Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Posts Tagged ‘Diabeł’

Atak Świadomych Katolików czytających Księgę Prawdy

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 września 2018

Nie dał rady Promyczek, nie dali rady pedalskie nasienie, nie daje rady KOD, UBywatele i różnej maści zdradzieckie mordy, nie dali rady by mnie zniszczyć. Bóg pomagał i mimo wrednych ataków wraz z olbrzymim rabunkiem udało się wytrwać i robić swoje. Niestety do dziś tylko. Znaleźli się tacy co chyba dają radę. Świadomi Katolicy czytający Księgę Prawdy w perfidny sposób przeprowadzają atak na mnie. Posyłają pisma o zapłacenie dużych sum za ujawnienie tego co oni piszą na facebooku powołując się Unijną ustawę RODO. Sekty lubią korzystać z praw Unijnych. tak patrząc na ten czas Bożego oczyszczenia który trwa obecnie nasuwa się podziw dla planów Bożych w jak niezwykły sposób prowadzi nas by poznać prawdę. „Po owocach ich poznacie”. Dziś jako propagujący te orędzia otrzymaliśmy od Boga jasno pokazane owoce. Być może w przyszłości jeszcze otrzymamy.  Dla mnie wiarygodność Księgi Prawdy spadła do 20%. Nie mieści mi się w głowie by Boże słowa prowadziły do tak perfidnych ataków na osoby, na Panią Premier Beatę Szydło którą nazwali satanistką, na mnie dzięki któremu mają szansę czytać te orędzia za to tylko że nie mogłem się zgodzić z takim oskarżaniem innych. Zobaczymy na jakich sumach się to zakończy, ale jeśli sprawę przegram to definitywnie kończę aktywność w internecie.

Reklamy

Posted in Dzieła szatana w swiecie | Otagowane: , , , , | 151 Komentarzy »

Zdjęcia z piekła

Posted by Dzieckonmp w dniu 13 lipca 2016

Musisz to zobaczyć. Czego nie chce diabeł abyś zobaczył !!! Uwaga jeśli nie masz 12 lat nie wchodź !!

Zrób wszystko co konieczne żebyś się tam nie znalazł. Ale zacznij od teraz…

W 2009 roku młoda koreańska artystka, która uczęszczała na całonocne czuwania modlitewne doznała pewnego razu widzenia Jezusa Chrystusa, który pokazał jej piekło i zachęcił do namalowania tego co widziała by ludzie uwierzyli że piekło istnieje.

 

Ludzie szemrzący w sercu oraz wiecznie niezadowoleni ze swego losu także znajdują sie w piekle.

Podczas gdy człowiek ogląda brutalne świeckie filmy jego dusza jest poddawana udręczeniom i w efekcie jest raniona przez demony, mimo iż sam oglądający tego nie odczuwa. Oglądanie świeckiej telewizji przez chrześcijan nie pomaga im rozwijać miłosnej relacji z Chrystusem.

Robaki i insekty w piekle przeznaczone są dla tych co grzeszyli rozumem i nie przyjmowali prawd o Jezusie; dla tych co mieli złudne koncepcje na temat piekła i zbawienia np.: wydawało im sie, że wystarczy, iż uwierzą w Jezusa by dostać się do Nieba, inni, że jak umrą to będzie to koniec i nic więcej ich nie czeka, jeszcze inni żyli sobie tak jak chcieli i jak im się podobało; tak jakby Boga nie było.

Insekty i robaki są znacznie większe niż tu na Ziemi, wychodzą i wchodzą przez usta, głowę, uszy; oczy, okaleczając i zżerając części ciała.

Ludzie, którzy nie próbowali podporządkować swojego myślenia(swojej woli) woli Bożej są w piekle.

Ta męka w piekle była dla tych chrześcijan, ktorzy(nie ewangelizowali) nie przekazywali dobrej nowiny ludziom zagubionym; dla tych, którzy ignorowali swoje powołanie.

Kiedy żałujemy i modlimy sie do Boga, armie Aniołow zstępują z Nieba i przeszywają mieczami demony nas otaczające.

Żałuj za swoje grzechy i wierz w Jezusa. Jeśli tak będziesz czynił Niebo czeka na Ciebie a nie Piekło. Niebo to miejsce, w którym cieszysz sie życiem na wieczność.

Jeśli chcesz się zmienić to możesz w tej chwili , powiedz wypowiadam walkę z demonem i będę się starał z całych sił dążyć do Chrystusa i Go poznawać.

Kiedy ostatnio czytałeś coś o Jezusie? To jak możesz twierdzić , że Go poznajesz

i znasz, jeżeli nawet w tym dniu kiedy to czytasz nie poświęciłeś Mu nawet 15 min na rozmowę lub rozmyślanie o Jezusie i Jego obiecanym Niebie. 

Źródło:cudajezusa.pl

Posted in Szatan | Otagowane: , , | 54 Komentarze »

Walka szatana z Maryją

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 stycznia 2015

Posted in Nasz smutny czas, Szatan | Otagowane: , , | 60 Komentarzy »

Przerażające wyznania: Marcin Boczek

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 listopada 2014

W życiu Marcina Boczka było już wszystko; próby samobójcze, narkotyki, alkoholizm, przygodny seks, bezdomność, zboczenia seksualne, ciężki wypadek. Właściwie nie powinien już żyć. Ale żyje – i co dziwne – ma się nad wyraz dobrze. Najbardziej jednak przerażające jego doświadczenia wiążą się z okultyzmem i demonami: „rzucało mną po ścianach!”. Jeśli masz słabe nerwy – nie oglądaj.
Film ten jest pełną wersją wraz z przerażającymi szczegółami i zaskakującym finałem.
Obecnie Marcin Boczek jeździ po Polsce (i za granicę) zaświadczając o cudzie swojego uwolnienia, uzdrowienia i nawrócenia wszędzie tam gdzie zostanie zaproszony.

Posted in Film, Nawrócenia, Szatan, Świadectwa | Otagowane: , , , , | 43 Komentarze »

Plan diabła

Posted by Dzieckonmp w dniu 29 sierpnia 2014

Szatan zwołał światowy zjazd demonów.

W swoim przemówieniu na wstępie powiedział: „Nie możemy zabronić chrześcijanom chodzić do kościoła. Nie  możemy zakazać im czytać Biblii. Nie możemy zakazać im komunikować się z Bogiem w modlitwie. Kiedy tylko zaczynają się modlić i przez to nawiązują kontakt z Chrystusem – natychmiast tracimy władzę nad nimi. Niech więc chodzą  do swoich kościołów, a my ukradniemy im  ich czas, tak aby, byli zawsze zajęci,wtedy nie będą mogli się modlić i pokutować za grzechy i rozwijać swojego związku i relacji z Chrystusem. Nie będą też mieli czasu na czytanie Biblii”.

„Oto, co na leży zrobić – powiedział diabeł. Trzeba zapobiec ich spotkaniom z Bogiem i utrzymać ten stan rzeczy przez  cały dzień”.

– „Jak to zrobić?” – zawołały demony.

„Trzeba wymyślić dużo ciekawostek, próżności i wiele innych sposobów zajmujących ich umysły wszelkiego rodzaju  niepotrzebnymi rzeczami. A co najważniejsze trzeba zaszczepić w nich pragnienie dóbr materialnych i chęć wzbogacania  się i służenia dla mamony. Niech będą przepojeni pragnieniem, aby zarabiać jak największą ilość  pieniędzy, żeby kupić  własne samochody, mieszkania, wille.

Niech zarabiają więcej i więcej pieniędzy dla chęci pójścia do restauracji i kawiarni, dla chęci kupowania drogich, modnych ubrań, aby urządzać kosztowne remonty w mieszkaniach i do starczać tam modne meble i luksusowy wystrój.

Kuście ich aby wydawać, wydawać i brać, brać pożyczki długoterminowych kredytów, a tym samym popadać w zależność/ niewolę od banków. A gdy będą zapaleni pragnieniem osobistego wzbogacenia się, pogonią za mamoną nie będzie im już wtedy potrzebny Chrystus…

Przekonajcie ich żony do pozostania dłużej w pracy, a mężczyzn do pracy 6–7 dni w tygodniu, najlepiej po 10–12 godzin  dziennie, tak żeby nie mieli czasu na zajmowanie się swoją rodziną i wychowaniem swoich dzieci. Nie pozwólcie im spędzać czasu ze swoimi dziećmi – po to, aby ich dzieci włóczyły się od rana do nocy na ulicy i k legowały z głupimi kompanami i wpadły w złe towarzystwo, aby przez to przestały się uczyć, zaniedbały szkołę i aby nic z nich dobrego dzięki te mu nie wyrosło. Wtedy ich rodziny rozpadną się, a oni staną się samotni, a my pomożemy im z żalu upić się i stać się alkoholikami.

Stymulujcie ich umysły ponad miarę czyli tak żeby, dzięki temu telewizory i komputery w domach pracowały stale, a oni jak najwięcej czasu spędzali oglądając telewizję i ślęcząc przed komputerem, i przez to nie mieli czasu na modlitwę.

Upewnij cie się, aby w każdym sklepie i restauracji na świecie stale brzmiała niechrześcijańska bluźnierczo -omamiająca muzyka. To będzie blokować ich umysły i niszczyć ich jedność z Chrystusem i przynależność do Niego…

Rozłóżcie na stole w kawiarni dużo czasopism i gazet. Bombardujcie ich umysły wiadomościami i reklamami 24 godziny na dobę. Niech po drodze uderza w nich morze oślepiających reklam z billboardów. Napełnijcie im reklamą skrzynki pocztowe, katalogami do zamówienia towarów dostępnych w internecie, biuletynami i ofertami bezpłatnych towarów, usług i innych złudzeń.

Pokazujcie im, w czasopismach i telewizji szczupłe, wysportowane piękne modelki, tak aby mężczyźni uwierzyli, że zewnętrzne piękno jest najważniejsze, a przez to stali się niezadowoleni ze swoich żon.

Zróbcie tak, aby ich żony były zbyt zmęczone, aby spełniać swoje małżeńskie obowiązki. Jeśli ich żony nie spełnią tego, czego oni oczekują jako ich mężowie, to zaczną szukać tego gdzie indziej. To doprowadzi szybko do zniszczenia ich rodzin!

Na Boże Narodzenie i Wielkanoc trzeba odwrócić ich uwagę pustotą, dajcie więc koncerty, filmy w telewizji tak, aby te święta były spędzone za stołem, z obżarstwem i pijaństwem zarazem. Dzięki temu nie nauczą oni swoich dzieci prawdziwej wymowy tych świąt i ich Bożego znaczenia.

Niech wracają z wolnego czasu zmęczeni. Zróbcie to tak, aby też nie mieli czasu, aby wybrać się na łono natury i cieszyć się Bożym stworzeniem. Zamiast tego kuście ich wyjściem do parków rozrywki, na imprezy sportowe, spektakle, koncerty i kina. Tak aby ich umysł ciągle był zajęty tą pustotą nie przynoszącą nic dobrego i pożytecznego dla zbawienia. Macie czynić pełną izolację ich od Chrystusa!

I niech wszyscy chrześcijanie będą wiecznie zajęci, zajęci, zajęci!

Zalejcie ich życie tak wieloma pozornie dobrymi rzeczami, aby nie mieli czasu na zastanowienie się nad poszukiwaniem pomocy u Jezusa, a wkrótce będą żyć i pracować, opierając się tylko na sobie, poświęcając swoje zdrowie i rodziny ze względu na swój status i pieniądze. To działa! To wspaniały plan!”.

Diabły chętnie poszły do pracy, zmuszając chrześcijan wszędzie by byli bardziej zajęci i pędzili tu i tam, pozostawiając lub nie pozostawiając tym samym mniej czasu dla Boga, na modlitwę i dla rodziny. Powstaje pytanie, czy plan diabła odniósł sukces? Możesz osądzić! Daj ten tekst innym, albo może i na to zbyt jesteś zajęty?

Posted in Szatan | Otagowane: , | 318 Komentarzy »

Z raportu Komitetu Narodów Zjednoczonych dotyczący praw dziecka odnoszący się do Stolicy Apostolskiej (Watykanu)

Posted by Dzieckonmp w dniu 12 Maj 2014

Nie jest to pełen raport tylko  niektóre punkty, ale pokazują nam jak organizacją międzynarodową kieruje szatan który chce narzucić nauczanie Kościołowi Rzymskokatolickiemu. ONZ uderza mocno gdyż pierwszym celem jest usunięcie Watykanu z ONZ. Dziwne że inne media w Polsce o tym nie chcą pisać, czyżby wszyscy boją się jednego z ministerstw przyszłego rządu światowego?

Promocja homoseksualizmu:

25. Komitet z zadowoleniem przyjmuje informacje udzielone przez Stolicę Apostolską podczas interaktywnego dialogu, że rozpoczął przegląd swojego ustawodawstwa, w celu wycofania dyskryminujące wypowiedzi np. „nieślubne dzieci”, które można jeszcze znaleźć w Prawie Kanonicznym, w szczególności Canon 1139 . Choć też Komitet zauważył, pozytywne oświadczenie wydane w lipcu 2013 roku przez papieża Franciszka. Komitet jest zaniepokojony ostatnimi wypowiedziami Stolicy Apostolskiej i deklaracjami dotyczącymi homoseksualizmu, które przyczyniają się do stygmatyzacji społecznej i przemocy wobec lesbijek, gejów, biseksualistów i młodzieży transpłciowych oraz dzieci wychowywanych przez pary tej samej płci.

26. Komitet zaleca, aby Stolica Apostolska zmieniła wszystkie swoje przepisy ustawowe i wykonawcze, a także dotyczące polityki i praktyki, zgodnie z artykułem 2 Konwencji i niezwłocznie zniosła dyskryminującą klasyfikację dzieci urodzonych poza związkiem małżeńskim, jak dzieci z nieprawego łoża. Komitet wzywa również Stolicę Apostolską, aby w pełni skorzystała ze swojego autorytetu moralnego i potępiła wszelkie formy molestowania, dyskryminacji i przemocy wobec dzieci, ze względu na ich orientację seksualną czy orientację seksualną rodziców i aby Stolica Apostolska wspierała wysiłki na szczeblu międzynarodowym dla depenalizacji homoseksualizmu.

Promocja „teorii gender”:

27. Nawiązując do poprzedniego punktu o dyskryminacji płciowej (CRC/C/15/Add.46, ust. 8), Komitet wyraża ubolewanie, że Stolica Apostolska nadal kładzie nacisk na promowanie komplementarności i równości w godności, koncepcji, która różni się od równości w prawie i praktyce przewidzianej w artykule 2 Konwencji i jest często stosowana w celu uzasadnienia dyskryminacji prawodawstwa i polityki. Komitet wyraża ubolewanie, że Stolica Apostolska nie podała dokładnych informacji na temat środków podjętych w celu promowania równości dziewcząt i chłopców oraz do usunięcia stereotypów płciowych z katolickich szkół, podręczników zgodnie z wnioskiem Komisji z 1995 roku.

28. Komitet wzywa Stolicę Apostolską do przyjęcia podejścia opartego na prawie i do zaniechania dyskryminacji dziewcząt i chłopców oraz powstrzymania się od stosowania terminologii, która mogłyby zakwestionować równość dziewcząt i chłopców. Komitet wzywa również Stolicę Apostolską do podjęcia aktywnych działań w celu usunięcia z katolickich szkół i podręczników wszystkich stereotypów dotyczących płci, które mogą ograniczyć rozwój talentów i umiejętności chłopców i dziewcząt, oraz które podważają ich szansę edukacyjne i życiowe.

Promocja aborcji:

55. Komitet wzywa Stolicę Apostolską do zmiany stanowiska w sprawie aborcji, które to stwarza zagrożenie życia i zdrowia ciężarnych dziewcząt i wzywa do zmiany Canon 1398 dotyczącego aborcji.

Promowanie antykoncepcji i niemoralności seksualnej:

56. Komitet jest poważnie zaniepokojony negatywnymi skutkami stania Stolicy Apostolskiej na pozycji i praktycznego odmawiania dostępu nastolatkom do antykoncepcji, a także do informacji o zdrowiu seksualnym i reprodukcyjnym.

57. Odnosząc się do swoich zaleceń i prawa ogólnego nr 15 (2013 r.) w sprawie prawa dziecka do korzystania z najwyższego osiągalnego poziomu ochrony zdrowia, nr 4 (2003) w sprawie zdrowia i młodzieży (2003) nr 3 w sprawie HIV / AIDS i praw dziecka, Komitet przypomina Stolicy Apostolskiej o niebezpieczeństwie wczesnych i niechcianych ciąż i nielegalnej aborcji, z których wynikają głównie wysoka zachorowalność i śmiertelność matek w dorastających dziewczynach, jak i szczególne ryzyko dla młodzieży dziewcząt i chłopców by być zainfekowanym i dotkniętym chorobami przenoszonymi drogą płciową, w tym HIV / AIDS.

Komitet zaleca, aby Stolica Apostolska:

a) oceniła poważne konsekwencje swojego stanowiska dotyczącego nastolatków korzystających z najwyższego osiągalnego poziomu zdrowia i wzywa aby Stolica Apostolska usunęła wszystkie bariery otaczające młodzież, ich seksualność, które utrudniają im dostęp do informacji, o seksualności i reprodukcji, w tym planowaniu rodziny i antykoncepcji, niebezpieczeństwie wczesnej ciąży, profilaktyce HIV / AIDS i zapobieganiu i leczeniu chorób przenoszonych drogą płciową (STD); ……

Mój komentarz: Obserwując tą bitwę wytoczoną przez szatana, musimy zatrzymać się i pomyśleć co dalej robić. Nie ma innego wyjścia jak podjąć się tej walki mimo że żołnierzy, dowódców coraz mniej że będziemy coraz bardziej osamotnieni. Ta bitwa będzie bardzo trudna. Ponieważ większość z was z pewnością ma świadomość, szczególnie my katolicy, że nasze Różańce to ostatnia „broń „. Podejmujmy tą bitwe z szatanem. Te następne lata to będzie dla nas czyściec, jeśli nie czymś więcej, ale w końcu, Niepokalane Serce naszej Matki zatriumfuje jak ona obiecała nam. Więc musimy zachować nadzieję. Niektórzy z nas od lat oczekiwali tych wydarzeń, są one teraz z przodu z naszych oczu. Oczywiście chciałbym pisać wam lepsze wieści, ale chyba musimy przejść tą burzę do końca, więc gdy nam ciężko nie zapominajmy wtedy pomyśleć o męce Jezusa.

Tłumaczenie niedokładne wykonane przez Dzieckonmp.

Posted in Dziwny jest ten świat, Kościół, Nasz smutny czas, Polityka, Prześladowanie Chrześcijan, Szatan, Warto wiedzieć, Wielki Ucisk | Otagowane: , , , | 63 Komentarze »

Szpieg obrońców w Medjugorje – jak niszczy się mnie

Posted by Dzieckonmp w dniu 4 czerwca 2013

Kochani w ubiegłym roku po pielgrzymce do Medjugorje mimo tak niesłychanych owoców nie umieściliśmy żadnego zdjęcia z tej pielgrzymki na blogu. Przyczyna tego tkwiła w tym że obrońcy są żądni  każdego pielgrzyma wyśledzić i ujawnić na necie ile się da. Tak zrobiono ze mną i sam doznałem skutków tego dlatego chciałem ochronić innych pielgrzymów przed tymi problemami, a szczególnie wspaniałych księży i sistry zakonne które były z nami. Mimo diabelskiej mani śledczej promyczka odważyłem się do niej napisać z prośbą aby przestała umieszczać dane osobowe osoby prywatnej, bo taką jestem. Chęć zniszczenia mnie spowodowała że postawiła na swoim i nie usunęła tych danych a nawet do dziś dnia je odświeża i umieszcza na czołowej stronie. Bardzo mnie to bolało bo wiedziałem że to się może dla mnie źle skończyć gdyż w wielu wpisach pisałem o pedałach o politykach i różnych przekrętach. To informowanie świata przez promyczka gdzie mieszkam jak się nazywam  spełniło jej marzenia. Teraz się cieszą że osiągnęli sukces bo mnie okradli z dorobku całego życia,  podcięli źródło utrzymania mojej 8 osobowej rodziny, zostałem z kredytem dużym. A inne nękania to mnóstwo fałszywych oskarżeń , przesłuchań na policji ,  i wiele wiele innych. Tego im mało i dalej umieszczają moje dane bo im chodzi o to aby  mnie zrujnować.   Za miesiąc dwa okaże się że przyjdą następne pedały (piszę pedały bo sprawcy kradzieży są pedałami co ustaliłem czyniąc prywatne śledztwo) i skradną resztę. Wtedy promyczek uzna że osiągnęła sukces. Wielu z was może nie rozumie tego bo ja nie wszystko mogę napisać.  Ale dla pokazania z kim mam do czynienia wkleję fotkę z Medjugorje jaką telefonem wykonałem ostatniego dnia pobytu gdy przez cały okres nieświadomości że promyczek pojechała aż tak daleko za nami by nas szpiegować coś mnie natchnęło że ta osoba na balkonie dziwnie się zachowuje i że zrobię fotkę jej.Ta osoba zamieszkała na cały tydzien na przeciwko nas mimo że w tym miasteczku jest może 10 tys pensjonatów i tylko nasłuchiwała i fotografowała, szukała czegoś aby nas ośmieszyć. Różne cele ludzie mają jadąc na pielgrzymkę. Przecież ks.Adam pobłogosławił i powiedział :”walczcie”.

Opis fotki

Do tego murku niskiego betonowego to teren należący do pensjonatu w którym nasza pielgrzymka nocowała, po lewej widac kawałek szyby autokaru i kierowcę. Pielgrzymów nie widać bo wsiadają do autobusu. Za murkiem jest asfaltowa ulica i za ulica inny pensjonat w którym na balkonie stoi promyczek i sledzi , słucha o czym mówimy.

Poniżej fotki wstawiłem obrazek tego co z Medjugorje jako komentarz na swoim blogu napisała promyczek.

20120928_070916

1

KRÓLOWO POKOJU MÓDL SIĘ ZA NAMI! Czy można te słowa przywoływać w niecnych celach? Okazuje się że niektórzy tak robią, a inni nie mogą się doczekać doniesień szpiegowskich.

Dziś kolejne oszczerstwa wypisywane na mnie. Jeśli ktoś zauważył że ja gdzieś tak napisałem niech mi wstawi to w komentarzu.

Chodzi o słowa :”Film z Adoracji 2.06.2013 w Bazylice św. Piotra (który jako dowód ponoć zniknął wg zwolenników Marii z Irlandii – admin strony dziekonmp pisał, że zniknął, redakcja RM usunęła jak on pokazał postawę stojącą papieża)”

prom

Dziś tj. 05.06.2013 promyczek potwierdził że mieszkał naprzeciwko nas w Medjugorje mimo wcześniejszych prób wyśmiewania tego o czym napisałem. Najpierw że to nie te kolory ubrań potem że okna miała w innym kierunku, aby tylko zrobić ze mnie kłamcę. Co najciekawsze zawsze zbacza z tematu . Wie dobrze że mnie chodzi o ciągle ujawnianie mojego imienia i nazwiska, pokazywanie internautom kto się z imienia i nazwiska kryje za osobą admina dzieckonmp. Mnie chodzi tylko o to aby nie pomagała złodziejom, ale ona zbacza z tematu i pisze o kolorze bluzki. Nie ma w ogóle zamiaru zaprzestać pomagać złodziejom, tylko parcie na to aby okradli mnie do zera. 

Potwierdzenie promyczka na fotce.

pro1

Art. 23.
Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda
sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność
mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska,
pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w
innych przepisach.

Art. 24.
§ 1. Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać
zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego
naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia,
dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w
szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej
formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również
żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej
na wskazany cel społeczny.
§ 2. Jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa,
poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych.

Według prawa promyczek pewnie wyrówna szkody jakie spowodowała ujawnianiem imienia i nazwiska mojego. Jesli wierzy w Jezusa to tym bardziej powinna naprawić szkodę. Poczekamy i zobaczymy czy wierzy w Jezusa. A minimum jakie powinna wykonać to natychmiast usunąć wszystkie informacje ujawniające moje imię i nazwisko i inne dane osobowe  jasno mówiące kto się kryje za adminem dzieckonmp. Jeszcze wczoraj wstawiła na pierwszej stronie te dane. mało jej tego ze mnie praktycznie zniszczono .

Posted in KOMUNIKATY | Otagowane: , , , , | 110 Komentarzy »

Jak sekty zniekształacją orędzia

Posted by Dzieckonmp w dniu 17 lutego 2013

Otrzymano 07.02.2013 godz.23:30

Moja najdroższa córko, jakie to ma znaczenie, że Moje dzieci tak bardzo kochają dobre rzeczy, które zapewniłem na ziemi?

Jakie to ma znaczenie, że ten piękny świat, który Ja Stworzyłem jest tak kochany i podziwiany przez Moje dzieci?

Jakie to ma znaczenie, że Moje dzieci kochają się wzajemnie i odnajdują radość w innych?

To wszystko są Dary ode Mnie, waszego ukochanego Ojca. Nigdy nie wolno wam się bać tych wspaniałych Darów ani czuć się winnymi, gdy przynoszą wam one przyjemność.

Jednak najważniejszym Darem, jaki wam przynoszę jest Moja Miłość do każdego z was. Jest to wyjątkowa Miłość, a miłość, którą macie w swoich sercach do innych, posiada tylko niewielkie podobieństwo do Mojej Wszechmogącej Miłości.

Dopiero wtedy gdy swoją miłość do tych szczególnych Darów umieścicie przed miłością do Boga, nie będziecie odczuwać już pokoju. Tak więc, kiedy znajdujecie radość w korzystaniu z Darów, które wam dałem, to będą was one prawdziwie cieszyć tylko w łączności z czystą miłością serca dla waszego Stwórcy.

Dowód dla was na Moją wszechobejmującą Miłość otrzymaliście wtedy, kiedy wysłałem wam Mojego Jednorodzonego Syna, aby uwolnił was od grzechu. On był Moim największym Darem i przez Niego, odnajdziecie życie wieczne w Moim Nowym Raju.

Droga została dla was wytyczona i zostanie starannie uformowana na całej długości, aż do Bram Raju poprzez tę ostatnią misję z Nieba.

Idźcie za Moim Synem Ścieżką Prawdy i pozwólcie Mu zebrać was w kokonie bezpieczeństwa przez Jego Wielkie Miłosierdzie.

Wyciągam Moje Święte Ramiona i obejmuję was Przymierzem Mojego Syna, gdy przygotowuje On końcowe etapy sprowadzenia wszystkich Moich dzieci do domu, do Mnie.

Wasz dom zostanie spleciony z Moim. Cierpliwość, wytrwałość, cierpienie, łzy i miłość do Mojego Syna, wszystko to będzie się łączyć, gdy będziecie szli tą trudną drogą do Mnie. Tylko ci wystarczająco silni dotrą do końca ostatniego etapu.

Wasz ukochany Ojciec

Bóg Najwyższy

A oto jak sekta obrońców zrozumiała to orędzie

Ks. Adam Skwarczyński – Tak działa kusy… Św. Teresa z Avila vs “Maria” z Irlandii

Opublikowano 17 Luty 2013 by

Św. Teresa z Avila vs “Maria” z Irlandii

Ks. Gabrielle Amorth w “Wyznaniach egzorcysty” cytuje z 25 rozdziału “Życia” św. Teresy z Avila m.in. następujące zdania:

<<Jeden grzech powszedni większą nam może wyrządzić szkodę, niż wszystkie razem potęgi piekielne.
Czy wiecie, kiedy czarci napawają nas strachem? Wówczas, gdy sami sobie dajemy powód do strachu naszym przywiązaniem do czci, do rozkoszy, do bogactw tego świata. Wtedy, kochając się w tym i pożądając tego, czym winniśmy się brzydzić, sami w ich ręce składamy oręż, którym powinniśmy się bronić przeciw nim, i doprowadzamy ich do tego, że pokonują nas i wyrządzają nam wielkie szkody. Jeśli ktoś jest tak ślepy, że swoje szczęście widzi w dobrach tego świata, tak błahych i marnych jak dziecinne zabawki, to z takim też postępuje jak z dzieckiem i śmiało rzuca się na niego, i to nie raz, a wiele razy.
Nie rozumiem lęku tego, kto krzyczy “diabeł! diabeł!!!”, podczas gdy powinien wołać “Bóg! Bóg!!!” i napędzić strachu całemu piekłu>>.

A co pisze Mary z Irlandii w tej kwestii?
“Otrzymano 07.02.2013 godz.23:30 – fragment:
Moja najdroższa córko, jakie to ma znaczenie, że Moje dzieci tak bardzo kochają dobre rzeczy, które zapewniłem na ziemi?
Jakie to ma znaczenie, że ten piękny świat, który Ja Stworzyłem jest tak kochany i podziwiany przez Moje dzieci?
Jakie to ma znaczenie, że Moje dzieci kochają się wzajemnie i odnajdują radość w innych?
To wszystko są Dary ode Mnie, waszego ukochanego Ojca. Nigdy nie wolno wam się bać tych wspaniałych Darów ani czuć się winnymi, gdy przynoszą wam one przyjemność…..”

Oceńcie sami

sekty,

Posted in Szatan | Otagowane: , , | 63 Komentarze »

Moralność wewnętrzna obrońców

Posted by Dzieckonmp w dniu 3 lutego 2013

 Słyszeliście, że powiedziano praojcom: „Nie będziesz zabijał”, a kto by zabił, winien będzie sądu.
 A Ja wam powiadam: Każdy, kto gniewa się na swego brata, będzie winien sądu. A kto powie swemu bratu: głupcze, będzie winien Najwyższej Rady. A kto powie: bezbożniku, będzie winien piekła ognistego.
 Jeżeli więc składasz ofiarę na ołtarzu, a tam przypomnisz sobie, że twój brat ma coś przeciwko tobie,
zostaw twoją ofiarę tam przed ołtarzem, a idź pojednać się najpierw z bratem. A potem wróć i złóż swoją ofiarę. ( Mat: 5 , 21-24)

Rano wstałem i czytam wypociny z nocy jaki to bezbożnik i heretyk jestem. Pogratulować księdzu opiekunowi i wszystkim znakomitym katolikom broniących wiary w …… (kogo)?

a ty jak tak dalej pójdzie to zgnijesz w odorze siary, bo promyczek nikogo w otchłań nie ciągnie a ty ciągniesz w otchłań piekielną przez swoją Merry tysiące naiwnych idiotów.

Ale z ciebie kawał świni. W świnie weszły demony i dlatego tak kwiczą

Bezspornie to dzisiaj ze strachu narobisz jak cie góra rozliczy że słabo czytelników przybywa :D
a jutro w kościele to ci sumienie nie da spokojnie stać co spojrzysz na księdza to zobaczysz ks Marka na wózku i kpiny z Pawła

To nie są katolicy tylko heretycy i sekciarze
 sam bym dwa billoboardy zasponsorował ale wy wolicie tę swoją jajecznicę „ja, JA, JA” bronek h & spółka spod ciemnej gwiazdy satanistycznej Mery

Szkoda tylko że dznmp pod przykrywką Kościoła rozkręca swój biznes skoro tak naprawdę to pod szyldem allegro i handlu

Dziś kolejnych kilka(dziesiąt) osób ujrzało obłudę zarządzającego tamtą heretycką stroną.

Taki tępy że nie wie co to cytat. Pan Paweł pisał u nas z 5 razy kilka miesięcy temu, ale w życiu by mi nie przyszło do głowy wywalać jego dane. Tak potrafią tylko słudzy diabła, dawać cudze nazwiska, ci od Mery i od ciemnych energii, ale Bóg im podziękuje odpowiednio w odpowiednim czasie.
Czytelnikowi który uwierzył obroncom Promyczek tak pisze:
Zostań z nami i pomagaj współtworzyć tę stronę takimi pięknymi Bożymi treściami
Już Cię lubię
oraz
Bóg Ci to wynagrodzi.
Dziś kolejnych kilka(dziesiąt) osób ujrzało obłudę zarządzającego tamtą heretycką stroną.
W lipcu 2012 roku promyczek tak pisał na swoim blogu:
I ostatnie -to nie nagonka. to ostrzeżenie. Nagonka informacyjna dopiero się zacznie. Tak nam kazało Niebo. I nie interesuje mnie czy pani w to wierzy czy nie
Amen!

Posted in KOMUNIKATY | Otagowane: , , , | 13 Komentarzy »

TWÓJ WYROK TO PIEKŁO !

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 października 2012

Historia prawdziwa

SŁOWO WSTĘPNE

 

18 października 1985 r. jest dniem, który będę pamiętał do końca moich dni.

Byłem w tym czasie księdzem diecezjalnym w diecezji Wichita i mieszkałem w

małym miasteczku o nazwie Fredonia, w południowym Kansas. Byłem

proboszczem parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa. Tego dnia zdecydowałem

się pojechać do Wichita, Kansas, około 86 mil, aby poradzić się, co do pewnego

problemu w parafii moich współbraci księży. Tego dnia ani wieczora nie byłem z

nikim umówiony, a wyjazd do Wichita miałby być pierwszym od chwili mojego

pobytu we Fredonii.

 

WYPADEK

 

Do Wichita miałem podróżować autostradą stanową, zwaną Highway’em 96.

Autostrada ta nie miała poboczy, była bardzo pagórkowata i przebiegała przez

Wzgórza Flint (Flint Hills). Mijało się tu wiele wielkich ciężarówek, tirów oraz

mniejszych samochodów ciężarowych.

 

Mówiąc oględnie autostrada była niebezpieczna. Pamiętam, jak wracałem późnym

popołudniem z Wichita i to było ostatnią rzeczą, którą pamiętam. Miałem

wypadek – zderzenie czołowe z wielką ciężarówką z Hutchinson, Kansas. Były w

niej trzy osoby. Dzięki Bogu nikt nie zginął w tym wypadku!

 

W rezultacie kolizji, wyrzuciło mnie z samochodu (wówczas nie miałem zapiętego

pasa), po czym wylądowałem na ziemi koło mojego samochodu. W tym momencie

doznałem wielkiego wstrząsu mózgu i skóra z prawej części głowy została zdarta z

czaszki. To tyle, co pamiętam i więcej już klarownie niczego nie pamiętam.

 

NIE MA NADZIEI NA PRZEŻYCIE

 

Za mną podróżowała tą samą autostradą pielęgniarka Mennonitów z Frontenac w

Kansas, która się zatrzymała i została przy mnie, dopóki nie przybył ambulans i nie

zabrał mnie. Dzięki jej rozeznaniu stwierdzono, że mam złamaną szyję. Ona

poinformowała kierowców ambulansu, żeby postępowali ze mną odpowiednio

według jej rozeznania. Gdyby moja szyja uległa przekręceniu w którąś stronę na

miejscu wypadku, umarłbym na skutek uduszenia.

 

Dowiedziałem się potem, że cierpiałem na złamanie kręgu szyjnego C2, co określa

się jako „złamanie powieszonego”, ponieważ dochodzi do niego przez powieszenie

na szyi. Ambulans zabrał mnie do pobliskiego miasteczka, zwanego Eureka, które

ma mały szpital. Dyżurny doktor przyszył mi oderwaną skórę i gdy się zorientował,

 

 

że nic więcej nie może już zrobić, zawezwał helikopter medyczny ze szpitala

Wesley w Wichita, żeby mnie zabrał. Po starcie helikoptera z Eureki doktor

powiedział do swojej siostry, która była pielęgniarką, że nie spodziewa się, żebym

przetrzymał podróż, między Eureką a Wichita, co nie było dużą odległością.

 

Po przybyciu do Wichita helikopter wylądował na dachu szpitala Weley i zabrano

mnie do Centrum operacyjnego. Udzielono mi tam pomocy i następnie

umieszczono w głównej części szpitala na Wydziale Intensywnej Terapii. Byłem

kilka przecznic od mojego domu w Wichita, więc moja mama, która jeszcze żyła w

tym czasie, przyszła do mnie do szpitala tego wieczora i została ze mną.

 

Zostałem skierowany do neurochirurga, pracującego w szpitalu, który miał swoją

praktykę prywatną w Wichita i on leczył mnie stosownie do urazów, których

doznałem. Nie było potrzeby operacji połączenia (fuzji). Zostałem położony na

wyciągu i umieszczono mnie w czymś, co określa się technicznym terminem „halo”

– w szyjno-piersiowym przyrządzie ortopedycznym.

 

To urządzenie ortopedyczne jest używane w wielu urazach szyjnych. „Halo”

obejmował moją głowę przy pomocy czterech śrub (dwie z przodu i dwie z tyłu),

wkręconych w moją czaszkę, tak, żebym nie mógł ruszyć moją szyją w żadną

stronę. To urządzenie było przymocowane do „kamizelki”, której także nie można

było ruszyć.

 

Te dwa urządzenia miałem na sobie przez okres prawie ośmiu miesięcy. Pamiętam

jednego razu, podczas wizyty lekarzy w szpitalu, jedna śruba wydostała się z

głowy. Nigdy przedtem ani potem nie czułem takiego bólu. Widocznie razem z tym

ortopedycznym urządzeniem znajdowałem się na wyciągu, żeby kości mogły się

połączyć i kontynuować proces zdrowienia. Nie pamiętam tej procedury.

 

Doktorzy powiedzieli, że skoro przeżyłem wypadek, spodziewali się, że będę leżał

na plecach patrząc w sufit, sparaliżowany od szyi w dół do końca mojego życia.

Widocznie Pan Bóg miał inne plany!

 

MODLITWA WIERNYCH

 

Wieczorem tego dnia, kiedy był wypadek, do szpitala zadzwonił ktoś z parafii

Najświętszego Serca we Fredonii z pytaniem do pielęgniarki na moim piętrze, o

mój stan. Osoba otrzymała odpowiedź od pielęgniarki dyżurnej, że lekarze dają 15

procent szans na przeżycie. Sprawa wyglądała poważnie.

 

Później się dowiedziałem, że tego wieczoru, po wypadku, drzwi kościoła

Najświętszego Serca otworzono, żeby ludzie mogli się za mnie modlić. Inny kościół

 

 

chrześcijański i kościół Metodystów we Fredonii także otworzyły swoje drzwi, żeby

ludzie mogli się za mnie modlić. Pastor z kościoła Zjednoczonych w Bogu

(Assembly of God) powiedział mi później, że modlił się za mnie całą noc.

 

Także Mennonici się za mnie modlili. Tak więc miałem duże modlitewne

wsparcie. Później usłyszałem, że moja parafia odmawiała Różaniec św. dwa razy

dziennie: rano i potem znowu wieczorem.

 

Pod koniec mojej kuracji w szpitalu mój neurochirurg skierował mnie do Kliniki

Psychologicznej na terapię zwaną Syndromem Wstrząsu Mózgu (Concussive Head

Syndrome). Byłem wdzięczny za tę niezbędną terapię. Nie mogłem znieść

większych emocjonalnych urazów, a nawet jakichkolwiek bardzo słabych

dźwięków. Dobrze było mówić o tym z osobą, która miało się wrażenie, że rozumie

przez co przechodziłem i czego potrzebowałem.

 

2 grudnia 1985 r. wypisano mnie ze szpitala i poszedłem do domu, gdzie

próbowałem odzyskać zdrowie, jak mogłem najlepiej, przy mojej mamie i

młodszym bracie, który mieszkał niedaleko w Wichita. Drugi mój brat był akurat na

przepustce z Marynarki Wojennej, więc był w domu dzień i noc – na moje

szczęście.

 

Mój doktor poinformował mnie, że zdrowieję w rekordowym tempie po moim

wypadku i że w swoim sprawozdaniu nie może użyć słowa „cud”, ale, że każdy, kto

je będzie czytał, wyciągnie sam taki wniosek.

 

Mój biskup diecezji Wichita pozostawił wolne miejsce proboszcza w parafii we

Fredonii, stałego proboszcza. Wysłano tam księdza na sprawowanie liturgii w

weekendy, tam i w Neodesha, dopóki w pełnie nie wyzdrowieję. W maju 1986 r.

zostałem z powrotem skierowany do parafii we Fredonii.

 

Pamiętam, że musiałem załatwić kupno innego samochodu i następnie udać się w

podróż powrotną do mojej parafii tą samą autostradą. Cieszę się, że musiałem to

wykonać, choć pamiętam, że było to bardzo trudne doświadczenie w tamtym

czasie. Jechałem już przedtem do parafii w kwietniu tego roku na Pierwszą

Komunię Św.

 

Wziął mnie ze sobą inny ksiądz z diecezji w ten weekend, na to szczególne

wydarzenie. Bardzo dobrze potraktowano mnie w parafii Najświętszego Serca

Pana Jezusa po moim powrocie, a także w miasteczku Fredonia. Parafianie z

pośpiechem opowiadali mi o tym, jak się o mnie martwili i modlili o moje zdrowie i

mój powrót.

 

 

Mieszkaocy Fredonii z Kansas, a szczególnie parafia Najświętszego Serca są

katolikami bojaźni Bożej, którzy bardzo poważnie traktują swoją religię. Kiedy

wróciłem, zauważyłem, że nie wymagają dużo ode mnie ze względu na mój

poprzedni stan. Bardzo to doceniałem i starałem się jak najlepiej służyć tej parafii,

a także parafii św. Ignacego w Neodesha.

 

Pewnego dnia, niedługo po powrocie do parafii, odprawiałem Mszę św.

poranną, do czego byłem przyzwyczajony, kiedy wydarzyło się nadzwyczajne

nadprzyrodzone zjawisko. Miałem zamiar przeczytać fragment Ewangelii na ten

dzień, fragment, który słyszymy wiele razy w ciągu lat. Jest on z Ewangelii św.

Łukasza.

 

Dokładnie Łukasz 13:6-9 i brzmi jak następuje: „I opowiedział im następującą

przypowieśd: «Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy;

przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: „Oto

już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie

znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia?” Lecz on mu odpowiedział:

„Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda

owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć”».”

 

Kiedy czytałem ten fragment Ewangelii, było to tak, jak gdybym przypomniał

sobie fragment rozmowy. Oprócz tego sama strona z Księgi Lekcji zaczęła

świecić, powiększyła się i wyszła z Księgi w moim kierunku. Musiałem skończyć

Mszę tak normalnie, jak to było możliwe i kiedy skończyłem, poszedłem na

plebanię, usiadłem w moim fotelu przy czterech filiżankach kawy i próbowałem

sobie przypomnieć, dlaczego właśnie ta nauka z Ewangelii poruszyła tyle

poprzednich wspomnień i wspomnień dotyczących czego?

 

OŚWIECENIE

 

Nie trwało to zbyt długo, gdy wszystko zaczęło z powrotem do mnie wracać. Zaraz

po wypadku – oto, co się wydarzyło. Znalazłem się przed Tronem Sądu! Jezus

Chrystus był Sędzią. Nie widziałem Go, tylko Go słyszałem. To, co miało miejsce –

było natychmiastowe w stosunku do tego, co się rozumie, jako „nasz czas”.

 

Przeszedł On *Pan Jezus+ przez całe moje życie i obwinił mnie o grzechy popełnione

i grzechy zaniechania, z których się nie wyspowiadałem i w związku z tym są nie

przebaczonymi i nie odżałowanymi grzechami. Przy każdej winie mówiłem: „Tak

Panie!” Planowałem, że kiedy to nastąpi, będę miał różne rodzaje tłumaczeń dla

Pana Boga.

 

 

Na przykład: „Otóż Panie, Ty wiesz, ona była bardzo napastliwą kobietą i można

było stracić przy niej łatwo cierpliwość za każdym razem. Otóż, gdy się rozmawia z

osobową prawdą nie ma żadnego tłumaczenia; wszystko, co się mówi, to: „Tak,

Panie!”

 

MATKO – JEST TWÓJ

 

Pan Jezus kończąc sąd powiedział do mnie: „Twój wyrok to piekło!” Znowu

przytaknąłem: „Tak Panie, wiem!” Był to jedyny logiczny wniosek, który mógł

wyciągnąć. To nie było dla mnie szokiem! To było tak, jak gdyby honorował mój

wybór, moją decyzję. Ja wybrałem mój wyrok, a On po prostu godził się z moim

wyborem.

 

Po tym, jak to powiedział, usłyszałem głos kobiecy: „Synu, czy uratowałbyś jego

życie i jego nieśmiertelną duszę?” Pan odpowiedział: Matko, on był kapłanem

przez 12 lat nie dla siebie, ani dla mnie; niech cierpi karę, na jaką zasłużył!” W

odpowiedzi Ona powiedziała:, „Ale Synu, gdybyśmy tak udzielili mu specjalnych

łask i siły i wtedy zobaczymy, czy zrodzi owoce. Jeżeli nie, niech Twoja wola się

spełni!”

 

Tu nastąpiła krótka przerwa i wtedy usłyszałem Jego mówiącego: „Matko, jest

Twój!” Należałem do niej podwójnie: naturalnie i nadprzyrodzenie teraz przez

poprzednie 12 lat. Nie wierzę, że mógłbym istnieć bez Niej przez ten okres czasu,

kiedy była nieobecna w moim życiu i moim życiu duchowym.

 

PAN JEZUS ZWRÓCIŁ MOJĄ UWAGĘ

 

Wiele osób powie: „Ależ Ojcze, ty musiałeś mieć specjalne nabożeństwo do

Najświętszej Marii Panny, zanim to się wydarzyło. Nic dziwnego, że się za tobą

wstawiła.” Na to muszę odpowiedzieć „nie”! To świadczy przeciwko mnie, jako

księdzu, ale muszę powiedzieć, że jeżeli chodzi o moją wiarę w anioły, świętych,

Najświętszą Marię Pannę wierzę – tak, ale moim rozumem – intelektem

umysłowym, ale nie moim sercem – wiedzą serca. Aniołowie i święci byli dla mnie

postaciami wyobraźni. Wierzyłem w nie, ale one nie były realne!

 

Poprzez ten wypadek, odkryłem jakże są one realne! Pan Bóg musiał złamać mi

szyję, żeby przyciągnąć moją uwagę! Trzeba pamiętać dzień śmierci Pana Jezusa

na Kalwarii. Maryja, Jego matka i Apostoł, którego miłował, Jan, byli pod krzyżem,

kiedy Jezus patrząc na nich z góry z miłością, powiedział: „Kobieto, oto syn Twój!

Synu, oto matka twoja!”

 

 

To wtedy Jezus dał swojej matce nas wszystkich, Jej córki i synów, jako Jej dzieci.

Ona bierze to bardzo poważnie! Ona przyjdzie z pomocą każdemu i będzie się

wstawiała za niego lub nią, jak wstawiła się za mną. Nie byłem nikim specjalnym!

 

Od czasu wypadku nauczyłem się bardzo ważnej prawdy odnośnie Najświętszej

Marii Panny, Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego. Cokolwiek Matka Najświętsza

chce, Bóg Ojciec, Syn i Duch Święty – nie mogą powiedzieć Jej „Nie”! Niemożliwe

jest to Jej odmówić!

 

Jeszcze o innej sprawie nauczyłem się od czasu wypadku, o dwóch powodach,

dla których moje życie fizyczne i duchowe zostało uratowane. Pierwszy powód to

ten, że piekło istnieje, a po drugie równie ważny jest fakt, że księża też mogą

bardzo szybko dostać się do piekła!

 

Wielu ludzi w dzisiejszych czasach odrzuca fakt, że Pan Bóg jest samą

sprawiedliwością. Źle sądzą, że Pan Bóg jest miłością i że nie ukarze nikogo na

wieczność. To jest kłamstwo! Wszyscy musimy przestrzegać przykazań Bożych i

korzystać z Sakramentu Pojednania, żeby nasze grzechy zostały nam przebaczone.

Jeżeli uważamy, że nie grzeszymy, to lepiej zróbmy bardziej szczegółową analizę

naszego sumienia.

 

Jedną z prawd, której się nauczyłem z tego mojego doświadczenia jest fakt, że Pan

Bóg nikogo nie wysyła do nieba lub piekła. My dokonujemy wyboru, my

podejmujemy tę decyzję; Pan po prostu honoruje i zatwierdza nasz wybór.

 

Musimy wrócić do rzeczywistości: to, że ksiądz ma białą koloratkę nie oznacza, że

ma zagwarantowane niebo. Jest dokładnie odwrotnie. Ksiądz będzie tak samo

rozliczony (nawet 1000 razy bardziej), jak osoby świeckie z przestrzegania

przykazań Bożych i musi być księdzem, który został wyświęcony po to, żeby był dla

ludzi i dla Jezusa Chrystusa.

 

Matka Boża mówiła wiele razy, żebyśmy się modlili za księży, a nie krytykowali.

Obecnie łatwiej niż kiedykolwiek, w czasach, w których żyjemy, krytykować księdza

lub biskupa, o których wiemy, że zeszli z ortodoksyjnego szlaku. Musimy

pamiętać, że Matka Boża nakazała nam modlić się za nich!

 

DOŚWIADCZENIE MNIE ODMIENIŁO

 

Pytano mnie wiele razy: „Jak to doświadczenie mnie odmieniło?” Nie jest możliwa

kompletna odpowiedź na to pytanie. Muszę powiedzieć, że jako ksiądz i proboszcz

przez te lata byłem pasterzem i proboszczem dla siebie. Ojciec Steve Scheier był na

 

 

pierwszym miejscu i jego dotyczyła największa troska. Nigdy nie „wpadłem w rolę”

księdza, jako taką! Nie byłem zbyt uduchowiony i moje życie modlitewne było

praktycznie żadne. Oczywiście wielu innych (parafian i braci księży) wierzyło, że

jest zupełnie odwrotnie. Nikomu nie ujawniałem tych aspektów problemu.

 

Byłem bardzo zdziwiony podczas mojego Sądu, że Jezus nie wziął pod uwagę ilości

głosów dotyczących mojej popularności. Był tylko On i ja, i On znał mnie lepiej, niż

tysiące innych ludzi.

 

Zdałem sobie wtedy sprawę, że trzeba było tylko Jemu sprawiać przyjemność, a

moja troska sprawiania przyjemności (lub próby zadowolenia), która dotyczyła

niezliczonej liczby innych, była kompletną stratą czasu i energii.

 

Teraz próbuję być lepszym księdzem, niż poprzednio. Dziękuję Panu Bogu i Jego

świętej Matce nieustannie za danie mi jeszcze jednej szansy. Próbuję skupić się na

tylko jednej rzeczy, która się liczy i którą prawie straciłem na wieczność – na

szansie dostania się do nieba i bycia z Panem Bogiem, Aniołami i Świętymi na

zawsze!

 

A teraz na wstępie moich dalszych uwag chciałbym zwrócić się do tych, których

one dotyczą. Kocham was jako moich braci i siostry w Chrystusie. To, co powiem,

nie znaczy, że też nie poniosłem winy za te czyny, intencje lub zaniechania, raczej

wskazuje to na błędy, które także obecnie są popełniane w Kościele Chrystusa

przez duszpasterzy i Jego naśladowców.

 

Widzę wiele spraw, o których trzeba dzisiaj mówić i mogę w prawdzie powiedzieć,

że zawdzięczam moją ekspertyzę faktowi, że byłem sądzony przez Boga

Wszechmogącego i zostałem uratowany przez Jego Boże Miłosierdzie. To, co

następuje, to część druga i najważniejsza część mojego doświadczenia, którą

adresuję do kościoła katolickiego całego świata.

 

WAGA SPOWIEDZI

 

Pierwsza sprawa, która wymaga uwagi na całym świecie, to sprawa spowiedzi.

Trzeba tylko zajść do Kościoła w weekend, żeby zobaczyć upadek i załamanie się

tego wspaniałego sakramentu, który został ustanowiony przez samego Chrystusa.

Jezus ustanowił ten sakrament po swoim Zmartwychwstaniu, kiedy po raz

pierwszy ukazał się Apostołom.

 

Pierwszymi słowami, które wypowiedział po wejściu przez zamknięte drzwi

Wieczernika były słowa: „Pokój wam!” Po czym dodał: „Jak Ojciec Mnie posłał, tak

i Ja was posyłam.” I kiedy to powiedział ogarnął ich swoim oddechem i rzekł:

 

 

„Przyjmijcie Ducha Świętego. Komu odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a

komu zatrzymacie, są im zatrzymane” (Jan 20:21-22).

 

To dlatego spowiedź (czyli Sakrament Pojednania) ma miejsce i dlatego księża

mają władzę odpuszczania i zatrzymywania grzechów.

 

Więc, gdzie tkwi problem? Problem jest w tym, że coraz mniej ludzi ma poczucie

winy i w konsekwencji czują, że nie grzeszą. Jeżeli nie czuje się żadnej winy – nie

ma potrzeby iśd do spowiedzi. Odczuwa się (w jego lub jej umyśle), że się nie

grzeszyło.

 

Więc skąd się bierze w społeczeństwie to wyobrażenie? Winię za to w ogromnej

części psychologów i psychiatrów, którzy mówią ludziom (czasem nawet

publicznie), że nie muszą czuć się winni, co do tego, czy tamtego, powinni obwiniać

swoich rodziców za wychowanie w taki, a nie inny sposób, albo złożyć winę na

okoliczności, które wpłynęły na problem, z którym pacjent się boryka – zadanie lub

rozwiązanie, to kompletne wykorzenienie poczucia winy osoby. To jeden z

największych fenomenów, który wpłynął na upadek spowiedzi w dzisiejszych

czasach.

 

Innym powodem tego upadku jest to, że „niektórzy” księża, może nawet w

dobrej intencji mówią penitentowi, że on czy ona nie musi uczęszczać do

spowiedzi „często”, a następnie, kiedy penitent wymienia grzechy, spowiednik jest

szybki w stwierdzeniu, że to czy tamto nie jest grzeszne, ale jest rezultatem

napięcia, niepokoju lub przemęczenia.

 

W konsekwencji penitent czuje lub myśli, że większość jego lub jej grzechów nie

jest w ogóle grzechami, ale po prostu ludzką słabością, wynikającą z jakiejś

fizycznej nienormalności lub fenomenu.

 

Większość katolików pozbawionych jest wyboru, co do spowiedników. Niektórzy

idą do innej parafii, gdzie ksiądz jest bardziej tradycyjny w podejściu do

penitentów.

 

Ale niektórzy czują, że nie powinni opuszczać granicy parafii, żeby uzyskać pokój

umysłu i sumienia, którego z taką determinacją poszukują. Rezultatem tych

kontaktów jest utrata u ludzi poczucia, że powinni iść do spowiedzi. Czują w

dodatku, że spowiednik nie jest tak wyrozumiały i współczujący, jak zwykli być

księża dawnej.

 

Dzisiaj jedną z wielkich niegodziwości kapłaństwa jest niekontrolowane

rozpasanie we wszystkich częściach Stanów Zjednoczonych i głoszenie przez księży

swoich opinii dotyczących spraw Doktryny Katolickiej. Księża czasami zapominają,

 

 

że są wyświęcani, jako reprezentanci Kościoła i w związku z tym powinni głosić to,

czego Kościół naucza.

 

Jeżeli ksiądz chce wygłosić swoją własną opinię na temat, który jest ściśle

zdefiniowany przez Magisterium Kościoła, wówczas powinien zdjąć swoją

koloratkę i powiedzieć tym, do których się zwraca, że to, co powie to jest jego

opinia dotycząca danej sprawy. Dotyczy to zarówno praktyki spowiedzi jak i

ambony. Księża są wyświęcani na duchownych Kościoła!

 

Jednym z wielkich zaniedbań w życiu parafii przez ostatnie 25 lat jest fakt, że

księża nie wspominają, nie wskazują w swoich naukach i homiliach na istnienie

„piekła” i „wiecznego potępienia”. Więc, jeżeli jest to faktem, a jest, wówczas nie

ma u parafianina poczucia, że musi iść do spowiedzi.

 

Nie chcemy niepokoić parafian! A w szczególności nie chcemy niepokoić bogatych

parafian, którzy wypisują pokaźne czeki dla parafii i są „dobrymi dawcami”. W

konsekwencji to, co podkreśla się w kazaniach, to pokój, miłość i radość – te

oczywiście nikogo nie zaniepokoją i w konsekwencji ksiądz miał „dobre” kazanie

tego weekendu!

 

I tutaj znowu, jeżeli nie ma poczucia winy, to nie ma grzechu, więc dlaczego

parafianin miałby iść do spowiedzi? W rzeczywistości chodzi o to, że Ojciec chce

być „popularny”. Chce, żeby ludzie opuszczający jego parafię dobrze się czuli i chce

przede wszystkim od ludzi opuszczających Kościół usłyszeć: „Ojcze, wygłosiłeś

fantastyczne kazanie!”

 

Następną sprawą, dotyczącą nieszczęść dzisiejszego Kościoła, którą trzeba się zająć

w naszej dyskusji, jest sprawa modlenia się i nie modlenia się! Obowiązkowo „ta”

parafia jest tą, która posiada biuletyn parafialny, informujący nas o wszystkich

organizacjach, które mogą nas uzdrawiać i generalnie zaspokajać wszystkie

zainteresowania i problemy, z którymi ktoś ma do czynienia.

 

Są to organizacje dla ostatnio rozwiedzionych lub owdowiałych, dla samotnych,

rodziców itp., i jest faktem, że większość tych organizacji, to nic innego jak

organizacje „społeczne”, gdzie człowiek (on czy ona) może poczuć, że otrzyma tu

pomoc, bo inni też borykają się z podobnymi sytuacjami.

 

CO SIĘ STAŁO Z MODLITWĄ

 

Co się stało z modlitwą? Od czasu Soboru Watykańskiego II, który źle

interpretowano i rozumiano, wiele nabożeństw paraliturgicznych przesadnie i

niemądrze usunięto z parafii na całym świecie – według dowolności księdza!

 

 

Wigilie modlitewne takie jak nowenny, Godziny święte, błogosławieństwa i nawet

Nieustająca Adoracja Najświętszego Sakramentu, usunięto już jakiś czas temu z

działalności parafii.

 

Wygląda na to, że głosimy, iż „Modlitwa jest bezużyteczna, więc jako lekarstwo na

rozwiązanie problematycznych sytuacji wprowadzimy organizacje!” Modlitwa była

„potrzebna” w przeszłości, dlaczego nie obecnie? Możliwe, że jest inny powód

zaniedbania sytuacji modlitewnej.

 

Nabożeństwa wymagają „CZASU”, a ksiądz nie chce, żeby parafianin myślał, że on,

ksiądz, ma go zbyt wiele. Nabożeństwo modlitewne może zabrać księdzu czas na

oglądanie TV albo wyjście na zewnątrz dla relaksu z przyjaciółmi, z parafianami lub

z innymi księżmi.

 

„Oznaką”, w którą jest ubranych wielu księży, jest „szyld”, który mówi parafianom:

„JESTEM ZMĘCZONY I PROSZĘ, WIĘC NIE PROSID MNIE O ZROBIENIE NICZEGO

WIĘCEJ!” W konsekwencji ksiądz w parafii ma coraz więcej i więcej czasu na

nierobienie niczego.

 

OGAŁACANIE KOŚCIOŁA

 

Innym wymiarem, gdzie zauważamy kompletny upadek tradycyjnej duchowości

jest to, co się dzieje i to, co się stało we wnętrzu wielu kościołów. W imię

„EKUMENIZMU, KTÓRY JEST DZIEŁEM SZATANA” zrobiono wiele dla ogołocenia

nas z naszej wiary katolickiej i pomniejszenia nas w stosunku do tego, kim

mieliśmy być poprzez chrzest.

 

Wiele kościołów nie ma obecnie klęczników – odpowiednie są siedzenia teatralne!

Nie ma Drogi Krzyżowej, figur, nie ma świateł lub świec do czuwania, nie ma

Krucyfiksu (może jest krzyż, ale nie krucyfiks).

 

W centrum sanktuarium „prezydencki fotel” zastąpił Tabernakulum. Ksiądz jest

teraz w centrum uwagi, a nie jakieś nieokreślone miejsce, które zawiera „opłatki

chleba”. Tabernakulum jest usunięte z widoku „na bok”, albo nieszczęśliwie w

innym pomieszczeniu kościoła, ale definitywnie z widoku!

 

Zachowania więc „wierzących” są odpowiednie do atmosfery lub jej braku,

wewnątrz kościoła. Zamiast przyklęknięcia przed Najświętszym Sakramentem,

ksiądz lub parafianie lekko się kłaniają. Parafian zachęca się lub zmusza, żeby stali

podczas konsekracji. Klękanie jest takie niemodne, czyż nie wiecie?

 

Obserwuje się też jak parafianie ubierają się na Mszę obecnie: niedbale, a nawet

niechlujnie!

 

 

Trzeba także wspomnieć, że bardziej wybredne parafie mają także świeckich

„duchownych”, których wyznacza się do robienia prawie wszystkiego w parafii,

oprócz odprawiania Mszy św., słuchania spowiedzi, udzielania sakramentu

małżeństwa lub pochówku.

 

Wiem o pewnej parafii w stanie Washington, gdzie proboszcz zatrudnia świecką

kobietę do wygłaszania kazań w czasie Mszy niedzielnych przez trzy weekendy na

cztery.

 

A w niektórych parafiach ksiądz siedzi na fotelu w czasie Komunii, podczas gdy

specjalny „duchowny” świecki rozdaje Komunię św. pod obydwoma postaciami.

To jest zabronione! Wydaje się, że im mniej ksiądz ma do zrobienia, tym lepiej!

 

W latach 50-tych słyszało się stwierdzenie, że nie ma większego braterstwa niż

braterstwo księży. W owym czasie to stwierdzenie było prawdopodobnie

prawdziwe i ukazywało, jakie było miejsce księży i co znaczyli jeden dla drugiego.

Ale wszystko się zmieniło i mamy całkiem inną rzeczywistość. Księża obecnie, już

tak nie wspierają swoich współbraci księży.

 

W pewnej diecezji w Stanach Zjednoczonych i podejrzewam, że to samo dotyczy w

pewnym stopniu każdej diecezji na świecie, istnieją generalnie dwa sposoby

patrzenia na współbrata księdza.

 

. Jeden taki, że Ojciec wykonuje wspaniałą pracę i naprawdę się stara i jego

współbracia księża mówią:, „Co on chce udowodnić?”

. Drugi: Ojciec mógł popełnić mały lub wielki błąd, a jego współbracia księża

mówią: „Popatrz, mówiłem ci, czego można się spodziewać po kimś takim?”

To bardzo smutne – mówiąc delikatnie! I wówczas, dokąd ksiądz ma się

zwrócić po pomoc?

 

 

Gdy ksiądz udaje się do księdza, czy to po pomoc duchową, czy inną, zaproszenie

będzie następujące: „poczęstuj się drinkiem” lub zejdzie na dyskusję o „drużynie

piłki nożnej, czy ręcznej” i ich wynikach. Przede wszystkim, jeżeli dwóch księży

spotka się razem nie powinni rozmawiać o sprawach kościelnych, powinni cieszyć

się grą w golfa lub obiadem na zewnątrz i nie czynić sytuacji jakąś sesją

konsultacyjną.

 

Ale jak na ironię, mamy w naszej diecezji dalej księży, o których się mówi „ksiądz

księży”. Inni księża postrzegają tych ludzi, jako świętych i utalentowanych i takich,

do których księża mający trudności mogą się we wszystkim zwrócić.

 

Ostatnią bolesną sprawą są lekcje religii. Przynajmniej od początku lat 70-tych

nasze książki do religii pozbawione są Doktryny i Dogmatów Katolickich.

 

 

Widziałem książki do religii do nauczania dla początkujących, gdzie na jednej

stronie była postać uśmiechniętego Jezusa, a na drugiej napis tłustym drukiem,

który mówił: „JEZUS CIEBIE KOCHA!”

 

OTO, CZEGO SĄ UCZONE NASZE DZIECI PRZEZ WSZYSTKIE TE POPRZEDNIE LATA.

 

1. Pozbawiono je nauczania przykazań, praw Kościoła, grzechów

śmiertelnych i powszednich i różnic między nimi. Pozbawiono je nauczania

tego, jak się dobrze spowiadać poprzez dobre przeegzaminowanie

swojego sumienia.

2. Pozbawiono je nauczania o tym, czym jest Prawdziwa Obecność Jezusa w

Najświętszym Sakramencie, co prawdopodobnie jest przyczyną

zmniejszenia się wiary.

3. Widzą u starszych skrajnie niedbałe przyjmowanie Komunii świętej na

stojąco, i o zgrozo na rękę, co pogłębia dylemat w ich rozwoju duchowym.

 

 

Wielu rodziców nie chodzi do spowiedzi, więc ich dzieci też nie chodzą. I wielu

rodziców nawet nie zachęca już dzieci, żeby poszły czy to do spowiedzi, czy na

lekcje religii. Rodzice przede wszystkim chcą, żeby ich dzieci ich kochały. W

konsekwencji nie zmuszają swoich dzieci do robienia niczego, czego one nie chcą

robić!

 

Listę tych potworności można by mnożyć, ale już to wszystko daje księdzu, czy

osobie świeckiej pojęcie, w jakim kierunku Kościół zmierza. Dokąd nas to

wszystko zaprowadzi?

 

Nie jestem prorokiem, ale wiem, że z całą pewnością nie jest to; to, co Nasz Pan

chciałby, żeby Kościół robił, albo czym był! Czy za późno na zmianę? Powtarzam

ponownie to, co Jezus zawsze mówi i mówił nam, że nigdy nie jest za późno na

zmianę.

 

Jezus zawsze podkreśla, że powinniśmy wykorzystać Jego Miłosierdzie, dopóki

możemy, ponieważ kiedy przyjdzie, jako Sędzia Sprawiedliwy, wtedy będzie już

dla nas za późno na Jego Miłosierdzie! On jest cierpliwy, On jest miłosierny i On

jest kochający!

 

Ks. Stephen Scheier

 

Proboszcz parafii rzymsko-katolickiej pod wezwaniem Najświętszego Imienia w Bushton, Kansas, USA

 

MODLITWA ZA KAPŁANÓW PRZEKAZANA PRZEZ JEZUSA GABRIELI BOSSIE

 

Żyj całkowicie w królestwie twego wnętrza. Mów zawsze: ‚O MÓJ JEZU UMIŁOWANY,

NAJWYŻSZY KAPŁANIE, ZMIŁUJ SIĘ NAD TWYMI BRAĆMI KAPŁANAMI'”.

Posted in Cuda, Szatan | Otagowane: , , , | 28 Komentarzy »

Piekło jest realne, byłam tam !

Posted by Dzieckonmp w dniu 8 sierpnia 2011

—–Kochani wysyłajcie tę wiadomość/świadectwo innym, zwłaszcza ludziom młodym, żeby przejrzeli….

Zachęcamy do kopiowania , rozsyłania. Niech jak najwięcej ludzi to świadectwo przeczyta.

Świadectwo piętnastoletniej dziewczyny, która wychowała się w chrześcijańskim domu. Odpadła od wiary, przedawkowała narkotyki i znalazła się w piekle. Szczęśliwie otrzymała jeszcze jedną szansę oraz polecenie by powrócić i ostrzegać niewierzących, odstępców oraz letnich chrześcijan opowiadając swoją historię.

Błogosławię was bracia i siostry. Proszę abyście otworzyli Biblię na wersecie z księgi Joela 3:1:
„A potem wyleję mojego Ducha na wszelkie ciało, i wasi synowie i wasze córki prorokować będą, wasi starcy będą śnili, a wasi młodzieńcy będą mieli widzenia”.
Nazywam się Jennifer Perez i mam piętnaście lat. Trudno jest takiej nastolatce jak ja stanąć przed wami i przyznać się do swoich błędów. Duch Święty jednak mi pomoże i da mi siłę, której potrzebuję. Na początku chcę zaznaczyć, że świadczę dla chwały i czci mojego Pana Jezusa Chrystusa. Nie chcę ani mówić o doktrynach, ani też tworzyć jakichś nowych. Chcę wyłącznie powiedzieć o tym co widziałam, słyszałam i czułam.
Opowiem troszeczkę o mojej rodzinie. Moi rodzice są chrześcijanami i zawsze dawali mi dobry przykład i wskazywali na drogi Pana. Nawróciłam się 3 lata temu, gdy przyjęłam Pana za sprawą Nicky Cruze’a. Drogami Pana kroczyłam przez 2 lata. Lecz gdy rozpoczęłam gimnazjum, stałam się zbuntowana i odstąpiłam od chodzenia z Bogiem. Zbuntowałam się przeciwko rodzicom i zaczęłam brać narkotyki. Nauczyli mnie tego moi przyjaciele.
Myślałam, że jestem chrześcijanką i że przyprowadzę moich przyjaciół do Jezusa. Jednak to oni na nowo pociągnęli mnie do świata. Buntowałam się przeciw rodzicom a oni myśleli, że jest to coś, przez co nastolatki muszą przechodzić. W rzeczywistości powodowały to narkotyki. Weszły we mnie złe duchy i dlatego stałam się zbuntowana. Rodzice byli dla mnie surowi, nigdy nie pozwalali mi nigdzie wyjść ani też spędzić nocy u przyjaciółki w domu. Zawsze musiałam robić coś ukradkiem za ich plecami. Chodziłam na wagary. Z powodu mojego nałogu z trudem pojawiałam się w szkole. Zaczęłam się uzależniać, lecz Pan wybawił mnie z wszystkiego. Tak jak powiedziałam, byłam chrześcijanką.
Moja historia rozpoczyna się 2 maja 1997 roku. Miałam przyjaciela. Byliśmy tylko przyjaciółmi, niczym więcej i on o tym wiedział. Myślałam że go znam, lecz w rzeczywistości tak naprawdę nie wiedziałam kim on jest. Tamtego wieczoru zadzwonił do mnie i zapytał czy moglibyśmy gdzieś wyjść. Moich rodziców nie było w domu. Tak jak w każdy piątek byli na spotkaniu modlitewnym. Powiedziałam im, że źle się czuję i chcę zostać w domu. Byłam na nich wściekła, gdyż tego wieczoru planowałam wyjść gdzieś z koleżanką, a rodzice nie pozwolili mi. Gdy poszli na spotkanie, zadzwonił mój przyjaciel. Powiedział: „Dlaczego nie wyjdziesz, wszyscy inni przecież wychodzą?” Pomyślałam sobie: „Nie chcę być nieposłuszna rodzicom, lecz może jeśli się wymknę, to moi rodzice nigdy się nie dowiedzą”, i tak zrobiłam.
Rodzice wrócili w nocy i położyli się spać. Ja byłam przygotowana by wyjść cichaczem. Zadzwoniłam do przyjaciela i poprosiłam, aby poczekał na mnie na rogu ulicy. Nie chciałam by przejeżdżał w pobliżu mego domu, bo mógł zbudzić rodziców i wszystko by popsuł. Położyłam pod kołdrą poduszki i wyszłam przez okno. Mieszkam w dwupiętrowym budynku i wszystkie okna posiadają śruby zabezpieczające. Ponieważ jednak moi rodzice ufali mi, w moich oknach nie było żadnych śrub. Wykorzystałam więc zaufanie rodziców. Wyskoczyłam z daszku i znalazłam się na ziemi. Pan przewidział każdy szczegół, ponieważ mogłam złamać sobie nogę i to zniweczyłoby wszystko co On zaplanował dla mnie.
Poszłam wzdłuż ulicy. Tam czekał już na mnie mój przyjaciel. Lecz gdy wsiadłam do samochodu, ujrzałam 3 innych chłopaków i jedną dziewczynę. Pomyślałam sobie: „Nie zamierzam niczego takiego robić jak pić alkohol czy brać narkotyki”. Gdy zobaczyłam tych 3 chłopaków i 1 dziewczynę, to przestraszyłam się, że mogą próbować na mnie naciskać. Ale wsiadłam do samochodu i odjechaliśmy. Wcześniej gdy rozmawiałam z przyjacielem przez telefon powiedział, że po prostu pojeździmy sobie po mieście. Powiedziałam: „OK, to brzmi fajnie” i dlatego się zdecydowałam. Nigdy bym nie przypuszczała, że zabiorą mnie do motelu. Bo to tam mnie zawieźli.
Gdy tam dotarliśmy, zostawili nas w służbowym pomieszczeniu należącym do hotelu. Poprosili byśmy poczekały, gdyż muszą pójść po jeszcze jednego kolegę. Powiedziałam ok, lecz pomyślałam, że idą wynająć pokój. Gdy wrócili, zabrali nas i zaprowadzili do tego pokoju. Powiedzieli: „Nie martwcie się, zaufajcie nam! Nic nie będziemy robić, poczekamy tylko tutaj na naszego przyjaciela i wszyscy razem odjedziemy”. Zaufałam im, pomyślałam, że nigdy by mnie nie skrzywdzili, lecz w rzeczywistości nie wiedziałam kim byli.
Na początku tylko rozmawialiśmy ze sobą, więc zaproponowałam: „może kupmy sobie coś do picia skoro tutaj czekamy”. Wszyscy wyszliśmy z pokoju i poszliśmy do małej restauracji na przeciwko motelu. Kupiliśmy trzy Sprite-y i wróciliśmy. Chłopcy zaczęli rozlewać napój do kubków. Nie mieli z sobą żadnej torebki lub czegoś co wyglądałoby podejrzanie, co sprawiłoby, że pomyślałabym, że wsypią mi coś do napoju, lub że coś mi zrobią. Wszystko wyglądało niewinnie.
Weszłam do toalety aby poprawić sobie fryzurę i wykonać parę innych kobiecych czynności, a gdy wyszłam mój kubek był już napełniony. Włożyłam do ust gumę truskawkową i napiłam się czegoś o czym myślałam, że to mój Sprite. Nie wiem co się stało potem.
Kiedy zaczęłam widzieć, spostrzegłam jak mój duch oddziela się od ciała. Byłam w szpitalu i wokół siebie miałam lekarzy oraz pielęgniarki. Gdy znalazłam się poza ciałem, zobaczyłam, że ono leży na łóżku. Gdy patrzymy na siebie w lustrze to widzimy swoje odbicie. Ale ja nie widziałam swojego odbicia, widziałam tam moje ciało na łóżku. Gdy odwróciłam się, dostrzegłam 2 mężczyzn ubranych na czerwono. Powiedzieli: „chodź z nami” i wzięli mnie każdy za jedno ramię.
Zabrali mnie do pewnego miejsca, a kiedy rozejrzałam się gdzie jestem, okazało się, że było to niebo. Pierwszą rzeczą, którą ujrzałam była wielka ściana. Była biała i ciągnęła się tak daleko, że nie widać było jej końca. Pośrodku znajdowały się długie drzwi, ale były zamknięte.
W Starym Testamencie Mojżesz mówi o przybytku i opisuje jego cechy. Pamiętałam o tym i pomyślałam, że ściana tak właśnie wygląda. Tuż obok drzwi stało duże krzesło, a po prawej stronie, jeszcze jedno mniejsze. Wyglądały jakby były uczynione ze złota. Po mojej prawej stronie znajdowały się duże czarne drzwi. Wokół nich było bardzo ciemno, lecz wiedziałam, że są to drzwi, bo zobaczyłam klamkę. To były wstrętne drzwi. Po mojej lewej stronie był raj. Były tam drzewa, wodospady z krystaliczną wodą, trawa. To miejsce było pełne pokoju, lecz nikogo tam nie było.
Spojrzałam i zobaczyłam przed sobą Boga Ojca. Nie widziałam Jego twarzy, z powodu Jego chwały – wielkiej i tak jasnej. Świeciła i rozjaśniała całe niebo. Jego chwała sprawiała, że wszystko było jasne. Nie było tam słońca, księżyca, gwiazd. On był światłem. Widziałam Jego ciało, a ono było razem z Synem. Znajdowali się nawzajem wewnątrz siebie. Byli razem. Można było dostrzec ich odrębność, lecz byli jeden wewnątrz drugiego, byli razem.
Tuż obok nich stali dwaj aniołowie: Gabriel i Michał. Znałam ich imiona, ponieważ były wypisane złotem na ich czołach.
Gdy stałam tak przed Ojcem, poczułam się brudna! Padłam na kolana i zaczęłam płakać. Było mi bardzo wstyd. Pomimo iż mogłam widzieć ich twarze, nie chciałam, gdyż tak bardzo się siebie wstydziłam. Podczas gdy stałam tam przed Panem, On pokazał mi film z mojego życia, począwszy od narodzenia, a skończywszy na tamtej chwili. Powiedział, że największe znaczenie
miały rzeczy, które zrobiłam po moim nowonarodzeniu. Powiedziałam moim przyjaciołom, że jestem chrześcijanką, lecz nie wydawałam żadnych owoców. Pan stwierdził, że moim przeznaczeniem jest piekło.
Anioł Gabriel podszedł i chwycił mnie za ramię. Zabrał mnie w kierunku tych wstrętnie wyglądających drzwi, na które nawet nie chciałam patrzeć. Próbowałam się zatrzymać, lecz byliśmy duchami i przeniknęłam przez drzwi. Po ich drugiej stronie było bardzo ciemno, tak, że nawet nie widziałam samej siebie. Zaczęliśmy spadać bardzo szybko jak na kolejce w wesołym miasteczku. Podczas spadania robiło się coraz bardziej gorąco. Zamknęłam oczy, nie chciałam wiedzieć gdzie jesteśmy.
Gdy się zatrzymaliśmy, otworzyłam oczy i zobaczyłam, że znajdujemy się na szerokiej drodze. Nie wiedziałam dokąd ona prowadzi. Pierwszą rzeczą jaką odczułam było pragnienie. Byłam naprawdę spragniona! Mówiłam do anioła: „Pragnę, pragnę!”. On jednak wydawał się mnie nie słyszeć. Zaczęłam płakać a kiedy łzy spływały po moich policzkach, całkowicie wyparowywały. Czułam zapach siarki i (jakby) palonych opon. Próbowałam zatkać nos, lecz zapach stawał się jeszcze bardziej nieznośny. Wszystkie moje 5 zmysłów było bardzo wrażliwych. Również gdy próbowałam się jakoś osłonić, zapach siarki był bardziej odczuwalny. Wszystkie włosy na moich ramionach po prostu zniknęły. Odczuwałam żar, było bardzo gorąco.
Zaczęłam rozglądać się wokoło i dostrzegłam ludzi torturowanych przez demony. Widziałam cierpiącą kobietę, torturowaną przez demona. On odciął jej głowę, a potem długą włócznią wszędzie ją ranił. Nie przywiązywał wagi do miejsca. W oczy, w ciało, w stopy, w ręce, nic sobie z tego nie robił. Potem włożył jej głowę z powrotem i nadal ranił. A ona płakała krzycząc w agonii.
Potem widziałam innego demona, który torturował młodego mężczyznę w wieku 21 – 23 lat. Człowiek ten miał łańcuch na swojej szyi i stał na przeciwko dołu z ogniem. Również i ten demon ranił go wszędzie swoją długą włócznią. Następnie chwycił go za włosy i łańcuch i wrzucił do dołu ognia. Potem wyciągnął i nadal ranił. To działo się bez przestanku. Za każdym razem gdy trafiał do ognia, przestawałam słyszeć jego krzyk, lecz kiedy demon go wyciągał – krzyczał w agonii. Z powodu tych okropnych odgłosów próbowałam zatkać sobie uszy, lecz nic to nie pomagało. Mój zmysł słuchu był bardzo wrażliwy.
Spojrzałam na kolejnego demona i był wstrętny. Poprzedni dwaj też byli wstrętni, lecz ten był najohydniejszy. Posiadał cechy wielu różnych zwierząt, nawet nie potrafię opisać tego słowami. Chodził wokoło i straszył ludzi, a oni byli naprawdę przerażeni.
Potem zobaczyłam jeszcze jednego demona. Wyglądał pięknie, jak anioł Boga, ale nim nie był. Różnica pomiędzy aniołami Boga a demonami była taka, że aniołowie Boży mieli swoje imiona wypisane złotem na czołach, a demony nie.
Ponownie spojrzałam na anioła Gabriela a on patrzył w górę. Myślałam, że nie chce oglądać jak ludzie są torturowani. Pomyślałam: „Dlaczego on nadal jest tutaj? Czy ja nie powinnam oczekiwać na moją kolej by być torturowaną?” Byłam również spragniona. Krzyknęłam do anioła: „Pragnę, pragnę!” Myślę, że mnie usłyszał, gdyż spojrzał w moim kierunku i powiedział: „Pan chce dać Ci jeszcze jedną szansę”.
Natychmiast gdy to powiedział, moje pragnienie, moja agonia, całe moje cierpienie odeszło. Odczułam pokój. Anioł wziął mnie za rękę i gdy już mieliśmy się wznosić, usłyszałam jak ktoś woła mnie po imieniu: „Jennifer, pomóż mi, pomóż mi!” Spojrzałam w dół. Chciałam dowiedzieć się kto to był, lecz kiedy spojrzałam, płomienie zakryły twarz tej osoby. Wyglądało na to, że był to dziewczęcy głos. Mogłam dostrzec tylko jej wyciągnięte ręce, gdyż chciała abym jej pomogła. Miałam tak ogromne pragnienie aby jej pomóc. Gdy jednak spróbowałam, nie mogłam. Moje ręce przeniknęły jej dłonie. Tak bardzo pragnęłam jej pomóc, ale zrozumcie, dla niej nie było żadnej nadziei. Nie mogłam jej pomóc.
Rozejrzałam się i ujrzałam moich przyjaciół, ludzi których znałam a także inne osoby. Wyglądali znajomo, ale nie potrafiłam powiedzieć kim byli. Nie znałam ich życia. Kiedy jednak
ujrzałam przyjaciół z mojej szkoły, bardzo mnie to zabolało. Pomyślałam sobie: „być może złe świadectwo jakie wydawałam mówiąc, że jestem chrześcijanką a potem odwracając się od Boga, spowodowało, że nie chcieli Go poznać i się od Niego odwrócili. Może to ja byłam powodem, że tam się znaleźli”. Tak pomyślałam. Zauważyłam, że w piekle nie istnieje czas, nie ma przeszłości, teraźniejszości, przyszłości, nic się nie zmienia, a oni są przeznaczeni by tam być. Tak jak powiedziałam na początku, nie chcę tworzyć żadnej doktryny. Jest to po prostu to co tam widziałam. Ludzie których tam widziałam nadal żyją.
Anioł zabrał mnie przed obecność Boga. Gdy przed Nim byłam, klęczałam na kolanach płacząc. Nadal nie chciałam patrzeć w Jego twarz, ponieważ wstydziłam się siebie. Ale Pan z ogromną słodyczą w głosie powiedział: „Kocham cię”. On tak samo kocha ciebie. Lecz powiedział to bezpośrednio do mnie. Powiedział, że przebacza mi wszystko co uczyniłam i co Go obraziło. Przebaczył mi.
Bóg spojrzał na mnie i pokazał mi wiele rzeczy. Pokazał mi świat, pokazał mi Ziemię. Wokół Ziemi widziałam coś miękkiego jakby warstwę ozonu. To rozpościerało się wokoło i było bardzo miękkie, a ja miałam ogromną ochotę by tego dotknąć. Gdy tego dotknęłam, okazało się, że był to Duch Święty, gdyż ochrzcił mnie i zaczęłam mówić innymi językami.
W tym momencie zobaczyłam, że wiele złych duchów wyszło ze mnie. Kiedy odurzałam się narkotykami, zanieczyszczałam mój umysł i otwierałam drzwi, którymi złe duchy wchodziły we mnie. One mnie dręczyły. Sposób w jaki reagowałam, tak naprawdę nie pochodził ode mnie lecz od złych duchów, które we mnie były. W Słowie Bożym jest napisane, że jeśli dom jest oczyszczony, złe duchy będą próbowały powrócić pociągając za sobą siedem innych gorszych duchów. Mój dom został oczyszczony gdy narodziłam się na nowo. Kiedy zostałam ochrzczona ujrzałam te wszystkie duchy, było ich 7, a one miały po kolejnych 7, a te znowu po 7, i nie mogłam ich wszystkich policzyć. Pan oczyścił mnie od tych wszystkich duchów.1
On pokazał mi również przyszłość. Pokazał mi Ziemię i to jak potoczą się sprawy i jakie rzeczy będą miały miejsce. Wizja którą miałam obejmowała czas od teraz, aż do porwania. Nie pokazał mi porwania, ale wszystko to, co bezpośrednio przed nim będzie miało miejsce. Z każdym dniem coraz bliżej jesteśmy tego momentu i powiem wam, że porwanie jest naprawdę blisko! Musisz zbadać siebie, swoje życie i zadać sobie pytanie: „Czy jestem gotowy by być z Panem?” Pan pokazał mi to, lecz powiedział bym nikomu tego nie opowiadała, ale czekała i patrzyła na bliskość końca. Nie chcę kusić Boga, dlatego też nie powiem wam co widziałam. Mówię wam i ostrzegam, że porwanie jest blisko.
Przeczytałam Joela 3:1 i jest to ostatnie proroctwo. Wszystkie zostały wypełnione. To jest ostatnie, które jeszcze się nie wypełniło i mówię wam, że ono się wypełnia. Wielu młodych ludzi powstaje by głosić Słowo Boże. Diabeł chce sobie stworzyć armię młodych ludzi, ale Pan jest potężniejszy. Jeśli naprawdę zaakceptujesz Pana i będziesz chciał Mu służyć, On da Ci siłę aby pokonać diabła, tak byś mógł głosić Słowo na całym świecie, tak jak On nakazał to w Biblii.
Powiedział mi, że mam do spełnienia misję. Tą misją jest mówić wszystkim młodym ludziom o mojej wizji. Nawet gdybym nie chciała, to jest to przykazanie, które Pan dał mi i ja je wypełnię.
Kiedy powróciłam do mojego ciała, obudziłam się i zobaczyłam, że jestem w szpitalu. Rozejrzałam się i ujrzałam igły wbite w moje ramię, czujniki sprawdzające moje serce i rurki. Po chwili weszli moi rodzice i rozpłakałam się. Wyglądali na bardzo zagniewanych, lecz Pan kazał mi im wszystko powiedzieć. Tak też zrobiłam. Opowiedziałam im wszystko.
Gdy weszła pielęgniarka, powiedziała, że bardzo się o mnie martwili. Powiedziała, że odchodziłam i wracałam, potem znowu odchodziłam i wracałam. Traciłam świadomość i znowu ją odzyskiwałam. Działo się tak trzy razy. Powiedzieli, że w trakcie jednego z tych razy, nie chciałam wrócić i martwili się o mnie. Mówili, że piana popłynęła z moich ust i wypowiadałam słowa, których oni nie rozumieli.
Tej nocy moja mama miała złe sny. Mały piesek, z którym zwykle spałam wszedł do sypialni
moich rodziców i zaczął drapać mamę po ramieniu, próbując ją obudzić. Gdy się obudziła, weszła do mojego pokoju i zobaczyła poukładane poduszki. Pomyślała że tam jestem, więc wróciła do swojego pokoju. Wtedy dostrzegła światła wozu policyjnego na zewnątrz. Kiedy wyjrzała przez okno, policjant szedł w kierunku naszego domu więc obudziła tatę. Policjant przekazał aby zadzwonili na komisariat, żeby porozmawiać na mój temat. Moi rodzice dowiedzieli się, że znajduję się odurzona w szpitalu. W tym momencie Pan przemówił do mojego ojca, aby niczym się nie martwił, gdyż wszystko jest w Jego rękach. Tak więc mój tata nie martwił się. Spędziłam w szpitalu trzy dni.
Tydzień później rozmawialiśmy z detektywami, którzy opowiedzieli nam o tamtej nocy. Powiedzieli, że dziewczyna, z którą wtedy byliśmy również miała zakaz wychodzenia z domu i jej ojciec bardzo się martwił. Wyszedł aby ją odszukać i jeździł po okolicy, lecz jej nie odnalazł. Poszedł więc na komisariat, a stamtąd przekazano komunikat do wszystkich radiowozów, aby poszukiwać samochodu, którym ona jeździła. Pewien oficer, już po służbie, przebywał naprzeciwko motelu u sprzedawcy samochodów. Chciał kupić jakieś używane auto. Zobaczył jej samochód i zawiadomił policję.
Kiedy pojawili się policjanci by to zbadać, jej samochód był zaparkowany w innym miejscu, więc nie wiedzieli gdzie ona jest. Znajdowaliśmy się na drugim piętrze w narożnym pokoju. Postanowili zacząć poszukiwania od tego właśnie pokoju, pytając wszystkich o właściciela zaparkowanego auta. Nie poszukiwali dziewczyny, lecz właściciela samochodu.
Kiedy zapukali do naszych drzwi, otworzyli je i zobaczyli, że leżę na podłodze. Potem jednak wyszli. Moi tak zwani przyjaciele pomyśleli, że policjanci odeszli na dobre, lecz oni poszli by zadzwonić po karetkę. Wkrótce przyszedł inny policjant, żeby dowiedzieć się co się stało. Gdy otworzył drzwi, w tym momencie mój przyjaciel, ten z którym rozmawiałam i któremu ufałam szykował się by mnie zgwałcić. Pan jednak użył policji by temu zapobiec i do niczego nie doszło. Dlatego dziękuję Panu, bo miał miłosierdzie nade mną.
Również za modlitwy moich rodziców. Teraz mówię do wszystkich rodziców – nigdy nie przestawajcie modlić się o swoje dziecko. Jeśli nie chodzi jeszcze z Panem, trwajcie w modlitwie, nigdy się nie poddawajcie. Moi rodzice nigdy się nie poddali i popatrzcie gdzie jestem teraz. Głoszę Słowo Boże, mówiąc wszystkim młodym ludziom, by przychodzili aby służyć Panu, gdyż Jego potrzebują.
Chcę też przemówić do wszystkich młodych ludzi. Proszę abyście pomyśleli o sobie, zbadali siebie. Pomyśl, dlaczego miałbyś się martwić tym, co ktokolwiek o tobie mówi. Kiedyś martwiłam się tym co inni ludzie mogą o mnie mówić, ale teraz rozumiem, że nawet się o mnie nie troszczyli. Nie będzie ich tam, gdy Pan stanie na wprost ciebie. Pamiętam, że kiedy stałam przed Panem, nie było tam moich przyjaciół by mi pomóc, mojego pastora, mojego kościoła, nie było ich tam by mi pomóc. Byłam tam sama i sama musiałam się bronić. Będąc przed Nim nie możesz kłamać bo On jest święty. Kiedy tam byłam to nie czułam się tak jakbym należała do tego miejsca. Dlatego, że żyłam w grzechu, a w niebie panuje świętość.
Dzisiaj mówię wam, że jeśli jeszcze nie zaakceptowaliście Jezusa jako Pana, zróbcie to teraz. To jest najważniejsza decyzja całego waszego życia. Nie opowiadam wam tego wszystkiego aby przestraszyć was do nieba, lecz byście mogli dostrzec Jego miłosierdzie i miłość jaką ma dla nas. On – Ojciec – posłał swego Syna by umarł za nas. Tak więc każda kropla przelanej za nas krwi daje nam przebaczenie wszystkich naszych grzechów. Jeśli pragniesz poddać się Panu, to jest ta najważniejsza decyzja w twoim życiu. Przyjdź do Pana i nie dbaj o to co inni mogą pomyśleć o tobie.
Jeśli chcesz służyć Panu to zrób to z całego swojego serca. Nie wypowiadaj tego wyłącznie ustami. Powiedz to z całego serca i umysłu. Nie martw się o przyszłość, martw się o dzień dzisiejszy. Nie wiesz, kiedy umrzesz. Mam tylko 15 lat i nigdy nie przyszło mi na myśl, że umrę w wieku 15 lat, nigdy.
Przemyśl to. Moje życie nie jest moim, twoje życie nie jest twoim, nasze życie należy do Boga. Korzystamy z niego nie idąc do świata, nie czyniąc rzeczy tego świata. Świat ma wiele do
zaoferowania, ale pamiętaj, że Bóg ma ich o wiele więcej. Świat ma śmierć i piekło. Bóg ma życie wieczne. Życie wieczne jest na zawsze.
Teraz jeśli pragniesz zaakceptować Pana, proszę byś pochylił głowę i zamknął oczy.
„Panie Boże, przychodzę do Ciebie w imieniu Jezusa. O Panie Boże w tym momencie chcę przyjąć Cię jako mojego Zbawiciela, chcę byś przyszedł do mojego życia. Tak jak Jennifer opowiadała w swoim świadectwie, że piekło jest realne i ona tam była. Boże ja nie chcę tam trafić. Nie chcę nawet myśleć o znalezieniu się tam. Boże proszę Cię byś przebaczył mi wszystkie popełnione przeze mnie grzechy. Przebacz mi wszystko co uczyniłem. Każdy drobny grzech o Boże, wyjawiam Ci go. Proszę wybacz mi je wszystkie. Panie Jezu wierzę, że umarłeś za mnie na krzyżu i powstałeś z martwych. Wierzę, że przyjdziesz do mojego serca i będziesz w nim panował i przebywał. Będę czytał Twoje Słowo, będę bardziej z niego czerpał. Panie pójdę do Kościoła ponieważ wiem, że Ty tam jesteś. Powiedziałeś, że gdy dwóch lub trzech gromadzi się w Twoim imieniu, Ty tam jesteś. Boże chcę być tam gdzie Ty jesteś. Modlę się o to wszystko w imieniu Jezusa. Amen.”
Jeśli modliłeś się tą modlitwą, chcę powitać cię w Królestwie Niebieskim. Teraz na całym świecie masz braci i siostry. Jest to najważniejsza decyzja jaką kiedykolwiek podejmujesz, więc nie wykorzystuj tego. Nie wracaj do świata. Świat prowadzi do śmierci. Bóg prowadzi do życia wiecznego. W każdej chwili musisz żyć tak, jakby był to ostatni dzień, ostatnia chwila twojego życia. Jeśli to świadectwo dotknęło twego życia, daj je przyjaciołom, tak aby i oni mogli przyjąć Boga do swego życia. Nie pozwól aby czas, który jest przed tobą po prostu przeminął, gdyż mogą to być twoje ostatnie chwile.

1) By poszerzyć poznanie w tej kwestii polecamy książkę: Dwa Królestwa. Bitwa o duszę człowieka – Wydawnictwo Jakub.
Piekło jest realne, byłam tam.
Jennifer Perez

Posted in Ciekawe, Cuda, Nawrócenia, Szatan, Warto wiedzieć, Świadectwa, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , , , | 18 Komentarzy »

Powstanie grup satanistycznych i kontrola nad światem.

Posted by Dzieckonmp w dniu 7 Maj 2011

Ze względu na uchylenie kanonu 1399 i 2318 dawnego Kodeksu Prawa Kanonicznego przez Papieża Pawła VI w roku 1966 (AAS 58/16) nie ma już zakazu publikowania nowych objawień, wizji, proroctw, cudów itp. Nie obowiązuje już odtąd zakaz ich rozpowszechniania bez imprimatur Kościoła.

Orędzie nr.14 z serii Ostrzeżenie.

Pozostałe orędzia tutaj

Sobota 20 listopada 2010 r. godz.07:20

Moja córko, powiedz Moim Dzieciom, że wąż wyrusza do ataku. Nie możecie dopuścić, aby wpaść w jego złowrogą pułapkę, z której nie ma wyjścia. On, wąż, ma wiele oblicz. Jego wyznawcy poddani będą praniu mózgów z obietnicą władzy i wspaniałości za to, że teraz wspólnie spiskują, by przygotować na całym świecie szereg wydarzeń, które spowodują ogromny smutek, ból i przerażenie.
Moje Dzieci nie staną się przez to mądrzejsze. Te Dzieci, którym okazana została Prawda i są prowadzone przeze Mnie, mają odważne dusze. Będą desperacko próbować ostrzec świat przed tymi strasznymi grupami, rozdzielonymi we wszystkich kierunkach, ale mających przed sobą jeden cel. Zawiązane w każdym kraju, obecne wśród autorytetów na wszystkich poziomach, spiskują w tajemnicy. Są też niewinni członkowie, część tego złego ugrupowania, którzy nie rozpoznają prawdziwych realiów. Zamiast tego, omijają je, spełniając swe dobre czyny bez zrozumienia działań Złego, którego przedstawiciele, seniorzy, w tajemnicy depczą prawo.

Nie popełnij błędu. Ci seniorzy są wiernymi zwolennikami szatana i angażują się w rytuały czci, na widok których innym ludziom zabrakłoby tchu ze zgrozy wobec obscenicznej, szatańskiej adoracji oraz lojalności wobec obietnic diabła, który jest trzonem ich organizacji.

Słuchajcie Mnie ci, którym słowa Moich dzielnych dusz wydają się zabawne. Odrzucenie zrozumienia Prawdy i słuchania tych odważnych głosów kosztować będzie wasze życie, waszą wiarę i zniszczy podstawy waszej egzystencji, gdyż spisek tych ludzi w celu objęcia kontroli trwa już bardzo długo. 
Ich dzieła są oczywiste w wielu, wielu krajach, ale są one zaplanowane w taki sposób, że te Dzieci, które zajęte będą swymi codziennymi sprawami, nie zauważą co się dzieje.

Wąż wyrusza teraz do ataku.

 Kiedy mówię, że wąż jest w trakcie wyruszania do ataku, mam na myśli, że dzieje się to już teraz.

On i jego podła armia głodnych i pełnych pychy bestii maszerują szybko i zdecydowanie we wszystkie dziedziny życia. Sterują waszym życiem w taki sposób, że nie zdajecie sobie z tego sprawy. Ponieważ są prowadzeni przez Zwodziciela, są sprytni, czarujący, elokwentni, chciwi, bezwzględni i mają wyłącznie jeden cel przed oczami. Poprzez banki, nowoczesne środki komunikacji, wojsko, przez organizacje religijne i rządy chcą nad wami wszystkimi panować. Uważajcie teraz i słuchajcie.

Nie są to żadne teorie spiskowe.

 Ostrzeżenie Moje i Moich ukochanych Dzieci traktowane będą jako teorie spiskowe. Niestety, nie są nimi. Sytuacja ta Moja córko nie powstała wcale nagle. Grupa ta, i mam teraz na myśli tylko jedną Grupę, która spiskuje od wieków i knuje plany, zawiązała się w najwyższych sferach społeczeństwa. Zamordowali tych, którzy ujawniali ich w przeszłości. Poprzez wieki mordowali liderów państw i rządów, w tym wybitne i utalentowane osobistości. Są braćmi krwi i pochłaniają ludzkie ciała.

Szatańskie relikwie.

Okazują szacunek obscenicznym relikwiom i znakowi, którego wąż pożąda.

Jest to – nie lekceważcie tego – wpływowa i przerażająca Grupa. Są tak potężni, że będzie trudno uwolnić się z ich szponów, gdy od nich zależeć będą wasze środki do życia, pożywienie i pieniądze.

Moje Dzieci, wielu, wielu ludzi u władzy, w rządzie, w bankach, w przemyśle spożywczym i organizacjach charytatywnych nie wie co się dzieje, ani nie będą tego wiedzieć do końca Wielkiego Ucisku,  którego proces się rozpoczyna. Później zobaczycie pojawienie się Zwierzęcia, które będzie wprowadzać szybką zmianę tak, że będziecie musieli walczyć jak nigdy dotąd, aby się ukryć przed jego dyktaturą. Skoro tylko Zwierzę i jego wyznawcy obejmą kontrolą wasze pieniądze, przejmą pod kontrolę wszystko oprócz jednej rzeczy. Nie mogą i nie wolno im nigdy próbować kradzieży waszych dusz. Ale dokładnie to jest to, co usiłują uczynić.

Słuchajcie Mnie teraz wszyscy ci, wątpiący w prawdziwość tego przesłania, które zostało wysłane do was z powodu pragnienia udzielenia wam pomocy, poprowadzenia i ujawnienia Prawdy. Jeśli nie wierzycie w to przesłanie, modlę się – przez modlitwy, których będę żądał od Moich wiernych –   abyście zobaczyli Światło. Błagam z wami, abyście pilnowali się i uważali na znaki bestii głodnych tej złej mocy, które toczą ślinę przy planowaniu i fałszywej sławie, którą zyskają.
Nie popełnijcie błędu poddania pod kontrolę waszych zdolności do zarabiania pieniędzy. Dostęp do nich nie będzie wystarczający. Nie, oni będą chcieć od was dużo, dużo więcej.
Będą chcieć kontrolować, co jecie, pijecie i gdzie mieszkacie. Ażeby się przed tym ochronić musicie teraz przedsięwziąć następujące działania.

Znajdźcie schronienie.

Proszę, znajdźcie schronienie jako grupy wiernych. Ja wam poślę Światło, które pomoże wam przetrwać. Rozpocznijcie uprawę własnego pożywienia. Zgromadźcie te środki spożywcze, które możecie i odłóżcie je na później. Rozpocznijcie już planowanie tak, jakbyście czekali na nadchodzącą burzę. Wiedzcie, że nastanie ciemność w takim wymiarze, że musicie być przygotowani, aby ją przeżyć. Słuchajcie proroków. Nie popełnijcie tego samego błędu, kiedy Mój naród nie chciał słuchać Mojego proroka Noego. Ludzie odwrócili się od niego i wzbraniali się go słuchać. Zajmowali się swoimi codziennymi sprawami, jedli i śmiali się, nie zwracając w ogóle uwagi na oczekujący ich straszny los. Powstańcie teraz. Dla orientacji zwróćcie się do Mojego Ojca Przedwiecznego, Najwyższego Boga.

Przygotujcie swoje rodziny na nadciągającą ciemność, której nie możecie zgłębić. Módlcie się, módlcie się, módlcie się o odwagę, ażeby nie zaakceptować znaku złego zwierzęcia.

Przy pomocy swej podłej armii spróbuje on dodać wam to, co początkowo będzie złowrogą pieczęcią identyfikacyjną. Pieczęć ta przedstawiana będzie jako coś dobrego i niezbędnego dla was, do podjęcia pieniędzy, dokonania zakupu żywności, w podróży, w waszych mieszkaniach i transakcjach handlowych. Będzie to kontrola totalna. Wy sami i wasi prawdziwi polityczni przywódcy będziecie bezsilni. Apeluję do mediów, do wszystkich, którzy nie są zakażeni przez tą złą Grupę, aby patrzeć i widzieć co się dzieje. Demaskujcie wszystkich, którzy wspierają węża i jego armię, ale róbcie to dokładnie.

Moje dzieci, obawiajcie się tej Grupy i wiedzcie, że ona jest tu naprawdę, i że prawdziwe są zarzuty w stosunku do niej, pochodzące od tych odważnych ludzi, którzy próbują ją ujawnić.
Ci spośród was, którzy uważają, że takie przesłanie z Bożego źródła ma charakter sensacji, niech przemyślą to raz jeszcze. Wróćcie do źródła i czytajcie Pismo Święte. Słowa zawarte w Księdze Zaufania Mojego Ojca są prawdziwe. Relacjonują one wydarzenia z czasów starożytnych. Dostarczają prawdę, aby prowadzić was do Boga. Słowa Moich proroków wtedy i dzisiaj pokazują całą prawdę o przyszłym życiu. Ostrzeżenie, zawarte w Księdze Jana (Apokalipsie – przyp.tł.) – choć wielu ludzi uważa dziś, że trudno jest je rozszyfrować – bazuje na wydarzeniach, które będą się dokonywać teraz. Księga Objawienia przepowiada dokładnie szereg zdarzeń, które wywołane będą przez szatana, gdy zbliży się Czas Ostateczny.

On zna prawdę, że jego dni są policzone. Ale mówi Moim biednych Dzieciom, którzy go czczą, że oczekuje ich raj, inny, ale bardziej kuszący niż ten obiecany przez Boga. Dlatego też w swojej
ostatniej walce z Moim Wiecznym Ojcem będzie robił wszystko, ażeby wykraść dusze i to możliwie jak najwięcej, zanim zstąpi gniew Mojego Ojca.

On, szatan, śpieszy się. Wy znajdźcie szybko inny sposób. Brońcie przed nim wasze rodziny i módlcie się tak, jak nie robiliście tego przez bardzo długi czas. Modlitwa ochroni was wszystkich.

Odnówcie teraz swoją wiarę, a wówczas, gdy na ziemi zapadną trzy dni ciemności, jako Moi wyznawcy z łatwością oświetlicie wasze domy.
Straszliwa ciemność, której żaden człowiek nie jest w stanie zgłębić, jest czarniejsza niż noc.

Niewierzący i ci, którzy wychwalają zwierzę: W tym momencie poznacie Prawdę, ponieważ nie unikniecie ciemności, która nastąpi. Powstańcie teraz Moje Dzieci i walczcie. Planujcie dla

ocalenia waszych ciał i dusz, gdyż złe czyny tych ludzi ujawniają się przed waszymi oczami.

Wasz kochający Zbawiciel Jezus Chrystus

Tłumaczył: Chrisgi

Posted in Orędzia Ostrzeżenie | Otagowane: , , , , , , | 61 Komentarzy »

NIEZAMIERZONE POUUCZENIA ZŁEGO DUCHA PODCZAS EGZORCYZMÓW

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 grudnia 2010

Podane przykłady dotyczą przypadków prawdziwego opętania Ks. Francesco Bamonte

 

Opiszę pokrótce zjawisko, które możemy nazwać „niezamierzonymi” bądź „mimowolnymi” pouczeniami demona. Podane przykłady dotyczą przypadków prawdziwego opętania. Niektóre z tych wypowiedzi powtarzają się dość często i w sposób bezpośredni lub pośredni potwierdzają prawdy wiary chrześcijańskiej. Na przykład, demon potwierdza jednoznacznie, że jego główna działalność wśród ludzi to nie tyle opętanie, lecz kuszenie.

Kiedyś, podczas egzorcyzmu, kiedy wypowiedziane zostały słowa Rytuału Rzymskiego „malorum radix, fomes vitiorum, seductor hominum, proditor gentium” (korzeniu zła, zwodzicielu ludzi, zarzewie cierpień”) – podsumował swe działanie w sposób bardzo kategoryczny: „naszym obowiązkiem jest kusić. Zawsze, każdego bez wyjątku, wszędzie i bez względu na wszystko. Ktoś zawsze wpadnie w nasze sidła. Niektórzy wpadną na zawsze!”

Podczas innego egzorcyzmu stwierdził, mówiąc o Bogu: „On chce, żeby dusze były wolne i święte, ja chcę, żeby były zniewolone”. Jeśli chodzi o potęgę modlitwy, kiedy padły słowa „Sanctus, Sanctus, Sanctus, Dominus Deus Sabaoth” (Święty, Święty, Święty, Pan Bóg Zastępów) z

 

drugiego egzorcyzmu Rytuału Rzymskiego, powiedział: „Gdybyście padli przed nim (BOGIEM) na kolana i wielbili go, tak jak to czynią aniołowie, nie mielibyśmy nad wami takiej władzy. Sami nam ją dajecie”.

Pewnego dnia powiedział: „Moja pycha jest moją mocą i moim przekleństwem”. Bardzo często przejawia się jego pragnienie odbierania czci, tak jakby był Bogiem. Nie chce pogodzić się z tym, że jest tylko stworzeniem. Żyje złudzeniem, że sam jest Bogiem i domaga się, by ludzie oddawali mu cześć należną tylko Bogu. Zdarza się, że podczas egzorcyzmów mówi: „Oddawajcie mi cześć! Ja jestem bogiem! Klękajcie na dźwięk mego imienia! Ja jestem wszechmogący! Wzywajcie mnie!”. Kiedy padają tego typu słowa, jak sugeruje punkt 20 Normae observandae circa exorcizandos a demonio z Rytuału Rzymskiego, można odpowiedzieć cytując Pismo Święte, na przykład słowa Pana Jezusa wypowiedziane podczas kuszenia na pustyni: „Idź precz, szatanie! Jest napisane: Panu, Bogu swemu będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu będziesz służył!” Albo słowa świętego Pawła:, „Aby na Imię Jezusa zgięło się każde kolano, istot niebieskich, ziemskich i podziemnych, i aby każdy język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem, ku chwale Boga Ojca” (Flp 1,10-11). Niektórzy egzorcyści posługują się słowami modlitwy spontanicznej w rodzaju: „Tylko Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty odbiera cześć i chwałę. Nie ma innego Boga. Ukorz się przed Nim i oddaj Mu pokłon!”.

Kiedy mówi się o czci należnej jedynemu prawdziwemu Bogu, odpowiedź demona jest zawsze gwałtowna, pełna wściekłości, pychy i zarozumiałości: „Nigdy, przenigdy! To ja jestem bogiem! Rozejrzyj się dokoła, popatrz jak wszyscy idą za mną! Jak wszyscy szukają tego, co chcę im dać!”. Innym razem, kiedy powiedziałem mu: „Nie ma innego Boga! Jest tylko Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty… Mój Bóg jest także twoim Bogiem” – odparł: „moim bogiem jest władza, którą mam nad ludźmi”.

Praktycznie rzecz biorąc, wyznał, że uważa się za boga ludzi, którzy są daleko od prawdziwego Boga i żyją w grzechu.

Innym razem, kiedy egzorcysta powiedział: „Oddaj cześć twemu Bogu, który cię stworzył, pokłoń się mu!” – demon zaprotestował: „Stał się człowiekiem (mowa tutaj o Jezusie Chrystusie). Wcielenie to najbardziej obrzydliwa i upokarzająca rzecz, jaką mógł zrobić! Tylko my wiemy, jaką odrazą nas napełnił, kiedy przyjął na siebie to wasze wstrętne ludzkie ciało!”

 

Zdumiewające jest to, co zaczyna się dziać, kiedy egzorcysta powtarza modlitwę, którą anioł przekazał pastuszkom w Fatimie. Zanim Matka Boża objawiła się Franciszkowi, Hiacyncie i Łucji, mniej więcej rok przedtem, trzykrotnie ukazał się im anioł. Przychodząc do pastuszków po raz trzeci trzymał w ręku kielich, a nad nim Hostię, z której spływały krople krwi. Kielich i Hostia zostały jakby zawieszone w powietrzu, anioł zaś ukląkł pochylając się twarzą do ziemi i trzykrotnie powtórzył modlitwę: „Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu, Duchu Święty! W najgłębszej pokorze cześć Ci oddaję i ofiaruję Ci Przenajdroższe Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Jezusa Chrystusa, obecne na ołtarzach całego świata, jako wynagrodzenie za zniewagi, świętokradztwa i obojętność, którymi On jest obrażany. Przez nieskończone zasługi jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi proszę Cię o nawrócenie biednych grzeszników”. Kiedy egzorcysta zaczyna odmawiać tę modlitwę, diabeł reaguje bardzo gwałtownie. Reakcja nasila się przy słowach, „jako wynagrodzenie za zniewagi, świętokradztwa i obojętność, którymi On jest obrażany” a także przy ostatnich słowach „proszę cię o nawrócenie biednych grzeszników.

Innym typowym zachowaniem demona podczas egzorcyzmów są groźby. Wyszydza wszystko, co piękne, dobre, zdrowe, harmonijne. Grozi, że wszystkich zabije. Nie ukrywa swych zamiarów zniszczenia. „Niemało ludzi jest na naszych usługach. DAJEMY IM

2) NAJWYŻSZE STANOWISKA, SKĄD MOGĄ DOMINOWAĆ I NISZCZYĆ„. Nienawidzi zwłaszcza sakramentu małżeństwa i życia rodzinnego. Gwałtownie reaguje podczas błogosławieństwa małżonków lub w chwili, gdy małżonkowie odnawiają obietnice małżeńskie. Kiedyś zdradził swą nienawiść do rodziny mniej więcej takimi słowami: „Nadal nie jestem zadowolony z tego, jak się ubierają kobiety. Muszą być coraz bardziej rozebrane, żeby seks był coraz ważniejszy. Wtedy będę mógł niszczyć więcej rodzin!”. Innym razem określił organy płciowe używając metafory „centrum świata” (środek świata).

Wściekłe reakcje zdarzają się także w sytuacji, gdy egzorcysta błogosławi narzeczonych, którzy postanawiają przeżywać swe narzeczeństwo w czystości. Ich wybór nazywa świństwem.

Uderzająca jest czysta nienawiść, jaka przejawia się w jego satysfakcji, kiedy dzieje się coś złego. Kiedyś powiedział do egzorcysty: „Weź tę obrzydliwą Apokalipsę. Tam jest napisane o niewieście, która rodzi. A ja zawsze próbuję pożerać te Jej dzieci. Wiesz jak?”

 

I w sposób mrożący krew w żyłach, opisał zabijanie dzieci w łonie matki (aborcja) oraz przemoc seksualną i gwałty cielesne popełniane na dzieciach. Do tych odrażających opisów dodawał za każdym okrzyk:, „ale ubaw!” Tak samo Wyraził się mówiąc o młodych ludziach, którzy przez narkotyki doprowadzają się do ruiny. Innym razem, podczas egzorcyzmów, ponownie wspomniał o aborcji, zaczął się perfidnie śmiać i powiedział: „Nawet ustawowe pozwolenie od was dostałem!”.

Uderzający jest również sposób, w jaki odwraca do góry nogami całą rzeczywistość i podstawowe zasady moralne, uważając dobro za zło, a zło za dobro.( jak liberalna PO, SLD i inni popaprańcy (P.J.) Przykładowo, na widok relikwii krzyczał:, „Ale smród! Tak cuchną ci, którzy wybrali Jego!” (Te słowa odnoszą się do Jezusa Chrystusa, demon przez nienawiść i pogardę prawie nigdy nie wypowiada Jego imienia). Na widok różańca powiedział: „Ten przeklęty łańcuch z Krzyżem na końcu”. Kiedy ksiądz używał wody święconej, demon zaprotestował: Nie chcę, żeby mnie myli w tej wodzie, która śmierdzi gnojem i mnie parzy”. Na słowa „Pobłogosław Panie Boże naszego brata!” Odparował: „Niech będzie przeklęty, zabiorę go ze sobą do piekła!”. Na słowa Ewangelii: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a ja was pokrzepię” (Mt 11, 28), natychmiast odpowiedział:

Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy wesoło sobie żyjecie, przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście zepsuci i przewrotni, a ja was pokrzepię wieczną męką w jeziorze ognia”. Innym razem, kiedy egzorcysta wymawiał słowa Rytuału Rzymskiego „inimice fidei, hostis generis umani, mortis adductor” (nieprzyjacielu rodzaju ludzkiego, sprawco śmierci) diabeł taką oto metaforą wyraził nieodpartą chęć czynienia zła dla samego zła: „Tego dnia, kiedy odeszliśmy od Niego (wielka bitwa na niebie – walka woli i rozumu), powiedzieliśmy Mu: moc grzechu będzie naszym ołtarzem, na którym będziemy składać w ofierze dusze twych przeklętych dzieci. Po tym ołtarzu będzie spływać krew twoich przeklętych dzieci. Istnieje bóg dla tych, którzy nienawidzą i to właśnie on jest moim bogiem”.

W wyzwiskach, które wykrzykuje, widać również, że demon nieustannie próbuje skłócić ludzi i podżega jednych przeciwko drugim. Lubi podkreślać, że podoba mu się nienawiść pomiędzy ludźmi. Łaknie ludzkiej złości i przewrotności, ponieważ, jak sam wielokrotnie wyznał: „to jest pokarm, który mnie pokrzepia i dodaje mi sił”.   „My szatani chcemy niezgody, chcemy nienawiści i wojny. Nie ważne gdzie i z jakiego powodu”. „Wiesz ilu naszych „potępieńców” krąży po świecie?”


Innym razem, w momencie, w którym Rytuał Rzymski przewiduje zadawanie pytań demonowi, na pytanie jak się nazywa, odpowiedział, że nazywa się Sahaar i przychodzi z pustymi. Kazano mu wrócić na pustynię, skąd przyszedł. Wtedy egzorcysta usłyszał w odpowiedzi: „Ja noszę pustynię przy sobie!”. [Te słowa można przetłumaczyć także: Przynoszę pustynię ze sobą]. Podczas kolejnych egzorcyzmów stało się jasne, że chciał w ten sposób wyrazić swe dążenie do wzniecania nienawiści, z której rodzi się oschłość, rozpacz i śmierć w relacjach ludzkich. A także pokazać, że cieszy go bezpłodność i pustka – zarówno fizyczna jak i duchowa. W niektórych przypadkach jego wypowiedzi bywają dowcipne, pół żartem pół serio, jak na przykład sytuacja, kiedy egzorcysta usłyszał pod swoim adresem: „Każdy klecha (ksiądz) przynosi nam pecha, zwłaszcza, taki, który robi, co do niego należy. Bo przez takiego nic nam się nie udaje!”.

Szczególną nadzieją napawa Maryjne doświadczenie płynące z egzorcyzmów. Kiedy mówi się o Matce Bożej, demony reagują atakami furii i szału. Nienawidzą Matki Bożej, nigdy nie odważą się wypowiedzieć Jej imienia. Mówią „ona”, albo „tamta”. Pada cały stek najgorszych bluźnierstw pod adresem Matki Bożej. Uskarżają się, że niszczy ich plany. Demon reaguje gwałtownie na wspomnienie Niepokalanego Serca Maryi. Wykrzykuje, „że ten… taki nie taki (i tu mówi o papieżu Janie Pawle II słowami, których nie da się powtórzyć) poświęcił świat temu Niepokalanemu Sercu i że ten akt pokrzyżował piekłu pewne plany na skalę światową”.

Jeśli chodzi o Różaniec Święty, kiedyś założono koronkę Różańca na szyję osoby egzorcyzmowanej. Demon zaczął krzyczeć: „przygniata mnie, jaki to nieznośny ciężar! Zabierzcie ten łańcuch z Krzyżem na końcu!”. Egzorcysta powiedział: „Od dziś nasza siostra będzie codziennie odmawiała Różaniec”. A diabeł natychmiast odparł: „I co z tego? I tak jest was niewielu! To nic nie znaczy, w porównaniu z całym światem! (mówił o osobach odmawiających Różaniec) W to mi graj! Przeszkadza mi, kiedy ją wzywacie, to mi przypomina jego życie” (ma na myśli życie Pana Jezusa, które rozważamy w Różańcu). Innym razem egzorcysta wyjął z


kieszeni koronkę różańca. Demon natychmiast zaczął krzyczeć: „zabierz ten łańcuch, zabierz ten łańcuch!”. „Jaki łańcuch?” „Ten z krzyżem na końcu. Ona nas biczuje tym swoim łańcuchem!”. Z pewnością chodzi tu o swoistą metaforę, jednak pozwala ona zrozumieć, i to w sposób bardzo konkretny, jak wielka jest moc Różańca i jak bardzo demon się go lęka.

Innym razem, ku wielkiemu zaskoczeniu egzorcysty, kiedy podczas modlitwy odczytywane były wezwania do Matki Bożej, demon zaczął krzyczeć „Tylko Ona jest wszędzie. Ona mnie zabija. Zawsze mnie zabijała. Wszystko przewraca do góry nogami. Ten jej przeklęty płaszcz mnie dusi, za każdym razem. Żaden z nas tego nie wytrzyma”. Wtedy egzorcysta zawołał: „Dziękuję Ci Matko, dziękuję Twemu Niepokalanemu Sercu!” Demon odpowiedział: „Zostaw to Serce w spokoju. Przebiliśmy je mieczem – a ono nie umarło. Ukrzyżowaliśmy Jej Syna, a ona nie umarła, dostała więcej dzieci!” Podczas innego egzorcyzmu, kiedy egzorcysta oddawał cześć Niepokalanemu Sercu Maryi, demon powiedział: „Jej Serce sprawia nam ból. Im bardziej przebijaliśmy to Serce, tym mocniej biło. Im bardziej miażdżyliśmy to Serce, tym 3) bardziej Ona miażdżyła nas. Im bardziej cierpiała, tym bardziej cierpieliśmy i my. Chcieliśmy zrobić jej na złość, a Ona zabijała nas swoim płaczem. Jej łzy są ogniem, który nas zabija”. Innym razem ten sam egzorcysta wzywał wstawiennictwa Niepokalanego Serca Maryi, a demon zaczął mówić o kolcach, które tkwią w tym Sercu (są one symbolem grzechów ludzkości) oraz o ludziach, którzy chcą ofiarować Maryi swe zadośćuczynienie. Powiedział wtedy: „Ludzie pomogli mi wbić w to Serce mnóstwo kolców, tysiące miliardów. Sami żeście mi pomogli wbić te wszystkie kolce. Właśnie wy! Ale im więcej kolców, tym większą ma siłę! Im więcej krwi, tym więcej mocy! Im więcej cierpienia, tym więcej chwały!

Wasze grzechy zamieniły się w chwałę, bo wiele dusz poświęciło się Jej, żeby zadośćuczynić za zniewagi. Każda dusza, która jej się poświęca wyciąga kolec z Jej serca. A każdy taki wyciągnięty kolec jest jak ognisty pal, który przebija nasz mózg. My ich bijemy, pokonujemy ich, palimy, drapiemy, rozszarpujemy ich na kawały, a oni padają na kolana i się modlą. My im ubliżamy, szkalujemy ich, znieważamy – a oni padają na kolana i się modlą. Ta tortura nigdy się nie skończy! Ta tortura nigdy się nie skończy! Jest ich za dużo! Za dużo! Tylu głupców się Jej poświęca. Tylko na to czekają, żeby umrzeć dla tej… i dla jej Syna!”

 

Podczas innego egzorcyzmu, demon chełpił się, że zadał cierpienie niewinnym ludziom. Egzorcysta zaczął modlić się tymi słowami: „Panie Jezu Chryste, wydawało się, że zostałeś pokonany na Krzyżu – wydawało się, że moce ciemności zwyciężyły, a w rzeczywistości Ty odniosłeś decydujące zwycięstwo”. Diabeł odparł: „To wszystko przez Nią! (mówił tutaj o Matce Bożej) Wszystko z winy Jego Matki! Uczyłem tę idiotkę (mówił o osobie dręczonej) nienawiści do Niej, a Tamta i tak wygrała. Ona (tzn. Matka Boża) nieustannie się modli. Nawet przez chwilę nie siedzi cicho. I ciągle nas biczuje tymi swymi modlitwami”. Z pewnością znaczy to, że Maryja wstawiała się u Boga za tą dręczoną osobą. Chodzi także o to, że ta kobieta coraz bardziej kochała Maryję.

Podczas innego egzorcyzmu demon powiedział: „Za każdym razem, kiedy schodzi tu na ziemię, pogrążamy się coraz niżej. Każda Jej łza to dziura w naszej skórze. Każde Jej spojrzenie szarpie nasz mózg na kawałki. Każdy Jej krok to nasz koniec. Usiłujemy Ją powstrzymać, ale nie możemy, bo Ona jest silniejsza on nas. Zły nie ma nad Nią żadnej władzy”.

Innym razem miał miejsce szczególnie wstrząsający epizod. Pewnego dnia, zwracając się w stronę wizerunku Matki Bożej znajdującego się w pomieszczeniu, gdzie sprawowany był egzorcyzm, demon zaczął krzyczeć:, „Czemu wszystko ofiarowałaś temu? Dlaczegoooooo! Po cooooooo!” Egzorcysta zapytał:, „Co ofiarowała?” A demon odrzekł: „Pod Krzyżem Tamtego! Ona cierpiała!” Niewątpliwie odnosi się to ofiary cierpienia, którą Maryja złożyła Ojcu Przedwiecznemu w imieniu własnym i w imieniu Syna podczas ukrzyżowania. Wtedy egzorcysta powiedział: „Pamiętaj, że Maryja, u stóp Krzyża, ofiarowała Bogu Ojcu Jezusa i siebie samą wraz z Nim. Za nas ofiarowała to cierpienie, ponieważ jesteśmy Jej dziećmi”. W tym momencie zaczęły się wrzaski nie do opisania. Nie mogąc znieść siły płynącej z ofiary Chrystusa i Maryi złożonej na Kalwarii, powiedział: „Dosyć! Dosyć tego! Nie przypominaj mi tego! Basta! Pali mnie to żywym ogniem!”.

W Wielki Piątek 2006 roku, kiedy egzorcysta odczytywał fragment Ewangelii Świętego Jana, przy słowach, które Pan Jezus skierował do Maryi i świętego Jana: „Niewiasto, oto syn Twój”; „Oto Matka twoja!”, demon nie wytrzymał i powiedział: „W jednej chwili umiłowała wszystkie swe dzieci. Przez wszystkie pokolenia. I znowu powiedziała „tak”. Aniołowi powiedziała „tak”, a pod krzyżem znowu powiedzia” tak” swemu Synowi. Po to, żebyście stali się Jej dziećmi”. Egzorcysta zrozumiał, że demon wbrew swojej woli musiał wyznać coś

 

czego nigdy nie chciałby powiedzieć. Czytał dalej: „Od tej chwili uczeń wziął Ją do siebie”. Diabeł, okazując wielką odrazę, która przejawiała się w tonie głosu i w całej postawie, dodał: „Czyste dusze przyjmują do serca Matkę Boga. Wasze ciało i wasz duch to dom Pański i do tego domu Ją przyjmujecie. Wszystkie dzieci Boże powinny wziąć Maryję do siebie. Tego was uczyła swoim życiem.

W Maryi macie wielką pomoc, powinniście częściej z niej korzystać. Módlcie się, módlcie się do niej więcej. Weźcie ją do siebie. Ona towarzyszy każdemu z was”. Egzorcysta, wiedząc, że Wielki Piątek jest dniem szczególnej łaski przypomniał wtedy ofiarę Pana Jezusa na Krzyżu poniesioną z miłości do nas, Jego rany, Jego krew i cierpienie, jego upokorzenie i ofiarę złożoną Bogu Ojcu, łzy i cierpienie Maryi u stóp krzyża i ofiarę, którą złożyła Bogu Ojcu łącząc się z ofiarą Syna. Kiedy modlił się wspominając te wielkie wydarzenia, demon stwierdził, ku wielkiemu zdumieniu egzorcysty: „My demony też staliśmy pod krzyżem. Podburzaliśmy niektórych przeciwko Niemu. Żeby Mu ubliżali, żeby go obrażali, żeby rzucali Mu wyzwania. Innych kusiliśmy wzbudzając w nich wątpliwości. Wmawialiśmy im, że to nie może być prawdziwy Mesjasz. Niektórzy poszli tam, żeby zobaczyć jakiś cud i przekonać się na własne oczy, że to On jest Mesjaszem. Co za durnie! Przepędziliśmy stamtąd mnóstwo ludzi. Przestali w niego wierzyć, przerazili się widząc jak umiera. Zostało paru niedobitków. Oni z kolei doszli do przekonania, kiedy już umarł, że to wszystko nieprawda. Bo skoro umarł, to już po wszystkim. Nic się już nie da zrobić. Kiedy zdejmowali ciało krzyża, kusiliśmy nawet Jana. Wmawialiśmy mu: „Zobacz, jak skończył ten wasz Mesjasz! Zobacz, jak skończył ten twój Mesjasz!”. Kusiliśmy nawet jego Matkę. Miała rozdarte serce. Ale jednocześnie w tym sercu panował nieopisany pokój. Wszystkim przebaczała. Kochała i cierpiała.

Jej przebaczenie było całkowite. Jej miłość była całkowita. Jej ofiara była całkowita. I to nas pokonałoooooo! Bezskutecznie podkopywaliśmy Jej wiarę. Ona nie przestawała się modlić. Tylko ona Jedna wierzyła w Zmartwychwstanie. Jej serce już wszystko wiedziało. I tamtego dnia o świcie, w dzień po szabacie, On przyszedł najpierw do Niej. Nie wiemy, co do siebie mówili. Widzieliśmy ich. Widzieliśmy tylko, że się cieszy i mnoży swoje zwycięstwa.

 

Spotkanie promieniowało pokojem i nieskończoną miłością. Ale nie mogliśmy nic usłyszeć. Ich rozmowa była poza naszym zasięgiem. A potem zobaczyliśmy Magdalenę idącą do grobu”. Innym razem, kiedy podczas sprawowania swej posługi egzorcysta powiedział, że odprawi Mszę Świętą w intencji tej osoby, demon nie miał już sił, żeby zareagować, zbliżał się moment uwolnienia. Ale powiedział: „Nie mam pojęcia, co mu strzeliło do głowy. Skąd mu to przyszło, żeby się za was poświęcić. Za was, którzy nie jesteście niczym więcej, tylko cuchnącymi śmieciami i kupą gnoju. Jak on to zrobił! Jak On mógł! Poświęcić się za takie marne, paskudne, nic nie warte kreatury, które nic nie rozumieją. Nie wiecie jak bardzo On was kochał i jak was kocha, bo Go bez przerwy obrażacie. Jemu Msza jest niepotrzebna. On ma wszystko. Tylko dla was ją wymyślił. Tylko dla was. Żeby was do Siebie zbliżyć. Żebyście mogli Go mieć na co dzień. A wy, głupcy, plujecie na to. A wy nie przyjmujecie tego. Wy, którzy naprawdę moglibyście być tacy jak 4) On. On chce was mieć przy sobie (te słowa demon wypowiedział z wielkim trudem). I każdego dnia daje wam to Swoje Ciało i Krew. Dla nas to coś obrzydliwego, ale dla was to wszystko. To jedyny środek zbawienia, żebyście nie poszli na zatracenie, tak jak my. A do was to nie trafia! Jak można nie zrozumieć? A wy nie rozumiecie. On tam jest i mówi do was: „Oto jestem! Weźcie mnie do siebie! Pójdźcie za mną”. Do mnie powiedział: „Vade retro” (Idź precz!) A do was mówi: „Oto jestem, przyjdźcie do Mnie”.

Innym razem, podczas gwałtownej walki, egzorcysta zrozumiał, że demon nie chce powtórzyć czegoś, co Chrystus rozkazał mu powiedzieć. W pewnym momencie, zupełnie pokonany mocą Bożą, krzyknął: „On mi kazał powiedzieć: nie lękajcie się, wyjdźcie na spotkanie waszego Boga. Zostawcie wszystko, co was wiąże ze złem. Wypełnijcie swoje życie Bogiem. Niech w waszym miejscu będzie miejsce tylko dla Jezusa Chrystusa. Idźcie za nim w radości i w cierpieniu. Uwielbiajcie Go zawsze. On jest waszym zbawieniem”. A potem demon zaczął przeraźliwie wyć. Ks. Francesco Bamonte

TO, CO PODOBA SIĘ LUCYFEROWI

(z niektórych egzorcyzmów)

 

1. Komunia święta udzielana na rękę – dzięki temu mogę podeptać waszego Boga, którego ja zabiłem; i mogę celebrować moje msze (czarne msze) z moimi kapłanami, których Jemu wydarłem…

2. Skąpe stroje, na które łowię mężczyzn i kobiety, i zapełniam nimi moje królestwo (śmiech długi…niezwykle szyderczy), ale jestem zadowolony… co za radość

 

3. Telewizja… ach telewizja… jest moim aparatem, to ja ją wymyśliłem… aby zniszczyć poszczególne dusze i całe rodziny… rozdzielam je, rozpraszam moimi programami, przebiegłymi i przenikającymi do głębi… ach telewizja jest ośrodkiem przyciągania, gdzie przyciągam też wielu księży, zakonników i sióstr, zwłaszcza w godzinach po północy i już nie pozwalam im modlić się: ha…ha…ha… w jednym momencie pokazuję się na całym świecie… słuchają mnie i oglądają wszyscy… dość dobrze pomagają mi moi wierni słudzy, magowie, czarownice, wróżbici z kart i

rąk, astrologowie… ha…ha…ha!

4. Dyskoteki…. wspaniałe… są to moje pałace ze złota, gdzie przyciągam najlepsze nadzieje społeczeństwa, które czynię moimi,

Fot. Lucyfera i jego dary (alkohol, narkotyki i seks…) niszcząc ich dusze i ciała… tysiące ich unoszę ze sobą przez alkohol, narkotyki i seks…, ach, nieustanne żniwo… ja jestem prawdziwym królem świata, a nie wasz Bóg, którego ukrzyżowałem.

5. Rozwody… separacje małżonków, są wymyślone przez mnie; odzyskuje dzięki nim moją własność… jest to jedno z moich najbardziej inteligentnych odkryć… niszczę w ten sposób rodzinę, społeczeństwo, gdzie jestem adorowany, jako król świata… Seks, seks..

 

nie słuchajcie tego człowieka przybitego do krzyża, który wam nic nie daje… tylko ja wam dam prawdziwą przyjemność wraz z wolnym seksem… moje królestwo to nade wszystko przyjemność seksualna, przez którą króluję na ziemi.

6. Aborcja… zabijanie niewiniątek…! To moje najpiękniejsze i najprzyjemniejsze odkrycie! Zabijanie niewinnych zamiast winnych i zabójców z mafii! Zniszczę ludzkość i w ten sposób skończą, zanim się urodzą adoratorzy fałszywego Boga.

7. Narkotyki…. to najsmaczniejszy pokarm, jaki daję młodym, aby zrobić z nich głupców… i w ten sposób robię z nimi, co mi się podoba… złodziei, morderców, rozpustników… okrutnych jak ja… panów tego świata… moje sługi.

TO, CO NIE PODOBA SIĘ LUCYFEROWI (z niektórych egzorcyzmów)

1. Spowiedź… co za głupi wynalazek Ależ mnie ona boli, jakie mi sprawia katusze… Krew tego waszego fałszywego Boga… jakże mnie miażdży… niszczy mnie… obmywa wasze dusze i zmusza mnie do ucieczki… (straszliwe wybuchy płaczu)… Ta Krew, ta Krew… jest moją najokrutniejszą karą…

2. Posiłek, (Msza sw.) gdzie spożywacie Ciało i Krew tego Ukrzyżowanego, którego ja zabiłem… To tutaj jestem rozbrajany…już nie mam sił do walki… ci, którzy spożywają to Ciało i piją tę Krew, stają się silni przeciwko mnie, stają się nie do pokonania przez moje przebiegłe zasadzki i pokusy, zdają się zupełnie inni, mają jakby szczególne światło i niezwykle bystry umysł… szybko mi się wymykają… oddalają ode mnie, wyrzucają mnie jak psa… co za smutek…, co za ból mieć do czynienia z takimi kanibalami! (wybuchy płaczu!)… Ja ich jednak okrutnie prześladuję… a tylu idzie jeść tę Hostię, będąc w grzechu! Ależ jestem zadowolony… co za radość… nienawidzą swego Boga i go jedzą… ha…ha! Moje zwycięstwo… zwycięstwo… hura… hura!…

3. Jakże niedorzeczni są ci, którzy tracą wiele godzin dniem i nocą na kolanach, aby adorować ten kawałek chleba ukrytego w pudle na ołtarzu tego fałszywego Boga! (jest to godzina adoracji). Jakże mnie denerwują te osoby! Ileż czynów świętokradczych

 

zbieram bez przerwy: jest to moje nieustanne zwycięstwo… A ile cierpienia… ile złości przez te nierozumne adoracje…!

4. Nienawidzę Różańca… ten zniszczony wstrętny sprzęt tej Kobiety tam, jest dla mnie jak młotek, który rozbija mi głowę… Jest wymysłem fałszywych chrześcijan, którzy nie są mi posłuszni, przez co idą za tym babskiem! Są fałszywi, fałszywi… zamiast słuchać mnie, który panuję nad całym światem, ci fałszywi chrześcijanie idą modlić się do tej Kobiety, mojej największej nieprzyjaciółki, z tym sprzętem… ach, ileż bólu mi zadają… (wybuch płaczu)…

5. Największym złem dla mnie w tym czasie są nieustanne obecności (objawienia) tej baby… w całym świecie… we wszystkich narodach objawia się i mnie prześladuje, wydzierając mi z rąk tak wiele dusz..tysiące.. tysiące… ach, ileż bólu mi zadają… (wybuch płaczu)…

6. Jednak tym, co mnie niszczy najbardziej, to ośle posłuszeństwo temu człowiekowi ubranemu na biało (Papieżowi), który rozkazuje w imieniu tego fałszywego odkupiciela i fałszywego waszego zbawiciela... jakie osły… owce… tchórze…! Być posłusznym człowiekowi, który kocha Kobietę, która mnie prześladuje od zawsze… jaki wstyd… to niszczy moje królestwo... Ja zwyciężę, ja zwyciężę… (śmiech). Przyprawię go o śmierć, doprowadzę do jego zabójstwa… sprawię, że będzie miał brzydki koniec… jest ohydny dla moich zwolenników, ten Polak (Jan Paweł II), który kocha tę Kobietę… który rozpowszechnia Różaniec tej podłej Kobiety, jako swoją ulubioną modlitwę… co za nikczemnik… osioł… miażdży mnie… miażdży mnie…! (wybuchy szlochu!) ”

Czytelniku pamiętaj!…Lista powyżej jest przerażająca. Warto ją przemyśleć. Zasługuje na to, by być rachunkiem sumienia dla nas wszystkich. Ale przede wszystkim zasługuje na gorliwą modlitwę, pokutę, a także często praktykę sakramentalnej spowiedzi, gdzie Krew Jezusa Chrystusa oczyszcza nas i daje bardzo mocną tarczę do pokonania naszego nieprzyjaciela. Zwycięzcami – mówi nam Apokalipsa – są ci, którzy „oczyścili swe dusze w Krwi Baranka…” zwyciężyli smoka starodawnego w Najdroższej Krwi Zbawiciela i Odkupiciela.

JAK SZATAN OCENIA CZŁOWIEKA?

 

Relacja ta jest sporządzona przez znanego jezuitę, o. Oomenico Mondrone, który bezpośrednio doświadczył spotkania ze złym duchem podczas rytualnego wykonywania egzorcyzmów.

Myślę, że wnikliwe przeczytanie tego tekstu pomoże tobie Czytelniku w codziennym opieraniu się szatanowi i będzie cię napawać obrzydzeniem do jego ohydnej i wstrętnej postaci…

NIGDY NIE ZDOŁASZ ZROZUMIEĆ – MÓWI SZATANjak bardzo nienawidzę was, ludzi. Jak bardzo jesteście wstrętni? Chlubicie się najwyższą godnością wśród zwierząt, a jesteście z nich najohydniejsi. Wasze istnienie budzi we mnie wstręt. Uważam was za coś gorszego od waszych świń. Sądzicie, że jesteście inteligentni, a okazujecie się bardzo głupi. Wystarczyłoby zobaczyć, co wam podsuwam przez wielu „naukowców”, którzy są na mojej służbie, i co daję wam w formie napuszonych, uczonych bredni.

Pomyśl o tym, czym poję i karmię przez moją prasę! Wy mielibyście być Jego najszlachetniejszym stworzeniem? Wystarczy parę świństw, aby was kupić. Zaraz poddajecie się pokusom mych posłańców. Przywiązujecie wielką wagę do waszej wolności, a pozwalacie się schwytać w moją niewolę. Och, jakie kpiny mogę sobie z was stroić w imię tej waszej wolności. Okazujecie wstręt wobec tego, co jest brudne, a tymczasem jesteście zupełnie, ulegli waszym namiętnościom, tarzacie się w waszych obrzydliwościach, jak świnie w błocie… Dla kobiety, czy dla garści złota jesteście gotowi pozarzynać się, co jest cudowne. Wiele zyskał Ten – tam, że przelał krew, aby was odkupić? Odkupić was, od czego, od grzechu? Przecież nurzacie się w nim tak, że omal nie utoniecie! A co dopiero mówić, gdy wywołam wśród was ducha zazdrości, oszczerstw, nienawiści, rywalizacji, zemsty.  Innym razem szatan wyznaje: Maryja jest tą, która wprowadza ogromne zamieszanie w moich planach. Jest niszczycielką mojego królestwa. Nie pozwala odnieść mi zwycięstwa i już przygotowuje mi klęskę? Ciągle plącze mi się pod nogami, wciąż przeszkadzając mi, przecinając mi drogę, podpuszczając swoich fanatyków do odbierania mi dusz. Tam, gdzie sięgają moje głośne podboje.

 

Z FORUM INTERNETOWEGO Autor: MAKO: 21:26, 03.08.2008

Powiem wam szczerze coś o opętaniu, którego sam jego doświadczyłem. Na szczęście jednorazowo i przez niedługi czas. Nie lubię pisać nawet mówić o tym, ale napiszę dla was abyście i wy potrafili się uchronić przed szatanem. To było wieczorem w Wielki Piątek tego roku, tuż po Liturgii. Najpierw ogarnął mnie wielki smutek wręcz przerażenie strach. A później przyszedł on (szatan), nie spodziewałem się tego. Mówił do mnie moim własnym głosem. Bardzo złe rzeczy mówił i chciał takiego wielkiego zła, nawet chciał mnie udusić, gdy zacząłem wołać do Boga (nie wiem jak to się stało, ale straciłem panowanie nad ręką, która zaczęła mnie dusić). To był chyba wielki cud, bo gdy zacząłem się modlić do Boga, ręka szatana mnie puściła, smutek odszedł a ja wręcz wpadłem w wielką radość. Dlaczego doszło do tego niecodziennego spotkania? Domyślać mogę się tylko, że było to skutkiem mojego zawołania. Można powiedzieć, że w mojej modlitwie zwróciłem się z wołaniem do szatana, aby nawrócił się wrócił do Boga, bo to jego ostatnia szansa przed końcem świata. Przyszedł do mnie, ale ja nie wygrałem tej walki, gdyby nie dobry Bóg przegrałbym to starcie. Od tamtego czasu pogłębiłem swoją wiarę. Lecz niedawno spotkanie by się powtórzyło, gdyby nie to, że poznałem się na przeciwniku i modlitwę do Boga Ojca na czas rozpocząłem i tym sposobem wyszedłem cało

Autor: ANGELA_020: 22:10, 19.10.2008

To nie jest na pewno przyjemna sprawa sama to przechodzę od czasu, kiedy wywoływałam szatana. To miała być tylko fajna hallowenowa zabawa. Potem zaczęły się koszmary strach przed kościołem dziwne sytuacje depresje budzenia o 3 w nocy, kiedy to ktoś kładł się na mnie i mocno masował; takie silne męskie dłonie. Nie mogę wówczas nic powiedzieć ani się ruszyć. Czasami już czuję, że to się stanie wtedy nie ryzykuję wybieram spanie z mamą przy niej nigdy nic mnie się nie stało. Chyba, że wybuchy agresji i chęć zemsty wręcz nienawiść do pewnych osób (a muszę stwierdzić, że nigdy nikogo nienawidziłam mogłam po prostu stwierdzić, że ktoś dla mnie nie istnieje) to dość przerażające. Niedawno późnym wieczorem przechodziłam z koleżanką wokoło kościoła, nie wiem, czemu ale poprosiłam ją by podeszła ze mną do drzwi, bo sama się bałam i podeszła. Przez całą drogę do domu nie mogłam złapać tchu czułam się tak jakby coś mnie dusiło. Albo stałam na przystanku i podszedł facet nie mogłam oderwać od niego oczu a on patrzył na mnie i chyba liczył i coś mówił a ja nie mogłam nic zrobić, wtedy podeszła na przystanek kobieta, a facet jak gdyby nigdy nic odwrócił się i poszedł. Albo ostatnio, koleżanka zrobiła 6) mi zdjęcie i nie wiedzieć, czemu bo byłam sama a ręce miałam pod sobą. Na zdjęciu ewidentnie widać dwie ogromne męskie dłonie na mojej twarzy. Jak pokazuję to zdjęcie znajomym to są przerażeni i mówią, że to wygląda tak jakby ktoś próbował mnie udusić? Na razie pracuję nad tym żeby wybrać się do spowiedzi; jak na razie nie mam jeszcze na tyle odwagi. Proszę was drodzy czytelnicy trzymajcie za mnie kciuki (albo kciuki albo modlitwa P.J.) i módlcie się za mnie do Boga by udało mi się uwolnić od tego czegoś.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica!

KUSZENIE

Idź precz szatanie, I nie wracaj więcej.

Niech się wola – Boża stanie,

Pragnę najgoręcej. Poddać woli Bożej,

Słuchać tylko Pana. Nie ulegać wpływom,

Czarta i szatana. Co niepokój i zwątpienie,

W Duszy ludzkiej sieje. Radość życia niszczy, Niweczy nadzieję.

Ty niepewność i obawę, W głębi serca rodzisz. A Dusze wątpiące,

Na zatracenie wodzisz.

 

Św. Ojciec Pio-człowiek najbardziej dręczony za życia przez szatanów.

Św. Ojciec Pio-człowiek najbardziej dręczony za życia przez szatanów.

Co czynić? – Ci powie.

Nie kuś mnie słabego,

Nie zawracaj w głowie.

Chcę być sługą tylko,

Boga Najwyższego.

A z tobą zły duchu,

Nie mieć nic wspólnego.

Do Boga mojego,

Mam prośbę wielką.

Bądź mi fundamentem,

W życiu nośną belką.

Daj Wiarę silniejszą,

Mój Boże Jedyny.

Bym zawsze Ci ufał,

Oraz chwalił Twe czyny.

Wbrew wszelkiej nadziei,

Miał zawsze nadzieję,

A wola Twa Panie

Niech się zawsze dzieje

Niech się zawsze dzieje,  Na ziemi i w Niebie. Zbaw Duszę mą Jezu,

POKORNIE PROSZĘ JA CIEBIE!

KTO NIE MA WIARY, ULEGA ZABOBONOM

Z ks. Gabrielem Amorthem, rzymskim egzorcystą, rozmawiają o. Piotr Kwiatek OFMCap i dr Anna Pecoraro
A.P.: Czy zgadza się Ksiądz ze stwierdzeniem, że obecnie mamy do czynienia ze szczególnie nasilonym działaniem złego ducha?
– Tak, oczywiście, że zgadzam się z tą opinią. Można śmiało powiedzieć, że czasy współczesne są nabrzmiałe obecnością złego ducha. Jesteśmy świadkami powstawania i działania licznych sekt satanistycznych, stają się modne seanse spirytystyczne, jest bardzo wielu ludzi zajmujących się wróżbiarstwem czy wprost okultyzmem. A z drugiej strony należy wiedzieć, że w diecezjach wciąż brakuje lub w ogóle nie ma księży egzorcystów.
o. P.K.: W Piśmie Świętym diabeł jest definiowany jako „ojciec kłamstwa” (J 8, 44). Jedno z jego wielkich dzieł to przekonanie człowieka, że tak naprawdę to on nie istnieje, że jest tylko wytworem ludzkiej fantazji itd. Jakimi innymi metodami demon lubi się posługiwać w celu niszczenia człowieka?
– Rzeczywiście, diabeł to „wyjątkowy manipulator”. Jego sposób działania polega na podsycaniu wątpliwości, które – gdy nie zostaną uczciwie zauważone i rozważone – prowadzą do kryzysu wiary.
Popatrzmy na kraje o długiej tradycji katolickiej, takie jak: Włochy, Francja czy Hiszpania. Wiara została tam zdefiniowana jako „prywatna sprawa”. Podobnie w Polsce (ksiądz zna te sytuacje znacznie lepiej niż ja) po upadku komunizmu moralność wcale nie wzrosła, a wręcz przeciwnie – osłabła. Spójrzmy na procenty dokonywanych aborcji w krajach „katolickich”, ilość osób uzależnionych od narkotyków, alkoholu czy seksu. Są to sfery naszego życia, w które wchodzi demon. I możemy widzieć skutki tej obecności: hołdowanie przyjemności, uzależnienia, relatywizm… Kto nie ma wiary, często ulega przesądom, zabobonom, ufa wróżbom. Kto nie ma wiary, nie wierzy w życie wieczne i sprawy duchowe. Tutaj, we Włoszech, ale sądzę, że w Polsce również, często można usłyszeć: „jestem chrześcijaninem, ale niepraktykującym”, co właściwie należałoby rozumieć: „jestem chrześcijaninem, ale żyję jak poganin”.
A.P.: Czy zauważa Ksiądz jeszcze inne przestrzenie i strategie działania zła we współczesnym świecie?
– O tak, na przykład spójrzmy na życie polityczne. Znajdujemy się w bardzo poważnej i niebezpiecznej sytuacji. Dziś broń atomowa jest w posiadaniu wielu ludzi, podczas gdy świat i organizacje międzynarodowe nie mają nad tym żadnej kontroli. Tak więc owe kraje są w stanie zniszczyć ludzkość. Po zamachu z 11 września 2001 r. w Nowym Jorku wszyscy zrozumieliśmy, że także grupy terrorystyczne są wyposażone w tego rodzaju broń. Dziś znajdujemy się w sytuacji bardzo ekstremalnej, jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Może właśnie dlatego Matka Boża kontynuuje swoje objawienia na całym świecie, aby przypomnieć o prawdziwym bezpiecznym domu, który na nas czeka.
o. P.K.: Bywa, że osoby pukające do drzwi Księdza, prosząc o kontakt z egzorcystą, mają zwyczajne problemy psychiczne (natręctwa myślowe, zaburzenia lękowe…). Bywa również odwrotnie, że osoba z symptomami działania złego ducha szuka pomocy wyłącznie na drodze medycznej, więc idzie do psychiatry. Jak rozróżnić, co komu jest potrzebne?
– W człowieku istnieją dwa wymiary: duchowy i psychiczny, są to dwie różne sfery. To, czym zajmują się egzorcyści, to: opętania, dręczenia i napady, czyli to, co jest wynikiem bezpośredniego działania złego ducha. Czymś innym zajmuje się psychiatra. Owszem, bywają sytuacje, kiedy potrzebna jest współpraca między egzorcystą i lekarzem. Dzieje się to szczególnie wtedy, gdy ktoś ma problemy zdrowotne (psychiczne) wymagające leczenia medycznego oraz jest pod wpływem działania złego ducha. Warto jednak nadmienić, że egzorcysta pozostaje na swoim terenie, czyli nie diagnozuje osoby chorej psychicznie, mówiąc jej na przykład, że ma schizofrenię. Tak sformułowana opinia jest diagnozą medyczną i tylko lekarz może ją postawić. Podobnie psychiatra nie może powiedzieć swojemu pacjentowi, że jest opętany przez demona, ponieważ przestrzeń duchowa nie jest jego terenem diagnostycznym. On jako lekarz może jedynie wykluczyć zaburzenia typu psychicznego. Tak więc ważne jest, aby egzorcysta i psychiatra, każdy z nich pozostawał na swoim terenie kompetencji i uznawał limity własnych możliwości diagnostycznych.
A.P.: Na czym powinna polegać współpraca między psychiatrami, psychologami a egzorcystami?
– Z mojego osobistego doświadczenia wynika, że osoby, które są opętane czy mają problemy z działaniem demona, nie widzą żadnej potrzeby, by udać się do lekarza. W takich sytuacjach pracuje tylko egzorcysta. Kiedy spostrzeże, że podczas egzorcyzmów lub modlitwy o uwolnienie nie występują żadne znaki opętania, są to problemy psychiczne i tu powinno rozpocząć się leczenie psychiatryczne. Trzeba podkreślić, iż symptomy opętania są różne od symptomów, które charakteryzują zaburzenia psychiczne. Dlatego egzorcysta może bardzo szybko rozpoznać, czy ten typ zaburzeń pochodzi od złego ducha, czy też ma inne źródła. Również lekarze powinni pamiętać, że są zaburzenia, które nie mają charakteru naturalnego (czego często nie rozumieją). Ponieważ wielu lekarzy (psychiatrów) nie wierzy w istnienie złego ducha, nie wierzą w opętania, i kiedy mają do czynienia z osobami opętanymi, diagnozują takie przypadki w sposób medyczny. Dla nich problem jest rozwiązany również wtedy, kiedy niestety niczego w praktyce nie rozwiązują. W wielu szpitalach psychiatrycznych pacjentami są osoby nie chore, ale dotknięte działaniem złego ducha, natomiast przez lekarzy zakwalifikowane jako chore.
o. P.K.: Dziękuję Księdzu za czas, który zechciał nam ofiarować. Prawdziwie doceniam wieloletnie i niestrudzone wysiłki Księdza, zmaganie się z mocami zła. W tym trudzie dostrzegam wielką wiarę i zaufanie Bogu. Dziękuję za to czytelne świadectwo. więcej na stronie: http://www.naszdziennik.pl

Ks. Gabriele Amorth urodził się w Modenie (Włochy) w 1925 roku. Jest doktorem prawa, kapłanem Towarzystwa Świętego Pawła, autorem licznych artykułów z dziedziny mariologii. Od wielu lat pracuje jako egzorcysta w diecezji rzymskiej. Oprac. Jerzy Poleszczuk


Posted in Kościół, Szatan, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , , | 13 Komentarzy »