Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for the ‘Patriotyzm’ Category

Szatan wściekł się na Polskę

Posted by Dzieckonmp w dniu 13 grudnia 2017


Tak szatan wściekł się na Polskę, szatan wściekł się również na ten blog. Wskakuje tu na blog z treściami obrzydliwymi, omamił nawet stałych czytelników  którzy wstawiają treści  które mają za zadanie  podważyć zasługi pierwszego polskiego Rządu. Działa bardzo sprytnie, posługując się tematami trochę pobocznymi, tematami które nie są doniosłymi dziś, teraz  w celu uderzenia w Rząd. Teraz w momencie przesilenia, w momencie tak trudnym dla przedstawicieli naszej władzy, szatan i jego wyznawcy wzmogli pracę, której efektem ma być nowy, obcy Polakom rząd obrońców Demokracji i totalnej opozycji. Ja ręki nie przyłożę do tego aby szatan wygrał. Ci co przykładają albo są nieświadomi, albo są farbowanymi lisami  albo świadomie chcą zniszczenia naszego kraju i dążą aby w niedługim czasie było u nas tak jak opisuje to poniższy artykuł: 

17-latka w niewoli u muzułmanów. Wstrząsające!!!

17-letnia dziewczyna porwana przez Państwo Islamskie opowiada, czego doświadcza w niewoli. Ekstremiści uczynili z niej seksualną niewolnicę i gwałcą niemal każdego dnia. 

17-letnia jazydka została wzięta do seksualnej niewoli wraz z 40 innymi kobietami. Niektóre z nich miały zaledwie 12 lat. Dziewczyna, która wciąż przebywa w rękach barbarzyńców, opowiedziała o tragedii, jakiej doświadczyła z rąk oprawców. Mówi, że ekstremiści nie oszczędzają nikogo: nawet kobiet z małymi dziećmi.

Dziewczyna opowiada, że niewolnice seksualne są gwałcone każdego dnia. Ekstremiści trzymają je w budynku z zablokowanymi oknami, którego pilnują uzbrojeni strażnicy. Szanse na ucieczkę są wiec praktycznie zerowe.

„Błagam was, nie piszcie jak mam na imię, bo jest mi tak wstyd za to, co mi robią!” – powiedziała dziewczyna w wywiadzie dla włoskiej gazety „La Repubblica”. „Istnieje taka część mnie, która chce tylko umrzeć. Jednak inna część wciąż ma nadzieję, że zostanę uratowana i będę mogła jeszcze raz przytulić moich rodziców”  dodaje.

„La Repubblica” skontaktowała się z dziewczyną przez telefon. Numer otrzymali od jej rodziców, którzy przebywają w obozie dla uchodźców w Kurdystanie.

17-latka mówi, że ekstremiści wymyślają szczególnie potworne tortury psychiczne. „By mocniej nas zranić, każą nam opisywać ze szczegółami to, co nam robią, naszym rodzicom. Śmieją się z nas bo myślą, że są niepokonani” – mówi. „Nie oszczędzają kobiet z małymi dziećmi ani młodych dziewcząt – niektóre nie mają nawet 13 lat. Część z nich już nigdy nie będzie mówić” – dodaje jazydka.

„Traktują nas, jakbyśmy były ich niewolnicami. Mężczyźni biją nas i grożą nam, gdy się opieramy. Często miałam nadzieję, że pobiją mnie tak mocno, że umrę” – wyznaje. „Prosiłyśmy naszych oprawców by nas zastrzelili, zabili. Jesteśmy jednak dla nich zbyt cenne” – dodaje. Jazydka opowiada też, że muzułmanie przekonują wzięte do niewoli kobiety, że są ich własnością, zdobyczą wojenną. „Mówią, że jesteśmy jak kozy, które kupili na rynku” – wyjaśnia. „Zabili już moje ciało. Teraz zabijają też duszę” – dodaje na koniec.

fronda.pl

Reklamy

Posted in Nasz smutny czas, Patriotyzm, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , | 96 Komentarzy »

Opinia prof. Kiezuna o zmianie premiera…

Posted by Dzieckonmp w dniu 12 grudnia 2017


Mimo wysokich notowań rządu premier Szydło, PiS zdecydował o zmianie na stanowisku premiera, czy jest to słuszne posunięcie?

Prof. Witold Kieżun: Beata Szydło miała duże osiągnięcia, zasłużyła na najwyższy szacunek, jednak nie ulega wątpliwości, że Mateusz Morawiecki ma po pierwsze; znacznie większe kontakty na świecie, ma międzynarodową praktykę, zna biegle niemiecki i angielski, co jest bardzo ważne oraz prezentuje wysoki poziom wiedzy ekonomicznej. Morawiecki ma oryginalną i trafną koncepcje ekonomiczną wychodzenia z neokolonialnego statusu naszej gospodarki. W związku, z tym to jest dobre posunięcie, ale należałoby zapewnić Beacie Szydło jakieś eksponowane stanowisko (…) Istnieje konieczność takiego eleganckiego podejścia do pani Szydło, ma wielkie zasługi, sam pracowałem w zespole doradczym, który właściwie ona prowadziła. Zatem trzeba jej jakoś wyjątkowo podziękować to bardzo dzielny człowiek.

Pojawiły się zarzuty, że nowy premier to bankster, pracował wcześniej w zagranicznym banku, czy nie widzi Pan jakiegoś konfliktu interesu?

Głosy krytyki mówiące, że Morawiecki może reprezentować interesy światowej finansjery nie uważam za trafione. Ma wspaniałe tradycje rodzinne, wyraźnie patriotyczne. Jego ojciec to człowiek o bardzo jednoznacznych barwach, dlatego nie wierze w takie zarzuty. Żeby dobrze działać na wysokim szczeblu trzeba mieć jednak jakąś praktykę międzynarodową, zatem praktyka w zagranicznym banku to element pozytywny. Sam spędziłem wiele lat w różnych krajach i jestem zdania, że ludzie którzy mają praktykę międzynarodową i znają światową ekonomię z własnego doświadczenia mają znacznie większe możliwości i szerszą perspektywę. Jesteśmy w tej chwili mocno krytykowani, to również sprawa najwyższej kadry która pewne problemy może rozwiązywać bezpośrednio (…)

Mateusz Morawiecki był członkiem Rady Gospodarczej przy premierze Tusku, czy to może podważyć jego wiarygodność, albo świadczyć o jego oportunizmie?

Nie można stawiać sprawy w taki sposób, że jeśli ktoś pracował w jakimś zespole to jest już nie zdolny do samodzielnej pracy. On pełnił tam funkcję niepolityczną, a ekonomiczną. Nie jest to obciążeniem. Istnieje cały szereg pracowników ekonomicznych, którzy pracowali za Tuska, czy za dawniejszych czasów, nie można twierdzić, że nie reprezentują oni postawy patriotycznej. Oczywiście ludzie, którzy byliby współpracownikami Tuska w sensie politycznym mieliby mniejszą legitymację do działań obecnych.

Mateusz Morawiecki w swoich wystąpieniach przywołuje Pana koncepcje, jednak w realnych działaniach stawia również na kapitał zagraniczny. Czy jest Pan zadowolony z takiego kierunku?

Nie jestem zachwycony poświęcaniem tak wiele energii na ściąganie wielkich zagranicznych przedsiębiorstw. Jednak Morawiecki działa w określonych warunkach, jest też krępowany przez przepisy unijne. Jest to jeden fragment działalności, ale istnieje również nawiązanie do tradycji COP i rozwoju przedsiębiorstw polskiego przemysłu. Są realizowane założenia polityczne jakie daje kierownictwo jego partii, a zminimalizowanie podporządkowania naszego kraju, jest tam bardzo mocno stawiane, to podporządkowanie się zmniejszyło od czasu kiedy pisałem Patologię transformacji, ale ono dalej istnieje i to jest nadal problem.

Posted in Patriotyzm, Polityka | Otagowane: , , | 132 Komentarze »

XX NOWENNA POMPEJAŃSKA ZA OJCZYZNĘ

Posted by Dzieckonmp w dniu 3 grudnia 2017


 

Szczęść Boże! Powoli zbliżamy się do końca XIX Nowenny Pompejańskiej za Ojczyznę (9.12.2017). Wielkie Bóg zapłać dla wszystkich, którzy się zgłosili. Szczególnie chciałbym podziękować osobom zachęcających innych ludzi do uczestnictwa w Nowennie. Rekordzistka zwerbował aż 25 osób! Dziękuję także adminowi, dzięki któremu ta nowenna przybrała takie rozmiary. Łącznie zorganizowano aż 21 Nowenn, które wspólnie w duchowej łączności złożyliśmy na ręce Matki Boskiej za naszą Ojczyznę. Mogłoby się wydawać, że to niewiele – „co moja dziesiątka może zmienić”, jednakże pamiętajmy, każdy z nas jest jak kropla, która drąży skałę. Małymi krokami zmieniamy rzeczywistość, modląc się o królestwo Boże w naszym kraju.

Po raz kolejny będziemy się modlić prostą intencją za Ojczyznę. Prostą – ale bogatą w ufność w Bożą mądrość i miłość. Bogatą w wiarę, że Bóg jest najlepszym lekarzem i samodzielnie wybierze najlepsze środki by wspomóc naszej Ojczyźnie. Jezu, Ty się tym zajmij! Takie słowa skierował Pan Jezus do ks. Dolindo prosząc o ufność. Tak też my podczas modlitwy mówimy – Ty się tym zajmij.

W tej Nowennie wyjątkowo nie przydzielam opiekunów

W dwudziestej Nowennie mailowej po raz czternasty będziemy się modlić tajemnicami Światła. Osoby, które nie chcą je odmawiać proszone są o wspomnienie o tym w mailu. Prosiłbym rekrutujących do Nowenny wspomnieć o tym swoim podopiecznym o takiej możliwości.

„Nowenna Pompejańska za Ojczyznę” rozpocznie się 10.12.2017 a skończy 1.02.2018. Zgłaszacie chęć uczestnictwa w Nowennie, wysyłając e-mail na n.pompejzaojczyzne@wp.pl , wymieniacie ile dziesiątek przyjmujecie, a ja przydzielam wam daną/e tajemnicę/e, którą/e będziecie odmawiać przez 54 dni. Z racji tego, że Nowenna Pompejańska nie jest zwykłym różańcem, osoby, które modlą się ostatnią tajemnicą Różańca „Chwalebna – Ukoronowanie NMP” zobowiązane są do odmawiania modlitw końcowych. Przez pierwsze 27 dni „Błagalne”, a przez dalszy okres (czas zmiany – 6.01.2018) „Dziękczynne”. Ci co kategorycznie nie chcą odmawiać modlitw końcowych niech to wyraźnie zaznaczą, albo też przeciwnie – chętni na modlitwy końcowe mile widziani 🙂 . Osoby, które uczestniczyły w poprzedniej Nowennie (lub też w jakiejś innej) niech podadzą tajemnicę, którą odmawiali a ja podam inną, (choć można kontynuować poprzednią) tak by np. Ci, co odmawiali „Jezusa Ukrzyżowanego” mogli też zobaczyć „Jezusa Zmartwychwstałego”.

Zawsze staram się jak najszybciej odpowiadać na wiadomości. Niektórzy szczęściarze dostają wiadomość nawet po minucie bądź kilka. Zazwyczaj jednak wysyłam wiadomość w ciągu 24 godzin. Jeśli ktoś nie dostał odpowiedzi w ciągu 48h od wysłania wiadomości, to prosiłbym w takim razie wysłać ponownie maila.

UWAGA!! Modlitwy wstępne (Wierze Boga, Ojcze Nasz, 3x Zdrowaśki) nie są obowiązkowe.

Przypominam, że do odmawiania modlitw końcowych zobowiązane są wyłącznie osoby modlące się ostatnią tajemnicą Chwalebną – Ukoronowanie NMP. Zmiana wynikała z potrzeby standaryzacji reguł obowiązujących w naszej Nowenny do norm Nowenny Pompejańskiej.

Zgłaszając się do Nowenny proszę zachować odpowiednią terminologię. Sytuację pokroju, „co autor ma na myśli” są bardzo częste i są generalnie największym problemem w płynnym tworzeniu Nowenny.

1/jedna dziesiątka = 1 Ojcze Nasz, 10x Zdrowaś Maryjo, itd.
1 tajemnica = 1 dziesiątka
Część Różańca = 5 tajemnic
Cały Różaniec = 3 albo 4 części Różańca (należy to określić)

Przypominam by również nie wysyłać pustych maili, bo wtedy nie wiadomo, czy SPAM, czy leń, któremu nie chce się kilka słów napisać.

W skrócie:

Wiadomość wysyłamy na:

n.pompejzaojczyzne@wp.pl

i deklarujemy liczbę dziesiątek, przy braku określonej liczby przydzielam jedną

Czas rozpoczęcia: 10.12.2017

Zmiana modlitw końcowych: 6.01.2018

Koniec Nowenny 1.02.2018

Przed rozpoczęciem modlitwy wymieniamy intencję:

„W intencji Polski”

Oraz wymawiamy maksymę:

„Ten różaniec odmawiam na Twoją cześć, Królowo Różańca świętego”

Na koniec (dla odmawiających tajemnice końcowe obowiązkowo, reszta według uznania) dodajemy 3 krotnie:

„Królowo Różańca Świętego, módl się za nami”

Modlitwy Końcowe:

Modlitwy końcowe w trakcie części błagalnej
– modlimy się tą modlitwą przez pierwsze 27 dni nowenny.
Pomnij o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z Różańcem Twoim, pomocy Twojej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twojej świątyni w Pompejach wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen.

Modlitwy końcowe w trakcie części dziękczynnej
– modlimy się tą modlitwą przez drugie 27 dni nowenny.
Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twojej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen.

Nie jest to obowiązkowe, ale zachęcam do odmawiania egzorcyzmu, który podobno każdorazowo strąca do piekła 50.000 złych duchów.

Boże w Trójcy Świętej Jedyny, błagam Cię i proszę za wstawiennictwem Bogurodzicy Dziewicy Maryi, Świętego Michała Archanioła, wszystkich Aniołów i Świętych o tę wielką łaskę pokonania sił ciemności na polskiej ziemi i całym świecie. Odwołujemy się do zasług Męki Pana Naszego Jezusa Chrystusa, Jego Przenajdroższej Krwi przelanej za nas i Jego Świętych Ran, Agonii na Krzyżu i wszystkich cierpień poniesionych podczas Męki i przez całe Życie Pana Naszego i Zbawcy. Prosimy Cię Jezu Chryste, wyślij Swoich Aniołów, aby strąciły złe moce do czeluści piekielnych, aby na polskiej ziemi i na całym świecie nastało Boże Królestwo. Aby łaska Boża mogła się rozlać na każde ludzkie serce, aby nasz Naród i wszystkie narody całego świata mogły doświadczyć Bożego pokoju. Nasza Pani i Królowo, błagamy Cię gorąco poślij swoich Aniołów, aby strąciły do czeluści piekielnych, wszystkie te złe duchy, które mają być strącone. A Ty Wodzu Niebieskich Zastępów dokonaj tego dzieła, aby łaska Boża mogła nam nieustannie towarzyszyć. Poprowadź wszystkie Zastępy Niebieskie, aby złe moce zostały strącone do czeluści piekielnych. Użyj całej Swej mocy, aby pokonać lucyfera i jego aniołów, którzy się sprzeciwili Woli Bożej i teraz chcą niszczyć dusze ludzkie. Pokonaj ich, albowiem masz taką władzę, a nam wyproś łaskę pokoju i Bożej Miłości abyśmy podążali za Chrystusem do Królestwa Niebieskiego.
Amen.

Zachęcam również do odmawiania innych modlitw w intencji kapłanów

Trójco Święta Jedyny Boże, oto jednocząc się z Tobą polecam ci kapłanów całego świata, a zwłaszcza kapłanów w naszym kraju. Spraw o Boże, aby wzrosła we wszystkich kapłanach i hierarchii gorliwość, jak również Boża Miłość, która jest zaczątkiem wszystkiego. Amen.

„Panie Jezu, ofiaruję Twojemu Świętemu Sercu przez przeczyste Niepokalane Serce Twojej Przebłogosławionej Matki, wszystkich kapłanów mojej parafii, dekanatu, diecezji, Polski i świata. Spraw, aby wszyscy mogli być zbawieni. Ponadto oświeć ich Duchem Świętym, aby zawsze postępowali według Twojej Świętej woli. Niech nikt nigdy więcej nie zrani Twojego Świętego Serca żadnym przeciwnym Twojej Woli działaniem.” Amen.

Co to jest Nowenna Pompejańska:

http://pompejanska.rosemaria.pl/2014/02/rozaniec-instrukcja-tajemnice-rozwazania/

Modlitwy końcowe:

http://pompejanska.rosemaria.pl/2011/06/jak-odmawiac-nowenne-pompejanska-krok-po-kroku/

Niech wam Bóg Błogosławi

Zdravko

Posted in Modlitwa, Patriotyzm, Prośba o modlitwę | Otagowane: , , | 40 Komentarzy »

AMERYKANIE ZROBILI PIĘKNY FILM O POLSCE

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 listopada 2017


Amerykanie zrobili piękny film o Polsce, patriotach i najważniejszych polskich wartościach. Bóg,Honor i Ojczyzna!

Poland to Muslims: ” Here, Jesus is our King so get out „

On November of 2015 Poland marched in the streets against the Islamic invasion in defense of Christianity and their independence.

I tak to rozchodzi się po świecie wieść że Jezus Chrystus jest Królem Polski, że Jezus Chrystus może być tez Królem USA. Wiadomość ta wychodzi ze źródła jakim jest POLSKA

Posted in Jezus Król Polski, Patriotyzm | Otagowane: , , , | 309 Komentarzy »

Niezwykłe objawienia w Siekierkach

Posted by Dzieckonmp w dniu 21 listopada 2017


Przypominamy historię niezwykłych objawień, jakie stały się udziałem Władysławy Fronczakówny (Papis).

Matka Boża Łaskawa, obrana w 1652 roku Patronką Warszawy i Strażniczką Polski [pełen tytuł warszawskiej Madonny, przyp. red.] w 1943 roku ukazała się w Warszawie, na osadzie Siekierki, by uprzedzić swój lud o grożącym nieszczęściu. Maryja przybywa, aby miasto, któremu od 291 lat patronuje, nie podzieliło losu dopalającego się w tym czasie żydowskiego get­ta. Mistyczka Bronisława Kuczewska (1907-1989) tak wspomina swoje pierwsze spotkania z Matką Bożą na Siekierkach: 28 kwietnia 1943 roku Matka Boża objawiła mi się w domu rodzinnym w Nowym Dobrem i powiedziała: Dziecino, nie będziesz już do Mnie przychodzić do Przygód i do Budzieszyna. Wybieram sobie inne miejsce, w Warszawie, na Siekierkach. Będziesz miała tylko 3 kilometry od tramwaju, z ulicy Czerniakowskiej, i tam masz przychodzić. Ujrzałam wiśnię i dziewczynkę. Jak się później okazało, była nią 13-letnia Władysława Fronczakówna [obecnie Papis przyp.aut.], której Matka Najświętsza objawi się 3 maja 1943 roku.

Bogurodzica, niebiańsko piękna, ukazała się wśród zieleni, na drzewie wiśni obsypanym kwiatami. Jej słowa były poważne i brzmiały złowieszczo: Módlcie się, bo idzie na was WIELKA KARA, CIĘŻKI KRZYŻ. Nie mogę powstrzymać gniewu Syna mojego, bo lud się nie nawraca. Bóg nie chce ludzi karać, Bóg chce ludzi rato­wać przed zagładą. Bóg żąda nawrócenia!

Bronisława relacjonuje dalej: 4 maja 1943 roku przyjechał do mnie mąż i powie­dział, że w Warszawie na Siekierkach było objawienie [Bogurodzicy] 3 maja. Ja mu na to odpowiedziałam, że wiem o tym, bo Matka Boża powiedziała mi o tym 5 dni wcześniej. 5 maja 1943 roku urodziłam syna Janusza. 28 maja 1943 roku pojechałam z mężem i małym dzieckiem [23-dniowym niemowlęciem] na Siekierki, gdzie 3 maja objawiła się Matka Boża, i miałam z Nią tam po raz pierwszy objawienie. Odtąd chodziłam na Siekierki i tam otrzymywałam od Matki Bożej polecenia do wyko­nania przez 38 lat, aż do 1981 roku. Kilka razy w mie­siącu nawiedzałam to miejsce, a szczególnie każdego 3 i 28 dnia miesiąca oraz w uroczystości Matki Bożej.

3 czerwca 1943 roku poszłam z synkiem na ręku na Siekierki. Ujrzałam Matkę Najświętszą, która powiedziała mi, że pragnie, aby na tym miejscu wybudować klasztor. Powiedziała też, że to będzie jakby druga Częstochowa dla War­szawy, że ludność nie będzie musiała tak daleko jeździć, względnie chodzić. Będą mogli przychodzić na Siekierki.

W lipcu 1943 roku w Orzywole, gdzie pojechałam na rozkaz Matki Najświętszej, po modlitwie, miałam widzenie Pana Jezusa, który trzymał rózgę nad War­szawą. Wiedziałam, że Warszawę czeka wielka kara.

W okresie międzywojnia sytuacja moralna społe­czeństwa polskiego była, oględnie mówiąc, nienajlepsza. Dlatego Jezus Chrystus prosił wizjonerów św. siostrę Faustynę, Sługi Boże: Rozalię Celakównę, Leonię Nastał, Kunegundę (Kundusię) Siwiec o modlitwy wynagradzające za grzechy rozwiązłości: Strasznie ranią moje Serce Najświętsze grzechy nieczyste. Żądam ekspiacji!
Nasz Pan szczególnie prosił o modlitwy za warszawian: stolica odrodzonej Polski, nie chciała pamiętać o Dekalogu. Wystarczy zajrzeć do pamiętników i wspomnień z tego okresu. Luminarze życia społecznego i kulturalnego prowadzili ostentacyjnie, nader rozwiązłe życie, zarażając tym stylem życia otoczenie, a szczególnie podatną na wpływy młodzież.

Masoni zdawali sobie sprawę z tego, że aby osiągnąć powszechne rozluźnienie obyczajów potrzebna jest demoralizacja. Starali się, aby romanse i rozwody sławnych ludzi były nagłaśniane w bulwarowej prasie tak, by te niemoralne zachowania przestały bulwersować, by spowszedniały i powoli stały się obowiązującą normą. Postarali się także, by swobodę obyczajów lansowali pisarze i dziennikarze, sami żyjący według tego wzorca, tak długo, aż stanie się ona normą i nastąpi wyparcie z powszechnej świadomości zarówno pojęcia grzechu, jak i jego skutków [w książce autorzy zamieścili m. in. cytaty z autobiografii Ireny Krzywickiej, o znamiennym tytule: Wyznania Gorszycielki, gdzie bez żenady opowiada o sobie (pisarce, matce dwóch synów), mężu (znanym warszawskim adwokacie Jerzym Krzywickim) i… wieloletnim kochanku, żonatym pisarzu i krytyku teatralnym Tadeuszu Boyu-Żeleńskim]. świadectwa rozwiązłości znajdziemy nie tylko we wspomnieniach Krzywickiej. Z długiej listy książek lansujących „nowy moralny ład” wybija się książka Tadeusza Wittlina Pieśniarka Warszawy. Biografia. Hanna Ordonówna i jej świat (Wydawnictwo POLONIA, Warszawa 1990). Jej autor na 300 stronach (małym drukiem!) relacjonuje życie gwiazdy, tzn. omawia trwające do ostatnich miesięcy życia romanse zamężnej artystki, podając bardzo szczegółowo źródła każdej informacji (por. także: Magdalena Samozwaniec, Maria i Magdalena. Z pamiętnika niemłodej już mężatki.

Dzięki aktywnym propagatorkom wolności seksualnej masoni stopniowo osiągnęli cel, jakim było doprowadzenie do tego, że większa część społeczeństwa polskiego odrzuci chrześcijańskie zasady moralne, tj. prawa Dekalogu. Masoni przyjęli roztropną taktykę: „wyciszenia religii katolickiej nie rozumowaniem, ale psuciem obyczajów”.

W roku 1936, po osiemnastu latach niepodległości, masoni mogli się wykazać znacznymi osiągnięciami w demoralizacji społeczeństwa. [Tu opuszczam fragmenty książki Sławomira Kopera Życie prywatne elit Drugiej Rzeczy­pospolitej (Bellona Rytm, Warszawa, 2009, md]

Katolicki pisarz Gilbert Keith Chesterton w roku 1923 napisał: Rozwód to coś, co dzisiejsze gazety nie tylko reklamują, ale wręcz zalecają, zupełnie jakby to była przyjemność sama w sobie.

Ks. kard. August Hlond konkluduje: Fala wszelkiego rodzaju nowinkarstwa zabagnia dziedzinę obyczajów. Podkopuje nie tylko moralność chrześcijańską, ale godzi wprost w etykę naturalną, szerzy nieobyczajność wśród młodzieży i dorosłych. Celem tej propagandy jest zachwianie idei katolickiej, aby zastąpić naukę chrześcijańską „masońskim naturalizmem”. Koła liberalne i masońskie przypuściły atak na małżeństwa chrześcijańskie, sprowadzając je tylko do rangi kontraktu cywilnego, pozbawiając je wszelkiej nadprzyrodzoności.

Zapoczątkowany przed II wojną światową proces upadku moralności doprowadził do tego, że w pierw­szej dekadzie XXI wieku, już nikt nie ośmieli się przypomnieć „nowożeńcom z odzysku”, zawierającym kontrakt małżeński (w urzędzie Stanu Cywilnego), że w świetle prawa kanonicznego popełniają cudzołóstwo (gdy któreś z nich jest nadal związane sakramentem małżeństwa). Czyli zaczynają, świadomie i dobrowolnie, tzw. nowe życie w grzechu ciężkim, co prowadzi prostą drogą do piekła!

Wygodny eufemizm, używany w kościele – „związek niesakramentalny” – zgrabnie ukrywa złowieszczą perspektywę. Autor wielokrotnie rozmawiał w konfesjonale z kobietami, które dla swoich dzieci, związanych sakramentem małżeństwa, a rozwiedzionych w świetle prawa cywilnego, modlą się o… założenie nowej, szczęśliwej rodziny! Sądzą one, że jest to intencja słuszna! Te „pobożne” matki realizują plan masonów, którzy chcą zniszczyć chrześcijaństwo… rękami samych katolików!
Trwająca od dziesięcioleci promocja wszelkiej wolności seksualnej i zanik społecznego ostracyzmu w stosunku do tzw. „związków partnerskich” doprowadził, zdaniem księdza profesora Jerzego Bajdy, do: Zniszczenia moralnych, religijnych, społecznych i ekonomicznych podstaw rodziny i fałszowania jej struktury personalistycznej. Profesor przestrzega: Jeżeli proces niszczenia rodziny będzie się dalej toczył tak, jak tego chcą promotorzy rewolucji obyczajowej – a właściwie promotorzy rozwiązłości, […] wkrótce może zupełnie zniknąć ta formuła antropologiczna, której na imię naród, a społeczeństwo nie będzie się niczym różniło od stada zwierząt, chyba tylko strojem. Choć i pod tym względem różnica systematycznie maleje.

Czyny, których nikt nie ośmieliłby się publicznie nazwać grzechem, a więc nierząd, cudzołóstwo, lesbijstwo i homoseksualizm – nadal wywołują, określone w Piśmie świętym, konsekwencje. […]

Bóg Ojciec, chcąc ocalić Warszawę przed zasłużoną karą pozwala, by Matka Łaskawa ostrzegła swój lud, by żądała nawrócenia, całkowitego odwrócenia się od grzesznego życia i wynagrodzenia za dotychczas popełnione grzechy: rozwiązłości, cudzołóstwa i te najstraszniejsze – grzechy dzieciobójstwa. Trzeba bo­wiem wiedzieć, że w okresie międzywojennym prze­ciętna liczba umyślnych poronień wynosiła rocznie, według oficjalnych statystyk: przeciętnie od 100 do 130 tysięcy.

Kiedy Maryja przybędzie na Siekierki, orędzia będzie otrzymywać nie tylko trzynastoletnia Władysława Fronczakówna, ale przede wszystkim Jej ulubienica, trzydziestosześcioletnia Bronisława Kuczewska: Od 9 kwietnia przestałam chodzić do Budzieszyna, natomiast od 28 maja 1943 roku zaczęłam chodzić na Siekierki, gdzie otrzymywałam polecenia od Matki Bożej do wykonania, przez okres 38 lat, do 21 sierpnia 1981 roku [tj. od święta Maryi Królowej Polski do wigilii święta Matki Bożej Królowej].
Maryja, Matka Łaskawa Patronka Warszawy, za pośrednictwem Broni Kuczewskiej i Fronczakówny będzie apelować do ludu stolicy, aby przez przemianę życia, respektowanie praw Dekalogu i pokutę odwrócił wiszące nad miastem nieszczęście.
Prosi warszawian o modlitwę powszechną, czyli taką jak w 1920 roku, kiedy to lud stolicy żarliwie błagał Boga i Patronkę Warszawy o ocalenie przed bolszewikami [rozdziały 15 i 16 cytowanej książki przyp. red.] i wymodlił cud Jej publicznego ukazania się, które w konsekwencji zmieniło zdawałoby się już przesądzony wynik wojny i ocaliło Polskę!

Po 23 latach, w roku 1943 – czwartym roku okupacji niemieckiej, sytuacja jest diametralnie różna: to nie lud błaga Maryję, Patronkę Warszawy i Strażniczkę Polski o ustanie okropieństw wojny, lecz Ona Sama schodzi z nieba i osobiście wzywa do modlitwy o pokój, błagając Swój lud o nawrócenie i pokutę!!! Najłaskawsza z Matek chce odwrócić od miasta zapowiedzianą karę! Podejmuje się tej niewdzięcznej misji, by nie doszło do tragedii: Jeśli się nie nawrócicie, to wszyscy zginiecie!

Pomimo ośmieszania i deprecjonowania objawień wiadomości o nich rozchodzą się po mieście. Dzieje się tak dzięki niestrudzonej Broni Kuczewskiej, która dociera z nimi do warszawskich księży, oraz życzliwym mieszkankom Siekierek, które rozwożąc mleko i warzywa „na gospody”, opowiadają w mieście o objawieniach.

Mimo wielu wysiłków przestrogi Maryi nie dotrą do ogółu warszawian. Główną przyczyną jest brak zainteresowania objawieniami ze strony kleru.

Wydawało się oczywiste, że księża Zmartwychwstańcy z parafii św. Bonifacego na Czerniakowie, pełniący posługę w osadzie, dopomogą w upowszechnieniu orędzi i że słowa Bogurodzicy, uprzedzające o mającej nadejść na miasto karze, będą głoszone ze wszystkich ambon stolicy. Niestety, Zmartwychwstańcy nie tylko nie traktowali objawień poważnie, ale negowali wszystko, co miało z nimi związek, m.in. odmówili poświęcenia malutkiej kapliczki, umiejscowionej przy drzewie, na którym ukazała się Matka Boża. Bronisława Kuczewska napisze: Po postawieniu kapliczki Pan Jezus dał mi polecenie, abym poszła do księdza do parafii św. Kazimierza na ul. Chełmską. Kiedy przyszłam i powiedziałam, że Pan Jezus życzy sobie, aby poświęcić kapliczkę, ksiądz wysłał mnie do parafii św. Jakuba [na Ochocie, przyp. aut.]. Było tam 5 księży. Wypyty­wali mnie o objawienia na Siekierkach. Opowiadałam im o nich przez około 4 godziny. Potem wysłali mnie z powrotem do parafii św. Kazimierza [Dolny Mokotów, przyp. aut.]. Ksiądz jednak nadal nie chciał wyrazić zgody na poświęcenie kapliczki. Powiedział, że nie ma pozwolenia, bo trzeba iść z procesją i on nie może tego wykonać. Wróciłam więc do domu [przy ul. Jasnej, przyp. aut.], a że byłam zmęczona, położyłam się. I wtem słyszę głos Pana Jezusa: Idź Dziecino do księdza po raz trzeci, i powiedz, żeby poszedł z kościelnym, bez ludzi i bez procesji, i poświęcił kapliczkę. Powiesz, że taka jest Wola Moja i Matki Mojej, ażeby kapliczka była poświęcona, bo jest bardzo znieważana.
Kiedy poszłam po raz trzeci do księdza, chciał mi drzwi zamknąć przed nosem, ale ja przytrzymałam je nogą i powtórzyłam to, co mi Pan Jezus powiedział. Ksiądz jednak nie wykonał tego polecenia. Dopiero jedna z wiernych przyprowadziła, po kryjomu, księdza jezuitę, ojca Antoniego Kozłow­skiego, który był wielkim czcicielem Matki Bożej i wiedział o moich objawieniach, i on poświęcił kapliczkę.

Wokół siostry Bronisławy, profeski III Zakonu św. Franciszka, spontanicznie gromadzili się ludzie i wkrótce zawiązała się wspólnota, której Sama Bogurodzica nadała nazwę Grono Matki Bożej i Miłosierdzia Bożego. Jej członkowie, osoby świeckie, pomagały mistyczce w wykonywaniu poleceń z Nieba. Grono podejmowało także cotygodniowe modlitwy o nawrócenie Warszawy i upowszechniało orędzia Maryi i Pana Jezusa w swoich środowiskach.

Misja ostrzeżenia Warszawy przed mającym wy­buchnąć za 16 miesięcy powstaniem wymagała od Kuczewskiej heroizmu i zaparcia: W sierpniu 1943 roku [rok przed wybuchem powstania] na modlitwie u pani Teofili Ciecierskiej, przy ul. Płockiej 25, miałam objawienie Matki Najświętszej. Maryja ukazała mi okropny widok Warszawy w czasie Powstania. Widziałam masowe aresztowania, rozstrzeliwania, palące się domy. Zobaczyłam też dom, w którym modliliśmy się. Matka Boża powiedziała mi, że ten dom będzie podlany benzyną i podpalony od dołu przez Niemców. W widzeniu widziałam, jak matki wyskakiwały z dziećmi z płonącego domu. Zaraz powiedziałam o tym widzeniu obecnym, ale nie chcieli mi uwierzyć. Huknęli na mnie, że opowiadam głupstwa, bo Niemcy będą liczyć się z nami. [W innym miejscu Bronisława mówi o tym wydarzeniu w ten sposób: Powiedzieli, żebym nie plotła głupstw i zajęła się robotą, a nie plotkami, że Niemcy będą się z nami liczyć].

Trzy dni przed Powstaniem Matka Boża dała mi polecenie, abym zabrała dzieci i wyjechała z Warszawy w rodzinne strony, do Dobrego. Kiedy po Powstaniu wróciłam do Warszawy, dom, który miałam ukazany przez Matkę Bożą przy ul. Płockiej 25 – był spalony. W domu tym i w sąsiednich zabito 300 ludzi. Ludzie mówili, że matki wyrzucały swoje dzieci przez okna, a za nimi same wyskakiwały. Dzisiaj widnieje w tym miejscu tablica pamiątkowa mówiąca, że zginęło tu ok. 300 osób.

Proroctwa nie lekceważcie – pisze św. Paweł w Liście do Tesaloniczan (1 Tes 5,20). Proroctwo o całkowitym zniszczeniu Warszawy zostało lekceważone. Przestroga, jaką w imieniu Boga Najwyższego, Bogurodzica przeka­zała warszawianom: Bóg nie chce ludzi karać, Bóg chce ludzi ratować przed zagładą. Żąda nawrócenia! – do nich nie dotrze…

Powstanie Warszawskie wybuchnie po szesnastu miesiącach od pierwszych objawień i ostrzeżeń Maryi. W sierpniu 1944 roku młodych warszawian rozpiera chęć walki ze znienawidzonym wrogiem, ruszą więc naprzeciw potędze militarnej Niemców z gorącymi sercami, z butelkami napełnionymi benzyną, ale… bez błogosławieństwa Bogurodzicy.

Dowództwo nie czuło potrzeby oficjalnego zawierzenia akcji zbrojnej Patronce miasta. Owszem, indywidualnie zawierzano się Maryi Łaskawej, modlono się na różańcu, przyjmowano sakramenty, uczestniczono w polowych Mszach świętych (co w swojej książce wspomina s. Maria Okońska), lecz oficjalnego – jak za Marszałka Piłsudskiego – zawierzenia akcji zbrojnej Bogu Najwyższemu nie było! Po 47 latach w dniu święta Najświętszego Imienia Maryi, 12.09.1991r., w Sastin, Narodowym Sanktuarium Słowacji, w orędziu skierowanym do ks. Stefano Gobbi’ego Maryja dobitnie wyjaśni kwestię oficjalnego zawierzenia na przykładzie odsieczy wiedeńskiej: Turcy zostali pokonani, gdy oblegali Wiedeń i grozili zniszczeniem całego chrześcijańskiego świata. Przewyższali żołnierzy świętej Ligi liczbą, siłą, uzbrojeniem i czuli, że do nich należy zwycięstwo, ale: wezwano Mnie publicznie, i publicznie proszono o pomoc, Moje Imię zostało wypisane na proporcach i było wzywane przez wszystkich żołnierzy. To za Moim wstawiennictwem miał miejsce cud zwycięstwa, który uratował świat chrześcijański.

Matka Łaskawa w ciągu 16 miesięcy wielokrotnie uprzedzała, że jedynym sposobem na pokój i zakończenie wojny jest nawrócenie, modlitwa i pokuta, nie zaś pięści i butelki z benzyną.

Młodzi warszawianie jednakże bezgranicznie ufali w moc pięści i nie widzieli powodu, by w swoje plany wtajemniczać Boga. Stolica w obliczu godziny W zachowała się tak, jak zachowują się przemądrzałe dzieci, które chcą wszystko robić same, bez pomocy Mamy i Taty!

Nie chciano pamiętać, że to, co dzieli zwycięstwo od klęski, to nie moc oręża, przeważające siły czy strategia nawet najgenialniejszych dowódców, lecz wola Boga Najwyższego, który zawsze i wszędzie Sam o wszystkim decyduje!
Nie chciano pamiętać, że to jedynie od Niego zależy, czy ludzkie plany zaowocują sukcesem, czy zakończą się porażką.
Miał tą świadomość lud Warszawy w sierpniu 1920 roku, kiedy leżał krzyżem przed Patronką Stolicy i Strażniczką Polski, błagając o ocalenie stolicy, ocalenie Polski.

W 1920 roku warszawianie mieli świadomość, że współpracując z Najwyższym, będą w stanie pokonać pięciokrotnie liczniejszych i zdeterminowanych bolszewików. Wiedzieli, że gdy współpracują z Bogiem, siła i moc są po ich stronie. Bo: Jeśli Bóg jest z nami, to kto przeciwko nam?

1 sierpnia 1944 roku, w dniu wybuchu Powstania Warszawskiego, Hitler wspólnie z Himmlerem wydał rozkaz, który przesądzi o losie „zbuntowanej” Warszawy: Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców. Warszawa ma być zrównana z ziemią. W ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy.

Po drugiej stronie Wisły stały wojska radzieckie, Sowieci jednak nie kiwnęli palcem, by konającej Warszawie przybyć z odsieczą. Stalin zdawał sobie sprawę, że skupione w Warszawie młode pokolenie polskiej inteligencji zagraża jego koncepcji utworzenia w Polsce rządu totalitarnego. Dlatego nie przeszkadzał w zbrodni, która dokonywała się niemieckimi rękami w zbuntowanym mieście.
Sowieci, zgrupowani na drugim brzegu Wisły, z zimną krwią przyglądali się agonii Warszawy, miasta, którego nie udało się im zdobyć i złupić w 1920 roku:

1 sierpnia 1944 roku o godzinie „W” nastąpiło zderzenie młodzieńczego zapału, młodzieńczych wizji, z realnymi możliwościami, ergo brutalną rzeczywistością. Akcja zbrojna, podjęta bez wsparcia się na Bogu i Maryi, po dwóch miesiącach zakończyła się totalną, niewyobrażalną klęską, jakiej w historii Polski i narodu jeszcze nie było. Daremny był trud żołnierzy, daremna ofiara z życia i krwi osób cywilnych.

Czas gorzki, zły, zwątpienia czas podchodzi nam pod gardło,
Czy wszyscy zapomnieli nas, czekając, by miasto padło?…
Na barykadach wciąż czekamy, licząc ostatnie chwile,
Tak się powoli dopalają warszawskie Termopile…

Tylko na Woli w dniach 3-5 sierpnia bestialsko za­mordowano pięćdziesiąt tysięcy mieszkańców. Ogółem zginało pół miliona ludzi (wg szacunku historyka Norberta Boratyna). Z pewnością nie taki los w zamyśle Bożym miał spotkać lud Warszawy, gdyby usłuchał ostrzeżeń swej Łaskawej Matki, swej Patronki!

Nurtuje pytanie: co w ciągu dwudziestu czterech lat, które upłynęły od bitwy warszawskiej, mogło tak bardzo odmienić serca i umysły mieszkańców stolicy, że bez oficjalnego zawierzenia Bożej Opatrzności podjęli się walki z przeważającym wrogiem? Skąd pomysł, by własnymi, wątłymi siłami, bez Bożego błogosławieństwa próbować oswobodzić stolicę? Nie od dziś wiadomo, że: jeśli Pan miasta nie strzeże, daremnie czuwają straże (Ps 127,1).

Chrystus Pan uprzedzał: beze Mnie nic dobrego uczynić nie możecie (J 15,5). Skąd więc ta krótkowzroczność w Polsce, która w owym czasie uważała się za kraj katolicki? Gdyby orędzia Bogurodzicy zostały przyjęte, gdyby podjęto powszechne modlitwy przebłagalne w intencji pokoju (jak w 1920 roku), gdyby lud Warszawy zreflektował się i podjął przemianę życia, to losy Powstania z pewnością potoczyłyby się inaczej! Tak ocalała Niniwa, której mieszkańcy posłuchali proroka Jonasza i nawrócili się, żałując za dawne grzechy. Niniwici mieli czterdzieści dni na zmianę postępowania, a warszawianie… prawie półtora roku! Tak ocalał Rzym dwa miesiące wcześniej (5. VI.44). Dzięki modlitwie uratowało się zaminowane przez Niemców miasto, miliony ludzi ocaliły życie, o czym piszemy dalej.

Dowódcom AK nie brakowało bojowej odwagi, ale zabrakło im wiary, by los powstania oficjalnie, przez ręce Maryi, powierzyć Bogu Najwyższemu. Ze słów Matki Bożej, które padły na Siekierkach, wybraliśmy te z listopada 1943 roku, są one bowiem kluczem do zrozumienia przyczyny klęski Powstania Warszaw­skiego: Jak wy jesteście ze Mną, to i Ja jestem z wami i nic się wam nie stanie!
Dowódcy Armii Krajowej nie poszli w bój z Jej błogosławieństwem, okryci płaszczem Jej opieki. Nie prosili Patronki Warszawy, by skruszyła strzały Bożego gniewu godzące w miasto, nie prosili, by odrzucała, jak ongiś w Wólce Radzymińskiej, wrogie pociski, które teraz bezkarnie burzyły dom po domu. Nie byli z Maryją, więc nie mogli doświadczyć skutków Jej solennej obietnicy: i nic się wam nie stanie! Dlatego nie może nikogo dziwić, że w sierpniu 1944 roku, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, nie powtórzył się Cud nad Wisłą z 1920 roku, nie pokonano i nie przepędzono okupanta ze stolicy!

Nie może nikogo dziwić, że wszystko dookoła leżało w gruzach. Wszystko było zburzone i wszystko się paliło. Między jednym a drugim schronem przekopy były zniszczone. Nie było możliwości życia. Bomby padały i burzyły ulicę po ulicy, dom po domu.
Po sześćdziesięciu trzech dniach powstanie poniosło druzgoczącą klęskę, a Warszawa została totalnie zrujnowana, wręcz starta z powierzchni ziemi. Stało się tak, jak zaplanował Hitler: Warszawa [została] zrównana z ziemią, [by] w ten sposób [stworzyć] zastraszający przykład dla całej Europy. Warschau caput! ! !

Pół miliona niewinnych ludzi straciło życie. Słusznie zauważa ks. Kazimierz Góral: Gdy zlekceważy się przestrogi Maryi, przychodzi tylko czekać na zapowiadaną otchłań rozpaczy!

Ponawiamy pytanie, czy tak się musiało stać? Odpowiadamy: na pewno nie! Wystarczy przyjrzeć się analogicznej sytuacji, jaka w tym samym czasie miała miejsce w okupowanym Rzymie: Rzym, maj 1944 roku. Front szybko zbliżał się do Wiecznego Miasta. Walki toczyły się zaledwie o 12 kilometrów od centrum, w pobliżu miejscowości Castel di Leva. Papież Pius XII zatroskany o bezpieczeństwo cudownego, starożytnego obrazu Madonny Bożej Miłości, nakazał przeniesienie go do rzymskiej bazyliki św. Ignacego.

W końcu maja, gdy działania wojenne objęły przedmieścia, Papież polecił, by przed obrazem Madonny dei Divino Amore została podjęta nowenna o ocalenie miasta. Sam w imieniu mieszkańców Rzymu złożył Maryi ślubowanie. Przyrzekł, że jeśli Madonna ocali miasto, to na ruinach zamku Castel di Leva zostanie zbudowana dla cudownego obrazu nowa świątynia i zostaną erygowane organizacje religijne i charytatywne Jej imienia.

4 czerwca 1944 roku czołgi generała Alexandra ruszyły do ataku. Niemcy byli przygotowani do zdetonowania założonych ładunków i wysadzenia w powietrze miasta. Chcieli pozostawić po sobie pamiątkę: spaloną ziemię i rumowisko gruzów (takie samo, jakie w 3 miesiące później pozostawili w Warszawie i jakie chcieli pozostawić po sobie na Jasnej Górze, w styczniu 1945 roku).
Lud Rzymu, odmiennie niż lud Warszawy, nie sposobił się do akcji zbrojnej. Jego mieszkańcy trwali na modlitwie dzień i noc na placu przed bazyliką świętego Ignacego. Zawierzali Matce Bożej Miłości los Wiecznego Miasta, a władze magistratu oficjalnie potwierdziły gotowość wypełnienia ślubów, jakie w ich imieniu złożył Madonnie Ojciec święty.
I oto tego samego dnia, w nocy z 4 na 5 czerwca, Niemcy nagle, z niewiadomych przyczyn, opuścili Rzym, nie detonując założonych ładunków. Nikt nie mógł pojąć, jak to się właściwie stało i dlaczego? Wszystkich: cywilów, wojskowych i polityków zadziwił ten cudowny obrót sprawy! Winston Churchill dał wyraz zdumieniu, pisząc: „Rzym zdobyto w sposób całkowicie nieoczekiwany!”

12 czerwca 1944 r. „L’ Osservatore Romano” poinformował swoich czytelników: 11 czerwca dziesiątki tysięcy ludzi zebrały się przed Bazyliką Sant Ignazio, a wielu z nich przyszło tutaj boso. Przybyły rodziny, instytucje i szkoły. W procesji bez końca podchodzono, by ucałować obraz Madonny Bożej Miłości, by podziękować i oddać Jej cześć. Wśród rzeszy pątników znajdował się także Papież Pius XIL który przemówi! do Maryi w imieniu zgromadzonych, wyrażając Jej wdzięczność za cud bezkrwawego oswobodzenia Rzymu! Następnego dnia nieprzebrane tłumy odprowadziły procesyjnie cudowny obraz Madonny dei Divino Amore do jej siedziby w Castel di Leva.

Rzymianie nie chcieli rozstać się ze swoją dobrodziejką! W ścianach rzymskich kamienic wykuwano nisze, gdzie wśród kwiatów i płonących lampek kró­lował obraz ich umiłowanej Matki! Magistrat Rzymu wkrótce wywiązał się ze złożonych obietnic: Czym się odpłacimy Maryi, za wszystko co nam wyświadczyła? Wypełnimy nasze śluby dla Niej, przed ludem Rzymu!

Porównajmy skuteczność sposobów zastosowanych dla wyzwolenia dwóch europejskich stolic latem 1944 roku:
. lud Wiecznego Miasta sposobił się do wyzwolenia stolicy, nie chwytając za broń i nie wzniecając powstania. Pod przewodnictwem swego biskupa, ojca świętego Piusa XII, złożył Bogurodzicy ślubowania i … trwał na ufnej modlitwie przed Jej obliczem;
. papież, Głowa Kościoła katolickiego i jednocześnie biskup Rzymu, mimo realnie istniejącego śmiertelnego niebezpieczeństwa (zaminowane miasto miało być lada chwila wysadzone w powietrze!) nie opuścił miasta, by ratować życie, lecz jak Dobry Pasterz pozostał ze swoimi owcami. I był promotorem ocalenia miasta, które dokonało się w sposób duchowy, bez użycia broni i przelewu krwi. Bo jak siłą armii jest wódz, tak siłą wierzącego ludu są jego pasterze;
ˇ prymas Polski, kard. Hlond opuścił Polskę i swoją owczarnię już we wrześniu 1939 roku;
. w Warszawie słowa ostrzeżeń Matki Bożej, nawołujące do pokuty i modlitwy, zostały praktycznie zignorowane, trafiając jedynie do znikomej części warszawian;
. Mater Gratiarum odwrotnie niż Madonna dei Divino Amore nie została oficjalnie zaproszona do współpracy! Pozbawione Jej matczynej opieki Powstanie upadło, hitlerowcy stolicę Polski spalili i wymordowali pół miliona jej mieszkańców;
. rzymianie postawili na MARYJĘ i… uratowali miasto;
. warszawianie postawili na SIEBIE i… ponieśli totalną klęskę;
. nie chciano pamiętać, że: lepiej uciekać się do Pana, niźli pokładać ufność w człowieku (Ps 118);
. zapomniano, że : bez Boga ani do proga!

Fragment książki ks. dra Józef Marii Bartnika SJ i Ewy J. Storożyńskiej „Matka Boża Łaskawa a Cud nad Wisłą, czyli prawdziwa historia Bitwy Warszawskiej, rozdz. pt.: Rok 1943 Matka Łaskawa objawia się na Siekierkach, czyli S.O.S dla Warszawy.

Wpis ten był już na blogu 4 grudnia 2010 roku

https://dzieckonmp.wordpress.com/2010/12/04/objawienia-w-siekierkach-w-1943-roku-odnoszace-sie-do-powstania-warszawskiego/

 

Posted in Objawienia, Patriotyzm | Otagowane: , , | 155 Komentarzy »

Centrum Polska ☧

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 listopada 2017


Polska będzie Wielka a inne narody będą tu przyjeżdżać aby się od nas uczyć. Cudowne plany księdza Tomasza Jegierskiego, 3000 marketów we wszystkich miastach w Polsce ze zdrowa polska żywnością. Tak Jezus Król Polski zmienia oblicze naszej ziemi. Warto wysłuchać co ksiądz mówi. Przypomnę że około rok temu wstawiałem konferencję tego księdza na temat wiary w Kanadzie.

Posted in Patriotyzm | Otagowane: , | 36 Komentarzy »

Taka jest Polska mimo tylu zdrajców

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 listopada 2017


Jeszcze zostało troszkę Medalików chroniących przed Karami Bożymi Jezusa Króla Wszystkich Narodów. Aby zakupić informacja jest na głównej stronie u góry po lewej stronie

Brytyjczyk TOMMY ROBINSON

11. 11. 2017 roku odwiedził Polskę.

Jakie odniósł wrażenie i jaki ma przekaz dla krajów Europy Zachodniej, warto posłuchać

 

Posted in Patriotyzm | Otagowane: , | 159 Komentarzy »

Marsz Niepodległości 2017 r.

Posted by Dzieckonmp w dniu 12 listopada 2017


Dziś z mediów zagranicznych jak i niektórych polskojęzycznych dowiedziałem się ze jestem faszystą.

Lewacka prasa międzynarodowa pisze że 60 tys faszystów demonstrowało w Warszawie. Trochę się pomylili bo według moich szacunków, a ja się nie mylę w zadaniach matematycznych było nas około 150 tys.

Posted in Patriotyzm | Otagowane: | 32 Komentarze »

Polska będzie wyspą pokoju gdy świat naokoło płonąć będzie

Posted by Dzieckonmp w dniu 10 listopada 2017


Na moim kanale youTube te konferencje sa już od 2014 roku ale ciągle mało osób je wysłuchało. Ksiądz profesor Jan Sieg w 1995 roku wygłosił konferencję o Planie Bożym oczyszczenia świata na podstawie objawień Anny. Bardzo polecam gdyż profesor nie żyjący już bardzo precyzyjnie opowiada o szczegółach oczyszczenia świata. Umieszczam cz.3 . Na moim kanale wszystkich części jest 4.

.

no może jeszcze cz.4

Posted in Patriotyzm, Proroctwa | Otagowane: , , , | 144 Komentarze »

Zapomniana rzeź Pragi

Posted by Dzieckonmp w dniu 5 listopada 2017


Niepozorny czarny metalowy krzyż, jakich tysiące zobaczymy w całej Polsce. Ten postawiono przy cerkwi św. Marii Magdaleny przy ul. Jagiellońskiej w Warszawie. Latem, gdy wtopi się w zieleń rozrośniętego żywopłotu, jest prawie niewidoczny. Trzeba podejść bliżej, aby przeczytać niewielką tabliczkę: „Zginęli, bo byli Polakami. Mieszkańcom Pragi pomordowanym przez wojska Suworowa. 4 listopada 1794 roku. Rodacy”. Tylko tyle. O godne upamiętnienie tysięcy dobitych rannych żołnierzy, kobiet, dzieci, starców, wszystkich pomordowanych w okrutny sposób nie zdążyli zadbać nasi przodkowie w okresie II Rzeczypospolitej. Tym bardziej nie uczyniliśmy tego i my w ciągu ostatniego ćwierćwiecza. A w dwusetną rocznicę moskiewskiego mordu pierwszy ordynariusz warszawsko-praski ks. bp Kazimierz Romaniuk wzywał: „Umierając, z pewnością liczyli na to, że pamięć o nich trwać będzie w świadomości przyszłych pokoleń. Nie wolno nam dopuścić do tego, by zawiedli się w naszych oczekiwaniach”. To wtedy w kościele Najświętszej Matki Bożej Loretańskiej, na miejscu dawnego klasztoru bernardynów, gdzie pogrzebano wiele ofiar, poświęcono skromną tablicę: „Mieszkańcom Pragi w 200-lecie rzezi ofiarom rosyjskiego ludobójstwa. Gdybyśmy o nich zapomnieć mieli, Ty, Boże, zapomnij o nas. Polacy”.
„Jeszcze nie syt Moskal srogi”
Pamiętał o nich Adam Mickiewicz, stawiając im literacki pomnik w koncercie Jankiela: Słychać tysiące coraz głośniejszych hałasów, Takt marszu, wojna, atak, szturm, słychać wystrzały, Jęk dzieci, płacze matek. – Tak mistrz doskonały Wydał okropność szturmu, że wieśniaczki drżały, Przypominając sobie ze łzami boleści Rzeź Pragi którą znały z pieśni i z powieści… A kilkadziesiąt lat później przypomniała w jednym z wierszy Maria Konopnicka: Zaszło słońce w krwawe morze – Błysnął bagnet, błysły noże, Suworowa pałasz nagi – Błysnął hasłem na rzeź Pragi! Rzuci się zajadła tłuszcza, Siwym starcom nie przepuszcza, Przed oczyma ojca, matki Rozrywają żywcem dziatki. W każdym domu trupy leżą, Pluszczą progi krwią ich świeżą Po ulicach krwi się fala Aż ku Wiśle gdzieś przewala. Jeszcze nie syt Moskal srogi Wydał hasło do pożogi – Staje Praga w ogniach cała, Pożar na jej dachach pała. Po ulicach wichr przegania Kłęby dymów, jęk konania, Okrzyk zgrozy w niebo leci, Skwierczą w ogniu ciała dzieci! W żadnej ludzkiej świata mowie Mąk tych słowo nie wypowie I nikt nie ma dość odwagi, By opisać tę rzeź Pragi Dymią zgliszcza i krew dymi, W jeden mordu stos olbrzymi, A przez trupy do Warszawy Sam Suworow wchodzi krwawy Suworowie! Póki żyjesz Krwi tej z rąk twych nie obmyjesz! Imię będziesz miał u świata, Nie żołnierza – ale kata! Aleksander Suworow rozpoczął służbę w rosyjskiej armii od szeregowca, awansując na kolejne stopnie. Z Polakami walczył już w czasie konfederacji barskiej, bo to jego żołnierze oblegali Wawel i okupowali Kraków. Tłumił skutecznie powstanie Pugaczowa i wielokrotnie pokonywał wojska tureckie. Rosła jego sława, a jego nazwisko budziło strach. Po zdobyciu twierdzy izmaiłowskiej podlegli mu żołnierze wymordowali ponad 10 tysięcy cywili. Gdy wybuchła Insurekcja Kościuszkowska, jego wojska uczestniczyły w jej stłumieniu.
Wyrzynaj wroga na ulicach…
Na początku października 1794 roku po bitwie pod Maciejowicami, w której wojska polskie zostały pokonane, a ranny Kościuszko dostał się do niewoli, losy powstania zostały przesądzone. Rosjanom pozostało jeszcze zdobycie Warszawy. „Zgnieść ich [Polaków] doszczętnie, a dla budzącego zgrozę widoku wiarołomnej stolicy zatknąć tam sztandary najpotężniejszej monarchini – taki jest wielki cel” – pisał Suworow do generała Schwerina. Na początku listopada Rosjanie, 25 tysięcy żołnierzy z ponad 80 armatami, podeszli pod Pragę, która jak wspominał Jędrzej Kitowicz, „lepiej była opatrzona okopami i wilczymi dołami niż Warszawa”. Broniło jej niespełna 15 tysięcy żołnierzy. Nad ranem 3 listopada Moskale rozpoczęli całodzienny ostrzał artyleryjski Pragi, polskie armaty skutecznie odpowiadały. Oficerowie wydali ostatnie rozkazy i instrukcje. Sam Suworow dawał swym podwładnym „naukę ustną” spisaną już po powrocie do Rosji w dziele „Nauka zwyciężania”: „Gdy nieprzyjaciel ucieka do miasta, zwróć na niego armaty, strzelaj gwałtownie w ulice, wal żwawo: nie ma czasu go ścigać… Wyrzynaj wroga na ulicach, kawaleria niech rąbie… Gdy mury zostały opanowane, bierz łupy… Łup jest rzeczą świętą. Zdobędziesz obóz – wszystko twoje; zdobędziesz fortecę – wszystko twoje”. Dla zachęty rozdano większe racje wódki. Nazajutrz – 4 listopada 1794 roku – jeszcze przed świtem, o piątej rano wystrzelono rakietę sygnałową i kolumny rosyjskie podeszły do polskich okopów broniących Pragi. Huk armat zbudził miasto na drugim brzegu. Mieszkańcy wylegli na ulicę w przerażeniu, że Rosjanie już wdarli się do stolicy. Tymczasem walka trwała na Pradze, gdzie pierwszy atak powstrzymano kartaczami. Rosjanie ruszyli jednak ponownie i wdarli się na szańce. Przez godzinę trwał bój na zbroczonych krwią wałach. Ludność rzuciła się ku mostom, chcąc przedostać się na drugi brzeg Wisły. Lekko ranny generał Józef Zajączek, odpowiedzialny za złe przygotowanie Pragi do obrony, dał rozkaz do wycofania się generałowi Jakubowi Jasińskiemu. Ten jednak odrzekł: „Po co rozpaczać w tej chwili, kiedy nas tylu gotowych do walki. Hańba z bitwy uchodzić!”. Zajączek odpowiedział: „Lecz jeśli chcesz umrzeć, zostań tutaj” i zawrócił konia w stronę mostu wśród krzyków „Zdrajca!”. Generał Jasiński, wśród tylu innych obrońców, zginął śmiercią żołnierza. Szańce zostały przełamane, a walka przeniosła się na ulice Pragi, gdzie „żołdactwo, zaprawione w izmaiłowskich mordach, sprawiało rzeź okrutną”.
„By nie urosły do zemsty”
Nie oszczędzano nikogo. „Oderwane od piersi matek niemowlęta brano na spisy, by nie urosły do zemsty; zakonnice, zamknięte w klasztorze Bernardynek, zgwałcono i zarżnięto; dziewiętnastu Bernardynów i siedmiu starców kalek, rezydujących w klasztorze, poniosło śmierć męczeńską. Z domów wywlekano nieszczęsnych, by wśród pijackiej uciechy wymyślną zadać im śmierć. Niebawem place zasłane były ohydnie zsiekanymi trupami, bez odzieży, w jednej przerażającej masie wtłoczonych w błoto, bezkształtnych, a jednak drgających jeszcze niekiedy spazmami życia gromad i zwalisk. Z pośród kul świstu i huku pękających bomb wydobywały się jęki i wołania, co przerażały serca i sięgały aż do nieba. Obok ciał ludzkich piętrzyły się stosy bezładnie porzuconych sprzętów, krwawiły się pokaleczone trupy koni, psów, kotów, nierogacizny, gdyż rozjuszone widokiem krwi żołdactwo nie przepuszczało nawet zwierzętom. Zapalona od kul i kozackich żagwi Praga stanęła w płomieniach i dymie, dachy zawalały się z trzaskiem wśród przeraźliwego wycia zdobywców” – opisywał Henryk Mościcki. W Warszawie słychać było krzyki mordowanych i złowrogie rosyjskie „ura!”. Na oczach ludu stolicy dokonywał się ostateczny pogrom. Już o ósmej rosyjska artyleria zaczęła strzelać z praskiego brzegu, a żołnierze zaczęli wkraczać na most, którym uciekali ocaleni. Wtedy od strony Warszawy garstka mieszczan i żołnierzy rzuciła się z siekierami, aby rąbać most. Wówczas „artyleria rosyjska skierowała swój ogień na zajętych pracą, a od pocisków armatnich zajęły się tu i ówdzie rusztowania i most płonący z trzaskiem zapadał się w Wisłę… Część pozostałych na Pradze żołnierzy i garść ludności cywilnej, gnana panicznym strachem, dopadła brzegów Wisły. Ujrzawszy most w ogniu, rzuciła się do wody i wpław próbowała dostać się do Warszawy. Wielu oszalałych nieszczęśników dosięgały kule moskiewskie, a wszystkich pochłonęły zimne fale Wisły” – czytamy u Mościckiego. Gdy przeprawa runęła, ludzie rzucali się wpław do rzeki i do łódek. Te przepełnione i wolno płynące stały się łatwym celem. „W topieli tysiące znalazły śmierć, aż szara Wisła spłonęła czerwienią, chłonąc w swych nurtach poranione ciała wzywających na próżno ratunku”. Nawet niektórzy rosyjscy oficerowie wyrażali dystans wobec rzezi cywilnej ludności Pragi. „Do samej Wisły na każdym kroku spotkać się dawali zabici i umierający różnego stanu ludzie; na brzegu rzeki piętrzyły się stosy żołnierzy, cywilnych, Żydów, księży, zakonników, kobiet i dzieci. Na widok tego wszystkiego serce zamierało w człowieku, a obmierzłość obrazu duszę jego oburzała. W czasie bitwy człowiek nie tylko nie czuje w sobie żadnej litości, ale rozzwierzęca się jeszcze, lecz morderstwa po bitwie to hańba” – wspominał świadek wydarzeń, dowódca jednego z pułków Lew Engelhard. Podobne świadectwo pozostawił jeden z Prusaków: „Widok Pragi był okropny, ludzie obojej płci, starcy i niemowlęta u piersi matek pomordowane leżały na kupie; krwią zbroczone i obnażone ciała żołnierzy, połamane wozy, pozabijane konie, psy, koty, nawet świnie. Tu i ówdzie drgały jeszcze członki umierających. Całe miasto Praga stało w płomieniach i w dymie, a dachy zawalały się z trzaskiem, któremu odpowiadało przeraźliwe wycie kozaków, klątwa rozjuszonego żołdactwa”. Wedle różnych źródeł zostało zamordowanych od 15 do 25 tysięcy osób. Święty Klemens Hofbauer, który dał początek Zgromadzeniu Redemptorystów w Polsce i organizował pomoc dla sierot Pragi, w liście do swego przełożonego generalnego pisał: „Ciężkie nieszczęścia napełniły nas trwogą… Po zdobyciu przedmieścia Praga zostało wymordowanych ponad 16000 ludzi – mężczyzn, kobiet i dzieci. Musieliśmy patrzeć na te okrutne sceny, gdyż działo się to naprzeciw naszego domu”.
Z orderem kata Pragi przeciw Polsce
Sam Suworow raportował carycy Katarzynie: „Po przezwyciężeniu wszystkich trudności i przełamaniu zaciekłej obrony nieprzyjaciela nasze wojska, przełamawszy trzy linie umocnień, wdarły się na Pragę. Straszny był przelew krwi, place zasłane były trupami, ostatnia i najstraszniejsza rzeź dokonała się na brzegu Wisły w oczach ludu warszawskiego. Na ten straszny widok zadrżeli Polacy… Na Pradze ulice i place zasłane były ciałami zabitych, krew lała się strumieniem, zaczerwienione wody Wisły niosły ciała tych, którzy szukając ratunku, utonęli w jej nurtach. Widząc swą straszną hańbę, zadrżała wiarołomna stolica”. Utopiona we krwi Praga przeraziła warszawiaków i wymusiła rozpoczęcie rozmów kapitulacyjnych. Delegacja mająca omówić jej warunki wyruszyła jeszcze wieczorem, 4 listopada, na Pragę, ale po drodze została okradziona przez kozaków z zegarków, sygnetów… Powstanie Kościuszkowskie upadło, a wraz z nim państwo polskie, które niedługo potem na przeszło wiek zniknęło z mapy Europy. Suworow już po rzezi Pragi został odznaczony przez Stanisława Augusta Poniatowskiego najwyższym polskim odznaczeniem – Orderem Orła Białego. W 1942 roku w Związku Sowieckim ustanowiono order imienia Suworowa. Wśród odznaczonych nim nie brakuje tych, którzy kontynuowali dzieło rosyjskiego generała. Order zawisł na mundurach m.in.: Siemiona Budionnego, który w 1920 roku ze swą 1. Armią Konną szedł na Polskę; Siemiona Moisiejewicza Kriwoszeina, przyjmującego wspólnie z gen. Heinzem Guderianem sowiecko-niemiecką defiladę w Brześciu po agresji we wrześniu 1939 roku; Klimienta Jefriemowicza Woroszyłowa, jednego z podpisanych pod rozkazem z 5 marca 1940 r., nakazującym wymordować ponad 21 tysięcy polskich jeńców; Iwana Czerniachowskiego – kata wileńskiej Armii Krajowej; Iwana Sierowa z NKWD (po wojnie szefa KGB i GRU), lista jego zbrodni jest długa, ale znany jest głównie z aresztowania przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, sądzonych następnie w moskiewskim procesie szesnastu. Order Suworowa otrzymał również sam Stalin. Jego dar dla „narodu polskiego”, Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina, nadal rzuca potężny cień nie tylko na skromny krzyż ofiar rzezi Pragi… Dysproporcja pomiędzy zapomnianym, praskim krzyżem a sowiecką, szpecącą Warszawę budowlą, z której uczyniono symbol stolicy i przede wszystkim zgoda Polaków na ten stan, wskazuje, jak długa droga dzieli nas od wskrzeszenia niepodległego, polskiego ducha.
Dr Jarosław Szarek, IPN Kraków

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/mysl/106839,zapomniana-rzez-pragi.html

Posted in Patriotyzm, Warto wiedzieć, Z prasy | 40 Komentarzy »

O tym jeszcze nie wolno mówić…Tajemnice Polski

Posted by Dzieckonmp w dniu 22 października 2017


Wstrząsający dokument….nakręcony już lata temu… Do dziś mało wiemy o naszej trudnej historii…

Komunizm wymyślili i wprowadzili w życie przedstawiciele żydowskiego plemienia. Najpierw w Rosji , gdzie wymordowali miliony niewinnych ludzi robiąc z nich niewolników. Silny ZSRR miał wprowadzić ,,globalizację” na całym świecie. Strzał w tył głowy i związane ręce znamy z Katynia. Obława augustowska to jeszcze jedna z setek zbrodni tego typu. Widzieliście przedstawiciela tej rasy oszustów ? – to Urban – rzecznik rządu okupującego nasz kraj. Nie zostali osądzeni za zbrodnie na narodzie polskim – a właściwie na wszystkich narodach świata , gdzie ten ustrój instalowano.

Posted in Patriotyzm, Prześladowanie Chrześcijan, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , | 251 Komentarzy »

Dziś wielki dzień dla Narodu polskiego

Posted by Dzieckonmp w dniu 7 października 2017


Matka Boża dała prześladowanym Polakom różaniec – oręż duchowy, przy pomocy którego można pokonać wszelkie potęgi zła. Na wszystkie prośby i pytania, stawiane przez dzieci w imieniu różnych ludzi, Niepokalana odpowiadała: „ODMAWIAJCIE RÓŻANIEC!”

Czy księża powrócą z więzień?

„Tak, tylko odmawiajcie różaniec!”

Czy wypędzeni zakonnicy powrócą do klasztorów?

„Tak, tylko odmawiajcie różaniec!”

Czy chorzy zostaną uzdrowieni?

„Tak, tylko odmawiajcie różaniec!”

Czy grzesznicy nawrócą się?

„Tak, tylko odmawiajcie różaniec!”

Czy katolicy otrzymają zabrane świątynie?

„Tak, tylko odmawiajcie różaniec!”

W jaki sposób ludzie mogą być uwolnieni od złego?

„Przez modlitwę różańcową.”

Posted in Patriotyzm, Prośba o modlitwę, Różaniec | Otagowane: , | 149 Komentarzy »

Tej siły nic już nie powstrzyma

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 sierpnia 2017


Polacy przejrzeli na oczy! Wreszcie. Teraz trzeba szczerze modlić się za PiS. Polacy otwierają oczy i zmieniają swoje preferencje!!! Najwyższy czas Rodacy! Nikt nie jest nieomylny ale miejmy na uwadze jak propolski, pronarodowy i prospołeczny jest nasz obecy rząd!! Nie pozwoli wyprowadzić Polski na manowce,zaprzedać,zlikwidować,oddać pod bucior nowej marksistowskiej unii !!!! Trzymajmy się razem to nie zginiemy,damy radę wrogom spod znaku PO- PSL-N czy innycvh lewaków spod ciemnej gwiazdy!!!!! Żabojad – chłopczyk Merkelowej dostał od niej zadanie ale jest dupkiem ! I jemu damy radę jeśli bedziemy wzajemnie się wspierać w propisowskim kierunku sprawowania wladzy!

Jeden z najlepszych wyników PiS w historii. Opozycja nie ma żadnych szans

42 proc. PiS, 20 proc. PO i 8 proc. Kukiz’15 – tak wygląda pierwsza trójka w najnowszym sondażu CBOS.

Do Sejmu weszłaby jeszcze Nowoczesna. W sondażu CBOS, który opublikowała „Gazeta Wyborcza”, partia Ryszarda Petru zdobyła 6 proc.

PiS zyskał 4 proc. w porównaniu do lipcowego sondażu, a PO straciła 2 proc.

PIS miałoby 3/5 głosów w Sejmie

Tak wyglądał by podział mandatów

Zobacz źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,22277892,jeden-z-najlepszych-wynikow-pis-w-historii-opozycja-nie-ma.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta

A Ty na kogo zagłosujesz?

Posted in Patriotyzm | Otagowane: , , | 53 Komentarze »

Sprawozdanie z XVII Nowenny Pompejańskiej za Ojczyznę

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 lipca 2017


Komunikat

1.Zachęcam do słuchania dziś Rozmów Niedokończonych. Gościem dziś Premier Jarosław Kaczyński.

2. Ogłaszam wreszcie wakacje

1 lipca 2017 rozpoczęliśmy XVII Nowennę Pompejańską za Ojczyznę. Ze względu na brak czasu, ogłoszenie o rozpoczętym naborze wysłałem dopiero 25 czerwca. Rekrutację do Nowenny Pompejańskiej rozpocząłem wieczorem 26 czerwca. Samo ogłoszenie na blogu dzieckonmp pojawiło się dzień później.
Mimo krótszego okresu werbowania, liczba zgłaszających się nie uległa gwałtownym zmianom. Krótszy czas werbowania przy podobnej liczbie zgłaszających się spowodował wzrost średniej liczby osób zgłaszających się dziennie. Rozłożenie to miało charakter sinusoidalny.
Wyodrębnić można dwie fale. Pierwsza fala to pierwszy dzień naboru do Nowenny i jednocześnie drugi dzień przydzielania tajemnic. Druga fala przyszła piątego dnia rekrutacji do NP. Głównym powodem dużej ilości chętnych było zgłoszenie dużej 25-osobowej grupy modlitewnej oraz dwóch mniejszych grup.
Jak większość z was zauważyła, w ogłoszeniu znalazł się poważny błąd. Mianowicie podczas pracy nad Nowenną w ogłoszeniu znalazła się inna intencja od zamierzonego. Spowodowało to małe zamieszanie z powodu rozdźwięku między zapowiedzią intencji, a intencją szczegółową, która jest podawana w końcowej części ogłoszenia.


Wykres ma charakter obrazowy i nie uwzględnia wszystkich zgłoszonych uczestników. Dzień zgłoszenia nie jest równoznaczny z dniem przydzielenia tajemnic.

Charakterystyka Nowenny
Do Nowenny zgłosiło się łącznie 226 osób. To niewielki spadek (0,9%) względem poprzedniej Nowenny.


Liczba róż w XVII Nowennie Pompejańskiej za Ojczyznę nie zmieniła się względem poprzedniej nowenny, pozostając na poziomie 21 róż.
(Od pierwszego do 8 Nowenny włącznie, modliliśmy się bez tajemnic światła)

Współczynnik maskulinizacji Nowenny uległ znaczącemu obniżeniu. Na podstawie danych, jakie udało mi się zebrać udział mężczyzn spadł z 18,95% do 16,21%.


ig
Nieznacznie spadł udział osób, które zobowiązały się do odmawiania więcej niż jedną tajemnicę. Dokładnie z 32,89% do 31,42%

Podobnie jak liczba osób, które wzięły więcej niż jedną tajemnicę, spadł także nieznacznie odsetek osób, które wzięły jedną część Różańca Świętego do odmawiania. Z 14,47% w XVI Nowennie wskaźnik spadł do 13,72%.

Opiekunowie

W Nowennie Pompejańskiej za Ojczyznę po raz czwarty przydzieliłem opiekunów. Do każdej róży po jednego. Głównym zadaniem jest opieka nad wami, duchowe wsparcie, dbanie o terminowe odmawianie tajemnic, oraz jakość samej modlitwy.
Poniżej pełna lista opiekunów, przydzielonych do róż według kolejności układania Nowenny.
LISTA RÓŻ W XIV NOWENNIE POMPEJAŃSKIEJ ZA OJCZYZNĘ
1. Św. Józef
2. Św. Jan Maria Vianney
3. Św. O. Pio
4. Św. Jan Paweł II
5. Bł. Maria Ledóchowska
6. Św. Rafał Kalinowski
7. Św. Szymon z Lipnicy
8. Św. Pius X
9. Bł. Mieczysława Kowalska
10. Władysława I Święty
11. Św. Urban (pustelnik)
12. Św. Faustyna Kowalska
13. Bł. Karolina Kózkówna
14. Św. Kinga
15. Św. Stanisław ze Szczepanowa
16. Św. Jadwiga Andegaweńska
17. Bł. Bronisława Odrowąż
18. Św. Jozafat Kuncewicz
19. Św. Florian
20. Św. Kazimierz Jagiellończyk
21. Św. Jadwiga Śląska

Podsumowanie

Podczas organizacji XVII Nowenny Pompejańskiej za Ojczyznę doszło do wielu zdarzeń, które w mniejszym lub większym stopniu utrudniły przeprowadzenie Nowenny Pompejańskiej. Opóźnienie z rozpoczęciem Nowenny, oraz błędy w ogłoszeniu wywołały małe zamieszanie. Próba odkręcenia, skończyłoby się jeszcze większym chaosem, więc zrezygnowałem z przeprowadzenia korekt w trakcie trwającej rekrutacji. Liczba osób pozostała na podobnym poziomie względem poprzednich Nowenn. Liczba utworzonych róż również została na identycznym poziomie względem poprzedniej Nowenny. Kontynuowany jest spadek odsetek osób biorących więcej tajemnic niż 1, jak i równo jedną część różańca. Spadek jednak uległ wyhamowaniu i jest mniejszy niż poprzednio.
Zgodnie z moimi przewidywaniami1 spadł odsetek mężczyzn biorących udział w Nowennie. W poprzednich nowennach udział mężczyzn gwałtownie rósł. Wzrost ten jednak uległ wyhamowaniu. Ponadto w zwiększyła się gwałtownie liczba osób, których nie da się zidentyfikować pod względem płci. Neutralny genderowo adres mailowy, brak podpisu, oraz zdumiewająca konsekwencja niektórych uczestników w nieużywaniu koniugacji, uniemożliwiają identyfikację takich osób. Skala nie jest jednak na tyle duża, by utrudnić mi pracę nad Nowenną. Znajomość mentalności uczestników (m.in. komentarze na blogu, wasze maile, które uważnie czytam oraz rozkład płci w Nowennie) tworzą dane na podstawie, których po interpretacji mogę opracować nowennę, szczególnie, jeśli intencja wykracza poza ogólne „za Ojczyznę”.
Chciałbym na koniec przeprosić wszystkich mężczyzn za zwracanie się do nich w rodzaju żeńskich, co mi się niestety zdarza przy każdej Nowennie. Was jest tak mało, że często z przyzwyczajenia piszę w rodzaju żeńskim, a potem takie kwiatki do was wysyłam.

Zdravko

Posted in Modlitwa, Patriotyzm | Otagowane: , | 14 Komentarzy »

Panie Boże nie daj nas podzielić

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 lipca 2017


Niespodleni, niepodlegli
Pełni wiary w sny prorocze
Ani żeśmy się spostrzegli
Jak kolejny minął roczek

Komuniści w awangardzie
Z nimi Unia święte krowy [Unia Europejska]
A nas drażni coraz bardziej
Świat czerwony, świat różowy

Plują na nas, obrażają
Oskarżają o nienawiść
Ale my się nie złamiemy
My będziemy twardzi, prawi

Splugawili nam mogiły
Ci z bolszewickiego raju
Ale jeszcze starczy siły
Na odbudowanie kraju

Zdrajców osądzimy ostro
Za najmniejszą niegodziwość
To nie żadne oszołomstwo
To zwyczajna sprawiedliwość

Tylko proszę Panie Boże
Nie odbieraj nam nadziei
Choćby było jak najgorzej
Nie daj wrogom Nas podzielić x2

Posted in Patriotyzm, Śpiew | Otagowane: | 128 Komentarzy »

Prezydent udał się na Jasną Górę

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 lipca 2017


Jest planowany Marsz miliona w tą sobotę lub niedzielę w Warszawie. Każdy z nas musi przyjść inaczej przyłączy się do targowiczan.Ratujmy Polskę, chwila przełomowa naszego kraju. Polska będzie istnieć albo jej już na bardzo długo nie będzie.

Posted in Alert, Patriotyzm | Otagowane: , | 211 Komentarzy »

Polacy wracają z emigracji: trzykrotnie więcej przeprowadzek do Polski niż z Polski

Posted by Dzieckonmp w dniu 16 lipca 2017


W pierwszych trzech miesiącach 2017 roku w serwisie Clicktrans.pl zrealizowano prawie trzykrotnie więcej zleceń przeprowadzek do Polski niż z Polski za granicę – wynika z raportu „Przeprowadzki 2017: Jak i dokąd przeprowadzają się Polacy”. 70 proc. zleceń pochodzi z Wielkiej Brytanii i Niemiec. Klienci najczęściej zabierają ze sobą rzeczy o wadze do 500 kg i zamawiają kompleksową usługę – z pakowaniem i przeniesieniem rzeczy.

Coraz więcej naszych rodaków wraca z zagranicy do ojczyzny. Jeszcze w 2011 roku więcej Polaków wyjeżdżało za granicę, ale od tego czasu ta proporcja się zmienia. W 2016 roku aż 65 proc. przeprowadzek międzynarodowych stanowiły powroty Polaków do kraju. W pierwszym kwartale tego roku, 75 proc. to powroty do Polski. Ten trend jest coraz silniejszy

– podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Michał Brzeziński z Clicktrans.pl, jeden ze współautorów raportu „Przeprowadzki 2017: Jak i dokąd przeprowadzają się Polacy”.

Z raportu wynika, że od 2011 roku, kiedy przeprowadzki do Polski przekroczyły liczbę wyprowadzek za granicę, powroty do Polski stają się coraz bardziej popularne. Od 2015 roku systematycznie zwiększa się przewaga przeprowadzek do kraju nad tymi w odwrotnym kierunku. Jeszcze w 2014 roku liczba przeprowadzek do i z Polski kształtowała się na tym samym poziomie (odpowiednio 49 i 51 proc.). Rok później było to już 56 do 44 proc. W 2016 roku przeprowadzki do Polski stanowiły 64 proc. W I kwartale 2017 roku zrealizowano zaś trzykrotnie więcej zleceń przeprowadzek do Polski niż za granicę.

Najważniejsze dwa kraje, z których wracają Polacy, to Wielka Brytania i Niemcy. Łącznie stanowią 70 proc. wszystkich przeprowadzek międzynarodowych. Pozostałe kraje jak Francja, Włochy, kraje skandynawskie to znacznie mniejszy procent – około 3–5 proc. każdy

– wskazuje Brzeziński.

Ekspert ocenia, że na rosnącą liczbę powrotów wpływ może mieć coraz lepsza sytuacja gospodarcza w Polsce. Z kolei pracujących w Wielkiej Brytanii może do przeprowadzek zachęcać niepewność związana z wyjściem tego kraju z Unii Europejskiej.

Przeprowadzki zagraniczne najczęściej ograniczają się do samej obsługi transportowej (53 proc.). Na terenie Polski częściej zamawiana jest usługa kompleksowa (67 proc.), która obejmuje np. wniesienie i zniesienie transportowanych rzeczy.

Przesyłki do 300 kg stanowią blisko 48 proc. wszystkich analizowanych zleceń. Z Polski do Wielkiej Brytanii zabiera się zwykle szafę (22 proc.), rower (21 proc.), stół (19 proc.), komodę, łóżko i telewizor (ok. 15 proc.). Do Polski częściej niż na Wyspy Brytyjskie przywozi się sofy, stoły, łóżka, materace czy pralki. Podobnie kształtuje się przewóz rzeczy do i z Niemiec.

Największą liczbę przeprowadzek notują największe województwa

– wskazuje Michał Brzeziński.

Najczęściej klienci Clicktrans.pl wyprowadzali się z województwa mazowieckiego (prawie 26 proc.), małopolskiego (12,3 proc.) i dolnośląskiego (9,7 proc.). Jednak stolice tych województw pozostają w czołówce miast, do których przenoszono się najczęściej.

źródło newseria.pl

Posted in Patriotyzm | Otagowane: , , | 171 Komentarzy »

POLSKI NIE DA SIE ZŁAMAĆ – Donald Trump przemówienie na placu Krasińskich

Posted by Dzieckonmp w dniu 6 lipca 2017


Wielki dzień dla Polski. Niesamowite przemówienie Donalda Trampha. Historia dzieje się na naszych oczach. Polska będzie wielka a inne narody będą się uczyć języka polskiego.

Brońcie Boga, kraju, wartości i rodziny! Poruszające przemówienie Donalda Trumpa w Warszawie!

Posted in Patriotyzm, Polityka | Otagowane: , , | 46 Komentarzy »

W sercu Amsterdamu zieją wrota Apokalipsy

Posted by Dzieckonmp w dniu 6 czerwca 2017


Wojciech Sumliński dla Frondy

Luiza Dołęgowska, Fronda.pl: Wspominał Pan o swoich zagranicznych podróżach i ciekawej, choć przerażającej historii, jaka przydarzyła się Panu w jednym z miast europejskich – co to za historia?

Wojciech Sumliński, pisarz, dziennikarz śledczy: W związku z książkami, które piszę, mam zaproszenia ze wszystkich tych miejsc, w których są Polacy. A Polacy, jak wiadomo, są dzisiaj wszędzie, więc nie ma chyba takiego kraju w Europie, w którym nie byłbym po kilka razy. Nie ukrywam, że są to bardzo miłe dla mnie spotkania i – powiedziałbym – spotkania twórcze, przynoszące móstwo informacji. Kreują nowe pomysły i dostarczają dużo wiedzy – bo nasi Rodacy często mieszkają w tych odwiedzanych przeze mnie krajach po kilkanaście lat. Ale – co ciekawe – w przeważającej większości wypadków mówią, że gdyby nawet mieszkali na obczyźnie jeszcze nie wiadomo ile lat, to nigdy, przenigdy, milion razy nigdy nie przestaną być Polakami. I wielu z nich deklaruje, że chce wracać do Polski.

A jednak – chcą wracać do kraju?

Takie padają deklaracje od zdecydowanej większości moich rozmówców. Dlaczego? Opowiem to na przykładzie, jednym z wielu, który niczym w soczewce ilustruje głębię problemu. Jedna z tych moich ścieżek dziennikarskich na spotkania autorskie zaprowadziła mnie do Amsterdamu, gdzie bardzo mili gospodarze powiedzieli mi: ,,jeśli chcesz zobaczyć prawdziwy Amsterdam, to przejdziemy się po centrum. Bez słowa komentarza, bo komentarz jest zbyteczny”. No więc zaprowadzili mnie do tego centrum. Na początek do pięknej katedry – niestety nie pomnę w tej chwili, pod jakim wezwaniem – ale zapamiętałem wielki, wspaniały kilkusetletni kościół w samym sercu Amsterdamu – już odsakralniony.

Przy wejściu pierwsze zdumienie, bo u progu, przy drzwiach, widniało kilkadziesiąt skrzynek pocztowych. Pytam: „cóż to za dziwo?” – ,,To jeszcze nic, wejdź do środka” – pada odpowiedź. Wchodzimy więc do wnętrza, a tam po lewej stronie wielka restauracja, naprzeciwko galeria, jakieś obrazy, kręcący się ludzie, oglądający sobie tę wystawę. Z kolei po prawej stronie, tam, gdzie kiedyś był ołtarz, teraz jest ściana, a w tej ścianie drzwi. Okazało się, że prowadzące do mieszkań powstałych w tym kościele w miejscu ołtarza. Czyli w katedrze znajdowała się restauracja, galeria i kilkadziesiąt mieszkań – wszystko, tylko nie miejsce dla Pana Boga. W Polsce, dzięki Bogu, takich obrazków nie ma i oby nigdy nie było.

Wychodzimy z tej katedry – ja w niemałym szoku – i pada propozycja, by przejść się kawałek. Nie uszliśmy stu kroków, gdy doszedł mnie dziwny zapach, niewiadomego pochodzenia. Po chwili jednak już wszystko zrozumiałem: okazało się, że w pobliżu katedry, w odlegości niespełna stu metrów, umiejscowiono trzy coffee shopy, gdzie przebywały setki młodych ludzi, większość odurzonych, z niemym obłędem w oczach. Idziemy kawałek dalej, a tu w oknach wystawowych nagusieńskie kobiety, jak je Pan Bóg stworzył, ze wszystkich zakątków świata.

Żywe kobiety na wystawach?

Żywe kobiety, stojące w oknach wystawowych z przymocowanymi cenami w różnych częściach ciała, przeważnie w miejscach, o którym nie będę mówił. Całość dała taki obrazek: na przestrzeni stu metrów kwadratowych katedra zamieniona we wszystko, tylko nie w świątynię, trzy legalne coffee shopy z setkami młodych narkomanów, a tuż obok formalnie działające domy publiczne z dziesiątkami kobiet, stojących jak towar w oknach wystawowych. Tak zapamiętam serce Amsterdamu. Kiedy wracałem z przemiłymi Polakami i Polkami do mieszkania, w którym przebywałem, myślałem o tym, że być może tak wygląda Apokalipsa. Kto wie – może tak właśnie wygląda zmierzch ludzkości? Dla każdego, kto widzi taki obrazek po raz pierwszy – i przyjeżdża z Polski – to musi wywoływać szok.

Zwłaszcza dla osoby wierzącej i oddanej naszym polskim tradycjom…

Na pewno. Dla mnie to był niemały wstrząs – ale przecież nie jedyny wstrząs. Gdy jeździliśmy z księdzem Stanisławem Małkowskim, przyjacielem księdza Jerzego Popiełuszki na wiele wspólnych spotkań autorskich, podobne obrazki jak te w Amsterdamie – choć może nie aż tak drastyczne – bywały normą. Widzieliśmy wiele kościołów, które zamieniano na restauracje – np. w Paryżu – czy muzea. Po iluś tam dziesiątkach tego typu wizyt trudno nie mieć przekonania, że my Polacy, mimo wszystko – mimo Tusków, Komorowskich i całej tej łobuzerii – jesteśmy wielkimi szczęściarzami.

A gdybym nie wiedział o tym wcześniej i jeszcze w to wątpił, to musiałbym przestać wątpić po ostatniej wyprawie do Wielkiej Brytanii kilka miesięcy temu. Rozmawialiśmy w bardzo miłym gronie Polaków, z udziałem przemiłego małżeństwa farmaceutów, którzy od kilkunastu lat mieszkają pod Birmingham i którzy podjęli już decyzję o powrocie do Polski. Uznali, że cóż z tego, że w UK wiedzie im się dobrze – pracują w zawodzie, prowadzą swoją prywatną aptekę – cóż z tego, że niczego nie brakuje im materialnie, skoro panująca na Wyspach pustynia duchowa jest dla człowieka wierzącego w Boga naprawdę trudna do zniesienia.

Moi rozmówcy opowiadali mi, jak wygląda Wielka Brytania z perspektywy ludzi, którzy prowadzą tam aptekę. Otóż setki młodych ludzi każdego miesiaca zgłaszają się po środki psychotropowe, antydepresanty, bo nie mając oparcia w rodzinie i Bogu szukają oparcia właśnie w środkach odurzających. Trzecia „matka” czy czwarty „ojciec” (w Wielkiej Brytanii to norma) nie czują żadnej więzi z dziećmi, które pozostawiane są same sobie, kończą edukację – zresztą na żenująco niskim poziomie, tak niskim, że najsłabsi uczniowie z Polski, o ile jako tako poznają język angielski, w Wielkiej Brytanii są orłami nad orły – w wieku 16 lat – i do pracy.

W weekend dwa dni w pubie, czasem jakiś mecz, jako przerywnik – i tak tydzień za tygodniem. Z perspektywy farmaceutów wygladało to tak, że tam młodzi setkami – a wszystko to z perspektywy tyko jednej apteki – ratują się przed pustką, samotnością i poczuciem bezsensu środkami psychotropowymi. Gdy więc wracaliśmy z tych podróży z księdzem Małkowskim, rozmawialiśmy zawsze o tym, jak bardzo powinniśmy dziękować Bogu za to, że żyjemy w najlepszym kraju, w jakim tylko moglibyśmy żyć. Wracając z tych podróży, gdzie przecież zawsze Polacy podejmowali mnie – nas – niezwykle gościnnie i serdecznie, z otwartym sercem i duszą, to jednak miałem przekonanie, że wracam do kraju, który jest ostoją wiary i po prostu normalności.

Kiedy rozmawiam z Rodakami, którzy wyemigrowali za chlebem – bo to prawie zawsze jest emigracja ekonomiczna – mówią to samo. I z tych setek rozmów układa się jakiś obraz. Tu dygresja: w samej Wielkiej Brytanii byłem już sześć, siedem razy, podobnie w innych krajach europejskich, czy za Ocenanem, w Kanadzie lub Stanach Zjednoczonych, odbyłem łącznie może nawet więcej, niż setki rozmów – jest to więc naprawdę spora wiedza. I zapewniam, że w większości tych rozmów pobrzmiewała olbrzymia tęsknota za Ojczyzną i absolutne przekonanie, że naprawdę Polska to wspaniały kraj. Mimo, jak powiedziałem, Komorowskich, Tusków et consortes nie daliśmy odebrać sobie ani wiary, ani zdrowego rozsadku i z Bożą pomocą – nie damy sobie odebrać.

Czy Polska po tych podróżach i refleksjach nie wydaje się Panu czasem jak wyspa, którą otacza wiele niebezpieczeństw, ale ona jednak cały czas się temu nie poddaje?

Dokladnie tak. Na skraju tej wszechobecnej para-apokalipsy ostaliśmy się niczym jakaś wyspa. Zapamiętałem na przykład takie spotkanie w Leicester, gdzie gra – czy do niedawna grał – były piłkarz reprezentacji Polski, Marcin Wasilewski. Wchodzimy w niedzielę do kościoła, wielkiej światyni, a tam nie ma gdzie szpilki wetknąć. Dobrze ponad tysiąc Polaków. I tak na każdej Mszy Świętej. A po Mszy herbata, ciastko i długie rozmowy, do południa, a niekiedy dłużej. Poczucie wspólnoty – ogromne. I puenta – rozmawiamy w gronie wielu Polaków i padają takie słowa: „wie pan, w Polsce zdarzało się, że z Panem Bogiem nie zawsze było po drodze, ale tu, na emigracji, zrozumiałem, jak wiele znaczy dla mnie Bóg, Kościól i Polska”. I to nie były słowa jednej osoby.

Podobnych sformułowań słyszałem w Wielkiej Brytanii setki. Trzeba było wyjechać do Anglii, by zrozumieć, jak wielką wartością jest Bóg, Kościół, Ojczyzna. Na koniec moi rozmówcy dodają: ” w Anglii nie opuszczamy ani jednej niedzielnej mszy. To najważniejszy dzień tygodnia, bo to ten moment, kiedy można spotkać się z Panem Bogiem, ale także z Rodakami i mieć tu, przy kościele, namiastkę Polski.”

To bardzo ważne słowa dla tych, którzy wyjechali z Polski, bo budują jedność i poczucie więzi – na obczyźnie i w kraju, gdy słyszymy, jak Polacy tęsknią.

To są takie zapamiętane przeze mnie obrazki z tych różnych wypraw, które odbywam od lat. Gdybym je zliczył, pewnie zebrałoby się ich ponad sto – w samej Kandzie pięc razy, w Stanach – trzy, w Wielkiej Brytanii siedem, w większości innych krajow po trzy, cztery razy – jak mówiłem, sporo tych „obrazków” się nazbierało. Kto wie, może warto kiedyś to wszystko spisać w jedną książkę, bo są to i wspomnienia, i refleksje, i głębokie przemyślenia – niekiedy także tragedie – a wszystko to naprawdę opowiadane na wielkim poziomie szczerości i wzruszenia. Czasami trzeba spojrzenia z daleka, by zobaczyć, jak wielką wartością jest Polska.

To niesamowicie ważne, bo ludzie w Polsce często nie doceniają swojej rzeczywistości…

To prawda. Piotr Szlachtowicz, świetny dziennikarz polonijny z Wielkiej Brytanii opowiadał mi – bo do niego zglasza się wiele takich osób – o setkach Polaków tam mieszkającyach, którym w UK odbierano dzieci, często pod kuriozalnym pretekstem. Jak to tłumaczy Piotr i jak to tłumaczą inni? Ponoć chodzi o to, że w tym kraju, w którym zapomniano o Bogu, wartościach i po prostu o normalności, wielu autochtonów przez wiele lat nie chce mieć dzieci – bo mogą przeszkadzać w hedonistycznym trybie życia, po prostu. I niekiedy dopiero, gdy przychodzi już wiek więcej niż dojrzały, dochodzą do wniosku, że może jednak warto by jakieś tam dziecko mieć. Szkopuł w tym, że na to często jest już za późno. A Polacy jak to Polacy – na tle Anglików dbają o dzieci i o rodziny, i starają się o wychowanie w wartościach.

Według tego, co słyszałem w UK z wielu źródeł, niektóre przypadki odbierania polskich dzieci i umieszczania pod byle pretekstem w rodzinach angielskich są tak kuriozlane, że z punktu widzenia logiki wygladają wręcz, jak „działanie na zamówiewnie”. Piotr Szlachtowicz opowiadał mi polskich rodzinach, które po prostu uciekały z Anglii z dziećmi, zostawiając wszystko – z opcją, by nigdy już tam nie wrócić, ale ocalić dzieci. To bardzo szeroki i delikatny, a w polskich mediach kompletnie przemilczany temat.

Czyli urzędy w Wielkiej Brytanii też odbierają Polakom dzieci, nie dzieje się tak tylko w Niemczech?

Tak, w Wielkiej Brytanii dzieje się tak na potęgę, to jest naprawdę poważny problem. Dużo większy, niż się wielu Rodakom mieszkającym w Polsce wydaje. Nie znam statystyk – te ma Piotr Szlachtowicz – ale wiem, że sprawa jest poważna i bynajmniej nie marginalna. Piotr ma udokumentowane historie wielu polskich rodzin, którym odebrano dzieci pod byle pretekstem i potem bardzo trudno te dzieci odzyskać. Są błyskawicznie umieszczane w brytyjskich rodzinach, gdzie tych dzieci brak i gdzie nowi „rodzice” dostają je jakby ,,na gotowe”. Trudno przejść tę drogę w drugą stronę. Skala tragedii jest naprawdę olbrzymia. To temat na długą zimową noc – podobnie zresztą, jak wiele innych historii, które słyszałem od naszych Rodaków na obczyźnie…

Dlatego zapewne wrócimy do tego tematu jeszcze niejeden raz. A na teraz – bardzo dziękuję za rozmowę.

Posted in Dziwny jest ten świat, Nasz smutny czas, Patriotyzm | Otagowane: , , , | Możliwość komentowania W sercu Amsterdamu zieją wrota Apokalipsy została wyłączona

Syn Beaty Szydło przyjął święcenia diakonatu

Posted by Dzieckonmp w dniu 12 Maj 2017


Wczoraj na blogu posypały się znów gromy na Premier Szydło i Rządu że nie dał satysfakcji ks.Natankowi, który ostatnio mocno się pogubił. Wydaje się że nie podporządkuje się  nawet wspaniałemu nowemu Arcybiskupowi Jędraszewskiemu.  Powiem szczerze – to jest wielka podłość tych czytelników, którzy stawiają jako wielką wartość spełnienie zachcianki ks.Natanka zamiast docenić wielkie dobro jakie wnosi dla Polski nasz Rząd. Mówię wam jesteście bardzo daleko od Kościoła i daleko od Jezusa Chrystusa. Diabeł jest waszym panem i zagrzewa was do walki z tym co Polskę umacnia.Przypuszczam że z tych ataków nikt z was się nie spowiada a to ciężki grzech. Mówię to do tych którym wczoraj tak bardzo było smutno. Tak między innymi pisał wczoraj Adrian:

I to jest bardzo smutne. Wstydzę się za polityków, którzy zawiedli mnie. To niby drobny gest, ale nie do końca. Ten obraz i krzyż to były tylko symbole, ale też akt zaproszenia Boga do ośrodków decyzyjnych władzy w Polsce. Nie, przed Bogiem i jego ziemską Matką symbolicznie zatrzaśnięto drzwi. Nie tego się spodziewałem, oddając na głos na PiS. W kampanii wyciągają ręce po głosy katolików, ale po wyborczym zwycięstwie zaczyna się rozmywanie wcześniejszego stanowiska. Nienarodzone dzieci nadal giną, warto o tym przypomnieć. A p. Premier nie była na Intronizacji, choć odwiedzała bodaj dzień wcześniej Kraków.


Syn Beaty Szydło przyjął święcenia diakonatu 8 maja 2016 „Wierny sługa słowa Bożego to jest pierwsze określenie waszego urzędu diakońskiego. Wypełniajcie tę misję wiernie i gorliwe. Przede wszystkim jednak według rozeznania Bożych zamiarów, cały czas w jedności z Kościołem, z biskupem, z miejscowym pasterzem parafii, a przede wszystkim z Bogiem, który was posyła i przygotowuje wam miejsca i czas, i ludzi, do których idziecie” – mówił w katedrze św. Mikołaja w Bielsko-Białej biskup Roman Pindel kandydatom do święceń diakonatu, którzy stawili się w liczbie 12.

Nie byłoby w tym wydarzeniu nic budzącego powszechne zainteresowanie społeczeństwa, gdyby nie personalia jednego z wspomnianych wyżej alumnów. Mianowicie wśród dwunastu znalazł się Tymoteusz Szydło – syn Beaty Szydło. W katedrze pojawiły się rodziny oraz przyjaciele alumnów, a wśród nich także premier polskiego rządu ze swym mężem Edwardem. Wydarzenie wzbudziło z tego właśnie powodu nadzwyczajne zainteresowanie lokalnej społeczności, która tłumnie zgromadziła się w miejscu święceń. (http://namzalezy.pl/)

Posted in Patriotyzm, Polityka | Otagowane: , | 54 Komentarze »