Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for the ‘Świadectwa’ Category

MEDJUGORIE – Może się zmienić każdy człowiek

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 października 2018

Reklamy

Posted in Medziugorje, Świadectwa | Otagowane: , | 31 Komentarzy »

Ks. Janusz Chyła: Moje spotkania z Janem Pawłem II

Posted by Dzieckonmp w dniu 16 października 2018

Od pamięci, jak powtarzał św. Jan Paweł II, zależy odkrywanie i zachowanie tożsamości. Pamięć to nie tylko cofnięcie się wstecz, ale pójście w głąb. Tym lepiej jesteśmy przygotowani do pójścia w przyszłość im głębiej rozumiemy przeszłość. Zarówno w wymiarze indywidualnym jak i wspólnotowym. Jan Paweł II wielokrotnie przypominał naszą 1000 letnią historię i ta pamięć pomogła wielu Polakom odkryć tożsamość. A teraz pamięć o Nim, można to powiedzieć bez cienia patosu, należy do naszego dziedzictwa.

Znamiennymi datami, które z pewnością będą określały naszą tożsamość przez wiele pokoleń są: 16 października 1978 roku – wybór Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową, 2 czerwca 1979 roku – pierwsza pielgrzymka do Ojczyzny ze słowami wypowiedzianymi na Placu Zwycięstwa z mocą sprawczą: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi! Tej ziemi. Kolejna data, którą nie sposób zapomnieć, to 13 maja 1981 roku – zamach na życie Papieża. Były kolejne pielgrzymki do Polski podtrzymujące ogień Ducha Świętego, podróże apostolskie, Światowe Dni Młodzieży, Wielki Jubileusz Wcielenia Syna Bożego obchodzony na wiele sposobów, i 2 kwietnia 2005 z pamiętną godzinę 21.37. Tym wydarzeniom towarzyszyły wielkie emocje. Są one potrzebne, ale jak to z emocjami bywa są ulotne i bez oparcia na trwalszej podstawie – na rozumie i woli, niewiele w człowieku pozostawiają. Dla utrwalenia pamięci o Papieżu Polaku potrzebne są nazwy nadawane szkołom i ulicom, potrzebne są tablice, pomniki i sztandary. Ale te choć wykonane z trwałych materiałów, bez człowieka i jego serca jako żywego pomnika pamięci są martwe. A zatem pamięć bez działania, sentymenty bez pogłębionej refleksji i powoływanie się na nauczanie papieskie bez uwzględnienia jego integralnej całości na niewiele się zdadzą. Misja bowiem Papieża to nie koncentrowanie uwagi ludzi na sobie samym, ale na Jezusie Chrystusie i Jego Ewangelii. 

Świadectwo chociaż odnosi się do rzeczywistości obiektywnej ma zawsze charakter subiektywny. Jako osobisty zapis pamięci, refleksji i odczuć z konieczności jest pewną introspekcją. Pragnę przywołać różne spotkania z Janem Pawłem II, które wpłynęły na moje myślenie, powołanie, a przez to na całe życie. Jan Paweł II miał tę umiejętność wydobywana ze swoich słuchaczy entuzjazmu i woli bycia lepszym. Spotkanie z nim pozwalało głębiej rozumieć siebie. Pamiętam zdumienie jakie towarzyszyło wielu (ja nie do końca byłem świadomy doniosłości chwili) gdy dotarła do Polski wiadomość o wyborze Karola Wojtyły na Papieża. Następnie inauguracja pontyfikatu ze słowami Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!To pierwszy przypadek transmisji Mszy św. w telewizji – jak wszystko wówczas – socjalistycznej. 
Moje pierwsze spotkanie „osobiste” z Janem Pawłem II miało miejsce na Jasnej Górze w 1983 roku. Było to podczas Apelu Jasnogórskiego, w przeddzień obchodów 600-lecia Jasnej Góry. Wspaniały nastrój, dialog Papieża z setkami tysięcy młodych ludzi, którzy odkrywali siłę wiary i wspólnoty. Podczas tej pielgrzymki naocznie przekonałem się o cenzurze obrazu w telewizyjnym przekazie. Był to czas kiedy starano się pokazać jak najmniej, a jeśli już pokazać, to tak, by zniechęcić do osobistego udziału w spotkaniu. Tam na Jasnej Górze, gdy wokół panował marazm i nadzieja wielu została zgaszona przez stan wojenny, byliśmy – jak mówił Papież – zawsze wolni. Towarzyszyło mi wówczas przekonanie, które po uświadomieniu wydawała się niedorzeczne. Znam się z Papieżem osobiście. To przeświadczenie, jak teraz oceniam wynikało z faktu, że Papież spotykał się z każdym człowiekiem. Owszem spotkanie dokonywało się we wspólnocie, ale nie było to nigdy spotkanie z anonimowym tłumem.

Potem były kolejne spotkania. Światowe Dni Młodzieży w Częstochowie w 1991 roku, wyjazd z Seminarium na spotkanie do Gniezna w 1997 roku. Papieska pielgrzymka do Pelplina w 1999 roku gdzie miałem okazję komentować wizytę dla Diecezjalnego Radia Głos. 
Po trzech latach pracy duszpasterskiej w Łebie, i roku studiów na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, jesienią 2002 roku rozpocząłem studia w Rzymie. To wyjątkowy dla mojego życia okres. Życie okazało się bogatsze w wydarzenia niż oczekiwałem. Możliwość trzech lat nie tylko studiów ale oddychania powszechnością Kościoła. Spotkania z ludźmi z różnych części świata, posługa we włoskich parafiach, uczenie się patriotyzmu z pewnej oddalenia od kraju. A wszystko to w czasie gdy przedstawienie swojej narodowości od razu było odnoszone do Papieża. 
Wyjeżdżając do Rzymu miałem nadzieję na spotkanie z Janem Pawłem II. Tych okazji jak się później okazało było sporo. Mieszkając blisko Watykanu, często uczestniczyłem w audiencjach środowych, niedzielnej modlitwie Anioł Pański, w celebracjach i spotkaniach z rożnych okazji, jak np. obchody 25-lecia pontyfikatu, koncerty w Auli Pawła VI, spotkania ze studentami uczelni rzymskich, beatyfikacje, między innymi Matki Teresy, kanonizacje jak choćby bp. Józefa Pelczara, s. Urszuli Leduchowskiej. Było też w 2004 roku czuwanie w Wigilię Zesłania Ducha Świętego w łączności z młodzieżą zgromadzoną na Lednicy. Trzy razy uczestniczyłem w audiencji prywatnej i koncelebrowałem Mszę św. razem z Papieżem w watykańskiej kaplicy. Gdy odwiedzaliśmy Papieża jako księża studenci, w okresie Bożego Narodzenia, śpiewaliśmy kolędy, słuchaliśmy słów pokrzepienia i przyjmowaliśmy błogosławieństwo. Ostatnie z tych spotkań, kilka miesięcy przed śmiercią, było dłuższe niż zwykle. To było pożegnanie choć to ostatnie nadeszło kilka miesięcy później.

Gdy pod koniec marca 2005 roku, docierały do Instytutu przy via Pietro Cavallini informacje o pogarszającym się stanie zdrowia Papieża, staraliśmy się intensywniej za niego modlić. W ostatnich dniach życia Jana Pawła II uczestniczyliśmy w czuwaniach modlitewnych na Placu św. Piotra. Wszyscy mieliśmy świadomość, że te dni musiały kiedyś nadejść. Ale pewnie nikt nie spodziewał się, że będą tak owocne w dobro. Myślę, że słowa Pana Jezusa Pożyteczne jest dla was moje odejście(J 16,7) mają zastosowanie także do ostatnich dni życia Jana Pawła II. To co mówił, to co robił przez wiele lat miało ogromne znaczenie, ale być może jeszcze ważniejsze było to co wydarzyło się pod koniec jego życia, gdy niewiele już mówił. W świecie dominacji siły, młodości umierający Papież pokazał, że życie człowieka w każdym etapie rozwoju i gaśnięcia ma sens. Uczył żyć i uczył umierać. To wyjątkowy dar zwłaszcza dla ludzi starszych, chorych, cierpiących. Fotograf Grzegorz Gałązka ten czas z życia Papieża uwiecznił w swoim albumie pt. „Najpiękniejsza Encyklika Jana Pawła II”.

Przy bliskiej osobie, gdy umiera jest się do końca. Postanowiłem zatem po wieczornych modlitwach 1 kwietnia pozostać na Placu św. Piotra przez całą noc. Istniała wieź modlitewna między czuwającymi na Placu i przy łóżku umierającego Papieża. Znakiem dla nas były zapalone światła w bibliotece w miejscu z którego tyle razy przyjmowaliśmy błogosławieństwo, a naszym znakiem dla Papieża były tysiące płonących świec. Noc minęła na modlitwie, śpiewach i rozmowach w rożnych językach. Przy umierającym Papieżu była młodzież z Pokolenia JP II, starsi, rodzice z małymi dziećmi śpiącymi w wózkach, siostry zakonne, księża, studenci, liczni Polacy pracujący we Włoszech i Rzymianie przypominający zaskoczenie rezultatem konklawe z października 1978 roku, a teraz mówiący o Janie Pawle II nasz kochany Papież.
Życie Jana Pawła II okazało się do końca wpisane w liturgie. Wpisane w Triduum Paschalne w którym już nie uczestniczył bezpośrednio, w mękę Chrystusa podczas drogi krzyżowej w Koloseum przeżywaną przez Papieża w kaplicy. A potem Oktawa Świąt Zmartwychwstania. To jakieś przedziwne zrządzenie Opatrzności, że Papież umierał w okresie świętowania przez Kościół Zmartwychwstania. Ból przeplatany był nadzieją życia. Karol Wojtyła w 1975 roku w „Rozważaniach o śmierci” pisał: Misterium paschalne – tajemnica Przejścia,/w której /jest odwrócony porządek mijania, /gdyż przemija się od życia ku śmierci /takie jest doświadczenie i oczywistość taka/ Przechodzenie poprzez śmierć ku życiu /jest tajemnicą/ Tajemnica – to zapis głęboki / dotychczas nie odczytany do końca / poczuwany, niesprzeczny z istnieniem / (czyż nie bardziej sprzeczna jest śmierć?) / Jeśli ktoś odsłoni ten zapis / i odczyta, i sprawdzi na sobie, / i PRZEJDZIE -wówczas dotykamy śladów /i przyjmiemy sakrament, / w którym pozostał Ten co / odszedł… / i przemijając nadal ku śmierci/ trwamy w przestrzeni tajemnicy.To trwanie w przestrzeni tajemnicy przypadło na Pierwszą Sobotę miesiąca, wigilię Święta Miłosierdzia, godzinę Apelu Jasnogórskiego. Czyli bardzo istotne momenty dla duchowości i nauczanie Jana Pawła II.

Reakcją na ogłoszenie śmierci Papieża była na Placu św. Piotra cisza przeniknięta płaczem. Bicie dzwonów i śpiew pieśni Zmartwychwstał Pan pozwalały z wiarą spojrzeć na to wydarzenie. Po powrocie do Instytutu odprawiliśmy Mszę św. W homilii padły słowa Habemus papam– mamy papieża i dopowiedzenie, że słowa te nie przestały być aktualne. Nie przestaliśmy go mieć… A potem noc spędzona przy komputerze i setki maili do osób które również tej nocy czuwały na modlitwie. Zachowałem z tego czasu miedzy innymi taki zapis: Papież ostatnio gdy milczał, mówił z serca do serca. Robił to, być może intensywniej niż dotąd głosem słyszalnym dla ucha. Wydarzenia ostatnich godzin potwierdzają fundamentalną prawdę chrześcijaństwa, że miłość jest silniejsza niż śmierć. Bóg, ludzki dramat, może przemienić w błogosławione owoce.

Później było przygotowanie do pogrzebu, przeniesienie ciała Jana Pawła II do Bazyliki św. Piotra, modlitwa, pomoc pielgrzymom przybywającym do Rzymu, pogrzeb i wciąż powracające słowa z listu do Hebrajczyków 

Pamiętajcie o swych przełożonych, którzy głosili wam słowo Boże, i rozpamiętując koniec ich życia, naśladujcie ich wiarę!(Hbr 13,7).

ks. Janusz Chyła 

tysol.pl

 

Posted in Jan Paweł II, Świadectwa | Otagowane: , | 54 Komentarze »

Dla Boga naprawdę nie ma nic niemożliwego – świadectwo

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 września 2018

Posted in Festiwal Młodzieży w Medjugorje, Medziugorje, Świadectwa | Otagowane: , , | 34 Komentarze »

Niezwykłe świadectwo Krystiana

Posted by Dzieckonmp w dniu 21 września 2018

Posted in Cenacolo, Medziugorje, Świadectwa | Otagowane: , , | 60 Komentarzy »

Serce goreje w czasie pobytu w Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 sierpnia 2018

Posted in Medziugorje, Świadectwa | Otagowane: , | 47 Komentarzy »

Chorwaccy piłkarze: wszystko zawdzięczamy Bogu!

Posted by Dzieckonmp w dniu 8 lipca 2018

Wczoraj Chorwacja pokonała Rosję na Mistrzostwach Świata. Okazuje się że nie potrzeba popularnych żeli we włosach jak to robiła nasza drużyna tylko ciężkiej walki, samozaparcia i kondycji. Już tu wiele miesięcy temu wstawiałem wpisy o tym jak drużyna przyjeżdża do Medjugorje. Dziś kolejna porcja wiedzy na ich temat.

Reprezentacja Chorwacji jest piłkarskim objawieniem Mundialu 2018. Czy wiesz, że trener i pomocnik zespołu, który w rozgrywkach wyeliminował Argentynę i Danię, są osobami głęboko wierzącymi, podkreślającymi rolę modlitwy i sakramentów w codziennym życiu? Poznaj Zlatko Dalicia i Mateo Kovačicia.

Sportowcy publicznie przyznający się do wiary nie są w dzisiejszym świecie zjawiskiem odosobnionym. Znajdziemy ich również w środowisku piłkarskim, w którym, przynajmniej w ostatnich latach, wykonywanie znaku krzyża przed wejściem na boisko stało się wręcz bardzo popularne. Rzadko jednak możemy spotkać się z tak dojrzałym świadectwem przyjaźni z Bogiem i więzi z Kościołem, jak w przypadku dwóch członków ekipy Chorwacji.

 

Zlatko Dalić: W pionie trzyma mnie Eucharystia!

Urodzony 52 lata temu obecny selekcjoner „Vatrenich” („Ognistych” – jak nazywają drużynę kibice), prowadzi zespół od stosunkowo niedawna, bo od jesieni ubiegłego roku. W czasach byłej Jugosławii kilkanaście lat grał w zespołach tamtejszej ligi, a następnie trenował kluby chorwackie, albańskie oraz z krajów arabskich. Do rozpoczęcia Mundialu nie był jednak zaliczany do elity najbardziej znanych selekcjonerów piłkarskich świata.

Chorwaci polubili trenera, który w kontaktach z mediami i zespołem prezentuje życzliwość, optymizm i dobry humor. Nie unika również tematów związanych z życiem osobistym i wiarą, choć najwyraźniej nie robi tego na pokaz – o duchowości i rodzinie, opowiada dopiero wtedy, gdy zostanie o to poproszony. Wówczas jednak jego refleksje zamieniają się w piękne świadectwo przyjaźni z Chrystusem.

„Wszystko, co osiągnąłem do tej pory w życiu zawodowym i osobistym, zawdzięczam nie sobie, lecz Bogu” – odpowiada prosto Zlatko Dalić na tradycyjne pytania o receptę na sukces. Trener podkreśla, że jako chrześcijanin wyznaje zasadę współpracy człowieka z Bogiem i wie, że bez solidnych treningów i pracy nie można zdawać się tylko na pomoc z góry.

Niemniej, uważa, że warto mieć świadomość, iż to, że możemy każdego dnia wyjść na boisko i grać w piłkę zawdzięczamy przede wszystkim łasce Bożej. Dalić zwraca również uwagę, że życie sportowców i chrześcijan jest dość podobne – polega na przezwyciężaniu własnych słabości, lenistwa i wygodnictwa – dotyczy to zarówno codziennych treningów i utrzymywania zdrowego trybu życia, jak też codziennej modlitwy i regularnego uczestnictwa w Eucharystii. Świadomość konieczności regularnego korzystania z sakramentów została zasiana w świadomości Zlatka już w młodości, gdy był ministrantem w rodzimej parafii w miejscowości Livno w Bośni. 

Noszę w kieszeni różaniec, ale nie traktuję go jako amuletu. Mecz lub trening staram się rozpocząć odmówieniem choćby jednej tajemnicy” – przyznaje trener. Przypomina również, że nie wyobraża sobie niedzieli bez Eucharystii, na którą idzie z żoną i dziećmi. „To niedzielna msza święta trzyma mnie w pionie, bez niej całe nasze życie nie miałoby większego sensu. To właśnie wtedy szczególnie czuję, jak Chrystus jest obecny w życiu naszej rodziny” – powiedział w rozmowie z Chorwackim Radiem Katolickim.

Mateo Kovačić: Wszystko z Bogiem!

24-letni środkowy pomocnik drużyny narodowej, mimo młodego wieku jest już cenionym zawodnikiem, mającym za sobą występy w renomowanych klubach europejskich: niegdyś Interze Mediolan, a obecnie w Realu Madryt. Kovačić jest przedstawicielem pokolenia, które dziennikarze sportowi nazywają „dziećmi wojny” – osób urodzonych w czasie krwawych konfliktów towarzyszących rozpadowi Jugosławii w latach dziewięćdziesiątych XX wieku.

Jego rodzice byli uchodźcami wojennymi z Bośni, którzy znaleźli schronienie w Austrii, gdzie przyszły piłkarz przyszedł na świat. Tam też uczęszczał do katolickiej szkoły podstawowej i średniej. Przed długi czas był ministrantem – służby przy ołtarzu nie porzucił nawet wówczas, gdy grał już w pierwszych zawodowych drużynach futbolowych. W swojej parafii poznał też narzeczoną, z którą wkrótce planuje ślub – śpiewa ona w młodzieżowej scholi.

Podobnie jak trener reprezentacji, Mateo podkreśla w wywiadach, że wszelka kariera nie jest możliwa bez głębokiego zaufania Bożemu miłosierdziu. Cechuje go niezwykła skromność, gdy często powtarza, że nie ma nawet 10 proc. umiejętności, którymi dysponuje Leo Messi.

„Bez Bożej pomocy nie jestem w stanie wiele zrobić, przed meczami modlę się, abym nie popadł w samouwielbienie” – powtarza piłkarz. Znajomi zwracają uwagę, że piłkarz regularnie uczęszcza nie tylko na niedzielną Eucharystię, ale również widywany jest w madryckich kościołach w dni powszednie. Gdy wraca na urlop do Chorwacji, często odwiedza najbardziej znane w tym kraju sanktuarium maryjne w Marija Bistrica oraz Medjugorje.  

„Jestem normalnym człowiekiem, mam swoje słabości i grzechy, ale modlitwa i sakramenty to ciągła szansa na ich przezwyciężenie”– powiedział kiedyś w rozmowie z hiszpańskimi mediami.

pl.aleteia.org

Posted in Medziugorje, Świadectwa | Otagowane: , , , , , | 64 Komentarze »

MEDJUGORIE – Wzywam cię do nawrócenia po raz ostatni – świadectwo Patryka i Nancy

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 czerwca 2018

Posted in Małżeństwo, Medziugorje, Nawrócenia, Świadectwa | Otagowane: , , | 9 Komentarzy »

Były oficer CBŚ opowiada o cudzie św. Jana Pawła II

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 grudnia 2017

Jacek Wrona, były oficer CBŚ, dziś biegły sądowy, który poza sprawami przyziemnymi opowiada o … cudzie, jakiego był świadkiem za wstawiennictwem św. Jana Pawła II. Wraz z żoną i szóstką dzieci, Jacek Wrona w rozmowie z Dominiką Figurską opowiada bardzo niesamowitą historię. ZOBACZ! Wraz z żoną Joanną i szóstką dzieci tworzą dużą rodzinę, w której zdarzył się prawdziwy cud! Jaki? W rozmowie z Dominiką Figurską opowiadają na poniższym nagraniu!

Posted in Cuda, Jan Paweł II, Świadectwa | Otagowane: , | 82 Komentarze »

Polski cud różańcowy w czasie II wojny światowej

Posted by Dzieckonmp w dniu 5 października 2017

Działo się to w Polsce. Podczas II Wojny Światowej zginęło w Polsce miliony mieszkańców (35 mln Polaków było w 1939r., a w  1945 r. już tylko 23 mln). Ludzie umierali na frontach wojny, podczas bombardowań miast i wsi, ginęli w obozach koncentracyjnych, więzieniach, byli rozstrzeliwani, wieszani na ulicach, ginęli od mrozu, głodu w obozach śmierci. Pojawienie się żołnierzy niemieckich w jakiejś miejscowości oznaczało śmierć nawet wielu mieszkańców.  Są w Polsce miejscowości, parafie, które straciły nawet do 60 – 80% mieszkańców.

JEST TYLKO JEDNA PARAFIA W POLSCE, KTÓREJ MIESZKAŃCY NIE ZAZNALI W/W NIESZCZĘŚĆ I TRAGEDII
-Nikt z tej parafii nie zginął w czasie wojny!
-Wszyscy żołnierze powrócili z wojny do swoich rodzin!
-Przez cały czas wojny, żaden Niemiec nie przekroczył granicy tej parafii!
TO JEST CUD! Jak to się stało, że ta parafia doznała tego cudu?

Parafia ta nazywa się Garnek. Leży w centrum Polski, około 70 km od Warszawy. W 1939r. liczyła 7 tys. mieszkańców. W dniu wybuchu II Wojny Światowej w tamtejszym kościele zgromadziło się niewiele ludzi na Mszy świętej, a był to pierwszy piątek miesiąca.

Proboszcz do zgromadzonych w kościele ludzi powiedział wtedy takie słowa:

Dziś Niemcy pod wodzą Hitlera zaatakowały Polskę. Hitler wyrządzi straszliwe zło Polsce i całej Europie. Zginą miliony ludzi, Europa ulegnie wielkiemu zniszczeniu. Czy jest jakiś ratunek? Czy możemy uniknąć śmierci, uratować nasze domy, gospodarstwa, zakłady pracy? Tak, jest ratunek! Tym ratunkiem jest różaniec przed wystawionym w monstrancji Najświętszym Sakramentem! Od dzisiaj, aż do końca wojny, (nie wiemy ile będzie trwać ta wojna), każdego dnia w naszym kościele będzie odmawiany Różaniec przed wystawionym Najświętszym Sakramentem. Zapraszam wszystkich każdego dnia na to nabożeństwo.

Wojna trwała 6 lat, Różaniec w kościele trwał 6 lat. Proboszcz podał ludziom godzinę nabożeństwa. Odmawiali cząstkę Różańca (5 tajemnic), a po nim proboszcz udzielał błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem. Początkowo ludzi było niewiele, ale w miarę upływu wojny przychodziło coraz więcej. Kościół codziennie był zapełniony ludźmi. Gdy spostrzeżono, jaka jest potęga tego nabożeństwa, tzn. że nikt z tej parafii nie zginął (w innych zginęło już wielu), na Różaniec codziennie gromadziło się tyle ludzi, że kościół nie mógł wszystkich pomieścić!

Nie było w Polsce miejscowości, do której nie dotarli żołnierze niemieccy w czasie wojny. Nawet do najdalej położonych wiosek, 300-400 km od Warszawy. Docierali nawet do tych wiosek, które nie miały szosy (dojeżdżali końmi), a ta parafia jest w centrum Polski, tak blisko Warszawy. A więc: JAK WIELKA JEST POTĘGA MODLITWY RÓŻAŃCOWEJ W KOŚCIELE PRZED WYSTAWIONYM NAJŚWIĘTSZYM SAKRAMENTEM!

Z tej parafii przed IX 1939r. wielu młodych mężczyzn zostało zmobilizowanych do wojska. Jedni walczyli (we wrześniu 1939r). z Niemcami, inni z Rosjanami. Nikt z nich nie zginął na froncie! Część z nich wróciła do domów po ustaniu walk, część dostała się do niewoli. Jedni byli w obozach niemieckich, inni w rosyjskich, również na dalekiej Syberii. Wszyscy powrócili do swoich rodzin! A więc cudowną opieką modlitwy różańcowej zostali otoczeni żołnierze z tej parafii, którzy byli nawet kilkanaście tys. km od niej (Syberia).

Jak to wszystko zrozumieć? Jak to wszystko wytłumaczyć? Można stwierdzić z całą pewnością, że Różaniec w kościele przed wystawionym w monstrancji Najświętszym Sakramentem jest wielką potęgą. Okazał się silniejszy, niż wszystkie bomby, czołgi, armaty, karabiny maszynowe itp. Silniejszy niż cała potęga hitlerowskich Niemiec.

Źródło: santeos.pl

Ludzie ruszcie się z kanapy i w sobotę na granicę do modlitwy różańcowej. W obliczu coraz większego napięcia, zagrożeń wojennych i terroryzmu, wszyscy masowo jedziemy na granicę Polski modlić się o pokój dla świata. Ale pokój rozumiany jest nie tylko jako brak wojny, ale jako pokój Boży, pokój serca. Wielu ludzi, którzy się nawrócili, twierdzi, że jest to największy dar, jaki otrzymali od Stwórcy – pokój serca. Cokolwiek się wydarzy, ufasz w Bogu, a ty jesteś spokojny. Modlimy się o pokój dla ludzi, wśród ludzi i wśród narodów. Bierzcie przykład z Diecezji rzeszowskiej gdzie pojawił się taki komunikat:

Ze względu na bardzo dużą liczbę grup zapisanych (bezpośrednio u proboszczów kościołów stacyjnych lub w diecezji) zamykamy zapisy do wszystkich kościołów tej diecezji. Czynimy to na prośbę organizatorów odpowiedzialnych z ramienia diecezji. Bardzo prosimy osoby mieszkające poza Diecezją Przemyską i planujące przyjazd na Różaniec Do Granic o kierowanie się do kościołów stacyjnych w innych diecezjach. Osoby już zapisane gorąco zapraszamy!

http://rozaniecdogranic.pl/mapa

Posted in Fatima, Modlitwa, Prośba o modlitwę, Świadectwa | Otagowane: , , | 111 Komentarzy »

Medjugorje Festiwal Młodych – Świadectwo Goran Ćurković

Posted by Dzieckonmp w dniu 13 sierpnia 2017

Posted in Medziugorje, Świadectwa | Otagowane: , | 235 Komentarzy »

Świadectwo Toma

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 kwietnia 2017

Z okazji okresu Wielkanocnego chciałbym się z Wami podzielić swoim świadectwem. Jestem 20 kilku letnim chłopakiem, wierzącym aczkolwiek zmagającym się z wieloma słabościami i grzechami. Często przeglądam ten portal, czytam artykuły oraz komentarze, nie wiem dlaczego, coś po prostu trzyma mnie tutaj, a niektóre posty i komentarze podnoszą mnie na duchu czy zmuszają mnie do refleksji duchowych. To tutaj poznałem tak mocną modlitwę jaką jest nowenna pompejańska, a w której moc wcześniej sam wątpiłem. Zmagając się od kilku lat z nałogiem zatracałem się w grzechach oraz depresji spowodowanej wyrzutami sumienia. Jest mi żal tego ile lat życia zmarnowałem, ile czasu zamiast poświęcać na rozwój duchowy, ale także też i po prostu na zwykłe życie, edukację, karierę to poświęcałem go na grzech. I choć byłem wierzący, regularnie chodziłem do spowiedzi, próbowałem się nawrócić, nie potrafiłem. Dowiedziawszy się tutaj o nowennie pompejańskiej próbowałem się nią modlić już jakieś 2 lata temu, jednak nie było w tym wielkiego zawierzenia ani zaufania do Boga, że on może mnie uzdrowić. Brakło mi sił po kilku dniach. Na początku tego roku gdy byłem w samym dołku postanowiłem spróbować jeszcze raz. Wewnątrz mnie było uczucie pełne wątpliwości, że nie dam rady, że nie będę miał wystarczającej ilości czasu by odmawiać codziennie pełny różaniec ( 3 części), ale byłem tak zdeterminowany, że zawierzyłem to wszystko Bogu, nie zastanawiałem się jak to będzie wyglądać, nie myślałem o tym, czy w danym dniu braknie mi czasu i czy ta modlitwa rzeczywiście mi pomoże, po prostu wziąłem różaniec i zacząłem się modlić. Wytrwałem wszystkie 54 dni. Było to także 54 dni bez nałogu, dzisiaj było już dużo więcej, ponad 60 dni. Nigdy dotąd tyle nie wytrwałem w czystości myśli i fizycznej. To nie ja się uzdrowiłem, ale uważam, że moja wiara w to, że Bóg przez ręce Maryi potrafi i chce to uczynić. Chciałem napisać to ze względu na wdzięczność do Maryi za to, że mi pomogła. Może ktoś teraz też zmaga się z jakimiś problemami, zachęcam go do spróbowania. Przez wiele lat próbowałem wyrwać się z nałogu grzechu i nie potrafiłem, modliłem się, ale moja modlitwa była samolubna i tak naprawdę pozbawiona zaufania, natomiast Bóg wymaga zaufania. Pierwszym krokiem jaki trzeba uczynić to CAŁKOWITE ZAUFANIE BOGU i odrzucenie z siebie wszelkich wątpliwości. Pamiętajcie, że Bóg jest WSZECHMOGĄCY i nawet jeśli wydaje wam się, że nie ma dla was wyjścia, On je ma, bo dla niego nie ma rzeczy niemożliwych. Uwierzmy wreszcie prawdziwie i całkowicie w to, że przecież On prawdziwie zmartwychwstał. Przy takim wydarzeniu inne cuda to zaledwie małe wydarzenia. Proszę was bardzo o modlitwę ponieważ jest mi bardzo trudno i nie mogę sobie poradzić jeszcze ze swoją depresją oraz wyrzutami sumienia, jest mi strasznie ciężko, aczkolwiek nie jest to już to co dawniej. Pozdrawiam 🙂

Tom

Posted in Świadectwa | Otagowane: | 191 Komentarzy »

Polska jak ukrzyżowany Chrystus

Posted by Dzieckonmp w dniu 9 kwietnia 2017

W oczach Jima Caviezela zobaczyłem absolutną fascynację Polską.

Warto raz na jakiś czas porozmawiać z kimś, kto przyjeżdża do Polski słabo znając wcześniej naszą historię. Poznać kogoś, kto próbuje zajrzeć w duszę naszego narodu, by go realnie poznać. Bez uprzedzeń i stereotypów. Dopiero wtedy można zrozumieć niezwykłość i wielkość Polski i Polaków.

Wczoraj przeprowadziłem wywiad z Jimem Caviezelem. Pojawi się w następnym numerze tygodnika wSieci. Caviezel przyjechał do Polski na zaproszenie Rycerzy Kolumba. Promuje świetny dokument (dwie nagrody Emmy) „Wyzwolenie kontynentu. Jan Paweł II i upadek komunizmu”, który 2 kwietnia pokaże TVP. Caviezel jest jego narratorem.

Hollywoodzki aktor przeszedł do historii kina jako Jezus z „Pasji” Mela Gibsona. Wcześniej zagrał jedną z głównych ról w arcydziele Terrence’a Malicka „Cienka czerwona linia”. Ma na koncie pracę z najlepszymi reżyserami z Hollywood jak Tony Scott, Gus Van Sant czy Ang Lee. W ostatnich latach odnosi sukces w serialu „Impersonalni”. Jednocześnie jest to jedyny pracujący obecnie w Hollywood zdeklarowany katolik, który tak mocno i głęboko manifestuje swój katolicyzm.

Wierzący na poważnie. Przeżywający swoją wiarę z największą głębią. Dający świadectwo ( silne stanowisko pro-life, adopcja chorych na raka dzieci) wiary. Oddany Maryi, bez której nie widzi istoty Zbawienia. Pięknie o niej opowiada w wywiadzie, który niebawem ukaże się w naszych mediach. Momentami ten, podkreślam to celowo, wciąż pracujący z sukcesami w Hollywood aktor miał w oczach łzy. Gdy mówił o rodzinie, cywilizacji śmierci, wojującym ateizmie i sekularyzacji.

Głębia jego szczerej wiary poraża. Jest nieodłączna od jego roli Jezusa, która jeszcze mocniej utwierdziła go w przekonaniu, co jest w życiu najważniejsze. Jestem magistrem teologii. Piszę o kościele od lat. Walczę piórem z cywilizacją śmierci. Rozmawiałem z wieloma uduchowionymi osobami. Nigdy z kimś takim jak Jim. On jest naprawdę (nie lubię takich górnolotnych określeń, ale w tym wypadku muszę to zrobić) świadkiem Bożego Miłosierdzia. Mam nadzieję, że wybrzmi to w naszej uduchowionej rozmowie.

W rozmowie uderzyło mnie jeszcze coś innego. Caviezel pierwszy raz odwiedził nasz kraj. Był na Wawelu. Modlił się w Łagiewnikach. Odwiedził Muzeum Powstania Warszawskiego. Chłonął naszą historię. Szedł śladami Jana Pawła II, którego poznał po premierze „Pasji”. W wywiadzie kilkakrotnie powtarza „Totus Tuus”. Dewiza papieża stała się jego dewizą. Jednocześnie amerykański aktor nie jest w stanie oderwać losów Polski od życia papieża. „Zgniotły was dwa totalitarne reżimy. Tak jak jego. I przetrwaliście. Dzięki wierze”- mówi mi. „Ja spokojnie żyłem sobie jako Amerykanin w wolnym kraju, bojąc się jedynie Zimnej Wojny. Nie musiałem doświadczyć totalitarnej władzy. A Jan Paweł II zderzył się z obiema. Tak jak wasz kraj. On go symbolizuje.”- dodał. Przypomniał też w tym kontekście męczeńską śmierć o. Maksymiliana Kolbe.

Jim dobitnie podkreślił: „Polska jak Chrystus została ukrzyżowana. Matką Polski została Maryja” . Czyż nie jest to niezwykle precyzyjne podkreślenie istoty historycznej roli Polski? Nie zapominajmy, że jest to przemyślenie amerykańskiego aktora pracującego w samym jądrze hollywoodzkiego blichtru. Nie powiedziała to osoba przepojona polskim mesjanizmem. Nie powiedziała tego osoba studiująca polską historię. Nie powiedziała tego osoba mieszkająca w Polsce ani nawet Europie.

Jim Caviezel zobaczył w naszym kraju coś o czym my zapominamy. Coś, co wrogowie wiary, tradycji i szeroko pojętej chrześcijańskiej cywilizacji chcą jak najmocniej zakopać. Nie da się. W rozmowie z Caviezelem widać wyraźnie, że Polska nie może być zrozumiana bez jej chrześcijańskich korzeni. Nie może być w pełni sobą bez Chrystusa.

Cały wywiad z Jimem Caviezelem pojawi się we wSieci 10 kwietnia

Źródło: wpoltyce.pl

Posted in Ciekawe, Z prasy, Świadectwa | Otagowane: | 196 Komentarzy »

Umberto Tozzi moje życie zmieniło się po podróży do Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 6 marca 2017

umberto-tozzi

Umberto Tozzi jest jednym z największych włoskich śpiewaków ubiegłego wieku,  jego największym sukcesem jest sprzedaż 80 milionów płyt na których są takie piosenki jak  „Gloria”, która od lat cieszy się niezwykłą popularnością zarówno we Włoszech jak i za granicą.

Z muzycznego punktu widzenia kariera Tozzi wydaje się, że utknęła, tego samego nie można powiedzieć o jego życiu prywatnym, które od kilku lat notuje radykalne zmiany. Powodem tej zmiany artysta oznajmił  w wywiadzie dla serwisu „Ray of Light”, w którym stwierdził, że wszystko się zmieniło dzięki pielgrzymce do Medziugorja.

Gdy dziennikarz pyta go, jak się czuje po pobycie w bośniackim mieście Tozzi odpowiada:  „Poczucie ciszy i spokoju, jakiego nigdy nie doświadczyłem wcześniej i to dało mi dużo wiary”. W skrócie wizyta w Medziugorju był również okazją do jego nawrócenia, ale dziennikarz pyta, co się w tobie zmieniło, co teraz czujesz w swoim sercu.

Na to pytanie wokalista mówi: „Czuję się lepiej, jestem bardziej szczery, bardziej wolny.” Teraz, kiedy znalazłem  wewnętrzny pokój połączony z Bogiem, teraz rozumiem swój talent muzyczny, wcześniej nie mogłem tego pojąć, jak mogłem komponować melodie nie mając podstaw, gdyż nigdy nie studiowałem. Teraz zrozumiałem, że to był dar od Boga, to wydaje mi się absolutną prawdą.

Obraz, który wyłania się z tego wywiadu,to  że Medjugorje jest miejscem szczególnym, gdzie wierni wątpiący mogą odnaleźć pewność wiary. Umberto Tozzi doradza również wszystkim udać się tam i jest pewien, że powrócą z  poczuciem spokoju, że pokochają Boga.

.

Posted in Medziugorje, Świadectwa | Otagowane: , , , | 97 Komentarzy »

Spotkanie z Patrykiem i Nancy z Kanady w Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 29 września 2016

Patryk i Nancy z Kanady milionerzy którzy w Medjugorje się nawrócili i postanowili zamieszkać blisko Królowej Pokoju. Spotkanie z Polakamiw sierpniu tego roku. Warto wysłuchać zwłaszcza przez tych którzy nie byli w Medjugorje. Pielgrzymi którzy byli ze mną brali udział w takim spotkaniu. Piękne świadectwo działania Królowej Pokoju opowiedziane w radosny sposób.

Posted in Medziugorje, Nawrócenia, Świadectwa | Otagowane: , , , | 159 Komentarzy »

Piękne! Polityk SLD wzruszająco opowiada o swoim nawróceniu

Posted by Dzieckonmp w dniu 9 września 2016

kalita

Tomasz Kalita, polityk SLD, opowiedział w rozmowie z tygodnikiem „Plus Minus”  o swoim nawróceniu. Jakiś czas temu pisaliśmy o ciężkiej chorobie polityka oraz o tym, jak wielki miała wpływ na jego nawrócenie. Teraz Tomasz Kalita otworzył się jeszcze bardziej i w rozmowie z tygodnkiem już wprost mówi o tym, że stał się chrześcijaninem, choć jak podkreśla – z Kościołem ma jeszcze pewne sprawy niepoukładane, więc nie czuje się w pełni katolikiem.

W wywiadzie z tygodnikiem „Plus Minus” były rzecznik SLD opowiada o swojej pierwszej operacji i o tym, jak wpłynęła na jego dalsze decyzje:

„Zjeżdżałem na pierwszą operację w swoim życiu. To było absolutnie przerażające, pierwszy raz w życiu byłem w szpitalu, a strasznie się ich bałem. No i operacja, potworny lęk. Jedyne, co mogłem zrobić, to się modlić bardzo gorliwie: ‚Ojcze nasz…’. I nagle poczułem rękę. To był dotyk ciepłej dłoni na piersi i głos: ‚Nie martw się’. To było coś niesamowitego, to mnie napełniło jakąś siłą i tak wjechałem na operację”.

Ulga nie okazała się być tylko chwilową zmianą zdania. Tomasz Kalita mówi odwaznie o swojej wierze. Zapytany o to, czy jest katolikiem, odpowiada:

„Chrześcijaninem w stu procentach i jestem z tego dumny. Z Kościołem mam pewne niepoukładane sprawy, nie mogę więc powiedzieć, że jestem w pełni katolikiem. Natomiast jestem owcą z owczarni, którą opisuje św. Jan Ewangelista: „Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz”. Modlę się własnymi słowami, bo nie jestem zbyt biegły w formułkach, nie mam książeczki do nabożeństwa. Proszę o miłosierdzie i o wybaczenie, modlę się o dar, o cud.”

Polityk docenia także rolę Radia Maryja, medium, które pozwala katolikom w różnych częściach Polski czuć się po prostu Kościołem:

„Rano w szpitalu słuchałem Radia Maryja. Mama kupiła mi radio, żebym mógł słuchać papieża Franciszka, kiedy był na Światowych Dniach Młodzieży, więc byłem na bieżąco. Zrozumiałem fenomen tego radia i naprawdę je doceniłem. Zwłaszcza o tej porze dzięki Radiu Maryja ludzie mogą kogoś posłuchać, mogą się wspólnie pomodlić, nie są sami, opuszczeni. To wielka rola ewangelizacyjna ”

Najbardziej wzruszające są jednak słowa, jakie Tomasz Kalita mówi o zbawieniu, które jest możliwie dzięki Synowi Bożemu, Jezusowi Chrystusowi oraz jego ofierze krzyża:

„Przecież cały sens wiary polega na tym, że jest nadzieja na życie wieczne. Jest we mnie wiara, że Jezus umarł na krzyżu, byśmy mieli życie wieczne”

To piękne świadectwo niech dla nas wszystkich będzie przykładem. Panie Tomaszu – życzymy zdrowia i niech Bóg Panu błogosławi!

Źródło: fronda.pl

Posted in Nawrócenia, Świadectwa | Otagowane: , , | 406 Komentarzy »

Wywiad: Michael Patrick Kelly o Światowych Dniach Młodzieży

Posted by Dzieckonmp w dniu 17 sierpnia 2016

Michael Patrick Paddy Kelly przyszedł na świat jako dziesiąte dziecko Daniela Jeromego Kelly i jako szóste dziecko Barbary Ann w przyczepie kempingowej w Dublinie. Ma czworo rodzeństwa przyrodniego i siedmioro rodzeństwa pełnego. Gdy miał 5 lat na raka zmarła jego matka, później Patrickiem opiekowały się siostry. Już w wieku czterech lat Paddy uczestniczył w wielu występach The Kelly Family. Micheal Patrick Kelly przez wiele lat występował wraz z rodzeństwem w zespole The Kelly Family. Szukając odpowiedzi na egzystencjalne pytania Patrick trafił do Lourdes, a później doMedjugorje. Po pewnym czasie zdecydował się wejść na ścieżkę życia konsekrowanego.W latach 2004-2010 przebywał we Wspólnocie św. Jana we Francji, gdzie nosił imię John Paul Mary. W 2010 roku opuścił mury klasztorne i oświadczył, że wraca do muzyki. Brał udział w festiwalu Młodych W Medjugorje. W wideo opowiada nam o swoim koncercie podczas Światowych Dnie Młodzieży w Krakowie, piosence, którą zadedykował zamordowanemu w Normandii księdzu oraz jego 6 latach w zgromadzeniu.

Posted in Śpiew, Świadectwa | Otagowane: , , | 92 Komentarze »

Piękne świadectwo z Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 4 sierpnia 2016

Trwa Festiwal Młodzieży w Medjugorje. W tym roku oglądam przez internet. W ubiegłym roku byłem uczestnikiem i chcę się podzielić z wami świadectwem jakie wtedy było tam wygłoszone. Często na blogu wielu zarzucało iż na Festiwalu Młodziezy w Medjugorje młodzież się cieszy, tańczy i śpiewa. Ja się pytam bo to jest wycinek mały Festiwalu, jak ma zareagować młodzież na takie świadectwa?? Ma milczeć, smucić się ??

Posted in Festiwal Młodzieży w Medjugorje, Świadectwa | Otagowane: , , | 161 Komentarzy »

Trener reprezentacji Portugalii: „Moją inspiracją jest Jezus Chrystus. Wierzę, że On zmarwychwstał”

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 lipca 2016

port

Trener Fernando Santos dał nadzieję Portugalczykom, że ich piłkarska reprezentacja znów zacznie odnosić wielkie sukcesy. W wywiadach selekcjoner, który jest traktowany niemal jak bohater narodowy, mówi jednak nie tylko o futbolu. Ostatnio w krótkiej rozmowie z portalem Expresso Santos wyznał, że jego inspiracją jest Jezus Chrystus.

Momentem przełomowym w życiu Fernando Santosa był rok 1994. To właśnie wtedy – jak twierdzi – dotarło do niego, że Jezus Chrystus żyje.

Wierzę, że On zmartwychwstał. Ponieważ bycie chrześcijaninem oznacza pewność, że Chrystus zmartwychwstał. Apostoł Paweł powiedział wyraźnie: „Gdyby Chrystus nie zmartwychwstał, próżna byłaby nasza wiara”. Ale on żyje! Ta prawda jest bardzo prosta i nie należy jej komplikować. Wierzę w zmartwychwstanie, w to, że nasze życie tutaj jest tylko etapem i nie kończy się na ziemi, że nie umieramy na zawsze. Jezus żyje w nas i pośród nas

– mówił trener portugalskich piłkarzy.

Dzień, w którym spotkałem Jezusa Chrystusa, był najszczęśliwszym dniem w moim życiu

– podkreślił na zakończenie Fernando Santos.

Źródło: wpolityce.pl

Posted in Świadectwa | Otagowane: , , , | 29 Komentarzy »

Trafiona przez Ducha Świętego!

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 Maj 2016

Battistina, 47 lat, włoszka, „zdalna” (przez internet) księgowa. Gdy jej to warzysz życia zaprosił ją do Medjugorje, ona nie była tym zainteresowana. A potem, pewnego pięknego poranka usłyszała w swym samochodzie śpiew często nadawany przez Radio Maryja, ten śpiew, który przez całe lata tak ją denerwował, gdy szukała jakiejś audycji. Niespodziewanie ten śpiew tak nią wstrząsnął, że bez
widocznej przyczyny same łzy popłynęły nieprzerwanym strumieniem. Zrozumiała, że wzywa ją Matka Boża. Ale niech sama to opowie…
„Po pielgrzymce do Medziugorje w lipcu 2012 r  wszystko w moim życiu zmieniło się, nic nie jest już takie jak przedtem. Moje nawrócenie miało miejsce podczas adoracji Najświętszego Sakramentu. Były nas tysiące na dworze wokół ołtarza polowego. Nagle zauważyłam, że jestem na kolanach i miałam wrażenie, że w swych rękach trzymam moje żywe serce. Widziałam, jak przed moimi oczami przesuwa się całe moje życie. Wyraźnie rozróżniałam dobro i zło i to wszystko, co wydawało mi się dobre,
w tamtym czasie stawało się złe. Zaczynałam odczuwać wielki ból z powodu mojego rozwodu. Jak mogłam złamać przysięgę złożoną przed Bogiem? Te słowa dźwięczały w mojej duszy: „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela”.
Wówczas zrozumiałam, że moja pogoda ducha była tylko w głowie, ponieważ moje serce było zmrożone. Zawsze czułam, że jestem w obozie „sprawiedliwych” i jestem pokrzywdzona. W tym momencie ujrzałam, w jakim stopniu moje serce jest twarde, ujrzałam cierpienie, jakie sprawiłam czwórce moich dzieci,
mojemu ojcu i moim teściom, a przede wszystkim zobaczyłam, że wcale nie jestem pokrzywdzona. Gdy moja najstarsza córka w klasie I w wieku 9 lat nalegała, żebym urządziła jej I Komunię Świętą,
powiedziałam jej, że to nie ma sensu; a moje najmłodsze dziecko nawet nie zostało ochrzczone! Zobaczyłam wszystkie książki, jakie podczas 20 lat kupiłam na temat New Age. Jak mogłam cały ten
czas poświęcać na czytanie i kurs formacyjny szukając siebie samej, rzeczy, które doprowadziły mnie do oddalenia się od Boga i od mojej rodziny?
Ból stawał się coraz silniejszy i powoli coraz bardziej pochylałam się twarzą ku ziemi. Mówiłam do siebie: „Panie, spraw, abym tu umarła, bo nawet nie jestem godna podnieść twarzy z ziemi”.
Wówczas poczułam coś jakby ogromny uścisk miłości i radość, która nie należy do tego świata. Powiedziałam do siebie:
„Po 18 latach sądziłam, że dałam swoim dzieciom wszystko, lecz w istocie nie dałam im nic, bo nie dałam im „Tego”.
Więc gdybym tu pozostała przez resztę mojego życia modląc się za nie, czy nie byłoby to lepsze niż to wszystko, co mogłabym zrobić wracając do domu? Jeśli ja, jako matka, dusza domu, praktykowała bym modlitwę zamiast zajmować się rzeczami bezużytecznymi, moje dzieci jeszcze dziś miałyby rodzinę razem! Jeśli decydujemy się na uwolnienie się od krzyża małżeństwa, w istocie składamy go na barki naszych dzieci.
W tym momencie poczułam, że powinnam pozostać związana obietnicą wierności małżeńskiej i zdecydowałam się uczynić ślub czystości. Ofiarowałam to Bogu w intencji, aby nie rozpadło się
tysiąc rodzin. To samo odczuł mój towarzysz życia i powiedział, że powinniśmy się poświęcić całkowicie Bogu. Po powrocie do domu często się spowiadałam.
Zanim wybrałam czystość, niektórzy księża mówili mi, że to nie jest konieczne,
inni, że to jest tylko naszym czystym wymysłem, ale ja byłam bardzo pewna i bardzo zdecydowana, ponieważ to wydawało mi się niczym wobec bezgranicznego miłosierdzia, jakie otrzymałam.
Moje dzieci myślały, że oszalałam, ponieważ chodziłam na Mszę świętą i w salonie powiesiłam krzyż. Moją najstarszą córkę irytował mój entuzjazm i powiedziała do mnie: „No więc, co zrobisz  z tym wszystkim, co nam opowiadałaś przez te 18 lat?”. „Przykro mi – odpowiedziałam – myliłam się!”.
W miesiącu listopadzie wróciłam do Medziugorje z czwórką moich dzieci, aby także one same mogły to zrozumieć i miałam wielką nadzieję, że one także spotkają Pana. Obserwowałam je z daleka
i w tym oczekiwaniu myślałam: „Ale jeśli ja, ich matka, która jestem zdolna tylko do takiej małej miłości, jestem taka szczęśliwa widząc, jak się modlą moje dzieci, to o ile więcej będzie szczęśliwa nasza
Niebieska Matka? I jak jest nie szczęśliwa, jeśli Jej dzieci giną?”.
Podczas tej pielgrzymki zostały poruszone serca wszystkich moich dzieci.
Po powrocie razem studiowaliśmy katechizm. Dziewięć miesięcy później najmłodsza w wieku 10 lat została ochrzczona  a pozostałe przystąpiły do Komunii Świętej podczas tej samej uroczystości.
To był najpiękniejszy dzień mojego życia!
To było tak, jakbym zobaczyła, że w tym samym czasie narodziły się ponownie.
Mój towarzysz i ja pozostaliśmy razem, przez rok żyjąc jak brat z siostrą. Ale codziennie prosiłam Boga, abym mogła zrozumieć, jaka jest Jego wola, czy powinniśmy pozostać sobie bliscy, aby wzajemnie
się wspierać, czy też powinniśmy się rozdzielić całkowicie. Zachowywałam tę wątpliwość w moim sercu przez długi czas, lecz stopniowo Pan tak sprawił, że praca wzajemnie nas oddaliła.
Po moim nawróceniu ponownie podjęłam kontakt z moim byłym mężem.
Przez dziewięć lat każda z naszych rozmów przez telefon kończyła się krzykami z obu stron, tak że od roku już nie rozmawialiśmy, a on porozumiewał się ze mną tylko przez dzieci. Gdy uznałam moje winy, jego błędy zaczęłam traktować jako konsekwencje moich i wtedy moja uraza zniknęła. To ja powinnam prosić
o przebaczenie! Powoli zaczynałam odczuwać ten głęboki związek małżeństwa, przypieczętowany przez Boga i ponownie poczułam się żoną. Ale czegoś nie rozumiałam. Spytałam księdza, czy to jest dobrze, że ja w taki sposób czuję się żoną, nawet jeśli mój mąż jest związany z inną osobą i ma córkę? Ksiądz odpowiedział mi, że sakrament małżeństwa jest przed Bogiem nierozerwalny.
Dzisiaj tę miłość, o której myślałam, że została wymazana lub nawet nigdy nie istniała, odnalazłam nietkniętą w głębokościach mojego serca. Strzegę jej w jej czystości i każdego dnia modlę się o nawrócenie mojego byłego męża i za wszystkie rodziny. Dziękuję Jezusowi i Maryi za nieskończoną łaskę, jaką moja rodzina otrzymuje każdego dnia i ciągle postępuję na drodze nawrócenia”.
Battistina przeżyła w skrócie jeden po drugim etapy typowe dla pielgrzymów Medziugorja: Zaproszona przez Matkę Bożą, nie wiedząc dlaczego przyjeżdża i dzięki szczególnej łasce widzi całe swoje życie w świetle Ducha Świętego. Sercem poznaje miłosierdzie Boże wobec niej, żałuje swych grzechów (których
wcześniej nie dostrzegała), opłakuje je, wyrzeka się ich i spowiada się z nich.
Widzi, że jest do głębi zmieniona i przy pomocy dobrego kapłana wiernego Magisterium Kościoła wykonuje czyny zmieniające jej życie według tego, co jej się wydaje miłe Bogu. Jaki to przykład! Wielu
zatrzymuje się na otrzymanych łaskach, ale dobrze jest uczynić konkretne kroki, żeby powrócić do domu! To świadectwo pomaga nam na całego wejść z Jezusem w ten czas miłosierdzia, jaki został nam
ofiarowany dziś jak nigdy dotąd!
s. Emmanuel
Źródło: Echo Medziugorje

Posted in Małżeństwo, Medziugorje, Świadectwa | Otagowane: , | 130 Komentarzy »

Piękne świadectwo małżeństwa z Włoch

Posted by Dzieckonmp w dniu 14 marca 2016

świadectwo  podczas festiwalu Młodziezy w Medjugorje w sierpniu 2015 r.

Koniecznie wysłuchaj.

Kliknij w obrazek i oglądaj

gianuca

Posted in Medziugorje, Świadectwa | Otagowane: , | 127 Komentarzy »