Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Posts Tagged ‘Dzięciątko Jezus’

Dzieciątko Jezus, przyjdź!

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 grudnia 2018

Wspaniały cud, o którym zamierzamy wam opowiedzieć, zdarzył się prawie pół wieku temu na komunistycznych Węgrzech, w oktawie Bożego Narodzenia 1956 roku. Dowiedzieliśmy się o nim dzięki ojcu Norbertowi, który pełnił swą posługę pasterską w jednej z parafii w Budapeszcie, a wskutek prześladowania katolików przez komunistów ów kapłan musiał uciekać na Zachód. Opowiedział on tę niesamowitą historię.

 

Pani Gertruda, wojująca ateistka, była nauczycielką w szkole, w parafii, w której pracował ojciec Norbert. We wszystkim, czego nauczała, podkreślała, że Boga nie ma, a pobożność jest pozbawiona sensu. Jej cel był oczywisty: zamierzała za wszelką cenę wykorzenić wiarę z dziecięcych dusz. Podczas swoich zajęć starała się na każdym kroku poniżać i wyśmiewać Kościół katolicki. Dzieci, pomimo iż się jej bały, wcale nie były przekonane, co do tego, że to ona właśnie ma rację. Nie dawały się zwieść szyderstwom.

 

W dodatku do jej okropnych metod należało to, iż kiedy odkryła, że któreś dziecko przyjmuje Komunię świętą, a o dziwo przychodziło jej to z łatwością, to zaraz taki uczeń lub uczennica stawali się szczególnym celem złego traktowania. Pewnego razu dziesięcioletnia Andżelika szukała ojca Norberta, którego zamierzała poprosić o pozwolenie na przyjmowanie każdego dnia Komunii świętej. Była to bardzo inteligentna i zdolna dziewczynka. Najlepsza uczennica w całej szkole.

 

Ksiądz ostrzegł ją przed atakami ze strony nauczycieli. Jednak Andżelika nalegała, mówiąc: „Czcigodny Ojcze, zapewniam cię, że nikt nie będzie mógł wytknąć mi złego przygotowania do lekcji, gdyż będę jeszcze więcej pracować. Nie odmawiaj mi tego, o co cię proszę. Czuję się silniejsza wtedy, kiedy przyjmuję Komunię. Kiedyś mi powiedziałeś, czcigodny Ojcze, że powinnam dawać dobry przykład. Aby tak się mogło stać, muszę czuć się silna”. No cóż, księdzu nie pozostało nic innego, jak tylko przystać na prośbę dziewczynki.

 

Od tego dnia sala lekcyjna okazała się dla Andżeliki prawdziwą „salą tortur”. Pomimo że dziewczynka zawsze była dobrze przygotowana, nauczycielka ciągle ją niepokoiła. Choć dziecko się wahało, to jednak było widać, że czuje siłę. Lekcje przemieniły się w pojedynki pomiędzy nauczycielką-ateistką a małą naśladowczynią Chrystusa. A ponieważ do nauczycielki należało ostatnie zdanie, wydawało się, że to właśnie pani Gertruda odnosiła zwycięstwa. Mimo to jej irytacja narastała wywoływana spokojem Andżeliki.

 

Pewnego razu przerażone dziewczynki z tej samej klasy udały się do ojca Norberta po pomoc. Jednak on niczego nie mógł uczynić. Kiedy dziewczynki ponownie go odwiedziły, odpowiedział im, że: „jedyne co mogą zrobić, to wytrwale modlić się, całkowicie zawierzając Bożemu Miłosierdziu. Dzięki Niemu Andżelika nie ustanie w swojej wierze”.

 

Okrutna taktyka

 

Siedemnastego grudnia, tuż przed Bożym Narodzeniem, nauczycielka wymyśliła perfidną sztuczkę. Zamierzała przypuścić zdecydowany atak. Zadać ostateczny cios, jak sama się wyraziła „starodawnym przesądom szerzącym się w szkole”. Przygotowała scenę z diabolicznym entuzjazmem. I oczywiście celem tego uderzenia miał być nie kto inny, jak Andżelika.

 

Pani Gertruda zamierzała jej i reszcie klasy dowieść, że ludzie żyjący, z krwi i kości, przychodzą, kiedy ich się woła, a umarli (bądź też wyobrażone postaci, które istnieją tylko w bajkach) nie przychodzą, kiedy się ich wzywa. Tak więc słodkim głosem nauczycielka zaczęła zadawać pytania dzieciom. A następnie nakazała Andżelice wyjść z klasy i zaczekać na korytarzu tuż za drzwiami. Z kolei dziewczynkom, które zostały w klasie, nakazała donośnym głosem zawołać: „Andżelika wejdź!” Andżelika weszła, bardzo zaintrygowana, przeczuwając pułapkę.

 

Nauczycielka oświadczyła: „Wszyscy się zgadzamy z tym, że kiedy wzywamy kogoś spośród żywych, kogoś kto istnieje, to ten ktoś przychodzi. Ale kiedy wezwiemy kogoś, kto nie istnieje, to okaże się, że on nie przyjdzie. Andżelika, która jest żywa, z krwi i kości, usłyszała, kiedy ją wezwaliśmy, i przyszła do nas. Ale przypuśćmy, że chcielibyśmy wezwać Dzieciątko Jezus. Wydaje się, że wśród was są ci, którzy wierzą w Jego istnienie…”. Na sali zapanowała głęboka cisza – być może cisza wywołana strachem – ale po chwili dały się słyszeć nieśmiałe głosy, które odpowiadały: „Tak, wierzymy w Niego”. Pani Gertruda kontynuowała i zwróciła się do Andżelki z zapytaniem: „A ty Andżeliko, czy wierzysz w to, że kiedy wzywasz Dzieciątko Jezus, to Ono cię słyszy?”

 

Dziewczynka już wiedziała, co za podstęp uknuła nauczycielka. Spodziewała się, że będzie to coś okropnego, ale nie myślała, że aż tak perfidnego. Zdecydowanie i z głęboką wiarą odpowiedziała: „Tak, wierzę, że Ono mnie słyszy!”

 

„Bardzo dobrze” odpowiedziała nauczycielka. „Zróbmy eksperyment. Wy dzieci zauważyłyście, że Andżelika weszła do klasy natychmiast po tym, jak ją zawołaliśmy. Jeśli Dzieciątko Jezus istnieje naprawdę, to usłyszy cię, kiedy je zawołasz. W tym samym czasie wszyscy tu obecni głośno krzykniecie: Dzieciątko Jezus, przyjdź! Uwaga, wszyscy razem jeden, dwa, trzy! Wołajcie!”

 

Przerażone dziewczynki nie wydały głosu. Argumenty nauczycielki podziałały na nie. Pani Gertruda śmiała się głośno, długo i diabolicznie.

 

Cud

 

Nagle Andżelika zbliżyła się do tablicy z oczami pełnymi zaufania i nadziei. Spojrzała na dzieci i krzyknęła: „Słuchajcie, wezwiemy Je! Zawołajmy wszyscy razem: Dzieciątko Jezus, przyjdź!” Wszystkie dzieci natychmiast wspięły się na palcach i wykrzyknęły zgodnie: „Dzieciątko Jezus, przyjdź!” Pani Gertruda przeraziła się, gdyż nie spodziewała się takiej spontanicznej reakcji.

 

Nadprzyrodzona aureola pojawiła się wokół Andżeliki, która zawierzyła Jezusowi i była pewna, że wydarzy się cud. Impuls, który poruszył dziewczynkę, był odczuwany przez całą klasę. Po chwili drzwi otworzyły się bezszelestnie i ukazała się im jasność, ciągle i coraz bardziej promieniująca, jak by to był ogień ogromny, a zarazem delikatny. W środku tej cudowności znalazła się kula wypełniona jeszcze jaśniejszym światłem. Kula otwarła się odsłaniając Dzieciątko otoczone jeszcze większym światłem. Dzieciątko nic nie mówiło. Ono po prostu uśmiechało się, podobnie jak wszystkie małe dziewczynki. Spokojnie i radośnie. Następnie kula zamknęła się delikatnie i powoli zaczęła znikać. Podobnie samoistnie zamknęły się drzwi.

 

Jeszcze przez jakiś czas zdumione dzieci wpatrywały się w miejsce, w którym przed chwilą był Jezus. Następnie odwróciły się i ujrzały przerażoną nauczycielkę z wytrzeszczonymi oczami, z wyciągniętymi do przodu ramionami i robiącą dziwne ruchy, właściwe szaleńcom. „On przyszedł! Pojawił się!”, krzyczała wybiegając z klasy. Ojciec Norbert opowiedział, że dokładnie przesłuchał każdą dziewczynkę z osobna i każda z nich potwierdziła pod przysięgą, to, co zobaczyła. Nie stwierdził on żadnej sprzeczności w ich zeznaniach.

 

 

Agnieszka Stelmach

 

Artykuł ukazał się w 19. numerze „Przymierza z Maryją„.

Reklamy

Posted in Ciekawe, Opowiadania, Świadectwa | Otagowane: , | 181 Komentarzy »

Oczekuję Dzieciątka Jezus!

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 grudnia 2015

Ojciec Svetozar Kraljević opowiedział nam ten wymowny epizod: niedawno temu, kiedy był w USA, wszedł
do sklepu z ubraniami i zobaczył pełno koszulek T-shirt z obrazami demonów i potworów lub napisów w rodzaju:
dziecię„Do piekła z szatanem”. Ze zwykłą sobie delikatnością prosi o pokazanie innych koszulek: –
Szukam koszulki z obrazem Jezusa – mówi do sprzedawcy. – Nie, proszę pana, takiego nie mamy! – A może macie koszulkę z Imieniem Jezus?
–Nie! Tego też nie mamy! (zaczyna się denerwować!). –
Więc może macie koszulkę ze słowem „Pokój” lub „Piękno”? (Ojciec pozostaje bardzo spokojny). – Nie, proszę pana, nie mamy takiego typu koszulek, niczego w takim rodzaju nie mamy! A poza tym muszę pracować, dlatego proszę wyjść!!
W ten sposób Ojciec został wyrzucony ze sklepu.
Zbliża się Boże Narodzenie i Dzieciątko Jezus może spotkać ten sam los, może nawet w naszej rodzinie! Przygniatająca większość ludzi nie ma żadnego pojęcia o tym, że Ten, kogo rocznicę narodzin świętują, to jest właśnie Jezus Chrystus. Słowo „Boże Narodzenie” zostało usunięte z większości naszych kalendarzy na rzecz ferii zimowych lub innych żałosnych terminów handlowych, żeby w sposób pewny wykluczyć Chrystusa z naszego społeczeństwa.
To my przyjmijmy Dzieciątko Jezus!
Zamiast Mu powiedzieć: „Zostaw mnie, mam pracę!”– przeciwnie – przygotujemy dla Niego największe, najpiękniejsze, najskrytsze, miejsce w naszym sercu i w naszym życiu! Podczas dni, które nas jeszcze dzielą od Bożego Narodzenia wołajmy
głośno, upominajmy się o to gwałtownie u świętych, żeby On się narodził w naszym sercu i mógł tam znaleźć ciepłe i pełne miłości mieszkanie. On nie jest wymagający, jest taki mały i dyskretny! Wkrótce zaśnie, a my będziemy zdziwieni pokojem, jaki emanuje od śpiącego Maleństwa. Jego Boży pokój spali nasze niepokoje i nasze żale, spowoduje, że wytryśnie serdeczność, która leczy i radość, która daje siłę do zwycięstwa. Dzięki nam Dzieciątko Jezus będzie mogło odsunąć cienie i przeniknąć serca znajdujące się także w naszym otoczeniu, serca, które są Go spragnione, nawet jeśli o tym nie wiedzą.
za Echo Medjugorje

Posted in Kościół | Otagowane: , , | 151 Komentarzy »

Figurka Dzieciatka Jezus z Ziemi Świętej

Posted by Dzieckonmp w dniu 16 grudnia 2011

Dziś pierwszy dzień Nowenny do Dzieciątka Jezus. Zapraszam wszystkich do przyłączenia się do Nowenny , a jak się ją odmawia można przeczytać tutaj . Poniżej płaczące Dzieciątko Jezus

Od 24 października 2011, figurka Dzieciątka Jezus, taka jaką czci się w święto Trzech Króli w Betlejem (Adoracja Dzieciątka), została wystawiona do publicznej czci we włoskim mieście Cava de’ Tirreni / Salerno, gdyż od października 2010r płacze krwawymi łzami. Figurkę przywiózł z pielgrzymki do Ziemi Świętej jeden franciszkanin. Zmęczony po podróży, nie rozpakowując bagaży poszedł spać. Rano budzi go delikatny głos: „Otwórz mnie – duszę się”. W pierwszej chwili pomyślał o zmarłej matce, Potem otworzył pudełko i zobaczył, że figurka płacze krwawymi łzami. Pokazał to swojemu biskupowi, który akurat tego dnia przebywał w klasztorze i figurkę zabrano do badania. Wyniki wskazują na krew ludzką i to taka samą jak na Całunie Turyńskim. Po roku czasu z pozytywnym rezultatem oddano ją do czci wiernym.

Wywiad z o. ojcem Luigi Petrone, proboszczem kościoła

 

Posted in Cuda, Film, Kościół, Prośba o modlitwę, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | 91 Komentarzy »