Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Posts Tagged ‘Historia’

O Polsce w głównym kanale rosyjskim

Posted by Dzieckonmp w dniu 4 kwietnia 2018

Reklamy

Posted in Dziwny jest ten świat, Film | Otagowane: , , | 126 Komentarzy »

JESTEŚMY JUŻ BOHATERAMI DUMNYMI POTOMKAMI JANA III SOBIESKIEGO

Posted by Dzieckonmp w dniu 2 czerwca 2016

Popatrzcie jak blogi za granica piszą o nas

Komentarze do filmiku PIĘKNE po prostu… JESTEŚMY JUŻ BOHATERAMI….
DUMNYMI POTOMKAMI JANA III SOBIESKIEGO…❗️
Poczytajcie komentarze..

pod tym linkiem

https://shariaunveiled.wordpress.com/2016/05/27/poland-rising-150000-polish-nationalist-infidels-march-against-muslim-immigration-video/

już 40 tys osób z zagranicy to zobaczyło. Jakże człowieka cieszy że sam brał udział w tak ważnym historycznie wydarzeniu. Ten materiał będzie przez wieki oglądany jako dziejowe wydarzenie.

Posted in Patriotyzm | Otagowane: , , , | 269 Komentarzy »

Znajomość historii jest w polityce niezbędna

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 Maj 2015

Musimy pamiętać o historii. Bo historia pamięta o nas. O dzisiejszym kształcie sceny politycznej wciąż decydują zjawiska sprzed setek lat. Widać to na poniższej mapie.

Oto mapa wyników poparcia poszczególnych kandydatów w drugiej turze wyborów prezydenckich w Polsce, 4 lipca 2010, opracowana na podstawie mapy Państwowej Komisji Wyborczej:

120

Widać, że na terenach, które nie należały do Polski w roku 1939 wszędzie wygrał Bronisław Komorowski, poza fragmentami Dolnego Śląska, gdzie musiały działać przyczyny lokalne (nie wiem jakie, ale może ktoś poda odpowiedź). Poza tym tylko kilka poszczególnych gmin tego obszaru wykazało się niewielką przewagą dla Jarosława Kaczyńskiego.

Tymczasem na obszarze należącym do Polski przed II wojną światową poparcie dla obu kandydatów układało się zgodnie z granicami przedwojennych województw. Te zaś były wytyczone na podstawie wcześniejszych granic państw zaborczych: w dawnych województwach poznańskim, pomorskim, toruńskim i śląskim (czyli w dawnym zaborze pruskim) wygrał bardziej Bronisław Komorowski (choć nie tak stanowczo jak na tzw. „Ziemiach Odzyskanych”), zaś na terenach zaborów rosyjskiego i austriackiego stanowcze zwycięstwo odniósł Jarosław Kaczyński.

Z pewnymi wprawdzie wyjątkami. Bronisław Komorowski odniósł zwycięstwo na poszczególnych wyspach:

a) aglomeracjach Warszawy, Łodzi i Krakowa oraz na terenie Zagłębia, gdzie bardzo dużo jest osób przyjezdnych, które nie pochodzą historycznie z tych terenów (w tym znaczna część to „repatrianci” z dawnych województw wschodnich, dla których wygnanie do Warszawy i Krakowa nie różniło się istotnie od wygnania do Szczecina, Olsztyna czy Wrocławia)

b) w Bieszczadach, skąd w ramach akcji „Wisła” wygnano Łemków i Rusinów, a w to miejsce osadzono napływową ludność polską (przykład jak powyżej)

c) w okolicach zamieszkanych przez mniejszość litewską (na wschód od Suwałk)

d) i co najciekawsze – na terenach Białostocczyzny, gdzie wyraźnie widać ślad po przekazaniu Obwodu Białostockiego Rosji przez Napoleona w roku 1807 (pokój w Tylży).

Zawsze z wielkim zainteresowaniem czytam blog dra Jarosława Flisa, opisującego mechanizmy „walki o elektorat”. Ale czy ta walka ma jakikolwiek sens, skoro w istocie nie liczą się poglądy, ale miejsce zamieszkania wyborców?

Kluczem jest tu pojęcie „długiego trwania” (longue durée), wprowadzone do historii przez Fernanda Braudela z francuskiego kręgu historyków zwanego „szkołą Annales”. Na jej temat polecam np. długi artykuł w angielskiej Wikipedii. Jest to styl uprawiania historii bardzo mi bliski i w ten sposób staram się prowadzić moje badania genealogiczne.

Zródło: minakowski.pl

Rozbiory nadal dzielą Polskę. Pomimo 100 lat od ich zakończenia

Pomimo, iż wkrótce od zakończenia 123 lat rozbiorów minie 100 lat, to na wyborczej mapie zwolenników Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości ich echo nadal wybrzmiewa.

121

Autor bloga minakowski.pl Marek Minakoski na mapę przedstawiającą zwycięstwa w poszczególnych okręgach Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudy nałożył mapę Królewstwa Kongresowego z 1816 r.

Wynika, iż na terenie dawnego zaboru niemieckiego (Królestwo Pruskie) wygrywa Komorowski, z kolei na terenie zaborów austriackiego (Cesarstwo Austriackie) i rosyjskiego (Królestwo Polskiego) wygrywa Duda. Podobny rozkład głosów pomiędzy dwoma największymi partiami utrzymuje się od blisko 10 lat.

To nie może być przypadek, więc skąd się biorą te różnice?

Źródło: historia.org.pl

Poniżej mapa z wynikami wyborów Prezydenckich 2010 r. Poparcie dla Lecha Kaczyńskiego i Bronisława Komorowskiego

122

.

Wybory Prezydenckie 2015. Poparcie dla Andrzeja Dudy i Bronisława Komorowskiego. Obok mapka z naniesionym miejscami walk i potyczek podziemia niepodległościowego.

map2

.Poniżej mapka przedstawiająca Ilość głosów nieważnych w wyborach samorządowych oraz po prawej mapka obrazująca wielkość bezrobocia w 2005 roku.

map3

Poniżej mapka przedstawiająca zdawalność matur w roku 2010 r a po prawej z jakich rejonów Polski najwięcej osób brało kredyt we Frankach

map4

Poniżej mapka przedstawiająca skale przestępczości dane z roku 2012 a po prawej gdzie w Polsce jest najwięcej rozwodów, dane z lat 2009 -2011.

map5

Jak myślicie komu i w jakim celu bardzo zależy na podsycaniu podziału w Polsce? Jak myślicie do czego taki podział doprowadzi?. Czasy zaborów są za nami, ale czy już na zawsze?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Posted in Ciekawe, Patriotyzm, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | 128 Komentarzy »

Brazylijski Żyd broni Polaków przed oszczerczą kampanią nienawiści

Posted by Dzieckonmp w dniu 31 Maj 2013

Poniżej jeden z ważniejszych tekstów z jakimi się spotkałem. Jest to wywiad przeprowadzony przez Juliusza Osuchowskiego z Josephem Nichthauserem Brazylijski Żyd broni Polaków przed oszczerczą kampanią nienawiści.
 

Juliusz Osuchowski: Skąd, proszę Pana bierze się opinia, ze Polacy są antysemitami. Kto te opinie rozgłasza. Czy inaczej propaguje ja na cały świat?

Joseph Nitchthauser: Proszę Pana! Polski antysemityzm to jest straszne głupstwo. Ja tu walczę z moimi żydami o to. Ja tu byłem przez osiem lat prezydentem Federacji Żydowskiej i zawsze z nimi walczyłem. Pokolenie które się tutaj urodziło, zostało nauczone przez swoich rodziców, którzy urodzili się w Polsce, ze Polak to antysemita.

Ja przeżyłem Oświęcim i inne obozy koncentracyjne, tylko dlatego, ze nauczyłem się spawać. Nauczyłem się od razu jak tylko mnie wzięli do obozu. Był to mały obóz na Górnym Śląsku niedaleko Katowic jakieś 50 kilometrów od nich i tam ja się nauczyłem spawać i acetylenem i elektrodami elektrycznymi. Ja lubiłem spawać, byłem dzieckiem, nie zdawałem sobie sprawy z tego, ze pracuje dla nazistów i to mnie chyba uratowało. Pracowałem do końca jako spawacz.

W Oświęcimiu było to komando 21, nazywało się „kraftwerke”, byli w nim tylko spawacze. Jakieś 300 ludzi, sami spawacze. Tego komanda nikt nie ruszał. Nigdy mnie nie bili, gdyby nie amerykańska bomba, która Amerykanie potraktowali fabrykę w której pracowało 98% więźniów, a podmuch wybuchu wyrzucił mnie na zewnątrz budynku i rozwalił mi uszy to i z wojny wyszedłem cało.

Chodzi o to, ze myśmy im (nazistom) pomagali. Ja to powiedziałem dla telewizji brazylijskiej. Ja się nie boje nikogo. Szczególnie nie boje się żydów. Jestem żydem, umrę żydem, mój ojciec był żydem; religii nie praktykuje żadnej, ale tez nie jestem ateista. Na drzwiach mam symbol żydowski, który maja na drzwiach wszyscy praktykujący żydzi, to na pamiątkę mojego ojca i matki, oni byli religijnymi, praktykującymi żydami.

Polska była jedynym z siedemnastu krajów, które naziści zajęli, republik, monarchii, który nie dostarczył ani jednego esesmana, ani dobrowolnie, choćby jednego żołnierza do Wehrmachtu.

Wszystkie inne kraje dostarczyły.

Ukraińcy – byli gorsi, jak esesmani niemieccy.
SS holenderskie – było jeszcze gorsze.
Dania – ten piękny kraj, który uratował prawie wszystkich swoich żydów, dostarczał kontyngenty SS.

Francja – była jedynym krajem z krajów okupowanych, w którym żydów francuskich, a było ich 400.000, nie wyaresztowali Niemcy. Zrobiła to policja francuska bez żadnego ponaglania i rozkazu niemieckiego. Znała ona wszystkie adresy i sami ich wyaresztowali. W Paryżu najpierw trzymano ich na welodromie De Wer skąd przewozili ich do Dani a z stamtąd, francuskie pociągi z francuska obsada zawoziły ich od Oświęcimia.

To, o czym się nie mówi, chyba jest ważniejsze, niz. to, o czym się mówi. A nie mówi się o tym jak myśmy, żydzi pomogli nazistom nas zniszczyć.

Jakieś dwa tygodnie temu zostałem zaproszony przez telewizje, aby właśnie mówić o tym. Zawiadomiłem kilka osób aby oglądali te moja pogadankę. W zasadzie bez żadnego specjalnego przygotowania opowiedziałem Brazylijczykom jak to było, co się naprawdę działo i co się stało. W Oświęcimiu nie było dość Niemców aby nas pilnować. Prawie wszyscy znajdujący się tam esesmani byli ranni i przysyłani z rożnych frontów.

Aby zagazować, a potem spalić, czasem 10 tysięcy, czasem 20 tysięcy ludzi dziennie, potrzeba było paręset osób aby przy tym strasznym procederze pracowali. SS-mani prawie co dwa tygodnie wybierali spośród więźniów żydowskich mocnych, zdrowych mężczyzn, grupę trzystu do pięciuset ludzi, którzy byli przydzielani do pracy w krematoriach i komorach gazowych. Po trzech tygodniach taka grupa szła do komory gazowej, a esesmani wybierali nowa.

Nigdy według mojej wiedzy i badań, a ja do dnia dzisiejszego jeszcze badam problem Holokaustu, nie znalazłem żadnego przypadku, aby ktokolwiek, chociaż jeden żyd powiedział – nie – ja nie będę pracował przy tym! Co ryzykował? – tylko tyle, ze by go od razu zastrzelili. Umrzeć by musiał, albo zastrzelony, albo zagazowany, bo Niemcy oszczędzali kule.

Gdyby tak się stało, Niemcy nie mogli by tego zrobić, co zrobili. Po prostu nie mieli dosyć ludzi, by ta machina funkcjonowała, gdyby nie komanda żydowskie, które zaprzęgnięto do machiny śmierci.

Ci wszyscy, co pracowali w tych komandach, wiedzieli, ze umrą, ze nie będą do końca wojny pracować w krematorium, ładować trupy do pieców, czy wyrywać złote zęby z zagazowanych ludzkich zwłok i ładować je na wózki, aby dowieźć do krematorium.

Niemcy nie mieli ludzi, nie mieli mężczyzn. Na polach pracowali Polacy, w fabrykach więcej pracowało Ukraińców, bo Polacy nie chcieli pracować solidnie i Niemcy nigdy nie wiedzieli, co oni wymyślą i zrobią im na złość.

Jeńcy – ci wszyscy: Amerykanie, Anglicy, Nowozelandczycy, Australijczycy – pracowali przy torach kolejowych, i tak dalej. Niemców do pracy nie było, a do pilnowania tez mało. Żydów zmuszono oczywiście, aby pracowali w krematoriach i komorach gazowych! Ale można było nie chcieć! Chciało się uratować życie, tylko na jakieś dwa tygodnie?

Tak samo w gettach! Przecież Gettami administrowali żydzi. Byli tam żydowskie władze,  żydowska policja wykonująca polecenia niemieckie. To nie Polacy pomagali Niemcom wyznaczać żydów do transportów – to robili żydzi. To nie Polacy pilnowali niemieckiego porządku w gettach, ale żydzi.

Nie znam przypadku, aby żydzi administrujący gettem, odmówili wykonania niemieckiego polecenia. Przecież za to groziło tylko zabicie i to tylko jednej osoby, a nie całej rodziny, jak groziło to Polakom za pomoc żydowi, a Polacy to robili.

Żydzi amerykańscy wiedzieli doskonale, co się dzieje z żydami europejskimi, zarówno przed 1939 rokiem jak i w czasie wojny. Ja jak coś robię, to robię aż do końca i nic nie mowie, na co nie mam 100% dowodów. Ja mam tutaj dokument, który został opublikowany w prasie żydowskiej, tutaj, w Brazylii.

W „Redzenia Judaika” – to czasopismo jest drukowane w Sao Paulo – w tym to właśnie piśmie został dość dyskretnie zresztą opublikowany artykuł głównego jej redaktora, w którym napisał on, że żydzi amerykańscy nie zrobili prawie nic, aby ratować żydów europejskich przed zagładą. Powód? Obawiali się konkurencji przy pracy. Ten, co to napisał, to nie był idiota – to był żyd, który doskonale wiedział co i dlaczego pisze. Nazywał sieęOskar Minc. On jeszcze żyje, jest na emeryturze.

A co zrobiły inne rządy jeszcze przed 1939 rokiem?
Anglicy zamknęli bramy.
Delegacji żydowskiej, która udała się do Australii z prośbą o wpuszczenie tam żydow europejskich, powiedziano, ze nie maja tam żadnych problemów rasowych i nie chcą ich tez importować z Europy. Zamknęli drzwi dla żydów.

A wie pan, który kraj otworzył swoje granice wtedy dla żydow? Nie wie pan? POLSKA, proszę pana.

Ja jestem świadkiem, jak było w tym maleńkim miasteczku Andrychowie. Wie pan gdzie jest Andrychów?

Juliusz Osuchowski: Naturalnie, ze wiem.

Joseph Nitchthauser: Tak? Dzisiaj jest to duże miasto. Przed wojna było to małe miasteczko 5.000 mieszkańców. Tam proszę pana nic nie było. Była tylko taka fabryczka Bracia Czeczowiczka. Andrychów wówczas byl niedaleko granicy. Pewnego dnia zobaczyliśmy, jakieś trzy, cztery miesiące przed wybuchem wojny, furmanki, które jechały na Wadowice. Niektóre zatrzymały się w Andrychowie. Byli to żydzi niemieccy, którym jeszcze Hitler zezwolił opuścić teren niemiecki i udać się, gdzie tylko chcą. Wtedy Francja wpuściła nieliczna grupę uchodźców. Polska otworzyła zupełnie granice. Ja nie wiem, dlaczego dyplomacja Polska o tym zupełnie nie mówi. Jak nie wiedza – to mogą mnie zawołać jako świadka. Ja z tymi żydami niemieckimi rozmawiałem. Ja już wtedy mówiłem całkiem nieźle po niemiecku.

Mój ojciec urodził się w Niemczech pod Gliwicami i w domu z dziećmi mówił po polsku i po niemiecku, tak jak prawie wszędzie na Śląsku. Ludzie miedzy sobą mówili trochę po polsku, trochę po niemiecku.

Juliusz Osuchowski: Parę lat temu w Waszyngtonie zostało otwarte muzeum Holokaustu żydów w czasie drugiej wojny światowej w Europie. Jeden z moich znajomych nazwał je Muzeum Wstydu żydów amerykańskich.

Joseph Nitchthauser: Święte słowa, proszę Pana. To jest naprawdę muzeum wielkiego wstydu żydów z USA. Ludzie, którzy nic nie zrobili, aby pomoc innym ludziom, zwłaszcza, gdy trzeba było ratować życie ludzkie, najchętniej obwiniają innych o grzech zaniechania. Tak, innych! Bardzo łatwo jest pokazać na innych i ich obwinić, nie mówiąc nic o sobie, lub o swej rodzinie. Dziś w USA żydzi chcą zapomnieć, chce się wybielić środowisko tamtejszych żydów od grzechu zaniechania w stosunku do ich braci w ogarniętej straszna wojna Europie. Bardzo jest wygodna pozycja do obrony podnoszenie krzyku o antysemityzm.
Był Pan może w Izraelu?

Juliusz Osuchowski: Nie

Joseph Nitchthuser: A to szkoda. W Jerozolimie jest słynne muzeum zwane Jad Ba Sen. Obok tego muzeum jest taka aleja gdzie są drzewa. Na każdym drzewie jest tabliczka. Na tabliczkach są nazwiska rodzin i ludzi nie-żydów, którzy w czasie okupacji uratowali życie żydom. I wie Pan co? Tam są prawie tylko polskie nazwiska! Tam stoją te tabliczki. Do dzisiejszego dnia nikt ich nie wyciągnął. A żydów w Polsce było dużo, w niektórych miasteczkach było ich prawie 90%, a całym kraju w gruncie rzeczy to wynosiło w stosunku do całej ludności jakieś 15%.

Jak sobie można wyobrazić Francję która ma jakieś 60 milionów ludzi. Dzisiaj żydow we Francji jest niewielu, a jak wielki jest tam antysemityzm obecnie. Wystarczy tylko mały ogień z zapałki, aby wybuchła rasistowska awantura. A co by było jak by tam teraz było 15% żydów, tak jak w Polsce przed wojna. To znaczy ile? 9 milionów żydów we Francji.

Nikt ze środowiska żydów w USA słowem nie wspomina o tym, ze Polska była jedynym krajem na świecie, gdzie żyd mieszkający, urodzony w niej, nie był zmuszany do mówienia po polsku. Nie było nawet takiego prawa, które zobowiązywałoby żyda do znania oficjalnego języka, jakim był język polski.

Wiec gdzie ten antysemityzm polski? Proszę pomyśleć o wolnej republikańskiej Francji, w której około 15% ludzi nie mowiło by po francusku. Czy w kolebce wolności, USA gdzie 15% obywateli nie mowiło by po angielsku, czy o Brazylii. Ludzie mówią, ale nie wiedza o czym mówią, nie rozumieją słowa antysemityzm, swoje słabości przypisują innym: to nie my, to oni.

W Brazylii jest dyskryminacja w stosunku do czarnych, bo widzi się ich inną skórę. Nie wolno tu jednak nikomu powiedzieć np. „ty jesteś żydem parszywym”. Jest prawo, ja książkę z nim mam tutaj na biurku, kto je łamie idzie od razu do wiezienia – mówi Joseph Nitchthauser w obszernym wywiadzie udzielonym panu Juliuszowi Osuchowskiemu. – Nie ma w takim wypadku „habeas corpus”, czyli wypuszczenia za kaucja. Ryzykuje się od dwóch do pięciu lat wiezienia, ale w wielu wypadkach to tylko teoria.

Naturalnie prawnie dyskryminacja i rasizm jest tu zabroniony, ale faktycznie on jest, na szczęście, nie wszędzie. Dyskryminacja w stosunku do żydów jest słaba, bo oni tu już nie są handlarzami. Jednak są przypadki nietolerancji w stosunku do żydów.
A dlaczego o to pytałem w telewizji? Ja się zapytałem w telewizji, kim jest Dawid Wilbernstain, który jest mężem córki naszego prezydenta F. H. Cardozo. Czy byle jaki żyd w Polsce nazywał się Dawid Wilbernstain? Ten zięć naszego prezydenta ma ładną gębę, wygląda jak aktor filmowy, jemu nikt nie odważy się powiedzieć,  że jest żydem.

Ja rzadko mówię po polsku, bo obecnie tu w Belo Horizonte jest bardzo mało Polaków. Mówię tak jak mówię do dzisiejszego dnia, to między innymi dlatego, ze przez długi czas tłumaczyłem dla wojska. Jak Ojciec Święty Jan Paweł II objął pontyfikat w Watykanie, to wtedy II sekcja wojska, ta anty-szpiegowska zaczęła mu posyłać wiadomości o sytuacji kościoła w Brazylii. Ale Ojciec Święty nie odpowiadał. Pewnego dnia zwrócili się do mnie.

Ja publikowałem tutaj w gazecie, że dostałem błogosławieństwo od Ojca Świętego. To jest inna historia, bo moja siostra nieboszczka była jego koleżanką. Tylko ja się urodziłem w Bielsku, a cała moja rodzina jest z Wadowic. Moja siostra, która zmarła cztery lata temu, była koleżanką Ojca Świętego. Ona urodzona była w 1920 roku w grudniu, a Ojciec Święty w 1920 roku w maju. A w Wadowicach wtedy była tylko jedna szkoła podstawowa więc oni chodzili do niej razem do jednej klasy. Pewnego dnia ja napisałem do Ojca Świętego, bo siostra nie chciała, wstydziła się. Napisałem, że moja siostra Fela była koleżanką Waszej Świątobliwości. W miesiąc potem otrzymałem odpowiedz. W jakiej postaci? Fotografii w kolorach, mam ją tam na ścianie nad biurkiem w pokoju gdzie daje lekcje. Jest to podobizna Ojca Świętego, a z tyłu własną ręką napisane błogosławieństwo – „Niech was Bóg Wszechmogący błogosławi w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Amen” – Jan Paweł II.

Ja mam przyjaciela do dnia dzisiejszego tu w naszej gazecie, patrz – powiedziałem – dostałem błogosławieństwo od Ojca Świętego. No to ja to opublikuję. No i opublikował. Wojsko to przeczytało. Pewnego dnia dostałem zaproszenie, żeby do nich przyjść do czwartego pułku piechoty. Tam poprosili mnie o tłumaczenie jednej stronicy. Oni dali takie krótkie wiadomości o kościele w całej Brazylii. To było dla mnie zupełnie łatwe. Przetłumaczyłem, a oni posłali. Otrzymali odpowiedz po raz pierwszy, ale po polsku, podpisaną przez księdza Dziwisza. Czy go Pan zna?

Juliusz Osuchowski: Tak, wiem kto to jest, ale nie znam go osobiście.

Joseph Nitchthauser: A ja go znam osobiście. On mnie zaprowadził później, jak się ożeniłem, moja pierwsza żona zmarła, to się ożeniłem z Martą. I zrobiłem jej niespodziankę. Pojedziemy do Europy – powiedziałem – i zostaniemy przyjęci przez Ojca Świętego. Jest tu fotografia. Tak, widziałem ją. Była to dla nas tylko audiencja, ale tak się tam coś podziało. Ksiądz Dziwisz powiedział: no, dzisiaj jeszcze muszę przyjąć więcej ludzi, przyjdą jeszcze trzy parki i one będą razem z wami. I przyszli, ale Ojciec Święty mówił tylko ze mną. Po polsku! A później ksiądz Dziwisz nas odprowadził z biblioteki Ojca Świętego aż na sam dół. Tam pocałowałem go w rękę. Było bardzo ładnie.

Ostatnio publikowali tutaj dokument, ze Watykan prosi o przebaczenie i tak dalej, ze katolicyzm nie zrobił dosyć dla żydów. Ja uważam, że nawet nie potrzebowali iść tak daleko. Nikt nie mógł nic zrobić dla żydów. Nikt! To była ta tragedia. Nikt, ani Ojciec Święty, ani księża, ani nikt. Pomimo wszystko jednak robili. Ja nie rozumiem, dlaczego Watykan musiał prosić o przebaczenie? Przede wszystkim Papież Pius XII zrobił co mógł. Jeśli by zrobił więcej, to by posłano tam dwóch esessmanów i by go tam zastrzelili w Watykanie i nikt by nawet nie gwizdnął. Nikt by nic nie mógł zrobić.

Tu, w Belo Horizonte, jest jedna rodzina, zresztą bardzo starych ludzi, żydów niemieckich, którzy uciekli z Niemiec, przeszli do Włoch i w 1942 roku, w pełnej wojnie, otrzymali paszporty Watykanu i przyjechali do Brazylii. W pełnej wojnie, proszę Pana! Tutaj mieszkają, a w Sao Paulo jest wiele takich rodzin. Słyszał Pan na pewno o świętym Maksymilianie Kolbe? Ja zostałem przywieziony do Oświęcimia w cztery miesiące po jego śmierci. Jeszcze się dużo mówiło o nim. Ja już trzy razy bylem w telewizji i trzy razy opowiadałem o świętym Maksymilianie Kolbe. Zawsze bylem przejęty tym. Nie mogłem zrozumieć, jak można się poświęcić tak dalece za drugiego człowieka, którego nawet nie znał. On tylko słyszał, że ten porucznik powiedział „o, moja żona, moje dzieci”, bo został wyznaczony żeby poszedł do tej celi głodowej. A ksiądz Kolbe wyszedł z szeregu, nie? I powiedział: „Ja chce iść”. I poszedł.

Ja otrzymałem dokumenty – z Polski dokumenty, z Niepokalanowa – gdzie się przypuszcza, dlaczego on został zaaresztowany. Bo został zaaresztowany całkiem zwyczajnie przez gestapo. Przyjechali do klasztoru i zabrali go. Najpierw posłali go do Pawiaka w Warszawie, a potem do Oświęcimia. Więc miedzy innymi przypuszcza się, że ofiarowali mu obywatelstwo niemieckie, przypuszczając że Kolbe jest pochodzenia niemieckiego. Oni nie przyjął. W swoich kazaniach on zawsze dawał do zrozumienia, bo był człowiekiem bardzo inteligentnym, że to nie jest w porządku to co robią z Polakami, żydami i innymi narodami naziści. On dal osobiście rozkaz, polecenie – o czym dużo Polaków nie wie do dnia dzisiejszego, ja to mowie nie od siebie, ja mam dokumenty – aby otworzyć drzwi wszystkich klasztorów reguły franciszkańskiej, on był franciszkaninem, aby przyjąć Polaków i żydów, którzy zostali przez nazistów wyrzuceni z Pomorza. Jak on dal ten rozkaz, to w miesiąc potem przyjechało po niego auto i tak się skończyło.

No to jak można mówić, że nie pomagali. Nawet Francuzi, którzy sami wydali Niemcom wszystkich swoich żydow, pomagali. Nie na tyle co Polacy, ale pomagali. Dzisiejszy arcybiskup Paryża, od którego tutaj mam list, zaraz go pokaże, Jan Maria Lustinger urodzony jest we Francji, ale jego rodzice byli żydami z Bielska, z mojego miasteczka. Miasteczka, w którym ja się urodziłem. Oni pojechali do Francji już w 1925 roku. Dzisiejszy Kardynał Lustiger urodził się w 1926 roku i cała jego rodzina i on też byli normalnymi żydami. Nie wszyscy we Francji byli i są radzi z tej Papieskiej decyzji.

Po wkroczeniu Niemców do Francji, Francuzi złapali jego rodziców. Lustigera i jego starszego brata nie złapali, gdyż schowali się oni gdzieś w piwnicy. Obu tych chłopcow – to były prawie że jeszcze dzieci – wzięli dobrzy ludzie do gór nad granice ze Szwajcaria i tam uratowali się u górali francuskich. W międzyczasie Lustiger poprosił o chrzest. Przechrzcił się na katolicyzm, jego brat nie. Jak skończył 16 lat powiedział: „ja chcę być księdzem”. I dzisiaj jest kardynałem. Brat jego jest w Izraelu, mieszka w jednym kibucu. Nie wszyscy we Francji byli i są radzi z tej Papieskiej decyzji. Ale nie można było ratować. Za ratowanie żyda, za danie mu talerza zupy, na terenie tylko Polski, jeżeli Niemiec złapał, mógł zastrzelić, od razu na miejscu i żyda i Polaka jeżeli chciał. Oni mieli władzę nad śmiercią i nad życiem we wszystkich państwach, które oni zajęli. Oni byli wszechwładni. Tak, że nie było możliwości, trzeba było mieć bardzo dużo odwagi, żeby pomoc żydowi.

Polskę i Polaków zawsze bronię, bo tak mnie rodzice nauczyli. I tak jak analizowałem dzisiaj, a mam na karku już siedemdziesiąt lat. Nie zmieniłem opinii, bo wiem, że jest wielką niesprawiedliwością jeżeli mówi się tak źle o Polakach.

Juliusz Osuchowski: Kim byli Pana Rodzice?

Joseph Nitchthauser: Mój ojciec miał furmankę i sanie i dwa konie. Jeździł do Jaworzna do kopalni. Brał tam węgle zapakowane w worki, nie sprzedawał ich, tylko rozwoził. Nie tylko dla żydów, ale tez dla Polaków. I z tego utrzymywał cała rodzinę – bardzo marnie.

Juliusz Osuchowski: Ten prosty człowiek, woźnica, Pana Ojciec, polski żyd nauczył Pana patriotyzmu polskiego?

Joseph Nitchthauser: Tak. Miał brodę nie taka długą, ale taką jak ja. Ja mam brodę nie dlatego, ze jestem żydem. Dwa lata temu pracowałem na rzecz jednego kandydata na burmistrza miasta w czasie wyborów. Wtedy wszyscy w naszym komitecie zapuścili brody, bo nasz kandydat nosił brodę. Mogę powiedzieć, że mój ojciec był dość pobożnym żydem. Chodził do bożnicy – w każdą sobotę rano. I brał mnie za rękę, brał mojego brata, było nas pięcioro, trzech synów i dwie córki, i prowadził do bożnicy. Ojciec nigdy nam nie mówił, że mamy źle mówić o Polsce. On nam zawsze mówił, że tu w Polsce, jest nasze miejsce i my mamy szanować ten kraj.

Mój brat służył w wojsku polskim w 1939 roku. Gdy wojna wybuchła, znalazł się na najpierwszej linii frontu, bo służył na samej granicy z Niemcami. Przeszedł z wojskiem całą kampanię wrześniową. On był dobrym polskim podoficerem. Zginał w gettcie w Tarnowie wraz ze swą żona. Do naszego domu przychodzili sąsiedzi i razem z ojcem pili. Oni, Polacy, więcej rozmawiali z nim po niemiecku niż po polsku. Rozmawiali o wszystkim. O tym, co się działo wokół nas i o sprawach ważnych. Ja ubóstwiałem przysłuchiwać się tym rozmowom. Zawsze wracam pamięcią do domu mojego ojca i zawsze chciałem to co zostało z mojego dzieciństwa tam pokazać mojej córce.

Jak uskładałem trochę pieniędzy, a moja córka wtedy studiowała w Anglii, ona miała 18 lat. Pojechałem do Anglii, zabrałem ją i powiedziałem: „zobaczysz gdzie twoi dziadkowie mieszkali”. Ona miała tydzień wakacji na uniwersytecie w Cambridge. Zawiozłem ją wszędzie, gdzie ja spędziłem moje dzieciństwo i gdzie żyła cała moja rodzina. Żydowska rodzina, która bardzo kochała i szanowała Polskę i Polaków. To było bardzo wzruszające być tam skąd wyszedłem i spotkać się po latach ze znajomymi, którzy jeszcze w tych miejscach się znaleźli. To było wielkie przeżycie, a oni wszyscy byli tacy serdeczni i tak bliscy, tak bardzo gościnni – prawdziwi starzy znajomi – Polacy.

źródło: w-sercu-polska.org

Posted in Patriotyzm, Polityka, Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: , | 62 Komentarze »

Czeka nas pranie mózgów polskiej młodzieży

Posted by Dzieckonmp w dniu 16 kwietnia 2013

Żydzi ubolewają, że polska młodzież wie dużo więcej na tema polskich powstań i polskiej martyrologii niż np. o powstaniu w warszawskim getto. Czeka nas więc dalsze pranie mózgów w polskich szkołach. Zadbają już o to „uny” rozmieszczeni w polskich ministerstwach, mediach, uczelniach, instytutach, fundacjach itd, itd.

Na szczęście, jak na razie, jak to  wynika z dyskusji pod poniższym artykułem, Polacy doskonale zdają sobie sprawę kto im pierze mózgi i w jakim celu. Dlatego „uny” skoncentrują się teraz na młodzieży.

Pomogą nam „une” w planowaniu działań społecznych i edukacyjnych, które – jak się okazuje – są bardziej potrzebne, niż myśleliśmy – poinformowała kierowniczka biura komunikacji społecznej Gminy Żydowskiej Joanna Korzeniewska.

Uczniowie mieli najpierw odpowiedzieć na pytanie, jaki odsetek mieszkańców Warszawy przed II wojną światową stanowili Żydzi.
– Bez znajomości tego, ilu Żydów mieszkało przed wojną w Polsce, w Warszawie, trudno zrozumieć skalę Holokaustu – zaznaczył Bilewicz. Jak poinformował, z badania wynika, że zdaniem przeciętnego ucznia warszawskiej szkoły średniej przed wojną w Warszawie Żydzi stanowili 17,83 proc. mieszkańców miasta, podczas gdy faktycznie odsetek ten wynosił 31 proc.

Drugie pytanie dotyczyło najważniejszych wydarzeń w historii miasta; uczniowie mieli uszeregować podane im wydarzenia. Powstanie w getcie znalazło się na siódmym miejscu na dziesięć; poprzedzają je: powstanie warszawskie, bitwa warszawska, powstanie listopadowe, obrona Warszawy w 1939 r., powstanie styczniowe i przeniesienie stolicy z Krakowa do Warszawy. Za mniej ważne od powstania w getcie uczniowie wskazali: zabójstwo prezydenta Narutowicza, porozumienia okrągłego stołu i demonstracje studenckie w marcu 1968 r.

– Podobnie jak w badaniach na próbach dorosłych respondentów, tradycyjnie w Polsce za najważniejsze wydarzenia uznawane są powstania, bitwy i inne działania militarne. (…) Smutnym zaskoczeniem było to, że w tej grupie powstanie w getcie było najrzadziej wymieniane – powiedział Bilewicz.

http://szkola.wp.pl/kat,131914,title,Badanie-co-czwarty-uczen-uwaza-powstanie-w-getcie-za-zwycieskie,wid,15498005,wiadomosc.html

Źródło: Ciemnogród

Posted in Patriotyzm, Polityka, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , , , | 20 Komentarzy »

Historyk: – Generał Sikorski został zamordowany

Posted by Dzieckonmp w dniu 13 grudnia 2011

Rozmowa z Dariuszem Baliszewskim, historykiem i dziennikarzem badającym okoliczności śmierci generała Władysława Sikorskiego.

Jedno z ostatnich zdjęć gen. Sikorskiego, zwiedzającego umocnienia wojskowe na Gibraltarze.

Jedno z ostatnich zdjęć gen. Sikorskiego, zwiedzającego umocnienia wojskowe na Gibraltarze.

– Generał Sikorski zginął w katastrofie…
– Jeśli pyta pan o oficjalną wersję, to jest fałszywa.

– Chciałbym zapytać o wersję prawdziwą – zna ją pan?
– Zanim odpowiem, zacznę od argumentu zupełnie nienaukowego: gdyby jeszcze rok temu ktoś zadał mi pytanie, co zaszło 4 lipca 1943 w Gibraltarze, miałbym pewien kłopot z jednoznaczną odpowiedzią, lecz teraz jestem już całkowicie pewien, co się wydarzyło. Do tego stopnia, że gdybym miał położyć rękę na pieniek katowski w sprawie faktów sprzed 65 lat, tobym ją położył bez większej obawy, że stracę choćby palec.

– Jak wyglądał kres życia generała Sikorskiego?
– Naczelny wódz wracał z podróży bliskowschodniej, przegranej we wszystkich aspektach – nie udało mu się nawet spotkać z Rosjanami i nie miał złudzeń, że Polska po wojnie stanie się republiką sowiecką. Mimo to postanowił całym swoim autorytetem poruszyć Polonię amerykańską i zwrócić się do sumienia świata, by przeciwdziałać temu, co nieuniknione. Gdy przybył na Gibraltar, Anglicy ściągnęli tam Iwana Majskiego – sowieckiego ambasadora w Londynie. Po rozmowach z nim, które niczego nie mogły już zmienić, generał poszedł się położyć w przygotowanej dla niego sypialni w pałacu brytyjskiego gubernatora. Tam – wedle moich ustaleń – między godziną 15.30 a 16 został zamordowany. W tym samym miejscu zginęli także jego współpracownicy: płk Andrzej Marecki, gen. Tadeusz Klimecki oraz ppor. Józef Ponikiewski.

– Tylko ta czwórka zginęła w pałacu gubernatora? Pytam, ponieważ ofiar tego, co nazywamy katastrofą gibraltarską było więcej.
– Tylko ta czwórka, gdyż jedynie oni byli w tym czasie w pałacu. Anglicy, chcąc ukryć zbrodnię, wpadli na pomysł zmistyfikowania katastrofy lotniczej. Wszystko po to, by nie było przesilenia rządowego we władzach polskich, by w świat nie poszła wiadomość o puczu i żeby nie było konfliktu z Rosją Sowiecką. A taki konflikt groził, ponieważ – jak się łatwo domyślić – Niemcy od razu rozgłosiliby, że Sikorski to ostatnia ofiara Katynia.

– O jakim puczu pan mówi?
– Zaraz wyjaśnię, gdyż to zbyt poważna sprawa, by mówić o niej zdawkowo. To, co powiem, jest tezą rewolucyjną, ale w pełni udokumentowaną. Najpierw jednak chcę zwrócić uwagę, że na Gibraltarze 4 lipca ’43 doszło także do drugiej zbrodni: aby uprawdopodobnić „katastrofę gibraltarską”, Anglicy poświęcili swoich ludzi. Tylko w tym celu zabili Whiteleya, Cazaleta i Gralewskiego oraz dwóch członków załogi. To, co mówię, brzmi przerażająco i okrutnie, ale musimy pamiętać, że każdego dnia tej wojny ginęło bardzo wielu ludzi i cena, jaką Anglicy zapłacili za pokój i spokój w związku ze śmiercią Sikorskiego, z ich punktu widzenia nie była tak ogromna.

– A gdzie w tej opowieści jest Zofia Leśniowska, córka i najważniejszy „adiutant” Sikorskiego?
– Ciała Zosi oficjalnie nie znaleziono, podobnie jak ciała Adama Kulakowskiego – sekretarza naczelnego wodza. Podczas swych badań dotarłem do ludzi, którzy w 1945 roku – a nie jest to sprawa jednej, lecz kilku zupełnie niezależnych relacji – udawali się do Rosji sowieckiej na poszukiwania generałówny. To byli ci sami ludzie, którzy w 1943 roku byli świadkami zdarzeń na Gibraltarze, a dwa lata później jechali do Sowiecji po Zosię. Nie chcę z tego wyciągać żadnych wniosków, a jedynie pokazać fakty. Być może to, że pod Gibraltarem nie znaleziono ciała Zosi, powinien skierować uwagę historyków na sowiecki kierunek. W tym kontekście polecam mój napisany kilka lat temu dla dla „Wprost” artykuł „Bransoletka Zosi”, dostępny w internecie.

– Zatem, według pana, nie było żadnej „katastrofy w Gibraltarze”?
– To nie ulega najmniejszej wątpliwości. Fizycy zrobili szczegółowe symulacje komputerowe lotu i wykazali ponad wszelką wątpliwość, że samolot pilotowany przez Czecha Edwarda Prchala – niewątpliwie uczestnika spisku, na co dowody przedstawiłem już wiele lat temu – wystartował w pełni sprawny z trupami Sikorskiego i jego współpracowników na pokładzie. W takim samym stanie osiadł na wodach Morza Śródziemnego kilkaset metrów od pasa startowego. Ponad wszelką wątpliwość potwierdza to ekspertyza zespołu prof. Jerzego Maryniaka z Politechniki Warszawskiej, przeprowadzona – uwaga! – w bardzo ścisłej współpracy z zakładami Lockheeda, które wyprodukowały tamtą maszynę, czyli Liberatora. Cała „katastrofa w Gibraltarze” to jedynie mistyfikacja.

– Skoro nie doszło do katastrofy, to jak określić zdarzenia z 4 lipca 1943?
– Konsekwentnie twierdzę, że był to zamach, ściślej mówiąc: zamach stanu. Wynika to z dokumentów, w których występuje sformułowanie „pucz na Gibraltarze”. M.in. w korespondencji z 26 czerwca 1943 czytamy, że ktoś tam nie bierze udziału w puczu na Gibraltarze i dlatego odsyłamy go do Londynu. Sformułowanie takie zostało użyte w piśmie wysokiego funkcjonariusza II Oddziału Sztabu Generalnego Wojska Polskiego do szefa VI Oddziału. Mowa o służbach specjalnych, więc jak długo historia nie obali tego i kilku podobnych dokumentów, tak długo uprawnione będzie używanie wobec zdarzeń w Gibraltarze terminu „pucz”, „zamach”.

– Sikorskiego zabili Polacy?
– Zbrodnia na Gibraltarze musi być uznana za brytyjską, gdyż doszło do niej na terenie zamkniętej angielskiej bazy wojskowej i przy pomocy Anglików. Bez cienia wątpliwości została jednak wykonana polskimi rękami.

– Kto mordował naczelnego wodza – zaprzedani Anglii zdrajcy?
– Wiem, jak okrutne są słowa, które za chwilę wypowiem, i jak trudno będzie je zacytować, ale jeśli to był zamach, zamach wykonany przez Polaków, to trzeba pamiętać, że jego sprawcy realizowali żołnierskie zadanie. Oni naprawdę byli przekonani, że działają w imię polskiej racji stanu i usuwając Sikorskiego, ratują ojczyznę. Na tym polega dramat – że to nie było pospolite zabójstwo, tylko straszliwa walka polityczna, w której sięgnięto po tak straszliwy środek.

– Dlaczego aż tak drastyczny, nie można było zwyczajnie odsunąć Sikorskiego od władzy?
– Porozumienie z nim nie było możliwe. Generał był szalenie arbitralny, nie dopuszczał żadnej dyskusji, a jako premier i naczelny wódz zgromadził w swoich rękach całość władzy. Dlatego zleceniodawcy i wykonawcy zamachu wierzyli, że działają w najlepszej wierze… Wiem, że to, co mówię, jest okrutne i straszne, zapewne wzbudzi potężną polemikę, lecz taka jest prawda.

– Znamy inspiratorów i wykonawców tego zamachu?
– Ponad wszelką wątpliwość wiosną 1943 rozgrywał się tragiczny polski dramat. Byliśmy ogromnie podzieleni, a Sikorski przegrał całą swoją politykę: Sowieci przeszli do ofensywy, odmówili zgody na śledztwo Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w sprawie Katynia i zerwali z nami stosunki polityczne. Polska została skazana na rolę siedemnastej republiki sowieckiej – mam stenogramy, z których wynika, że brytyjskie MSZ już w marcu 1943 wprost informowało, iż takie właśnie są ustalenia względem powojennej przyszłości naszego kraju. Wszystko to świadczyło o bezmiarze klęski „bluszczowej”, ugodowej polityki Sikorskiego i dlatego bardzo wielu środowiskom zależało na usunięciu naczelnego wodza, ale trudno wskazać, któremu zależało najbardziej.

– Czy to prawda, że w 1943 roku oficerowie wypowiadali w Londynie posłuszeństwo dowódcom lojalnym wobec Sikorskiego?
– O skali wrzenia Polski emigracyjnej może świadczyć epizod z lutego 1943. Polscy oficerowie spoliczkowali wtedy swoich dowódców w ambasadzie sowieckiej, gdzie odbywało się przyjęcie z okazji rocznicy utworzenia Armii Czerwonej. Dostało się m.in. samemu szefowi lotnictwa, gen. Ujejskiemu.

– Ponowię pytanie: kim byli ci, którzy zamordowali generała?
– Dotarłem do ich nazwisk, udało mi się bardzo dużo ustalić, ale nie podejmuję się być prokuratorem w tej sprawie, bo raz jeszcze z naciskiem powtarzam: ten zamach został dokonany w najlepszej wierze. Znam odpowiedź na pańskie pytanie, ale na razie jej nie udzielę – padnie w serialu „Generał”, który jesienią lub na przełomie roku wyemituje TVN.

– Niebawem ma dojść do ekshumacji zwłok gen. Sikorskiego. Otwarcie grobowca może odpowiedzieć na pytanie o bezpośrednią przyczynę jego śmierci, ale pod warunkiem, że w wawelskim sarkofagu rzeczywiście spoczywają szczątki naczelnego wodza. Jest pan tego pewien?
– Całkowitą pewność zyskamy dopiero po otwarciu trumny, niemniej obecne przesłanki pozwalają przypuszczać, że w krakowskiej katedrze leżą prawdziwe szczątki gen. Sikorskiego.

– Teoretycznie Brytyjczycy mieli kilkadziesiąt lat na podmianę ciała. Jakie przesłanki bronią zatem tezy, że w 1993 roku na Wawelu pochowano byłego premiera?
– Skłania ku temu np. wynik oględzin trumny z lipca 1943 roku. Wystawiono ją na katafalku w pałacu Kensington i rozcięto w obecności pięciu osób. Można było zobaczyć tylko twarz, lecz z relacji świadków wynika, że było to oblicze Władysława Sikorskiego. Po pogrzebie w Newark szczątki generała zostały szczególnie zabezpieczone: przykryto je betonową płytą ze zbrojeniami, tak by nikt nie mógł się do nich dostać.

– W 1993 roku była okazja do przeprowadzenia badań sądowo-medycznych, lecz Brytyjczycy je uniemożliwili. To może rodzić podejrzenia.
– To prawda, jednak mimo to jest raczej pewne, iż na Wawelu spoczywa generał Sikorski – nie wierzę, by dano nam kogoś innego. Badanie szczątków powinno więc wykazać, czy generał został zastrzelony. Jedno jest pewne: po 65 latach polskiego milczenia i bierności w tej sprawie istnieje wreszcie szansa na jej wyjaśnienie.

Źródło: http://www.nto.pl

Artykuł z 2008 roku tak więc sprawy już zaszły o wiele dalej, między innymi doszło do ekshumacji zwłok

Posted in Patriotyzm, Warto wiedzieć, Z prasy, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , | 74 Komentarze »