Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Archive for the ‘Świadectwa’ Category

Klaudia. Teraz życie ma sens

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 Styczeń 2016


PChTV zaprasza do obejrzenia świadectwa Klaudii. Jej życie mogło zakończyć się tragicznie – używki, okultyzm, balansowanie na granicy destrukcji. Jednak Ktoś jej pomógł…


Zobacz także świadectwo Ani, której pomocy udzieliła bohaterka „Teraz życie ma sens”:

Posted in Nawrócenia, Świadectwa | Otagowane: , | 129 Comments »

Owoce i warzywa z Medziugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 14 Grudzień 2015


Poniżej podajemy fragment świadectwa O. Dominica La Fleur z Kanady, „Owoce Medziugorja.” Aby usłyszeć pełne świadectwo, którym podzielił się gdy był w Medziugorju, przejdź do http://www.marytv.tv, Episode # 65 archiwum.

Im więcej jestem w stanie współpracować z Nią [Matką Bożą], tym więcej owoców wydaje każda pielgrzymka. Bezpośrednim owocem dla mojej osobistej wiary jest to, że Matka Boża prowadzi mnie do Ewangelii. I rozumiem jak prywatne objawienie pomaga objawieniu publicznemu. Od kiedy zacząłem tu przyjeżdżać, zdaję sobie sprawę z tego jak żywa jest Ewangelia, a przekazy jakie dostajemy w czasie każdego prywatnego objawienia nie wypełniają pustych luk, które są w Ewangelii. Są one jednak jakby wytłuszczającą grubą linią, podkreślającą/uwydatniającą Ewangelię. Są one jakby szkłem powiększającym drobny druk – Widzę wszystkie szczegóły graficzne, które się tam znajdują i pomagają mi zrozumieć kontekst każdego słowa Jezusa. W ten sposób Gospa pomaga mi żyć Ewangelią w 100%. Nie odciąga mnie to od Ewangelii; wręcz przeciwnie – przybliża do Kościoła i sakramentów oraz do mojego kapłaństwa.

W Medziugorju mamy próbkę i smak tego jaki będzie cały świat wtedy, kiedy zrealizuje się „Ojcze nasz” – niebo i ziemia. Nie można być bliżej nieba niż w sposób, w jaki jest to tworzone teraz, tak myślę – nawet ze wszystkimi swoimi problemami. Światowy Dzień Młodzieży na pewien sposób może to wyobrażać – zbierają się tam ludzie z czterech stron świata jakby na spotkaniu rodzinnym a zaprasza ich wszystkich sama Matka.

Tu w Medziugorju mamy ludzi, którzy przychodzą do tego najbardziej nieznacznego miejsca na ziemi, a jedynym powodem tego jest to, że przyszła tu Matka Boża. Mogła Ona wybrać miejsce o wiele lepsze, bardziej dostępne, ale nie zrobiła tego. …. Mogło to być gdzie indziej, ale jest właśnie tutaj, w pełni czasu jaśnieje światło Chrystusa. Im ciemniejsza noc, tym jaśniejsza gwiazda. Tak więc wybrała tych ludzi, jak Sama powiedziała, ze względu na ich wiarę i przeciwności przeciwko ich wierze. I Ona prowadzi nas tutaj by nas nauczyć lekcji. Więc kiedy tu przychodzę, widzę przez co my wszyscy musimy przejść, aby osiągnąć ten pokój. Kiedy patrzę na sposób w jaki wszystko jest tu umieszczone widzę, że każdy szlak, każda droga prowadzi do kościoła, a kościół jest w środku pomiędzy dwoma wzgórzami – tak jak znaczenie „Medjugorje” – „pomiędzy dwoma wzgórzami.” Wszystko wylewa się na dno naczynia, w ręce Matki Bożej. Każdy tam idzie. Idź tam a zobaczysz wirujące słońce, cuda jakiekolwiek chcesz – zaprowadzą cię do tych rąk (trzymających się). Zaprowadzą cię do rąk kapłana, a to jest to, czego chce Maryja.

Mógłbym stać na ulicach w Kanadzie z rozportartymi rękoma (gest) a ludzie po prostu ignorowaliby mnie i ośmieszali, a nawet gryźli rękę, która próbuje je karmić. Przychodzę tutaj, a ludzie ustawiają się w kolejce do błogosławieństwa. Tak więc zdaję sobie sprawę, że tu nie chodzi o mnie. Wszystko prowadzi do rozgrzeszenia, a oczywiście rozgrzeszenie jest jedynym rozwiązaniem dla doskonałych „muskułów” – bezwzględnej wiary, nadziei i miłości. Każdy pracuje dla lepszego umięśnienia ciała. Ale dla „mięśni” nad którymi musimy pracować – jedynym rozwiązaniem jest rozgrzeszenie. Tu każdy widzi swoją duszę w sposób w jaki widzi Bóg i Jego Matka, i przychodzą biegnąc do tej kliniki, biegnąc po sakramenty. Widzą wirujące słońce, następnie podchodzą patrzeć w adoracji na Eucharystycznego Syna. Iść by opalić się na plaży, ale musisz wpierw przyjść na Adorację by „opalić się Synem” – Jezusową „Synowską opalenizną” w Jego salonie piękności. I stoją ludzie w kolejce na Jezusowej elektrycznej plaży. Monstrancja naładowuje ich i sprawia, że stają się młodzi na wieki. To jest Jego „fontanną młodości”, a olej sakramentów jest Jego „Oil of Olay”, który wygładza wszystkie duchowe zmarszczki. I idą po rozgrzeszenie a ono pozbywa ich wszelkiego cholesterolu i wszelkich blokad w sercu i układzie krążenia, tak aby łaska mogła znowu płynąć, i następuje ponowne podłączenie do winorośli.

Jak widać wszystkie te małe doświadczenia mistyczne są piękne, ale są one jedynie okruchem, który prowadzi do ołtarza. I to jest tyle. A są to te same sakramenty jakie są oferowane tam skąd pochodzę, ale muszę przyjechać właśnie tutaj aby zobaczyć to co mam u siebie. Tak, właśnie w ten sposób widzę geniusz naszej Matki – tak jak każda matka robi wszystko tak, byśmy jedli warzywa. Owoce Medziugorja – i chciałbym powiedzieć „warzywa” Medjugorja – nie chcemy „vegetować”. Nie chcemy być bezużytecznymi grzybami, które rosną z dala od Krzyża, czy nawet pasożytami.

Owoc daje się, pozwala się konsumować, zjeść. Są owoce zabronione ale i jest najbardziej kuszący owoc – a jest to Jezus na Krzyżu. Jest On nowym owocem wiecznego życia, wiszącym na drzewie. Ona [NMP] jest nową Ewą, która prowadzi nas do Tego owocu. Ale my tak bardzo boimy się krzyża. To tak samo co moja mama zwykła była robić bym jadł groszek i fasolę. Wiedziała, że ​​lubiłem ziemniaki i sos. Co więc robiła? Ukrywała marchew i groch, i fasolę, i wszystko inne czego nie chciałem jeść i mieszała to z ziemniakami i tym co lubiłem jeść, a nawet dodawała do tego trochę sera… Zawsze znalazła sposób na to bym jadł warzywa. Ukrywała je w rzeczach, które lubiłem. Tak więc Matka Boża robi podobnie – wabi nas do Swojego Syna. Patrz do Starego i Nowego Testamentu, zawsze obiecuje dobra życiowe, które podniosą nas do wyższych dóbr – natychmiastowej satysfakcji, długiego życia, dobrobytu, i całej reszty – bo my to wszystko znamy. Myślimy jak zwierzęta. Jeśli więc weźmiemy ten okruch, jesteśmy już gotowi na coś lepszego. A Pan mówi: „Ja jestem chlebem życia. Niektórzy z was przyszli tylko dlatego, bo dałem wam chleba, ale wy ciągle nie pojmujecie.” Matka Boża mówi to samo. „Dlaczego tu przyszedłeś? Dlaczego myślisz, że ja ciągle tu przychodzę?” Są tacy, którzy czytają orędzia, ale nigdy nie otrzymują łask, a największą łaską jaką można otrzymać, to miłość do Prawdy.

Jedną rzeczą, która ciągle dręczy ludzi i przeszkadza w ich przyjeździe do Medjugorje jest, jak mówią, że nie jest zatwierdzone, nie oficjalnie. To jeszcze nie koniec. Czy kiedy Jezus chodził po ziemi, kiedykolwiek został zaakceptowany? Kiedy został On oficjalnie potwierdzony? Kiedy w ogóle będzie zaakceptowany? Ile owoców potrzeba nam zanim zaczniemy za Nim iść? Możemy tak czekać w nieskończoność. A nawet jeśli zostanie zatwierdzone – powiedzmy, że zostanie zatwierdzone jutro – wtedy ciągle będziemy mówić: „Nie musimy w to wierzyć, to jest objawienie prywatne” lub „To nie dla mnie. Za dużo jest Maryji, zbyt dużo nabożeństw do Maryi. To przysłania Jezusa.” Nie martw się – nie możesz bardziej kochać Maryji niż kocha Ją Jej własny Syn. Jeśli kochasz Ją prawidłowo, będziesz bardziej kochać Boga. Nie można być zjednoczonym z Panem bez bycia przy Maryji. Ona jest taką piękną Matką, bez względu na to czy jesteś katolikiem czy nie katolikiem, katolikiem czy niewierzącym, Ona ciągle będzie twoją Matką. To tak, jakby ktoś cię nieustannie szturchał i popychał i przewodził do Nieba. Kiedy dojdziesz do Nieba, popatrzysz do tyłu i zobaczysz, że Ona była przy tobie cały czas. Przechodzisz przez drzwi Nieba a tam niebieski próg. Klamka też jest niebieska. To Maryja. Musimy obrać taką samą drogę do Boga jaką On wziął by przyjść do nas. I Jej wcale to nie przeszkadza jeśli Jej nie zauważasz. Nawet jeśli łamie Jej to serce, Ona nadal jest twoją Matką. Nawet dla tych, którzy mogą Ją odpychać, Ona jest tam nadal dla nich. Tak więc jeśli ludzie ciągle mają problem z tym że Maryja przychodzi do Medjugorja, zwykle mieliby ten sam problem jeśli przyszłaby gdzie indziej. „Dlaczego objawia się tobie, a nie mnie?” Takie same rzeczy, mówili do Jezusa. Tak więc nie ma to nic wspólnego z oficjalnym zatwierdzeniem ale raczej z odrzucaniem owoców, które widoczne są dla każdego. Nie może Ona pokazać w łatwiejszy sposób jak żyć orędziem Ewangelii. I nawet jeśli oni nienawidzą Medziugorja, nawet jeśli mówią, że nie pochodzi Boga, Ona nadal będzie karmić prawdą te dzieci, tak jak matka w rodzinie. I to jest tu, gdzie wysyła mnie Ona najpierw. To są te dusze, których pragnie. Ona wysyła mnie tak, jak moja matka wysyłała mnie po sprawunki: „A ty wrócisz i przyniesiesz mi to, czego potrzebuję. Tym razem przynieś mi ten połów dusz”.

Tak więc po sześciu pobytach w Medjugorje, wiem, że największym owocem mojego życia jest pragnienie naśladowania Jej Syna. I zapominam nawet o tym, że Maryja tu przychodzi. Kiedy przyjeżdżam tutaj, jedyne co widzę to Jezus i ludzie którzy potrzebują Jezusa. Więc reprezentuję sobą Jezusa; nie zastępuję Go. I czasami nawet zapominam, że Matka Maryja objawia się tutaj, bo jestem pewien, że objawia się w wielu innych miejscach, ale po prostu wiem, że tutaj się pojawia. Wiem, że jest tuż obok ołtarza tam gdzie mieszkam. Wiem, że jest w mojej modlitwie. Wiem, że utula mnie co noc do snu. Ale poprosiła mnie, abym tu przyjechał. Ale nawet jeśli nie prosiłaby mnie bym tu przyjechał, a ja przyjechałam mimo to, jestem pewien, że powiedziałaby: „Co ty tu robisz, mój synu? Nie prosiłam cię, byś tu przyjechał. Jesteś potrzebny tam, w swojej parafii. Ale jeśli poprosiłam cię, byś tu przyjechał, to po to byś kochał bardziej tych w twojej parafii, w twoim życiu.” Więc biorę to jako świętą odpowiedzialność, aby upewnić się, że każda chwila jaką spędzam tutaj jest owocna, ponieważ będę musiał za to odpowiedzieć. Jest wielu innych kapłanów i wielu innych ludzi, którzy nigdy tu nie przyjadą, tak więc dlaczego ja? Jest to zawsze wielkim upokorzeniem, za każdym razem kiedy tu przyjeżdżam, trzeba dać wywiad albo ludzie chcą ze mną rozmawiać – i tutaj zdaję sobie sprawę, że tu nie chodzi o mnie. Więc kiedy wracam do domu, a potem powracam raz jeszcze, nie wiem, czy będzie to mój ostatni raz. Ale wiem, że wszystko jest po to by przygotować do wieczności mnie oraz wszystkie te dusze, które spotykam. Jednak największym owocem jest miłość do Jezusa, a miłość do Jezusa pod inną nazwą nazywa się Maryja.

Od redakcji: Ojciec La Fleur występuje we wspaniałym filmie dokumentalnym „The Triumph”, gra w teatrach w całym kraju. Aby uzyskać więcej informacji, odwiedź http://www.thetriumph.org.

ZOBACZ zwiastun filmu i O.Dominka La Fleur

Tłumaczyła: Bożena

Tenże Ojciec Dominik La Fleur  29 czerwca 2012 tak oświadczył:

Na prośbę Marii Bożego Miłosierdzia [Maria Divine Mercy] pobłogosławiłem wszystkie Modlitwy Krucjaty – Pieczęci Boga Żywego, z przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, aż do Powtórnego Przyjścia [Pana], dla wszystkich tych, którzy mają problem ze znalezieniem kapłana, diakona lub biskupa, aby je pobłogosławił Ja próbuję! Pan Nasz wie o mojej intencji! Jeśli tylko macie szansę, to jednak poproście osobę duchowną o pobłogosławienie. Jeśli odmówią, to zawsze jeszcze jest moje błogosławieństwo. Jeśli satelity mogą to robić i technologia z czujnikami ruchu, to dlaczego nie może ręka kapłana z detektorami wiary, modlitw Kościoła i Świętych obcowaniem. Wasz Anioł Stróż wie, co mam na myśli!”

Posted in Medziugorje, Orędzia Ostrzeżenie, Świadectwa | Otagowane: , | 42 Comments »

Świadectwo Pauli na II Mladifeście w Częstochowie

Posted by Dzieckonmp w dniu 21 Listopad 2015


Posted in Świadectwa | Otagowane: , | 63 Comments »

Bóg nakazał mi zniszczyć laptopa – świadectwo Mariusza

Posted by Dzieckonmp w dniu 13 Listopad 2015


Posted in Świadectwa | Otagowane: | 59 Comments »

Marek – Kocham Cię Jezu!!!

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 Listopad 2015


Marek napisał:

Mam do Was moi drodzy pytanie.. domyślam, się, że może ktoś z Was może mi co nieco podpowiedzieć. Był dzisiaj za mnie odprawiamy egzorcyzm, w czasie którego pod wpływem modlitwy i działania Pana wyparłem się kilku grzechów, które trawią mnie i od kilku lat nie pozwalają żyć. Byłem zniewolony przez diabła, który wykorzystywał moje liczne zranienia z okresu dzieciństwa. Odmawiam nowennę pompejańką, oręduję NS, staram się i walczę ze swoimi słabościami. Sam egzorcyzm był dla mnie bardzo intensywnym przeżyciem, nie byłem w stanie wstać z fotela (w czasie egzorcyzmu siedziałem), byłem strasznie osłabiony i wewnętrznie rozbity. Po egzorcyźmie udałem się na mszę świętą, przyjąłem komunię i modliłem się o siłę dla siebie.

Uczucia jakie mi towarzyszyły bo egzorcyźmie mocno mnie zaskoczyły. Od uczucia ulgi i radości po strach i lęk. Z jednej strony nastawiłem się, że po egzorcyźmie, że to wszystko odejdzie. Wyrzekłem się tych wszystkich grzechów, bardzo głośno i wyraźnie.. (krzyczałem w trakcie i płakałem) Nazwałem je po imieniu i się ich wyparłem, wyparłem się szatana. Jednak mimo wszystko boję się, że to wróci, boję się, że będę za słaby żeby sobie z tym poradzić..
Boże ja jestem tak słaby, nie dam sobie rady..
Egzorcysta powiedział mi, żebym się dużo modlić i powiedział, abym się zgłosił za miesiąc

Wielu czytelników odpisało Markowi udzielając różnych rad w tym obietnice że się będą modlić w jego intencji a Pio0 zorganizował 9 dniowa nowennę.

Marek pisze:

Dzisiaj oddałem się osobiście Maryi poprzez oddanie się osobiste i Niepokalane Poczęcie (trafiłem na dwie takie modlitwy). Zawierzyłem się też Najświętszemu Sercu Jezusa.
Walka duchowa trwa już od sierpnia, i idzie powoli do przodu. Jest ona niezwykle męcząca, lęk który mnie dosłownie paraliżował jest już dużo mniejszy. Obecnie czuję ulgę, jednak gdy myślę o sprawach dla mnie niezwykle istotnych czuję znów ten lęk.. i po egzorcyzmie jest jeszcze większy, silniejszy

Dziękuję Wam wszystkim serdecznie za rady. Bardzo mi pomogą, bo wiem teraz wyraźniej z czym muszę się zmierzyć, wiem lepiej co muszę zrobić!

Margaretko myślę o tym już od jakiego czasu:) Stery mojego życia oddaję Jezusowi, bo dotychczas to ja chciałem wiosłować. Już wiem, że tej walki nie wygram..nie wygram bo nie mam już na to siły, a nawet gdybym miał to te się wyczerpały błyskawicznie. Pan Jezus mi pomoże, bo jestem Jego umiłowanym synem, w którym ma upodobanie. Wiem, że mnie kocha tak niewyobrażalną miłością, że dla mnie umarł na krzyżu..Panie Boże dodawaj mi sił, pokrzepiaj mnie, dodawaj mi odwagi, abym walczył o swoje życie!

Bożena doskonale Cie rozumiem. To jest niezwykle trudne, ale w tym wszystkim chodzi o Ciebie, nie o kogo innego. Ja miałem już tak dość mojego dotychczasowego życia, że po prostu rzuciłem się w to wszystko. Nie przejmowałem się niczym, a każdego dnia kołatałem i tłukłem, aby Jezus mnie wysłuchał. Aby pomógł mi już teraz. Bardzo dużo się modliłem i wciąż dużo się modlę.

Wyjście z tego bagna jest bardzo trudne i szatan robi wszystko, aby to uniemożliwić. Jednak można to zrobić. Zamieściłem niżej komentarz i z Waszą pomocą i modlitwą i z Panem Bogiem i Maryją mi się udało!!!

To nie przypadek, że przyszedłem z tym właśnie tutaj, na ten blog, gdzie zaczęła się moja droga do nawrócenia i tu też ona się zakończyła i tu też rozpoczyna się moje nowe życie.

Jesteście wszyscy bardzo dobrymi ludźmi, kochanymi przez Pana. Wiem o tym, czuję miłość każdego z Was i czuję też jak część z Was cierpi, ale to wszystko jest miłe Panu. Być może nie spotkamy się w tym życiu (nigdy nie mów nigdy), ale wiem że uczynimy to w przyszłym.

Chwała Panu i niech Pan Bóg Wam błogosławi. Dziękuje Wam, jesteście silni wiarą, naprawdę silni, kocham Was i dziękuję z całego serca!!

Marek pisze ważne słowa:

Moi drodzy dziękuję serdecznie Wam za wasze modlitwy. Dzisiaj w końcu bez przeszkód, z pełną wiarą i zaufaniem byłem w stanie ofiarować się Jezusowi i Maryi przed Najświętszym Sakramentem. Jezusa uczyniłem Królem, prawdziwym Królem mojego życia i wszystkich moich spraw. Uczyniłem Go moim Ojcem. Maryję uczyniłem moją Matką, prawdziwą i kochającą..Boże co za nieopisana ulga, wyciszenie, wszechogarniająca miłość i pokój w moim sercu..Boże dziękuję Tobie, że w końcu byłem w stanie prawdziwie przyjąć Ciebie do mojego serca. Dziękuję Wam za wasze modlitwy, dosłownie czułem, że to Wasza ofiara mi pomaga. Dziękuję Wam serdecznie, z całego serca. Niech Bóg Wam błogosławi.

Z rodzicami już się pojednałem, wybaczyłem im, bo wiem że ich też ktoś zranił. Na sobie zakończyłem grzech i przyjąłem mój krzyż. Powiedziałem im, że moje cierpienia ofiarowywałem też za nich i za moich braci. Wiem, że Pan Jezus tego ode mnie chciał, abym dał takie świadectwo mojej rodzinie, cieszę się że sprostałem temu zadaniu..o Panie Ty mnie prowadziłeś, przez ten cały czas!

Od tego momentu już wiem, że moje życie się zmieni. Od teraz należę już tylko do Maryi i Jezusa…wiecie że płaczę jak bóbr ja to piszę..co za szczęście.. O Boże uzdrowiłeś mnie i uwolniłeś..jestem wolny..Kocham Cie, Kocham!!!

Posted in Świadectwa | Otagowane: | 168 Comments »

Piękne świadectwo Marcina z Ruchu Czystych Serc

Posted by Dzieckonmp w dniu 2 Listopad 2015


Pielgrzymi do Królowej Pokoju znają Marcina. Są też czytelnicy którzy z finansowali ta pielgrzymkę gdyż Marcina nie było stać aby samemu opłacić. Macie jedno z milionów świadectw  jak Królowa Pokoju pomaga swoim dzieciom. Pamiętacie te wieczory gdzie wspólnie rozmawialiśmy z Marcinem w Medjugorje. Marcin dziś stara się pomóc w przybliżeniu Jezusa swej mamie i całej rodzinie. To ten blog Dzieckonmp sprawił że  zaczął szukać Jezusa. Marcinie niech Jezus ma Cię w swoich ramionach zawsze i w każdej sytuacji.

 

Posted in Świadectwa | Otagowane: , , , | 149 Comments »

Ostatni Misjonarz z Indii

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 Październik 2015


O.ROSARIO OSTATNI MISJONARZ Z INDII:
SPOWIADAŁEM MATKĘ TERESĘ PRZEZ 50 LAT.

Ten kapłan był ojcem duchowym Świętej z Indii :
„Także Ona drżała na myśl o śmierci. Odwiedzałem ją w jej celi:
łóżko polowe, stół, ławka, krucyfiksy wszędzie.
Szukała oblicza Jezusa w innych i odkrywała je w słabych.”

teresa

Ale jakież grzechy mogłaby mieć kiedykolwiek Matka Teresa?:
„Wszyscy jesteśmy grzesznikami. Don Bosco (Ojciec Bosco),ojciec nas salezjan, który był bardzo wielkim świętym, zdolnym do uzdrowienia konających i gdyby chciał, uśmiercenia najzdrowszych, spowiadał się co tydzień. Matka Teresa odczuwała tą potrzebę rzadziej i wyznawała mi rzeczy, które zna oczywiście Pan. Rozmawialiśmy po angielsku, bo ona nigdy nie nauczyła się włoskiego.
Coś jednak mogę opowiedzieć:
„Kiedy Matka Teresa poczuła się „następną w kolejności” i arcybiskup Kalkuty wezwał mnie bym udzielił jej ostatniego namaszczenia, także Ona lękała się śmierci. Drżała. Śmierć jest okropna dla wszystkich.
Także Ona, która była świętą, która widziała śmierć wielu opuszczonych (wyrzutków), Ona która była pewna życia pozaziemskiego tak jak była pewna, że słońce wschodzi i zachodzi, także Ona czuła strach.
Nie strach, raczej lęk, niepokój. Lęk przed stawieniem się przed Bogiem. Piękne było to,że tamtym razem nie umarła”.

W kraju trochę bardziej świadomym siebie samego, jakim nie  są dzisiejsze Włochy, Ojciec Rosario byłby bohaterem narodowym. Ostatni, czy tez jeden z ostatnich żyjących i aktywnych misjonarzy katolickich w Indiach, które już od dawna zamknęły granice dla misjonarzy. Także następczyni Matki Teresy, Mechthild Pierick, Niemka z Munster, która tu w Kalkucie przyjęła hinduskie imię Prema (Kochana) mówi,że musimy koniecznie go odwiedzić:

„Ma prawie 94 lata i coś niezwykłego do opowiedzenia. Mieszka tu blisko, w kościele który sam zbudował, po tym jak osuszył bagna.’

O.RosarioOjciec Rosario Strosio jest Sycylijczykiem z Furnari, u stoku Etny. Na jedno oko niemal nie widzi, ale za to nie stracił ani jednego włosa! Ma mocny uścisk i ostre poczucie humoru.
Oprócz kościoła kazał wznieść 2 pomniki świętym swojego życia : Don Bosko i Matce Teresie, której był przyjacielem i spowiednikiem przez ponad pół wieku.
Zbudował też boisko piłkarskie, jedyne w dzielnicy, gdzie bose dzieci graja na trawie, a nie na kamieniach!”

„Przybyłem do Indii w 1939 roku, w wieku 17 lat. Na Sycylii widywałem misjonarzy, którzy nieśli ewangelię do krajów niewierzących, śladami św.Tomasza, słyszałem historie chorób tropikalnych, nawróceń, prześladowań. Misjonarze byli bohaterami mojej młodości.
Postanowiłem, że stanę się jednym z nich. Moja matka zrozumiała, że nie zobaczy mnie więcej i była zrozpaczona, gdyż stała u progu utraty kolejnego syna. Pierworodny, Józef już nie żył, oprócz nas zaś urodziła 4 córki. Wypłynęliśmy z Neapolu na Conte Biancamano ( statek Hrabia Białoręki). Żeglując przez Kanał Sueski, Morze Czerwone i ocean, w 10 dni dotarliśmy do Bombaju. Byliśmy bardzo biedni , ale radośni.

„Anglicy trzymali Indie w garści zaledwie kilkoma tysiącami żołnierzy, w większości byli to Hindusi. Polityczne arcydzieło! Trudno było nawracać Hindusów, ale ruszyliśmy pieszo przez wioski tubylczych ludów animistów.
Należało być ostrożnym wychodząc wieczorem, gdyż w tych czasach były tu jeszcze tygrysy.”

Chrześcijaństwo jest religią złożoną, Trójca Św, zmartwychwstanie ciała, jak to Ojciec wyjaśniał tubylcom?

„Chrześcijaństwo jest trudne tylko dla tych, którzy zbyt wiele studiowali. Ponadto zmartwychwstanie, nieśmiertelność duszy, obecność Boga, które nam wydają się niełatwe, tutaj postrzegane są jako oczywiste.
W pierwszym miesiącu, 20stu poprosiło o chrzest! Odpowiedziałem, że do Jezusa dochodzi się stopniowo, pomału.”

 „10 czerwca 1940 roku Duce (Ducze) wypowiedział wojnę Anglikom. Tego samego dnia zabrali mnie do obozu  więziennego obok Darjeeling. 04 grudnia 1942 przeniesiono nas w okolice Deoli w Rajastan. Traktowano nas zawsze z szacunkiem, ale w marcu, na pustyni jest już prawie 50 stopni i kiedy więźniowie zaczęli umierać więc przeniesiono nas do Dehradun, u podnóży Himalajów. Uwolniono nas dopiero pod koniec listopada 1944 roku i mogliśmy ponownie podjąć naszą misję. Pamiętam noc 15 sierpnia 1944 roku: niepodległość, rozłam między Indiami a Pakistanem, masakry między hinduistami , a muzułmanami. Ludność świętowała, a jednocześnie lała się krew.
Muszę jednak przyznać, że Matka Teresa nie podzielała mitu Gandhiego, zresztą to nie on wyzwolił Indie, to Anglicy stąd odeszli. Nie mówię, że uważała go za półnagiego fakira, jak określał go Churchill, ona zwyczajnie
nie interesowała się polityką.”

„Po raz pierwszy ujrzałem ją w katedrze w Kalkucie w 1948 roku.
Otrzymała zgodę na opuszczenie zgromadzenia i zamieszkania w barakach.
Jej kierownik duchowy, belgijski jezuita Van Exem, tego dnia potraktował ją niemal z pogardą, a ona z pokorą nie odrzekła nic. Szedłem głosić słowo Boże wśród sióstr.
Matka Teresa była bardzo inteligentna i miała duży talent do języków. Jednocześnie była bardzo prosta i miała piękny uśmiech. Byliśmy jak bliźniacze dusze. Ona rozumiała mnie, ja rozumiałem ją.
Odwiedzałem ją w jej celi: polowe łóżko, stół, ławka, krucyfiksy wszędzie. Szukała oblicza Jezusa w innych i odnajdywała je w konających, kalekich, w sierotach, w kobietach oszalałych od przemocy i więzienia. Chciała aby na jej grobie płatkami kwiatów wypisano;
„Ja niczego nie uczyniłam, wszystko uczynił On”.

„Była atakowana za potępienie aborcji. Liczni ją krytykowali, ale też było wręcz niemożliwe pozostać niewzruszonym naprzeciw niej. Pewnego dnia jedna dziennikarka amerykańska przyszła przeprowadzić z nią wywiad. Uprzedzona, stronnicza, wyniosła. Odmówiła zdjęcia butów. Odgłos jej wysokich obcasów rozbrzmiewał na całe zgromadzenie. Matka Teresa przyjęła ją obierając z robactwa konającego nieszczęśnika, zgarniętego wcześniej z jakiegoś rogu ulicy. Podniosła wzrok, spojrzała na nią i rzekła:
Proszę o cierpliwość, w moim wieku nie widzę już dobrze. Może by mi Pani pomogła?
Dziennikarka upadła z płaczem do jej stóp. Matka Teresa dotknęła jej serca. To naprawdę była święta.”

„Teraz nam katolikom jest coraz trudniej. Od lat nie dołącza żaden współbrat, ja muszę co rok odnawiać pozwolenie na pobyt. Indira Gandhi, którą osobiście spotkałem, była autorytatywna , ale tolerancyjna. Jej synowa Sonia, starała się zapomnieć, że była Włoszką. Ostatni premier Modi, jest radykalnym hinduistą i nas nie znosi.

– Co ojciec przewiduje na przyszłość?

„Nic dobrego. Jak powiedziała Matka Boska, dzisiejszy świat jest gorszy niż za czasów Noego i potopu, jest gorszy niż Sodoma i Gomora”.

-Ale mamy przecież papieża Franciszka.

„Nie przekonuje mnie do końca. Spędził całe życie w Argentynie, w kraju który znam. Po moim wyjeździe z domu, moja matka urodziła jeszcze jednego syna, któremu również nadała imię Józef, tak jak poprzednio zmarłemu. Józef przeniósł się do Argentyny, a ja go tam odwiedzałem. W tym kraju prawie zawsze rządziła masoneria, a bogiem masonerii jest Lucyfer.

-Wie ojciec co mówi o Ojcu Wikipedia?

„Wiki co?”

-Wikipedia utrzymuje, że jest ksiądz egzorcystą. Kiedy został ojciec wezwany przez arcybiskupa odprawił ojciec podobno egzorcyzm na Matce Teresie, która jak inne święte mogła być nawiedzana przez demona.

„Ja jej udzieliłem ostatniego namaszczenia i modliłem się z nią i za nią. Była 6 wieczorem. Matka Teresa poczuła się trochę lepiej i cudownie doszła do siebie. Był rok 1997, miała już 87 lat. Umarła kilka miesięcy potem. Tym razem nie zdążyłem do jej łoża śmierci”

„Zebraliśmy 133 świadectwa do procesu beatyfikacyjnego. Nie było trudno dostarczyć cud: co  najmniej pięć kobiet utrzymywało, co potwierdzili lekarze, że zostało uzdrowione za jej pośrednictwem w jedną noc.

-Od czasu do czasu ojciec Rosario woli wyrażać się po angielsku.

„Obecnie nie rozmawiam już z nikim po włosku, jedynie z moim Aniołem Stróżem, który jednak mi nie odpowiada… Do Włoch już nie wrócę. Ostatni raz byłem tam w 2003 roku na beatyfikacji Matki Teresy. Włochy stały się krajem wyzutym z moralności. Przyjmowanie wszystkich tych mahometan wydaje mi się krótkowzroczne. Nadejdzie dzień kiedy będą poić swoje konie u św. Piotra!( zapukają do św. Piotra) Ale wie Pani co mnie najbardziej uderzyło?
Widok wielu kobiet spacerujących z kotami na ręku, jakby to były dzieci. Sycylia, na której się wychowałem była biedna jak w średniowieczu, ale kobiety miały dużo dzieci. Kraj, który zastąpił dzieci kotami, to kraj bez jutra,
ale ja i tak jutra nie zobaczę i to mnie pociesza. Jestem szczęśliwy, że mogłem rozpalać płomień wiary w tych dalekich krajach. Wkrótce opuszczę moje ciało i zobaczę Boga. Zobaczę Go twarzą w twarz”

Źródło: corriere.it

Tłumaczyła: Justyna

Posted in Dziwny jest ten świat, Warto wiedzieć, Z prasy, Świadectwa, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , | 41 Comments »

Bóg wskrzesił moją mamę.

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 Wrzesień 2015


Niesamowite świadectwo. Rozsyłajcie do wszystkich niech zobaczy to jak najwięcej ludzi.

Wzruszające świadectwo Oli, młodej dziewczyny w której życie wkroczył sam Bóg.
Ona przyjęła to zaproszenie i poszła za nim stromą ścieżką. W materiale opowiada o swojej zażyłej relacji z Jezusem, trudnych relacjach rodzinnych (najbliższa rodzina przyłączyła się do Świadków Jehowy) i umieraniu mamy.

Wywiad zawiera opowieść o tym jak choroba i śmierć mogą stać się czasem najintensywniejszego wzrostu człowieka i otwierania na Boga, który potrafi ingerować w naszą rzeczywistość dając ludziom namacalne znaki swojej obecności.”

Wszystko się dzieje kilka lat temu w Kraśniku i Lublinie. Jest takie rzeczywiste i bliskie a zarazem niesamowite. Jednocześnie można zobaczyć kim są Świadkowie Jehowy.

Posted in Świadectwa | Otagowane: , , | 169 Comments »

CUD w Salento

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 Lipiec 2015


Wybaczcie ale nie mam aż tyle czasu by przetłumaczyć poprawnie. Historia jest tak piękna, tak cudowna że musiałem ją tutaj umieścić choćby przetłumaczoną translatorem. Wspaniały mąż, pokłada zaufanie w Bogu. Jeśli się ktoś znajdzie i przetłumaczy to podmienimy tekst.

Źródło: http://araldidellaregina.altervista.org/miracolo-questa-e-la-storia-a-lieto-fine-di-nostra-figlia-federica/

Drodzy Przyjaciele i Znajomi, dla większej chwały Boga, proszę czytać i dzielić się naszym świadectwem  w którym jest zawarte przesłanie wiary i nadziei, świadectwem dotyczącym  obrony życia od momentu poczęcia. Niech ono dotrze do jak największej liczby osób !

3a

Mój mąż i ja pobraliśmy się w 2001 roku,  Pan nam dał pierwszego syna Simona, który urodził się w roku 2004. W lutym 2006 roku, po okresie czasu, zrobiłam test ciążowy i wynik był pozytywny: byłam w ciąży po raz drugi.

Chcieliśmy mieć jeszcze jedno dziecko, wiec byliśmy zadowoleni z tej kolejnej ciąży i mieliśmy nadzieję, że teraz Pan da nam dziewczynę.

?

?

Grom z jasnego nieba

Jednak, 5 miesiąca ciąży przychodzi grom z jasnego nieba. 30 czerwca 2006 roku pojechaliśmy z moim ginekologiem zrobić morfologię USG. Nie mogliśmy się doczekać tej chwili, aby móc poznać płeć dziecka.

Tak, lekarz zaczął robić USG i opisać to, co widział. Nawet my, ręka w rękę, widział to, co widział przez innego monitora podłączonego do ‚ultradźwięków. Do tego czasu wszystko w porządku. Teraz pozostał tylko kontrolować głowę, poznać płeć dziecka, a potem możemy iść do domu.

Ale gdy lekarz zaczął kontrolować głowę, cierpiała jej wyraz spokojny i uśmiechając się niepokoić. Zdaliśmy sobie sprawę od razu, że coś było nie tak. Gdy zapytaliśmy, lekarz powiedział, że „głowa płodu był większy niż norma, a ja musiałem zrobić USG Level II”.

Ale dla nas, że odpowiedź „wymijające” nie wystarczy; chcieliśmy wiedzieć od razu, a szczegółowo problemem naszego syna. Mamy prosił lekarza, aby powiedzieć nam całą prawdę od razu, a po pewnym naciskiem, że tak. Rozpoznanie było to: nasz syn cierpi na dwie poważne wady wrodzone do mózgu. Cierpiał Ventriculomegaly (lepiej znany jako wodogłowie – co oznacza „głowa”) i wody agenezją z ciała modzelowatego (co oznacza „bez urodzenia – lub braku” ciała modzelowatego).

Zapytaliśmy lekarzowi płeć dziecka: to był mięczakiem!.

Dla Ventriculomegaly oznacza rozszerzenie komór mózgowych i jest spowodowane powiększeniem mózgowo płynu obecnego w nich (płynie mózgowo-rdzeniowym stosowanego do przesączu, odżywiają, smarowania i zabezpieczania struktur mózgu).

Komór mózgu są umieszczone wewnątrz jamy 4 w mózgu i komunikują się ze sobą (patrz zdjęcie). Różnią się one: pierwszy i drugi (tzw boczne komory – LV), zawartość wewnątrz półkul mózgowych; Trzecia komora w śródmózgowia treści (3V); Czwarta komora zawarte w tyłomózgowia (4V).

Płyn mózgowo-rdzeniowy jest produkowany głównie w komorach bocznych 2, a stamtąd, przez „otworu w Monro” przechodzi w 3 komory, z której przechodzi przez ” wodociągu Silvio „w 4 komory, skąd przechodzi on, przez otwory boczne i medium „z Luschka i Magende”, w podpajęczynówkowym czaszki i kręgosłupa, a następnie wchłaniane przez kosmki pajęczynówki.

Jeśli płyn mózgowo-rdzeniowy nie płynie (to może się zdarzyć, albo z powodu przeszkody do „foramen z Monro”, lub z powodu przeszkody do ” wodociągu z Silvio „, lub z powodu wad resorpcji) komór w fali mózgowej jako „balony”, aby ciśnienie na mózg, w mniej lub bardziej poważne, w zależności od przypadku, w wyniku awarii funkcji poznawczych i psychomotorycznych.

Dla „opróżnić” z komory można interweniować w neurochirurgii: interweniuje albo bezpośrednio „przeszkoda zapobiega się prawidłowy przepływ w układach ciekłych lub realizowanych w wyprowadzenie, że za pomocą zaworu i rury normalizacji ciśnienia komór rozdzielający Przepływ płynu mózgowo-rdzeniowego z wnęki komory do innej części ciała (prawego przedsionka serca, a zwłaszcza otrzewnej).

CO TO JEST agenezja ciała modzelowatego

Dla agenezji ciała modzelowatego (ACC) oznacza brak (agenezja ciała modzelowatego) wrodzone. Interkonekty ciała modzelowatego dwustronne półkule mózgu do komunikowania się ze sobą. Podręczniki z embriologii człowieka mówią nam, że włókna modzelowatego przyszłości ciałka zaczynają się rozwijać (neuroblastów) w zarodku, gdy płód jest około 3 miesiąca i pół. Na 5 miesięcy, fetus ma zwykle zrogowaciały korpus z kształtu i cech anatomicznych, które zwykle znajdują się w dorosłych.

Do objawów klinicznych ciała modzelowatego dell’Agenesia są mniej lub bardziej poważne, w zależności od okoliczności: istnieją przypadki, w których jest bezobjawowa, ACC inne, w których powoduje upośledzenie umysłowe (czasami ciężkie) i / lub padaczki.

FEDERICA DLA Nie było nadziei!

Lekarz powiedział nam, że nasza córka była bardzo poważna Ventriculomegaly (komora miała bardziej nadęty ekspansję 2,2 do 2,3 cm – i lepiej zrozumieć powagę przypadku naszej córki po prostu uważam, że większość miejsca zarezerwowane dla półkul mózgowych, a nie był okupowany przez płynie mózgowo-rdzeniowym); i pogorszyć obraz kliniczny był również „agenezja ciała modzelowatego z.

Tak, lekarz poradził nam „PRZERWIJ, ponieważ w celu wykonania operacji trzeba było czekać, aż dziecko się urodziło, ale było już za późno, bo” „operacja mózgu po urodzeniu, będzie służyć nie tylko do pogorszenia sytuacji, że teraz już beznadziejnie zagrożona. dziecko na pewno będzie uszkodzony mózg i na pewno będzie miał poważne problemy psychomotorycznych (problemy dotyczące wzajemnych relacji między funkcji motorycznych, poznawczych i sensorycznych), mógłby rosną, może ona umrze wkrótce po urodzeniu.

Moja wielka rozpacz

Słowa ginekolog przebił mi serce jak miecz; I wyszedł z jego studio z rzeki spływały łzy.

Mój mąż, dzięki jego wielkiej wiary w Jezusa i Maryi, był bardzo spokojny i droga do domu próbuje zmusić mnie mówi mi, nie martw się, ponieważ Bóg jest Ojcem i kocha nas z ogromną miłością …, że Bóg nie pozwala mieć Krzyż większy niż można po ludzku ponosi … że chcemy zająć się krzyż Krzywej do modlitwy …, że cierpienie jest ogromną wartość, która duchowej korzyści dla siebie i dla innych … że Jezus i Madonna z pewnością nie byłoby sąsiadów i … przede wszystkim, że Chrystus da mi ducha i siłę, aby poradzić sobie ze wszystkim …

Ale jako Pana?! Które Madonnę?! Ale jako Ojca! Dlaczego mnie to cierpienie przeciwieństwie do mojego męża, nigdy nie popełnił poważny drogę wiary?!; Nie wiedziałem, że wartość cierpienia; Jezus i Madonna uważa je i poczuł daleko i myślałem: „Nie jest prawdą, że mi pomoże, bo dla mnie teraz postanowił tak!”, Więc byłem zdesperowany i odrzucił gniewnie wszystko, co mój mąż powiedział mi, pocieszać ich temat.

Natychmiast uwzględniona możliwość aborcji i natychmiast rozpoczął walkę z mojego męża, który był zdecydowanie przeciwny.

STANOWISKO mojej rodziny

Poszedłem prosto do mojej obecnej rodziny o wadą mojej córki, a oni, obawiam się, że będę musiał nosić krzyż, mocno wziął tę samą pozycję lekarzy, „dla dobra mojej rodziny i dla dobra mojej córki absolutnie niezbędne przerwania ciąży. „

Nawet mój ojciec zgodził się z mojej rodziny, moja matka-in-law, jednak nie wyklucza i powiedział, że była to decyzja, że ​​to tylko my.

POTWIERDZENIE LEKARZY

Nadzieję, że lekarz błędnej diagnozy Within „ARC w tym samym tygodniu mój mąż towarzyszy mi do robienia USG (poziom II), dwóch ekspertów Ginekolodzy.

Niestety, sama diagnoza i sama rada: „Ventriculomegaly ciężkie” (poszerzenie komór gorsze od 2,2 do 2,3 cm) oraz „agenezja ciała modzelowatego”; „interweniować chirurgicznie było czekać aż dziecko się urodziło, ale to byłoby za późno, by interwencja po urodzeniu służyć nie tylko do pogorszenia sytuacji, która była już poważnie naruszona. Dziecko będzie miało z pewnością poważne problemy psychomotorycznych, może on roślinnością, być może, że umrze wkrótce po urodzeniu „Jedynym rozwiązaniem zalecane:. Aborcji.

Dyskusja między mężem i mój lekarz

Gdy specjalista, który dał mi poradził nam trzecie USG aborcji, mój mąż powiedział mu, że za wierność Chrystusowi i poszanowania życia ludzkiego sprzeczne i że jego decyzja była utrzymanie dziecka po wszystkim.

W tym momencie między lekarzem a mój mąż urodził krótką dyskusję. Lekarz, czując reakcję mojego męża, odpowiedział ze złością: „Jesteś egoistą, czy po prostu poczuć się w pokoju ze swoim sumieniem jesteś gotów wydać na świat dziecka niepełnosprawnego, który będzie cierpieć z powodu wyboru na całe życie! Jeśli kiedyś twoja córka będzie mieć minimum inteligencji będziesz nienawidzę cię za to przyszedłem, jak dobrze! Anch „Jestem chrześcijaninem, ale zapewniam cię, że Bóg, w tych przypadkach, dopuszczające przerywanie ciąży.”

Mój mąż odpowiedział: „Nic nie wymyka się kontroli Boga Bóg nigdy nie jest źle.. Jeśli moja córka jest źle sformułowane to dlatego, że Bóg pozwolił, że tak! Wszystko, co Bóg czyni albo dopuszcza się dziać w naszym życiu zawsze jest dla naszego dobra, nawet wtedy, gdy mamy do czynienia z trudnymi sytuacjami, że nie jesteśmy w stanie zrozumieć. A jeśli Bóg, który kocha zarówno mężczyzn, aby poświęcili swoje życie za nas na krzyżu, a on kocha moją córkę na pewno więcej niż ja, uzna za właściwe dla jego i naszego dobrego dostosowania go do życia osób niepełnosprawnych, kim jestem, by przeciwstawić Jego plan miłości? „

Słuchałem w łzy dyskusję i specjalisty, widząc mój mąż tak zdeterminowany, by utrzymać dziecko i mnie bardzo niezdecydowany i przerażony, zignorował go i powiedział mi, że miał tylko kilka dni na podjęcie decyzji, czy „aborcja terapeutyczna po które, zgodnie z prawem, nie byłoby to możliwe.

Silnej presji Wszystkie walki z mężem

Te kilka dni, które musiałem zdecydować się dni, długie i bardzo mocne starcia z moim mężem; cała moja rozpacz, gniew mój, moje obawy, ja na niego, że wentylowane był zdecydowany, aby utrzymać dziecko.

Nawet moje serce powiedział mi, w celu dostosowania go do życia, ale krótki czas dostępne do mnie do refleksji na temat tego, co zrobiłby życia z powodu tego wyboru, strach przed krzyżem i ogromną presją ze strony mojej rodziny do aborcji, pchnął mój nie przyniesie go do bycia bardziej na … było tak wiele wymówek Szukałem czegoś do milczenia głos mojego sumienia … ale gdy pomyślałem o aborcji w moim sercu było płonące piekło i płacząc rozpaczliwie, bo byli już pięć miesięcy, które niosła była moja córka, a ja chciałem mieć wiele dobrego.

POMOC mojego męża

Aby pomóc mi podjąć świadomą jedyną słuszną decyzję, mój mąż zapytał mnie, aby przejść do zasięgnąć porady od ludzi, że tylko w tych przypadkach może dać prawo porady:. Ministrowie Jezusa przyjąłem. Więc wziął mnie 3 kapłanów (świętych) naszej wiedzy i egzorcysty Ojca Zakonu Braci Mniejszych odnowionej.

Don Fernando Vitali (Racale)

Don Antonio Mergola (Kaplica „Szpitala Gallipoli)

Don Giovanni Chirivì (Torre Suda)

Ojcem Benedetto (S. Maria del Casale – Ugento).

Ten ostatni, w 2003 roku, doprowadziła mojego męża w pierwszych etapach jego nawrócenia i od tego czasu pozostaje w kontakcie; Mój mąż jest naprawdę bardzo blisko.

Pamiętam, jakby to było wczoraj, że Ojciec święty Benedykt położył mi ręce na brzuchu i na modlitwę i MADE Specjalnej dla mnie błogosławieństwem DZIEWCZYNY! Natychmiast w moim sercu w dół tak bardzo pokojowego.

3c

Co mam nauczał Ministrów Boga (… i mój mąż)

– Wyjaśnili mi, że cokolwiek Bóg czyni w naszym życiu, a wszystko, co „może się nam przytrafić” (nie interweniować, aby zmienić przebieg samoistnego charakteru) zawsze na celu nasze dobro, nasze zbawienie, nasze uświęcenie, nawet wtedy, gdy mamy do czynienia z trudnymi sytuacjami, których nie możemy zrozumieć.

– Wyjaśnili, że przez niepełnosprawności mojego dziecka, miałem przywilej bycia w stanie kochać Jezusa Ukrzyżowanego w moim domu na co dzień, i że jest zbyt „I ukrzyżowany z Nim Wyjaśnili mi, że nasze cierpienie przyniosłoby duchowe owoce wspaniały dla nas. i dla innych, gdyby żył w komunii z Bogiem.

– Wyjaśnili mi, że Bóg wlewa duszę w „człowieka od chwili poczęcia i że w związku z tym, od momentu poczęcia, embrion ma taką samą godność i takie same prawa, nasi przede wszystkim nasze prawo do życia.

– Wyjaśnili mi się, że w oczach Boga życia osoby niepełnosprawnej ma taką samą wartość, niż nasze.

– Wyjaśnili mi, że tylko Bóg jest Panem życia, tylko On może decydować o życiu lub śmierci człowieka.

– Wyjaśnił mi, że jest przeklęty przez Boga, człowieka, który zabija niewinne, bezbronne, zdrowe lub niepoprawny, że jest … że jest przeklęty przez Boga, człowieka, który ucieka od odpowiedzialności (w rzeczywistości, w imię wolności są zobowiązane miliony aborcji i to nie tylko z powodu chorób lub wad rozwojowych płodu, ale także, aby ukryć swoje grzechy – cudzołóstwo, kazirodztwo, seks przed ślubem, przypadkowy seks – lub po prostu nędzne względów ekonomicznych).

– Wyjaśnili, że krzyż będzie go nosić samodzielnie, ale, że Jezus i Matka Boża na pewno zawsze przy mnie, aby dać mi siłę i pomógł mi go wspierać.

– Wyjaśnili mi, że człowiek od chwili poczęcia, niezależnie od jego stanu zdrowia, ma taką samą godność dzieci Bożych, i jako takie, jest godny specjalne podziękowania także jeśli rodzice mają zaufanie do Chrystusa i prosić Go z ufnością; i co w końcu stało się z moją córką!

„Myślałam o tobie Zanim ukształtowałem cię w łonie matki. Zanim się urodziłeś, jesteś już wybrany … „(Jeremiasza 1: 5)

DECYZJA

Dzięki tych świętych ludzi, że mój mąż jest umieszczone na mojej stronie w końcu zdobył się na odwagę, aby podjąć decyzję, że moje serce od samego początku, że wskazana, ale w końcu znalazł odwagę, aby podjąć właściwą decyzję: Postanowiłem stworzyć mój córka i umieścić moje zaufanie i moje nadzieje w Jezusa i Maryi.

Ponadto, mój mąż i ja zdecydowaliśmy się oddać narządy dziecka, kiedy zmarła wkrótce po urodzeniu, więc pomogliśmy inne potrzebującym dzieciom i dokonać ich rodziny szczęśliwy.

GRUBY mojej rodziny CIŚNIENIA

Moja rodzina była niemal pewna, że będę się na aborcję, a kiedy powiedziałem im, że moja decyzja nie była do aborcji, ale do urodzenia dziecka, przestraszony przez krzyż, że należy wspierać, bardzo zły, robił wszystko, aby przekonać mnie do zmiany zdania, i rzucił ustnie, przy różnych okazjach, zwłaszcza wobec mojego męża, winny, według nich, decyzja brałem; winny, według nich, o co mi „pranie mózgu”.

Ale moja decyzja była jasna i świadome, a teraz nic i nikt nie może mnie przekonać do aborcji.

Mój mąż powiedział mi, że muszę im przebaczyć i poinstruować ich, jako korzystne dla „aborcja i jak On pchnął dla mnie zrobić, nawet jeśli uważa się, że robią to dla mojego dobra, że ​​popełnił poważny grzech śmiertelny w oczach Boga; Następnie, razem, próbowałem kilka razy, aby je zrozumieć, dlaczego moralne i religijne tej naszej decyzji, i zaprosił ich do przyznania się, ale oni nie chcieli słuchać jego serce zwrócił się do Boga, ponieważ są zbyt zaniepokojeni krzyżu, abyśmy musieli znosić.

MODLITWA

3d

Ministrowie Jezusa wezwał mnie do modlitwy każdego dnia tylko dla Pana i Matki Bożej nie mógł dać mi siłę, by zmierzyć czas ciężko przechodzi mnie i tych, którzy czekali na mnie w przyszłości. Mimo, że wszystkie z nich zobowiązała się do modlitwy za nas i dla naszej córki.

Zaczęłam się modlić każdego dnia; zwłaszcza Różaniec; . Czasem sam, inne razem z mężem Ministrowie Jezusa rację: przez modlitwę, Pan i Dziewica Maryja wkrótce być odczuwalne w moim sercu, chciałbym powiedzieć, że nie mogę się doczekać!

W rzeczywistości, więcej modliłam, tym bardziej czułem, że byliśmy naprawdę blisko … więcej modliłam, tym bardziej zrozumiałe i czułem ich miłość ku nam … więcej modliłem, bardziej wzrosła moja pewność siebie w nich … więcej modliłem, więcej Czułem rośnie we mnie siłę i spokój wewnętrzny, że nie mogę mieć, jeśli „Ktoś” Ja nie podarowała; To dzięki tej sile i tym Inner Peace, że reszta ciąży żyłem tak niesamowicie spokojna.

Teraz, gdy zrozumiał, co było źródłem siły i spokoju mojego męża! Oczywiście, były jeszcze czasy, kiedy płakałam, ale łzy nie były rozpaczy, lecz ten, kto wie, że robi tylko to, co trzeba … kto wie, kto robi ofiarę miłości i jest z niego dumny ,

Mamy nadzieję otrzymać cud

Następnie modlił się, zapalił we mnie pragnienie i nadzieję na cud. Ale ja ich nie oczekują.

Ta spontaniczna modlitwa jest, że byłem z serca: „Panie Jezu, jeśli masz ochotę się ode mnie ten krzyż, ulecz moje dziecko … ale czy to nie jest to, co chcesz, jest twoja wola zrobienia. Panie, że krzyż nie jest ponad moje siły … pomóż mi go wspierać … a jeśli dziecko musi wiele cierpieć od razu zabrać ze sobą w niebie. „

Moim każdym oddechem, 24 godziny 24, został zamknięty w tej modlitwie.

REAKCJA Jezusa i Maryi na moje modlitwy: DWA wspaniałe doświadczenie

Pod koniec sierpnia zrobiłam USG i innego nie było poprawy.

W tym czasie jednak, były dwa wspaniałe oznaki, że nigdy nie zapomnę:

3e

1) Jednym z siostrą ciotki, zdał sobie sprawę z poważnych wad rozwojowych mózgu mojej córki, poszedł się modlić z wiarą przy grobie papieża Jana Pawła II w Grotach Watykańskich; Później nabył i dał mi chusteczkę z Medjugorje (jak wielu z Was już wie, Medjugorje to niewielkie miasteczko w Bośni, gdzie Madonna, od 21/05/1981 do tej pory, wydaje się 6 jasnowidzów i zostawić wiadomości do ‚ Ludzkość 25 każdego miesiąca). Chusteczka była biała z nadrukowanym nad portretem Dziewicy. Ta chusteczka była przetarł Wiary na kolana przez posąg Chrystusa zmartwychwstałego znajduje się za sanktuarium w Medjugorje, a był nasycony cieczy, która emanuje z niego.

Moja ciotka powiedziała mi szerzyć chusteczkę na brzuchu i modlić się z ufnością Maryi. Więc zrobiłem. W nocy, przed snem, otworzyłem go, chciałbym położyć się na brzuchu, a wzruszony i pełen nadziei, zacząłem modlić się na różańcu.  

O dziwo, prawie co noc, pierwszy Ave Maria, dziewczyna, którą wskazał w łonie matki z życie, (w ciągu dnia dziecko nie było w ruchu prawie zawsze, i, gdyby to zrobił, zrobił to prawie niezauważalnie).

Mój mąż wyjaśnił mi dlaczego. Gdy zadzwoniłem na Madonna natychmiast wskazał, z Jezusem, i moja córka, która w tajemniczy sposób czuł obecność „, cieszył się z radości”!

To samo stało się, gdy Mary poszedł odwiedzić jej krewnej Elżbiety: „Weszła do domu Zachariasza, (Maria) pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, dziecko w jej łonie. Elżbieta została napełniona Duchem Świętym, i zawołał donośnym krzykiem, „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona (Jezusa)! Kim ja jestem, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto gdy głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, dziecko w moim łonie z radości „(Łk 1, 40-44).

2) Pewnej nocy we śnie ukazał się mężczyzna i dziecko, ręka w rękę, zarówno ubrana na biało; Podeszli do mnie i zapewnił mnie: „. Nie martw się, nic się nie stało z dziewczyną” Powiedziałem mu, kim są, ale uważamy, że były Dzieciątka Jezus i św Józefa.

DO KOŃCA, bez poprawy

Ostatni USG zrobiłem w dniu 2 października. Brak poprawy!

Benedykt poinformowała nas do urodzenia dziecka w S. Giovanni Rotondo, w Domu Ulgi w Cierpieniu założona przez Ojca Pio, ponieważ nie jest doskonały oddział neurochirurgii.

Dom Ulgi w Cierpieniu Ojca Pio wydawało się idealne miejsce, aby wykonać na naszej córki „, że” operacja mózgu, które służą nie tylko do pogorszenia sytuacji, że jest już poważnie naruszona „; w związku z tym, że przyjęła jego rady, a my nazwaliśmy wcześniej uzgodnionego terminu przyjęcia. Przewidywany termin porodu był w dniu 1 listopada 2006 roku, ale ricoverai 11 października, bo czas był potrzebny do zbadania sprawy dobrze i zaplanować operację …

WIELKA NIESPODZIANKA:

„NAUKA NIE wyjaśnić co się stało!”

Sama 11 października 2006 roku został za „USG i tutaj niespodzianka natychmiast ogromna. Ginekolog powiedział mi, że nie było poszerzenie komór już wystarczająco duży, aby go martwić; co go martwi, jednak był ACC, i wyjaśnił nam, jakie konsekwencje może przynieść to deformacje. Ale my już wiedzieliśmy.

Co nas zaskoczyło to fakt, że od 30 czerwca do 2 października sytuacja naszej córki było to samo i 11 października nie było więcej. Byliśmy zdezorientowani. Pan i Matka Boża interweniowała w naszej córki? Myśleliśmy o tym, ale baliśmy się rozczarowany i nie poproszono o wyjaśnienie lekarzy. Aby mieć pewność, że pozostało czekać na narodziny dziecka.

Dziecko „postanowił” nie robić nam czekać zbyt długo i po raz pierwszy się urodzić. Urodziłem się cesarskie cięcie w dniu 13 października, po zaledwie dwóch rund przyjęcia (zauważ, że 13 października jest dniem Mariano, jest dzień ostatniego objawienia Matki Bożej w Fatimie, słynny dzień, który miał miejsce przed Solar Prodigy dziesiątki tysięcy świadków. Jestem pewien, że moja córka urodziła się w tym dniu nie był przypadek, ale wolę Madonny) i Federica podjęte natychmiast do Departamentu Patologii Noworodka celu zastosowania wszelkich niezbędnych badań.

3f

Lekarz miał rację: poszerzenie komór zostało znacznie zmniejszone (teraz, nagle, to górna granica normy), na naszej córki nie było żadnych oznak, że będą objawy nadciśnienia śródczaszkowego i nie jest już konieczne, ponieważ operarla: jest dobrze!

Mój mąż zapytał kilka razy, aby wyjaśnić, patologii noworodków wodza, i to, biorąc pod czas, a oglądane razem z neurochirurgiem wszystkie ultradźwięki przed narodzinami dziecka, powiedział:

„Nauka może” wyjaśnić, co „sukces!”

Dokładniej:

  1. Przeszkody, które spowodowały Ventriculomegaly zniknął; eguenza minusy w płynie mózgowo-rdzeniowym odprowadzanie poprawnie tej pory nie było komór ciśnienie na mózg i nie trzeba było interweniować chirurgicznie.
  2. Pomimo Ventriculomegaly się „dusił” mózg Federica podczas najbardziej krytycznych etapach jego rozwoju (do tego stopnia, że 5 miesiąca ciąży więcej niż 4/5 z dwóch półkul mózgowych były zalana wodą), i pomimo ” agenezja ciała modzelowatego z tym, z przeprowadzonej kontroli po porodzie wykazało, że nie było żadnych oznak to oznaki uszkodzenia i że mózg pracował idealnie.

Nie potrafię opisać słowami, jak byliśmy szczęśliwi, zdumiony i mylić! Pan i Matka Boża nie słyszał naszych modlitw! Nasza córka była w porządku!

FEDERICA ROŚNIE zdrowe i szczęśliwe

Aby kontrolować rozszerzenie komór i zobaczyć wszelkie opóźnienia psychomotorycznych (lub spowodowane przez „ACC lub konsekwencje Ventriculomegaly), na wniosek lekarzy S. Giovanni Rotondo w ciągu pierwszych 12 miesięcy Federica okresowo poddawane różne i bardzo dokładne badania kontrolne: poszerzenie komór był stabilny, nie nigdy nie były tam znaki, że objawy zwiększonego ciśnienia wewnątrzczaszkowego, „nigdy nie dał żadnego ACC objawy i psychomotoryczny rozwój Federica było zupełnie normalne, nawet wcześnie, tak aby neuropsychiatria powiedział nam, że nie było potrzeby, aby go odwiedzić.

W wieku 10 miesięcy zaczęła raczkować i samodzielne; słodki, czuły, inteligentny, bardzo towarzyski, z wielką chęcią do gry, komunikowania się, i być w centrum uwagi; wszystkie uśmiechnęła się i kochał ją bardzo dawania i otrzymywania umywalki.

Lubiła dać baseny zwłaszcza w Jezusa, w rzeczywistości, między tobą a figurą Najświętszego Serca, które trzymamy w nim życia to miłość od pierwszego wejrzenia.

Dorastając, trzymał te cechy, do tej pory; cechy, które znajdują swój najwyższy wyraz w swojej prostocie, słodyczy, radości zakaźnej sympatii i ironii … co urocza dziewczynka!

Cierpienie ZNALEŹĆ Wiary

Dzięki mojej córki, zdałem sobie sprawę, jak wielka miłość Jezusa do ludzi i znalazłem wiary. Źle się dramatycznie, gdy myślimy, że Bóg jest daleki i obojętny … albo kiedy myślimy, że Bóg nas nie kocha!

Dzięki temu doświadczeniu zdałem sobie sprawę, że w rzeczywistości Jezus jest „zawsze pod ręką; Zrozumiałem, że dla Jezusa każdy z nas jest wyjątkowy, ważny, bardzo cenne; Zdałem sobie sprawę, że jego oczy i uszy są stale szkoleni na nas w każdej chwili naszego życia, i że jest zawsze gotowy, aby nas wspierać i pomóc nam, jak długo możemy mu zaufać.

Sama dla niej i naszej Matki, Maryi, słodki. Moje uczucia do niej były zawsze ciepłe, rzadko kiedy modliłem się, ale gdy w rozpaczy, że wywoływany i modlił się z ufnością przyszedł i od razu zabrał ze sobą Jezus w moim sercu, że byłem pocieszony i dał mi tyle siły i odwagi.

Dzięki temu doświadczeniu, że nie wyobrażam sobie życia bez nich, i mogę powiedzieć głośno:

sacrum-serce-of-jesus

„Nie wyklucza go ze swojego życia! Kocham go z całego serca! „

Odrzuć Jezus jest skazany na siebie żyją w ciemności, by żyć bez poczucia, żyć bez mądrości, by żyć bez nadziei, bez pokoju mieszkać w sercu, aby żyć w smutku, aby żyć w ciągłym niezadowoleniem …

Odrzucają Jezusa jest skazany na życie egoizmu u mężczyzn, w rzeczach materialnych i przyjemności zmysłów, w spokoju i szczęścia, które tylko On może dać w zamian.

Wielka Jezusowi jesteśmy bogaci, z dala od Niego jesteśmy z największych nieszczęśliwy, bo go i „wszystko!

Jezus jest Synem Boga i samego Boga!

Jezus jest najmądrzejszym człowiekiem, więcej dobra, bardziej uroczy, bardziej istotne, bardziej sympatyczny, bardziej wrażliwe, bardziej łagodny, piękniejsze, bardziej uważni w „pomocy, bardziej współczujący i bardziej sprawiedliwego świata, istniał na ziemi.

Jezus jest celem, dla którego zostały stworzone, a są niebiosa i ziemia, rośliny i zwierzęta, ludzie i narody.

Jezus jest zmartwychwstanie jest życie!

Odrzuć Jezus jest żyć tak zdesperowani, jak skazany na śmierć Jezusa, a nie inne, to tylko wielka nadzieja człowieka i ludzkości: spotkać go i otworzyć drzwi serca oznacza znalezienie sensu życia, wyjaśnienie wszystkim prawdziwej mądrości, pokoju, nadziei i prawdziwej radości.

Jezus może odrzucić tylko ci, którzy świadomie nie chce się z nim spotkać! Każdy, kto decyduje się być uczciwy i kochać prawdę, dobro, piękno, sprawiedliwość, braterstwo, wolność, mężczyzn, nie może go znaleźć, a nie miłość: Jezus jest Miłością! Jezus jest, że „nieskończona miłość i doskonałe, przepełnione dobrocią i opiekuńczy uwagę, że każdy z nas chce i gdzie każdy musi koniecznie.

Jezus kontynuuje zrobić wiele cudów, nawet dzisiaj, a to sprawia, że „nie tylko dlatego, że nas kocha, ale również dlatego, że chce przyciągnę wszystkich do prawdy Ewangelii, do codziennej modlitwy, do nawrócenia serca, do naśladowania nauk świętych i … przede wszystkim, aby zaprosić nas słuchać, o co prosi nas Jego Kościół, Kościół katolicki, z papieżem, a jego matka, że w każdym miejscu na świecie, gdzie się pojawia, mówi, ze łzami w oczach, zawsze zawsze to samo: „Drogie dzieci Bóg kocha cię NIESKOŃCZENIE! „DEAD dla każdego z was na krzyżu! Odwzajemniona wielkiej miłości to …. Go kocham … módlcie na co dzień z serca, spowiedzi, USTAW Komunii Świętej! Który odmawia wyznanie i sprawiają, że Komunia Święta odmawia święci! „Wielu, rażąco źle, mam wrażenie, że jest w stanie uratować bez modlitwy, bez przechodzenia na mszę w każdą niedzielę, a bez pokuty za swoje grzechy, a potem bez spowiedzi i ksiądz nie iść do Komunii … inne, gorsze, oni łudzą się, że wraz ze śmiercią wszystko się kończy … albo, że Bóg nie istnieje … i zawsze są ci sami ludzie, którzy zaprzeczają cuda!

Rzeczywiście, jest to modne dziś zaprzeczyć cud: to jest zrobione, aby zaprzeczyć lub marginalizacji Boga z ich życia. Jeszcze nigdy dotąd cuda były „porządku obrad. Kiedy człowiek nie zwraca uwagi na znaki i nie chcą zbadać, czy są one prawdziwe, są głosem Boga, działa źle, jako sługa, który nie chce, aby usłyszeć głos mistrza i nie przyjść, kiedy nazywa się … i dlaczego ludzie nie chcą słuchać głosu Pana, bo nie chcą opuścić swoich grzechów i nie chcą ponosić odpowiedzialności, ale właśnie poprzez odmowę usłyszeć utworzenie wielka odpowiedzialność!

Po śmierci ciała, życie toczy się dalej … i tak naprawdę raj , czyściec i ” Inferno … tak, do diabła, teraz ignorowane przez wielu, ale to jest rzeczywistość, która istnieje i to jest straszne , a kto idzie tam pozostaje Rzeczywiście przez całą wieczność … mówi o ewangelii wiele razy, a Matka Boża powiedziała w Fatimie, która również wykazała się do pasterzy, którzy byli strasznie zdenerwowany, mówiąc im, „że wiele tam” … i to było 1917, a co dopiero teraz, biorąc pod uwagę moralny rozpad naszych dni … Bóg jest nie tylko nieskończone miłosierdzie, ale jest również nieskończone sprawiedliwości … nie zapominajmy nigdy … w Nim, miłosierdzie i sprawiedliwość to samoto znaczy, że Bóg nie chce bonaccione wybaczyć, nawet tych, którzy nie nawrócąBóg przebacza tylko tych, którzy szczerze żałować za swoje grzechy i zło, które przyniosła następnei tych, którzy nie chcą pokutować i odwołanie się do nieskończonego Miłosierdzia, z pewnością może być poddany jego Sprawiedliwości …

Jeśli jesteś wśród tych, którzy wierzą, że piekło nie istnieje, albo wśród tych, którzy wierzą, że szatan nie istnieje , ze względu na stawki, które jest wieczne zbawienie swojej duszy, błagam cię zbadać ten aspekt, może z prośbą o informacje bezpośrednio ksiądz egzorcysta … Ja, przed narodzinami mojej córki to zrobiłem, i miałem również okazję uczestniczyć osobiście w egzorcyzmów. .. tak, że nie piszę o rzeczach, które po prostu czytać, ale „zobaczyć „…

Po cudzie, poszliśmy wszyscy do Medziugorja podziękować Jezusa i Maryi

3g

Pod koniec maja 2007 roku, aby podziękować Jezusowi i Maryi, mój mąż i ja, wraz z Simone i Federica, udaliśmy się na pielgrzymkę do Medjugorje. Idź do Medjugorje było wspaniałe doświadczenie wiary.

Moje świadectwo

Zdecydowałem się na to moje świadectwo wspierania wszystkie kobiety i wszystkich tych rodzin, którzy znaleźli się w tym samym stanie (lub tuż przed niechcianą ciążą), nie taki, który może doradzić, aby dokonać właściwego wyboru, a mianowicie do nie aborcja w żadnych okolicznościach i bez powodu, ponieważ Bóg jest Panem życia i naszym obowiązkiem, gdy jesteśmy powierzył, jest strzec zazdrośnie , niezależnie od stanu zdrowia płodu, niezależnie od sytuacji gospodarczej, bez względu na to! NIE przerwana W ŻADNYM WYPADKU I W ŻADNYM WYPADKU! Spróbuj przekonać ile więcej „LUDZIE I ‚Nie można przerwać!

A jeśli ktoś z czytelników już praktykowane dobrowolnego przerwania ciąży, aborcji, pieszczotliwie dedykujemy te słowa Jana Pawła II:

„Do ciebie, kobiety, które mają aborcji”

że szczególną myśl wam, kobiety, które miały aborcję. Kościół zna wiele czynników, które mogą mieć wpływ na decyzję, i nie wątpi, że w wielu przypadkach była to trudna decyzja, nawet wstrząsające. Rana w sercu, może jeszcze nie zagoiły. W rzeczywistości to, co się stało, było i jest głęboko niegodziwe. Nie poddawaj się jednak zniechęceniu i nie traćcie nadziei. Starajcie się raczej zrozumieć, co się wydarzyło i to szczerze. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, oddać się nad z pokorą i ufnością do pokuty, Ojciec miłosierdzia jest gotowy, aby dać swoje przebaczenie i pokój w Sakramencie Pojednanie. Przekonasz się, że nic nie jest stracone i można również prosić o przebaczenie ze swojego dziecka, które teraz żyje w Panu. Pomoc i porady od innych ludzi, przyjazny i kompetentny, można mieć własne bolesne doświadczenie z najbardziej wymownych argumentów w obronie prawa wszystkich do życia. Poprzez wasze oddanie sprawie życia, czy przyjmując narodziny innych dzieci lub poprzez przyjazny i opiekuńczy dla osób najbardziej potrzebujących bliskości, to stanie się propagatorami nowego sposobu patrzenia na ludzkie życie » . (Jan Paweł II -. Evangelium vitae, n 99)

I na koniec, zapraszamy do zapoznania się, co mówili Jezus i Maryja, w odniesieniu do aborcji, w niektórych swoich ostatnich występów:

390570_10150353574322424_1192069030_n

Poniżej jest to, co Jezus mówi o „aborcji: „Aborcja jest morderstwem. Kiedy zabrać życie najbardziej niewinna, twierdząc życie własnej duszy! (Przykazania) Pamiętaj: nie zabijaj. Będzie czerpać to, co zasiali ” Nawracajcie się! (13 lipca 1995, orędzie Jezusa do Nancy Fowler, Conyers ).

Maria-hres31

Oto co mówi na temat Matki Bożej „aborcji: „Aborcja jest grzechem ciężkim. Musisz pomóc wielu kobiet, które miały aborcję. Pomóż im zrozumieć, że to jest grzech. Zaproś ich prosić Boga o przebaczenie i iść do spowiedzi. Bóg jest gotów wybaczyć wszystko, bo Jego miłosierdzie jest nieskończone. Drogie dzieci, otwarcia się na życie i chronić go. „ (1 SET jedna tysięcy dziewięćset dziewięćdziesięciu dwa) „Dzieci zabite w łonie matki są teraz jak aniołki wokół tronu Boga.” (3 SET jeden tysiącdziewięćset dziewięćdziesięciu dwóch) „Miliony dzieci umierają w wyniku „aborcja. Rzeź niewiniątek nie wystąpić dopiero po narodzinach mojego syna. Jest on powtarzany nawet dziś, każdego dnia. ( 2 FEB 1999) (Matka Boża z Medziugorje – komunikaty podczas objawień do widzących)


Niektóre „spośród Zdjęcia FEDERICA, dla Ciebie:

0 lat stara Się

0 Roku b

1 rok b 1 rok

2 lata b DWA LATA c

2 LATA

3 LATA

3 annib

4 LATA

Sześć lat

Komentarze Użytkowników

Komentarze Użytkowników

Komentarze Użytkowników

Komentarze Użytkowników

Komentarze Użytkowników

8 lat c

Dzisiaj

Podziel się! Mamy przytulić i dziękuję z całego serca!

 

 

Posted in Aborcja, Cuda, Medziugorje, Świadectwa | Otagowane: , , , | 132 Comments »

BOŻE MIŁOSIERDZIE

Posted by Dzieckonmp w dniu 12 Kwiecień 2015


miłosierdzie

.

Dziś byli więźniowie wyruszą pieszo do Rzymu ciągnąc na wózku ogromny obraz Jezusa Miłosiernego

To będzie niezwykła pielgrzymka. Tuż po świętach wielkanocnych, 12 kwietnia (w Niedzielę Miłosierdzia), z łódzkiej katedry do Rzymu wyruszą byli więźniowie. Na specjalnym wózku ciągnąć będą ogromny obraz Jezusa Miłosiernego.

Obraz został wykonany pod Warszawą na specjalne zamówienie chrześcijan z Kairu. Słowa „Jezu ufam Tobie” napisane zostały po arabsku. Niestety z powodu tragicznej sytuacji chrześcijan w tym kraju nie będą oni mogli odebrać obrazu – informuje „Dziennik Łódzki”.

Obraz waży ok. 90 kg i ma wymiary: 300 cm na 160 cm. Do Rzymu wyruszy z nim czterech  mężczyzn. Są oni pielgrzymami Bożego Miłosierdzia. Każdy z nich ma trudną przeszłość, siedzieli w więzieniach, a po nawróceniu pieszo pielgrzymują po świecie głosząc Boże Miłosierdzie.

Nigdy jeszcze nie braliśmy ze sobą obrazu. Nie wiemy, jak to będzie. Ale wierzymy, że Ktoś się nami zaopiekuje. Zawieziemy obraz do Rzymu i będziemy próbowali przekazać go papieżowi. Jednak najważniejsza dla nas jest sama droga

—mówi jeden z pielgrzymów.

Aby mogli ze sobą zabrać ogromny i ciężki obraz trzeba było skonstruować specjalny wózek. Dwóch pielgrzymów będzie go pchać, a dwóch ciągnąć. W ten sposób przejdą  prawie dwa tysiące kilometrów, co ma im zająć dwa miesiące.

Trasa ich pielgrzymki prowadzi przez Częstochowę, Kraków, Słowację, Węgry, Słowenię i Włochy. Przez całą drogę mężczyźni będą modlić się w powierzonych im intencjach. Pielgrzymi wierzą, że uda im się obraz przekazać Franciszkowi.

Piesza wędrówka obrazu jest częścią większego przedsięwzięcia organizowanego przez łódzką inicjatywę „Iskra Bożego Miłosierdzia” – obrazy Jezusa Miłosiernego różnej wielkości rozpoczną pielgrzymki różnymi środkami transportu: samolotami, statkami, samochodami i pieszo – w intencji pokoju i miłosierdzia dla świata.

miłosier

dzienniklodzki.pl/Facebook/Iskra Bożego Miłosierdzia

Posted in Ciekawe, Kościół, Nawrócenia, Świadectwa | Otagowane: | 192 Comments »

Wspaniały człowiek pośród piekła

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 Marzec 2015


Oglądając ten ten film łzy zostaną uruchomione. Wystarczy pomyśleć jaką ulgę,  te kobiety muszą czuć, kiedy dowiadują się, że jest człowiek, który chce je uwolnić, nie można  powstrzymać łez. Ten człowiek jest bohaterem, prawdziwym bohaterem, to święty człowiek żyjący w piekle Bliskiego Wschodu. Dlatego wstawiam to jako wpis niech nasza modlitwa pomaga mu w tym pięknym dziele. Podczas gdy wielu walczy  o pieniądze, status,urodę,  ten człowiek ryzykuje swoje życie, aby ratować  kobiety które terroryści z ISIS porywają i przeznaczają na niewolnice seksualne. Wydaje się, że bóg tego świata, tej ideologii jest bogiem niemoralności, bogiem pieniądza i seksu. Ale mimo to scenariusz dobra istnieje. Prawdziwy Bóg istnieje. Wszystko co robi ten Wielki człowiek pokazuje nam że trzeba  w to wierzyć.

Ryzykując swoje życie, wchodzi w regiony Iraku kontrolowane przez grupy terrorystyczne Islamskiego państwa  i wykupuje chrześcijańskie dziewczęta od muzułmanów, które są sprzedawane jako niewolnice seksualne. Po zapłaceniu pieniędzmi terrorystom i uwolnieniu, pomaga dziewczynom znaleźć ich rodziny. Pod koniec ubiegłego roku ukazał się film, gdzie można zobaczyć, jak przyprowadza  do domu młodą dziewczynę przekazując ją ojcu. Rodzina nie wiedziała, gdzie dziewczyna była, od kiedy została porwana przez członków ISIS. Nie Zapisuje żadnych danych na temat liczby dziewcząt, które uratował bo nie chce uznania świata, ale jego szlachetne gesty zaczynają być zauważane przez środki masowego przekazu. Człowiek ten wykupuje dziewczyny za własne pieniądze i oddaje je rodzinom za darmo.

Posted in Film, Nasz smutny czas, Prześladowanie Chrześcijan, Wielki Ucisk, Świadectwa, Świat innymi oczami | Otagowane: , , | 34 Comments »

Luz De Maria doświadczyła już Ostrzeżenia.

Posted by Dzieckonmp w dniu 6 Marzec 2015


Oto historia widzącej, Luz de Maria de Bonilla, która od ponad 17 lat otrzymuje przesłania od Pana Jezusa i Matki Bożej, przepowiadając i ostrzegając ludzkość o dramatycznych wydarzeniach, z których wiele wypełniło się co do joty.

Oto historia ​​przekazująca nam jej osobiste doświadczenie Ostrzeżenia.

„W bardzo szczególny sposób, nasz Pan pozwolił mi zrozumieć, że ​​kometa zbliży się do ziemi, cała ludzkość będzie to widzieć, co stworzy panikę i zmusi wielu ludzi do spowiedzi, ale nie do pokuty.

Na niebie pojawi się znak, „KRZYŻA” (1) przez kilka dni, ludzie wiary poczują potrzebę spowiedzi swoich grzechów, żalu za nie; pozostała część osób powie, że został on spowodowany przez człowieka i zwrócą się przeciwko Kościołowi Katolickiemu, mówiąc, że to jest podstęp by przerazić ludzkość.

W środku tego zamieszania i trzęsienia ziemi przyjdzie OSTRZEŻENIE, jakie Pan pozwolił mi częściowo doświadczyć w czasie Wielkiego Postu w roku 2008, w Wielką Środę, w następujący sposób:

Poczułam się udręczona w moim bycie, jakby coś się zbliżało do mnie, ale nie wiedziałam co to było…, jak coś strasznego, coś rozpaczliwego i nie mogłam pojąć czym było, choć czułam, że coś się ma wydarzyć. To było coś, co przyprawiało moje serce o szybkie bicie.

Tak minęło około 20 minut; następnie niepokój zaczął wzrastać do tego stopnia, że zaczęłam czuć się tak, jakby moja dusza mnie opuszczała, gdyż powoli wzrastało uczucie strasznej samotności, która nie tylko wypełniała moją duchową istotę, ale i moje ciało fizyczne. Wtedy poczułam ogromną samotność, niepokój kazał mi chodzić tam i z powrotem, ponieważ z każdą chwilą ta samotność pogłębiała się. Byłam całkowicie świadoma, że Bóg nie był we mnie; dusza moja była opustoszała i udręczona, chodziłam szukając pocieszenia i nie mogłem go znaleźć; samotność, pustka ciągle zwiększała się, aż do punktu uczucia postradania zmysłów, moja dusza pozostała bez Boga! I tak jak w filmie, wszystkie grzechy zaczęły do mnie napływać, być może najcięższe, jakie człowiek mógł popełnić: czułam się, a raczej powinnam powiedzieć, przeżywałam wszystko to, bo czułam je jako moje własne, przeżywałam je (jakby ponownie). Czułam to, co przechodzi przez umysł, przez serce, przez wnętrze ludzi, którzy odbierają sobie życie, przeżyłam chwile ich cierpienia, na moment przed utratą swojego życia; doświadczyłam tego, co czuje dziecko, gdy jest abortowane; doświadczyłam przeżycia istot ludzkich przejętych oburzeniem; doświadczyłem narkomanii, prostytucji, wszystkie rodzaje grzechów zaczęły przechodzić jeden po drugim przez moją duszę. Była to straszliwa nędza, czułam w mojej głowie, że nie mogę wyjść z domu, bo Bóg mnie opuścił, byłam „W CAŁKOWITYM BRAKU BOGA”. To przerażająca pustka, której nic nie może wypełnić; „tu na ziemi człowiek grzeszy i żałuje, ale ciężar przestępstwa jaki ten ​​grzech powoduje nie jest odczuwalny, ponieważ jesteśmy w obecności Boga.”

Miotałam się rozpaczliwie czując opuszczenie przez Boga, było to naprawdę straszne, a potem przypomniałem sobie, że mój mąż ma Boga, więc spojrzałam na niego i znalazłam go w jego sypialni i powiedziałam do niego: Proszę połóż swoje ręce na mojej głowie, musisz mi przekazać Boga, bo On mnie opuścił! Mój mąż, przerażony nie wiedział, co robić i zapytał mnie: Co się z tobą dzieje? Odpowiedziałam rozpaczliwie: Nie mam Boga, On mnie opuścił, proszę, przekaż mi Go. Moje jęki faktycznie pochodziły z głębi mojej istoty i zapytał mnie: Jaką modlitwę powinienem odmawiać? A ja odpowiedziałam: Nie ważne jaką, po prostu przekaż mi Boga. Było to naprawdę gorzkie, posępne doświadczenie.

On modlił się, ale ja wciąż czułam tą pustkę. Myślę, że byłam kuszona przez demona, aby wyjść z domu, wsiąść do samochodu i szukać za którymś z księży, ale jakimś sposobem wiedziałam, że gdybym wyszła z domu, może to być śmiertelne. Rzuciłam się więc na podłogę z rękami wyciągniętymi w formie krzyża i błagałam Boga, aby do mnie wrócił. W tym momencie dusza moja przemówiła do mnie! Wiedziałam, że to moja dusza, i moja dusza powiedziała kilka słów, które zaczęłam powtarzać, tak jak mi je przekazała, i poczułam, że Duch Święty zaczął mnie napełniać. Zaczęłam czuć się zalewana poczuciem takiego pokoju, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyłam; pokoju, który nasycał, który złączał mnie. Czułam jak moja klatka piersiowa wypełniała się, aż poczułam w sobie coś fizycznego; obecność, którą ciągle czuję do dziś, która otacza całą moją klatkę piersiową.

Takie właśnie będzie OSTRZEŻENIE. Dlatego ludzie, którzy mają grzechy będą odchodzić od swoich zmysłów, a demon będzie czekał, skłoni ich do odebrania sobie życia, by ich wziąć jako własny łup zanim nadejdzie godzina miłosierdzia. OSTRZEŻENIE dla tych, którzy nie są z Bogiem będzie straszną chwilą, nie do zniesienia, w której mogą skończyć oddając się w ręce demona, który ze swoimi demonicznymi legionami, będzie otaczać dusze i zarzucać im ich grzechy w których żyją mówiąc im, że Bóg im nie przebaczy.

Dla tych, którzy są letni, będzie to moment pokuty i łaski, bo gdy zrozumieją swój błąd, będą prosić o przebaczenie i nawrócą się, a ci, którzy są w stanie łaski, zostaną wypełnieni obecnością Ducha Swiętego.

Wiemy, że po OSTRZEŻENIU ci, którzy nie uwierzą, dadzą naukowe wyjaśnienie, tak, że ludzkość będzie nadal w błędzie, grzech wzrośnie i zaczną się prześladowania.

Od tego dnia moje życie nie jest już takie samo. Bóg, podczas OSTRZEŻENIA, uczyni nas świadomymi grzechu. Nigdy nie zapomnę tego dnia. Płakałam w tych momentach, w których nie czułam Boga, nie mogłam nawet myśleć, ponieważ brak Boga przewyższa wszystko; czułam tylko pustkę i czułam w moim ciele grzechy, które przychodziły jeden po drugim zwiększając niepokój i samotność.

W momencie, kiedy to piszę i zawsze kiedy o tym mówię, płaczę; płaczę, ponieważ nawet sama pamięć o tym tak bardzo boli, i zawsze proszę Jezusa, by nie pozwolił mi poczuć tego ani razu więcej, gdyż myślę, że nie byłabym w stanie znieść tego jeszcze raz.

Jest to moje osobiste doświadczenie OSTRZEŻENIA, samo zapisywanie tego to cierpienie z Jezusem. Powiedział mi On, że „TO WŁAŚNIE TAK BĘDĄ CZUĆ SIĘ DUSZE PODCZAS OSTRZEŻENIA, A JEST TO JEDYNIE KROPLĄ TEGO CO ON SAM PRZEŻYŁ W GETSEMANI ZA NASZE GRZECHY.”

Podobne doświadczenie powtarza się, kiedy Luz de Maria otrzymuje przekaz od naszej Błogosławionej Matki zapowiadający bliskość OSTRZEŻENIA. Oto co pisze:

Doświadczenie OSTRZEŻENIA, które miałam poprzez orędzie Matki Boskiej jakiś czas temu, było podobne do powyższego; tylko, że to powyższe było tak intensywne, że każdy grzech, który przeszedł przede mną miał swój odpowiedni stopień obrazy Boga; ból, który Bóg czuje i obciążenie nim wobec całej ludzkości. To było całkowite opuszczenie przez Boga, nie tylko na poziomie osobistym, ale w tym samym czasie czułam ból ogólnie całego kosmosu, widząc Boga usuniętego z Jego Stworzenia przez ludzką wolę.

W tym momencie Jezus dał mi poczuć, co doświadczymy podczas OSTRZEŻENIA: „OPUSZCZENIE PRZEZ BOGA. NIE DLATEGO, ZE BÓG TEGO CHCE, ALE PONIEWAŻ W TYM MOMENCIE BÓG SZANUJĄC LUDZKĄ WOLNOŚĆ POZWOLI (CZŁOWIEKOWI) ZOBACZYĆ KONSEKWENCJE NADUŻYCIA TEJ WOLNOŚCI”

Obydwa doświadczenia są podobne, jednakże to z czasu Wielkiego Postu wiem, że pochodziło od Trójcy Przenajświętszej i jego intensywność była znacznie większa, choć w istocie było ono to samo, a to z poprzedniego przekazu pochodziło z bólu Naszej Matki ale według mojego zrozumienia, są one jednym, bo Matka Najświętsza znajduje się w okręgu Trynitarnym. Dlatego oddalenie się od Boga, jest oddaleniem się od Matki. Obydwa doświadczenia były bardzo mocne, jednak bardziej to pierwsze, choć nie chciałabym doświadczyć żadnego z nich ponownie.

Być może z powodu tych miłosiernych doświadczeń, pochodzi to, że staram się walczyć by nie popaść w grzech i chodzę do spowiedzi, tak często jak jest to możliwe i boli mnie obrażanie naszego Jezusa, bo nie chcę, znaleźć się w sytuacji by Go obrazić.

Z TEGO CO JEZUS POWIEDZIAŁ MI, A CO DOTYCZY OSTRZEŻENIA, ŻE BĘDZIE CAŁKOWICIE WEWNĘTRZNE, W NASZYM JESTESTWIE. BĘDZIE TEŻ CZĘŚĆ NA POZIOMIE KOSMICZNYM GDYŻ CAŁY KOSMOS TAKŻE CHCE SIĘ OCZYŚCIĆ, GDYŻ ZOSTAŁ SKAŻONY GRZECHEM CZŁOWIEKA. STWORZENIE, KTÓRE JEST W PEŁNEJ ZGODNOŚCI Z TRÓJCĄ ŚWIĘTĄ CHCE UWOLNIĆ SIĘ ZE SKAŻENIA, KTÓRYM CZŁOWIEK JE ZANIECZYŚCIŁ


Wiem bardzo dobrze, że Pan daje nam zawsze trzy możliwości, za trzecim razem kiedy będę je przeżywać będzie to OSTRZEŻENIE i błagam Niebiosa, żebym była przygotowana na tę łaskę.

Po tych dwóch doświadczeniach OSTRZEŻENIA, które jak wcześniej wspomniałam pierwsze przewyższa to, którym podzieliłam się w przesłaniu Matki Bożej; zawsze wizje i ich doświadczenie odczuwam tak, jak by były po raz pierwszy, i być może dlatego, że to z 2008 roku czułam na poziomie kosmicznym; a to obecne bardziej na poziomie ludzkim.

Kiedykolwiek widzę Jezusa, a On mówi do mnie, dla mnie za każdym razem jest tak, jakby było to po raz pierwszy, i przeżywam to z wielką intensywnością. Podobnie jest z Matką Maryją, każde objawienie jest, jakby było po raz pierwszy; jest to stan całkowitego boskiego zakochania.

Nikt tak naprawdę nie może przyzwyczaić się, ja bynajmniej nie, by widzieć, lubować się żyć w Trynitarnej i Macierzyńskiej Miłości. Każdy raz jest prawdziwie jak po raz pierwszy.

To jest to, co mój Jezus pozwolił mi doświadczyć w odniesieniu do tej łaski dla ludzkości, następnie będzie widoczna część, którą zobaczą wszyscy, najpierw znak Nieba (1) następnie widziałam Błogosławione Światło nad ludzkością; to Światło, które przyjdzie by zabrać ciemność, która okrywa ziemię i wszechświat tyloma grzechami; dotknie ono sumienia człowieka, a Bóg zdystansuje się od nas na kilka chwil. Ta Boska siła zderzy się widzialnie z ziemią, i ziemia zadrży …

Wcześniej ukazaliśmy sposób w jaki niebo daje wiedzę wielu wybranym duszom, Luz de Maria dała nam poznać swoje mistyczne doświadczenie dotyczące OSTRZEŻENIA, doświadczenie niezwykłe, bardzo bolesne, ale takie, które pozwala nam zrozumieć wymiar tego przyszłego uniwersalnego wydarzenia, które wkrótce ma nadejść, dlatego pożądanym jest pogłębienie i zrozumienie naszego wnętrza.

Ci, którzy zdają sobie sprawę z delikatnej sytuacji planet w naturze rzeczy będą wiedzieć, nie tylko poprzez prostą logikę, ale także wewnętrznie, że aby dojść do ogólnoświatowego uświadomienia sumienia typowymi ludzkimi środkami, by zrozumieć nowe wymiary poprzez ludzki sposób myślenia i działania, pośród niekontrolowanej moralności, braku wartości altruistycznych, braku wiary i ogromnego planu zakłóceń, byłoby dzisiaj utopią stanąć w obliczu dramatycznych wydarzeń jakie przeżywamy, tak więc pozostaje nam jedna logiczna możliwość, którą jest BOSKA INTERWENCJA, która da ogromną szansę całej ludzkości, by zmienić kurs życia i zwrócić oczy na Stwórcę.

(1) WIELKI KRZYŻ, KTÓRY BĘDZIE WIDOCZNY NA NIEBIE

Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, i wtedy będą narzekać wszystkie narody ziemi (Mt 24:30)

Przesłanie Najświętszej Maryi Panny do Luz de Maria
3 maja 2010

NADSZEDŁ JUŻ OCZEKIWANY CZAS, CZAS OGŁOSZONY, CZAS, KTÓRY NIE JEST JUŻ CZASEM. Już wyłania się OSTRZEŻENIE: mgła obejmie cały świat i intensywne światło, które pojawi się utworzy Krzyż Miłości na Niebie, da wam poznać, że nadszedł czas. Słońce się ukryje i żar, który przyjdzie z góry, będzie odczuwalny w ciele wszystkich ludzi. Nie będzie miejsca, w którym można będzie się ukryć; wszyscy ludzie będą widzieć i czuć żar ognia bijącego z góry. I zobaczą swój stan wewnętrzny.

Przesłanie Pana Naszego Jezusa Chrystusa do Luz de Maria

29 sierpnia 2010


Mój Krzyż jest zwycięstwem i będzie świecić na niebie przez siedem dni i nocy. Będzie błyszczeć dzień i noc.
Będzie oczekiwanym sygnałem na który czeka Mój Lud, a dla tych, którzy nie wierzą przyjdzie wielkie zamieszanie. Nauka spróbuje dać wyjaśnienie temu na co nie ma żadnego naukowego wyjaśnienia.

Przesłanie Najświętszej Maryi Panny do Luz de Maria
24 października 2010

LUD MOJEGO SYNA PODĄŻA ZAPATRZONY W BOŻĄ WOLĘ:
SPRAGNIENI, ALE ODŚWIEŻENI; ZMĘCZENI, ALE NIE PRZYGNĘBIENI.
Drogie dzieci, szukajcie światła Bożego, nie podejmujcie kroków zmierzających w ciemność. Jestem przy was.
OBEJMIJCIE KRZYŻ: Kiedy go zobaczycie na niebie będziecie wiedzieć, że zbliża się ciemność. Nie bójcie się, ponieważ światło zawarte w Krzyżu nie zagaśnie. Będzie lampą w sercu Moich dzieci.
Najmilsi: ponownie wzywam was byście BŁOGOSŁAWILI swoje domy, ale przede wszystkim błogosławili się sami życiem w świętości.

Przesłanie Pana Naszego Jezusa Chrystusa do Luz de Maria
16 lipca 2011

Umiłowani, zachowajcie czujność, znak na Niebie będzie obserwowany przez wszystkich, Mój Krzyż rozbłyśnie w Moich ranach i oświecą wszystko w jednej chwili. Słońce da wielkie znaki. Na niebie zostanie ukazane to, co jest niezrozumiałe dla człowieka, aby ten, kto nie wierzy, uwierzył.

Przesłanie Pana Naszego Jezusa Chrystusa do Luz de Maria
14 września 2011

Mój Krzyż ukaże się w mocy i chwale na firmamencie niezwłocznie i każdy ujrzy swoje własne czyny. NAWRÓĆCIE SIĘ TERAZ. Moje Miłosierdzie jest nieskończone, Jestem przebaczeniem, sprawiedliwością, miłością. Nie wahajcie się zbliżyć do mnie. Otwórzcie Mi drzwi serca i umysłu. Wyrzućcie (już) TERAZ fałszywych bożków, które pociągają was do upadku coraz więcej z każdą chwilą.

Przesłanie Naszego Pana Jezusa Chrystusa, do św Faustyny ​​Kowalskiej
2 sierpnia 1934

Napisz to: Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, przychodzę wpierw jako Król miłosierdzia. Nim nadejdzie dzień sprawiedliwy, będzie dany ludziom znak na niebie taki. Zgaśnie wszelkie światło na niebie i będzie wielka ciemność po całej ziemi. Wtenczas ukaże się znak krzyża na niebie, a z otworów, gdzie były ręce i nogi przebite Zbawiciela, [będą] wychodziły wielkie światła, które przez jakiś czas będą oświecać ziemię. Będzie to na krótki czas przed dniem ostatecznym.”

INNE OBJAWIENIA DOTYCZĄCE UNIVERSALNEGO OSTRZEŻENIA

Przekaz Matki Bożej do Pedro Regis,
Brazylia 12.08.2009
„Nadejdzie dzień, kiedy ludzi dosięgnie wielka łaska. Wielki cud Boży przekształci zatwardziałe serca. Każdy zobaczy swoje błędy i otrzyma łaskę nawrócenia. Będzie to wielka szansa jaką ​​nasz Pan da Swoim dzieciom oddalonym od Niego „.

Przekaz Matki Bożej do Pedro Regis,
Brazylia 14.07.2009
„Bóg uczyni wielki cud jako przysługę dla ludzi. Ludzkość będzie miała wielką szansę na powrót do Pana. Gdy nadejdzie wielki znak, wszystkie oczy go zobaczą. Ludzie będą mieli okazję do nawrócenia. Będzie to wielki cud i wielu się nawróci „…

Przekaz Najświętszej Matki do Amparo Cuevas
Hiszpania 1983
„Będzie wam dane Ostrzeżenie i zobaczycie swoje dusze tak, jak w lustrze, to co uczyniliście podczas całego swojego życia”.

Najświętsza Maryja Panna do Christiny Gallagher
Irlandia 07/05/2002
„Wielka światłość Boga wkrótce zstąpi na świat, będzie wielki płacz i wielu będzie uciekać, próbując ukryć swój wstyd przed Bogiem”.

Najświętsza Maryja Panna do Christiny Gallagher
Irlandia 1988
„Przyjdzie znak dzięki któremu cała ludzkość doświadczy zewnętrznego poznania, że Bóg istnieje i będą wiedzieć, że pochodzi to od Boga; wszyscy ujrzą siebie takimi, jakimi są”.

Najświętsza Maryja Panna do Felisy Sistiaga
Hiszpania 1941
„Dam Ostrzeżenie, dokonam cudu, wszyscy go zobaczą, ale ludzkość, z wyjątkiem nielicznych będzie nadal wątpić. Objawiłam się w wielu miejscach na ziemi, ale mało kto wierzy”.

Najświętsza Maryja Panna do Felisy Sistiaga
Hiszpania 15.08.1969
„Zanim przyjdzie kara, Bóg wyśle Ostrzeżenie, i aby nikt nie miał wątpliwości w Ostrzeżenie będzie także Cud”.

Najświętsza Maryja Panna do Juliana Soto Ayala
México, 14.12.2004
„Kiedy wszystko wydaje się być beznadziejne przyjdzie Wielki Cud, jako ostateczny wysiłek z nieba, aby zbawiać dusze”.

Jezus do Rosy Quattrini
Kwiecień 1968
„Przyjdę by przynieść wielkie światło by zapalić wszystkie dusze. Ale będzie za późno dla tych, którzy nie rozumieją matczynej miłości. Wszyscy znajdą się w środku wielkiego Sądu”.

Maria Esperanza
Wenezuela 1980
„Nadchodzi wielka chwila Wielkiego Dnia Światła. Sumienia tego drogiego ludu zostaną gwałtownie wstrząśnięte, aby mogli uporządkować wszystkie swoje sprawy i ofiarować Jezusowi sprawiedliwe naprawienie niewierności codziennie popełnianych.”

Matka Boska do O. Gobi
Październik 1992
„Każdy człowiek zobaczy siebie samego w płonącym ogniu Bożej prawdy. Będzie to jak sąd, ale w mniejszej skali… To, co nastąpi będzie tak wielkie, że przerośnie wszystko co wydarzyło się od początku świata. Będzie to jak mały sąd i każdy zobaczy w świetle Boga swoje życie i wszystko co zrobił.”

Tłumaczyła: Bożena

Posted in Ciekawe, Orędzia Maria de Luz, Orędzia Ostrzeżenie, Warto wiedzieć, Świadectwa, Świat innymi oczami | Otagowane: , , | 112 Comments »

Wywiad Agnieszki o powołaniu

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 Styczeń 2015


Agnieszka uczestniczka pielgrzymki z nami do Medjugorje wraz z innymi członkami zespołu Guadelupe, rozmawia o powołaniu na niezalezym lublinie. Ci którzy byli na pielgrzymce pamiętają tych młodych chłopaków i dziewczyny którzy tam w Medjugorje ćwiczyli pieśń „Obudź się”. Wpis po to by pokazywać  piękną młodzież która istnieje, nie wszystko zniszczone, sami doświadczaliśmy przecież.

A tutaj wszyscy śpiewają – Niewiasta Obleczona w Słońce

Posted in Świadectwa | Otagowane: , , | 8 Comments »

Świadectwo nawróconego Żyda

Posted by Dzieckonmp w dniu 17 Styczeń 2015


Moja żona Suzanne, która jest katoliczką od urodzenia, po raz pierwszy usłyszała o Medziugorju w 1983 r.

Przechowywała w swojej pamięci opowiadania o Bernadetcie i objawieniach w Lourdes, opowiedziane przez siostry zakonne podczas jej odwiedzin w klasztorze, gdy była jeszcze dzieckiem i natychmiast uznała objawienia Matki Bożej w Medziugorju za pochodzące od tej samej Matki Bożej. Żywiła głębokie przekonanie, że sama Matka Boża przyzywa ją do tego miejsca i błagała mnie, bym zawiózł ją tam. Powiedziałem jej wówczas: „To bardzo niesprawiedliwe, że oczekujesz ode mnie, że pojadę do katolickiego Sanktuarium, gdzie odprawiane są publiczne nabożeństwa, podczas których czuję się nieswojo i jeślibyś naprawdę mnie kochała, to nie prosiłabyś mnie, abym pojechał tam z tobą”. Odpowiedziała mi: „Bernardzie, gdybyś mnie kochał, to byś mnie tam zawiózł.” Jednak nie pojechaliśmy.

Dziewięć miesięcy później, w sierpniu 1983 roku, pojechaliśmy na wakacje do Dubrownika.

To Sue zdecydowała, że powinniśmy tam pojechać. Nie byłem zbyt skłonnym jechać na wakacje do komunistycznego kraju, ale pojechałem tam, aby sprawić jej przyjemność. W trakcie pobytu na miejscu poprosiła mnie, bym zawiózł ją do Medziugorja tylko na jeden dzień. Już w momencie, gdy wybrała Dubrownik na wakacje, zdałem sobie sprawę, że miała coś innego na uwadze, więc tym razem, aby ją zadowolić, zgodziłem się odwiedzić Sanktuarium tylko na jeden dzień. Ku mojemu zdumieniu, kiedy przybyliśmy na miejsce wszystko było tam bardzo normalne, nie było żadnych publicznych pokazów pobożności na wielką skalę, nikt bijąc się w piersi nie leżał na ziemi, nikt nie zakładał worów pokutnych i nie posypywał się popiołem, byli tam sami zwykli ludzie, tacy jak Sue i ja. Mieszkańcy byli w stosunku do na bardzo życzliwi i okazali nam taką gościnność, jakiej nigdy dotąd nie zaznałem. Słyszałem wcześniej, że katolicy w tamtych stronach są antysemitami, ale kiedy powiedziałem im, że jestem Żydem odebrałem od nich jeszcze więcej życzliwości i czułem się bardzo zrelaksowany w trakcie całego pobytu. Około godziny 5-ej znaleźliśmy się w pobliżu kościoła, gdzie odmawiano różaniec i tam spotkaliśmy kogoś znajomego z Londynu; była to kobieta o nazwisku Anita Curtis. Gdy zobaczyła mnie powiedziała: „Och, to świetnie, że Żyd jest pośród osób odwiedzających Medziugorje; Matka Boża bardzo ucieszy się widząc was tutaj” Zasugerowała, że mógłbym udać się do pokoju, gdzie miało mieć miejsce Objawienie, ale pomyślałem, że nie byłoby to rzeczą stosowną, bo nie wierzę w to, co się tam dzieje, nie znam jeszcze samego Pana Jezusa, a cóż dopiero Jego Matkę i naprawdę nie wierzę w to, że Ona może ukazywać się sześciu młodym osobom. Znalazłem się obok prezbiterium stojąc w tłumie innych ludzi. Wszyscy błagali siostrę Janę, która w tym czasie posługiwała i ojca Tomislava Pervana, który był proboszczem, aby pozwolili im przebywać pokoju w czasie objawienia. Anita Curtis powiedziała Siostrze Janie, że jestem Żydem i że powinienem wejść do pokoju objawień, ponieważ Nasza Matka Boża ucieszy się na mój widok. W tym samym czasie zauważyłem, że była tam Włoszka, która miała bardzo chore dziecko. Płakała i błagała siostrę Janę, aby pozwoliła jej wejść do pokoju objawień wierząc, że jej dziecko zostanie uzdrowione. Powiedziałem do siostry Jany: „Proszę, niech siostra pozwoli tej Włoszce wejść do środka, nie jest rzeczą słuszną, abym to ja wszedł, gdyż właściwie to nie bardzo wierzę w to, co się tam dzieje”. Ojciec Pervan wyszedł i spojrzał na wszystkich tych kłócących się ludzi, a potem chwycił Włoszkę i mnie, i zanim spostrzegłem się, co się ze mną dzieje przeszedłem obok ołtarza i zostałem wciśnięty do pokoju w bocznej kaplicy, gdzie mają miejsce objawienia. Pokój był mały, bardzo zatłoczony i było w nim nieznośnie gorąco. Ludzie stali ramię w ramię ściśnięci tak bardzo, że nawet palca nie można było wetknąć. Wkrótce nadeszło sześcioro widzących, zaczęli modlić się, a potem upadli na kolana. Spojrzałem na ścianę, aby przekonać się, czy zdołam zobaczyć coś niezwykłego, czy zdołam zobaczyć Matkę Bożą, ale widziałem tylko ścianę i raczej źle pomalowaną figurę Niepokalanej Dziewicy Maryi. Nie miałem wyjścia, musiałem razem z innymi uklęknąć. Byliśmy tak ciasno upakowani, że kiedy ktoś ukląkł wszyscy musieli zrobić to samo. Pamiętam, że pomyślałem, że to niemożliwe, aby więcej osób mogło zmieścić się w pokoju, że dla stojących nie było wolnego miejsca, ale żeby uklęknąć, to przecież musiałoby być w pokoju dwa razy więcej miejsca. Tym sposobem czyjeś kolano znalazło się na mojej łydce, a inne kolano oparło się na mojej pięcie i czułem się z tego powodu nader niewygodnie. W pokoju była taka cisza, że słychać było tylko szmer oddechów ludzi, po czym milczenie to przerwał odgłos płaczu, była to Włoszka z chorym dzieckiem. Zacząłem zauważać, że w pokoju była jakaś szczególna obecność, że w tym pokoju dzieje się coś, czego nie rozumiem. A potem, zanim uzmysłowiłem sobie, gdzie jestem i co się wokół mnie dzieje wszyscy wstaliśmy i wyszliśmy.

Moja żona, która czekała na mnie ze łzami cieknącymi po twarzy, powiedziała do mnie:

„Nigdy nie dowiesz się, jak cudowną Łaską było to dla całej naszej rodziny.” Sue była tak bardzo szczęśliwa, że byłem w pokoju objawień, to było coś, czegoś wtedy nie rozumiałem, bo chociaż nie wierzyłem w to, co się działo uznałem, że jeśli przypadkiem Matka Boża podróżowała w czasie i przestrzeni, by przybyć na spotkanie z sześciorgiem widzących w Medziugorju, to nie miało to wielkiego znaczenia, czy jestem wewnątrz pomieszczenia, czy też po drugiej stronie ściany, gdyż byłaby i tak w stanie mnie zobaczyć, coś, czego po prostu nie mogłem pojąć. Więc to był pierwszy raz, gdy byłem zmuszony uklęknąć; tradycja zakazuje Żydom klękania z obawy naruszenia jednego z Przykazań, które zakazuje oddawania czci wizerunkom uczynionym ręką ludzką, a zatem stało to w przeciwieństwie do wpojonych mi w młodości nakazów ortodoksyjnej religii żydowskiej i czułem się winny temu, że musiałem uklęknąć w tym pokoju przed źle pomalowaną figurą.

Wracałem do Medziugorja wiele razy z żoną, gdyż odbierałem je jako całkiem przyjemne do odwiedzania

i przyjazne miejsce. Sprawiało mi to dużą przyjemność i wiedziałem też, że się tam dzieje coś, czego nie rozumiem, ale cokolwiek się działo, miało to wpływ na to, że wszystkie przybywające tam osoby stają się bardzo milłe i okazują sobie nawzajem uczucia przyjaźni i miłości. Tak więc jeździłem tam bez wiary, ale czerpiąc radość z otoczenia. Wciąż odwiedzałem Medziugorje przez wiele lat i traktowałem je jako miejsce, dokąd można się wyrwać, by znaleźć tam spokój, wspaniały odpoczynek i przyjaźń.

Jakieś dwa lata później, myślę, że było to w 1985 roku, Sue i ja byliśmy w trakcie jednej z naszych regularnie

odbywanych wizyt w Sanktuarium, kiedy to podczas jednego wieczoru zdecydowaliśmy się wejść na Górę Križevac, ponieważ dowiedzieliśmy się, że będzie tam miało miejsce Objawienie i że tam będzie Maria Pavlović. Dotarliśmy do stóp Krzyża bardzo wcześne i usiedliśmy na schodach tuż przed Krzyżem. Rozmawialiśmy ze sobą o naszym życiu i swoich przekonaniach religijnych: Sue mówiła o swojej wierze katolickiej, a ja na temat mojego żydowskiego wychowania. Sue próbowała mnie przekonać, że Jezus Chrystus jest moim Mesjaszem i Zbawicielem, a ja mówiłem jej, że na każdy dobry powód, by twierdzić, że jest On Mesjaszem istnieje równie dobry powód, by powiedzieć, że Nim nie jest. Oczywiście teraz już wiem, że jest to sprawa serca, a nie głowy, ale wówczas to moja głowa panowała nad wypowiadaniem sądów i wciąż nie mogłem przyjąć faktu, że Jezus jest Mesjaszem i że Jego Matka ukazuje się widzącym w Medziugorju. Rozmawialiśmy tak przez jakiś dłuższy czas i nie zauważyliśmy, że zrobiło się już zupełnie ciemno i wielki tłum zebrał się u stóp Krzyża. Usłyszałem śpiew i zobaczyłem zbliżające się w naszym kierunku światło latarki. To była Maria Pavlović ze swoją grupą modlitewną. Tłum rozdzielił się, gdy przyszła do stóp Krzyża. Przez przypadek stanęła obok mojego ramienia. Zaczęła się modlić, a potem upadła na kolana. Gdy to uczyniła stojący obok niej człowiek zapytał się mnie: „Jesteś Anglikiem?”, odpowiedziałem „Tak”. Poprosił, żebym oznajmił tłumowi w języku angielskim, że Matka Boża ukazuje się w tej chwili Marii i żeby wszyscy uklękli, zaczęli się modlić i przestali robić zdjęcia. Odwróciłem się zatem i krzyknąłem w ciemność, w stronę wielkiego tłumu: „Wszyscy na kolana, Matka Boża objawia się teraz Marii Pavlović, proszę się modlić, nie fotografować”, po czym wszyscy uklękli, poza mną, gdyż tradycja nie pozwalała mi klękać. Ale tym razem poczułem, że po tym, jak powiedziałem „wszyscy na kolana” byłoby niegrzecznie samemu nie uklęknąć. Tak więc uklęknąłem obok Marii i to był mój drugi raz, gdy to uczyniłem. Pamiętam, że było to bardzo nieprzyjemną rzeczą do zrobienia. Na ziemi były kamienie, które wrzynały się w kolana, było mi bardzo niewygodnie. Zastanawiałem się, czy katolicy nosili specjalne ochraniacze na kolana, które pozwalają im klęczeć. Takie myśli przechodziły mi przez głowę w czasie Objawienia. Wtem poczułem kroplę deszczu na mojej głowie i pomyślałem, że zaraz zacznie się ulewa, a my tu jesteśmy na szczycie góry w wielkim tłumie ludzi. Będziemy musieli schodzić powoli, zrobi się niebezpiecznie ślisko, gdy góra zostanie zmoczona, wtedy przemokniemy, i zastanawiałem się też, co każdy Żyd robi w takich sytuacjach, gdy nie ma miejsca dla niego. Objawienie zakończyło się, każdy wstał i bardzo szybko podsunięto małe magnetofony przed Marię, a przewodnicy grup tłumaczyli orędzie na różne języki, w końcu przyszła kolej na język angielski. Orędzie zostało przetłumaczone, nie pamiętam dokładnie słów, ale było tam coś na temat powrotu do życia w świetle Ewangelii; w przeciwnym razie świat ściągnie na siebie wielkie nieszczęście, a następnie, na końcu orędzia zostało powiedziane: „łza stoczyła się po policzku Matki Bożej i spadła na chmurkę, na której stała”. Pomyślałem, że to ja na pewno stałem wtedy pod tą chmurką. Tej nocy nie padało.

Kiedy wróciłem do pensjonatu, w którym mieszkaliśmy opowiedziałem młodemu amerykańskiemu

kapłanowi imieniem Robert Cox o moich przeżyciach, wtedy powiedział mi: „Bernardzie, zostałeś wezwany do przyjęcia Chrztu Św.”. Słów tych nie rozumiałem, poprosiłem go więc o wyjaśnienie. Powiedział mi, abym po powrocie do Anglii udał się do miejscowego księdza proboszcza i powiedział mu, że zostałem wzywany do przyjęcia Chrztu św. Dalej tego nie rozumiałem, więc kiedy wróciłem do Anglii, nie zrobiłem nic w tej sprawie. Jednakże myśl o tamtej kropli wody spadającej mi na głowę pozostała w mojej głowie; bardzo często wracałem w myślach do tej sprawy.

W następnym roku byliśmy znowu w Medziugorju, wtedy to przy okazji odwiedzin u ojca Jozo po to,

by usłyszeć, jak przemawia do ludzi powiedziałem do Sue, że chcę pozostać do samego końca i pomodlić się razem z ojcem Jozo. Jak zwykle był tam ogromny tłum i Sue powiedziała: „Jest tu tak wiele osób, powinniśmy wrócić do Medziugorja”, a ja rzekłem: „Chcę, żeby się pomodlił ze mną”, wtedy Sue powiedziała: „On modlił się już z tobą w kościele i już cię pobłogosławił, nie ma sensu pozostawać tu dłużej”. Tak więc czekaliśmy, czekaliśmy i czekaliśmy, podczas gdy tłum powoli znikał, aż znaleźliśmy się na czele kolejki. W międzyczasie wszystkie autokary i autobusy odjechały z powrotem do Medziugorja, a my zostaliśmy właściwie na samym końcu. Wreszcie nadeszła moja kolej, powiedziałem do Anicy, która tłumaczyła dla Ojca Jozo, że jestem Żydem i że chcę, aby Ojciec Jozo pomodlił się, aby Duch Święty (Żydzi uznają Ducha Świętego) oświecił mnie, abym czynił to, co jest dobre dla mnie. Ojciec Jozo położył jedną rękę na moim sercu a drugą objął Sue i mnie. Nie rozumiałem wypowiadanych słów, ale modlitwa brzmiała bardzo szczere. Podczas tej modlitwy poczułem, jak potężnie wali mi serce. Sue powiedziała mi później, że czuła tak, jakby moje serce miało rozedrzeć koszulę, którą miałem na sobie. Po czym modlitwa zakończyła się, a my musieliśmy znaleźć taksówkę i tak wróciliśmy do Medziugorja. Po powrocie do Anglii myślałem o spotkaniu z o. Jozo i tamtej łzie z nieba, ale jeszcze nie podjąłem się przyuczenia do wiary katolickiej i nadal nie wierzyłem.

Rok po tym, w sierpniu 1987 roku, Ojciec Slavko uczestniczył w nabożeństwie katolickiej odnowy

charyzmatycznej w sanktuarium kościoła katolickiego w Walsingham, w Hrabstwie Norfolk w Anglii, w którym razem z Sue wzięliśmy udział. Było to wieczorne nabożeństwo pokutne, po którym Ojciec Slavko miał uczcić Najświętszy Sakrament w adoracji eucharystycznej. Zgromadzeni podchodzili do kapłanów, którzy stali przed namiotem i wyznawali po jednym grzechu. Po czym każdy z nich zapalał świecę i wychodził w geście symbolicznym w stronę ciemności. Byli rozradowani na samą myśl, że Boża Miłość przebaczyła im grzechy, świętowali, śpiewali i tańczyli z radości, że zostali uwolnieni z jarzma grzechu. Na koniec procesja ta ze śpiewami i tańcami, pełna hałaśliwie zachowujących się ludzi weszła do kaplicy pojednania w Walsingham, gdzie miała mieć miejsce adoracja eucharystyczna pod przewodnictwem o. Slavko. Oiciec Slavko stanął za ołtarzem i patrzył na ten tętniący życiem, głośno zachowujący się, podekscytowany tłum. Stał nie poruszając się, jedynie patrzył na ludzi. Oczywiście czekał, aż się wyciszą i wejdą w stan adoracji. Czekał długo, trwało to dobre kilka minut. W normalnej sytuacji wyszedłbym na zewnątrz w obawie, że złamię przykazanie, które miałem wpojone od młodości. „Nie będziesz oddawał czci posągom uczynionym ręką ludzką, nie będziesz się im kłaniał”, ale tym razem zostałem na miejscu. Byłem zafascynowany tym, co się działo, oczekiwaniem o. Slavko, aż tłum powoli ucichnie i znieruchomieje, aż ludzie zastygną w bezruchu, cisi i uspokojeni. Nie było słychać żadnego dźwięku w pomieszczeniu. Przypomniało mi to ciszę w pokoju objawień lata temu. O. Slavko powoli postawił Monstrancję na ołtarzu i wystawił Najświętszy Sakrament na widok zgromadzonych. Był to doskonały spokój we wzniosłym bezruchu. Wszyscy upadli na kolana. Znowu byłem ostatnią stojącą osobą, ale tym razem poczułem wewnętrzne przekonanie, że powinienem również uklęknąć, z tym że za tym trzecim razem było tak dlatego, że sam tego chciałem. Tak więc uklęknąłem i gdy to uczyniłem, to w tej wszechogarniającej chwili patrzyłem na twarze ludzi wokół mnie, którzy wpatrywali się w Najświętszy Sakrament. Następnie spojrzałem na Najświętszy Sakrament i w jakiś sposób odczułem, że była tam Święta Obecność patrząca na ludzi klęczących przed Nią. W tamtej chwili otrzymałem prezent, którego nigdy nie zdołam wyjaśnić, ponieważ jest to czysty dar. Zrozumiałem, że Bóg jest prawdziwie obecny w Najświętszym Sakramencie. W tej samej chwili Jezus wezwał mnie, abym zaakceptował Go jako mojego Zbawiciela i to uczyniłem.

Wróciłem do Anglii i poprosiłem mojego księdza Proboszcza, aby przyuczył mnie do wiary katolickiej.

Pochodząc z kultury żydowskiej nie byłem ochrzczony, podczas katechez uczono mnie więc o sakramencie Chrztu św., zdałem sobie wtedy sprawę, że otrzymuję wspaniałą okazję, by rozpocząć życie na nowo i że poprzez Chrzest św. zostanę obmyty jak nowonarodzone dziecko. Narodzę się na nowo i wszystko, co działo się ze mną i wszystko, co kiedykolwiek uczyniłem w przeszłości będzie tak, jakby się nigdy nie wydarzyło. Nie było wiele rzeczy, które były dla mnie trudne do zrozumienia, ale przyjąłem je, bo byłem ogarnięty myślą, że jest to wspaniała szansa, jaką daje mi Bóg. Z utęsknieniem czekałem na dzień, w którym miałem zostać przyjęty do Kościoła świętego i ochrzczony. Dowiedziałem się o rzeczywistej obecności Chrystusa w Eucharystii, coś co już wcześniej uznałem za fakt i dowiedziałem się, że Pan Bóg przychodzi do nas każdego dnia we Mszy Świętej, aby nas ożywić fizycznie i duchowo, a kiedy popełnimy nieuniknione błędy, których wszyscy dopuszczamy się z powodu naszej ludzkiej ułomności, to mogę wówczas pójść do kapłana udzielającego sakramentu Spowiedzi św. i – o ile będę prawdziwie skruszony – popełnione przeze mnie grzechy zostaną mi odpuszczone. Jako neofita wychowany w wierze żydowskiej zdaję sobie sprawę, że wszystko, co jest obecne w Wierze Katolickiej jest głęboko zakorzenione w wierze żydowskiej. Zatem nie tyle stawałem się katolikiem, co pełnym Żydem i jestem naprawdę wdzięczny, że Pan Bóg w swojej nieskończonej Łasce dał mi tę wspaniałą okazję.

Zostałem przyjęty do Kościoła katolickiego, przyjąłem sakramenty Chrztu św. i Bierzmowania oraz

przystąpiłem do Pierwszej Komunii Świętej w czwartek 13 kwietnia 1987 r. Tak się złożyło, że była to również pierwsza noc żydowskiej Paschy. Pierwsza noc żydowskiej Paschy i Wielki Czwartek nie zawsze wypadają w tym samym dniu, ale w tym roku tak się wydarzyło. Naród żydowski wierzy, że Mesjasz przyjdzie w pierwszą noc Paschy, jest to tradycja i ludzie czekają na Mesjasza, który ma przyjść w tę noc. Do mnie Mesjasz przyszedł właśnie tej nocy, kiedy zostałem ochrzczony, przyjąłem Bierzmowanie i Pierwszą Komunię Świętą.

Otrzymałem jeden dodatkowy mały prezent, który jestem pewien, że był darem od naszej Matki Bożej.

Ten doniosły dzień dla mnie, 13 kwietnia 1987 r. był też dniem moich urodzin i jestem pewien, że był to prezent od mojej Matki Bożej, która wezwała mnie i nakłoniła do uklęknięcia w tych trzech przypadkach, które razem złożyły się na ten dzień pokrywający się z datą moich urodzin. Urodziłem się ponownie w swoje urodziny. Jakże cudowną Łaskę otrzymał ten Żyd.

W ciągu kolejnych lat odwiedzałem Medziugorje wielokrotnie i bardzo zaprzyjaźniłem się z wszystkimi

franciszkanami: o. Ivanem, o. Orićem, o, Pervanem, o. Svetem i o. Slavko, którzy zawsze gościnnie przyjmowali mnie jako Żyda, który stał się katolikiem dzięki temu, że doświadczył Medziugorja. Miałem przywilej poznania z bliska Ojca Slavko, który ma wiele miłości do narodu żydowskiego i zawsze był zainteresowany jego kulturą. Kiedy wybuchła wojna w 1990 roku założyłem organizację charytatywną w Anglii, która dzięki hojności mieszkańców tego kraju udzieliła pomocy dla całej Chorwacji oraz Bośni i Hercegowiny o wartości ponad dziesięciu milionów funtów. Chcieliśmy pomagać tym ludziom, którzy pomogli nam tak bardzo poprzez osobiste przykłady wiary, gościnność i przyjaźń. Obok żywności i zaopatrzenia medycznego dostarczyliśmy sto sześćdziesiąt pojazdów, które zostały pozostawione w regionie, aby mieszkańcy mogli pomagać sobie nawzajem dostarczając pomoc humanitarną i środki medyczne do odległych miejsc, gdzie były one najbardziej potrzebne, do miejsc, które znalazły się w strefach walk zbrojnych. Moje wysiłki były bardzo chwalone, ale ja byłem zaledwie przedstawicielem wielu ludzi, którzy dołączyli się do pomocy, kierowców konwojów humanitarnych, ofiarodawców wpłat pieniężnych, żywności i wyposażenia medycznego. Najbardziej odczuwałem i najwięcej zdawałem sobie sprawę z faktu, że my, którzy nieśliśmy pomoc byliśmy stroną uprzywilejowaną i że to raczej my winniśmy dziękować ludziom z Chorwacji oraz Bośni i Hercegowiny niż oni nam. Ludzie z Chorwacji oraz Bośni i Hercegowiny, którzy cierpieli podczas tej straszliwej wojny byli jej ofiarami i stawali się podobni do Chrystusa w swoim cierpieniu. Poprzez swoje trudności i cierpienia dali nam szansę, aby im pomóc i udowodnić, że kochamy się wzajemnie tak, jak Pan Bóg nas kocha. Byliśmy uprzywilejowani, my, którzy otrzymaliśmy dar bycia w stanie im pomóc i było to dla nas łaską. W latach wojny, bardzo ściśle współpracowałem ze wszystkimi Ojcami franciszkanami i wtedy właśnie bardzo przybliżyłem się do o. Slavko. Spędziliśmy razem bardzo wiele czasu. Musiało to być dziwne dla wielu osób, że ojciec Slavko i ja mogliśmy tak bardzo zaprzyjaźnić się ze sobą, gdyż nasze osobowości i pochodzenie kulturowe były tak różne od siebie. O. Slavko powiedział do mnie: „Bernardzie, jesteś prawdziwym przyjacielem” i są to słowa, które bardzo sobie cenię.

„Kiedy proszę cię o pomoc zawsze mówisz od razu tak, nigdy nie zapytałeś, czego chcesz, abym ci zrobił,

w jaki sposób mogę to zrobić dla ciebie i dlaczego chcesz mojej pomocy. Ty mówisz tylko: tak, pomogę. Wiesz instynktownie, że nie będę prosić o nic, czego nie mógłbyś wykonać. Ty masz do mnie zaufanie. To – powiedział – było rzeczywistą miarą prawdziwego zaufania, przyjaźni i dlatego uważam cię, za prawdziwego przyjaciela”.

Ojciec Slavko jest niewątpliwie Świętym i przebywa teraz z naszym Panem w niebie, a dla mnie żydowskiego

konwertyty być zaliczanym w poczet przyjaciół Świętego jest przywilejem, który wykracza poza wszelkie słowa.

BERNARD ELLIS

Posted in Medziugorje, Nawrócenia, Świadectwa | Otagowane: , , | 109 Comments »

TAJEMNICA OJCA MAKSYMILIANA I ZWYCIESTWA POLSKI

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 Listopad 2014


Posted in Film, Prześladowanie Chrześcijan, Świadectwa, Świat innymi oczami | Otagowane: , | 59 Comments »

Przerażające wyznania: Marcin Boczek

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 Listopad 2014


W życiu Marcina Boczka było już wszystko; próby samobójcze, narkotyki, alkoholizm, przygodny seks, bezdomność, zboczenia seksualne, ciężki wypadek. Właściwie nie powinien już żyć. Ale żyje – i co dziwne – ma się nad wyraz dobrze. Najbardziej jednak przerażające jego doświadczenia wiążą się z okultyzmem i demonami: „rzucało mną po ścianach!”. Jeśli masz słabe nerwy – nie oglądaj.
Film ten jest pełną wersją wraz z przerażającymi szczegółami i zaskakującym finałem.
Obecnie Marcin Boczek jeździ po Polsce (i za granicę) zaświadczając o cudzie swojego uwolnienia, uzdrowienia i nawrócenia wszędzie tam gdzie zostanie zaproszony.

Posted in Film, Nawrócenia, Szatan, Świadectwa | Otagowane: , , , , | 43 Comments »

Niezwykła historia Alana w Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 15 Listopad 2014


Pozdrawiam wszystkich z Piotrkowa Trybunalskiego. Medjugorje przyjechało do Polski. Oto program na dziś w którym będę brał udział:

09.00 – Dalsza rejestracja uczestników
10.00 – 10.30 Modlitwa i śpiew
10.30 – 11.30 Katecheza ks. Piotr Pawlukiewicz
11.30 – 12.30 Przerwa
12.30 – Świadectwo Jakova Čolo z Medziugorja
13.30 – Obiad
15.00 – Koronka do Miłosierdzia Bożego – Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia z Sanktuarium w Krakowie – Łagiewnikach

15.15 – 16.15 Świadectwo polskiego księdza Marka Bałwasa
16.15 – 17.15 Świadectwo wspólnoty Cenacolo
17.15 -18.30 – Kolacja
18.30 – Modlitwa różańcowa
19.00 – Msza Święta, kazanie o. Stanko Ćosić
20.30 – Adoracja Najświętszego Sakramentu – o. Stanko Ćosić
21.00 – Taniec i śpiew

Możecie oglądać transmisję na żywo na stronie -http://www.centrummedjugorje.pl/PL-H4/aktualnosci/532/transmisja-festiwalu-mlodych.html

W każdy poniedziałek wieczorem o godz 20, na stronie internetowej, marytv.tv emitowany jest wspaniały program „Owoce z Medjugorje” .  Każdy odcinek zawiera świadectwo jednej lub większej liczby osób, których życie zostało zmienione przez Matkę Bożą z Medjugorje. Wszystkie programy są dostępne w archiwum na ich stronie internetowej. 29 września 2014 r. wyemitowano świadectwo Barbary Labrosse.
.
Po przedstawieniu się, Barbara wyjaśniła, że chce przekazać historię o tym, co się stało z jej bratem, Alanem. Zaczęła od tego, że jej rodzina pochodzi z Irlandii Północnej z miasta  Ballymena.  Ich matka była katoliczką, a ojciec był protestantem. Matka  po pierwszej pielgrzymce do Medjugorje w 1980 roku, stała się organizatorką pielgrzymek do Medjugorje, a po 25 latach takich wyjazdów i modlitwy tam, jej mąż przeszedł na katolicyzm. W 2009 roku Alan, najmłodszy z trzech braci Barbary, został zaproszony, aby pojechać na pielgrzymkę do Medjugorje  z jego kuzynem i ciotką. Alan zaprotestował: „Nie zamierzam tam jechać i przebywać wśród tych świętych dewotek”. Ale jego kuzyn nie chciał jechać bez niego, więc w końcu się zgodził.
Barbara jego siostra była zaskoczona, że Alan, który był w wieku 29 lat po przyjeździe nie zajął  się imprezowaniem, na co miał pieniądze.

Ave Maria „napisane z kamieni na Górze Krzyża
.
Pierwszy dzień po przybyciu Alana do  Medziugorju, on wspiął się na Górę Križevac. Zrobił to samo na drugi dzień. Powiedział, że nie wie, dlaczego tak postąpił. Na trzeci dzień, powiedział do kuzyna: „Jeśli przyszło by mi umrzeć gdzieś w świecie, to chciałbym umrzeć właśnie tu”. W tym samym dniu, wspiął się kolejny raz na  Kriżewac, podczas gdy jego przyjaciele czekali na niego w kawiarni u podnóża Góry. Poprosił ich, aby mieli oko na niego, ponieważ było bardzo ciemno. Po jakimś czasie  wysłał wiadomość tekstową, która tak brzmiała: „Wiedziałem, że miałem tu przyjechać. Jest to najpiękniejsze miejsce na ziemi.” Gdy zszedł z góry, spotkał swoich przyjaciół w kawiarni.
Kiedy odchodzili z kawiarni,  zadzwoniła matka Alana, Teresa, z Irlandii. Powiedział jej przez telefon: „Kocham to miejsce. Jest to najpiękniejsze miejsce„. Jego matka opowiedziała nam, że przez telefon ​​brzmiał głos bardzo  zadowolonego Alana, Który powiedział jej, że był u spowiedzi z całego życia. Jego matka była bardzo zadowolona, ​​bo nie brał udziału we mszy i nie chodził do spowiedzi od wielu, wielu  lat, mimo że został wychowany w katolickiej wierze. W czasie tej rozmowy telefonicznej z Matką, cąły czas mówił, nie było przerwy, jakby chciał jej coś z serca powiedzieć. Ale w końcu odłożył słuchawkę, a ona poszła do łóżka około północy, po odmówieniu modlitwy. O godz. 02:45, Teresa obudziła się i skorzystała z łazienki. Po powrocie do sypialni, usłyszała głos który  opisała jako pochodzący od Ducha Świętego. Głos ten mówił do niej: „Teresa, należy modlić się za duszę Alana.” Ona tak naprawdę nie przejęła się  tym, bo właśnie rozmawiała z Alanem parę  godzin temu i wszystko było dobrze. Niemniej jednak, postanowiła pomodlić się Koronką do Bożego Miłosierdzia za niego, a następnie udała się z powrotem do snu.
Następnego ranka ciotka Barbara poszła obudzić Alana i jego kuzyna, którzy spali w jednym pokoju. Po zbudzeniu kuzyna, on próbował obudzić Alana, lecz uświadomił sobie, że Alan już nie żyje.
Ciotka Barbara powiadomiła dwóch księży w Irlandii o tym, a oni przyszli do domu Teresy, aby przekazać tą wiadomość  Teresie i jej mężowi. Alan zmarł w sobotę, 26 września 2009 roku i oświadczono im że ciało Alana nie może być wydane, dopóki nie zostanie dokonana sekcja zwłok. W  środę dostali telefon,  że ciało Alana zostanie wysłane do Mostaru celem autopsji i następnie może zostać odesłane do domu.
Grabarz, który większość katolików w Ballymena chował na cmentarzu, Wally John, przyszedł  do  Barbary i  wyjaśnił, że nie będą w stanie zobaczyć ciała Alana, bo nie będzie zabalsamowane. Powiedział, że w Bośni, nie balsamują ciała i zwykle grzebią je w ciągu jednego dnia z powodu upału. Teresa i jej mąż byli bardzo przygnębieni. Teresa powiedziała: „Nie akceptuję tego. Muszę zobaczyć jego twarz. Muszę zobaczyć, że to mój syn! ” Więc Wally John wyjaśnił, że wszystko, co mże zrobić, to umieścić w trumnie szybkę na wprost twarzy i pod specjalnym światłem, będą mogli go widzieć przez 10 minut.
Tymczasem ciotka Barbara była jeszcze w Medziugorju i dzieliła się z ludźmi tam, tym jak  Teresa jest  zakłopotana, bo nie będzie mogła zobaczyć twarzy swojego syna. Ludzie w Medziugorje, obiecali że zaraz  zaczną pościć i modlić się o to, by matka i ojciec Alana mogli zobaczyć twarz swojego syna.
Po sekcji zwłok w Mostarze, ciało Alana zostało przewiezione do Wiednia, a następnie do Heathrow. W Heathrow  ciało nocowało w samochodzie i nazajutrz zostało przywiezione do Belfastu. Minęło siedem dni  od śmierci Alana. Jego ciało, które nie zostało zabalsamowane, podróżowało w upale przez  różne  kraje i klimaty.
Grabarz Wally John, był zaskoczony, gdy zobaczył uśmiech na  twarzy Alana.  Wkrótce Wally John zawołał rodzinę do pokoju i otworzył trumnę. Wszyscy byli w szoku, gdy zobaczyli, że Alan nie miał żadnych oznak stężenia pośmiertnego. Nie było na nim żadnego znak rozkładu. Barbara powiedziała, „On rzeczywiście był ubrany i wyglądał jak święty. Miał na sobie czarny garnitur, białą koszulę i czarny krawat.” Pomyśleliśmy że jakiś anonimowy  pan kupił garnitur i ubrał w Mostarze Alana.  W kieszeni Alana była kartka z napisem: „Dla mojej mamy.” Poniżej w tekście  napisane do nas,  że chce by matka Alana zobaczyła syna po powrocie do domu  pięknego.
Wally John powiedział, że nie może tego zrozumieć –  to musi być cud – cud, ze względu na modlitwy ludzi i post w Medziugorje. Powiedział, że po 25 latach bycia grabarzem, tylko on mógł opisać to jako cud. Alan został złożony do grobu po kolejnych trzech dniach. Został pochowany w święto św Faustyny, 05 października.
Jakby tych niesamowitości  było mało, Barbara opowiedziała, dalszy ciąg historii. Kiedy dostali raport z autopsji, to stwierdzał on, że Alan zmarł z przyczyn naturalnych. To się nazywa „syndrom nagłej śmierci”. Nie miał ataku serca; Jego serce po prostu przestało bić. Raport mówi, że umarł między 3:00 a 4:00 rano.  Jego serce przestało bić o 3:00 z podpisem patologa w Mostarze. Kiedy Barbara przekazała  rodzicom Alana tą informację,  Teresa zeskoczyła z kanapy i wpadła w histerię.  Teresa poinformowała Barbarę  że Alan zmarł wtedy, gdy ona modliła się o 3:00 w nocy Koronką do Bożego Miłosierdzia  jak Duch święty  prosił. Ona była  tysiące mil od niego, modląc się za jego duszę, gdy on  zmarł!
Teresa zmarła 18 miesięcy później. Aż do tego czasu, ona była w Medziugorju 60 razy! Była świadkiem wielu cudów, ale ten był największy.  „Barbara powtarza, że ​​Alan  odesłany do domu wyglądał jak święty. – Żadnych śladów rozkładu„. A w kieszeni, miał  medalik. Na tym medaliku było Miłosierdzie Boże. Został odesłany do domu z nim w jego trumnie. Amen. „

http://www.spiritofmedjugorje.org/index.php

Posted in Cuda, Medziugorje, Nawrócenia, Świadectwa | Otagowane: , , , , | 207 Comments »

Pierwsza indywidualna pielgrzymka tłumaczki Bożeny do Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 26 Październik 2014


królowaczłowiekMedjugorje… Słysząc jak wiele ludzi tam jedzie, i że jest to “kawałek nieba na ziemi”, też zaczęłam marzyć by się tam znaleźć. To było takie intensywne marzenie… I stało się, niespodziewanie otrzymałam pieniądze, które wystarczyły na pokrycie kosztów pielgrzymki! Leciałam sama myśląc, że będzie to czas duchowy tylko ja, Maryja i Bóg. Wertowałam internet by dowiedzieć się jak najwięcej o tym miejscu, bo będąc bez przewodnika człowiek traci cenny czas. Pan Bronek był tak miły, że odpowiedział na wszystkie nurtujące mnie pytania także wiedziałam co, gdzie i jak.

Już w autobusie z Dubrownika do Medjugorie poznałam osoby które będąc tam już wcześniej, znów tam powracały, a które “przez przypadek” spotkałam znów tam na miejscu kiedy potrzebny był mi kolejny “drogowskaz”. Zauważyłam, że samotna pielgrzymka nigdy nie jest samotna, i będąc w tym “niebie” Pan Bóg stawiał mi na drodze odpowiednich ludzi, których akurat potrzebowałam w danym momencie!

Na miejsce przyjechałam dzień przed objawieniem dla Mirjany. Oczywiście masa pielgrzymów na 15 tyś. ludzi 13 tyś. z nich to Włosi! Noce już były chłodnawe więc nie zdecydowałam się, jak to robią Włosi, iść na całą noc na górę Objawień. Rano wraz z innymi pielgrzymami z hotelu (matka i córka z Meksyku będącymi tam po raz czwarty oraz lekarz z Rzymu, który był tam właśnie po raz 40ty począwszy od roku 2005!) – poszliśmy w stronę Podbrdo znanymi im ścieżkami, przechodząc koło domu Mirjany. Następnie widzieliśmy ją udającą się na miejsce objawienia. Była masa ludzi, także na wózkach i o kulach oraz z widocznymi innymi problemami.

Tu Podbrdo- zdjęcia z google: https://www.google.es/search?q=medjugorje+na+podbrdo&client=firefox-a&hs=GQO&rls=org.mozilla:en-US:official&channel=sb&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=nUBJVIvMBunIsAT59YCADg&ved=0CDEQsAQ&biw=1011&bih=691

Podczas objawienia wszelkie śpiewy i modlitwy ucichły, cała przyroda jakby nagle zamarła, nawet wiatr. Przy szczycie góry, ktoś trzymał zwisającą nad krzewami flagę Ukrainy… Przekaz z 2go października był długi i piękny. Zaraz po przetłumaczeniu przekazano go tłumom w jęz. angielskim i włoskim. Miejsce to jest piękne, pełne dzikich krzewów granatowca, głogu, malutkich fiołków alpejskich i innych roślinek, które są w stanie rosnąć w małej ilości ziemi, pomiędzy szczelinami w kamieniach. (Jak widać na zdjęciach).

Jest tam masę owadów! Siedząc blisko Krzyża na górze Objawień zauważyłam na krzaczku zakamuflowaną zieloną Modliszkę Zwyczajną (Mantis religiosa), która wydawała się mieć złączone przednie kończyny, jednocześnie będąc nieruchomo zwrócona jakby na modlitwie w stronę Krzyża. Nie darmo po angielsku nazywana jest Praying Mantis! Ten Krzyż drewniany, rzeźbiony ma w sobie jakąś cudowną moc. Dużo ludzi podchodzi doń adorując, wtedy gdy człowiek jest otwarty całym sercem na Boga, Ten do niego mówi… Nie wiem nic, jedynie tyle, że pośród wszystkich myśli w mojej głowie usłyszałam pytanie “czy mnie kochasz?” Od tamtej chwili wiem, że reszta mojego życia ma być odpowiedzią na to pytanie… Ciągle lecą mi łzy kiedy o tym myślę…

Podobnie z posągiem z brązu Zmartwychwstałego Chrystusa. Ciągle jest tam kolejka, więc dopiero za trzecim razem udało mi się jakoś w niej stanąć. Z kolana Zmartwychwstałego Chrystusa wypływa woda, inni mówią łzy, inni olej…

Tu video http://www.youtube.com/watch?v=6W165TsaFzw

Jest to cud i tradycją jest zakup chusteczek by nimi otrzeć tą wodę i mieć je jako swego rodzaju sakramentalia. Czytałam o cudach powrotu do zdrowia ludzi mających wiarę w boską moc tych kropli. Tak więc stojąc w tej kolejce, nie wyglądającej na długą takie myśli mi przychodziły do głowy: ależ ludzie, potrzyjcie te chusteczki i dalej, niech posuwa się ta kolejka… czyżbyście nie mieli  wiary będąc tu? A ludzie jakby coraz to powolniej i dokładniej zaczynali tą nogę wycierać. Była noc, więc inni zaczęli przyświecać latarką czekając na wypłynięcie kropli…. A kolejka jak była długa, tak dalej wydawała się taka sama… Patrząc na tych ludzi i zapominając o długości kolejki człowiek wpadł w zadumę jakby adoracyjną… Ludzie podchodzący do Jezusa, wycierający Jego jak by ranę, niektórzy tak “profesjonalnie” jakby dłońmi pielęgniarki… inni dokładnie roztrzepując całą powierzchnię chusteczek (większość ludzi miała ich po 10 bo tak je można kupić w paczce) i delikatnie ocierając nogę. W międzyczasie siostra zakonna przytuliła się do jednej nogi w długiej ekstazie, potem inny duchowny trwał długi czas na modlitwie z głową w stopach Zmartwychwstałego Mistrza. Adoracja… czas nie istnieje…

Następnego dnia udaliśmy się na spotkanie z widzącą Vicką, tłumaczenie znów było po angielski i włosku. Wspaniałe przeżycie! Na koniec Vicka modliła się w intencjach pielgrzymów i tak zatopiła się w modlitwie, że ocknęła się chyba dopiero po 40 minutach. Wielu pielgrzymów nie miało cierpliwości, albo musieli iść do autobusów. Trochę przykre to było, że tak trudno nam o cierpliwość, stałość. Na koniec poprosiła, że jeśli chcemy możemy łączyć się z nią na modlitwie podczas kiedy Maryja Panna objawia się jej codziennie o godz. 18:40!

W pierwszy piątek o 15 udaliśmy się na Drogę Krzyżową na Krizevac.

(fotki google) https://www.google.es/search?q=Krizevac&client=firefox-a&hs=rJP&rls=org.mozilla:en-US:official&channel=sb&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=FE5JVOb-Nc_fsATp94CQDQ&ved=0CCcQsAQ&biw=1011&bih=691

Jest to góra 540m n.p.m. Masę ludzi, głęboka atmosfera, wielu dźwigających swoje dzieci na plecach, wielu na boso, ludzie w różnym wieku… Po ostatniej stacji – niespodzianka – stacja “zmartwychwstania”!!! Nadzieja!

Krzyż jest potężny. Mówi się, że niektórzy widzieli tu Maryję klęczącą pod krzyżem. Sama Maryja Matka w orędziach mówi,że zawsze się tam znajduje, pod krzyżem. Wielu widziało krzyż ten kręcący się wokół siebie i zamieniający się w złoty znak Tau. Warto poczytać o historii tej góry i tego Krzyża.

Pochodziłam sobie dużo po tych górach, po tych pięknych miejscach, cichych, prostych mających w sobie coś radosnego… Nie będąc autokarem wszędzie trzeba dojść albo wziąć taksówkę…

Codzienne Msze św. o godz 18 – piękne przeżycie! Stałe części są po łacinie, reszta tłumaczona jest na języki pielgrzymów! Wystarczy mieć radio i wrzucić 92,7 i masz ładnie tłumaczone na polski. Przed Mszą św. 2 części Różańca św, po Mszy trzecia cześć. Jest to na prośbę Maryi, która prosiła by godnie być przygotowanym do Mszy należy odmówić 2 części Różańca, a na podziękowanie jedną.

W pierwszy czwartek były modlitwy w intencji kapłanów. Padało od początku Różańca, całą Mszę i godzinną Adorację i nikt nie ruszył się stamtąd! Komunia św trwała długo bo każdy musiał podchodzić do ołtarza. Ledwie skończyła się Adoracja – przestało padać!

W niedzielę, mój ostatni dzień jacyś Włosi porwali mnie na kawę po włoskiej Mszy św. – są one pełne pięknych śpiewów, które ja lubię. Poznałam braciszka, który obchodzi urodziny w ten sam dzień co ja! A obiad też włoski z inną grupą Włochów – w żadnym wypadku nie czułam się sama! Mimo, że nie mówię w ich języku jakoś porozumiewaliśmy się! “Zaciągnęli” mnie też do Medjugorskiego Radia Maryja, gdzie modlitwę prowadził Włoski założyciel radia ojciec Livio Fanzaga. Nigdy o nim wcześniej nie słyszałam, a jest on autorem wielu interesujących książek!

Kładąc się spać w ostatnią noc, mając spakowaną walizkę wypchaną pamiątkami zaczęłam czytać jedną z zakupionych książek o początkach objawień… Doszłam do strony setnej i zmuszając się do spania tak bardzo pragnęłam by zostać tam choć jeszcze jeden dzień dłużej… Mam głęboką nadzieję tam powrócić.

To są moje główne przeżycia w Medjugorie. Wszystkiego człowiek nie jest w stanie opisać. Tym wpisem chcę dać swoje świadectwo o tym, że jest to miejsce pełne Boga, gdzie gospodarzy Maryja – Gospa-Królowa.

Dziękuję Ci Maryjo, że dzięki blogowi Bronka mogłam się dowiedzieć o Medjugorie, że mnie do siebie zaprosiłaś, przywiodłaś, ukazałaś radość życia z Tobą i proszę Cię, pomagaj mi codziennie odpowiadać “tak” na Miłość Twojego Syna. Ave Maryja!

Bożena

A poniżej dla Bożenki za to że poświęca czas dla nas.

Posted in Medziugorje, Świadectwa | Otagowane: , , | 95 Comments »

Czas na nawrócenie

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 Wrzesień 2014


Kiedy u Artie Boyle, ojca rodziny z trzynastu dziećmi z Boston, zdiagnozowano śmiertelnego raka płuc, on i jego rodzina byli zdruzgotani.  Artie Boyle, udał się do niewielkiej miejscowości w Bośni i Hercegowinie – do  Medjugorje, aby tam szukać cudownego uzdrowienia.

Film „czas na nawrócenie”   dokumentuje emocjonalną podróż Artie w nieznane, oraz niezwykłą serię wydarzeń, które na zawsze zmieniły jego życie.

Boston

Rodzina Artie Boyle

Zwiastun filmu

Posted in Cuda, Film, Medziugorje, Nawrócenia, Świadectwa | Otagowane: , , | 94 Comments »

Konaj Lachu!

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 Sierpień 2014


ukrai

Zamordowani w Katerynówce (pow. Łuck) – synowie małżeństwa Gwiazdowskich i (w środku) Stasia Stefaniak, córka Polaka i Ukrainki, z rozprutym brzuchem i połamanymi kończynami
źródło: Rzeczpospolita

Relacja Bronisławy Murawskiej-Żygadło

Byliśmy wtedy wszyscy w domu: ojciec Antoni, bracia Marian – lat 16, Adam – lat 9, siostra Basia – lat 2 i ja – 15-letnia dziewczyna. Mama Antonina w tym czasie poszła do mieszkającego obok brata mego ojca Aleksandra Murawskiego.

Mordercy spod znaku UPA spotkali ojca na podwórzu, wprowadzili go do kuchni i kazali mu położyć się na podłodze. Pamiętam wybladłą twarz ojca. Szepnął cicho do nas: „kładziemy się, dzieci, oni teraz będą rabować”. W tej sekundzie usłyszałam wystrzał karabinowy. Trzymałam w ręku siostrzyczkę Basię. Poderwałam się nagle i wyskoczyłam przez okno. Basia wypadła mi z rąk. Padły za mną strzały. Biegłam jak szalona w kierunku pola. Wpadłam w gęstwinę wysokiego łanu żyta, to mnie ocaliło.

Za mną skoczył do okna brat Marian. Trafiły go jednak dwie kule morderców: jedna w plecy obok łopatki, druga roztrzaskała mu dolną lewą żuchwę. Upadł do tyłu z powrotem do wnętrza mieszkania i zawisł na biegunowej kołysce stojącej pod oknem. Marian zapamiętał tylko dwa słowa ukraińskiego mordercy, który w tym momencie podszedł do kołyski i chwyciwszy go za włosy zwisającej w dół głowy, warknął „konaj, Lachu”.Nieprzytomna ze strachu biegłam przed siebie, na oślep, aż do zupełnego wyczerpania sił, myśląc tylko o jednym, aby być jak najdalej od zagrody, gdzie byli banderowcy. Wydawało mi się, że jestem już dość daleko, że to miejsce jest bezpieczne. Usiadłam straszliwie zmęczona, pełna najgorszych myśli i przeczuć o losach mojej rodziny. Po pewnej chwili zauważyłam idącego miedzą w moim kierunku znajomego Ukraińca Miszę Uniszczuka. Zatrzymał się przy mnie. Rozdygotanym głosem opowiedziałam mu o zabiciu mojej rodziny. Wysłuchał mnie i patrzył współczująco. Nie czułam przed nim strachu, chociaż był Ukraińcem. Uzyskałam od niego pocieszającą informację, że widział mego brata Mariana, rannego, leżącego pod krzakiem leszczyny tuż nad rowem koło naszego domu.

Nie pamiętam już, ile czasu minęło, nim odważyłam się powrócić na swoje podwórze. Przed progiem domu ujrzałam leżącego w kałuży krwi mego ojca, nieco dalej leżał zmasakrowany braciszek Adaś, pod oknem na podwórzu spoczywało na ziemi ciałko dwuletniej Basi skłute bagnetem lub nożem. W sąsiedniej zagrodzie u stryja Aleksandra leżała martwa moja mama, miała zupełnie pociętą głowę. Nieco dalej na tym samym podwórzu zobaczyłam martwą babcię Bronisławę – matkę mego ojca, zmasakrowane zwłoki stryja Aleksandra i jego dwóch córeczek w wieku 7 i 9 lat. Widząc po raz pierwszy trupy, i to najbliższych mi osób, poczułam w głowie zamęt i chaos. Ogarnęła mnie dziwna apatia, drętwota myśli i ciała. Nie wiem, ile to trwało.

Z tego odrętwienia wyrwały mnie głosy powracających ocalałych mieszkańców wsi. Było już prawie pod wieczór. Każdy z nich poszukiwał kogoś ze swojej rodziny. Informowano, kto zginął, a kto ocalał. W pobliżu krzaka leszczyny, tak jak mówił Misza Uniszczuk, odnalazłam brata Mariana. Podbiegłam do niego. Dolną twarz miał zupełnie poszarpaną. Nie mógł mówić. Ruchem ręki poprosił o papier i ołówek. Napisał: „Uciekaj szybko! Ratuj swe życie! Ja z pewnością umrę”.

Co chwila powiększała się grupa ocalałych z pogromu mieszkańców kolonii. Każdy szukał bliskich. Zapadł zmrok. Mnie przygarnęła rodzina Jadowskich. Nocowaliśmy w zbożu, bez nadziei na wyrwanie się z tego piekła. Wszyscy radzili, że trzeba uciekać do Bystrzycy, gdzie stacjonują niemieccy żołnierze. Mego brata załadował na wóz znajomy Ukrainiec Tychon i wieczorem zawiózł do Bystrzycy do niemieckiego wojskowego lekarza. Tam jednak lekarz go nie przyjął, więc przywiózł go z powrotem. Rannym Marianem zajęłam się ja i sąsiedzi Jadowscy.

Na drugi dzień rano przyjechało kilkunastu niemieckich żołnierzy. Oglądali ofiary mordu, coś zapisywali. Kazali szybko pochować zamordowanych. Pod ich osłoną ludzie pościągali odnalezione trupy i pochowali we wspólnym grobie 28 zwłok. Zwróciłam się z prośbą do dowódcy niemieckiego oddziału, aby pomógł zabrać mego rannego brata. Kazał opróżnić furmankę, na którą położono rannego. (…)

Źródło: http://www.rp.pl/artykul/160981.html?p=1

 

POLECAM KLIKNĄĆ I POCZYTAĆ WIĘCEJ NA TEN TEMAT

Posted in Szatan, Warto wiedzieć, Z prasy, Świadectwa | Otagowane: , , , | 137 Comments »

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 378 obserwujących.