Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia, 2029
    Pozostało: 9 lata.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for the ‘Z prasy’ Category

Mamy broń nuklearną

Posted by Dzieckonmp w dniu 13 marca 2020

Podobno Stany Zjednoczone zabrały swoją broń nuklearną z tureckiej bazy lotniczej Incirlik – co samo w sobie jest bardzo dobrą informacją – a następnie przewiezły ją do Niemiec , Polski i państw bałtyckich. 

Pięć samolotów C-17A wylądowało pod Incirlik na przełomie lutego i marca, załadowało wszystkie amerykańskie bomby nuklearne, a następnie sprowadziło je do Niemiec, Polski i jednego z krajów bałtyckich (Estonia, Łotwa, Litwa). Urzędnik Air Mobility Command potwierdził, że amunicja nuklearna przybyła do Powidza w Polsce na początku marca.

Źródło: https://theduran.com/us-nukes-reported-delivered-to-poland/

Posted in Ciekawe, Polityka, Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: , | 265 Komentarzy »

Dlaczego świat milczy? Jest skuteczny lek na Koronawirusa?

Posted by Dzieckonmp w dniu 5 marca 2020

Wideo opublikowane we wtorek 25 lutego przez profesora wirusologii Didiera Raoulta uważanego za wiodącego światowego eksperta w dziedzinie chorób zakaźnych, pierwotnie zatytułowane „Endgame Koronawirus ” ogłaszające, że leczenie zostało znalezione i wykazano skuteczność przeciwko Covid-19 , w ogóle nie zostało zauważone  przez media.

Po entuzjazmie tego profesora, który zajmuje się wirusami od ponad 30 lat, można by się spodziewać powodzi nagłówków w gazetach i na portalach ogłaszających wiadomość, a przynajmniej, że zostanie wspomniane o tym w wiadomościach informacyjnych w gazetach specjalistycznych. Ale nie, zapdła prawie cisza radiowa, gazetowa. Więc dlaczego? Lekarstwo bardzo tanie więc nie ma kasy tak jak ze szczepionki którą to już za kilka tygodni ma wyprodukować Izrael.  Przede wszystkim badania nie przeprowadziły Stany Zjednoczone ani Europa, ale Chińczycy którzy swoje wyniki opublikowały w Chinach, a nie w prestiżowym zachodnim recenzowanym czasopiśmie, toteż są traktowane z pogardą.  Jednak Raoult, który wyjaśnia, że ​​pracował w przeszłości z Chinami, wyjaśnia, że ​​dziś chińczycy są najlepszymi ekspertami i że po prostu przeskoczyli resztę świata.

Następnie Raoult wyjaśnia, nie jest on paryżaninem, bo pochodzi tylko z Marsylii a zabronione jest udzielanie elitom lekcji. Tak to jest, jesteśmy we Francji. Celem systemu opieki zdrowotnej nie jest tak naprawdę leczenie ludzi, ale poprzez lekarzy umożliwienie laboratoriom czerpania korzyści. W tych warunkach leczenie zaproponowane przez Chińczyków stanowi problem. Dwie tabletki chlorochiny dziennie w cenie 10 centów za jednostkę przez 10 dni to łącznie 2 euro. Ponadto leczenie to znane jest od 70 lat i nie ma już patentów. Marża finansowa dla firm farmaceutycznych jest zatem bardzo niska, zwłaszcza w porównaniu z hipotetyczną szczepionką.

 

W przypadku Covid-19 wymagałoby to leczenia pacjentów przez dziesięć dni  Chlorochiną.

Dawka zalecana przez chińskich naukowców  (nie należy przekraczać 20 mg / kg / dzień, tj. 1200 mg dla osoby o masie 60 kg, 1500 mg dla 75 kg,

 

– Oto link do chińskiej publikacji w formacie pdf:

https://www.jstage.jst.go.jp/article/bst/advpub/0/advpub_2020.01047/_pdf/-char/en

 

Translatorem tłumaczone

http://translate.google.com/translate?hl=pl&sl=auto&tl=pl&u=https%3A%2F%2Fwww.jstage.jst.go.jp%2Farticle%2Fbst%2Fadvpub%2F0%2Fadvpub_2020.01047%2F_pdf%2F-char%2Fen

Posted in Ciekawe, Dziwny jest ten świat, Nasz smutny czas, Polityka, Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: , | 181 Komentarzy »

Ważne słowa prezesa PiS

Posted by Dzieckonmp w dniu 15 lutego 2020

Mądre i trudne decyzje nie zawsze zrozumiane są od razu. Niektórzy potrzebują na to czasu, inni nie pojmą ich nigdy. Decyzja prezydenta Dudy sprzed prawie trzech lat o zawetowaniu ustaw sądowych, w których nie uwzględniono sugerowanych przez niego zmian, niewątpliwie do takich należała. I choć duża część obozu Zjednoczonej Prawicy nie potrafiła tej decyzji pojąć, prezes PiS podziękował dziś za nią prezydentowi. Zapewnił też, że to on jest kandydatem marzeń niepodległej Polski.

Przyszedł problem utrzymania społecznego spokoju. Problem, który wymagał nowych decyzji, niekiedy trudnych do zrozumienia nawet dla naszego obozu. On tę decyzję podjął. To był być może najtrudniejszy moment w jego prezydenturze. Dziękujemy mu za to

— powiedział Jarosław Kaczyński na konwencji otwierającej kampanię wyborczą Andrzeja Dudy.

To ogromnie ważne słowa. Decyzja prezydenta o zawetowaniu ustaw, które jego zdaniem naruszały praworządność i co najważniejsze, nie uwzględniały poprawek, o wprowadzenie których prosił, spotkała się z ogromnym niezrozumieniem, a od wielu wręcz z hejtem. Z tych opinii przebijała chęć zawłaszczenia, podporządkowania prezydenta krótkowzrocznie pojętej sprawie. Niektórzy rzucali najbardziej obrzydliwe oskarżenia. Prezydent jednak patrzył szeroko. Brał pod uwagę szeroki kontekst i dalekosiężne skutki i głęboko analizował społeczną sytuację wewnętrzną. Dziś prezes PiS Jarosław Kaczyński przyznał, że to była decyzja dobra i za tę decyzję prezydentowi podziękował.

Ze strony Jarosława Kaczyńskiego padło wiele istotnych słów. Było to jedno z cenniejszych podsumowań prezydentury Andrzeja Dudy. Prezes PiS określił go „prezydentem marzeń” niepodległej Polski. „Rzadko się zdarza, żeby jeden człowiek miał aż tyle atutów” – stwierdził.

Potrzeba długomyślności, siły woli i niezłomnego charakteru, żeby widząc więcej, utrzymać swoją decyzję, pomimo potężnej presji. Tamto weto uchroniło nas prawdopodobnie przed rozlewem krwi. Ktokolwiek uczciwie pamięta tamtą atmosferę, musi przyznać, że tak potężnych emocji na ulicy nie było od dawna, a rozmaite ośrodki w dowolny sposób grali nastojami społecznymi. Towarzyszyło temu wiele niebezpiecznych rozgrywek międzynarodowych i chęć sięgnięcia po interwencję zewnętrzną.

Każda decyzja mówi o człowieku bardziej niż jego deklaracje. Pokazuje jego szeroki lub wąski horyzont. Zdolność do podejmowania samodzielnych decyzji lub słabość charakteru. Prezydent udowodnił, że jedynym wyznacznikiem jego decyzji jest jego własne sumienie i interes narodowy, który jako prezydent rozpoznawać musi w szerokim kontekście z pełną świadomością skutków. Ta zdolność, wsparta samodzielnością i niezłomnością decyzji sprawiają, że jest wyjątkowo mocnym kandydatem. Sprawdzonym, wiarygodnym i wiernym słowu danemu Polakom i Polsce.

wpolityce.pl

Posted in Patriotyzm, Polityka, Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: , , | 89 Komentarzy »

Obrzydliwy atak gówno prawdy na Jana Pawła II

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 marca 2019

Zaczęło się wcześniej niż myślałem.

Nic nie napiszę tylko link wstawię

http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,24563822,czlowiek-stojacy-na-czele-przedsiebiorstwa-przemocy.html?utm_campaign=amtpc_FB_Gazeta

Posted in Alert, Szatan, Z prasy, Zdrajcy Polski | Otagowane: | 180 Komentarzy »

Wściekłość totalnych na 500+ na każde dziecko

Posted by Dzieckonmp w dniu 26 lutego 2019

Zaproponowana tzw. piątka Kaczyńskiego dla Polków spowodowała wściekłość w obozie totalnej opozycji. Ogarnęła ich totalna nienawiść nie tylko do Jarosława Kaczyńskiego ale także do nas Polek i Polaków jak i naszej Ojczyzny.

Organizują już  walkę z tym programem poprzez różne protesty różnych grup społeczeństwa. Te plany które odkryłem to:

SLD

Haniebne plany ZNP. Chcą sparaliżować egzaminy ósmoklasistów i gimnazjalistów. To mają być nauczyciele?

Sławomir Broniarz jest niezadowolony z nowych propozycji programowych Prawa i Sprawiedliwości, które zakładają m.in. wypłatę trzynastych emerytur i rozszerzenie programu 500 plus na wszystkie dzieci. W ramach protestu chce sparaliżować egzaminy ósmoklasistów i gimnazjalistów.

„Największy związek zawodowy nauczycieli – ZNP – po złożonych w sobotę przez PiS obietnicach m.in. pomocy dla emerytów i rencistów, oraz dodatkowych pieniędzy na program 500 Plus, zapowiada zaostrzenie zaplanowanego wiosną protestu”.

„Sobotnie obietnice PiS rozdawania pieniędzy z pominięciem edukacji przelały czarę goryczy” – mówi szef ZNP. Mówi że koniecznie trzeba zrobić wielodniowy strajk w czasie kwietniowych egzaminów gimnazjalnych i ósmoklasistów.

To szokujące informacje. Nauczyciele chcą sparaliżować egzaminy, które będą jednym z najważniejszych momentów w dotychczasowym życiu ich uczniów. A wszystko w proteście przeciwko temu, że dodatkowe pieniądze trafią właśnie do uczniów, a nie do nauczycieli.

PSL

Szef Agrounii Michał Kołodziejczyk – milioner wpadł w szał po usłyszeniu wiadomości że Rząd PIS wprowadza w życie piątkę Kaczyńskiego i o mało co nie opluł się sam.

Rolnicy mają dość ! Zorganizujemy protesty na wzór żółtych kamizelek z Francji – to zaboli rząd oj zaboli. Rolnicy mówią dość zakłamaniu PiS-owskich szabesgojów! Rolnicy wzywają do wyjścia na ulicę w żółtych kamizelkach! Polaku nie bądź bierny i wesprzyj rolników. Polak z Polakiem przeciw PiS-owskim szabesgojom! Jak oglądałem na filmiku jak się wydzierał wrzeszcząc na PIS zauważyłem że ślina mu po brodzie się lała z nienawiści do wszystkiego co polskie co stanowi naszą Ojczyznę. Rosyjska podrzutka miesza w głowach ludziom na wsi, byle by doszedł po tej drabince do koryta bo milioner to za mało, trzeba zawalczyć by być miliarderem, bo to nowsza moda.

 

NOWOCZESNA

Hartwich zapowiada protest osób niepełnosprawnych. „To będzie nasza odpowiedź na konwencję PiS”

Hartwich jest oburzona faktem, że podczas konwencji Prawa i Sprawiedliwości nie zapowiedziano dodatkowych środków dla osób niepełnosprawnych. Na kilka dni przed wyborami do Parlamentu UE rozpoczniemy STRAJK! Będziemy okupować Sejm!

 

To będzie nasza odpowiedź na tę konwencję

– powiedziała.

PO

POlszewiki na razie dogadują ruchy z Niemcami, Brukselą i Sorosem. Zanim uzgodnią z nimi taktykę zaszczuwają  Zofię Klepacką, mistrzyni świata w windsurfingu.

Chcą ją zaszczuć, ale mistrzyni świata nie poddaje się. Zofia Klepacka namawia rodziców do sprzeciwiania się seksindoktrynacji dzieci.

Zofia Klepacka, mistrzyni świata w windsurfingu protestuje przeciwko propagowaniu przez Trzaskowskiego w Warszawie i szkołach ideologii LGBTPOKO. Mimo nagonki na nią i cenzury Facebooka namawia rodziców do sprzeciwiania się.

Sportsmenka napisała na Facebooku i zwróciła się do prezydenta Warszawy Trzaskowskiego: „Mówię kategoryczne NIE dla promocji środowisk LGBT i będę bronić tradycyjnej Polski. Czy mój dziadek walczył o taką Warszawę w Powstaniu? Nie wydaje mi się. Panie Prezydencie, może się Pan lepiej weźmie za sport w Warszawie, który kuleje?

Cenzura Facebooka skasowała post a samą mistrzynię próbują w mediach społecznościowych zaszczuć tolerancyjni ludzie z LGBTNSDAP.

Klepacka jednak nie rezygnuje z głoszenia swych poglądów i namawia rodziców do sprzeciwiania się seksindoktrynowaniu ich dzieci.

Brązowa medalistka z igrzysk w Londynie i mistrzyni Europy z 2017 roku pisze na Facebooku: Jak nie chcecie aby wasze Dzieci uczestniczyły w zajęciach, spotkaniach, pogadankach, które proponuje lgbt, dostępne jest oświadczenie, które możecie złożyć jako Rodzic w każdej Warszawskiej Szkole i Przedszkolu!!! Dostępne w Kościele, bądź na stronie Stowarzyszenie Rodzice Chronią Dzieci.

 

Posted in Polityka, Warto wiedzieć, Z prasy, Zdrajcy Polski | Otagowane: , , , , , , , | 177 Komentarzy »

Kard. Gerhard Mueller: Dziękujcie Polsce, a nie pouczajcie na temat demokracji!

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 października 2018

Ze względu na cisze wyborczą komentarze będą wpadać do spamu a ja w momencie gdy będę przy komputerze będe je przywracał te które nie łamią ciszy wyborczej.

———————————

Podczas II Międzynarodowego Kongresu „Europa Christi” prefekt Kongregacji Nauki Wiary, kard. Gerhard Mueller wstawił się za Polską. Zdaniem hierarchy, żaden kraj nie ma prawa pouczać nas na temat zasad demokracji. Dlaczego? „Polska uczyniła najwięcej dla zachowania demokracji w Europie”-wskazał kard. Mueller. 

Hasło tegorocznej edycji Międzynarodowego Kongresu Ruchu „Europa Christi” to „Wizja Europy w ujęciu św. Jana Pawła II”. Kongres odbywa się w dniach 14-22 października w Częstochowie, Warszawie, Rzeszowie, Lublinie, Łodzi i Krakowie. Co powiedział prefekt Kongregacji Nauki Wiary podczas V sesji tego wydarzenia? Na początek duchowny podkreślił, że chrześcijaństwo z całą pewnością nie jest religią irracjonalną, zainteresowaną wyłącznie swoimi wyznawcami. Wręcz przeciwnie, chrześcijaństwo jest uniwersalne.

„Żaden naród nie może być nauczycielem innych w Europie. Żadna europejska instytucja nie może narzucać innym swoich wartości”- mówił kard. Gerhard Mueller. Hierarcha wskazał, że Europa zbudowana jest na chrześcijańskich wartościach, a ich negacja wynika z ideologii marksistowskiej. Stąd kraje, którym zależy na rechrystianizacji kontynentu spotykają się z silnymi atakami.

„Najpierw chciano w ten sposób zniszczyć katolicką Irlandię, teraz Polska jest w centrum zainteresowania tych środowisk”- zauważył prefekt Kongregacji Nauki Wiary. Te ataki przejawiają się m.in. „pouczaniem Polski na temat zasad demokracji”.

„Polska jest tym krajem w Europie, który najwięcej uczynił dla demokracji, dla wolności, dla samostanowienia narodu, dla godności osoby ludzkiej. W swojej historii Polska najwięcej ucierpiała i najwięcej walczyła”- ocenił kardynał, który przypomniał historię naszego kraju, między innymi rozbiory, a więc okres, gdy Polska została podzielona między trzech zaborców. Choć kraj zniknął z mapy świata, jednego nie udało się uczynić zaborcom: nie zaatakowali duszy polskiej.

„Dzisiejszy atak na Polskę jest gorszy, bo wtedy rozerwano tylko ciało. Dzisiaj chodzi o śmiertelny cios, który ma być zadany polskiej duszy. Wewnętrzne współrzędne chrześcijańskiej Polski mają zostać zniszczone”- podkreślił hierarcha. Kardynał Gerhard Mueller ocenił, że najlepszym przykładem tego ciosu zadanego polskiej duszy jest film „Kler” Wojciecha Smarzowskiego. Zdaniem duchownego, celem reżysera nie było pokazanie dramatu poszczególnych duchownych, lecz „dyfamacja całej katolickiej Polski”.

„Tak, jak kiedyś magnaci z pomocą pieniędzy pruskich i rosyjskich zdradzili Polskę, tak teraz są Polacy, którzy chcą zniszczyć wewnętrzną tożsamość Polaków. Jak to zrobić? Wzbudzić nieufność wobec innych (…) Znamy to z przeszłości – w hitlerowskich Niemczech były takie filmy zrealizowane – ci źli Polacy, ci źli Żydzi, ci źli Rosjanie. To powoduje resentymenty, niechęć do innych, stereotypy i prowadzi do kampanii nienawiści”- mówił prefekt Kongregacji Nauki Wiary. Tymczasem- wskazał kard. Mueller- to właśnie duchowieństwo zapobiegło duchowej i intelektualnej dewasacji Polski w czaasach rozbiorów, a następnie drugiej wojny światowej i komunizmu. Na miejscu Donalda Tuska hierarcha „nauczyłby wszystkich w Parlamencie Europejskim powiedzieć jedno słowo po polsku: dziękuję”.

„Dziękuję za to, czego Polska dokonała w Europie”- powiedział duchowny, w którego ocenie nie tylko Polska jest atakowana, ale cały Kościół Katolicki. Nasz kraj to jedynie przykład, jak „przemocą zniszczyć chrześcijaństwo”. Obywatele krajów zachodnich mówią często Polakom „jesteście średniowieczni, zacofani”-zauważył kardynał, po czym zaapelował do Polaków, aby nie słuchali takich opinii i byli świadomi swojej tożsamości.

„Walczcie tak, jak żołnierze Armii Krajowej przeciwko tyranom, tak jak górnicy z kopalni „Wujek” (…) My reprezentujemy kulturę życia, na bazie Zmartwychwstania sprzeciwiając się nienawiści i temu, co ohydne”- podkreślił prefek Kongregacji Nauki Wiary.

fronda.pl

Posted in Kościół, Warto wiedzieć, Z prasy, Świat innymi oczami | Otagowane: , | 60 Komentarzy »

w Watykanie wybuchła bomba atomowa

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 sierpnia 2018

list księdza arcybiskupa Vigano

 

Publikujemy poniżej tłumaczenie opublikowanego w niedzielę na łamach portalu Life Site News listu księdza arcybiskupa Carla Marii Viganò. Były nuncjusz apostolski w Stanach Zjednoczonych ujawnił bulwersujące okoliczności ukrywania przez wysokich hierarchów Kościoła nadużyć obyczajowych, których dopuszczali się niektórzy duchowni.

 

 

 

Świadectwo

Jego Ekscelencji Carlo Maria Viganò,

tytularnego arcybiskupa Ulpiany,

nuncjusza apostolskiego

W tej tragicznej dla Kościoła chwili w różnych częściach świata – w Stanach Zjednoczonych, Chile, Hondurasie, Australii etc. – na biskupach spoczywa bardzo poważna odpowiedzialność. Myślę w szczególności o Stanach Zjednoczonych Ameryki, dokąd papież Benedykt XVI wysłał mnie jako nuncjusza apostolskiego 19 października 2011 roku, w święto upamiętniające pierwszych męczenników Ameryki Północnej. Biskupi Stanów Zjednoczonych, a ja wraz z nimi, są powołani do naśladowania przykładu tych pierwszych męczenników, którzy przynieśli Ewangelię na ziemie Ameryki, do tego, by być wiarygodnymi świadkami bezmiernej miłości Chrystusa, Drogi, Prawdy i Życia.

 

Biskupi i księża, nadużywając swoje władzy, dopuścili się obrzydliwych przestępstw ze szkodą dla swoich wiernych, nieletnich, niewinnych ofiar oraz młodych ludzi gotowych poświęcić swoje życie dla Kościoła albo swoim milczeniem nie zapobiegli popełnianiu takich przestępstw.

 

Aby przywrócić piękno świętości obliczu Oblubienicy Chrystusa, która jest okropnie oszpecona tak wieloma wstrętnymi przestępstwami i jeśli naprawdę chcemy uwolnić Kościół od cuchnącego bagna, do którego wpadł, musimy mieć odwagę zburzyć kulturę tajemnicy i publicznie wyznać prawdy, które były trzymane w ukryciu. Musimy zburzyć spisek milczenia, przy pomocy którego biskupi i księża chronili siebie samych kosztem swoich wiernych, spisek milczenia, który w oczach świata grozi Kościołowi tym, że będzie wyglądać jak sekta, spisek milczenia nie tak odmienny od tego, który panuje w mafii. „Wszystko, co powiedzieliście w mroku, (…) głoszone będzie na dachach” (Łk 12,3).

 

Zawsze wierzyłem w to i miałem nadzieję na to, że hierarchia Kościoła odnajdzie w sobie duchowe środki i siłę do powiedzenia całej prawdy, by się zmienić na lepsze i odnowić. To dlatego, chociaż nieustannie mnie o to proszono, zawsze unikałem wygłaszania oświadczeń dla mediów, nawet kiedy byłoby to moim prawem, by tak zrobić, by bronić się przed kalumniami publikowanymi na mój temat, nawet przez wysokich prałatów Kurii Rzymskiej. Ale teraz, kiedy zepsucie dotarło do samej góry hierarchii kościelnej, moje sumienie mówi mi, bym wyjawił te prawdy o rozdzierającym serce przypadku emerytowanego arcybiskupa Waszyngtonu, Thodore’a McCarricka, które poznałem w trakcie pełnienia moich obowiązków powierzonych mi przez św. Jana Pawła II, jako delegat ds. przedstawicielstw papieskich od roku 1998 do roku 2009 oraz powierzonych mi przez papieża Benedykta XVI, jako nuncjusz apostolski w Stanach Zjednoczonych Ameryki od 19 października 2011 roku do końca maja 2016.

 

Jako delegat ds. przedstawicielstw papieskich w Sekretariacie Stanu miałem obowiązki, które nie ograniczały się do nuncjatur apostolich, ale także obejmowały personel Kurii Rzymskiej (zatrudnienie, awanse, procesy informacyjne dotyczące kandydatów do episkopatu itd.) oraz badanie delikatnych przypadków, w tym dotyczących kardynałów i biskupów, które były powierzane delegatowi przez kardynała sekretarza stanu albo substytuta Sekretariatu Stanu.

 

Aby rozproszyć podejrzenia insynuowane w kilku ostatnich artykułach, od razu powiem, że nuncjusze apostolscy w Stanach Zjednoczonych, Gabriel Montalvo i Pietro Sambi, obaj przedwcześnie zmarli, nie zaniedbali poinformowania Stolicy Apostolskiej natychmiast, gdy tylko dowiedzieli się o ogromnie niemoralnym zachowaniu arcybiskupa McCarricka w stosunku do kleryków i księży. Tak naprawdę, zgodnie z tym, co nuncjusz Pietro Sambi napisał, list ojca Bonifacego Ramseya OP, datowany na 22 listopada 2000 roku, został sporządzony na prośbę zmarłego nuncjusza Montalvo. W liście o. Ramsey, który był profesorem w seminarium diecezjalnym w Newark od końca lat 80-tych do roku 1996, potwierdza, że w seminarium powtarzały się plotki, iż arcybiskup „dzielił łóżko z klerykami”, zapraszając pięciu na raz, by spędzili weekend z nim w jego domu na plaży. I dodał, że znał pewną liczbę kleryków, z których niektórzy byli wyświęceni na księży w archidiecezji Newark, a którzy byli zapraszani do tego domu na plaży i dzielili łóżko z arcybiskupem.

 

Urząd, który piastowałem w tamtym czasie, nie był informowany o jakichkolwiek środkach podjętych przez Stolicę Apostolską po przedstawieniu tych oskarżeń przez nuncjusza Monatalvo pod koniec roku 2000, kiedy kardynał Angelo Sodano był sekretarzem stanu.

 

Podobnie nuncjusz Sambi przekazał kardynałowi sekretarzowi stanu Tarcisio Bertone zawiadomienie o oskarżeniu przeciwko McCarrickowi ze strony księdza Gregory’ego Littletona z diecezji Charlotte, który został przeniesiony do stanu świeckiego za gwałt na nieletnich, wraz z dwoma dokumentami od tego samego księdza, w których opisał swoją tragiczną historię wykorzystywania seksualnego przez ówczesnego arcybiskupa Newark oraz kilku innych księży i kleryków. Nuncjusz dodawał, że Littleton już przekazał swoje zawiadomienie około dwudziestu ludziom, w tym sądowym władzom cywilnym i kościelnym, policji i prawnikom w czerwcu 2006 i że w związku z tym jest bardzo prawdopodobne, że wiadomość wkrótce zostanie upubliczniona. W związku z tym domagał się natychmiastowej interwencji Stolicy Apostolskiej.

 

Pisząc notatkę służbową[1] na temat tych dokumentów, które zostały mi powierzone jako delegatowi ds. przedstawiciel papieskich 6 grudnia 2006 roku, napisałem do moich przełożonych, kardynała Tarcisio Bertone i substytuta Leonardo Sandriego, że fakty przypisywane McCarrickowi przez Littletona były na tyle poważne i ohydne, że wywołały konsternację, poczucie obrzydzenia, głęboki smutek i gorycz u czytelnika i że stanowiły one takie przestępstwa jak: uwiedzenie, domagania się czynów zdeprawowanych od kleryków i księży, dokonywanych wielokrotnie i równocześnie przy udziale kilku osób, drwiny z młodych kleryków, którzy usiłowali przeciwstawić się uwodzeniu przez arcybiskupa w obecności dwóch innych księży, rozgrzeszenie współsprawców tych zdeprawowanych czynów, świętokradcze odprawianie Eucharystii z tymi samymi księżmi po popełnieniu takich czynów.

 

W swojej notatce służbowej, którą dostarczyłem tego samego 6 grudnia 2006 roku do mojego bezpośredniego przełożonego, substytuta Leonardo Sandriego, zaproponowałem moim przełożonym następujące okoliczności i tryb postępowania:

  • Wziąwszy pod uwagę, że wydawało się, iż nowy skandal o szczególnej powadze, gdyż dotyczył on kardynała, zostanie dołączony do wielu skandali związanych z Kościołem w Stanach Zjednoczonych
  • oraz z tego powodu, że sprawa ta miała związek z kardynałem, a według kanonu 1405 § 1, nr 2: „ipsius Romani Pontificis dumtaxat ius est iudicandi”;
  • zaproponowałem, by podjęto przykładne środki przeciwko kardynałowi, które mogłyby pełnić funkcję leczniczą, aby zapobiec przyszłym nadużyciom wobec niewinnych ofiar i złagodzić skutki tego bardzo poważnego zgorszenia dla wiernych, którzy mimo wszystko wciąż kochają i wierzą w Kościół.

 

Dodałem, że byłoby zbawienne, gdyby tym razem władze kościelne interweniowały przed władzami cywilnymi, a jeśli to możliwe nim skandal wybuchnie w prasie. Mogłoby to przywrócić jakąś godność Kościołowi tak boleśnie doświadczonemu i upokorzonemu przez tak wiele ohydnych czynów ze strony niektórych duszpasterzy. Gdyby to zrobiono, władze cywilne nie musiałyby już sądzić kardynała, ale duszpasterza, wobec którego Kościół już podjął stosowne środki, by zapobiec nadużywaniu władzy przez kardynała i nieustannego niszczenia przez niego niewinnych ofiar.

 

Moja notatka służbowa z 6 grudnia 2006 roku została zatrzymana przez moich zwierzchników i nigdy do mnie nie wróciła z informacją o jakiejś rzeczywistej decyzji przełożonych odnośnie tej kwestii.

 

Później, około 21-23 kwietnia 2008 roku, Richard Sipe opublikował w Internecie na stronie richardsipe.com Oświadczenie dla papieża Benedykta XVI na temat wzorca kryzysu wykorzystywania seksualnego w Stanach Zjednoczonych. 24 kwietnia zostało ono przekazane przez prefekta Kongregacji Nauki Wiary, kardynała Williama Levadę, kardynałowi sekretarzowi stanu Tarcisio Bertone. Zostało ono przesłane mi miesiąc później – 24 maja 2008 roku.

 

Następnego dnia dostarczyłem nowemu substytutowi, Fernando Filoniemu, nową notatkę służbową,  która zawierała moją poprzednią notatkę z 6 grudnia 2006 roku. W niej streściłem dokument Richarda Sipe’a, który kończył się tym pełnym szacunku i serdecznym apelem do papieża Benedykta XVI: „Zwracam się do Waszej Świątobliwości z należnym szacunkiem, ale z tym samym przejęciem, jakie kierowało Piotrem Damianim, gdy przedstawiał przed Waszym poprzednikiem, papieżem Leonem IX, opis stanu duchowieństwa w swoich czasach. Problemy, o których mówi, są podobne i równie ogromne teraz w Stanach Zjednoczonych, jak były w Rzymie. Jeśli Wasza Świątobliwość zechce, osobiście dostarczę Waszej Świątobliwości dokumentację na temat, o którym mówię”.

 

Zakończyłem swoją notatkę służbową powtórzeniem moim zwierzchnikom, że uważam za konieczne, by interweniować tak szybko, jak to możliwe, zdejmując kardynalski kapelusz z głowy kardynała McCarricka i że powinien on być poddany sankcjom stanowionym przez Kodeks Prawa Kanonicznego, który również przewiduje zdegradowanie do stanu świeckiego.

 

Ta moja druga notatka służbowa również nigdy nie została zwrócona do Biura Personelu i byłem ogromnie zaniepokojony niewyobrażalnym brakiem jakichkolwiek działań ze strony moich zwierzchników wobec kardynała i nieustannym brakiem jakiegokolwiek porozumienia ze mną od chwili mojej pierwszej notatki służbowej z grudnia 2006 roku.

 

Jednak w końcu dowiedziałem się z całą pewnością, przez kardynała Giovanniego Battistę Re, wówczas prefekta Kongregacji ds. Biskupów, że odważne i chwalebne Oświadczenie wydało upragniony rezultat. Papież Benedykt nałożył na kardynała McCarricka sankcje podobne do tych, jakie teraz narzucił mu papież Franciszek: kardynał miał opuścić seminarium, w którym mieszkał i zabroniono mu publicznego odprawiania [Mszy], uczestnictwa w spotkaniach publicznych, wygłaszania wykładów, podróżowania, oraz obowiązek poświęcenia się życiu modlitewnemu i pokucie.

 

Nie wiem, kiedy papież Benedykt podjął te środki wobec McCarricka, czy w roku 2009 czy 2010, ponieważ w międzyczasie zostałem przeniesiony do Gubernatoratu Państwa Watykańskiego, tak jak również nie wiem, kto był odpowiedzialny za to niewiarygodne opóźnienie. Nie wierzę w rzeczywistości w to, że był to papież Benedykt, który jako kardynał nieustannie ostro krytykował zepsucie obecne w Kościele, a już w pierwszych miesiącach swojego pontyfikatu zajął mocne stanowisko przeciwko przyjmowaniu do seminarium młodych ludzi o głęboko zakorzenionych skłonnościach homoseksualnych. Sądzę, że było to spowodowane przez pierwszego współpracownika papieża w tamtym czasie, kardynała Tarcisio Bertone, który był znany z tego, że faworyzował promowanie homoseksualistów na odpowiedzialne stanowiska i miał zwyczaj zarządzania, które informacje uważał za właściwe by przekazać je papieżowi.

 

W każdym razie jest pewne, że papież Benedykt nałożył powyższe sankcje kanoniczne na McCarricka i że zostały one przekazane mu przez nuncjusza apostolskiego w Stanach Zjednoczonych, Pietro Sambiego. Monsinior Jean-François Lantheaume, wówczas pierwszy doradca nuncjatury w Waszyngtonie oraz chargé d’affaires ad interim po nieoczekiwanej śmierci nuncjusza Sambiego w Baltimore, powiedział mi, kiedy przybyłem do Waszyngtonu – i jest gotów o tym zaświadczyć – o burzliwej rozmowie, trwającej ponad godzinę, jaką nuncjusz Sambi miał z kardynałem McCarrickiem, którego wezwał do nuncjatury. Monsinior Lantheaume powiedział mi, że „głos nuncjusza można było usłyszeć aż na korytarzu”.

 

Te same zarządzenia papieża Benedykta zostały wówczas także przekazane mi przez nowego prefekta Kongregacji ds. Biskupów, kardynała Marca Ouelleta w listopadzie 2011 roku, w rozmowie przed moim wyjazdem do Waszyngtonu i włączone do instrukcji tej samej Kongregacji dla nowego nuncjusza.

 

Z kolei powtórzyłem je kardynałowi McCarrickowi w trakcie mojego pierwszego z nim spotkania w nuncjaturze. Kardynał, mamrocząc w ledwo zrozumiały sposób, przyznał, że być może popełnił błąd śpiąc w tym samym łóżku z niektórymi klerykami w swoim domu na plaży, ale powiedział to tak, jakby nie miało to żadnego znaczenia.

 

Wierni niezmiennie zastanawiają się, jak to możliwe, że został on nominowany do Waszyngtonu i jako kardynał i mają wszelkie prawo wiedzieć, kto wiedział o jego poważnych wykroczeniach i kto je ukrywał. Jest zatem moim obowiązkiem wyjawić to, co wiem na ten temat, zaczynając od Kurii Rzymskiej.

 

Kardynał Angelo Sodano był sekretarzem stanu do września 2006: wszystkie informacje były mu przekazywane. W listopadzie 2000 roku nuncjusz Montalvo wysłał mu swój raport, przekazując mu wspomniany wyżej list od o. Bonifacego Ramseya, w którym krytykował on poważne nadużycia popełnione przez McCarricka.

 

Wiadomo, że Sodano usiłował tuszować skandal ks. Maciela do samego końca. Nawet usunął nuncjusza z Meksyku, Justo Mullorego, który odmówił bycia wspólnikiem w jego planie osłaniania Maciela, i w jego miejsce powołał Sandriego, wówczas nuncjusza Wenezueli, który był gotów współpracować w tuszowaniu sprawy. Sodano nawet posunął się do tego, że wydał oświadczenie dla watykańskiego biura prasowego, w którym stwierdzano fałsz, to znaczy, że papież Benedykt zdecydował, iż przypadek Maciela powinien być uważany za zamknięty. Benedykt zareagował, mimo niestrudzonej obrony ze strony Sodano, i Maciel został uznany za winnego i nieodwołalnie skazany.

 

Czy powołanie McCarricka do Waszyngtonu i jako kardynała było dziełem Sodano, kiedy Jan Paweł II był już bardzo chory? Nie jest dane nam to wiedzieć. Jednakże taka myśl jest uprawniona, choć nie sądzę, by był jedynym za to odpowiedzialnym. McCarrick często jeździł do Rzymu i wszędzie zdobywał przyjaciół, na wszystkich poziomach Kurii. Jeśli Sodano chronił Maciela, jak wydaje się pewne, nie ma powodu, dla którego nie zrobiłby tego w przypadku McCarricka, który według wielu posiadł środki finansowe, by wpływać na decyzje. Jego nominacja do Waszyngtonu spotka się ze sprzeciwem ówczesnego prefekta Kongregacji ds. Biskupów, kardynała Giovanniego Battistę Re. W nuncjaturze w Waszyngtonie jest notatka, napisana jego ręką, w której kardynał Re odcina się od tej nominacji i oświadcza, że McCarrick był 14. na liście do Waszyngtonu.

 

Raport nuncjusza Sambiego, wraz ze wszystkimi załącznikami, został wysłany do kardynała Tarcisio Bertone jako sekretarza stanu. Moje wspomniane powyżej notatki służbowe z 6 grudnia 2006 i 25 maja 2008 roku zostały także przypuszczalnie przekazane mu przez substytuta. Jak już wspomniano, kardynał nie miał żadnych trudności, by uparcie przedstawiać episkopatowi kandydatów znanych jako czynni homoseksualiści – przytaczam jedynie dobrze znany przypadek Vincenzo de Mauro, który został powołany na arcybiskupa-biskupa Vigevano, a później usunięty, gdyż przedstawiał w złym świetle swoich kleryków – i by filtrować informacje przekazywane papieżowi Benedyktowi i nimi manipulować.

 

Kardynał Pietro Parolin, obecny sekretarz stanu, był także współwinny tuszowania występków McCarricka, który po wyborze papieża Franciszka otwarcie przechwalał się swoimi podróżami i misjami na różnych kontynentach. W kwietniu 2014 roku „Washington Times” zamieścił na pierwszej stronie reportaż o podróży McCarricka do Republiki Środkowej Afryki i to ni mniej, ni więcej tylko w imieniu Departamentu Stanu. Będąc nuncjuszem w Waszyngtonie napisałem do kardynała Parolina, pytając go, czy sankcje nałożone na McCarricka przez papieża Benedykta wciąż obowiązywały. Ça va sans dire, że mój list nigdy nie otrzymał odpowiedzi!

 

To samo można powiedzieć o kardynale Williamie Levadzie, byłym prefekcie Kongregacji Nauki Wiary, kardynale Marcu Ouellet, prefekcie Kongregacji ds. Biskupów, Lorenzzo Baldisserim, byłym sekretarzu tej samej Kongregacji ds. Biskupów, oraz arcybiskupie Ilsonie de Jesus Montanarim, obecnym sekretarzu tej samej Kongregacji. Wszyscy oni z powodu piastowania swoich urzędów mieli świadomość sankcji nałożonych przez papieża Benedykta na McCarricka.

 

Kardynałowie Leonardo Sandri, Fernando Filoni oraz Angelo Becciu, jako substytutowie sekretariatu stanu, znali w każdym szczególe sytuację dotyczącą kardynała McCarricka.

Niemożliwe także, by kardynałowie Giovanni Lajolo i Dominique Mamberti nic nie wiedzieli. Jako sekretarze ds. relacji z państwami uczestniczyli oni kilka razy w tygodniu w kolegialnych spotkaniach z sekretarzem stanu.

 

Jeśli chodzi o Kurię Rzymską, w tej chwili poprzestanę na tym, nawet jeśli imiona innych prałatów w Watykanie są dobrze znane, nawet kilku bardzo bliskich papieża Franciszka, takich jak kardynał Francesco Coccopalmerio i arcybiskup Vincenzo Paglia, którzy należą do nurtu homoseksualnego dążącego do obalenia katolickiej nauki o homoseksualizmie, nurtu już krytykowanego ostro w roku 1986 przez kardynała Josepha Ratzingera, wówczas prefekta Kongregacji Nauki Wiary, w Liście do biskupów Kościoła katolickiego na temat duszpasterstwa osób homoseksualnych. Kardynałowie Edwin Frederick O’Brien i Renato Raffaele Martino także należą do tego samego nurtu, chociaż wyznając inną ideologię. Inni należący do tego nurtu nawet mieszkają w Domus Sanctae Marthae.

 

Teraz, jeśli chodzi o Stany Zjednoczone: Oczywiście pierwszym, który został poinformowany o środkach podjętych przez papieża Bendedykta, był następca McCarricka w stolicy waszyngtońskiej, kardynał Donald Wuerl, którego sytuacja jest obecnie całkowicie skompromitowana przez ostatnie rewelacje dotyczące jego zachowania jako biskupa Pittsburgha.

 

Jest zupełnie nieprawdopodobne, by nuncjusz Sambi, który był niezwykle odpowiedzialną osobą, lojalną, bezpośrednią i jednoznaczną w swoim sposobie bycia (prawdziwy syn Romanii) nie rozmawiał z nim na ten temat. W każdym razie sam podjąłem temat z kardynałem Wuerlem przy kilku okazjach i z pewnością nie musiałem wdawać się w szczegóły, gdyż od razu było dla mnie jasne, że jest w pełni tego świadom. Pamiętam w szczególności fakt, że musiałem zwrócić na to jego uwagę, gdyż uświadomiłem sobie, że w publikacji archidiecezji, na tylnej okładce znajdowało się barwne ogłoszenie zapraszające młodych ludzi myślących, że mają powołanie do kapłaństwa, na spotkanie z kardynałem McCarrickiem. Natychmiast zadzwoniłem do kardynała Wuerla, który wyraził przede mną zdziwienie, mówiąc mi, że nie wiedział nic o tym ogłoszeniu i że odwoła je. Jeśli, jak teraz nieustannie oświadcza, nie wiedział nic na temat nadużyć popełnionych przez McCarricka oraz środkach podjętych przez papieża Benedykta, jak można wytłumaczyć jego odpowiedź?

Jego ostatnie oświadczenia, że nie wiedział nic na ten temat, nawet jeśli z początku sprytnie wspomniał od odszkodowaniach dla dwóch ofiar, są śmiechu warte. Kardynał bezwstydnie kłamie i nakłania swojego kanclerza, monsinior Antonicelliego, by również kłamał.

 

Kardynał Wuerl także wyraźnie kłamał przy innej okazji. W następstwie niedopuszczalnego wydarzenia autoryzowanego przez władze akademickie Georgetown University, zwróciłem nań uwagę przewodniczącego dr Johna DeGiogia, wysyłając mu dwa kolejne listy. Nim przesłałem je adresatowi, aby właściwie załatwić tę sprawę, osobiście dałem ich kopie kardynałowi wraz z towarzyszącym listem, który napisałem. Kardynał powiedział mi, że nie wie nic na ten temat. Jednakże nie potwierdził otrzymania moich dwóch listów, przeciwnie do tego, co zazwyczaj robił. Później dowiedziałem się, że wydarzenie to odbywało się w Georgetown od siedmiu lat. Ale kardynał nic na ten temat nie wiedział!

 

Kardynał Wuerl, dobrze wiedząc o nieustannych nadużyciach popełnianych przez kardynała McCarricka i sankcjach nałożonych na niego przez papieża Benedykta, przekraczając polecenie papieża, także pozwolił mu na mieszkanie w seminarium w Waszyngtonie. Postępując w ten sposób, narażał innych kleryków na ryzyko.

 

Biskup Paul Bootkoski, emerytowany ordynariusz Metuchen, oraz arcybiskup John Myers, emerytowany arcybiskup Newark, tuszowali nadużycia popełniane przez McCarricka w ich diecezjach i wypłacili odszkodowania dwóm jego ofiarom. Nie mogą temu zaprzeczyć i należy ich przesłuchać, aby wyjawić wszelkie okoliczności i odpowiedzialność w tej sprawie.

Kardynał Kevin Farrell, z którym media ostatnio przeprowadziły wywiady, także mówił, że nie ma najmniejszego pojęcia o nadużyciach popełnianych przez McCarricka. Wziąwszy pod uwagę jego urzędowanie w Waszyngtonie, Dallas i Rzymie, myślę, że nikt nie może szczerze mu wierzyć. Nie wiem, czy kiedykolwiek spytano go, czy wiedział o przestępstwach Maciela. Gdyby temu zaprzeczył, czy ktoś by mu uwierzył, wziąwszy pod uwagę, że zajmował odpowiedzialne stanowisko jako członek Legionu Chrystusa?

 

Jeśli chodzi o kardynała Seana O’Malley’a, powiedziałbym po prostu, że jego ostatnie oświadczenia na temat przypadku McCarricka są zawstydzające i kładą się całkowitym cieniem na jego przejrzystości i wiarygodności.

 

* * *

Moje sumienie wymaga ode mnie także wyjawienia faktów, jakich doświadczyłem osobiście, dotyczących papieża Franciszka, mających dramatyczne znaczenie, a które nie pozwalają mi zachowywać milczenia jako biskupowi, mającemu udział w kolegialnej odpowiedzialności wszystkich biskupów Kościoła powszechnego i które stwierdzam tutaj, gotów potwierdzić je pod przysięgą, wzywając Boga na mojego świadka.

 

W ostatnich miesiącach swojego pontyfikatu papież Benedykt XVI zwołał spotkanie wszystkich nuncjuszy apostolskich w Rzymie, tak jak przy kilku okazjach zrobili to Paweł VI i św. Jan Paweł II. Data wyznaczona na audiencję z papieżem to piątek 21 czerwca 2013 roku. Papież Franciszek dotrzymał zobowiązania podjętego przez swojego poprzednika. Oczywiście ja także przyjechałem z Waszyngtonu do Rzymu. Było to moje pierwsze spotkanie z nowym papieżem wybranym ledwo trzy miesiące wcześniej, po rezygnacji papieża Benedykta.

 

Rankiem, w czwartek 20 czerwca 2013 roku, udałem się do Domus Sanctae Marthae, by dołączyć do moich kolegów, którzy tam się zatrzymali. Gdy tylko wszedłem do holu, spotkałem kardynała McCarricka, który był ubrany w ozdobioną czerwienią sutannę . Powitałem go z szacunkiem, jak to zawsze robiłem. Od razu powiedział mi, tonem na wpół dwuznacznym, na wpół triumfalnym: „Papież przyjął mnie wczoraj, jutro jadę do Chin”.

 

Nie wiedziałem wówczas o jego wieloletniej przyjaźni z kardynałem Bergoglio i o ważnej roli, jaką odegrał w ostatnim wyborze, jak to sam McCarrick później wyjawi w wykładzie w Villanova University oraz w wywiadzie dla „National Catholic Reporter”. Nie myślałem też nigdy o tym fakcie, że uczestniczył we wstępnych spotkaniach ostatniego konklawe, ani o roli, jaką mógł mieć jako kardynał elektor w konklawe roku 2005. A zatem nie pojąłem od razu sensu tej zaszyfrowanej wiadomości, jaką McCarrick mi przekazał, ale stanie się ona jasna w ciągu dni, które zaraz potem nastąpiły.

 

Nazajutrz odbyła się audiencja z papieżem Franciszkiem. Po jego przemówieniu, które było częściowo czytane, a częściowo wygłoszone bez przygotowania, papież zapragnął powitać wszystkich nuncjuszy po kolei. Pamiętam, że w jednym rzędzie należałem do ostatnich. Kiedy przyszła moja kolej, miałem tylko czas powiedzieć mu: „Jestem nuncjuszem w Stanach Zjednoczonych”. Natychmiast zaatakował mnie tonem wyrzutu, używając następujących słów: „Biskupów w Stanach Zjednoczonych nie należy ideologizować! Muszą być pasterzami!” Oczywiście nie byłem w stanie poprosić o wyjaśnienie sensu jego słów i agresywnego sposobu, w jaki mnie skarcił. Miałem w ręku książkę po portugalsku, którą kardynał O’Malley wysłał mi dla papieża kilka dni wcześniej, mówiąc: „Aby mógł powtórzyć swój portugalski, nim pojedzie na Światowy Dzień Młodzieży w Rio”. Podałem mu ją od razu, uwalniając się w ten sposób od niezmiernie kłopotliwej i żenującej sytuacji.

 

Pod koniec audiencji papież ogłosił: „Ci z was, którzy wciąż będą w Rzymie w najbliższą niedzielę, są zaproszeni do koncelebracji ze mną w Domus Sanctae Marthae. Rzecz jasna pomyślałem o tym, by zostać i wyjaśnić tak szybko, jak tylko możliwe, co papież zamierzał mi powiedzieć.

 

W niedzielę 23 czerwca, przed koncelebrą z papieżem, spytałem monsiniora Ricca, który jako osoba odpowiedzialna za dom pomagał nam nałożyć szaty liturgiczne, czy nie mógłby zapytać się papieża, czy znalazłby jakiś czas w następnym tygodniu, by mnie przyjąć. Jak mogłem wrócić do Waszyngtonu bez wyjaśnienia, czego papież ode mnie chce? Pod koniec Mszy, kiedy papież powitał parę ostatnich obecnych osób, monsinior Fabian Pedacchio, jego argentyński sekretarz, podszedł do mnie i powiedział: „Papież powiedział mi, bym spytał, czy jesteś teraz wolny!”. Oczywiście odpowiedziałem, że jestem do dyspozycji papieża i że dziękuję mu za przyjęcie mnie od razu. Papież zabrał mnie na drugie piętro do swojego mieszkania i powiedział: „Mamy 40 minut przed Aniołem Pańskim”.

 

Zacząłem rozmowę od spytania papieża, co zamierzał mi powiedzieć słowami, z jakimi zwrócił się do mnie, kiedy przywitałem się z nim w miniony piątek. A papież w zupełnie inny, przyjacielski, niemal czuły ton powiedział mi: „Tak, biskupów w Stanach Zjednoczonych nie należy ideologizować, nie powinni być prawicowi, jak arcybiskup Filadelfii (papież nie podał mi imienia arcybiskupa), muszą byś pasterzami, i nie powinni być lewicowi – dodał, podnosząc oba ramiona – a kiedy mówię lewicowi, mam na myśli homoseksualni”. Oczywiście logika współzależności pomiędzy byciem lewicowym a byciem homoseksualistą jakoś mi umknęła, ale nie dodałem nic więcej.

Bezpośrednio potem papież spytał mnie oszukańczo: „Jaki jest kardynał McCarrick?”.

 

Odpowiedziałem mu z całkowitą szczerością i – jeśli tak chcecie – z wielką naiwnością: „Ojcze święty, nie wiem, czy znasz kardynała McCarricka, ale jeśli spytasz Kongregację ds. Biskupów, to znajduje się tam grube dossier na jego temat. Psuł pokolenia kleryków i księży, a papież Benedykt polecił mu wycofać się do życia na modlitwie i pokucie”. Papież nie wygłosił najmniejszego komentarza do tych moich bardzo poważnych słów i nie okazał na twarzy żadnego wyrazu zdziwienia, jakby już znał tę sprawę od jakiegoś czasu i od razu zmienił temat. Ale zatem, jaki był cel w zadaniu mi przez papieża tego pytania: „Jaki jest kardynał McCarrick?”. Wyraźnie chciał dowiedzieć się, czy jestem sojusznikiem McCarricka, czy nie.

 

Kiedy wróciłem do Waszyngtonu, wszystko stało się dla mnie bardzo jasne, także dzięki nowemu wydarzeniu, do jakiego doszło ledwo parę dni po moim spotkaniu z papieżem Franciszkiem. Kiedy nowy biskup, Mark Seitz, objął diecezję w El Paso 9 lipca 2013 roku, wysłałem tam pierwszego doradcę, monisinior Jean-François Lantheaume’a, podczas gdy pojechałem do Dallas tego samego dnia na międzynarodowe spotkanie o bioetyce. Kiedy wróciłem, monsinior Lantheaume powiedział mi, że w El Paso spotkał kardynała McCarricka, który wziąwszy go na stronę, powiedział mu niemal te same słowa, jakie papież powiedział mi w Rzymie: „Biskupów w Stanach Zjednoczonych nie należy ideologizować, nie powinni być prawicowi, powinni być pasterzami…” Byłem zdumiony! Było zatem jasne, że słowa wyrzutu, jakie papież Franciszek skierował do mnie 21 czerwca 2013 roku, włożył mu w usta dzień wcześniej kardynał McCarrick. Także wzmiankę papieża: „Nie jak arcybiskup Filadelfii” można wywieść od McCarricka, ponieważ obaj mocno nie zgadzali się ze sobą w kwestii dopuszczenia polityków proaborcyjnych do Komunii. W swoim przekazie do biskupów McCarrick manipulował listem ówczesnego kardynała Ratzingera, który zakazywał udzielania takim politykom Komunii. W istocie ja także wiedziałem o tym, jak pewni kardynałowie, tacy jak Mahony, Levada i Wuerl, byli blisko powiązani z McCarrickiem; sprzeciwiali się oni ostatnim nominacjom papieża Benedykta dla takich ważnych stanowisk, jak Filadelfia, Baltimore, Denver i San Francisco.

Nie będąc zadowolony z pułapki, jaką zastawił na mnie 23 czerwca 2013 roku, kiedy spytał mnie o McCarricka, ledwo parę miesięcy później, na audiencji, której mi udzielił 10 października 2013 roku, papież Franciszek zastawił na mnie drugą, tym razem dotyczącą jego protegowanego, kardynała Donalda Wuerla. Spytał mnie: „Jaki jest kardynał Wuerl, jest on dobry czy zły?” Odpowiedziałem: „Ojcze święty, nie powiem ci, czy jest dobry, czy zły, ale opowiem ci o dwóch faktach”. Są to fakty, o których już wspomniałem wyżej, które dotyczą duszpasterskiej niefrasobliwości kardynała odnośnie zaskakujących dewiacji na Georgetown University oraz zaproszenia skierowanego przez archidiecezję Waszyngtonu do młodych pretendentów do kapłaństwa na spotkanie z McCarrickiem! Ponownie papież nie okazał żadnej reakcji.

 

Było także jasne, że od czasu wyboru papieża Franciszka McCarrick, teraz wolny od wszelkich ograniczeń, czuł się wolny, by nieustannie podróżować i wygłaszać wykłady i udzielać wywiadów. Działając zespołowo z kardynałem Rodriguezem Maradiagą, stał się osobą wpływową w przypadku nominacji w Kurii i w Stanach Zjednoczonych oraz najbardziej słuchanym doradcą w watykańskich relacjach z administracją Obamy. Oto, jak można wyjaśnić, że jako członka Kongregacji ds. Biskupów papież zastąpił kardynała Burke’a kardynałem Wuerlem i natychmiast powołał Cupicha tuż po tym, jak został on kardynałem. Wraz z tymi nominacjami nuncjatura w Waszyngtonie została wyeliminowana z uczestnictwa w nominacji biskupów. Na dodatek powołał Brazylijczyka Ilsona de Jesus Montanariego – wielkiego przyjaciela swojego prywatnego argentyńskiego sekretarza Fabiana Pedaccio – na sekretarza tej samej Kongregacji ds. Biskupów i sekretarza Kolegium Kardynałów, awansując go jednym posunięciem z prostego urzędnika tego departamentu na arcybiskupa sekretarza. Coś bezprecedensowego w przypadku tak ważnego stanowiska!

 

Nominacje Blase’a Cupicha do Chicago i Josepha W. Tobina do Newark zostały zorganizowane przez McCarricka, Maradiagę i Wuerla, zjednoczonych nikczemnym paktem nadużyć tego pierwszego i przynajmniej tuszowaniem nadużyć przez pozostałych dwóch. Ich imiona nie znalazły się wśród tych, jakie nuncjatura przedstawiła dla Chicago i Newark.

 

Jeśli chodzi o Cupicha, nie można nie zauważyć jego ostentacyjnej arogancji i bezczelności, z jaką zaprzecza dowodom, jakie są teraz jasne dla wszystkich: że 80% odkrytych nadużyć było popełnianych przeciwko młodym dorosłym przez homoseksualistów, którzy znajdowali się w sytuacji władzy nad swoimi ofiarami.

 

Podczas przemówienia, jakie wygłosił, kiedy objął stolicę biskupią w Chicago, w czasie którego byłem obecny jako przedstawiciel papieża, Cupich zażartował, że z pewnością nie powinno się oczekiwać od nowego arcybiskupa, że będzie chodził po wodzie. Być może wystarczyłoby, gdy potrafił pozostać obiema nogami na ziemi i nie próbował wywrócić rzeczywistości do góry nogami, zaślepiony swoją pro-homoseksualną ideologią, jaką wyraził w niedawnym wywiadzie dla „America Magazine”.

 

Wychwalając swoją kompetencję w tej kwestii, jako przewodniczący Komitetu ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży Konferencji Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych, stwierdził, że głównym problemem w kryzysie wykorzystywania seksualnego przez duchowieństwo nie jest homoseksualizm, zauważając, że jest to jedynie sposób odwrócenia uwagi od rzeczywistego problemu, którym jest klerykalizm. Na poparcie swoich tez Cupich „dziwnie” nawiązał do wyników badania przeprowadzonego w apogeum kryzysu wykorzystywania seksualnego nieletnich w pierwszych latach roku 2000, jednocześnie „szczerze” zlekceważył to, że wyniki tego dochodzenia zostały całkowicie zakwestionowane przez późniejsze niezależne raporty John Jay College of Criminal Justice w roku 2014 i 2011, które stwierdzały, że w przypadkach wykorzystywania seksualnego 81% ofiar było płci męskiej. W rzeczywistości o. Hans Zolnner SJ, prorektor Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego, przewodniczący Centrum ds. Ochrony Dzieci oraz członek Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich, niedawno powiedział gazecie „La Stampa”, że „w większości przypadków jest to kwestia wykorzystywania homoseksualnego”.

 

Nominacja McElroya w San Diego była także zorganizowana z góry, wraz z zaszyfrowanym kategorycznym poleceniem do mnie jako nuncjusza ze strony kardynała Parolina: „Zachować stolicę biskupią San Diego dla McElroya”. McElroy także zdawał sobie dobrze sprawę z nadużyć McCarricka, jak można zauważyć na podstawie listu wysłanego do niego przez Richarda Sipe 28 lipca 2016 roku.

Postaci te są blisko powiązane z osobami należącymi w szczególności do sprzeniewierzonego skrzydła Towarzystwa Jezusowego, niestety dzisiaj w większości, które już stało się przyczyną poważnego zmartwienia dla Pawła VI i późniejszych papieży. Wystarczy, że jedynie weźmiemy pod uwagę o. Roberta Drinana SJ, który został wybrany cztery razy do Izby Reprezentantów i był zagorzałym zwolennikiem aborcji; czy o. Vincentego O’Keefe SJ, jednego z głównych promotorów The Land O’Lake Statement z roku 1967, który to dokument poważnie naraził na szwank katolicką tożsamość uniwersytetów i college’ów w Stanach Zjednoczonych. Należy zauważyć, że McCarrick, ówczesny przewodniczący Katolickiego Uniwersytetu Puerto Rico, także uczestniczył w tym złowieszczym przedsięwzięciu, które było tak szkodliwe dla kształtowania sumień amerykańskiej młodzieży, blisko powiązanego ze sprzeniewierzonym skrzydłem Jezuitów.

 

Ojciec James Martin SJ, darzony uznaniem przez ludzi wspomnianych wyżej, w szczególności Cupicha, Tobina, Farrella i McElroya, powołany na doradcę Sekretariatu ds. Komunikacji, dobrze znany aktywista, który promuje agendę LGBT, wybrany, by psuć młodzież, która wkrótce zbierze się w Dublinie na Światowe Spotkanie Rodzin, jest niczym innym, jak smutnym najnowszym przykładem tego sprzeniewierzonego skrzydła Towarzystwa Jezusowego.

 

Papież Franciszek wciąż na nowo prosił o całkowitą przejrzystość w Kościele oraz by biskupi i wierni działali z parezją. Wierni na całym świecie także domagali się tego od niego w przykładny sposób. Musi uczciwie powiedzieć, kiedy po raz pierwszy dowiedział się o przestępstwach popełnionych przez McCarricka, który nadużywał swojej władzy w przypadku kleryków i księży.

 

W każdym razie papież dowiedział się o tym ode mnie 23 czerwca 2013 roku i nie przestawał tej sprawy dla niego tuszować. Nie wziął pod uwagę sankcji, jakie papież Benedykt nałożył na niego, i uczynił go zaufanym doradcą wraz z Maradiagą.

 

Ten ostatni [Maradiaga] jest tak pewny ochrony ze strony papieża, że może zbywać jako „plotki” gorące apele dziesiątków kleryków, którzy zdobyli się na odwagę napisania do niego po tym, jak jeden z nich usiłował popełnić samobójstwo w związku z wykorzystywaniem homoseksualnym w seminarium.

 

Teraz wierni dobrze rozumieją strategię Maradiagi: obrazić ofiary, by ocalić siebie, kłamać do ostatka, aby przykryć otchłań nadużywania władzy, złego zarządzania administracją kościelnej własności i finansowych katastrof nawet wobec bliskich przyjaciół, jak w przypadku ambasadora Hondurasu, Alejandro Valladaresa, byłego dziekana Korpusu Dyplomatycznego w Stolicy Apostolskiej.

 

W przypadku byłego biskupa pomocniczego Juana José Pinedy, po artykule opublikowanym we [włoskim] tygodniku „L’Espresso” w lutym, Maradiaga oświadczył w gazecie „Avvenire”: „To mój biskup pomocniczy Pineda poprosił mnie o wizytę, aby oczyścić jego imię po tym, jak spotkał się ze sporą dawką oszczerstw”. Jeśli chodzi natomiast o Pinedę, jedyną rzeczą, jaką upubliczniono, to fakt, że jego rezygnacja została po prostu przyjęta, tym samym sprawiając, że jakakolwiek możliwa odpowiedzialność jego i Maradiagi rozpływa się w próżni.

 

W imię przejrzystości, tak chwalonej przez papieża, raport, który wizytator, argentyński biskup Alcides Casaretto, dostarczył ponad rok temu jedynie i bezpośrednio papieżowi, musi zostać podany do publicznej wiadomości.

 

Wreszcie ostatnia nominacja na substytuta arcybiskupa Egara Peña Parry, jest także powiązana z Hondurasem, to znaczy z Maradiagą. Od roku 2003 do 2007 Peña Parra pracował jako doradca w nuncjaturze w Tegucigalpie. Jako delegat ds. przedstawicielstw papieskich otrzymałem o nim niepokojącą informację.

 

W Hondurasie ma właśnie powtórzyć się skandal równie duży, jak ten w Chile. Papież broni tego człowieka, kardynała Rodrigueza Maradiagę, do ostatka, tak jak robił to w Chile w przypadku biskupa Juana de la Cruz Barrosa, którego sam mianował biskupem Osorno wbrew radzie chilijskich biskupów. Najpierw obrażał ofiary wykorzystywania seksualnego. Następnie, dopiero wówczas, kiedy został zmuszony przez media i bunt chilijskich ofiar oraz wiernych, faktycznie przyznał się do błędu i przeprosił, jednocześnie twierdząc, że był wprowadzany w błąd, stwarzając katastrofalną sytuację dla Kościoła w Chile, ale wciąż chroniąc dwóch chilijskich kardynałów: Errazuriza i Ezzatiego.

 

Nawet w przypadku tragicznej sprawy McCarricka zachowanie papieża nie było inne. Wiedział przynajmniej od 23 czerwca 2013 roku, że McCarrick był osobą, która seryjnie napastowała seksualnie. Chociaż wiedział, że jest on człowiekiem zepsutym, tuszował sprawę w jego przypadku do samego końca; w istocie potraktował jako swoją własną radę McCarricka, która z pewnością nie była motywowana zdrowymi zamiarami i miłością do Kościoła. Dopiero wówczas, gdy został zmuszony do tego raportem o molestowaniu nieletnich, ponownie na podstawie uwagi, jaką środki masowego przekazu poświęciły tematowi, podjął działania [odnośnie McCarricka], by ocalić swój wizerunek w mediach.

 

Obecnie w Stanach Zjednoczonych podnosi się chór głosów, szczególnie ze strony świeckich wiernych, a ostatnio przyłączyło się do niego kilku biskupów i księży, proszący tych wszystkich, którzy swoim milczeniem tuszowali kryminalne zachowanie McCarricka albo wykorzystywali go do zabiegania o swoją karierę czy działania na rzecz swoich zamiarów, ambicji i władzy w Kościele, aby złożyli rezygnację.

 

Jednak to nie wystarczy, aby uzdrowić sytuację skrajnie i poważnie niemoralnego zachowania ze strony duchowieństwa: biskupów i księży. Należy obwieścić czas nawrócenia i pokuty. Należy przywrócić cnotę czystości wśród duchowieństwa i w seminariach. Należy walczyć z korupcją w postaci niewłaściwego wykorzystania środków i ofiar wiernych. Należy potępić powagę homoseksualnego zachowania. Siatki homoseksualne obecne w Kościele muszą zostać wyplenione, jak Janet Smith, profesor teologii moralnej z Seminarium Najświętszego Serca w Detroit ostatnio napisała: „Problemu nadużyć duchowieństwa – stwierdziła – nie można rozwiązać po prostu poprzez złożenie rezygnacji przez niektórych biskupów, a tym mniej przez biurokratyczne dyrektywy. Głębszy problem tkwi w siatkach homoseksualnych wśród duchowieństwa, które należy wyplenić”. Te siatki homoseksualne, które teraz są rozpowszechnione w wielu diecezjach, seminariach, zakonach religijnych itd., działają pod przykrywką tajemnicy i kłamstw, z mocą macek ośmiornicy duszą niewinne ofiary i powołania kapłańskie oraz cały Kościół.

 

Błagam wszystkich, w szczególności biskupów, by zabrali głos, by zwalczyć ten spisek milczenia, który jest tak powszechny i donosić o przypadkach nadużyć, o których wiedzą, do mediów i władz cywilnych.

 

Posłuchajmy najpotężniejszego przesłania, jakie św. Jan Paweł II pozostawił nam w spadku: Nie lękajcie się! Nie lękajcie się!

 

W swojej homilii z roku 2008, wygłoszonej w święto Objawienia Pańskiego, papież Benedykt przypomniał nam, że Ojcowski plan zbawienia został w pełni objawiony i zrealizowany w tajemnicy śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa, ale musi on być przyjęty w historii człowieka, która jest zawsze historią wierności po stronie Boga i niestety także niewierności po stronie nas, ludzi. Kościół, depozytariusz błogosławieństwa Nowego Przymierza, przypieczętowanego krwią Baranka, jest święty, ale składa się z grzeszników, jak napisał św. Ambroży: Kościół jest „immaculata ex maculatis”, jest on święty i bez skazy chociaż – w swojej ziemskiej podróży – składa się z ludzi skażonych grzechem.

 

Chciałbym przypomnieć bezbłędną prawdę o świętości Kościoła wielu ludziom, którzy byli tak głęboko zgorszeni ohydnym i świętokradczym zachowaniem byłego arcybiskupa Waszyngtonu, Theodore’a McCarricka, poważnym, niepokojącym i grzesznym postępowaniem papieża Franciszka i spiskiem milczenia tak wielu duszpasterzy, a których to ludzi kusi, by porzucić Kościół oszpecony tak wieloma haniebnymi czynami. W czasie modlitwy Anioł Pański w niedzielę 12 sierpnia 2018 roku papież Franciszek powiedział te słowa: „Każdy jest winny z powodu dobra, które mógł zrobić, a którego nie zrobił (…). Jeśli nie przeciwstawiamy się złu, po cichu je karmimy. Musimy interweniować tam, gdzie zło się szerzy; gdyż zło szerzy się tam, gdzie brak odważnych chrześcijan, którzy przeciwstawiają się złu”. Jeśli słusznie należy to uważać za poważną moralną odpowiedzialność każdego wierzącego, to o ile poważniejsza odpowiedzialność spoczywa na najwyższym duszpasterzu Kościoła, który w przypadku McCarricka nie tylko nie przeciwstawił się złu, ale związał się w czynieniu zła z kimś, o kim wiedział, że jest głęboko zepsuty. Kierował się radą kogoś, o kim wiedział dobrze, że jest dewiantem, pomnażając w ten sposób w postępie geometrycznym swoją najwyższą władzą zło, jakie czynił McCarrick. A jak wielu innych złych duszpasterzy Franciszek wciąż nieustannie wspiera w ich czynnym niszczeniu Kościoła!

Franciszek zrzeka się pełnomocnictwa, jaki Chrystus dał Piotrowi, by utwierdzał swoich braci. W istocie swoim działaniem podzielił ich, doprowadził do błędu i zachęcił wilki, by kontynuowały rozdzieranie owiec z trzody Chrystusa.

 

W tej dramatycznej dla Kościoła powszechnego chwili musi przyznać się do swoich błędów i zachowując głoszoną zasadę zera tolerancji papież Franciszek musi stać się pierwszym dającym dobry przykład kardynałom i biskupom, którzy tuszowali nadużycia McCarricka, i złożyć rezygnację wraz z nimi wszystkimi.

 

Nawet w przerażeniu i smutku wywołanych potwornością tego, co się dzieje, nie traćmy nadziei! Bardzo dobrze wiemy, że znacząca większość naszych duszpasterzy przeżywa swoje kapłańskie powołanie z wiernością i poświęceniem.

 

To w chwilach wielkiej udręki łaska Pana objawia się w obfitości i sprawia, że Jego bezkresne miłosierdzie staje się dostępne wszystkim; jednak otrzymują je tylko ci, którzy prawdziwie okazują skruchę i szczerze zamierzają zmienić swoje życie. To sprzyjający czas, by Kościół wyznał swoje grzechy, nawrócił się i czynił pokutę.

 

Módlmy się wszyscy za Kościół i papieża, pamiętajmy, jak wiele razy prosił nas o to, abyśmy modlili się za niego!

 

Odnówmy wiarę w Kościele, naszej Matce: „Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół!”

 

Chrystus nigdy nie porzuci swojego Kościoła! Zrodził go w swojej Krwi i nieustannie rozbudza swoim Duchem!

 

Maryjo, Matko Kościoła, módl się za nami!

 

Maryjo, Dziewico i Królowo, Matko Króla Chwały, módl się za nas!

 

 

Rzym, 22 sierpnia 2018

Królowanie Najświętszej Maryi Panny

 

Carlo Maria Viganò

 

Źródło: LifeSiteNews

Tłum. z języka angielskiego: Jan J. Franczak

 

 

[1] Wszystkie notatki służbowe, listy i inna dokumentacja tu wspomniana są dostępne Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej i Nuncjaturze Apostolskiej w Waszyngtonie.

Źródło: pch24.pl

Posted in Apokalipsa, Franciszek, Kościół, Nasz smutny czas, schizma w kościele, Z prasy | Otagowane: , , | 136 Komentarzy »

Włoski biskup bezlitośnie krytykuje imigrację. „Może doprowadzić do zagłady europejskich społeczeństw”

Posted by Dzieckonmp w dniu 10 stycznia 2018

Nie można otwierać drzwi, jakby to było przyjęcie – stwierdzi w wywiadzie emerytowany arcybiskup Ferrary-Comacchio. Duchowny przyznał, że niekontrolowana imigracja może doprowadzić do zagłady europejskich społeczeństw. Jego zdaniem, siły wspierające napływ ludności do Europy skupiają się przede wszystkim na własnym zysku i dążą do stworzenia homogenicznej klasy nisko opłacanych pracowników.

Luigi Negri powiedział, że w kwestii imigracji należy brać pod uwagę koszty społeczne ekonomiczne i kulturowe. Niekontrolowany napływ ludności do Europy zagraża istnieniu społeczności zamieszkujących stary kontynent. Jego zdaniem za fale imigrantów odpowiadają ludzie wierzących w globalizm.

Biskup stwierdził, że ich działania są determinowane ideologią. Chcą oni stworzyć społeczeństwo, w którym wszyscy będą myśleć w ten sam sposób. Napływ imigrantów ma również doprowadzić do wytworzenia się klasy nisko opłacanych robotników.

Pontyfikat papieża Franciszka oraz jego nauki, są zdaniem duchownego wykorzystywane przez zsekularyzowane grupy, które zmieniają sens wypowiedzi głowy Kościoła. W ten sposób Chrześcijaństwo zostaje ograniczone do roli mało znaczącego folkloru.

Negri uważa, że Kościół znalazł się na drodze, która zaprowadzi go do klęski w starciu z ateizmem. Biskup odniósł się również do islamu, który jego zdaniem nie ma podobnych problemów.

Religia muzułmanów nie uwzględnia podziału na sprawy duchowe i polityczne. W świecie islamu to jedność. Właśnie ten element biskup uznał za wyjątkowo niebezpieczny dla europejskiej cywilizacji.

Duchowny dodał, że w państwach muzułmańskich władze religijne są tożsame z władzami cywilnymi. Ich decyzje są często warunkowane przykazaniami religii, która zezwala na stosowanie kary śmierci.

Emerytowany arcybiskup Ferrary-Comacchio to bliski przyjaciel papieża Benedykta XVI.

Źródło: nczas.com

Posted in Nasz smutny czas, Z prasy | Otagowane: , | 28 Komentarzy »

Zapomniana rzeź Pragi

Posted by Dzieckonmp w dniu 5 listopada 2017

Niepozorny czarny metalowy krzyż, jakich tysiące zobaczymy w całej Polsce. Ten postawiono przy cerkwi św. Marii Magdaleny przy ul. Jagiellońskiej w Warszawie. Latem, gdy wtopi się w zieleń rozrośniętego żywopłotu, jest prawie niewidoczny. Trzeba podejść bliżej, aby przeczytać niewielką tabliczkę: „Zginęli, bo byli Polakami. Mieszkańcom Pragi pomordowanym przez wojska Suworowa. 4 listopada 1794 roku. Rodacy”. Tylko tyle. O godne upamiętnienie tysięcy dobitych rannych żołnierzy, kobiet, dzieci, starców, wszystkich pomordowanych w okrutny sposób nie zdążyli zadbać nasi przodkowie w okresie II Rzeczypospolitej. Tym bardziej nie uczyniliśmy tego i my w ciągu ostatniego ćwierćwiecza. A w dwusetną rocznicę moskiewskiego mordu pierwszy ordynariusz warszawsko-praski ks. bp Kazimierz Romaniuk wzywał: „Umierając, z pewnością liczyli na to, że pamięć o nich trwać będzie w świadomości przyszłych pokoleń. Nie wolno nam dopuścić do tego, by zawiedli się w naszych oczekiwaniach”. To wtedy w kościele Najświętszej Matki Bożej Loretańskiej, na miejscu dawnego klasztoru bernardynów, gdzie pogrzebano wiele ofiar, poświęcono skromną tablicę: „Mieszkańcom Pragi w 200-lecie rzezi ofiarom rosyjskiego ludobójstwa. Gdybyśmy o nich zapomnieć mieli, Ty, Boże, zapomnij o nas. Polacy”.
„Jeszcze nie syt Moskal srogi”
Pamiętał o nich Adam Mickiewicz, stawiając im literacki pomnik w koncercie Jankiela: Słychać tysiące coraz głośniejszych hałasów, Takt marszu, wojna, atak, szturm, słychać wystrzały, Jęk dzieci, płacze matek. – Tak mistrz doskonały Wydał okropność szturmu, że wieśniaczki drżały, Przypominając sobie ze łzami boleści Rzeź Pragi którą znały z pieśni i z powieści… A kilkadziesiąt lat później przypomniała w jednym z wierszy Maria Konopnicka: Zaszło słońce w krwawe morze – Błysnął bagnet, błysły noże, Suworowa pałasz nagi – Błysnął hasłem na rzeź Pragi! Rzuci się zajadła tłuszcza, Siwym starcom nie przepuszcza, Przed oczyma ojca, matki Rozrywają żywcem dziatki. W każdym domu trupy leżą, Pluszczą progi krwią ich świeżą Po ulicach krwi się fala Aż ku Wiśle gdzieś przewala. Jeszcze nie syt Moskal srogi Wydał hasło do pożogi – Staje Praga w ogniach cała, Pożar na jej dachach pała. Po ulicach wichr przegania Kłęby dymów, jęk konania, Okrzyk zgrozy w niebo leci, Skwierczą w ogniu ciała dzieci! W żadnej ludzkiej świata mowie Mąk tych słowo nie wypowie I nikt nie ma dość odwagi, By opisać tę rzeź Pragi Dymią zgliszcza i krew dymi, W jeden mordu stos olbrzymi, A przez trupy do Warszawy Sam Suworow wchodzi krwawy Suworowie! Póki żyjesz Krwi tej z rąk twych nie obmyjesz! Imię będziesz miał u świata, Nie żołnierza – ale kata! Aleksander Suworow rozpoczął służbę w rosyjskiej armii od szeregowca, awansując na kolejne stopnie. Z Polakami walczył już w czasie konfederacji barskiej, bo to jego żołnierze oblegali Wawel i okupowali Kraków. Tłumił skutecznie powstanie Pugaczowa i wielokrotnie pokonywał wojska tureckie. Rosła jego sława, a jego nazwisko budziło strach. Po zdobyciu twierdzy izmaiłowskiej podlegli mu żołnierze wymordowali ponad 10 tysięcy cywili. Gdy wybuchła Insurekcja Kościuszkowska, jego wojska uczestniczyły w jej stłumieniu.
Wyrzynaj wroga na ulicach…
Na początku października 1794 roku po bitwie pod Maciejowicami, w której wojska polskie zostały pokonane, a ranny Kościuszko dostał się do niewoli, losy powstania zostały przesądzone. Rosjanom pozostało jeszcze zdobycie Warszawy. „Zgnieść ich [Polaków] doszczętnie, a dla budzącego zgrozę widoku wiarołomnej stolicy zatknąć tam sztandary najpotężniejszej monarchini – taki jest wielki cel” – pisał Suworow do generała Schwerina. Na początku listopada Rosjanie, 25 tysięcy żołnierzy z ponad 80 armatami, podeszli pod Pragę, która jak wspominał Jędrzej Kitowicz, „lepiej była opatrzona okopami i wilczymi dołami niż Warszawa”. Broniło jej niespełna 15 tysięcy żołnierzy. Nad ranem 3 listopada Moskale rozpoczęli całodzienny ostrzał artyleryjski Pragi, polskie armaty skutecznie odpowiadały. Oficerowie wydali ostatnie rozkazy i instrukcje. Sam Suworow dawał swym podwładnym „naukę ustną” spisaną już po powrocie do Rosji w dziele „Nauka zwyciężania”: „Gdy nieprzyjaciel ucieka do miasta, zwróć na niego armaty, strzelaj gwałtownie w ulice, wal żwawo: nie ma czasu go ścigać… Wyrzynaj wroga na ulicach, kawaleria niech rąbie… Gdy mury zostały opanowane, bierz łupy… Łup jest rzeczą świętą. Zdobędziesz obóz – wszystko twoje; zdobędziesz fortecę – wszystko twoje”. Dla zachęty rozdano większe racje wódki. Nazajutrz – 4 listopada 1794 roku – jeszcze przed świtem, o piątej rano wystrzelono rakietę sygnałową i kolumny rosyjskie podeszły do polskich okopów broniących Pragi. Huk armat zbudził miasto na drugim brzegu. Mieszkańcy wylegli na ulicę w przerażeniu, że Rosjanie już wdarli się do stolicy. Tymczasem walka trwała na Pradze, gdzie pierwszy atak powstrzymano kartaczami. Rosjanie ruszyli jednak ponownie i wdarli się na szańce. Przez godzinę trwał bój na zbroczonych krwią wałach. Ludność rzuciła się ku mostom, chcąc przedostać się na drugi brzeg Wisły. Lekko ranny generał Józef Zajączek, odpowiedzialny za złe przygotowanie Pragi do obrony, dał rozkaz do wycofania się generałowi Jakubowi Jasińskiemu. Ten jednak odrzekł: „Po co rozpaczać w tej chwili, kiedy nas tylu gotowych do walki. Hańba z bitwy uchodzić!”. Zajączek odpowiedział: „Lecz jeśli chcesz umrzeć, zostań tutaj” i zawrócił konia w stronę mostu wśród krzyków „Zdrajca!”. Generał Jasiński, wśród tylu innych obrońców, zginął śmiercią żołnierza. Szańce zostały przełamane, a walka przeniosła się na ulice Pragi, gdzie „żołdactwo, zaprawione w izmaiłowskich mordach, sprawiało rzeź okrutną”.
„By nie urosły do zemsty”
Nie oszczędzano nikogo. „Oderwane od piersi matek niemowlęta brano na spisy, by nie urosły do zemsty; zakonnice, zamknięte w klasztorze Bernardynek, zgwałcono i zarżnięto; dziewiętnastu Bernardynów i siedmiu starców kalek, rezydujących w klasztorze, poniosło śmierć męczeńską. Z domów wywlekano nieszczęsnych, by wśród pijackiej uciechy wymyślną zadać im śmierć. Niebawem place zasłane były ohydnie zsiekanymi trupami, bez odzieży, w jednej przerażającej masie wtłoczonych w błoto, bezkształtnych, a jednak drgających jeszcze niekiedy spazmami życia gromad i zwalisk. Z pośród kul świstu i huku pękających bomb wydobywały się jęki i wołania, co przerażały serca i sięgały aż do nieba. Obok ciał ludzkich piętrzyły się stosy bezładnie porzuconych sprzętów, krwawiły się pokaleczone trupy koni, psów, kotów, nierogacizny, gdyż rozjuszone widokiem krwi żołdactwo nie przepuszczało nawet zwierzętom. Zapalona od kul i kozackich żagwi Praga stanęła w płomieniach i dymie, dachy zawalały się z trzaskiem wśród przeraźliwego wycia zdobywców” – opisywał Henryk Mościcki. W Warszawie słychać było krzyki mordowanych i złowrogie rosyjskie „ura!”. Na oczach ludu stolicy dokonywał się ostateczny pogrom. Już o ósmej rosyjska artyleria zaczęła strzelać z praskiego brzegu, a żołnierze zaczęli wkraczać na most, którym uciekali ocaleni. Wtedy od strony Warszawy garstka mieszczan i żołnierzy rzuciła się z siekierami, aby rąbać most. Wówczas „artyleria rosyjska skierowała swój ogień na zajętych pracą, a od pocisków armatnich zajęły się tu i ówdzie rusztowania i most płonący z trzaskiem zapadał się w Wisłę… Część pozostałych na Pradze żołnierzy i garść ludności cywilnej, gnana panicznym strachem, dopadła brzegów Wisły. Ujrzawszy most w ogniu, rzuciła się do wody i wpław próbowała dostać się do Warszawy. Wielu oszalałych nieszczęśników dosięgały kule moskiewskie, a wszystkich pochłonęły zimne fale Wisły” – czytamy u Mościckiego. Gdy przeprawa runęła, ludzie rzucali się wpław do rzeki i do łódek. Te przepełnione i wolno płynące stały się łatwym celem. „W topieli tysiące znalazły śmierć, aż szara Wisła spłonęła czerwienią, chłonąc w swych nurtach poranione ciała wzywających na próżno ratunku”. Nawet niektórzy rosyjscy oficerowie wyrażali dystans wobec rzezi cywilnej ludności Pragi. „Do samej Wisły na każdym kroku spotkać się dawali zabici i umierający różnego stanu ludzie; na brzegu rzeki piętrzyły się stosy żołnierzy, cywilnych, Żydów, księży, zakonników, kobiet i dzieci. Na widok tego wszystkiego serce zamierało w człowieku, a obmierzłość obrazu duszę jego oburzała. W czasie bitwy człowiek nie tylko nie czuje w sobie żadnej litości, ale rozzwierzęca się jeszcze, lecz morderstwa po bitwie to hańba” – wspominał świadek wydarzeń, dowódca jednego z pułków Lew Engelhard. Podobne świadectwo pozostawił jeden z Prusaków: „Widok Pragi był okropny, ludzie obojej płci, starcy i niemowlęta u piersi matek pomordowane leżały na kupie; krwią zbroczone i obnażone ciała żołnierzy, połamane wozy, pozabijane konie, psy, koty, nawet świnie. Tu i ówdzie drgały jeszcze członki umierających. Całe miasto Praga stało w płomieniach i w dymie, a dachy zawalały się z trzaskiem, któremu odpowiadało przeraźliwe wycie kozaków, klątwa rozjuszonego żołdactwa”. Wedle różnych źródeł zostało zamordowanych od 15 do 25 tysięcy osób. Święty Klemens Hofbauer, który dał początek Zgromadzeniu Redemptorystów w Polsce i organizował pomoc dla sierot Pragi, w liście do swego przełożonego generalnego pisał: „Ciężkie nieszczęścia napełniły nas trwogą… Po zdobyciu przedmieścia Praga zostało wymordowanych ponad 16000 ludzi – mężczyzn, kobiet i dzieci. Musieliśmy patrzeć na te okrutne sceny, gdyż działo się to naprzeciw naszego domu”.
Z orderem kata Pragi przeciw Polsce
Sam Suworow raportował carycy Katarzynie: „Po przezwyciężeniu wszystkich trudności i przełamaniu zaciekłej obrony nieprzyjaciela nasze wojska, przełamawszy trzy linie umocnień, wdarły się na Pragę. Straszny był przelew krwi, place zasłane były trupami, ostatnia i najstraszniejsza rzeź dokonała się na brzegu Wisły w oczach ludu warszawskiego. Na ten straszny widok zadrżeli Polacy… Na Pradze ulice i place zasłane były ciałami zabitych, krew lała się strumieniem, zaczerwienione wody Wisły niosły ciała tych, którzy szukając ratunku, utonęli w jej nurtach. Widząc swą straszną hańbę, zadrżała wiarołomna stolica”. Utopiona we krwi Praga przeraziła warszawiaków i wymusiła rozpoczęcie rozmów kapitulacyjnych. Delegacja mająca omówić jej warunki wyruszyła jeszcze wieczorem, 4 listopada, na Pragę, ale po drodze została okradziona przez kozaków z zegarków, sygnetów… Powstanie Kościuszkowskie upadło, a wraz z nim państwo polskie, które niedługo potem na przeszło wiek zniknęło z mapy Europy. Suworow już po rzezi Pragi został odznaczony przez Stanisława Augusta Poniatowskiego najwyższym polskim odznaczeniem – Orderem Orła Białego. W 1942 roku w Związku Sowieckim ustanowiono order imienia Suworowa. Wśród odznaczonych nim nie brakuje tych, którzy kontynuowali dzieło rosyjskiego generała. Order zawisł na mundurach m.in.: Siemiona Budionnego, który w 1920 roku ze swą 1. Armią Konną szedł na Polskę; Siemiona Moisiejewicza Kriwoszeina, przyjmującego wspólnie z gen. Heinzem Guderianem sowiecko-niemiecką defiladę w Brześciu po agresji we wrześniu 1939 roku; Klimienta Jefriemowicza Woroszyłowa, jednego z podpisanych pod rozkazem z 5 marca 1940 r., nakazującym wymordować ponad 21 tysięcy polskich jeńców; Iwana Czerniachowskiego – kata wileńskiej Armii Krajowej; Iwana Sierowa z NKWD (po wojnie szefa KGB i GRU), lista jego zbrodni jest długa, ale znany jest głównie z aresztowania przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, sądzonych następnie w moskiewskim procesie szesnastu. Order Suworowa otrzymał również sam Stalin. Jego dar dla „narodu polskiego”, Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina, nadal rzuca potężny cień nie tylko na skromny krzyż ofiar rzezi Pragi… Dysproporcja pomiędzy zapomnianym, praskim krzyżem a sowiecką, szpecącą Warszawę budowlą, z której uczyniono symbol stolicy i przede wszystkim zgoda Polaków na ten stan, wskazuje, jak długa droga dzieli nas od wskrzeszenia niepodległego, polskiego ducha.
Dr Jarosław Szarek, IPN Kraków

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/mysl/106839,zapomniana-rzez-pragi.html

Posted in Patriotyzm, Warto wiedzieć, Z prasy | 40 Komentarzy »

Polska jak ukrzyżowany Chrystus

Posted by Dzieckonmp w dniu 9 kwietnia 2017

W oczach Jima Caviezela zobaczyłem absolutną fascynację Polską.

Warto raz na jakiś czas porozmawiać z kimś, kto przyjeżdża do Polski słabo znając wcześniej naszą historię. Poznać kogoś, kto próbuje zajrzeć w duszę naszego narodu, by go realnie poznać. Bez uprzedzeń i stereotypów. Dopiero wtedy można zrozumieć niezwykłość i wielkość Polski i Polaków.

Wczoraj przeprowadziłem wywiad z Jimem Caviezelem. Pojawi się w następnym numerze tygodnika wSieci. Caviezel przyjechał do Polski na zaproszenie Rycerzy Kolumba. Promuje świetny dokument (dwie nagrody Emmy) „Wyzwolenie kontynentu. Jan Paweł II i upadek komunizmu”, który 2 kwietnia pokaże TVP. Caviezel jest jego narratorem.

Hollywoodzki aktor przeszedł do historii kina jako Jezus z „Pasji” Mela Gibsona. Wcześniej zagrał jedną z głównych ról w arcydziele Terrence’a Malicka „Cienka czerwona linia”. Ma na koncie pracę z najlepszymi reżyserami z Hollywood jak Tony Scott, Gus Van Sant czy Ang Lee. W ostatnich latach odnosi sukces w serialu „Impersonalni”. Jednocześnie jest to jedyny pracujący obecnie w Hollywood zdeklarowany katolik, który tak mocno i głęboko manifestuje swój katolicyzm.

Wierzący na poważnie. Przeżywający swoją wiarę z największą głębią. Dający świadectwo ( silne stanowisko pro-life, adopcja chorych na raka dzieci) wiary. Oddany Maryi, bez której nie widzi istoty Zbawienia. Pięknie o niej opowiada w wywiadzie, który niebawem ukaże się w naszych mediach. Momentami ten, podkreślam to celowo, wciąż pracujący z sukcesami w Hollywood aktor miał w oczach łzy. Gdy mówił o rodzinie, cywilizacji śmierci, wojującym ateizmie i sekularyzacji.

Głębia jego szczerej wiary poraża. Jest nieodłączna od jego roli Jezusa, która jeszcze mocniej utwierdziła go w przekonaniu, co jest w życiu najważniejsze. Jestem magistrem teologii. Piszę o kościele od lat. Walczę piórem z cywilizacją śmierci. Rozmawiałem z wieloma uduchowionymi osobami. Nigdy z kimś takim jak Jim. On jest naprawdę (nie lubię takich górnolotnych określeń, ale w tym wypadku muszę to zrobić) świadkiem Bożego Miłosierdzia. Mam nadzieję, że wybrzmi to w naszej uduchowionej rozmowie.

W rozmowie uderzyło mnie jeszcze coś innego. Caviezel pierwszy raz odwiedził nasz kraj. Był na Wawelu. Modlił się w Łagiewnikach. Odwiedził Muzeum Powstania Warszawskiego. Chłonął naszą historię. Szedł śladami Jana Pawła II, którego poznał po premierze „Pasji”. W wywiadzie kilkakrotnie powtarza „Totus Tuus”. Dewiza papieża stała się jego dewizą. Jednocześnie amerykański aktor nie jest w stanie oderwać losów Polski od życia papieża. „Zgniotły was dwa totalitarne reżimy. Tak jak jego. I przetrwaliście. Dzięki wierze”- mówi mi. „Ja spokojnie żyłem sobie jako Amerykanin w wolnym kraju, bojąc się jedynie Zimnej Wojny. Nie musiałem doświadczyć totalitarnej władzy. A Jan Paweł II zderzył się z obiema. Tak jak wasz kraj. On go symbolizuje.”- dodał. Przypomniał też w tym kontekście męczeńską śmierć o. Maksymiliana Kolbe.

Jim dobitnie podkreślił: „Polska jak Chrystus została ukrzyżowana. Matką Polski została Maryja” . Czyż nie jest to niezwykle precyzyjne podkreślenie istoty historycznej roli Polski? Nie zapominajmy, że jest to przemyślenie amerykańskiego aktora pracującego w samym jądrze hollywoodzkiego blichtru. Nie powiedziała to osoba przepojona polskim mesjanizmem. Nie powiedziała tego osoba studiująca polską historię. Nie powiedziała tego osoba mieszkająca w Polsce ani nawet Europie.

Jim Caviezel zobaczył w naszym kraju coś o czym my zapominamy. Coś, co wrogowie wiary, tradycji i szeroko pojętej chrześcijańskiej cywilizacji chcą jak najmocniej zakopać. Nie da się. W rozmowie z Caviezelem widać wyraźnie, że Polska nie może być zrozumiana bez jej chrześcijańskich korzeni. Nie może być w pełni sobą bez Chrystusa.

Cały wywiad z Jimem Caviezelem pojawi się we wSieci 10 kwietnia

Źródło: wpoltyce.pl

Posted in Ciekawe, Z prasy, Świadectwa | Otagowane: | 196 Komentarzy »

„Będziemy likwidować wasze rodziny”. Kto straszy posłów PiS?

Posted by Dzieckonmp w dniu 1 marca 2017

Barbara Dziuk, posłanka Prawa i Sprawiedliwości z Tarnowskich Gór, złożyła zawiadomienie na policję w związku z pogróżkami, które otrzymywała w ostatnim czasie. Jak wynika z treści anonimowych pism, za zastraszanie odpowiedzialne są m.in. osoby, które nie są zadowolone z wprowadzenia tzw. ustawy dezubekizacyjnej.
pogr

Posłanka Barbara Dziuk jest zastraszana. W lutym otrzymała dwa anonimowe listy z pogróżkami. Szczególne obawy wzbudził ten, którego autorzy grożą śmiercią rodzinom członków Prawa i Sprawiedliwości.
„Dokonujemy rozpoznania waszych rodzin. Po wejściu w życie ustawy podejmiemy się likwidacji waszych najbliższych. Będziemy likwidować Waszych synów, córki, wnuki i wnuczki. Mamy dużo czasu na wykonanie rozpoznania – rozpoczniemy od osób najsłabszych – ponieważ to jest najłatwiejsze. Mamy do wybory około 300 rodzin parlamentarzystów PiS. Nie jesteście w stanie wszystkich ochronić” – czytamy w piśmie, które do biura posłanki Dziuk wpłynęło 23 lutego. Kilka dni później, do biura poselskiego posłanki Dziuk przyszedł kolejny anonim. Tym razem napisany odręcznie na kartce wyrwanej z notatnika. Treść: BYDZIES KWICAŁA TY „POLSKO” ŚWINIO. Podpis: ŚLĄZOKI ZE ŚLONSKA (pisownia oryginalna). Barbara Dziuk ma podejrzenia, że za jeden z anonimów odpowiadają byli agenci Służby Bezpieczeństwa, którzy chcą się zemścić za wprowadzenie tzw. ustawy dezubekizacyjnej. Za drugi z nich – zdaniem posłanki – mają być odpowiedzialni członkowie Ruchu Autonomii Śląska, którym nie podobało się odrzucenie projektu ustawy o uznaniu Ślązaków za mniejszość etniczną. Już jesienią ub. roku (krótko po odrzuceniu wspomnianej ustawy), na drzwi biura poselskiego Barbary Dziuk przyklejono kartkę. Napisano na niej, że swoją postawą cały PiS pokazał brak szacunku dla Ślązaków. Sprawa została zgłoszona na policję. Jest nagranie z monitoringu. Widać tylko tyle, że kartkę przykleiły dwie osoby, które zakryły twarze kapturami. – Do różnego rodzaju pogróżek, np. w internecie, jestem już wręcz przyzwyczajona. Sprawę policji zgłosiłam dopiero teraz, bo po raz pierwszy zagrożono mojej rodzinie. Moja córka ma wrażenie, że ktoś ją śledził – powiedziała Barbara Dziuk. Policja w Tarnowskich Górach potwierdziła przyjęcie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Trwa postępowanie. Oba listy, które w lutym przysłano do biura poselskiego Barbary Dziuk, zostały wysłane z poczty w Tarnowskich Górach. Jak przekazała posłanka, nie otrzymała informacji od kolegów i koleżanek z partii, że otrzymali podobne pogróżki.
Źródło: polskatimes.pl

 

Posted in Polityka, Warto wiedzieć, Z prasy, Zdrajcy Polski | Otagowane: , , | 88 Komentarzy »

„Szatan 2” wypełza z Piekła. Rodzi się najstraszniejsza rakieta Putina

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 listopada 2016

szatan

Jej uderzenie może zniszczyć od razu cały kraj wielkości Francji. Ma siłę rażenia 2 tys. razy większą niż bomby zrzucone na Hiroszimę i Nagasaki. „To narodziny zamaskowanego Diabła” – pisze New York Post.

Chodzi o międzykontynentalną rakietę balistyczną RS-28 „Sarmat”, zwaną w dowództwie NATO „Szatan 2” (Satan 2). W ubiegłym tygodniu rosyjskie Państwowe Centrum Rakietowe im. Makiejewa po raz pierwszy opublikowało jej szkic i ogólny opis.

Prezentacja ta wywołała duże zaniepokojenie wśród zachodnich ekspertów i mediów. „To ostatnie uprzedzenie Putina pod adresem Zachodu. Rakieta, która jest w stanie zetrzeć z powierzchni ziemi całą Wielką Brytanię” – pisał „Daily Mail”.

Według informacji ujawnionej przez konstruktorów tej najpotężniejszej w historii ludzkości broni masowej zagłady – Władimira Diegtiara i Jurija Kawierina – rakieta może być uzbrojona w 16 głowic jądrowych na raz, a więc porażać jednocześnie 16 celów. Jej zasięg to 17 tys. km.

Wcześniejsze przecieki z Rosji mówiły tylko o 12 głowicach i zasięgu 10 tys. km. W każdym razie w zasięgu rakiet „Szatan 2” znajdzie się cała Europa i wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Moskwa twierdzi też, że pociski tę będą budowane w technologii Stealth, a więc staną się w ogóle niezauważalne dla radarów i zdołają skutecznie ominąć obronę przeciwrakietową krajów NATO.

Większy zasięg rakiet umożliwi im też przelot nad Biegunem Południowym, tymczasem amerykańska obrona antyrakietowa była dotychczas nastawiona na strącanie rakiet Rosji lecących do USA najkrótszą drogą nad Biegunem Północnym. Ponadto eksperci podejrzewają, że część odpalanych rosyjskich głowic może być fałszywa, aby odwrócić uwagę i przeciążyć tarczę antyrakietową.

 Władimir Putin wydał rozkaz budowy tych rakiet w 2010 r. Prace konstrukcyjne i testy podzespołów rozpoczęto w roku następnym. Obecnie rakieta jest już prawdopodobnie na etapie przygotowania do testów. Według wcześniejszych zapowiedzi, pierwsza RS-28 wejdzie na wyposażenie arsenału jądrowego Rosji w końcu 2018 r.
Do roku 2020 r. „Szatan 2” ma zastąpić wszystkie wcześniejsze rakiety „Wojewoda”, znane na Zachodzie jako „Szatan”, które były na uzbrojeniu armii sowieckiej, a potem rosyjskiej od czasów „zimnej wojny”. „Wojewodów” Rosja nie jest już w stanie modernizować, gdyż były one niegdyś budowane w Dniepropietrowsku na Ukrainie.
szatan1
Źródło: reporters.pl

Posted in Apokalipsa, III wojna światowa, Nasz smutny czas, Szatan, Warto wiedzieć, Z prasy, Znaki czasu | Otagowane: , , , , , , | 27 Komentarzy »

Benedykt XVI: Ostatni papież starej epoki

Posted by Dzieckonmp w dniu 21 października 2016

Ksiądz John Zuhlsdorf pisze.

beCzytam włoskie wydanie książki tzw.wywiad z Benedyktem XVI z niemieckiego dziennikarza Petera Seewalda. Czytając natknąłem się na interesującą część.

Dalej w języku angielskim. Bardzo proszę czytelników o dokładne pzretłumaczenie i wysłanie na mojego maila treści wówczas podmienię.

SEEWALD: Do you see yourself as the last Pope of the old world or the first of the new?

BENEDICT: I would say both.

SEEWALD: As a bridge, a kind of connecting element between the two worlds?

BENEDICT: I don’t belong to the old world anymore, but the new one in reality hasn’t yet begun.

SEEWALD: The election of Pope Francis is perhaps an exterior sign of a epochal turning point?  With his does a new era begin definitively?

BENEDICT: The temporal divisions were always decisive a posteriori: only in a second time is it established that here began the Middle Ages or there began the modern era.  Only a posteriori is it seen how movements developed.  For this reason I won’t hazard a like affirmation now.  Nevertheless, it is evident that the Church has been abandoning more and more the old traditional structures of European life and, hence, changes appearance and lives new forms.  It’s clear above all that the dechristianization of Europe progresses, that the Christian element is vanishing more and more from the fabric of society.  Consequently, the Church must find a new form of presence, must change its way of presenting itself.  There are epochal upheavals underway, but one doesn’t yet know to what point it can be said with precision that one or the other begins.

SEEWALD: You know the prophecy of Malachy, that in the Middle Ages compiled a list of future pontiffs, foreseeing also the end of the world, or at least the end of the Church.  According to such a list the papacy would terminate with your pontificate. And if you were effectively the last to represent the figure of the Pope as we have known up to now?

BENEDICT: Anything is possible.  This prophecy was probably born in circles around Philip Neri.  In that time Protestants sustained that the papacy was finished, and he wanted only to demonstrate, with a very long list of Popes, that, instead, that was not the case.  It is not for this reason, however, that one must conclude that it will in fact end.  Rather, that his list wasn’t long enough!

Seewald deftly worked up to the Malachy question, didn’t he?be1

In any event, I found Benedict’s answer quite interesting.  He wouldn’t be pinned down, but he suspects that he a kind of liminal figure, if not a bridge.  Bridge has additional connotations, of course, when talking about the papacy.

I was interested to read his diagnosis of the Church and of Europe, especially in light of his earlier thoughts about the identity of Europe, the Christian Catholic dimension which made Europe Europe.  He seems resigned to the fact that Europe is gone.  Indeed, he seems resigned to the fact that what the Church was, in Europe, is gone.

As I read this, however, a little bell chimed in my head way back in my memory palace.  I went hunting to find where it was ringing.

I think I found it in the prophecies of Garabandal.  Conchita seems to have received a message that

“After His Holiness Paul VI, there will be only two more popes before the end of the present period (el fin de los tiempos) which is not the end of the world. The Blessed Virgin told me so, but I do not know what that means.”

So, if we count the Pope everyone forgets to remember, John Paul I of the 33 days, then John Paul II was the last Pope before “el fin de los tiempos”.  Not being a native speaker of the Spanish of tiny villages of Northern Spain in the 60’s and 70’s before TV homogenized everything, I want to be a little cautious about what “el fin de los tiempos” means.  I think that Spanish handles possessives a little differently than Italian does, and because Italian dominates my ear, I tread carefully.  Spanish speakers of Spanish might help me out here, but I have a strong inclination to render “fin del los tiempos” as “the end of an era”, not just “the end of times”, in some apocalyptic sense.

If I am right, and I welcome some Spanish Spanish speakers to jump in, this “fin del los tiempos” sounds rather like what Benedict says to Seewald.

A couple more thoughts.

First, Benedict’s name-sake, St. Joseph, was also a liminal figure, standing astride the two covenants, old and new.  He, too, was a “humble laborer”, and, in the pages of Scripture at least, pretty quiet, but decisive when he was directed from above.  He tried to keep his family safe.

Second, another liminal figure would be St. John the Baptist.  I can’t help but think of Benedict’s great attachment to the work of St. Augustine, who has a profound explanation of the figure of the Baptist in relation to Christ, as the forerunner to the Word.  Augustine’s exploration of Voice and Word is amazing.

Third, St. Benedict himself is a liminal figure in late antiquity, standing between the classical age and the medieval period.  His influence in the development of Christendom and Europe itself was foundational.

Furthermore, Summorum Pontificum remains of immense importance.  Is some ways it may be the most important contribution of the pontificate because it concerns the starting point and the ending point of all initiatives … all successful initiatives … in the Church, worship, liturgical worship, of God.  The knock-on effects are slowly accumulating.  But of these things I have written extensively elsewhere.

In any event, I found this passage in the new book to be interesting.

Źródło: wdtprs.com

 

Posted in Franciszek, Kościół, Proroctwa, Z prasy, Znaki czasu, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , | 142 Komentarze »

Potężna liczba urodzeń w 2016. To absolutny rekord

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 października 2016

Najwięcej porodów jest w szpitalu świętej Zofii

dziec

Warszawa zanotowała wyraźny wzrost urodzeń. Tylko w pierwszym półroczu 2016 na świat przyszło blisko 18 tysięcy warszawiaków.

To absolutny rekord. Jeśli tak dalej pójdzie, to w tym roku urodzi się zdecydowanie najwięcej maluchów od lat. Włodzimierz Paszyński, wiceprezydent stolicy odpowiedzialny między innymi za politykę rodzinną, informuje, że średnio rocznik dzieci przedszkolnych liczy obecnie niespełna 20 tysięcy dzieci.

Tylko w szpitalu świętej Zofii na Woli od stycznia na świat przyszło 4800 maluchów. Dyrektor placówki Wojciech Puzyna nie kryje radości i widzi praktyczny efekt. – Jest to wkład w przyszłość Polaków i emerytury – ocenia dyrektor.

W Warszawie dzieci przychodzą na świat w 17 oddziałach położniczo – ginekologicznych. Najwięcej porodów odnotowano w szpitalach przy Madalińskiego, Karowej oraz Inflanckiej.

Źródło: IAR/RDC

http://wawalove.pl

Posted in Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: , , , , | 102 Komentarze »

Zbiorowe opętanie w szkole w Peru??

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 Maj 2016

W szkole w Peru, w miejscowości Tarapoto, w północnej części kraju , u setki dzieci w wieku od 11 do 14 lat nagle wystąpiły drgawki, halucynacje i omdlenia. Zdarzenie miało miejsce  pod koniec kwietnia tego roku. Zdarzenie wyglądało podobnie do tego co nazywamy demonicznym opętaniem.

op

Matka jednego z dotkniętego tym zdarzeniem dziecka,  powiedziała: „moja córka zasłabła w szkole a następnie  w  ustach miała pełno piany którą wypluwała”

Jeden z uczniów krzyczał: „ktoś mnie goni, wysoki mężczyzna ubrany na czarno, z wielką brodą i próbuje mnie  udusić”
Ten film stał się bardzo popularny na całym świecie.
.

Ekspertom nie udało się wyjaśnić zjawiska i kontynują dochodzenia. Niektórzy mówią, że to wybuch masowej histerii,  ale nie umieją wyjaśnić, w jaki sposób  to zostało wyzwolone.

Inni mówią, że dzieci grywali w jakieś gry na telefonie o charakterze demonicznym.
Inni podkreślają że demoniczne ataki miały miejsce w kilku klasach, i uważają, że to może być masowa histeria związana z lękiem i strachem przed kolejnymi egzaminami.

Co ciekawe tysiące kilometrów od Peru podobne zdarzenie miało miejsce w Malezji, zgodnie z tym co pisał na ten temat Telegraph. Muzułmańscy uczniowie również pokazali oznaki opętania w szkole we Francji, kilka tygodni przed zdarzeniem w  Malezji.
W dniu 20 kwietnia , szkoła została zamknięta.

Posted in Szatan, Z prasy, Znaki czasu | Otagowane: , , , | 50 Komentarzy »

Zaczęło się

Posted by Dzieckonmp w dniu 9 grudnia 2015

Franciszek Kucharczak

Od dziś będą się działy nadzwyczajne rzeczy. To dotyczy każdego.

Będą niezliczone tłumy takich, którzy uświadomią sobie, że są wolni od nałogów, depresji, obsesyjnych myśli, natręctw. Wielu ludzi trwale zmieni swój sposób myślenia, wielu zacznie funkcjonować zupełnie inaczej – dalece lepiej – niż do tej pory. Obwiesie, renegaci i kanalie odkryją, że nie tylko nie są straceni, ale że zostali odnalezieni. Będą liczne uzdrowienia fizyczne i jeszcze liczniejsze duchowe. Łajdacy zdumieją się, że ktoś ich, mimo łajdactwa, kocha, pedanci i picusie poczują, że nie muszą się zasługiwać. Prostytutki zaleją się łzami szczęścia, bo usłyszą, że dla Kogoś nie są szmatami. Smutni się uśmiechną, słońce zaświeci ponurym. Rozpadną się złe związki, zejdą się małżeństwa. Rozbite rodziny się poskładają, przebaczą sobie skłóceni. Złodzieje oddadzą co ukradli, oszczercy odwołają złe słowa. Wielu, wielu odnajdzie szczęście, o jakim nawet nie marzyło, poznają rzeczywistości duchowe, jakich istnienia nawet nie przeczuwało. Znajdą prawdziwie przyjacielską wspólnotę ludźmi i poznają Kościół, którego nie znali. I rzucą się w ramiona Boga, bo wreszcie zobaczą, że one cały czas były dla nich otwarte.

To wszystko działo się i wcześniej, ale teraz będzie tego więcej, dużo więcej. To pewne. Bo Nadzwyczajny Rok Święty, który się właśnie zaczął, jest darem łaski. Przypomniał o tym papież Franciszek, otwierając Drzwi Święte. Taki rok nie jest jak ludzkie obchody, w których chodzi o wspominanie kogoś lub czegoś. Rok święty uobecnia to, co jest jego treścią. Sprawia to, o czym mówi. W zwykłym czasie też dzieją się cuda łaski, ale w Roku Świętym następuje wzmożenie łaski, coś, co opisywała św. Faustyna słowami: „wysilają się wnętrzności Bożego miłosierdzia”.

I to się naprawdę dzieje. To dlatego już dziś wielu czuje duchowe napięcie, radosne oczekiwanie na coś, czego nie rozumieją. Być może dziś wieczorem, a może jutro rano, usłyszą słowa (z radia, z ambony, z ulicy – wszystko jedno), które ich poruszą dużo bardziej niż kiedykolwiek poruszały ich jakieś słowa. Może Bóg przemówi do nich uderzającym fragmentem z książki, którą czytają, może powali ich na kolana jakiś gest, jakiś napis na ścianie, jakieś hasło na bilbordzie. Różnie będzie, ale zawsze niespodzianie, zawsze z zaskoczenia, bo Bóg jest twórczy i nigdy się nie powtarza – a jednak zawsze chce powiedzieć: Kocham Cię.

Zawsze to mówi, ale od dziś, dzięki łasce związanej z decyzją Kościoła, Jego głos będzie lepiej słyszalny. To jest Rok Święty.

Źródło: http://gosc.pl/doc/2866658.Zaczelo-sie

Posted in Kościół, Z prasy | Otagowane: , | 152 Komentarze »

Ostatni Misjonarz z Indii

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 października 2015

O.ROSARIO OSTATNI MISJONARZ Z INDII:
SPOWIADAŁEM MATKĘ TERESĘ PRZEZ 50 LAT.

Ten kapłan był ojcem duchowym Świętej z Indii :
„Także Ona drżała na myśl o śmierci. Odwiedzałem ją w jej celi:
łóżko polowe, stół, ławka, krucyfiksy wszędzie.
Szukała oblicza Jezusa w innych i odkrywała je w słabych.”

teresa

Ale jakież grzechy mogłaby mieć kiedykolwiek Matka Teresa?:
„Wszyscy jesteśmy grzesznikami. Don Bosco (Ojciec Bosco),ojciec nas salezjan, który był bardzo wielkim świętym, zdolnym do uzdrowienia konających i gdyby chciał, uśmiercenia najzdrowszych, spowiadał się co tydzień. Matka Teresa odczuwała tą potrzebę rzadziej i wyznawała mi rzeczy, które zna oczywiście Pan. Rozmawialiśmy po angielsku, bo ona nigdy nie nauczyła się włoskiego.
Coś jednak mogę opowiedzieć:
„Kiedy Matka Teresa poczuła się „następną w kolejności” i arcybiskup Kalkuty wezwał mnie bym udzielił jej ostatniego namaszczenia, także Ona lękała się śmierci. Drżała. Śmierć jest okropna dla wszystkich.
Także Ona, która była świętą, która widziała śmierć wielu opuszczonych (wyrzutków), Ona która była pewna życia pozaziemskiego tak jak była pewna, że słońce wschodzi i zachodzi, także Ona czuła strach.
Nie strach, raczej lęk, niepokój. Lęk przed stawieniem się przed Bogiem. Piękne było to,że tamtym razem nie umarła”.

W kraju trochę bardziej świadomym siebie samego, jakim nie  są dzisiejsze Włochy, Ojciec Rosario byłby bohaterem narodowym. Ostatni, czy tez jeden z ostatnich żyjących i aktywnych misjonarzy katolickich w Indiach, które już od dawna zamknęły granice dla misjonarzy. Także następczyni Matki Teresy, Mechthild Pierick, Niemka z Munster, która tu w Kalkucie przyjęła hinduskie imię Prema (Kochana) mówi,że musimy koniecznie go odwiedzić:

„Ma prawie 94 lata i coś niezwykłego do opowiedzenia. Mieszka tu blisko, w kościele który sam zbudował, po tym jak osuszył bagna.’

O.RosarioOjciec Rosario Strosio jest Sycylijczykiem z Furnari, u stoku Etny. Na jedno oko niemal nie widzi, ale za to nie stracił ani jednego włosa! Ma mocny uścisk i ostre poczucie humoru.
Oprócz kościoła kazał wznieść 2 pomniki świętym swojego życia : Don Bosko i Matce Teresie, której był przyjacielem i spowiednikiem przez ponad pół wieku.
Zbudował też boisko piłkarskie, jedyne w dzielnicy, gdzie bose dzieci graja na trawie, a nie na kamieniach!”

„Przybyłem do Indii w 1939 roku, w wieku 17 lat. Na Sycylii widywałem misjonarzy, którzy nieśli ewangelię do krajów niewierzących, śladami św.Tomasza, słyszałem historie chorób tropikalnych, nawróceń, prześladowań. Misjonarze byli bohaterami mojej młodości.
Postanowiłem, że stanę się jednym z nich. Moja matka zrozumiała, że nie zobaczy mnie więcej i była zrozpaczona, gdyż stała u progu utraty kolejnego syna. Pierworodny, Józef już nie żył, oprócz nas zaś urodziła 4 córki. Wypłynęliśmy z Neapolu na Conte Biancamano ( statek Hrabia Białoręki). Żeglując przez Kanał Sueski, Morze Czerwone i ocean, w 10 dni dotarliśmy do Bombaju. Byliśmy bardzo biedni , ale radośni.

„Anglicy trzymali Indie w garści zaledwie kilkoma tysiącami żołnierzy, w większości byli to Hindusi. Polityczne arcydzieło! Trudno było nawracać Hindusów, ale ruszyliśmy pieszo przez wioski tubylczych ludów animistów.
Należało być ostrożnym wychodząc wieczorem, gdyż w tych czasach były tu jeszcze tygrysy.”

Chrześcijaństwo jest religią złożoną, Trójca Św, zmartwychwstanie ciała, jak to Ojciec wyjaśniał tubylcom?

„Chrześcijaństwo jest trudne tylko dla tych, którzy zbyt wiele studiowali. Ponadto zmartwychwstanie, nieśmiertelność duszy, obecność Boga, które nam wydają się niełatwe, tutaj postrzegane są jako oczywiste.
W pierwszym miesiącu, 20stu poprosiło o chrzest! Odpowiedziałem, że do Jezusa dochodzi się stopniowo, pomału.”

 „10 czerwca 1940 roku Duce (Ducze) wypowiedział wojnę Anglikom. Tego samego dnia zabrali mnie do obozu  więziennego obok Darjeeling. 04 grudnia 1942 przeniesiono nas w okolice Deoli w Rajastan. Traktowano nas zawsze z szacunkiem, ale w marcu, na pustyni jest już prawie 50 stopni i kiedy więźniowie zaczęli umierać więc przeniesiono nas do Dehradun, u podnóży Himalajów. Uwolniono nas dopiero pod koniec listopada 1944 roku i mogliśmy ponownie podjąć naszą misję. Pamiętam noc 15 sierpnia 1944 roku: niepodległość, rozłam między Indiami a Pakistanem, masakry między hinduistami , a muzułmanami. Ludność świętowała, a jednocześnie lała się krew.
Muszę jednak przyznać, że Matka Teresa nie podzielała mitu Gandhiego, zresztą to nie on wyzwolił Indie, to Anglicy stąd odeszli. Nie mówię, że uważała go za półnagiego fakira, jak określał go Churchill, ona zwyczajnie
nie interesowała się polityką.”

„Po raz pierwszy ujrzałem ją w katedrze w Kalkucie w 1948 roku.
Otrzymała zgodę na opuszczenie zgromadzenia i zamieszkania w barakach.
Jej kierownik duchowy, belgijski jezuita Van Exem, tego dnia potraktował ją niemal z pogardą, a ona z pokorą nie odrzekła nic. Szedłem głosić słowo Boże wśród sióstr.
Matka Teresa była bardzo inteligentna i miała duży talent do języków. Jednocześnie była bardzo prosta i miała piękny uśmiech. Byliśmy jak bliźniacze dusze. Ona rozumiała mnie, ja rozumiałem ją.
Odwiedzałem ją w jej celi: polowe łóżko, stół, ławka, krucyfiksy wszędzie. Szukała oblicza Jezusa w innych i odnajdywała je w konających, kalekich, w sierotach, w kobietach oszalałych od przemocy i więzienia. Chciała aby na jej grobie płatkami kwiatów wypisano;
„Ja niczego nie uczyniłam, wszystko uczynił On”.

„Była atakowana za potępienie aborcji. Liczni ją krytykowali, ale też było wręcz niemożliwe pozostać niewzruszonym naprzeciw niej. Pewnego dnia jedna dziennikarka amerykańska przyszła przeprowadzić z nią wywiad. Uprzedzona, stronnicza, wyniosła. Odmówiła zdjęcia butów. Odgłos jej wysokich obcasów rozbrzmiewał na całe zgromadzenie. Matka Teresa przyjęła ją obierając z robactwa konającego nieszczęśnika, zgarniętego wcześniej z jakiegoś rogu ulicy. Podniosła wzrok, spojrzała na nią i rzekła:
Proszę o cierpliwość, w moim wieku nie widzę już dobrze. Może by mi Pani pomogła?
Dziennikarka upadła z płaczem do jej stóp. Matka Teresa dotknęła jej serca. To naprawdę była święta.”

„Teraz nam katolikom jest coraz trudniej. Od lat nie dołącza żaden współbrat, ja muszę co rok odnawiać pozwolenie na pobyt. Indira Gandhi, którą osobiście spotkałem, była autorytatywna , ale tolerancyjna. Jej synowa Sonia, starała się zapomnieć, że była Włoszką. Ostatni premier Modi, jest radykalnym hinduistą i nas nie znosi.

– Co ojciec przewiduje na przyszłość?

„Nic dobrego. Jak powiedziała Matka Boska, dzisiejszy świat jest gorszy niż za czasów Noego i potopu, jest gorszy niż Sodoma i Gomora”.

-Ale mamy przecież papieża Franciszka.

„Nie przekonuje mnie do końca. Spędził całe życie w Argentynie, w kraju który znam. Po moim wyjeździe z domu, moja matka urodziła jeszcze jednego syna, któremu również nadała imię Józef, tak jak poprzednio zmarłemu. Józef przeniósł się do Argentyny, a ja go tam odwiedzałem. W tym kraju prawie zawsze rządziła masoneria, a bogiem masonerii jest Lucyfer.

-Wie ojciec co mówi o Ojcu Wikipedia?

„Wiki co?”

-Wikipedia utrzymuje, że jest ksiądz egzorcystą. Kiedy został ojciec wezwany przez arcybiskupa odprawił ojciec podobno egzorcyzm na Matce Teresie, która jak inne święte mogła być nawiedzana przez demona.

„Ja jej udzieliłem ostatniego namaszczenia i modliłem się z nią i za nią. Była 6 wieczorem. Matka Teresa poczuła się trochę lepiej i cudownie doszła do siebie. Był rok 1997, miała już 87 lat. Umarła kilka miesięcy potem. Tym razem nie zdążyłem do jej łoża śmierci”

„Zebraliśmy 133 świadectwa do procesu beatyfikacyjnego. Nie było trudno dostarczyć cud: co  najmniej pięć kobiet utrzymywało, co potwierdzili lekarze, że zostało uzdrowione za jej pośrednictwem w jedną noc.

-Od czasu do czasu ojciec Rosario woli wyrażać się po angielsku.

„Obecnie nie rozmawiam już z nikim po włosku, jedynie z moim Aniołem Stróżem, który jednak mi nie odpowiada… Do Włoch już nie wrócę. Ostatni raz byłem tam w 2003 roku na beatyfikacji Matki Teresy. Włochy stały się krajem wyzutym z moralności. Przyjmowanie wszystkich tych mahometan wydaje mi się krótkowzroczne. Nadejdzie dzień kiedy będą poić swoje konie u św. Piotra!( zapukają do św. Piotra) Ale wie Pani co mnie najbardziej uderzyło?
Widok wielu kobiet spacerujących z kotami na ręku, jakby to były dzieci. Sycylia, na której się wychowałem była biedna jak w średniowieczu, ale kobiety miały dużo dzieci. Kraj, który zastąpił dzieci kotami, to kraj bez jutra,
ale ja i tak jutra nie zobaczę i to mnie pociesza. Jestem szczęśliwy, że mogłem rozpalać płomień wiary w tych dalekich krajach. Wkrótce opuszczę moje ciało i zobaczę Boga. Zobaczę Go twarzą w twarz”

Źródło: corriere.it

Tłumaczyła: Justyna

Posted in Dziwny jest ten świat, Warto wiedzieć, Z prasy, Świadectwa, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , | 41 Komentarzy »

Messori po wizycie u Papieża Seniora, ku pokrzepieniu serc

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 września 2015

Benedykt

„Tuż obok grobu św. Piotra, żyje wspaniały starzec, który przez osiem lat kierował Kościołem, a teraz jego jedyną troską jest modlić się za niego. Z zaangażowaniem, ale bez żadnej trwogi, bo papieże przemijają, a Kościół trwa i aż do końca dziejów będzie rozbrzmiewało pouczenie Tego, który jest jego prawdziwą Głową i Ciałem, skierowane do nas zalęknionych: Nie bój się, mała trzódko, ta łódź nie zatonie, i na przekór wszelkim burzom, będzie unosić się na wodzie aż do Mojego powrotu” – tymi słowami wieńczy dziś swą opowieść o wizycie u Papieża Seniora Vittorio Messori. W przeszłości, odkąd razem napisali Raport o stanie wiary, często widywał się z Josephem Ratzingerem. Później, kiedy kard. Ratzinger został Papieżem, nastała przerwa we wzajemnych kontaktach. Tydzień temu Papież Senior zaprosił go do swej rezydencji w Ogrodach Watykańskich. Dziś Messori postanowił podzielić się swymi doświadczeniami, aby, jak zaznaczył, pokrzepić swych czytelników.

Benedykt XVI chciał się dowiedzieć, jak Messori ocenia aktualną sytuację Kościoła. Słuchał uważnie, a jego jedynym komentarzem były słowa: „Ja mogę się tylko modlić”. Włoski pisarz zapytał Papieża Seniora, czy nie zechciałby wzorem Cycerona, napisać traktat o starości, z perspektywy jednak chrześcijańskiej. Również po to, by przypomnieć o ostatecznych rzeczach człowieka, które popadły w zapomnienie w Kościele, który bardziej niż o zbawienie wieczne troszczy się o dobrobyt dla wszystkich już na tym świecie. Benedykt XVI przyznał, że byłoby to bardzo pożyteczne. Przypomniał, że sam wielokrotnie piętnował zapominanie o śmierci, świecie przyszłym i o tym, co nas czeka „potem”. Wymówił się jednak, tłumacząc się brakiem sił oraz świadomością, że nie potrafiłby się wznieść ponad rozważania teologiczne, w kategoriach filozoficznych. „Moje obowiązki względem Kościoła i świata staram się spełniać na modlitwie, która zajmuje mi cały dzień” – powiedział Benedykt XVI.

 

Źródło: http://pl.radiovaticana.va/news/2015/09/16/messori_po_wizycie_u_papie%C5%BCa_seniora,_ku_pokrzepieniu_serc/1172333

Posted in Kościół, Z prasy | Otagowane: , , | 80 Komentarzy »

Ks. Winiarski: Dlaczego nie przyjmę uchodźców?

Posted by Dzieckonmp w dniu 15 września 2015

Ksiądz Winiarski przewodniczył naszej pielgrzymce do Królowej Pokoju. Była to najbardziej zapamiętana pielgrzymka gdyż dużo się wtedy wydarzyło.
winiarski_ksiadz-400x0Mam świadomość, że tą wypowiedzią narażę się wielu ludziom. Wiem też, że zostanę uznany za człowieka, który odrzucił apel papieża Franciszka o przyjęcie uchodźców. Niektórzy przypiszą mi brak elementarnej wrażliwości i odruchów serca. Mimo to, nie przyjmę uchodźców i nie godzę się, by ktokolwiek zapraszał do mojego domu gości, których obecność może stać się niebezpieczna albo z którą sobie nie poradzę. Oto powody dla których nie mogę przyjąć muzułmańskich uchodźców:

1/ Koran – święta księga islamu, degraduje osobę Jezusa do roli jednego z proroków. Kwestionuje jego boskość a przez to obraża moje uczucia religijne. Uznaje za nieważne to, w co wierzę. Rani mnie duchowo oraz poniża kulturę w której wyrosłem ja i mój naród. Dla mnie islam jest herezją chrześcijańską i niczym więcej. Dodatkowo widać gołymi oczami, że religia Mahometa coraz bardziej się radykalizuje. Właściwie, jest bardziej ideologią niż religią. Koraniczne szkoły (medresy), są wylęgarnią terrozymu i przemocy. Niedawno pakistańska policja wdarła się do medresy Zakarija i uwolniła kilkudziesięciu studiujących tam chłopców i młodych mężczyzn. Byli skuci łańcuchami i nosili na sobie ślady tortur. Mimo to rodzice wielu z nich protestowali przed lokalnym komisariatem przeciwko akcji policji. Czy przyjmując takich absolwentów i nauczycieli Koranu nie wystawiamy siebie i swoich najbliższych na ryzyko przemocy? O wiele bliżej nas, kilka tygodni temu, policja niemiecka dokonała rewizji w szkole koranicznej we Frankfurcie nad Menem, podejrzewając, że dzieciom pokazuje się tam na wideo brutalne sceny, w tym egzekucje. Szkoły muzułmańskie bez przerwy inwigilują brytyjskie służby specjalne, ponieważ brytyjscy młodzi muzułmanie są o wiele bardziej radykalni niż ich rodzie.

2/W krajach muzułmańskich w zasadzie nie ma demokracji, praw człowieka ani podstawowych wolności, zwłaszcza dla „niewiernych”. Moi bracia chrześcijanie cierpią prześladowania. Palone są ich domy, wyrzuca się ich z pracy. Nawet na użytek osobisty nie mogą mieć Biblii, różańca ani krzyża. Chrześcijanki są hańbione w zbiorowych gwałtach, mężczyźni są ofiarami okrutnych linczów. Porzucenie islamu i przejście na chrześcijaństwo uznawane są przez policję religijną jako bluźnierstwo przeciwko Prorokowi a jedyna dopuszczalna przez muzułmanów konwersja, to konwersja na islam. Chrześcijańscy misjonarze nie mają żadnego wstępu. Dlaczego mam pomagać tym, których pobratymcy okazują okrucieństwo, wobec moich braci w Chrystusie? Caritas i Czerwony Krzyż wielokrotnie organizowały akcje pomocy dla ofiar w krajach muzułmańskich, nigdy natomiast nie słyszałem, żeby Czerwony Półksiężyc pomagał chrześcijanom będącym w potrzebie.

3/Uchodźcy nie podlegają żadnej weryfikacji ani kontroli służb specjalnych. Nie znamy ich przeszłości, poglądów, powiązań ani prawdziwych motywów ich wędrówki. Jeśli tylko uciekali przed Państwem Islamskim czyli swoimi współwyznawcami (!), to powinno im wystarczyć każde miejsce w Europie, choćby najbiedniejsze, gdzie od kilkudziesięciu lat panuje i pokój i respektowane są prawa człowieka. Ale oni idą po dobrobyt do najbogatszych krajów kontynentu. Są niezwykle roszczeniowi odwołując się do chrześcijańskiego miłosierdzia. Dlaczego uchodźców muzułmańskich czyli współbraci w wierze nie przyjmuje nowoczesna Turcja ani najbogatsze kraje Zatoki Perskiej jak Arabia, Kuwejt czy Dubaj? Dlaczego uchodźcy nie idą do swoich, do ludzi bliższych im etnicznie, kulturowo i mentalnie?

4/Gdy Izrael buduje kolejny mur, tym razem oddzielający go od Jordanii, nam każe się być bezkrytycznie otwartym i przyjmować wszystkich! Bardzo szybko pojawiła się nowa forma poprawności politycznej: trzeba być apologetą uchodźców i pokonywać opór społeczny. Dlaczego nikt nie mówi, że fala uchodźców jest wynikiem błędnej i agresywnej polityki USA i Unii Europejskiej na Bliskim Wschodzie; że obalanie reżimów i cała tzw. wiosna arabska było załatwianiem własnych spraw; że wprowadzanie demokracji w krajach o strukturze feudalnej jest uszczęśliwianiem kogoś na siłę i działaniem wbrew jego naturze? Stany Zjednoczone nie zgłosiły żadnej, nawet najmniejszej, gotowości przyjęcia muzułmańskich uchodźców. Po doświadczeniach z 11 września 2001 roku, gdy kilku muzułmanów uderzyło Amerykę w podbrzusze, uszczelniają granice i zaostrzają procedury na przejściach granicznych. My nawet nie wiemy ilu bojowników Państwa Islamskiego już przeniknęło w powodzi uchodźców? Ilu „samotnych wilków” gotowych na wszystko, przyszło do Europy, by nas niszczyć? Jeśli na lotnisku, udając się do jakiekolwiek kraju, przechodzę przez skanery i wykrywacze metalu, musze zdjąć z ręki zegarek, pasek spodni, nakrycie głowy, wyjąć z podręcznej torby wszelkie urządzenia elektroniczne, jeśli prześwietlany jest mój bagaż zanim polecę z wycieczką lub pielgrzymką i sprawdzany jest mój paszport we systemie elektronicznym, to dlaczego bez jakiejkolwiek kontroli mamy przyjąć ludzi, których kompletnie nie znamy? To skrajnie nieodpowiedzialne! Oto co na początku roku mówił radykalny imam Anjem Choudary w rozmowie z „Faktem.pl”: „Jednego dnia prawo szariatu zostanie wprowadzone także w Polsce, bo wierzymy, że należy usunąć wszystkie opresyjne reżimy. Jeśli rządzi wami ktoś inny niż Allah, to jest to forma ucisku. Dzięki naszej polityce i wasz reżim zostanie usunięty, a ludzie będą szczęśliwsi. […]  Islam nie jest jak chrześcijaństwo, jeśli mnie uderzysz, nadstawię drugi policzek. Nie, tacy nie jesteśmy. W islamie jest coś takiego jak dżihad. Niektórzy nazywają go nawet szóstym obowiązkiem każdego muzułmanina. Świętym obowiązkiem”. Wprawdzie  nie można zabijać niewiernych „bez istotnego powodu”, o czym zapewnił sam prorok na swoim łożu śmierci. Jednak „czas wojny rządzi się swoimi prawami; jeśli obrażasz proroka, tracisz świętość swojego własnego życia”.

5/ Dlaczego milczy w tej sprawie Wysoki Komisarz (UNHCR) i jego urząd powołany w 1951 roku? Oficjalnie na świecie jest kilkadziesiąt milionów uchodźców. Dlaczego ten problem ma rozwiązywać wyłącznie Europa? Dlaczego świat nie reagował gdy w Ruandzie w walkach plemiennych pomiędzy Tutsi i Hutu wymordowało się ponad milion ludzi? Wtedy wojna domowa w tym niewielkim kraju spowodowała wtórne wstrząsy po sąsiedzku. Blisko 2 miliony Hutu, obawiając się odwetu Tutsi uciekło do Burundi, Tanzanii, Ugandy i Zairu wywołując w tym ostatnim kraju pierwszą i drugą wojnę domową. Wpłynęła też na rozwój wojny domowej w Burundi. Dlaczego Europa nie walczy o wolność chrześcijan w krajach muzułmańskich, choćby tam, gdzie jest to możliwe, bo nie dotarło jeszcze Państwo Islamskie? Dlaczego uchodźcy islamscy mają być lepiej traktowani niż np. uchodźcy chrześcijańscy czy buddyjscy? Czy dlatego, że na odległość pachną ropą?

6/ Nie wierzę, że uchodźcy są gotowi na pełną asymilację ze społeczeństwem, które je gości i przyjęcie obowiązujących tutaj spraw i standardów. Wystarczy pojechać na przedmieścia Paryża, Londynu czy innych wielkich miast zamieszkałe przez muzułmanów, by zobaczyć jak jest tam brud i demolka. Jak bez skrupułów niszczone jest wszystko, co stworzyli niewierni. W Polsce nie mamy takich możliwości z powodu słabości państwa, które oddala od siebie wszelkie zobowiązania, przerzucając je na samorządy. Samo przyjęcie cudzoziemców nie jest żadnym rozwiązaniem, jeśli nie zapewnia się pracy dorosłym i dzieciom szkoły. Co będą robić całymi dniami ulokowani w jakiejś opuszczonej szkole np. w gminie Dorohusk? Pomijam, że trzeba ten lokal ogrzać, dostarczyć wodę, zapewnić warunki sanitarne, opiekę medyczną i wyżywienie. Czy Narodowy Fundusz Zdrowia zapłaci szpitalom za zabiegi, które nie są w kontraktach, skoro odrzuca przypadki przekraczające określone limity wśród Polaków? Gdzie będą rodziły muzułmańskie kobiety? Co z jedzeniem zgodnym z wymogami islamskiej religii i rytualnym ubojem? W jakim języku i czego mają się uczyć dzieci uchodźców? Czy ich edukację powierzymy radykalnym mułłom? Czy nasz system oświaty przygotowany jest na wielokulturowość? Niektórzy z uchodźców pokazują dyplomy arabskich uczelni, ale jak ma się to do programów nauczania i wymogów prawa unijnego? Czy nasze żłobki, przedszkola i ich personel przygotowane są na przyjęcie arabskich dzieci? Czy przeciętna gmina uniesie taki wydatek, skoro jedno miejsce w najzwyklejszym przedszkolu kosztuje ją ponad 730 zł? Czy nasz wymiar sprawiedliwości będzie tworzył precedensy, by sądzić wyznawców Allaha według prawa koranicznego? Czy prawo jazdy zdobyte w Libii lub Syrii będzie honorowane przez polską policję? Co z ludźmi, którzy nie mają żadnych dowodów tożsamości?

Bezczynność i pustka szybko powodują w ludziach poczucie beznadziei. Zbiorowa frustracja uchodźców, którzy wykorzeniają się z własnych ojczyzn, nie chcąc lub nie mogąc uznać nowej ojczyzny za swoją, może stać się problemem dla policji, sądów, opieki społecznej, szkoły, wymiaru sprawiedliwości i najbliższych sąsiadów. Muzułmański Związek Religijny RP nie pomoże uchodźcom z Bliskiego Wschodu, którzy przyjadą do naszego kraju. – mówi Musa Czacharowski, rzecznik prasowy organizacji. Jednocześnie krytykuje on działanie polskiego rządu ws. imigrantów z Ukrainy.– „Zadeklarowali gotowość przyjęcia przynajmniej jedenastu tysięcy osób. Okazało się, że były to puste słowa. Są problemy z zapewnieniem możliwości pobytu dla kilkudziesięciu Tatarów krymskich, ludzi, którzy są przecież bardzo blisko związanymi z Polską, zarówno w wymiarze historycznym, jak i kulturowym”.

Jeśli premier rządu deklaruje, że przyjmiemy 11 tysięcy uchodźców skądkolwiek przyjdą a kraj nie potrafi zaopiekować się dosłownie kilkudziesięciu Tatarami, to znaczy, że państwo w wielu wymiarach jest teoretyczne. Nie zamierzam uczestniczyć w licytacji wirtualnego miłosierdzia. To obraża nie tylko uchodźców ale i samą ideę miłosierdzia. W przypowieści o pannach mądrych i głupich, gdy oblubieniec się spóźniał i zrobiło się bardzo późno a pojawił się problem braku oliwy, mądre panny odmawiają dzielenia jej. argumentując: „Mogłoby i nam i wam nie wystarczyć” i odsyłają ich do innych. Są jeszcze inne przypowieści, które mówią o czujności i wskazują na cnotę roztropności. Wszystkie przypowieści opowiedział po raz pierwszy Jezus, ja tylko przypominam!

Ks. Ryszard Winiarski

Źródło: fronda.pl

Posted in Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: , , | 26 Komentarzy »

Franciszek przysłał dary na leczenie aktora z Golgoty Picnic

Posted by Dzieckonmp w dniu 21 lutego 2015

globiszKrzysztof Globisz znany polski aktor który udzielał swego głosu w bluźnierczym spektaklu „Golgota Picnic” , 3 tygodnie po pokazie tej pseudo sztuki w Krakowie dostał podwójnego wylewu krwi do mózgu. W tym wyjątkowym pod względem artystycznym przedstawieniu przedstawiono Jezusa  jako antyspołecznego szaleńca, chorego na AIDS, otoczonego nagimi ciałami.  Aktor po wylewie stracił mowę.

Obecnie przyjaciółka aktora Anna Dymna zbiera fundusze na drogie operacje dla aktora. Franciszek nie zaspał i przysłał na leczenie aktora dary w postaci wiecznego pióra firmy Marlen oraz szwajcarski zegarek z logo Banku Brazylijskiego które zostaną sprzedane na licytacji i zasilą środki na leczenie aktora.

Proszę przeczytać artykuły które sa dowodami.

Aktor Globisz udziela głosu w spektaklu „Golgota Picnic”

 

Krzysztof Globisz dostał udaru muzgu, Anna Dymna zbiera środki

Franciszek przysyła dary na leczenie Krzysztofa Globisza

Protesty katolików w Krakowie.

Na blog nasz zaś takie prośby napływają. Opublikuje może Franciszek coś podeśle.

 

Zwracam się z   prośbą o zapoznanie się z moim listem.Modlimy sie cała rodziną w nadziei ,że coś się zmieni ale nasza nadzieja jest w agonii. Nie ma już motywacji do życia .Mira

Wszyscy dobrzy ludzie

Zwracam się do wszystkich znajomych, nie znajomych ludzi dobrej woli ,wrażliwych na niedolę,biedę i krzywdę ludzką. Traktuje ten list jako ostatnią szansę mojego życia. Mówi się,że ludzie są w stanie wiele znieść ale ja już nie mam siły. Nie mam siły na toczenie „kamienia życia”. Jestem 53-letnią osobą okaleczoną przez raka szyjki m.

W grudniu 2014 roku straciłam pracę. Wczoraj tj. 17 lutego 2015 roku dostałam wypowiedzenie umowy najmu mieszkania z bezwzględnym terminem opuszczenia mieszkania 16.03.2015r. Nie mam tzw. ”złamanego grosza” aby myśleć o wynajęciu nowego mieszkania. Wszędzie trzeba chociaż 1.000 – 1.500 pln kaucji . Poza tym jak się przeprowadzić jak nie mam możliwości zapłacić za transport dobytku? Dochody mojej rodziny wystarczają tylko na opłacenie rachunków / nieraz nie wszystkich/ .Nie mam żadnej bliskiej rodziny, która mogłaby mi pomóc .Artykułami żywnościowymi „ratują” mnie co niektóre koleżanki. Moje dzieci nie mają nic. Jedzenia , ubrania. Najbardziej cierpi 13-letnia najmłodsza córka.

Co prawda otrzymałam bardzo atrakcyjną ofertę pracy od marca br. Ale żeby ja wykonywać muszę mieć własny samochód. Mam – ale w chwili obecnej jest oddany pod zastaw pożyczki. Gdybym tylko mogła go wykupić – pojawiłaby się szansa na podjęcie pracy i być może poprawę mojego losu. Kwota pożyczki nie była duża 1/6 wartości rynkowej– jednak wykupienie to na dzień dzisiejszy to ok.3.800 pln. Razem z przeprowadzką potrzebuje ok. 6.000 pln.

Chciałabym poprosić wszystkich Państwa o wsparcie w kwotach jakie możecie – a ja jak tylko zacznę zarabiać systematycznie , powoli będę odsyłać . Bardzo proszę o umożliwienie mi nowego startu. Bo jak na razie nie mam żadnych perspektyw – nie mamy co jeść, gdzie mieszkać. Proszę o wyrozumiałość i liczę na szybką pomoc – bo czasu mało.

Numer konta córki- Karolina …………… 96 1140 2004 0000 3502 7448 6856 Skierniewice

Bardzo proszę o pomoc!!!!!!

Posted in Franciszek, Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: , , , | 55 Komentarzy »