Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Posts Tagged ‘Cuda’

W Medjugorje pojawił się Krzyż na niebie

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 września 2017


Medjugorje stale, każdego dnia przypomina nam, że Matka Bożą jest z nami! 

Czy ktoś może zaprzeczyć dziejącym się różnym znakom w Medziugorje?  Cuda w Medziugorju są naprawdę codzienne. Tak jak matki codziennie starają się wychowywać swoje dzieci, tak w Medziugorje   nasza niebieska matka i jej syn czynią to samo, każdego dnia w sercach wielu ludzi – dzieci Bożych. Świadectwa z Medziugorja są rzeczywiście niezliczone, a znaki nieba są również bardzo powszechne. Fotografie tego wspaniałego i bardzo wyraźnego krzyża na niebie w Medziugorju wykonano 13 września 2017 roku.  Ten Krzyż na niebie jest aby wszystkim nam przypomnieć, że w tej łez dolinie, nie jesteśmy sami!

Zobacz:

.

.

Źródło: https://www.hercegovina.info/vijesti/hercegovina/medjugorje/medjugorje-na-nebu-se-pojavio-znak-u-obliku-kriza-131619#news_view

Reklamy

Posted in Cuda, Medziugorje, Znaki czasu | Otagowane: , , , | 165 Komentarzy »

10 czerwca 2017 r. w Knock (Irlandia)

Posted by Dzieckonmp w dniu 12 czerwca 2017


Our lady appeared in knock today . Astonishing Never get over what i seen. Please watch.

O tym wydarzeniu piszą również Irlandzkie gazety

http://www.irishmirror.ie/news/irish-news/watch-crowds-flock-knock-shrine-10603189

http://www.independent.ie/irish-news/travellers-pray-in-knock-after-vision-35812827.html

Posted in Ciekawe, Cuda | Otagowane: , , , | Możliwość komentowania 10 czerwca 2017 r. w Knock (Irlandia) została wyłączona

Zagadka Karola Wojtyły cz.4

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 grudnia 2016


Co  sanktuarium  leżące w  Bośni   i  Hercegowinie mogło  mieć  wspólnego z rzekomym  cudem  z Krakowa,  powiązanym  w jakiś  sposób  z papieżem  Janem Pawłem II?

uzdrowicielByłem zatem wdzięczny znajomemu  księdzu,  że  chciał  mnie  zabrać  na  objawienie   do  Marii,   jednak   podróż   do  Medziugorja  w towarzystwie  duchownego  łączyła  się  dla  mnie  ze  sporym  wysiłkiem, bo nie sposób wtedy rozmawiać otwarcie.  W trakcie  podróży  mój  towarzysz  z rzymskiej  parafii  przygotowywał  się  wewnątrz  nie  na spotkanie  z Mariją  Pavlović -Lunetti,  często  się  modląc.  Był  bardzo  przejęty  myślą, że oto będzie obecny w czasie objawienia  Matki  Boskiej.  Świadomość,  że  będzie się modlił w tym są mym pomieszczeniu, w którym ukaże się, a nawet przemówi  nieogarniona istota,  Maryja,  wprawiał  go  w nastrój  głębokiego  uduchowienia  i radosnego  oczekiwania.
Za każdym  razem,  teraz  kiedy  zjeżdżam  ze wzgórz do miasteczka, nie potrafię  powstrzymać  się  od  pytania,  czy  naprawdę   ten   ogromny   religijny   przemysł  pod nazwą  Medziugorje  opiera  się  tylko na  uporczywie   podtrzymywanym   kłamstwie. Przecież gdyby nie szóstka „Widzących”   dzieci,   Medziugorje   byłoby   zwyczajną,  ubogą  wioseczką  usytuowaną  dosyć   pechowo   w  spornej   strefie   pomiędzy Chorwacją  a Bośnią  i Hercegowiną.  Tymczasem   Vicka   Ivanković,    Ivan Dragićević,   Marija   Pavlović -Lunetti,   Jakov Čolo, Ivanka Ivankowić -Elez  i Mirjana Dragićević -Soldo,  dzięki  swoim  niezliczonym   wizjom,   przyczynili   się   do  powstania  w tym  miejscu  gigantycznego  centrum  kultu  religijnego.  Władze  bośniackie  szacują,   że   każdego   roku   przyjeżdża   tu  od  półtora   do  dwóch   milionów   pielgrzymów.  Wyrosły  więc  w Medziugorju  setki  sklepików  z pamiątkami,  dziesiątki  restauracji,  barów  i hoteli.  W miejscu,  gdzie  poza kościołem  parafialnym  były  tylko  ruiny,  powstał   nowoczesny   ośrodek   turystyczny  obracający   milionami   euro.   Medziugorje  stało  się  znaczącym  czynnikiem  gospodarczym.   Przechodząc   obok   tysięcy   figurek  Matki  Boskiej,  stoisk  z napojami  i postmodernistycznych  luksusowych  kawiarni,  zadaję   sobie   pytanie,   czy   to   wszystko   naprawdę  ma  coś  wspólnego  z  faktem,  że  Maryja  upodobała  sobie  właśnie  to  miejsce, by ukazywać się tu raz za razem?
Willa Marii Pavlović-Lunetti  znajduje  się  przy wyjeździe  z Medziugorja,  a jej okna   wychodzą   na  wzgórze,   na  którym  w roku 1981 ukazała się jej Matka Boska.  Za  wielką   metalową   bramą   zaopatrzoną  w kamerę  rozciąga  się  ogromny  parking, na  którym   bez   trudu   pomieściłoby   się  mnóstwo   autokarów,   jednak   zazwyczaj  parkują   tu   samochody   gości.   Po  lewej  stronie  widać  kaplicę,  w której  Marija  doznaje   kolejnego   objawienia.   Z  prawej  strony  stoi  imponująca  rozmiarami  willa,  wzniesiona z typowych  dla  tego  regionu  kamieni.  Marija  jest  bardzo  gościnna,  razem   z  pomocnicami   przygotowuje   dla  uczestników   objawień   przekąski,   ciasta,  colę  czy  soki.  Jest  pogodną,  szczupłą  blondynką   średniego   wzrostu.   W  ogrodzie  przed domem  bawi  się  czwórka  jej dzieci. Przybyłych gości wita też jej mąż,  z  którym   mieszka   w  Moncy   we   Włoszech. Przyglądałem się jej, jak krząta się  w  kuchni,  jak  co  rusz  zanosi  gościom  do pokoju  kolejne  tace  z przekąskami.  Ma  taką  szczerą  i otwartą  twarz.
Czy  ta  kobieta  była by  w  stanie  od  1981  roku  odgrywać  przed całym  światem  komedię,  która  ściągałaby  co  roku  na kosztowną  pielgrzymkę  do Medziugorja  miliony  wiernych?  Może  tylko  jej  się  zdawało, że  słyszy  Matkę  Bożą,  albo  wmówiła  sobie te  objawienia,  może  był  to  rodzaj  autosugestii?  Znam  wiele  osób  twierdzących,  że  problem   Medziugorja   polega   wyłącznie  na  tym,   że   „Widzący”   są   nad wrażliwi  i przez  trzydzieści  lat  wmawiają  sobie  kolejne   objawienia.   Jednak   czy   sześć   osób  może  jednocześnie  ulec  tej  samej  autosugestii?  Czy  tylko  udają  ekstazę,  czy  może  naprawdę   ukazuje   im   się   Matka   Boska?
W  postawie   Marii   nie   dostrzegłem   ani  krzty  przebiegłości  czy  zakłamania.  Wydała  mi  się  całkowicie  szczera.  Siedzieliśmy  w tym  odrobinę  mrocznym  pokoju,  jedliśmy ciasto, aż nadszedł czas. Kaplica była  wyposażona  w  mnóstwo   urządzeń   technicznych,  za konsolą  siedział  moderator  radiowy,  mała  grupka  grała  na gitarach,  objawienie  miało  być  rejestrowane  przez  Radio  Maria,  które  transmitowało  orędzia  na cały  świat.   Rozgłośnia   powstała   w  1983   roku  w  Arcel lasco   d’Erba   nie opodal   Como  i dziś  ze  słuchaczami  w liczbie  1,6  miliona (dane  z roku  2009)  należy  do jednych  z najpopularniejszych  radiostacji  we  Włoszech.   Jednak   wewnątrz   Kościoła   opinie  na  temat   tego   skrajnie   konserwatywnego  radia  są  dosyć  podzielone.
Wszyscy  zebrani  w  kaplicy  uklękli  do modlitwy.  W tym  czasie  moderator  informował  wiernych,  że  słuchają  transmisji  na  żywo   z  domu,   gdzie   Marija   Pavlović –Lunetti  czeka  właśnie  na objawienie  Matki  Boskiej.  Tym,  co  zdumiewa  w  owych  objawieniach  w Medziugorju,  jest  fakt,  że
Maryja    ukazuje    się    zawsze    nie    tylko  w określonym  dniu,  ale  i o określonej  porze.  Uroczysta  godzina wybiła  o 17.00,  Marija   stanęła   przed  ołtarzem   i  popatrzyła  w lewą  stronę.  Modliła  się  i głośno  śpiewała.  W pewnym  momencie  któryś  z księży  dał  znak  i zapadła  cisza.  Marija  rozejrzała
się   dookoła   niepewnym   wzrokiem,   popatrzyła  w głąb  pomieszczenia,  a potem  coś  się  z nią  stało.  Patrzyła  dokładnie  w jedno  miejsce  w kaplicy,  w którym  nie  było  widać  absolutnie  nic,  jej  twarz  rozjaśniła  się,  wyrażając  jakąś  niezmierną  radość.  Znałem  fascynujące  studium  tego  fenomenu  opracowane   na  fakultecie   medycznym   w  Montpellier w roku 1984. W dniu, w którym cała  szóstka  „Widzących”  miała  mieć  kolejne  objawienie,  badacze  zebrali  ich  w jednym  pomieszczeniu.  W ten   sposób   dowiedziono,  że  stało  się  coś  niesamowitego,  wszyscy  „Widzący”   patrzyli   bowiem   na  ten   sam  punkt  w pomieszczeniu,  jak  gdyby  coś  tam  widzieli.  Czy  zatem  w tej  chwili  Marija  widziała   w  kaplicy   coś   nadprzyrodzonego?
A może tylko tak jej się wydawało? Czy byłem  świadkiem  cudu,  czy  znajdowałem  się
w pomieszczeniu,  w którym  w tym  samym  czasie   przebywała   Matka   Boża,   która  wszak  większość  swojego  ziemskiego  życia   spędziła   w  Nazarecie?   Może   jednak  Marija   Pavlović   odgrywała   tylko   jakiś  spektakl?  Tego  nie  wiem.
Dziesięć  minut  później  było  po wszystkim.   Marija   przeżegnała   się   i  dosłownie  pognała   do  pomieszczenia   obok,   gdzie  słowo  po słowie  spisała  wszystko,  co  jakoby  przekazała  jej  Matka  Boska.  Wróciła  potem  z karteczką  w ręku  i obwieściła  to  z dumą,  akcentując  każde  słowo.  Przesłanie  dotyczyło  przede  wszystkim  tego,  by nie ustawać w modlitwie.
Po objawieniu  w kaplicy  Marija  pośpieszyła   do  kościoła   w  Medziugorju,  na Mszę Świętą, gdzie zebrały się już tłumy   wiernych,   którym   powtarzała   treść  nowego  orędzia.  Udało  mi  się  porozmawiać z nią przez moment.

– Czy mogę cię o coś  zapytać?

– Oczywiście.

– Czy  wiesz  coś   na  temat   cudu   Bożego   miłosierdzia,  jaki   miał   miejsce   tutaj,   w  Medziugorju?
– No  pewnie.  Chodzi  o kościółek  w Surmanci,  niedaleko. Podziękowałem   i  nie   zatrzymywałem
jej  dłużej.  Mój  towarzysz  wolał  jechać  z  Mariją,   wziąłem   więc   nasz   samochód  i  ruszyłem   sam   do  Surmanci,   leżącego  w gminie  Medziugorje,  w nadziei  że  znajdę tam wreszcie to, czego szukam.
Kiedy dotarłem na miejsce  około  godziny  18,  kościół  był  jeszcze  otwarty.
Usiadłem  w ławce  i rozejrzałem  się  wokół.
Co  wspólnego  ma  ten  kościółek  z owym  Żydem  z Krakowa,  który  opowiadał  o cudzie,  i dlaczego  tamten  polski  ksiądz  był  tak   przerażony,   że   nazwę   „Medziugorje”  napisał  na karteczce  ukradkiem?

W końcu  zobaczyłem:   wisiał   tu   słynny   już   obraz  z podpisem  „Jezu,  ufam  Tobie”,  przedstawiający   Jezusa   z  Nazaretu   według   wizji  siostry  Faustyny.

Jak  i dlaczego  ten  obraz  trafił  jednak  do Medziugorja?
Wstałem   i  podszedłem   bliżej,   by   dokładniej  się  mu  przyjrzeć.  Niespodziewanie obok mnie pojawił się starszy ksiądz.
Modlił się przez chwilę cicho przed obrazem,  potem  popatrzył  na mnie  i odezwał się  po bośniacku.  Kiedy  się  zorientował,  że  go  nie  rozumiem,  powiedział  po włosku,  że  chciałby  już  zamknąć  kościół.

– Czy mogę o coś zapytać?

CDN

Ciąg dalszy nastąpi

Posted in Cuda, Jan Paweł II | Otagowane: , , | 11 Komentarzy »

Zagadka Karola Wojtyły cz.2

Posted by Dzieckonmp w dniu 16 grudnia 2016


Co  sanktuarium  leżące w  Bośni   i  Hercegowinie mogło  mieć  wspólnego z rzekomym  cudem  z Krakowa,  powiązanym  w jakiś  sposób  z papieżem  Janem Pawłem II?

uzdrowicielTeraz   wiedziałem  przynajmniej    jedno:  czegokolwiek    dotyczył  ten   cud,   nie   miał   nic  wspólnego  z diecezją  w Rzymie.  Zdawałem  sobie  sprawę,  że  tak  naprawdę  szukam  igły  w stogu  siana.  W Watykanie  istniały  dwa  urzędy,  które  musiały  wiedzieć  coś   o  tym   cudzie,   Kongregacja   Nauki  Wiary,  do której  należało  badanie  takich  przypadków  i orzekanie,  czy  nie  kryje  się  za nimi  zwykłe  oszustwo,  oraz  Kongregacja   Spraw   Kanonizacyjnych   odpowiedzialna  za ustalenie,  czy  chodzi  tylko  o jakieś   nadzwyczajne   zdarzenie,   czy   też  o Boską  ingerencję.  Na początek  spróbowałem  szczęścia  u znajomego  pracującego  w tej  drugiej  instytucji.  Zadzwoniłem  do niego  i zaprosiłem  na obiad.  (…)
– No,  mów  śmiało,  czego  ode  mnie  chcesz?
– Chodzi mi o pewien cud, który  miał  miejsce  gdzieś  w  latach  dziewięćdziesiątych. Ale nie znam żadnych szczegółów, nie wiem, ani kiedy dokładnie, ani  gdzie  się  dokonał.
– Czy  wiesz,  jak  wyglądają   pomieszczenia   naszej   kongregacji?  Na korytarzach  piętrzy  się  taka  masa  kartonów  i pudeł,  że  niepodobna  już  prawie   tamtędy   przejść.   Wiesz,   co   musieliśmy  zrobić?  Zabraliśmy  pozostałym  kongregacjom  wszystkie  piwnice  pod placem św.  Piotra,  żeby  zmagazynować  tam  kolejne   tysiące   pudeł.   A  wiesz   dlaczego?
Cuda, cuda, cuda i jeszcze raz cuda. Nagle na tym świecie zaroiło się od cudów. Przestaliśmy  już  za nimi  nadążać.  Mamy  u siebie   tak   wiele dokumentów   na  temat   cudów, że nawet przy najlepszych chęciach  nie wiemy, co z nimi począć. (…)
– Dam  ci  pewną  radę.  Przypuśćmy,  że  zdarzył  się  cud,  i przypuśćmy,  że  potraktowano  go  w tych  kategoriach,  co  oznacza,  że  informacja  o tym  musiała  dotrzeć  do  krakowskiego   biskupa.
–  Dlaczego?
– No  przecież  ta  Faustyna  Kowalska  została  ogłoszona  świętą  i teraz,  jeżeli  ktokolwiek  na świecie  zgłasza  przypadek  cudu,   to   diecezja,   z  której   ona   pochodziła,  musi  zostać  o tym  powiadomiona.  A przynajmniej   istnieje   duże   prawdopodobieństwo, że tak się stało.
– To byłby już jakiś  konkret
–  odpowiedziałem.   Wiedziałem  już, gdzie dalej szukać. (…)
Istniało jeszcze jedno centrum sprawowania  władzy,  mające  wielki  wpływ na papieża
– kościół  św.  Stanisława  B.M.  przy Via  delle  Botteghe  Oscure,  polski  kościół   w  Rzymie.   (…)
Jeżeli   ktokolwiek  wiedział  coś  na temat  raportu  dla  biskupa krakowskiego  o cudzie  związanym  z miłosierdziem  Bożym  i siostrą  Faustyną,  to  należało   go  szukać   właśnie   tutaj.   Praca watykanisty  miała  wówczas  i tę  zaletę,  że  przynosiła   mnóstwo   znajomości   wśród  polskich  księży.  Trwało  jednak  kilka  tygodni,  zanim  dostrzegłem  wreszcie  pewnego  młodego  jasnowłosego  kapłna,  którego  wielokrotnie  spotykałem  w Krakowie. Poznał mnie, a ja zaprosiłem go na kawę.
–Czy słyszał ksiądz o cudzie,  którego ponoć dokonał Jan Paweł II i który ma  coś  wspólnego   z  Bożym   miłosierdziem, ze  świętą  Faustyną?
–  Nie,  wiem  tylko  o cudach,  które  wykorzystano  w procesie  kanonizacyjnym   siostry   Faustyny.
–  Podobno   wydarzył   się   kolejny   cud,   cud  związany  z osobą  Ojca  Świętego.
– Napraw dę?  – zapytał.
– Jeżeli  został  potraktowany  poważnie  i zbadany  w Polsce,  to  nie   powinno   być   większych   trudności  z odnalezieniem  informacji  na ten  temat.  Diecezja    krakowska    jest    tak    dumna  z sanktuarium,  że  na pewno  zależy  jej,  by  pisano także o cudzie, o ile miał miejsce.  Taka  wiadomość  bardzo  umacnia  wszystkich   w  wierze,   byłoby   naganne,   gdyby  ktoś chciał coś ta kiego zataić.
Kamień spadł mi z serca.
Ten  poczciwy   Polak   jako   pierwszy   nie   potraktował  mnie jak przestępcy, tylko dlatego że chciałem dowiedzieć się czegoś więcej o cudzie.
– A czy mógł by ksiądz popytać, czy w Polsce  wiadomo  coś  na temat  tego  przypadku?
– Nie  ma  sprawy  – odpowiedział.  (…)
Trzy  dni  później,  punktualnie  o 19.30,  czekałem  przed  seminarium,   jednak   kiedy   go   spostrzegłem,  wiedziałem  już,  że  czekają  mnie  kłopoty,  wielkie  kłopoty.
– Jest  pan  złym  i  podstępnym   człowiekiem   –  naskoczył  na mnie.
– Będzie pan musiał prosić o przebaczenie  za to,  co  pan  zrobił.
– O co  właściwie  księdzu  chodzi?
– zapytałem.
– Może   porozmawiamy   o  tym   przy  obiedzie?
– Nigdzie nie idę. Nie zamierzam jeść z panem  pizzy  ani  niczego  innego.
– Ale  co  się  stało,  na litość  Boską?
–  Wiedział  pan,  że  o  pańskim  pytaniu  na temat  cudu  nie  powinienem  był  nawet  pomyśleć,  dobrze  pan  wiedział,  prawda?
–  O  czym  ksiądz  mówi?
– A ja,  dureń,  zwróciłem   się   z  tym   do  biskupa,   który  przypadkiem   siedział   z  nami   w  jadalni.  Kiedy   go   zapytałem,   zamarł.   Jak   ześlą mnie gdzieś do jakiejś małej parafii w Tatrach, to będę miał dużo czasu, żeby żałować   tego   spotkania   z  panem.
–  Bardzo  przepraszam   –  powiedziałem.
–  Nie   sądziłem,  że  proste  pytanie  może  pociągnąć  za sobą  takie   konsekwencje.  Chciałem  się  tylko  dowiedzieć,  czy  naprawdę  wydarzył  się cud, który jest badany w Krakowie.
Spojrzał mi prosto w oczy.
– Ale czy  pan  zdaje  sobie  sprawę,  w jakich  tarapatach znalazł się Kraków z powodu tego cudu?
– Nie  mam  najmniejszego  pojęcia.  Popatrzył  na mnie,  a jego  wzrok  dosłownie  przewiercał   mnie   na  wylot.   Potem   przeszedł  kilka  kroków,  a ja  ruszyłem  za nim.
–  Wierzę  panu  –  odezwał  się  w  końcu.
– Kto  właściwie  panu  powiedział,  że  wydarzył się jakiś cud?
– Pewnie mi ksiądz  nie uwierzy, ale to był stary Żyd  z krakowskiego  Kazimierza,  który  sprzedawał  tam  pamiątki.  Uśmiechnął  się  teraz  odrobinę.
– Znam go, wiem, że to dziwak. I to  od nie go pan o tym usłyszał. Wieści o cudzie  rozchodzą  się  zawsze  dziwnymi  kanałami.   Zastanawiałem   się   przez   chwilę, czy  powinienem  zapytać  o szczegóły  cudu. Ale nie odważyłem się na to i po prostu szedłem dalej obok niego.
– Czy  mógł  by  mi  pan  wyświadczyć  przysługę,  nawet  jeżeli  nie  będzie  to  dla  pana  zbyt  przyjemne?  – zapytał  po pewnym  czasie.
–  Tak,  oczywiście,  bardzo  chętnie – od parłem.
– Czy mógłby pan napisać list? Proszę umieścić datę sprzed tygodnia i zawrzeć w nim po prostu prośbę  o zebranie  informacji  na temat  cudu.  Może  pan  to  zrobić?  Miał  bym  wtedy  jakiś  konkret.
–  Ależ  oczywiście,  tak  zrobię.
– A może pan zrobić to teraz?  W tej chwili?  – Jasne.  Miał  przy sobie  teczkę,  przeszliśmy  do pobliskiej  pustej  kafejki.  Stanęliśmy  przy barze.  Zgodnie  z jego  wskazówkami   napisałem,   że   przez   wzgląd  na długoletnią  przyjaźń,  jaką  zawarliśmy  niegdyś  w  Krakowie,  proszę  go,  by  dowiedział  się  szczegółów  dotyczących  tego  cudu.   Kiedy   skończyłem,   wydawał   się  dużo  spokojniejszy  i wręcz  zadowolony.
– Wie  pan,  w ten  sposób  będę  mógł  udowodnić,   że   chciałem   po  prostu   wyświadczyć   panu   przyjacielską   przysługę.
– Znakomicie  – powiedziałem.
– W pierwszej  chwili  myślałem,  że  chce  mnie  pan  oszukać.  Jednak  teraz  naprawdę  wierzę,  że  rzeczywiście  nie  miał  pan  o  niczym  pojęcia.
– O czym, ale o czym nie miałem  pojęcia? Co w tym cudzie jest tak nie opisanego,  że  nikt  nie  jest  w  stanie  o  tym  mówić?   Czy   chodzi   o  papieża?   Wiem,  że  nie  chce,  by  rozpowiadać  o  cudach,  które  mają  z nim  coś  wspólnego.  Słyszałem już o tym setki razy od jego rzecznika  Navarro -Vallsa.  Lecz  ja  chciałem  się  tylko  dowiedzieć,  czy  rzeczywiście  zdarzyło  się  coś takiego jak cud, czy też to tylko pogłoska.  Wiem,  że  i tak  nie  będę  mógł  o tym  napisać,  dopóki  papież  żyje.
–  To  nie  papież  jest  tutaj  problemem.  Problem  leży  gdzie  indziej
–  powiedział.
– Gdzie?
–  Pójdę   już   –  powiedział.
–  Zostawię  na barze  karteczkę.  Proszę  ją  przeczytać,  a potem wyrzucić. Nic więcej nie mogę  dla  pana  zrobić.  Na gryzmolił  coś  na karteczce   i  wyszedł   z  kawiarni.   Odczekałem    chwilę    i   obróciłem    karteczkę  w  swoją   stronę.  Widniała   na  niej   tylko  nazwa   pewnego   miasteczka   w  Bośni  i  Hercegowinie
–  Medziugorje.  Tylko  co   sanktuarium   leżące   przy  granicy  z  Chorwacją   mogło   mieć   wspólnego  z rzekomym  cudem  z Krakowa,  powiązanym  w jakiś  sposób  z papieżem  Janem  Pawłem II?

CDN

Ciąg dalszy natąpi

Posted in Cuda, Jan Paweł II | Otagowane: , , , | 26 Komentarzy »

Matka Boża płacze w Boliwii krwawymi łzami

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 sierpnia 2016


Parafianie z maleńkiego kościoła który został zbudowany zaledwie 10 lat temu w małej osadzie zwanej Portoryko w Manuripi-Heath donoszą że fihurka Matki Boskiej płacze krwią. Jeśli to prawda, to jest kolejna wiadomość od Matki Bożej, że nawrócenie serc jest potrzebne bardziej niż kiedykolwiek.  Miejscowy ksiądz poinformował, że figurka również krwawi gdy on trzymał ją w swych rękach. Próbka krwi została zabrana do szpitala celem zbadania. Parafianie uważają, że jest to wielki cud. Jeśli to prawda, to wydarzenie płaczu Matki Bożej dołącza do fali Maryjnych objawień i cudów, które zawierają wizerunek Maryi i płaczące figurki na całym świecie. Za każdym razem gdy Matka Boża dokonała interwencji poprzez ukazanie się czy płacz, przekazywała jedną prośbę, o nawrócenie serc. To powinno być oczywiste dla wszystkich, nawet bez cudu, że bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy modlitwy i odnowy poświęcenia Najświętszemu i Niepokalanemu Sercu Maryi. Jeśli te rzesze  wizjonerów są autentycznie prawdziwe, to Nasza Pani przez nich przyniosła nam ostrzeżenia. Musimy pokutować i modlić się o nawrócenie serc teraz! Przede wszystkim, musimy zrobić wszystko, aby upewnić się, że nasze serca są gotowe bo nie znamy godziny kiedy Jezus powróci.

Posted in Alert, Cuda, Nasz smutny czas, Znaki czasu | Otagowane: , , | 254 Komentarze »

Królowa Pokoju płacze w Hondurasie

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 lipca 2016


w Sanktuarium św Jakuba przy Uniwersytecie Katolickim w Danlí w Hondurasie w pierwszy dzień nowenny do św.Jakuba patrona Medjugorje w niedzielę 17 lipca rozpłakała się figurka Królowej Pokoju. Tam, w tym kampusie, zbudowano kopię prawdziwej wsi Medjugorje którą dedykowano  Matce Bożej Królowej Pokoju i Królowej Rodzin. Kopia identyczna do duchowego trójkąta z Medziugorje: Wzgórze Podbrdo  200 metrów wysokości , kopiec wysoki na czterysta metrów z białym Krzyżem wielkim jak ten z Kriżevaca i kościół identyczny jak ten w Medjugorje  św. Jakuba z dwoma wieżami. Słynny Kardynał Oscar Andres Rodriguez Maradiaga, którego Franciszek powołał do grupy 9 kardynałów z  całego świata (tzw. C9),  aby doradzać i pomagać mu w reformie i przewodnictwie Kościoła powiedział: Matka Boska płacze bo jej dzieci zabijają się nawzajem.

krpłacze

.

krpłacze1

.

krpłacze2

Źródło: http://www.latribuna.hn/2016/07/19/virgen-maria-llora-universidad-catolica-danli/

Matka Boża płacze również w kraju papieża Franciszka w Argentynie

Tutaj przeczytasz o płaczu Matki Bożej w Argentynie

 

Dlaczego Matka Boża płacze? Może odpowiedzią jest orędzie otrzymane przez Edson Glauber w Brazylii 22 lipca 2016 roku.

 

22 luglio 2016: “Pace al tuo cuore, amato figlio mio! Intensifica le preghiere per il Brasile e per il mondo. Chiedi a tutti di piegare le ginocchia a terra, implorando la misericordia di Dio per l’umanità ingrata che non vuole convertirsi. I peccati del mondo chiamano la giustizia di Dio.
Dio vi lascia liberi di scegliere tra il bene e il male. Io vi dico: scegliete la via del bene, il cammino di conversione e di santità che vi indico.
L’Italia sarà in grande dolore e persecuzione, a causa di coloro che hanno il cuore pieno di odio e violenza. Pregate per l’Italia, dove c’è la santa Madre Chiesa, perché i peccati dei ministri di Dio stanno chiamando la giustizia divina e il pesante braccio del Signore raggiungerà gli infedeli e ribelli che solo cercano lussuria, potere e denaro. Dillo agli italiani di pregare i 50 Magnificat come ti ho chiesto in passato. Pregate ora per l’Italia.
E tutti preghino anche per il mondo e la Chiesa, affinché essa sappia superare gli attacchi e le prove che ci saranno in questi tempi difficili, mentre la barca di Pietro corre grandi pericoli. Il diavolo mostrerà tutta la sua malvagità contro i ministri del Signore, che saranno perseguitati e uccisi un modo mai visto in tutto il mondo. Il mio cuore di madre è triste, perché parlo ma non mi ascoltano, mi manifesto nel mondo e non mi credono. Ma quando giungeranno i grandi dolori che faranno?…”

 

 

Posted in Cuda, Nasz smutny czas, Znaki czasu | Otagowane: , | 283 Komentarze »

Dziwne wydarzenia na Niebie całego świata

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 Maj 2016


Posted in Ciekawe, Dziwny jest ten świat, Zmiany na Ziemi, Znaki czasu | Otagowane: , , , | 92 Komentarze »

Cud w Medziugorje Matka Boża ukazała się w niebie 2 marca 2016

Posted by Dzieckonmp w dniu 7 marca 2016


cudmed

To zdjęcie (powyżej) zostało zrobione w dniu 2 marca 2016 roku, tj. w dzień  objawienia dla Mirjiany. Zdjęcie  zostało opublikowane przez „Medjugorje.info” z następującym podpisem:

 „Cud w Medjugorje: Czy Matka Boża pojawia się na niebie?”

   W artykule stwierdzono, że „Wiele osób uważa, że ​​Matka Boża wysyła kolejne dowody, że ona jest naprawdę z nami.”

http://www.hercegovina.info/vijesti/hercegovina/medjugorje/cudo-u-medjugorju-gospa-se-ukazala-na-nebu-103848

 Jest to uderzające zdjęcie. Im więcej patrzę, tym bardziej jestem zdziwiony. Wiele zdjęć w chmur, które widziałem były dość niejasne, więc naprawdę trzeba sobie dużo wyobrażać, aby znaleźć w nich jakiś obraz. Ale to zdjęcie jest bardzo jasne i piękne!

 Matka Boża mówi o wielu znakach, które są podawane w Medziugorju, zwłaszcza na niebie. Ona nie chce  nas przestraszyć tymi znakami tylko zapewnia nas, że są dane od Boga jako pomoc dana nam w nawróceniu. Oto trzy wiadomości, które zawierają  rady Królowej Pokoju o tym, jak odbierać znaki:

Drogie dzieci, w tych czasach Bożych znaków nie bójcie się ponieważ ja jestem z wami. Wielka miłość Boga posyła mnie, abym prowadziła was do zbawienia. Dajcie mi wasze serca proste, oczyszczone przez post i modlitwę. Tylko w prostocie waszych serc jest wasze zbawienie. Ja będę z wami i was poprowadzę. Dziękuję. (2 września 2007)

Drogie dzieci! Dzisiaj wzywam was do pokornej, dzieci moje, pokornej pobożności. Wasze serca powinny być sprawiedliwe. Wasze krzyże niech będą dla was środkiem w walce przeciw grzechowi dnia dzisiejszego. Waszą bronią niech będzie cierpliwość i bezgraniczna miłość. Miłość która, umie czekać i która was uczyni zdolnymi rozpoznawać Boże znaki, aby wasze życie poprzez pokorną miłość pokazało prawdę wszystkim tym, którzy szukają jej szukają w mroku kłamstwa. Dzieci moje, apostołowie moi, pomóżcie mi otworzyć drogi mojemu Synowi. Jeszcze raz wzywam was do modlitwy za waszych pasterzy. Z nimi będę triumfować. Dziękuję wam. ( 2 październik 2010)

Drogie dzieci! Nie jesteście świadomi jakich łask doświadczacie w tym czasie, w którym Najwyższy daje wam znaki, abyście się otworzyli i nawrócili. Wróćcie do Boga i modlitwy i niech w waszych sercach, rodzinach i wspólnotach zapanuje modlitwa, aby Duch Święty was prowadził i motywował, abyście każdego dnia byli bardziej otwarci na wolę Bożą i Jego plan dla każdego z was. Jestem z wami i ze świętymi i aniołami oręduję za wami. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie. ( 25 lipiec 2014)

Posted in Cuda, Medziugorje, Znaki czasu | Otagowane: , , | Możliwość komentowania Cud w Medziugorje Matka Boża ukazała się w niebie 2 marca 2016 została wyłączona

Bóg wskrzesił moją mamę.

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 września 2015


Niesamowite świadectwo. Rozsyłajcie do wszystkich niech zobaczy to jak najwięcej ludzi.

Wzruszające świadectwo Oli, młodej dziewczyny w której życie wkroczył sam Bóg.
Ona przyjęła to zaproszenie i poszła za nim stromą ścieżką. W materiale opowiada o swojej zażyłej relacji z Jezusem, trudnych relacjach rodzinnych (najbliższa rodzina przyłączyła się do Świadków Jehowy) i umieraniu mamy.

Wywiad zawiera opowieść o tym jak choroba i śmierć mogą stać się czasem najintensywniejszego wzrostu człowieka i otwierania na Boga, który potrafi ingerować w naszą rzeczywistość dając ludziom namacalne znaki swojej obecności.”

Wszystko się dzieje kilka lat temu w Kraśniku i Lublinie. Jest takie rzeczywiste i bliskie a zarazem niesamowite. Jednocześnie można zobaczyć kim są Świadkowie Jehowy.

Posted in Świadectwa | Otagowane: , , | 169 Komentarzy »

POLSKI CUD RÓŻAŃCOWY trwający 6 lat: 1939 – 1945

Posted by Dzieckonmp w dniu 15 lipca 2015


Różaniec Święty, to bardzo potężna broń. Używaj go z ufnością, a skutek wprawi cię w zdziwienie

                                                                 (św.Josemaria Escriva do Balaguer).

 

POTĘGA RÓŻAŃCA PRZED WYSTAWIONYM NAJŚWIĘTSZYM SAKRAMENTEM

Działo się to w Polsce w czasie II wojny światowej. Ciągle trzeba o tym mówić, szczególnie młodzieży, co czynili Niemcy w Polsce w czasie II wojny. Jakiej ruinie uległa cała Polska; spalone wioski, miasta, zniszczone fabryki. Ile milionów ludzi zginęło w Polsce w czasie wojny (35 mln Polaków było w 1939r. – 23 mln W 1945r.). Ludzie ginęli na frontach wojny, podczas bombardowań miast i wsi, ginęli w obozach koncentracyjnych, więzieniach, byli rozstrzeliwani, wieszani na ulicach, ginęli od mrozu, głodu w obozach śmierci. Pojawienie się żołnierzy niemieckich w jakiejś miejscowości oznaczało śmierć nawet wielu mieszkańców. Bardzo często żołnierze niemieccy, którzy przyjechali do jakiejś miejscowości strzelali do napotkanych na ulicy ludzi tak jak do zwierząt w lesie. Są w Polsce miejscowości, parafie, które straciły nawet do 60 – 80% mieszkańców.

JEST TYLKO JEDNA PARAFIA W POLSCE, KTÓREJ MIESZKAŃCY NIE ZAZNALI W/W NIESZCZĘŚĆ I TRAGEDII !

– Nikt z tej parafii nie zginął w czasie wojny!

– Wszyscy żołnierze powrócili z wojny do swoich rodzin!

– Przez cały czas wojny, żaden Niemiec nie przekroczył granicy tej parafii!

TO JEST CUD! Jak to się stało, że ta parafia doznała tego cudu ?

Parafia ta nazywa się Garnek., leży w centrum Polski, około 70 km od Warszawy. W 1939r. liczyła 7 tys. mieszkańców. Dnia 1.IX. 1939r. gdy Niemcy zaatakowały Polskę w parafii w/w proboszczem był bardzo mądry i pobożny kapłan. W tym tragicznym dniu w tamtejszym kościele zgromadziło się trochę ludzi na Mszy świętej – był to pierwszy piątek miesiąca.

Proboszcz do zgromadzonych w kościele ludzi powiedział wtedy takie słowa: „Dziś Niemcy pod wodzą Hitlera zaatakowały Polskę. Hitler to człowiek opętany przez szatana. Hitler wyrządzi straszliwe zło Polsce i całej Europie. Zginą miliony ludzi, Europa ulegnie wielkiemu zniszczeniu. Czy jest jakiś ratunek? Czy możemy uniknąć śmierci, uratować nasze domy, gospodarstwa, zakłady pracy ? Tak, jest ratunek ! Tym ratunkiem jest różaniec przed wystawionym w monstrancji Najświętszym Sakramentem ! Od dzisiaj, aż do końca wojny, (nie wiemy ile będzie trwać ta wojna), każdego dnia w naszym kościele będzie odmawiany Różaniec przed wystawionym Najświętszym Sakramentem. Zapraszam wszystkich każdego dnia na to nabożeństwo”.

Wojna trwała 6 lat, Różaniec w kościele trwał 6 lat. Proboszcz podał ludziom godz. nabożeństwa. Na to nabożeństwo ludzie zaczęli przychodzić. Odmawiali cząstkę Różańca (5 tajemnic) po Różańcu proboszcz udzielał błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem. Początkowo ludzi było niewiele, ale w miarę upływu wojny przychodziło coraz więcej. Kościół codziennie był zapełniony ludźmi. Gdy spostrzeżono, jaka jest potęga tego nabożeństwa, tzn. że nikt z tej parafii nie zginął (w innych zginęło już wielu), na Różaniec codziennie gromadziło się tyle ludzi, że kościół nie mógł wszystkich pomieścić !

Nie było w Polsce miejscowości, do której by nie dotarli żołnierze niemieccy w czasie wojny. Nawet do najdalej położonych wiosek, 300 –400 km od Warszawy. Docierali nawet do tych wiosek, które nie miały szosy (dojeżdżali końmi), a ta parafia jest w centrum Polski, tak blisko Warszawy. A więc:JAK WIELKA JEST POTĘGA MODLITWY RÓŻAŃCOWEJ W KOŚCIELE PRZED WYSTAWIONYM NAJŚWIĘTSZYM SAKRAMENTEM !

Z tej parafii przed IX 1939r. wielu młodych mężczyzn zostało zmobilizowanych do wojska. Jedni walczyli (we wrześniu 1939r). z Niemcami, inni z Rosjanami. Nikt z nich nie zginął na froncie ! Część z nich wróciła do domów po ustaniu walk, część dostała się do niewoli. Jedni byli w obozach niemieckich, inni w rosyjskich, również na dalekiej Syberii. Wszyscy powrócili do swoich rodzin ! A więc cudowną opieką w/w modlitwy zostali otoczeni żołnierze z tej parafii, którzy byli nawet kilkanaście tys. km od niej (Syberia).

Jak to wszystko zrozumieć ? Jak to wszystko wytłumaczyć?Można stwierdzić z całą pewnością, że Różaniec w kościele przed wystawionym w monstrancji Najświętszym Sakramentem jest wielką potęgą. Okazał się silniejszy, niż wszystkie bomby, czołgi, armaty, karabiny maszynowe itp. Silniejszy niż cała potęga hitlerowskich Niemiec.

Czy tylko w czasie wojny ? A czy dziś nie ma już tej samej mocy, potęgi, skuteczności w innych dziedzinach ludzkiej egzystencji?     Wstępną informację podał +ks.Bp Zbigniew Kraszewski na spotkaniu Kapłańskiego Ruchu Maryjnego.

„Różaniec to Credo, które stało się modlitwą” (bł.John Henry Newman).

 

PODZIEL SIĘ TĄ WIADOMOŚCIĄ Z BLIŹNIM!

Posted in Ciekawe, Cuda, Różaniec, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | 319 Komentarzy »

MATKA BOŻA PŁACZĄCA W LUBLINIE

Posted by Dzieckonmp w dniu 3 lipca 2015


Dziś 3 lipca 2015 r. mija 66 lat od niesamowitego wydarzenia jakim był płacz Matki Bożej w Lublinie.

Archikatedrę lubelską pw. św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty budować zaczęto w 1585 r. Początkowo późnorenesansowa po pożarze w 1752 r. przebudowana została w porządku barokowym i ozdobiona wspaniałymi malowidłami pędzla Józefa Mayera, nadwornego malarza króla Augusta III Sasa.

Pierwotnie była kościołem jezuickim, do 1773 r. gdy zakon uległ kasacji. Zbiegło się to z kolejnymi zaborami i kościół zaczął popadać w zaniedbanie. Przyczyniła się do tego także polityka zaborcza cesarza austriackiego Józefa (tzw. józefinizm): rząd austriacki przeznaczył kościół na … skład zboża!

W 1805 r. kościół podniesiono do rangi katedry i wkrótce potem przeprowadzono gruntowne prace restauracyjne. Kolejne przedsięwzięto w 1874 r., pod kierunkiem malarza Jana Strzałeckiego, choć władze carskie nie zgodziły się na przywrócenie czarnego koloru w ołtarzu głównym, upatrując w tym odznakę żałoby po niedawnej klęsce powstania styczniowego…

Wspaniała archikatedra lubelska trzykrotnie mierzyła się z niezwykłymi przypadkami płaczu świętych wizerunków. W 1642 r. płakał ponoć wizerunek Matki Bożej z Dzieciątkiem. Łzy widziano w oczach Chrystusa w zawieszonym w 1832 r. Płaczącym Krzyżu Trybunalskim (obecnie w kaplicy Świętego Sakramentu). Ale najbardziej znany, i nam najbliższy, jest przypadek łez w oczach kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej.

Ikonę tę namalował w 1927 r., na płótnie (180×120 cm), częstochowski artysta, prof. Bolesław Rutkowski na zlecenie bpa Leona Fulmana, który pragnął pogłębić kult Pani Jasnogórskiej w swojej diecezji.

3 lipca 1949 r. był pierwszą niedzielą sprawowania rządów biskupich w diecezji lubelskiej przez bpa Piotra Kałwę, następcę Stefana Wyszyńskiego, niedawno powołanego na Prymasa Polski. W czasie Sumy odnowiono akt poświęcenia diecezji Niepokalanemu Sercu Maryi.

Około 15:00 pracująca w katedrze siostra Barbara Stanisława Sadowska, szarytka, zobaczyła krwawą łzę na twarzy Matki Bożej, w wysoko nad bocznym ołtarzem zawieszonym obrazie. „Pod prawym okiem Matki Boskiej … bordowy sopel długości trzech centymetrów i około półtora szerokości” ujrzał też, początkowo sceptyczny („babskie fanaberie!”), kościelny, niejaki Józef Wójtowicz. Zjawisko potwierdził ks. Tadeusz Malec, ówczesny wikariusz parafii katedralnej, który zobaczył „osuwające się z prawego oka ciemne krople, spływające po policzku ku bliznom”. Później konserwator zabytków zjawisko opisał tak: „Plama była szeroka na około 3 centymetry i długa na 10 centymetrów, koloru bordowego, podobna do niezastygłej krwi lub do świeżej farby. To ‚coś’ wyraźnie wystawało na milimetr ponad warstwę obrazu…

Łzę” zobaczyli i inni. Rozległ się jęk, szloch, wołania…

Katedra szybko zapełniła się ludźmi. O 22:00 zamknięto drzwi wejściowe, a zebranych wypuszczano przez zakrystię. Opróżnianie trwało do 2:00 w nocy.

Jednak ludzie całą noc pozostali na placu. Rano przed katedrą stała długa kolejka, która ciągnęła się przez całe Stare Miasto, przechodziła obok więzienia na Zamku i sięgała mostu na Bystrzycy…

8 lipca na placu katedralnym zgromadziło się 8 tys. osób, dzień później już 15 tys., a 10 lipca – 20 tys.!

Komunazistowscy opryszkowie (był to wszak początek okupacji stalinowskiej – a w tym samym czasie oprawcy przygotowywali się do hucznego obchodzenia 70-tej rocznicy urodzin jednego z największych morderców w historii, Stalina) spanikowali. Zablokowali miasto. Kolej nie jeździła. Na drogach blokady. Po mieście kursowali agenci, donosiciele i prowokatorzy.

13 lipca już nie panikowali (do Lublina przyjechał jeden z największych zbrodniarzy stalinowskich, wiceminister MBP, gen. Roman Romkowski – właśc. Natan Grinszpan-Kikiel, by nadzorować kolejny etap walki z Kościołem) – sami wywołali panikę. Jeden z agentów krzyknął, że walą się rusztowania, okalające odbudowywaną ze zniszczeń wojennych katedrę – w rezultacie paniki stratowano na śmierć 21-letnią dziewczynę…

Prasa rozpoczęła nagonkę piętnując, jak dziś, „zacofanie i ciemnogród”: „Część reakcyjnego kleru usiłuje sfanatyzować najbardziej ciemne grupy społeczne, usiłuje cofnąć nas do mroków średniowiecza, do czasów, gdy ludzi postępu, wielkich myślicieli męczono i palono na stosieSztandar Ludu, 14 lipca 1949 r..

Protestowały lokalne „elyty”. W zakładach pracy urządzano „masówki” potępiające kler. 17 lipca na Pl. Litewskim komunaziści zorganizowali „wiec protestacyjny”, właśnie w czasie, gdy obok, w kościele kapucynów, sprawowano Mszę św. Rozbestwieni lewacy zakłócali ją wrzaskami „precz z klerem” (czy to coś komuś przypomina – z roku 2010?). Wśród wiernych krążyli tajniacy UB znacząc kredą ubrania modlących się. Gdy opuszczali kościół zaatakowano ich. Ubecja rozpoczęła, jak za okupacji niemieckiej, uliczną łapankę. W bocznych uliczkach stały ciężarówki, na które ładowano zatrzymanych…

Aresztowano co najmniej 220 osób (większość trafiła do obozów pracy), drugie tyle pobito i oblano wodą…

Miasto przez kilka dni było odcięte od reszty kraju.

25 lipca aresztowano dwóch księży, Tadeusza Malca i Władysława Florkiewicza, kościelnych Józefa Wójtowicza i Leona Wiśniewskiego, oraz pomocnika organisty Feliksa Zawiślaka. Księżom postawiono zarzut rozpowszechniania fałszywych wiadomości, przez co jakoby „spowodowali oderwanie się mas ludności od normalnych zajęć, a w szczególności od żniw”, a także „niechętny nastrój wobec władz Państwa Polskiego”. Przed sądem stanęło też kilkadziesiąt zatrzymanych w łapankach i zadenuncjowanych osób. Wszyscy „cudacy”, jak ich zwano, otrzymali wyroki od pół roku do 5 lat. Większość odsiedziała, w tragicznych warunkach – w celach było kilka desek, „szczęśliwcy” mogli liczyć na dwie prycze na kilkanaście osób – około roku …

Represje nie skończyły się na więzieniu. Niemal wszyscy stracili pracę, nie mogli kontynuować studiów. Traktowano ich jako element szczególnie niebezpieczny. Ale wiary się nie wyrzekli…

Wydarzeniom towarzyszyły akty niezwykłej pobożności. Jedyny ksiądz, który pozostał po aresztowaniach na wolności, Józef Frankowski, opowiadał: „W końcu nie byłem zdolny do spowiadania z powodu wyczerpania i braku czasu. Kiedy się wymawiałem, głośno oświadczali mi: nie byłem u spowiedzi 8, 10, 12, 15, 20, 30, a jeden wypadek – ponad 50 lat”. Najczęściej jako motyw spowiedzi podawano niewytłumaczalną przed samym sobą zmianę…

Władze kościele już 4 lipca powołały specjalną komisję do zbadania „łez” z obrazu Matki Bożej. Substancja nie reagowała z żadnym zastosowanym odczynnikiem chemicznym. Nie była to więc krew ani łzy, ale z dużym prawdopodobieństwem mówiono o płynie limfatycznym, czyli substancji żywego organizmu…

Jeden z członków komisji, lekarz dr Z. Dambek, miał oglądać pod mikroskopem przejrzystą ciecz: „były [w niej] mikroskopijne cząstki farby zeskrobanej lancetem przy pobieraniu próbki. Na drugi dzień ten płyn wysechł – już go nie było”. Oceniał, że „to wyglądało tak, jak gdyby owa ciecz, spływając ku dołowi, rozpuszczała farbę na powierzchni obrazu, a wydobywała jasny grunt”…

Już 6 lipca bp Piotr Kałwa wystosował list do diecezjan, w którym pisał, że „dotychczasowe wyniki prac Komisji nie dają podstawy do uznania zjawisk, jakie miały miejsce w naszej Katedrze Lubelskiej, za zdarzenia cudowne i nadprzyrodzone; jeżeli Bóg będzie chciał nam okazać za pośrednictwem Matki Najświętszej swoją wolę w sposób niezwykły i poza naturalnym biegiem rzeczy, to na pewno nie poskąpi swoich znaków wyraźnych i przekonywujących. Tymczasem znaków takich nie stwierdzono i dlatego tym bardziej należy zachować spokój i równowagę ducha…” Zaapelował o zaprzestanie pielgrzymek, których liczba wzrastała z dnia na dzień.

List biskupa nie zniechęcił jednak wiernych. Dopiero zamknięcie 8 sierpnia, po aresztowaniach księży i kościelnych, na tydzień katedry sprawiło, że pielgrzymowanie zaczęło zanikać…

Przyczyniali się do tego także komunaziści, którzy przez lata nie dozwalali na szerzenie się kultu obrazu Matki Bożej w Lublinie. Mimo to trwał on i acz powoli, ale rozwijał się, by w 1981, w czasie „karnawału Solidarności”, ujawnić się z całą mocą: w uroczystościach rocznicowych „lubelskiego cudu” uczestniczyło ok. 30 tys. wiernych. Procesja z cudownym obrazem przeszła ulicami miasta…

26.vii.1988 r. obraz koronował – na terenie obozu koncentracyjnego w pobliskim Majdanku – Prymas Polski Józef kard. Glemp. Na koronie Matki Bożej, autorstwa Aleksandry Gończyńskiej-Gołygowskiej, tuż pod krzyżem w kształcie kotwicy, symbolu Polski Walczącej, umieszczono łzę…

W katedrze utrzymywana jest „Księga łask” zawierające wiele zapisów o darach, które otrzymali modlący się przed lubelską Matką Bożą Płaczącą wierni.

O łzach Maryi w Lublinie wypowiedział się Jan Paweł II, i co ciekawe nie w Polsce, ale – niespodziewanie – w czasie wizyty w sanktuarium w Syrakuzach na Sycylii, w 1994. Mówił wtedy: „Łzy Maryi towarzyszą objawieniom, którymi od czasu do czasu zaznacza Ona swoją obecność na drogach Kościoła w świecie. Maryja płakała w La Salette […], płakała także w Syrakuzach pod koniec II wojny światowej. Sens tego płaczu można zrozumieć właśnie w kontekście związanych z nią wydarzeń: olbrzymią hekatombą ofiar zrodzoną z konfliktu, eksterminacją synów i córek Izraela, zagrożeniem Europy ze strony jawnie ateistycznego komunizmu ze Wschodu. Płakała w tym czasie w swoim obrazie Madonny Częstochowskiej w Lublinie, co być może jest wydarzeniem mało znanym poza Polską…

Te łzy Maryi należą do porządku znaków. Świadczą one o obecności Matki w Kościele i świecie. Matka płacze wówczas, kiedy dzieciom zagraża jakiekolwiek zło, duchowe czy też fizyczne. Łzy Maryi są zawsze uczestnictwem w płaczu Chrystusa nad Jerozolimą, czy też na drodze krzyżowej, czy wreszcie przy grobie Łazarza…

I taka jest nasza wiara…

Źródło: swzygmunt.knc.pl

Posted in Cuda | Otagowane: , | 86 Komentarzy »

Wolna dyskusja

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 marca 2015


HISTORIA NIE PRAWDZIWA ZMYŚLONA PRZEZ GAZETY SATYRYCZNE

.

 

Posted in Ciekawe, Cuda | Otagowane: , , , | 15 Komentarzy »

Krzyż w Cíhosti a oprawcy z StB i sznurki z Watykanu i z Nowego Jorku

Posted by Dzieckonmp w dniu 12 grudnia 2014


Wierni zamarli z wrażenia. Na ich oczach krzyż ołtarzowy zaczął kołysać się na boki.

Był 11 grudnia 1949 roku. Kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Číhošti, maleńkiej wiosce położonej dokładnie w centrum Czech, stał się sceną niezwykłych wydarzeń.

Cud

W owym dniu przypadała trzecia niedziela Adwentu. Proboszcz Josef Toufar wygłaszał właśnie kazanie; mówił o obecności Zbawiciela w tabernakulum. Nagle 48-centymetrowy drewniany krzyż umieszczony w ołtarzu głównym, nad tabernakulum, zaczął gwałtownie kołysać się w prawo i lewo…

Ksiądz Toufar sprawiał wrażenie, jakby nie zauważył nadnaturalnych ruchów krucyfiksu. Nazajutrz zjawił się u niego parafianin, kowal Vacláv Pospisil. Potwierdził to, co widziały oczy wielu. Potem napłynęli kolejni świadkowie, ogółem 19 osób. Byli wśród nich mężczyźni, kobiety i dzieci w wieku od 10 do 45 lat. Siłą rzeczy – wszak zdarzenie miało miejsce w świątyni, w czasie Mszy – przeważały osoby głęboko wierzące, choć nie brakło dwójki parafian znanych jako letni katolicy, a nawet jednego prawie niewierzącego, którego nie wiedzieć co zagnało akurat tego dnia do kościoła. A teraz wszyscy oni, rozgorączkowani, twierdzili, że byli świadkami cudu!

Pasterz

Proboszcz Toufar twardo stąpał po ziemi. Jego droga do kapłaństwa była długa i kręta. Urodził się w 1902 roku w rodzinie chłopskiej. Aż do 26. roku życia, z przerwą na odbycie zasadniczej służby wojskowej, pomagał ojcu w gospodarstwie. Dopiero po śmierci rodziców rozpoczął naukę, pragnąc zrealizować swe marzenie o kapłaństwie. Przyjął święcenia w wieku 38 lat. W 1948 roku został proboszczem we wsi Číhošť na Wyżynie Czesko-Morawskiej.

Teraz ksiądz Josef starał się zachować trzeźwość osądu. Jednak dwa tygodnie później, w samo Boże Narodzenie, cud powtórzył się. Na oczach zgromadzonych wiernych nieznana siła znów wprawiła krucyfiks w ruch; wpierw jął się chwiać się na boki (proboszcz ocenił kąt wychylenia na 45 do 50 stopni), następnie pochylił się do przodu i tak już pozostał.

Proboszcz niezwłocznie przystąpił do dokumentowania niezwykłego zdarzenia. Na jego prośbę fotograf Josef Peške uwiecznił na zdjęciach pochylony krzyż.

Oprawcy z StB

Wieść o niezwykłych wydarzeniach rozprzestrzeniała się po kraju lotem błyskawicy. Zapanowało zrozumiałe poruszenie. Do maleńkiej wioski zaczęli ściągać pielgrzymi, nieraz z odległych stron. Wzbudziło to niepokój władz.

28 stycznia 1950 roku do proboszcza zgłosili się dwaj mężczyźni przedstawiający się jako dziennikarze, rzekomo pragnący przygotować materiał o tajemniczych wypadkach w Číhošti. Wspólnie z księdzem udali się na zwiedzanie kościoła. Niespodziewanie kapłan został zaatakowany i zawleczony do oczekującego samochodu. Proboszcz znalazł się w rękach funkcjonariuszy Bezpieczeństwa Państwa (Státní bezpečnost – StB).

Ksiądz Toufar został umieszczony w więzieniu na terenie Valdic koło Jiczyna. Zażądano od niego podpisania oświadczenia, że cud był oszustwem, kuglarską sztuczką. Kiedy odmówił, poddano go torturom. Zespołem oprawców kierował porucznik StB Ladislav Mácha. On i jego podwładni katowali księdza niemiłosiernie, do utraty przytomności. Męczyli go brakiem snu, wody i pożywienia. Gdy pozwalali mu zdrzemnąć się na krótką chwilę, spał w zimnej celi pozbawionej pryczy, na betonowej podłodze.

Torturom towarzyszyła kampania nienawiści w mediach. Proboszcza z Číhošti oskarżono o tumanienie ludu religijnymi zabobonami. Aby postać klerykalnego zbrodniarza uczynić jeszcze bardziej ohydną, postawiono mu zarzut molestowania seksualnego dzieci (najwyraźniej wzorowano się tu na procesach duchownych w III Rzeszy). Czerwoni propagandyści atakowali również zaciekle Stolicę Apostolską, której „agentem” miał być ksiądz Josef. Aresztowania dotknęły także znajomych proboszcza, wśród nich osób będących świadkami cudu. Zapadały surowe wyroki – fotograf Josef Peške, „winny” wykonania kilku zdjęć krzyża, skazany został na 13 lat więzienia!

Sznurki z Watykanu

22 lutego 1950 roku, po dwudziestu pięciu dniach morderczej „obróbki” aresztowanego, bezpieka ogłosiła swój triumf. Ksiądz miał rzekomo podpisać dokument poświadczający przyznanie się do winy – sfabrykowania cudu krzyża oraz zbrodni molestowania młodych chłopców.

W nocy z 23 na 24 lutego pracownicy StB oraz wynajęci przez nich filmowcy przewieźli księdza Josefa do kościoła w Číhošti. Komuniści zamierzali nakręcić film propagandowy, demaskujący niecne knowania agentury watykańskiej. Ponieważ skatowany duchowny ledwie trzymał się na nogach, sfilmowano go tylko w krótkim ujęciu na ambonie. Zdecydowano, że w pozostałych scenach zagra go podstawiony aktor, nie pokazujący twarzy. Do tej roli zgłosił się nie byle kto, bo sam prokurator generalny, osławiony dr Karel Čížek, z upodobaniem oskarżający w wielu procesach politycznych.

Po pewnym czasie film wszedł na ekrany czechosłowackich kin pod bombastycznym tytułem: Biada temu, przez którego przychodzi zgorszenie. Jak nietrudno się domyślić, zamiarem filmowców było zdyskredytowanie postaci čihoštskiego proboszcza. W obrazie pokazano, że krzyż ołtarzowy miał być poruszany za pomocą przemyślnej maszynerii, uruchamianej pociąganymi z ukrycia sznurkami. W symbolicznej scenie widz mógł zaobserwować, że sznurki te wprawiane są w ruch z Rzymu i z Nowego Jorku…

Film okazał się niewypałem. Zastosowane w nim chwyty propagandowe były zbyt prymitywne i nachalne, by przekonać kogokolwiek o winie kapłana. Obraz szybko wycofano z dystrybucji, po stwierdzeniu, że na przekór intencjom twórców wzbudza on zainteresowanie cudem w Číhošti.

Ciało we krwi

Tymczasem po księdzu Josefie… zaginął ślad. Wbrew oczekiwaniom, nie doszło do jego pokazowego procesu.

Dopiero po czterech latach, w 1954 roku, jego rodzinę poinformowano o zgonie więźnia Josefa Toufara. Jako przyczynę śmierci podano rozległe zapalenie otrzewnej w wyniku perforacji żołądka lub jelit. Miejsca pochówku zwłok nie ujawniono. Prawdziwe okoliczności śmierci kapłana wyszły na jaw dopiero podczas „odwilży” w 1968 roku.

Umęczony w śledztwie ksiądz Josef trafił do szpitala w Pradze 25 lutego 1950 roku, dosłownie nazajutrz po powrocie z „planu filmowego”, przywieziony przez pracowników StB. Zmarł jeszcze tego samego dnia, o godzinie 20.35. Personel szpitala dobrze zapamiętał ten przypadek. Doktor František Maurer wspominał: Zrobiliśmy wszystko, co w ludzkiej mocy, ale tego człowieka nie dało się uratować. Był nadzwyczaj brutalnie pobity, skatowany na śmierć. Powiem jasno – zamordowany!.

Jedna z pielęgniarek stwierdziła: Byłam w obozie koncentracyjnym, widziałam wiele w życiu, ale nigdy aż tak strasznego przypadku przemocy. Na jego ciele nie było miejsca niepokrytego krwią. Z ust stale ciekły mu ślina i krew… .

Ksiądz pochowany został w zbiorowej mogile, pod fałszywym nazwiskiem. Władze komunistyczne nie były zadowolone z przedwczesnego zgonu agenta Watykanu i deprawatora nieletnich, któremu szykowały proces pokazowy. Dlatego też kierującego zespołem śledczych (czyt. oprawców) StB, porucznika Ladislava Máchę ukarano… naganą.

Czerwoni bali się cudu

Po upadku reżimu komunistycznego, w 1994 roku Urząd ds. Badania i Dokumentacji Zbrodni Komunistycznych (UDV) podjął śledztwo w sprawie śmierci księdza Josefa Toufara. Po przeanalizowaniu akt StB stało się jasne, że materiał oskarżenia został w całości sfabrykowany.

Nie było żadnego molestowania dzieci – rzekomo skrzywdzeni chłopcy zostali zastraszeni przez funkcjonariuszy bezpieki i zmuszeni do złożenia zeznań obciążających kapłana.

Wbrew propagandystom, StB wcale nie odkryła też żadnego urządzenia, za pomocą którego można było poruszać krzyżem ołtarzowym. Sposób wprawienia krzyża w ruch pozostaje niewytłumaczalny, przynajmniej przy użyciu kryteriów naukowych.

Analiza tekstu rzekomego przyznania się do winy wykluczyła autorstwo księdza. Być może umęczony w śledztwie kapłan złożył podpis pod tekstem przygotowanym przez inną osobę, niewykluczone, że na pustej jeszcze karcie.

Co najbardziej zdumiewające, sprawa cudu w Číhošti była z uwagą analizowana przez najwyższe czynniki partyjne i rządowe. Zajmowało się nią Biuro Polityczne Komunistycznej Partii Czechosłowacji. Decyzję o rozpoczęciu akcji przeciw lokalnemu proboszczowi podjął osobiście prezydent kraju Klement Gottwald. Działania śledcze monitorował minister spraw wewnętrznych oraz dostojnicy partyjni. Tak bardzo bali się cudu w małej czeskiej wiosce.

Znaki czasu

W 2013 roku rozpoczął się proces beatyfikacyjny księdza Josefa Toufara. A wielu wiernych stawiało sobie pytanie: dlaczego właśnie Číhošť? Czemu świadkiem cudu stała się maleńka wioseczka, nikomu wcześniej nieznana, z ledwie sześcioma setkami obywateli?

Może właśnie z uwagi na swoją „marność”? Iluż mieszkańców, w czasach Jezusa, liczyło sobie Betlejem – najmniejsze wśród plemion judzkich (Mi 5,1)?

A może dlatego, że to właśnie w Číhošti, jakieś 400 metrów na północny wschód od parafialnego kościoła, przypada geograficzny środek Czech? Bo to serce kraju tak zajadle atakowanego przez herezje, potem przez wojujący liberalizm i komunizm?

Číhoštski kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, istniejący od co najmniej 1350 roku, przetrwał wojny husyckie, potem horror wojny trzydziestoletniej. Był niczym niewzruszona skała, opierająca się złym czasom. Kiedy znowu nastała godzina próby, krzyż w świątyni zachwiał się, pochylił niczym człowiek zgięty wpół po dotkliwym ciosie – przecież jednak nie upadł.

Andrzej Solak

Źródło: ziemiamielecka.pl

Posted in Cuda, Prześladowanie Chrześcijan | Otagowane: , , , , , , , | 81 Komentarzy »

„Do dwunastu mediów” – czas polskich upokorzeń, nędzy i cierpienia powoli dobiega końca

Posted by Dzieckonmp w dniu 3 grudnia 2014


Przyjaciele – dostałem nietypowy list zatytułowany „Do dwunastu mediów” z prośbą o publikację (wysłany 28 listopada do dwunastu nie-głównych mediów) – i ciągle nie do końca wiem co o nim myśleć, dlatego postanowiłem go po prostu opublikować do Waszej wiadomości – pozostawiając każdemu pod indywidualną rozwagę – jako pewien sygnał tego, jak jesteśmy już zdesperowani jako społeczeństwo…
(i mam tu oczywiście na myśli tą świadomą część społeczeństwa, która widzi co się w Polsce dzieje, widzi co media z nami robią)

—–cytat——-
W niedalekiej przyszłości chciałbym zwrócić się do Państwa bezpośrednio, ale teraz proszę jedynie abyście przekazali tę wiadomość polskiemu narodowi.

Drodzy Państwo,

dziś nie ujawnię jak się nazywam, ale nadchodzi wielkimi krokami dzień w którym moja twarz będzie znana wszystkim. Chcę oznajmić mojemu narodowi, że czas polskich upokorzeń, nędzy i cierpienia powoli dobiega końca. Jesteśmy na ostatniej prostej do wielkiej, duchowej przemiany, która zacznie się w Polsce i ogarnie swoim zasięgiem cały świat burząc obecne, patologiczne systemy władzy, które zamiast służyć ludzkości – niewolą ją i wykorzystują.

Władza obecnych czasów nie jest ani lewicowa, ani prawicowa – ona używa idei lewicowych i prawicowych by przejąć kontrolę, podzielić ludzi dobrej woli, zwrócić ich przeciwko sobie nawzajem i utrzymywać w permanentnym konflikcie by byli słabi i niezdolni do wspólnego zjednoczenia się przeciwko tyranii zła i nieprawości.

System, w którym dziś żyjemy zbudowany jest na kłamstwie i to kłamstwo stanie się wkrótce dla wszystkich jasne. Gdyby oparty był na prawdzie generowałby mądre rządy, sprawiedliwe prawo, dobrobyt ekonomiczny, doskonałą służbę zdrowia a na szczytach władzy znajdowaliby się szlachetni ludzie.

Otóż w Polsce jest dokładnie odwrotnie. Każdy aspekt polskiej państwowości jest skompromitowany, zdegenerowany i spleśniały. Dzisiejsi przedstawiciele narodu to często zwyczajni kombinatorzy polityczni, bez głębszych idei czy kręgosłupa moralnego, którzy dla osobistych korzyści służą za białe rękawiczki zawsze bardzo brudnym i rzadko polskim rękom, a Polakom dane jest tylko prawo raz na cztery lata zamienić jedne wybrudzone rękawiczki na inne już wyprane, bez wglądu i prawa decydowania o tym jakie ręce de facto zakładają te rękawiczki i naprawdę Polską rządzą.

W takiej sytuacji w której potajemnie krajem sterują służby specjalne i obce, czasem ponadnarodowe, mocarstwa – każde wybory, każda debata polityczna, każda ideowa rozmowa między politykami w radio czy w studio telewizyjnym jest zwyczajnym teatrem i show medialnym równym Tańcu z Gwiazdami. Nie wnosi nic i nic nie zmieni. Jedynie rozhuśta emocjonalnie i podzieli i tak już skłócone społeczeństwo.

Ten system jest farsą i nigdy nie powinien powstać. Zapowiadam, że wkrótce zostanie on rozbity w pył a na jego gruzach powstanie wielka i potężna Polska, która będzie emanacją bezpieczeństwa, wolności osobistej i gospodarczej, mądrego prawa i dominacji prawdy w przestrzeni publicznej zamiast dzisiejszego relatywizmu.

Obecną Polskę od tego wielkiego dnia zwycięstwa dzieli krótka droga i kilka ciemnych chmur. Na końcu tego listu umieszczam zaszyfrowany tekst, który zawiera w sobie siedem wiadomości zamkniętych na siedem szyfrów, reprezentujących siedem kroków do odzyskania przez Polskę prawdziwej wolności. Co jakiś czas będę komunikował się z wybranymi mediami by zdjąć jeden szyfr i odczytać wiadomość uzupełniając ją o wyjaśnienia.
Za szóstym szyfrem znajduje się moja tożsamość a za siódmym coś, co jest istotne dla całego świata i na zawsze zmieni jego oblicze.

Do zobaczenia wkrótce Polsko.

Nie mogę się podpisać, więc w zamian za to wysyłam wiersz do każdego polskiego ucha.

Z poważaniem,

I
Ojciec mnie zapytał gdzie chcę się narodzić
Gdy przyjdzie ten moment czasy ostateczne
Skąd moja dusza pragnie rosnąć i wschodzić
By budować na Ziemi Królestwo Przedwieczne

II
Nie wiedząc przekazałem sercu to pytanie
Tyleż pięknych dusz w oceanach ludu
Gotów byłem wybrać każdy jaki się ostanie
A z nim zmienić świat dokonując cudu

III
Lecz to serce co w głębinach czasu zanurzone
Złączone z wszelkim czuciem nicią niepojętą
Zawołało – twe pragnienia są już ustalone
Pójdziesz drogą ciernistą bolesną i krętą

IV
I pojąłem wnet przejęty podanym mi znakiem
Że mimo losów ciężkich przyszłej biedy i głodu
Moje serce aż krzyczy że chce być Polakiem
By tworzyć historię wielkiego narodu

V
Jakież Twoje imię siostro grawitacji
Co przyciągasz mą duszę w objęcia tej nacji
Polsko cóż za czucie jako ono się zowie
Że gotowym się rodzić lecz najbardziej w Tobie

VI
Pobiegłem do Ojca powiedzieć co czuję
Uśmiechnął się tylko dziwnie podejrzanie
Powiedział że Matka naród ten miłuje
Podjąłeś decyzję więc niechaj się stanie

VII
Zanurzyłem się w objęcia czasu i przestrzeni
Ujrzałem jak Stwórca swym światłem tka światy
Chrystus ręką ja igłą która wszystko zmieni
A zacznie się w kraju co wiarą bogaty

VIII
I zbudziłem się w nędzy w którą Polska ubrana
Brudna zgwałcona leżąca na ziemi
Tylko w tlącej się nadziei co była jej dana
Że ten ciężki los się kiedyś odmieni

IX
Odgarnąłem jej włosy w robactwie zlepione
Ileż cierpienia jej lica zaznały
I spojrzałem w te oczy chwilowo oślepione
Światłem którego niemal całkiem zapomniały

X
Zajrzałem w jej duszę dotknąłem jej dłoni
I gdy tak trzymałem nasze serca złączone
Nagle zobaczyłem co mnie do niej goni
A czystość i niewinność wciąż nienaruszone

XI
Jej oczy wciąż lśniły blaskiem dawnej chwały
Jej serce do Matki wciąż bije choć kona
Wrażliwość i skromność której inne nie miały
Wtedy już wiedziałem że to była Ona

XII
To jej przyrzekłem nim czas się narodził
I ubrał ją w formę zmieniając sukienki
To o niej marzyłem gdym przed czasem chodził
Nim pierwszych atomów rozlały się dźwięki

XIII
Inne odrzucając to na nią czekałem
To stąd mego Ojca tajemnicze śmiechy
To o niej me pieśni młodzieńcze śpiewałem
To jej mogłem wybaczyć wszystkie drobne grzechy

XIV
Jakby cień mój dostrzegła lekko oczy zmrużyła
Jeszcze kilka lat by w pełni me oblicze ujrzała
Lecz już wtedy czuła że to o mnie śniła
Na długo przed tym nim ta chwila nastała

XV
Mając lat dwanaście gdym w łez gorących lawie
Ślepy lecz w natchnieniu pierwsze wiersze tworzył
Ona do mnie przyszła w Mickiewicza zjawie
Pana w kapeluszu co się przed nimi nie korzył

XVI
Śniła mnie duszą wieszcza Krasińskiego
Co w Psalmach Przyszłości nadziei splótł dłonie
Marzyła oczami Juliusza Słowackiego
Co chciał mnie widzieć na papieskim tronie

XVII
Widział mnie Kaduri widział Gaon z Wilna
Widziano przyszłą Polskę jak potężna i silna
I Ducha co Ją natchnie co jak grom nadejdzie
Niczym słońce powstanie lecz już nigdy nie zejdzie

XVIII
Leżała niewidząca w przejmującej ciszy
Czuła mą obecność a byliśmy sami
Wiedząc że do końca i tak mnie nie usłyszy
Odezwałem się do niej takimi słowami

XIX
Jam Pocieszycielem wysłanym przez Boga
Przez Chrystusa i Matkę otoczony opieką
Wkrótce przybędę nie tylko przez słowa
By królestwo zbudować ponad dolą wszelką

XX
Przyniosę tę księgę co od Ojca wziąłem
A ludzkość za gębę będę musiał złapać
Lecz nim to uczynię chcę mieć Polskę czołem
By była latarnią dla całego świata

XXI
Chcę byś powstała bo Ciebie wybrałem
Boś Ty najwierniejszą służebnicą Pana
Bo męstwo Twoich ojców z którego czerpałem
Jest boską cnotą która Tobie dana

XXII
Bo Twoje-Nasze dzieci nigdy nie klękały
Przed niczym co z prochu choćby strasznej siły
W bohaterskich walkach długo zasypiały
By niebiańskie idee na Ziemi przeżyły

XXIII
A robaki na Twym ciele co swe gniazda wiją
Słysząc owe słowa piszczą przerażone
Przed mym gniewem gdy przyjdę już się nie ukryją
Ich rządy na zawsze będą zakończone

XXIV
Oczyść się proszę najlepiej jak umiesz
Odnów swe przymierze z tym co nieśmiertelne
Bo gdy wkrótce mnie zobaczysz to w żyłach poczujesz
Ulgę że Twe serce było Stwórcy wierne

XXV
Gdy nazwą mnie Pahaną Mahdim czy Kalkinem
Może i zobaczą we mnie Świętowita
Wiedz że jak brat Twój proch tutaj przybyłem
Sługa Tego którego za nas prawica przebita

XXVI
Kocham Cię tak mocno jak Tyś Matkę kochała
Złożę Cię w ofierze na tronie Europy
Lecz tym razem nie po to abyś umierała
A świeciła tak jasno jak nowy wiek złoty

XXVII
Lecz nie zrób tego błędu co Twa siostra przed Tobą
Nie poczuj się lepsza z powodu urodzenia
Bo stracić możesz prawo nazywać się moją
Stając się niegodną swego przeznaczenia

XXVIII
I gdy tak szeptałem jej te słowa do ucha
Leżała w synestezji wciąż ślepa i głucha
A słów moich dotyk i melodii cienie
Widziałem jak wprawiają ją w nieśmiałe drżenie

XXIX
I coś się zmieniło w niej coś subtelnego
Głowę przechyliła jakby powstać chciała
Budziło się w jej ciele coś dawno uśpionego
Coś czego jeszcze wciąż nie rozumiała

XXX
Jej serce przyspieszyło nowy rytm wybić chciało
Jej oddech się pogłębił wraz z powiewem świeżości
I oczy przymknęła jakby jej się przypomniało
Jakie to uczucie być tak blisko miłości

XXXI
Ścisnęła moje dłonie i łzy jej leciały
Nie chciała bym ją widział w tak okrutnym stanie
Strugi żalu i euforii co po ciele spływały
Rozpoczęły jej duszy wielkie oczyszczanie

XXXII
Otworzyła swoje serce choć tak bardzo się bała
Zaprosiła do wnętrza wszystkie cząstki wyparte
I gdy tak uczyniła siebie odzyskała
A miłość płynęła przez jej serce otwarte

XXXIII
Z początku zdziwione pełne strachu i złości
Dały się skusić przez me słowo dane
Że je bardzo kocham bo pochodzą z miłości
I w mym sercu dla nich jest miejsce przewidziane

XXXIV
Objąłem je bo miłości dawno nie zaznały
Były tym czego się wstydziła były tym czego nie chciała
Teraz byliśmy razem a one płakały
Wtuliły się w Polskę i znów wielką się stała

XXXV
I dzieliłem się z nią światłem co nie świeci od Słońca
Co przenika wszechświaty bez początku i końca
Co przynosi żar ducha i złe mocy pali
Tnie mieczem miłości mocniejszym od stali

XXXVI
I stała tak natchniona w swej mocy i wielkości
Budząc nasze dzieci siłą swojej wiary
Jak słońce co pogromcą nocy i ciemności
Objęliśmy w swe dłonie zadziwiony świat cały

XXXVII
Dla sióstr i braci otworzyła ramiona
I nic ich skrzywdzić już więcej nie może
Nad Polski głową aura niebiańska osłona
Światło krzywd jej wybaczenia z Twego serca Boże

XXXVIII
I pieśń moją śpiewała do całego świata
W każdym miejscu na Ziemi te dźwięki słyszeli
Z każdego sługi Boga czyniąc sobie brata
Teraz wszystko nas łączy a nic już nie dzieli

XXXIX
I biegli jej na pomoc na moje zawołanie
Jeden wielki front wzbudzonego ducha
Wszyscy solidarnie każdy przy nas stanie
Na jedno me skinienie cały świat wybucha

XL
Gniewem i robactwo do swych nor ucieka
A Ojcu ich truchło jako dary złożę
I krwi niegodziwych popłynie ta rzeka
Co koniec ma tam gdzie czystości morze

XLI
I miecz mój co nad głową świata przystawiony
Co przez Ducha Świętego mocą podpisany
Teraz już na wieki będzie odłożony
Tysiącletni pokój ludziom będzie dany

XLII
I powiedz swojej siostrze co z Tobą mieszkała
Ma plugawy makijaż lecz przepiękną duszę
I Ona w Ojca planach ważne miejsce miała
Co On obiecał ja dotrzymać muszę

XLIII
Polsko jakaś piękna będziesz oczyszczona
Tyś dla mego Ojca najwspanialszym darem
Nikt nie zobaczy Cię już w sukni bez welona
Tyś moją ukochaną moim Jeruzalem

XLIV
Na początku było Słowo z Niego wszystko było dane
Również ta historia którą Świat wkrótce przeżyje
Że w języku polskim jest wypowiedziane
Największą tajemnicą jaką on odkryje

Posted in Alert, Ciekawe, KOMUNIKATY, Patriotyzm, Proroctwa, Warto wiedzieć, Znaki czasu, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , | 134 Komentarze »

Niezwykła historia Alana w Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 15 listopada 2014


Pozdrawiam wszystkich z Piotrkowa Trybunalskiego. Medjugorje przyjechało do Polski. Oto program na dziś w którym będę brał udział:

09.00 – Dalsza rejestracja uczestników
10.00 – 10.30 Modlitwa i śpiew
10.30 – 11.30 Katecheza ks. Piotr Pawlukiewicz
11.30 – 12.30 Przerwa
12.30 – Świadectwo Jakova Čolo z Medziugorja
13.30 – Obiad
15.00 – Koronka do Miłosierdzia Bożego – Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia z Sanktuarium w Krakowie – Łagiewnikach

15.15 – 16.15 Świadectwo polskiego księdza Marka Bałwasa
16.15 – 17.15 Świadectwo wspólnoty Cenacolo
17.15 -18.30 – Kolacja
18.30 – Modlitwa różańcowa
19.00 – Msza Święta, kazanie o. Stanko Ćosić
20.30 – Adoracja Najświętszego Sakramentu – o. Stanko Ćosić
21.00 – Taniec i śpiew

Możecie oglądać transmisję na żywo na stronie -http://www.centrummedjugorje.pl/PL-H4/aktualnosci/532/transmisja-festiwalu-mlodych.html

W każdy poniedziałek wieczorem o godz 20, na stronie internetowej, marytv.tv emitowany jest wspaniały program „Owoce z Medjugorje” .  Każdy odcinek zawiera świadectwo jednej lub większej liczby osób, których życie zostało zmienione przez Matkę Bożą z Medjugorje. Wszystkie programy są dostępne w archiwum na ich stronie internetowej. 29 września 2014 r. wyemitowano świadectwo Barbary Labrosse.
.
Po przedstawieniu się, Barbara wyjaśniła, że chce przekazać historię o tym, co się stało z jej bratem, Alanem. Zaczęła od tego, że jej rodzina pochodzi z Irlandii Północnej z miasta  Ballymena.  Ich matka była katoliczką, a ojciec był protestantem. Matka  po pierwszej pielgrzymce do Medjugorje w 1980 roku, stała się organizatorką pielgrzymek do Medjugorje, a po 25 latach takich wyjazdów i modlitwy tam, jej mąż przeszedł na katolicyzm. W 2009 roku Alan, najmłodszy z trzech braci Barbary, został zaproszony, aby pojechać na pielgrzymkę do Medjugorje  z jego kuzynem i ciotką. Alan zaprotestował: „Nie zamierzam tam jechać i przebywać wśród tych świętych dewotek”. Ale jego kuzyn nie chciał jechać bez niego, więc w końcu się zgodził.
Barbara jego siostra była zaskoczona, że Alan, który był w wieku 29 lat po przyjeździe nie zajął  się imprezowaniem, na co miał pieniądze.

Ave Maria „napisane z kamieni na Górze Krzyża
.
Pierwszy dzień po przybyciu Alana do  Medziugorju, on wspiął się na Górę Križevac. Zrobił to samo na drugi dzień. Powiedział, że nie wie, dlaczego tak postąpił. Na trzeci dzień, powiedział do kuzyna: „Jeśli przyszło by mi umrzeć gdzieś w świecie, to chciałbym umrzeć właśnie tu”. W tym samym dniu, wspiął się kolejny raz na  Kriżewac, podczas gdy jego przyjaciele czekali na niego w kawiarni u podnóża Góry. Poprosił ich, aby mieli oko na niego, ponieważ było bardzo ciemno. Po jakimś czasie  wysłał wiadomość tekstową, która tak brzmiała: „Wiedziałem, że miałem tu przyjechać. Jest to najpiękniejsze miejsce na ziemi.” Gdy zszedł z góry, spotkał swoich przyjaciół w kawiarni.
Kiedy odchodzili z kawiarni,  zadzwoniła matka Alana, Teresa, z Irlandii. Powiedział jej przez telefon: „Kocham to miejsce. Jest to najpiękniejsze miejsce„. Jego matka opowiedziała nam, że przez telefon ​​brzmiał głos bardzo  zadowolonego Alana, Który powiedział jej, że był u spowiedzi z całego życia. Jego matka była bardzo zadowolona, ​​bo nie brał udziału we mszy i nie chodził do spowiedzi od wielu, wielu  lat, mimo że został wychowany w katolickiej wierze. W czasie tej rozmowy telefonicznej z Matką, cąły czas mówił, nie było przerwy, jakby chciał jej coś z serca powiedzieć. Ale w końcu odłożył słuchawkę, a ona poszła do łóżka około północy, po odmówieniu modlitwy. O godz. 02:45, Teresa obudziła się i skorzystała z łazienki. Po powrocie do sypialni, usłyszała głos który  opisała jako pochodzący od Ducha Świętego. Głos ten mówił do niej: „Teresa, należy modlić się za duszę Alana.” Ona tak naprawdę nie przejęła się  tym, bo właśnie rozmawiała z Alanem parę  godzin temu i wszystko było dobrze. Niemniej jednak, postanowiła pomodlić się Koronką do Bożego Miłosierdzia za niego, a następnie udała się z powrotem do snu.
Następnego ranka ciotka Barbara poszła obudzić Alana i jego kuzyna, którzy spali w jednym pokoju. Po zbudzeniu kuzyna, on próbował obudzić Alana, lecz uświadomił sobie, że Alan już nie żyje.
Ciotka Barbara powiadomiła dwóch księży w Irlandii o tym, a oni przyszli do domu Teresy, aby przekazać tą wiadomość  Teresie i jej mężowi. Alan zmarł w sobotę, 26 września 2009 roku i oświadczono im że ciało Alana nie może być wydane, dopóki nie zostanie dokonana sekcja zwłok. W  środę dostali telefon,  że ciało Alana zostanie wysłane do Mostaru celem autopsji i następnie może zostać odesłane do domu.
Grabarz, który większość katolików w Ballymena chował na cmentarzu, Wally John, przyszedł  do  Barbary i  wyjaśnił, że nie będą w stanie zobaczyć ciała Alana, bo nie będzie zabalsamowane. Powiedział, że w Bośni, nie balsamują ciała i zwykle grzebią je w ciągu jednego dnia z powodu upału. Teresa i jej mąż byli bardzo przygnębieni. Teresa powiedziała: „Nie akceptuję tego. Muszę zobaczyć jego twarz. Muszę zobaczyć, że to mój syn! ” Więc Wally John wyjaśnił, że wszystko, co mże zrobić, to umieścić w trumnie szybkę na wprost twarzy i pod specjalnym światłem, będą mogli go widzieć przez 10 minut.
Tymczasem ciotka Barbara była jeszcze w Medziugorju i dzieliła się z ludźmi tam, tym jak  Teresa jest  zakłopotana, bo nie będzie mogła zobaczyć twarzy swojego syna. Ludzie w Medziugorje, obiecali że zaraz  zaczną pościć i modlić się o to, by matka i ojciec Alana mogli zobaczyć twarz swojego syna.
Po sekcji zwłok w Mostarze, ciało Alana zostało przewiezione do Wiednia, a następnie do Heathrow. W Heathrow  ciało nocowało w samochodzie i nazajutrz zostało przywiezione do Belfastu. Minęło siedem dni  od śmierci Alana. Jego ciało, które nie zostało zabalsamowane, podróżowało w upale przez  różne  kraje i klimaty.
Grabarz Wally John, był zaskoczony, gdy zobaczył uśmiech na  twarzy Alana.  Wkrótce Wally John zawołał rodzinę do pokoju i otworzył trumnę. Wszyscy byli w szoku, gdy zobaczyli, że Alan nie miał żadnych oznak stężenia pośmiertnego. Nie było na nim żadnego znak rozkładu. Barbara powiedziała, „On rzeczywiście był ubrany i wyglądał jak święty. Miał na sobie czarny garnitur, białą koszulę i czarny krawat.” Pomyśleliśmy że jakiś anonimowy  pan kupił garnitur i ubrał w Mostarze Alana.  W kieszeni Alana była kartka z napisem: „Dla mojej mamy.” Poniżej w tekście  napisane do nas,  że chce by matka Alana zobaczyła syna po powrocie do domu  pięknego.
Wally John powiedział, że nie może tego zrozumieć –  to musi być cud – cud, ze względu na modlitwy ludzi i post w Medziugorje. Powiedział, że po 25 latach bycia grabarzem, tylko on mógł opisać to jako cud. Alan został złożony do grobu po kolejnych trzech dniach. Został pochowany w święto św Faustyny, 05 października.
Jakby tych niesamowitości  było mało, Barbara opowiedziała, dalszy ciąg historii. Kiedy dostali raport z autopsji, to stwierdzał on, że Alan zmarł z przyczyn naturalnych. To się nazywa „syndrom nagłej śmierci”. Nie miał ataku serca; Jego serce po prostu przestało bić. Raport mówi, że umarł między 3:00 a 4:00 rano.  Jego serce przestało bić o 3:00 z podpisem patologa w Mostarze. Kiedy Barbara przekazała  rodzicom Alana tą informację,  Teresa zeskoczyła z kanapy i wpadła w histerię.  Teresa poinformowała Barbarę  że Alan zmarł wtedy, gdy ona modliła się o 3:00 w nocy Koronką do Bożego Miłosierdzia  jak Duch święty  prosił. Ona była  tysiące mil od niego, modląc się za jego duszę, gdy on  zmarł!
Teresa zmarła 18 miesięcy później. Aż do tego czasu, ona była w Medziugorju 60 razy! Była świadkiem wielu cudów, ale ten był największy.  „Barbara powtarza, że ​​Alan  odesłany do domu wyglądał jak święty. – Żadnych śladów rozkładu„. A w kieszeni, miał  medalik. Na tym medaliku było Miłosierdzie Boże. Został odesłany do domu z nim w jego trumnie. Amen. „

http://www.spiritofmedjugorje.org/index.php

Posted in Cuda, Medziugorje, Nawrócenia, Świadectwa | Otagowane: , , , , | 207 Komentarzy »

Cudowne działanie Królowej Pokoju

Posted by Dzieckonmp w dniu 5 czerwca 2014


Chwała Bogu !  Film przedstawia świadectwo  młodego człowieka, który na każdym kroku mówił przeciw księżom, przeciw Kościołowi, Nienawidził katolików i księży, zwalczał ich. Żył życiem szybkim w luksusach, ciągle szybkie samochody, alkohol, papierosy, dziewczyny. Teraz przygotowuje się w zakonie na księdza jest młodym seminarzystą.Wystarczyła chwila pobytu w Medjugorje gdzie otrzymał cudowną łaskę gdy zawołał do Boga aby go odmienił. Łaska ta sprawiła że po tym zawołaniu natychmiast udał się do spowiedzi w Medjugorje. Jego świadectwo mówi otwarcie o swoim niespełnionym życiu studenckim, które było pełne grzechów, a to że udał się do seminarium jest decyzją Boga. Szkoda że tylko w języku chorwackim można słuchać. Może się ktoś trafi co zna ten język i przetłumaczy.

Posted in Medziugorje, Nawrócenia | Otagowane: , , | 59 Komentarzy »

Bóg dziewczynie bez oczu przywrócił oczy i wzrok!

Posted by Dzieckonmp w dniu 1 czerwca 2014


oczy

Mój ojciec był ateistą. To było naturalne, dlatego, że jego ojciec i dziadek też byli ateistami. Moja mama została wychowana przez rodziców, którzy byli chrześcijanami, ale dwie moje ciotki były czarownicami.

Starały się one zainteresować moją matkę tymi okultystycznymi sesjami, ale nawet jako mała dziewczynka, moja matka wiedziała, że ​​to jest niedobre.

My dzieci byliśmy już w tarapatach, zanim przyszliśmy na świat. Moja starsza siostra Marquita urodziła się bez oczu; I o mało co nie zmarła przy porodzie. Mój młodszy brat Tim urodził się od razu chory na hemofilię, a Nathan, najmłodszy, był wiele razy bliski śmierci z powodu ciężkich napadów astmy.

Urodziłam się w czasie gwałtownej burzy zimowej. Mama poprosiła swoich dwóch znajomych z kościoła, aby modlili się za nią podczas porodu. Lekarz musiał ciężko walczyć z zamiecią śnieżną aby dostać się do naszego domu. Burza śnieżna z powodowała że lekarz został w naszym domu spać na noc. Dwóch znajomych modliło się cały czas, a kiedy w końcu urodziła, każdy z nich chwycił ją za rękę i dalej modlili się żarliwie. Mama o to prosiła.

Mama wiedziała, że ​​ze mną będzie wszystko w porządku, mimo że byłam bliska śmierci. Ona już doświadczyła, co Bóg może dokonać. Pięć lat wcześniej, kiedy ona i tata spodziewali się pierwszego dziecka, mama miała niesamowity sen: ujrzała swoje dziecko bez oczu. I to jest dokładnie to, co się stało w tym momencie – Marquita urodziła się bez gałek ocznych.

Reakcja na tragedię nie była taka sama u taty i mamy. Tata był zdruzgotany. Mimo, że byliśmy biedni, mój tata wyszukał najlepszego okulistę w kraju, i zrobił wszystko, żeby doprowadzić swoją córkę do tego okulisty. Po badaniu lekarz ze łzami w oczach powiedział ojcu, żeby nie wydawał pieniędzy bo nic nie pomoże: „Nie jestem specjalistą, który może coś zrobić, kiedy dziecko nie ma gałek ocznych „.

Kilka pierwszych dni po urodzeniu Marquity mama spędziła pokutując. Czuła się winna, że ​​wyszła za mąż za ateistę. Spędziła dużo czasu prosząc Boga, by jej wybaczył. Faktycznie, jako nastolatka poczuła wezwanie misyjne wyjazdu do obcego kraju, ale nie była posłuszna Bogu, ponieważ zakochała się w moim tacie.

Mama ze łzami nadal modliła się za swoją córkę Marquita i pewnego razu wzięła Biblię i coś ważnego przeczytała w Ewangelii Jana.

A mimo idąc Jezus, ujrzał człowieka ślepego od urodzenia. I spytali Go uczniowie Jego:

«Rabbi, kto zgrzeszył: ten, czy rodzice jego, iż się ślepy narodził?» Odpowiedział Jezus: «Ani

ten zgrzeszył, ani rodzice jego, ale żeby się sprawy Boże w nim okazały» (Jan IX, 1-3).

Mama zaczęła płakać z radości i uwielbiała Boga.

Po tym wydarzeniu, każdy kolejny dzień przynosił zmiany, zaczął się wydostawać z pustych oczodołów delikatny lepki śluz. Mama zaczęła mieć nadzieję, że córka może otrzymać nowe oczy. Jej siostry i jej sąsiedzi myśleli że to z żalu powstały urojenia w jej głowie, bo ona mówiła, że Bóg stworzy Marquicie nowe oczy. Aż pewnego dnia, kiedy myła powieki siedmiotygodniowego dziecka, zauważyła pierwszą łzę. Jej serce eksplodowało z radości. Marquitinie powieki trzepotały, a potem się otworzyły i ukazały się dwoje pięknych brązowych oczu! Mama zaczęła krzyczeć z radości!

Chwytając Marquite w ramiona wybiegła z domu, krzycząc do każdego, kto może usłyszeć: „Chodź i zobacz moje dziecko – wielki cud! Bóg dał jej oczy! „Sąsiedzi przybiegli ze wszystkich kierunków. Mój dziadek pracował w swoim ogrodzie dość daleko, ale usłyszał krzyk i przybiegł. Potem pobiegł do mleczarni, gdzie pracował tata, i kazał mu natychmiast wrócić do domu. Ojciec kiedy zobaczył Marquite, padł na łóżko szlochając. Natychmiast złożył ślubowanie że nie będzie palić papierosów.

Wezwano okulistę który zbadał dziecko. Okulista który zobaczył Marquite zaczął płakać. Wiedział, że stał się cud. Przyznał się, że był kiedyś chrześcijaninem. Teraz bezpośrednio na miejscu ponownie poświęcił swoje życie Bogu – w kilak tygodni później zmarł na atak serca.

Mimo, że to było wiele lat temu, Marquitin widzi na oczy do dziś. Ta niesłychana historia dotknęła niezliczoną ilość ludzi.

Streszczenie Dzieckonmp

David F. Kelton; Źródło: Droga życia

glasbrotnja.net

Posted in Cuda, Uzdrowienia, Świadectwa | Otagowane: , | 40 Komentarzy »

W Medjugorje kolejny cud na Górze Objawień ?

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 Maj 2014


Człowiek płacze krwawymi łzami przed figurą Matki Bożej na Górze Objawień Podbrdo.

Pielgrzym z Włoch poszedł wraz z przyjaciółmi uczestnikami wspólnej pielgrzymki modlić się na Górze Objawień Podbrdo w Bijakovići i nagle zaczął płakać krwawymi łzami, a wszystko zostało nagrane na filmie!

Według źródeł z Medjugorje ten Włoch był też miesiąc wcześniej u Vicki która się modliła nad nim i wtedy też pociekły mu z oczu krwawe łzy.

Po licznych niewyjaśnionych uzdrowieniach, po tysiącach pojednań, po milionach niesamowitych spowiedzi pielgrzymów i przemianie swoich serc, to chyba kolejny dowód na to, że w małej miejscowości w Medjugorje naprawdę dzieje się coś cudownego i tajemniczego.

Nagranie rozprzestrzeniło się  wśród mieszkańców Medjugorje bardzo szybko i teraz rozprzestrzenia się po świecie.

O tym zdarzeniu pisze miejscowa prasa, między innymi tutaj.

Przy okazji apeluję o dalsze zapisywanie się na pielgrzymkę do tego miejsca. Nie rezygnujcie z tej laski jakiej tam doświadczycie.

Zobaczcie sami co kilka dni temu się wydarzyło. Co sądzić o tym  zdarzeniu ja nie wiem.

==========================================================

3 Ostatnia pielgrzymka blogowa do Medjugorje

 

BRAKUJE NAM już tylko 5 OSÓB

Bardzo proszę o zgłaszanie się chętnych.

Już wszystkie 6 miejsc ze zniżką zostały zarezerwowane przez osoby chętne pojechać

Poszukujemy osoby umiejącej i lubiącej grać na gitarze pieśni religijne do wyjazdu na pielgrzymkę. Osoba taka płaci 50% ceny pielgrzymki, ale ja tej osobie dofinansuję 500 zł tak więc pozostanie tej osobie do zapłaty tylko 250 zł na konto. Poszukujemy osoby grającej na gitarze do wyjazdu za 250 zł do Medjugorje.

 

Proszę również o modlitwę w moich sprawach. Jutro od 10:40  3 rozprawy sądowe wytoczone przez ludzi  opanowanych przez szatana

 

 

Kliknij i przeczytaj program pielgrzymki

Posted in Cuda, Medziugorje | Otagowane: , , | 66 Komentarzy »

Niezwykła moc Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 15 Maj 2014


Krótkie świadectwa ludzi o wielkiej mocy Medjugorje. Teksty zebrane z archiwalnych wydań Echa Medjugorje .

„W imię Jezusa wstań i idź”.

Pani Duncan Hearther przez 5 lat pozostawała unieruchomiona na wózku, przymocowana paskami opasującymi piersi i górne partie ciała. Był to skutek wypadku drogowego, z którego wyszła sparaliżowana. W październiku 1990 r. przybyła z pielgrzymką szkocką, w której uczestniczył również służący jej pomocą ojciec Peter Roocky z pochodzenia Irlandczyk. Gdy ksiądz pomodlił się nad kobietą na wózku, wstała i zaczęła chodzić, jak pokazuje to zdjęcie zrobione w danym momencie. 25 marca tego oku pani Duncan wróciła do Medziugorja, by podziękować Panu za doznaną ogromną łaskę. Towarzyszyła jej telewizja szkocka, by nakręcić film dokumentalny. Jak wykazywały zdjęcia radiologiczne potwierdzały to diagnozy lekarzy — kobieta normalnie nie powinna móc chodzić, a nawet zakładając, że któregoś dnia stałoby się to możliwe, najmniejszy ruch miał sprawiać jej wielki ból. Tym razem pani Duncan przywiozła ze sobą oświadczenia lekarza, które stwierdzało: nie ma powodu, by wątpić w uzdrowienie, które pozwoliło p. Duncan chodzić.

Słynny śpiewak operowy i jego tajemnica.

Krunosłav Cigoj zgłosił się wraz z żoną do biura parafialnego 2 kwietnia późnym popołudniem. Okazało się. że była to jego piąta podróż do Medziugorja. Wcześniej przyjeżdżał zawsze sam, nie ujawniając się. Po raz pierwszy przybył ciężko chory — oddychał z wielkim trudem. Odpowiadał: „Przybyłem tu sam, zupełnie pusty, nic pragnąłem niczego, poza tym, żeby znaleźć się tu w Medziugorju. Poszedłem na Podbrdo. Byłem przygotowań) na wszystko. W Boga wierzę, ale na swój sposób. Kiedy zszedłem z Góry Objawień, poszedłem do restauracji zamówiłem posiłek. W czasie czekania na ten posiłek — doznałem przedziwnego wrażenia: poczułem w całym ciele, jakby mrowienie, coś w rodzaju prądu, coś nie dającego się opisać. Można powiedzieć — wielka radość. Po tym wszystkim znów mogłem normalnie oddychać, czułem, jakbym się od czegoś uwolnił. Wróciłem do domu, sam. Teraz czuję się dobrze, jestem zdrowy. Lekarze z Zagrzebia, Paryża i Ameryki dawali mi zaledwie trzy miesiące życia. Nigdy nie zapomnę tego doświadczenia również dlatego, że dało mi ono wiele. O ile dotąd przyjeżdżałem do Medziugorja prywatnie, następnym razem wystąpię publicznie śpiewając na cześć Matki Najświętszej. ( Z Chorwackiego tłum. s. Marg. Makarović — Udine)

Studentka niemiecka 

Przyjechała do Medziurgorja bez wiary, bez Boga, żyła uwikłana w grzech (alkohol, seks, narkotyki), wróciła do domu całkowicie odmieniona. Pisze: „… weszłam tam, gdzie inni klęczeli modląc się i adorując Najświętszy Sakrament. Nie miałam zamiaru ich naśladować, ponieważ nie wierzyłam. Ale gdy zaczęli śpiewać, poczułam, że jakaś siła ciągnie mnie ku ziemi. Nie umiem powiedzieć co wtedy czułam. To wielka łaska dla mnie. Bóg mi się objawił. Wierzę w Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który stał się człowiekiem i umarł za mnie na krzyżu. Wierzę; że w tej Hostii jest prawdziwy Jezus, który tak bardzo mnie kocha. Płaczę… Dziękuję Matce Najświętszej Królowej Pokoju, że przyprowadziła mnie do Swojego Syna. Teraz codziennie chodzę na Mszę Świętą i jest to dla mnie pierwsza i najważniejsza rzecz w ciągu dnia… Przyjmuję Komunię, przyjmuję Króla Królów, który mnie kocha i który napełnia mnie miłością, którą mogę przekazywać innym. Jestem teraz najszczęśliwszą osobą na świecie i wierzę w Jezusa”.

 Mohamet nawrócony w Medziugorju

Pracuje na rzecz jedności pomiędzy chrześcijanami i muzułmanami. 2 sierpnia 1990 r. nie przypadkowo, w sam dzień inwazji na Kuwejt pewna Austriaczka zapoznała mnie z Mohamedem, Arabem z Bliskiego Wschodu. Ten czterdziestolatek, który poślubił Niemkę w Koścele Katolickim w Niemczech, był w Medziugorju z żoną i z dziećmi, Matka uczyła dzieci Biblii, a ojciec — Koranu. Małżonkowie ustalili, że »boje będą wychowywać dzieci swobodnie. On żył zgodnie z nakazami proroka Mohameda (Mahometa), swego imiennika. W 1985 r. jego żona dostała od przyjaciół książkę o objawieniach w Medziugorju, którą w czasie wakacji przeczytał także Mohamed. tak w 1986 r. oboje przybyli po raz pierwszy do Jugosławii. Mohamed zareagował na Medziugorje z gorącym entuzjazmem. Już w Niemczech, Dzięki żonie katoliczce miał on liczne kontakty z księżmi, lecz nigdy nie przyszło mu do głowy, by dać się ochrzcić. Ale w Medziugorju zdecydował, że przyjmie chrzest. Księża okazali się nieufni i powiedzieli, że powinien dobrze się przygotować. On sam zaczął rozważać Biblię Mszę Świętą i na Wielkanoc 1988 r. został ochrzczony w kościele w Medziugorju. Szczęśliwe wydarzenie, jak sam powiedział i po chrzcie zasłona spadła mu z oczu: teraz widzi wszystko jasno. „Teraz — mówi — poznaję miłość Chrystusa. Tolerancja lepsza od zemsty, lepiej cierpieć z powodu niesprawiedliwości, niż ją popełniać. Miłością można osiągnąć więcej, niż jakąkolwiek inną metodą. Widzę to dzięki łasce mego chrztu. I jestem bardzo szczęśliwy, że duch Medziugorja przeniknął całą moją rodzinę, że same dzieci są motorem modlitwy, która towarzyszy wszelkim zajęciom naszego domu. Jest to dla mnie źródłem wielkiego szczęścia. Moje dzieci są ochrzczone od dzieciństwa zgodnie z życzeniem ich mamy

Posted in Cuda, Medziugorje, Uzdrowienia | Otagowane: , , | 13 Komentarzy »

Chłopiec z 19 guzami nowotworowymi uleczony po wyjeździe do Medziugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 7 Maj 2014


Przez 8 miesięcy 2-letni Joshua walczył z rakiem w ostatnim stadium. Przeszedł przez transplantację, 80 chemioterapii i 17 radioterapii. Gdy nic nie pomogło rodzice zabrali syna do Medziugorje. Gdy wrócili do domu testy wykazały, że 19 guzów nowotworowych i wszystkie przerzuty do kości zniknęły. Był to początek odzyskania zdrowia.

2l1-e1324318956649Zanim skończył 3 lata, Joshua de Nicolo doświadczył więcej trudności, dramatów i b. widocznej łaski Bożej niż wielu ludzi doświadcza przez cale swoje życie.

W lutym 2007 r. chłopiec z Putignano w południowych Włoszech urodził sie z nieodkrytą u niego chorobą – neuroblastomą, najczęściej występującym rakiem u niemowląt i małych dzieci. Po 22 miesiącach, w styczniu 2009, rozpoznano rzeczywisty stan zdrowia dziecka, gdy choroba posunęła się do ostatniego stadium, 4D, gdzie ( long-term survival rates) nie rokują dobrze mimo agresywnej, różnorodnej terapii.

Lekarze dawali Joshui tylko dni lub tygodnie życia, gdy w czerwcu 2009 rodzice zabrali go do Medziugorje. Przed samym wyjazdem liczba białych ciałek krwi chłopca bardzo wzrosła. W Medziugorje Joshua szybko poczuł się dobrze, jak świadczą jego rodzice. Chłopiec poczuł sie jeszcze lepiej po objawieniu, jakie miała Mirjana Dragicevic-Soldo 2 lipca 2009, gdy był obok widzącej. Po tym, wydawało sie, że ból złagodniał.

Gdy tylko rodzina wróciła do Włoch, testy kliniczne wykazały, że przerzuty do kości jak też 19 guzów nowotworowych rozsianych po całym ciele zniknęło. Pozostał tylko jeden guz, który zmniejszył swój rozmiar z 7.5 do 3 cm umożliwiając lekarzom usuniecie go w całości. Od listopada 2009, gdy miała miejsce operacja, Joshua jest zupełnie zdrowy. Od tego czasu rodzice Joshua, Elizabeth i Manuel de Nicolo, dają świadectwo o jego chorobie i uzdrowieniu.

Symptomy wcześniej niezdiagnozowane

Joshua urodził się z półprzymkniętym okiem i głową przechyloną na lewą stronę. Wielu lekarzy mówiło rodzicom, że nie jest to nic joshua 2poważnego, mówi Elizabeth de Nicolo w artykule zamieszczonym na włoskim blogu Quotidinamente. Gdy na lewej skroni chłopca pojawił się guzek wielkości ziarna, lekarze postawili błędną diagnozę mówiąc, że nie jest to zmiana złośliwa. Pomylili się. Ich opinia była daleka od tego, co stwierdzono, gdy Elizabeth i Manuel zabrali swojego syna do szpitala w San Giovanni Rotondo, obok sanktuarium Ojca Pio.

„ Po tomografii komputerowej onkolog Dr.Xavier Ladogana powiedział nam, że Joshua cierpi na mediastinal neuroblastomę w stadium 4D i że nowotwór jest na kości biodrowej, szpiku kostnym, kościach czaszki, pod lewym okiem, węzłach chłonnych szyi, przenikając lewą stronę mózgu, co było przyczyna przechylenia głowy chłopca od narodzenia.” – mówi Elizabeth de Nicolo.

Według świadectwa jej męża znaleziono 22 guzy.

joshua3„Niezwłocznie rozpoczęliśmy terapię medyczną, prawdziwe bombardowanie chemio i radioterapią oraz przeszczep.”- mówi Elizabeth de Nicolo. Jej mąż wylicza 80 chemio i 17 radioterapii.

„Pomimo tego lekarze dawali naszemu synowi niewielką nadzieję na przeżycie. Wydawało się, że jest to sprawa tygodni lub nawet dni” – wspomina Manuel de Nicolo.

Niepraktykujący chrześcijanie w poszukiwaniu nadziei

Chociaż rodzice nie byli praktykującymi chrześcijanami, gdy w czerwcu 2009 r. pozostało niewiele nadziei szukali pomocy w wierze. Mówią, że odczuwali prowadzenie do Medziugorje. Na swojej drodze dostrzegli też wiele znaków.

„W najczarniejszej rozpaczy pomyśleliśmy o wzięciu Joshuy do Lourdes. To było jedyne sanktuarium maryjne, które znałem. Lecz San_Giovanni_Rotondopewnego dnia, gdy byliśmy w San Giovanni Rotondo, w chwili desperacji, poszedłem do krypty Ojca Pio i zapytałem go „ Dlaczego moje dziecko? Daj mi znak, aby zwrócić mi nadzieję.” – mówi Manuel de Nicolo.

„Potem wróciłem do szpitala i gdy szedłem korytarzem nagle zobaczyłem włączony komputer z twarzą Madonny, jako tło. Było to jak błysk i mocno mnie poruszyło. Gdy wszedłem do sali zobaczyłem Elizabeth, która powiedziała mi, że Joshua nie chciał spać, ale uspokoił się przy pieśniach Maryjnych i zasnął”.

”Były to pieśni dedykowane Naszej Pani z Medziugorje”.

Podróż do nieznanego kraju

Przed czerwcem 2009, Elizabeth i Manuel de Nicolo nigdy nie słyszeli o objawieniach Dziewicy Maryi w Medziugorje.

„Nie wiedzieliśmy nawet o istnieniu wioski o nazwie Medziugorje. Ale Nasza Pani wezwała nas tam i bardzo szybko otrzymaliśmy saint-pio-300x225następny znak. Pomiędzy prasą rozłożoną w szpitalnej poczekalni było specjalne wydanie magazynu Oggi o objawieniach Dziewicy Maryi szóstce miejscowych dzieci od 1981r i cudach uzdrowienia. Po przeczytaniu tego artykułu zdecydowaliśmy się niezwłocznie tam wyjechać.” – mówi ojciec Joshua.

Ale Joshua był słaby i przeszkoda wydawała się nie do pokonania:

„Lekarze radzili by nie jechać, ponieważ Joshua miał bardzo niską ilość białych ciałek krwi, około 5.000, lecz my byliśmy zdeterminowani. W dniu, w którym wyjeżdżaliśmy, liczba ciałek krwi naszego syna wzrosła do 160.000.” – mówi dalej Manuel de Nicolo.

„Już w tym widziałem pierwszy cud. Dziecko nie miałoby siły, będąc w takiej kondycji, sprostać podróży. Lecz wzrost liczby białych ciałek krwi w tak krótkim czasie był pierwszym znakiem” – mówi Elizabeth w głównym kanale włoskiej telewizji RaiUno 28 lutego 2010r.

Przed Madonną

blue-cross-e1324334711500-300x184Od samego początku Joshua czuł się dobrze w Medziugorje. Jego rodzice zauważyli różnicę już od momentu postawienia stopy w tej wiosce.

W Medziugorje, gdy tylko wysiedliśmy z autokaru Joshua zdawał się być tajemniczo i silnie przyciągany przez to święte miejsce. Z powodu choroby dziecko z trudem gdziekolwiek się poruszało. Mimo to wydawało się, że jest lepiej” – mówi w świadectwie Manuel de Nicolo.

Dzięki spotkaniu nawróconego włoskiego dziennikarza i osobowości telewizyjnej Paolo Brosio Joshua mógł być obecny obok Mirjany Dragicević- Soldo podczas objawienia 2 lipca.

„Po objawieniu, ku naszemu zdziwieniu, Joshua poczuł się jeszcze lepiej i wydawało się, że już więcej nie odczuwał bólu.” – mówi ojciec chłopca.

„ Ale największą niespodziankę mieliśmy po powrocie do domu.”

Lekarz: uzdrowienie Joshua jest cudem

4l-e1324308781500Elizabeth i Manuel de Nicolo wrócili do szpitala w San Giovanni Rotondo odnajdując lekarzy, którzy nie mogli wyjaśnić tego, co zobaczyli:

„Przebyte testy kliniczne podkreślały fakt, że 19  guzów rozsianych w organizmie oraz przerzuty do kości zniknęły. Tylko za płucem pozostała neuroblastoma, ale wielkość guza zmniejszyła się z 7.5 do 3 cm.” – mówi Manuel de Nicolo.

„Lekarz powiedział nam, że Joshua został „cudownie uzdrowiony”. A Dr. Xavier Ladogana, dyrektor oddziału onkologii posunął się dalej mówiąc: „ To, co wydarzyło się waszemu dziecku jest niewytłumaczalne naukowo. Według źródeł wiedzy, którymi dysponujemy nie możemy dać dokładnego i nie do zakwestionowania wyjaśnienia medycznego. Możemy tylko powiedzieć, że dziecko nie ma juz choroby, którą miało przed pielgrzymką.” – cytuje opinię lekarzy Elizabeth de Nicolo.

Joshua ma więcej doświadczeń mistycznych

Zmniejszenie rozmiaru pozostałego guza pozwoliło lekarzom na operację. Odbyła się ona 17 listopada 2009 r.: „Operacja zakończyła się sukcesem a lekarze nawet stwierdzili, że sama w sobie była cudem, trudnym do wytłumaczenia: Trwała krócej niż godzinę a spodziewano się 4 do 6: godzin” – mówi Manuel de Nicolo.

„Po operacji dziecko miało spędzić kilka dni na intensywnej terapii a w rzeczywistości było mniej niż pół godziny, ponieważ szybko się obudziło i bez problemów zaczęło oddychać. Było to ponad wszelkie oczekiwania. Dla nas ta sytuacja była drugim cudem.”

”Po przebudzeniu się po operacji powiedział mi, że był w Niebie z Jezusem i że dostał wielki, wspaniały dar, dar życia” – mówi Elizabeth de Nicolo.

Rok po ich pierwszym pobycie w Medziugorje rodzina przybyła ponownie, aby podziękować. Dla Joshuy oznaczało to przeżycie jeszcze jednego niezwykłego doświadczenia:

„Po 12 miesiącach wróciliśmy z wyleczonym dzieckiem” – mówi Elizabeth de Nicolo.

opio„Zobaczyłam, że Joshua ma podniesione oczy i uśmiecha się. Wiedziałam, że zdarzyło się coś szczególnego. Gdy zapytałam go dlaczego się uśmiechał, patrzył w niebo i mówił: „ Spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia”. Powiedział mi, że widział Madonnę a obok Niej był Ojciec Pio, który się do niego uśmiechał.”

„Jesteśmy pewni, że święty z Pietrelciny jest aniołem stróżem naszego syna. Ochraniał go od początku jego gehenny i zawsze będzie się nim opiekował.”

*Święty Ojciec Pio przepowiedział Medziugorje w 1968 r. mówiąc do pielgrzymów z Bośni-Hercegowiny, że „Wkrótce Madonna nawiedzi wasz kraj”. Kapucyn ten sam miał objawienia, miał dar bilokacji i czytania w ludzkich duszach. Rodzice Joshuy prosili świętego o opiekę nad swoim dzieckiem

Źródło: MEDJUGORJE TODAY

PS Tłumaczenie z języka angielskiego – Hanna. Dziękuję 🙂

zdjęcia:

1 Joshua de Nicolo ze swoja matką Elizabeth

2 Joshua ze swoja matką

3 Ojciec Joshuy – Manuel de Nicolo

4 Szpital w San Giovanni Rotondo gdzie Joshua był diagnozowany. Został on wybudowany przez Świętego Ojca Pio, który osobiście nazwał go „Domem Ulgi w Cierpieniu”

5 Ciało Świętego Ojca Pio wystawione w krypcie w San Giovanni Rotondo gdzie ojciec Joshuy błagał świętego by dał mu nową nadzieję

6 Niebieski Krzyż w Medziugorje, miejsce gdzie Mirjana Dragicević- Soldo ma comiesięczne objawienia Matki Bożej. 2 lipca 2009 r Joshua był obok Mirjany

7 Joshua po swoim uzdrowieniu, jeszcze bez włosów po intensywnej chemioterapii

8 Joshua de Nicolo podczas jednego z pojawień w tv. Chłopiec i jego rodzice byli na antenie kilku głównych włoskich kanałów tv: RAI 1, RAI 3, Channel 5, Rete 4

Źródło: medjugorje-news.pl

Posted in Cuda, Medziugorje, Uzdrowienia, Świadectwa | Otagowane: , , | 65 Komentarzy »