Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Archive for the ‘Świadectwa’ Category

CUD w Salento

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 Lipiec 2015


Wybaczcie ale nie mam aż tyle czasu by przetłumaczyć poprawnie. Historia jest tak piękna, tak cudowna że musiałem ją tutaj umieścić choćby przetłumaczoną translatorem. Wspaniały mąż, pokłada zaufanie w Bogu. Jeśli się ktoś znajdzie i przetłumaczy to podmienimy tekst.

Źródło: http://araldidellaregina.altervista.org/miracolo-questa-e-la-storia-a-lieto-fine-di-nostra-figlia-federica/

Drodzy Przyjaciele i Znajomi, dla większej chwały Boga, proszę czytać i dzielić się naszym świadectwem  w którym jest zawarte przesłanie wiary i nadziei, świadectwem dotyczącym  obrony życia od momentu poczęcia. Niech ono dotrze do jak największej liczby osób !

3a

Mój mąż i ja pobraliśmy się w 2001 roku,  Pan nam dał pierwszego syna Simona, który urodził się w roku 2004. W lutym 2006 roku, po okresie czasu, zrobiłam test ciążowy i wynik był pozytywny: byłam w ciąży po raz drugi.

Chcieliśmy mieć jeszcze jedno dziecko, wiec byliśmy zadowoleni z tej kolejnej ciąży i mieliśmy nadzieję, że teraz Pan da nam dziewczynę.

?

?

Grom z jasnego nieba

Jednak, 5 miesiąca ciąży przychodzi grom z jasnego nieba. 30 czerwca 2006 roku pojechaliśmy z moim ginekologiem zrobić morfologię USG. Nie mogliśmy się doczekać tej chwili, aby móc poznać płeć dziecka.

Tak, lekarz zaczął robić USG i opisać to, co widział. Nawet my, ręka w rękę, widział to, co widział przez innego monitora podłączonego do ‚ultradźwięków. Do tego czasu wszystko w porządku. Teraz pozostał tylko kontrolować głowę, poznać płeć dziecka, a potem możemy iść do domu.

Ale gdy lekarz zaczął kontrolować głowę, cierpiała jej wyraz spokojny i uśmiechając się niepokoić. Zdaliśmy sobie sprawę od razu, że coś było nie tak. Gdy zapytaliśmy, lekarz powiedział, że „głowa płodu był większy niż norma, a ja musiałem zrobić USG Level II”.

Ale dla nas, że odpowiedź „wymijające” nie wystarczy; chcieliśmy wiedzieć od razu, a szczegółowo problemem naszego syna. Mamy prosił lekarza, aby powiedzieć nam całą prawdę od razu, a po pewnym naciskiem, że tak. Rozpoznanie było to: nasz syn cierpi na dwie poważne wady wrodzone do mózgu. Cierpiał Ventriculomegaly (lepiej znany jako wodogłowie – co oznacza „głowa”) i wody agenezją z ciała modzelowatego (co oznacza „bez urodzenia – lub braku” ciała modzelowatego).

Zapytaliśmy lekarzowi płeć dziecka: to był mięczakiem!.

Dla Ventriculomegaly oznacza rozszerzenie komór mózgowych i jest spowodowane powiększeniem mózgowo płynu obecnego w nich (płynie mózgowo-rdzeniowym stosowanego do przesączu, odżywiają, smarowania i zabezpieczania struktur mózgu).

Komór mózgu są umieszczone wewnątrz jamy 4 w mózgu i komunikują się ze sobą (patrz zdjęcie). Różnią się one: pierwszy i drugi (tzw boczne komory – LV), zawartość wewnątrz półkul mózgowych; Trzecia komora w śródmózgowia treści (3V); Czwarta komora zawarte w tyłomózgowia (4V).

Płyn mózgowo-rdzeniowy jest produkowany głównie w komorach bocznych 2, a stamtąd, przez „otworu w Monro” przechodzi w 3 komory, z której przechodzi przez ” wodociągu Silvio „w 4 komory, skąd przechodzi on, przez otwory boczne i medium „z Luschka i Magende”, w podpajęczynówkowym czaszki i kręgosłupa, a następnie wchłaniane przez kosmki pajęczynówki.

Jeśli płyn mózgowo-rdzeniowy nie płynie (to może się zdarzyć, albo z powodu przeszkody do „foramen z Monro”, lub z powodu przeszkody do ” wodociągu z Silvio „, lub z powodu wad resorpcji) komór w fali mózgowej jako „balony”, aby ciśnienie na mózg, w mniej lub bardziej poważne, w zależności od przypadku, w wyniku awarii funkcji poznawczych i psychomotorycznych.

Dla „opróżnić” z komory można interweniować w neurochirurgii: interweniuje albo bezpośrednio „przeszkoda zapobiega się prawidłowy przepływ w układach ciekłych lub realizowanych w wyprowadzenie, że za pomocą zaworu i rury normalizacji ciśnienia komór rozdzielający Przepływ płynu mózgowo-rdzeniowego z wnęki komory do innej części ciała (prawego przedsionka serca, a zwłaszcza otrzewnej).

CO TO JEST agenezja ciała modzelowatego

Dla agenezji ciała modzelowatego (ACC) oznacza brak (agenezja ciała modzelowatego) wrodzone. Interkonekty ciała modzelowatego dwustronne półkule mózgu do komunikowania się ze sobą. Podręczniki z embriologii człowieka mówią nam, że włókna modzelowatego przyszłości ciałka zaczynają się rozwijać (neuroblastów) w zarodku, gdy płód jest około 3 miesiąca i pół. Na 5 miesięcy, fetus ma zwykle zrogowaciały korpus z kształtu i cech anatomicznych, które zwykle znajdują się w dorosłych.

Do objawów klinicznych ciała modzelowatego dell’Agenesia są mniej lub bardziej poważne, w zależności od okoliczności: istnieją przypadki, w których jest bezobjawowa, ACC inne, w których powoduje upośledzenie umysłowe (czasami ciężkie) i / lub padaczki.

FEDERICA DLA Nie było nadziei!

Lekarz powiedział nam, że nasza córka była bardzo poważna Ventriculomegaly (komora miała bardziej nadęty ekspansję 2,2 do 2,3 cm – i lepiej zrozumieć powagę przypadku naszej córki po prostu uważam, że większość miejsca zarezerwowane dla półkul mózgowych, a nie był okupowany przez płynie mózgowo-rdzeniowym); i pogorszyć obraz kliniczny był również „agenezja ciała modzelowatego z.

Tak, lekarz poradził nam „PRZERWIJ, ponieważ w celu wykonania operacji trzeba było czekać, aż dziecko się urodziło, ale było już za późno, bo” „operacja mózgu po urodzeniu, będzie służyć nie tylko do pogorszenia sytuacji, że teraz już beznadziejnie zagrożona. dziecko na pewno będzie uszkodzony mózg i na pewno będzie miał poważne problemy psychomotorycznych (problemy dotyczące wzajemnych relacji między funkcji motorycznych, poznawczych i sensorycznych), mógłby rosną, może ona umrze wkrótce po urodzeniu.

Moja wielka rozpacz

Słowa ginekolog przebił mi serce jak miecz; I wyszedł z jego studio z rzeki spływały łzy.

Mój mąż, dzięki jego wielkiej wiary w Jezusa i Maryi, był bardzo spokojny i droga do domu próbuje zmusić mnie mówi mi, nie martw się, ponieważ Bóg jest Ojcem i kocha nas z ogromną miłością …, że Bóg nie pozwala mieć Krzyż większy niż można po ludzku ponosi … że chcemy zająć się krzyż Krzywej do modlitwy …, że cierpienie jest ogromną wartość, która duchowej korzyści dla siebie i dla innych … że Jezus i Madonna z pewnością nie byłoby sąsiadów i … przede wszystkim, że Chrystus da mi ducha i siłę, aby poradzić sobie ze wszystkim …

Ale jako Pana?! Które Madonnę?! Ale jako Ojca! Dlaczego mnie to cierpienie przeciwieństwie do mojego męża, nigdy nie popełnił poważny drogę wiary?!; Nie wiedziałem, że wartość cierpienia; Jezus i Madonna uważa je i poczuł daleko i myślałem: „Nie jest prawdą, że mi pomoże, bo dla mnie teraz postanowił tak!”, Więc byłem zdesperowany i odrzucił gniewnie wszystko, co mój mąż powiedział mi, pocieszać ich temat.

Natychmiast uwzględniona możliwość aborcji i natychmiast rozpoczął walkę z mojego męża, który był zdecydowanie przeciwny.

STANOWISKO mojej rodziny

Poszedłem prosto do mojej obecnej rodziny o wadą mojej córki, a oni, obawiam się, że będę musiał nosić krzyż, mocno wziął tę samą pozycję lekarzy, „dla dobra mojej rodziny i dla dobra mojej córki absolutnie niezbędne przerwania ciąży. „

Nawet mój ojciec zgodził się z mojej rodziny, moja matka-in-law, jednak nie wyklucza i powiedział, że była to decyzja, że ​​to tylko my.

POTWIERDZENIE LEKARZY

Nadzieję, że lekarz błędnej diagnozy Within „ARC w tym samym tygodniu mój mąż towarzyszy mi do robienia USG (poziom II), dwóch ekspertów Ginekolodzy.

Niestety, sama diagnoza i sama rada: „Ventriculomegaly ciężkie” (poszerzenie komór gorsze od 2,2 do 2,3 cm) oraz „agenezja ciała modzelowatego”; „interweniować chirurgicznie było czekać aż dziecko się urodziło, ale to byłoby za późno, by interwencja po urodzeniu służyć nie tylko do pogorszenia sytuacji, która była już poważnie naruszona. Dziecko będzie miało z pewnością poważne problemy psychomotorycznych, może on roślinnością, być może, że umrze wkrótce po urodzeniu „Jedynym rozwiązaniem zalecane:. Aborcji.

Dyskusja między mężem i mój lekarz

Gdy specjalista, który dał mi poradził nam trzecie USG aborcji, mój mąż powiedział mu, że za wierność Chrystusowi i poszanowania życia ludzkiego sprzeczne i że jego decyzja była utrzymanie dziecka po wszystkim.

W tym momencie między lekarzem a mój mąż urodził krótką dyskusję. Lekarz, czując reakcję mojego męża, odpowiedział ze złością: „Jesteś egoistą, czy po prostu poczuć się w pokoju ze swoim sumieniem jesteś gotów wydać na świat dziecka niepełnosprawnego, który będzie cierpieć z powodu wyboru na całe życie! Jeśli kiedyś twoja córka będzie mieć minimum inteligencji będziesz nienawidzę cię za to przyszedłem, jak dobrze! Anch „Jestem chrześcijaninem, ale zapewniam cię, że Bóg, w tych przypadkach, dopuszczające przerywanie ciąży.”

Mój mąż odpowiedział: „Nic nie wymyka się kontroli Boga Bóg nigdy nie jest źle.. Jeśli moja córka jest źle sformułowane to dlatego, że Bóg pozwolił, że tak! Wszystko, co Bóg czyni albo dopuszcza się dziać w naszym życiu zawsze jest dla naszego dobra, nawet wtedy, gdy mamy do czynienia z trudnymi sytuacjami, że nie jesteśmy w stanie zrozumieć. A jeśli Bóg, który kocha zarówno mężczyzn, aby poświęcili swoje życie za nas na krzyżu, a on kocha moją córkę na pewno więcej niż ja, uzna za właściwe dla jego i naszego dobrego dostosowania go do życia osób niepełnosprawnych, kim jestem, by przeciwstawić Jego plan miłości? „

Słuchałem w łzy dyskusję i specjalisty, widząc mój mąż tak zdeterminowany, by utrzymać dziecko i mnie bardzo niezdecydowany i przerażony, zignorował go i powiedział mi, że miał tylko kilka dni na podjęcie decyzji, czy „aborcja terapeutyczna po które, zgodnie z prawem, nie byłoby to możliwe.

Silnej presji Wszystkie walki z mężem

Te kilka dni, które musiałem zdecydować się dni, długie i bardzo mocne starcia z moim mężem; cała moja rozpacz, gniew mój, moje obawy, ja na niego, że wentylowane był zdecydowany, aby utrzymać dziecko.

Nawet moje serce powiedział mi, w celu dostosowania go do życia, ale krótki czas dostępne do mnie do refleksji na temat tego, co zrobiłby życia z powodu tego wyboru, strach przed krzyżem i ogromną presją ze strony mojej rodziny do aborcji, pchnął mój nie przyniesie go do bycia bardziej na … było tak wiele wymówek Szukałem czegoś do milczenia głos mojego sumienia … ale gdy pomyślałem o aborcji w moim sercu było płonące piekło i płacząc rozpaczliwie, bo byli już pięć miesięcy, które niosła była moja córka, a ja chciałem mieć wiele dobrego.

POMOC mojego męża

Aby pomóc mi podjąć świadomą jedyną słuszną decyzję, mój mąż zapytał mnie, aby przejść do zasięgnąć porady od ludzi, że tylko w tych przypadkach może dać prawo porady:. Ministrowie Jezusa przyjąłem. Więc wziął mnie 3 kapłanów (świętych) naszej wiedzy i egzorcysty Ojca Zakonu Braci Mniejszych odnowionej.

Don Fernando Vitali (Racale)

Don Antonio Mergola (Kaplica „Szpitala Gallipoli)

Don Giovanni Chirivì (Torre Suda)

Ojcem Benedetto (S. Maria del Casale – Ugento).

Ten ostatni, w 2003 roku, doprowadziła mojego męża w pierwszych etapach jego nawrócenia i od tego czasu pozostaje w kontakcie; Mój mąż jest naprawdę bardzo blisko.

Pamiętam, jakby to było wczoraj, że Ojciec święty Benedykt położył mi ręce na brzuchu i na modlitwę i MADE Specjalnej dla mnie błogosławieństwem DZIEWCZYNY! Natychmiast w moim sercu w dół tak bardzo pokojowego.

3c

Co mam nauczał Ministrów Boga (… i mój mąż)

– Wyjaśnili mi, że cokolwiek Bóg czyni w naszym życiu, a wszystko, co „może się nam przytrafić” (nie interweniować, aby zmienić przebieg samoistnego charakteru) zawsze na celu nasze dobro, nasze zbawienie, nasze uświęcenie, nawet wtedy, gdy mamy do czynienia z trudnymi sytuacjami, których nie możemy zrozumieć.

– Wyjaśnili, że przez niepełnosprawności mojego dziecka, miałem przywilej bycia w stanie kochać Jezusa Ukrzyżowanego w moim domu na co dzień, i że jest zbyt „I ukrzyżowany z Nim Wyjaśnili mi, że nasze cierpienie przyniosłoby duchowe owoce wspaniały dla nas. i dla innych, gdyby żył w komunii z Bogiem.

– Wyjaśnili mi, że Bóg wlewa duszę w „człowieka od chwili poczęcia i że w związku z tym, od momentu poczęcia, embrion ma taką samą godność i takie same prawa, nasi przede wszystkim nasze prawo do życia.

– Wyjaśnili mi się, że w oczach Boga życia osoby niepełnosprawnej ma taką samą wartość, niż nasze.

– Wyjaśnili mi, że tylko Bóg jest Panem życia, tylko On może decydować o życiu lub śmierci człowieka.

– Wyjaśnił mi, że jest przeklęty przez Boga, człowieka, który zabija niewinne, bezbronne, zdrowe lub niepoprawny, że jest … że jest przeklęty przez Boga, człowieka, który ucieka od odpowiedzialności (w rzeczywistości, w imię wolności są zobowiązane miliony aborcji i to nie tylko z powodu chorób lub wad rozwojowych płodu, ale także, aby ukryć swoje grzechy – cudzołóstwo, kazirodztwo, seks przed ślubem, przypadkowy seks – lub po prostu nędzne względów ekonomicznych).

– Wyjaśnili, że krzyż będzie go nosić samodzielnie, ale, że Jezus i Matka Boża na pewno zawsze przy mnie, aby dać mi siłę i pomógł mi go wspierać.

– Wyjaśnili mi, że człowiek od chwili poczęcia, niezależnie od jego stanu zdrowia, ma taką samą godność dzieci Bożych, i jako takie, jest godny specjalne podziękowania także jeśli rodzice mają zaufanie do Chrystusa i prosić Go z ufnością; i co w końcu stało się z moją córką!

„Myślałam o tobie Zanim ukształtowałem cię w łonie matki. Zanim się urodziłeś, jesteś już wybrany … „(Jeremiasza 1: 5)

DECYZJA

Dzięki tych świętych ludzi, że mój mąż jest umieszczone na mojej stronie w końcu zdobył się na odwagę, aby podjąć decyzję, że moje serce od samego początku, że wskazana, ale w końcu znalazł odwagę, aby podjąć właściwą decyzję: Postanowiłem stworzyć mój córka i umieścić moje zaufanie i moje nadzieje w Jezusa i Maryi.

Ponadto, mój mąż i ja zdecydowaliśmy się oddać narządy dziecka, kiedy zmarła wkrótce po urodzeniu, więc pomogliśmy inne potrzebującym dzieciom i dokonać ich rodziny szczęśliwy.

GRUBY mojej rodziny CIŚNIENIA

Moja rodzina była niemal pewna, że będę się na aborcję, a kiedy powiedziałem im, że moja decyzja nie była do aborcji, ale do urodzenia dziecka, przestraszony przez krzyż, że należy wspierać, bardzo zły, robił wszystko, aby przekonać mnie do zmiany zdania, i rzucił ustnie, przy różnych okazjach, zwłaszcza wobec mojego męża, winny, według nich, decyzja brałem; winny, według nich, o co mi „pranie mózgu”.

Ale moja decyzja była jasna i świadome, a teraz nic i nikt nie może mnie przekonać do aborcji.

Mój mąż powiedział mi, że muszę im przebaczyć i poinstruować ich, jako korzystne dla „aborcja i jak On pchnął dla mnie zrobić, nawet jeśli uważa się, że robią to dla mojego dobra, że ​​popełnił poważny grzech śmiertelny w oczach Boga; Następnie, razem, próbowałem kilka razy, aby je zrozumieć, dlaczego moralne i religijne tej naszej decyzji, i zaprosił ich do przyznania się, ale oni nie chcieli słuchać jego serce zwrócił się do Boga, ponieważ są zbyt zaniepokojeni krzyżu, abyśmy musieli znosić.

MODLITWA

3d

Ministrowie Jezusa wezwał mnie do modlitwy każdego dnia tylko dla Pana i Matki Bożej nie mógł dać mi siłę, by zmierzyć czas ciężko przechodzi mnie i tych, którzy czekali na mnie w przyszłości. Mimo, że wszystkie z nich zobowiązała się do modlitwy za nas i dla naszej córki.

Zaczęłam się modlić każdego dnia; zwłaszcza Różaniec; . Czasem sam, inne razem z mężem Ministrowie Jezusa rację: przez modlitwę, Pan i Dziewica Maryja wkrótce być odczuwalne w moim sercu, chciałbym powiedzieć, że nie mogę się doczekać!

W rzeczywistości, więcej modliłam, tym bardziej czułem, że byliśmy naprawdę blisko … więcej modliłam, tym bardziej zrozumiałe i czułem ich miłość ku nam … więcej modliłem, bardziej wzrosła moja pewność siebie w nich … więcej modliłem, więcej Czułem rośnie we mnie siłę i spokój wewnętrzny, że nie mogę mieć, jeśli „Ktoś” Ja nie podarowała; To dzięki tej sile i tym Inner Peace, że reszta ciąży żyłem tak niesamowicie spokojna.

Teraz, gdy zrozumiał, co było źródłem siły i spokoju mojego męża! Oczywiście, były jeszcze czasy, kiedy płakałam, ale łzy nie były rozpaczy, lecz ten, kto wie, że robi tylko to, co trzeba … kto wie, kto robi ofiarę miłości i jest z niego dumny ,

Mamy nadzieję otrzymać cud

Następnie modlił się, zapalił we mnie pragnienie i nadzieję na cud. Ale ja ich nie oczekują.

Ta spontaniczna modlitwa jest, że byłem z serca: „Panie Jezu, jeśli masz ochotę się ode mnie ten krzyż, ulecz moje dziecko … ale czy to nie jest to, co chcesz, jest twoja wola zrobienia. Panie, że krzyż nie jest ponad moje siły … pomóż mi go wspierać … a jeśli dziecko musi wiele cierpieć od razu zabrać ze sobą w niebie. „

Moim każdym oddechem, 24 godziny 24, został zamknięty w tej modlitwie.

REAKCJA Jezusa i Maryi na moje modlitwy: DWA wspaniałe doświadczenie

Pod koniec sierpnia zrobiłam USG i innego nie było poprawy.

W tym czasie jednak, były dwa wspaniałe oznaki, że nigdy nie zapomnę:

3e

1) Jednym z siostrą ciotki, zdał sobie sprawę z poważnych wad rozwojowych mózgu mojej córki, poszedł się modlić z wiarą przy grobie papieża Jana Pawła II w Grotach Watykańskich; Później nabył i dał mi chusteczkę z Medjugorje (jak wielu z Was już wie, Medjugorje to niewielkie miasteczko w Bośni, gdzie Madonna, od 21/05/1981 do tej pory, wydaje się 6 jasnowidzów i zostawić wiadomości do ‚ Ludzkość 25 każdego miesiąca). Chusteczka była biała z nadrukowanym nad portretem Dziewicy. Ta chusteczka była przetarł Wiary na kolana przez posąg Chrystusa zmartwychwstałego znajduje się za sanktuarium w Medjugorje, a był nasycony cieczy, która emanuje z niego.

Moja ciotka powiedziała mi szerzyć chusteczkę na brzuchu i modlić się z ufnością Maryi. Więc zrobiłem. W nocy, przed snem, otworzyłem go, chciałbym położyć się na brzuchu, a wzruszony i pełen nadziei, zacząłem modlić się na różańcu.  

O dziwo, prawie co noc, pierwszy Ave Maria, dziewczyna, którą wskazał w łonie matki z życie, (w ciągu dnia dziecko nie było w ruchu prawie zawsze, i, gdyby to zrobił, zrobił to prawie niezauważalnie).

Mój mąż wyjaśnił mi dlaczego. Gdy zadzwoniłem na Madonna natychmiast wskazał, z Jezusem, i moja córka, która w tajemniczy sposób czuł obecność „, cieszył się z radości”!

To samo stało się, gdy Mary poszedł odwiedzić jej krewnej Elżbiety: „Weszła do domu Zachariasza, (Maria) pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, dziecko w jej łonie. Elżbieta została napełniona Duchem Świętym, i zawołał donośnym krzykiem, „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona (Jezusa)! Kim ja jestem, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto gdy głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, dziecko w moim łonie z radości „(Łk 1, 40-44).

2) Pewnej nocy we śnie ukazał się mężczyzna i dziecko, ręka w rękę, zarówno ubrana na biało; Podeszli do mnie i zapewnił mnie: „. Nie martw się, nic się nie stało z dziewczyną” Powiedziałem mu, kim są, ale uważamy, że były Dzieciątka Jezus i św Józefa.

DO KOŃCA, bez poprawy

Ostatni USG zrobiłem w dniu 2 października. Brak poprawy!

Benedykt poinformowała nas do urodzenia dziecka w S. Giovanni Rotondo, w Domu Ulgi w Cierpieniu założona przez Ojca Pio, ponieważ nie jest doskonały oddział neurochirurgii.

Dom Ulgi w Cierpieniu Ojca Pio wydawało się idealne miejsce, aby wykonać na naszej córki „, że” operacja mózgu, które służą nie tylko do pogorszenia sytuacji, że jest już poważnie naruszona „; w związku z tym, że przyjęła jego rady, a my nazwaliśmy wcześniej uzgodnionego terminu przyjęcia. Przewidywany termin porodu był w dniu 1 listopada 2006 roku, ale ricoverai 11 października, bo czas był potrzebny do zbadania sprawy dobrze i zaplanować operację …

WIELKA NIESPODZIANKA:

„NAUKA NIE wyjaśnić co się stało!”

Sama 11 października 2006 roku został za „USG i tutaj niespodzianka natychmiast ogromna. Ginekolog powiedział mi, że nie było poszerzenie komór już wystarczająco duży, aby go martwić; co go martwi, jednak był ACC, i wyjaśnił nam, jakie konsekwencje może przynieść to deformacje. Ale my już wiedzieliśmy.

Co nas zaskoczyło to fakt, że od 30 czerwca do 2 października sytuacja naszej córki było to samo i 11 października nie było więcej. Byliśmy zdezorientowani. Pan i Matka Boża interweniowała w naszej córki? Myśleliśmy o tym, ale baliśmy się rozczarowany i nie poproszono o wyjaśnienie lekarzy. Aby mieć pewność, że pozostało czekać na narodziny dziecka.

Dziecko „postanowił” nie robić nam czekać zbyt długo i po raz pierwszy się urodzić. Urodziłem się cesarskie cięcie w dniu 13 października, po zaledwie dwóch rund przyjęcia (zauważ, że 13 października jest dniem Mariano, jest dzień ostatniego objawienia Matki Bożej w Fatimie, słynny dzień, który miał miejsce przed Solar Prodigy dziesiątki tysięcy świadków. Jestem pewien, że moja córka urodziła się w tym dniu nie był przypadek, ale wolę Madonny) i Federica podjęte natychmiast do Departamentu Patologii Noworodka celu zastosowania wszelkich niezbędnych badań.

3f

Lekarz miał rację: poszerzenie komór zostało znacznie zmniejszone (teraz, nagle, to górna granica normy), na naszej córki nie było żadnych oznak, że będą objawy nadciśnienia śródczaszkowego i nie jest już konieczne, ponieważ operarla: jest dobrze!

Mój mąż zapytał kilka razy, aby wyjaśnić, patologii noworodków wodza, i to, biorąc pod czas, a oglądane razem z neurochirurgiem wszystkie ultradźwięki przed narodzinami dziecka, powiedział:

„Nauka może” wyjaśnić, co „sukces!”

Dokładniej:

  1. Przeszkody, które spowodowały Ventriculomegaly zniknął; eguenza minusy w płynie mózgowo-rdzeniowym odprowadzanie poprawnie tej pory nie było komór ciśnienie na mózg i nie trzeba było interweniować chirurgicznie.
  2. Pomimo Ventriculomegaly się „dusił” mózg Federica podczas najbardziej krytycznych etapach jego rozwoju (do tego stopnia, że 5 miesiąca ciąży więcej niż 4/5 z dwóch półkul mózgowych były zalana wodą), i pomimo ” agenezja ciała modzelowatego z tym, z przeprowadzonej kontroli po porodzie wykazało, że nie było żadnych oznak to oznaki uszkodzenia i że mózg pracował idealnie.

Nie potrafię opisać słowami, jak byliśmy szczęśliwi, zdumiony i mylić! Pan i Matka Boża nie słyszał naszych modlitw! Nasza córka była w porządku!

FEDERICA ROŚNIE zdrowe i szczęśliwe

Aby kontrolować rozszerzenie komór i zobaczyć wszelkie opóźnienia psychomotorycznych (lub spowodowane przez „ACC lub konsekwencje Ventriculomegaly), na wniosek lekarzy S. Giovanni Rotondo w ciągu pierwszych 12 miesięcy Federica okresowo poddawane różne i bardzo dokładne badania kontrolne: poszerzenie komór był stabilny, nie nigdy nie były tam znaki, że objawy zwiększonego ciśnienia wewnątrzczaszkowego, „nigdy nie dał żadnego ACC objawy i psychomotoryczny rozwój Federica było zupełnie normalne, nawet wcześnie, tak aby neuropsychiatria powiedział nam, że nie było potrzeby, aby go odwiedzić.

W wieku 10 miesięcy zaczęła raczkować i samodzielne; słodki, czuły, inteligentny, bardzo towarzyski, z wielką chęcią do gry, komunikowania się, i być w centrum uwagi; wszystkie uśmiechnęła się i kochał ją bardzo dawania i otrzymywania umywalki.

Lubiła dać baseny zwłaszcza w Jezusa, w rzeczywistości, między tobą a figurą Najświętszego Serca, które trzymamy w nim życia to miłość od pierwszego wejrzenia.

Dorastając, trzymał te cechy, do tej pory; cechy, które znajdują swój najwyższy wyraz w swojej prostocie, słodyczy, radości zakaźnej sympatii i ironii … co urocza dziewczynka!

Cierpienie ZNALEŹĆ Wiary

Dzięki mojej córki, zdałem sobie sprawę, jak wielka miłość Jezusa do ludzi i znalazłem wiary. Źle się dramatycznie, gdy myślimy, że Bóg jest daleki i obojętny … albo kiedy myślimy, że Bóg nas nie kocha!

Dzięki temu doświadczeniu zdałem sobie sprawę, że w rzeczywistości Jezus jest „zawsze pod ręką; Zrozumiałem, że dla Jezusa każdy z nas jest wyjątkowy, ważny, bardzo cenne; Zdałem sobie sprawę, że jego oczy i uszy są stale szkoleni na nas w każdej chwili naszego życia, i że jest zawsze gotowy, aby nas wspierać i pomóc nam, jak długo możemy mu zaufać.

Sama dla niej i naszej Matki, Maryi, słodki. Moje uczucia do niej były zawsze ciepłe, rzadko kiedy modliłem się, ale gdy w rozpaczy, że wywoływany i modlił się z ufnością przyszedł i od razu zabrał ze sobą Jezus w moim sercu, że byłem pocieszony i dał mi tyle siły i odwagi.

Dzięki temu doświadczeniu, że nie wyobrażam sobie życia bez nich, i mogę powiedzieć głośno:

sacrum-serce-of-jesus

„Nie wyklucza go ze swojego życia! Kocham go z całego serca! „

Odrzuć Jezus jest skazany na siebie żyją w ciemności, by żyć bez poczucia, żyć bez mądrości, by żyć bez nadziei, bez pokoju mieszkać w sercu, aby żyć w smutku, aby żyć w ciągłym niezadowoleniem …

Odrzucają Jezusa jest skazany na życie egoizmu u mężczyzn, w rzeczach materialnych i przyjemności zmysłów, w spokoju i szczęścia, które tylko On może dać w zamian.

Wielka Jezusowi jesteśmy bogaci, z dala od Niego jesteśmy z największych nieszczęśliwy, bo go i „wszystko!

Jezus jest Synem Boga i samego Boga!

Jezus jest najmądrzejszym człowiekiem, więcej dobra, bardziej uroczy, bardziej istotne, bardziej sympatyczny, bardziej wrażliwe, bardziej łagodny, piękniejsze, bardziej uważni w „pomocy, bardziej współczujący i bardziej sprawiedliwego świata, istniał na ziemi.

Jezus jest celem, dla którego zostały stworzone, a są niebiosa i ziemia, rośliny i zwierzęta, ludzie i narody.

Jezus jest zmartwychwstanie jest życie!

Odrzuć Jezus jest żyć tak zdesperowani, jak skazany na śmierć Jezusa, a nie inne, to tylko wielka nadzieja człowieka i ludzkości: spotkać go i otworzyć drzwi serca oznacza znalezienie sensu życia, wyjaśnienie wszystkim prawdziwej mądrości, pokoju, nadziei i prawdziwej radości.

Jezus może odrzucić tylko ci, którzy świadomie nie chce się z nim spotkać! Każdy, kto decyduje się być uczciwy i kochać prawdę, dobro, piękno, sprawiedliwość, braterstwo, wolność, mężczyzn, nie może go znaleźć, a nie miłość: Jezus jest Miłością! Jezus jest, że „nieskończona miłość i doskonałe, przepełnione dobrocią i opiekuńczy uwagę, że każdy z nas chce i gdzie każdy musi koniecznie.

Jezus kontynuuje zrobić wiele cudów, nawet dzisiaj, a to sprawia, że „nie tylko dlatego, że nas kocha, ale również dlatego, że chce przyciągnę wszystkich do prawdy Ewangelii, do codziennej modlitwy, do nawrócenia serca, do naśladowania nauk świętych i … przede wszystkim, aby zaprosić nas słuchać, o co prosi nas Jego Kościół, Kościół katolicki, z papieżem, a jego matka, że w każdym miejscu na świecie, gdzie się pojawia, mówi, ze łzami w oczach, zawsze zawsze to samo: „Drogie dzieci Bóg kocha cię NIESKOŃCZENIE! „DEAD dla każdego z was na krzyżu! Odwzajemniona wielkiej miłości to …. Go kocham … módlcie na co dzień z serca, spowiedzi, USTAW Komunii Świętej! Który odmawia wyznanie i sprawiają, że Komunia Święta odmawia święci! „Wielu, rażąco źle, mam wrażenie, że jest w stanie uratować bez modlitwy, bez przechodzenia na mszę w każdą niedzielę, a bez pokuty za swoje grzechy, a potem bez spowiedzi i ksiądz nie iść do Komunii … inne, gorsze, oni łudzą się, że wraz ze śmiercią wszystko się kończy … albo, że Bóg nie istnieje … i zawsze są ci sami ludzie, którzy zaprzeczają cuda!

Rzeczywiście, jest to modne dziś zaprzeczyć cud: to jest zrobione, aby zaprzeczyć lub marginalizacji Boga z ich życia. Jeszcze nigdy dotąd cuda były „porządku obrad. Kiedy człowiek nie zwraca uwagi na znaki i nie chcą zbadać, czy są one prawdziwe, są głosem Boga, działa źle, jako sługa, który nie chce, aby usłyszeć głos mistrza i nie przyjść, kiedy nazywa się … i dlaczego ludzie nie chcą słuchać głosu Pana, bo nie chcą opuścić swoich grzechów i nie chcą ponosić odpowiedzialności, ale właśnie poprzez odmowę usłyszeć utworzenie wielka odpowiedzialność!

Po śmierci ciała, życie toczy się dalej … i tak naprawdę raj , czyściec i ” Inferno … tak, do diabła, teraz ignorowane przez wielu, ale to jest rzeczywistość, która istnieje i to jest straszne , a kto idzie tam pozostaje Rzeczywiście przez całą wieczność … mówi o ewangelii wiele razy, a Matka Boża powiedziała w Fatimie, która również wykazała się do pasterzy, którzy byli strasznie zdenerwowany, mówiąc im, „że wiele tam” … i to było 1917, a co dopiero teraz, biorąc pod uwagę moralny rozpad naszych dni … Bóg jest nie tylko nieskończone miłosierdzie, ale jest również nieskończone sprawiedliwości … nie zapominajmy nigdy … w Nim, miłosierdzie i sprawiedliwość to samoto znaczy, że Bóg nie chce bonaccione wybaczyć, nawet tych, którzy nie nawrócąBóg przebacza tylko tych, którzy szczerze żałować za swoje grzechy i zło, które przyniosła następnei tych, którzy nie chcą pokutować i odwołanie się do nieskończonego Miłosierdzia, z pewnością może być poddany jego Sprawiedliwości …

Jeśli jesteś wśród tych, którzy wierzą, że piekło nie istnieje, albo wśród tych, którzy wierzą, że szatan nie istnieje , ze względu na stawki, które jest wieczne zbawienie swojej duszy, błagam cię zbadać ten aspekt, może z prośbą o informacje bezpośrednio ksiądz egzorcysta … Ja, przed narodzinami mojej córki to zrobiłem, i miałem również okazję uczestniczyć osobiście w egzorcyzmów. .. tak, że nie piszę o rzeczach, które po prostu czytać, ale „zobaczyć „…

Po cudzie, poszliśmy wszyscy do Medziugorja podziękować Jezusa i Maryi

3g

Pod koniec maja 2007 roku, aby podziękować Jezusowi i Maryi, mój mąż i ja, wraz z Simone i Federica, udaliśmy się na pielgrzymkę do Medjugorje. Idź do Medjugorje było wspaniałe doświadczenie wiary.

Moje świadectwo

Zdecydowałem się na to moje świadectwo wspierania wszystkie kobiety i wszystkich tych rodzin, którzy znaleźli się w tym samym stanie (lub tuż przed niechcianą ciążą), nie taki, który może doradzić, aby dokonać właściwego wyboru, a mianowicie do nie aborcja w żadnych okolicznościach i bez powodu, ponieważ Bóg jest Panem życia i naszym obowiązkiem, gdy jesteśmy powierzył, jest strzec zazdrośnie , niezależnie od stanu zdrowia płodu, niezależnie od sytuacji gospodarczej, bez względu na to! NIE przerwana W ŻADNYM WYPADKU I W ŻADNYM WYPADKU! Spróbuj przekonać ile więcej „LUDZIE I ‚Nie można przerwać!

A jeśli ktoś z czytelników już praktykowane dobrowolnego przerwania ciąży, aborcji, pieszczotliwie dedykujemy te słowa Jana Pawła II:

„Do ciebie, kobiety, które mają aborcji”

że szczególną myśl wam, kobiety, które miały aborcję. Kościół zna wiele czynników, które mogą mieć wpływ na decyzję, i nie wątpi, że w wielu przypadkach była to trudna decyzja, nawet wstrząsające. Rana w sercu, może jeszcze nie zagoiły. W rzeczywistości to, co się stało, było i jest głęboko niegodziwe. Nie poddawaj się jednak zniechęceniu i nie traćcie nadziei. Starajcie się raczej zrozumieć, co się wydarzyło i to szczerze. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, oddać się nad z pokorą i ufnością do pokuty, Ojciec miłosierdzia jest gotowy, aby dać swoje przebaczenie i pokój w Sakramencie Pojednanie. Przekonasz się, że nic nie jest stracone i można również prosić o przebaczenie ze swojego dziecka, które teraz żyje w Panu. Pomoc i porady od innych ludzi, przyjazny i kompetentny, można mieć własne bolesne doświadczenie z najbardziej wymownych argumentów w obronie prawa wszystkich do życia. Poprzez wasze oddanie sprawie życia, czy przyjmując narodziny innych dzieci lub poprzez przyjazny i opiekuńczy dla osób najbardziej potrzebujących bliskości, to stanie się propagatorami nowego sposobu patrzenia na ludzkie życie » . (Jan Paweł II -. Evangelium vitae, n 99)

I na koniec, zapraszamy do zapoznania się, co mówili Jezus i Maryja, w odniesieniu do aborcji, w niektórych swoich ostatnich występów:

390570_10150353574322424_1192069030_n

Poniżej jest to, co Jezus mówi o „aborcji: „Aborcja jest morderstwem. Kiedy zabrać życie najbardziej niewinna, twierdząc życie własnej duszy! (Przykazania) Pamiętaj: nie zabijaj. Będzie czerpać to, co zasiali ” Nawracajcie się! (13 lipca 1995, orędzie Jezusa do Nancy Fowler, Conyers ).

Maria-hres31

Oto co mówi na temat Matki Bożej „aborcji: „Aborcja jest grzechem ciężkim. Musisz pomóc wielu kobiet, które miały aborcję. Pomóż im zrozumieć, że to jest grzech. Zaproś ich prosić Boga o przebaczenie i iść do spowiedzi. Bóg jest gotów wybaczyć wszystko, bo Jego miłosierdzie jest nieskończone. Drogie dzieci, otwarcia się na życie i chronić go. „ (1 SET jedna tysięcy dziewięćset dziewięćdziesięciu dwa) „Dzieci zabite w łonie matki są teraz jak aniołki wokół tronu Boga.” (3 SET jeden tysiącdziewięćset dziewięćdziesięciu dwóch) „Miliony dzieci umierają w wyniku „aborcja. Rzeź niewiniątek nie wystąpić dopiero po narodzinach mojego syna. Jest on powtarzany nawet dziś, każdego dnia. ( 2 FEB 1999) (Matka Boża z Medziugorje – komunikaty podczas objawień do widzących)


Niektóre „spośród Zdjęcia FEDERICA, dla Ciebie:

0 lat stara Się

0 Roku b

1 rok b 1 rok

2 lata b DWA LATA c

2 LATA

3 LATA

3 annib

4 LATA

Sześć lat

Komentarze Użytkowników

Komentarze Użytkowników

Komentarze Użytkowników

Komentarze Użytkowników

Komentarze Użytkowników

8 lat c

Dzisiaj

Podziel się! Mamy przytulić i dziękuję z całego serca!

 

 

Posted in Aborcja, Cuda, Medziugorje, Świadectwa | Otagowane: , , , | 132 Comments »

BOŻE MIŁOSIERDZIE

Posted by Dzieckonmp w dniu 12 Kwiecień 2015


miłosierdzie

.

Dziś byli więźniowie wyruszą pieszo do Rzymu ciągnąc na wózku ogromny obraz Jezusa Miłosiernego

To będzie niezwykła pielgrzymka. Tuż po świętach wielkanocnych, 12 kwietnia (w Niedzielę Miłosierdzia), z łódzkiej katedry do Rzymu wyruszą byli więźniowie. Na specjalnym wózku ciągnąć będą ogromny obraz Jezusa Miłosiernego.

Obraz został wykonany pod Warszawą na specjalne zamówienie chrześcijan z Kairu. Słowa „Jezu ufam Tobie” napisane zostały po arabsku. Niestety z powodu tragicznej sytuacji chrześcijan w tym kraju nie będą oni mogli odebrać obrazu – informuje „Dziennik Łódzki”.

Obraz waży ok. 90 kg i ma wymiary: 300 cm na 160 cm. Do Rzymu wyruszy z nim czterech  mężczyzn. Są oni pielgrzymami Bożego Miłosierdzia. Każdy z nich ma trudną przeszłość, siedzieli w więzieniach, a po nawróceniu pieszo pielgrzymują po świecie głosząc Boże Miłosierdzie.

Nigdy jeszcze nie braliśmy ze sobą obrazu. Nie wiemy, jak to będzie. Ale wierzymy, że Ktoś się nami zaopiekuje. Zawieziemy obraz do Rzymu i będziemy próbowali przekazać go papieżowi. Jednak najważniejsza dla nas jest sama droga

—mówi jeden z pielgrzymów.

Aby mogli ze sobą zabrać ogromny i ciężki obraz trzeba było skonstruować specjalny wózek. Dwóch pielgrzymów będzie go pchać, a dwóch ciągnąć. W ten sposób przejdą  prawie dwa tysiące kilometrów, co ma im zająć dwa miesiące.

Trasa ich pielgrzymki prowadzi przez Częstochowę, Kraków, Słowację, Węgry, Słowenię i Włochy. Przez całą drogę mężczyźni będą modlić się w powierzonych im intencjach. Pielgrzymi wierzą, że uda im się obraz przekazać Franciszkowi.

Piesza wędrówka obrazu jest częścią większego przedsięwzięcia organizowanego przez łódzką inicjatywę „Iskra Bożego Miłosierdzia” – obrazy Jezusa Miłosiernego różnej wielkości rozpoczną pielgrzymki różnymi środkami transportu: samolotami, statkami, samochodami i pieszo – w intencji pokoju i miłosierdzia dla świata.

miłosier

dzienniklodzki.pl/Facebook/Iskra Bożego Miłosierdzia

Posted in Ciekawe, Kościół, Nawrócenia, Świadectwa | Otagowane: | 192 Comments »

Wspaniały człowiek pośród piekła

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 Marzec 2015


Oglądając ten ten film łzy zostaną uruchomione. Wystarczy pomyśleć jaką ulgę,  te kobiety muszą czuć, kiedy dowiadują się, że jest człowiek, który chce je uwolnić, nie można  powstrzymać łez. Ten człowiek jest bohaterem, prawdziwym bohaterem, to święty człowiek żyjący w piekle Bliskiego Wschodu. Dlatego wstawiam to jako wpis niech nasza modlitwa pomaga mu w tym pięknym dziele. Podczas gdy wielu walczy  o pieniądze, status,urodę,  ten człowiek ryzykuje swoje życie, aby ratować  kobiety które terroryści z ISIS porywają i przeznaczają na niewolnice seksualne. Wydaje się, że bóg tego świata, tej ideologii jest bogiem niemoralności, bogiem pieniądza i seksu. Ale mimo to scenariusz dobra istnieje. Prawdziwy Bóg istnieje. Wszystko co robi ten Wielki człowiek pokazuje nam że trzeba  w to wierzyć.

Ryzykując swoje życie, wchodzi w regiony Iraku kontrolowane przez grupy terrorystyczne Islamskiego państwa  i wykupuje chrześcijańskie dziewczęta od muzułmanów, które są sprzedawane jako niewolnice seksualne. Po zapłaceniu pieniędzmi terrorystom i uwolnieniu, pomaga dziewczynom znaleźć ich rodziny. Pod koniec ubiegłego roku ukazał się film, gdzie można zobaczyć, jak przyprowadza  do domu młodą dziewczynę przekazując ją ojcu. Rodzina nie wiedziała, gdzie dziewczyna była, od kiedy została porwana przez członków ISIS. Nie Zapisuje żadnych danych na temat liczby dziewcząt, które uratował bo nie chce uznania świata, ale jego szlachetne gesty zaczynają być zauważane przez środki masowego przekazu. Człowiek ten wykupuje dziewczyny za własne pieniądze i oddaje je rodzinom za darmo.

Posted in Film, Nasz smutny czas, Prześladowanie Chrześcijan, Wielki Ucisk, Świadectwa, Świat innymi oczami | Otagowane: , , | 34 Comments »

Luz De Maria doświadczyła już Ostrzeżenia.

Posted by Dzieckonmp w dniu 6 Marzec 2015


Oto historia widzącej, Luz de Maria de Bonilla, która od ponad 17 lat otrzymuje przesłania od Pana Jezusa i Matki Bożej, przepowiadając i ostrzegając ludzkość o dramatycznych wydarzeniach, z których wiele wypełniło się co do joty.

Oto historia ​​przekazująca nam jej osobiste doświadczenie Ostrzeżenia.

„W bardzo szczególny sposób, nasz Pan pozwolił mi zrozumieć, że ​​kometa zbliży się do ziemi, cała ludzkość będzie to widzieć, co stworzy panikę i zmusi wielu ludzi do spowiedzi, ale nie do pokuty.

Na niebie pojawi się znak, „KRZYŻA” (1) przez kilka dni, ludzie wiary poczują potrzebę spowiedzi swoich grzechów, żalu za nie; pozostała część osób powie, że został on spowodowany przez człowieka i zwrócą się przeciwko Kościołowi Katolickiemu, mówiąc, że to jest podstęp by przerazić ludzkość.

W środku tego zamieszania i trzęsienia ziemi przyjdzie OSTRZEŻENIE, jakie Pan pozwolił mi częściowo doświadczyć w czasie Wielkiego Postu w roku 2008, w Wielką Środę, w następujący sposób:

Poczułam się udręczona w moim bycie, jakby coś się zbliżało do mnie, ale nie wiedziałam co to było…, jak coś strasznego, coś rozpaczliwego i nie mogłam pojąć czym było, choć czułam, że coś się ma wydarzyć. To było coś, co przyprawiało moje serce o szybkie bicie.

Tak minęło około 20 minut; następnie niepokój zaczął wzrastać do tego stopnia, że zaczęłam czuć się tak, jakby moja dusza mnie opuszczała, gdyż powoli wzrastało uczucie strasznej samotności, która nie tylko wypełniała moją duchową istotę, ale i moje ciało fizyczne. Wtedy poczułam ogromną samotność, niepokój kazał mi chodzić tam i z powrotem, ponieważ z każdą chwilą ta samotność pogłębiała się. Byłam całkowicie świadoma, że Bóg nie był we mnie; dusza moja była opustoszała i udręczona, chodziłam szukając pocieszenia i nie mogłem go znaleźć; samotność, pustka ciągle zwiększała się, aż do punktu uczucia postradania zmysłów, moja dusza pozostała bez Boga! I tak jak w filmie, wszystkie grzechy zaczęły do mnie napływać, być może najcięższe, jakie człowiek mógł popełnić: czułam się, a raczej powinnam powiedzieć, przeżywałam wszystko to, bo czułam je jako moje własne, przeżywałam je (jakby ponownie). Czułam to, co przechodzi przez umysł, przez serce, przez wnętrze ludzi, którzy odbierają sobie życie, przeżyłam chwile ich cierpienia, na moment przed utratą swojego życia; doświadczyłam tego, co czuje dziecko, gdy jest abortowane; doświadczyłam przeżycia istot ludzkich przejętych oburzeniem; doświadczyłem narkomanii, prostytucji, wszystkie rodzaje grzechów zaczęły przechodzić jeden po drugim przez moją duszę. Była to straszliwa nędza, czułam w mojej głowie, że nie mogę wyjść z domu, bo Bóg mnie opuścił, byłam „W CAŁKOWITYM BRAKU BOGA”. To przerażająca pustka, której nic nie może wypełnić; „tu na ziemi człowiek grzeszy i żałuje, ale ciężar przestępstwa jaki ten ​​grzech powoduje nie jest odczuwalny, ponieważ jesteśmy w obecności Boga.”

Miotałam się rozpaczliwie czując opuszczenie przez Boga, było to naprawdę straszne, a potem przypomniałem sobie, że mój mąż ma Boga, więc spojrzałam na niego i znalazłam go w jego sypialni i powiedziałam do niego: Proszę połóż swoje ręce na mojej głowie, musisz mi przekazać Boga, bo On mnie opuścił! Mój mąż, przerażony nie wiedział, co robić i zapytał mnie: Co się z tobą dzieje? Odpowiedziałam rozpaczliwie: Nie mam Boga, On mnie opuścił, proszę, przekaż mi Go. Moje jęki faktycznie pochodziły z głębi mojej istoty i zapytał mnie: Jaką modlitwę powinienem odmawiać? A ja odpowiedziałam: Nie ważne jaką, po prostu przekaż mi Boga. Było to naprawdę gorzkie, posępne doświadczenie.

On modlił się, ale ja wciąż czułam tą pustkę. Myślę, że byłam kuszona przez demona, aby wyjść z domu, wsiąść do samochodu i szukać za którymś z księży, ale jakimś sposobem wiedziałam, że gdybym wyszła z domu, może to być śmiertelne. Rzuciłam się więc na podłogę z rękami wyciągniętymi w formie krzyża i błagałam Boga, aby do mnie wrócił. W tym momencie dusza moja przemówiła do mnie! Wiedziałam, że to moja dusza, i moja dusza powiedziała kilka słów, które zaczęłam powtarzać, tak jak mi je przekazała, i poczułam, że Duch Święty zaczął mnie napełniać. Zaczęłam czuć się zalewana poczuciem takiego pokoju, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyłam; pokoju, który nasycał, który złączał mnie. Czułam jak moja klatka piersiowa wypełniała się, aż poczułam w sobie coś fizycznego; obecność, którą ciągle czuję do dziś, która otacza całą moją klatkę piersiową.

Takie właśnie będzie OSTRZEŻENIE. Dlatego ludzie, którzy mają grzechy będą odchodzić od swoich zmysłów, a demon będzie czekał, skłoni ich do odebrania sobie życia, by ich wziąć jako własny łup zanim nadejdzie godzina miłosierdzia. OSTRZEŻENIE dla tych, którzy nie są z Bogiem będzie straszną chwilą, nie do zniesienia, w której mogą skończyć oddając się w ręce demona, który ze swoimi demonicznymi legionami, będzie otaczać dusze i zarzucać im ich grzechy w których żyją mówiąc im, że Bóg im nie przebaczy.

Dla tych, którzy są letni, będzie to moment pokuty i łaski, bo gdy zrozumieją swój błąd, będą prosić o przebaczenie i nawrócą się, a ci, którzy są w stanie łaski, zostaną wypełnieni obecnością Ducha Swiętego.

Wiemy, że po OSTRZEŻENIU ci, którzy nie uwierzą, dadzą naukowe wyjaśnienie, tak, że ludzkość będzie nadal w błędzie, grzech wzrośnie i zaczną się prześladowania.

Od tego dnia moje życie nie jest już takie samo. Bóg, podczas OSTRZEŻENIA, uczyni nas świadomymi grzechu. Nigdy nie zapomnę tego dnia. Płakałam w tych momentach, w których nie czułam Boga, nie mogłam nawet myśleć, ponieważ brak Boga przewyższa wszystko; czułam tylko pustkę i czułam w moim ciele grzechy, które przychodziły jeden po drugim zwiększając niepokój i samotność.

W momencie, kiedy to piszę i zawsze kiedy o tym mówię, płaczę; płaczę, ponieważ nawet sama pamięć o tym tak bardzo boli, i zawsze proszę Jezusa, by nie pozwolił mi poczuć tego ani razu więcej, gdyż myślę, że nie byłabym w stanie znieść tego jeszcze raz.

Jest to moje osobiste doświadczenie OSTRZEŻENIA, samo zapisywanie tego to cierpienie z Jezusem. Powiedział mi On, że „TO WŁAŚNIE TAK BĘDĄ CZUĆ SIĘ DUSZE PODCZAS OSTRZEŻENIA, A JEST TO JEDYNIE KROPLĄ TEGO CO ON SAM PRZEŻYŁ W GETSEMANI ZA NASZE GRZECHY.”

Podobne doświadczenie powtarza się, kiedy Luz de Maria otrzymuje przekaz od naszej Błogosławionej Matki zapowiadający bliskość OSTRZEŻENIA. Oto co pisze:

Doświadczenie OSTRZEŻENIA, które miałam poprzez orędzie Matki Boskiej jakiś czas temu, było podobne do powyższego; tylko, że to powyższe było tak intensywne, że każdy grzech, który przeszedł przede mną miał swój odpowiedni stopień obrazy Boga; ból, który Bóg czuje i obciążenie nim wobec całej ludzkości. To było całkowite opuszczenie przez Boga, nie tylko na poziomie osobistym, ale w tym samym czasie czułam ból ogólnie całego kosmosu, widząc Boga usuniętego z Jego Stworzenia przez ludzką wolę.

W tym momencie Jezus dał mi poczuć, co doświadczymy podczas OSTRZEŻENIA: „OPUSZCZENIE PRZEZ BOGA. NIE DLATEGO, ZE BÓG TEGO CHCE, ALE PONIEWAŻ W TYM MOMENCIE BÓG SZANUJĄC LUDZKĄ WOLNOŚĆ POZWOLI (CZŁOWIEKOWI) ZOBACZYĆ KONSEKWENCJE NADUŻYCIA TEJ WOLNOŚCI”

Obydwa doświadczenia są podobne, jednakże to z czasu Wielkiego Postu wiem, że pochodziło od Trójcy Przenajświętszej i jego intensywność była znacznie większa, choć w istocie było ono to samo, a to z poprzedniego przekazu pochodziło z bólu Naszej Matki ale według mojego zrozumienia, są one jednym, bo Matka Najświętsza znajduje się w okręgu Trynitarnym. Dlatego oddalenie się od Boga, jest oddaleniem się od Matki. Obydwa doświadczenia były bardzo mocne, jednak bardziej to pierwsze, choć nie chciałabym doświadczyć żadnego z nich ponownie.

Być może z powodu tych miłosiernych doświadczeń, pochodzi to, że staram się walczyć by nie popaść w grzech i chodzę do spowiedzi, tak często jak jest to możliwe i boli mnie obrażanie naszego Jezusa, bo nie chcę, znaleźć się w sytuacji by Go obrazić.

Z TEGO CO JEZUS POWIEDZIAŁ MI, A CO DOTYCZY OSTRZEŻENIA, ŻE BĘDZIE CAŁKOWICIE WEWNĘTRZNE, W NASZYM JESTESTWIE. BĘDZIE TEŻ CZĘŚĆ NA POZIOMIE KOSMICZNYM GDYŻ CAŁY KOSMOS TAKŻE CHCE SIĘ OCZYŚCIĆ, GDYŻ ZOSTAŁ SKAŻONY GRZECHEM CZŁOWIEKA. STWORZENIE, KTÓRE JEST W PEŁNEJ ZGODNOŚCI Z TRÓJCĄ ŚWIĘTĄ CHCE UWOLNIĆ SIĘ ZE SKAŻENIA, KTÓRYM CZŁOWIEK JE ZANIECZYŚCIŁ


Wiem bardzo dobrze, że Pan daje nam zawsze trzy możliwości, za trzecim razem kiedy będę je przeżywać będzie to OSTRZEŻENIE i błagam Niebiosa, żebym była przygotowana na tę łaskę.

Po tych dwóch doświadczeniach OSTRZEŻENIA, które jak wcześniej wspomniałam pierwsze przewyższa to, którym podzieliłam się w przesłaniu Matki Bożej; zawsze wizje i ich doświadczenie odczuwam tak, jak by były po raz pierwszy, i być może dlatego, że to z 2008 roku czułam na poziomie kosmicznym; a to obecne bardziej na poziomie ludzkim.

Kiedykolwiek widzę Jezusa, a On mówi do mnie, dla mnie za każdym razem jest tak, jakby było to po raz pierwszy, i przeżywam to z wielką intensywnością. Podobnie jest z Matką Maryją, każde objawienie jest, jakby było po raz pierwszy; jest to stan całkowitego boskiego zakochania.

Nikt tak naprawdę nie może przyzwyczaić się, ja bynajmniej nie, by widzieć, lubować się żyć w Trynitarnej i Macierzyńskiej Miłości. Każdy raz jest prawdziwie jak po raz pierwszy.

To jest to, co mój Jezus pozwolił mi doświadczyć w odniesieniu do tej łaski dla ludzkości, następnie będzie widoczna część, którą zobaczą wszyscy, najpierw znak Nieba (1) następnie widziałam Błogosławione Światło nad ludzkością; to Światło, które przyjdzie by zabrać ciemność, która okrywa ziemię i wszechświat tyloma grzechami; dotknie ono sumienia człowieka, a Bóg zdystansuje się od nas na kilka chwil. Ta Boska siła zderzy się widzialnie z ziemią, i ziemia zadrży …

Wcześniej ukazaliśmy sposób w jaki niebo daje wiedzę wielu wybranym duszom, Luz de Maria dała nam poznać swoje mistyczne doświadczenie dotyczące OSTRZEŻENIA, doświadczenie niezwykłe, bardzo bolesne, ale takie, które pozwala nam zrozumieć wymiar tego przyszłego uniwersalnego wydarzenia, które wkrótce ma nadejść, dlatego pożądanym jest pogłębienie i zrozumienie naszego wnętrza.

Ci, którzy zdają sobie sprawę z delikatnej sytuacji planet w naturze rzeczy będą wiedzieć, nie tylko poprzez prostą logikę, ale także wewnętrznie, że aby dojść do ogólnoświatowego uświadomienia sumienia typowymi ludzkimi środkami, by zrozumieć nowe wymiary poprzez ludzki sposób myślenia i działania, pośród niekontrolowanej moralności, braku wartości altruistycznych, braku wiary i ogromnego planu zakłóceń, byłoby dzisiaj utopią stanąć w obliczu dramatycznych wydarzeń jakie przeżywamy, tak więc pozostaje nam jedna logiczna możliwość, którą jest BOSKA INTERWENCJA, która da ogromną szansę całej ludzkości, by zmienić kurs życia i zwrócić oczy na Stwórcę.

(1) WIELKI KRZYŻ, KTÓRY BĘDZIE WIDOCZNY NA NIEBIE

Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, i wtedy będą narzekać wszystkie narody ziemi (Mt 24:30)

Przesłanie Najświętszej Maryi Panny do Luz de Maria
3 maja 2010

NADSZEDŁ JUŻ OCZEKIWANY CZAS, CZAS OGŁOSZONY, CZAS, KTÓRY NIE JEST JUŻ CZASEM. Już wyłania się OSTRZEŻENIE: mgła obejmie cały świat i intensywne światło, które pojawi się utworzy Krzyż Miłości na Niebie, da wam poznać, że nadszedł czas. Słońce się ukryje i żar, który przyjdzie z góry, będzie odczuwalny w ciele wszystkich ludzi. Nie będzie miejsca, w którym można będzie się ukryć; wszyscy ludzie będą widzieć i czuć żar ognia bijącego z góry. I zobaczą swój stan wewnętrzny.

Przesłanie Pana Naszego Jezusa Chrystusa do Luz de Maria

29 sierpnia 2010


Mój Krzyż jest zwycięstwem i będzie świecić na niebie przez siedem dni i nocy. Będzie błyszczeć dzień i noc.
Będzie oczekiwanym sygnałem na który czeka Mój Lud, a dla tych, którzy nie wierzą przyjdzie wielkie zamieszanie. Nauka spróbuje dać wyjaśnienie temu na co nie ma żadnego naukowego wyjaśnienia.

Przesłanie Najświętszej Maryi Panny do Luz de Maria
24 października 2010

LUD MOJEGO SYNA PODĄŻA ZAPATRZONY W BOŻĄ WOLĘ:
SPRAGNIENI, ALE ODŚWIEŻENI; ZMĘCZENI, ALE NIE PRZYGNĘBIENI.
Drogie dzieci, szukajcie światła Bożego, nie podejmujcie kroków zmierzających w ciemność. Jestem przy was.
OBEJMIJCIE KRZYŻ: Kiedy go zobaczycie na niebie będziecie wiedzieć, że zbliża się ciemność. Nie bójcie się, ponieważ światło zawarte w Krzyżu nie zagaśnie. Będzie lampą w sercu Moich dzieci.
Najmilsi: ponownie wzywam was byście BŁOGOSŁAWILI swoje domy, ale przede wszystkim błogosławili się sami życiem w świętości.

Przesłanie Pana Naszego Jezusa Chrystusa do Luz de Maria
16 lipca 2011

Umiłowani, zachowajcie czujność, znak na Niebie będzie obserwowany przez wszystkich, Mój Krzyż rozbłyśnie w Moich ranach i oświecą wszystko w jednej chwili. Słońce da wielkie znaki. Na niebie zostanie ukazane to, co jest niezrozumiałe dla człowieka, aby ten, kto nie wierzy, uwierzył.

Przesłanie Pana Naszego Jezusa Chrystusa do Luz de Maria
14 września 2011

Mój Krzyż ukaże się w mocy i chwale na firmamencie niezwłocznie i każdy ujrzy swoje własne czyny. NAWRÓĆCIE SIĘ TERAZ. Moje Miłosierdzie jest nieskończone, Jestem przebaczeniem, sprawiedliwością, miłością. Nie wahajcie się zbliżyć do mnie. Otwórzcie Mi drzwi serca i umysłu. Wyrzućcie (już) TERAZ fałszywych bożków, które pociągają was do upadku coraz więcej z każdą chwilą.

Przesłanie Naszego Pana Jezusa Chrystusa, do św Faustyny ​​Kowalskiej
2 sierpnia 1934

Napisz to: Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, przychodzę wpierw jako Król miłosierdzia. Nim nadejdzie dzień sprawiedliwy, będzie dany ludziom znak na niebie taki. Zgaśnie wszelkie światło na niebie i będzie wielka ciemność po całej ziemi. Wtenczas ukaże się znak krzyża na niebie, a z otworów, gdzie były ręce i nogi przebite Zbawiciela, [będą] wychodziły wielkie światła, które przez jakiś czas będą oświecać ziemię. Będzie to na krótki czas przed dniem ostatecznym.”

INNE OBJAWIENIA DOTYCZĄCE UNIVERSALNEGO OSTRZEŻENIA

Przekaz Matki Bożej do Pedro Regis,
Brazylia 12.08.2009
„Nadejdzie dzień, kiedy ludzi dosięgnie wielka łaska. Wielki cud Boży przekształci zatwardziałe serca. Każdy zobaczy swoje błędy i otrzyma łaskę nawrócenia. Będzie to wielka szansa jaką ​​nasz Pan da Swoim dzieciom oddalonym od Niego „.

Przekaz Matki Bożej do Pedro Regis,
Brazylia 14.07.2009
„Bóg uczyni wielki cud jako przysługę dla ludzi. Ludzkość będzie miała wielką szansę na powrót do Pana. Gdy nadejdzie wielki znak, wszystkie oczy go zobaczą. Ludzie będą mieli okazję do nawrócenia. Będzie to wielki cud i wielu się nawróci „…

Przekaz Najświętszej Matki do Amparo Cuevas
Hiszpania 1983
„Będzie wam dane Ostrzeżenie i zobaczycie swoje dusze tak, jak w lustrze, to co uczyniliście podczas całego swojego życia”.

Najświętsza Maryja Panna do Christiny Gallagher
Irlandia 07/05/2002
„Wielka światłość Boga wkrótce zstąpi na świat, będzie wielki płacz i wielu będzie uciekać, próbując ukryć swój wstyd przed Bogiem”.

Najświętsza Maryja Panna do Christiny Gallagher
Irlandia 1988
„Przyjdzie znak dzięki któremu cała ludzkość doświadczy zewnętrznego poznania, że Bóg istnieje i będą wiedzieć, że pochodzi to od Boga; wszyscy ujrzą siebie takimi, jakimi są”.

Najświętsza Maryja Panna do Felisy Sistiaga
Hiszpania 1941
„Dam Ostrzeżenie, dokonam cudu, wszyscy go zobaczą, ale ludzkość, z wyjątkiem nielicznych będzie nadal wątpić. Objawiłam się w wielu miejscach na ziemi, ale mało kto wierzy”.

Najświętsza Maryja Panna do Felisy Sistiaga
Hiszpania 15.08.1969
„Zanim przyjdzie kara, Bóg wyśle Ostrzeżenie, i aby nikt nie miał wątpliwości w Ostrzeżenie będzie także Cud”.

Najświętsza Maryja Panna do Juliana Soto Ayala
México, 14.12.2004
„Kiedy wszystko wydaje się być beznadziejne przyjdzie Wielki Cud, jako ostateczny wysiłek z nieba, aby zbawiać dusze”.

Jezus do Rosy Quattrini
Kwiecień 1968
„Przyjdę by przynieść wielkie światło by zapalić wszystkie dusze. Ale będzie za późno dla tych, którzy nie rozumieją matczynej miłości. Wszyscy znajdą się w środku wielkiego Sądu”.

Maria Esperanza
Wenezuela 1980
„Nadchodzi wielka chwila Wielkiego Dnia Światła. Sumienia tego drogiego ludu zostaną gwałtownie wstrząśnięte, aby mogli uporządkować wszystkie swoje sprawy i ofiarować Jezusowi sprawiedliwe naprawienie niewierności codziennie popełnianych.”

Matka Boska do O. Gobi
Październik 1992
„Każdy człowiek zobaczy siebie samego w płonącym ogniu Bożej prawdy. Będzie to jak sąd, ale w mniejszej skali… To, co nastąpi będzie tak wielkie, że przerośnie wszystko co wydarzyło się od początku świata. Będzie to jak mały sąd i każdy zobaczy w świetle Boga swoje życie i wszystko co zrobił.”

Tłumaczyła: Bożena

Posted in Ciekawe, Orędzia Maria de Luz, Orędzia Ostrzeżenie, Warto wiedzieć, Świadectwa, Świat innymi oczami | Otagowane: , , | 112 Comments »

Wywiad Agnieszki o powołaniu

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 Styczeń 2015


Agnieszka uczestniczka pielgrzymki z nami do Medjugorje wraz z innymi członkami zespołu Guadelupe, rozmawia o powołaniu na niezalezym lublinie. Ci którzy byli na pielgrzymce pamiętają tych młodych chłopaków i dziewczyny którzy tam w Medjugorje ćwiczyli pieśń „Obudź się”. Wpis po to by pokazywać  piękną młodzież która istnieje, nie wszystko zniszczone, sami doświadczaliśmy przecież.

A tutaj wszyscy śpiewają – Niewiasta Obleczona w Słońce

Posted in Świadectwa | Otagowane: , , | 8 Comments »

Świadectwo nawróconego Żyda

Posted by Dzieckonmp w dniu 17 Styczeń 2015


Moja żona Suzanne, która jest katoliczką od urodzenia, po raz pierwszy usłyszała o Medziugorju w 1983 r.

Przechowywała w swojej pamięci opowiadania o Bernadetcie i objawieniach w Lourdes, opowiedziane przez siostry zakonne podczas jej odwiedzin w klasztorze, gdy była jeszcze dzieckiem i natychmiast uznała objawienia Matki Bożej w Medziugorju za pochodzące od tej samej Matki Bożej. Żywiła głębokie przekonanie, że sama Matka Boża przyzywa ją do tego miejsca i błagała mnie, bym zawiózł ją tam. Powiedziałem jej wówczas: „To bardzo niesprawiedliwe, że oczekujesz ode mnie, że pojadę do katolickiego Sanktuarium, gdzie odprawiane są publiczne nabożeństwa, podczas których czuję się nieswojo i jeślibyś naprawdę mnie kochała, to nie prosiłabyś mnie, abym pojechał tam z tobą”. Odpowiedziała mi: „Bernardzie, gdybyś mnie kochał, to byś mnie tam zawiózł.” Jednak nie pojechaliśmy.

Dziewięć miesięcy później, w sierpniu 1983 roku, pojechaliśmy na wakacje do Dubrownika.

To Sue zdecydowała, że powinniśmy tam pojechać. Nie byłem zbyt skłonnym jechać na wakacje do komunistycznego kraju, ale pojechałem tam, aby sprawić jej przyjemność. W trakcie pobytu na miejscu poprosiła mnie, bym zawiózł ją do Medziugorja tylko na jeden dzień. Już w momencie, gdy wybrała Dubrownik na wakacje, zdałem sobie sprawę, że miała coś innego na uwadze, więc tym razem, aby ją zadowolić, zgodziłem się odwiedzić Sanktuarium tylko na jeden dzień. Ku mojemu zdumieniu, kiedy przybyliśmy na miejsce wszystko było tam bardzo normalne, nie było żadnych publicznych pokazów pobożności na wielką skalę, nikt bijąc się w piersi nie leżał na ziemi, nikt nie zakładał worów pokutnych i nie posypywał się popiołem, byli tam sami zwykli ludzie, tacy jak Sue i ja. Mieszkańcy byli w stosunku do na bardzo życzliwi i okazali nam taką gościnność, jakiej nigdy dotąd nie zaznałem. Słyszałem wcześniej, że katolicy w tamtych stronach są antysemitami, ale kiedy powiedziałem im, że jestem Żydem odebrałem od nich jeszcze więcej życzliwości i czułem się bardzo zrelaksowany w trakcie całego pobytu. Około godziny 5-ej znaleźliśmy się w pobliżu kościoła, gdzie odmawiano różaniec i tam spotkaliśmy kogoś znajomego z Londynu; była to kobieta o nazwisku Anita Curtis. Gdy zobaczyła mnie powiedziała: „Och, to świetnie, że Żyd jest pośród osób odwiedzających Medziugorje; Matka Boża bardzo ucieszy się widząc was tutaj” Zasugerowała, że mógłbym udać się do pokoju, gdzie miało mieć miejsce Objawienie, ale pomyślałem, że nie byłoby to rzeczą stosowną, bo nie wierzę w to, co się tam dzieje, nie znam jeszcze samego Pana Jezusa, a cóż dopiero Jego Matkę i naprawdę nie wierzę w to, że Ona może ukazywać się sześciu młodym osobom. Znalazłem się obok prezbiterium stojąc w tłumie innych ludzi. Wszyscy błagali siostrę Janę, która w tym czasie posługiwała i ojca Tomislava Pervana, który był proboszczem, aby pozwolili im przebywać pokoju w czasie objawienia. Anita Curtis powiedziała Siostrze Janie, że jestem Żydem i że powinienem wejść do pokoju objawień, ponieważ Nasza Matka Boża ucieszy się na mój widok. W tym samym czasie zauważyłem, że była tam Włoszka, która miała bardzo chore dziecko. Płakała i błagała siostrę Janę, aby pozwoliła jej wejść do pokoju objawień wierząc, że jej dziecko zostanie uzdrowione. Powiedziałem do siostry Jany: „Proszę, niech siostra pozwoli tej Włoszce wejść do środka, nie jest rzeczą słuszną, abym to ja wszedł, gdyż właściwie to nie bardzo wierzę w to, co się tam dzieje”. Ojciec Pervan wyszedł i spojrzał na wszystkich tych kłócących się ludzi, a potem chwycił Włoszkę i mnie, i zanim spostrzegłem się, co się ze mną dzieje przeszedłem obok ołtarza i zostałem wciśnięty do pokoju w bocznej kaplicy, gdzie mają miejsce objawienia. Pokój był mały, bardzo zatłoczony i było w nim nieznośnie gorąco. Ludzie stali ramię w ramię ściśnięci tak bardzo, że nawet palca nie można było wetknąć. Wkrótce nadeszło sześcioro widzących, zaczęli modlić się, a potem upadli na kolana. Spojrzałem na ścianę, aby przekonać się, czy zdołam zobaczyć coś niezwykłego, czy zdołam zobaczyć Matkę Bożą, ale widziałem tylko ścianę i raczej źle pomalowaną figurę Niepokalanej Dziewicy Maryi. Nie miałem wyjścia, musiałem razem z innymi uklęknąć. Byliśmy tak ciasno upakowani, że kiedy ktoś ukląkł wszyscy musieli zrobić to samo. Pamiętam, że pomyślałem, że to niemożliwe, aby więcej osób mogło zmieścić się w pokoju, że dla stojących nie było wolnego miejsca, ale żeby uklęknąć, to przecież musiałoby być w pokoju dwa razy więcej miejsca. Tym sposobem czyjeś kolano znalazło się na mojej łydce, a inne kolano oparło się na mojej pięcie i czułem się z tego powodu nader niewygodnie. W pokoju była taka cisza, że słychać było tylko szmer oddechów ludzi, po czym milczenie to przerwał odgłos płaczu, była to Włoszka z chorym dzieckiem. Zacząłem zauważać, że w pokoju była jakaś szczególna obecność, że w tym pokoju dzieje się coś, czego nie rozumiem. A potem, zanim uzmysłowiłem sobie, gdzie jestem i co się wokół mnie dzieje wszyscy wstaliśmy i wyszliśmy.

Moja żona, która czekała na mnie ze łzami cieknącymi po twarzy, powiedziała do mnie:

„Nigdy nie dowiesz się, jak cudowną Łaską było to dla całej naszej rodziny.” Sue była tak bardzo szczęśliwa, że byłem w pokoju objawień, to było coś, czegoś wtedy nie rozumiałem, bo chociaż nie wierzyłem w to, co się działo uznałem, że jeśli przypadkiem Matka Boża podróżowała w czasie i przestrzeni, by przybyć na spotkanie z sześciorgiem widzących w Medziugorju, to nie miało to wielkiego znaczenia, czy jestem wewnątrz pomieszczenia, czy też po drugiej stronie ściany, gdyż byłaby i tak w stanie mnie zobaczyć, coś, czego po prostu nie mogłem pojąć. Więc to był pierwszy raz, gdy byłem zmuszony uklęknąć; tradycja zakazuje Żydom klękania z obawy naruszenia jednego z Przykazań, które zakazuje oddawania czci wizerunkom uczynionym ręką ludzką, a zatem stało to w przeciwieństwie do wpojonych mi w młodości nakazów ortodoksyjnej religii żydowskiej i czułem się winny temu, że musiałem uklęknąć w tym pokoju przed źle pomalowaną figurą.

Wracałem do Medziugorja wiele razy z żoną, gdyż odbierałem je jako całkiem przyjemne do odwiedzania

i przyjazne miejsce. Sprawiało mi to dużą przyjemność i wiedziałem też, że się tam dzieje coś, czego nie rozumiem, ale cokolwiek się działo, miało to wpływ na to, że wszystkie przybywające tam osoby stają się bardzo milłe i okazują sobie nawzajem uczucia przyjaźni i miłości. Tak więc jeździłem tam bez wiary, ale czerpiąc radość z otoczenia. Wciąż odwiedzałem Medziugorje przez wiele lat i traktowałem je jako miejsce, dokąd można się wyrwać, by znaleźć tam spokój, wspaniały odpoczynek i przyjaźń.

Jakieś dwa lata później, myślę, że było to w 1985 roku, Sue i ja byliśmy w trakcie jednej z naszych regularnie

odbywanych wizyt w Sanktuarium, kiedy to podczas jednego wieczoru zdecydowaliśmy się wejść na Górę Križevac, ponieważ dowiedzieliśmy się, że będzie tam miało miejsce Objawienie i że tam będzie Maria Pavlović. Dotarliśmy do stóp Krzyża bardzo wcześne i usiedliśmy na schodach tuż przed Krzyżem. Rozmawialiśmy ze sobą o naszym życiu i swoich przekonaniach religijnych: Sue mówiła o swojej wierze katolickiej, a ja na temat mojego żydowskiego wychowania. Sue próbowała mnie przekonać, że Jezus Chrystus jest moim Mesjaszem i Zbawicielem, a ja mówiłem jej, że na każdy dobry powód, by twierdzić, że jest On Mesjaszem istnieje równie dobry powód, by powiedzieć, że Nim nie jest. Oczywiście teraz już wiem, że jest to sprawa serca, a nie głowy, ale wówczas to moja głowa panowała nad wypowiadaniem sądów i wciąż nie mogłem przyjąć faktu, że Jezus jest Mesjaszem i że Jego Matka ukazuje się widzącym w Medziugorju. Rozmawialiśmy tak przez jakiś dłuższy czas i nie zauważyliśmy, że zrobiło się już zupełnie ciemno i wielki tłum zebrał się u stóp Krzyża. Usłyszałem śpiew i zobaczyłem zbliżające się w naszym kierunku światło latarki. To była Maria Pavlović ze swoją grupą modlitewną. Tłum rozdzielił się, gdy przyszła do stóp Krzyża. Przez przypadek stanęła obok mojego ramienia. Zaczęła się modlić, a potem upadła na kolana. Gdy to uczyniła stojący obok niej człowiek zapytał się mnie: „Jesteś Anglikiem?”, odpowiedziałem „Tak”. Poprosił, żebym oznajmił tłumowi w języku angielskim, że Matka Boża ukazuje się w tej chwili Marii i żeby wszyscy uklękli, zaczęli się modlić i przestali robić zdjęcia. Odwróciłem się zatem i krzyknąłem w ciemność, w stronę wielkiego tłumu: „Wszyscy na kolana, Matka Boża objawia się teraz Marii Pavlović, proszę się modlić, nie fotografować”, po czym wszyscy uklękli, poza mną, gdyż tradycja nie pozwalała mi klękać. Ale tym razem poczułem, że po tym, jak powiedziałem „wszyscy na kolana” byłoby niegrzecznie samemu nie uklęknąć. Tak więc uklęknąłem obok Marii i to był mój drugi raz, gdy to uczyniłem. Pamiętam, że było to bardzo nieprzyjemną rzeczą do zrobienia. Na ziemi były kamienie, które wrzynały się w kolana, było mi bardzo niewygodnie. Zastanawiałem się, czy katolicy nosili specjalne ochraniacze na kolana, które pozwalają im klęczeć. Takie myśli przechodziły mi przez głowę w czasie Objawienia. Wtem poczułem kroplę deszczu na mojej głowie i pomyślałem, że zaraz zacznie się ulewa, a my tu jesteśmy na szczycie góry w wielkim tłumie ludzi. Będziemy musieli schodzić powoli, zrobi się niebezpiecznie ślisko, gdy góra zostanie zmoczona, wtedy przemokniemy, i zastanawiałem się też, co każdy Żyd robi w takich sytuacjach, gdy nie ma miejsca dla niego. Objawienie zakończyło się, każdy wstał i bardzo szybko podsunięto małe magnetofony przed Marię, a przewodnicy grup tłumaczyli orędzie na różne języki, w końcu przyszła kolej na język angielski. Orędzie zostało przetłumaczone, nie pamiętam dokładnie słów, ale było tam coś na temat powrotu do życia w świetle Ewangelii; w przeciwnym razie świat ściągnie na siebie wielkie nieszczęście, a następnie, na końcu orędzia zostało powiedziane: „łza stoczyła się po policzku Matki Bożej i spadła na chmurkę, na której stała”. Pomyślałem, że to ja na pewno stałem wtedy pod tą chmurką. Tej nocy nie padało.

Kiedy wróciłem do pensjonatu, w którym mieszkaliśmy opowiedziałem młodemu amerykańskiemu

kapłanowi imieniem Robert Cox o moich przeżyciach, wtedy powiedział mi: „Bernardzie, zostałeś wezwany do przyjęcia Chrztu Św.”. Słów tych nie rozumiałem, poprosiłem go więc o wyjaśnienie. Powiedział mi, abym po powrocie do Anglii udał się do miejscowego księdza proboszcza i powiedział mu, że zostałem wzywany do przyjęcia Chrztu św. Dalej tego nie rozumiałem, więc kiedy wróciłem do Anglii, nie zrobiłem nic w tej sprawie. Jednakże myśl o tamtej kropli wody spadającej mi na głowę pozostała w mojej głowie; bardzo często wracałem w myślach do tej sprawy.

W następnym roku byliśmy znowu w Medziugorju, wtedy to przy okazji odwiedzin u ojca Jozo po to,

by usłyszeć, jak przemawia do ludzi powiedziałem do Sue, że chcę pozostać do samego końca i pomodlić się razem z ojcem Jozo. Jak zwykle był tam ogromny tłum i Sue powiedziała: „Jest tu tak wiele osób, powinniśmy wrócić do Medziugorja”, a ja rzekłem: „Chcę, żeby się pomodlił ze mną”, wtedy Sue powiedziała: „On modlił się już z tobą w kościele i już cię pobłogosławił, nie ma sensu pozostawać tu dłużej”. Tak więc czekaliśmy, czekaliśmy i czekaliśmy, podczas gdy tłum powoli znikał, aż znaleźliśmy się na czele kolejki. W międzyczasie wszystkie autokary i autobusy odjechały z powrotem do Medziugorja, a my zostaliśmy właściwie na samym końcu. Wreszcie nadeszła moja kolej, powiedziałem do Anicy, która tłumaczyła dla Ojca Jozo, że jestem Żydem i że chcę, aby Ojciec Jozo pomodlił się, aby Duch Święty (Żydzi uznają Ducha Świętego) oświecił mnie, abym czynił to, co jest dobre dla mnie. Ojciec Jozo położył jedną rękę na moim sercu a drugą objął Sue i mnie. Nie rozumiałem wypowiadanych słów, ale modlitwa brzmiała bardzo szczere. Podczas tej modlitwy poczułem, jak potężnie wali mi serce. Sue powiedziała mi później, że czuła tak, jakby moje serce miało rozedrzeć koszulę, którą miałem na sobie. Po czym modlitwa zakończyła się, a my musieliśmy znaleźć taksówkę i tak wróciliśmy do Medziugorja. Po powrocie do Anglii myślałem o spotkaniu z o. Jozo i tamtej łzie z nieba, ale jeszcze nie podjąłem się przyuczenia do wiary katolickiej i nadal nie wierzyłem.

Rok po tym, w sierpniu 1987 roku, Ojciec Slavko uczestniczył w nabożeństwie katolickiej odnowy

charyzmatycznej w sanktuarium kościoła katolickiego w Walsingham, w Hrabstwie Norfolk w Anglii, w którym razem z Sue wzięliśmy udział. Było to wieczorne nabożeństwo pokutne, po którym Ojciec Slavko miał uczcić Najświętszy Sakrament w adoracji eucharystycznej. Zgromadzeni podchodzili do kapłanów, którzy stali przed namiotem i wyznawali po jednym grzechu. Po czym każdy z nich zapalał świecę i wychodził w geście symbolicznym w stronę ciemności. Byli rozradowani na samą myśl, że Boża Miłość przebaczyła im grzechy, świętowali, śpiewali i tańczyli z radości, że zostali uwolnieni z jarzma grzechu. Na koniec procesja ta ze śpiewami i tańcami, pełna hałaśliwie zachowujących się ludzi weszła do kaplicy pojednania w Walsingham, gdzie miała mieć miejsce adoracja eucharystyczna pod przewodnictwem o. Slavko. Oiciec Slavko stanął za ołtarzem i patrzył na ten tętniący życiem, głośno zachowujący się, podekscytowany tłum. Stał nie poruszając się, jedynie patrzył na ludzi. Oczywiście czekał, aż się wyciszą i wejdą w stan adoracji. Czekał długo, trwało to dobre kilka minut. W normalnej sytuacji wyszedłbym na zewnątrz w obawie, że złamię przykazanie, które miałem wpojone od młodości. „Nie będziesz oddawał czci posągom uczynionym ręką ludzką, nie będziesz się im kłaniał”, ale tym razem zostałem na miejscu. Byłem zafascynowany tym, co się działo, oczekiwaniem o. Slavko, aż tłum powoli ucichnie i znieruchomieje, aż ludzie zastygną w bezruchu, cisi i uspokojeni. Nie było słychać żadnego dźwięku w pomieszczeniu. Przypomniało mi to ciszę w pokoju objawień lata temu. O. Slavko powoli postawił Monstrancję na ołtarzu i wystawił Najświętszy Sakrament na widok zgromadzonych. Był to doskonały spokój we wzniosłym bezruchu. Wszyscy upadli na kolana. Znowu byłem ostatnią stojącą osobą, ale tym razem poczułem wewnętrzne przekonanie, że powinienem również uklęknąć, z tym że za tym trzecim razem było tak dlatego, że sam tego chciałem. Tak więc uklęknąłem i gdy to uczyniłem, to w tej wszechogarniającej chwili patrzyłem na twarze ludzi wokół mnie, którzy wpatrywali się w Najświętszy Sakrament. Następnie spojrzałem na Najświętszy Sakrament i w jakiś sposób odczułem, że była tam Święta Obecność patrząca na ludzi klęczących przed Nią. W tamtej chwili otrzymałem prezent, którego nigdy nie zdołam wyjaśnić, ponieważ jest to czysty dar. Zrozumiałem, że Bóg jest prawdziwie obecny w Najświętszym Sakramencie. W tej samej chwili Jezus wezwał mnie, abym zaakceptował Go jako mojego Zbawiciela i to uczyniłem.

Wróciłem do Anglii i poprosiłem mojego księdza Proboszcza, aby przyuczył mnie do wiary katolickiej.

Pochodząc z kultury żydowskiej nie byłem ochrzczony, podczas katechez uczono mnie więc o sakramencie Chrztu św., zdałem sobie wtedy sprawę, że otrzymuję wspaniałą okazję, by rozpocząć życie na nowo i że poprzez Chrzest św. zostanę obmyty jak nowonarodzone dziecko. Narodzę się na nowo i wszystko, co działo się ze mną i wszystko, co kiedykolwiek uczyniłem w przeszłości będzie tak, jakby się nigdy nie wydarzyło. Nie było wiele rzeczy, które były dla mnie trudne do zrozumienia, ale przyjąłem je, bo byłem ogarnięty myślą, że jest to wspaniała szansa, jaką daje mi Bóg. Z utęsknieniem czekałem na dzień, w którym miałem zostać przyjęty do Kościoła świętego i ochrzczony. Dowiedziałem się o rzeczywistej obecności Chrystusa w Eucharystii, coś co już wcześniej uznałem za fakt i dowiedziałem się, że Pan Bóg przychodzi do nas każdego dnia we Mszy Świętej, aby nas ożywić fizycznie i duchowo, a kiedy popełnimy nieuniknione błędy, których wszyscy dopuszczamy się z powodu naszej ludzkiej ułomności, to mogę wówczas pójść do kapłana udzielającego sakramentu Spowiedzi św. i – o ile będę prawdziwie skruszony – popełnione przeze mnie grzechy zostaną mi odpuszczone. Jako neofita wychowany w wierze żydowskiej zdaję sobie sprawę, że wszystko, co jest obecne w Wierze Katolickiej jest głęboko zakorzenione w wierze żydowskiej. Zatem nie tyle stawałem się katolikiem, co pełnym Żydem i jestem naprawdę wdzięczny, że Pan Bóg w swojej nieskończonej Łasce dał mi tę wspaniałą okazję.

Zostałem przyjęty do Kościoła katolickiego, przyjąłem sakramenty Chrztu św. i Bierzmowania oraz

przystąpiłem do Pierwszej Komunii Świętej w czwartek 13 kwietnia 1987 r. Tak się złożyło, że była to również pierwsza noc żydowskiej Paschy. Pierwsza noc żydowskiej Paschy i Wielki Czwartek nie zawsze wypadają w tym samym dniu, ale w tym roku tak się wydarzyło. Naród żydowski wierzy, że Mesjasz przyjdzie w pierwszą noc Paschy, jest to tradycja i ludzie czekają na Mesjasza, który ma przyjść w tę noc. Do mnie Mesjasz przyszedł właśnie tej nocy, kiedy zostałem ochrzczony, przyjąłem Bierzmowanie i Pierwszą Komunię Świętą.

Otrzymałem jeden dodatkowy mały prezent, który jestem pewien, że był darem od naszej Matki Bożej.

Ten doniosły dzień dla mnie, 13 kwietnia 1987 r. był też dniem moich urodzin i jestem pewien, że był to prezent od mojej Matki Bożej, która wezwała mnie i nakłoniła do uklęknięcia w tych trzech przypadkach, które razem złożyły się na ten dzień pokrywający się z datą moich urodzin. Urodziłem się ponownie w swoje urodziny. Jakże cudowną Łaskę otrzymał ten Żyd.

W ciągu kolejnych lat odwiedzałem Medziugorje wielokrotnie i bardzo zaprzyjaźniłem się z wszystkimi

franciszkanami: o. Ivanem, o. Orićem, o, Pervanem, o. Svetem i o. Slavko, którzy zawsze gościnnie przyjmowali mnie jako Żyda, który stał się katolikiem dzięki temu, że doświadczył Medziugorja. Miałem przywilej poznania z bliska Ojca Slavko, który ma wiele miłości do narodu żydowskiego i zawsze był zainteresowany jego kulturą. Kiedy wybuchła wojna w 1990 roku założyłem organizację charytatywną w Anglii, która dzięki hojności mieszkańców tego kraju udzieliła pomocy dla całej Chorwacji oraz Bośni i Hercegowiny o wartości ponad dziesięciu milionów funtów. Chcieliśmy pomagać tym ludziom, którzy pomogli nam tak bardzo poprzez osobiste przykłady wiary, gościnność i przyjaźń. Obok żywności i zaopatrzenia medycznego dostarczyliśmy sto sześćdziesiąt pojazdów, które zostały pozostawione w regionie, aby mieszkańcy mogli pomagać sobie nawzajem dostarczając pomoc humanitarną i środki medyczne do odległych miejsc, gdzie były one najbardziej potrzebne, do miejsc, które znalazły się w strefach walk zbrojnych. Moje wysiłki były bardzo chwalone, ale ja byłem zaledwie przedstawicielem wielu ludzi, którzy dołączyli się do pomocy, kierowców konwojów humanitarnych, ofiarodawców wpłat pieniężnych, żywności i wyposażenia medycznego. Najbardziej odczuwałem i najwięcej zdawałem sobie sprawę z faktu, że my, którzy nieśliśmy pomoc byliśmy stroną uprzywilejowaną i że to raczej my winniśmy dziękować ludziom z Chorwacji oraz Bośni i Hercegowiny niż oni nam. Ludzie z Chorwacji oraz Bośni i Hercegowiny, którzy cierpieli podczas tej straszliwej wojny byli jej ofiarami i stawali się podobni do Chrystusa w swoim cierpieniu. Poprzez swoje trudności i cierpienia dali nam szansę, aby im pomóc i udowodnić, że kochamy się wzajemnie tak, jak Pan Bóg nas kocha. Byliśmy uprzywilejowani, my, którzy otrzymaliśmy dar bycia w stanie im pomóc i było to dla nas łaską. W latach wojny, bardzo ściśle współpracowałem ze wszystkimi Ojcami franciszkanami i wtedy właśnie bardzo przybliżyłem się do o. Slavko. Spędziliśmy razem bardzo wiele czasu. Musiało to być dziwne dla wielu osób, że ojciec Slavko i ja mogliśmy tak bardzo zaprzyjaźnić się ze sobą, gdyż nasze osobowości i pochodzenie kulturowe były tak różne od siebie. O. Slavko powiedział do mnie: „Bernardzie, jesteś prawdziwym przyjacielem” i są to słowa, które bardzo sobie cenię.

„Kiedy proszę cię o pomoc zawsze mówisz od razu tak, nigdy nie zapytałeś, czego chcesz, abym ci zrobił,

w jaki sposób mogę to zrobić dla ciebie i dlaczego chcesz mojej pomocy. Ty mówisz tylko: tak, pomogę. Wiesz instynktownie, że nie będę prosić o nic, czego nie mógłbyś wykonać. Ty masz do mnie zaufanie. To – powiedział – było rzeczywistą miarą prawdziwego zaufania, przyjaźni i dlatego uważam cię, za prawdziwego przyjaciela”.

Ojciec Slavko jest niewątpliwie Świętym i przebywa teraz z naszym Panem w niebie, a dla mnie żydowskiego

konwertyty być zaliczanym w poczet przyjaciół Świętego jest przywilejem, który wykracza poza wszelkie słowa.

BERNARD ELLIS

Posted in Medziugorje, Nawrócenia, Świadectwa | Otagowane: , , | 109 Comments »

TAJEMNICA OJCA MAKSYMILIANA I ZWYCIESTWA POLSKI

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 Listopad 2014


Posted in Film, Prześladowanie Chrześcijan, Świadectwa, Świat innymi oczami | Otagowane: , | 59 Comments »

Przerażające wyznania: Marcin Boczek

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 Listopad 2014


W życiu Marcina Boczka było już wszystko; próby samobójcze, narkotyki, alkoholizm, przygodny seks, bezdomność, zboczenia seksualne, ciężki wypadek. Właściwie nie powinien już żyć. Ale żyje – i co dziwne – ma się nad wyraz dobrze. Najbardziej jednak przerażające jego doświadczenia wiążą się z okultyzmem i demonami: „rzucało mną po ścianach!”. Jeśli masz słabe nerwy – nie oglądaj.
Film ten jest pełną wersją wraz z przerażającymi szczegółami i zaskakującym finałem.
Obecnie Marcin Boczek jeździ po Polsce (i za granicę) zaświadczając o cudzie swojego uwolnienia, uzdrowienia i nawrócenia wszędzie tam gdzie zostanie zaproszony.

Posted in Film, Nawrócenia, Szatan, Świadectwa | Otagowane: , , , , | 43 Comments »

Niezwykła historia Alana w Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 15 Listopad 2014


Pozdrawiam wszystkich z Piotrkowa Trybunalskiego. Medjugorje przyjechało do Polski. Oto program na dziś w którym będę brał udział:

09.00 – Dalsza rejestracja uczestników
10.00 – 10.30 Modlitwa i śpiew
10.30 – 11.30 Katecheza ks. Piotr Pawlukiewicz
11.30 – 12.30 Przerwa
12.30 – Świadectwo Jakova Čolo z Medziugorja
13.30 – Obiad
15.00 – Koronka do Miłosierdzia Bożego – Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia z Sanktuarium w Krakowie – Łagiewnikach

15.15 – 16.15 Świadectwo polskiego księdza Marka Bałwasa
16.15 – 17.15 Świadectwo wspólnoty Cenacolo
17.15 -18.30 – Kolacja
18.30 – Modlitwa różańcowa
19.00 – Msza Święta, kazanie o. Stanko Ćosić
20.30 – Adoracja Najświętszego Sakramentu – o. Stanko Ćosić
21.00 – Taniec i śpiew

Możecie oglądać transmisję na żywo na stronie -http://www.centrummedjugorje.pl/PL-H4/aktualnosci/532/transmisja-festiwalu-mlodych.html

W każdy poniedziałek wieczorem o godz 20, na stronie internetowej, marytv.tv emitowany jest wspaniały program „Owoce z Medjugorje” .  Każdy odcinek zawiera świadectwo jednej lub większej liczby osób, których życie zostało zmienione przez Matkę Bożą z Medjugorje. Wszystkie programy są dostępne w archiwum na ich stronie internetowej. 29 września 2014 r. wyemitowano świadectwo Barbary Labrosse.
.
Po przedstawieniu się, Barbara wyjaśniła, że chce przekazać historię o tym, co się stało z jej bratem, Alanem. Zaczęła od tego, że jej rodzina pochodzi z Irlandii Północnej z miasta  Ballymena.  Ich matka była katoliczką, a ojciec był protestantem. Matka  po pierwszej pielgrzymce do Medjugorje w 1980 roku, stała się organizatorką pielgrzymek do Medjugorje, a po 25 latach takich wyjazdów i modlitwy tam, jej mąż przeszedł na katolicyzm. W 2009 roku Alan, najmłodszy z trzech braci Barbary, został zaproszony, aby pojechać na pielgrzymkę do Medjugorje  z jego kuzynem i ciotką. Alan zaprotestował: „Nie zamierzam tam jechać i przebywać wśród tych świętych dewotek”. Ale jego kuzyn nie chciał jechać bez niego, więc w końcu się zgodził.
Barbara jego siostra była zaskoczona, że Alan, który był w wieku 29 lat po przyjeździe nie zajął  się imprezowaniem, na co miał pieniądze.

Ave Maria „napisane z kamieni na Górze Krzyża
.
Pierwszy dzień po przybyciu Alana do  Medziugorju, on wspiął się na Górę Križevac. Zrobił to samo na drugi dzień. Powiedział, że nie wie, dlaczego tak postąpił. Na trzeci dzień, powiedział do kuzyna: „Jeśli przyszło by mi umrzeć gdzieś w świecie, to chciałbym umrzeć właśnie tu”. W tym samym dniu, wspiął się kolejny raz na  Kriżewac, podczas gdy jego przyjaciele czekali na niego w kawiarni u podnóża Góry. Poprosił ich, aby mieli oko na niego, ponieważ było bardzo ciemno. Po jakimś czasie  wysłał wiadomość tekstową, która tak brzmiała: „Wiedziałem, że miałem tu przyjechać. Jest to najpiękniejsze miejsce na ziemi.” Gdy zszedł z góry, spotkał swoich przyjaciół w kawiarni.
Kiedy odchodzili z kawiarni,  zadzwoniła matka Alana, Teresa, z Irlandii. Powiedział jej przez telefon: „Kocham to miejsce. Jest to najpiękniejsze miejsce„. Jego matka opowiedziała nam, że przez telefon ​​brzmiał głos bardzo  zadowolonego Alana, Który powiedział jej, że był u spowiedzi z całego życia. Jego matka była bardzo zadowolona, ​​bo nie brał udziału we mszy i nie chodził do spowiedzi od wielu, wielu  lat, mimo że został wychowany w katolickiej wierze. W czasie tej rozmowy telefonicznej z Matką, cąły czas mówił, nie było przerwy, jakby chciał jej coś z serca powiedzieć. Ale w końcu odłożył słuchawkę, a ona poszła do łóżka około północy, po odmówieniu modlitwy. O godz. 02:45, Teresa obudziła się i skorzystała z łazienki. Po powrocie do sypialni, usłyszała głos który  opisała jako pochodzący od Ducha Świętego. Głos ten mówił do niej: „Teresa, należy modlić się za duszę Alana.” Ona tak naprawdę nie przejęła się  tym, bo właśnie rozmawiała z Alanem parę  godzin temu i wszystko było dobrze. Niemniej jednak, postanowiła pomodlić się Koronką do Bożego Miłosierdzia za niego, a następnie udała się z powrotem do snu.
Następnego ranka ciotka Barbara poszła obudzić Alana i jego kuzyna, którzy spali w jednym pokoju. Po zbudzeniu kuzyna, on próbował obudzić Alana, lecz uświadomił sobie, że Alan już nie żyje.
Ciotka Barbara powiadomiła dwóch księży w Irlandii o tym, a oni przyszli do domu Teresy, aby przekazać tą wiadomość  Teresie i jej mężowi. Alan zmarł w sobotę, 26 września 2009 roku i oświadczono im że ciało Alana nie może być wydane, dopóki nie zostanie dokonana sekcja zwłok. W  środę dostali telefon,  że ciało Alana zostanie wysłane do Mostaru celem autopsji i następnie może zostać odesłane do domu.
Grabarz, który większość katolików w Ballymena chował na cmentarzu, Wally John, przyszedł  do  Barbary i  wyjaśnił, że nie będą w stanie zobaczyć ciała Alana, bo nie będzie zabalsamowane. Powiedział, że w Bośni, nie balsamują ciała i zwykle grzebią je w ciągu jednego dnia z powodu upału. Teresa i jej mąż byli bardzo przygnębieni. Teresa powiedziała: „Nie akceptuję tego. Muszę zobaczyć jego twarz. Muszę zobaczyć, że to mój syn! ” Więc Wally John wyjaśnił, że wszystko, co mże zrobić, to umieścić w trumnie szybkę na wprost twarzy i pod specjalnym światłem, będą mogli go widzieć przez 10 minut.
Tymczasem ciotka Barbara była jeszcze w Medziugorju i dzieliła się z ludźmi tam, tym jak  Teresa jest  zakłopotana, bo nie będzie mogła zobaczyć twarzy swojego syna. Ludzie w Medziugorje, obiecali że zaraz  zaczną pościć i modlić się o to, by matka i ojciec Alana mogli zobaczyć twarz swojego syna.
Po sekcji zwłok w Mostarze, ciało Alana zostało przewiezione do Wiednia, a następnie do Heathrow. W Heathrow  ciało nocowało w samochodzie i nazajutrz zostało przywiezione do Belfastu. Minęło siedem dni  od śmierci Alana. Jego ciało, które nie zostało zabalsamowane, podróżowało w upale przez  różne  kraje i klimaty.
Grabarz Wally John, był zaskoczony, gdy zobaczył uśmiech na  twarzy Alana.  Wkrótce Wally John zawołał rodzinę do pokoju i otworzył trumnę. Wszyscy byli w szoku, gdy zobaczyli, że Alan nie miał żadnych oznak stężenia pośmiertnego. Nie było na nim żadnego znak rozkładu. Barbara powiedziała, „On rzeczywiście był ubrany i wyglądał jak święty. Miał na sobie czarny garnitur, białą koszulę i czarny krawat.” Pomyśleliśmy że jakiś anonimowy  pan kupił garnitur i ubrał w Mostarze Alana.  W kieszeni Alana była kartka z napisem: „Dla mojej mamy.” Poniżej w tekście  napisane do nas,  że chce by matka Alana zobaczyła syna po powrocie do domu  pięknego.
Wally John powiedział, że nie może tego zrozumieć –  to musi być cud – cud, ze względu na modlitwy ludzi i post w Medziugorje. Powiedział, że po 25 latach bycia grabarzem, tylko on mógł opisać to jako cud. Alan został złożony do grobu po kolejnych trzech dniach. Został pochowany w święto św Faustyny, 05 października.
Jakby tych niesamowitości  było mało, Barbara opowiedziała, dalszy ciąg historii. Kiedy dostali raport z autopsji, to stwierdzał on, że Alan zmarł z przyczyn naturalnych. To się nazywa „syndrom nagłej śmierci”. Nie miał ataku serca; Jego serce po prostu przestało bić. Raport mówi, że umarł między 3:00 a 4:00 rano.  Jego serce przestało bić o 3:00 z podpisem patologa w Mostarze. Kiedy Barbara przekazała  rodzicom Alana tą informację,  Teresa zeskoczyła z kanapy i wpadła w histerię.  Teresa poinformowała Barbarę  że Alan zmarł wtedy, gdy ona modliła się o 3:00 w nocy Koronką do Bożego Miłosierdzia  jak Duch święty  prosił. Ona była  tysiące mil od niego, modląc się za jego duszę, gdy on  zmarł!
Teresa zmarła 18 miesięcy później. Aż do tego czasu, ona była w Medziugorju 60 razy! Była świadkiem wielu cudów, ale ten był największy.  „Barbara powtarza, że ​​Alan  odesłany do domu wyglądał jak święty. – Żadnych śladów rozkładu„. A w kieszeni, miał  medalik. Na tym medaliku było Miłosierdzie Boże. Został odesłany do domu z nim w jego trumnie. Amen. „

http://www.spiritofmedjugorje.org/index.php

Posted in Cuda, Medziugorje, Nawrócenia, Świadectwa | Otagowane: , , , , | 207 Comments »

Pierwsza indywidualna pielgrzymka tłumaczki Bożeny do Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 26 Październik 2014


królowaczłowiekMedjugorje… Słysząc jak wiele ludzi tam jedzie, i że jest to “kawałek nieba na ziemi”, też zaczęłam marzyć by się tam znaleźć. To było takie intensywne marzenie… I stało się, niespodziewanie otrzymałam pieniądze, które wystarczyły na pokrycie kosztów pielgrzymki! Leciałam sama myśląc, że będzie to czas duchowy tylko ja, Maryja i Bóg. Wertowałam internet by dowiedzieć się jak najwięcej o tym miejscu, bo będąc bez przewodnika człowiek traci cenny czas. Pan Bronek był tak miły, że odpowiedział na wszystkie nurtujące mnie pytania także wiedziałam co, gdzie i jak.

Już w autobusie z Dubrownika do Medjugorie poznałam osoby które będąc tam już wcześniej, znów tam powracały, a które “przez przypadek” spotkałam znów tam na miejscu kiedy potrzebny był mi kolejny “drogowskaz”. Zauważyłam, że samotna pielgrzymka nigdy nie jest samotna, i będąc w tym “niebie” Pan Bóg stawiał mi na drodze odpowiednich ludzi, których akurat potrzebowałam w danym momencie!

Na miejsce przyjechałam dzień przed objawieniem dla Mirjany. Oczywiście masa pielgrzymów na 15 tyś. ludzi 13 tyś. z nich to Włosi! Noce już były chłodnawe więc nie zdecydowałam się, jak to robią Włosi, iść na całą noc na górę Objawień. Rano wraz z innymi pielgrzymami z hotelu (matka i córka z Meksyku będącymi tam po raz czwarty oraz lekarz z Rzymu, który był tam właśnie po raz 40ty począwszy od roku 2005!) – poszliśmy w stronę Podbrdo znanymi im ścieżkami, przechodząc koło domu Mirjany. Następnie widzieliśmy ją udającą się na miejsce objawienia. Była masa ludzi, także na wózkach i o kulach oraz z widocznymi innymi problemami.

Tu Podbrdo- zdjęcia z google: https://www.google.es/search?q=medjugorje+na+podbrdo&client=firefox-a&hs=GQO&rls=org.mozilla:en-US:official&channel=sb&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=nUBJVIvMBunIsAT59YCADg&ved=0CDEQsAQ&biw=1011&bih=691

Podczas objawienia wszelkie śpiewy i modlitwy ucichły, cała przyroda jakby nagle zamarła, nawet wiatr. Przy szczycie góry, ktoś trzymał zwisającą nad krzewami flagę Ukrainy… Przekaz z 2go października był długi i piękny. Zaraz po przetłumaczeniu przekazano go tłumom w jęz. angielskim i włoskim. Miejsce to jest piękne, pełne dzikich krzewów granatowca, głogu, malutkich fiołków alpejskich i innych roślinek, które są w stanie rosnąć w małej ilości ziemi, pomiędzy szczelinami w kamieniach. (Jak widać na zdjęciach).

Jest tam masę owadów! Siedząc blisko Krzyża na górze Objawień zauważyłam na krzaczku zakamuflowaną zieloną Modliszkę Zwyczajną (Mantis religiosa), która wydawała się mieć złączone przednie kończyny, jednocześnie będąc nieruchomo zwrócona jakby na modlitwie w stronę Krzyża. Nie darmo po angielsku nazywana jest Praying Mantis! Ten Krzyż drewniany, rzeźbiony ma w sobie jakąś cudowną moc. Dużo ludzi podchodzi doń adorując, wtedy gdy człowiek jest otwarty całym sercem na Boga, Ten do niego mówi… Nie wiem nic, jedynie tyle, że pośród wszystkich myśli w mojej głowie usłyszałam pytanie “czy mnie kochasz?” Od tamtej chwili wiem, że reszta mojego życia ma być odpowiedzią na to pytanie… Ciągle lecą mi łzy kiedy o tym myślę…

Podobnie z posągiem z brązu Zmartwychwstałego Chrystusa. Ciągle jest tam kolejka, więc dopiero za trzecim razem udało mi się jakoś w niej stanąć. Z kolana Zmartwychwstałego Chrystusa wypływa woda, inni mówią łzy, inni olej…

Tu video http://www.youtube.com/watch?v=6W165TsaFzw

Jest to cud i tradycją jest zakup chusteczek by nimi otrzeć tą wodę i mieć je jako swego rodzaju sakramentalia. Czytałam o cudach powrotu do zdrowia ludzi mających wiarę w boską moc tych kropli. Tak więc stojąc w tej kolejce, nie wyglądającej na długą takie myśli mi przychodziły do głowy: ależ ludzie, potrzyjcie te chusteczki i dalej, niech posuwa się ta kolejka… czyżbyście nie mieli  wiary będąc tu? A ludzie jakby coraz to powolniej i dokładniej zaczynali tą nogę wycierać. Była noc, więc inni zaczęli przyświecać latarką czekając na wypłynięcie kropli…. A kolejka jak była długa, tak dalej wydawała się taka sama… Patrząc na tych ludzi i zapominając o długości kolejki człowiek wpadł w zadumę jakby adoracyjną… Ludzie podchodzący do Jezusa, wycierający Jego jak by ranę, niektórzy tak “profesjonalnie” jakby dłońmi pielęgniarki… inni dokładnie roztrzepując całą powierzchnię chusteczek (większość ludzi miała ich po 10 bo tak je można kupić w paczce) i delikatnie ocierając nogę. W międzyczasie siostra zakonna przytuliła się do jednej nogi w długiej ekstazie, potem inny duchowny trwał długi czas na modlitwie z głową w stopach Zmartwychwstałego Mistrza. Adoracja… czas nie istnieje…

Następnego dnia udaliśmy się na spotkanie z widzącą Vicką, tłumaczenie znów było po angielski i włosku. Wspaniałe przeżycie! Na koniec Vicka modliła się w intencjach pielgrzymów i tak zatopiła się w modlitwie, że ocknęła się chyba dopiero po 40 minutach. Wielu pielgrzymów nie miało cierpliwości, albo musieli iść do autobusów. Trochę przykre to było, że tak trudno nam o cierpliwość, stałość. Na koniec poprosiła, że jeśli chcemy możemy łączyć się z nią na modlitwie podczas kiedy Maryja Panna objawia się jej codziennie o godz. 18:40!

W pierwszy piątek o 15 udaliśmy się na Drogę Krzyżową na Krizevac.

(fotki google) https://www.google.es/search?q=Krizevac&client=firefox-a&hs=rJP&rls=org.mozilla:en-US:official&channel=sb&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=FE5JVOb-Nc_fsATp94CQDQ&ved=0CCcQsAQ&biw=1011&bih=691

Jest to góra 540m n.p.m. Masę ludzi, głęboka atmosfera, wielu dźwigających swoje dzieci na plecach, wielu na boso, ludzie w różnym wieku… Po ostatniej stacji – niespodzianka – stacja “zmartwychwstania”!!! Nadzieja!

Krzyż jest potężny. Mówi się, że niektórzy widzieli tu Maryję klęczącą pod krzyżem. Sama Maryja Matka w orędziach mówi,że zawsze się tam znajduje, pod krzyżem. Wielu widziało krzyż ten kręcący się wokół siebie i zamieniający się w złoty znak Tau. Warto poczytać o historii tej góry i tego Krzyża.

Pochodziłam sobie dużo po tych górach, po tych pięknych miejscach, cichych, prostych mających w sobie coś radosnego… Nie będąc autokarem wszędzie trzeba dojść albo wziąć taksówkę…

Codzienne Msze św. o godz 18 – piękne przeżycie! Stałe części są po łacinie, reszta tłumaczona jest na języki pielgrzymów! Wystarczy mieć radio i wrzucić 92,7 i masz ładnie tłumaczone na polski. Przed Mszą św. 2 części Różańca św, po Mszy trzecia cześć. Jest to na prośbę Maryi, która prosiła by godnie być przygotowanym do Mszy należy odmówić 2 części Różańca, a na podziękowanie jedną.

W pierwszy czwartek były modlitwy w intencji kapłanów. Padało od początku Różańca, całą Mszę i godzinną Adorację i nikt nie ruszył się stamtąd! Komunia św trwała długo bo każdy musiał podchodzić do ołtarza. Ledwie skończyła się Adoracja – przestało padać!

W niedzielę, mój ostatni dzień jacyś Włosi porwali mnie na kawę po włoskiej Mszy św. – są one pełne pięknych śpiewów, które ja lubię. Poznałam braciszka, który obchodzi urodziny w ten sam dzień co ja! A obiad też włoski z inną grupą Włochów – w żadnym wypadku nie czułam się sama! Mimo, że nie mówię w ich języku jakoś porozumiewaliśmy się! “Zaciągnęli” mnie też do Medjugorskiego Radia Maryja, gdzie modlitwę prowadził Włoski założyciel radia ojciec Livio Fanzaga. Nigdy o nim wcześniej nie słyszałam, a jest on autorem wielu interesujących książek!

Kładąc się spać w ostatnią noc, mając spakowaną walizkę wypchaną pamiątkami zaczęłam czytać jedną z zakupionych książek o początkach objawień… Doszłam do strony setnej i zmuszając się do spania tak bardzo pragnęłam by zostać tam choć jeszcze jeden dzień dłużej… Mam głęboką nadzieję tam powrócić.

To są moje główne przeżycia w Medjugorie. Wszystkiego człowiek nie jest w stanie opisać. Tym wpisem chcę dać swoje świadectwo o tym, że jest to miejsce pełne Boga, gdzie gospodarzy Maryja – Gospa-Królowa.

Dziękuję Ci Maryjo, że dzięki blogowi Bronka mogłam się dowiedzieć o Medjugorie, że mnie do siebie zaprosiłaś, przywiodłaś, ukazałaś radość życia z Tobą i proszę Cię, pomagaj mi codziennie odpowiadać “tak” na Miłość Twojego Syna. Ave Maryja!

Bożena

A poniżej dla Bożenki za to że poświęca czas dla nas.

Posted in Medziugorje, Świadectwa | Otagowane: , , | 95 Comments »

Czas na nawrócenie

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 Wrzesień 2014


Kiedy u Artie Boyle, ojca rodziny z trzynastu dziećmi z Boston, zdiagnozowano śmiertelnego raka płuc, on i jego rodzina byli zdruzgotani.  Artie Boyle, udał się do niewielkiej miejscowości w Bośni i Hercegowinie – do  Medjugorje, aby tam szukać cudownego uzdrowienia.

Film „czas na nawrócenie”   dokumentuje emocjonalną podróż Artie w nieznane, oraz niezwykłą serię wydarzeń, które na zawsze zmieniły jego życie.

Boston

Rodzina Artie Boyle

Zwiastun filmu

Posted in Cuda, Film, Medziugorje, Nawrócenia, Świadectwa | Otagowane: , , | 94 Comments »

Konaj Lachu!

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 Sierpień 2014


ukrai

Zamordowani w Katerynówce (pow. Łuck) – synowie małżeństwa Gwiazdowskich i (w środku) Stasia Stefaniak, córka Polaka i Ukrainki, z rozprutym brzuchem i połamanymi kończynami
źródło: Rzeczpospolita

Relacja Bronisławy Murawskiej-Żygadło

Byliśmy wtedy wszyscy w domu: ojciec Antoni, bracia Marian – lat 16, Adam – lat 9, siostra Basia – lat 2 i ja – 15-letnia dziewczyna. Mama Antonina w tym czasie poszła do mieszkającego obok brata mego ojca Aleksandra Murawskiego.

Mordercy spod znaku UPA spotkali ojca na podwórzu, wprowadzili go do kuchni i kazali mu położyć się na podłodze. Pamiętam wybladłą twarz ojca. Szepnął cicho do nas: „kładziemy się, dzieci, oni teraz będą rabować”. W tej sekundzie usłyszałam wystrzał karabinowy. Trzymałam w ręku siostrzyczkę Basię. Poderwałam się nagle i wyskoczyłam przez okno. Basia wypadła mi z rąk. Padły za mną strzały. Biegłam jak szalona w kierunku pola. Wpadłam w gęstwinę wysokiego łanu żyta, to mnie ocaliło.

Za mną skoczył do okna brat Marian. Trafiły go jednak dwie kule morderców: jedna w plecy obok łopatki, druga roztrzaskała mu dolną lewą żuchwę. Upadł do tyłu z powrotem do wnętrza mieszkania i zawisł na biegunowej kołysce stojącej pod oknem. Marian zapamiętał tylko dwa słowa ukraińskiego mordercy, który w tym momencie podszedł do kołyski i chwyciwszy go za włosy zwisającej w dół głowy, warknął „konaj, Lachu”.Nieprzytomna ze strachu biegłam przed siebie, na oślep, aż do zupełnego wyczerpania sił, myśląc tylko o jednym, aby być jak najdalej od zagrody, gdzie byli banderowcy. Wydawało mi się, że jestem już dość daleko, że to miejsce jest bezpieczne. Usiadłam straszliwie zmęczona, pełna najgorszych myśli i przeczuć o losach mojej rodziny. Po pewnej chwili zauważyłam idącego miedzą w moim kierunku znajomego Ukraińca Miszę Uniszczuka. Zatrzymał się przy mnie. Rozdygotanym głosem opowiedziałam mu o zabiciu mojej rodziny. Wysłuchał mnie i patrzył współczująco. Nie czułam przed nim strachu, chociaż był Ukraińcem. Uzyskałam od niego pocieszającą informację, że widział mego brata Mariana, rannego, leżącego pod krzakiem leszczyny tuż nad rowem koło naszego domu.

Nie pamiętam już, ile czasu minęło, nim odważyłam się powrócić na swoje podwórze. Przed progiem domu ujrzałam leżącego w kałuży krwi mego ojca, nieco dalej leżał zmasakrowany braciszek Adaś, pod oknem na podwórzu spoczywało na ziemi ciałko dwuletniej Basi skłute bagnetem lub nożem. W sąsiedniej zagrodzie u stryja Aleksandra leżała martwa moja mama, miała zupełnie pociętą głowę. Nieco dalej na tym samym podwórzu zobaczyłam martwą babcię Bronisławę – matkę mego ojca, zmasakrowane zwłoki stryja Aleksandra i jego dwóch córeczek w wieku 7 i 9 lat. Widząc po raz pierwszy trupy, i to najbliższych mi osób, poczułam w głowie zamęt i chaos. Ogarnęła mnie dziwna apatia, drętwota myśli i ciała. Nie wiem, ile to trwało.

Z tego odrętwienia wyrwały mnie głosy powracających ocalałych mieszkańców wsi. Było już prawie pod wieczór. Każdy z nich poszukiwał kogoś ze swojej rodziny. Informowano, kto zginął, a kto ocalał. W pobliżu krzaka leszczyny, tak jak mówił Misza Uniszczuk, odnalazłam brata Mariana. Podbiegłam do niego. Dolną twarz miał zupełnie poszarpaną. Nie mógł mówić. Ruchem ręki poprosił o papier i ołówek. Napisał: „Uciekaj szybko! Ratuj swe życie! Ja z pewnością umrę”.

Co chwila powiększała się grupa ocalałych z pogromu mieszkańców kolonii. Każdy szukał bliskich. Zapadł zmrok. Mnie przygarnęła rodzina Jadowskich. Nocowaliśmy w zbożu, bez nadziei na wyrwanie się z tego piekła. Wszyscy radzili, że trzeba uciekać do Bystrzycy, gdzie stacjonują niemieccy żołnierze. Mego brata załadował na wóz znajomy Ukrainiec Tychon i wieczorem zawiózł do Bystrzycy do niemieckiego wojskowego lekarza. Tam jednak lekarz go nie przyjął, więc przywiózł go z powrotem. Rannym Marianem zajęłam się ja i sąsiedzi Jadowscy.

Na drugi dzień rano przyjechało kilkunastu niemieckich żołnierzy. Oglądali ofiary mordu, coś zapisywali. Kazali szybko pochować zamordowanych. Pod ich osłoną ludzie pościągali odnalezione trupy i pochowali we wspólnym grobie 28 zwłok. Zwróciłam się z prośbą do dowódcy niemieckiego oddziału, aby pomógł zabrać mego rannego brata. Kazał opróżnić furmankę, na którą położono rannego. (…)

Źródło: http://www.rp.pl/artykul/160981.html?p=1

 

POLECAM KLIKNĄĆ I POCZYTAĆ WIĘCEJ NA TEN TEMAT

Posted in Szatan, Warto wiedzieć, Z prasy, Świadectwa | Otagowane: , , , | 137 Comments »

Posiłki Maryi

Posted by Dzieckonmp w dniu 9 Sierpień 2014


 Posiłki Maryi rozpoczęły dozywianie dzieci  w 2002 roku w szkołach w formie jednego posiłku w ciągu dnia. Dziś Posiłki Maryi dają jedzenie 890 tysięcy  głodnym dzieciom.

W 1992 dwóch braci, Magnus i Fergus MacFarlane-Barrow ze Szkocji, oglądało wiadomości telewizyjne z bośniackiego konfliktu skąd wszystkie wiadomości jakie z tamtąd dochodziły były jak horror. Byli tak wzruszoni, że postanowili zorganizować żywności i kocy.

Szybko zgromadził dary załadowali jeepa i dołączyli do jednego z konwojów opuszczających Wielką Brytanię, który miał dostarczyć pomoc do Medjugorje w Bośni i Hercegowinie, miejsca pielgrzymek ludzi z całego świata, które oni sami odwiedził kilka  lat  wcześniej. Wierząc, że  spełnili  dobry uczynek, wrócili do domu  spodziewając się że wznowią pracę jaką na codzień się zajmowali tj. hodowcy ryb. Jednak gdy wróclili do domu, odkryli, że darowizny od ludzi życzliwych nadal napływają, wypełniając szopę rodziców z towarami.

Magnus postanowił zrezygnować z pracy przy łowieniu ryb na rok aby pokierować pomocą do Bośni dopóki będzie napływały dary. Dary ciągle napływaly i stało się konieczne, aby  zarejestrować organizację charytatywną.Wkrótce rozszerzył dzialalność  i zaczął pracować w Rumunii, budując domy dla porzuconych dzieci, w Liberii, pomagając powracającym uchodźcom poprzez utworzenie klinik mobilnych, i  jednocześnie wciąż dostarczając  pomoc materialną do Chorwacji i Bośni.
W 2002 roku, Posiłki Maryi pojawiły się też w Malawi, kiedy Magnus spotkał rodzinę, która doprowadziła go do zupełnie nowego obszaru pracy. Matka umierała na AIDS, a na podłodze jej chaty siedziało jej sześcioro małych dzieci. Matka powiedziała, że ​​wszystko, co może zrobić dla nich, to modlić się  za swoje dzieci, żeby ktoś się nimi zaopiekował jak ona  umarze.

Kiedy Magnus zapytał jej najstarszego syna, jakie ma marzenia i plany życiowe, usłyszał surową odpowiedź: „Aby mieć dość jedzenia i iść do szkoły choć na jeden dzień.” Nie jest łatwo zapomnieć tej odpowiedzi.

To był kluczowy element inspiracji, która doprowadziła do kampanii Posiłki Maryi, która ma na celu zapewnienie chronicznie głodnym dzieciom  jednego posiłku każdego dnia w szkole. W ten sposób dzieci są zachęcane, aby zdobyć wykształcenie, które mogą podnieść ich z ubóstwa w późniejszym życiu.

Ten prosty, ale skuteczny pomysł nabrał tempa i już dziś zapewnia posiłki do biednych dzieci w Afryce, Azji, na Karaibach, w Europie Wschodniej i Ameryce Południowej.

Zachęcam do oglądnięcia tego po raz pierwszy w Polsce tłumaczonego na język polski filmu opowiesci o Posiłkach Maryi. Dla mnie jest to jeden z najpiękniejszych owoców Medjugorje, chociaż mało znanych, wogóle nie opisywanych przez media. Nakarmienie jednego dziecka kosztuje 2 zł. Polecam też zapoznanie się wszystkim pielgrzymującym do Medjugorje ze mną gdyż nie wspominałem im dotychczas o tym pięknym dziele Bożym. W tym roku już miałem umówione spotkanie ale oni dysponują tylko taką budą gdzie zmieści się 8-10 osób i nie miałem pomysłu jak przedstawić to grupie 50 osób.

Posted in Medziugorje, Świadectwa, Świat innymi oczami | Otagowane: , , | 114 Comments »

Bóg dziewczynie bez oczu przywrócił oczy i wzrok!

Posted by Dzieckonmp w dniu 1 Czerwiec 2014


oczy

Mój ojciec był ateistą. To było naturalne, dlatego, że jego ojciec i dziadek też byli ateistami. Moja mama została wychowana przez rodziców, którzy byli chrześcijanami, ale dwie moje ciotki były czarownicami.

Starały się one zainteresować moją matkę tymi okultystycznymi sesjami, ale nawet jako mała dziewczynka, moja matka wiedziała, że ​​to jest niedobre.

My dzieci byliśmy już w tarapatach, zanim przyszliśmy na świat. Moja starsza siostra Marquita urodziła się bez oczu; I o mało co nie zmarła przy porodzie. Mój młodszy brat Tim urodził się od razu chory na hemofilię, a Nathan, najmłodszy, był wiele razy bliski śmierci z powodu ciężkich napadów astmy.

Urodziłam się w czasie gwałtownej burzy zimowej. Mama poprosiła swoich dwóch znajomych z kościoła, aby modlili się za nią podczas porodu. Lekarz musiał ciężko walczyć z zamiecią śnieżną aby dostać się do naszego domu. Burza śnieżna z powodowała że lekarz został w naszym domu spać na noc. Dwóch znajomych modliło się cały czas, a kiedy w końcu urodziła, każdy z nich chwycił ją za rękę i dalej modlili się żarliwie. Mama o to prosiła.

Mama wiedziała, że ​​ze mną będzie wszystko w porządku, mimo że byłam bliska śmierci. Ona już doświadczyła, co Bóg może dokonać. Pięć lat wcześniej, kiedy ona i tata spodziewali się pierwszego dziecka, mama miała niesamowity sen: ujrzała swoje dziecko bez oczu. I to jest dokładnie to, co się stało w tym momencie – Marquita urodziła się bez gałek ocznych.

Reakcja na tragedię nie była taka sama u taty i mamy. Tata był zdruzgotany. Mimo, że byliśmy biedni, mój tata wyszukał najlepszego okulistę w kraju, i zrobił wszystko, żeby doprowadzić swoją córkę do tego okulisty. Po badaniu lekarz ze łzami w oczach powiedział ojcu, żeby nie wydawał pieniędzy bo nic nie pomoże: „Nie jestem specjalistą, który może coś zrobić, kiedy dziecko nie ma gałek ocznych „.

Kilka pierwszych dni po urodzeniu Marquity mama spędziła pokutując. Czuła się winna, że ​​wyszła za mąż za ateistę. Spędziła dużo czasu prosząc Boga, by jej wybaczył. Faktycznie, jako nastolatka poczuła wezwanie misyjne wyjazdu do obcego kraju, ale nie była posłuszna Bogu, ponieważ zakochała się w moim tacie.

Mama ze łzami nadal modliła się za swoją córkę Marquita i pewnego razu wzięła Biblię i coś ważnego przeczytała w Ewangelii Jana.

A mimo idąc Jezus, ujrzał człowieka ślepego od urodzenia. I spytali Go uczniowie Jego:

«Rabbi, kto zgrzeszył: ten, czy rodzice jego, iż się ślepy narodził?» Odpowiedział Jezus: «Ani

ten zgrzeszył, ani rodzice jego, ale żeby się sprawy Boże w nim okazały» (Jan IX, 1-3).

Mama zaczęła płakać z radości i uwielbiała Boga.

Po tym wydarzeniu, każdy kolejny dzień przynosił zmiany, zaczął się wydostawać z pustych oczodołów delikatny lepki śluz. Mama zaczęła mieć nadzieję, że córka może otrzymać nowe oczy. Jej siostry i jej sąsiedzi myśleli że to z żalu powstały urojenia w jej głowie, bo ona mówiła, że Bóg stworzy Marquicie nowe oczy. Aż pewnego dnia, kiedy myła powieki siedmiotygodniowego dziecka, zauważyła pierwszą łzę. Jej serce eksplodowało z radości. Marquitinie powieki trzepotały, a potem się otworzyły i ukazały się dwoje pięknych brązowych oczu! Mama zaczęła krzyczeć z radości!

Chwytając Marquite w ramiona wybiegła z domu, krzycząc do każdego, kto może usłyszeć: „Chodź i zobacz moje dziecko – wielki cud! Bóg dał jej oczy! „Sąsiedzi przybiegli ze wszystkich kierunków. Mój dziadek pracował w swoim ogrodzie dość daleko, ale usłyszał krzyk i przybiegł. Potem pobiegł do mleczarni, gdzie pracował tata, i kazał mu natychmiast wrócić do domu. Ojciec kiedy zobaczył Marquite, padł na łóżko szlochając. Natychmiast złożył ślubowanie że nie będzie palić papierosów.

Wezwano okulistę który zbadał dziecko. Okulista który zobaczył Marquite zaczął płakać. Wiedział, że stał się cud. Przyznał się, że był kiedyś chrześcijaninem. Teraz bezpośrednio na miejscu ponownie poświęcił swoje życie Bogu – w kilak tygodni później zmarł na atak serca.

Mimo, że to było wiele lat temu, Marquitin widzi na oczy do dziś. Ta niesłychana historia dotknęła niezliczoną ilość ludzi.

Streszczenie Dzieckonmp

David F. Kelton; Źródło: Droga życia

glasbrotnja.net

Posted in Cuda, Uzdrowienia, Świadectwa | Otagowane: , | 40 Comments »

Z wózka inwalidzkiego wstaje włoski nastolatek i chodzi

Posted by Dzieckonmp w dniu 31 Maj 2014


Na początku wpisu komunikat dotyczący pielgrzymki

Autobus już opłacony. Miejsca noclegowe na nas czekają.

2 noclegi w Ludbregu ( w drodze tam i z powrotem ze śniadaniem i obiadem) 

6 noclegów w Medjugorje (ze śniadaniami i obiadem)

Kliknij i zobacz hotel

Jedzie z nami osoba grająca na gitarze.

Ważne:

Kilka osób zrezygnowało i pojawiło się 2 miejsca wolnych.

Proszę się zgłaszać na maila . Zgłaszają się tylko osoby zaproszone przez Matkę Bożą. Każdy kto się zapisał został zaproszony osobiście przez Królową Pokoju, nikt tam nie jedzie z własnej woli, to Ona was zaprosiła bo ma chce z Wami pobyć, coś Wam przekazać, do czegoś zachęcić.  Tam w Medjugorje każdy będzie miał okazję sobie tak od serca z Matką Boża porozmawiać.

 Tutaj kliknij otworzy się mail .

Zgłaszając się na maila proszę zawsze wpisać swój numer telefonu.

Bardzo ważne:

Proszę również o modlitwę do Królowej Pokoju w intencjach księdza który ma z nami pojechać.  Niech Matka Boża wskaże tego którego wybrała.W tych intencjach modli się już z nami Wspólnota Błogosławieństw w Medjugorje. Znów  jak przy pierwszej pielgrzymce blogowej.

Tutaj wszystko o pielgrzymce

 

królowaczłowiek

Medjugorje – Ostatnio jakby więcej tajemniczych zdarzeń dzieje się w małym miasteczku w Bośni i Hercegowinie.

Z wózka inwalidzkiego wstaje włoski nastolatek i normalnie chodzi.

wózekO małym miasteczku Medjugorje znów w mediach coraz głośniej. W dniu 24 marca 2014 r. wiodący chorwacki dziennik Slobodna Dalmacija poinformował o ciekawym przypadku 19-letniego włoskiego pielgrzyma który nagle wstał z wózka inwalidzkiego i zaczął chodzić po latach ciągłego przebywania na wózku. Pielgrzym ten przed wstaniem z wózka został przyniesiony przed figurkę Królowej pokoju na Podbrdo.

Według świadectwa, które złożył przed kamerami telewizyjnymi, młody Andrea de Luce, rodzice de Luce zabrali go do Medjugorje pokładając ostatnią nadzieję na uzdrowienie ciężkiej choroby kości, która spowodowała że został przykuty do wózka inwalidzkiego .

Mówił że, rodzice de Luce zabrali go do Medjugorje we wrześniu 2009 roku, w nadziei, że już tylko modlitwa może pomóc. Gdy siedział przed figurą Matki Bożej pod wieczór, został uderzony przez promień światła w twarz.

Gdy przyszedł czas powrotu do domu, do swojej rodzinnej Castelmar di Stabia jego rodzice przygotowali w autobusie wózek dla niego, a Andrea de Luce poczuł że już może chodzić.

Od tego dnia, de Luce wyjaśnił w telewizji, że jest z jego zdrowiem wszystko w porządku, jest w stanie prowadzić normalnie wszystkie czynności, takie jak jazda na rowerze czy gra w piłkę nożną, coś zupełnie nie do pomyślenia przed wizytą w Medjugorje.

„Jedyne wytłumaczenie jest taki iż dokonał się cud uzdrowienia przez Matkę Bożą z Medjugorje”. Mama i ciotka Andrei żarliwie modlili się o uzdrowienie, i nastąpiła kulminacja podczas odwiedzin tego sanktuarium. ” To wszystko opowiadał o sobie na żywo w TV RAI.

królowapodbrdo

Posted in Medziugorje, Uzdrowienia, Świadectwa | Otagowane: , | 95 Comments »

Uzdrowienie przy nocnej światłości Nieba

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 Maj 2014


Kochani mamy komplet pielgrzymów do Medjugorje. Jesli osoby które zadeklarowały że pojadą wpłacę część złotówkową to autobus będzie kompletny. Proszę te ostatnie osoby o szybką wpłatę, decyduje kolejność wpłat. Można się zapisać na listę rezerwową , myślę że 2 a może 3 osoby z tej listy mogą mieć nawet dużą szansę pojechać. Jeśli by znalazły się osoby które jeszcze zechcą drobną kwotą wesprzeć osoby które ostatnio się zapisały bylibyśmy bardzo wdzięczni. Wpisały się ostatnio osoby bardzo ubogie które bardzo pragną pojechać. Jeszcze tylko ustalamy kto będzie jechał w roli grającego na gitarze, i który z księży pojedzie z nami. Wszystkim serdecznie dziękuję że przyjęli zaproszenie Królowej Pokoju. Chcę Wam powiedzieć że każdy z Was jedzie na Jej osobiste zaproszenie, tu nie zdecydowała tylko wasza wola, tu była wasza odpowiedź na zaproszenie Królowej Pokoju. Proszę już rozpocząć modlitwę w intencjach osobistego spotkania z Matką Bożą i Jej Synem. Poniżej piękne świadectwo uzdrowienia które wydarzyło się właśnie w dokładnie takim samym czasie tj. w dniach rocznicy objawień.

Niewielu jest ludzi, w tym również niekatolików, którzy nie słyszeliby o świętym Antonim.

Za jego wstawiennictwem wielu odnalazło zgubione przedmioty, zagubione serca, wiarę, zagubioną pewność. Istnieje nawet dowcip, że ze świętym Antonim można negocjować. Ogólnie, św. Antoni – jak to niektórzy lubią mówić – jest zawsze pod ręką.
W Padwie, włoskim mieście położonym około 30 km na zachód od Wenecji, w regionie Veneto, nazywają go jednym słowem – Święty. Znajduje się tu przepiękna bazylika, mieszcząca grób św. Antoniego, w której przechowywane są także jego relikwie. Całe rodziny w Padwie regularnie odwiedzają jego grób, modląc się o jego wstawiennictwo. Również małżeństwo Buso często tu bywa. Sylwię, swoje jedyne dziecko, od najmłodszych lat przynosili do bazyliki i prosili, aby Święty je pobłogosławił. I tak było przez całe szesnaście lat, aż niespodziewanie Sylwię dotknęła poważna choroba.
O tym, co naprawdę wydarzyło się w rodzinie Buso, której dom opierał się na duchowości ich Świętego, opowie nam sama Sylwia.

Swoje świadectwo rozpoczęła słowami Maryi wypowiedzianymi przy świętej Elżbiecie: „Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. (Łk 1,46)

Nazywam się Sylwia, mam 22 lata. Moim rodzinnym miastem jest Padwa, znana – jak sądzę – wszystkim z naszego Świętego – św. Antoniego Padewskiego. Jestem jedynaczką, miałam zdrowe i szczęśliwe dzieciństwo. Chodziłam do szkoły, zajmowałam się tańcem i pływaniem, podobnie jak może koleżanki. Rodzice w każdym względzie troszczyli się o mój rozwój. Nagle, wszystko się zmieniło. 4 października 2004 roku, w dniu święta świętego Franciszka z Asyżu, mając zaledwie 16 lat, po kilku dniach wysokiej gorączki, poczułam, że nie mogę chodzić. Wyniki wszystkich badań klinicznych były negatywne… Lekarze nie przypuszczali przez jak ciężkie i bolesne chwile będę musiała przejść. Swój szybki krok po ulicach Padwy musiałam zmienić na wózek inwalidzki. Moi rodzicie, którzy zawsze byli religijni, teraz w szczególny sposób uciekali się do Matki Bożej z prośbą o Jej matczyną pomoc. Prosili Ją o to, aby nie pozostawiała nas samych w chwilach tej jakże bolesnej próby. Mój stan szybko się pogarszał. Zaledwie w ciągu kilku miesięcy straciłam sporo na wadze, zaczęłam odczuwać bóle i skurcze mięśni, coś w rodzaju napadów padaczkowych. Rodzice nie odstępowali mnie na krok, byli przy wszystkich moich atakach, szukając sposobu na złagodzenie mojego cierpienia.

Dopóki byliśmy w kościele, nie myślałam o chorobie

Podczas gdy styczniowe słońce oświetlało moje miasto, słyszałam dzwony bazyliki naszego Świętego. Moja mama rozmawiała wówczas z jednym z kapłanów, prowadzących grupę modlitewną poświęconą Matce Bożej. W każdy piątek, moja mama, tata i ja uczęszczaliśmy na modlitwę różańcową, na Mszę świętą i adorację Najświętszego Sakramentu. Dawało mi to niezwykłą siłę, dopóki byliśmy w kościele, nie myślałam o swojej chorobie. Wbrew wszystkiemu, pragnęłam żyć z tym wewnętrznym spokojem i oddaniem.

Pewnego wieczoru, w okresie przedwielkanocnym, po spotkaniu modlitewnym w kościele, podeszła do mnie jakaś kobieta i włożyła mi w dłonie medalik Matki Bożej, mówiąc że został pobłogosławiony w czasie objawienia w Medziugorju. Spojrzałam na nią czule, a wtedy powiedziała, że ma tylko ten jeden, ale w tej chwili czuje w sercu, że powinna mi go dać. Przyjęłam medalik z wdzięcznością i wracając do domu zawiesiłam na szyi. Ten pobłogosławiony medalik z wizerunkiem Matki Bożej był dla mnie pocieszeniem i ochroną.

Po świętach wielkanocnych zadzwoniłam do dyrektora swojej szkoły z prośbą o przysłanie mi programu szkolnego trzeciej klasy liceum, do której uczęszczałam, tak abym mogła przez dwa następne miesiące uczyć się i przygotowywać do egzaminów. I tak się stało.

W maju, miesiącu poświęconym Matce Bożej, każdego dnia chodziłam z rodzicami na modlitwę różańcową i na Mszę świętą. Mówiąc szczerze, początkowo uważałam to za obowiązek, ale później coraz bardziej tego potrzebowałam. Za każdym razem, gdy byłam w kościele i modliłam się, znajdowałam odwagę, aby zmniejszyć ból, jaki powodowała świadomość, że nie mogę być taka jak moi rówieśnicy i robić tego wszystkiego, co oni robią. W pierwszej połowie czerwca, zdałam wszystkie szkolne egzaminy. Oczywiście, była to dla mnie dodatkowa przyjemność.

W Medziugorju

Pamiętam dobrze, był to poniedziałek 20 czerwca. Moja pani doktor fizjolog powiedziała, że przez parę dni jej nie będzie, ponieważ wybiera się ze swoją matką na pielgrzymkę do Medziugorja. Spontanicznie, bez żadnego zastanawiania się zapytałam czy mogłaby wziąć mnie ze sobą. Odpowiedziała bez wahania, że dowie się czy będzie to możliwe. I wierzcie mi, trzy dni później razem z tatą i grupą pielgrzymów siedziałam już w autobusie do Medziugorja.

Przyjechałam tam w piątek 24 czerwca 2005 roku. Uczestniczyliśmy we wszystkich programach tego dnia, a w Żółtej Sali spotkaliśmy się z widzącym Ivanem, który w godzinach wieczornych miał mieć objawienie na wzgórzu Podbrdo.

Wieczorem, kiedy zapytano mnie czy chcę pójść na wzgórze, odmówiłam tłumacząc, że mój wózek inwalidzki nie zdoła tam podjechać i nie chcę przeszkadzać innym pielgrzymom. No, ale ci mili ludzi nie przyjęli mojego tłumaczenia. Zostawili mój wózek u podnóża wzgórza, wnosząc mnie na rękach.

Było sporo ludzi, ale udało nam się przejść. Kiedy podeszliśmy bliżej, zobaczyłam piękny wizerunek Matki Bożej. Spokojnie usiadłam i zaczęłam się modlić. Nie modliłam się za siebie, ani nie prosiłam o łaskę, abym znów mogła chodzić, gdyż wydawało mi się to tak bardzo nierealne. Modliłam się za innych ludzi, którzy wówczas cierpieli. Pamiętam, że te dwie godziny modlitwy minęły wówczas bardzo szybko. Jest to pierwsze wspomnienie dotyczące tej modlitwy, którą wypowiedziałam swoim sercem.

Tuż przed objawieniem, przewodnik naszej grupy, siedzący obok mnie powiedział, abym poprosiła Matkę Bożą o co tylko chcę. Ona zstąpi z nieba na ziemię, będzie tu przed nami, wysłuchując wszystkich jednakowo. Pomodliłam się wówczas o to, abym miała siłę na pogodzenie się z moim inwalidztwem. Miałam 17 lat i przyszłość na wózku bardzo mnie jednak przerażała.

Około godziny 22:00 nastąpiła dziesięciominutowa przerwa i kiedy modliłam się, moją uwagę przyciągnął świetlisty punkt, który ujrzałam ze swojej lewej strony. To było piękne światło, relaksujące, delikatne, w odróżnieniu od błysków, które nieprzerwanie zapalały się i gasły. Wokół mnie było wiele innych osób, ale w tym momencie wszystko było przytłumione. Istniało tylko to światło, które wywierało na mnie duże wrażenie, nie rozumiałam go, wielokrotnie podnosiłam i szybko spuszczałam wzrok, ale kątem oka cały czas je widziałam. Kiedy skończyło się objawienie Ivana, światło zniknęło.

Po przetłumaczeniu na język włoski przekazu Matki Bożej, dwie osoby z mojej grupy wzięły mnie na ręce i zaniosły do mojego wózka. Zaraz potem upadłam do tyłu, tam jakbym zemdlała. Uderzyłam głową, szyją i plecami o kamienie. Co ciekawe, nie doznałam najmniejszego zadraśnięcia. Czułam się jakbym znalazła się na miękkim i wygodnym materacu, a nie na tamtejszych twardych i ostrych, hercegowińskich kamieniach. Usłyszałam pełen słodyczy głos, uspokajający i otaczający mnie swoim urokiem. Po upływie pięciu, dziesięciu minut otworzyłam oczy i zobaczyłam swojego ojca jak płacze. Pierwszy raz od dziewięciu miesięcy, poczułam swoje nogi. Wtedy rozpłakałam się i drżącym głosem powiedziałam: „Wyzdrowiałam, chodzę.” Wstałam tak, jak gdyby była to normalna rzecz.

Wszyscy głęboko tym poruszeni, chcieli do mnie podejść, aby pomóc mi zejść ze wzgórza, obawiając się, aby nic mi się nie stało. Byłam bardzo podekscytowana. Był to taki stan wewnętrzny, którego nie da się opisać. Kiedy zeszliśmy i kiedy podano mi wózek, nie wzięłam go. Wierzyłam, że więcej nie będę go potrzebowała.

Droga Matka Boża swoją matczyną miłość tej nocy przelała na mnie. Od tamtej chwili zaczęłam chodzić. Następnego ranka, już o piątej rano, sama i o własnych siłach wspięłam się na Križevac. Przez pierwsze dni mięśnie moich nóg były osłabione, w wyniku zanikania spowodowanego paraliżem. Ale nawet przez chwilę nie bałam się, że upadnę, ponieważ czułam, że moje ramiona mocno trzymają jakieś niewidzialne siły.

Moje życie się zmieniło

Muszę przyznać, że nie myślałam jadąc do Medziugorja na wózku inwalidzkim, że mogę wrócić stamtąd o własnych siłach. Był to mój pierwszy wyjazd do Medziugorja. Było wspaniale, z powodu łaski, którą przyjęłam i ze względu na atmosferę pokoju, ciszy, równowagi ducha i radości, która tam panowała.

Na początku nie dawałam świadectwa, gdyż byłam o wiele bardziej wstydliwa i bojaźliwa, niż obecnie. Przy tym, nadal często miewałam kryzysy związane ze skurczami mięśni, a we wrześniu 2005 roku nie mogłam przez to kontynuować nauki w czwartej klasie liceum.

Kiedy pod koniec lutego przyjechał ojciec Ljubo, aby odbyć spotkanie modlitewne w Piossasco , moi przyjaciele zaczęli mnie namawiać, abym tam pojechała i dała świadectwo miłości Boga. Nie byłam do końca pewna, ale w końcu pojechałam. Dałam świadectwo i odmówiłam modlitwę różańcową. Zanim odjechałam, ojciec Ljubo pobłogosławił mnie i przez chwilę pomodlił się nade mną. Za parę dni moje dolegliwości ustąpiły. Moje życie uległo przemianie, ale nie tylko dlatego, że zostałam uzdrowiona fizycznie. Największą łaską było dla mnie to, że odkryłam wiarę i poczułam jak wielką miłość Jezus i Matka Boża mają dla każdego z nas. Z nawróceniem jest tak, jakby Bóg rozniecił ogień wewnątrz, który stale jest podtrzymywany i podsycany modlitwą i Eucharystią… Niekiedy jakiś wiatr z przeciwnego kierunku może zawiać, ale ogień tak podsycany nigdy nie zagaśnie. Niezmiernie dziękuję Bogu za ten wielki dar! Teraz, w mojej rodzinie wszystkie problemy rozwiązujemy siłą różańca, który odmawiamy każdego dnia w trójkę, mój tata, mama i ja. W domu jesteśmy spokojniejsi, w lepszym nastroju. Jesteśmy szczęśliwi, ponieważ wiemy, że prowadzi nas Bóg, dobry święty Bóg, któremu w pełni ufamy, ciesząc się, że to On i Matka Boża kieruje nami i nam towarzyszy. Dlatego, z całego serca życzę, aby każdy poczuł i zaznał miłości Matki Bożej i Jezusa, gdyż to jest najpiękniejsze i najważniejsze w życiu.

Sylwia nadal przychodzi przed grób swojego Świętego w pięknej padewskiej bazylice, ale często powraca i do Medziugorja, gdzie – jak sama powiada – urzeczywistniły się na niej słowa: „Wstań i idź!”

Posted in Medziugorje, Świadectwa | Otagowane: , | 70 Comments »

Chciałam tylko wypełnić Bożą wolę

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 Maj 2014


Ursula Herberg z Niemiec w Medziugorju, w roku 2009 wyzdrowiała z raka trzustki. „Mam pięćdziesiąt dwa lata, jestem mężatką, mam ośmioro dzieci, z których dwoje jest w niebie. Trzy córki są już mężatkami i jestem dumną babcią siedmiorga wnucząt. Chce wam opowiedzieć co zrobił dla mnie Bóg.”

Wszystko zaczęło się w sierpniu 2008 roku. Ciągle miałam podwyższoną temperaturę, byłam tak zmęczona, że mogłam się poruszać tylko z pokoju do kuchni, po czym musiałam długo odpoczywać, aby dojść do siebie. Spędziłam szesnaście dni w szpitalu, gdzie wykonano wiele badań, nic jednak nie zostało stwierdzone. Przez krótki czas było mi nieco lepiej, ale wiosną 2009 roku znów wszystko zaczęło się od nowa – podwyższona temperatura, zmęczenie i wiele nowych badań. Tomografia komputerowa wykazała guz pankreasu – guz na trzustce. Bardzo się bałam, gdyż 90 procent pacjentów z taką diagnozą umiera w ciągu roku, a wielu już w ciągu trzech miesięcy.

Przez tydzień byłam smutna i zmartwiona tym jak moja rodzina z tym sobie poradzi. Potem całkiem się uspokoiłam i nawet znów odnalazłam zagubioną radość. Modliłam się o Bożą pomoc i ochronę dla swojej kochanej rodziny. Więcej w ogóle nie bałam się tego, co mnie czeka. Bóg dawał mi wielką siłę, abym mogła to wszystko udźwignąć. Z głębokim przekonaniem i z całego serca mogłam powiedzieć Boże, niech będzie Twoja wola, Jezu, ufam Tobie. Byłam całkowicie pewna, że Jezus będzie ze mną, że mi pomoże i będzie mnie prowadzić jeśli będę musiała przyjąć naświetlania lub gdy będę mieć silne bóle. Wielu dobrych ludzi, moja rodzina, przyjaciele i wiele modlących się osób było ze mną. Z serca im dziękuję, a w szczególności bardzo dziękuję Matce Bożej. Jeśli już muszę umrzeć, myślałam, mogę powiedzieć Bogu, że i na to jestem całkowicie przygotowana. Chciałam tylko wypełnić Jego wolę. Czeka mnie Jego pokój i Jego chwała, i na to przygotowywałam się z wielką wdzięcznością. Cóż, dobry Bóg miał coś innego w planie.

Przesunięte badanie

7 maja 2009 roku ponownie poszłam do szpitala na badania. Trzeba było wykonać jedno badanie, w którym należało połknąć rurkę do punkcji guza, ale do badania tego nie doszło, ponieważ trzy dni wcześniej miałam inne badania, przy których doszło do uszkodzenia gardła. Lekarz przesunął termin badania za tydzień, kiedy gardło się zaleczy. Miało to być 14 maja, ale mój mąż i ja już od dawna mieliśmy zaplanowaną podróż do Medziugorja, z wyjazdem ustalonym na 19 maja. Poprosiłam lekarza, aby przesunął badanie, aż wrócimy z urlopu. Powiedziałam, że jedziemy na urlop, ponieważ nie odważyłam się powiedzieć, że lecę do Medziugorja. Lekarz wyjaśnił mi jak bardzo poważna jest choroba i jakie są moje rokowania i w żadnym razie nie zalecał podróży, nie wyrażał na nią zgody, ale ja absolutnie musiałam pojechać do Medziugorja. Była to moja druga podróż do Medziugorja. Powiedziałam lekarzowi, że ten urlop jest dla mnie bardzo ważny, ponieważ jeśli będę musiała długo leżeć w szpitalu, wspomnienia tego urlopu będą mi dawały siłę. Jeśli muszę umrzeć, chcę przynajmniej przed tym przeżyć jeszcze coś pięknego, razem ze swoim mężem. Lekarz przekonywał mnie, że nie będę mieć spokoju, że ciągle będę myśleć o guzie… Ostatecznie zapytałam go co on by zrobił na moim miejscu, jako chory, a nie jako lekarz. Po krótkim namyśle powiedział, abym spędziła jeszcze z rodziną święto Zesłania Ducha Świętego i przyszła do szpitala 3 czerwca.

Silnie odczuwałam obecność Jezusa

Mój mąż i ja pojechaliśmy więc z pewną grupą pielgrzymów do Medziugorja. Przybyliśmy do Medziugorja nocą 20 maja. Czułam się bardzo źle. Po raz pierwszy miałam też silne bóle. Zadawałam sobie pytanie, czy na pewno podjęliśmy dobrą decyzję. Podróż była naprawdę męcząca. Każdego ranka szłam na Mszę świętą, a wieczorem na program wieczorny. Tyle mogłam zrobić. Na Križevac i Wzgórze Objawień nie miałam sił, nie mogłam pójść i bardzo mi tego brakowało. Byłam jednak bardzo wdzięczna, że w ogóle mogę tu być. Silnie odczuwałam obecność Jezusa, w szczególności w czasie Komunii świętej, adoracji i modlitwy o uzdrowienie. Każdego wieczoru prosiłam Boga, aby mnie uzdrowił, ale przede wszystkim myślałam o swojej duszy, modliłam się o łaskę, abym mogła wypełnić Jego wolę i przyjąć swoją chorobę. Właściwie już ją przyjęłam, ale modliłam się o siłę, abym mogła ją udźwignąć. Gdzieś mimochodem modliłam się też o uzdrowienie ciała, ale naprawdę mimochodem. Uzdrowienie fizyczne nie było dla mnie najważniejsze.

Guz zniknął

Po tym jak przez sześć dni czułam się bardzo źle, 26 maja razem z mężem powoli wspięłam się na Wzgórze Objawień. Z pielgrzymki wróciłam do domu wzmocniona. Drogiego Boga zabrałam ze sobą. W domu mąż i ja z całą rodziną świętowaliśmy jeszcze uroczystość zesłania Ducha Świętego. 2 czerwca nasz proboszcz udzielił mi namaszczenia chorych, które było dla mnie bardzo ważne, a 3 czerwca zostałam przyjęta do szpitala. Byłam bardzo zdenerwowana, ponieważ jednak nie była to mała rzecz. Kiedy lekarz wykonał badania – endoskopowe USG z punkcją guza, nie znalazł go. Wierzyli lub nie, mojego guza więcej nie było! Kiedy wybudziłam się z narkozy i kiedy lekarz powiedział mi, że nie ma guza, że nic nie ma, nie mogłam tego pojąć. Myślałam, że może nie popatrzył dobrze, że go przeoczył. Zwłaszcza, że mój ojciec umarł na guza trzustki. Dlatego martwiłam się, aby lekarz czegoś nie pominął. Lekarz wykonał jeszcze jedno badanie – USG kontrastowe – i niczego nie było. Nie było guza. Znów byłam zdrowa, ale potrzebowałam dużo czasu, aby to wszystko zrozumieć. Dziękuję naszej drogiej Matce Bożej i naszemu drogiemu, miłosiernemu Jezusowi.

Glasnik mira, czerwiec 2011 r.

Posted in Medziugorje, Uzdrowienia, Świadectwa | Otagowane: , , | 3 Comments »

W Medjugorje Matka Boża ciągle jest

Posted by Dzieckonmp w dniu 8 Maj 2014


Świadectwo Teresy:

Pielgrzymka do Medjugorie jest niewątpliwie …. ogromną łaską dla osoby, która weźmie w niej udział. Ufam, że Matka Boża każde dziecko, które chce obdarzyć swoim pokojem zaprosi indywidualnie. Tak było w moim przypadku ( poznałam też wiele osób, które miały podobne spostrzeżenia)

Pierwsza moja pielgrzymka miała miejsce w lipcu 2001roku czyli krótko po obchodach dwudziestej rocznicy objawień.
W sierpniu 2000 roku brałam udział w pieszej pielgrzymce do Częstochowy. Na jednym z etapów w czasie przerwy na odpoczynek, jedna z uczestniczek nawiązała ze mną rozmowę. Głównym tematem były pielgrzymki do Sanktuariów Maryjnych. Po ustaleniu gdzie byłyśmy a gdzie jeszcze powinnyśmy dotrzeć, z ust mojej rozmówczyni padło pytanie: co sądzę o Medjugorie? Odpowiedziałam: może kiedyś się wybiorę. Tak naprawdę to chciałam uciąć rozmowę gdyż w tym momencie nie posiadałam wiedzy na ten temat. Wiedziałam tylko tyle: były jakieś objawienia , których Kościół jeszcze nie potwierdził.
Pielgrzymka się skończyła nawet zanotowałam sobie nr telefonu do Pani Małgosi ( tak miała na imię) ale jakoś czas leciał a ja miałam świadomość , że dzieli nas 70 km i to chyba nie jest dobry pomysł na” koleżankę”. W moim życiu następowały kolejne zakręty: w pracy totalna klapa, pieniędzy już nie wystarczało na bieżące opłaty i najlepiej co w tym momencie nam wychodziło to kłótnie małżeńskie. Próbowaliśmy ustalić kto jest odpowiedzialny za ten stan rzeczy i nie udało nam się porozumieć. Zaczął się potęgować mój strach i niepokój o naszą przyszłość. Nie widziałam żadnego sensownego rozwiązania. Kiedy życie nie dostarczało mi radości tylko samą gorycz, odkryłam guza piersi o wymiarze 56 mm. Byłam tak zmęczona i rozczarowana życiem więc wydawało mi się , że to może jest dobre rozwiązanie moich problemów. Postaram się dobrze przygotować do śmierci i uwolnię się od tej życiowej bezsilności. O mojej chorobie opowiedziałam tylko dziewiętnastoletniej córce . nie chciałam niepokoić rodziców ani wyczerpanego psychicznie męża.
Właśnie w chwili kiedy tak po ludzku wszystko straciło sens-zadzwoniła moja komórka i odezwała się Pani Małgosia: u nas w parafii organizują pielgrzymkę do Medjugorje i pomyślałam, że mogłybyśmy pojechać tam razem. Byłam zaskoczona i zapytałam : skąd pani ma nr mojego telefonu kom? Usłyszałam wyjaśnienie : znałam imię i wiedziałam, że O. Franciszkanie z Góry Św. Anny kontaktowali się z panią w sprawie organizowania pieszej pielgrzymki więc zadzwoniłam do nich . Tam się okazało, że tym numerem przypuszczalnie dysponuje O. Emilian , który aktualnie jest na studiach w Lublinie. Poprosiłam o namiary na Ojca i przy kolejnej próbie udało mi się ustalić numer telefonu. Byłam wzruszona i czułam ,że zaczyna się w moim życiu dziać coś nieprzypadkowego. Nieśmiało zapytałam o cenę (miałam świadomość, że na ten czas nie dysponuje wolną złotówką) – kolejne zaskoczenie – padła cena i równocześnie zapewnienie, że” ja to zapłacę a pani mi odda w dniu wyjazdu”. W takich okolicznościach nie miałam argumentu aby odmówić. Skoro kobieta, która zna tylko moje imię i nr telefonu kredytuje moją pielgrzymkę, to na pewno stoi za tym Opatrzność Boża. Uznałam, że pojadę i spróbuję się w tym czasie przygotować się do znoszenia skutków choroby. Uznałam, że skoro ten guz tyle czasu rósł sobie bez większych dolegliwości to jeszcze poczekam 2 miesiące z zabiegiem a po powrocie niech się dzieje Wola Boża. Przy pomocy rodziny zgromadziłam potrzebne środki finansowe i jak dobrze pamiętam 02.07.2001 roku wsiadłam do autokaru , który , przez 28 godzin nieustannie zmierzał do Królowej Pokoju. Małgosia ustaliła, że prościej będzie jak zaczniemy zwracać się do siebie po imieniu. Ani przez chwilę nie brakowało tematów do rozmowy miałam wrażenie, że znamy się całe życie. W autokarze usłyszałam , że Matka Boża od dwudziestu lat objawia się codziennie o tej samej porze w Medjugorje. Byłam zaskoczona, że objawienia jeszcze trwają. Część uczestników pielgrzymowała kolejny raz, pozostali mieli niesamowitą wiedzę na temat wydarzeń jakie miały tam miejsce. Trudno było mi zrozumieć jak to się stało, że ” taki osioł jak ja znalazł się w tej grupie” Długo mogłabym opowiadać o wszystkim co mnie tam spotkało ale najbardziej zapamiętałam chwilę kiedy uklękłam przed figura i zamierzałam wyrazić swoją prośbę, która brzmiała mniej więcej tak: Sama najlepiej wiesz jak jestem chora i zagubiona jeśli mam cierpieć i umrzeć to dodaj mi sił abym godnie przez to przeszła. Za rok moja córka wychodzi za mąż i na pewno byłoby jej smutno jeżeli nie mogłabym jej w tym dniu towarzyszyć. Jeśli chcesz daj mi szansę a postaram się nie zawieść. W tej chwili z moich oczu popłynęły strumienie łez i czułam jak wraz z nimi spływa cały lęk i strach i wraca nadzieja, radość i spokój. Tego uczucia nie da się wyrazić słowami. Po powrocie udałam się na badanie kontrolne no i oczywiście miałam ustalić termin zabiegu. Badania nie potwierdziły wcześniej istniejącego guza wywołały zdziwienie lekarza i moją radość. W tej chwili zrozumiałam, dostałam szansę o która prosiłam. Matka Boża w osobie Małgosi zaprosiła mnie do siebie aby podarować mi drugie- lepsze życie, aby uleczyć moją zgubioną i skołataną duszę. Stopniowo zaczęły się prostować moje poplątane życiowe ścieżki. Od tego wydarzenia minęło prawie osiem lat i sześciokrotnie wracałam do Medjugorje. Nie skończyły się problemy w moim życiu ale zmieniło się moje podejście do nich. Wiem, że cokolwiek wydarzy się w moim życiu to Pan Bóg wie o tym i razem ze Swoją Matką – jeśli z ufnością się zwrócę, zaradzi moim smutkom i cierpieniom. Każdy wyjazd przynosił kolejne pozytywne zmiany w moim życiu i mojej rodziny. Poznałam wielu przyjaciół, którzy są dla mnie Prezentami od Matki Bożej z Medjugorje. W trudnych chwilach zawsze mogę liczyć na ich modlitwę wstawienniczą i wsparcie. To niesamowite w jaki sposób Matka Niebieska potrafi odnaleźć i wyciągnąć z życiowego dołka swoje zagubione dziecko…… Do dzisiaj Małgosia jest moją serdeczną przyjaciółką i w niczym nie przeszkadza nam ta 70 kilometrowa odległość. Nie wiem jak wyglądałoby dzisiaj moje życie gdyby nasze drogi na chwilę nie spotkały się 8 lat temu. Medjugorje różni się od pozostałych Sanktuariów Maryjnych, które miałam radość odwiedzić tym , że są to miejsca gdzie Matka Boża kiedyś była a w Medjugorje CIĄGLE JEST. Nie mam najmniejszych wątpliwości co do autentyczności tych objawień. Duży wpływ na moje nawrócenie ma niewątpliwie Pani Danusia , która do Królowej Pokoju pielgrzymowała już prawie 150 razy i za każdym razem ubogaca program swoją wiedzą – czyniąc z każdej pielgrzymki – niepowtarzalne rekolekcje w drodze.

Wdzięczna za odzyskany pokój i zdrowie Teresa

Źródło: Medjugorje.com.pl

Posted in Medziugorje, Nawrócenia, Uzdrowienia, Świadectwa | Otagowane: , , | 97 Comments »

Chłopiec z 19 guzami nowotworowymi uleczony po wyjeździe do Medziugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 7 Maj 2014


Przez 8 miesięcy 2-letni Joshua walczył z rakiem w ostatnim stadium. Przeszedł przez transplantację, 80 chemioterapii i 17 radioterapii. Gdy nic nie pomogło rodzice zabrali syna do Medziugorje. Gdy wrócili do domu testy wykazały, że 19 guzów nowotworowych i wszystkie przerzuty do kości zniknęły. Był to początek odzyskania zdrowia.

2l1-e1324318956649Zanim skończył 3 lata, Joshua de Nicolo doświadczył więcej trudności, dramatów i b. widocznej łaski Bożej niż wielu ludzi doświadcza przez cale swoje życie.

W lutym 2007 r. chłopiec z Putignano w południowych Włoszech urodził sie z nieodkrytą u niego chorobą – neuroblastomą, najczęściej występującym rakiem u niemowląt i małych dzieci. Po 22 miesiącach, w styczniu 2009, rozpoznano rzeczywisty stan zdrowia dziecka, gdy choroba posunęła się do ostatniego stadium, 4D, gdzie ( long-term survival rates) nie rokują dobrze mimo agresywnej, różnorodnej terapii.

Lekarze dawali Joshui tylko dni lub tygodnie życia, gdy w czerwcu 2009 rodzice zabrali go do Medziugorje. Przed samym wyjazdem liczba białych ciałek krwi chłopca bardzo wzrosła. W Medziugorje Joshua szybko poczuł się dobrze, jak świadczą jego rodzice. Chłopiec poczuł sie jeszcze lepiej po objawieniu, jakie miała Mirjana Dragicevic-Soldo 2 lipca 2009, gdy był obok widzącej. Po tym, wydawało sie, że ból złagodniał.

Gdy tylko rodzina wróciła do Włoch, testy kliniczne wykazały, że przerzuty do kości jak też 19 guzów nowotworowych rozsianych po całym ciele zniknęło. Pozostał tylko jeden guz, który zmniejszył swój rozmiar z 7.5 do 3 cm umożliwiając lekarzom usuniecie go w całości. Od listopada 2009, gdy miała miejsce operacja, Joshua jest zupełnie zdrowy. Od tego czasu rodzice Joshua, Elizabeth i Manuel de Nicolo, dają świadectwo o jego chorobie i uzdrowieniu.

Symptomy wcześniej niezdiagnozowane

Joshua urodził się z półprzymkniętym okiem i głową przechyloną na lewą stronę. Wielu lekarzy mówiło rodzicom, że nie jest to nic joshua 2poważnego, mówi Elizabeth de Nicolo w artykule zamieszczonym na włoskim blogu Quotidinamente. Gdy na lewej skroni chłopca pojawił się guzek wielkości ziarna, lekarze postawili błędną diagnozę mówiąc, że nie jest to zmiana złośliwa. Pomylili się. Ich opinia była daleka od tego, co stwierdzono, gdy Elizabeth i Manuel zabrali swojego syna do szpitala w San Giovanni Rotondo, obok sanktuarium Ojca Pio.

„ Po tomografii komputerowej onkolog Dr.Xavier Ladogana powiedział nam, że Joshua cierpi na mediastinal neuroblastomę w stadium 4D i że nowotwór jest na kości biodrowej, szpiku kostnym, kościach czaszki, pod lewym okiem, węzłach chłonnych szyi, przenikając lewą stronę mózgu, co było przyczyna przechylenia głowy chłopca od narodzenia.” – mówi Elizabeth de Nicolo.

Według świadectwa jej męża znaleziono 22 guzy.

joshua3„Niezwłocznie rozpoczęliśmy terapię medyczną, prawdziwe bombardowanie chemio i radioterapią oraz przeszczep.”- mówi Elizabeth de Nicolo. Jej mąż wylicza 80 chemio i 17 radioterapii.

„Pomimo tego lekarze dawali naszemu synowi niewielką nadzieję na przeżycie. Wydawało się, że jest to sprawa tygodni lub nawet dni” – wspomina Manuel de Nicolo.

Niepraktykujący chrześcijanie w poszukiwaniu nadziei

Chociaż rodzice nie byli praktykującymi chrześcijanami, gdy w czerwcu 2009 r. pozostało niewiele nadziei szukali pomocy w wierze. Mówią, że odczuwali prowadzenie do Medziugorje. Na swojej drodze dostrzegli też wiele znaków.

„W najczarniejszej rozpaczy pomyśleliśmy o wzięciu Joshuy do Lourdes. To było jedyne sanktuarium maryjne, które znałem. Lecz San_Giovanni_Rotondopewnego dnia, gdy byliśmy w San Giovanni Rotondo, w chwili desperacji, poszedłem do krypty Ojca Pio i zapytałem go „ Dlaczego moje dziecko? Daj mi znak, aby zwrócić mi nadzieję.” – mówi Manuel de Nicolo.

„Potem wróciłem do szpitala i gdy szedłem korytarzem nagle zobaczyłem włączony komputer z twarzą Madonny, jako tło. Było to jak błysk i mocno mnie poruszyło. Gdy wszedłem do sali zobaczyłem Elizabeth, która powiedziała mi, że Joshua nie chciał spać, ale uspokoił się przy pieśniach Maryjnych i zasnął”.

”Były to pieśni dedykowane Naszej Pani z Medziugorje”.

Podróż do nieznanego kraju

Przed czerwcem 2009, Elizabeth i Manuel de Nicolo nigdy nie słyszeli o objawieniach Dziewicy Maryi w Medziugorje.

„Nie wiedzieliśmy nawet o istnieniu wioski o nazwie Medziugorje. Ale Nasza Pani wezwała nas tam i bardzo szybko otrzymaliśmy saint-pio-300x225następny znak. Pomiędzy prasą rozłożoną w szpitalnej poczekalni było specjalne wydanie magazynu Oggi o objawieniach Dziewicy Maryi szóstce miejscowych dzieci od 1981r i cudach uzdrowienia. Po przeczytaniu tego artykułu zdecydowaliśmy się niezwłocznie tam wyjechać.” – mówi ojciec Joshua.

Ale Joshua był słaby i przeszkoda wydawała się nie do pokonania:

„Lekarze radzili by nie jechać, ponieważ Joshua miał bardzo niską ilość białych ciałek krwi, około 5.000, lecz my byliśmy zdeterminowani. W dniu, w którym wyjeżdżaliśmy, liczba ciałek krwi naszego syna wzrosła do 160.000.” – mówi dalej Manuel de Nicolo.

„Już w tym widziałem pierwszy cud. Dziecko nie miałoby siły, będąc w takiej kondycji, sprostać podróży. Lecz wzrost liczby białych ciałek krwi w tak krótkim czasie był pierwszym znakiem” – mówi Elizabeth w głównym kanale włoskiej telewizji RaiUno 28 lutego 2010r.

Przed Madonną

blue-cross-e1324334711500-300x184Od samego początku Joshua czuł się dobrze w Medziugorje. Jego rodzice zauważyli różnicę już od momentu postawienia stopy w tej wiosce.

W Medziugorje, gdy tylko wysiedliśmy z autokaru Joshua zdawał się być tajemniczo i silnie przyciągany przez to święte miejsce. Z powodu choroby dziecko z trudem gdziekolwiek się poruszało. Mimo to wydawało się, że jest lepiej” – mówi w świadectwie Manuel de Nicolo.

Dzięki spotkaniu nawróconego włoskiego dziennikarza i osobowości telewizyjnej Paolo Brosio Joshua mógł być obecny obok Mirjany Dragicević- Soldo podczas objawienia 2 lipca.

„Po objawieniu, ku naszemu zdziwieniu, Joshua poczuł się jeszcze lepiej i wydawało się, że już więcej nie odczuwał bólu.” – mówi ojciec chłopca.

„ Ale największą niespodziankę mieliśmy po powrocie do domu.”

Lekarz: uzdrowienie Joshua jest cudem

4l-e1324308781500Elizabeth i Manuel de Nicolo wrócili do szpitala w San Giovanni Rotondo odnajdując lekarzy, którzy nie mogli wyjaśnić tego, co zobaczyli:

„Przebyte testy kliniczne podkreślały fakt, że 19  guzów rozsianych w organizmie oraz przerzuty do kości zniknęły. Tylko za płucem pozostała neuroblastoma, ale wielkość guza zmniejszyła się z 7.5 do 3 cm.” – mówi Manuel de Nicolo.

„Lekarz powiedział nam, że Joshua został „cudownie uzdrowiony”. A Dr. Xavier Ladogana, dyrektor oddziału onkologii posunął się dalej mówiąc: „ To, co wydarzyło się waszemu dziecku jest niewytłumaczalne naukowo. Według źródeł wiedzy, którymi dysponujemy nie możemy dać dokładnego i nie do zakwestionowania wyjaśnienia medycznego. Możemy tylko powiedzieć, że dziecko nie ma juz choroby, którą miało przed pielgrzymką.” – cytuje opinię lekarzy Elizabeth de Nicolo.

Joshua ma więcej doświadczeń mistycznych

Zmniejszenie rozmiaru pozostałego guza pozwoliło lekarzom na operację. Odbyła się ona 17 listopada 2009 r.: „Operacja zakończyła się sukcesem a lekarze nawet stwierdzili, że sama w sobie była cudem, trudnym do wytłumaczenia: Trwała krócej niż godzinę a spodziewano się 4 do 6: godzin” – mówi Manuel de Nicolo.

„Po operacji dziecko miało spędzić kilka dni na intensywnej terapii a w rzeczywistości było mniej niż pół godziny, ponieważ szybko się obudziło i bez problemów zaczęło oddychać. Było to ponad wszelkie oczekiwania. Dla nas ta sytuacja była drugim cudem.”

”Po przebudzeniu się po operacji powiedział mi, że był w Niebie z Jezusem i że dostał wielki, wspaniały dar, dar życia” – mówi Elizabeth de Nicolo.

Rok po ich pierwszym pobycie w Medziugorje rodzina przybyła ponownie, aby podziękować. Dla Joshuy oznaczało to przeżycie jeszcze jednego niezwykłego doświadczenia:

„Po 12 miesiącach wróciliśmy z wyleczonym dzieckiem” – mówi Elizabeth de Nicolo.

opio„Zobaczyłam, że Joshua ma podniesione oczy i uśmiecha się. Wiedziałam, że zdarzyło się coś szczególnego. Gdy zapytałam go dlaczego się uśmiechał, patrzył w niebo i mówił: „ Spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia”. Powiedział mi, że widział Madonnę a obok Niej był Ojciec Pio, który się do niego uśmiechał.”

„Jesteśmy pewni, że święty z Pietrelciny jest aniołem stróżem naszego syna. Ochraniał go od początku jego gehenny i zawsze będzie się nim opiekował.”

*Święty Ojciec Pio przepowiedział Medziugorje w 1968 r. mówiąc do pielgrzymów z Bośni-Hercegowiny, że „Wkrótce Madonna nawiedzi wasz kraj”. Kapucyn ten sam miał objawienia, miał dar bilokacji i czytania w ludzkich duszach. Rodzice Joshuy prosili świętego o opiekę nad swoim dzieckiem

Źródło: MEDJUGORJE TODAY

PS Tłumaczenie z języka angielskiego – Hanna. Dziękuję :)

zdjęcia:

1 Joshua de Nicolo ze swoja matką Elizabeth

2 Joshua ze swoja matką

3 Ojciec Joshuy – Manuel de Nicolo

4 Szpital w San Giovanni Rotondo gdzie Joshua był diagnozowany. Został on wybudowany przez Świętego Ojca Pio, który osobiście nazwał go „Domem Ulgi w Cierpieniu”

5 Ciało Świętego Ojca Pio wystawione w krypcie w San Giovanni Rotondo gdzie ojciec Joshuy błagał świętego by dał mu nową nadzieję

6 Niebieski Krzyż w Medziugorje, miejsce gdzie Mirjana Dragicević- Soldo ma comiesięczne objawienia Matki Bożej. 2 lipca 2009 r Joshua był obok Mirjany

7 Joshua po swoim uzdrowieniu, jeszcze bez włosów po intensywnej chemioterapii

8 Joshua de Nicolo podczas jednego z pojawień w tv. Chłopiec i jego rodzice byli na antenie kilku głównych włoskich kanałów tv: RAI 1, RAI 3, Channel 5, Rete 4

Źródło: medjugorje-news.pl

Posted in Cuda, Medziugorje, Uzdrowienia, Świadectwa | Otagowane: , , | 65 Comments »

Pierwszy Różaniec – piękne świadectwo nawrócenia

Posted by Dzieckonmp w dniu 16 Kwiecień 2014


Publikowałem wiele pięknych świadectw nawrócenia na tym blogu. Dziś kolejne bardzo młodego chłopaka, polecam wysłuchać do końca.

Posted in Orędzia Ostrzeżenie, Świadectwa | Otagowane: | 65 Comments »

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 361 obserwujących.