Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Posts Tagged ‘Dusze czyścowe’

Tajemnica dusz czyśćcowych

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 lutego 2017


Wywiad z Maria Simma z Austrii

simmaObecnie niewiele naucza się na religii o czyśćcu, o cierpieniu, czego  doświadczają biedne dusze, aby być całkowicie oczyszczone, aby móc wejść do Królestwa Niebieskiego. Czyściec istnieje, i cierpienia których  doświadczają biedne dusze są bardzo realne.
Od 1940 roku (była wtedy w wieku 25 lat), uprzywilejowana dusza o imieniu Maria Simma, miała regularne wizyty  dusz z czyśćca, aby wyjaśnić ich cierpienia i prosić o modlitwy oraz Msze Św. by zostać uwolnione z czyśćca.
Pewnego dnia, Siostra Emmanuel Maillard, francuska zakonnica znana z apostolstwa na rzecz Objawień Matki Bożej w Medziugorju, natknęła się na książkę Maria Simma, pod tytułem  „Dusze w czyśćcu powiedziały mi”  i przeczytała ją z wielkim zainteresowaniem: Ta książka uderzyła mnie tak bardzo, powiedziała siostra Emmanuel, ponieważ temat był związany z niedawnym świadectwem, a także bardzo dobrze jest wyjaśniona doktryna Kościoła w tej sprawie. Od razu napisałam do wydawcy, który powiedział mi, że Maria Simma wciąż żyje. Szybko skontaktowałam się z Nią, a ona zgodziła się ze mną spotkać, aby odpowiedzieć na moje pytania, których było dużo! „
Ta rozmowa odbyła się w 1997 roku w domu Marii w Sonntag, bardzo pięknej wiosce w górach Vorarlberg w Austrii. Poniżej podajemy fragmenty tego wywiadu Siostry Emmanuel z Medziugorje z Maria Simma, zaczerpnięte z broszury pt: The Amazing Secret of dusze w czyśćcu.

(Uwaga: Maria Simma zmarła 16 marca 2004 roku, w Sonntag, w wieku 89 lat)

Maria, możesz nam powiedzieć, jak odwiedziły Cię po raz pierwszy dusze  czyśćcowe?
Tak, to było w 1940 roku jednej nocy, około 3 lub 4 nad ranem, usłyszałam, jak ktoś przychodzi do mojej sypialni … Widziałam zupełnie obcego. Chodził tam i z powrotem powoli. Powiedziałam mu surowo: „Jak się tu dostałeś odejdź?” Ale on nadal chodził niecierpliwie wokół sypialni, jakby nie słyszał. Więc poprosiłam go znowu: „Co robisz?” Ale on wciąż nie odpowiadał, wyskoczyłam z łóżka i próbowałam   go złapać, ale chwyciłam tylko powietrze. Nie było tam nic. Wróciłam więc do łóżka, ale znowu usłyszałam go z powrotem.
Zastanawiałam się, jak mogłam zobaczyć tego człowieka, a nie mogłam go złapać. I ponownie chciałam aby chwycić go i powstrzymać go przed chodzeniem, ale znowu chwyciłam tylko pustkę. Zdziwiona wróciłam do łóżka. On nie wrócił, ale nie mogłam zasnąć. Następnego dnia, po mszy poszłam do mojego kierownika duchowego i opowiedziałam mu wszystko. Powiedział mi, że jeśli się to powtórzy, to powinnam zapytać: „Kim jesteś?” albo „Czego chcesz ode mnie?”
Następnej nocy, człowiek powrócił. Zapytałam go: „Czego chcesz ode mnie?” On odpowiedział: „Zamów  trzy Msze za mnie.”
Więc ja zrozumiałam, że była to dusza w czyśćcu. Mój kierownik duchowy potwierdził to. On również poinformował mnie, aby nigdy nie odwracać się od biednych dusz, ale by zaakceptować je z wielkodusznością.

A potem, te wizyty były kontynuowane?

Tak. Przez kilka lat, były tylko trzy lub cztery dusze, a przede wszystkim w listopadzie. Następnie było ich  więcej.

O co te dusze prosiły Cię?

W większości przypadków, to prosiły o Msze Św. i o obecność na tych Mszach św. Prosiły mnie o odmówienie  różańca, a także o odprawienie drogi krzyżowej.

Maria, czy dusze w czyśćcu odczuwają czasem radość i nadzieję  pośród ich cierpienia?

Tak. Żadna dusza nie chce  wracać z czyśćca na ziemię. Mają wiedzę, która  nieskończenie przewyższa naszą. One po prostu nie mogą się zdecydować, aby powrócić do ciemności ziemi.
Tutaj widzimy różnicę w cierpieniu, które znamy na Ziemi. W czyśćcu, nawet jeśli ból duszy jest  po prostu straszny, istnieje pewność życia wiecznego z Bogiem. To jest niezachwiana pewność. Radość jest większa niż ból. Nie ma nic takiego na ziemi, co mogłyby uczynić w nich chęć życia tutaj znowu, gdzie nigdy nie jest się niczego pewnym.

Maria, możesz powiedzieć teraz, że to Bóg wysyła dusze do czyśćca, czy sama dusza decyduje się tam pójść?

To dusza sama,  chce iść do czyśćca, aby być czystą przed pójściem do nieba.

Maria, czy w chwili śmierci  widać Boga w pełnym świetle czy w niejasny sposób?

W sposób jeszcze niejasny, ale to wszystko jedno, bo widać w takiej jasności, że to wystarczy, aby mieć  wielką tęsknotę.

Maria, możesz nam powiedzieć, jaka jest rola Matki Bożej wobec dusz w czyśćcu?

Ona przychodzi często, aby je pocieszyć i powiedzieć im, że zrobili wiele dobrych rzeczy. Ona zachęca je.

Czy są jakieś dni szczególne, w które Ona je dostarcza?

Przede wszystkim, Boże Narodzenie, Dzień Wszystkich Świętych, w Wielki Piątek, w święto Wniebowzięcia NMP i Wniebowstąpienia Jezusa.

Maria, dlaczego niektóre dusze  idą do czyśćca? Jakie są grzechy, które najczęściej prowadzą do czyśćca?

Grzechy przeciw miłości, przeciwko miłości bliźniego, zatwardziałość serca, wrogość, szkalowania oszczerstwo – wszystkie te rzeczy.

Tutaj Maria daje nam przykład, który naprawdę uderzył ją i którym chciałby się z nami podzielić. Ona została poproszona, aby dowiedzieć się, czy dana  kobieta i mężczyzna są w czyśćcu. Ku wielkiemu zaskoczeniu tych, którzy ją o to poprosili, kobieta była już w Niebie, a mężczyzna był w czyśćcu. W rzeczywistości, ta kobieta zmarła w trakcie aborcji, podczas gdy mężczyzna często chodził do kościoła i podobno prowadził godne, pobożne życie.
Więc Maria szukała więcej informacji, myślała że została zmylona – ale nie, to była prawda. Oni zmarli  praktycznie w tym samym momencie, ale kobieta doświadczyła głębokiej skruchy, i była bardzo skromna, podczas gdy mężczyzna krytykował każdego;  zawsze narzekał i mówił złe rzeczy o innych. To dlatego jego Czyściec trwał tak długo. A Maria stwierdziła: „Nie wolno nam sądzić po występkach.”
Maria opowiedziała również  inny przykład, który dał nam do myślenia. Jest to historia kobiety, którą znała bardzo dobrze. Ta pani umarła i była w czyśćcu, w najbardziej strasznym czyśćcu, z najbardziej potwornymi cierpieniami. A kiedy przyszła do Marii, wyjaśniła dlaczego.
Miała przyjaciółkę. Pomiędzy nimi wzrosła wielką wrogość, spowodowana przez siebie. Ona zachowała tą wrogość przez wiele lat, choć jej przyjaciółka wiele razy prosiła o pokój, pojednanie. Ale za każdym razem, ona odmawiała. Kiedy ciężko zachorowała, postanowiła zamknąć swoje serce, aby odmówić możliwości pogodzenia zaoferowanego przez swoją przyjaciółkę, aż do jej śmierci.

Maria, proszę powiedz nam: kim są ci, którzy mają największe szanse iść prosto do nieba?

Ci, którzy mają dobre serce dla każdego. Miłość zakrywa wiele grzechów.

Jakie są sposoby, które możemy wykonać tu na ziemi, aby uniknąć czyśćca  i pójść prosto do nieba?

Musimy zrobić dużo dla dusz w czyśćcu, bo one pomogą nam z kolei. Musimy mieć dużo pokory. Jest to największa broń przeciwko złu, przeciw Złemu. Pokora odpędza zło z daleka.
Msza Święta

Maria, możesz nam powiedzieć, jakie są najbardziej skuteczne sposoby, aby pomóc duszom w czyśćcu?

Najbardziej skutecznym sposobem jest msza święta.

Msza Święta?

Tak. Bo to jest Chrystus, który ofiaruje siebie z miłości do nas. To ofiarowanie samego Chrystusa dla Boga, najpiękniejsza ofiara. Kapłan jest przedstawicielem Boga, ale to jest sam Bóg, który ofiaruje siebie i poświęca się dla nas. Skuteczność Mszy za zmarłych jest jeszcze większa dla tych, którzy przywiązywali  wielką wagę do mszy podczas życia. Jeśli chodzili na mszę i modlił się z całego serca, gdy chodzili  na mszę w dni powszednie – w zależności od ich dostępnego czasu – czerpią wielkie zyski z Mszy dla nich. Tutaj też są  wielkie żniwa w myśl słów co ktoś zasiał.
Dusza w czyśćcu widzi bardzo wyraźnie w dniu jej pogrzebu, czy naprawdę modlimy się za nią, czy tylko  po prostu jest to  czyn obecności  pokazanie że  tam byliśmy. Dla tych biednych dusz, łzy nie są dobrem,  dla nich ważna jest tylko modlitwa! Często skarżą się, że ludzie idą na pogrzeb bez odmówienia  jednej choćby modlitwy do Boga, natomiast rzucają wiele łez; to jest bezużyteczne!
Ziemskie cierpienia

Jest jeszcze inny, bardzo silny środek, by pomagać biednym duszom: ofiarowanie naszych cierpień, naszej pokuty, takiej jak post, wyrzeczenia itd – i oczywiście, mimowolne cierpienie, podobnie jak choroby lub żałoby.

Maria, zostałaś poproszona wielokrotnie aby cierpieć dla biednych dusz. Czy możesz nam powiedzieć, jakie miałaś  doświadczenia  z tym związane w  przeszłości?

Pewnego razu, dusza zapytała mnie, czy mogłabym przyjąć  cierpienie na trzy godziny w moim ciele dla niej, a potem znów mogłabym wznowić swoją pracę. Powiedziałam sobie: „Jeśli wszystko zakończy się  po trzech godzinach, mogę to zaakceptować.” W ciągu tych trzech godzin, miałam wrażenie, że trwało to  trzy dni, to było tak bolesne. Ale w końcu, ja spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że to tylko trwało trzy godziny. Dusza powiedziała mi, że przez przyjęcie, tego  cierpienia z miłości do trzech godzin, to uratowało ją od  dwudziestu lat czyśćca!

Tak, ale dlaczego cierpiąc tylko przez trzy godziny, dusza  uniknęła dwadzieścia lat  czyśćca?  Dlaczego twoje  cierpienie było warte więcej?

Oznacza to, że cierpienie na ziemi  ma inną  wartość. Na ziemi, kiedy cierpimy, możemy wzrastać w miłości, możemy zyskać zalety, które nie są możliwe  w przypadku cierpień czyśćcowych. W czyśćcu, cierpienia służą jedynie aby oczyścić nas od grzechu. Na ziemi, mamy wszystkie łaski. Mamy wolność wyboru.
Wszystko to jest tak zachęcające, ponieważ daje niezwykłe znaczenie dla naszego cierpienia. Cierpienie, które jest ofiarowane, zamierzone lub niezamierzone, nawet najmniejsze ofiary które mogą sprawić cierpienie, choroby, żałoba, rozczarowania, jeśli przyjmiemy je w pokorze, te cierpienia mogą mieć niesłychaną moc, aby pomóc duszom.
Najlepszą rzeczą do zrobienia, mówi Maria, jest zjednoczenie naszych cierpień z tymi Jezusa, poprzez umieszczenie ich w ręce Maryi. Ona  wie najlepiej, jak z nich korzystać, ponieważ często sami nie znamy najpilniejszych potrzeb wokół nas. Wszystko to, oczywiście, Maria da z powrotem do nas w godzinie śmierci naszej. Widzisz, te cierpienia ofiarowane będą naszymi najcenniejszymi  skarbami  w przyszłym  świecie. Musimy przypomnieć sobie nawzajem o tym i zachęcać się nawzajem, gdy cierpimy.
Dodam coś ważnego: Dusze czyśćcowe nie mogą już zrobić coś dla siebie; są całkowicie bezradne. Jeśli człowiek nie modli się za nie; są całkowicie opuszczone. Dlatego bardzo ważne jest, aby uświadomić sobie ogromną moc, niesamowitą moc, jaką  każdy z nas ma w naszych rękach, aby złagodzić cierpienia tych dusz.

Maria, czemu nie można już zdobyć zasługi w czyśćcu, kiedy na ziemi można?

Ponieważ w chwili śmierci, czas, aby zdobyć zasługi jest skończony. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy naprawić zło, które wyrządziliśmy. Dusze w czyśćcu zazdroszczą nam tej szansy. Nawet anioły są zazdrośni o nas, bo mamy możliwość wzrastać  tak długo jak jesteśmy na ziemi.

Ale często, cierpienie w naszym życiu, prowadzi nas do buntu, mamy duże trudności w przyjmowaniu i przeżywaniu go. Jak możemy żyć z cierpieniem tak, aby owocowało?

Cierpienia są największym dowodem miłości Boga, a jeśli ofiarujemy je dobrze, może wygrać  wiele  dusz.

Ale jak mamy mile widzieć cierpienie jako dar, a nie jako kara?

Musimy dać z siebie wszystko dla Matki Bożej. Ona jest tą, która najlepiej wie, kto potrzebuje takiej a takiej ofiary w celu zbawienia się.
Nie powinniśmy brać pod uwagę cierpienia jako kary. To może być przyjęte jako ekspiacja nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla innych. Chrystus był sam w sobie niewinny, a On cierpiał najbardziej dla przebłagania za nasze grzechy. Tylko w niebie będziemy wiedzieć wszystko, co uzyskaliśmy przez cierpienie zjednoczone  cierpliwością  z cierpieniami Chrystusa.

Maria, czy w obliczu  cierpienia dusz w czyśćcu one buntują się?

Nie! Oni chcą się oczyścić; rozumieją, że jest to konieczne.

Jaka jest rola skruchy i pokuty w momencie śmierci?

Skrucha jest bardzo ważna. Te grzechy są odpuszczone, w każdym przypadku, ale pozostaje konsekwencja grzechów. Jeśli ktoś chce otrzymać pełny odpust w chwili śmierci – to znaczy dalej prosto iść do nieba – to dusza musi być wolna od wszelkiego przywiązania.

Maria, chciałbym cię zapytać: w momencie śmierci, czy jest to czas, w którym dusza wciąż ma szansę zwrócić się ku Bogu, nawet po grzesznym życiu, przed wejściem do wieczności ?

Tak tak! Pan daje kilka minut dla każdego, aby żałować za swoje grzechy i zdecydować: Akceptuję lub Nie zgadzam się pójść i zobaczyć Boga. Następnie widzimy film o naszym życiu.
Znałam człowieka, który wierzył w nauczanie Kościoła, ale nie w życie wieczne. Pewnego dnia, ciężko zachorował i zapadł w śpiączkę. Widział siebie w pokoju z płytą, na której zostały napisane wszystkie jego czyny, dobre i złe. Następnie płyta zniknęła, a także ściany pokoju, i to było nieskończenie piękne. Wtedy obudził się ze śpiączki i postanowił zmienić swoje życie.

Maria, czy diabeł ma uprawnienia by nas zaatakować w momencie śmierci?

Tak, ale człowiek ma również łaskę by mu się oprzeć, aby go odepchnąć. Więc, jeśli człowiek nie chce mieć nic wspólnego z nim, diabeł nie może nic zrobić.

Maria, jakie rady dałabyś dla każdego, kto chce stać się świętym na ziemi?

Bądź bardzo skromny. Nie musisz być zajęty sobą. Pycha jest  Największą złą pułapką.

Maria, proszę nam powiedzieć: czy można prosić Pana, aby przejść  własny czyściec na ziemi, aby nie musieć tego robić po śmierci?

Tak. Znałam księdza i młodą kobietę, którzy byli chorzy na gruźlicę w szpitalu. Młoda kobieta mówi do księdza: „Prośmy Pana, aby być w stanie cierpieć na ziemi, ile to konieczne, aby przejść bezpośrednio do Nieba”. Ksiądz odpowiedział, że on sam nie odważy się prosić o to. W pobliżu była siostrą zakonnika, która podsłuchała całą rozmowę. Młoda kobieta zmarła jako pierwsza, ksiądz zmarł później, i ukazał się siostrze zakonnej, mówiąc: „. Gdybym tylko miał takie samo zaufanie jak ta młoda kobieta, ja też bym poszedł prosto do nieba”

Maria, istnieją różne stopnie w czyśćcu?

Tak, istnieje wielka różnica stopni cierpienia moralnego. Każda dusza ma niepowtarzalne cierpienie, specjalne dla niej; wiele stopni.

Maria, czy są cierpienia w czyśćcu bardziej bolesne niż najbardziej bolesne cierpienie na Ziemi?

Tak, ale w sposób symboliczny. To boli bardziej w duszy.

Maria, wiesz, wielu ludzi dzisiaj wierzy w reinkarnację. Co dusze mówią dotyczego tego tematu?

Dusze powiedziały, że Bóg daje tylko jedno życie.

Ale niektórzy twierdzą, że tylko jedno życie nie wystarczy, aby poznać Boga i mieć czas, aby naprawdę nawrócić się, że to nie jest fair. Co byś im odpowiedziała?

Wszyscy ludzie mają wewnętrzną wiarę (sumienia); nawet jeśli nie ćwiczą, uznają Boga niejawnie. Ktoś, kto nie wierzy – to nie istnieje! Każda dusza ma sumienie rozpoznawania dobra i zła, sumienie dane przez Boga, wewnętrzną wiedzę – w różnym stopniu, oczywiście, ale każdy wie, jak odróżnić dobro od zła. Dzięki tej świadomości, każda dusza może zostać błogosławioną.

Co się dzieje z ludźmi, którzy popełnili samobójstwo? Czy kiedykolwiek odwiedziły Cię takie dusze?

Do tej pory nigdy nie spotkałam przypadku samobójcy, który został stracony – to nie znaczy, oczywiście, że nie istnieje – ale często, dusze mówiły mi, że najbardziej winnymi tych samobójstw  byli inni wokół nich, gdyż  zaniedbywali ich lub rozprzestrzeniali oszczerstwo.
W tym momencie zapytałam Marie, czy dusze żałują że popełniły samobójstwo.Często zdarza się, że samobójstwo jest z powodu choroby. Te dusze nie żałują tego co zroblili, ponieważ, oni widzą rzeczy w świetle Boga, zrozumiały błyskawicznie wszystkie łaski, które byłyby ich udziałem w czasie pozostałym  dla nich gdyby żyli – i chcieliby zobaczyć ten czas, który pozostał dla nich, czasem miesiące lub lata – i oni również widzą  wszystkie dusze którym mogłyby  pomóc żyjąc  resztę swojego życia przeznaczone im przez Boga. W końcu, co boli ich najbardziej, to aby zobaczyć dobro, które mogli zrobić, ale nie zrobili, bo skrócili swoje życie. Ale gdy przyczyną jest choroba, Pan bierze to pod uwagę, oczywiście.

Czy jest dużo księży w czyśćcu?

Tak, jest wiele. Oni nie promowali szacunku dla Eucharystii. Przez co wiara ogólnie cierpi. Są oni często w czyśćcu za to, że zaniedbowali modlitwę – co zmniejszyło ich wiarę. Ale jest też wielu, którzy przeszli od razu do Nieba.

Co byś powiedziała, do księdza, który naprawdę chce żyć według Serca Bożego?

Radziłabym mu dużo modlić się do Ducha Świętego – i poleciła mu różaniec każdego dnia.

Czy odwiedziły Cię  dusze które na ziemi praktykowały perwersje? Myślę tu na przykład o domenie seksualnej.

Tak, też i takie dusze nie są tracone, ale muszą one wiele cierpieć by zostać oczyszczone. Na przykład: homoseksualizm. To naprawdę pochodzi od Złego.

Jaką radę dałabyś zatem dla tych wszystkich osób dotkniętych homoseksualizmem, przy tej tendencji u  nich?

Módl się dużo o siłę, by odwrócić się od tego. Powinni oni przede wszystkim modlić do Archanioła Michała; On jest wielkim wojownikiem par excellence przeciwko Złemu.

Jakie  postawy serca, mogą nas doprowadzić do utraty naszej duszy na dobre, to znaczy zaprowadzą nas  do piekła?

To jest postawa, kiedy dusza nie chce iść w kierunku Boga, podczas gdy rzeczywiście mówi: „. Nie chcę”

Jezus powiedział, że trudno bogatemu wejść do Królestwa Niebieskiego. Widziałaś takie przypadki?

Tak! Ale jeśli bogaci robią dobre uczynki, dzieła miłosierdzia, jeśli praktykują miłość, mogą się tam dostać, podobnie jak ubodzy.

Co sądzisz o praktykach spirytyzmu? Na przykład: Wywoływanie duchów zmarłych itp?

To nie jest dobre. To jest zawsze złe. To diabeł.

Reklamy

Posted in Ciekawe, Kościół, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , , , | 17 Komentarzy »

Niezwykłe spotkania z przybyszami z zaświatów

Posted by Dzieckonmp w dniu 5 listopada 2015


Kiedy przypatrujemy się nadzwyczajnym zjawiskom towarzyszącym Ojcu Pio, zastanawia fakt jego licznych kontaktów ze światem nadprzyrodzonym, a dokładniej z przybyszami z zaświatów. Kim byli ci niezwykli goście nawiedzający Stygmatyka?

Pio

 

Ojciec Pio już od wczesnego dzieciństwa wszedł w szczególny kontakt ze światem Bożym. Ekstazy i wizje Jezusa Chrystusa, Maryi i świętych, które rozpoczęły się w roku 1892, gdy miał pięć lat, były tak częste, iż uważał je za coś zupełnie naturalnego. Z czasem przekonał się, że były to dary nadzwyczajne, których Bóg udziela tylko wybranym duszom. Obok wizji i ekstaz został wkrótce obdarowany łaskami mistycznymi: bilokacją, cudownym zapachem, czytaniem w ludzkich sercach, darem języków, transwerberacją czy stygmatami, a także walczył z szatanem i kontaktował się z Aniołem Stróżem oraz duszami czyśćcowymi.

W biografiach wielu świętych możemy odnaleźć podobne fakty i zdarzenia, lecz ich ilość i intensywność występowania nie są tak zdumiewające, jak w przypadku Ojca Pio. Kiedy przypatrujemy się jednak tym nadzwyczajnym zjawiskom towarzyszącym Zakonnikowi z Pietrelciny, zastanawia fakt jego licznych kontaktów ze światem nadprzyrodzonym, a dokładniej z przybyszami z zaświatów. Kim byli ci niezwykli goście nawiedzający Stygmatyka? Co ich do niego sprowadzało? Oto kilka relacji z takich spotkań.

„Byłem sam w sali kominkowej i grzałem się przy ogniu, bo na dworze panował okropny ziąb. Było już późno, wszyscy bracia rozeszli się do swych cel. Nagle dostrzegłem tuż obok mnie czterech nieznanych mi zakonników. Usiedli przy kominku, z naciągniętymi na twarze kapturami. Pozdrowiłem ich słowami: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”, ale żaden mi nie odpowiedział. Zdziwiony przyjrzałem się im uważnie, by poznać co to za jedni, ale żadnego z nich nie rozpoznałem. Postałem obok nich parę minut i dobrze się im przypatrując, odniosłem wrażenie, jakby cierpieli…”.

A oto inny opis historii, która przydarzyła się naprawdę Ojcu Pio. „Modliłem się z przymkniętymi oczami, kiedy nagle drzwi się otwarły i do sali wszedł jakiś starzec opatulony w płaszcz, jaki nosili zazwyczaj wieśniacy z San Giovanni Rotondo. Przysiadł się do mnie. Spojrzałem nań nie zadawszy sobie pytania, w jaki sposób wszedł do klasztoru o tak późnej porze. Potem odezwałem się do niego i zapytałem: „Kim jesteś? Czego chcesz?”. Starzec odrzekł: „Ojcze Pio, jestem Pietro Di Mauro z ojca Nicoli, zwany Precoco”. Po czym dodał: „Zmarłem w tym klasztorze 18 września 1908 roku w celi nr 4, kiedy był tu jeszcze przytułek dla żebraków. Któregoś wieczoru, kiedy leżałem w łóżku, zasnąłem z zapalonym cygarem i się spaliłem. Przychodzę z czyśćca. Mogą mnie wybawić modlitwy. Bóg pozwolił mi tu przyjść, aby prosić ojca o ratunek…”.

To zaś wydarzyło się w 1921 lub 1922 roku, gdy Ojciec Pio modlił się wieczorem w chórze zakonnym. Nagle usłyszał jakieś zgrzyty i skrzypnięcia dochodzące z kościoła od strony bocznych ołtarzy, a zaraz potem odgłos spadających z głównego ołtarza świec i świeczników. Pomyślał, że to jeden z kleryków niezręcznie wypełnia swe obowiązki, ale potem wychylił się z balkonu i zobaczył młodego brata stojącego bez ruchu przy głównym ołtarzu. Zapytał: „Co robisz?”. Nie otrzymał jednak odpowiedzi. Karcąco mówił dalej: „Ładnie wypełniasz posługę! Zamiast robić porządek, tłuczesz świece i świeczniki!”. Brat jednak milczał i stał w bezruchu. Ojciec Pio głośnym i rozkazującym tonem zawołał kolejny raz na nieznajomego: „Ej! Co ty tam robisz?”. Usłyszał wtedy następującą odpowiedź: „Odbywam tutaj swój czyściec. Byłem studentem w klasztorze i tutaj muszę teraz odpokutować za brak pilności w wykonywaniu moich kościelnych obowiązków”.

Te krótkie relacje o odwiedzinach z zaświatów z pewnością pomogły w znalezieniu odpowiedzi na postawione powyżej pytania. Po ich lekturze nie trudno stwierdzić, że owymi przybyszami były dusze czyśćcowe. To one w sposób sobie wiadomy przychodziły do Ojca Pio wtedy, gdy przebywał samotnie, zatopiony w modlitwie lub gdy klęczał w chórze zakonnym. Cel tych wizyt był prawie zawsze ten sam: dusze czyśćcowe szukały pomocy i ratunku w modlitwach, cierpieniach i Mszach Świętych ofiarowanych za nie przez ich orędownika u Boga – Ojca Pio. Rodzi się jednak pytanie: dlaczego wybrały właśnie jego?

Być może odpowiedź znajduje się w liście z 29 listopada 1910 roku, który Ojciec Pio napisał do swego kierownika duchowego ojca Benedetta: „Od dłuższego czasu odczuwam w sobie potrzebę ofiarowania siebie Bogu jako żertwa ofiarna za biednych grzeszników i za dusze w czyśćcu. To pragnienie rozwijało się nieustannie w moim sercu tak bardzo, że teraz stało się, powiedziałbym, gwałtowną pasją. Jest prawdą, że to ofiarowanie się Panu Bogu uczyniłem kilkakrotnie, zaklinając Go, aby chciał przenieść na mnie kary przygotowane dla grzeszników i dusz w czyśćcu, a nawet stokrotnie je pomnożył, byle tylko nawrócił i zbawił grzeszników, a także przyjął do nieba dusze czyśćcowe”. To jego bezwarunkowe ofiarowanie samego siebie za grzeszników i za dusze czyśćcowe zostało przyjęte.

W sposób wręcz heroiczny przez całe swoje kapłańskie życie Ojciec Pio spełniał to wspaniałomyślne zobowiązanie. Poprzez cierpienie i miłość pragnął wysługiwać niebo i skracać męki czyśćcowe duszom, których nigdy wcześniej nie znał lub które go o to prosiły w czasie niezwykłych odwiedzin. Stąd tak chętnie modlił się i składał za nie Najświętszą Ofiarę, powtarzając swoim braciom: „Więcej dusz zmarłych z czyśćca niż żyjących potrzebuje moich modlitw i wspina się na tę górę, by uczestniczyć w mojej Mszy Świętej”. Był bowiem świadom ogromu cierpień i mąk, jakie muszą znosić dusze czyśćcowe: „Gdyby Pan Bóg wyraził zgodę na to, by dusza przeszła z tamtego ognia [czyśćcowego] do największego ognia na ziemi, byłoby to podobne do przejścia z gorącej wody do zimnej”. Czy zatem mógł odmówić ofiary z samego siebie duszom cierpiącym oczyszczający je ogień?

Aby się o tym przekonać, dokończmy rozpoczęte historie o odwiedzinach osób z zaświatów. Odwiedziny czterech nieznajomych, zakapturzonych braci wywołały poruszenie w klasztorze. Ojciec Pio poszedł bowiem powiadomić gwardiana o niezapowiedzianej wizycie. Gdy obaj powrócili do sali z kominkiem, nikogo już w niej nie zastali. „Zrozumiałem wtedy – relacjonuje Ojciec Pio – iż najprawdopodobniej byli to dawno zmarli bracia, którzy przyszli prosić o pomoc. Całą noc spędziłem na modlitwie za nich”.

Po spotkaniu z duszą Pietro Di Mauro, który spłoną w łóżku od zapalonego cygara, Ojciec Pio wraz z ojcem Paolino udali się do archiwum klasztornego, by sprawdzić usłyszane od zjawy informacje. Księgi potwierdziły, iż rzeczywiście taki fakt miał tu miejsce. Wcześniej jednak Ojciec Pio zapewnił Pietro, że spełni jego prośbę: „Bądź spokojny, jutro odprawię za ciebie Mszę Świętą”.

Spotkanie z duszą zmarłego kleryka, cierpiącego z powodu niedbałości i braku pilności w wykonywaniu powierzonych mu obowiązków, zakończyła obietnica i nakaz Ojca Pio: „No więc, posłuchaj! Jutro odprawię za ciebie Mszę Świętą, lecz nie wolno ci tu więcej przychodzić”. Później, kiedy zakonnik opowiadał o tym zdarzeniu, zwykle stwierdzał: „Za brak pilności w wykonywaniu swoich obowiązków ten brat był nadal w czyśćcu, sześćdziesiąt lat po swojej śmierci! Wyobraź zatem sobie, o ile dłużej i ciężej trwał będzie czyściec dla tych, którzy popełniają poważniejsze grzechy”.

Tych kilka spotkań Ojca Pio z przybyszami z zaświatów uczy nas, byśmy pamiętali o duszach w czyśćcu. Bo choć one nas nie odwiedzają, by prosić o pomoc, to jednak jej od nas potrzebują. Bądźmy ich wsparciem i pomóżmy im skrócić czas oczekiwania na niebo!

Źródło: Glos O.Pio

Posted in Ciekawe | Otagowane: , , | 144 Komentarze »

Poruszająca konferencja – Wołanie dusz czyśćcowych

Posted by Dzieckonmp w dniu 17 czerwca 2011


Czy pomagamy tym duszom ? niech każdy siebie zapyta.
„Wołanie dusz czyśćcowych” – wybrane fragmenty Konferencji O. Charlesa
Arminjona. Konferencja V.

„Bez wątpienia, nawet jedna myśl byłaby w stanie złagodzić nieszczęścia tych
cierpiących dusz. Stałoby się tak, gdyby o nich pamiętano, a przyjaciele,
których zostawili na ziemi, trudziliby się, by przyjść im z pomocą lub ich
wybawić.
Niestety! Ich serca na próżno żywią nadzieję tej pociechy. Prawdą jest, że w
naszym zwyczaju leży okazywanie żalu, ilekroć wspominamy naszych zmarłych.
(…)
Biedni zmarli ! Przeminie kilka dni żałoby i żalu, odbierzecie hołd bardziej
dla zwyczaju niż przekonania i będziecie po raz kolejny pochowani w grobie
straszliwym i zimniejszym niż ten, gdzie was po raz pierwszy złożono. Ten
drugi grób to będzie zapomnienie … Zapomnienie trwałe, nieludzkie,
nieuniknione, podobne do całunu – ostatniego okrycia waszych szczątków
obróconych w proch. (…)
Och! Gdyby tak dusze te mogły obudzić się choćby na krótką chwilę. Gdyby
mogły przeniknąć tę grubą warstwę ziemi i mrocznych, przepastnych miejsc
spoczynku. Jakież wtedy doszłyby do naszych uszu i serc jęki i rozdzierające
wołania ! Z jakąż siłą, mocą i trwogą przywoływałyby nas na pomoc! Och!
Miejcie litość – błagałyby – wy, którzy kiedyś byliście naszymi
przyjaciółmi. Skruszcie nasze kajdany, uwolnijcie nas. Wybawcie nas:
wstańcie, przekroczcie nasze progi i miejsca dawnego zamieszkania; mówcie
tak głośno, jak głęboka jest cisza nad naszymi grobami. (…)

(Wołanie duszy)
„Kapłanie Chrystusowy, naucz to dziecko słyszeć zapomniany głos matki:
Wychowałam go, żyłam tylko dla niego, był moim drogim dzieckiem. Będąc przy
mnie w chwili śmierci, chciał przedłużyć moje dni kosztem swoich. Zapytaj
go, jak to możliwe, że to wyznanie jest teraz tak bezsilne i nawet o mnie
nie wspomina. Kapłanie Chrystusowy! Podnieś głos jeszcze wyżej. Nie bój się
pokazać mojego wizerunku całego w płomieniach. Nie obawiaj się wstydu i
wyrzutów sumienia tego beztroskiego młodzieńca. Zapytaj go, gdzie jest
wiara, którą przyrzekał. Co się stało z jego czułością i wiernością, którą
mi okazywał aż do chwili śmierci, co z tymi dowodami przywiązania, tak
żywymi i głębokimi ? zapytaj go, jak mam go dzisiaj błagać. Jakimi
rozdzierającymi wołaniami mam uprosić pomoc i wsparcie ? Och! Nic go nie
wzrusza … Widzę, że na zawsze umarłam w jego sercu. Powiedz też naszym
przyjaciołom i obcym, którzy nie są z nami związani więzami krwi, ale są
naszymi braćmi w wierze, powiedz tym, którzy beztrosko przemierzają to
rozszalałe morze ludzkiego życia; powiedz im, że te fale te, które kiedyś
nas uniosły, niosą też ich. Powiedz im, aby się zatrzymali i zastanowili.
Czyż może być cierpienie bardziej gorzkie i głębsze, a jednocześnie bardziej
samotne niż nasze …? Och! Bracia, ojcowie, mężowie, przyjaciele błagamy
was i prosimy z głębi tego płonącego jeziora… Łaski! Jedna kropla wody,
jedna modlitwa, jeden post, jedna jałmużna, jedno podanie ręki, a będziemy
uratowani. Bracia, ojcowie, mężowie zrozumcie, że jeśli my cierpimy, to po
części też z waszego powodu”.

„Tak, ta dusza cierpi z naszego powodu.
Ta matka cierpi, ponieważ była zbyt pobłażliwa dla swego syna, ponieważ nie
utemperowała go w czasie wybryków młodości i nie naprawiła jego krzywd (…)
A my teraz zostawiamy ich samych, dźwigających ciężar sprawiedliwości! W
zamian za tę nieszczęsną pobłażliwość, którą mieli dla nas, my nie idziemy
im z pomocą, nie chcemy odciążyć ich w cierpieniach i zaoszczędzić wielkich
tortur!
Och! Gdybyście wiedzieli, że w tej chwili, kiedy do was przemawiam, wasz
ojciec, matka czy najdroższe wam istoty giną w pożarze lub pod osuwającą się
ziemią i teraz właśnie zalewa ich woda lub pożera ogień. Jeśli dla ich
uwolnienia trzeba byłoby ryzykować życie jeśli pomoc im oznaczałaby pójście
w płomienie, a wyciągnięcie ręki sprawiłoby okrutny ból. Nie zawahalibyście
się zaryzykować, wejść w płomienie czy przypalić sobie rękę. Gdybyście się
wahali, czy to ze strachu, czy z egoizmu lub jakiejkolwiek innej,
nikczemniej pobudki, mielibyście powód do wstydu. Patrzylibyście na siebie,
zupełnie słusznie, jak na istoty najniewdzięczniejsze i najokrutniejsze.
(…)

Po cóż to mówię ? Bo te cierpiące dusze nie wymagają od nas ani ofiary z
życia, ani ze zdrowia, z wolności czy z całego naszego majątku!
Wasi rodzice, wasi bracia i siostry, ci, których kochacie, wasi bliscy,
którzy liczą na was, nie oczekują niczego więcej, jak tylko tej kropli wody,
o którą na próżno prosił bogacz Łazarza, odwołując się do jego litości.
Proszą was te dusze o jedną żarliwą modlitwę, o jeden czyn pokutny płynący z
miłości i wiary, o jedno dzieło pobożności dla uzyskania odpuszczenia ich
kar, o jedną przyjętą za nich Komunię świętą, o jeden dobry czyn
miłosierdzia wobec ubogich, z myślą o nich wypełniony. O pamięć przed Bogiem
was proszą, czynem poświadczoną i z miłości płynącą! (…)

Miłosierdzia dostąpią ci, którzy je czynią, a Bóg ujęty hojnością z jaką
dzielicie się dobrami tego świata, napełni dusze wasze skruchą i
przebaczeniem. Sprawcie, aby wasze pieniądze i wszelkie dobra nie tylko wam
służyły, ale zjednały wam przyjaciół w oczach Boga.

Zapewnijcie sobie pomoc i opiekę świętych dusz czyśćca.

Umarli mówią wam: czemu jesteście głusi na nasze prośby i wołania, czemu
nasz ból was nie wzrusza, czemu gardzicie tym, co niesie nam ukojenie! Nasze
cierpienia Bóg koi za waszą przyczyną! Sądzicie, że okażecie nam swój żal i
swoją miłość, organizując wystawny pogrzeb? Ustawiliście na miejscu naszego
spoczynku pomniki, które sycą raczej waszą pychę, podtrzymującą pamięć, ale
czy przynoszą nam prawdziwą pomoc? Czemu służy ten przepych, cały ten luksus
i splendor? Jeśli będzie trzeba, raczej zburzcie te mauzolea, rozbijcie na
drobne kawałki te pomniki i kamienie, by dać za nas jałmużnę i ofiarę.
Pragniemy waszej miłości i modlitwy, waszego poświęcenia i Eucharystii za
nas i z nami ofiarowanej.

O to proszą zmarli. Jeśli ich posłuchamy naprawdę, nasza miłość będzie
błogosławiona. Zmarli nie będą niewdzięczni. Pewnego dnia, uwolnieni za
naszą przyczyną od cierpień, pomogą nam swoim orędownictwem. Kiedy
wzniesiemy się do niebiańskiej ojczyzny, będą w naszym orszaku. Będą śpiewać
wokół nas hymn wdzięczności, a tym samym zwiększą wieczną radość i wieczne
szczęście, naszą nagrodę i naszą chwałę.”

Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a Światłość Wiekuista, niechaj im
świeci. Amen.

Posted in Apel, Kościół, Prośba o modlitwę, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , , , | 28 Komentarzy »