Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
    7,6 lat pozostało.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Posts Tagged ‘GMO’

Nieprzyjaciele rodzaju ludzkiego

Posted by Dzieckonmp w dniu 29 kwietnia 2013

Plan depopulacji ludności świata

W latach 70. XX w. ukazała się książka „Ecoscience”, która została napisana przez grupę zwolenników ekstremalnych i totalitarnych środków kontroli populacji. Jednym z autorów jest John P. Holdren, obecny asystent prezydenta Obamy ds. nauki i technologii, i dyrektor biura polityki ds. nauki i technologii w Białym Domu. Książka jest przerażającą lekturą opisującą potrzebę depopulacji oraz ukazuje metody do jej przeprowadzenia.

John Holdren jest wrogiem amerykańskiego tradycyjnego punktu widzenia na świat. Autor występuje w swoich książkach przeciwko ludziom, których nazywa „cornucopians”- wierzącymi w róg obfitości. Jest przeciwnikiem ludzi, którzy uważają, że dobrobyt wynikający z pracy na ziemi jest nieograniczony. On uważa, że nie jest to prawdą i że istnieją limity wzrostu i powinniśmy według nich żyć. Holdren jest anty amerykański w tym głębokim sensie, że jest pesymistą w sensie kulturalnym i historycznym. Nazywa sam siebie Neo-Maltuzjanem. W centrum jego światopoglądu leży założenie, że podstawą wszelkich problemów ludzkości jest populacja. Inaczej to ujmując- ludzie zanieczyszczają. Ludzkość jest rakiem toczącym powierzchnię ziemi (http://www.prisonplanet.pl/multimedia/film_ecoscience_plan,p818441065).

Oto niektóre założenia eksterminacji  według Holdrena:

– kobiety mogą być zmuszane do przerywania ciąż, czy tego chcą, czy nie;

– ludzie mogą być sterylizowani przez tabletki niepłodności, które zostaną celowo wprowadzone do wody pitnej lub żywności;

– dzieci samotnych matek i nastoletnich matek muszę być im zabrane wbrew ich woli, i oddawane do państwowych sierocińców;

– ludzie, którzy „przyczyniają się do społecznej degradacji” (tj. płodzenia niepożądanych) będą zmuszeni do aborcji lub sterylizacji;

– ponadnarodowe „Planetary Regime” powinien przejąć kontrolę gospodarki światowej, a także dyktować najbardziej intymne szczegóły życia ludzi za pomocą zbrojnej międzynarodowej policji.

Skutki „Memorandum 200” Kissingera


 

Henry Kissinger będąc doradcą Biura Bezpieczeństwa Narodowego w kwietniu 1974 roku sporządził dokument o nazwie „Memorandum 200”. Dokument, początkowo jako tajny, został ujawniony w 1990 roku zgodnie z Ustawą o Swobodnym Dostępie do Informacji (Freedom of Information Act) i złożony w archiwum narodowym. W niezwykle cynicznym raporcie Kissinger między innymi napisał, że „depopulacja powinna stanowić sprawę najwyższego rzędu w naszej polityce zagranicznej”. W dalszej części dokumentu napisał, że „zmniejszenie tempa przyrostu naturalnego w krajach Trzeciego Świata jest kwestią zasadniczą dla bezpieczeństwa USA”. Dlaczego? Ponieważ „gospodarka Stanów Zjednoczonych będzie wymagała coraz większych ilości surowców naturalnych z zagranicy, zwłaszcza z krajów słabo rozwiniętych”. Tym samym, zdziesiątkowanie populacji Trzeciego Świata powinno być, „nadrzędną kwestią amerykańskiej gospodarki”. I dziesiątkują.

Badacze twierdzą, że dokument Kissingera przyspieszył zastosowanie AIDS jako tajnej broni o szerokim rażeniu. Wielu uznanych specjalistów twierdzi, że AIDS rzeczywiście jest owocem długoterminowego programu badawczego, a niektórzy z nich utrzymują, że posiadają dowody potwierdzające tę tezę. Przoduje w nich Jakob Segel, urodzony w Rosji profesor biologii z Uniwersytetu Humboldta w byłej NRD. Wierzy on, że AIDS jest wynikiem eksperymentów prowadzonych w laboratorium w Fort Detrick w stanie Maryland, centrum amerykańskich badań nad bronią biologiczną i chemiczną. Również dr Robert Strecker uważa, że wirus HIV powstał w laboratorium w trakcie badań nad organizmami zakaźnymi, i odrzuca teorię odzwierzęcego pochodzenia choroby. Zdaniem Streckera, nagłe pojawienie się wirusa pod koniec lat 70. XX wieku zaprzecza znanym medycynie teoriom, według których organizmy ewoluują w czasie. Strecker twierdzi, że „Badając strukturę wirusa HIV można odkryć ciekawa rzecz. Geny tego wirusa nie występują u żadnego naczelnych, w tym również u ludzi. Używając materiału genetycznego naczelnych po prostu nie można stworzyć AIDS. Przeprowadzona przez niego analiza budowy wirusa wyklucza jego samoistne, naturalne powstanie („AIDS zaplanowane ludobójstwo?” Faktor X, nr14, 1999).

Chociaż naukowcy odkryli wirusa HIV w 1983 roku, to w latach 70. XX wieku choroba była już dobrze znana w wielu krajach Afryki, np. Ugandyjczycy nazywali ją slim (ang. „szczupły”), bo chorzy raptownie chudli. Od tej pory choroba zaczęła się rozprzestrzeniać. Epidemia HIV najmocniej uderza kraje najbiedniejsze. Z ponad 30 mln zakażonych aż 70 proc. żyje w Afryce na południe od Sahary.

 

AIDS w Azji

 

21 października 2005 roku PAP informowała: „W roku ubiegłym w Azji przybyło ponad milion nowych nosicieli wirusa HIV, a 520 tysięcy chorych na AIDS zmarło – informuje raport Organizacji Narodów Zjednoczonych. Śmiertelne żniwo, jakie zbiera choroba na tym kontynencie rośnie w tempie zastraszającym. W 2003 roku zmarło 420 tysięcy osób, rok później o 100 tysięcy więcej. Również na świecie odnotowuje się coraz więcej nowych przypadków HIV. Szacuje się, że obecnie jest już ponad 40 milionów nosicieli wirusa. Biorąc pod uwagę populację kontynentu azjatyckiego należy ocenić, że 8,3 miliona nosicieli wirusa to wciąż stosunkowo niewielka liczba, lecz w ciągu ostatniego roku przybyło tu aż 1,1 miliona nowych przypadków – alarmuje ONZ w swoim raporcie”.

30 listopada 2010 r. ministerstwo zdrowia ChRL podało, że od początku lat 80-tych, kiedy to wirus dotarł do Chin zarejestrowano ogółem 370 000 przypadków nosicielstwa wirusa HIV, w tym 130 000 osób chorych na AIDS. Ministerstwo poinformowało jednocześnie, że z jego własnych analiz oraz danych dostarczonych przez ONZ oraz Światową Organizację Zdrowia, realna liczba nosicieli wirusa HIV w Chinach prawdopodobnie przekroczyła w 2010 r.  liczbę 740 000, w tym co najmniej 140 000 osób choruje na AIDS.

 

Cornelius Rhoades

 

Cyniczna i arogancka postawa, charakteryzująca dokument Kissingera, nie jest niczym nowym. Już w 1932 roku Cornelius Rhoades (1898-1959), amerykański patolog i onkolog, główny patolog Instytutu Rockefellera, prowadził badania nad nowotworem, które polegały między innymi na wszczepianiu komórek rakowych licznej grupie mieszkańców Puerto Rico. W wyniku jego doświadczeń zmarło trzynaście osób. Rhoades w liście do kolegi tak usprawiedliwiał swe eksperymenty:

„To najbrudniejsza, najbardziej leniwa, zdegenerowana i złodziejska rasa zamieszkująca naszą półkulę… Wszyscy lekarze z rozkoszą eksperymentują na tych żałosnych istotach”.

List został skierowany do kolegi w USA, ale nie został wysłany. Następnego dnia laborant znalazł list i przekazał jego kopię kolegom, a później dał kopię Pedro Albionu Camposowi, prezesowo Partii Nacjonalistycznej Puerto Rico. Albizu Campos wysłał kopię listu do Ligi Narodów, Pan American Union, American Civil Liberties Union, do gazet, ambasad i do Watykanu. W obliczu kiedy pismo zostało odkryte i podane do wiadomości publicznej, Rhoads zaprzeczył, że prowadził eksperymenty, mówiąc, że napisał swoje uwagi w gniewie.

Zarzuty zostały zrewidowane w 2002 roku, kiedy to Amerykańskie Towarzystwo Badań nad Rakiem (AACR), które wcześniej ustanowiło nagrodę „Cornelius P. Rhoads Memorial Award”, zleciło nowe śledztwo. Dochodzenie prowadził Jay Katz, emerytowany profesor prawa, medycyny i psychiatrii w Yale Law School, oraz specjalista w etyce medycznej. Stwierdził on, że „chociaż nie ma dowodów, że Rhoads uśmiercał pacjentów wszczepiając im komórki nowotworowe, to list sam w sobie był wystarczający, aby uzasadnić usunięcie jego nazwiska z tej nagrody”.

Rhoads uchodzi, między innymi, za twórcę broni biologicznej U.S. Army. Testy przeprowadzano w Maryland, Utah i Panamie. Awansował do U.S. Army – Komisji Energii Atomowej. Tutaj także się wyróżnił napromieniowując amerykańskich żołnierzy i cywilnych pacjentów w szpitalach. Badania przeprowadzał pod patronatem słynnego Instytutu Rockefellera (http://en.wikipedia.org/wiki/Cornelius_P._Rhoads).

 

Szantaż wobec państw

 

Według dwóch dokumentów przedstawionych przez Bank Światowy, jego wytyczne stanowią, iż by być zakwalifikowanym do pożyczki w Banku Światowym, suwerenne kraje, muszą wdrożyć programy redukcji populacji, zgodnie z wytycznymi Banku Światowego i Funduszu Ludnościowego ONZ. Jeśli odmówią, kredyty zostaną wycofane.

Program wstępnie przetestowany i wdrożony w Jemenie i Nigrze, jest przeznaczony do globalnego wdrożenia w ciągu najbliższej dekady, twierdzi Bank Światowy (http://wolnemedia.net/polityka/onz-i-bs-naciskaja-na-globalna-redukcje-populacji, 25.10.2012).

Według planów KOMITETU 300, co najmniej 4 miliardy „bezużytecznych jednostek” zginie do roku 2050 w wyniku lokalnych wojen, kontrolowanych epidemii, a także szybko rozprzestrzeniających się chorób i głodu. Najszybciej maleć będzie liczba ludności USA, Kanady oraz Europy Zachodniej, osiągając ostatecznie pożądany poziom 1 miliarda. Spośród tej populacji planowaną połowę mają stanowić Chińczycy i Japończycy;

 

Walka o byt

 

Od Karola Darwina (1809-1882) pochodzi teoria selekcji. W teorii tej można wyróżnić kilka zasadniczych myśli. Jedną z nich jest walka o byt, wywołana nadmiarem istot tego samego gatunku. Wynikiem tej walki jest naturalna selekcja, ponieważ tylko te osobniki, które wykażą najlepsze przystosowanie do warunków, wyjdą z niej zwycięsko. Jeszcze sto lat temu była to teoria, a dzisiaj jest to już stosowana praktyka wśród ludzi.

W latach 50. XX w. uczeni, zwolennicy maltuzjańskiej teorii, wymyślili że, „w życiu społecznym wielu gatunków zwierząt wyższych obowiązują pewnego rodzaju prawa terytorialne, które zabezpieczają cały gatunek przed groźbą sytuacji maltuzjańskiej. W tym przypadku ciężar nacisku maltuzjańskiego spada na mniejszość osobników wypieranych poza ten teren, gdzie są pozbawieni środków do życia, a populacja utrzymuje się znacznie poniżej maksymalnie możliwej gęstości. Łatwo można dowieść, że „prawa terytorialne” działają także wśród ludzi”.

Prawo „terytorialne” odkryto obserwując społeczne obyczaje ptaków i ssaków. Wpływ tych praw na populację sformułowano następująco: „Gdy populacja stale wzrasta, wtedy lokalna gęstość zaludnienia nie może wzrastać w nieskończoność. Terytorialne siły obronne wypierają więc osobników w położenie marginalne, i w ten sposób zasoby optymalnego miejsca zamieszkania nie ulegają wyczerpaniu. Większość osobników wypartych wymiera, niektóre jednak mogą znaleźć niewykorzystywane dotąd terytorium nadające się do zamieszkania i w ten sposób rozszerzają zasięg gatunku. W rezultacie populacja utrzymuje się przy gęstości optymalnej albo poniżej optymalnej w miejscu najlepszym, a osobniki zbędne są wypierane na terytorium graniczne, gdzie muszą się przystosować do nowych warunków lub wyginąć” (G. A. Barthollmew i J. B. Birdseli. Cytat za: Carlo M. Cipollo, „Historia gospodarcza świata”, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1965).

Tak to sobie wymyślili maltuzjanie, a Klub Rzymski wdraża prawo „terytorialne” w życie. Według tego prawa stosowanego wśród ludzi, nieludzki system ekonomiczny świata każdego roku wyrzuca na margines życia miliony ludzi.

W Polsce zagrożonych biedą i wykluczeniem społecznym jest 10 mln Polaków. Zgodnie z danymi Eurostatu w 2008 roku takie osoby stanowiły 30,5 proc. populacji, w 2010 – 27,8 proc., a w 2011 r. – 27,2 proc.

 

Eugenika

 

Z teorią selekcji wiąże się eugenika. Adam Schaff (1913-2006), polski filozof pochodzenia żydowskiego, był uważany za głównego i oficjalnego ideologa marksizmu. Od 1969 r. był członkiem powstałego w 1968 r. Klubu Rzymskiego, a 1987 r. pierwszym prezesem Polskiego Towarzystwa Współpracy z Klubem Rzymskim. Adam Schaff był zwolennikiem eugeniki. Jego komunizm to „świat ludzi zdolnych do zaspokojenia wszystkich swoich potrzeb materialnych, ludzi doskonałych pod względem fizycznym i umysłowym…” (Adam Schaff, „Marksizm a jednostka ludzka”, PWN, Warszawa 1965). W tym nowym świecie nie będzie więc ludzi chorych, ułomnych fizyczne i umysłowo, inwalidów, gdyż człowiek będzie doskonały pod „względem fizycznym i umysłowym”.

Według jednego z członków tego klubu prof. Meadowsa, Polska ma liczyć 15 mln mieszkańców. Prof. Dennis L. Meadows w 1974 r., po kongresie demograficznym, który odbył się w Bukareszcie, udał się w objazd stolic ówczesnych krajów socjalistycznych, między innymi do Warszawy. Z tej okazji ukazujący się w PRL tygodnik „Kultura” (nr 2/604 z 12 stycznia 1975 roku) przeprowadził wywiad z prof. Meadowsem zatytułowany „Granice prognozy”, w którym uczony stwierdził, że około 15 milionów ludności dla Polski „gwarantowałoby równowagę”, (Wywiad z profesorem Dennisem na stronie: http://www.twx.bloog.pl/id,3910394,title,Granice-Wzrostu-Wywiad-z-profesorem-Dennisem-L-Meadows,index.html).

Z pewnością dlatego po 1989 r. utrudniono Polakom dostęp do lecznictwa specjalistycznego. W przychodniach tworzą się długie kolejki oczekujących na świadczenie, a czas oczekiwania do specjalisty sięga nawet kilku lat. Niezadowalająca jest również jakość udzielnych świadczeń. Do tego dochodzi potężne zadłużenie szpitali i ośrodków zdrowia, ciągły wzrost cen leków, co w procesie leczenia ma olbrzymie znaczenie, ponieważ wielu pacjentów po wizycie u lekarza, z braku pieniędzy rezygnuje z zakupu przepisanych leków. Wszystko to sprawia, że umiera coraz więcej Polaków w wieku średnim, nie mówiąc już o osobach starszych. W wielu przypadkach starszych ludzi w ogóle się już nie leczy.

W 1986 r. ludność Polski liczyła 37 milionów 571 tys. Według GUS, na koniec 2010 roku, liczba ludności naszego kraju wynosiła 38 milionów 200 tysięcy. Upłynęły 24 lata i przyrost wyniósł zaledwie 629 tys. osób. Od dłuższego czasu w Polsce występuje ujemny lub nieznaczny przyrost demograficzny. Według danych Spisu Powszechnego przeprowadzonego w 2011 r. wynika, że Polaków jest 38,3 mln, ale faktycznie w kraju mieszka 37,2 mln.

 

Podtruwanie Polaków

 

Od kilku lat jesteśmy bombardowani informacjami o zatrutej żywności produkowanej w Polsce. Niestety, skąpe są natomiast informacje o konsekwencjach, jakie ponieśli producenci. Jeżeli ktoś już został skazany, to raczej na kilka miesięcy w zawieszeniu. Producenci zatrutej żywności nie robili tego z głupoty, lecz świadomie dla łatwego zysku. Niektóre procedery trwały nawet kilka lat. Gdzie były odpowiednie służby? Przy okazji wykrytych afer, poinformowano, że weterynarze odpowiedzialni za kontrolę wyrobów mięsnych są opłacani przez zakłady produkujące te wyroby. Jest to skandal! Oto za portalami internetowymi kalendarium trucia Polaków. Zgroza!

Według danych Państwowej Inspekcji Handlowej, w roku 1998 normom nie odpowiadało przeszło 57 procent napojów. Krzysztof Wilk, zastępca wojewódzkiego inspektora sanitarnego we Wrocławiu, poinformował, że kolonie pleśni w napojach z wytwórni w Środzie Śląskiej to grzyby z rodzaju penicillium – są żywe i namnażają się w dogodnych warunkach. – Napoje z pleśnią nie nadają się do spożycia, gdyż zagrażają zdrowiu i są niezgodne z polską normą – mówi Janina Stefańska, dyrektor Departamentu Zdrowia Publicznego MZiO.

27 września 2008 r. portal http://www.polskatimes.pl/ opublikował artykuł Moniki Gocłowskiej i Tomasza Ł. Rożka „Chińskie zabawki zawierają substancje trujące dzieci”. Autorzy napisali: „Lalki z rakotwórczą melaminą, dziecięce kosmetyki z trującym chromem i plastikowe kaczuszki z ftalanem, który powoduje bezpłodność u chłopców. Najnowszy raport PIH nie pozostawia wątpliwości: chińskie produkty zawierają szkodliwe dla zdrowia i życia substancje. Państwowa Inspekcja Handlowa w sierpniu skontrolowała kilkaset bazarów i sklepów sprzedających zabawki. Znalazła lalki z rakotwórczą melaminą, dziecięce kosmetyki z trującym chromem i plastikowe kaczuszki z ftalanem, który powoduje bezpłodność u chłopców. Kontrolerzy sanepidu i PIH niemal co miesiąc znajdują na sklepowych półkach chińskie produkty, które w ogóle nie powinny tam trafić”. Dalej: „Państwowa Inspekcja Handlowa, która zbadała ponad 1,3 tys. zabawek, stwierdziła, że aż jedna trzecia z nich w ogóle nie powinna trafić na rynek. Uznali, że część zakwestionowanego towaru może stanowić nawet zagrożenie dla życia i zdrowia konsumentów. Inspektorzy odkryli w zabawkach niedozwolone stężenie chromu i ołowiu, które mogą wywoływać ciężkie choroby, z rakiem włącznie”. Ciekawe, czy te zabawki zostały wycofane ze sprzedaży?

TVN24 dnia 7 grudnia 2009 r. tytułem informował: „Finał afery Zakładów Mięsnych Constar. Sąd wydał wyrok. Pracownicy skazani”. W artykule: „Były powiatowy lekarz weterynarii Witold S., lekarze weterynarii Piotr Ś. i Małgorzata M. oraz inspektor weterynarii Janusz P. usłyszeli wyroki skazujące na 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Dyrektor Marek Cz. został częściowo uniewinniony, ale za pozostałe zarzuty również został skazany na 8 miesięcy w zawieszeniu na dwa lata. O sprawie „Constaru” zrobiło się głośno po tym, jak „Rzeczpospolita” i program „Uwaga” w TVN doniosły o „odświeżaniu” starych, spleśniałych kiełbas przez pracowników starachowickich zakładów mięsnych. Na etykietach zmieniano potem daty ważności i nowe-stare wędliny mogły trafić na sklepowe półki”.

30 września 2010 r. portal finanse.wp.pl krzyczał:„Co czwarte piwo jest trefne!” Dalej: „Za cierpkie, za gorzkie, mętne, z osadem zbierającym się na dnie… Co się dzieje z polskim piwem?! Po skargach konsumentów za badanie złocistego trunku wzięła się Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Wyniki kontroli są porażające – trefne jest co czwarte piwo!”. Drogim składnikiem w piwie jest chmiel, który daje goryczkę, ale zamiast niego można dodać po wrzuceniu sproszkowanej żółci bydlęcej, która też nadaje żółty kolor. Po kontrolach na browary posypały się pieniężne kary. Inspektorzy już zapowiadają kolejne kontrole.

4 stycznia 2011 r. portal http://www.sfora.pl/ informował: „Polacy zjedli 1,5 tony zatrutego dioksynami mięsa z Niemiec”. Fakt sprzedania w Polsce niemieckiej wieprzowiny skażonej dioksynami potwierdził już główny lekarz weterynarii. Na półki sklepowe do powiatu tyskiego na Śląsku trafiło półtorej tony takiego mięsa. Mięso zostało sprzedane – tłumaczy rmf24.pl.

28 lutego 2012 r. portal Fakt podał informację, że fałszywa i trująca sól była w słonych paluszkach, serach, wędlinach, wypiekach, konserwach, przetworach rybnych, pieczywie i kiszonkach. Przez długie lata w przeróżnych produktach spożywczych sprzedawanych w całej Polsce jedliśmy sól, która służy do posypywania zimą dróg, wytwarzania farb czy produkcji torebek. Takie są szokujące ustalenia śledczych. Trzy firmy kupowały niejadalną tzw. sól wypadową i potem sprzedawały ją hurtowniom i producentom żywności jako spożywczą! Proceder trwał co najmniej kilkanaście lat. Miesięcznie na rynek mogły trafiać nawet trzy tysiące ton takiej soli! Zawiera nawet do 4 proc. związków siarki. W soli spożywczej nie może ich być więcej niż 0,05 procenta, a więc norma została przekroczona blisko 100 razy! Wciąż nie została upubliczniona lista zagrożonych produktów. Zatrzymano pięć osób, które jednak są już na wolności. Mają zakaz handlu solą.

7 marca 2012 r. portal Wiadomości24.pl w artykule „Afera goni aferę! Podrabiano susz jajeczny” podaje: „Podrobiony susz jajeczny (który może być rakotwórczy) trafiał na rynek spożywczy. Zawierał śladowe ilości jaj, za to dużo suszu rybnego z dodatkiem wapnia i kurkumy. Policja aresztowała już szefa firmy – 56-letniego mieszkańca Kalisza – głównego organizatora procederu. Prokuratura postawiła mu dwanaście zarzutów. Zarzuty usłyszało także siedem innych osób. Za zarzucane podejrzanym czyny grozi do 10 lat więzienia. Wątek spożywczy to jednak tylko część sprawy. Inne zarzuty dotyczą wyłudzeń i przywłaszczeń na kwotę czterech milionów złotych”.

19 stycznia 2013 r. PAP informuje: „Wafle i rurki waflowe firmy Magnolia z Lubska w woj. lubuskim zostały wyprodukowane z mleka w proszku zanieczyszczonego nieznaną substancją – podał w komunikacie Główny Inspektor Sanitarny. Produkty są dystrybuowane w kraju i w czterech europejskich krajach. Chodzi o słodycze wyprodukowane po 22 listopada 2012 r. – rurki waflowe „Stilla Dolce Cocoa Rolls 2x50g” oblewane wewnątrz kremem czekoladowym z czekolady mlecznej, „Wafle z kremem waniliowym Vanilla wafers 175 g”, wafle mleczne „Poesia Milk Cream 70 g”, wafle MAX mleczne w czekoladzie mlecznej 35 g, rurki waflowe suche 70 g, rurki waflowe suche cienkie 70 g, wafle mleczne „Słodka Nuta” 175 g, wafle kakaowe w czekoladzie naturalnej 600 g, oraz wafle z kremem „Wiener Eiswaffel”.

10 lutego 2013 r. portal wiadomości.wp.pl/ podał, że „Słowacy mają zastrzeżenia do polskiego masła. Słowacka inspekcja weterynaryjna odkryła w jednym z supermarketów w Popradzie masło z zawartością niedozwolonych w UE emulgatorów i konserwantów – informuje „rmf24.pl”. Produkt pochodzący od polskiego producenta zawierał emulgatory E 471, E 322 (lecytynę sojową), E 472 c oraz konserwant E 202. Substancje te – zgodnie z przepisami Unii Europejskiej – nie powinny znaleźć się w produkcie mleczarskim. Ich użycia zabrania także słowackie prawodawstwo”. Nie podano producenta.

8 marca 2013 portal TVN wp.pl/ tytułem artykułu informował: „Polski zakład dodawał do swoich produktów wędliny i mięso wycofywane ze sklepów”. W artykule: „Zakłady Viola w miejscowości Lniano (woj. kujawsko-pomorskie) dodawały do produktów wędliny i mięso wycofywane ze sklepów – podał TVN. – Cały udziec świński uwędzony, upieczony, w zeszłym tygodniu stał na magazynie. Owinęli go folią, w środku była woda, zrobił się grzyb taki biały. Umyli to, podgrzali i jest jak świeży – m.in. taką opowieść pracownika zakładu zarejestrowały ukryte kamery reporterów „Uwagi!”. Na nagraniu widać, jak zwracane ze sklepów mięso jest segregowane tak, by jak największa część odrzutów trafiła do ponownej sprzedaży. Nawet towar z bardzo krótkim terminem ważności jest przerabiany na mielonki, wędliny i kiełbasy. Proceder odbywał się na wielką skalę. – Miesięcznie sklepy zwracały nawet po kilka ton towaru – mówi informator TVN-u. Nie na każdym mięsie można było jednak ponownie zarobić. Sklepy zwracały nawet ewidentnie zepsute produkty: śliskie, cuchnące. – Jeśli takie rzeczy wprowadza się na teren zakładu, to one zakażają stoły, posadzki. Bakteria, chodzi tutaj o listerię, zakaża najczęściej wędliny – twierdzi informator dziennikarzy TVN”. Podobna afera była wcześnie w Zakładach Mięsnych Constar

3 kwietnia 2013 r. portal Fakt opublikował artykuł Ty też jadłeś padlinę!”. W artykule: „Na liście klientów ubojni koło Rawy Mazowieckiej jest co najmniej 16-18 różnej wielkości zakładów mięsnych z prawie połowy kraju! Są to m.in. przetwórnie mięsa i zakłady wędliniarskie. Zaopatrywały się u Piotra M. Mięso z padłych lub chorych zwierząt mogło więc trafić do dalszej odsprzedaży lub przerobu! Z zeznań części świadków wynika, że proceder trwał w zakładzie od dłuższego czasu”.

18 kwietnia 2013 r. RMF FM tytułem alarmował: „Słowackie kurczaki zarażone salmonellą trafiły do Polski Wykryto je w zakładach przetwórczych na Warmii i Mazurach”. Dalej: „Okazało się, że słowacki dostawca wysłał do Polski 5 ton podejrzanego mięsa. Weterynarze sprawdzają, czy mogło trafić do sprzedaży i czy inni odbiorcy zaopatrywali się u tego hodowcy. Mięso, które trafiło do Polski, było zarażone najgroźniejszą dla człowieka odmianą salmonelli typu enteritidis. Może ona wywoływać u ludzi zapalenie jelita cienkiego i grubego”.

23 kwietnia 2013 r. Wirtualna Polska opublikowała artykuł Michała Jankowskiego „Te owoce i warzywa są najbardziej skażone”. Autor pisze: „Piękne czerwone jabłka, soczyste truskawki, aromatyczne papryki. Niech jednak nie zwiedzie cię ich piękny wygląd, bo mogą go one zawdzięczać… stosowaniu pestycydów. Listę świeżych warzyw i owoców najbardziej skażonych chemikaliami opublikowała amerykańska organizacja Environmental Working Group (EWG). Znalezione substancje mogą powodować obniżenie wskaźnika IQ i wpływać negatywnie na rozwój mózgu u dzieci, nawet jeśli stosowane są w niewielkich dawkach. Na pierwszych trzech miejscach znalazły się jabłka, winogrona i truskawki. Pestycydy znalazły się niemal w każdym badanym kawałku tych owoców. Na tylko jednym winogronie znaleziono aż 15 różnych środków chemicznych stosowanych do opryskiwania roślin. Podobna sytuacja miała miejsce z papryką. Po 13 różnych substancji znaleziono na selerach, pomidorach czereśniowych oraz paprykach. Aż 99 proc. jabłek było skażonych. Kolejne miejsca zajęły: seler, brzoskwinie, szpinak, papryka, nektarynki, ogórki, pomidory czereśniowe, ostre papryczki oraz borówki. ”.

Autor nie podał jednak informacji, które z tych owoców i warzyw trafiły na polski rynek? O truciu GMO (ang. Genetically Modified Organisms) już nie wspomnę.

 

Inspektorzy PIH przed sądem

 

Trudno jakoś uznać te wymienione procedery podtruwania Polaków za przypadkowe. Czy to są wszystkie, przyszłość pokaże. Tragiczne skutki podtruwania mogą się objawić dopiero po latach. Wymienione przypadki świadczą też o jednym, a mianowicie o złej działalności służb odpowiedzialnych za kontrolę produktów żywnościowych, policji i prokuratury. O aferze trującej i fałszywej soli prokuratorzy wiedzieli od 12 lat. Państwo Polskie stało się niebezpieczne dla swoich obywateli.

8 lipca 2008 r. portal Kartuzy.info/ podał informację, że na początku grudnia 2007 r. kartuscy policjanci zatrzymali sześciu pracowników Państwowej Inspekcji Handlowej w Gdańsku, którzy podczas prowadzonych kontroli na terenie powiatu kartuskiego przyjmowali łapówki. Wszyscy oskarżeni przyznali się do winy, natomiast dwie osoby dobrowolnie chcą poddać się karze. Po przeprowadzonym dochodzeniu Prokuratura Rejonowa w Kartuzach skierowała do sądu akt oskarżenia.

Portal gazeta.pl/wiadomości informował: „14 byłych pracowników Wojewódzkiej Inspekcji Handlowej (dawny PIH) ze Szczecina odpowie przed sądem za łapówkarstwo. 14 byłych pracowników Wojewódzkiej Inspekcji Handlowej (dawny PIH) ze Szczecina odpowie przed sądem za łapówkarstwo To koniec śledztwa w sprawie łapówek, jakie mieli przyjmować”.

Zakłady produkujące żywność mają być zakładami zaufania społecznego. Trudno już uwierzyć w zapewnienia zakładów mięsnych, jak na przykład „Viola”, że będą pracować nad odzyskaniem utraconego zaufania. Straconego zaufania już się nie odzyska.

 

Stanisław Bulza

Źródło: w-sercu-polska.org

Posted in Apokalipsa, Nasz smutny czas, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , | 15 Komentarzy »

Chcą panować nad żywnością

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 kwietnia 2013

Choć trudno w to uwierzyć to Monsanto & Co. znowu rusza do ataku. Te głodne zysku koncerny zdołały ‚przejąć’ coś co w rzeczywistości należy do nas wszystkich — naszą żywność! Usiłują opatentować nasze warzywa i owoce – ogórki, brokuły, melony – zmuszając farmerów do uiszczania dodatkowych opłat i grożąc karami jeśli tego nie uczynią.

Możemy ich jeszcze powstrzymać przed wykupieniem naszej Matki Ziemi. Firmy pokroju Monsanto wynajdują luki w europejskim prawie, dzięki którym ich działania uchodzą im na sucho. Musimy więc pozamykać je teraz wszystkie bardzo szczelnie, zanim ten proceder przeistoczy się w globalny precedens. By tego dokonać wspólnie przekonajmy Niemcy, Francję i Holandię — gdzie opozycja rośnie już w siłę — by władze tych krajów zagłosowały przeciw planom Monsanto. Społeczność Avaaz już wcześniej przekonywała rządy do zmiany zdania, i tym razem możemy tego wspólnie dokonać.

Wielu farmerów i polityków sprzeciwiło się już nowym propozycjom — teraz musimy wesprzeć ich postulaty by wspólnie upewnić się, że Monsanto będzie się trzymać z daleka od naszego pożywienia. Podpisz teraz i pomóż nam zebrać wielkie poparcie.

Źródło: http://www.avaaz.org/pl/monsanto_vs_mother_earth_rb/?bkorbdb&v=24110

Posted in Alert, Wielki Ucisk | Otagowane: , | 119 Komentarzy »

Żywność GMO zmienia funkcje narządów

Posted by Dzieckonmp w dniu 17 grudnia 2012

Cóż więc się dzieje, gdy zjadamy rośliny, które zostały zmienione, sztucznie spreparowane w laboratorium przez naukowców motywowanych zyskiem, dla najbardziej złowrogiej korporacji na świecie? Otrzymujemy informację, która jest ZŁĄ informacją. Nie jest informacją naturalną. To informacja z „frankenpaszy”. Gdy ją zjadamy, wędruje do naszego ciała i zaczyna programować nasze narządy, komórki, tkanki, aby zachowywały się w sposób sztuczny, nienaturalny, w istocie frankensteinowski w swoich skutkach.

Posted in Alert, Film, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | 14 Komentarzy »

Prawdziwa rewolucja – Ścieżka do wolności.

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 października 2010

Aby uczynić świat miejscem szczęśliwym trzeba zmienić
swoje serce, a nie cały świat.

Za dużo komputera, a za mało spacerów, codziennego uśmiechu.
Trwajcie w życiu w równowadze, aby nie doszło do depresji i nerwicy.
Czy pamiętacie jeszcze opowieść „Jak powstały buty”?

„Pewien król narzekał, że chodząc boso w swoim królestwie skalista ziemia rani mu stopy. Nakazał aby całe królestwo pokryto skórą wołową. Błazen śmiał się z tego pomysłu. Powiedział: Królu! Wytnij tylko dwa kawałki skóry do ochrony swoich stóp!”

Aby uczynić świat miejscem szczęśliwym trzeba zmienić swoje serce, a nie cały świat.

Czasy, które nadchodzą to wielki egzamin. Niech każdy z Was zajmie się sobą. W przeciwnym razie będzie oblany. Powtórki nie będzie.

„Bóg natchnął serca wybranych ludzi, aby wykonali jego zamysł”

Komentarz Antymaterialnego na jednym z blogów.

—————————————————————————————-

Krótki film przedstawiający pewną amerykańską rodzinę, która w proteście przeciwko genetycznie modyfikowanej i chemicznej żywności zalewającej rynek spożywczy zamieniła swój malutki miejski dom z kawałkiem trawnika w prawdziwą organiczną farmę produkującą rocznie prawie 3 tony zdrowego jedzenia. Państwo Dervaes w swojej posiadłości o powierzchni 20 na 40 metrów spożytkowali każdy centymetr kwadratowy ogrodu, zainwestowali też w ogniwa fotowoltaiczne i inne urządzenia zmniejszające zużycie energii, dzięki czemu niemal całkowicie uniezależnili się od świata zewnętrznego. „W naszym społeczeństwie samodzielna uprawa żywności stała się jednym z najbardziej radykalnych działań. Jest to jedyny skuteczny sposób na protest, który obali potęgi korporacyjne. Podczas pracy w harmonii z naturą, robimy rzecz najbardziej konieczną by zmienić świat… …zmieniamy samych siebie!”

cz.2


Posted in Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , | 7 Komentarzy »