Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for the ‘Uzdrowienia’ Category

Pogotowie duchowe

Posted by Dzieckonmp w dniu 1 lipca 2012

7 dni w tygodniu , 24 godz. na dobę

Pomoc kapłanów bez względu na dzień i godzinę. ZADZWOŃ!

Post

Niektóre grzechy można wyrzucić postem i modlitwą Mk 9, 29.

Zapraszam siebie i WAS do ofiarowania postu w intencji naszego dzieła i tych, którzy będą potrzebowali wsparcia. Nie jest łatwo pościć, jednak Jezus zachęca nas do tego. Kiedy spotykamy się z bardzo trudnymi przypadkami, nie wiemy co mamy zrobić, jak postąpić, wtedy jesteśmy zaproszeni do postu w intencjach nam wiadomych.

Kim jesteśmy

Jesteśmy kapłanami Kościoła Rzymsko-Katolickiego. Chcemy być dla Ciebie 7 dni w tygodniu przez 24h na dobę. Możesz dzwonić w każdej chwili, którą uznasz za stosowną. Porozmawiamy o tym co Cię trapi i jak tylko będziemy mogli podpowiemy co możesz zrobić. Obok zdjęcia kapłana są dni i godziny, w których pełni dyżur przy telefonie. Zielona lampka oznacza dostępność kapłana. Może zdarzyć się tak, że ktoś z nas będzie zajęty w danej chwili i nie odbierze Twojego telefonu. Napisz wtedy sms i spodziewaj się szybkiej odpowiedzi na Twoje wezwanie. Poniżej zamieszczone są nasze zdjęcia i krótki opis każdego z nas.

Zapisz sobie adres tej strony poniżej abyś mógł pomóc sobie i innym

Zielona lampka wskazuje kapłana, który w tym momencie czeka na Twój telefon

KLIKNIJ PONIŻEJ

POGOTOWIE DUCHOWE

Reklamy

Posted in KOMUNIKATY, Kościół, Uzdrowienia | Otagowane: | 120 Komentarzy »

Drogowskazy zdrowia: Miażdżyca – jak leczyć

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 marca 2012

Zobacz filmik – poradnik jak leczyć miażdżycę

Posted in Uzdrowienia, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | 8 Komentarzy »

Syria Bóg ostrzega: najpierw daje ostrzezenia w postaci objawień a następnie wymierza sprawiedliwość

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 lutego 2012

Myrna Nazzour mieszkająca w Damaszku w Syriito jedna z największych obecnie żyjących mistyczek kościoła katolickiego otrzymała orędzia zjednoczenia Chrześcijan. Pisałem o Niej w lipcu 2011 roku a artykuł jest tutaj. Myrna ostrzega świat przed niebezpieczeństwami jakie zagrażają mu. W proroctwach Myrny pojawia się zapowiedź trwającej wiele lat niezwykle wyniszczającej wojny. Proroctwa Myrny ostrzegają ludzkość przed grożącym głodem i nieznanymi chorobami mającymi z dziesiątkować ludność świata.Według Myrny tylko przestrzeganie postu i gorące modlitwy są  w stanie uratować ludzkość przed grożącą im zagładą.

ZBIERAJCIE SIĘ RAZEM I MÓDLCIE SIĘ. MÓDLCIE SIĘ , MÓDLCIE SIĘ. JAKŻE PIĘKNE SA MOJE DZIECI POKORNE NA KOLANACH.

Przepraszam że wklejam film tej telewizji, ale ten jeden chyba można zobaczyć .

xkoitq_myrna-nazzour-nie-do-wiary_lifestyle

Posted in Apokalipsa, Cuda, Film, Objawienia, Uzdrowienia, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , | 12 Komentarzy »

Dotykiem czyni cuda. Zdaniem świadków to cud!

Posted by Dzieckonmp w dniu 9 stycznia 2012

Tajemnicze uzdrowienia w czasie Mszy Świętych. Ludzie: „To cuda!”

O niecodziennych wydarzeniach, które mają miejsce w ostrołęckim sanktuarium, słychać coraz głośniej nie tylko na Mazowszu, ale też w całej Polsce. Zgodnie z przekazywanymi mediom informacjami, w znajdującym się na terenie miasta ośrodku modlitewnym dochodzi do fenomenów, których doświadczają modlący się tam ludzie.

Z relacji świadków wynika, że w czasie Mszy Świętych odprawianych przez ojca Teodora Knapczyka, ludzie dotknięci dłońmi przez duchownego osuwają się na ziemię i półprzytomni leżą nie niej potem przez kilka minut. Niektórzy mówią o omdleniach będących efektem modlitwy, inni o upadaniu na posadzkę.

Franciszkanin, który celebruje Msze Święte, podczas których dochodzi do niezwykłych zjawisk, w żadnym razie nie uważa, by to jego aktywność odpowiadała za fenomen. Kapłan przekonany jest, że za jego pośrednictwem działa Bóg – poinformował portal chrzescijanin24.pl powołując się na informacje opublikowane przez dziennik „Super Express”.

Liczba osób przybywających do sanktuarium systematycznie wzrasta. Wiele osób przyjeżdża do Ostrołęki z konkretnymi intencjami – proszą o zdrowie, wsparcie w walce z codziennymi bolączkami i lepsze jutro. Wierzą też, że dzięki modlitwie kapłana uda im się wyprosić potrzebne łaski. Wg świadków, dotąd aktu uzdrowienia w czasie modlitwy odprawianej przez księdza Teodora Knapczyka doświadczyły tysiące osób.

W tej chwili franciszkanin z Krakowa jeździ po całej Polsce i odwiedza kościoły, w których sprawuje msze święte. Raz w miesiącu można go zaś spotkać we wspomnianym Sanktuarium św. Antoniego w Ostrołęce – poinformował „Super Express”.

Tu będą nabożeństwa uzdrawiania z księdzem Knapczykiem

12.01 Stalowa Wola-Rozwadów
19.01 Sandomierz
26.01 Gliwice-Bojków
Źródło: niewiarygodne.pl
Relacja z Tygodnika ostrołeckiego
Ludzie upadają pod dotykiem rąk kapłana. Niektórzy twierdzą, że zostali uzdrowieni. Czy można mówić o cudach? Zdania są podzielone, jednak faktem jest, że msze uzdrawiające przyciągają tysiące ludzi. Kościół dosłownie pęka w szwach.– Na pierwszą mszę poszłam z ciekawości – opowiada 65-letnia Maria Romańska. – Moja córka mnie namówiła. Parę lat temu u mojego wnuczka wykryto guza w mózgu. Lekarze dawali mu kilka miesięcy życia. Cała rodzina wpadła w rozpacz. Ale moja córka – Ania powiedziała, że się nie podda. Wsadziła synka w samochód i zaczęła z nim jeździć po kościołach i sanktuariach w całej Polsce. Nic się nie zmieniało. Powoli traciliśmy nadzieję – przyznaje smutno pani Maria. – W końcu pojechali do Częstochowy. Tam ksiądz podczas mszy uzdrawiającej wziął Karolka za rękę i zaprowadził pod ołtarz. Po cichu kazał mu się modlić najgorliwiej, jak tylko potrafi. Wie pani jak to 6-latek, co on tam umiał, najwyżej „Aniele Boży stróżu mój”. I tak to powtarzał po cichutku, a ksiądz nałożył mu ręce na główkę i modlił się razem z nim. Malec nawet płakać zaczął. Kiedy kapłan skończył, uśmiechnął się do niego i powiedział: Nie bój się, wszystko będzie dobrze. Za dwa miesiące po guzie nie było śladu.

– To nami naprawdę wstrząsnęło – włącza się do rozmowy pan Stanisław, mąż pani Marii. – Córka nam powiedziała, że w ostrołęckim sanktuarium także odbywają się msze uzdrawiające. Zaczęła nas namawiać, żebyśmy poszli, zobaczyli jak to wygląda. Na początku trochę się opierałem. Jestem wierzący, co niedzielę chodzę do kościoła, ale zastawiałem się czy powinienem iść na tę mszę. W końcu są ludzie, którym ta pomoc jest naprawdę potrzebna. Ja jestem już stary, swoje lata mam i wiadomo organizm już trochę kaprysi, ale całkiem dobrze sobie radzę.

– Tak czy inaczej – przerywa opowieść męża pani Maria. – W końcu doszliśmy do wniosku, że pójdziemy pomodlić się nie tylko za siebie, ale także za zdrowie całej rodziny. Pierwsza msza, w której wzięliśmy udział, zrobiła na nas piorunujące wrażenie. To było niesamowite. Teraz nie opuszczamy żadnej. Zauważyłam, że coraz więcej osób przychodzi do kościoła. Trzeba się tam zjawić przynajmniej godzinę wcześniej, żeby można było spokojnie znaleźć miejsca siedzące.

Także 4 listopada już o 16.30 wewnątrz kościoła nie zostało zbyt wiele miejsc siedzących. Ci sprytniejsi przynieśli ze sobą rozkładane krzesełka – częściej używane w celach turystycznych lub kuchenne taborety. Nikogo nie zdziwił także widok pana siedzącego na wędkarskim krzesełku pod ołtarzem.

Punktualnie o 18.00 rozpoczęła się msza. Ksiądz proboszcz o przewodnictwo w Eucharystii poprosił tradycyjnie już ojca Teodora Knapczyka, franciszkanina z Krakowa. Jest on znany ze swojej działalności w całej Polsce. Należy do grupy charyzmatycznej Odnowa w Duchu Świętym.

– Jak on potrafi pięknie mówić – szepnęła podczas kazania wygłaszanego przez ojca Teodora starsza pani siedząca obok mnie. Uśmiechnęłam się do niej tylko, ale po chwili zastanowienia w duchu przyznałam jej rację.

– Nie jestem magikiem – mówił franciszkanin. – To, co robimy, to nie magia. Nie mam żadnej mocy. To Bóg leczy przeze mnie. Prawdziwa siła pochodzi z miłości, wiary i modlitwy. Przygotujmy się na przyjście Pana Jezusa.

Ksiądz Teodor przeczytał świadectwo ostrołęczanina, który został uzdrowiony podczas mszy w sanktuarium. Bogdan cierpiał na alergię, jego organizm nie tolerował niektórych pokarmów. Został uzdrowiony i jak sam napisał, może jeść wszystko, nie ma żadnych problemów ze zdrowiem.

Po godzinnej mszy kapłani wystawili Najświętszy Sakrament.
– Bracia i siostry pan Jezus jest z nami – powiedział ojciec Teodor.
Wszyscy uklękli. W kościele zapanowała absolutna cisza. Zakonnik po kolei wymieniał choroby i dolegliwości, na które cierpią zgromadzeni. Bóle głowy, problemy z kręgosłupem i stawami, choroby psychiczne i duchowe, nałogi, a także choroby narządów wewnętrznych, kończyn, choroby śmiertelne… Lista jest długa.

Obszerny artykuł na ten temat przeczytasz w dzisiejszym papierowym wydaniu Tygodnika Ostrołęckiego

Posted in Cuda, Uzdrowienia, Warto wiedzieć | Otagowane: , | 53 Komentarze »

Ks Egzorcysta o żydach, o muzułmanach

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 grudnia 2011

Myślę że warto nagłośnić kazanie Ks Jana Pęzioła z Wąwolnicy,(diecezja lubelska) gdyż porusza wiele ważnych spraw , a spotykaliśmy się w dyskusjach i z takim stwierdzeniem że Luter był święty. Kazanie z Mszy Św z nabożeństwem uwolnienia
http://www.sanktuarium-wawolnica.pl/index.php?m=audio
Zapisujcie, odsłuchajcie, zobaczycie, usłyszycie, co mówi Ks Egzorcysta o żydach, o muzułmanach, a to co mówi o Lutrze to przechodzi ludzkie pojęcie. Ks Jan Po powrocie ze zjazdu międzynarodowego Egzorcystów na Jasnej Górze poznał rewelacje, które niejednego przyprawią o zawrót głowy.
Kazanie trwa tylko 26 minut .

Kliknij i słuchaj

Posted in Ciekawe, Kościół, Uzdrowienia, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | 96 Komentarzy »

Msza św. z modlitwą o uzdrowienie.- NA ŻYWO

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 listopada 2011

Teraz od godz. 18:15 transmisja nabożeństwa z Łodzi

 

index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=43&Itemid=106

Jezus uzdrawia

Posted in KOMUNIKATY, Kościół, Prośba o modlitwę, Uzdrowienia | Otagowane: , | 8 Komentarzy »

Oddajmy Chwałę Bogu

Posted by Dzieckonmp w dniu 26 listopada 2011

EGZORCYZM – ŚWIADECTWO UWOLNIENIA JOANNY

Część 1.

Część 2.

Posted in Kościół, Uzdrowienia, Świadectwa | Otagowane: , , | 14 Komentarzy »

Głuchy mężczyzna zaczyna słyszeć w Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 14 października 2011

(Jacob Marschner 06 październik 2011)

Domenico Mascheri (lat 87) z Włoch używał aparatów słuchowych od lat 70-tych. Ale podczas Mszy Św.

w Medjugorje 27 września nagle zaczął słyszeć kapłana coraz wyraźniej. To już tydzień jego nowego życia       

z dobrym słuchem, nie wspomaganym przez aparat słuchowy, a jego żona wciąż nie może pojąć, że już nie musi do niego wykrzykiwać.

Tysiące pielgrzymów zebrały się na Mszy Św. przy ołtarzu pod gołym niebem przed kościołem Św. Jakuba w Medjugorje.                    

To tutaj Domenico Mascheri odzyskał swój słuch po 40 latach

 


Domenico Mascheri chodził na Msze Św. całe swoje życie. Ale ten 87-letni Włoch z Cesena nigdy nie zapomni Mszy Św. Pod gołym niebem, na której był obecny 27 września w Medjugorje.

Podczas tej Mszy zaczął samodzielnie słyszeć po 40 latach kiedy to był zupełnie uzależniony od aparatów słuchowych pozwalających mu trochę słyszeć. 

Gdy Domenico Mascheri szedł na Mszę Św. tego wtorkowego wieczoru, było to po dwóch dniach gdy żył w całkowicie cichym świecie, ponieważ baterie w jego aparatach słuchowych się wyczerpały. Relacjonuje dla lokalnej gazety Il Resto del Carlino z siedzibą w Bolonii:

„ Przybyliśmy do Sanktuarium w niedzielę, 25 września. Następnego ranka zdałem sobie sprawę, że zgubiłem baterie do dwóch moich aparatów słuchowych. Znalazłem się w moim własnym świecie, ponieważ widziałem, jak inni poruszali wargami, a ja nie mogłem ich słyszeć.”

„Zadzwoniłem do swojej żony do domu, ale nie mogłem z nią rozmawiać. Powiedziała mi po moim powrocie, że nie słyszałem jej krzyków. Nie było żadnej możliwości zdobycia zapasowych baterii i zrezygnowany pogodziłem się z tym, że będę kontynuować pielgrzymkę w całkowitej głuchocie” – mówi Domenico Mascheri.

Kapłan celebrujący mszę na ołtarzu pod gołym niebem w Medjugorje


Po dwóch dniach w świecie bez dźwięków, zaświtał 27 września – dzień, który powinien być dniem szczególnym dla 87-latka:

„We wtorek wspiąłem się o lasce na Wzgórze Objawień. Wtedy, wieczorem, zdarzyło się to, czego nigdy nie oczekiwałem” – opowiada Domenico Mascheri dla gazety Il Resto del Carlino.

„O 6-tej wieczorem, razem z pięcioma ludźmi z mojej grupy poszedłem na Mszę Św. pod gołym niebem na dużym skwerze przed Sanktuarium. Usiadłem na ławce, ale nie słysząc co kapłan mówi, modliłem się indywidualnie, więc nie mogłem odpowiadać celebransowi. Wtedy nagle, gdzieś w połowie podczas odmawiania Zdrowaś Mario, zacząłem słyszeć głos kapłana, który stopniowo stawał się silniejszy. „

„Nie wiedziałem, co robić. Intensywność głosu celebransa zwiększała się, i w pewnej chwili stała się tak silna dla mnie, przyzwyczajonego do niesłyszenia, że pomyślałem, że śnię. Gdy zdałem sobie sprawę, że słyszę przez swoje uszy bez jakiejkolwiek sztucznej pomocy, rozpłakałem się, ale nie miałem odwagi powiedzieć coś moim towarzyszom podróży.”

Podczas kolacji głośno powiedziałem wszystkim, że znalazłem baterie. Zapytali mnie, gdzie je znalazłem i powiedziałem im: „spadły z nieba.”  Wszyscy zrozumieli, powstali i  obejmowali mnie, a następnie bawiliśmy się. Wróciliśmy do domu w czwartek i moja żona wciąż nie dowierza temu co się stało, ponieważ krzyczenie w trakcie rozmowy ustało teraz po 40 latach ” – mówi Domenico Mascheri.

„Dla mnie jest to cud, ale ustalenie tego będzie należało do lekarzy i duchowieństwa. Wiem tylko tyle, że po wielu latach cierpień, nie potrzebuję już żadnych aparatów. W poniedziałek pójdę do mojego lekarza i mojego specjalisty, oczywiście bez wetkniętych w uszy urządzeń, i przeprowadzę wszystkie testy jakie przechodziłem w ciągu tych 40 lat.”

To było długie życie w wierze, a kulminacja nastąpiła w ten wieczór w Medjugorje:

„Nawet już jako dziecko modliłem się do Jezusa, Maryi i świętych. Miałem pełne przygód życie i zawsze utrzymywałem niezłomną wiarę. Zawsze oglądałem objawienia Matki Boskiej Medjugorje w telewizji i czułem pragnienie żeby tam pojechać. Od pierwszego razu, gdy usłyszałem o cudach, powiedziałem, że muszę tam pojechać.” – mówi Domenico Mascheri.

„Jestem odmłodzony i nawet mniej odczuwam ciężar moich 87 lat. A wszystko to dzięki Madonnie.”

Tłumaczył: Michał z Radomia

Serdeczne podziękowania Michałowi za tłumaczenie. Zawsze chętnie tłumaczy zwłaszcza teksty dotyczące Królowej Pokoju.  Co poproszę od razu podejmuje się i robi to bardzo starannie.

Źródło: http://www.medjugorjetoday.tv/2417/deaf-man-starts-hearing-in-medjugorje/ 

Posted in Ciekawe, Medziugorje, Uzdrowienia, Świadectwa | Otagowane: , , , , | 135 Komentarzy »

Uzdrawiająca moc Chrztu świętego.

Posted by Dzieckonmp w dniu 26 września 2011

Chrzest święty,Historia ta wydarzyła się w 2009 roku. Lucy Hussey-Bergonzi miała wtedy 15 lat.  Kiedy zaproponowano jej wystąpienie w epizodzie filmu „Harry Potter and the Half-Blood Prince”, nie zawahała się ani przez chwilę. Kilka dni po zakończeniu zdjęć znalazła się w szpitalu ze śmiertelnym wylewem krwi do mózgu.

 

Nieprzytomna Lucy została podłączona do maszyny podtrzymującej życie, podczas gdy lekarze gorączkowo przeprowadzali badania. Po kilku dniach zdiagnozowano poważną malformację, której nazwa w języku angielskim brzmi Arteriovenous malformation (AVM). Zespół chirurgów przystąpił do pierwszej operacji mózgu, następnie do kolejnej, też nieudanej.  Stwierdzili, że nic nie da się zrobić i że Lucy nie ma żadnych szans na przeżycie. Doradzono rodzinie, aby zebrała się w komplecie w szpitalu i pożegnała umierającą.

Denise, matka Lucy, wyraziła wtedy życzenie, aby wraz z całą rodziną był obecny przy łóżku odchodzącej córki także ksiądz katolicki. Poprosiła go o chrzest dla Lucy. Kapłan wypowiadając słowa sakramentu: „Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha świętego”, opuścił kilka kropel wody na czoło dziewczyny. Oto słowa matki o tym co wtedy nastąpiło: „W tym momencie przez ciało Lucy przeszedł jakby dreszcz i podniosła rękę. W pierwszej chwili myślałam, ze to atak epileptyczny, ale … po 24 godzinach od chrztu odłączono od niej wszystkie rurki i odstawiono maszynę.”

Lekarze nie potrafią do dzisiaj odpowiedzieć na pytanie jakim cudem Lucy przeżyła. No właśnie,  wszyscy są zgodni co do tego, że byli świadkami cudu. Dzisiaj Lucy ma 17 lat i na nowo rozpoczęła naukę w szkole. Oto co mówi o tym wydarzeniu sama „niedoszła” aktorka: „Lekarze mówią o cudzie. Ja też tak sądzę. Nie ma innego wytłumaczenia.”

Źródło: http://ksadam.wordpress.com/2011/09/19/uzdrawiajaca-moc-chrztu-swietego/#more-1934

Posted in Uzdrowienia | Otagowane: , | 46 Komentarzy »

Pierwsza święta Australii

Posted by Dzieckonmp w dniu 4 września 2011

Ekskomunikowana i święta

Dlaczego „Prowincjałki”? Bo mieszkam na prowincji, na wsi pod Krakowem, i właśnie stąd patrzę na mój Kościół. Chciałbym, żeby tej mojej pisaninie patronował mieszkający kiedyś w niedalekiej Rudawie myśliciel religijny Karol L. Koniński.

17 października Kościół katolicki w Polsce cieszył się z kanonizacji ks. Stanisława Kazimierczyka. Podzielam – do pewnego stopnia – tę radość, choć nie ukrywam, że nawiązanie duchowej przyjaźni z XV-wiecznym kanonikiem laterańskim czy też próba jego naśladowania sprawia mi dziś, A.D. 2010, pewną trudność. Poza elementarną wspólnotą wiary i sympatią do krakowskiego Kazimierza chyba niewiele nas łączy. Ogromne wrażenie natomiast robią na mnie niektórzy spośród pięciorga świętych, wyniesionych na ołtarze razem z Kazimierczykiem.

Na przykład s. Mary MacKillop, zakonnica niesłusznie oskarżona przez hierarchię kościelną, a nawet ekskomunikowana, to znaczy wyłączona z Kościoła. Jak ujawniły niedawno media, powodem tej ekskomuniki, nałożonej w 1871 r., było zaangażowanie nowej świętej przeciwko seksualnemu wykorzystywaniu dzieci przez jednego z księży.

Cóż, wierność Bogu może czasem oznaczać wadzenie się z Kościołem, jego hierarchią. Właśnie dzisiaj Kościół katolicki przyznał to expressis verbis.

Źródło: poniewierski.salon24.pl

A tutaj jak o pierwszej świętej Australii pisał Nasz dziennik

Kluknij i czytaj

A tutaj o niezwykłym cudzie w Australii za przyczyną siostry Mary MacKillop

Cud w Australii – opowiada Sharon Simpson, matka Jack’a,,,

Posted in Cuda, Kościół, Uzdrowienia | Otagowane: , , | 138 Komentarzy »

OLEJ WYPŁYWAJĄCY Z RZEŹBY, A UZDROWIENIE KOBIETY

Posted by Dzieckonmp w dniu 7 sierpnia 2011

Kiedy Julia Quintana z Los Angeles udała się w czerwcu samolotem do Medjugorje, była po niedawnej diagnozie raka piersi. Po przyłożeniu oleju wyciekającego z figury Chrystusa Ukrzyżowanego, znajdującego się za Kościołem św. Jakuba, na górną część ubrania, poczuła silne gorąco w piersi. Po powrocie do domu kolejna biopsja wykazała, że stan jej zdrowia jest doskonały. Od 2001 r. przez 10 lat z wysokiej rzeźby Chrystusa Ukrzyżowanego wykonanej z brązu, a znajdującej się za kościołem św. Jakuba, wycieka olej. Uważany za relikwię przez pielgrzymów, którzy zbierają jego krople w chusteczki, odegrał on w czerwcu tego roku znaczącą rolę w czymś, co wydaję się być natychmiastowym uzdrowieniem Julii Quintana z Los Angeles z wczesnego raka piersi.  Ona sama wypowiada się na ten temat dla strony „Cuda Medjugorje”:
„W środę poprzedzającą moją podróż do Medjugorje, musiałam poddać się biopsji piersi. Otrzymałam również wyniki badań rozmazu z sutka, które wykazały, że mam polipa na szyjce macicy i kancerogenne komórki. Z powodu braku czasu nie mogłam spotkać się z lekarzem specjalistą i musiałam poczekać, aż wrócę z pielgrzymki. Zszokowana poleciałam więc do Medjugorje, zastanawiając się, po jakie licho zamierzam podróżować po świecie i to w takim czasie” – relacjonuje Julia Quintana.

„Jednym z wielu pięknych darów Medjugorje, jest rzeźba Chrystusa Ukrzyżowanego, znajdująca się w odległości kilku jardów za kościołem św. Jakuba, która od wielu lat aż do dzisiaj wydziela niezwykły olej z prawego kolana Chrystusa. Temu właśnie olejowi przypisuje się uzdrowienia, a zatem moja współlokatorka Sue Larson stanęła w kolejce pielgrzymów, aby zebrać trochę tego płynu. Chciała pobłogosławić kroplami swoje oczy, ponieważ w przeszłości przeszła operację oczu i nie chciała poddawać się jej ponownie.”

„Namoczyłam palce w oleju, uczyniłam znak krzyża i dotknęłam palcami z cudownym olejem kilku chusteczek, które miałam ze sobą na prezenty. Następnie dotknęłam kroplą oleju górnej części ubrania, na środku prawej piersi, w miejscu, gdzie znajdowało się skupisko zwapnionych przewodów mlecznych, skąd pobrano biopsję” – mówi Julia Quintana „Cudom Medjugorje”.

Niezmierne gorąco w miejscu, gdzie przyłożono krople oleju

Pielgrzymi nie czekali długo na efekt użycia oleju:

„Kiedy odchodziliśmy od krzyża, Sue zatrzymała się nagle i krzyknęła: ‚Moje oczy płoną od gorąca!’ Czuła intensywne ciepło w tkankach oczu spływające od powiek aż na policzki. Kiedy to powiedziała, zatrzymałam się. Ja również czułam silne ciepło w miejscu, gdzie olej dotknął mego ciała zarówno na czubkach palców, jak i w prawej piersi. Ponieważ trudno mi było w to uwierzyć, trzy razy sprawdzałam, co czuję w obszarze prawej piersi porównując ją do lewej. Za każdym razem lewa pierś pozostawała zimna, podczas gdy prawa była bardzo ciepła nie tylko na zewnątrz, ale i wewnątrz” – opowiada Julia Quintana.

„Wróciliśmy do domu 15 czerwca, a tydzień później otrzymałam potwierdzenie, że biopsja piersi wykazała niezłośliwość. Później spotkałam się z lekarzem specjalistą, który przy użyciu dużego endoskopu z jasnymi reflektorami, powiększającego wnętrze mego ciała, stwierdził: ‚Niczego nie ma, absolutnie niczego. Nie ma polipu, zniknęły również kancerogenne komórki'”.

Chciałam wiedzieć, jak zareaguje na tę wiadomość, poprosiłam go więc, aby to wyjaśnił, a on odpowiedział: „No cóż, czasami organizm sam się uzdrawia”.

Powiedziałam: „Właśnie wróciłam z pielgrzymki”. Odpowiedział z uśmiechem: „To możliwe”.

Aby uzdrowienie mogło być uznane za cud według standardów Kościoła, musi być natychmiastowe, trwałe i niemożliwe do wyjaśnienia ani przez medycynę ani też inne naturalne czynniki. O ile uzdrowienie Julii Quintana spełnia pierwsze kryterium, o tyle pozostałe dwa będą wymagały więcej czasu i badań.
Tłumaczyła: Iza

Źródło: http://www.medjugorjetoday.tv/1686/oil-from-sculpture-involved-in-womans-cure/

Posted in Cuda, Medziugorje, Uzdrowienia, Świadectwa | Otagowane: , , , , | 28 Komentarzy »

Chciałam tylko wypełnić Bożą wolę

Posted by Dzieckonmp w dniu 5 sierpnia 2011

Ursula Herberg z Niemiec w Medziugorju, w roku 2009 wyzdrowiała z raka trzustki. „Mam pięćdziesiąt dwa lata, jestem mężatką, mam ośmioro dzieci, z których dwoje jest w niebie. Trzy córki są już mężatkami i jestem dumną babcią siedmiorga wnucząt. Chce wam opowiedzieć co zrobił dla mnie Bóg.”

Wszystko zaczęło się w sierpniu 2008 roku. Ciągle miałam podwyższoną temperaturę, byłam tak zmęczona, że mogłam się poruszać tylko z pokoju do kuchni, po czym musiałam długo odpoczywać, aby dojść do siebie. Spędziłam szesnaście dni w szpitalu, gdzie wykonano wiele badań, nic jednak nie zostało stwierdzone. Przez krótki czas było mi nieco lepiej, ale wiosną 2009 roku znów wszystko zaczęło się od nowa – podwyższona temperatura, zmęczenie i wiele nowych badań. Tomografia komputerowa wykazała guz pankreasu – guz na trzustce. Bardzo się bałam, gdyż 90 procent pacjentów z taką diagnozą umiera w ciągu roku, a wielu już w ciągu trzech miesięcy.

Przez tydzień byłam smutna i zmartwiona tym jak moja rodzina z tym sobie poradzi. Potem całkiem się uspokoiłam i nawet znów odnalazłam zagubioną radość. Modliłam się o Bożą pomoc i ochronę dla swojej kochanej rodziny. Więcej w ogóle nie bałam się tego, co mnie czeka. Bóg dawał mi wielką siłę, abym mogła to wszystko udźwignąć. Z głębokim przekonaniem i z całego serca mogłam powiedzieć Boże, niech będzie Twoja wola, Jezu, ufam Tobie. Byłam całkowicie pewna, że Jezus będzie ze mną, że mi pomoże i będzie mnie prowadzić jeśli będę musiała przyjąć naświetlania lub gdy będę mieć silne bóle. Wielu dobrych ludzi, moja rodzina, przyjaciele i wiele modlących się osób było ze mną. Z serca im dziękuję, a w szczególności bardzo dziękuję Matce Bożej. Jeśli już muszę umrzeć, myślałam, mogę powiedzieć Bogu, że i na to jestem całkowicie przygotowana. Chciałam tylko wypełnić Jego wolę. Czeka mnie Jego pokój i Jego chwała, i na to przygotowywałam się z wielką wdzięcznością. Cóż, dobry Bóg miał coś innego w planie.

Przesunięte badanie

7 maja 2009 roku ponownie poszłam do szpitala na badania. Trzeba było wykonać jedno badanie, w którym należało połknąć rurkę do punkcji guza, ale do badania tego nie doszło, ponieważ trzy dni wcześniej miałam inne badania, przy których doszło do uszkodzenia gardła. Lekarz przesunął termin badania za tydzień, kiedy gardło się zaleczy. Miało to być 14 maja, ale mój mąż i ja już od dawna mieliśmy zaplanowaną podróż do Medziugorja, z wyjazdem ustalonym na 19 maja. Poprosiłam lekarza, aby przesunął badanie, aż wrócimy z urlopu. Powiedziałam, że jedziemy na urlop, ponieważ nie odważyłam się powiedzieć, że lecę do Medziugorja. Lekarz wyjaśnił mi jak bardzo poważna jest choroba i jakie są moje rokowania i w żadnym razie nie zalecał podróży, nie wyrażał na nią zgody, ale ja absolutnie musiałam pojechać do Medziugorja. Była to moja druga podróż do Medziugorja. Powiedziałam lekarzowi, że ten urlop jest dla mnie bardzo ważny, ponieważ jeśli będę musiała długo leżeć w szpitalu, wspomnienia tego urlopu będą mi dawały siłę. Jeśli muszę umrzeć, chcę przynajmniej przed tym przeżyć jeszcze coś pięknego, razem ze swoim mężem. Lekarz przekonywał mnie, że nie będę mieć spokoju, że ciągle będę myśleć o guzie… Ostatecznie zapytałam go co on by zrobił na moim miejscu, jako chory, a nie jako lekarz. Po krótkim namyśle powiedział, abym spędziła jeszcze z rodziną święto Zesłania Ducha Świętego i przyszła do szpitala 3 czerwca.

Silnie odczuwałam obecność Jezusa

Mój mąż i ja pojechaliśmy więc z pewną grupą pielgrzymów do Medziugorja. Przybyliśmy do Medziugorja nocą 20 maja. Czułam się bardzo źle. Po raz pierwszy miałam też silne bóle. Zadawałam sobie pytanie, czy na pewno podjęliśmy dobrą decyzję. Podróż była naprawdę męcząca. Każdego ranka szłam na Mszę świętą, a wieczorem na program wieczorny. Tyle mogłam zrobić. Na Križevac i Wzgórze Objawień nie miałam sił, nie mogłam pójść i bardzo mi tego brakowało. Byłam jednak bardzo wdzięczna, że w ogóle mogę tu być. Silnie odczuwałam obecność Jezusa, w szczególności w czasie Komunii świętej, adoracji i modlitwy o uzdrowienie. Każdego wieczoru prosiłam Boga, aby mnie uzdrowił, ale przede wszystkim myślałam o swojej duszy, modliłam się o łaskę, abym mogła wypełnić Jego wolę i przyjąć swoją chorobę. Właściwie już ją przyjęłam, ale modliłam się o siłę, abym mogła ją udźwignąć. Gdzieś mimochodem modliłam się też o uzdrowienie ciała, ale naprawdę mimochodem. Uzdrowienie fizyczne nie było dla mnie najważniejsze.

Guz zniknął

Po tym jak przez sześć dni czułam się bardzo źle, 26 maja razem z mężem powoli wspięłam się na Wzgórze Objawień. Z pielgrzymki wróciłam do domu wzmocniona. Drogiego Boga zabrałam ze sobą. W domu mąż i ja z całą rodziną świętowaliśmy jeszcze uroczystość zesłania Ducha Świętego. 2 czerwca nasz proboszcz udzielił mi namaszczenia chorych, które było dla mnie bardzo ważne, a 3 czerwca zostałam przyjęta do szpitala. Byłam bardzo zdenerwowana, ponieważ jednak nie była to mała rzecz. Kiedy lekarz wykonał badania – endoskopowe USG z punkcją guza, nie znalazł go. Wierzyli lub nie, mojego guza więcej nie było! Kiedy wybudziłam się z narkozy i kiedy lekarz powiedział mi, że nie ma guza, że nic nie ma, nie mogłam tego pojąć. Myślałam, że może nie popatrzył dobrze, że go przeoczył. Zwłaszcza, że mój ojciec umarł na guza trzustki. Dlatego martwiłam się, aby lekarz czegoś nie pominął. Lekarz wykonał jeszcze jedno badanie – USG kontrastowe – i niczego nie było. Nie było guza. Znów byłam zdrowa, ale potrzebowałam dużo czasu, aby to wszystko zrozumieć. Dziękuję naszej drogiej Matce Bożej i naszemu drogiemu, miłosiernemu Jezusowi.

Glasnik mira, czerwiec 2011 r.

Źródło: http://www.medjugorje.org.pl

Posted in Cuda, Medziugorje, Uzdrowienia, Świadectwa | Otagowane: , , , , | 50 Komentarzy »

ORĘDZIE MATKI BOŻEJ OSUCHOWSKIEJ

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 lipca 2011

Królowo Polski, Osuchowska Pani!
Jak prosiłaś przed laty,/ przychodzę dzisiaj do miejsca,/ które od wieków Bóg wybrał dla Ciebie./
Dziękuję, Maryjo,/ że z utęsknieniem oczekujesz na nas, swoje dzieci./ Klękam przed Twoim wizerunkiem/ i z ufnością powierzam Ci:/ losy świata, naszej Ojczyzny i nas samych./ Ty widzisz, o Matko,/ że świat odrzuca Boże przykazania,/ serca ludzkie przepełnia pycha,/ a ci, którzy kochają Boga/ i chcą być Mu wierni,/ są wyszydzani i wyśmiewani./ Twój Syn a nasz Pan Jezus Chrystus/ ze smutkiem i bólem
spogląda na świat,/ w którym dzieje się tyle krzywdy i niesprawiedliwości./
O Maryjo,/ wpatrując się w Twoje matczyne oblicze,/zapłakane i zatroskane,/ chcę prosić Boga/ przez Twoje wstawiennictwo,/ abyś uprosiła dar miłości i pokoju/ dla mnie, naszej Ojczyzny i całego świata./ Przyrzekam pokutę i poprawę mojego życia./
Obiecuję trwać w świętej wierze katolickiej/ i tak jak prosiłaś,/ codziennie łączyć się z Tobą w modlitwie różańcowej./ Ufam najgoręcej,/ że doznam także szczególnej łaski,/ o którą teraz z pokorą proszę… (chwila ciszy)
Maryjo, Matko nasza,/ wierzę, że jak broniłaś Jasnej Góry w Częstochowie,/ tak obronisz również mnie/ przed grzechem, który oddala od Boga i od Ciebie./ Matko Boża Osuchowska, broń nas!/ Broń naszych rodzin,/ wspieraj młodzież,/ ochraniaj dzieci!/
Wejrzyj z miłością na chorych i starszych,/ cierpiących i umierających./ Pociesz samotnych i smutnych./
Dopomóż mi, aby moje życie/ po powrocie z tego szczególnego miejsca/ było świadectwem miłości Boga i służbą bliźniemu./ Spraw, Maryjo,/ bym wrócił jeszcze na to święte miejsce,/ wychwalał Boga za udzieloną mi łaskę/ i Tobie nadal zawierzał moje życie./ Amen.
Wezwania dziękczynne

Maryjo, Królowo Polski, Osuchowska Pani, pełni wdzięczności za niezliczone łaski, jakie otrzymaliśmy od Boga za Twoim wstawiennictwem, zwracamy się do Ciebie i wspólnie wołamy:
Dziękujemy Ci Maryjo, Osuchowska Pani!
• za to, że trwasz z nami na modlitwie
• za to, że ochraniasz płaszczem swojej opieki naszą Ojczyznę
• za to, że jesteś nam prawdziwie Matką
• za to, że należymy do Kościoła katolickiego
• za to, że utwierdzasz naszą wiarę, nadzieję i miłość
• za to, że nie opuszczasz nas nigdy w potrzebach
• za to, że pomagasz nam stawać się lepszymi
• za to, że uczysz nas słuchać słowa Bożego
• za to, że wypraszasz dla nas potrzebne łaski
• za to, że zawsze oczekujesz na nas w tym Sanktuarium

Wezwania błagalne

Maryjo, Osuchowska Pani, Twój Syn, a nasz Pan powiedział:
„Proście, a będzie wam dane”, dlatego pełni wiary w Jego słowa zwracamy się przez Twoje wstawiennictwo i wołamy:
Prosimy Cię Maryjo, Osuchowska Pani!
• aby na świecie panował pokój
• aby nasza Ojczyzna cieszyła się prawdziwą wolnością i sprawiedliwością
• abyśmy strzegli i pogłębiali dar wiary • abyśmy jak najwierniej wypełniali obowiązki swego powołania
• abyśmy żałowali za swoje grzechy
• abyśmy szczerze się nawracali i czynili pokutę
• abyśmy codziennie rozważali tajemnice różańcowe
• aby w naszych rodzinach panowała zgoda i miłość
• aby młodzież i dzieci były wychowywane w miłości Bożej
• abyśmy umieli pomagać ludziom potrzebującym
• aby Duch Święty napełniał nasze serca swoim światłem
Rozważając z Maryją jedną tajemnicę Różańca, przyzywajmy Jej wstawiennictwa.
(Ojcze nasz…, 10 x Zdrowaś Maryjo…,
Chwała Ojcu…, Pod Twoją obronę uciekamy się…)
Módlmy się:
Wszechmogący, wieczny Boże, Ty Najświętszą Maryję Pannę, chwalebną Rodzicielkę swojego Syna, słynącą łaskami w Osuchowej, dałeś jako obronę wszystkim, którzy Ją wzywają; + spraw za Jej wstawiennictwem, *abyśmy byli mocni w wierze, stali w nadziei i wytrwali
w miłości. Przez naszego Pana, Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, + który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen.
Nowenna nieustanna do Matki Bożej Osuchowskiej Królowej
Polski odprawiana jest w każdą środę: w okresie letnim
o godz. 18.00, a w okresie zimowym o godz. 17.00

ORĘDZIA

• Jam jest Służebnica Pańska, Matka Boża Częstochowska.
• Miejsce, na którym klęczysz, przed wiekami zostało przez Boga przeznaczone i dla Mnie wybrane. Ja sobie to miejsce ulubiłam i przybyłam do was z Częstochowy.
• Jezus, mój Syn ukochany, jest srodze zagniewany na cały świat, wymierzona jest kara dla ludzkości. Miecz sprawiedliwości dosięgnie grzeszący świat, bo miara Bożej sprawiedliwości już się przebrała. Kara Boża dosięgnie ludzkość. Ludzie z głodu lizać będą kamienie, a ludzkie trupy porozrzucane będą jak snopy w żniwa. (* W jednej z wizji Matka Boża błagała Jezusa słowami: „Synu mój, daruj im jeszcze tym razem, przepuść tę karę!”)
• Cały świat sponiewierał prawa Boże i poprzekręcano kościelne ustawy. Pycha tak dalece zawładnęła ludzkością, że chwałę, jaka należy się      Bogu, ludzie przywłaszczają sobie, a wszelka umiejętność i wynalazki nowoczesnej techniki są przyznawane ludziom. Pobożność jest rzadko     spotykaną cnotą, a ci, którzy ją praktykują, są wyśmiewani i wyszydzani.
• Czyńcie pokutę i nawróćcie się szczerze do Stwórcy i Pana, bo inaczej zginiecie.
• Trwajcie silnie przy świętej wierze katolickiej, bo tylko ona jest święta i prawdziwa.
• Codziennie pozdrawiajcie Mnie świętym Różańcem, który jest Mi bardzo miłą modlitwą.
• Jeżeli czci należnej nie będziecie Mi oddawać, biada wam! Kara Boża was dosięgnie, a bez mej opieki zginiecie.
• Wszyscy, którzy na to miejsce przyjdą i będą polecać się mojej opiece, nie zginą. Wy, którzy na to miejsce przychodzicie, znajdziecie
łaskę u mojego Syna. Przychodźcie tu licznie.
• Wielkich łask Bożych doznawać będzie każdy, ktokolwiek tu przybędzie z wiarą i miłością, i pozdrowi Mnie modlitwą różańcową.
• Miejsce to od wieków jest wybrane na chwałę moją i Syna mojego. Tu stanie nie tylko świątynia, tu będzie również stolica Króla Polski.
Oczy całego świata będą zwrócone na to miejsce, gdyż jak ogonek w jabłku pośrodku się znajduje, tak to miejsce na kuli ziemskiej.
Tu będzie Sąd Boski – Dolina Jozafata.
• Z miłości ku wam, dzieci moje, dam wam źródło wody**, a ktokolwiek z wiarą napije się jej lub dotknie – chociaż rąk, nóg lub oczu nie ma – otrzyma zaraz nowe członki i wszelkie choroby znikną bez śladu. Nawet zmarły skropiony tą wodą, z woli mojego Syna powróci do życia.
A każdy, kto będzie prosił o łaski, odbierać je będzie w obfi tości. (** Po jednej z wizji Marianna Andryszczyk złożyła następujące
świadectwo: „Widziałam źródło cudowne, z którego płynęła czysta woda, przy nim stała Matka Boża, a wokół źródła mnóstwo przeróżnych kalek i chorych. Matka Boża wzięła w rękę wody z tego źródła i pokropiła nią złożonych niemocą i kaleki. Boże, co za widok! Wszyscy wstali zdrowi i weseli, pełni szczęścia i wdzięczności. Tym, co rąk i nóg nie mieli, odrosły im momentalnie. Ci, co byli złożeni paraliżem, odrzucili kule, aby chodzić o własnej sile. Innym, ranami i wrzodami okrytym, pod działaniem tej cudownej wody zagoiły się te bolesne rany, i tak wszyscy zostali uzdrowieni. Ci zaś, których diabeł trzymał w swej władzy, a nawet ci, którzy byli opętani, zostali w jednej chwili uwolnieni. Grzesznicy bili się w piersi a wszyscy razem chwalili Boga, że tak wielkie rzeczy uczynił przez Maryję.”)
• Błogosławię ten strumień wody, który w pobliżu przepływa. Pragnę, aby lniane płótno słano pod moje stopy, a Ja będę je błogosławiła.
Płótno i woda mają moc leczniczą, aby wszyscy, którzy będą ich używać, otrzymali pomoc dla duszy i ciała.
• Na całej kuli ziemskiej nie ma i nie będzie takiego miejsca jak to, na którym klęczycie. Bóg Ojciec od wieków upodobał sobie to miejsce dla chwały mojej i swojego Syna Jednorodzonego.
• Ja jestem z wami i po wszystkie wieki tu pozostanę. • Oczekuję was z utęsknieniem, dzieci moje.
***********************************************
Orędzie to było przekazywane
przez Mariannę Andryszczyk (ur. 1877 – zm. 1935)
w Nowej Osuchowej od 1910 roku.
Spisał je na podstawie relacji naocznych świadków
ks. Edmund Szuba (ur. 1913 – zm. 1959)

RYS  HISTORYCZNY  PARAFII  I  SANKTUARIUM  W  OSUCHOWEJ

Parafia pw. św. Ap. Piotra i Pawła w Osuchowej została erygowana 08.12.1976 r. przez biskupa płockiego Bogdana Sikorskiego i włączona do dekanatu wyszkowskiego. W związku z generalnym uporządkowaniem struktury terytorialnej Kościoła w Polsce, dokonanym przez papieża Jana Pawła II, parafia w Osuchowej została włączona w 1992 r. do diecezji łomżyńskiej i należy obecnie do dekanatu ostrowskiego Chrystusa Dobrego Pasterza.

05.11.1992 r. biskup łomżyński Juliusz Paetz obwołał tutejszą świątynię Sanktuarium Maryjnym, zaś sam obraz Matki Bożej Osuchowskiej został ogłoszony cudownym. Tym samym Osuchowa znalazła się w oficjalnym spisie sanktuariów diecezji łomżyńskiej.

Od 24.06.2003 r. duszpasterską troskę nad parafią i sanktuarium sprawują Redemptoryści (Zgromadzenie Najświętszego Odkupiciela), którzy przybyli do diecezji na zaproszenie ks. biskupa Stanisława Stefanka.

Parafianie zamieszkują dwie wioski: Starą i Nową Osuchową i stanowią społeczność liczącą niespełna 600 osób. Mieszkańcy Osuchowej, osiedlający się od 800 lat na tutejszych terenach ukrytych w pięknych lasach Puszczy Białej, najpierw należeli do parafii Długosiodło, a od 1639 r. do parafii Poręba nad Bugiem.

Powstanie samodzielnego ośrodka duszpasterskiego w Osuchowej sięga korzeniami do wydarzeń z  1910 r. Wtedy to, wg wielu naocznych świadków, miały tu miejsce prywatne objawienia Maryjne. Rozwój kultu Maryjnego w Osuchowej został szczegółowo opisany przez p. Ryszarda Kurowskiego w pracy magisterskiej z liturgiki pisanej pod kierunkiem ks. dra J. Decyka na Wydziale Teologicznym ATK w Warszawie i obronionej w 1995 r.

W 1910 r. zbudowano w Osuchowej pierwszą niewielką kapliczkę upamiętniającą nadzwyczajne wydarzenia. Dziś na tym miejscu, nad rzeczką Tuchełką, umieszczony jest metalowy krzyż, a drewniana kapliczka znajduje się nieopodal w lesie.

W 1943 r., mimo trwającej II wojny światowej, mieszkańcy Osuchowej, z narażeniem życia, wybudowali pierwszy drewniany kościół. Był to jedyny wypadek, w całej diecezji płockiej, wznoszenia nowej świątyni podczas okupacji hitlerowskiej.

Nabożeństwa w nowo wybudowanym kościele odprawiali początkowo duszpasterze z Poręby. Dopiero w 1952 r. zamieszkał na stałe w Osuchowej pierwszy kapłan. Był to emeryt – ks. Władysław Deluga, którego grób znajduje się na miejscowym cmentarzu. Podeszłego wiekiem, schorowanego kapłana wspomagał ks. Edmund Maria Szuba, który stał się wielkim promotorem kultu Matki Bożej Osuchowskiej.

Obecny kościół, zbudowany w latach 1981-1984, staraniem ks. prob. Adama Henryka Rochowicza, wg projektu znanego architekta prof. Stanisława Marzyńskiego, został konsekrowany 29.06.1984 r. przez biskupa płockiego Bogdana Sikorskiego i dedykowany N.M.P. Królowej Polski.

Świątynia posiada jedną nawę, płaski, łamany strop i filary przyścienne. Ołtarz i prezbiterium wykonali w latach 1993/94 miejscowi stolarze. W latach 1994-2000 odnowiono i uzupełniono elementy wystroju kościoła. W oknach wykonano witraże w formie kompozycji figuralnych. Upamiętniają one wybór Jana Pawła II na stolicę Piotrową i homagium złożone przez Prymasa Stefana Wyszyńskiego oraz objawienia Maryjne w Lourdes, a pozostałe nawiązują do treści wybranych tajemnic różańcowych. W 2002 r. wykonano polichromię wnętrza świątyni. Kościół ozdobiły medaliony z wizerunkami polskich świętych i błogosławionych oraz ornamenty i symbole sakramentów świętych.

W kościele, w głównym ołtarzu, znajduje się czczony przez wiernych obraz Matki Bożej Osuchowskiej, zasłaniany wizerunkiem patronów parafii. Obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem na ręku przypomina wizerunek Jasnogórski, z tym, że na Osuchowskim obrazie twarze są jasne a postacie umieszczone są na błękitnym tle. Obraz ten początkowo znajdował się w drewnianej kapliczce w lesie w odległości ok. 500 metrów od kościoła parafialnego. Obecny obraz jest drugim z kolei, gdyż pierwszy, namalowany w 1926 r. przez nieznanego artystę, spłonął wraz z drewnianą kapliczką w lipcu 1929 r. Z pożaru ocalała jedynie nadpalona drewniana „sukienka” okrywająca wizerunek Maryi i Jezusa. Po pożarze kapliczkę szybko odbudowano i umieszczono w niej nowy obraz M. B. Osuchowskiej namalowany w Częstochowie na wzór pierwszego. Cudowny wizerunek przeniesiono 8 grudnia 1958 r. do wybudowanego podczas wojny kościoła, a następnie umieszczono w obecnej świątyni. W leśnej kapliczce upamiętniającej objawienia znajduje się obecnie kopia obrazu wykonana z wykorzystaniem ocalałej z pożaru sukienki.

W 1983 r., wykorzystując elementy rozebranego starego kościoła, przeprowadzono generalny remont leśnej kapliczki i dobudowano wieżę. W roku Wielkiego Jubileuszu na odcinku między kapliczką a kościołem wybudowano dróżki różańcowe.

Na placu za kościołem wybudowane jest kamienne podwyższenie przeznaczone na ołtarz polowy. Teren przykościelny zamyka Dom Pielgrzyma (dawny Ośrodek Oazowy wybudowany w 1984 r.) i nowopowstające Centrum Ewangelizacji i Modlitwy.

Plebania (wybudowana w latach 1978-1979) została przystosowana do potrzeb domu zakonnego redemptorystów. Tutaj mieści się też kancelaria parafialna.

Proboszczem parafii od 2003 r. jest O. Piotr Kurcius C.Ss.R.

W domu zakonnym zamieszkało jeszcze dwóch misjonarzy – rekolekcjonistów: O.Władysław Bodziony C.Ss.R. i O.Zbigniew Bruzi C.Ss.R.

W czerwcu 2005 r. O. Bruziego zastąpił O.Andrzej Mikuć C.Ss.R.

W lutym 2006 r. na miejsce O. Bodzionego przybył O.Piotr Koźlak C.Ss.R.

W czerwcu 2006 r. o. Koźlaka zastąpił O. Grzegorz Lachowicz C.Ss.R.

Odpusty:

3 maja – odpust sanktuaryjny ku czci N.M.P. Królowej Polski

29 czerwca – odpust parafialny ku czci św. Ap. Piotra i Pawła

I sobota października – Zjazd Kółek Żywego Różańca

Porządek nabożeństw:

W niedzielę i święta obowiązkowe – o godz. 9.00 i 11.30

(Sumy odpustowe – o godz. 12.00)

W dni powszednie: od kwietnia do września – o godz. 18.00

od października do marca – o godz. 17.00

W święta zniesione – o godz. 11.30 i 18.00 (lub 17.00)

Różaniec procesyjny przy kapliczkach w lesie:

w lipcu i sierpniu – w sobotę i niedzielę o godz. 18.00

we wrześniu – w sobotę i niedzielę o godz. 17.00

Nabożeństwa majowe – o godz. 18.00

Nabożeństwa Różańcowe w październiku – o godz. 17.00

Czuwania I sobót miesiąca – po Mszy świętej

Nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego – w każdy trzeci piątek miesiąca

Nowenna Nieustanna do Matki Bożej Osuchowskiej – w każdą środę

latem o godz. 18.00 a zimą o godz. 17.00

Administratorzy  i  proboszczowie  od  powstania  parafii:

ks. Władysław Deluga adm. 1952-1958, ks. Czesław Głowicki adm. 1958-1962, ks. Bronisław Gąsecki adm. 1962-1972, ks. Zygmunt Dąbrowski 1976-1977 (adm. od 1972), ks. Adam Henryk Rochowicz 1977-1987, ks. Paweł Stachecki 1987-1989, ks. Tadeusz Kowalczyk 1989-1992, ks. Marek Natkowski 1992-1993, ks. Piotr Zabielski 1993-1994, ks. Adam Henryk Rochowicz 1994-2003, O. Piotr Kurcius od 2003.

Z  parafii  pochodzą:

ks. Stanisław Kruszewski (św. 1970, prob. w Troszynie – diec. płocka), ks. Andrzej Peła (św. 1974, pracuje duszp. w Niemczech), ks. Jan Deptuła (św. 1975, prob. w Ligowie – diec. płocka), O. Edward Tułowiecki (św. 1980, misjonarz Werbista w Kongo), ks. Jan Peła (św.1985, prob. w Rościszewie).

Ponadto z parafii pochodzą: 1 brat zakonny Bonifrater, 3 siostry ze Zgromadzenia Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego i 1 siostra ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia.

W ostatnim czasie zmarli 2 Paulini pochodzący z osuchowskiej parafii.

Strona opisująca tą miejscowość są również piękne zdjęcia Kliknij

Posted in Cuda, Inne Orędzia, Objawienia, Uzdrowienia, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , , , | 4 Komentarze »

Bethany Hamilton – „chodząc po wodzie” z… jedną ręką.

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 Maj 2011

Bethany Hamilton urodziła się, według znawców, z wielkim talentem do surfowania po falach oceanu. Już w wieku 13 lat przejawiała nieprzeciętne zdolności w tej dyscyplinie sportu, co poparte rygorystycznym 6 -godzinnym treningiem każdego dnia, szybko doprowadziło ją na szczyty wszelkich klasyfikacji. Ale prawdziwą mistrzynią została po zwycięskiej walce życia, która stoczyła z 8-metrowym żarłaczem. Nawet utrata ręki nie zmniejszyła jej wiary w Boga, ani wdzięczności za wszystko co ją spotkało.

31 X 2003 Bethany przebywała w na obozie treningowym Tunnels. O godzinie 7.30 zaczynała się poranna sesja treningowa. Leżała na desce z ramionami zanurzonymi w wodzie, kiedy nagle poczuła przenikliwy ból w lewej ręce i jakąś siłą ściągającą ją na samo dno oceanu. Pomimo ogromnego bólu udało jej się wyśliznąć ze szczęk rekina i wypłynąć na powierzchnię. Zanim starcia przytomność, zdążyła jeszcze zawołać o pomoc. W szpitalu okazało się, że straciła 70 % krwi. Lekarze zrobili wszystko co było możliwe, aby ratować życie młodej dziewczyny, stwierdzili jednak, że lewej ręki nie da się uratować. Jedyną możliwą rzeczą był zaszycie poranionego kikuta. Rodzina i przyjaciele, coraz tłumniej przybywający do szpitala nie mieli wątpliwości, że to koniec kariery surferskiej, a może nawet i towarzyskiej, tej pięknej i sympatycznej córki i koleżanki.

Ale cuda się zdarzają, zwłaszcza jeśli są podparte ufną modlitwą. Zaraz po przebudzeniu się po operacji Bethany zwróciła się do swojej matki: „Nic się nie zmienia. Bóg ma wobec mnie konkretne plany. Do nich należy także surfowanie. Otrzymałam teraz możliwość pokazania wszystkim wielkość Pana.  Surfowałam i będę nadal surfować.” Słowa Bethany nie były egzaltowaną reakcją na traumatyczne doświadczenie, lecz świadomie sformułowanym programem życia. Bardzo szybko wróciła na plażę i na… fale. Kolejne systematyczne, intensywne treningi, asymetryczne wzmocnienie muskulatury i Bethany znowu zaczęła „chodzić po wodzie”. W czerwcu 2004 r. wygrała ESPY Award dla Najlepszego Powracającego Sportowca. W tym samym roku wygrała także Teen Choice Awards. W 2005 roku zajęła pierwsze miejsce w NSSA National Championship. W 2008 roku została członkiem Association of Surfing Professional.

„Tym, którzy mnie pytają o to kim jest dla mnie Pan, odpowiadam po prostu: wszystkim. Kiedy zostałam zaatakowana przez rekina, nie miałam dużo czasu na podejmowanie decyzji, umiałam wtedy tylko modlić się, modlić się gorąco do Jezusa.  Bez możliwości oddychania, zanurzona głęboko w wodzie, poczułam nagle wielki pokój i ukojenie. Właśnie wtedy, pomimo rozrywającego bólu, poczułam obecność Boga.”

O swoich przeżyciach Bethany zdecydowała się opowiedzieć w książce wydanej w 2007 roku: Soul surfer: A True Story of Faith, Family, and Fighting to Get Back on the Board” (Dusza surfera: Prawdziwa historia Wiary, Rodziny i Walki o Powrót na deskę). Na jej podstawie nakręcono film, którzy pojawi się w kinach USA 8 kwietnia br. Co więcej, to głębokie doświadczenie wiary, jest dla Bethany także początkiem jej apostolatu: spotkań z młodymi, konferencji, a także odpowiedzi na konkretne pytania zainteresowanych. Przy pomocy grupy wolontariuszy, Bethany odpowiada na swojej stronie internetowej, na wiele pytań czytelników, najczęściej na to najważniejsze: o jej „connection to God” (łączność z Bogiem).

Żródło: ksadam.wordpress.com

Posted in Ciekawe, Uzdrowienia, Świadectwa | Otagowane: , | 18 Komentarzy »

Świadectwo Huberta

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 Maj 2011

Mam na imię Hubert, pochodzę z Polski. Chciałbym się podzielić z wami radością, którą czuję w moim sercu. Do Wspólnoty wstąpiłem mając dwadzieścia lat. Byłem bardzo smutny i straciłem nadzieję na sens w życiu. Mając piętnaście lat zacząłem szukać czegoś więcej w moim życiu. Nie dostałem tego w moim rodzinnym domu, między przyjaciółmi albo w rzeczach materialnych i pieniądzach, których mi nie brakowało. To wszystko nie było w stanie wypełnić pustki w moim sercu. Po wszystkich tych poszukiwaniach wpadłem w świat narkotyków i zła, straciłem resztkę mojego człowieczeństwa. Dziękuję Maryi i Bogu, którzy nawet w tych momentach byli blisko mnie w osobie moich rodziców i bliskich. To łzy mojej mamy rozgrzały i obudziły we mnie resztki sumienia, które gdzieś pod tą stertą grzechów jeszcze we mnie były. Tak zaczęła się moja droga do światła. Dzięki moim rodzicom poznałem Wspólnotę Cenacolo. Wstąpiłem do domu w Chorwacji( Vrbovec). W Polsce był w tym czasie tylko jeden dom ( Giezkowo) i był przepełniony. Myśląc o początkach mojej wspólnotowej drogi zawsze mnie zadziwia jak to się stało, że zostałem.
Wstąpiłem na głodzie, zły na cały świat. Byłem obrażony na wszystkich, którzy mi pomagali. Nie chciałem zostać i zmieniać cokolwiek w moim życiu. Pierwszą osobą, która mnie zadziwiła był mój,,anioł stróż”. Nie miałem do niego dużego zaufania, ale patrząc na niego i na to, co robił dla mnie poczułem prawdziwą przyjaźń. Była ona prosta i bezinteresowna, pomimo że znaliśmy się tylko parę dni. On pierwszy zaprowadził mnie do kaplicy na różaniec przed Najświętszy Sakrament. Nawet, gdy tego nie rozumiałem to ogarniało mnie dziwne uczucie bezpieczeństwa, ciepła i pokoju. Dziś we Wspólnocie, jedną z najważniejszych wartości jest dla mnie przyjaźń. Obdarowuje mnie nią Jezus w momentach mojego ubóstwa i słabości. Dziś mogę powiedzieć, że moje serce nie jest już puste. Dzięki ludziom wokół mnie wiem, że i ja jestem w stanie kochać i to, czego tak bardzo szukałem w życiu było ukryte w moim sercu.
Chciałbym podziękować Maryi za to, że jest zawsze tak blisko mnie. Dziękuję również matce Elwirze,że podała mi rękę w momencie, w którym jej najbardziej potrzebowałem.

Źródło: http://www.comunitacenacolo.it

Posted in Cenacolo, Medziugorje, Uzdrowienia, Świadectwa | Otagowane: , , | 20 Komentarzy »

Duch

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 Maj 2011

Ojciec John  Bashobora napisał list do Polaków po zamachu na Prezydenta Polski. Umieszczony został on na naszym blogu. Można go przeczytać tutaj.

Dziś zamieszczam film który dotyczy między innymi działalności apostolskiej Ojca Johna Bashobora. Zapraszam do oglądania.

cz.1

cz.2

cz.3

cz.4

cz.5

Posted in Ciekawe, Cuda, Film, Kościół, Nawrócenia, Uzdrowienia, Warto wiedzieć, Świadectwa, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , | 50 Komentarzy »

ORĘDZIE Z NIEMIEC: uczcijcie Mnie jako Królową Niemiec

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 kwietnia 2011

Bardzo ważne:

Publikuje to orędzie które mam już od dawna przygotowane dziś. Powodem jest mail jaki dziś otrzymałem od Piotra z Kanady.

Oto treść maila:

Bronku

Dzwonił mój brat Witek z Medziugorie, już 2-gi raz mówi o cudownej wodzie w miejscu objawień Matki Boskiej w Płn. Bawarii = jedna kropla oczyszcza cały ocean z radiacji…

On nie wie dokładnie gdzie jest ta mała miejscowość, a Niemcy tez o niej niewiele wiedza. Czy wiesz coś na ten temat? [koniec maila]
Nie wiem czy akurat o te objawienia w Niemczech chodzi ale miejscowość Marklkofen leży w północnej Bawarii. Brat Witek jest franciszkaninem.Proszę czytelników bloga a zwłaszcza znających język niemiecki czy angielski o pomoc w znalezieniu więcej informacji na ten temat. Wiem że mamy wielu czytelników poza granicami Polski w tym w Niemczech.Po pierwsze czy dotyczy to miejscowości Marklkofen, a jeśli innej to o próbę znalezienia tej innej miejscowości. Komentarze pod wpisem tylko na temat orędzia opublikowanego i na temat poszukiwań źródełka z cudowną wodą. Matka Boża chce nas uratować.

Niżej publikuję orędzie Matki Bożej  z Marklkofen do Niemców.

Przetłumaczone wrześniowe (3.09.2010) Orędzie Matki Bożej, skierowane wprawdzie w pierwszej kolejności do Jej niemieckich dzieci ale myślę, że i polskie mogą wiele skorzystać na zapoznaniu się z nimi. Zawarte są w nim cenne uwagi i spostrzeżenia, zapowiedzi a nade wszystko zwraca uwagę na moc modlitwy i poświęcenia Niepokalanemu Sercu Maryi. Co ciekawe, Matka Boża woła o uznanie Jej za Królową Niemiec.Nie myślmy, że my Polacy jesteśmy w Jej Oczach „pępkiem świata”! Jak czytałam z jaką troska Ona odnosi się do Niemców to nawet ich trochę polubiłam… Na końcu Orędzia Matka Boża prosi o rozpowszechnianie go więc może zamieszczenie go na stronce byłoby pomocne pod tym względem. Nad samym Orędziem, które zostało przysłane z Niemiec, znajduje się informacja, że zezwala się na kopiowanie a jeśli ktoś jest zainteresowany bliższymi informacjami to należy napisać do nich na następujący adres:

Sekretariat des Werkes der Liebe der Immaculata vom Heiligen Geist: Postfach 1142, 84163 Marklkofen Niemcy

3.09.2010

Matka Boża: W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Pisz! Pozdrawiam was, Moje kochane niemieckie dzieci w Niemczech i przynoszę wam Moje błogosławieństwo z Mojego Niepokalanego Serca, które jest gotowe aby pomoc wam i waszemu krajowi. Przyjmijcie Błogosławieństwo w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Moje dzieci, ponownie odwiedzam wasza Ojczyznę i pukam do serc tych wszystkich, którzy rozumieją powagę położenia dzisiejszego świata. Obejmuje wszystkie wasze serca, te, które pozostają wierne Mojemu Synowi i Walczą o Prawdę, ale szczególnie te, które oddaliły się od Mojego Syna, od Kościoła i ode Mnie. Dla was jest to smutny czas – wasza Ojczyzna znajduje się w dużym kryzysie – nie dopiero w tych dniach, ale od Reformacji! Obecnie zbieracie tego owoce i macie ponieść konsekwencje ówczesnego czasu.

Dotychczas nie uznaliście żadnych objawień. Pod wpływem Protestantyzmu zawsze ze szczególnym naciskiem obniżano wartość widzących i miejsc słynących łaskami. Moje objawienia i miejsca objawień w Niemczech były zwalczane, a nie odpowiednio zbadane. Przeżyliście okres krytycyzmu (Oświecenie) w mocniejszym stopniu niż czysto katolickie kraje. Aż do tej pory Moje Objawienia, ani raz nieprzybliżone – w niemieckim Kościele i jego Hierarchii – nie mogły rozwinąć swej prawdziwej mocy: Wszystko utknęło w zarodku! Wasza zatwardziałość jednakże nie była dla Boga przeszkoda, aby wysłać Mnie z Jego napomnieniami. W czasie Kulturkampfu (XIX wiek) przyszłam do was do MARPIGEN i METTENBUCH. Przede wszystkim chciałam przyjść wam z pomocą w tym trudnym położeniu, ponieważ wtedy zaczął się rozprzestrzeniać marksizm. W czasie narodowego socjalizmu byłam obecna w HEEDE. Czy Moja Miłość do was nie jest oczywista, moje niemieckie dzieci? Czy Moje objawienia w MARIENFRIED, HERLODSBACH i w wielu innych miejscach nie są wystarczającym dowodem, ze Ja was kocham i – na polecenie Mojego Boskiego Syna – chce ratować?

We wszystkich Moich orędziach, które wam przekazałam, chciałam wam dąć do zrozumienia co oznacza ten czas zamętu w wierze: Diabeł otrzyma taką władze, ze wszyscy, którzy nie s mocno oparci o Mojego Syna i o Mnie, dadzą się uwieść! To dotyczy nie tylko Ludu Bożego ale także urzędników Kościoła! Zarazem podkreślam i powtarzam przed wami: jeśli na miejscu swojego grzesznego serca umieścicie Moje Niepokalane Serce, diabeł nie może wam nic uczynić! Mówię wam to, aby was pocieszyć i wezwać do nawrócenia. Jako naród ucierpieliście pod wpływem waszej historii: wasz rząd całkowicie was uzależnia od Rosji. Nie trzeba jednak za wszelkie zło odpowiedzialną czynić tylko Rosje, ponieważ – pragnę wam o tym przypomnieć – Manifest komunistyczny powstał na Zachodzie i Niemcy są współwinne za dążenia rewolucyjne w Rosji. To nie przypadek, ze właśnie w tym punkcie czasowym objawiłam się w Fatimie. Te objawienia i Moje Słowa – które w pierwszym rzędzie wzywały do nawrócenia Rosji – byłyby dla was wystarczającym powodem aby je przyjąć i podjąć się tego, co wam wtedy powiedziałam.

Powinniście teraz lepiej rozumieć dlaczego Niemcy odgrywają tak ważną role w nawróceniu świata: te ówczesne wydarzenia w Niemczech i Rosji są w ścisłym związku z Wielkim Znakiem – Moimi objawieniami i napomnieniami w Fatimie. Dlatego także w Amsterdamie oznajmiłam, ze Niemcy są jeszcze do uratowania: bądźcie wiec czujni! Jako PANI WSZYSTKICH NARODOW już przepowiedziałam, ze Ojciec Przedwieczny powoła Papieża z waszej Ojczyzny, który nie będzie miał lekko. Bardzo Mi leżycie na Sercu, Moje kochane niemieckie dzieci. Nad waszym krajem stoi Krzyż. Powinniście go przyjąć jako prawdziwy znak zwycięstwa!

We wszystkim, czym się z wami podzieliłam, wychodzą na jaw wasze wady dziedziczne: duma i przesadna skłonność do krytyki. Dlatego dla was być „katolickim” nie oznacza tego samego co być „kościelnym”. Z tego powodu biskupi są daleko oddaleni od modlącego się Ludu Bożego: nie ma żadnej zgodności miedzy hierarchią kościelną a wierzącymi. Kieruję Moje słowa nie do uczonych, ale do maluczkich, ponieważ oni są wstanie dobrze pojąć Krzyż, Znak Mojego Syna. Obecnie należy zrozumieć, że cały świat – a z nim każdy pojedynczy naród – za niezliczone grzechy musi wypić Kielich Gniewu Bożego. Nawet po dwóch wojnach światowych ludzie w dalszym ciągu jeszcze nie okazują skruchy! Gdy pokierujecie się Moimi słowami i odnowicie poświęcenie się Mojemu Niepokalanemu Sercu, poprowadzę ta małą gromadę do zwycięstwa nad szatanem i do Chrystusa, Mojego Boskiego Syna. Powinniście poświęcić więcej uwagi sprawie odnowy Niemiec w wierze, powrotu oddalonych chrześcijan, jak także przezwyciężenia tego bezbożnego społeczeństwa.

Poświęcenie powinno być połączone z oddaniem hołdu KRÓLOWEJ NIEMIEC.

Módlcie się, Moje dzieci, o powołania kapłańskie! Módlcie się za hierarchię kościelną, ponieważ wielu biskupom brakuje odwagi do świadczenia o swojej wierze. Upadnijcie nisko przed Moim i waszym Panem w Sakramencie Miłości i złóżcie świadectwo waszej miłości do Świętej Eucharystii. Dlaczego wasze Kościoły są puste? Ponieważ brakuje miłości, bojaźni Bożej i adoracji: serca skamieniały i zlodowaciały. Msze z tańcami, nowoczesne nabożeństwa, zmiany w liturgii według własnej zarozumiałości i zaprzeczenie eucharystycznej Obecności Mojego Syna nie prowadza do odnowy, ponieważ rozkładają prawdziwego ducha jedności. Pokłońcie się przed Krzyżem! Jak może się nawrócić cały naród, gdy wy tego zaniedbujecie? Jak inaczej Kościół katolicki mógłby zostać umocniony?

Odnowa nadchodzi poprzez ogień Bożej Sprawiedliwości. W tym momencie powodzi się wam względnie dobrze a wasze pokolenie nic nie wie o klęsce głodu. Nie ma żadnego wyobrażenia o nadchodzącym kryzysie, z którego to powodu będzie całkowicie zaskoczone. Obecnie Moje słowa zostaną wyśmiane i zlekceważone. Teologowie wyjaśniają naturalnie, że nie ma żadnych nowych objawień: odwołuje się do tego, że Objawienie Publiczne zakończyło się wraz ze śmiercią ostatniego Apostoła, jednak nikt nie może zamknąć Bogu ust i uznawać o tym czy On może mówić czy nie! Moja misja zaczęła się dopiero pod Krzyżem i została potwierdzona przez Signum Magnum – Wielki Znak Niewiasty obleczonej w Słońce. Pomóżcie Mi, Moje niemieckie dzieci, przez wasza miłość i waszą modlitwę, urzeczywistnić Boży Plan dla Niemiec. W szczególności księża i biskupi waszej Ojczyzny, którzy powinni być strażnikami Ludu Bożego, musza obowiązkowo zastanawiając się nad tym, jak oni wyobrażają sobie przyszłość Kościoła w Niemczech. W obecnej sytuacji powinniście rozważyć, że nadchodzi Wielki Ucisk a Bóg nie zmęczy się czekaniem na was. Pomyślcie w waszych modlitwach o tych, którzy są niewierzący i obojętni. Pomyślcie o rządzących, którzy zdradzają wasz kraj, służąc bardziej planom rządu światowego niż własnemu narodowi. Przysporzy mu więcej szkody niż pożytku! Zbliża się trudny czas, czas biedy, w którym ziemia nie wyda już owoców. Na was i wiele innych krajów przychodzi wielka próba, gdzie nikt nie może kupić lub sprzedać, jeśli nie pozwoli sobie wycisnąć Znaku Bestii. W krótce wasze pieniądze stracą wartość! Nie mówię wam tego po to, by w was wywołać obawę czy was przestraszyć; powinniście być o wiele bardziej czujni i mądrzy. Wasza modlitwa i poświęcenie mogą zniszczyć Znak Bestii. Zwróćcie się do Mnie, odnówcie poświęcenie się Mojemu Niepokalanemu Sercu i uczcijcie Mnie jako Królową Niemiec. Jak widzicie, dobrze was znam – jak również wasza historie i mentalność.

Rozpowszechnijcie to orędzie i powierzcie Mi wszystko! Bardzo was kocham i w każdym czasie jestem z wami. Błogosławię was w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.


Posted in Apel, Ciekawe, Cuda, Objawienia, Uzdrowienia, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , , , , , | 45 Komentarzy »

Używajmy wody egzorcyzmowanej

Posted by Dzieckonmp w dniu 4 kwietnia 2011

WODA EGZORCYZMOWANA

Od wieków istnieje zwyczaj używania, m.in. do celów leczniczych, wody z sanktuariów oraz z innych miejsc słynących łaskami. W niektórych sanktuariach woda ta jest poświęcana, podobnie jak różne dewocjonalia: medaliki, obrazki, modlitewniki, różańce itp. Nie może być poświęcona „hurtem” w studni albo w źródełku.
Pod adresem kapłanów kierowane są pytania: czy można taką wodę pić, dawać do picia zwierzętom, podlewać rośliny…
Trzeba odróżnić wodę poświęconą przez kapłana od wziętej po prostu z „cudownego źródełka” (a więc nie poświęconej). Pierwsza z nich jest przez poświęcenie wyłączona ze zwykłego (tzw. świeckiego) użytku i powinna być używana tylko w taki sposób, jaki podano w modlitwie Kościoła przy jej poświęceniu. Druga natomiast może być używana jak zwyczajna woda we wszystkich okolicznościach (a więc np. do mycia, na herbatę, do zmywania naczyń), co widzi się chociażby w gospodarstwach domowych korzystających na co dzień z „cudownego” źródła.
Modlitwa na poświęcenie wody zmieniała się w ciągu wieków, chociaż trzeba przyznać, że ostatnia z używanych do czasu II Soboru Watykańskiego ma za sobą bogatą tradycję. Dopiero po Soborze wprowadzono różnorodność modlitw na poświęcenie, pozostawiając księżom ich wybór. Nowe modlitwy poświęcenia, używane poza Mszą świętą, zawierają z zasady prośby ogólne: o Bożą opiekę (w Obrzędach Błogosławieństw nr 1093), o nasze odnowienie na duchu i ciele (1094), o błogosławieństwo i oczyszczenie dla Kościoła (1095), o to, by woda przypominała nam nasz chrzest (1304, 1324), by była znakiem pokuty (1324). We wspomnienie św. Agaty poświęca się wodę, aby „chroniła nas przed ogniem i wszelkim niebezpieczeństwem” (1333). Wyraźna prośba o to, by Bóg przez tę wodę udzielił „obrony przeciwko wszelkim chorobom i zasadzkom szatana” oraz pozwolił uniknąć „wszelkich niebezpieczeństw duszy i ciała”, zawarta jest wyłącznie w drugiej (spośród trzech) zawartej w Mszale modlitwie na jej poświęcenie na początku Mszy świętej. Można tylko ubolewać, że pokropienie wodą święconą we Mszy świętej wyszło prawie zupełnie z użytku, zanikło wraz z odejściem starych proboszczów, przyzwyczajonych do tego obrzędu.
Ks. Gabriel Amorth, odpowiedzialny za przygotowanie kandydatów do pełnienia posługi egzorcysty, zachęca księży, by wrócili do poświęcania wody według przedsoborowego Rytuału. Tylko i wyłącznie woda poświęcona zaczerpniętą z niego modlitwą (na język polski z łaciny tylko częściowo przetłumaczoną) może być nazywana „egzorcyzmowaną”, gdyż nie tylko tak nazywa ją Rytuał: aqua exorcizata, lecz rzeczywiście wypowiadany jest nad nią egzorcyzm. Właśnie w oparciu o stary Rytuał Kościół prosi Boga, by służyła ona do „wielorakich oczyszczeń”: do odpędzania od nas złych duchów mocą Bożej łaski, do uwalniania nas „od wszelkiej nieczystości i szkody”, od zarazy i niezdrowego powietrza oraz wszelkich zasadzek ukrytego wroga, który ma uciekać w popłochu, gdyby „czyhał na pomyślność lub spokój mieszkańców”, względnie napadał na ich zdrowie. Ta właśnie modlitwa wyraża wiarę w to, że moc Bożej uzdrawiającej łaski rozciąga się na „wszystko, na cokolwiek padną krople tej wody”, a więc nie tylko na ludzi. Istnieją świadectwa uzdrowień także zwierząt i roślin, o czym dalej wspomnimy.
Zauważono dobre skutki używania tejże wody „na odległość”. Przecież ksiądz, poświęcając pola, nie idzie na każdy zagon; poświęcając pokarmy, nie podchodzi do każdego koszyczka, zaś przy poświęceniu medalików może objąć modlitwą także będące w kieszeni lub torebce. Nie musi więc ona paść ona na daną osobę czy miejsce – wystarczy, że jest użyta z wiarą, iż Bóg przychodzi z pomocą komuś właśnie tam, może bardzo daleko. Można, strząsając kroplę, wyobrazić sobie daną osobę, by modlitwa Kościoła odniosła swój skutek.
Jeżeli użycie tej wody „na odległość” przynosi dobre owoce, dlaczego nie poświęcać jej również „na odległość”…? Czyż Tym, który ją uświęca, nie jest Bóg, który jest jednocześnie wszędzie? Jest przecież tam, gdzie ktoś przygotował naczynie z wodą oraz tam, gdzie modli się kapłan poświęcający ją!
To prawda, że nie było dotychczas w Kościele takiej praktyki – zwyczaj nakazywał przyniesienie do kapłana przedmiotu do poświęcenia, a tym bardziej wody, do której przez całe wieki wsypywało się szczyptę soli (teraz z reguły tego się nie czyni). Gdy jednak nowe modlitwy posoborowe doprowadziły do wyjścia z użycia wody egzorcyzmowanej, wierni zaczęli jej poszukiwać, a więc np. próbowali zanieść wodę do „specjalnego” poświęcenia do zakrystii. I tu napotykali na tyle problemów (zwłaszcza ze strony młodszych księży, którzy nie mieli nawet pojęcia o istnieniu dawnej modlitwy), że musieli zaprzestać poszukiwań.
Jednak najwytrwalsi nie dali za wygraną… To właśnie wtedy, pod ich naciskiem, z konieczności niektórzy księża dokonali „eksperymentu”: powiadamiani na różne sposoby (przy osobistym spotkaniu, przez telefon, a nawet w liście), że w danym miejscu przygotowano wodę do poświęcenia, poświęcali ją właśnie „na odległość”, tylko w wyobraźni obejmując naczynie i błogosławiąc tę wodę. Jednocześnie wsłuchiwali się uważnie w opowiadania wiernych, którzy z tej wody korzystali, by się przekonać, czy jej użycie przynosi podobne owoce jak wówczas, gdy posłużono się wodą poświęconą w sposób tradycyjny. Ponieważ po dobrych owocach, zgodnie ze wskazówką Pana Jezusa, dało się poznać dobre drzewo, mogli dalej śmiało stosować tę praktykę, i czynią to do dnia dzisiejszego(1). Istnieje grupa dziesięciu księży, którzy umówili się, że będą czynić to nie tylko indywidualnie – gdy ktoś ich osobiście poprosi o poświęcenie – lecz także wspólnie, o umówionej godzinie. Chodzi o poświęcenie wody raz w miesiącu, w Pierwsze Soboty o 100000 rano. Znają ten termin tysiące Polaków w Kraju i za granicą, przygotowują wodę do poświęcenia, a nawet sami, gdy mogą, łączą się w duchu z poświęcającymi ją księżmi i przyjmują ich błogosławieństwo(2).
Na pewno nie zaistniałaby powyższa praktyka, gdyby wierni nie opowiadali sobie nawzajem o „skuteczności” wody egzorcyzmowanej; pozostałaby do dzisiaj tylko domeną księży egzorcystów, a więc wąskiego kręgu walczących z szatanem na mocy polecenia i władzy udzielonej im przez biskupów. A przecież na mocy sakramentu chrztu, a zwłaszcza bierzmowania, wszyscy chrześcijanie powołani są do codziennego zmagania się z piekielnym przeciwnikiem, nie powinni więc lekceważyć tak potężnej broni przeciwko niemu, jakim jest woda egzorcyzmowana.
Na atak najlepiej jest odpowiadać, jeśli to tylko możliwe, kontratakiem, a więc nie tylko nie uciekać z pola walki, lecz śmiało uderzyć w napastnika. Takie uderzenie umożliwia nam właśnie woda święcona, co warto zilustrować na kilku przykładach.
Duch nietrzeźwości często bardzo boi się tej wody, z wiarą używanej przez otoczenie osoby nadużywającej alkoholu. Według relacji żon alkoholików nawet oni sami prosili, by ich ratować przed atakami „okrutnych zjaw”, a w.e. (tym skrótem będziemy dalej zastępować słowa: „woda egzorcyzmowana”) odpędzała te zjawy. Kropla w.e., wpuszczona do butelki z wódką, spowodowała w jednym wypadku całkowitą utratę przez wódkę mocy („Wylałaś wódkę, a nalałaś wody!” – krzyczał uzależniony), w drugim zaś – niemożność jej picia z powodu wymiotów.
Duch nikotynizmu, który bywa dość mocny (potrafi przy wypędzaniu miotać zniewolonymi, a nawet odebrać przytomność), także mocno reaguje na w.e.: łyk tej wody może spowodować ustanie głodu nikotyny (bywa, że na zawsze), podobny skutek zauważono przy pokropieniu nią paczki papierosów.
Skoro przyglądamy się wpływowi w.e. na ciało, należy powołać się na mnóstwo opowiadań, które aż szkoda że nie zostały zapisane i zebrane w księdze. Dotyczą one cudownych uzdrowień ludzi, zwierząt, a nawet roślin. Zacznijmy od końca:
– rośliny w czasie ogromnej suszy skrapiane codziennie odrobiną w.e. (tam, gdzie ich podlewanie było niemożliwe ze wzgl. na dużą odległość) urosły tak ogromne, że budziły podziw sąsiadów, którym wszystko powysychało.
– W.e. chroniła wielokrotnie uprawy (na polu i pod folią) przed szkodnikami oraz chorobami, a nawet przed złodziejami.
– Rośliny i drzewa, które zaczynały obumierać, w.e. przywracała do życia.
Zwierzęta, o dziwo, potrafią odróżnić wodę zwykłą od poświęconej, którą chętnie piją, gdy są chore. Podobne zjawisko zauważono u małych dzieci, które, jakby prowadzone niewidzialną ręką (Anioła Stróża?), często znajdują tę wodę gdzieś w kredensie i wypijają, a nieco starsze nawet o nią proszą.
– W chlewie moich parafian wszystkie (duże już) prosięta padały z głodowego wycieńczenia, pomoc weterynarza okazała się nieskuteczna. Gospodyni przypomniała sobie o w.e., pokropiła nią wieczorem koryto z karmą, a rano przekonała się, że zostało opróżnione. Obok niego stało drugie – pełne, którego nie pokropiła… Przy codziennym używaniu w.e. wyprowadziła wszystkie prosiaki z ciężkiego stanu(3).
– Inna mieszkanka tej samej wsi, używając w.e. „poprawiła” weterynarza, bezskutecznie usiłującego, przy pomocy zastrzyków, pomóc jej maciorze, która oprosiła się i długo leżała bezsilna. Wystarczyła kropla tej wody, by świnia zerwała się na równe nogi, odzyskując siły.
Dobry Bóg, wysłuchując modlitwy Kościoła, przychodzi z pomocą używającym w.e. na wiele różnych sposobów, aby tylko czynili to z wiarą (przejawiającą się w ufności, najczęściej wyrażonej w ich modlitwie). Tak więc skrapiają nią oni mieszkanie, gospodarstwo, pola i ogrody, osoby chore i atakowane przez szatana (nawet, jak wyżej wspomniano, „na odległość”), ich łóżko i ubranie; dodają kilka kropli do pokarmu ludzi i zwierząt, wpuszczają do studni dla oczyszczenia w niej wody i uczynienia jej zdrową. Chorzy dotykają w.e. zaatakowanych części ciała, stosują kroplę do przemywań, do okładów, często do picia(4). Użycie jej, połączone z krótkimi egzorcyzmami dostępnymi dla ludzi świeckich, oddala burze i chmury gradowe, gasi ogień pożarów. Im starsi będą świadkowie niezwykłych zdarzeń, tym więcej na ogół potrafią ich opowiedzieć, jak też liczniejsze wskazać zastosowania w.e.(5)
W.e. nie działa w sposób „magiczny”, jak zaklęcie dobre na określone sytuacje, gdyż Boga można tylko pokornie prosić o łaskę (jak przy użyciu także innych poświęconych przedmiotów), a nie narzucać Mu swojej woli, nie dyktować, co ma dać, kiedy i w jakich ilościach. Z tego względu nie zawsze odpowiedź Nieba będzie taka sama w podobnych do siebie sytuacjach, lecz zależy w pierwszym rzędzie od samego Boga i Jego planów względem nas, w drugim zaś od naszej wiary i ufności w Nim pokładanej.
Głęboka wiara cechowała prawdopodobnie pielęgniarza, który w B. P. rozchylił wargi dziewczyny, od miesięcy po wypadku samochodowym sztucznie podtrzymywanej przy życiu, i wlał jej kilka kropli w.e. Zauważywszy, że się zakrztusiła, wybiegł na korytarz z wołaniem: „B. żyje!” Gdy wrócił na czele personelu medycznego, jakież było jego zdziwienie, gdy zastał ją już siedzącą na łóżku i usłyszał jej słowa do siebie skierowane: „Co ty mi dałeś do picia…? Bo gdy mi to coś wlałeś do ust, jakiś głos mi powiedział: «B., weź się za siebie!» I oto jestem zdrowa!” Rzeczywiście była zdrowa, po krótkiej obserwacji opuściła szpital, choć przy tak mocnym stłuczeniu mózgu nikt nie dawał jej szans na powrót do życia w ogóle, a tym bardziej do życia samodzielnego.
Na zakończenie kilka uwag co do wpływu w.e. na naszą sferę duchową. W modlitwie Kościoła przy jej poświęceniu zawarta jest prośba o oddalenie wszystkich zasadzek ukrytego wroga oraz wszystkiego, co chyha na pomyślność lub spokój mieszkańców. Prośba ta decyduje o niezmiernie szerokim polu jej zastosowań, co znajdowało potwierdzenie w przedsoborowej praktyce Kościoła. W nowym Rytuale użycie wody święconej do
poświęcenia przedmiotów jest prawie zawsze dowolne, a najczęściej w praktyce zupełnie pominięte. Nie znaczy to wcale, że powinno być pominięte, lecz że użycie wody uzależniono od decyzji osoby dokonującej poświęcenia. Można tylko zachęcać wszystkie te osoby, by nie odchodziły od praktyki, tak mocno wrośniętej w życie Kościoła wielu wieków, tym bardziej, że ilość chorób i zagrożeń ze strony piekła nie maleje, lecz ciągle wzrasta. Jeśli jednak od tej praktyki odejdą, niech przynajmniej osoby świeckie, na ile to tylko możliwe, zastąpią w tym duchownych, posługując się wodą święconą jak najczęściej, najlepiej egzorcyzmowaną.
==========================================
Świadectwa
Mieszkam na III piętrze. Sąsiedzi z IV piętra mieli wielkiego czarnego psa, którego zawsze się bałam. Sprowadzany na dół, zwykle z dużą siłą udrzał bokiem lub tyłem w moje drzwi. Pewnego razu poświęciłam schody w.e. tuż przed 150000, przed wyprowadzeniem bestii na spacer. W chwilę potem usłyszałam na schodach ruch oraz mocny głos właścicielki psa, więc wyjrzałam przez wziernik. Stała z psem między dwoma piętrami i popychała go, bo nie chciał schodzić i skomlił. Zawołała do męża: „Co mu się stało, nie chce iść!” Próbował przeskoczyć balustradę, lecz i na dole schody były pokropione. Wyszedł sąsiad i we dwoje popchnęli psa, a ten ze skowytem, jak poparzony, wielkimi susami przebiegł przez miejsca skropione w.e. Własnym oczom nie wierzyłam… i pewno nie uwierzyłabym, gdyby ktoś mi to opowiadał!
Moja córka E. mieszka na „Czubach” w Lublinie. W bloku w pobliżu 2 wind jest hol, na którym zbierali się chłopcy palący papierosy, pijący alkohol, a może i zażywający narkotyki. E. zaczęła systematycznie kropić to miejsce w.e. W niedługim czasie wszyscy oni przestali tam się zbierać.
W tymże bloku mieszkał chłopiec samotny. Jego matka robiła karierę za granicą, co jakiś czas przysyłała mu pieniądze, czasami przyjeżdżała. Chłopiec sprowadzał kolegów, odbywały się głośne libacje. Nie pomagały groźby sąsiadów, że sprowadzą policję, zresztą policja znała ten problem. E. i jej sąsiadka T. systematycznie skrapiały w.e. korytarz, zwłaszcza przed drzwiami tego chłopca. Po jakimś czasie przyjechała matka i wyprowadzili się stamtąd.
Sąsiad córki, alkoholik, załamany psychicznie po odejściu dwóch kobiet (uważał je za swoje żony, z drugą miał synka), pocieszał się towarzystwem kolesiów. Dał się jednak mojej córce (po jej szturmie modlitewnym do nieba) namówić na leczenie odwykowe. W szpitalu uczęszczał nawet stale na Mszę świętą, przystępował do Komunii. Po powrocie do domu znów oblegali go kompani od kieliszka. Wtedy córka skrapiała jego mieszkanie w.e., a nawet sam dał się do tego namówić (przygotowywał wodę do poświęcenia w I Soboty Miesiąca). Odtąd kolesie już go nie odwiedzają, jest w lepszej kondycji psychicznej, opiekuje się nawet synkiem podczas pracy jego matki poza domem. Gdy jest sam w domu, zwykle odmawia Różaniec.
Na osiedlu z małego sklepu zrobiono pijalnię piwa. Wiadomo, co się działo: przekleństwa pijanych mężczyzn rozlegały się wokół niej. Sąsiadka córki skrapiała to miejsce w.e. (kiedy – nie wiadomo, może w nocy?). Powiedziała o tym córce dopiero wtedy, gdy pijalnia była w stanie likwidacji. Wkrótce ją zamknięto.
Opowiadanie z Siedlec z końca sierpnia 2003 roku – zapamiętał ks. A.S.
Spałam twardo, zmęczona dyżurem w szpitalu, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, co się wokół mnie dzieje. Nagle we śnie rzuciły się na mnie jakieś potwory i zaczęły mnie dusić za szyję, obezwładniać. Gdy przerażona doszłam do przytomności, schwyciłam butelkę z w.e, wypijając łyk, żegnając się, skrapiając mieszkanie. Gdy za chwilę weszłam do pokoju, w którym moje dzieci oglądały film w TV, ze zdumieniem przekonałam się, że był to film… o wampirach! To były te same bestie, które zaatakowały mnie we śnie!
W listopadzie 2003 pisze matka, że synowi pierwszego dnia nawet smakował papieros nasączony w.e., ale zaraz potem go „odrzuciło”. Po 4 dniach nie mógł już wcale palić i postanowił że rzuca na zawsze. Na razie nie ma z tym trudności.
Ks. A.S. zaniósł do drukarni dyskietkę z tekstem do wydrukowania. Drukarka tworząca matrycę „strajkowała”: zsuwała tekst na prawo i obcinała go, zostawiając po lewej wielki margines. Kolejne próby niczego nie zmieniły. Ksiądz wyjął z torby w.e., pokropił komputer i drukarkę prosząc, by podjąć jeszcze jedną próbę. Druk matrycy na specjalnym papierze przebiegał odtąd bez zakłóceń!
==============================================
PRZYPISY
1. Broszura, zachęcająca do korzystania z tej nowej praktyki, otrzymała aprobatę jednej z kurii diecezjalnych, więc tym odważniej mogli wdrożyć tę praktykę, choć nie bez zdziwienia, a nawet krytyki ze strony niektórych duchownych.
2. Niektórzy wierni pytają, czy muszą być obecni przy naczyniu z wodą, a także czy naczynie musi być otwarte. Odpowiedź na oba pytania brzmi, oczywiście, NIE, gdyż wystarczy z ich strony samo pragnienie posiadania poświęconej wody w przygotowanym przez nich naczyniu, a uświęcająca ją moc Boga przenika, mówiąc żartobliwie, także przez korek…
3. Ktoś powie może: „I gdzie tu szatan…?” Z pewnością istnieje „duch śmiertelnego wygłodzenia”, który daje się we znaki także ludziom (nazwano jego działanie „anoreksją”). Ileż to dzisiaj dzieci i młodzieży staje się przedmiotem jego ataku, co zresztą mogą potwierdzić księża egzorcyści. Groźny jest także duch, powodujący coś wręcz przeciwnego: niepohamowane obżarstwo, które
zwykło się uważać za (tajemniczą) „chorobę” („bulimia”).
4. Ponieważ w.e. jest wyłączona z tzw. „użytku świeckiego”, nie może być używana, jak zwykła woda, jako napój przez ludzi spragnionych (chyba że na pustyni), także do mycia, do gotowania posiłków czy zwykłego podlewania roślin. Może natomiast, w niewielkiej ilości, podobnie jak używa się w niewielkich dawkach leków, mieć zastosowanie wszędzie tam, gdzie potrzebna jest jako lekarstwo dla duszy lub ciała oraz jako broń przeciwko szatanowi. Tak więc łyk jej można wypić w duchu modlitwy, nie powinno się natomiast gotować jej na herbatę (choć do herbaty można wpuścić niewielką jej ilość).
5. Wiąże się to m.in. z faktem, że w ich czasach nie było innej wody święconej, niż egzorcyzmowana

Za ks.A.S

Posted in Kościół, Uzdrowienia, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: | 205 Komentarzy »

Uzdrowienie niewidomej Joëlle w Medziugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 grudnia 2010

16 października 2010 r. grupa 46 pielgrzymów z Szwajcarii wyruszyła autokarem do Medziugorje. Wśród nich była niewidoma kobieta Joëlle, jej 12-letnia córka Vinciane oraz Claudia przyjaciółka rodziny.

Podróż do Medziugorje nie przebiegała dobrze. Po dwóch dniach przybyli do granicy Bośni i Hercegowiny tylko po to, aby dowiedzieć się, że szwajcarski autokar nie ma właściwych dokumentów, aby przekroczyć granice. Autokar z pielgrzymami pojechał na inne przejście graniczne, aby spotkać się z tą samą decyzją urzędników. Nie mógł wjechać na teren BiH.
Na szczęście na drugim przejściu zauważono, że jest rejsowy autokar jeżdżący na trasie do Medziugorje. Rozładowano bagaże i czekano na przystanku. W końcu około godz. 20: 00 pielgrzymi dotarli do wioski.
Następnego dnia grupa wyszła na Górę Objawień, zabierając ze sobą niewidomą kobietę. To nie była łatwa droga, bo padał deszcz, ale wśród pątników był wielki duch solidarności. Wieczorem grupa zebrała się znów i wzięła udział w wieczornym programie modlitewnym w kościele św. Jakuba. W czasie Mszy św. Joëlle poczuła się dziwne niespokojna po przyjęciu Komunii św., ale jej niepokój uciszył ksiądz, który im towarzyszył. 

Następnego dnia większość grupy wyszła na Górę Kriżevac. W tym czasie Joëlle i kilku innych pielgrzymów wraz z księdzem odprawiali Drogę Krzyżową, która jest wokół figury Zmartwychwstałego Zbawiciela. Grupa na Kriżevacu modliła się gorliwie w intencji Joëlle z nadzieją, że odzyska wzrok. Sześć godzin później zeszli z góry, by wziąć udział w wieczornej Mszy św.
W czasie Mszy św. wydarzyło się coś nadzwyczajnego. Kiedy była udzielana Komunia św. Joëlle podniosła głowę i zobaczyła przed sobą duchownego w białej albie. Widziała światła na wysokim suficie i oknach. Szok dla niej był tak wielki, że źle się poczuła i poprosiła przyjaciółkę, aby ją wyprowadziła z kościoła. Kiedy wyszły na zewnątrz powiedziała do Claudii „Widzę światło!”
Kiedy tak szły doszły w pobliże zakrystii gdzie spotkały się z o. Olivierem, księdzem, który przybył z grupą do Medziugorje. Kiedy usłyszał, co się wydarzyło głęboko przejęty natychmiast wrócił do kościoła, by modlić się na Różańcu. Była odmawiana tajemnica chwalebna, która jest odmawiana po zakończonej Mszy św. w Medziugorje.
W tym czasie ludzie zaczęli się gromadzić dookoła Joëlle i Claudii. Ks. Olivier wrócił sugerując, aby wszyscy wrócili do kościoła w dziękczynieniu. Grupa uklękła u stóp ołtarza, by złożyć dziękczynienie i chwałę za cudowne uleczeni Joëlle. Został przypomniany fragment Ewangelii, kiedy to dziesięciu trędowatych zostało uzdrowionych, ale tylko jeden powrócił, aby podziękować.
Następnie grupa przeniosła się do figury Matki Bożej i kontynuowała modlitwę przed powrotem do pensjonatu. 

Kilku pielgrzymów opowiadało, że byli za Joëlle, kiedy przyjmowała Komunię św. i w tym momencie poczuli silny zapach róż.
Ks. Olivier pobiegł przed grupą do pensjonatu i zaprosił wszystkich do dużej sali mówiąc, że chce podzielić się z nimi dobrą wiadomością. Kiedy w końcu Joëlle i Claudia wróciły cała grupa czekała już na nie.
W czasie, kiedy wydarzył się cud, z Joëlle nie było jej córki, Vinciane czekała z resztą grupy, nie wiedząc, co się wydarzyło.

Joëlle wtedy powiedziała do córki, „Vinciane umyłaś włosy?” jej córka odpowiedziała „Tak, tak, ale dlaczego zostaliśmy poproszeni, aby zebrać się w tej sali?” jej mama zadała inne pytanie: „Nie widzisz niczego dziwnego u mnie?” „Nie” odpowiedziała Vinciane. „ Spójrz jeszcze raz!” powiedziała jej mama.

„Widzisz!” zawołała zdumiona córka. Ściskały się z radości przez pięć minut. Można sobie tylko wyobrazić emocje, które towarzyszyły matce i córce oraz wszystkim obecnym. Chwała i dziękczynienie nie gasły, i grupa postanowiła iść pomodlić się pod Niebieski Krzyż w miejscu gdzie objawia się Matka Boża.
Joëlle później przekazała więcej szczegółów o jej uzdrowieniu. Mówiła, że w pierwszą noc po Mszy św., była w stanie widzieć światło, widziała twarze ludzi i że ich wargi poruszają się. Podczas następnych dni jej wzrok stopniowo poprawiał się. Teraz jest zdolna widzieć swoich dwóch braci i rodziców po 42 latach bycia niewidomą. Powiedziała, że to jej rodzice, nauczyli ją kochać Jezusa i Maryję i ona nigdy nie przestała modlić się za nich. Powiedziała, że jest również wdzięczna za dar Vinciane,  „Moja Pochodnia”, jak mówi o swojej córce. 

Po odzyskaniu wzroku, Joëlle stawała wobec wielu trudności dostosowania się do nowego świata, zwłaszcza widząc wysokie budynki i tylu ludzi. Wywołuje to często przykrą reakcję u niej i czuje się chora. Ale Joëlle mówi, że z pomocą Jezusa i Maryi ona pokona problemy i wyzwania, które przyniosło jej uzdrowienie. Teraz może odróżniać kolory, domy, drzewa i roślinność, samochody, ludzi, słońce i jej kota! I chociaż nadal jest pod opieką okulisty, Joëlle powiedziała, że mocno wierzy, że Jezus chce dokończyć proces, który rozpoczął. Jej córka może mieć teraz własny pokój w ich domu i mówi do swojej mamy, „Pokój zamieszkał w naszym domu!”

Na zakończenie Joëlle powiedziała: „To uzdrowienie dało mi ciało dorosłego, ale pozostawiło mnie z sercem dziecka… „

Źródło: medziugorje.blogspot.com

Posted in Cuda, Medziugorje, Uzdrowienia, Świadectwa | Otagowane: , , , | 3 Komentarze »

List s.Emmanuel z 12 września 2010 r.

Posted by Dzieckonmp w dniu 21 września 2010

Drogie Dzieci Medjugorja!


Niech będzie pochwalony Jezus i Maryja!
1 – 2 września 2010 r., Mirjana, otoczona przez wielki tłum złożony przede wszystkim z pielgrzymów włoskich, miała comiesięczne objawienie przy Błękitnym Krzyżu! Po objawieniu przekazała nam następujące orędzie:


„Drogie dzieci! Jestem przy was, ponieważ pragnę pomagać wam pokonywać doświadczenia, jakie stawia przed wami ten czas oczyszczenia. Moje dzieci, jednym z nich jest nieprzebaczanie i nieproszenie o przebaczenie. Każdy grzech rani miłość i oddala od niej – a miłością jest mój Syn! Dlatego, drogie dzieci, jeśli chcecie iść krok w krok ze mną ku pokojowi miłości Bożej, musicie nauczyć się przebaczać i prosić o przebaczenie. Dziękuję wam.”


2 – Dominik i Festiwal Młodych.
3 sierpnia miało miejsce zadziwiające zdarzenie. Przed mówieniem o tym chciałam przeprowadzić poważne dochodzenie na Słowacji u rodziców Dominika. Podaję więc fakty (artykuły w internecie niosą błędy).

Tego lata na Festiwal Młodych przybył z przyjaciółmi w swoim wieku młody 16-letni Słowak, Dominik Juros, z katolickiej rodziny ze wsi Hran. W poprzednich miesiącach Dominik przeżył okres wewnętrznego kryzysu, związanego zwłaszcza z wiarą. Nie chciał więcej służyć do Mszy św. i odmawiał udziału we wspólnej modlitwie z rodzicami. Nawet jeśli ci młodzi przybyli z pielgrzymką, trzeba przyznać, że w ogóle nie interesowali się Festiwalem ani Bogiem. Raczej zachowywali się jak turyści na wakacjach.

3 sierpnia w Medjugorju był wyjątkowy upał. Grupa, zamiast brać udział w programie festiwalu, postanowiła pójść z Janko, swoim liderem, wykąpać się do wodospadów Kravica. Dominik wślizgnął się do mroźnej wody. Płynął na głębokości 3 czy 4 metrów, ale kilka razy udało mu się wypłynąć. Nikt nie zauważył, że on się topił, ludzie myśleli, że to była zabawa. Dziesięć minut później Janko zaniepokoił się, ponieważ nie widział, żeby on się wynurzał. Popłynął do miejsca, gdzie go widział. Z pomocą kilku osób udało mu się wyciągnąć Dominika z wody. Ale jego serce się zatrzymało. Potrzeba było 15 do 20 minut reanimacji, żeby znowu zaczęło bić, ale na drodze do Mostaru zatrzymało się ponownie. Jego płuca już nie funkcjonowały. W szpitalu więc wprowadzono Dominika w stan narkozy. Jego organy zostały podłączone do aparatów.

Nazajutrz jego rodzice pośpieszyli do Mostaru. Wszyscy młodzi na festiwalu gorąco się modlili za niego i powstał piękny łańcuch miłości trwający w dzień i w nocy! Nawet przyjaciele Dominika z autokaru nagle przejęci bojaźnią Bożą zaczęli się modlić. Wszyscy poszli do spowiedzi i uczestniczyli we Mszy św. z wielką gorliwością.

Od 5 sierpnia, otoczony rodziną i wielką ilością modlitwy, Dominik okazał nieoczekiwane oznaki „obecności”. Chociaż nieświadomy, kilka razy uścisnął dłoń swej matki lub wylewał łzy. (Jego matka poświęciła go Matce Bożej od chwili jego poczęcia). Przebudził się 7 sierpnia i jego organy ponownie zaczęły działać. Jego pierwszą reakcją był płacz i błaganie rodziców o przebaczenie. Uścisnął dłoń swej matki i prosił, żeby modliła się z nim, dużo się modliła. Chciał wyspowiadać się z grzechów (sprowadzono księdza). Potem został przetransportowany na Słowację, do szpitala i tam zaczął na nowo chodzić i swobodnie mówić. Cztery tygodnie później wrócił do szkoły. Jego słowacki lekarz dzisiaj mówi, że jego powrót do zdrowia jest zaskakujący.

Dominik opowiedziała o kilku interesujących aspektach swego doświadczenia. Na przykład: gdy ratowali go nieprzytomnego po topieniu się, on „widział” swych rodziców na Słowacji, którzy właśnie siedzieli przed telewizorem i wiedział, co robili i gdzie szli! 8 sierpnia, według osób obecnych i według jego własnych słów, Dominika ogarnęła pewna hiperwrażliwość, połączona z bardzo silnymi walkami wewnętrznymi. Miał wówczas niezwykłą percepcję.

Mówił, że gdy był pomiędzy życiem a śmiercią, czuł się zagrożony przez demony, „ponure sylwetki”, obecne w szpitalu, niektóre obok jego drzwi, a inne siejące zamęt w jego pokoju i oskarżające go. Te sylwetki ciągle próbowały przeszkadzać w modlitwie jego matki, która przebywała u jego wezgłowia. Ale twarz Dominika rozjaśniła się, gdy zauważył obecność pewnej osoby pełnej światła, pokoju i radości; pomyślał, że to jest Matka Boża. Gdy ktoś wchodził do jego pokoju z wodą, wiedział, że jest to woda święcona i myślał: „Och, woda święcona, ona mi pomoże!” Mówił, że mógł chwytać modlitwy swych bliskich i widział je jako spokojne, pozytywne, bardzo pomocne i pełne światła.

Widział czyściec, widział dwóch młodych (z miasta blisko jego miasta), którzy tam cierpieli. Widział, że przy pomocy benzyny spalili samochód i że zabili się w wypadku. Widział aniołów, cudowne istoty całe białe z pięknymi twarzami. Mówi, że widział Jezusa twarzą w twarz i że Jezus ma oczy nadzwyczaj piękne. Gdy rodzina odmawiała koronkę do Bożego Miłosierdzia u jego wezgłowia, spytał: „Czy czujecie ten cudowny zapach?” „Jaki zapach?” – spytała go matka. „Krew Jezusa! Ona ma cudowny zapach!” – odpowiedział.
Muszę pominąć wiele szczegółów…
Dominik często powtarzał, że musimy kochać jedni drugich i przebaczać sobie wzajemnie; że to, co jest w życiu najważniejsze to miłość. Z naciskiem prosił członków swej rodziny, aby traktowali się z większą miłością, nawet w sprawach najmniejszych, żeby zawsze sobie przebaczali i nikogo nie uważali za wroga. Jednocześnie żałował, że zespół medyczny uratował mu życie!

Nie przesłuchiwałam zespołu medycznego w Mostarze. Jest prawdą, że po kilku minutach przebywania pod wodą mózg zostaje uszkodzony z powodu braku tlenu. W przypadku Dominika, tylko Bóg wie, czy pod względem medycznym chodzi o fakt cudowny czy też nie. Mało ważne! To, co wydaje mi się wspaniałe w tym zdarzeniu, które miało miejsce, gdy 40.000 młodych obecnych na festiwalu modliło się w Medjugorju, to jest to, że Pan posłużył się tym przeżywającym kryzys nastolatkiem, żeby wszyscy jego przyjaciele (a także inni jego bliscy) uklękli i wyspowiadali się (to nie był luksus!) i zwrócili się do Boga. Ponadto, tych spośród nich, którzy sprawy ziemskie stawiali na pierwszym miejscu swego życia i myśleli, że obejdą się bez Boga, doświadczenie Dominika otworzyło na inny świat, na inne wartości i przypomniało im najbardziej istotne w życiu przykazanie dane przez Jezusa: „Miłujcie się wzajemnie jak Ja was umiłowałem!”

Dominik więcej sobie nie przypomina, lecz w jego życiu odczuwa się skutki łaski: jest to młody człowiek, który dziś głęboko się modli, który z zapałem przeżywa swą wiarę chętnie łącząc się z rodziną. Ukazuje wielką cześć wobec krzyża Jezusa i wobec Matki Bożej. Wszyscy jego bliscy dziękują za to, co uczyniło mu Miłosierdzie Boże. Nawet dziadek, były uparty przeciwnik Medjugorja, chce teraz tam się udać na pielgrzymkę. Magnificat!

3 – Przebaczenie? Niemożliwe! Orędzie z 2 września wszystkich nas zaskoczyło. Ale jak przebaczać, jeśli mój małżonek mnie bije, oszukuje, zdradza i czyni moje życie niemożliwym? Jak przebaczyć człowiekowi, który zgwałcił moje dziecko? Mojej synowej, która sprawiła, ze mój syn stracił wiarę i nie chce mi powierzyć dzieci? Memu bratu, który ukradł mój spadek? Moim dzieciom, które mnie porzuciły po tym, co dla nich zrobiłam? Jak przebaczyć mojej siostrze, która zniszczyła moją reputację? Temu uwodzicielowi, który doprowadził moją córkę do samobójstwa?

Niemożliwe! Jednak Jezus uczy nas mówić w Ojcze nasz: „Odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”.
Na szczęście to, co jest niemożliwe dla człowieka, jest możliwe dla Boga. Więc jedynym rozwiązaniem jest mówić Jezusowi: „Mi się to nie uda, moja rana zbyt krwawi! Ale Ty, Jezu, który jesteś tylko Miłością i Miłosierdziem, włóż w moje serce Twoje własne przebaczenie dla tej osoby, proszę Cię o to!” Wtedy prosty fakt szczerej prośby o to skierowanej do Jezusa już jest przebaczeniem. Nawet jeśli dochodzą do nas jeszcze resztki gniewu, nienawiści lub gwałtowności spowodowane naszą zranioną naturą ludzką, dusza cudownie posuwa się do przodu, Bóg widzi naszą dobrą wolę i robi resztę!
„Drogie dzieci, jeśli chcecie iść krok w krok ze mną ku pokojowi miłości Bożej, musicie nauczyć się przebaczać i prosić o przebaczenie”. To orędzie nie zostałoby nam dane, jeśliby nasza Matka Niebieska – która przebaczyła nam to, że zabiliśmy Jej Syna – nie miałaby nam do zakomunikowania o tonach łask przebaczenia… Chwyćmy je! Zdecydujmy się działać od dzisiaj!
Droga Gospo, 15 września obchodzimy święto Matki Bożej Bolesnej. Ty znasz i uczestniczysz w naszym bólu! Wylej na nasze rany Twój balsam pokoju i naucz nas przebaczać!

Siostra Emmanuel +

Źródło; medziugorje.blogspot.com

Kilka lat temu zorganizowałem 2 autokary pielgrzymów do Medjugorje i mieliśmy identyczną sytuacje z tym utonięciem z tym że topił się nam ksiądz niedowiarek w prawdziwość objawień Matki Bożej. Przeżycie tej sytuacji i świadectwo księdza było przejmujące.

Medjugorje, Youth Festival 2010, instrumental song

Posted in Cuda, Medziugorje, Nawrócenia, Objawienia, Uzdrowienia, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , , , | 9 Komentarzy »