Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia, 2029
    Pozostało: 8.9 lata.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Posts Tagged ‘in vitro’

Grzechy wołające o pomstę do nieba

Posted by Dzieckonmp w dniu 22 lipca 2015

Komorowski na koniec swojej kadencji chciał uszczęśliwić Polaków. Wydaje się że szczęścia to nam nie da, natomiast jest smutnym zwieńczeniem jego kadencji które to 5 lat przyniosło tyle nieszczęścia naszemu narodowi. To ten ośrodek prezydencki reprezentował najpotworniejsze siły zła, elity masonerii i mafii.
Błogosławiony Jan Paweł II uświadamia nam, że „stoimy wobec nadludzkiego, dramatycznego zmagania między złem i dobrem, między śmiercią i życiem, między »kulturą śmierci« i »kulturą życia«. Jesteśmy nie tylko świadkami, ale nieuchronnie zostajemy wciągnięci w tę walkę: wszyscy w niej uczestniczymy i stąd nie możemy uchylić się od obowiązku bezwarunkowego opowiedzenia się po stronie życia” (EV 28).

1. Aborcja

Błogosławiony Jan Paweł II z mocą głosił objawioną przez Boga prawdę o świętości ludzkiego życia, które „należy wyłącznie do Boga: kto podnosi rękę na życie człowieka, podnosi niejako rękę na samego Boga” (EV 9). Podkreślał, że życie każdego człowieka rozpoczyna się w momencie poczęcia. Jest to fakt naukowy, niezależny od wierzeń religijnych i ideologii. A kto ten fakt odrzuca, ten ma zdeprawowane sumienie, które przestało odróżniać dobro od zła. Niestety, „znaczna część dzisiejszego społeczeństwa – stwierdza Jan Paweł II – składa się z ludzi, »którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta« (Rz 1,18): odwracając się od Boga i mniemając, że mogą zbudować ziemską społeczność bez Niego, »znikczemnieli w swoich myślach«, tak że »zaćmione zostało bezrozumne ich serce« (Rz 1,21); »podając się za mądrych, stali się głupimi« (Rz 1,22) (…). Jeżeli sumienie, które jest okiem dającym światło duszy (por. Mt 6,22-23), nazywa »zło dobrem, a dobro złem« (por. Iz 5,20), znaczy to, że weszło już na drogę niebezpiecznej degeneracji i całkowitej ślepoty moralnej” (EV 24).
Błogosławiony Jan Paweł II nazwał przerywanie ciąży odrażającą zbrodnią (EV 58) i ogłosił: „Dlatego mocą Chrystusowej władzy udzielonej Piotrowi i jego Następcom, w komunii z biskupami Kościoła Katolickiego, potwierdzam, że bezpośrednie i umyślne zabójstwo niewinnej istoty ludzkiej jest zawsze aktem głęboko niemoralnym” (EV 57), (…) a „przerwanie ciąży jest – niezależnie od tego, w jaki sposób zostaje dokonane – świadomym i bezpośrednim zabójstwem istoty ludzkiej w początkowym stadium jej życia, obejmującym okres między poczęciem a narodzeniem. (…) Tym, kto zostaje zabity, jest istota ludzka u progu życia, a więc istota najbardziej niewinna, jaką w ogóle można sobie wyobrazić: nie sposób uznać jej za napastnika, a tym bardziej za napastnika niesprawiedliwego!” (EV 58).
„Powszechnie wiadomo, że w pierwszych wiekach zabójstwo zaliczano do grupy trzech największych grzechów – wraz z apostazją i cudzołóstwem – i że skruszony zabójca musiał odbyć wyjątkowo długą i uciążliwą pokutę publiczną, zanim udzielono mu przebaczenia i ponownie przyjęto do wspólnoty kościelnej” (EV 54). „Nie powinno to dziwić, ponieważ zabójstwo ludzkiej istoty, która jest obrazem Bożym, stanowi grzech szczególnie ciężki. Tylko Bóg jest Panem życia!” (EV 55).

2. Zabijanie poczętych dzieci przy stosowaniu metody in vitro i eksperymentach medycznych

Błogosławiony Jan Paweł II nauczał, że różne techniki sztucznej reprodukcji, w tym metoda in vitro, są nie do przyjęcia z moralnego punktu widzenia, ponieważ następuje tu oddzielenie prokreacji „od prawdziwie ludzkiego kontekstu aktu małżeńskiego, a ponadto (…) wytwarza się większą liczbę embrionów, niż to jest konieczne dla przeniesienia któregoś z nich do łona matki, a następnie te tak zwane embriony nadliczbowe są zabijane lub wykorzystywane w badaniach naukowych, które mają rzekomo służyć postępowi nauki i medycyny, a w rzeczywistości redukują życie ludzkie jedynie do roli »materiału biologicznego«, którym można swobodnie dysponować” (EV 14).
Ojciec Święty zdecydowanie potępił i nazwał „przestępstwem przeciw godności istot ludzkich” wszelkie wykorzystywanie embrionów i płodów ludzkich do eksperymentów medycznych, „jako źródła organów albo tkanek do przeszczepów”, ponieważ „mają prawo do takiego samego szacunku jak dziecko już narodzone i jak każdy człowiek (…); zabójstwo niewinnych istot ludzkich, nawet gdy przynosi korzyść innym, jest aktem absolutnie niedopuszczalnym” (EV 63).

3. Eutanazja

Ojciec Święty podkreślał, że eutanazja jest jednym „z najbardziej niepokojących objawów »kultury śmierci«, szerzącej się zwłaszcza w społeczeństwach dobrobytu, charakteryzujących się mentalnością nastawioną na wydajność, według której obecność coraz liczniejszych ludzi starych i niesprawnych wydaje się zbyt kosztowna i uciążliwa” (EV 64).
Mocą Chrystusowej władzy udzielonej Piotrowi i jego następcom Jan Paweł II ogłosił, że „eutanazja jest poważnym naruszeniem Prawa Bożego jako moralnie niedopuszczalne dobrowolne zabójstwo osoby ludzkiej. (…) Praktyka eutanazji zawiera – zależnie od okoliczności – zło cechujące samobójstwo lub zabójstwo” (EV 65).
„Szczytem zaś samowoli i niesprawiedliwości jest sytuacja, w której niektórzy – na przykład lekarze lub prawodawcy – roszczą sobie władzę decydowania o tym, kto ma żyć, a kto powinien umrzeć. Pojawia się tu znów pokusa z Edenu: stać się jak Bóg, »poznając dobro i zło« (por. Rdz 3,5)” (EV 66). „Nic i nikt nie może dać prawa do zabicia niewinnej istoty ludzkiej, czy to jest embrion, czy płód, dziecko czy dorosły, człowiek stary, nieuleczalnie chory czy umierający. Ponadto nikt nie może się domagać, aby popełniono ten akt zabójstwa wobec niego samego lub wobec innej osoby powierzonej jego pieczy, nie może też bezpośrednio ani pośrednio wyrazić na to zgody. Żadna władza nie ma prawa do tego zmuszać ani na to przyzwalać” (EV 57).
„Przerywanie ciąży i eutanazja są zatem zbrodniami, których żadna ludzka ustawa nie może uznać za dopuszczalne. Ustawy, które to czynią, nie tylko nie są w żaden sposób wiążące dla sumienia, ale stawiają wręcz człowieka wobec poważnej i konkretnej powinności przeciwstawienia się im poprzez sprzeciw sumienia. (c) Tak więc w przypadku prawa wewnętrznie niesprawiedliwego, jakim jest prawo dopuszczające przerywanie ciąży i eutanazję, nie wolno się nigdy do niego stosować ani uczestniczyć w kształtowaniu opinii publicznej przychylnej takiemu prawu, ani też okazywać mu poparcia w głosowaniuh (EV 73).
Każdy, kto w jakikolwiek sposób przyczynia się do zabójstwa poczętych dzieci, czy to przez aborcję, czy przez metodę in vitro, podlega karze ekskomuniki. „Ekskomunika – pisze Jan Paweł II – obejmuje wszystkich, którzy dopuszczają się tego przestępstwa, wiedząc, jaką jest obłożone karą, a więc także tych współsprawców, bez których udziału to przestępstwo nie zostałoby popełnione. Za pomocą takiej surowej kary Kościół wskazuje na to przestępstwo jako na jedno z najcięższych i najbardziej niebezpiecznych, zachęcając sprawcę do gorliwego poszukiwania drogi nawrócenia. W Kościele bowiem kara ekskomuniki wymierzana jest po to, aby w pełni uświadomić winnemu powagę popełnionego grzechu, a z kolei by doprowadzić go do koniecznego nawrócenia i pokuty”.
ks. Mieczysław Piotrowski

Posted in Nasz smutny czas, Prześladowanie Chrześcijan, Szatan | Otagowane: , , , , | 108 Komentarzy »

Politycy sami wykluczają się z Kościoła

Posted by Dzieckonmp w dniu 4 kwietnia 2015

Czas przedwyborczy powinniśmy przeznaczyć do walki o głosy z głównym przeciwnikiem Komorowskim. Powinniśmy docierać do ludzi którzy zamierzają na niego głosować i przedstawiać im argumenty dlaczego ten wybór to zło. Niestety zaplecze jego sztabu wyborczego (WSI ) z powodowało że czas ten musimy przeznaczyć na walkę miedzy sobą o to który kandydat będzie lepszy.  Oni to umieją wrzutkę zrobić i z neutralizować nasze działanie, naszą werwę. Smutne jest to że tak perfekcyjnie im się to udaje co pokazuje choćby sytuacja na tym blogu. czytelnicy tego bloga wyraźnie pokazują że złapali się na te wrzutki i swoją energie wykorzystują dla Komorowskiego. Pamiętajcie że tym samy pracujecie dla In Vitro, dla aborcji, mimo faktu że jesteście niedojrzałymi katolikami, Polakami. Poniżej filmik który zmontowałem pokazujący co powinniśmy robić  w tej kampanii wyborczej a przez własną głupotę nie robimy.

Takie coś zmontowałem.

Posted in Aborcja, Polityka, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , , | 32 Komentarze »

Katoliku, płać. I siedź cicho

Posted by Dzieckonmp w dniu 26 listopada 2012

List do kanapowego, zaspanego i obojętnego katolika.

Możesz sobie, katoliku, pomarzyć o konstytucyjnych prawach wolności, religii i sumienia. Bo to przecież jakieś tam utopie, ideały i mrzonki. W zamian tego skup się lepiej na konstytucyjnym obowiązku płacenia podatków. Nie wnikaj za to, Broń Boże, co z nich wynika, bo zaniepokoisz swe sumienie faktami, że płacisz za aborcję i antykoncepcję oraz parę innych, niezgodnych z etyką i moralnością spraw. I wkrótce mogą cię czekać kolejne przymusy.

Choć pewnie chciałbyś pooglądać katolicką telewizję na multipleksie, to tak naprawdę zastanów się. Po co ci to? Żebyś mógł się dowiedzieć czegoś, o czym władza woli, żebyś nie wiedział i nie myślał? Bo czy zastanawiałeś się kiedyś, że zapłaciłeś za te „przysługujące” aborcje, czyli te zgodne z ustawą, choćby władza chciała ci wmówić, że szpitalowi płaci Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ), ot jakieś 1 300 zł od zabójczej „procedury”? NFZ operuje funduszami publicznymi, czyli z twoich podatków, a w jego rejestrze usług aborcja zwie się „indukcją poronienia” (personel medyczny używa za to czasem słowa „terminacja”). Zauważyłeś, jak funkcjonariusze publiczni unikają słowa „aborcja”? Ciekawe dlaczego? Nie myśl jednak o tym za dużo, a już na pewno o tym, w jaki sposób się ten „poród indukuje”, i co się w trakcie i po nim dzieje z dzieckiem. Choć masz prawo wiedzieć. Publiczna placówka, czyli dysponująca majątkiem wszystkich podatników, ma obowiązek ujawnienia takich danych (na mocy Ustawy o dostępie do informacji publicznej z dnia 6 września 2001 r.). A czy naprawdę chcesz sobie psuć samopoczucie myślą o noworodkach, które czasem przeżyją aborcję? Tak czy inaczej, za te wszelkie zabójcze kroki, wszelkie narzędzia i urządzenia, środki farmakologiczne wykorzystane przy aborcji musisz zapłacić.

 

A to nie wszystko. Prawdopodobnie to ty zapłaciłeś za wykształcenie aborterów, którzy skończyli publiczne uczelnie. Nie mówiąc już o tym, że i za ich obecne wynagrodzenia pochodzące z kasy funduszy publicznych, do których dokładasz. Jakby tego było mało, corocznie finansujesz kształcenie w Akademiach i Uniwersytetach Medycznych studentów, którym wbija się do głowy treść ustawy prawa aborcyjnego (znowu dla niepoznaki nazywanym „antyaborcyjnym”), tresując ich, w jakich przypadkach aborcja „przysługuje kobietom”. To tak, żeby aborcjonistów i aborterów nigdy nie zabrakło, choćby do wypowiadania się w mediach. A to czasem dzięki posłom-zwolennikom kompromisu (kompromitowcom moralnym), z których niektórzy uważają się za katolików. Pewni chodzi o tych, którzy diabelskim sprytem dokonali rozróżnienia na „duszę prywatną” i „duszę urzędniczą”, z tym że tę pierwszą trzymają ciągle w zamrażarce. Nawiasem mówiąc, czy wiesz, kto im płaci za pracę polegającą między innymi na poszerzaniu niemoralnej listy rzeczy i „usług”, za które muszą płacić katolicy? Sam sobie odpowiedz.

 

Niektórym z tych prawodawców możesz też „podziękować” za wejście na rynek antykoncepcji postkoitalnej, która – oględnie mówiąc – walczy z embrionem, robiąc dużo, żeby „się nie zagnieździł” i szczególnie męczy tym sumienia katolickich farmaceutów. Prawodawcy nie pomyśleli nawet, że może to być niezgodne z już istniejącymi polskimi przepisami. Nie pomyśleli również, że byłoby demokratycznie, wolnościowo, czy po prostu sprawiedliwie, choć dać farmaceutom prawną możliwość odmowy ich sprzedawania. Apteki to w końcu prywatne biznesy. Nic to, zahartują się. Trzeba się przyzwyczaić. I tym sposobem nikt już w ogóle nie będzie protestował, że lista refundowanych środków antykoncepcyjnych w 2012 r. się rozszerzyła. Są tam nie tylko hormony tzw. „starej” generacji: Microgynon, Rigevidon i Stedril 30, które już wcześniej refundowane były pod pretekstem ich stosowania w leczeniu zaburzeń miesiączkowania. Teraz mamy refundowany nawet Levomine – środek stosowany wyłącznie do celów antykoncepcyjnych, czyli de facto w ogóle niebędący lekiem. Oprócz tego, na liście znalazły się „leki” na trądzik: Cyprest, Diane i Syndi, które używane są do wiadomych celów oraz zastrzyk antykoncepcyjny: Depo-Provera. Tyle z nowości. Nie przeszkadza to jednak feministkom, SLD i RP nadal nawoływać do refundacji antykoncepcji tak, jak gdyby wcale nie miało to już miejsca.

 

Co więcej, nie wiem czy wiesz (ja nie wiedziałam), że od dawna finansujesz refundację zakładania i usuwania (żeby założyć kolejną?) wkładek domacicznych, zwanych potocznie spiralami. O tym, że bywają one zaliczane do tzw. antykoncepcji awaryjnej i mogą mieć działanie aborcyjne, informuje nas jeden z portali: Wkładka domaciczna może być zastosowana do 5 dni po stosunku. Jej skuteczność jako antykoncepcji awaryjnej jest porównywalna ze skutecznością przy normalnym stosowaniu. Po wystąpieniu menstruacji wkładka może być pozostawiona w macicy jako zwykły środek antykoncepcyjny. Jej działanie w obu wypadkach jest takie samo: nie tylko utrudnia zapłodnienie, ale w przypadku, gdy do niego dojdzie, uniemożliwia zagnieżdżenie się zarodka, powodując jego śmierć (podkreślenie moje). Skandaliczne?

 

Rozdawaniem przez Krajowe Centrum ds. AIDS (podlegające Ministerstwu Zdrowia, utrzymywane więc z pieniędzy podatników) 150 tysięcy prezerwatyw podczas Euro 2012, czyli zakupionych na twój koszt, w ogóle sobie głowy nie zaprzątaj, bo to taki mały pryszcz. Chyba widzisz, że nie ma już o co kopii kruszyć?

 

Jedyne, czym możesz się pocieszyć jest fakt, że na szczęście polscy ginekolodzy mogą się teoretycznie powołać na klauzulę sumienia i nie brać udziału w aborcji. Jednak muszą się liczyć z zaszczuciem ze strony aborcyjnego lobby. Z położnymi sprawa jest trudniejsza, bo żeby pracy nie stracić, pewnie i w aborcji trzeba będzie poasystować. Prawo to oczywiście kole w oko lobby aborcyjne, które co jakiś czas podrzuca sejmowi projekt ustawy, mający zmusić każdy szpital i najlepiej każdego lekarza do zabijania dzieci nienarodzonych. Przedsmak tego terroru już czują farmaceuci, których klauzula sumienia nie chroni. W sierpniu 2012 r. Ruch Palikota (konkretnie kilka kobiet) doniósł Wojewódzkiemu Inspektorowi Farmaceutycznemu oraz izbie aptekarskiej, że farmaceuta z Maszewa nie sprzedaje środków antykoncepcyjnych ze względów etycznych (to nic, że w innej aptece, 40 metrów od niego ktoś mógłby je kupić bez problemu). Czy po takim donosie gdziekolwiek katolicki farmaceuta może spać spokojnie? Prawnicy przemysłu aborcyjnego nie śpią.

 

Przegrana przez Polskę przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka druga sprawa aborcyjna wiąże się z kolejnym odszkodowaniem, który musimy, jako podatnicy, zapłacić (chyba że wyrok zostanie zmieniony). Na nich zarabiają oczywiście nie tylko „poszkodowane”. Jak napisał portal Lifesite News, Johanna Weston z amerykańskiej organizacji Center for Reproductive Rights, współpracująca z polską Federą, poprosiła sąd o 10 tys. euro kompensacji w ramach kosztów prawniczych. Za jakiś czas należy się spodziewać kolejnego wyroku Trybunału w sprawie Z. przeciwko Polsce (wyrok ogłoszony 12 listopada na naszą korzyść nie jest jeszcze ostateczny).  A potem następnego. Istnienie tzw. wyjątków aborcyjnych jest po prostu ….wodą (a raczej krwią) na aborcyjny młyn.

 

W różnych krajach, np. w USA czy Francji katolicy organizowali bunty podatkowe z powodu łamania ich sumień i zmuszania do finansowania aborcji. Zastanów się chwilę lub lepiej dwie, jakie sprawy są dla ciebie wystarczająco poważne, abyś przestał być obojętny i cokolwiek z tym zrobił. Myślisz, że skoro się już urodziłeś, nie jesteś ani ginekologiem, farmaceutą, ani położną to ciebie to nie dotyczy? Pomyśl dalej. Jeśli teraz nie dokonasz w swoim sumieniu takiego rozeznania prowadzącego do jakiegoś działania w celu obrony swoich konstytucyjnych praw, nie zdziw się, że władza NADAL będzie utrzymywała antyludzkie prawa, wprowadzała antyrodzinne ustawy, niszczyła resztki normalności w szkołach i ograniczała prawo do demonstracji i dostępu do informacji (również tej w Internecie). Jeśli pozostaniesz obojętny, możesz spodziewać się, że niedługo w ramach tzw. praw reprodukcyjnych zapłacisz za in vitro nie tylko na skalę lokalną, ale krajową, do tego masowe aborcje, czy operacje zmiany płci. A kto wie, czy na starość władza przyzna ci prawo do eutanazji, czyli „śmierci z łaski” i wyśle cię na tamten świat. Na twój koszt oczywiście.

 

Natalia Dueholm

Źródło: milujciesie.org.pl

Posted in Patriotyzm, Polityka, Warto wiedzieć, Z prasy, Świat innymi oczami | Otagowane: , , | 111 Komentarzy »

Mordowanie ludzi na przemysłową skalę

Posted by Dzieckonmp w dniu 9 marca 2012

Zabić dziecko!

Możemy porozmawiać o legalizacji narkotyków czy prostytucji. Ale nie o legalizacji ludobójstwa – deklaruje publicysta

Trudno powiedzieć, czy artykuł Franceski Minervy i Alberta Giubiliniego w najnowszym numerze „Journal of Medical Ethics” to wyraz gwałtownie postępującego szaleństwa autorów, próba intelektualnej prowokacji czy raczej wyznaczenia nowych ram debaty na temat godności życia ludzkiego.

Dwoje włoskich naukowców, pracujących na uniwersytecie w australijskim Melbourne, dowodzi w swoim eseju („After–birth abortion. Why should the baby live”), iż skoro dopuszczalna jest aborcja, dopuszczalne powinno być także uśmiercanie dzieci już po porodzie, w szczególności tych obarczonych nieuleczalną wadą genetyczną.

Minerva i Giubilini znajdują moralne usprawiedliwienie dla zabicia noworodka. Argumentują, iż jest on tylko „potencjalną osobą”, nie posiada zatem wszystkich atrybutów istoty ludzkiej i nie ma „moralnego prawa do życia”.

Nic straconego

Autorzy nie zatrzymują się w pół kroku, idą dużo dalej. Twierdzą, iż tzw. aborcja postnatalna (after–birth abortion) powinna być dozwolona także w przypadku dzieci zdrowych, gdyby ich przyjście na świat „oznaczało zbyt duże obciążenie dla rodziców, jak również dla społeczeństwa”.

Decyzja zależałaby przede wszystkim od zbadania „potencjału” egzystencji dziecka (gdyby urodziło się chore) oraz określenia, na ile jego pojawienie się może obniżyć standardy życia całej rodziny (gdyby urodziło się zdrowe). „Nowe stworzenie wymaga ze strony rodziców energii, opieki i pieniędzy, których często nie ma w nadmiarze. Można uniknąć takiej sytuacji, dokonując aborcji, lecz czasami jest to niemożliwe”.

Jeśli zatem matka zapomni zażyć pigułki antykoncepcyjnej, nie założy partnerowi na czas prezerwatywy czy spóźni się z decyzją o aborcji – nic straconego. Zawsze będzie mogła pozbyć się noworodka, zabijając go po porodzie.

Minerva i Giubilini nie piszą wprawdzie, jak miałaby wyglądać prawna procedura przed takim „zabiegiem”, ale można ją sobie wyobrazić: matka wchodzi do gabinetu lekarza, oznajmia, iż pogorszyło się jej samopoczucie, lekarz podsuwa jej jednostronicowy formularz, matka go wypełnia, podpisuje i wychodzi z gabinetu. Pół godziny później lekarz napełnia strzykawkę roztworem soli, wbija igłę w główkę dziecka i przeprowadza „postnatalną aborcję”. Następnie chirurg pobiera potrzebne organy do przeszczepów.

Resztą zajmie się koncern kosmetyczny, który ma podpisaną stosowną umowę ze szpitalem, oraz firma utylizująca odpady.

„Przecież można oddać dziecko do adopcji” – mógłby nieopatrznie zasugerować jakiś mało rozgarnięty chrześcijański fundamentalista. Ale i na taką wątpliwość nasza para etyków jest przygotowana: „Owszem, zdrowe i potencjalnie szczęśliwe dzieci mogłyby zostać adoptowane. Musimy jednak pamiętać o interesach matki, która może doznać psychologicznej traumy z powodu przekazania własnego dziecka innej rodzinie (…). Prawdą jest, iż poczucie żalu i straty może towarzyszyć zarówno tradycyjnej aborcji, aborcji postnatalnej, jak i adopcji. Nie możemy jednak zakładać a priori, że adopcja będzie dla matki najmniej bolesna”.

Minerva i Giubilini chcą nas więc przekonać, iż oddanie dziecka do adopcji może być bardziej frustrujące dla matki niż podjęcie decyzji o jego zamordowaniu. Chciałoby się zapytać, co jeszcze może wywołać u kobiety głębszą traumę niż śmierć własnego potomstwa. Ostatni odcinek ulubionego serialu w telewizji? Brak środków na karcie kredytowej? Złamany obcas? Proszę wybaczyć ten prześmiewczy ton, ale naprawdę trudno polemizować na poważnie z tak monstrualnymi i niebezpiecznymi bredniami.

Magazyn narządów

Wolałbym, żeby artykuł w „Journal of Medical Ethics” rzeczywiście okazał się prowokacją. Żeby Minerva i Giubilini zwołali jutro konferencję prasową i oświadczyli: „To był żart. Może i wyjątkowo niesmaczny, ale zależało nam na wywołaniu dyskusji o granicach aborcji. Oczywiście nie jesteśmy zwolennikami zabijania noworodków, to nie są nasze poglądy”.

Prawdopodobnie nie doczekamy się jednak takiego oświadczenia. Wygląda na to, że włoscy etycy rzeczywiście opowiadają się za mordowaniem niewinnych ludzi na skalę przemysłową. Gdyby ich pomysły weszły kiedyś w życie, zostałaby otwarta furtka do rehabilitacji takich historycznych postaci jak Adolf Hitler czy Józef Stalin. Przypomnijmy, iż Holokaust miał również „naukowe podstawy”, a Żydzi także stanowili „zagrożenie dla dobrobytu społeczeństwa”.

Gdybyśmy zalegalizowali „postnatalną aborcję”, musielibyśmy również przedefiniować pojęcie ludobójstwa. Czy moglibyśmy z czystym sumieniem potępiać np. masakrę Ormian w Turcji? Ubolewać nad losem ofiar ukraińskiego Hołodomoru? Czy Trybunał w Hadze miałby moralny mandat do osądzania zbrodni popełnianych przez afrykańskich rzeźników?

Jednak wydawca „Journal of Medical Ethics” prof. Julian Savulescu ma zgoła inne zmartwienia. Jest mianowicie przerażony liczbą e-maili z pogróżkami, jakie dostają dzisiaj Minerva i Giubilini: „To przypomina polowanie na czarownice. Zamiast włączyć się do dyskusji, niektórzy próbują uciszyć naukowców, grożąc im śmiercią. Może to prowadzić do linczów, a nawet ludobójstwa (sic!)”.

Nie zamierzam przyłączać się do tej nagonki. Niemniej usiłuję zrozumieć, co powoduje ludźmi, którzy życzą śmierci autorom kontrowersyjnego eseju. Może uznali, iż Minerva i Giubilini są „obciążeniem dla społeczeństwa”? I nie dysponują wystarczającym „potencjałem szczęścia”?

Zresztą sam prof. Savulescu, wykładowca Oksfordu, ma na swoim koncie wiele równie intrygujących prac. Jest zdeklarowanym wyznawcą eugeniki, uważa, że rodzice powinni otrzymywać pełną wiedzę na temat genetycznych wad płodu, dzięki której mogliby dokonywać aborcji selekcyjnych. Dotyczy to rzecz jasna także procedury zapłodnienia in vitro.

Savulescu popiera postulat klonowania oraz wykorzystania embrionów i płodów jako „nosicieli” narządów do transplantacji. „Jeżeli zezwalamy na aborcję ze względów społecznych, powinniśmy się także zgodzić na aborcję w celu ratowania życia innych ludzi” – pisał w kwietniu 1999 w „Journal of Medical Ethics”.

To trio nie jest osamotnione w swojej walce o bardziej „etyczne” podejście do medycyny. Najsłynniejszym i najczęściej występującym w mediach zwolennikiem mordowania noworodków jest Peter Singer, australijski filozof i bioetyk, obrońca praw zwierząt i promotor weganizmu, profesor amerykańskiego uniwersytetu Princeton.

Dla Singera zabicie dziecka jest moralnie neutralne. W przeciwieństwie do spożywania wołowiny, które jest moralnie naganne. Co ciekawe, w swojej pokrętnej argumentacji Singer mimochodem przyznaje rację przeciwnikom aborcji, twierdząc, iż zarówno płód w łonie kobiety, jak i noworodek są „istotami żywymi”. „Rozróżnianie między płodem a noworodkiem to fikcja. Powinniśmy postawić sobie inne pytanie: czy fakt, że mamy do czynienia z realnym człowiekiem, odbiera nam prawo do pozbawienia go życia” – zastanawia się Singer w książce „Rethinking Life and Death”.

I odpowiada: nie odbiera. W wywiadzie dla niemieckiego tygodnika „Der Spiegel” filozof zaproponował, by wprowadzić 28-dniowy „okres próbny” dla nowo narodzonego dziecka. W tym czasie rodzice mogliby jeszcze podjąć decyzję o zabójstwie.

Wkład w obieg idei

Według Singera dużo ważniejszym kryterium oceny moralnej postawy jednostki jest skłonność do zadawania bólu i cierpienia. Noworodek nie ma jeszcze pełnej „świadomości cierpienia”, z kolei dorosłe zwierzęta – tak. Dlatego Singer nie je mięsa i sprzeciwia się eksperymentom na żabach i myszach.

Nie ma natomiast nic przeciwko zoofilii („przecież i tak jesteśmy tylko dużymi małpami”) pod warunkiem, że traktuje się „partnera” lub „partnerkę” z odpowiednim szacunkiem i delikatnością. „W zaciszu domowego ogniska ludzie często pozwalają swoim psom na erotyczne pieszczoty. Niekiedy przynosi to obu stronom satysfakcjonujące doznania” – dowodził Singer dziesięć lat temu w lewicowym, brytyjskim periodyku „Nerve”.

Nie chciałbym naruszać dobrego imienia pana profesora, ale wydaje mi się, że wychwala w ten sposób pewien rodzaj dość obrzydliwego zboczenia. Chyba że Światowa Organizacja Zdrowia uznała w międzyczasie zoofilię za „orientację seksualną” – przepraszam, jeśli coś przegapiłem.

W maju 2010 r. ten wybitny australijski myśliciel miał wziąć udział w konferencji na Wydziale Prawa i Administracji UW poświęconej prawom zwierząt. Kilku zaproszonych prelegentów odmówiło wystąpienia u boku Singera i konferencję odwołano.

Jacek Żakowski pisał wówczas w „Gazecie Wyborczej”: „Jedną z fundamentalnych wartości akademickich jest otwartość na pluralistyczne poglądy i twórcze konfrontacje. W Polsce umacnia się zaś akademicka cenzura wymuszana przez konserwatywno-katolicki radykalizm. Nawet rektor nie wstydzi się już przyznać, że unika otwartej dyskusji z poglądami, których nie podziela. To ogranicza nasz udział w globalnych debatach i wkład w obieg idei. (…) Dla nauki jest to samobójstwo. Dla uniwersytetu to kompromitacja”.

Żakowski zatytułował swój komentarz „To nie Princeton, to Warszawa”, przypominając, jak ogromnym prestiżem cieszy się w świecie macierzysta uczelnia Singera.

Mam na to jedną odpowiedź, panie redaktorze: „To Warszawa, to nie Auschwitz”. Jeśli jednak chce pan prowadzić uczone dysputy z Josefem Mengele, nikt panu tego prawa nie odbierze.

Autor jest publicystą „Uważam Rze”

Źródło: http://www.rp.pl/artykul/9157,833742-Aborcja-postnatalna-to-ludobojstwo—Magierowski.html?p=1

Posted in Aborcja, Alert, Apokalipsa, Szatan, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , , | 232 Komentarze »