myśleć, ze z powodu mojego milczenia, zapomniałam o tobie, jednakże pamiętam o tobie każdego dnia w moich modlitwach. Śledzę bolesne wydarzenia które mają miejsce w naszej pięknej Italii. Przeniosłyśmy się z Cosenza z powodu bombardowań.

Barbarzyństwo nieprzyjaciela dało ujście całej swojej nienawiści  przez bombardowanie miasta Cosenza przynosząc spustoszenie i śmierć jej mieszkańcom. Leżałam w łóżku z powodu choroby: trzy bomby spadły blisko naszego Instytutu, ale Pan i Jego nieskończona dobroć i litość chroniła nas. By uchronić nasze małe dziewczynki od niebezpieczeństwa nowych nalotów, znaleźliśmy schronienie w Montalto Uffugo, moim rodzinnym miasteczku.
Oczywiście, nie jest nam tu wygodnie, ale ofiarowujemy to wszystko Bogu, by oszczędził Włochom. Pisze ten list po to by zwrócić się z kolejnym apelem do ciebie, tak jak zrobiłam to w maju 1940 roku, kiedy to zostałam przedstawiona tobie przez baronową Ruggi, czego celem było przekazanie tobie pisemnie tego co Bóg mi objawił dotyczącego naszego (Duce) Lidera.

Pamiętasz, w maju 1940 roku mówiliśmy, ze nasz Lider zdecydował się przystąpić do wojny, kiedy to Nasz Pan ostrzegał go w moim liście by trzymał Włochy z daleka od wojny, w przeciwnym razie Jego Boska Sprawiedliwość go porazi? “Ja zawsze go ratowałem – mówił Jezus – z wielu niebezpieczeństw: teraz to od niego zależało by uchronić Włochy od plagi wojny, ponieważ Włochy są miejscem zamieszkania Mojego ziemskiego Wikariusza. Jeśli zastosuje się do Mojej prośby, obdarzę go wielkim błogosławieństwem i sprawię, że wszystkie Narody będą go respektować, ale od kiedy jest zdeterminowany przystąpić do wojny, chcę żeby wiedział, że jeśli będzie upierał się, będzie srogo ukarany przez Moją Sprawiedliwość.”

O! Jeśli tylko (Duce) Lider usłuchałby słów Jezusa, Włochy nie byłyby teraz w tym strasznym położeniu…. Wiem, że Lider musi czuć się bardzo przygnębiony widząc Włochy, kiedyś jako kwitnący ogród, teraz tylko jałowe pole wypełnione chorobami i śmiercią. Ale po co upierać się w tym strasznie okrutnym oddziale, kiedy Jezus stwierdził, ze nikt nie jest w stanie osiągnąć prawdziwego zwycięstwa?

Przeto, moja droga Donno Edvige, proszę powiedz Liderowi, w moje imię, że jest to dla niego ostatnia przestroga od Boga. Ma on wciąż czas by się uratować poprzez oddanie wszystkich spraw w ręce Ojca Świętego. Jeśli tego nie zrobi – powiedział Pan – Boża Sprawiedliwość szybko go dosięgnie.

Inni władcy, którzy zamykają uszy na rady i dyrektywy Mojego Wikariusza, zostaną przejęci i ukarani przez Moją Sprawiedliwość.

Pamiętasz, kiedy 7-go lipca ubiegłego roku pytałaś mnie o przyszłość dla naszego Lidera?

Czy  nie odpowiedziałam ci, że jeśli nie posłucha Papieża, skończy gorzej niż Napoleon? Teraz powtórzę te same słowa. “ Jeśli Lider nie chce ocalić Włoch i będzie ignorował Ojca Świętego, jego upadek będzie rychły.” Nawet Bruno błaga swojego ojca z tamtego świata by uratował Włochy i samego siebie. Dosyć często Pan Nasz mówi, że Włochy będą chronione z powodu Papieża, który jest ofiarą odkupieńczą za tą katastrofę. Zatem, jedyną drogą by osiągnąć prawdziwy pokój na świecie będzie ta którą wskaże Ojciec Święty.

Moja droga Donno Edvige, proszę, pamiętaj, że cokolwiek Pan Nasz mnie objawił zawsze wypełniło się w zupełności. Kto był przyczyną tej ruiny Włoch? Czy nie jest to winą Lidera?

Czy to nie on odmówił słuchania przestróg naszego Pana Jezusa Chrystusa? Nawet teraz, mógłby w jakiś sposób przeciwdziałać zrobionemu złu, jeśliby tylko chciał zrobić to czego Bóg od niego żąda. Ja zaś będę kontynuować modlić się w tej intencji.

Z poważaniem,

Siostra Elena Aiello

Straty i bombardowania w czasie wojny były ciężkie. Wiele maszyn do szycia i maszyn dziewiarskich, które umiały obsługiwać sieroty i które wygrały przed wojną wiele nagród na wystawach, zostały zniszczone podczas wojny. Ich czas rekonstrukcji był powolny, ale dobroczyńcy pomogli dzięki swoim hojnym dawkom.

Pewnego dnia Siostra Elena przechodziła przez ulice z małą dziewczynką i została potrącona przez autobus, ledwie co ratując tą dziewczynkę. Sama Siostra doznała kilka pęknięć kości i ledwie co mogła ustać, do tego miał ogromne bóle. Nie była w stanie znowu utrzymać żadnego posiłku ale pragnęła Komunii Św. codziennej. Nie była w stanie iść na Msze Św. do kaplicy więc Komunia Św była przynoszona do niej. W dni  świąteczne Msze Św. sprawowano w jej celi.

Kontynuowała jednak kierowanie sprawami domu z łóżka dyktując listy i odpowiadając na korespondencje ze wszystkich zakątków Włoch a nawet z Ameryki Północnej. Wiele ludzi błagało ją o modlitwy i prosiło o rady. Była szczególnie zauważana za swoją uczynność w jej listach, które przynosiły pocieszenie przygnębionym. Zawsze miała czas na usługi tym którzy przychodzili do niej w sprawach Zakonu  czy tym, którzy szukali ulgi w swoich próbach czy beznadziejnych sytuacjach. Kiedy ludzie zwracali się do niej w swoich nieszczęściach, jak dobra matka, nigdy nie patrzyła na czas: jej jedynym celem było przygotowywanie ludzi do zaakceptowania cierpienia i niepowodzeń w duchu poddania się Woli Bożej. Wiedziała kiedy słuchać a kiedy mówić. Była prawdziwą litościwą duszą. Rozpalała płomień poddania się i nadziei udręczonym duszom. Wiele rodzin wierzyło że pełniła funkcję jakby piorunochronu dla ich bezpieczeństwa. Tak bardzo jej ufali.

 

Wizyta duszy z Czyśćca

Siostra zwierzyła się swojemu dyrektorowi, ze podczas nocy miała wizyty od wiernych zmarłych dusz, które kiedyś były jej współpracownikami oraz współpracownikami jej wspólnoty. Pewnego razu drzwi siostry celi otwarły się z głośnym hukiem, który był słyszany przez wszystkich. Kiedy znaleźli się na górze, Siostra powiedziała im ,że był to Ojciec P.D., który przyszedł podziękować jej i całemu zgromadzeniu za gorące modlitwy odmawiane za spokój jego duszy.

Innego razu, chłopiec sierota miał być przeniesiony przez Prałata do innego Instytutu. Jedna kobieta, zaś, której syn Franciszek zmarł, śniła że jej zmarła matka kazała jej nie płakać, tylko iść do Instytutu Siostry gdzie czekał na nią inny chłopiec imieniem Franco. Małżeństwo przyszło i zalegalizowało wszystkie dokumenty by go zaadoptować. Kilka lat później Franco wrócił odwiedzić Siostrę Elene, która zauważyła, że ładnie wyrósł na prawdziwego dżentelmena.

 

Najświętsza Twarz Jezusa ze krwi pojawia się na panelu ściennym koło Eleny
W sypialni, gdzie to mistyczne zdarzenie Siostry Eleny miało miejsce, było wilgotno i zimno. Panel masonitowy został przytwierdzony do ściany by ją chronić. W Wielki Piątek krople krwi wytrysnęły z jej twarzy na ten panel, później zaś wyschły. Pewnego dnia po modlitwie o wstawiennictwo Św. Michała, nagle błysk światła pojawił się na tym panelu i więcej krwi. Krew także zmoczyła kołdrę, która leżała blisko. Były zdumione widząc zarysy krzyża, korony cierniowej i serca pojawiające się na posłaniu. Krew =ciągle lala się z panelu, szczególnie w dni specjalnych Świąt Naszego Pana, takich jak dnie Krzyża Św, Przenajświętszego Serca, czy Przenajświętszej Krwi Chrystusowej itd.

Z czasem zarysy twarzy stały się bardziej przejrzyste i wyraźne. Był to jakby szkic Świętej Twarzy Jezusowej podczas Jego Męki, wraz z krwią płynącą z Jego oczu. Wiele testów było robionych przez lekarzy, chemików i innych. Wszyscy zgadzali się że, krew tworząca ten szkic była krwią ludzką jak również że to, co miało  miejsce nie można wytłumaczyć żadną ludzką teorią. Zjawisko to było kontynuowane w odstępach czasowych  w trakcie kolejnych lat a do śmierci Siostry Eleny.

 

Przesłania od Najświętszej Panny Maryi

Doradcy duchowi Siostry Eleny byli zdumieni dlaczego tyle krwi pojawiało się w jej zjawiskach mistycznych. Na podstawie wiadomości otrzymywanych przez Siostrę Elene z nieba stwierdzono, ze wydarzenia przyszłe były bardzo poważne. Sama Siostra Elena czuła,ze krew ta oznaczała większą potrzebę naprawy przestępstw dnia obecnego jak również łączyła ją z poważnymi przesłaniami które otrzymywała. Mamy tutaj kilka ważniejszych fragmentów przesłań od Najświętszej Maryi Panny do Siostry Eleny:

“Ludzie za dużo obrażają Boga. Gdybym pokazała ci wszystkie przestępstwa popełnione w jednym dniu z pewnością umarłabyś z żałości. Dzisiejsze czasy są ciężkie. Cały świat jest niespokojny, ponieważ jest w gorszej sytuacji, niż w czasie potopu. Materializm posuwa się do przodu podsycając krwawe niesnaski i bratobójcze walki. Wyraźne oznaki wskazują, ze pokój jest w niebezpieczeństwie. Ta plaga, jak cień czarnej chmury, przesuwa się teraz ponad ludzkością: jedynie moja moc, jako Matki Boga, powstrzymuje tą burze. Wszystko jest zawieszone na cienkiej nitce. Kiedy ta nic się urwie, Boże Sprawiedliwość spadnie na świat i przeprowadzi swój straszny projekt oczyszczenia. Wszystkie narody zostaną ukarane, ponieważ grzech, jak bagnista rzeka przykrywa teraz całą ziemie.“

“Moce złego przygotowują się na wściekle uderzenie w każdą część globu. Tragiczne wydarzenia czekają nas w przyszłości. Już przez jakiś czas, i na wiele sposobów ostrzegałam świat. Przywódcy państwowi rzeczywiście rozumieją ciężkość tych niebezpieczeństw, ale nie chcą uznać, ze niezbędne jest by wszyscy ludzie praktykowali prawdziwie Chrześcijańskie życie po to by zapobiec dopustowi bożemu. O! jaką torturę czuje w moim sercu widząc ludzkość tak zatopioną w różnego rodzaju rzeczach i kompletnie ignorującą najważniejszy obowiązek pojednania się z Bogiem. Czas już nie jest tak daleki, kiedy cały świat stanie się wielce niespokojny. Dużą ilość krwi prawych i niewinnych ludzi, jak również świętych kapłanów, przeleje się. Kościół będzie bardzo cierpiał, a nienawiść będzie u samego szczytu.”

“Włochy zostaną upokorzone i oczyszczone w swojej krwi. Naprawdę będą cierpieć dużo z powodu niezliczonych grzechów popełnionych przez ten uprzywilejowany naród, siedzibę Wikariusza Chrystusowego”.

“Nie jesteś w stanie wyobrazić sobie tego co sie stanie. Wybuchnie wielka rewolucja i ulice będą zabarwione krwią. Cierpienia Papieża tym razem mogą być porównywalne z męką, która skróci jego ziemską pielgrzymkę. Jego następca będzie sterował okręt podczas sztormu. Ale ukaranie występnych nie będzie powolne. Będzie to wyjątkowo straszny dzień. Ziemia będzie się trzęsła tak gwałtownie, by przestraszyć całą ludzkość. Tak tez występni zginą, zgodnie z nieubłaganą surowością Bożej Sprawiedliwości. Jeśli jest to możliwe rozpowszechnij tą wiadomość po całym świecie, wszystkich napominaj, niech wszyscy ludzie pokutują i zaraz wracają do Boga.”

Jest wiele innych rzeczy, które można i powinno się powiedzieć o Siostrze Elenie, ale czytelniku, proszę wybacz mi za wszystkie pominięcia, ponieważ informacje te zostały pozbierane w najlepszy sposób jak tylko było można.

Mamy nadzieje, ze w bliższej przyszłości zostanie zsumowane bardziej szczegółowe źródło informacji, aby oddać odpowiedniejszą relacje tego cudownego i zdumiewającego duchowego życia Siostry Eleny.

 

Jej Święta Śmierć
Misja jej w oczach Boga została ukończona i Siostra Elena Aiello została powołana do Boga 19 czerwca 1961 roku. Odeszła do nieba o świcie, kiedy wszyscy odpoczywali. Dusza jej poszła na spotkanie z jej Boskim Małżonkiem, prowadzącym ją za rękę, jej lampka oliwna paląca się jasno. Za życia nie raz słyszano ją mówiącą: “Nawet z za grobu  podniosę mój głos przeciwko każdemu, kto zechce być przeciwny charytatywnym celom mojego Zgromadzenia.”

Szla w kierunku Boga z całkowitym oddaniem, jak porzucone dziecko, a mówiła ze szczerością, otwartością i prostotą. Przeciwstawiała się niesprawiedliwości i wyzyskowi nawet za cenę upokorzenia i nieporozumień. Byla silną kobietą. Nosiła Różaniec Św zawinięty wkoło nadgarstka by być w stanie odmawiać go w każdym wolnym momencie.. Pięknie dbała o kościół ubierając go świeżymi kwiatami, jak również przestrzegała uroczystości i z zapałem wykonywała święte czynności. Jednym czego bala się i do czego miała wstręt, to zło grzechu, z którym walczyła, gdziekolwiek się z nim spotkała. Posiadała matczyne współczucie dla grzeszników, a dla ich zbawienia nigdy nie oszczędziła łez modlitwy czy cierpień.

W jej domach Różaniec Św i inne modlitwy były odmawiane często podczas codziennych prac, a każdy pracował i znajdował się w ciągłej obecności Boga.

Ostatecznie, także powinniśmy zwrócić uwagę, ze Siostra Elena pościła dziennie na diecie z warzyw i wody, ale zawsze była w stanie wypełnić swoje obowiązki z krzepką energią.

Możemy podsumować jej życie mówiąc; ze troska o cudze dobro duchowe i fizyczne jak również Boże, była zawsze pierwsza na jej uwadze raczej niż jej potrzeby własne. Słyszano ją niejednokrotnie wołającą: “Jak lekka jest Twoja cierniowa korona na mojej głowie! Jak małe, O mój Boże, są moje boleści w porównaniu z Twoimi!”

 

Święta Eleno Aielo, módl się za nami!
cdn…

Tłumaczyła : Bożena

Posted in Ciekawe, Kościół, Objawienia, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , | 15 Comments »

NOWENNA Z OFIAROWANYCH KOMUNII ŚWIĘTYCH

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 Wrzesień 2011


Ta nowenna składa się z dziewięciu kolejnych Komunii świętych, ofiarowanych ku czci Jezusa , Króla Wszystkich Narodów.
Jezus powiedział: „Pragnę, aby dusza wierna, która ku Mojej czci przyjmie to nabożeństwo, odprawiła tę Nowennę Komunii Świętych. Ta dusza powinna ofiarować ku Mojej czci, jako Króla Wszystkich Narodów, dziewięć kolejnych Komunii Świętych, i podczas tej nowenny powinna (jeśli to możliwe) wyspowiadać się.”

Pan Jezus dał do zrozumienia, że jako kolejnych dziewięć Komunii św. należy rozumieć 9 kolejnych Komunii św., które dusza przyjmie, lecz nie musi ona komunikować przez kolejnych dziewięć dni kalendarzowych.
Wielka i nieporównywalna Moc i działanie tej nowenny została objawiona służebnicy Jezusa w jednej z wizji. Widziała Jezusa spoglądającego w niebo. Dziewięć razy wydał rozkaz – i za każdym razem zszedł Anioł na ziemię, po czym Pan Jezus powiedział:
„Moja córko, duszy, która ofiaruje Mi tę nowennę, ześlę po każdej przyjętej komunii Świętej, jednego Anioła z Chórów Niebiańskich i postawie go przy jej boku, by chronić tę duszę do końca życia.”
Pan Jezus pragnie, abyśmy odprawiali tę nowennę również za innych i podkreśla taką konieczność:
„Ta nowenna może być również ofiarowana za inną duszę, która również otrzyma w rezultacie tę niezwykłą ochronę moich Aniołów. Proszę moich wiernych, by wciąż ofiarowali Mi tę nowennę za te dusze, które nie mogą uczynić tego same za siebie, abym mógł zsyłać Anioły dla nich jako ochronę i pomoc. W tych czasach ostatecznych wzrosła moc wroga wielokrotnie. Widzę jak bardzo Moje dzieci potrzebują Mojej ochrony.”
Pan Jezus w swej niewypowiedzianej, szczodrobliwej dobroci, dał jeszcze jedną obietnicę: poza ochrona Aniołów, można ofiarować tę nowennę również w innej intencji. Pan Jezus obiecał:
„Jeżeli zgodne to będzie z Moją Świętą Wolą, wysłucham i wypełnię prośby skierowane do Mnie w tej nowennie. Niech dusze przychodzą do mnie bez zastrzeżeń z wszystkimi swymi sprawami.”
Nichil Obstat: czcigodny Edward Santana, J.C.D. Kanonik S. Exs. Enrique Rivera, D.D., Biskup z caguas Puerto Rico 15 sierpnia 1993.

Źródło: malirycerze.koszalin.opoka.org.pl

 

Pan Jezus prosi aby odmawiać
przy tej nowennie.

Konsekracja wobec Maryi Orędowniczki Wszystkich Łask
Jezus prosi tych którzy czcza to nabożeństwo do konsekracji siebie wobec Jego matki tytułując ją jako “Maryja, Orędowniczka Wszelkich Łask”.
Jego służebnica zapisała słowa Jezusa.
“Moja ukochana córeczko, twój Pan i Bóg przychodzi do ciebie z przesłaniem wielkiej wagi. Chce, by dusze które czcza Moje nabożeństwo ‘Jezusa Króla Wszystkich Narodów’ zrobiły specjalna konsekracje wobec Mojej Najświętszej Matki “Maryi Orędowniczki Wszystkich Łask” która sprawi Mi wielka radość z powodu Mojej Wielkiej Miłości jaka darze Moja Najświętszą Matkę. Ludzie MUSZA uznać jej nieodzowna role jako Orędowniczki, Naczynia wszystkich Moich Łask dla ludzkości. Kiedy ten dogmat będzie oficjalnie ogłoszony przez Mój Kościół wtedy ustanowię Swoja władzę na ziemi.”
Potem Najświętsza Panna ukazała się kolo Naszego Pana i powiedziała: “Córko, wiedz ze otrzymałam tą modlitwę za moje dzieci z Serca mojego Boskiego Syna”.
Jezus wtedy ujawnił Modlitwę Konsekracji wobec Maryi, Orędowniczki Wszelkich Łask.

O Maryjo, Najświętsza i Niepokalana Matko Boga Jezusa, naszego Najwyższego Kaplana i Największej Ofiary, Prawdziwego Proroka i Suwerennego Króla, przychodzę do ciebie jako Orędowniczki Wszelkich Łask, ponieważ nią rzeczywiście jesteś. O Fontanno wszystkich łask! O Najjaśniejsza z Róż! Najczystszy Strumieniu! Nieskazitelny Kanale wszystkich łask Boga! Przyjmij mnie, Najświętsza Matko! Przedstaw mnie i moje potrzeby Przenajświętszej Trójcy! Niech oczyszczone i uświecone w Twoich Oczach powrócą do mnie przez ciebie jako laski i błogosławieństwa. Oddaje siebie i poświęcam dla ciebie, Maryjo, Orędowniczko Wszelkich Łask by Jezus Nasz Jedyny Prawdziwy Mediator, Król wszystkich Narodów władał w każdym sercu. Amen.
Jezus także przekazał następujące przesłanie:
“Moje dzieci, pragnę jedynie waszego pokoju i szczęścia! Moja Najświętsza Matka apeluje do was bez przerwy! Ona was prosi…dzieci, słuchajcie waszej Niebiańskiej Matki. Czy jest jakiś bardziej czuły i kochający ambasador niż Moja własna Matka? Zrozumcie, Moje dzieci, jeśli przyszedłbym do was w Moje Mocy i Majestacie przed Moja Matka przychodząca w czułości i prostocie, nie bylibyście w stanie tego znieść z powodu strachu. Czas nadchodzi, Moje dzieci. Wasz Pan nadejdzie w wielkiej Mocy i Majestacie. Moja Najświętsza Matka przygotowuje Mi Drogę z wielka troska. Moje dzieci, macie wielki dług u swojej Niebieskiej Matki”.
W grudniu 12, 1993, Uroczystość Matki Bożej z Gwadelupe, Nasz Pan powiedział następująco o Jego Matce: ”Maryja nie Władałaby po Królewsku, gdyby nie kochała jak najlepsza Matka” i powiedział „Niech wszyscy to wiedza”.

Do cyklu tych modlitw należy jeszcze;
Litania na cześć Jezusa Króla wszystkich Narodów
Koronka Jedności

Posted in Jezus Król Polski, Kościół, Objawienia, Prośba o modlitwę, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: , , | 65 Comments »

Blogoslawiona Elena Aiello – Mistyczka

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 Wrzesień 2011


Błogosławiona Elena Aiello – Mistyczka, Dusza Ofiarna, Prorokini oraz Założycielka Małych Tercjarek od Męki Naszego Pana Jezusa Chrystusa.
(Czcigodna Elena Aiello była ogłoszona Błogosławioną 14-go września – w Święto Podwyższenia Krzyża Św. Z tego powodu , ,Że w internecie obecnie nie ma wiele informacji o jej niezwykłym świętym życiu i przepowiedniach, trzeba niezwykle cieszyć się że Elżbieta, przyjaciółka Jezusa, zaoferowała napisanie tej wspaniałej biografii. Dlatego też jestem jej bardzo wdzięczny za udostępnienie tych budujących szczegółów z jej życia. Niech ją Bóg za to błogosławi i zapłaci za jej wysiłek. – Edytor)

 Dodam że błogosławiona Aiello jest w ogóle nieznana w Polsce a była osoba porównywalną do O.Pio.

Dane zawarte w tej skróconej biografii zostały zaczerpnięte z książki “ Niezwykła Historia Życia Siostry Eleny Aiello, Calabryjskiej Świętej zakonnicy (1895 – 1961)”. Napisanej przez Ks. Prałata Francesco Spadafora po włosku i przełożonej na jęz. angielski przez Ks. Prałata Angelo R. Coffi. Ojciec Spadafora był słynnym biblistą z Papieskiego Uniwersytetu Laterańskiego w Rzymie. Był przeciwnikiem modernizmu. Także, podczas pisania tej książki walczył z modernistycznym podejściem do Pisma Św. które zaczęło się szerzyć w instytucie biblijnym.
 

KRÓTKA BIOGRAFIA O ŻYCIU SIOSTRY ELENY AIELLO
-Młodość
Niektórzy Święci przeżywają swoje święte życie w bardzo zwyczajny sposób, inni zaś w sposób nadzwyczajny. Siostra Elena Aiello, która była założycielką  Małych Tercjarek od Męki Pana Naszego Jezusa Chrystusa oraz duszą kontemplacyjną i męczenniczką cierpienia była powołana do tych dwóch rzeczy. I to właśnie dzięki jej dobroduszności jej prawdziwą wielkość została osiągnięta. Jest ona dobrze znaną we Włoszech i większości Europy, była ona odwiedzana przez rzesze pielgrzymów liczebnie porównywanych z tymi, którzy odwiedzali Teresę Newmann i Św. (Ojca) Pio.

Elena Aiello urodziła się 10 kwietnia 1895 roku. Jej rodzicami byli Pasquale Aiello i Teresa Paglilla. Podczas procesji w Dni Krzyżowe matka jej modliła się o łaskę urodzenia dziewczynki, oraz jeśli się nią urodzi to poświęci ją Św. Krzyżowi Naszego Pana na pamiątkę cesarzowej Św. Eleny.

Elena żyła w przykładnej rodzinie Chrześcijańskiej. Jej niezwykle pobożna rodzina nigdy nie oddawała się żadnym próżnym praktykom czy zabawiania się w sposób ziemski. Matka jej, zmarła niestety w młodym wieku, więc ojciec, teraz wdowiec, z zawodu krawiec, został sam mając pod opieką 8-ro dzieci, z których jedno także wkrótce zmarło w wieku jednego roku.

Już w bardzo młodym wieku Elena żyła życiem pobożnym i wykonywała pokutę. Jeden incydent, kiedy miała 9 lat, pokazuje jej skłonność do czynienia pokuty. Po otrzymaniu Pierwszej Komunii Św.  i odbyciu rekolekcji, wraz z kilkoma innymi dziewczętami otrzymała pozwolenie na noszenie pasa pokutniczego. W drodze po pas pokuty miała wypadek który sprawił, że wybiła sobie dwa przednie zęby. Włożyła je krwawiące w chusteczkę i kontynuowała swoją drogę w pospiechu nie zwracając uwagi na krew i ból.

Innym razem, pijąc wodę ze szklanki i śmiejąc się, przypadkowo wchłonęła wodę do płuc. Rezultatem tego było, że doświadczyła ustawicznego kaszlu trwającego półtora roku z wyjątkiem nocy, także jej głos stał się niski. Otrzymała pomoc lekarską, ale ta tylko wzmagała jej cierpienie. W końcu zaczęła modlić się do Matki Bożej z Pompei, obiecując jej, ze jeśli ją uzdrowi to zostanie zakonnicą. I tak też się stało,  Nasza Pani z Pompei ukazała się jej w nocy i zapewniła że ją uzdrowi.

 

Jej nadzwyczajna miłość bliźniego

Jej pragnienie by zostać zakonnicą stało się teraz jej celem, ale zmuszona była przez swojego ojca by opóźnić to z powodu komplikacji zagranicznych, które doprowadziły do Wojny Światowej 1915 roku. Podczas tego owocnego opóźnienia pomagała uchodźcom, więźniom oraz pielęgnowała inwalidów i umierających nie zważając na niebezpieczeństwo swojego zagrożenia zarażeniem się chorobą zakaźną. Tak wiec rozpoczęła się jej podróż w drodze do życia w miłości bliźniego. Ze szczególnym namaszczeniem spieszyła do łóżka umierających, którzy odmawiali przyjęcia sakramentów. Jednego dnia poznała mężczyznę imieniem Alessandro, wolnomularza. Delikatnie starała się go przekonać by zgodził się na otrzymanie sakramentów, ale on stanowczo powiedział “nie”. Ona jednakże nie przestawała prosić, on zaś w odpowiedzi rzucił w nią butelka. Butelka uderzyła ją w szyje, uciskając materiałem krwawiącą szyję powiedziała mu że “jego dusza wisi na krawędzi przepaści” i że ona  nie wyjdzie z pokoju dopóki on nie poprosi o księdza. W końcu ten mason został tak poruszony jej dobrocią ze zgodził się na przyjecie Sakramentów Św ale pod warunkiem, że to ona będzie przy nim asystować każdego dnia. Nawrócił się , przyjął Sakramenty Św od kapłana, ona zaś opiekowała się nim przez 3 miesiące. Zmarł jako żarliwy Chrześcijanin znosząc cierpienia z cierpliwością i poddaniem się.

Reputacja  o jej działalności charytatywnej stała się tak znana, że była proszona do łóżka innego masona umierającego na raka, który bardzo obawiał się Boga za to, że został wolnomularzem ,po to aby utrzymać rodzinę. Ona pomogła mu w przygotowaniu by godnie przyjąć sakramenty Spowiedzi i Komunii Św.

Pragnienie by zostać siostrą zakonną

Ojciec w końcu pozwolił by została siostrą zakonną ale pod warunkiem, że wstąpi do zgromadzenia Sióstr Najświętszej Krwi. Zanim jednak tam wstąpiła, była proroczo poinformowana, że nie będzie tam długo, ponieważ Bóg ma inne plany dla niej. Będąc w zgromadzeniu jej obowiązkiem była opieka nad szesnastoma postulantkami. Ale cierpienie weszło w jej życie prawie natychmiast, czym były bóle jelitowe oraz nieznośny ból w lewym barku. W końcu, jej ramię zamieniło się w solidną czarną masę. Była operowana, bez środka znieczulającego, trzymając tylko mały drewniany krzyżyk i patrząc na obrazek Matki Bożej Bolesnej. Lekarz, działając w dobrych intencjach, ale niezdarnie, przecinając ciało, przeciął także nerwy, co spowodowało szczękościsk oraz wymioty trwające 40 dni.

Pomimo bólu, głównie za sprawą siły woli,  Elena chciała wziąć udział w nadchodzącej ceremonii obłóczyn. Ale kiedy Ojciec Dyrektor zobaczył ją w takim opłakanym stanie nie mógł pozwolić jej na to. Czego się obawiała, stało się, została proszona, by opuścić zakon i iść do domu. Jednakże, Elena pisała w swoim notatniku ze Pan Nasz prosił ją w dwóch okolicznościach, by zaakceptowała Jego projekt z całkowitą rezygnacją siebie i objęła krzyż. Elena, odeszła ze łzami w oczach nie zdając sobie sprawy z wielkiego szacunku, w jakim była widziana przez każdego, kto  obserwował jej dobroć i cierpliwość w cierpieniu.

Ramię Eleny robiło się gorsze. W rzeczywistości lekarz powiedział jej, że gangrena już się rzuciła. Doradził jej ojcu ,by domagać się odszkodowania od Instytutu, prościej mówiąc, pozwać ich do sądu. Ale Elena błagała go by nic takiego nie robił, szczególnie kiedy ciągle miała nadzieję, że tam powróci.

Jej długoterminowe cierpienie zaczęło się, a jej marzenia o zostaniu siostrą zaczęło zanikać gdyż teraz nie była nawet w stanie utrzymać płynnej żywności. Lekarz zdiagnozował raka żołądka i powiedział, że nie ma na to lekarstwa ,oraz że wkrótce umrze. Jej charakterystyczną szczerą odpowiedzią było “Mój kochany doktorze, to ty umrzesz: ja nie umrę od tej choroby, ponieważ Św. Rita mnie uzdrowi.”

 

Wezwana by cierpieć na zadośćuczynienie za grzechy świata

W drodze do domu, Elena zatrzymała się w kościele, gdzie czczona była Św. Rita, by błagać ją o uzdrowienie. W swoim notatniku pisze, że widziała oślepiające płomienie wokół statuy, co powiedziała swojej kuzynce która była przy niej. Jej kuzynka zaś nie widziała nic. Wtedy, tej samej nocy śniła się jej Św Rita, która powiedziała jej, że domaga się, by w Montalto odbyły się nabożeństwa na jej cześć, aby ożywić wiarę ludzi. Wiedz, że święci nie chcą czci dla samych siebie, ale zawsze na chwałę Boga. Elena rozpoczęła Triduum a Św Rita powiedziała jej, by zacząć drugie Triduum, i że będzie wyleczona, jednakże ból w ramieniu pozostanie, ponieważ musi ona cierpieć za grzechy świata. Spowiednik Eleny I jej kierownik duchowy skrzętnie udokumentował te wszystkie fakty.

Starając się wypełnić, to co obiecała św Ricie, doświadczyła innych duchowych zjawisk. Powiedziała swojemu spowiednikowi, że Nasz Pan często namawiał ją by zaakceptowała nowy sposób cierpienia oraz, że powiedział “ Będziesz cierpiała. Ale nie bój się. Nie będzie to choroba, ale tylko symbol miłosierdzia. Pozwolę ci doświadczyć Mój wielki smutek oraz w piątki będziesz bardziej połączona ze Mną.” Podczas tej zimy wzięła udział w rekolekcjach pasyjnych, co spodobało się jej, ponieważ pociągała ją Męka Naszego Pana. Ujawniła niektóre z instrukcji dane jej od Naszego Pana i św Rity kapłanowi prowadzącemu rekolekcje, który objaśnił je jej i dodał zachęty.
Jako coraz więcej wiadomości o tym co działo się z Eleną zaczęło się roznosić, ludzie zaczęli wyrażać różne opinie. Podczas tego czasu jeden nadzwyczajny przypadek miał miejsce, który spowodował, że Elena została poznana przez wielu ludzi wszędzie. Ten fenomen miał zdarzać się co roku aż do jej śmierci.

 

Elena otrzymuje Koronę Cierniową i Stygmaty

.

W pierwszy piątek miesiąca w marcu około 3 po południu, kiedy leżała w łóżku z powodu nowotworowych bólów w lewym ramieniu, czytając dziewiąty piątek ku czci św Franciszka z Paoli, ukazał się jej Pan Nasz, w białej szacie z cierniową koroną. Będąc pewien jej zgody, Pan Nasz zdjął koronę ze Swojej Głowy i nałożył ją na głowę Eleny. Wtedy duża ilość krwi zaczęła płynąć. Pan Nasz powiedział jej, że chce by cierpiała za nawrócenie grzeszników oraz za wiele grzechów nieczystości. Chciał by została ofiarą aby złagodzić Bożą Sprawiedliwość.

Pewnego dnia, służąca rodziny, Rosaria, kiedy właśnie wychodziła z domu usłyszała zawodzenie z pokoju Eleny. Kiedy weszła do pokoju zobaczyła Elenę całą we krwi, myślała ,że ktoś ją musiał zamordować. Pobiegła szybko po rodzinę. Ci zaś widząc tyle krwi, ale żywą Elenę posłali po doktorów i kilku księży. Zaraz po przybyciu, lekarz starał się zatrzymać wypływ krwi, ale ona ciągle płynęła z jej głowy. W końcu po trzech godzinach nagle przestała.
Każdy był bardzo zdezorientowany i wstrząśnięty. Następnego piątku lekarz przyszedł znowu i zastał to samo zdarzenie. Jej spowiednik myślał, ze to obsesja religijna, zabrał jej krzyż i zabronił czytać jakichkolwiek książek o Męce Pańskiej. Pomimo tego wszystko powtórzyło się. Matka lekarza, na prośbę swego syna, przyszła odwiedzić Elenę, otarła trochę krwi z jej czoła chusteczką. Zawinęła ją, bo bała się, że jest zarażona i oddała synowi by ją zbadał. Kiedy lekarz rozwinął chusteczkę, okazało się , że jest całkowicie czysta, czego rezultatem było, że nawrócił się i został ochrzczony.

Elena skarżyła się Naszemu Panu z powodu tego krwawienia, Pan zaś przekazał jej w wizji,że to był On, który chce ,by cierpiała jak ofiara za grzechy świata. Nie powinna być urażona też tym, że krzyż został jej odebrany, ponieważ jest on obecny w jej sercu. Na potwierdzenie tego, Pan da jej widzialny znak, poprzez naznaczenie jej ciała ranami z Jego Męki. Elenie, której ciało stało się masą ran, Nasz Pan powiedział innego piątku “ Musisz być jak Ja, ponieważ będziesz ofiarą za wielu grzeszników i musisz ubłagać Sprawiedliwość Mojego Ojca o ich zbawienie.

Około piątej Jezus pozdrowił ją: “Moje dziecko, spójrz jak ja cierpię. Wylałem wszystką moją krew za świat, a mimo to wszystko na marne. Nikt nie zwraca uwagi na ich niezliczone przestępstwa. Widzisz jak gorzko płacę za krzywdy i jaką pogardę otrzymuję od tylu grzesznych i niemoralnych ludzi. Elena odpowiedziała: “ A co ja mogę zrobić, mój Jezu? Jeśli nie przyjdziesz osobiście, nikt mi nie uwierzy.” Jezus odpowiedział:” Jest tylu grzeszników, których upór jest przyczyną dla Mojej sprawiedliwości. Ale Moja córko, nie zniechęcaj się., ponieważ zobaczysz Mnie znowu około pierwszej godziny I powiedz swojemu spowiednikowi, ze dam mu znak w piątek o godzinie 2.” To powiedziawszy, zniknął. Jej spowiednik w końcu zrozumiał, że ten mistyczny fenomen pochodzi od Naszego Pana.

Następnego piątku, na dodatek ran na jej rekach i nogach pojawiła się rana w jej boku. W Wielki Piątek fenomen ten zaczął się w południe,a o godzinie szóstej procesja Pasyjna przechodziła tuz pod jej balkonem. Elena była w stanie perfekcyjnie wstać z łóżka i oglądać procesje na oczach swego spowiednika – co było znakiem danym mu od Pana. Kiedy statua  Jezusa była niesiona tuż pod jej balkonem, Elena znowu straciła przytomność a krwawe łzy toczyły się z jej oczu. Kilka kropli spadło na głowę jej siostry Idy, która potem narzekała do Jezusa, ze taki ciężki krzyż dał jej rodzinie, gdyż duża liczba ludzi zaczęła przychodzić do nich do domu i przeszkadzać w rytmie dnia codziennego. Następnej nocy Idzie śniło się ,że Jezus powiedział jej by nie narzekała, ponieważ Elena musi cierpieć za wielu grzeszników. Ida zrozumiała ,że to specjalna misja Eleny i stała się posłuszną życzeniu Pana.

Cala ta nadzwyczajna aktywność nie przeszkadzała w jej czynnościach jako Fundatorka i Generalna Przełożona nowej wspólnoty zakonnej. Nikomu nie pozwolono by oglądał jej Wielkopiątkową mękę z ciekawości, a w Wielką Sobotę wznawiała swoją prace i obowiązki jakby nic się nie stało.

Dodatkowo do fizycznych cierpień znosiła gorzkie doświadczenia upokorzenia z powodu ludzi przychodzących do niej “świętej zakonnicy która poci się krwią” , by im pomogła w ich ważnych decyzjach w interesach.

Wiele razy Elena przepowiedziała, że będzie uzdrowiona z bolącej rany na ramieniu. Powiedziała spowiednikowi, “… Jezus pojawił się pytając:” Moja kochana córko, czy chciałabyś wydobrzeć, czy dalej cierpieć ?” “Mój Jezu,” odpowiedziałam, “czuje się tak dobrze gdy cierpię z Tobą. Jednakże, czyń co chcesz.” “Dobrze” Jezus odpowiedział, “Wydobrzejesz , ale chce byś wiedziała, że każdego piątku pozwolę, byś była w stanie depresji, w ten sposób będziesz bliżej mnie.” To mówiąc zniknął.

Pewnego dnia pomagano jej wyciągać drzazgami robaki z jej ramienia. Przeszła przez tą torturę z głęboką wiarą, że św. Rita którą wielbiła, bez wątpienia wyleczy ją. Ale niewielu ludzi wierzyło z nią razem, gdyż cierpiała na to już trzy długie lata.

Tej nocy, św. Rita powiedziała jej we śnie, że będzie uzdrowiona następnego dnia o godz. 3 po południu. Następnego dnia była bardzo słaba, tak że potrzebowała pomocy by usiąść na tapczanie przed statuetką św. Rity, wokół było kilka innych ludzi. Ci zaczęli odmawiać Różaniec przed statuą i ledwo można było słyszeć słabiutki głos Eleny: “Z sanktuarium Twojej  litości, o święta od rzeczy niemożliwych, patronko spraw beznadziejnych ,zwróć swoje miłosierne oczy na mnie i ujrzyj udrękę jaka mnie przytłacza, nieszczęście i mizerota zaciska się wokół mnie: bo przecież nie mam nikogo innego do kogo by się zwrócić.

Wyschło źródło moich łez; nawet modlitwa umiera na moich nędznych ustach. Jedyne co mam to nadzieja. O, Święta Rito, potężna i chwalebna, przyjdź mi z pomocą, i w tej pilnej potrzebie udziel mi łaski o którą cię błagam! Obiecałaś mi to: Musisz mi jej udzielić. Nie możesz pozwolić by nazywano mnie kłamcą!”

I nagle Elena krzyknęła, “Jestem uzdrowiona, jestem uzdrowiona.” Pokazała zdumionym ale sceptycznym osobom wokół swoje ramię, które było perfekcyjnie zagojone z jedną tylko blizną pozostałą. Św. Rita dotrzymała obietnicy ,że zostanie uleczona, ale ból pozostanie dla zbawienia dusz.

Staje się założycielką
Wreszcie Elena spotkała kobietę imieniem Gigia, która przyszła do niej po radę w sprawie powołania religijnego. Ona także została oddalona z zakonu z powodu choroby. Rozmawiały i stały się sobie bliskie, wkrótce Elena zrozumiała, że Gigia będzie powołana by jej asystować w jej charytatywnej pracy, którą zaczynała. Na początku Gigia miała wątpliwości, ze Elena, sama inwalidka byłaby w stanie pomagać innym.

Cudowne wstawiennictwo Św. Teresy z Lisieux

Pewnego dnia Elena jechała autobusem i zastanawiała się, gdzie znajdzie dom, którego potrzebuje do swej pracy. Błagała swoich świętych patronów a szczególnie Św Teresę od Dzieciątka Jezus. Młoda karmelitanka weszła do autobusu i zaczęły rozmawiać. Zapytała ona ,czy czasem nie szuka domu. Elena, myśląc, że była to jedna z sióstr z tych stron, pocałowała ją w rękę mówiąc jak ciężko jest znaleźć dom. Zakonnica uśmiechnęła się słodko i powiedziała:” Chodź, pokażę ci dom.”

Kiedy wysiadły z autobusu, zakonnica wskazała na balkon i powiedziała, że kobieta ma ofertę na 260 lir ale weźmie 250 od niej. Kiedy Elena spojrzała znowu na zakonnicę, zauważyła nienaturalne światło wokół  niej i bukiet róż wychylający się z krzyża, który trzymała w ręku.. Nagle zakonnica rozpłynęła się i wtedy Elena zrozumiała, że rozmawiała ze Św. Teresą z Lisieux. Pełna entuzjazmu poszła rozmawiać z właścicielką. Wszystko było jak Św. Teresa powiedziała. Kobieta zaakceptowała 250 lirów. Elena powiedziała o tym arcybiskupowi, który zasugerował, by Elena nazwała ten pierwszy dom w Consenza pod wezwaniem Św. Teresy.

Nie jest jasne dokładnie, kiedy Elena oficjalnie została siostrą zakonną, ale od tego punktu będziemy ją nazywać Siostrą Eleną. Siostra Elena i Siostra Gigia ulokowały się w nowym domu. Zaczęły swój apostolat, którym było oferowanie instrukcji religijnej zaniedbanym dzieciom w ich okręgu. Ich zapał był wielki, by rozszerzyć swoją pracę wszędzie. Pewnego dnia Elena poszła do kościoła protestanckiego i w obecności pastora zachęciła ludzi do by wrócili do Kościoła Katolickiego. Ich siostrzana gorliwość przejawiała się w legalizowaniu grzesznych małżeństw, chrzczeniu dzieci, a ludziom starszym pomagały, by otrzymywali Komunię Św.

Razem przyczyniły się do nawrócenia 14-to letniego łobuza, który byl znany jako “Ciccio złodziej”- został on nawrócony, żył gorliwie i zmarł śmiercią błogosławionych w młodym wieku.

Praca ich rozrastała się tak szybko ,że zmuszone były do poszukania nowego domu. Cierpienia Siostry Eleny trwały i Siostra Gigianie nie miała wyjścia, jak czasami zamykać Siostrę Elenę na strychu by trzymać ją z dala od ludzi, którzy wiedzieli o tych nadzwyczajnych wydarzeniach. Nawet policja, po błaganiu u Arcybiskupa nie dostała pozwolenia na wejście.

Zasugerowano siostrom ,że mogło to być dla ich dobra, by przenieść się do większego domu. Ich dom był biedny, z jednym tylko meblem.

W czasie tym rozmyślały,  jaki rodzaj pracy charytatywnej powinny zacząć. Jednego dnia pewien mężczyzna przyszedł do nich z małą sierotą, oddał ją siostrom i zaoferował miesięczną kwotę na jej utrzymanie.. Dzień później Siostra Elena miała sen, że widziała mężczyznę ubranego na czarno, trzymającego trzy dziewczynki i szukającego zakonnic. Kiedy zobaczył Siostrę Elene, błagał ją by wzięła dziewczynki. Następnego ranka zobaczyła mężczyznę z trzema dziewczynkami proszącego o pomoc, dokładnie jak było to we śnie. Głęboko poruszona, Siostra Elena przytuliła te trzy dziewczynki i wzięła je ze sobą do domu. Stopniowo jeszcze jedna mała umysłowo niesprawna dziewczynka została przyprowadzona do niej i Ks. Prałat wyraził satysfakcje z pracy siostry błogosławił ich pracy i ich świętemu pragnieniu w imię Arcybiskupa. Oficjalną misją sióstr stała się opieka nad porzuconymi dziewczętami sierotami.

Siostra Elena wypełniała swoje obowiązki cicho i z wielką wiarą, ponad naturalnym miłosierdziu i całkowitym zaufaniu w Bożą opatrzność. Siostra szkoliła panie, które chciały do nich dołączyć i wybrała jako wyróżniający ich znak, dobroczynność Św. Franciszka z Paoli, z emblematem Męki Pana Jezusa Chrystusa oraz nazwała swój Instytut “Małe Siostry od Męki Pańskiej.”

Liczba małych sierot wzrosła do 26 i dwie nowe aspirantki przyszły do zgromadzenia. Jedna kobieta lekarz domagała się by zbadać tą”kobietę z  gruźlicą, która utrzymywała starszych ludzi i małe porzucone sieroty.” Po zbadaniu sytuacji, oskarżenia te znalazły się bez potwierdzenia i były całkowicie fałszywe.

Św. Teresa ukazuje się ponownie
Pewnego razu Św. Teresa od Dzieciątka Jezus ukazała się kilku maluszkom, kiedy modlili się szyjąc w pracowni. Siostra Elena pośpieszyła z piętra słysząc krzyki,  “Widzieliśmy Świętą Karmelitankę!” , wchodząc, siostra Elena także ją zobaczyła uśmiechającą się do niej.
Mężczyzna sprzedawał ser, i jak zwykle towarzyszyła mu jego mała córka ubrana w łachmany a on ją zmusił do zebrania po mieście. Pewnego dnia ten łotr miał właśnie sprzedać własną córkę za 30 lirów, kiedy Siostra Elena usłyszała go targującego się i powiadomiła Kanclerza po drugiej stronie ulicy, aby pomógł. Tych dwoje targujących się mężczyzn nagle ulotniło się zostawiając dziewczynkę samą. Siostra Elena natychmiast wzięła ją do domu i została upoważniona przez prokuratora okręgowego by się nią opiekować, pomimo protestów ze strony ojca, co w rzeczywistości stało się kiedy chciał mocą uprowadzić dziecko. Siostrze Elena jednakże udało się ją wyrwać z jego rąk.

Siostry przeszły wiele prób, które zdarzają się każdemu w drodze do świętości. Pewnego znowu razu Siostrze Elenie śniło się że dom ich był poddany kwarantannie, i tak się stało. Jednakże, w końcu byli w stanie powrócić do domu i kontynuować swoją prace.

Zgromadzenie Siostry Eleny przyjęło więcej aspirantek po tym jak będąc w Rzymie otrzymała odpowiednie dokumenty potrzebne Zgromadzeniu.

Jej cierpienia wzmagały się z większą intensywnością. Podczas tego czasu niektórym ludziom udało się dostać do pokoju Eleny by zdemaskować jej “nadprzyrodzone siły”, “diabelskie plany”, i “fałszywe wydarzenia”. Byli to ludzie, których rzadko można było zastać w kościele, a nigdy modlących się przed ołtarzem, często zaś spotkać w zakrystii gdzie są tylko po to by plotkować i obmawiać oraz próbować poniżać jej Instytut i łączyć ją z niesmacznymi incydentami – to powodowało ból ks. Prałatowi i Arcybiskupowi. Arcybiskup poradził Siostrze Elenie by podała do sądu głównego oszczercę. Jednakże oszczerca ten poszedł do spowiedzi do Arcybiskupa i prosił Siostrę Elene o wybaczenie, która po tym wycofała pozew.

Jednakże niedługo znowu inny Pasterz spotkał się z kolejnymi zażaleniami i skargami przeciwko tej “uzurpującej zakonnicy, która lubi uchodzić za świętą  żeruje na ludziach dobrej woli dla  szkody innych zgromadzeń. Jak również przez jej wyjątkowe obnoszenie się mieszaniem się że Św. Ritą oraz przez jej wybiegi dla tak zwanego “dobra” dziewcząt. Ks. Arcybiskup życzliwie słuchał Siostry Eleny i zdecydowanie położył kres tym cwaniackim intrygom i podtrzymywał prawo prawdy i sprawiedliwości.

 

Łaski Bożych-Cudów i Boskiej Opatrzności

Boża Opatrzność zawsze przyszła Siostrze Elenie z pomocą, która często nie miała pieniędzy by zapłacić za rzeczy.  Upokarzała się i szukała pomocy u życzliwych ludzi oraz błagała wierzycieli by  mieli cierpliwość i wyrozumienie. Pewnego razu odcięto im prąd. Elena poszła do biura firmy i prosiła o zrozumienie, wtedy dyrektor rozkazał by prąd był podłączony i rozporządził by  Siostra Elena “już więcej nie była  niepokojona”  z powodu braku opłat.

Datki, które otrzymywała niestety nie były proporcjonalne do dziennych wydatków potrzebnych na prowadzenie Zgromadzenia. Kiedyś kiedy skończyła im się żywność, siostry Siostry Eleny wraz z sierotami modliły się o pomoc i podczas wystawienia Najświętszego Sakramentu poczuli piękny zapach w kościele. Siostra Elena wiedziała, że ich modlitwy zostały wysłuchane.  Podczas nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny nagle zauważyła banknot 50 lir w modlitewniku pomiędzy obrazkiem  Matki Bożej Bolesnej a obrazkiem Św. Teresy.  Zdumiewające było to że poprzedniego wieczoru patrzyła na te same strony i nic tam nie było.

Siostra Elena wydała te pieniądze na potrzeby kolejnego dnia i poszła do kaplicy i modliła się głośno przy wszystkich o kolejne 50 lir na znak, że był to rzeczywiście dar Bożej Opatrzności a nie pozostawiony przez kogoś innego, i tak się też stało w tym samym modlitewniku.

Innego razu modliły się o pomoc do wspaniałego Św. Józefa; mieli rachunek za olej. Otrzymali dokładnie taką sumę jaką potrzebowali by zapłacić za ten olej. Innego znowu dnia potrzebowali chleba dla Instytutu. Zasugerowano siostrom by kupiły na kredyt, ale one już miały zaciągnięty kredyt przez długi okres czasu I nie miały śmiałości by dalej prosić. Siostra wróciła do domu z pustymi rękami.

W  czasie posiłku nie było chleba, więc zaczęła się modlić. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Policjant straży miejskiej przyniósł 36 kg chleba dla nich który był odebrany tego samego ranka z powodu naruszenia prawa.

Przy innej okazji małe sieroty powiedziały jej że jedyne co zostało w kuchni to makaron. Siostra Elena pogłaskała je i poprowadziła do kaplicy mówiąc “Módlmy się a zobaczymy że Bóg da.” W przeciągu kilku minut posłano po Siostrę Elene, ponieważ miejski kolektor miał dla nich 18 kg ryb.   W drodze do Instytutu Siostra Elena powiedziała oficerowi ta historie, który był zdziwiony, a nawet bardziej kiedy zobaczył małe sieroty ciągle modlące się w tej intencji.

W przeciągu lat Instytut doświadczał mieszankę niepowodzeń, trudności, sukcesów, niepewności, wzrostu i prób różnego rodzaju które nękają życie każdej nowej społeczności ale wszystko przetrwało dzięki Bogu i kierownictwu tej “ nadzwyczajnie cierpiącej ale dynamicznej kobiecie”. Wreszcie, po niekończącym się czekaniu, Siostra Elena otrzymała radosne wiadomosci z Rzymu, ze jej Zgromadzenie Małych Sióstr od Męki Naszego Pana Jezusa Chrystusa zostało zatwierdzone jako Zgromadzenie na Prawie Papieskim. Ale doświadczenia się na tym nie skończyły. Była próba podważenia autorytetu Siostry Eleny jako Matki Generalnej, by wysłać ją na emeryturę i zastąpić nową niedoświadczoną siostrą. Siostry były bardzo zranione tymi różnorakimi upokorzeniami piętrzącymi się na Siostrze Elenie. Pomimo własnego bólu, Siostra Elena zachowywała swoje cnoty oraz dyscyplinę i harmonie we wspólnocie.

Była także próba zaprzeczania, że ich oficjalne uznanie nie miało żadnej ważności. Bardzo strapiona, leżąca w łóżku Matka Generalna z trudem wstała i w imieniu całej społeczności zgromadzenia mozolnie walczyła z nieustającymi kłodami absurdalnych akcji pomówień  przeciwko zgromadzeniu. Wyraziła swoje pragnienie by pojechać do Rzymu i poinformować samego Ojca Św. o tym co się działo. Spotkała się z Kardynałem Montini, Watykańskim Sekretarzem Stanu, który to później został papieżem Pawłem VI.  On łaskawie wysłuchał jej apelu przy jej łóżku w Rzymie i obiecał przedstawić jej petycję samemu Ojcu Św. jak również dodawał jej odwagi “by ufała Bogu i Jego Sprawie oraz by cierpliwie znosiła wszystko cokolwiek On udziela dla jej świętości oraz wykonywania Jego Pracy.” Stwierdzono, że Zgromadzenie było czymś więcej niż zwykłym Zgromadzeniem na prawie diecezji.

c.d. nastąpi

Tłumaczyła : Bożena

Posted in Cuda, Kościół, Objawienia, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , , , , | 101 Comments »

Jak się modlić ? (z orędzi Ostrzeżenie)

Posted by Dzieckonmp w dniu 7 Wrzesień 2011


W ciągu prawie roku przekazywanych orędzi których na dzień dzisiejszy jest 180 przebija się prośba o modlitwę. Przebija się wiele razy powtarzana  prośba o odmawianie Koronki do Miłosierdzia Bożego oraz Różańca Świętego.

Są też podyktowane w kilku orędziach modlitwy.

I tak w orędziu z niedzieli 24 lipca 2011 z godz.23.00 Jezus Chrystus mówi:

Kocham i troszczę się o każde z was Moje dzieci. Nigdy o tym nie   zapominajcie. Kiedy modlicie się do mnie każdego dnia odmawiajcie tę modlitwę:

[admin: Modlitwa o wejście do nieba]

O mój najdroższy Jezu, weź mnie w swoje objęcia i daj złożyć głowę na Twoim ramieniu tak, abyś mógł podnieść mnie we właściwym momencie do chwały Twojego Królestwa. Pozwól, aby Twoja Najdroższa Krew przepływała przez moje serce, żebyśmy mogli zjednoczyć się w jedno.

W orędziu z 16 listopada 2010 godz.09.55 ” Ostrzeżenie dla duchowieństwa” Jezus mówi:

Wszystkie Moje dzieci muszą, nawet jeżeli mieliby to zrobić tylko dla miłości, którą mają dla swoich rodzin, obudzić się w obliczu tego zła jeżeli chcą ocalić siebie nawzajem. Moja miłość ich poprowadzi jeżeli teraz się do mnie zwrócą. Niech nigdy nie boją się zwrócić do mnie tymi słowami.

Modlitwa oWybawienie i Ratunek

O, mój Panie, poprowadź mnie do Twojego Królestwa i ochraniaj mnie przed ciemnością, która ogarnęła moją duszę. Wysłuchaj mnie teraz O Święte Serce i przez twoja dobroć niech rozbłyśnie blask twojej miłości i opieki.

W orędziu z 18 listopada 2010 godz.21.00 Jezus mówi:

Czy nie widzicie, że Moje słowo, Moje proroctwo przepowiedziane dawno temu może być prawdą? Otwórzcie oczy i powiedźcie mi jeszcze raz:

Modlitwa dla ateistów i agnostyków

Boże, jeżeli naprawdę istniejesz, daj mi znak swojej miłości. Otwórz moje serce na Twoje prowadzenie. Jeżeli jesteś, daj mi odczuć Twoją miłość, abym poznał prawdę. Módl się za mnie.

10 maja 2011 godz. 16.00 Jezus mówi:

Moje Miłosierdzie, jak już powiedziałem, nie zna granic. Wszyscy Moi zwolennicy na całym świecie, wypełnieni teraz Duchem Światła i Świętości, musicie być teraz odważni i głosić Moje Słowo wszystkim, z którymi możecie nawiązać kontakt. Odrzućcie pogardę, której być może doświadczycie, gdyż jest już zbyt ważne, by ignorować Moje błagania o nawrócenie.

 Modlitwa wezwanie do Ducha Świętego

Wysłuchajcie teraz Mojej modlitwy dającej wam zachętę, której potrzebujecie:

 Wypełnij mnie teraz, o Panie, darem Ducha Świętego, abym niósł Twoje Najświętsze Słowa do grzeszników, których muszę pomóc uratować w Twoim Imieniu. Pomóż mi okryć ich dzięki mojej modlitwie Twą Drogocenną Krwią, aby mogli zostać przyciągnięci do Twojego Najświętszego Serca. Daj mi dar Ducha Świętego, aby te biedne dusze mogły upajać się Twoim Nowym Rajem”.

we wtorek, 30 sierpnia 2011, godz.14:30 Jezus mówi:

Potrzebuję was wszystkich Moi wyznawcy, trwających w modlitwie za te ślepe, zagubione dusze. Nigdy nie poddawajcie się, gdyż wasze modlitwy w tym tygodniu zostaną wniesione przed tron Mojego Ojca. Proszę módlcie się następująco:

Modlitwa o nawrócenie.

Najwyższy Boże, przychodzę przed Twój tron w tym tygodniu, by wstawić się za duszami moich braci i sióstr, którzy odmawiają uznania Twojego Istnienia. Usilnie błagam, aby wypełnić je łaskami tak, by otworzyły swe serca dla wysłuchania Najświętszego Słowa.

Posted in Objawienia, Orędzia Ostrzeżenie, Prośba o modlitwę, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , , , | 147 Comments »

Słowa skierowane przez Matkę Bożą do ks. Stefano Gobbiego

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 Sierpień 2011


Poniżej słowa skierowane przez Matkę Bożą do ks. Stefano Gobbiego przekazane mu w okresie od 1973 do 1997 roku.
Całość opublikowana w książce „Do kapłanów umiłowanych synów Matki Bożej” ks. Stefano Gobbi.
486. Czasy wielkiej próby
(…)
i – Nadeszły dla was wszystkich czasy wielkiej próby , Moi biedni synowie, tak zagrożeni przez szatana i tak atakowani przez złe duchy. Grożące wam niebezpieczeństwo to utrata łaski i jedności życia z Bogiem. Otrzymał ją dla was Mój Syn Jezus przez Odkupienie, kiedy wyswobodził was z niewoli Złego i uwolnił was od grzechu. Obecnie nie uważa się już grzechu za zło. Przeciwnie, często się go wychwala jako wartość i dobro. Pod zgubnym wpływem środków społecznego przekazu stopniowo dochodzi się do utraty świadomości grzechu jako zła. Przez to popełnia się go coraz częściej, usprawiedliwia i  już nie wyznaje.
j – Jeśli żyjecie w grzechu, wpadacie na nowo w niewolę szatana – poddani jego diabelskiej mocy. Wtedy dar Odkupienia dokonanego dla was przez Jezusa staje się bezużyteczny. Znika  też pokój z waszych serc, z waszych dusz i z waszego życia. Moje dzieci, tak zagrożone i tak chore, przyjmijcie Moje macierzyńskie zaproszenie do powrotu do Pana – drogą nawrócenia i pokuty.
k – Uznajcie grzech za największe zło, za źródło wszystkich osobistych i społecznych nieszczęść. Nigdy nie żyjcie w grzechu. Jeśli zdarzy się wam go popełnić – z powodu waszej  ludzkiej słabości lub z powodu podstępnych pokus Złego – natychmiast biegnijcie do  spowiedzi. Częstej spowiedzi używajcie jako lekarstwa przeciw szerzeniu się grzechu i zła.  Będziecie wtedy żyć w wielkiej wspólnocie miłości i życia z Przenajświętszą Trójcą, ustanawiającą w was Swoją siedzibę. Będzie w was Ona coraz bardziej otaczana chwałą.
l – Nadeszły czasy wielkiej próby dla Kościoła, tak bardzo atakowanego przez duchy zła, tak  rozbitego i zaciemnionego w świętości. Popatrzcie, jak szerzy się w nim błąd, który doprowadził go do utraty prawdziwej wiary. Wszędzie rozszerza się odstępstwo.
m – Katechizm Kościoła Katolickiego jest szczególnym darem Mojego Niepokalanego Serca na czasy, w których żyjecie. Mój Papież zechciał go ogłosić niemal jako swój testament, pełen blasku i ostateczny.
n – Iluż jest jednak Pasterzy, którzy chodzą po omacku, w ciemności – niemych z powodu lęku lub kompromisów, nie broniących już owczarni przed drapieżnymi wilkami! Życie wielu  Kapłanów i osób konsekrowanych wyschło z powodu nieczystości, zwiedzenia przyjemnościami oraz z powodu poszukiwania komfortu i dobrobytu.
o – Wierni wciągani są w zasadzki świata, który stał się pogański, lub pociągają ich niezliczone, coraz bardziej szerzące się sekty.
p – Zwłaszcza dla Kościoła nadeszła godzina wielkiej próby. Wstrząśnie nim brak wiary,  zaciemni go odstępstwo, zranią zdrady, zostanie opuszczony przez swe dzieci, podzielony z powodu schizm. Masoneria weźmie go w posiadanie i zdominuje. Stanie się on podatną glebą, na której wyrośnie drzewo zła złoczyńcy – Antychrysta. Ustanowi on swe królestwo w jego wnętrzu.
q – Nadeszły czasy wielkiej próby dla całej ludzkości. Rozrywa ją nacierająca przemoc i niszcząca nienawiść, szerzą się groźne wojny, poważne choroby, których nie udaje się wyleczyć. U progu tego nowego roku zagrożenie straszliwą trzecią wojnąświatową staje się  coraz silniejsze i niepokojące. Iluż będzie musiało znieść plagę głodu, niedostatku, niezgody, walk bratobójczych, które rozleją wiele krwi na waszych drogach.
r – Ponieważ nadszedł czas wielkiej próby, nadeszła również chwila, kiedy wszyscy powinni udać się do bezpiecznego schronienia Mego Niepokalanego Serca.
s – Nie traćcie odwagi! Niech was umacnia ufność i nadzieja.
t – Przepowiedziałam wam czekające was czasy: czasy bolesne i trudne. Uczyniłam to szczególnie po to, aby wam pomóc żyć nadzieją i w wielkiej ufności do waszej Niebieskiej Mamy.
u – Im bardziej będziecie wchodzić w czas wielkiej próby, tym bardziej będziecie doświadczać w nadzwyczajny sposób Mojej matczynej obecności przy was. Jestem blisko, aby udzielać wam pomocy, bronić, ochraniać, pocieszać, przygotowywać was na nowe dni w ciszy i pokoju.
v – Na koniec, po okresie wielkiej próby, czeka was czas wielkiego pokoju, wielkiej radości, wielkiej świętości, wielkiego tryumfu Boga pośród was.
w – Módlcie się ze Mną w tym dniu Mi poświęconym i żyjcie w oczekiwaniu, które łagodzi gorycz waszego codziennego cierpienia.
x – Rozpościeram dziś nad wami Mój płaszcz, aby chronić was tak, jak ptak chroni swe pisklęta.  Błogosławię was wszystkich w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
 Jauru (Brazylia), 2.02.1993, Święto Ofiarowania Pańskiego
Ze słów Matki Bożej wynika, że przed nami jeszcze bardzo poważne wyzwania. Zwłaszcza akapit p wiele mówi o najbliższej przyszłości.
Dojdzie do rozbicia jedności Kościoła. Ten proces już się zaczął.
Papież Benedykt XVI nawołuje i daje przykłady powrotu do Tradycji, a zachodni biskupi z niemieckimi na czele wojują o dalszą modernistyczną reformę Kościoła. Warto posłuchać kazania ksiedza Piotra Natanka, w którym omawia on na podstawie artykułu w niemiecko-szwajcarskim katolickim czasopiśmie najnowsze trendy reformatorskie w kościele zachodnim. Po prostu włos się jeży na głowie.
Taki dwugłos w Kościele doprowadzi do schizmy i oderwania się części biskupów od jedności z papieżem.

Ogólnie kierunek zmian można podsumować następująco, zachować fasadę, zabić ducha.
Jest to dokładnie to o co chodzi masonerii. Niech zostanie fasada ona mile przyciąga oko, jednak martwy duch nie jest już groźny. Należy zabić Mistyczne Ciało Chrystusa, czyli Kościół Katolicki.
Jednak nadzieją napawają kolejne akapity i możemy być pewni, że Matka Boża nie zostawi nas samych.

Posted in Inne Orędzia, Kościół, Objawienia | Otagowane: , , | 82 Comments »

WIZJA PIEKŁA ŚW. JANA BOSKO

Posted by Dzieckonmp w dniu 14 Sierpień 2011


DO PIEKŁA I Z POWROTEM
Przytoczone poniżej wizje-sny Św. Jana Bosko dotyczące piekła, są wyjątkami z książki p.t.: „Sny i wizje Św. Jana Bosko”, Wydawnictwo Salezjaoskie 1990 r., Imprimatur Ks. Biskup Rozradowski. Wizje te miały charakter nadprzyrodzony, gdyż to Pan Bóg przemawiał do Św. Jana Bosko, co sam Święty zresztą nieraz podkreślał i za takie zostały uznane przez Kościół Święty.
Sen o piekle wywiera straszne i przerażające wrażenie. W czasie jego trwania kierują ks. Bosko bezpośrednio moce z nieba. Prawda w nim przedstawiona jest jasna i konkretna. Kto go gruntownie przestudiuje i dobrze się nad nim zastanowi, przestanie mówid lekceważąco o grzechu i piekle. Przewodnik wytyczył dokładnie ks. Bosko linię demarkacyjną, poza którą nie istnieje ani miłośd, ani przyjaźo, ani żadna pociecha. Rozciąga się jedynie rozpacz tych, którzy postępowali za głosem zepsutego świata.
W niedzielę wieczorem 3 maja 1868 r., w uroczystośd Opieki św. Józefa, ks. Bosko wznowił opowiadanie serii snów, z których uprzednio zwierzył się swoim synom duchowym i wychowankom.
Św. Jan Bosko: Pragnę wam opowiedzied nowy sen, który głęboko przeżyłem. Jest to podsumowanie tych widzeo, o których mówiłem wam w ostatni czwartek i piątek, a które tak okropnie mnie wyczerpały. Jak już wam wspomniałem, w nocy 17 kwietnia, obrzydliwa ropucha o mało mnie nie połknęła. Po jej zniknięciu jakiś głos przemówił do mnie:, Dlaczego im tego nie mówisz Zwróciłem się w kierunku tego głosu i ujrzałem dystyngowaną osobę, stojącą przy moim łóżku. Mając poczucie winy wobec swoich chłopców z powodu dotychczasowego milczenia wobec nich, zapytałem: A co mam im powiedzied? Wszystko to, co widziałeś i słyszałeś w swoich ostatnich snach; i to, czego chciałeś się dowiedzied; i to, co zobaczysz jutro w nocy! Po tych słowach postad zniknęła.
Cały następny dzieo spędziłem z myślą o czekającej mnie strasznej nocy. Kiedy nadszedł wieczór, nie miałem odwagi położyd się do łóżka. Sama myśl o nocnych koszmarach napełniła mnie strachem. Wreszcie, chod z wielkimi oporami, udałem się na spoczynek.
Chciałem odwlec moment zapadnięcia w sen, dlatego oparłem poduszkę wysoko o szczyt łóżka i leżałem w postawie pół siedzącej. Byłem jednak tak zmęczony, że natychmiast usnąłem. Ta sama osoba, widziana przeze mnie poprzedniej nocy, natychmiast znalazła się przy boku łóżka. (Ksiądz Bosko często nazywał ją Człowiek w czapce). Wstao i pójdź za mną! — powiedział.
Usłuchałem go i podążyłem za nim. Dokąd mnie zabierasz? — spytałem. To nieważne. Sam zobaczysz. Zaprowadził mnie na rozległą, bezkresną równinę. Była to prawdziwa pustynia bez żadnych oznak życia. Nie zobaczyłem tam ani jednego drzewa, ani żadnego potoku, czy żywej duszy. Widniały jedynie resztki zżółkłej i wyschniętej roślinności. Nie miałem pojęcia, gdzie się znajduję i co miałem tu robid. Przez moment straciłem nawet z oczu swojego przewodnika i ogarnął mnie lęk, że samotny zginę. W koocu ujrzałem jednak swoich przyjaciół: ks. Rua, ks. Francesia i resztę, jak zbliżali się w moim kierunku. Westchnąłem z ulgą i zapytałem: Gdzie jestem? Chodź ze mną a sam się dowiesz! Dobrze, pójdę z tobą.
Przewodnik prowadził, a ja w milczeniu podążałem za nim. Wreszcie ujrzałem jakąś drogę. A teraz, dokąd? — zapytałem przewodnika. Tędy — odpowiedział krótko.
SZEROKA DROGA
Weszliśmy na drogę szeroką, piękną i doskonale wybrukowaną. Droga grzeszników gładka, bez kamieni, a na jej koocu — przepaśd piekła (Syr 21,10). Wzdłuż jej poboczy ciągnął się wspaniały żywopłot, przeplatany cudnymi kwiatami. Najczęściej róże wychylały swoje główki z zielonego pasa płotu. Na pierwszy rzut oka droga wydawała się równa i wygodna. Wszedłem na nią bez najmniejszych podejrzeo, lecz bardzo szybko zauważyłem, że prawie niedostrzegalnie pochylała się ku dołowi. Chociaż nie dostrzegłem stromości, czułem, że posuwam się tak szybko, jak bym unosił się w powietrzu. Rzeczywiście, coś mnie niosło tak, że nogami prawie nie dotykałem ziemi. Przez głowę przemknęła mi myśl o powrocie: Będzie chyba długi i mozolny. Jak wrócę do Oratorium — zgnębiony zawołałem głośno. Nie martw się — rzekł. — Wszechmocny sprawi, że wrócisz. Ten, który prowadzi cię tutaj, potrafi zapewnid ci powrót. Droga wciąż biegła w dół. W czasie tego schodzenia wzdłuż ukwieconych poboczy, pełnych róż, uświadomiłem sobie, że wielu chłopców z oratorium, a także innych nieznanych mi chłopców postępowało za mną. Nagle znalazłem się pośród nich. Przypatrując się im, zobaczyłem, że co chwila któryś z nich padał na ziemię. Jakaś niewidzialna siła wlokła go jednak dalej i wciągała do przepaści podobnej do ziejącego pieca. Dlaczego ci chłopcy upadają? — zapytałem towarzysza. Przypatrz się dokładniej — odparł. Uczyniłem wedle jego słów. Dookoła ujrzałem pułapki. Jedne na samej ziemi, inne na wysokości oczu, a wszystkie doskonale zamaskowane. Chłopcy, nieświadomi niebezpieczeostwa, wpadali w sidła. Potykali się o nie, przewracali się w zamieszaniu na ziemię, koziołkując rękami i nogami w powietrzu. Jeśli czasem udało im się stanąd na nogi, jakaś niewidzialna siła ciągnęła ich ku otchłani.
Niektórym sidła zaciskały się na głowie, innym na szyi, rękach, ramionach, nogach. W każdym l wypadku prędzej czy później zwalali się na ziemię. Sidła ukryte tuż przy samej ziemi, było bardzo trudno zauważyd, ze względu na ich delikatne i cieniutkie nitki niby pajęczyna. Zdawało się, że są bardzo kruche i niegroźne. Ku mojemu zdziwieniu każdy z chłopców, który się w nie zaplątał, upadał na ziemię.
Spostrzegając moje zdziwienie, przewodnik powiedział: Wiesz, co to jest? Rodzaj włókna utkanego z siatek odpowiedziałem.
Na widok tak wielkiej liczby chłopców schwytanych w sidła, zapytałem:, Dlaczego aż tylu dało się w nie wplątad? Kto ich powala na ziemię? Podejdź bliżej, a zobaczysz — powiedział mi. Podszedłem, lecz nie zauważyłem nic szczególnego. Patrz dokładniej — nalegał. Podniosłem jedną z pułapek i silnie pociągnąłem. Poczułem mocny opór. Zacząłem się z nią mocowad jeszcze zdecydowanie, a ponieważ nie trzymałem nici właściwie naciągniętych, nie wiem, kiedy sam uwikłałem się w sidła, upadłem i czułem, że lecę w dół. Nie stawiałem dużego oporu i wkrótce znalazłem się w wejściu do olbrzymiej, strasznej czeluści. Zatrzymałem się, bo nie miałem najmniejszej ochoty dostad się do jej wnętrza. Nici podciągnąłem ku sobie. Tylko trochę się poddały i to przy wielkim wysiłku z mojej strony. Szamotałem się dalej, a po chwili ukazał się ogromny i ohydny potwór, trzymający w szponach sznur, do którego przyczepione były wszystkie sidła. To on nieustannie ściągał w dół tych wszystkich, którzy dostali się w sidła. Nie spróbuję w żadnym wypadku zmierzyd moich sił z jego — pomyślałem sobie. Na pewno bym przegrał. Zwyciężę go znakiem Krzyża Świętego i aktami strzelistymi. Powróciłem do swojego przewodnika. Już wiesz teraz, kto to jest — rzekł mi. Tak, doskonale wiem. To przecież sam szatan!
NOŻE Przy dokładniejszych oględzinach sideł zobaczyłem, że każde nich ma napis: pycha, nieposłuszeostwo, zazdrośd, nieczystośd, kradzież, obżarstwo, lenistwo, złośd i jeszcze inne. Rozglądnąłem się wokół siebie, by sprawdzid, który grzech najczęściej i najwięcej usidlał chłopców. Okazało się, że najbardziej niebezpiecznym, to nieczystośd, nieposłuszeostwo i pycha. Wszystkie trzy wiązały się ściśle ze sobą. Inne sidła czyniły także wielkie spustoszenie i zło, lecz najwięcej dwa pierwsze.
Pilnie obserwując wszystko wokoło ujrzałem, że wielu chłopców biegnie szybciej od innych. Skąd ten pośpiech? — zapytałem. Ci wpadli w sidła ludzkich względów. Rozejrzałem się jeszcze dokładniej wokoło i zaobserwowałem między sidłami rozrzucone noże. Jakaś opatrznościowa ręka tam je umieściła, dzięki nim można się było uwolnid. Jedne dośd znacznych rozmiarów
symbolizowały rozmyślanie i pozwalały bez trudu zniszczyd sidła pychy. Inne nieco mniejsze oznaczały czytanie duchowe. Dwa specjalne miecze wyrażały nabożeostwo do Najświętszego Sakramentu, a zwłaszcza częstą Komunię Świętą i nabożeostwo do Matki Bożej. Młotek to Spowiedź Święta. Na kilku mniejszych nożach widad było napisy: nabożeostwo św. Józefa, św. Alojzego i innych świętych. Przy pomocy tych środków wielu chłopców, którzy mieli dobrą wolę, potrafiło uwolnid siebie z poniżającej niewoli.
Niektórzy, o dziwo, zupełnie bezpiecznie przechodzili wśród wszystkich zasadzek. Udawało się to im wspaniale, ponieważ jakoś umiejętnie obliczyli czas sideł i mijali je, zanim wprawiały się w ruch.
MOZOLNA DROGA PO CIERNIACH
Mój przewodnik zadowolony, że wszystko należycie zauważyłem, prowadził mnie dalej drogą wzdłuż żywopłotu oplecionego różami. Lecz w miarę posuwania się, róże stawały się rzadsze, a na ich miejsce wystawały coraz gęstsze ciernie. Płot, przedtem cały utkany z zieleni, wyglądał wysuszony, cały spalony przez słooce, bezlistny i ciernisty. Zeschnięte gałęzie z płotu leżały teraz rozrzucone wzdłuż drogi, zaśmiecając ją zupełnie i czyniąc nie do przebycia. Doszliśmy do wąwozu, którego strome zbocza nie pozwalały zobaczyd, co krył na samym dnie. Droga, wciąż opadająca, stała się jeszcze bardziej nierówna, pożłobiona koleinami, zawalona skalnymi głazami. Straciłem łącznośd z moimi chłopcami. Większośd opuściła ten niebezpieczny szlak i poszła innymi ścieżkami.
Kontynuowałem sam swoją wędrówkę, lecz im dalej się posuwałem, tym droga stawała się mozolniejsza i bardziej spadzista. Kilkakrotnie zachwiałem się, aż wreszcie upadłem. Leżałem wyczerpany, aż znowu nabrałem sił. Mój przewodnik podpierał mnie parę razy lub też pomagał przy wstawaniu. Czułem, jak moje stawy się rozchodziły, a kości trzaskały. Dysząc z wysiłku, powiedziałem przewodnikowi: Dobry człowieku, moje nogi nie poniosą mnie już ani kroku Stanowczo nie mogę iśd dalej. Ale on bez słowa odpowiedzi w milczeniu szedł dalej. Z trudem wlokłem się za nim. Widząc, jak okropnie się pocę z powodu ostatecznego wyczerpania, zaprowadził mnie na małą polankę przy drodze. Usiadłem, nieco odpocząłem i poczułem się trochę lepiej. Z tego punktu zobaczyłem dopiero, że droga przez nas przebyta wyglądała stroma, poszarpana i najeżona różnymi kamieniami. O wiele jednak straszniejszy widok roztaczał się przed nami. Z przerażeniem musiałem zamknąd oczy.
Zawródmy — błagałem. — Jeżeli pójdziemy dalej, to jak z powrotem dostaniemy się kiedykolwiek do Oratorium? Przecież tej stromiźnie nie damy rady! Chciałbyś, bym cię tu zostawił samego, skoro doszliśmy aż tak daleko? —
poważnie zapytał przewodnik. Wystraszyłem się tej groźby i prawie z płaczem zawołałem: A cóż ja bym tu począł bez twojej pomocy? A zatem, chodźmy!
BUDYNEK
Ruszyliśmy dalej. Droga stała się do tego stopnia spadzista i pokiereszowana, że prawie niemożliwością było stad prosto. I wtedy na samym dole tej przepaści, przy wejściu do ciemnej doliny, oczom naszym ukazał się wielki budynek. Jego potężne odrzwia, mocno zamknięte, znajdowały się naprzeciwko drogi. Gdy wreszcie dotarłem do samego dołu, zabrakło mi tchu od duszącego żaru. Tłusty, zielonkawy dym, na przemian z czerwonymi błyskami, wydobywał się z tych potężnych murów, które majaczyły groźnie jak najwyższe góry.
Gdzie jesteśmy? Co to jest? — zapytałem przewodnika. Czytaj napis na odrzwiach, a dowiesz się. Ujrzałem wówczas następujące słowa: Miejsce, gdzie nie ma zbawienia. Wiedziałem już, że jesteśmy u bram piekła. Przewodnik prowadził mnie wokół tego straszliwego miejsca. Od czasu do czasu, w różnych odstępach, ukazywały się odrzwia z brązu podobne do pierwszych, a na każdym widniał napis o takiej lub podobnej treści: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogieo wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! (Mt 25,41). Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogieo wrzucone (Mt 7,19). Chciałem zanotowad je w swoim notesiku, lecz przewodnik powstrzymał mnie: Nie ma potrzeby. Wszystko to masz w Piśmie Świętym. Niektóre z tych zdao zdobią nawet twoje krużganki. Zapragnąłem powrócid do Oratorium. Próbowałem nawet cofnąd się, lecz mój przewodnik nie zwracał uwagi na moje wysiłki. Po wyczerpującej wędrówce, poprzez dolinę niekooczącego się parowu, ponownie znaleźliśmy się na dnie przepaści, na wprost pierwszego portalu. Przewodnik nagle zwrócił się do mnie. Zdenerwowany i zdziwiony skinął na mnie, bym usunął się na bok. Patrz — powiedział.
CHŁOPCY NA DRODZE KU POTĘPIENIU
Przerażony zobaczyłem w oddali, jak ktoś zlatywał po ścieżce w dół z szaloną szybkością. Gdy się znalazł bliżej, mogłem go rozpoznad: to był jeden z moich chłopców. Jego włosy sterczały zjeżone na głowie, lub rozwiewały się na wietrze. Ramionami wykonywał ruchy, jak by znajdował się w wodzie i próbował utrzymad się na jej powierzchni. Chciał się zatrzymad, lecz nie mógł. Uderzając o kamienie, spadał coraz szybciej.
Pomóżmy mu, zatrzymajmy go — wołałem, wyciągając swe ręce na próżno w powietrze. Zostaw go — odparł przewodnik. Dlaczego? Czy nie wiesz, że straszliwa jest Boża sprawiedliwośd? Myślisz, że potrafisz kogoś zatrzymad, kto ucieka od Jego gniewu? W międzyczasie młodzieniec obejrzał się, jakby chciał się upewnid, czy Boży gniew jeszcze go ściga. W chwilę potem upadł
gwałtownie, przewracając się na same dno parowu i uderzył z siłą w brązowy portal, jak gdyby on był najlepszym schronieniem w jego obłędnej ucieczce. Dlaczego oglądał się z przerażeniem do tyłu? — zapytałem. Ponieważ Boży gniew przenika bramy piekieł, by dosięgnąd i dręczyd nieszczęśnika nawet w samym środku ognia piekielnego!
Gdy chłopiec uderzył w bramę, otwarło się natychmiast z głuchym zgrzytem chyba z tysiąc drzwi wewnętrznych, jakby naciskała je z niewidoczną a niepojętą siłą bardzo gwałtowna, niepowstrzymana wichura. Wśród ogłuszającego trzasku otwierały się brązowe odrzwia, znajdujące się od siebie w pewnej zauważalnej odległości, ale z błyskawiczną szybkością jedne po drugich. Gdzieś daleko ujrzałem coś, jak by otwór pieca, który wypluwał ogniste piłki w momencie, gdy ów młodzieniec, wpadł do środka. I tak, jak szybko się otwarły, tak też gwałtownie zatrzasnęły się z hukiem.
Znowu próbowałem zapisad nazwisko nieszczęśliwego chłopca, lecz przewodnik i tym razem mi na to nie pozwolił. Zaczekaj — rozkazał — i patrz! Trzech innych moich wychowanków, nieprzytomnie przerażonych, z rozpostartymi ramionami spadało w dół jeden po drugim, jak potężne głazy. Zaobserwowałem, że ich ciała także uderzyły o wejściową bramę. W ułamku sekundy rozwierała się i ona i tysiąc drzwi wewnętrznych. Bezkresny korytarz wessał trójkę chłopców przy akompaniamencie zanikającego echa. Potem drzwi znowu się zatrzasnęły. W międzyczasie inni chłopcy spadali w dół za nimi. Widziałem nieszczęśnika, którego w dół wrzucili źli koledzy. Inni wpadali sami, lub złączeni ramionami z innymi. Każdy na swoim czole miał nazwę popełnionego przez siebie grzechu. Wołałem i krzyczałem nawet w momencie jak upadali, lecz nie słyszeli mnie. Znowu otwierały się drzwi z hukiem podobnym do grzmotu i zatrzaskiwały się z głuchym dudnieniem. Zapanowała martwa cisza!
PRZYCZYNY POTĘPIENIA
Złe towarzystwo, złe książki i grzeszne nawyki — tłumaczył mi mój przewodnik — są najczęstszym powodem wiecznego odrzucenia. Pułapki uprzednio widziane doprowadzały rzeczywiście chłopców do ruiny. Na widok sporej liczby idących na zatracenie, krzyknąłem niepocieszony:, Jeżeli aż tylu z naszych chłopców tak kooczy, to pracujemy daremnie. Jak można zapobiec tym tragediom? To stan, w którym się obecnie znajdują — odparł mój przewodnik. Poszliby tam niechybnie, jeżeliby teraz umarli.
Pozwól mi, zatem zapisad ich nazwiska, bym mógł ich ostrzec i skierowad znowu na drogę do Nieba. Czy ty naprawdę wierzysz, że ktokolwiek z nich poprawi się po twoim ostrzeżeniu? Byd może, że zrobi ono wrażenie na niektórych, lecz prędko o nim zapomną, mówiąc: Przecież to był tylko sen. I staną się jeszcze gorsi. Inni przekonani, żeś ich nie zdemaskował, będą przystępowali do
Sakramentu Pokuty, ale bez głębszej pobożności, ot po prostu z nawyku. Jeszcze inni przystąpią do spowiedzi, z lęku przed piekłem, ale z grzechami nie zerwą. Nie ma, zatem wyjścia dla tych nieszczęśników? Proszę, powiedz, co mogę dla nich zrobid? Mają przełożonych, niech ich słuchają. Mają regulaminy, niech je zachowują. Mają Sakramenty Święte, niech je przyjmują. W tej chwili jakaś nowa grupa chłopców z impetem wpadła w dół, a drzwi momentalnie się otworzyły. Wejdźmy do środka — powiedział do mnie przewodnik.
WEJDŹ ZE MNĄ DO ŚRODKA
Cofnąłem się z przerażenia i strachu, że nie mogę wrócid do Oratorium i ostrzec moich chłopców, aby chociaż innych uchronid od zatraty. Chodź — nastawał przewodnik — dużo się nauczysz. Lecz najpierw powiedz mi: Chcesz pójśd sam czy też ze mną? Zapytał mnie, widząc moje przerażenie. Wyczuwał zresztą, że potrzebowałem jego przyjaznej obecności. Zupełnie sam w tym niesamowitym miejscu? — zapytałem. A jak bym mógł znaleźd drogę powrotu bez twojej pomocy? Równocześnie błysnęła mi myśl bardzo pocieszająca: Zanim ktoś zostanie skazany na piekło, musi byd wpierw osądzony. A przecież nade mną sąd jeszcze się nie odbył. Pójdźmy — odważnie zawołałem.
Weszliśmy do tego straszliwego korytarza i lotem błyskawicy przelecieliśmy przez niego. Nad wszystkimi wewnętrznymi bramami rzucały się w oczy napisy pełne gróźb. Ostatnia z nich prowadziła na wielkie, bardzo ponure podwórze, zakooczone w głębi niewiarygodnie olbrzymim i odstraszającym wejściem. Nad nim widniał napis: Ześle w ich ciało ogieo i robactwo i jęczed będą z bólu na wieki (Jdt 16,17). I będą cierpied katusze we dnie i w nocy i na wieki wieków (Ap 20,10). Tutaj wszelkiego rodzaju męki na zawsze. Tutaj jedynie chaos i strach wieczny mieszkają (Hi 10,22). Dym ich katuszy na wieki wieków się wznosi (Ap 14,11). Nie ma pokoju dla bezbożnych (Iz 48,22). Będzie płacz i zgrzytanie zębów (Mt 8,12).
W czasie, kiedy czytałem te wszystkie wstrząsające stwierdzenia, przewodnik stał na samym środku podwórka. Następnie podszedł do mnie i powiedział: Odtąd nikt już tu nie będzie miał ani kolegi, który pomoże, ani życzliwego przyjaciela. Nie spotka serca kochającego, ani wzroku litościwego, ani nie usłyszy dobrego słowa. To wszystko już przepadło na zawsze. Czy chcesz to tylko zobaczyd, czy może osobiście doświadczyd? Chcę tylko zobaczyd — odpowiedziałem.
WĄSKI KORYTARZ
Zatem chodź ze mną — odpowiedział mój przyjaciel i ciągnąc mnie za sobą, przeszedł przez bramę na korytarz, na którego koocu stała wieża obserwacyjna, cała okolona ogromną, kryształową szybą. Gdy tylko wstąpiłem na próg wieży,
poczułem nieopisany lęk, który mnie jakby sparaliżował, tak, że nie odważyłem się zrobid ani kroku. Gdzieś wysoko nade mną zobaczyłem coś, co przypomniało przeogromną pieczarę. Stopniowo zanikała, tworząc jakieś zagłębienie zapadające się daleko, daleko we wnętrznościach gór. Góry płonęły, ale odmiennym ogniem, jaki my znamy, czyli ogniem skaczących płomieni. Cała pieczara i wszystko w niej; ściany, sufit, grunt, żelastwa, kamienie, drewno i węgiel — wszystko rozżarzone do białości ziało tysiącami stopni gorąca. Ten ogieo nie spalał, ale spopielał. Nie znajduję po prostu słów, by wypowiedzied zgrozę tej czeluści. Bo dawno przygotowano palenisko, ono jest także dla króla gotowe, zostało pogłębione, rozszerzone; stos węgli i drwa w nim obfitują. Tchnienie Pana niby potok siarki je rozpalił (Iz 30,33).
Ogarnęła mnie plątanina oszałamiających myśli, bo zobaczyłem, jak jakiś chłopiec roztrzaskał się o bramę. Wydał przerażający okrzyk, jak ktoś, kto wpadł w kadź z rozpalonym do białości metalem. Następnie stoczył się w sam środek pieczary. Tam natychmiast znieruchomiał i pozostał już tak, rozżarzony temperaturą tego ognia. Tylko echo okropnego jęku ciągnęło się jeszcze długo.
Oszołomiony tym wszystkim, przypatrywałem mu się bliżej przez moment. Wydawało mi się, że to jeden z moich chłopców z Oratorium. Czy to jest ten a ten? — zapytałem przewodnika. Tak — brzmiała odpowiedź. Dlaczego stał się taki nieruchomy? Dlaczego tak rozżarzył się do białości? Chciałeś przecież tylko zobaczyd odpowiedział — niech ci to wystarczy. Każdy ogniem będzie posolony (Mk 9,49). Drugi znów chłopiec wpadł z szalonym impetem do pieczary. I zawisł tam w pozycji nieruchomej. Wydał jedynie okrzyk przerażenia rozdzierający serce. Jego jęk zmieszał się z echem wycia kolegi, który go uprzedził. Potem inni wychowankowie, w liczbie wciąż wzrastającej, ginęli w oka mgnieniu w czeluści. Z niewyobrażalnym skowytem natychmiast nieruchomieli i płonęli wielkim ogniem. Spostrzegłem, że pierwszy chłopiec był jakby przygwożdżony do miejsca. Jedna z jego rąk i nóg zawisła w powietrzu. Drugi leżał na podłodze dziwnie zgięty we dwoje. Inni przybierali najrozmaitsze pozy: balansowali na jednej nodze lub ręce, leżeli lub siedzieli bokiem, stali, klęczeli, czy też łapali się za włosy. Scena ta przypomniała znaną grupę Laookona, przedstawiając młodych ludzi w najstraszliwszych, pełnych cierpienia pozycjach. Ciągle nowi chłopcy dostawali się do pieca. Niektórych znałem, inni byli mi zupełnie obcy. Wówczas przypomniałem sobie słowa z Pisma świętego o potępionych: Drzewo… na miejscu, gdzie upadnie, tam leży (Koh 11,3).
LOS INNYCH CHŁOPCÓW
Coraz bardziej przerażony, zapytałem mojego przewodnika: Czy ci chłopcy, lecąc do tej przepaści, wiedzieli, dokąd idą? Nie ma wątpliwości. Tyle razy dawano im przestrogi. Oni sami jednak wybierali sobie drogę w tym kierunku.
Nie odczuwali wstrętu do grzechu ani z nim nie walczyli. Gorzej, lekceważyli i odrzucali nieustannie Miłosierdzie Boże, wzywające ich do pokuty. Prowokowali tym Bożą Sprawiedliwośd. O, jak okropnie muszą przeżywad ci nieszczęśni chłopcy fakt, że nie mają już żadnej nadziei — wykrzyknąłem. Jeżeli chcesz naprawdę poznad ich uczucia, ich rozpacz i szal, to podejdź nieco bliżej — zauważył przewodnik. Zrobiłem parę kroków naprzód i zobaczyłem, że wielu z owych biednych potępieoców zajadle walczyło ze sobą jak wściekłe psy. Inni drapali sobie twarze i ręce, swoje własne ciało i z pogardą odrzucali je precz. Wtedy nagle cały sufit pieczary stał się przejrzysty jak kryształ. Ukazał się skrawek nieba, a w nim ich koledzy promieniujący szczęściem wiekuistym.
WZGARDZONE MIŁOSIERDZIE BOGA
Biedni zatraceocy płonęli wściekłością w szalonym gniewie i ziali zazdrością, bo kiedyś wyśmiewali się ze Sprawiedliwego. Widzi to występny, gniewa się, zgrzyta zębami i marnieje (Ps 112, 10). Dlaczego nie słyszę żadnego głosu — zapytałem przewodnika. Podejdź bliżej — doradził. Poprzez kryształową szybę usłyszałem krzyki i szlochy, bluźnierstwa pod adresem świętych. Głosy ich zlewały się ze sobą. Rozlegał się wokoło zgiełk ostrych krzyków i zawodzeo.
Gdy uprzytamniają sobie błogosławiony los swoich dobrych kolegów — powiedział — muszą wręcz wykrzyknąd: To ten, co dla nas głupich niegdyś był pośmiewiskiem i przedmiotem szyderstwa: Jego życie mieliśmy za szaleostwo, śmierd jego — za haobę. Jakże, więc policzono go między synów Bożych i ze świętymi ma udział? To myśmy zboczyli z drogi prawdziwej (Mdr 5,4-5). Dlatego też wykrzykują: Nasyciliśmy się na drogach bezprawia i zguby, błądziliśmy po bezdrożnych pustyniach, a drogi Paoskiej nie poznaliśmy. Cóż nam pomogło nasze zuchwalstwo?… To wszystko jak cieo przeminęło (Mdr 5,7-9).
Takie to są ich tragiczne zawodzenia, które powtarzad się będą przez całą wiecznośd. Lecz ich krzyki, skargi i wszelkie wysiłki są daremne. Owładnie nim siła nieszczęścia (Hi 20,22). Już nie istnieje dla nich czas. Jest tylko wiecznośd. Widząc to wszystko i słysząc, nagle zapytałem siebie: Jakżeż mogą ci chłopcy byd potępieni? Przecież wczoraj wieczorem bawili się jeszcze w Oratorium. Chłopcy, których tutaj widzisz — odpowiedział — są umarli dla Bożej Łaski. Gdyby skonali w tej chwili, czy nie chcieli wycofad się ze swoich niecnych dróg, zostaliby potępieni. Lecz tracimy czas. Chodźmy dalej
OGIEŃ NIEUGASZONY
Poprowadził mnie dalej. Zeszliśmy w dół korytarzem do nisko położonej pieczary. Nad wejściem do niej znajdował się napis: Robak ich nie zginie i nie zagaśnie ich ogieo (Iz 66,24). Pan Wszechmogący ich ukarze… ześle w ich ciało ogieo i robactwo i jęczed będą z bólu na wieki (Jdt 16,17). Tutaj uświadomiłem
sobie jak potworne wyrzuty sumienia cierpieli wychowankowie naszych szkół. Przeżywali nieludzkie męki, przypominając sobie każdy nieodpuszczony grzech i sprawiedliwą karę za niego. Mogli przecież korzystad z licznych i niezwykłych środków ku naprawie swego życia, wytrwania w cnocie i zbierania zasług na niebo. Z trwogą przypominali sobie lekkomyślnie odrzucone hojne łaski, udzielane przez Najświętszą Dziewicę… Przeżywali prawdziwą gehennę, wiedząc, że tak łatwo mogli się zbawid, a teraz są nieodwołalnie straceni na zawsze. Cisnęło im się na pamięd tyle dobrych postanowieo, których niestety nigdy nie wypełnili. Piekło rzeczywiście wybrukowane jest dobrymi intencjami!
W niższej pieczarze zobaczyłem ponownie w ognistym piecu chłopców z Oratorium: kilku przebywało w nim aktualnie, a inni to byli wychowankowie lub też całkowicie mi nieznani. Z bliska zauważyłem, że obsiadło ich różnego rodzaju robactwo, które wgryzało się w ich serca, oczy, ręce, nogi i całe ciało z takim okrucieostwem, że nie sposób tego opisad. Bezradni i nieruchomi chłopcy stawali się łupem różnego rodzaju tortur.
Fot. Cierpienia chłopców w ognistym piecu pieczary piekła
W nadziei, że uda mi się z nimi porozmawiad lub dowiedzied się przyczyn ich potępienia, zbliżyłem się jeszcze bardziej do nich, lecz żaden z nich nie wypowiedział ani jednego słowa, ani też na mnie nie popatrzył. Zapytałem swego przewodnika o powód takiego zachowania. Wyjaśnił mi, że potępieni są
całkowicie pozbawieni wolności. Każdy musi ponieśd swoją karę w całej jej rozciągłości. A teraz — dodał — musisz, także wejśd do następnej pieczary. O, nie! — zaprotestowałem z krzykiem.
Zanim człowiek dostanie się do piekła, musi przedtem odbyd się nad nim sąd. Ja nie zostałem jeszcze osądzony i nie chcę tam pójśd! Posłuchaj — powiedział — masz do wyboru: albo wejśd do piekła i uratowad swoich chłopców, albo pozostad na zewnątrz i pozostawid ich w mękach. Co wybierasz?
Chwilę wahałem się w milczeniu. Oczywiście, kocham swoich chłopców i bardzo pragnę pomóc im się zbawid — odpowiedziałem, — lecz czy nie ma żadnego innego sposobu na to? Jest sposób — mówił dalej, — lecz pod warunkiem, że zrobisz wszystko, co będzie w twojej mocy. Odetchnąłem z ulgą i powiedziałem sobie natychmiast, że zrobię chętnie wszystko, by uwolnid moich ukochanych synów duchowych od takich tortur. Wejdź, zatem do środka — powiedział mój przyjaciel — i przypatrz się, jak dobry, Wszechmogący Bóg miłościwie ofiaruje tysiące środków, by twoich chłopców doprowadzid do prawdziwej pokuty i uratowad ich od śmierci wiecznej.
Ujął mnie za dłoo i wprowadził do pieczary. Po kilku krokach poczułem, jak bym się nagle znalazł w wielkiej okazałej sali, której szklane drzwi kryły parę innych jeszcze wejśd. Na jednym z nich odczytałem napis: Szóste przykazaniem Wskazując na niego, mój przewodnik tłumaczył: Przekraczanie tego przykazania stało się powodem ruiny wiecznej bardzo wielu chłopców. Czy nie chodzili do spowiedzi. Owszem, przystępowali do niej, lecz albo grzechy zatajali, albo też wyznawali w sposób niewłaściwy. Jedni ze wstydu podawali fałszywą liczbę grzechów. Inni oddawali się tym występkom jeszcze w czasie swojego dzieciostwa, a potem zabrakło im odwagi wypowiedzenia ich przed kapłanem lub też zrobili to niewystarczająco. Częśd z nich nigdy naprawdę nie żałowała za swoje przewinienia w tym względzie lub nieszczerze postanawiała unikad ich w przyszłości.
Nie brakowało i takich, którzy zamiast przebadad swoje sumienie i zrobid dokładny rachunek, cały swój wysiłek skierowali na to, w jakie słowa ubrad swoje niecne czyny i oszukad spowiednika. Każdy, umierając w takim stanie duszy, zdawał sobie dobrze z tego sprawę. Teraz ponosi tragiczne następstwa przez całą wiecznośd. Tylko szczery żal gładzi te grzechy i zapewnia szczęśliwośd na wieki. Czy chcesz wiedzied, dlaczego nasz miłosierny Bóg przyprowadził cię tutaj?
Podniósł zasłonę i zobaczyłem grupę chłopców z Oratorium — wszystkich znałem doskonale — znajdujących się tutaj ze względu na ten właśnie grzech. Wielu z nich cieszyło się w Oratorium opinią bardzo dobrych wychowanków. Z pewnością pozwolisz mi teraz zapisad ich nazwiska, bym mógł ich ostrzec
indywidualnie — krzyknąłem. To wcale nie jest konieczne! Co więc proponujesz; co mam im powiedzied? W kazaniach mów zawsze o grzechach przeciwnych czystości. Takie ogólne ostrzeżenie wystarczy. Zrozum, że jeżeli nawet indywidualnie będziesz ich ostrzegał, chętnie będą ci obiecywali poprawę, ale tylko w słowach.
Do mocnego postanowienia potrzebna jest Łaska Boża, ale taka, której twoi chłopcy nie odrzucą. Jeżeli będą się modlid, Bóg okaże im swoją miłośd, przebaczy i zapomni ich upadki. Ty ze swej strony módl się także i wiele pokutuj. A gdy chodzi o chłopców, to niech stosują się do tych napomnieo i radzą swoich sumieo. Ono im podpowie, co czynid należy.
Przez następne pół godziny rozmawialiśmy o warunkach dobrej spowiedzi. Potem mój przewodnik kilkakrotnie wykrzyknął silnym głosem: — Avertere! Avertere?!! Co to ma znaczyd — zapytałem? Zmieo życie!
UWIKŁANI W RZECZY PRZYZIEMNE
Zmieszany, skłoniłem głowę z zakłopotaniem i chciałem odejśd, ale on mnie powstrzymał. Nie widziałeś jeszcze wszystkiego — wytłumaczył. Podniósł inną zasłonę, za którą przeczytałem takie zdanie: A ci, którzy chcą się bogacid, wpadają w pokusę i w zasadzkę, (ITm 6,9).
To nie dotyczy moich chłopców — zaoponowałem — są tak samo biedni jak i ja. Nie jesteśmy bogaci i nie chcemy nimi byd. Na bogactwo nie zwracamy żadnej uwagi. Gdy jednak kurtyna się uniosła, zobaczyłem grupę chłopców dobrze mi znanych. Cierpieli podobne tortury, jak i poprzedni. Mój przewodnik wskazał mi na nich ze słowami: Jak widzisz, napis odnosi się także i do twoich chłopców. Jak to możliwe? — zapytałem. Zatem ci wytłumaczę — odrzekł. — Sercami niektórych chłopców owłada tak silna pokusa posiadania rzeczy materialnych, że maleje w nich miłośd ku Bogu. Stąd rodzą się grzechy przeciw miłości, pobożności i łagodności. Już samo pragnienie bogactwa może zdeprawowad serce, zwłaszcza, jeżeli ono prowadzi do niesprawiedliwości.
Twoi chłopcy są biedni, lecz pamiętaj, że chciwośd i lenistwo to źli doradcy. Jeden z twoich wychowanków popełnił poważną kradzież w swoim rodzinnym mieście. Mógł ją naprawid, a przecież wcale o tym nie pomyślał. Inni próbowali się włamad do spiżarni albo do biura administratora czy ekonoma. Nie brakuje i tych, którzy grzebią w teczkach i pulpitach swoich kolegów i zabierają im jedzenie, pieniądze i inne rzeczy, nie mówiąc o kradzieży książek i innych przedmiotów…
Wymienił wiele nazwisk, a potem ciągnął dalej: Niektórzy znajdują się tutaj, bo skradli ubrania, bieliznę, koce i płaszcze z szatni Oratorium po to, by wysład swoim rodzinom do domu. Inni pokutują w tym miejscu za poważną i
świadomie wyrządzoną krzywdę lub też za to, że nie zwrócili rzeczy czy sum wypożyczonych. Teraz wiesz już wszystko, więc upomnij ich. Muszą przezwyciężad wszystkie swoje próżne i szkodliwe pragnienia, zachowując prawo Boże i dbając o swoje czyste sumienie. Inaczej chciwośd może ich doprowadzid do jeszcze większych wykroczeo…
Zastanawiałem się, dlaczego aż tak okropne kary spotkały chłopców za przekroczenia, o których oni niewiele myśleli. Mój przewodnik obudził mnie z zamyślenia słowami: Przypomnij sobie, co ci oznajmiono, gdy widziałeś zniszczone grona na winorośli. W tej chwili uniósł inną zasłonę, kryjącą wielu moich chłopców z Oratorium, których natychmiast wszystkich poznałem. Napis nad zasłoną brzmiał: Korzeo wszystkiego zła. Wiesz, co to znaczy? — zapytał mnie, — do jakiego grzechu to się odnosi? Do pychy? Zapytałem. A mówiono mi zawsze, że pycha jest korzeniem wszelkiego zła. Mówiąc generalnie, tak jest, ale z drugiej strony wiesz dobrze, co sprowokowało Adama i Ewę do popełnienia grzechu, za który zostali wypędzeni ze swojego ziemskiego raju. Nieposłuszeostwo? Właśnie! Nieposłuszeostwo jest korzeniem wszelkiego zła. A co mam swoim chłopcom opowiedzied na ten temat.
POSŁUSZEOSTWO
Słuchaj uważnie: chłopcy, których tu widzisz, przygotowali sobie tak tragiczny koniec przez nieposłuszeostwo. Ten i ów, kiedy myślałeś, że w nocy spokojnie śpi, opuścił sypialnię, by włóczyd się po boisku. Wbrew regulaminowi plątał się po niebezpiecznych terenach, a nawet po rusztowaniach murarskich, narażając swoje zdrowie, a czasem i życie. Inni szli wprawdzie do kościoła, lecz wbrew zaleceniom zachowywali się źle. Poniechawszy modlitwę, oddawali się marzeniom i przeszkadzali innym lub też drzemali w czasie nabożeostwa.
Biada tym, którzy zaniedbują modlitwę! Kto się nie modli, wstępuje na drogę wiodącą ku potępieniu? Znajdziesz w tym miejscu i takich, którzy, zamiast śpiewad psalmy czy też godzinki ku czci Najświętszej Dziewicy, czytali świeckie, lub co gorsza, zakazane książki. Wymienił też inne jeszcze przykłady łamania dyscypliny. Po jego słowach opanował mnie smutek i przygnębienie. Czy mogę o tym wspomnied moim chłopcom? — zapytałem, patrząc mu prosto w oczy. Tak, możesz. Wszystko, co tylko zapamiętasz. Jakich rad powinienem im udzielid, by uchronid ich od takiej tragedii? Przypominaj im nieustannie, że przez posłuszeostwo Bogu, Kościołowi, swoim rodzicom i przełożonym, nawet w drobnych na pozór sprawach, zbawią się na pewno. I nic więcej? Ostrzegaj ich też przed bezczynnością. Dawid z powodu lenistwa popadł w grzech. Jeśli będą wciąż zajęci, zabraknie szatanowi sposobności do kuszenia ich.
Skłoniłem głowę i przyobiecałem, że tak uczynię. Na pół omdlony z trwogi i strachu, zdołałem jedynie wyszeptad: Dzięki ci, że byłeś dla mnie tak dobry.
Teraz, proszę ciebie, wyprowadź mnie już stąd. Dobrze! Chodź zatem ze mną. Wziął mnie za rękę, by dodad otuchy i podtrzymywał mnie, gdyż z braku sil słaniałem się na nogach. Po opuszczeniu holu, w zawrotnie szybkim tempie wróciliśmy na straszny podwórzec i długi korytarz. Minąwszy ostatni portal z brązu, przewodnik zatrzymał mnie i powiedział: Teraz, kiedy już zobaczyłeś, co cierpią inni, musisz sam także doświadczyd grozy piekła. Nie, nigdy! Krzyknąłem przerażony.
DOTKNIJ PIEKIELNYCH MURÓW
Ale on obstawał przy swoim, chociaż ja miałem ochotę uciec. Nie bój się — powiedział mi — po prostu spróbuj. Dotknij tego muru. Nie mogłem zdobyd się na odwagę i próbowałem oddalid się, lecz powstrzymał mnie od tego. Spróbuj — wciąż nalegał. Trzymając mnie mocno za rękę, pociągał ku ścianie. Dotknij jeden raz — nakazał a będziesz miał prawo opowiedzied, że nie tylko widziałeś, ale i dotykałeś ścian, za którymi ludzie cierpią wieczne męki. Zrozumiesz, jak straszny musi byd ostatni mur, skoro już pierwszy jest nie do zniesienia. Popatrz na tę ścianę! Spojrzałem na nią uważnie. Wydawała mi się niewiarygodnie gruba. Tysiące takich ścian znajduje się między nią, a prawdziwym ogniem piekła — tłumaczył mój przewodnik. Tysiące murów je otacza, każdy ma tysiąc miar grubości i w takiej też odległości znajduje się jeden od drugiego. Jedna miara to tysiąc mil. Ten pierwszy mur, zatem jest oddalony o milion milionów mil od piekielnego ognia. Jest to, więc bardzo odległa krawędź samego pieklą.
Słysząc to, instynktownie cofnąłem się, lecz on chwycił moją dłoo, rozwarł ją siłą i przyciągnął do pierwszego z tysięcy murów. Odczułem tak szalony ból, że ze skowytem odskoczyłem do tyłu i obudziłem się w swoim łóżku. Dłoo mocno piekła i musiałem ją trzymad, by złagodzid ból. Wstawszy rano, zauważyłem, że była spuchnięta. Chociaż przecież tylko we śnie dotykałem muru, z dłoni mojej schodziła skóra.
Mając na uwadze, że nie należy was zbytnio przerażad, pominąłem opisywanie wielu strasznych szczegółów, chod je widziałem i przeżywałem. Przez następne siedem nocy nie mogłem spad, tak dalece czułem; się podekscytowany tym niesamowitym widzeniem sennym. Wiemy, że nasz Doby Bóg opisywał piekło zawsze w symbolach. Gdyby ukazał je nam w całej rzeczywistości, nie bylibyśmy w stanie go pojąd. Nikt ze śmiertelników nie może zrozumied tych spraw.

Posted in Cuda, Kościół, Objawienia, Szatan, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , | 53 Comments »

Wizjonerzy z Medjugorje o sekretach

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 Sierpień 2011


W Medjugorje jest 6 widzących. 3 z nich otrzymało 10 sekretów i im Matka Boża nie ukazuje si już codziennie. 3 pozostałych tj. Ivan , Marja, i Vicka otrzymali po 9 tajemnic i nadal mają codzienne objawienia. Te 10 tajemnic jest zapisane na pergaminie na którym  nie widać żadnego tekstu i przekazane Ojcu franciszkaninowi Petarowi Lijubcicowi. Ojciec Petar ma ogłosić światu treść danego sekretu 3 dni przed wypełnieniem się danej tajemnicy. Podczas przekazywania światu danej tajemnicy na tym pergaminie będzie widoczny tekst który odczyta. Publikuję ciekawy wywiad z widzącą Marją O.Petara Liubcica.

Ci, którzy wierzą w objawienia są często zaintrygowani przez tak zwane „sekrety”, szczególnie w znanych miejscach takich jak Medjugorje w Bośni i Hercegowinie, które jest obecnie badane przez Watykan. Ostatnio w rozmowie w dniu 24 czerwca 2011, podczas rocznicy objawień w wiosce, wizjoner Ivan Dragicevic podał kilka interesujących komentarzy.

„Wielu ludzi pyta mnie, czy Nasza Pani kiedykolwiek mówiła o drugim przyjściu Jezusa?” powiedział: „Nie. Czy Nasza Pani mówiła o końcu świata? Nie. Nasza Pani nie przyszła z tego powodu. Tak wielu pyta, co mówi Nasza Pani? O czym z Nią rozmawiasz codziennie? Dużo rozmawiamy. I wierz mi, gdybyśmy mieli 24 godziny, brakowałoby kilku minut. Ale pewnego dnia, gdy przyjdzie czas, gdy pewne rzeczy zostaną odkryte, zrozumiesz dlaczego objawienia są takie długie i dlaczego są każdego dnia. Potem zrozumiemy kilka rzeczy. Nasze oczy zostaną otwarte, kiedy zobaczymy zmiany materialne, które wydarzą się na świecie. To jest bardzo ważne do zrozumienia. Nie ujawnię ci sekretów! (śmiech) Czas przed nami jest czasem wielkiej odpowiedzialności.”

W 1985 roku, inny wizjoner, Mirjana Dragicevic Soldo, podała kilka rzadkich, ujawniających wskazówek dotyczących sekretów, które Mirjana miała otrzymać od Maryi zanim codzienne objawienia skończyły się w 1982 roku (po tym jak otrzymała dziesiąty sekret).

Wizjonerka, która została wezwana, aby zeznawać przed Watykańską komisją badającą zdarzenia, wyjaśniła w prywatnym wywiadzie z jej kierownikiem duchowym Ojcem P. Ljubicicem, że wydarzenia w pierwszych dwóch sekretach, przyjdą jako ostrzeżenia, a potem [przyjdzie] „znak”, który będzie służył jako „dodatkowe potwierdzenie”.

W ostatnich latach, Mirjana trzymała się z dala od dyskusji na temat sekretów, tak jak inni wizjonerzy. Istotnie, twierdziła, że nadprzyrodzony  “blok” pozwolił jej iść przez życie bez myślenia o nich czy nawet chętnego wspominania większości z nich. Pytania o nie zbywa milczeniem.

Ale w roku  1985 – kiedy rzekome objawienia były świeże – powiedziała o pierwszym sekrecie, “Dla ludzi tego świata, którzy się modlą, będzie darem.” Inne części wywiadu były jeszcze bardziej ujawniające:

Ojciec Ljubicic: Jak oceniłabyś obecną sytuację na świecie? Jak spojrzałabyś na te wszystkie rzeczy?

Mirjana:  Nigdy nie było takiego wieku jak ten, nigdy przedtem Bóg nie był tak mało szanowany i czczony jak teraz, nigdy przedtem nie modliło się tak mało ludzi do Niego; wszystko wydaje się być ważniejsze od Boga. Z tego powodu Ona płacze tak bardzo. Liczba niewierzących wzrasta. Ludzie dążą do lepszego życia. Dla takich ludzi Bóg jest zbędny. Dlatego czuję głęboki żal za nich i za cały świat. Nie mają pojęcia co ich czeka. Gdyby tylko zerknęli w te sekrety, nawróciliby się szybko. Oczywiście, Bóg zawsze wybacza tym wszystkim, którzy szczerze się nawracają.

Ojciec Ljubicic: Czy Ona być może zwróciła uwagę na inne rzeczy, które musimy czynić, oprócz modlitwy i przygotowania na ten czas? Może coś konkretnego?

Mirjana:  Tak, powiedziała, że koniecznie należy się bardzo dużo modlić zanim pierwszy sekret zostanie ujawniony. Ale oprócz tego, należy czynić ofiary tak dużo jak to możliwe, pomagać innym na miarę naszych możliwości, pościć – szczególnie teraz, przed pierwszym sekretem. Stwierdziła, że jesteśmy zobowiązani do przygotowania się.

Ojciec Ljubicic:  Powiedz mi, jak widzisz sytuację wokół ciebie? Jak patrzysz na młodych ludzi wokół ciebie? Mam na myśli twoich rówieśników, z którymi mieszkasz i działasz?

Mirjana [wtedy w latach młodzieńczych i studiując w Sarajewie]: Ojcze, gdybyś tylko wiedział jak ja się czuję w niektóre dni! Bywają chwile gdy czuję, że oszaleję. Gdyby nie było tutaj Maryi, gdyby nie napełniła mnie siłą, teraz na pewno już bym oszalała… Kiedy widzę jak ludzie wierzą, szczególnie w Sarajewie, jak wzywają imienia Boga w przekleństwach, jak są bezmyślni, jak przeklinają Boga… Ci biedni ludzie nie mają pojęcia co ich czeka w bliskiej przyszłości. Wtedy, gdy patrzę na nich, żałuję ich. Tak bardzo mi ich żal, modlę się za nich i płaczę i modlę, modlę tak bardzo za nich. Modlę się do Maryi, aby oświeciła ich umysły, ponieważ tak jak powiedział Jezus: naprawdę nie wiedzą co czynią. Jednak, pierwsze dwa sekrety nie są tak surowe i przykre. Chodzi mi o to, że tak, są surowe, jednak nie tak jak pozostałe.

Ojciec Ljubicic: Czy [sekrety] mają może szczególny, specyficzny charakter, czy może są bardziej natury duchowej?

Mirjana: Specyficzny, specyficzny. 

Ojciec Ljubicic: Specyficzny?

Mirjana: Tak, specyficzny [wyraźny, odmienny charakter]. Będą widoczne. Konieczne jest wstrząsnąć trochę światem. To sprawi, że świat się zatrzyma i zacznie myśleć.

Ojciec Ljubicic: Coś jak katastrofa?

Mirjana: Nie, to nie będzie nic takiego jak katastrofa. To przyjdzie potem. To będzie coś co da światu pomyśleć o czymś poważnie,  coś co pozwoli zobaczyć, że Maryja faktycznie była tutaj i zdać sobie sprawę z tego, że Bóg jest, że On istnieje.

Ojciec Ljubicic:  Czy po tym, będzie ktokolwiek, kto powie “to jest coś naturalnego pochodzenia” czy coś w tym stylu?

Mirjana: Być może jacyś zagorzali niewierzący mogą coś takiego powiedzieć po pierwszym i drugim sekrecie. 

Ojciec Ljubicic:  Jestem ciekaw, czy ktoś będzie w stanie powiedzieć “Czuję, że coś nie długo się stanie” lub coś podobnego.

Mirjana: Cóż, widzisz, że dzieją się na świecie rzeczy szczególne. Ludzie są nieszczęśliwi, niezadowoleni, chciwość rządzi wszędzie, rzadko kto przyznaje, że ma już wszystko. Jednak, nic z tych rzeczy nie wskazuje na sekret. Sekret jest sam w sobie. Sekret będzie mówił sam za siebie i nie potrzebuje żadnych wcześniejszych znaków czy wskazówek.

Ojciec Ljubicic:  Jeszcze raz, odnośnie pierwszego sekretu, czy ktoś kto go doświadczy, zobaczy i przekona się o tym, czy będzie potem w stanie powiedzieć: „Naprawdę, to co się wydarzyło lub dzieje jest ujawnieniem sekretu”? Kto będzie w stanie zobaczyć to wszystko?

Mirjana: Ci wszyscy, którzy tutaj będą lub w innym miejscu (miejscach) gdzie sekret będzie się ujawniał.

Ojciec Ljubicic: Załóżmy, że sekret dotyczy konkretnego miejsca. Czy wszyscy, którzy będą chcieli zobaczyć ten znak lub czymkolwiek sekret jest, czy będą musieli udać się w to szczególne miejsce, aby to ujrzeć?

Mirjana: Cóż, ojcze, z pewnością nikt nie chce oglądać katastrof, cierpień i nieszczęść. Nie sądzę w ogóle, że tego rodzaju rzeczy przyciągają ludzi. Dlaczego ludzie mieliby przybyć, aby oglądać takie rzeczy? Co innego jest przybyć, by ujrzeć znak, a co innego, przybyć, by ujrzeć cierpienie i katastrofę. Kto dla przykładu, udałby się do Włoch, by ujrzeć zniszczenie tamy? Kto ma tego rodzaju pragnienia? Nie sądzę, że takie pragnienia ktokolwiek ma – tak też będzie z sekretem. Czymkolwiek sekret jest, będzie czymś, o czym każdy wszędzie i natychmiastowo usłyszy.

Ojciec Ljubicic: Powiedz mi, czy sekret dotyczy miejsca czy raczej jakiejś sytuacji, czy nie byłoby pożądane, aby jak najwięcej ludzi go ujrzało – żeby było jak najwięcej świadków – mimo, że być może nie będzie to nic przyjemnego do oglądania?

Mirjana: Ojcze to będzie coś oczywistego… Będzie to coś, o czym ludzie usłyszą z daleka.

Ojciec Ljubicic: Z dziesięciu sekretów jakie każdy z was otrzyma – które ty i Ivanka już otrzymałyście [teraz już trzecia osoba imieniem Jakov Colo] – czy wiesz, które z nich będą dokładnie takie same? Mam na myśli, które sekrety będą dokładnie takie same dla ciebie, dla Ivanki i innych?

Mirjana: Nie, nie wiem.

Ojciec Ljubicic: Ktoś powiedział, że tylko trzy sekrety, które każdy z was otrzymał  są identyczne, a pozostałe są różne.

Mirjana: Ten sekret o znaku jest identyczny, jestem o tym przekonana, ponieważ nie będzie sześciu różnych znaków.

Ojciec Ljubicic: Nie w tym samym miejscu.

Mirjana: Znak jest tym samym znakiem. Sama nigdy nie rozmawiałam o sekretach z innymi [widzącymi]. Przecież w takim sam sposób jak sekrety  zostały mi powierzone, innym również zostały powierzone.

Ojciec Ljubicic:  Jak dotąd nie rozmawiałem z tobą o trwałości znaku. Każdy z was utrzymuje, że znak będzie niezniszczalny, trwały i bardzo duży. Zgodnie z tym, każdy będzie w stanie pojąć go jako coś namacalnego.

Mirjana: Tak, znak będzie niezniszczalny i trwały.  Naturalnie, dla każdego będzie jasne, że nie jest to nic co zostało skonstruowane i zbudowane. Nikt nie będzie mógł powiedzieć, że jest to coś, co zostało sprowadzone i umieszczone w tym szczególnym miejscu przez, załóżmy, kogoś z  Medjugorje.

Ojciec Ljubicic:  Ujawnienie znaku – będzie podczas dnia czy nocy? Czy pytając o to naruszam sekret?

Mirjana: O, to jest sekret. Nie mogę na to pytanie odpowiedzieć, ponieważ to dotyka… sekret ma wyznaczoną datę i godzinę.

Ojciec Ljubicic:  Czy sekret ma wyznaczoną minutę i sekundę?

Mirjana: Wiem tylko o dokładnym dniu i godzinie.

Ojciec Ljubicic: Czy przewidujesz, że niektórzy ludzie, jakieś dusze, które być może ‘poczują’ coś, bez wiedzy innych, że coś się dzieje… czy ci ludzie przybędą w dużej liczbie [na miejsce znaku]?

Mirjana: Nie wiem, ale miałam okazję zapytać Naszą Panią o coś podobnego. Wiem, że podczas ujawnienia znaku, będą duchowe nawrócenia.

Ojciec Ljubicic:  Będą nawrócenia.

Mirjana: Tak, będą nawrócenia.

Ojciec Ljubicic:  Czy uważasz, że [spośród tych, którzy się nawrócą] większość będzie tymi, którzy byli podejrzliwi, którzy wątpili, którzy nie wierzyli?

Mirjana: Będą [nawrócenia] różnego rodzaju: tych, którzy byli podejrzliwi, tych, którzy wcale nie wierzyli i inne.

Ojciec Ljubicic:  Czy uważasz, że nadal będą ci, którzy pozostaną twardzi [w sercu] – pomimo wyraźnych, namacalnych i widocznych znaków i ostrzeżeń?

Mirjana: Tak

Ojciec Ljubicic:  Będą?

Mirjana: Tak, będą.

Ojciec Ljubicic:  Tak, oczywiście, tacy zawsze byli. Nawet dzisiaj, tak wielu widzi oczywiste dzieła Boże, jednak zwyczajnie odrzucają Go, ponieważ są twardego serca, tak jak byli faryzeusze.

Mirjana: To są ci, którzy zamknęli swoje dusze na Boga.

Ojciec Ljubicic:  Przejdźmy do ostatniego orędzia Naszej Pani. Wygląda, że Nasza Pani zwraca uwagę na naszego największego wroga, szatana. Wygląda, że wzmaga swoje ataki, próbuje stworzyć zamieszanie i pogmatwać tą całą sytuację.

Mirjana: On jest odpowiedzialny za niewierzących. To z tego powodu, [Maryja] prosiła błogosławić dom wodą święconą w soboty. To szatan sprawia, że ludzie stają się niewierzący. Kto inny?

Ojciec Ljubicic:  Czy uważasz, że bezbożność wzrasta czy maleje w obecnym czasie?

Mirjana: Ojcze, wzrasta. Cud jest konieczny, aby bezbożność zaczęła maleć.

W późniejszym wywiadzie z tym samym księdzem, Mirjana powiedziała więcej o sekretach, wzywając szczególnie do nawróceń młodych. To z ich powodu Maryja bardzo płakała. „Wiem teraz o rzeczach, które nie są szczególnie przyjemne”, powiedziała wizjonerka, której codzienne objawienia skończyły się w 1982, kiedy otrzymała dziesiąty sekret. „Wierzę, że gdyby każdy wiedział o tych samych rzeczach, wszyscy byliby ‘zaszokowani’ i postrzegaliby świat w całkowicie innym świetle. Oczywiście, moją największą radą dla wszystkich jest modlić się za wszystkich niewierzących. Rozumiesz, Maryja poświęca najwięcej czasu, aby mówić o tych rzeczach. Nie możemy także zapomnieć o starszych i chorych. Oni także są nasi. Poświęcili całe swoje życie. Wielu z nich żyło całym swoim życiem dla Boga i modlitwą. Lata starości nie powinny być smutne i pełne trosk. Nie mogę więcej mówić, ciężko mi jest [o tym mówić]. Gdyby ludzie zobaczyli pierwszy znak, tak jak ja go widziałam, wszyscy z nich z pewnością byliby wstrząśnięci na tyle, aby zobaczyć siebie w nowym świetle i wszystko dookoła.

Ojciec Ljubicic:  Ujawnienie sekretu, czy będzie to chwilowe, czy będzie to coś co będzie trwało przez pewien czas?

Mirjana: Będzie trochę trwało.

Ojciec Ljubicic: Trochę?

Mirjana: Trochę.

Ojciec Ljubicic:  Czy jego efekt będzie trwały, czy będzie chwilowy i przemijający?

Mirjana: Jak mam to wytłumaczyć bez naruszania sekretu?  Powiem tylko, że nie będzie to nic dobrego, nic przyjemnego.

Ojciec Ljubicic:  Czy po nim każdy kto przybędzie na to miejsce wiedząc, że taka, a taka rzecz się wydarzyła, czy taka osoba będzie coś widzieć – jakiś dowód, że coś naprawdę się w tym miejscu wydarzyło?

Mirjana: Tak, tak, tak.

Ojciec Ljubicic:  Będzie to widoczne?

Mirjana: Tak.

Ojciec Ljubicic: Ta cała sytuacja: wygląda, że Maryja chce nas przygotować i ‘ubrać’ w świętość, Bożą Miłość i doskonałość, abyśmy mogli powitać Pana, gdy przyjdzie. Czy jest coś, co wskazuje na tego rodzaju charakter?

Mirjana: Tak jak każda matka, Ona troszczy się o swoje dzieci. Chce, abyśmy przyszli i spotkali Boga Ojca przygotowani. Nie chce, abyśmy płakali, gdy będzie za późno. Bóg powiedział, że wybacza za każdym razem – o ile dusza szczerze żałuje. Prosi jedynie, czeka na tę jedną rzecz, abyśmy wszyscy żałowali, aby otrzymać przebaczenie. To co następuje [po pierwszych sekretach] są sekrety, które są naprawdę nieprzyjemne. Byłabym szczęśliwa, gdyby każdy to zrozumiał. Nie mogę ujawnić [sekretów], ale gdy zaczną się wypełniać, będzie już za późno.

Ojciec Ljubicic:  Czy czas pomiędzy pierwszym a drugim sekretem będzie długi?

Mirjana: To zależy od sekretów. Chodzi mi o to że, na przykład, czas pomiędzy pierwszym i drugim sekretem to pewien okres, pomiędzy drugim i trzecim to już inny okres. Dla przykładu, zaznaczam, dla przykładu: pierwszy sekret może wydarzyć się dziś, a drugi już jutro.

Ojciec Ljubicic: Powiedz mi, co sądzisz o ludziach szczególnie natchnionych przez Boga, mam na myśli ludzi, którzy mają prawdziwe doświadczenia mistyczne, tajemnicze doświadczenia? Mówię o tych, do których Bóg mówi i coś pokazuje, na różne sposoby – rzeczy, które wydarzą się w przyszłości. Czy możesz ich połączyć z obecną sytuacją na świecie?

Mirjana: Wierzę, że oni także zostali wybrani przez Maryję tak samo jak my. My nie zostaliśmy wybrani, ponieważ  w jakiś sposób jesteśmy lepsi niż reszta – w żadnym razie. Chodzi mi o to, że oni wszyscy zostali wybrani, aby pomóc ludziom w skupieniu uwagi [na Bogu], aby mówić ludziom [o Bogu i o tym co się wydarzy], aby pouczać ludzi wokół siebie, rozmawiać z nimi i przekazywać to co mówi Maryja. Aby robili i mówili to samo co Ona nam przekazuje. Być może ludzie będą ich słuchać. Naszym zadaniem wszystkich z nas [wizjonerów] jest rozszerzać wiarę w Boga.

Tłumaczył: Radosław

Źródło: http://www.spiritdaily.org/mirjanainterview2.htm.

Posted in Ciekawe, Cuda, Kościół, Medziugorje, Objawienia, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , , , , | 31 Comments »

Proroctwo z 1968 roku z Norwegii

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 Sierpień 2011


„Ducha nie gaście.
Proroctw nie lekceważcie.
Wszystko badajcie, a trzymajcie się tego, co dobre.”
1 Tesaloniczan 5:19-21

Pewna starsza 90-letnia pani z Valdres w Norwegii w 1968 r. otrzymała od Boga widzenie. Ewangelista Emanuel Minos (na fotografii) prowadził nabożeństwo w miejscu jej zamieszkania. Spotkał się z nią i ona opowiedziała mu co widziała. Ewangelista wszystko spisał, uważał jednak, że brzmi to nieprawdopodobnie i włożył to poselstwo do szuflady. Potem, prawie po trzydziestu latach zrozumiał, że na temat tego widzenia musi porozmawiać z innymi. Ta pani z Valdres była prostą godną zaufania chrześcijanką żyjącą na wysokim poziomie duchowym, miała dobrą opinię
u wszystkich, którzy ją znali.

A oto co widziała:
„Widziałam czas przed przyjściem Jezusa i wybuchem trzeciej wojny światowej. Widziałam świat przedstawiony jako rodzaj globusa. Widziałam Europę, jeden kraj po drugim. Widziałam Skandynawię, widziałam Norwegię. Widziałam pewne sceny, które wydarzą się bezpośrednio przed tym, zanim ponownie przyjdzie Jezus, krótko zanim nastąpi ostatnie nieszczęście. Nieszczęście, jakiego dotychczas nie przeżyliśmy.” Ona wymieniła 4 etapy:

1.Zanim Jezus ponownie przyjdzie i krótko przed wybuchem trzeciej wojny światowej będzie takie odprężenie, jakiego przed tym nie było. Zapanu1e pokój między supermocarstwami na Wschodzie i na Zachodzie,
i zapanuje długotrwały pokój. Pomyślcie o tym, że to było powiedziane w 1968 roku, kiedy zimna wojna osiągnęła swój kulminacyjny punkt! /E. Minos/.
W trakcie tego pokojowego okresu w wielu krajach dojdzie do rozbrojenia, również w Norwegii, a my nie będziemy przygotowani do trzeciej wojny światowej. A wojna rozpocznie się w taki sposób, jakiego nikt nie oczekiwał, z całkowicie nieoczekiwanego kierunku.
2.Wśród chrześcijan zapanuje taka letniość, jak nigdy dotąd – odstępstwo od prawdziwego żywego chrześcijaństwa. Chrześcijanie nie będą otwarci na poważne, napominające prorocze zwiastowanie zanim przyjdzie Jezus. Nie będą chcieli słuchać jak dawniej o grzechu i zmianie swego życia. Zamiast tego pojawi się namiastka: Ewangelia dobrobytu. Nadrzędnym celem będzie, aby wiele osiągnąć – coś znaczyć. Dobra materialne i te rzeczy, których nam Bóg na Swej drodze nigdy nie przyrzekł, będą najważniejsze. Kościoły, domy modlitwy i salę zborowe wolnych kościołów będą coraz bardziej pustoszały, z drugiej strony za milionowe sumy budowane będą prestiżowe budowle! Zwiastowanie, do jakiego byliśmy przyzwyczajeni przez wiele pokoleń, jak: wziąć Jego krzyż i naśladować Jezusa, zastąpią: rozrywka, sztuka, kultura, i to zacznie opanowywać kościoły, domy modlitwy, kaplice, tam gdzie należałoby z wzdychaniem bojować o odnowę, uświęcenie
i przygotowanie na powtórne przyjście Jezusa. Stan taki będzie się nasilać w coraz większej mierze, krótko przed przyjściem Jezusa.
3.Będzie miał miejsce upadek moralny, jakiego nigdy dotąd ta stara Norwegia nie przeżywała. Ludzie żyć będą „na dziko bez ślubu”. /To był rok 1968, a ja nie wierzę że w tym czasie było znane pojęcie współżycia małżeństwa „na dziko”. E. Minos./ Nieczystość przedmałżeńska niewierność w małżeństwie będą całkowicie akceptowane i na wszystkie możliwe sposoby usprawiedliwiane. Pojawi się to nawet w chrześcijańskich kręgach i będzie tolerowane. To, co jest wbrew naturze – homoseksualizm, nie będzie uznawane za grzech. Krótko przed przyjściem Jezusa będą takie programy telewizyjne, jakich nigdy dotąd nie oglądaliśmy. /Telewizja dotarła właśnie w 1968 roku do Norwegii. E. Minos/. Telewizja będzie przepełniona przemocą, okrutną przemocą tak, że ludzie będą się uczyć mordować, wzajemnie niszczyć, a na ulicach nie będziemy czuć się bezpiecznie. Ludzie będą naśladować to, co widzą. W telewizji będzie nie jedna stacja /1 pogram/. /Ona nie znała pojęcia „kanał”, którego my używamy obecnie. Dlatego nazwała kanały „stacjami” E. Minos/. Będzie to tak samo, jak w radio gdzie możemy po kolei włączać jednego nadawcę po drugim, a to będzie pełne przemocy. Ludzie będą to oglądać dla rozrywki. Będziemy widzieć przerażające sceny morderstw i wzajemnego wyniszczania. A to będzie się rozpowszechniać w społeczeństwie. Również sceny cielesnego współżycia małżeńskiego będą pokazywane w telewizji. Te najintymniejsze wydarzenia w małżeństwie będą się ukazywać na szklanym ekranie. /To był rok 1968 i ja zaprotestowałem wskazując na to, że mamy paragrafy zabraniające czegoś podobnego. E. Minos/. Wtedy ta starsza pani powiedziała: „Tak się stanie,
a ty to zobaczysz. Wszystko to co mieliśmy kiedyś, zostanie zniweczone, a to najbardziej nieprzyzwoite zostanie pokazane naszym oczom.”
4.Ludzie z ubogich krajów w będą przybywać masowo do Europy. /W 1968 roku o takim napływie cudzoziemców nie było jeszcze mowy. E. Minos/. Oni również przyjdą do Skandynawii i Norwegii. Ich będzie tak dużo, że ludzie będą myśleć o nich negatywnie i nieprzychylnie traktować. Będą ich tak traktować, jak Żydów przed wojną. Potem zostanie osiągnięta miara naszych grzechów. /Ja zaprotestowałem w sprawie napływu cudzoziemców. W tym okresie tego nie rozumiałem. E. Minos/. Wtedy popłynęły łzy po policzkach tej starszej pani. „Ja już tego nie zobaczę, ale ty to będziesz mógł zobaczyć.” I wtedy nagle przyjdzie Jezus i wybuchnie trzecia wojna światowa. To będzie krótka wojna. /Ona to w swoim widzeniu oglądała/. Wszystko, co dotychczas widziałam w czasie wojny jest zwykłą zabawą porównaniu do tego, i to skończy się bombami atomowymi. Powietrze będzie tak bardzo zanieczyszczone, że nie będzie można oddychać. To przejdzie przez kilka kontynentów – Ameryka, Japonia, Australia i inne bogate kraje. Woda będzie skażona. Nie będzie możliwa uprawia ziemi. Rezultat powyższego będzie taki, że pozostanie tylko resztka. A ta resztka z tych bogatych krajów będzie próbować ucieczki do tych ubogich krajów, a tam będą tak samo źle i nieprzyjaźnie traktowani, jak my obchodziliśmy się z nimi, gdy byli u nas. Jestem szczęśliwa, że tego nie będę musiała oglądać, ale kiedy się ten czas przybliży, musisz się zdobyć na odwagę, by to opowiedzieć, co Ja otrzymałam to od Boga. Z tego wszystkiego nic nie jest sprzeczne z tym, co mówi Biblia. Ale ten, komu są przebaczone grzechy i dla kogo Jezus jest Panem
i Odkupicielem, jest zachowany.

Źródło: gostynin.blogspot.com

Źródło oryg. http://www.churchisraelforum.com/Jesus_is_coming_soon_suddenly.htm

Posted in Apokalipsa, Inne Orędzia, Objawienia | Otagowane: , , , | 14 Comments »

List z tamtego świata

Posted by Dzieckonmp w dniu 10 Sierpień 2011


Proszę o przesyłanie mailem do swoich znajomych ten list. Jesteście wezwani do zrobienia co w waszej mocy aby ratować swoich bliskich.  Niech każdy postanowi na swój sposób coś zrobić aby jak najwięcej ludzi przeczytało ten list.

„Nie módl się za mnie: jestem potępiona!”

Okoliczności

Wśród papierów pewnej młodo zmarłej zakonnicy znaleziono następujący zapis:
Miałam przyjaciółkę. To znaczy: żyłyśmy blisko z sobą – w tym samym biurze pewnego sklepu w Monachium, gdzie pracowałyśmy obok siebie. Z chwilą gdy Ania później wyszła za mąż, nigdy jej już nie widziałam. Kontakty nasze układały się odtąd raczej na zasadzie grzeczności, niż przyjaźni. W ten sposób straciłam ją poniekąd, gdy po ślubie zamieszkała ona w dzielnicy willowej w Monachium, położonej daleko od mojego mieszkania.
Kiedy jesienią 1937 r. spędzałam urlop nad jeziorem Garda, napisała mi moja matka pod koniec drugiego tygodnia września: „Pomyśl, Anna N. zmarła, straciła życie w wypadku samochodowym. Wczoraj odbył się jej pogrzeb na cmentarzu leśnym”. Wiadomość ta przeraziła mnie. Wiedziałam, że Ania nie była zbyt religijna. Czy w tym momencie, kiedy ją Bóg nagle odwoływał, była ona przygotowana do śmierci?
Następnego dnia poszłam na Mszę św. do kaplicy domowej pensjonatu Sióstr, przy którym zamieszkałam. Ofiarowałam Mszę św. w jej intencji i modliłam się gorąco za spokój jej duszy. Ofiarowałam w tej intencji również Komunię św. Ale przez cały dzień czułam jakiś niesmak, który wzmógł się pod wieczór.
Spałam niespokojnie. Naraz obudziłam się, jakby wskutek gwałtownego pukania. Zapaliłam światło. Zegar na nocnym stoliku wskazywał 10 minut po północy. Ale nie było nic widać. W domu nie było słychać żadnego głosu. Tylko fale jeziora Garda pluskały monotonnie o mury ogrodu pensjonatu. Nie było słychać żadnego powiewu wiatru. A przecież w momencie przebudzenia miałam wrażenie, że prócz pukania powiał jakby szmer powiewu, całkiem podobnie jak wówczas, gdy mój szef w biurze w przypływie złego humoru rzucał jakimś nieprzyjemnym listem o stół.
Zastanawiałam się przez chwilkę, czy mam wstać. Ale powiedziałam sobie odważnie: „No cóż, to wszystko twoja przemęczona wyobraźnia po tym wypadku śmierci”. Obróciłam się, odmówiłam kilka „Ojcze naszów” za dusze w czyśćcu i ponownie zasnęłam. Miałam wtedy następujący sen:
Śniło mi się, że wstałam rano około 6.00 – i chciałam udać się do kaplicy domowej. Jednakże przy otwieraniu drzwi od pokoju natknęłam się nogą na stos luźnych kartek listowych. Podniosłam je. Rozpoznałam pismo Ani – i równocześnie krzyknęłam z przerażenia. Drżąc cała, trzymałam kartki w rękach. Zrozumiałam, że w takim nastroju nie jestem w stanie
wypowiedzieć wargami żadnego „Ojcze nasz”. Ponadto zaś ogarnęło mnie jakieś duszące uczucie.
W takiej sytuacji wydawało mi się, że najlepiej wyjść po prostu i uciec w szczere pole. Poprawiłam więc nieco włosy, wetknęłam list do torebki i wyszłam z domu. Wspinałam się w górę drogą wijącą się po drugiej stronie słynnej autostrady ‘Gardesana’ pomiędzy drzewami oliwnymi, ogrodami willi i krzewami wawrzynowymi coraz to wyżej.
Poranek rozbłyskał coraz jaśniejszym światłem. Innymi razami wchłaniałam tu, każde dalsze sto kroków, wspaniały widok roztaczający się stąd na jezioro i bajecznie piękną wyspę Garda. Zachwycałam się zawsze przysłowiowym błękitem wody. I jako dziecko swego dziadka, podziwiałam zawsze szary szczyt Mont Baldo, wznoszący się nad przeciwległym brzegiem, od poziomu 64 m ponad taflą jeziora, aż do powyżej 2200 m.
Tym razem nic mnie nie zachwycało. Machinalnie usiadłam po jakimś kwadransie drogi na ławce wspierającej się na dwóch cyprysach, gdzie jeszcze poprzedniego dnia czytałam wesołą „Jungfer Therese” (Panna Teresa) Felderera. Po raz pierwszy odczułam właśnie tym razem cyprysy jako drzewa śmierci, choć na południu, gdzie je tak często widywałam, nigdy nie narzucały mi się w takim charakterze.
Sięgnęłam po list. Brak było podpisu. Ale było to bez najmniejszej wątpliwości pismo Ani. Nie brakowało nawet tych zamaszystych ogonków przy literze ‘S’, ani po francusku wykonanego ‘T’, które wyrobiła sobie w biurze, by tylko dokuczyć panu Gr. Styl listu nie był jej typowym stylem. W każdym razie nie był to jej zwyczajny sposób mówienia. Ania umiała mówić niesłychanie miło i śmiać się swymi niebieskimi oczami, jeśli już pominąć jej śmieszny płaski nosek. Tylko wówczas, gdy dyskutowałyśmy o problemach religijnych, umiała stać się złośliwą, przechodząc w twardy ton tego właśnie listu (ja sama też teraz przeszłam w taki właśnie podniosły ton jej listu). Przepisuję tu jej list z tamtego świata słowo w słowo, tak jak go czytałam na śnie. Brzmiał on następująco:
Klara, nie módl się za mnie … !

Klara! Nie módl się za mnie! Jestem potępiona! Jeśli cię o tym powiadamiam i opisuję ci to w dłuższym wywodzie, nie sądź że czynię to z przyjaźni. My tu już nikogo nie kochamy. Robię to jakby z musu. Jako ‘część tej potęgi, która wciąż chce złego, a ciągle tworzy dobro’.
Prawdę mówiąc chciałabym, żebyś i ty wylądowała w tym stanie, w którym ja teraz na wieki się zakorzeniłam[1]. Nie dziw się takiemu mojemu nastawieniu. My tu wszyscy tak myślimy. Nasza wola jest w złu – tzn. w tym co wy nazywacie ‘złem’ – skamieniała. Nawet wtedy, gdy ‘czynimy coś dobrego’, jak ja teraz, kiedy otwieram ci oczy w związku z piekłem, nie czynię tego w dobrym zamiarze[2].
Może sobie jeszcze przypominasz. Poznałyśmy się 4 lata temu w Monachium. Tyś miała 23 lata i pracowałaś już pół roku w biurze, kiedy ja się tam dostałam. Tyś mi niejednokrotnie pomagała wyjść z kłopotliwych sytuacji. Poddawałaś mi jako początkującej niejedną dobrą myśl. Ale cóż to jest: ‘dobrą’! – Wychwalałam wtedy twoją ‘miłość bliźniego’. Śmieszne!
Twoje pomaganie wypływało z czystego dążenia do wielkoduszności, jak to zresztą już wtedy przeczuwałam. My nie znamy tu żadnego dobra. Względem nikogo.

Z dziejów młodości

Moją młodość znasz. Wypełnię tu parę luk z tego, czego ci nie opowiadałam. Według planów moich rodziców miało mnie właściwie w ogóle nie być. ‘Przydarzyło im się po prostu nieszczęście’. Obie moje siostry miały już 14 i 15 lat, kiedy ja dobijałam się do światła. Obym była nie zaistniała! Obym teraz mogła zniszczyć siebie, ujść tym męczarniom! Żadna rozkosz nie dorównałaby tej, gdybym potrafiła rozerwać moje istnienie, jakby odzienie popiołu, żeby jego strzępy spłonęły na nic[3]. Ale muszę być. Muszę być taka, jaką się uczyniłam: z chybionym celem istnienia.
Kiedy mój ojciec i matka, jeszcze przed ślubem, przenieśli się ze wsi do miasta, oboje stracili kontakt z kościołem. Tak było im lepiej: przyłączyli się do kręgów nie związanych z Kościołem. Zapoznali się w chwili przyjemności na tańcu i ‘musieli’ się pobrać w pół roku później.
Ze ślubu zostało na nich tylko tyle wody święconej, że matka szła parę razy do roku w niedzielę do kościoła na Mszę. Matka nigdy nie nauczyła mnie prawdziwej modlitwy. Pozwalała się pochłaniać codziennym troskom, chociaż warunki wcale nie były złe.
Takie wyrażenia jak: modlić się, Msza, woda święcona, kościół – piszę z okrutnym wewnętrznym obrzydzeniem. Gardzę tym podobnie jak tymi, którzy chodzą do kościoła i w ogóle wszystkimi ludźmi i rzeczami. Bo ze wszystkiego wyrasta dla nas męka. Każde otrzymane poznanie w chwili zejścia, każde wspomnienie o tym, co się przeżyło i wiedziało, działa na nas jak palący płomień ognia[4]. I wszelkie wspomnienia ukazują się nam od tej ich strony, która oznaczała w nich łaskę dla nas, a którą wzgardziliśmy. Jak bardzo to dręczy! – My nie jemy, nie śpimy, nie chodzimy nogami. Duchowo uwiązani jak łańcuchem, tkwimy w „wyciu i zgrzytając zębami” na nasze doszczętnie chybione życie. Pełni nienawiści i udręki. Słyszysz!? Pijemy tu nienawiść jak wodę. Również względem siebie nawzajem[5].
Najbardziej nienawidzimy Boga. Chciałabym ci to uzmysłowić. Błogosławieni w niebie muszą Go kochać, bo widzą Go bez zasłony w Jego olśniewającym pięknie. To ich niewysłowienie uszczęśliwia. My o tym wiemy i to poznanie doprowadza nas do szału[6].
Ludzie na ziemi, którzy poznają Boga ze stworzenia i objawienia, mogą Go kochać, nie muszą Go jednak kochać. Człowiek wierzący – piszę o tym ze zgrzytaniem, który spogląda na Chrystusa rozciągniętego na krzyżu, zastanawiając się nad tym, będzie Go też kochał. Ale do kogo Bóg zbliża się jako ten karzący, mściciel, sprawiedliwy, niegdyś odrzucony przez nas, w burzy jak my, ten Go nienawidzi[7]. Całą potęgą swej złej woli. Na wieki. Mocą dobrowolnej decyzji odłączenia się od Boga, z jaką wyzionęliśmy naszą duszę w chwili umierania. I której obecnie nie wycofujemy i nie chcemy jej nigdy wycofać.
Czy teraz pojmujesz, czemu piekło trwa na zawsze? Bo nasza zatwardziałość nigdy nie stopnieje!

Boże Miłosierdzie dla potępionych …

Przymuszona dodaję, że Bóg jest nawet względem nas miłosierny. Powiadam ‘przymuszona’. Bo choć piszę ten list – chcę tego, nie jest mi dozwolone kłamać, jakbym tego chętnie chciała. Wiele rzeczy przelewam na papier wbrew mej woli. Muszę też połykać fale bluźnierstwa, jakie bym chciała wypluć.
Bóg jest miłosierny dla nas przez to, że nie dozwalał, by nasza zła wola tak się wyżywała za naszego ziemskiego życia, jak byliśmy na to gotowi. To by naszą winę i karę jeszcze powiększyło. Sprawił, żeśmy umarli przedwcześnie, jak ja, albo sprawiał, że dochodziły inne łagodzące okoliczności. Teraz okazuje się dla nas miłosierny przez to, że nie zmusza nas do większego zbliżenia się do Niego, jak właśnie w tym oddalonym miejscu piekła, co zmniejsza nasze męczarnie[8].
Każdy krok bliżej Boga sprawiałby mi większe męki aniżeli dla ciebie jeden krok bliżej płonącego ogniska. Tyś się oburzała, gdy opowiadałam ci na którymś spacerze, że ojciec mój wyraził się na parę dni przed moją pierwszą Komunią: ‘Bądź taka, Aniusiu, żebyś dostała ładną sukienkę. Wszystko inne to jedno cygaństwo’. Wtedy o mało nie zawstydziłam się z powodu tego, żeś się na takie powiedzenie przeraziła. Teraz śmieję się z tego.
Jedyną rzeczą rozsądną przy całym tym cygaństwie było to, że dopuszczono nas do Komunii dopiero w wieku lat 12. Byłam wtedy już dobrze pochłonięta uciechami świata, tak iż rzeczy religijne zbywałam lekkim sercem i nie przejmowałam się zanadto Komunią. To że niektóre dzieci przystępują do Komunii obecnie już w 7 roku, wprowadza nas w gniew. Czynimy wszystko, żeby ludziom wytłumaczyć, iż dzieciom takim brak na to rozeznania, że muszą najpierw popełnić parę grzechów śmiertelnych! Wtedy ten Biały Bóg nie szkodzi im już tak bardzo, jak wówczas, gdy wiara, nadzieja i miłość – pfe z tym! – są jeszcze żywe w ich sercu od Chrztu. Czy przypominasz sobie, że takie stanowisko prezentowałam już na ziemi?

Wspomnienie o ojcu

Wspomniałam o moim ojcu. Żył on z matką często w niezgodzie. Tylko rzadko ci o tym napomykałam. Wstydziłam się tego. Śmieszna rzecz – wstyd! Nam tu wszystko jedno. Nie sypiali już też w tym samym pokoju, ale ja byłam przy matce. Ojciec leżał w komorze obok, gdzie mógł sobie wracać do domu nawet w nocy. Pił dużo i przepijał całe nasze mienie. Obie siostry miały posadę i twierdziły, że same potrzebują pieniędzy. Wówczas zaczęła pracować i matka.
W ostatnim roku życia ojciec często bił matkę, gdy nie chciała mu nic dać. W stosunku do mnie był on zawsze dobry. Pewnego dnia – o tym ci opowiadałam, a ty oburzałaś się moimi przechwałkami; zresztą co cię u mnie nie gorszyło! – a więc pewnego dnia, ojciec odniósł nawet dwukrotnie zakupione przez siebie buty jeszcze raz z powrotem do sklepu, żeby je wymienić, bo ich fason i obcasy zdawały mi się nie dosyć modne[9].
W nocy, w której ojciec miał śmiertelny wylew krwi, zdarzyło się coś, z czego z obawy przed niemiłą interpretacją nigdy nie umiałam ci się zwierzyć. Ale teraz możesz się o tym dowiedzieć. Jest to znamienne chyba z tego powodu, że wtedy to właśnie po raz pierwszy zostałam wezwana przez mojego obecnego Ducha, który mnie męczy.
Ja spałam w izbie przy mojej matce. Regularne oddechy zdradzały jej głęboki sen. I wtedy to nagle usłyszałam, jak mnie ktoś woła po imieniu. Nieznajomy głos powiedział: „Co będzie, jak ojciec umrze!” Ja już ojca nie kochałam, odkąd obchodził się tak źle z matką. A właściwie wtedy już w ogóle nikogo nie kochałam, a tylko trzymałam się kilku, którzy mi byli dobrzy. Miłość bez widoków na ziemską wzajemną korzyść gości jedynie w duszach, które są w stanie łaski. A ja taką nie byłam. I tak odpowiedziałam na to tajemnicze odezwanie się, nie zdając sobie sprawy, skąd ona pochodzi: „On przecież nie umrze!”
Po krótkiej przerwie na nowo to samo jasno dosłyszane pytanie. – „On przecież nie umrze!” Mnie zaś stanęło przed oczami, jak to ojciec wracał często pijany, jak krzyczał, poniewierał matką, jak doprowadzał nas przed ludźmi do nędznej sytuacji. Toteż krzyknęłam z przekorą: „To stanie się dobrze!” – Wówczas wszystko ucichło.
Następnego dnia, gdy matka chciała sprzątać w pokoju ojca, stwierdziła że drzwi są zamknięte. Około południa włamano się do pokoju. Ojciec leżal na wpół ubrany na łóżku, nieżywy. Gdy poszedł do piwnicy po piwo, widocznie się przeziębił. Chorował już od dłuższego czasu[10].

Stowarzyszenie Dziewcząt

Marta K. i ty namówiłyście mnie, żebym wstąpiła do Stowarzyszenia Dziewcząt. Wprawdzie nigdy nie ukrywałam, że uważałam morały obydwu kierowniczek, pań X, za nazbyt ‘księżowskie’. Zabawy były towarzyskie. Ja odgrywałam przy tym wkrótce, jak o tym wiesz, rolę wiodącą. To mi odpowiadało. Również wycieczki mi się podobały.
Dałam się nawet parę razy namówić na Spowiedź i Komunię. Właściwie to nie miałam nic do powiedzenia. Nad myślami i mowami nie zastanawiałam się… A co do grubszych czynów, nie byłam jeszcze tak daleko. Tyś mnie kiedyś upominała: „Aniu, jak się nie będziesz spowiadać, zginiesz!” Modliłam się naprawdę mało. A i to jedynie z niechęcią. Właściwie to miałaś rację. Wszyscy, którzy płoną w piekle, nie modlili się, albo nie modlili się dostatecznie. Modlitwa to pierwszy krok do Boga. Jest to krok decydujący. A zwłaszcza modlitwa do Tej, która była Matką Chrystusa, której imienia nie wymieniamy. Nabożeństwo do Niej wyrywa szatanowi wiele dusz, które grzech przyprowadziłby mu nieomylnie do rąk.

Modlitwa – rzecz najłatwiejsza

Ciągnę dalej ze wściekłością, bo muszę. Modlitwa to rzecz najłatwiejsza, jaką człowiek może wykonywać na ziemi. I właśnie z tą rzeczą najłatwiejszą związał Bóg zbawienie. Kto modli się wytrwale, temu Bóg daje stopniowo tyle światła, wzmacnia go do tego stopnia, że nawet ten grzesznik, który najbardziej tkwi w błocie, może się w końcu dźwignąć, chociażby tkwił w bagnie powyżej uszu. Przez ostatnie lata życia w ogóle już się dobrze nie modliłam. I tak pozbawiałam się łask, bez których nikt nie może się zbawić.
Tu już żadnej łaski nie otrzymujemy. Ale chociażbyśmy je nawet otrzymywali, odrzucilibyśmy je z szyderstwem. Wszelkie wahania istnienia ziemskiego już ustały w drugim życiu. U was na ziemi człowiek może przeskakiwać ze stanu grzechu – do stanu łaski;
od łaski popaść w grzech. Często ze słabości. Niekiedy ze złej woli. Wraz ze śmiercią skończyło się podskakiwanie to w górę, to w dół, wypływające z niedoskonałości ziemskiego życia. Został osiągnięty stan końcowy.
Już w miarę posuwania się w latach, skoki te stają się mniejsze. Jest prawdą, że człowiek może się zwrócić do Boga aż do samej śmierci, albo też odwrócić się do Niego plecami. A jednak, wraz z ostatnimi słabnącymi poruszeniami woli przed skonaniem człowiek podejmuje niemal z musu taką decyzję, jaką podejmował z przyzwyczajenia w swoim życiu. Dobre lub złe przyzwyczajenia stają się jego drugą naturą. Ona to go porywa.
Tak było i w moim przypadku. Żyłam od lat oddalona od Boga. Toteż przy ostatnim wezwaniu łaski zdecydowałam się przeciwko Bogu. Nie to, jakobym często grzeszyła, stało się moim nieszczęściem, lecz to, że nie chciałam się już dźwignąć. Tyś mnie niejednokrotnie upominała, żebym wysłuchała kazania i przeczytała jakąś książkę religijną. A ja odpowiadałam regularnie, że na to nie mam czasu. Czyż miałabym przez to jeszcze powiększyć moją wewnętrzną niepewność?
Muszę zresztą stwierdzić, że gdy kiedyś na to się zanosiło, jak na krótko przed moim wystąpieniem ze Stowarzyszenia Dziewcząt, byłoby mi wtedy niezmiernie ciężko obrać inną drogę. Czułam się niepewna i nieszczęśliwa, ale przed nawróceniem wyrastał mur. Możeś tego nie zauważała. Tyś sobie to tak po prostu wyobrażała, mówiąc kiedyś do mnie: „Odpraw dobrą Spowiedź, Aniu, a wszystko będzie znów dobrze!” Ja dobrze czułam, że tak by też było. Ale świat, diabeł i ciało trzymały mnie już zbyt mocno w swych szponach.

Nigdy nie wierzyłam we wpływ szatana

Nigdy nie wierzyłam we wpływ szatana. A teraz stwierdzam, że na takich ludzi, do jakich ja się wtedy zaliczałam, wywiera on wpływ potężny. Tylko dużo modlitwy innych i moich własnych, połączonych z ofiarami i cierpieniem, byłoby w stanie wyrwać mnie od niego. A i to jedynie powoli. Co prawda niewielu jest zewnętrznie opętanych, ale aż się roi od wewnętrznie opętanych. Diabeł nie może odebrać wolnej woli tym, którzy poddają się jego wpływowi. Ale za karę za swe poniekąd programowe odstępstwo od Boga dopuszcza On, że ‘Zły’ zagnieżdża się w nich.
Nienawidzę również diabła. A jednak podoba mi się, bo stara się on was zepsuć. On – oraz pomocnicy jego pomocników, tzn. duchy upadłe wraz z nim na początku czasu. Jest ich miliony. Krążą oni po świecie, gęsto jak chmary komarów, a wy tego nawet nie podejrzewacie[11]. My, ludzie potępieni, was nie kusimy. Kuszenie należy do złych duchów[12]]. Co prawda, powiększa to każdorazowo ich męki, gdy mianowicie wciągną do piekła jedną duszę ludzką więcej. Ale czego się nie robi dla nienawiści![13]
Chociaż kroczyłam ścieżkami dalekimi od Boga, Bóg szedł za mną. Drogę łasce prostowałam moimi naturalnymi posługami miłości, jakie niejednokrotnie spełniałam, kierując się naturalną skłonnością mojego usposobienia.
Czasami wabił mnie Bóg do kościoła. Odczuwałam to jakby tęksnotę za domem rodzinnym. Kiedy pielęgnowałam chorowitą matkę, pomimo pracy w dzień w biurze – i rzeczywiście w pewnym sensie się poświęcałam, działały te Boże wezwania potężnie. Pewnego razu, w
kościele szpitalnym, dokąd zabrałaś mnie w porze obiadowej, opanowało mnie to uczucie tak mocno, że potrzeba było tylko jednego jeszcze kroku do mojego nawrócenia. Płakałam wtedy. Ale potem uciechy światowe zatopiły na nowo tę łaskę. Pszenica udusiła się wśród cierni.
Kierując się pretekstem, że religia – to sprawa uczuć, jak to mawiano zawsze u nas w sklepie, odsunęłam również tę odnawiającą mnie łaskę, podobnie jak pozostałe. Tyś mnie któregoś razu zganiła, że zamiast należycie uklęknąć aż do podłogi, wykonałam tylko bezkształtny dyg. Uznałaś to za wyraz lenistwa, wydawało się że nie podejrzewasz, iż wtedy nie wierzyłam już w obecność Chrystusa w Sakramencie. Teraz w to wierzę, ale czysto naturalnie, tak jak wierzy się w burzę, gdy człowiek doznaje jej skutków.

Skombinowałam sobie własną religię

W międzyczasie sama sobie skombinowałam religię. Przystałam do poglądu, jaki przyjął się w naszym sklepie, że dusza po śmierci powstaje na nowo w jakimś innym stworzeniu. W ten sposób wędruje ona dalej w nieskończoność (reinkarnacja). Tym samym miałam z głowy kłopotliwe problemy co do drugiego życia i unieszkodliwiłam je dla siebie.
Czemuś mi nie przypomniała przypowieści o bogaczu i biednym Łazarzu, z których jeden – zgodnie ze słowami Opowiadającego, Chrystusa – poszedł po śmierci niezwłocznie do piekła, a drugi do raju? Ale co byś przez to osiągnęła? Chyba nic więcej, niż swymi innymi pobożnymi gadkami (por. Łk 16,19).
Stopniowo skomponowałam sobie sama Boga. Na tyle dobrze wyposażonego, żeby mógł uchodzić za ‘Boga’. Na tyle oddalonego ode mnie, by nie musieć utrzymywać z Nim żadnych stosunków. Na tyle zamazanego, by zależnie od potrzeby – bez konieczności zmiany religii poszerzyć Go w panteistycznego ‘boga świata’, albo też skondensować w deistycznego ‘Pyszałka’.
Ten to ‘Bóg’ nie miał mi żadnego nieba do zaofiarowania, ani też żadnego piekła do zagrożenia. Pozostawiałam Go w spokoju. Na tym polegała jego adoracja z mojej strony. ‘Co się lubi, w to się chętnie wierzy!’ Z biegiem lat uznawałam się dosyć przekonana co do mojej religii. Z taką religią dało się żyć. Tylko jedno mogłoby ją złamać: dogłębne, długotrwałe cierpienie. Ale takie cierpienie nie nadeszło! Czy teraz rozumiesz, co to znaczy: „Kogo Bóg miłuje, tego karci?”

Odbicie koleżance chłopaka

Było to pewnego dnia w lecie, w lipcu, kiedy Stowarzyszenie Dziewcząt urządziło wycieczkę do miejscowości A. Wycieczka by mi się wprawdzie podobała. Ale to głupie gadanie – i to pobożnisiowskie postępowanie! Na ‘ołtarzu’ mojego serca stanął wtedy od niedawna inny obraz, anżeli ten łaskami słynący obraz Matki Boskiej z A.: zgrabny Maks N., ze sklepu obok. Niedawno przedtem poszliśmy parokrotnie na randkę ze sobą. On to właśnie zaprosił mnie w tę niedzielę na wycieczkę. Ta dziewczyna, z którą wybierał się zazwyczaj dotąd, leżala w sam raz w szpitalu.
Zapewne zauważył on, że miałem go na oku. Nie myślałam wtedy jeszcze o tym, by go poślubić. Był on wprawdzie przystojny, ale odnosiłam wrażenie, że był zanadto przyjacielski względem wszelkich możliwych dziewczyn. A ja chciałam dotąd zawsze chłopca, który by należał wyłącznie do mnie: być nie tylko kobietą, ale kobietą jedyną. Stąd cechował mnie stale pewien naturalny dystans[14].
W tę wspomnianą niedzielę Maks przerastał siebie w uprzejmościach. Nie prowadziliśmy żadnych rozmów ‘księżowskich’, jak u was. Nazajutrz, w biurze, robiłaś mi wymówki, czemu nie wybrałam się wraz z wami do A. Ja ci opowiedziałam, jak przyjemnie spędziliśmy niedzielę. Twoje pierwsze pytanie brzmiało: „Czy byłaś na Mszy świętej?” – Głupia! Jakże mogłam, skoro wyjazd był uzgodniony już na 6.00!
Czy pamiętasz, co ci wtedy dodałam, cała podenerwowana: „Pan Bóg nie myśli tak małostkowo, jak wasi klechowie!” Teraz zaś muszę wyznać: Bóg bierze to wszystko przy całej swej nieskończonej dobroci o wiele dokładniej, niż oni wszyscy.
Po owej pierwszej wycieczce z Maksem udałam się jeszcze raz do Stowarzyszenia. Było to w Boże Narodzenie – na uroczystość. Niejedno mnie tam ciągnęło. Ale wewnętrznie wyobcowałam się już całkiem od was. Kino, taniec, wycieczki: było jedno po drugim. Wprawdzie parę razy pokłóciliśmy się z Maksem. Ale ja umiałam go zawsze na nowo przyciągnąć do siebie.
Niesamowicie uciążliwa była dla mnie rywalka, która po powrocie z szpitala wprost szalała. Właściwie na moje szczęście, bo mój dostojny spokój robił potężne wrażenie na Maksie i to zadecydowało w końcu, że jego wybór padł na mnie. Umiałam tego dokonać, by uczynić ją w jego oczach tą gorszą, jeśli to tak chłodno wyrazić: zewnętrznie rzeczowo, a wewnętrznie siałam truciznę. Takie uczucie i takie postępowanie wyśmienicie przygotowują pod piekło. Są one szatańskie w najlepszym słowa tego znaczeniu.
Po co to opowiadam? Żeby ci uprzytomnić, jak oddaliłam się definitywnie od Boga. Nie jakoby zbyt często dochodziło pomiędzy mną a Maksem do ostatecznych intymności. Rozumiałam, że spadłabym w jego oczach, gdybym się dała wypić przed czasem. Z tego względu trzymałam się na dystans.
Ale w rzeczy samej byłam wciąż na wszystko gotowa, gdybym to uznała za korzystne. Chciałam zdobyć Maksa za wszelką cenę. Na to nic nie było za drogie. A ponadto pokochaliśmy się stopniowo. Oboje posiadaliśmy szereg cennych zalet, które mogliśmy podziwiać u siebie. Ja byłam zgrabna, pilna, umiałam zabawiać towarzystwo. Tak dostałam Maksa mocno w ręce, tak iż przynajmniej w ostatnich miesiącach przed ślubem posiadałam go sama.
Na tym polegało moje odejście od Boga: że podniosłam stworzenie do wyżyn bóstwa. Nigdzie nie dzieje się to tak wszechogarniająco, jak w przypadku miłości do człowieka odmiennej płci, jeśli miłość ta tkwi cała w ziemskości. To jest całą jej przynętą, jej żądłem i jej trucizną.
‘Adoracja’ jaką składałam Maksowi, stała się dla mnie przeżywaniem religii. Był to czas, kiedy w biurze wypowiadałam się zjadliwie o lataniu do kościoła, o duchownych, odpustach, o klepaniu różańca i podobnych kawałach. Tyś się mniej lub więcej wysilała, by w dyskusjach sprawy te ochraniać. Widocznie nie podejrzewałaś, że w gruncie rzeczy nie
chodziło mi wcale o te sprawy, a raczej szukałam tylko jakiegoś pretekstu przeciwko mojemu sumieniu – a potrzebowałam go wtedy jeszcze – żeby uzasadnić sobie moje odstępstwo.
W gruncie rzeczy bowiem buntowałam się przeciwko Bogu. Tego nie umiałaś zrozumieć. Uważałaś mnie wciąż jeszcze za katoliczkę. Ja chciałam zresztą uchodzić za katoliczkę. Płaciłam nawet podatek kościelny. Sądziłam, ze pewnego rodzaju ‘zabezpieczenie się’ nie mogło przecież szkodzić. Twoje odpowiedzi były w pewnych wypadkach niewątpliwie trafne. Ale po mnie się ześlizgiwały. Bo przeciez nie wolno ci było mieć racji!
Wobec tak się układających, rozluźniających się stosunków, nasz ból rozłąki nie był duży, gdyśmy się rozeszły poprzez mój ślub.

Definitywne odejście od Boga

Przed ślubem spowiadałam się jeszcze raz i przystąpiłam do Komunii. Tak było przepisane. Myśli moje i mojego męża były w tym względzie zbieżne. Czemuż mielibyśmy nie spełnić tej formalności? Załatwiliśmy ją jak każdą inną formalność. Wy to nazywacie ‘Komunią niegodną’. Po tej niegodnej Komunii miałam więcej spokoju w sumieniu. Była to zresztą moja ostatnia Komunia.
Nasze życie małżeńskie układało się na ogół dosyć harmonijnie. Mieliśmy we wszystkich sprawach mniej więcej takie samo zdanie. Również co do tego, że nie chciałam obarczać się ciężarem dzieci. Co prawda mój mąż chętnie by chciał jedno – rozumie się nie więcej. Ale ja potrafiłam odwieść go w końcu i od tego. Suknie, ładne meble, pokoje na herbatę, wyjazdy samochodem i podobne rozrywki były mi bliższe. Był to przyjemny rok ziemski, ten czas pomiędzy moim ślubem i moją przedwczesną śmiercią.
Wyjeżdżaliśmy w każdą niedzielę, albo też wybieraliśmy się w odwiedziny do krewnych męża (teraz wstydziłam się mojej matki). Ci zaś pływali dokładnie tak samo jak my – po powierzchni życia.
Prawdę mówiąc, wewnętrznie nigdy nie czułam się szczęśliwa, chociażbym na zewnątrz nie wiem jak się śmiała. Gryzło mnie zawsze jakieś nieokreślone ‘coś’. Chętnie bym chciała, żeby po mojej śmierci, która – rozumie się – miałaby długo jeszcze nie nadchodzić – wszystko definitywnie się skończyło.
Ale jest tak, jak to słyszałam kiedyś jako dziecko na jednym z kazań: że Bóg nagradza wszystko dobro, jakiego człowiek dokonuje. Jeśli nie może tego nagrodzić w drugim życiu, czyni to na ziemi.
Któregoś razu dostałam nieoczekiwanie spuściznę (NB.: od cioci Lotte). Mojemu mężowi zaś poszczęściło się, i jego pobory znacznie wzrosły. Mogłam więc urządzić ślicznie nasze nowe mieszkanie. Strona religijna rysowała się jeszcze tylko z dala – i mgliście. Kawiarnia w mieście i hotele, w których zatrzymywaliśmy się podczas podróży, nie przybliżały nas do Boga. Wszyscy, którzy tam bywali, żyli tak samo jak my: od zewnątrz do wewnątrz, a nie od wewnątrz na zewnątrz.
Jeżeliśmy w ramach podróży wakacyjnych odwiedzali jakąś słynną katedrę, karmiliśmy się samą tylko treścią artystyczną dzieł mistrzów. Powiew religijny, jakim promieniowały, zwłaszcza te z epoki średniowiecza, umiałam neutralizować w ten sposób, że zwracałam uwagę na jakiś uboczny szczególik zwiedzania, żeby z tego powodu wyrazić swoje oburzenie, np. z powodu jakiegoś niechlujnie ubranego, albo nieporadnego braciszka zakonnego, który nas oprowadzał; z powodu ‘skandalu’, że mnisi, którzy chcieli być pobożni, sprzedawali likier; z powodu nieustannego dzwonienia na nabożeństwa, przy czym chodziłoby rzekomo tylko o zrobienie interesu pieniężnego.

Piekło …?

Tak więc udawało mi się raz po raz odtrącać łaskę, ilekroć do mnie pukała. Szczególnie zaś dawałam folgę memu oburzeniu w przypadku pewnych starożytnych wyobrażeń odnośnie do piekła – na cmentarzach lub gdzie indziej. Widać było na nich diabła przypiekającego jakąś duszę żarem rozżarzonym do czerwoności, albo też do białości. Towarzysze zaś diabła, z długimi ogonami – przywlekali mu nową ofiarę.
Klaro, piekło można przerysować, ale nie da się go przejaskrawić! Szczególniej pastwiłam się zawsze nad ogniem piekielnym. Pamiętam, jak ci któregoś razu przy rozmowie na ten temat trzymałam zapałkę pod nosem i kpiłam: Czy to tak właśnie czuć? Tyś szybko zdmuchnęła płomień. Tutaj nikt go nie gasi. Powiadam ci: Ogień, o którym mówi Biblia, to nie męki sumienia. Ogień znaczy ogień. Trzeba dosłownie rozumieć, co Tamten powiedział: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny!” Dosłownie!
Zapytujesz, jak duch może być dotknięty materialnym ogniem. A jak na ziemi może cierpieć twoja dusza, gdy palca trzymasz w płomieniu? On również nie pali duszy. A przecież jakiejż męki doznaje cały człowiek! Podobnie jesteśmy my tutaj duchowo uwięzieni do ognia, odpowiednio do naszej istoty i naszych zdolności. Dusza nasza pozbawiona jest swych naturalnych skrzydeł i wzlotów: nie możemy myśleć o tym, o czym byśmy chcieli, ani tak myśleć, jakbyśmy tego chcieli[15].
Nie patrz głupio na te linijki. Bo ten stan, który wam nic nie mówi, pogrąża mnie, nie spalając mnie. Nasza największa męka polega na tym, że wiemy dokładnie, iż Boga nigdy oglądać nie będziemy. Jak może dręczyć to, co dla będącego na ziemi może być tak obojętne?! – Dopóki nóż leży na stole, nie grzeje, ani nie chłodzi. Widać jego ostrość. Ale się jej nie odczuwa. Ale przejedź nożem po ciele, to krzykniesz z bólu. Teraz czujemy utratę Boga. Poprzednio oglądaliśmy ją jedynie[16].
Nie wszystkie dusze cierpią jednakowo. Im bardziej złośliwie i jako zasada – ktoś grzeszył, tym bardziej ciąży nad nim utrata Boga. Dusi go nadużyte stworzenie. Potępieni katolicy cierpią bardziej, aniżeli innowiercy, gdyż najczęściej otrzymywali i marnowali więcej światła i łaski. Kto więcej wiedział, cierpi surowiej, aniżeli ten, kto rozpoznawał mniej. Kto grzeszył ze złej intencji, cierpi ostrzej, anżeli ten, kto upadał ze słabości. Ale nikt nie cierpi więcej, aniżeli na to zasłużył. Och, żeby to nie było prawdą, żebym wskutek tego miała powód do nienawiści!
Tyś powiedziała mi niegdyś, że nikt nie pójdzie do piekła bez swojej wiedzy. Miało to być objawione którejś ze świętych. Ja śmiałam się z tego, ale potem znów zabezpieczyłam się tym
wyjaśnieniem. Powiedziałam sobie w cichości, że wobec tego w razie potrzeby znajdzie się na tyle czasu, by pozostawać na razie w stanie równowagi chwiejnej.
Ta wypowiedź zgadza się. Wprawdzie przed moim przedwczesnym końcem nie znałam piekła tak jak ono jest. Nikt z ziemian go nie zna. Ale zdawałam sobie doskonale sprawę: że jeśli umrzesz, pójdziesz do drugiego życia przeciwko Bogu. Będziesz ponosiła konsekwencje. Nie podjęłam łaski nawrotu, jak już powiedziałam, płynąc po falach przyzwyczajenia. Z tej prawidłowości, zgodnie z którą im ludzie są starsi, tym bardziej uciekają się w działanie.

Moja śmierć …

Moja śmierć nastąpiła w taki oto sposób. Było to przed tygodniem. Mówię według waszego sposobu liczenia, bo według miary cierpień mogłabym już równie dobrze palić się w piekle 10 lat. Zatem przed tygodniem urządziliśmy – mój mąż i ja – w niedzielę, ostatnią dla mnie wycieczkę. Dzień rozpoczął się przepiękną zorzą. Czułam się doskonale, jak rzadko kiedy. Przeze mnie przesączało się niejako niewysłowione uczucie szczęścia. I wtedy nagle, w drodze powrotnej, mój mąż został oślepiony samochodem pędzącym z naprzeciwko. Stracił panowanie nad kierownicą.
Jessses (= Jezu!) – przeszło przeze mnie jak zygzakiem. Nie jako modlitwa, ale jako okrzyk. Ścisnął mnie ból zmiażdżenia. W porównaniu z obecnym – bagatela! Potem straciłam zmysły.
Dziwne to, że tego właśnie ranka obudziła się we mnie w przedziwny sposób myśl: Mogłabyś ponownie pójść na Mszę. Brzmiało to jakby błaganie. Moje „NIE” przecięło ten wątek myśli jasno i zdecydowanie. „Trzeba z tym raz wreszcie skończyć. Przyjmuję wszystkie następstwa”. Teraz je ponoszę.
Co się stało po mojej śmierci, chyba wiesz. Los mojego męża, mojej matki, co zrobiono z moimi zwłokami i cały ceremoniał mojego pogrzebu – wszystko to jest mi w szczegółach znane przez naturalne poznanie, jakie tutaj mamy.
To co się dzieje na ziemi, wiemy tylko mgliście. Ale to co było nam w jakiś sposób bliskie, to znamy. Tak też widzę twój pobyt[17].
W chwili mojego zejścia obudziłam się natychmiast z ciemności. Zobaczyłam się jakby okolona jaskrawym światłem. Było to na tym samym miejscu, gdzie leżały moje zwłoki. Działo się to jakby w teatrze, gdy światła nagle zgasną na sali. Kurtyna zostaje rozwarta. Przy obfitym świetle otwiera się nieprzeczuwana sceneria. Sceneria mojego życia. Jakby w zwierciadle pokazała się dusza moja – mnie samej. Zmarnowane łaski – od samej młodości, aż do ostatniego „NIE” wobec Boga.
Czułam się jak morderca, któremu w czasie rozprawy sądowej przyprowadzają zabitą ofiarę. Żałować[18]? Wstydzić się? Nie!
Ale nie mogłabym też tego wytrzymać na oczach odrzuconego przeze mnie Boga. Tak więc pozostało tylko jedno: ucieczka! Jak Kain uciekł przed zwłokami Abla, tak duszę moją porwało na ten przerażający widok. To było sądem szczegółowym. Niewidzialny Sędzia powiedział: „Odejdź!”
Tak dusza moja spadła jakby cień żóltej siarki – na miejsce wiecznej męki.

Po zakończeniu listu …

Tak zakończył się list Ani. Ostatnie słowa były już prawie nieczytelne. I co to w końcu było? Równolegle z ostrym akcentem tych linijek, które – zdawało mi się – przeczytałam, do moich uszu doleciał łagodny dźwięk dzwonu.
Powstałam. Leżałam jeszcze w moim pokoju. Przez okno wdzierał się brzask poranny. Z kościoła parafialnego dochodził głos na „Anioł Pański”.
Czyżby więc wszystko to było tylko snem? Nigdy nie odczułam tak żywo pociechy „Pozdrowienia Anielskiego”, jak po tym śnie. Odmawiałam powoli 3 „Zdrowaś Maryjo”. I wtedy uświadomiłam sobie: masz się trzymać Jej, Błogosławionej Matki Pana! Masz jak dziecko czcić Maryję, jeśli nie chcesz doświadczyć losu, jaki ci – choć to było tylko na śnie – nakreśliła dusza, która nigdy nie ujrzy Boga.
Drżąc jeszcze z tej strasznej nocy, wstałam. Ubrałam się pospiesznie i pędem zleciałam po schodach do kaplicy domowej. Serce biło mi aż po gardło. Nieliczni goście, którzy klęczeli blisko mnie, przyglądali mi się na pewno ze zdziwieniem. Mogli sobie różnie o mnie pomyśleć. Że zleciałam po tych schodach jak strzała, jakby mi było ‘gorzej’.
Pewna poczciwa starsza dama z Budapesztu, doświadczona cierpieniem, ułomna, jak nieporadne dziecko, niedowidząca, ale gorliwa w służbie Bożej i dalekowzroczna w sprawach duchowych, odezwała się do mnie po południu w ogrodzie, z miłym uśmiechem: „Panienko, Pan Jezus nie chce być obsługiwany w biegu”. Ale potem przyznała zaraz, że widocznie poruszyło mnie coś, i że to nadal jeszcze przeżywam. Dodała dobrotliwie: „Niech cię nic nie przeraża! Wszystko przemija! Bóg pozostaje ten sam. Wszystko osiąga się z cierpliwością. Kto Boga posiądzie, temu nic nie zbraknie. Sam Bóg wystarczy!”
Podczas gdy ona wymawiała te słowa cicho i szeptała powoli, nie siląc się na jakieś pouczenie, zdawało mi się, że czyta w mojej duszy. „Sam Bóg wystarczy!” Tak, On mi wystarczy. Tutaj i tam. Chcę Go tam kiedyś posiąść, choćby to tu kosztować miało nie wiem ile ofiar. Pragnę przetrwać doświadczenia życia tu na ziemi i trzymać się miłości do Boga, ażeby posiąść na zawsze Jego, który sam jeden jest pokojem, radością i szczęściem, podczas gdy wszystkie radości ziemskie przeminą.

Od wydawcy

Mimowoli budzi się pytanie. Jak Klara mogła sobie przypomnieć tak dokładnie wszystkie słowa potępionej? Można by na to odpowiedzieć następująco: Kto robi garnek, ten robi i pokrywkę. Kto zaczyna dzieło, doprowadza je też do końca. Jeśli zjawienia z drugiego świata są faktem nadprzyrodzonym, otrzymała Klara również w sposób nadprzyrodzony asystencję Bożą, która pozwoliła jej z całkowitą dokładnością zapamiętać każde słowo przytoczonej wizji.

Posted in Ciekawe, Cuda, Objawienia, Szatan, Warto wiedzieć, Świadectwa, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , , , , , | 71 Comments »

MATKA BOŻA OZNAJMIA SWOJĄ WOLĘ WOBEC POLSKI

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 Lipiec 2011


16 lipca 2011 roku

Chcę oznajmić światu Moją Wolę względem Polski, którą wybrałam i która Mnie kocha bardziej niż inne narody. Moje królestwo jest całe pokryte mgłą. Moi synowie nie widzą nawałnicy, jaka się do niego zbliża. Jesteście jakby uśpieni. Wasze serca są polskie, są Moje, ale wasze oczy nie nalezą już do Mnie, wasze usta mówią przeciwko Mnie.
Polacy, Moje umiłowane dzieci, przebudźcie się. Musicie przejrzeć i zwrócić się do Mnie w modlitwie. Nie chcę być Matką i Królową narodu, który nie oddaje należnej czci Mojemu Synowi. Bądźcie wierni wierze waszych ojców. Nie idźcie za modą światową, bo nigdy jeszcze nie przyniosła wam nic dobrego. Polska zawsze była ostoją dla zbłąkanych, gdzie mogli odnaleźć prawdę i wiarę w żywego Boga. Teraz sami jesteście zbłąkani i idziecie w błędnym kierunku. Ja, Matka wasza przychodzę do was na tę ziemię, aby was upomnieć i ostrzec. Nie jestem Matką tylko po to, aby za wami orędować, ale również po to, aby was zganić, kiedy nie słuchacie Mego głosu. Choć Polska jest Moją ukochaną córką, muszę wypowiedzieć do niej słowa nagany i upomnienia.
Córko najmilsza [Polsko], jestem ci Matką od tylu już pokoleń, a ty teraz zapierasz się Mnie? Porzucasz własną Matkę dla błyskotek? Córko, powróć do Mnie i wybierz sobie dary z Mojego, matczynego skarbca. Nie bierz od twoich nieprzyjaciół, bo oni szukają twojej zguby. Nieprzyjaciele Mojego Syna szukają u ciebie łupów, a ty w swojej naiwności i zaślepieniu nie myślisz wcale o konsekwencjach swojej beztroski. Córko jedyna, orędowałam za tobą zawsze i nie porzucę cię nawet wówczas, gdy będziesz Mnie obrażała, bo raz pokochawszy cię Moją matczyna miłością, przez wzgląd na wierność twoich przodków, zachowam cię w Moim Sercu, jednak musisz przejrzeć.
Same Moje wysiłki nie wystarczą. Bez was Moje dzieci nic nie mogę zrobić. Polska jest wybrana i uprzywilejowane w łasce. Ta łaska nie może być zaprzepaszczona. Mówię do całego narodu polskiego. Serce Polski jest w Moim Sercu. Zapierając się własnej Matki stajecie się gorsi od pogan, którzy nie poznali Mojej matczynej troski. O was troszczę się od wieków i oręduję u Boga za waszymi dziećmi.
Szukaj twoich dzieci Polsko, ratuj je, bo przynoszą ci hańbę w obcych krajach wyrzekając się własnej wiary i przyjmując zwyczaje pogańskie. Szatan zdobywa z łatwością te zagubione dusze. Odzyskaj twoje dzieci Polsko, bo zbyt łatwo pozwoliłaś im odejść do obcych Bogów, przeczących wierze w Chrystusa. Zbyt mało cenisz twoją krew, zbyt mało kochasz twoje dzieci. Ofiaruj Mi twoje dzieci, bo chcę je wszystkie zgromadzić przy Mnie. Chcę, aby powróciły do domu i nie oddawały się więcej zgubnym praktykom na obczyźnie. Nie wypuszczajcie waszych dzieci na zgubę. Ochraniajcie nowe pokolenie. Powracajcie do domów. Wasze serca nie są takie, jak ich serca. Nigdy nie zaznacie szczęścia na obczyźnie. Serce Polaka zawsze należy do Mnie i pośród wszystkich Moich dzieci rozpoznaję zawsze wasze serca, tak zagubione i oszukane. Powracajcie do waszych korzeni. Moje dzieci, choćbyście udawały że jesteście takie same jak inni, których pragniecie we wszystkim naśladować, nie jesteście takimi i nigdy nie będziecie. Budujcie własne państwo, zamiast wyprzedawać swoje dziedzictwo za garść srebrników. Polsko, bądź Mi wierna.
Pragnę zgromadzić wszystkie wasze serca przy Mnie. Chcę was zjednoczyć i pobudzić do działania. W Moim imieniu pójdziecie do narodów świata i będziecie głosić chwałę Mojego Syna i Jego prawowitą, królewską cześć. W Moim imieniu będzie głosić i przekraczać wszystkie mosty. Chcę, abyście pamiętali, że kiedy działacie w Moim imieniu, zawsze macie Mnie jako swoją Matkę i orędowniczkę u Boga.
(…) Powiedz księdzu, aby wyznaczył dzień modlitwy za Ojczyznę. W tym dniu Ofiarujcie Mi wszyscy post, modlitwę i Komunię świętą w intencji waszej ojczyzny. Pragnę wam wszystkim dopomóc. Jestem gotowa wałczyć o Moje królestwo, aż do chwili jego całkowitego wyzwolenia. Wykonujcie Moje polecenia, a będę was prowadziła do zwycięstwa nad wszystkimi waszymi wrogami i wrogami Boga w Trójcy Jedynego.(…) Błogosławię wasz naród i wszystkie jego dzieci, te zgromadzone w kraju i te zagubione na obczyźnie. Niech Bóg Wszechmogący jednoczy wasze serca i umacnia je w łasce, abyście jej nie zaprzepaścili i w pełni zjednoczeni orędowali u Mnie za innymi narodami całego świata. Amen.

Posted in Inne Orędzia, Kościół, Objawienia, Patriotyzm, Prośba o modlitwę, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | 29 Comments »

ORĘDZIE MATKI BOŻEJ OSUCHOWSKIEJ

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 Lipiec 2011


Królowo Polski, Osuchowska Pani!
Jak prosiłaś przed laty,/ przychodzę dzisiaj do miejsca,/ które od wieków Bóg wybrał dla Ciebie./
Dziękuję, Maryjo,/ że z utęsknieniem oczekujesz na nas, swoje dzieci./ Klękam przed Twoim wizerunkiem/ i z ufnością powierzam Ci:/ losy świata, naszej Ojczyzny i nas samych./ Ty widzisz, o Matko,/ że świat odrzuca Boże przykazania,/ serca ludzkie przepełnia pycha,/ a ci, którzy kochają Boga/ i chcą być Mu wierni,/ są wyszydzani i wyśmiewani./ Twój Syn a nasz Pan Jezus Chrystus/ ze smutkiem i bólem
spogląda na świat,/ w którym dzieje się tyle krzywdy i niesprawiedliwości./
O Maryjo,/ wpatrując się w Twoje matczyne oblicze,/zapłakane i zatroskane,/ chcę prosić Boga/ przez Twoje wstawiennictwo,/ abyś uprosiła dar miłości i pokoju/ dla mnie, naszej Ojczyzny i całego świata./ Przyrzekam pokutę i poprawę mojego życia./
Obiecuję trwać w świętej wierze katolickiej/ i tak jak prosiłaś,/ codziennie łączyć się z Tobą w modlitwie różańcowej./ Ufam najgoręcej,/ że doznam także szczególnej łaski,/ o którą teraz z pokorą proszę… (chwila ciszy)
Maryjo, Matko nasza,/ wierzę, że jak broniłaś Jasnej Góry w Częstochowie,/ tak obronisz również mnie/ przed grzechem, który oddala od Boga i od Ciebie./ Matko Boża Osuchowska, broń nas!/ Broń naszych rodzin,/ wspieraj młodzież,/ ochraniaj dzieci!/
Wejrzyj z miłością na chorych i starszych,/ cierpiących i umierających./ Pociesz samotnych i smutnych./
Dopomóż mi, aby moje życie/ po powrocie z tego szczególnego miejsca/ było świadectwem miłości Boga i służbą bliźniemu./ Spraw, Maryjo,/ bym wrócił jeszcze na to święte miejsce,/ wychwalał Boga za udzieloną mi łaskę/ i Tobie nadal zawierzał moje życie./ Amen.
Wezwania dziękczynne

Maryjo, Królowo Polski, Osuchowska Pani, pełni wdzięczności za niezliczone łaski, jakie otrzymaliśmy od Boga za Twoim wstawiennictwem, zwracamy się do Ciebie i wspólnie wołamy:
Dziękujemy Ci Maryjo, Osuchowska Pani!
• za to, że trwasz z nami na modlitwie
• za to, że ochraniasz płaszczem swojej opieki naszą Ojczyznę
• za to, że jesteś nam prawdziwie Matką
• za to, że należymy do Kościoła katolickiego
• za to, że utwierdzasz naszą wiarę, nadzieję i miłość
• za to, że nie opuszczasz nas nigdy w potrzebach
• za to, że pomagasz nam stawać się lepszymi
• za to, że uczysz nas słuchać słowa Bożego
• za to, że wypraszasz dla nas potrzebne łaski
• za to, że zawsze oczekujesz na nas w tym Sanktuarium

Wezwania błagalne

Maryjo, Osuchowska Pani, Twój Syn, a nasz Pan powiedział:
„Proście, a będzie wam dane”, dlatego pełni wiary w Jego słowa zwracamy się przez Twoje wstawiennictwo i wołamy:
Prosimy Cię Maryjo, Osuchowska Pani!
• aby na świecie panował pokój
• aby nasza Ojczyzna cieszyła się prawdziwą wolnością i sprawiedliwością
• abyśmy strzegli i pogłębiali dar wiary • abyśmy jak najwierniej wypełniali obowiązki swego powołania
• abyśmy żałowali za swoje grzechy
• abyśmy szczerze się nawracali i czynili pokutę
• abyśmy codziennie rozważali tajemnice różańcowe
• aby w naszych rodzinach panowała zgoda i miłość
• aby młodzież i dzieci były wychowywane w miłości Bożej
• abyśmy umieli pomagać ludziom potrzebującym
• aby Duch Święty napełniał nasze serca swoim światłem
Rozważając z Maryją jedną tajemnicę Różańca, przyzywajmy Jej wstawiennictwa.
(Ojcze nasz…, 10 x Zdrowaś Maryjo…,
Chwała Ojcu…, Pod Twoją obronę uciekamy się…)
Módlmy się:
Wszechmogący, wieczny Boże, Ty Najświętszą Maryję Pannę, chwalebną Rodzicielkę swojego Syna, słynącą łaskami w Osuchowej, dałeś jako obronę wszystkim, którzy Ją wzywają; + spraw za Jej wstawiennictwem, *abyśmy byli mocni w wierze, stali w nadziei i wytrwali
w miłości. Przez naszego Pana, Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, + który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen.
Nowenna nieustanna do Matki Bożej Osuchowskiej Królowej
Polski odprawiana jest w każdą środę: w okresie letnim
o godz. 18.00, a w okresie zimowym o godz. 17.00

ORĘDZIA

• Jam jest Służebnica Pańska, Matka Boża Częstochowska.
• Miejsce, na którym klęczysz, przed wiekami zostało przez Boga przeznaczone i dla Mnie wybrane. Ja sobie to miejsce ulubiłam i przybyłam do was z Częstochowy.
• Jezus, mój Syn ukochany, jest srodze zagniewany na cały świat, wymierzona jest kara dla ludzkości. Miecz sprawiedliwości dosięgnie grzeszący świat, bo miara Bożej sprawiedliwości już się przebrała. Kara Boża dosięgnie ludzkość. Ludzie z głodu lizać będą kamienie, a ludzkie trupy porozrzucane będą jak snopy w żniwa. (* W jednej z wizji Matka Boża błagała Jezusa słowami: „Synu mój, daruj im jeszcze tym razem, przepuść tę karę!”)
• Cały świat sponiewierał prawa Boże i poprzekręcano kościelne ustawy. Pycha tak dalece zawładnęła ludzkością, że chwałę, jaka należy się      Bogu, ludzie przywłaszczają sobie, a wszelka umiejętność i wynalazki nowoczesnej techniki są przyznawane ludziom. Pobożność jest rzadko     spotykaną cnotą, a ci, którzy ją praktykują, są wyśmiewani i wyszydzani.
• Czyńcie pokutę i nawróćcie się szczerze do Stwórcy i Pana, bo inaczej zginiecie.
• Trwajcie silnie przy świętej wierze katolickiej, bo tylko ona jest święta i prawdziwa.
• Codziennie pozdrawiajcie Mnie świętym Różańcem, który jest Mi bardzo miłą modlitwą.
• Jeżeli czci należnej nie będziecie Mi oddawać, biada wam! Kara Boża was dosięgnie, a bez mej opieki zginiecie.
• Wszyscy, którzy na to miejsce przyjdą i będą polecać się mojej opiece, nie zginą. Wy, którzy na to miejsce przychodzicie, znajdziecie
łaskę u mojego Syna. Przychodźcie tu licznie.
• Wielkich łask Bożych doznawać będzie każdy, ktokolwiek tu przybędzie z wiarą i miłością, i pozdrowi Mnie modlitwą różańcową.
• Miejsce to od wieków jest wybrane na chwałę moją i Syna mojego. Tu stanie nie tylko świątynia, tu będzie również stolica Króla Polski.
Oczy całego świata będą zwrócone na to miejsce, gdyż jak ogonek w jabłku pośrodku się znajduje, tak to miejsce na kuli ziemskiej.
Tu będzie Sąd Boski – Dolina Jozafata.
• Z miłości ku wam, dzieci moje, dam wam źródło wody**, a ktokolwiek z wiarą napije się jej lub dotknie – chociaż rąk, nóg lub oczu nie ma – otrzyma zaraz nowe członki i wszelkie choroby znikną bez śladu. Nawet zmarły skropiony tą wodą, z woli mojego Syna powróci do życia.
A każdy, kto będzie prosił o łaski, odbierać je będzie w obfi tości. (** Po jednej z wizji Marianna Andryszczyk złożyła następujące
świadectwo: „Widziałam źródło cudowne, z którego płynęła czysta woda, przy nim stała Matka Boża, a wokół źródła mnóstwo przeróżnych kalek i chorych. Matka Boża wzięła w rękę wody z tego źródła i pokropiła nią złożonych niemocą i kaleki. Boże, co za widok! Wszyscy wstali zdrowi i weseli, pełni szczęścia i wdzięczności. Tym, co rąk i nóg nie mieli, odrosły im momentalnie. Ci, co byli złożeni paraliżem, odrzucili kule, aby chodzić o własnej sile. Innym, ranami i wrzodami okrytym, pod działaniem tej cudownej wody zagoiły się te bolesne rany, i tak wszyscy zostali uzdrowieni. Ci zaś, których diabeł trzymał w swej władzy, a nawet ci, którzy byli opętani, zostali w jednej chwili uwolnieni. Grzesznicy bili się w piersi a wszyscy razem chwalili Boga, że tak wielkie rzeczy uczynił przez Maryję.”)
• Błogosławię ten strumień wody, który w pobliżu przepływa. Pragnę, aby lniane płótno słano pod moje stopy, a Ja będę je błogosławiła.
Płótno i woda mają moc leczniczą, aby wszyscy, którzy będą ich używać, otrzymali pomoc dla duszy i ciała.
• Na całej kuli ziemskiej nie ma i nie będzie takiego miejsca jak to, na którym klęczycie. Bóg Ojciec od wieków upodobał sobie to miejsce dla chwały mojej i swojego Syna Jednorodzonego.
• Ja jestem z wami i po wszystkie wieki tu pozostanę. • Oczekuję was z utęsknieniem, dzieci moje.
***********************************************
Orędzie to było przekazywane
przez Mariannę Andryszczyk (ur. 1877 – zm. 1935)
w Nowej Osuchowej od 1910 roku.
Spisał je na podstawie relacji naocznych świadków
ks. Edmund Szuba (ur. 1913 – zm. 1959)

RYS  HISTORYCZNY  PARAFII  I  SANKTUARIUM  W  OSUCHOWEJ

Parafia pw. św. Ap. Piotra i Pawła w Osuchowej została erygowana 08.12.1976 r. przez biskupa płockiego Bogdana Sikorskiego i włączona do dekanatu wyszkowskiego. W związku z generalnym uporządkowaniem struktury terytorialnej Kościoła w Polsce, dokonanym przez papieża Jana Pawła II, parafia w Osuchowej została włączona w 1992 r. do diecezji łomżyńskiej i należy obecnie do dekanatu ostrowskiego Chrystusa Dobrego Pasterza.

05.11.1992 r. biskup łomżyński Juliusz Paetz obwołał tutejszą świątynię Sanktuarium Maryjnym, zaś sam obraz Matki Bożej Osuchowskiej został ogłoszony cudownym. Tym samym Osuchowa znalazła się w oficjalnym spisie sanktuariów diecezji łomżyńskiej.

Od 24.06.2003 r. duszpasterską troskę nad parafią i sanktuarium sprawują Redemptoryści (Zgromadzenie Najświętszego Odkupiciela), którzy przybyli do diecezji na zaproszenie ks. biskupa Stanisława Stefanka.

Parafianie zamieszkują dwie wioski: Starą i Nową Osuchową i stanowią społeczność liczącą niespełna 600 osób. Mieszkańcy Osuchowej, osiedlający się od 800 lat na tutejszych terenach ukrytych w pięknych lasach Puszczy Białej, najpierw należeli do parafii Długosiodło, a od 1639 r. do parafii Poręba nad Bugiem.

Powstanie samodzielnego ośrodka duszpasterskiego w Osuchowej sięga korzeniami do wydarzeń z  1910 r. Wtedy to, wg wielu naocznych świadków, miały tu miejsce prywatne objawienia Maryjne. Rozwój kultu Maryjnego w Osuchowej został szczegółowo opisany przez p. Ryszarda Kurowskiego w pracy magisterskiej z liturgiki pisanej pod kierunkiem ks. dra J. Decyka na Wydziale Teologicznym ATK w Warszawie i obronionej w 1995 r.

W 1910 r. zbudowano w Osuchowej pierwszą niewielką kapliczkę upamiętniającą nadzwyczajne wydarzenia. Dziś na tym miejscu, nad rzeczką Tuchełką, umieszczony jest metalowy krzyż, a drewniana kapliczka znajduje się nieopodal w lesie.

W 1943 r., mimo trwającej II wojny światowej, mieszkańcy Osuchowej, z narażeniem życia, wybudowali pierwszy drewniany kościół. Był to jedyny wypadek, w całej diecezji płockiej, wznoszenia nowej świątyni podczas okupacji hitlerowskiej.

Nabożeństwa w nowo wybudowanym kościele odprawiali początkowo duszpasterze z Poręby. Dopiero w 1952 r. zamieszkał na stałe w Osuchowej pierwszy kapłan. Był to emeryt – ks. Władysław Deluga, którego grób znajduje się na miejscowym cmentarzu. Podeszłego wiekiem, schorowanego kapłana wspomagał ks. Edmund Maria Szuba, który stał się wielkim promotorem kultu Matki Bożej Osuchowskiej.

Obecny kościół, zbudowany w latach 1981-1984, staraniem ks. prob. Adama Henryka Rochowicza, wg projektu znanego architekta prof. Stanisława Marzyńskiego, został konsekrowany 29.06.1984 r. przez biskupa płockiego Bogdana Sikorskiego i dedykowany N.M.P. Królowej Polski.

Świątynia posiada jedną nawę, płaski, łamany strop i filary przyścienne. Ołtarz i prezbiterium wykonali w latach 1993/94 miejscowi stolarze. W latach 1994-2000 odnowiono i uzupełniono elementy wystroju kościoła. W oknach wykonano witraże w formie kompozycji figuralnych. Upamiętniają one wybór Jana Pawła II na stolicę Piotrową i homagium złożone przez Prymasa Stefana Wyszyńskiego oraz objawienia Maryjne w Lourdes, a pozostałe nawiązują do treści wybranych tajemnic różańcowych. W 2002 r. wykonano polichromię wnętrza świątyni. Kościół ozdobiły medaliony z wizerunkami polskich świętych i błogosławionych oraz ornamenty i symbole sakramentów świętych.

W kościele, w głównym ołtarzu, znajduje się czczony przez wiernych obraz Matki Bożej Osuchowskiej, zasłaniany wizerunkiem patronów parafii. Obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem na ręku przypomina wizerunek Jasnogórski, z tym, że na Osuchowskim obrazie twarze są jasne a postacie umieszczone są na błękitnym tle. Obraz ten początkowo znajdował się w drewnianej kapliczce w lesie w odległości ok. 500 metrów od kościoła parafialnego. Obecny obraz jest drugim z kolei, gdyż pierwszy, namalowany w 1926 r. przez nieznanego artystę, spłonął wraz z drewnianą kapliczką w lipcu 1929 r. Z pożaru ocalała jedynie nadpalona drewniana „sukienka” okrywająca wizerunek Maryi i Jezusa. Po pożarze kapliczkę szybko odbudowano i umieszczono w niej nowy obraz M. B. Osuchowskiej namalowany w Częstochowie na wzór pierwszego. Cudowny wizerunek przeniesiono 8 grudnia 1958 r. do wybudowanego podczas wojny kościoła, a następnie umieszczono w obecnej świątyni. W leśnej kapliczce upamiętniającej objawienia znajduje się obecnie kopia obrazu wykonana z wykorzystaniem ocalałej z pożaru sukienki.

W 1983 r., wykorzystując elementy rozebranego starego kościoła, przeprowadzono generalny remont leśnej kapliczki i dobudowano wieżę. W roku Wielkiego Jubileuszu na odcinku między kapliczką a kościołem wybudowano dróżki różańcowe.

Na placu za kościołem wybudowane jest kamienne podwyższenie przeznaczone na ołtarz polowy. Teren przykościelny zamyka Dom Pielgrzyma (dawny Ośrodek Oazowy wybudowany w 1984 r.) i nowopowstające Centrum Ewangelizacji i Modlitwy.

Plebania (wybudowana w latach 1978-1979) została przystosowana do potrzeb domu zakonnego redemptorystów. Tutaj mieści się też kancelaria parafialna.

Proboszczem parafii od 2003 r. jest O. Piotr Kurcius C.Ss.R.

W domu zakonnym zamieszkało jeszcze dwóch misjonarzy – rekolekcjonistów: O.Władysław Bodziony C.Ss.R. i O.Zbigniew Bruzi C.Ss.R.

W czerwcu 2005 r. O. Bruziego zastąpił O.Andrzej Mikuć C.Ss.R.

W lutym 2006 r. na miejsce O. Bodzionego przybył O.Piotr Koźlak C.Ss.R.

W czerwcu 2006 r. o. Koźlaka zastąpił O. Grzegorz Lachowicz C.Ss.R.

Odpusty:

3 maja – odpust sanktuaryjny ku czci N.M.P. Królowej Polski

29 czerwca – odpust parafialny ku czci św. Ap. Piotra i Pawła

I sobota października – Zjazd Kółek Żywego Różańca

Porządek nabożeństw:

W niedzielę i święta obowiązkowe – o godz. 9.00 i 11.30

(Sumy odpustowe – o godz. 12.00)

W dni powszednie: od kwietnia do września – o godz. 18.00

od października do marca – o godz. 17.00

W święta zniesione – o godz. 11.30 i 18.00 (lub 17.00)

Różaniec procesyjny przy kapliczkach w lesie:

w lipcu i sierpniu – w sobotę i niedzielę o godz. 18.00

we wrześniu – w sobotę i niedzielę o godz. 17.00

Nabożeństwa majowe – o godz. 18.00

Nabożeństwa Różańcowe w październiku – o godz. 17.00

Czuwania I sobót miesiąca – po Mszy świętej

Nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego – w każdy trzeci piątek miesiąca

Nowenna Nieustanna do Matki Bożej Osuchowskiej – w każdą środę

latem o godz. 18.00 a zimą o godz. 17.00

Administratorzy  i  proboszczowie  od  powstania  parafii:

ks. Władysław Deluga adm. 1952-1958, ks. Czesław Głowicki adm. 1958-1962, ks. Bronisław Gąsecki adm. 1962-1972, ks. Zygmunt Dąbrowski 1976-1977 (adm. od 1972), ks. Adam Henryk Rochowicz 1977-1987, ks. Paweł Stachecki 1987-1989, ks. Tadeusz Kowalczyk 1989-1992, ks. Marek Natkowski 1992-1993, ks. Piotr Zabielski 1993-1994, ks. Adam Henryk Rochowicz 1994-2003, O. Piotr Kurcius od 2003.

Z  parafii  pochodzą:

ks. Stanisław Kruszewski (św. 1970, prob. w Troszynie – diec. płocka), ks. Andrzej Peła (św. 1974, pracuje duszp. w Niemczech), ks. Jan Deptuła (św. 1975, prob. w Ligowie – diec. płocka), O. Edward Tułowiecki (św. 1980, misjonarz Werbista w Kongo), ks. Jan Peła (św.1985, prob. w Rościszewie).

Ponadto z parafii pochodzą: 1 brat zakonny Bonifrater, 3 siostry ze Zgromadzenia Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego i 1 siostra ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia.

W ostatnim czasie zmarli 2 Paulini pochodzący z osuchowskiej parafii.

Strona opisująca tą miejscowość są również piękne zdjęcia Kliknij

Posted in Cuda, Inne Orędzia, Objawienia, Uzdrowienia, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , , , | 4 Comments »

Objawienia Maryi w Syrii – Kim jest Mirna Nazzour

Posted by Dzieckonmp w dniu 13 Lipiec 2011


„Myrna Nazzour to jedna z największych obecnie żyjących mistyczek kościoła katolickiego, a znaki jakich Bóg dokonuje za jej pośrednictwem są dowodem tego, że cuda oraz uzdrowienia nie są jedynie wydarzeniami ze Starego Testamentu, ale także rzeczywistością Kościoła naszych czasów” – Dominik Tarczyński, Prezes Stowarzyszenia Wspólnota Katolików Charyzmatycy.

FILM O MYRNIE

Objawienia w Soufanieh – dzielnicy Damaszku, stolicy Syrii, są niezwykłe. Nie tylko dlatego, że obfitują w nadzwyczajne zjawiska. Jeszcze bardziej niezwykły był skutek, jaki wywołały: zostały zaakceptowane zarówno przez miejscowych hierarchów katolickich jak i prawosławnych.
Wszystko zaczęło się 23 listopada 1982 roku. 18-letnia Myrna (po arabsku: Maria) Nazzour z dwiema koleżankami modliła się nad łóżkiem swej chorej przyjaciółki Layli. Myrna należy do katolickiego Kościoła grecko-melchickiego – jednego z ponad 30 Kościołów wschodnich, pozostających w łączności ze Stolicą Apostolską i uznających władzę papieską. Jedna z koleżanek, obok której się modliła, wyznaje prawosławie, druga jest muzułmanką. Nagle podczas modlitwy muzułmanka zauważyła, że ręce Myrny promienieją światłem i pokryły się olejem. Myrna położyła ręce na głowie Layli, która wkrótce wyzdrowiała! Trzy dni później Myrna w podobny sposób uzdrowiła swę matkę.
OLEJ I STYGMATY
W domu Myrny na ścianie wisi niewielka ikona przedstawiająca Matkę Bożą z Dzieciątkiem Jezus. 27 listopada 1982 z obrazu zaczął wydzielać się olej. Było go tak wiele, że spływał na podłogę. W ciągu godziny zapełnił cztery talerze. Jednocześnie olej znów zaczął wypływać z rąk Myrny. Myrna i jej mąż Mikołaj zwołali rodzinę – tego dnia Myrna miała pierwsze objawienie. Usłyszała kobiecy głos: „Nie bój się, jestem z tobą. Otwórz drzwi i nie zabraniaj nikomu kontaktu ze mną„.
Olej z obrazu wydzielał się przez cztery dni.
28 listopada do mieszkania państwa Nazzour przybyło wielu duchownych, a także funkcjonariusze policji. Zbadano próbki oleju, okazało się, że jest to olej z oliwek!
Pierwszy raz Myrna ujrzała Matkę Bożą 15 grudnia 1982 r. Wraz z grupą wiernych brała udział w modlitwie. W pewnym momencie utraciła kontakt z otoczeniem, całe jej ciało pokryło się oleistą substancją. Po chwili zupełnie utraciła świadomość. Trzy dni później objawienie się powtórzyło, ale tym razem Matka Boża przemówiła. 12 stycznia 1983 r. Myrna widziała też Jezusa. Jezus i Jego Matka przekazali jej orędzia.
26 października 1983 roku na rękach i twarzy wizjonerki pojawiły się stygmaty. Od tego czasu zjawiają się one co pewien czas. Ostatnio – w Wielkim Tygodniu 2001 roku.
WEZWANIE DO POJEDNANIA
Orędzia przekazywane przez Myrnę to bezustanne nawoływanie do pokoju i pojednania między wyznaniami. „Kosciół jest królestwem Nieba na Ziemi. Kto wprowadza rozdział, ten nie ma miłości w sobie” – oto jedno z orędzi. Są one skierowane nie tylko do katolików. W miejscu objawień często modlą się wspólnie ludzie różnych wyznań. Objawienia zostały bowiem zaaprobowane przez miejscowe Kościoły chrześcijańskie. Arcybiskup Georges Habib Hafouri uczynił to 15 stycznia 1987 r.
ŚWIATŁO ZE WSCHODU
W 1982 r. Damaszek, miasto, które oglądało cud nawrócenia Szawła, stało się świadkiem cudu, który ponawia się do dnia dzisiejszego. Wszystko zaczęło się 23 listopada, kiedy to Myrna Nazzour, młoda mężatka zamieszkująca w damasceńskiej dzielnicy Soufanijja, udała się wraz z krewnymi i przyjaciółkami w odwiedziny do swej szwagierki cierpiącej na dotkliwe bóle pleców. W trakcie modlitwy za chorą nieoczekiwanie na dłoniach Myrny pojawił się olej. Kiedy namaściła nim plecy swojej szwagierki, ta od razu odzyskała zdrowie.
Podobna sytuacja zdarzyła się następnego dnia, kiedy uzdrowienia poprzez olej wypływający z rąk Myrny doznała jej matka, od kilku miesięcy cierpiąca na bóle kręgosłupa.
Początkowo małżeństwo Nazzourów próbowało zachować kwestię uzdrowień w kręgu najbliższej rodziny. Niemniej 27 listopada olej zaczął wypływać z umieszczonej w sypialni małżonków małej, papierowej reprodukcji ikony Matki Boskiej Kazańskiej, oprawionej w plastikową ramkę, jednej z dziesięciu, które Mikołaj, mąż Myrny, przywiózł jako prezenty dla rodziny i znajomych z Bułgarii. Olej wypływał tak obficie, że w krótkim czasie napełnił cztery talerze. Tego dnia Myrna usłyszała także wewnętrzny głos polecający jej otwarcie drzwi ich domu dla wszystkich potrzebujących uzdrowienia. Odtąd mieszkanie młodego małżeństwa stało się ?domem Najświętszej Dziewicy? nawiedzanym przez rosnące wraz z kolejnymi ozdrowieniami tłumy chrześcijan, zarówno prawosławnych, jak i katolików, lecz także muzułmanów i ateistów.
15 grudnia 1982 r. Myrna doświadczyła pierwszego objawienia się Matki Bożej. W trakcie modlitwy ujrzała Maryję na balkonie swego domu. Widzenie to jednak tak ją wystraszyło, że uciekła. Elias Zahlaoui, katolicki ksiądz, któremu opowiedziała swe przeżycie, poradził jej wówczas modlić się słowami: „O Maryjo, przygotuj mnie, abym dobrze Cię przyjęła i dobrze zrozumiała, co chcesz mi powiedzieć”. „Tylko tyle?” – zapytała zaskoczona Myrna. „Tak” – odparł kapłan.
Istotnie, następne objawienie miało miejsce już 18 grudnia, kiedy Maryja przekazała Myrnie swoje pierwsze orędzie. Od tego momentu aż do dziś miały miejsce jeszcze trzy objawienia oraz trzydzieści sześć ekstaz, w trakcie których Myrna otrzymywała orędzia od Chrystusa i Maryi. Towarzyszy im pojawianie się oleju na rękach i twarzy Myrny. Pięciokrotnie doznała ona także łaski stygmatów, które otworzyły się na jej twarzy, dłoniach, stopach i boku. Ostatni raz miało to miejsce w Wielkim Tygodniu 2004 r.
UZDROWIENIA
Niezwykłym zjawiskom, które miały miejsce w Damaszku, towarzyszyły liczne uzdrowienia. Warto tu nadmienić, że uleczenie z fizycznych chorób bywało często powodem nawróceń. Tak było już w wypadku pierwszego cudownego uleczenia. Co ciekawe, dotyczyło ono młodej muzułmanki, której towarzyszył Jamil Margi, lekarz i ateista, mający na celu zdyskredytowanie tego – jak to określał – „zmontowanego oszustwa”. Po niewytłumaczalnym z punktu medycznego uzdrowieniu młodej kobiety Margi nawrócił się i kilkakrotnie publicznie składał świadectwo swej wewnętrznej przemiany.
Jednym z bardziej znanych cudownych ozdrowień za przyczyną Matki Bożej z Soufanieh było całkowite uleczenie sparaliżowanej ręki Alice Benalian. Była to starsza kobieta pochodząca z Aleppo. W 1970 r. w wyniku wypadku i nieprawidłowego złożenia złamanej kości doznała paraliżu prawego ramienia. Pomimo prób leczenia lekarze nie dawali jej szans na powrót do zdrowia. Po trzynastu latach od wypadku w trakcie modlitwy przed ikoną Myrny Nazzour, która była podówczas wystawiona w kościele św. Krzyża w Damaszku, Alice Benalian nieoczekiwanie odzyskała całkowicie i natychmiastowo pełną władzę w chorej kończynie. Jest to przypadek dobrze udokumentowany medycznie licznymi badaniami i zdjęciami rentgenowskimi. Świadkiem niezwykle wzruszającego uzdrowienia była także córka syryjskiego pisarza Adiba Mousleha. Studiowała ona prawo we Francji w Lyonie, jednak podczas świąt Bożego Narodzenia w 1982 r. odwiedziła swoich rodziców w Damaszku. Na wieść o cudownych zdarzeniach w Soufanieh zgłosiła się do pomocy przy obsłudze pielgrzymów, którzy coraz liczniej przybywali do domu państwa Nazzourów. Pewnego dnia do „domu Najświętszej Dziewicy” przybyło małżeństwo z dwuletnim synkiem sparaliżowanym od urodzenia. Pomimo licznych prób, z powodu gęstego tłumu pielgrzymów, nie udało się im dotrzeć przed cudowny obraz. Zasmuceni i ze łzami w oczach postanowili odjechać. Przekazali tylko córce Adiba imię dziecka i informację o jego chorobie. Odprowadziła ona ich wzrokiem, stojąc w oknie domu Nazzourów. Nagle, w momencie gdy ojciec położył synka na masce samochodu i poszedł otworzyć drzwi, chłopiec podniósł się i stanął na własnych nogach. Mężczyzna nie mógł uwierzyć własnym oczom i powtórnie go posadził. Chłopiec znowu wstał. Ojciec jeszcze kilkakrotnie powtórzył tę operację, zawsze z takim samym skutkiem. Łzy smutku rodziców zamieniły się w łzy radości, która udzieliła się także tłumowi przechodniów, zebranych w międzyczasie wokół samochodu.
Uzdrowienia oraz często towarzyszące im nawrócenia zdarzają się do dnia dzisiejszego. Dotyczą one zarówno katolików, jak i prawosławnych, muzułmanów i niewierzących. Obejmują wszelkie choroby: nowotwory, ślepotę od urodzenia lub nabytą, paraliż, choroby mózgu…
OLEJ I STYGMATY
Niewytłumaczalne z naukowego punktu widzenia zjawisko wydzielania oleju zarówno przez niewielki (8 × 9 cm) papierowy obrazek Matki Bożej, jak i przez ciało Myrny należy interpretować w kontekście tradycji chrześcijan Wschodu. Myrna Nazzour należy do Kościoła greckokatolickiego (melchickiego), natomiast jej mąż Mikołaj jest greckim prawosławnym. Takie mieszane małżeństwa w środowisku bliskowschodnich chrześcijan nie są niczym nadzwyczajnym. Rodzice Myrny także należeli do różnych grup konfesyjnych.
Symbolika oleju jest szeroko znana w praktyce sakramentalnej. Jest on używany jako symbol Ducha Świętego podczas sakramentów chrztu, bierzmowania, kapłaństwa i namaszczenia chorych. W tej perspektywie dar oleju można rozumieć jako znak dla umocnienia i potwierdzenia wiary chrześcijańskiej.
W tradycji Wschodu olej odgrywa ponadto ważną rolę w pobożności ludowej. Od wieków wierni odwiedzający miejsca kultu chrześcijańskiego na Wschodzie zabierali ze sobą oliwę z lamp palących się przed ikonami świętych, zwłaszcza zaś z bazylik Ziemi Świętej – Jerozolimy, Betlejem i Nazaretu. Olej ten był uznawany za znak Bożego błogosławieństwa i uzdrowienia.
Fenomen niezwykłego pojawiania się oleju był dokładnie badany przez służby cywilne i kościelne oraz przez naukowców. Już 28 listopada 1982 r. rodzina Nazzourów miała wizytę oficerów syryjskich służb bezpieczeństwa. Towarzyszył im lekarz Saliba Abdel Ahad, który poddał gruntownemu badaniu dłonie Myrny. Nakazał jej dokładnie je umyć, a następnie osobiście osuszył je ręcznikiem. Mimo to olej pojawił się ponownie na rękach Myrny na oczach zdumionego lekarza i żołnierzy stojących po obu stronach mistyczki.
Jeden z oficerów gruntownie przebadał ścianę, na której wisiał obrazek Matki Boskiej Kazańskiej, a następnie poddał ekspertyzie sam wizerunek, ramkę i szkło. W tym momencie z ikony zaczął wypływać olej. Zrobiło to na członku komisji tak wielkie wrażenie, że natychmiast odłożył obrazek na miejsce i zaczął się modlić. Nie wykrywszy żadnych symptomów oszustwa, oficerowie opuścili dom Nazzourów i odtąd, jeśli przychodzili, to tylko jako pielgrzymi modlący się przed cudownym wizerunkiem.
Pachnący olej pochodzący z obrazu oraz z rąk Myrny był poddawany licznym badaniom w laboratoriach Damaszku, Rzymu, Paryża oraz ówczesnej RFN. Wszystkie one prowadziły do stwierdzenia, że chodzi tu o czysty niemal w 100% olej pochodzenia roślinnego. Jest to przypadek o tyle ciekawy, że nawet oliwa z oliwek nie jest aż tak czysta i zawiera liczne domieszki i zanieczyszczenia. Ciekawą obserwację poczynił również francuski lekarz dr Philip Loron, który w oleju pochodzącym z obrazu wykrył śladowe ilości cholesterolu – a więc substancji, której pochodzenie roślinne jest całkowicie wykluczone.
O ile fenomen oleju jest powiązany z tradycją chrześcijańskiego Wschodu, to stygmaty, którymi została naznaczona Myrna, są znane jedynie w Kościele zachodnim. Po raz pierwszy pojawiły się one 25 listopada 1983 r. ok. godziny 16.30. Syryjski lazarysta ks. Józef Malouli, który jako jedyny spośród obecnych przy tym zjawisku posiadał jakąś wiedzę na ten temat, wezwał natychmiast 8 lekarzy, którzy dokonali skrupulatnych oględzin ran na ciele Myrny. Podobnie jak niewytłumaczalnie się otworzyły, tak też się zanikły one, bez śladu i blizn, ok. godziny 23.
Tak samo jak fenomen oleju późniejsze stygmaty były badane i obserwowane przez lekarzy, w tym przez wspomnianego już francuskiego neurologa dra Lorona. Zjawisko to medyk ów zdiagnozował następująco: „autentyczne rany, subtelnie zaznaczone, z wypływem lub bez wypływu krwi, i których zabliźnienie (bezinfekcyjne) nie wymaga żadnej opieki medycznej”.
Szczegółowemu badaniu stygmaty zostały poddane także w 2004 r. przez zespół skandynawskich uczonych pod kierownictwem dra Knuta Kvernebo ze szpitala uniwersyteckiego w Oslo. Wykluczyli oni możliwość naturalnego powstania ran poprzez hipoksję oraz erytromelalgię.
ORĘDZIA
Szczególną rolę w wydarzeniach z Soufanieh odgrywają orędzia przekazane Myrnie przez Chrystusa lub Maryję. Stanowią one wezwanie do jedności między chrześcijanami poprzez nawrócenie i okazywanie miłości braterskiej. Już w pierwszym orędziu Maryja powiedziała: „Pamiętajcie o Bogu, gdyż Bóg jest z nami. Wiecie wszystko, ale jeszcze nie wiecie nic. Wasza wiedza jest niekompletna. Nadejdzie jednak dzień, kiedy poznacie wszystkie rzeczy w sposób, w jaki Bóg zna mnie. Czyńcie dobro tym, którzy czynią zło. Nie krzywdźcie nikogo. Dałam wam olej w ilości większej, niż o to prosiliście, ale podaruję wam coś o wiele bardziej potężnego niż olej. Nawróćcie się i zachowujcie wiarę; pamiętajcie o Mnie w waszej radości. Przepowiadajcie mojego Syna Emanuela. Kto głosi Go, jest zbawiony, wiara zaś tego, który go nie głosi, jest próżna. Miłujcie się! Nie proszę o pieniądze dla kościołów ani o pieniądze do rozdania ubogim. Proszę o miłość. Ci, którzy rozdają pieniądze biednym i kościołom, ale nie mają miłości, są niczym. Ja będę częściej odwiedzać domy, ponieważ ci, którzy chodzą do kościoła, czasami nie chodzą tam, aby się modlić. Nie proszę o zbudowanie mi kościoła, ale miejsca modlitwy. Dawajcie. Nie odwracajcie się od nikogo, kto prosi o pomoc”.
W orędziach przekazanych podczas ekstaz Chrystus wyjaśniał Myrnie także sens ludzkiego cierpienia. 26 listopada 1985 r. powiedział: „Moja córko, chcesz zostać ukrzyżowana czy otoczona chwałą”? „Otoczona chwałą” – odpowiedziała Myrna. Wówczas Chrystus uśmiechnął się i zapytał ponownie: „Wolisz być otoczona chwałą przez stworzenia czy przez Stworzyciela”? „Przez Stworzyciela” – odparła. „To się zdarza poprzez ukrzyżowanie, gdyż za każdym razem kiedy spoglądasz ku stworzeniom, oczy Stwórcy odwracają się od ciebie. […] Ja z miłości zostałem za ciebie ukrzyżowany i chcę, abyś niosła swój krzyż dla Mnie, z własnej woli, z miłością i cierpliwością, i oczekiwała mojego nadejścia. Tego, kto uczestniczy w moich cierpieniach, uczynię uczestnikiem mej chwały. Nie ma zbawienia dla duszy jak tylko poprzez krzyż. Nie lękaj się, moja córko, z moich ran udzielę tobie wystarczająco, aby spłacić długi grzeszników. To jest źródło, z którego każdy może pić. A jeśli moja nieobecność będzie się przedłużać, a światło ukryje się przed tobą, nie lękaj się – stanie się to w celu uwielbienia Mnie. Idź na ziemię, gdzie upowszechniło się zepsucie, i pozostawaj w Bożym pokoju”.
W orędziach Chrystus podawał Myrnie słowa modlitw: „Chciałbym was o coś prosić – o słowa, które wyryjcie w waszych umysłach i nieustannie powtarzajcie: »Bóg mnie zbawia, Jezus daje mi światło, Duch Święty jest moim życiem, dlatego niczego się nie lękam«”. „Módl się, aby wypełniła się w tobie wola Boża, i mów: »Ukochany Jezu, pozwól mi spocząć w Tobie, ponad wszystkie rzeczy, ponad wszystkie stworzenia, ponad Twoich aniołów, ponad wszelką pochwałę, wszelką radość i wesele, ponad wszelką chwałę i poważanie, ponad wszystkie wojska niebieskie. Albowiem Ty sam jesteś Najwyższy. Tylko Ty jesteś Wszechmocny i dobry ponad wszelką rzecz. Przyjdź do mnie i pociesz mnie, rozkuj moje kajdany i podaruj mi wolność. Bez Ciebie moja radość nie jest pełna. Bez Ciebie mój stół jest pusty«. Wówczas Ja przyjdę i powiem: »Oto jestem, ponieważ Mnie zaprosiłaś«”.
Szczególne przesłanie przewijające się w orędziach Maryi i Chrystusa dotyczy jednak jedności Kościoła i wszystkich chrześcijan. Kilkakrotnie pojawiają się tam słowa: „Kościół jest królestwem niebieskim na ziemi. Kto go podzielił, zgrzeszył, i kto ucieszył się z jego podziału, także zgrzeszył”. Jedność wymaga przede wszystkim wspólnej modlitwy: „Zgromadźcie się. Mówię wam: »Módlcie się, módlcie się, módlcie się«. Jakże piękne są moje dzieci klęczące i zanoszące prośby. Nie bójcie się, ja jestem z wami”. Wezwanie do jedności wyraża się też w prośbie o ujednolicenie terminu świąt paschalnych. Jak dotąd Zachód obchodzi je według kalendarza gregoriańskiego, a Wschód zgodnie z rachubą juliańską. Powoduje to różnicę dochodzącą do miesiąca w terminie świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Rozbieżność ta jest szczególnie bolesna w środowiskach, gdzie egzystują obok siebie Kościoły tych dwóch tradycji, oraz w rodzinach mieszanych. W krajach muzułmańskich jest to ponadto jeden z głównych powodów szydzenia z chrześcijaństwa i swoiste antyświadectwo wyznawców Chrystusa.
W okresie świąt wielkanocnych stygmaty lub niezwykły olej pojawiały się na ciele Myrny w Wielki Piątek tylko wtedy, kiedy następowała zbieżność daty Paschy u wszystkich chrześcijan. Potrzebę wspólnych obchodów Wielkanocy wyjaśniała Myrnie w trakcie ekstazy 26 listopada 1990 r. Matka Boża: „Nie lękaj się, moja córko, jeśli Mnie nie ujrzysz, zanim Święto [Paschy] zostanie ujednolicone. Dlatego mów moim dzieciom: »Czy chcą oni widzieć i wspominać rany mojego Syna na tobie«? Jeśli ich nie boli widzieć ciebie cierpiącą dwukrotnie, to ja jestem matką i nie jest mi łatwo widzieć mojego Syna cierpiącego wiele razy. […] Jesteśmy z tobą i z każdym, kto chce, aby Święto [Paschy] było jedno”.
Opinie o wydarzeniach w Soufanieh
Niezwykłe zjawiska, które miały miejsce w Soufanieh, od samego początku budziły zainteresowanie władz kościelnych, zarówno prawosławnych, jak i katolickich. Od 7 stycznia do 21 lutego 1983 r. ikona Matki Bożej Kazańskiej była wystawiona w prawosławnym kościele św. Krzyża, dokąd przeniesiono ją we wspólnej ekumenicznej procesji.
Ze strony Kościoła katolickiego największymi orędownikami przesłania z Soufanieh byli z kolei księża Elias Zahlaoui oraz Józef Malouli. Początkowo pełni roztropnego dystansu i wnikliwej obserwacji owoców Soufanieh z czasem nabrali większego zaufania. Byli oni świadkami ekstaz, stygmatów i pojawiania się oleju, z wielką pieczołowitością notując wszystkie wydarzenia, które miały miejsca w domu Myrny. Wypadki te nie uszły uwadze także nuncjuszy apostolskich w Syrii. Już w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku ówczesny nuncjusz Nicola Rotunno aranżował spotkanie Myrny ze znanym specjalistą od objawień maryjnych ks. Renem Laurentinem. Zebrał on również bogatą dokumentację niezwykłych zjawisk zaistniałych w Soufanieh i przesłał do Rzymu.
Jego następca Luigi Accogli, po początkowym momencie zawahania, został tak ujęty przez działanie Bożej łaski w Damaszku, że po zakończeniu swej misji, w 1999 r., założył w Rzymie Centrum Ekumeniczne Naszej Pani z Soufanieh. W jego otwarciu oprócz kardynałów, biskupów i innych zaproszonych gości brała udział także sama Myrna.
Według biskupa Luigiego Accoglego jednym z najważniejszych czynników potwierdzających autentyczność Soufanieh jest życie samych małżonków Nazzourów. Przed cudownymi wydarzeniami Myrna nie należała do szczególnie gorliwych wyznawczyń Chrystusa. Przynależność do Kościoła traktowała w dużej mierze jako tradycję, do kościoła uczęszczała jedynie w niedzielę, modliła się z przyzwyczajenia. W momencie pierwszych objawień wielu sformułowań przekazanych jej przez Maryję po prostu nie rozumiała. Z kolei jej mąż był jeszcze bardziej letnim chrześcijaninem i sprawy wiary niewiele go obchodziły. Odkąd jednak doświadczyli niezwykłych wydarzeń, oboje całkowicie zmienili swe życie. Stali się ludźmi głębokiej modlitwy i służby bliźniemu. Niemal całkowicie wyrzekli się prywatności, otwierając swój dom dla wszystkich szukających pomocy u Matki Bożej. Mikołaj sprzedał restaurację usytuowaną na wybrzeżu Morza Śródziemnego, którą otworzył za pieniądze zarobione za granicą, i zaczął pracować u swego brata, aby być blisko Myrny. Od samego początku małżonkowie wzbraniali się też przed przyjmowaniem jakichkolwiek darów od pielgrzymów, o czym informuje tablica umieszczona przy drzwiach ich domu. Odmówili także przeniesienia się do większego mieszkania, które oferowały im władze syryjskie, kiedy nasilił się napływ pielgrzymów. Z punktu widzenia finansowego cudowne wydarzenia miały na nich zdecydowanie negatywny wpływ, natomiast od strony duchowej jest zauważalny nieustanny postęp. Biskup Accogli konstatuje to opinią, że owszem, możliwe jest udawanie pobożności przez kilka miesięcy, ale nie przez całe lata. Obecnie zaś od pierwszych objawień minęło już prawie 30 lat.
Pogłębienie życia duchowego małżeństwa Nazzourów nie ujęło im nic z prostoty życia. Myrna pomimo swych mistycznych doświadczeń prowadzi normalne życie. Opiekuje się domem i wychowuje dwójkę dzieci, a wzorem matki i żony jest dla niej sama Maryja. Pewnego razu jedna z kobiet przybyłych, aby modlić się przed cudownym wizerunkiem w domu Nazzourów, natknęła się w patio na Myrnę szorującą podłogę. Zaskoczona zawołała: „Co ja widzę! Ręce, przez które wypływa olej Najświętszej Dziewicy, zanurzają się w brudnej wodzie”. „A czy pani uważa, że Maryja miała służącą?” – odparła jej natychmiast Myrna.
Znaczenie Soufanieh
„Cechą wydarzeń w Soufanieh, ich misją, wydaje mi się powrót do pierwotnej, ewangelicznej prostoty, kiedy do Jezusa przychodziło się bezpośrednio, spontanicznie, bez zastanowienia i padało się do Jego nóg. To bezinteresowny dar z siebie złożony Jezusowi albo bliźniemu – co w rzeczywistości jest jednym i tym samym – stanowi pełnię przesłania Jezusa, pełnię Ewangelii, krzyża i chrześcijańskiej duchowości. Być może ten całkowity dar jest tym, co uczyni nas świętymi. Wymaga się od nas, aby dokładać wysiłku w tym kierunku. Jezus dokona reszty”. Te słowa napisane przez syryjskiego pisarza Antoine?a Makdisiego doskonale definiują sedno i cel niezwykłych wydarzeń w Soufanieh. To właśnie całkowita ufność okazana Chrystusowi i powierzenie Mu swoich losów stanowi fundament chrześcijańskiego życia. Tylko to pozwala pozbyć się lęku o niepewną przyszłość, wyzwolić się z kajdan nieuporządkowanych przywiązań i uzyskać prawdziwą radość.
Bóg przez niezwykłe znaki i cuda mówi współczesnemu człowiekowi, zwiedzionemu przez ułudę nowoczesności i naukowo-technicznej cywilizacji, o sprawach pierwszorzędnych. Olej, który w niezwykłej ilości wypływał z obrazka, stanowi niewątpliwy przykład creatio ex nihilo. Do tego zaś zdolny jest jedynie Bóg, Stworzyciel nieba i ziemi. Ta prosta, ale jakże fundamentalna prawda została przekazana także w ostatnim z orędzi przekazanym Myrnie 10 kwietnia 2004 r.: „Oto jest moje ostatnie przykazanie dla was: »Niech każdy z was wróci do domu, ale zachowa w sercu Wschód. Stąd wyszło znowu światło. Wy jesteście jego blaskiem w świecie tak uwiedzionym przez materializm, zmysłowość i sławę, że aż prawie stracił swą wartość«”.
Stygmaty na ciele Myrny przypominają człowiekowi o zbawczym cierpieniu Chrystusa, o tym, że naprawdę umarł On na krzyżu, został pogrzebany i trzeciego dnia zmartwychwstał.
Wreszcie objawienia Maryi wskazują na błogosławioną pomiędzy niewiastami Najświętszą Dziewicę, wzór życia chrześcijańskiego i Matkę wszystkich wierzących, która odbiera cześć nie dla samej siebie, ale prowadzi wszystkich do swego syna: „Moje dzieci, moja misja się zakończyła tej nocy, kiedy Anioł do mnie powiedział: »Błogosławiona jesteś między niewiastami«. Byłam w stanie jedynie odpowiedzieć: »Oto ja, służebnica Pana«. Jestem szczęśliwa. Nie jestem w stanie powiedzieć tobie: »Twoje grzechy zostały ci odpuszczone«. Ale mój syn tak powiedział”.
Sebastian Bednarowicz
W trakcie modlitwy za chorą nieoczekiwanie na dłoniach Myrny pojawił się olej. Kiedy nim namaściła plecy swojej szwagierki, ta od razu odzyskała zdrowie. Niewytłumaczalne jest z naukowego punktu widzenia zjawisku wydzielania oleju zarówno przez niewielki (8 × 9 cm) papierowy obrazek Matki Bożej, jak i przez ciało Myrny.
Wierni na Wschodzie zabierali ze sobą oliwę z lamp palących się przed ikonami świętych. Olej ten był uznawany za znak Bożego błogosławieństwa i uzdrowienia. „Autentyczne rany, subtelnie zaznaczone, z wypływem lub bez wypływu krwi, i których zabliźnienie (bez infekcyjne) nie wymaga żadnej opieki medycznej” (dr Loron, neurolog).
Uzdrowienia i nawrócenia zdarzają do dnia dzisiejszego. Dotyczą one zarówno katolików, jak i prawosławnych, muzułmanów i niewierzących. Obejmują wszelkie choroby: nowotwory, ślepota od urodzenia lub nabyta, paraliż, choroby mózgu… Odtąd mieszkanie młodego małżeństwa stało się „domem Najświętszej Dziewicy” nawiedzanym przez tłumy chrześcijan, zarówno prawosławnych jak i katolików, lecz także muzułmanów i ateistów
Źródło: charyzmatycy.pl

Posted in Cuda, Film, Objawienia | Otagowane: , , , , , | 23 Comments »

Tłum krzyczy – widzimy Matkę Bożą

Posted by Dzieckonmp w dniu 6 Lipiec 2011


W środę, 20 kwietnia 2011 r., w dzielnicy Yopougon w Abidżan, Wybrzeże Kości Słoniowej, w dziewięć dni po zamachu stanu dokonanego przez Francję która usnęła Prezydenta katolika, dziwne zdarzenia miało miejsce na niebie, widoczne dla tysięcy ludzi.

Tłum krzyczał, widzimy Matkę Bożą na  niebie.

Kilka osób nagrało na telefony komórkowe wydarzenie, i  jedno z tych nagrań umieszczamy poniżej.

 

Tutaj bardziej ustabilizowany obraz

Naukowcy zaczęli się zastanawiać nad hipotezą, masowej histerii i badać czy nie zostało użyte światło laserowe, Blue Beam, HAARP, UFO. Inni mówili, że to diabeł. Być może wykonane zostały wstępne badanie wszelkich systemów zaawansowanych holografii (Blue Beam i HAARP) i wytestowane na ludności biednej, w celu zbadania skutków społecznych  działania psychologicznego.
A ostateczny wniosek został sporządzony tutaj

Posted in Ciekawe, Cuda, Film, Objawienia, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , | 50 Comments »

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 342 obserwujących.