Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
    7,6 lat pozostało.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Posts Tagged ‘kazanie’

Życie na ‚kocią łapę

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 września 2018

Posted in Homilie, Małżeństwo | Otagowane: , , , , | 94 Komentarze »

Mocne kazanie do tzw. świątecznych wiernych

Posted by Dzieckonmp w dniu 9 kwietnia 2015

WIEMY, ŻE POŚRÓD NAS SĄ LETNI CHRZEŚCIJANIE, KTÓRZY PANA BOGA TRAKTUJĄ JAK ZBĘDNY DODATEK DO ŻYCIA I W TEN SPOSÓB ODCINAJĄ SIĘ OD „ŹRÓDŁA WODY ŻYWEJ”.

„Świąteczni wierni” to ci, którzy w kościele na Mszy świętej pojawiają się co najwyżej kilka razy w roku, przy okazji większych uroczystości. Ich wizyty w kościele są niepowtarzalną okazją do tego, aby skierować do nich specjalne słowo.

Kliknij i posłuchaj

Posted in Homilie | Otagowane: , | 64 Komentarze »

Ksiądz krytykujący władzę zapłaci 1500 zł kary!!!

Posted by Dzieckonmp w dniu 26 listopada 2013

prawyDonald Tusk z Leszkiem Millerem wspólnie wzięli się za Kościół katolicki, który „miesza się do polityki” i chcą zamknąć duchownym usta, by nie głosili z ambon patriotycznych kazań.

22 listopada sejm głosami SLD, Platformy i części PSL, skierował do dalszych prac w komisji nadzwyczajnej ds. zmian w kodyfikacjach nowelizację Kodeksu Wyborczego zakazującą agitacji wyborczej w kościołach.

Kapłan, który się do niego nie zastosuje, zapłaci grzywnę, bagatela, półtora tysiąca złotych. „Utracicie tubę medialną przed wyborami w postaci ambon w kościołach” – mówił z satysfakcją eseldowski poseł Piotr Chmielowski. I nie miał tu na myśli przedstawicieli lewicy czy Platformy, którzy do dyspozycji mają media tzw. głównego nurtu.

Sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski bp Wojciech Polak, komentując decyzję sejmu podkreślił, że „Kościół ma prawo wypowiadać się na tematy społeczne. (…) Jeżeli w Konstytucji RP jest mowa o bezstronności państwa w stosunku do Kościoła, to powinno się szanować autonomię Kościoła. Tym bardziej jesteśmy zdziwieni, że ten projekt został przekazany do dalszych prac”.

Biskup jest zdziwiony, a ja wcale. Antykościelny sojusz Donalda Tuska z Leszkiem Millerem był tylko kwestią czasu i okoliczności politycznych. Oczywiście, bardzo ważne są afery w PO, promowanie dewiacji przez środowiska poprawności politycznej, ale w tle tych wydarzeń od dłuższego czasu rozkwita antyklerykalizm i ponawiane są próby wyrugowania Kościoła z życia publicznego, co piątkowe głosowanie tylko potwierdza. A przyjmowana częstokroć linia sojuszu tronu z ołtarzem drugą stronę tylko rozzuchwaliła i dała jej możliwość zastosowania metod rodem z PRL.

Posłowie głosujący za nowelizacją Kodeksu Wyborczego, a przeciw wnioskom PiS-u i Solidarnej Polski o jej odrzucenie w pierwszym czytaniu, złamali konstytucję, zakładającą rozdział Kościoła od państwa. Mówił o tym podczas debaty np. Andrzej Rozenek z Twojego Ruchu, apelując do lewicy: „Tak jak Kościół nie powinien wtrącać się w to, co świeckie, państwo nie powinno wtrącać się w to, co kościelne. To powinno być zrozumiałe nawet dla towarzyszy z SLD. Litości! Jak coś się dzieje w waszym Kościele, towarzysze katolicy z SLD, to naprawcie to wewnątrz tego Kościoła, ale nie rękami państwa!”. Partia Palikota poparła zresztą opozycję, choć są to zdeklarowani antyklerykałowie.

Jak widać w polskiej polityce nigdy nic nie wiadomo do końca… Z wyjątkiem, rzecz jasna, postawy Polskiego Stronnictwa Ludowego. Ci reprezentanci wsi polskiej, jak lubią siebie nazywać, zachowali się jak zwykle, czyli obrotowo. Nie było dyscypliny klubowej i aż sześciu z partyjnej wierchuszki – m.in. Jan Bury, Stanisław Kalemba, Janusz Piechociński, Tomasz Eugeniusz Grzeszczak – wsparło zamykanie księżom ust. Kierowali się pewnie dewizą „Żywią i bronią”, tyle że w odniesieniu do siebie i swoich rodzin oraz stanowisk i przekrętów. Mógłbym napisać, że Wincenty Witos przewraca się w grobie, ale ten wybitny polityk doby II Rzeczypospolitej przewrócił się w nim już dawno, patrząc co z dziedzictwem ludowców zrobiono w PRL i po 1989 roku.

Konstytucja została złamana, a rząd Tuska nie cofnął się też przed oszukaniem Episkopatu Polski. Jak ujawnił w jednym z wywiadów biskup Wojciech Polak przedstawiciele rządu Donalda Tuska podczas ostatniego posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu byli o projekt SLD pytani. „Usłyszeliśmy wówczas, że strona rządowa uważa, że projekt ten powinien zostać odrzucony. Większość parlamentarna, w tym duża część posłów PO, jednak przyjęła go w tej formie do dalszego procedowania” – powiedział hierarcha. Pewnie teraz usłyszymy tłumaczenia premiera, że posłowie PO są niezależni od rządu i dlatego głosowali jak głosowali, ale tylko naiwny może na takie bzdury się nabrać.

Podobnie władza grała z Kościołem w PRL. Też mówiła o wtrącaniu się księży do polityki, o kampaniach nienawiści, a niepokornych kapłanów mordowała. Utrudniała budowę świątyń, obiecywała w nieskończoność przydział materiałów na budowę kościoła, czy remont Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego lub traktowała takie wnioski od razu odmownie, a decyzje podejmowano nie tylko w „województwie”, ale też w Urzędzie ds. Wyznań czy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych.

Gdy tak słuchałem niektórych wystąpień z mównicy sejmowej, to wracała antykościelna propaganda z konferencji prasowych rzecznika rządu PRL – Jerzego Urbana, przypominały się wypowiedzi członków KC kompartii, czy Biura Politycznego, a już z Polski pookrągłostołowej – nagonka tzw. lewicy, która dzięki dogoworowi ze styropianową opozycją nigdy z niczego się nie rozliczyła, oraz środowisk Unii Demokratycznej i jej partii-córek z najmłodszą Platformą włącznie.

Towarzysz Dariusz Joński z SLD mówił na przykład, że jego partia zdecydowała się na przygotowanie projektu pod wpływem apeli wiernych, którzy „mają dość polityki w kościołach”, zaś Sojusz chce też „uwolnić polski Kościół od polityki”: „W Polsce obowiązuje zasada rozdziału Kościoła od państwa. Niestety, wielokrotnie byliśmy świadkami tego, kiedy strona kościelna bezpośrednio angażowała się po stronie niektórych polityków, ale również partii politycznych. Takie działania miały miejsce również podczas kampanii wyborczych” – uzasadniał.  Zupełnie jak z klasyków czerwonego systemu. Brakowało mi tylko jeszcze zdania, że „religia to opium dla mas”, ale że proces legislacyjny jeszcze potrwa, to towarzysz Joński będzie miał okazję wykazać się swoją znajomością marksizmu-leninizmu. A jak zapomni, to mu Miller przypomni.

Już sobie wyobrażam, co będzie się działo jeśli nowelizacja Kodeksu Wyborczego wejdzie w życie, a zważywszy na dotychczasową postawę PO, SLD i PSL tak może się stać, chyba że prezydent Komorowski zechce zarobić kilka punktów więcej i ustawę zawetuje. Państwo policyjne wejdzie na nowy poziom. Będą rosły zastępy donosicieli piszących anonimy, że dwa dni przed wyborami ksiądz „X” mówił o dziedzictwie „Solidarności”, i pracowników służb słuchających w okresie przedwyborczym kazań, nagrywających je i analizujących.

To kolejna analogia do peerelu w najczarniejszej odsłonie, gdy meldunki operacyjne esbeków dotyczące Kościoła, które przeglądałem w IPN, obejmowały wszystko, np. udzielenie ślubu przez prymasa Wyszyńskiego.

Zapis o zakazie „agitacji wyborczej” jest tak ogólny, że będzie za nią można uznać praktycznie wszystko np. patriotyczne kazania w Święto Niepodległości, 15 sierpnia czy 3 maja, nie mówiąc już o liście Episkopatu skierowanym do wiernych. Wszystko zależeć będzie od daty głosowania i długości kampanii. Władza przyczepi się do wszystkiego i za „agitację” spokojnie uzna np. pochwałę Armii Krajowej, NSZ, czy WiN, cytowanie kazań antykomunistycznych kapłanów, przypominanie roli Piłsudskiego i Dmowskiego w odzyskaniu niepodległości.

W produkowaniu donosów będzie miała swój interes rządzący oraz „policje widne, tajne i dwupłciowe”, bo przecież im więcej takich „przestępstw” wymierzonych w ład społeczny wyłapią, to więcej pieniędzy wpłynie do kasy państwa, a i funkcjonariusze i donosiciele będą zadowoleni, bo za aktywność dostaną premie. A gdyby jeszcze przywrócono kolegia do spraw wykroczeń, to dopiero byłby zarobek…


Piotr Jakucki

Na zdjęciu: ks. Ryszard Halwa w czasie Mszy Św. przed Marszem Niepodległości,

Źródło:prawy.pl

Posted in Alert, Nasz smutny czas, Polityka, Prześladowanie Chrześcijan, Wielki Ucisk, Znaki czasu | Otagowane: , , , , | 184 Komentarze »

Kazanie na 150. Rocznicę Powstania Styczniowego

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 lutego 2013

Polecam wysłuchać piękne kazanie. Kliknij w obrazek i słuchaj

styczniowe

Posted in Homilie, Patriotyzm | Otagowane: , | 7 Komentarzy »

Medjugorje – Homilia z 8.10.2012 r.

Posted by Dzieckonmp w dniu 9 października 2012

Kliknij na obrazek i słuchaj

Posted in Homilie, Medziugorje | Otagowane: , , | 6 Komentarzy »

Różaniec, Różaniec, Różaniec wytaczają żołnierze na szaniec

Posted by Dzieckonmp w dniu 3 listopada 2011

  Tekst przepisany z nagrania, nieautoryzowany. Kazanie wygłoszone 13.10.2011r – wywołało wielkie uznanie, ale i wielki sprzeciw. Kaznodzieja nie będzie już mógł głosić kazań w tej miejscowości. Przekazujemy je katolickim portalom internetowym z propozycją komentarzy, który fragment mógłby być rzeczywiście nie do przyjęcia. Proszę o dyskusje co w kazaniu było herezją za która zamknięto usta księdzu o którym tu nieraz pisaliśmy. Natomiast prawdziwym heretykom ust się nie zamyka a nawet daje się ordery.

W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego….

    Pomocą w tym kazaniu będzie nam wszystkim pieśń może mało znana, której tytuł brzmi „Zwyciężyłaś, Zwyciężaj”. Ta pieśń-jej tytuł mówi nam właściwie wszystko. Nie śpiewamy „zwyciężyłeś”, a więc nieadresowane są słowa tej pieśni do Chrystusa, tylko do Jego Matki.

     Zwyciężyłaś nie jeden raz już w historii Kościoła, świata, Polski, zwyciężaj teraz, ale już precyzujemy tę prośbę przede wszystkim do nas do Polski. Przywołajmy na początek dwa wydarzenia, które pozwalają nam zrozumieć, co było dalej po przyjściu pewnego ważnego momentu. Pierwsze to decyzja papieża Benedykta XV z 1917 roku z 5 maja. Wystosował On wtedy apel do wszystkich Kościołów o modlitwę Różańcową. Za 8 dni odpowiedziała sama Najświętsza Dziewica ukazując się w Fatimie.

  „  Zwyciężyłaś, Zwyciężaj! Straszny jest szczęk oręża. Już Różaniec, Różaniec, Różaniec –straszny-  wytaczają żołnierze  na szaniec”.  Śpiewamy we wspomnianej pieśni. A my ją teraz aplikujemy do tamtego wydarzenia z 1917r. Zwyciężyłaś (dużo wcześniej przed 1917 rokiem), zwyciężaj. Straszny jest szczęk oręża, więc  Różaniec, Różaniec, Różaniec wytacza się w Fatimie na szaniec. Oto oręż do walki o pokój- wołał  Benedykt XV.

    A teraz drugie wydarzenie, które pozwala nam zwrócić uwagę na nowy etap historii Kościoła. Papież Jan Paweł II nie tyle wezwał na nowo do modlitwy Różańcowej, co pokazał Różaniec jako modlitwę  naszych czasów najbardziej współczesną i najbardziej aktualną, gdy rok 2002/2003 ogłosił Rokiem Różańca Świętego. Przed samym Rokiem Różańca ogłosił adhortację o Różańcu Świętym kończąc ją w znamienny sposób „oby moje wezwanie do modlitwy Różańcowej nie poszło w zapomnienie”. I co się stało? Ta wielka nowa mobilizacja  do Różańca Świętego jaką zamierzał cały Kościół Święty napełnić Jan Paweł II, poszła w jakiś sposób w zapomnienie. Dwa lata później przeżywaliśmy nowy Rok ogłoszony przez Jana Pawła II – Rok Eucharystyczny. Nie zdążył już zaproponować Kościołowi, jakiegoś trzeciego kolejnego specjalistycznego – odszedł od nas. Ale te 2 lata Różańcowy Rok i Eucharystyczny są Jego testamentem. Są bardzo ważnym zobowiązaniem. Jeśli nie samego Papieża, to przez Niebo, które kierowało natchnieniami, odczytywanymi  przez Jana Pawła II, jako te właśnie – Boże natchnienia, aby te dwa lata:  Różańcowy Rok i Eucharystyczny były ukierunkowaniem Kościoła nie tylko, na tamte lata, ale na stulecie, a nawet na nowe tysiąclecie. Tak Papież zapoczątkował spełnianie się proroctwa św. Jana Bosko, który w swoim śnie widział Kościół jako potężny okręt na morzu, atakowany przez rozliczne inne statki i okręty – walczący z nawałnicą morską, przechylający się na jedną i na drugą stronę, bliski już zatopienia. I oto dowódca tego okrętu, starzec na biało ubrany, więc Papież staruszek, wpatrujący się w dal, pokierował sterem okrętu na 2 kolumny. Na jednej kolumnie duża Hostia na drugiej kolumnie Najświętsza Maryja Panna z Różańcem. Możemy więc sparafrazować tę pieśń, którą wam proponuję w sposób następujący: Zwyciężyłaś, Zwyciężaj! Straszny jest szczęk oręża, więc Różaniec, Różaniec, Różaniec znów wytacza Jan Paweł na szaniec.

    Do Ciebie więc błogosławiony Janie Pawle II, którego tam widzimy w aureoli wędrującego po naszych „polskich okopach” i drogach całego świata z różańcem w ręku i z  krzyżem. Mówisz nam w ten sposób najwięcej. Obyśmy wszyscy Cię posłuchali tak do końca.

    Co stało się z wezwaniem Benedykta XV i nowym wezwaniem  błogosławionego Jana Pawła II? Zapomniano o Różańcu. Przypomniano sobie o Jego mocy wielkiej i o tym, że trzeba zmobilizować  na modlitwie Różańcowej kogo tylko się da i w stopniu maksymalnym, w jakim tylko jest  możliwe wtedy,   kiedy przyszedł ucisk, nieszczęście, tragedia, a więc w 1953 r. w Austrii. Mało kto wie, że tak jak Polska, Czechy, Węgry i połowa Niemiec tak i Austria została zajęta przez komunistów. W Polsce komunizm ustąpił dopiero w 1989 r. a w innych krajach sukcesywnie. A kiedy komunizm ustąpił w Austrii? Właśnie
w 1953 r. ku zaskoczeniu całego świata wojska radzieckie opuściły Austrię bez powodu polityczno –  strategicznego. Franciszkanin czeskiego pochodzenia Tomaszek zmobilizował do modlitwy różańcowej
3 mln Austriaków. Dzień, w dzień, ile kto może minimum 1 dziesiątek i po roku takiej modlitwy bez wystrzału wojska radzieckie zostały wyrzucone z Austrii. Co ich wymiotło? Różaniec! Znowu na długi czas zapomniano o Różańcu. Bo przecież mogliśmy w 1956 roku to samo zrobić z komunizmem. W 1965 roku
to samo zrobić z komunizmem. Po co mieliśmy go na karku przez tyle lat.

    1986 rok luty, Filipiny. Z powodu kolejnych poważnych nadużyć całej ekipy rządzących, a przede wszystkim dyktatorskich posunięć prezydenta Markosa grupa wojskowych wypowiedziała posłuszeństwo prezydentowi. Zabarykadowała  się w koszarach i wezwała całe wojsko do wypowiedzenia posłuszeństwa prezydentowi. Prezydent dał im 24 godziny do poddania się, w przeciwnym przypadku będą koszary wzięte siłą. Koledzy oficerowie, koledzy żołnierze mają atakować kolegów oficerów i żołnierzy, którzy się tam zabarykadowali?  Mija godzina po godzinie. Wieczorem po kilku godzinach tego ultimatum, ks. kardynał Sinn abp Manili telefonuje do wszystkich klasztorów w stolicy z prośba o całonocną modlitwę:  „Nie idziecie spać – modlicie się aż do rozwiązania nabrzmiałej sytuacji”. I ta nocna modlitwa,  przede wszystkim różańcowa,  doprowadziła do I etapu  pozwalającego oczekiwać na cud. O godzinie 12.00- na 2 godz. przed końcówką ultimatum – abp zaprasza się do telewizji i wygłasza odezwę do całego narodu ,a szczególnie do mieszkańców stolicy: Kto tylko może opuszcza zakład pracy, mieszkanie, idziemy wszyscy w kierunku koszar, gdzie zabarykadowali się  walczący o wolność w kraju. Idziemy z Różańcem w ręku. Wszyscy spotykamy się na ulicach i modlimy się odmawiając głośno Różaniec Święty. Jak później podano, 2 mln ludzi było na ulicach i odmawiało Różaniec Święty. Aż dech zapiera w piersiach. Co się stało?  Pierwsza eskadra lotnicza, która miała zbombardować koszary zawróciła z powrotem – odmówiła wykonania rozkazu. Oświadczyli swoim przełożonym, że nad koszarami widzieli postać Niewiasty, która długim płaszczem osłaniała koszary i oni nie widzieli gdzie mają spuścić bomby. Prezydent dowiedziawszy się o tym, wydaje rozkaz do następnego ataku, ale już z ziemi. Wojsko odmawia posłuszeństwa, przechodzi na stronę tłumu. Żołnierze biorą Różańce do rąk, zostawiają broń na ulicy i tak wszyscy idą na dom prezydencki. Po około 2 godzinach prezydent poddał się do dymisji, opuścił Manilię.  Za kilka godzin samolot z nim wylądował w Waszyngtonie.  Bez rozlewu krwi, bez jednego wystrzału ustąpił prezydent dyktator. Można więc  i w Polsce zmienić rząd, który domaga się przez swoich nowych reprezentantów,  usunięcia natychmiastowego Krzyża z Sejmu. Można zmienić za 4 godziny cały rząd. Można zmienić i prezydenta. Można zmienić.

Przejdźmy teraz do innego wydarzenia. 2008 r. Kolumbia.  1/3 kraju kontrolowana jest przez rebeliantów komunistycznych, prawie w każdej rodzinie ktoś był zabity lub porwany. Rebelianci porwali kandydata na prezydenta panią Betankur. W tej sytuacji urzędujący prezydent,  przed wyborami decyduje się na rozpaczliwy krok, ale ten krok został -przygotowywany  przez kilka kolejnych miesięcy tej sytuacji w jakiej znalazł się kraj.  Ludzie zwrócili się o ratunek do Nieba. I przypomnieli sobie, że mieli kiedyś w Konstytucji zapisane poświęcenie się narodu Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Nowa ekipa rządowa usunęła z Konstytucji ten zapis zmieniając wcześniej Konstytucję, aby powiedzieć, że taki zapis w zmienionej Konstytucji jest sprzeczny z Konstytucją. Ale od czego zaczęli kapłani i ludzie? Od ekspiacji, wynagrodzenia Sercu Bożemu za wyparcie się Go przez naród. Wynagrodzenia Jezusowemu Sercu,  któremu  kiedyś  ich ojcowie poświecili i złożyli całą przyszłość narodu.

 A właściwie wszystko zaczęła właścicielka małej restauracji. Wpadła na pomysł, żeby codziennie odmawiać publicznie Anioł Pański i zarządziła: „Przerywamy pracę w kuchni, kelnerzy też przerywają pracę i wszyscy głośno odmawiają Anioł Pański. Jeśli nasi klienci będą sobie życzyli to się dołączą, jeśli nie, to sobie pójdą. Tak dzień jeden, drugi, trzeci i rozniosło się po całym miasteczku. Najwięcej ludzi przychodzi do tej restauracji w południe, żeby odmawiać Anioł Pański. Podpatrzyli to inni i w kolejnych restauracjach odmawiano Anioł Pański.  Rozniosło się to po okolicy, gdzie przerywano prace i odmawiano codziennie Anioł Pański. Potem dołożyli Różaniec. Z Różańcami wyszli na ulicę i głośno  grupkami, po 5-7 osób odmawiali Różaniec Święty.

Zwyciężyłaś Zwyciężaj …… Więc Różaniec, Różaniec, Różaniec wytoczono i w Austrii  na szaniec; wytoczono znowu w Manili na szaniec; i wytoczono w Kolumbii na szaniec. Prezydent zadecydował w porozumieniu z Episkopatem, że w jego pałacu dokona się ponowienie Aktu Poświecenia Niepokalanemu Sercu Maryi i Sercu Jezusowemu, która  to uroczystość była transmitowana przez telewizję państwową. Po tej uroczystości dokonał się pierwszy cud. Odbito 50 zakładników bez wystrzałów broni. Jak to się dokonało? Relacjonuje to reżyser Dominik Tarczyński w filmie pt „Kolumbia – świadectwo dla świata” [gloria @…..pl]

Na stronie internetowej [gloria@… pl.] ten film jest prezentowany. Wzywam wszystkich: po pierwsze – aby ten film oglądać, po drugie – ażeby rozpowszechniać, gdzie się da te informację, po trzecie – wprowadzić w życie i to w miarę możliwości jak najszybciej od zaraz, czyli rozpocząć Anioł Pański gdziekolwiek jesteśmy, a potem grupami wychodzić na ulice i odmawiać Różaniec.

Zwyciężyłaś, Zwyciężaj! Więc Różaniec Różaniec Różaniec wytacza się wreszcie i w Polsce na szaniec. Kto to zrobił? To ks. Bałemba salezjanin, który dołączył do ludzi modlących się na Krakowskim Przedmieściu przed Pałacem Prezydenckim broniących Krzyża. Zaczęli odmawiać Różaniec. Wystosował odezwę do wszystkich: codziennie w rożnych miejscach, gromadzić się wokół Krzyży i odmawiać Różaniec. Nie chwyciło to wystarczająco. Abp  Dzięga w lipcu wystosował apel do nas wszystkich, aby rozpocząć w Polsce Krucjatę Różańcową cytuję dokładnie „Z Maryją Królową Polski modlimy się o Polskę wierna Bogu, Krzyżowi i Ewangelii o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Maryjnych. Intencja modlitewna codzienna lub dodawana do dotychczasowych intencji odmawianych na Różańcu przynajmniej jeden dziesiątek codziennie”. Krucjata ma swoja siedzibę w Niepokalanowie. Rozpowszechniają tego rodzaju deklaracje, które wskazane jest rozpowszechniać, przekazując do głównego ośrodka Krucjaty swoje zgłoszenie się indywidualne, albo całej grupy. Ks. proboszcz planuje akcje zbiorową. I tak np. Żywy Różaniec, wspólnota wieczernikowa i inne. W najbliższym czasie będzie możliwość wpisywania się na listę deklarując gotowość do codziennego odmawiania takiego Różańca za Ojczyznę, czyli włączenia się w Różańcową Krucjatę ratowania Polski. Pieśń, która nam towarzyszy zawiera między innymi czwartą zwrotkę  takiej treści;

                        O Niewiasto Ty  z Apokalipsy,

                         Twymi dziećmi jesteśmy, tu wszyscy,

             Leć na skrzydłach dwóch  Orła wielkiego,

                        Obroń resztę potomstwa Swojego.

 A my parafrazujemy to do naszej Ojczyzny.

                        O Niewiasto Ty z Apokalipsy.       

                        Twymi dziećmi jesteśmy tu wszyscy,

                         Leć na skrzydłach dwóch – Orła Białego,

                        Obroń resztę potomstwa polskiego.

                         Amen.

 A tu próbują tą pieśń śpiewać trochę nieudolnie ale innej nie ma. Ja natomiast znam tą pieśń od wielu lat bywała nawet na pieszych pielgrzymkach śpiewana.


Posted in Alert, Film, Kościół, Patriotyzm, Prześladowanie Chrześcijan, Różaniec, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , | 217 Komentarzy »

Kobieta kananejska – 4 pokusy

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 października 2011

Homilia  z dn. 03.08.2011wygłoszona do młodych podczas mszy świętej w Medjugorje ,którą bardzo polecam wysłuchać wszystkim. Tłumaczona jest na polski i tak jest zawsze jak są inne narodowości to każda narodowość może w swoim języku słuchać.
Festival młodych w Medjugorje odbywa się co roku na początku sierpnia. Przyjedź a usłyszysz głos Boga, który mówi do ciebie. Bóg chce ci powiedzieć, że jesteś ważna / ważny w oczach Boga.

 

A tutaj warto zobaczyć jak wygląda codzienna modlitwa o uzdrowienie duszy i ciała

Posted in Film, Medziugorje | Otagowane: , , | 11 Komentarzy »

Dziś już szatan wdarł się na najwyższe stanowiska

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 Maj 2011

Dziś już szatan wdarł się na najwyższe stanowiska świeckie
i kościelne i kieruje biegiem wydarzeń.
Kazanie wygłoszone przez ks. Eugeniusza Miłosia
dnia 3 IV 2011 r. w Krakowie

W dzisiejszym pierwszym czytaniu słyszeliśmy, jak Samuel namaścił Dawida na króla.
Uczynił to z wielkim strachem, w tajemnicy przed tymi, którzy wówczas mieli władzę.
A powód był bardzo poważny. Gdyby się o tym dowiedział król Saul, wówczas z całą pewnością Samuel zostałby przez niego zabity. W drugim czytaniu w liście do Efezjan słyszeliśmy słowa: Niegdyś byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu (por. Ef 5, 8-14). Takimi mamy się stać i my. Dzisiejsza Ewangelia według św. Jana opowiada, jak Pan Jezus uzdrowił niewidomego od urodzenia. Ten miłosierny uczynek Pan Jezus uczynił, pomimo że niezadowoleni z tego byli ci, którzy wówczas mieli władzę.
W pierwszych latach kapłaństwa, prawie pięćdziesiąt lat temu, interesowałem się bardzo objawieniami Matki Boskiej. Byłem ciekawy, czego Matka Boska się domaga.
Pragnąłem, by według Jej życzeń ustawić swoją działalność kapłańską. Doszedłem do wniosku, że Matka Boska nie ogłasza nowych prawd, tylko robi to, co powinien robić na parafii każdy proboszcz i każdy wikary. Czyni to na sposób kobiecy, często posługując się łzami. Co najmniej w połowie objawień ukazywała się jako płacząca, jak matka, która widzi błędne postępowanie swych dzieci i nie jest w stanie nic zrobić, tylko łzami chce ich wzruszyć i nawrócić. Widząc łzy Matki, każdy, nawet marnotrawny syn, łatwo może się domyślić, co należy w swym życiu poprawić. Matka Boża przepowiedziała też, że nadejdą takie czasy, w których szatan wedrze się na najwyższe stanowiska nie tylko świeckie, ale i w Kościele i będzie kierował biegiem wypadków. Te czasy teraz przeżywamy. Szatan wdarł się na najwyższe stanowiska w osobach ludzi, którzy bardziej
służą złu niż Panu Bogu, a także w osobach ludzi, którym jest obojętne, czy służą prawicy, czy lewicy, czyli po której stoją stronie.
Warto uświadomić sobie, że szatanowi bardzo pomogli wodzowie  komunistyczni, którzy starali się wepchnąć do seminariów swych niewierzących synów na kleryków po to, by później jako duchowni wypaczali działalność księży. W pewnej części to się im udało. W ten sposób szatan wdarł się na najwyższe stanowiska w Kościele, co poznać można po skutkach, czyli po ich działalności. By to lepiej zrozumieć, postawmy pytanie: Co by zrobił szatan, gdyby miał władzę w Kościele, a jakiś ksiądz chciał wygłosić kazanie o Chrystusie Królu? – To by mu zabronił! – i tak właśnie jest. Co by zrobił szatan, gdyby miał władzę w Kościele, a katolicy świeccy chcieliby postawić wielki pomnik Chrystusa Króla? – To by zabronił! – I tak właśnie się stało. Co by zrobił szatan, gdyby miał władzę w Kościele, a katolicy świeccy chcieli urządzić adorację Najświętszego Sakramentu, przez dziewięć dni w godzinach, gdy w kościele nie ma żadnych nabożeństw, a więc od godziny 15.00 do 18.00? – To by zabronił! I tak było!
Co by zrobił szatan, gdyby katolicy świeccy urządzili marsz ku czci Chrystusa Króla Polski i gdyby prosili, by na zakończenie marszu odprawiono dla nich w kościele Mszę Świętą? – To by się na to nie zgodził! I tak się stało! – Msza Święta została odprawiona nie w kościele tylko na cmentarzu.
Ale to są wszystko sprawy drobne. Przejdźmy do ważniejszych. Co by zrobił szatan z wiarą prawdziwą, objawioną przez Boga, gdyby miał władzę w świecie?
Prześladowałby ją i przekręcał w całym świecie! – I tak się dzieje. W Polsce trwa
bardzo ciężkie prześladowanie katolików realizowane w sposób bardzo ukryty. Katolicy, zwłaszcza młodzi skazani są na banicję, czyli wygnanie. W poszukiwaniu środków do życia, w poszukiwaniu pracy muszą jechać za granicę, gdzie siłą rzeczy słabnie ich więź z wiarą ojców. A grozi jeszcze cięższe prześladowanie, nawet wyrzucenie religii ze szkoły, czego domagają się zwolennicy światopoglądu laickiego, czyli bezbożnego. Zastanówmy się teraz – chociaż to dla każdego dawno powinno być jasne – jaka jest najskuteczniejsza obrona przed prześladowaniem? – Bardzo prosta! Należy doprowadzić ludzi wierzących do wszystkich stopni władzy. Gdy władzę w samorządach gminnych, powiatowych, wojewódzkich, sejmie i senacie, obejmą ludzie wierzący – nie będzie prześladowania, bo nikt nie będzie chciał prześladować samego siebie. I znowu zapytajmy: Jak w takiej sytuacji postąpiłby diabeł, gdyby miał władzę? Jak kazałby się zachować księżom i duszpasterzom? Z pewnością starałby
się ich trzymać w pozornie słusznych, a w rzeczywistości w błędnych przekonaniach odnośnie do polityki, czyli w kłamstwie mającym pozór prawdy. Kłamstwo bowiem jest najbardziej szkodliwe wówczas, gdy uchodzi za prawdę. Z pewnością powiedziałby, żeby się księża do spraw publicznych nie mieszali, bo to jest sprawa polityczna, a do polityki księża nie powinni się mieszać. – I tak się stało! Niby słusznie! Faktycznie księża mają władzę duchową i nie powinni się starać o zdobycie władzy świeckiej, a więc o posadę burmistrza, posła, senatora czy wojewody, bo to zupełnie inny dział i ludzie świeccy zrobią to o wiele lepiej. To prawda! Ale to jest tylko część prawdy. Bo powinni zrobić wszystko, by władza świecka znalazła się w rękach ludzi wierzących, uczciwych, a tego nie robili! I tu jest błąd. – Możemy zapytać: czy Samuel mieszał się do polityki, gdy widząc, że władza jest w rękach ludzi nieodpowiednich, namaścił Dawida na króla? Sam nie zabiegał o to, by zostać królem, ale do władzy wyznaczył człowieka, który potrafił ją pełnić o wiele lepiej niż poprzednik.
Wówczas zaczęła się największa świetność Izraela. Takie zadania dla księży są dziś. Trzeba im o tym powiedzieć.
Niestety księża uwierzyli, że nie mogą się mieszać do spraw ważnych, publicznych, dotyczących całego narodu, bo się je nazywa politycznymi. W ten sposób naród mający wystarczającą ilość księży, znalazł się bez duszpasterzy. Księża są wprawdzie kapłanami, ale przestali być duszpasterzami, czyli tymi, którzy wyjaśniają swym wiernym, jak mają postępować w zmaganiach z niewierzącymi. Nie tłumaczyli, jak mają się zachować wierzący, a więc zwolennicy cywilizacji życia, w starciu ze zwolennikami cywilizacji śmierci – jak to nazwał Papież Jan Paweł II.
Inny błędnym mniemaniem, jakie księża dali sobie wmówić, jest przekonanie, że
są ponad podziałami, czyli ani po jednej, ani po drugiej stronie. Ani po stronie ludzi wierzących, ani po stronie niewierzących. Inaczej mówiąc są obojętni na problemy jednych i drugich albo są wodzami jednych i drugich. Wielu księżom to nawet imponuje!
Zdaje się im, że są przez to ważniejsi. Tu trudno znaleźć nawet jakiś pozór prawdy. Księża z natury rzeczy, z ustanowienia Bożego są duszpasterzami, a więc wodzami ludzi wierzących, stojących po prawej stronie, czyli wyznających cywilizację życia. Stanąć ponad podziałami, to znaczy zrezygnować z duszpasterzowania i równocześnie popierać cywilizację życia i cywilizację śmierci. To jest niemożliwe. To tak jakby przed południem głosili kazanie, jak budować Kościół Boży, a wieczorem, w zupełnie innym towarzystwie, podpowiadali, jak niszczyć Kościół Boży. A jednak i to szatan osiągnął. Byli to tak zwani TW, czyli tajni współpracownicy bezbożnej strony. To były wilki w stadzie owiec, a nie duszpasterze. Pan Jezus wyraźnie pouczał: Nie można dwom panom służyć. Duszpasterze, którzy uwierzyli, że są ponad podziałami, stawali się nie tyle ludźmi ważniejszymi, co niemającymi żadnego znaczenia w walce Kościoła o zbawienie; sami stawiali się poza margines społeczeństwa. By tę sprawę lepiej zrozumieć, zróbmy drastyczne, niezbyt może ładne porównanie. Walka pomiędzy cywilizacją życia a cywilizacją śmierci odbywa się na różne sposoby, także w czasie wyborów. Zapytajmy się, kto ma większy wpływ na to, by katolicy doszli do władzy: bezdomny pies, który boi się zaszczekać, czy też ksiądz, który słowa na ten temat nie piśnie, bo uważa, że jest ponad podziałami? – Jeden i drugi nie ma żadnego znaczenia. I to trzeba księżom uświadomić, że stając ponad podziałami, stali się ludźmi bez wartości.
Inne błędne twierdzenie jakiego księża się trzymają, to powiedzenie: Niech każdy głosuje według własnego sumienia. Pozornie słuszne! Księża, którzy tak mówili, byli przekonani, że postępują inteligentnie. Ale gdy przypatrzymy się sprawie dokładniej, zauważymy, że sumienia urabiała lewicowa, bezbożna telewizja i w tej sytuacji takie zalecenie było równoznaczne z twierdzeniem: Niech każdy głosuje tak, jak wam każe lewicowa telewizja. Więc była to wyraźna, choć nieuświadomiona współpraca duszpasterzy z lewą stroną. I dlatego posłuszni katolicy w Polsce głosowali jak głosowali! Twierdzenie: Niech każdy głosuje według swojego sumienia jest równoznaczne z zaleceniem: Róbta, co chceta. To księża powinni urabiać sumienia, a nie mówić: Róbta, co chceta, choćby w inteligentny sposób.
Dla lepszego zrozumienia podam przykład z własnego doświadczenia. Gdy byłem
proboszczem, starałem się swoim parafianom tłumaczyć, jak mają postępować, także jak mają głosować. Oczywiście w moim obwodzie wyborczym wygrywali katolicy. Przed kolejnymi wyborami przyszedł do mnie pan trzymający z lewicowym ugrupowaniem i zaproponował: Niech ksiądz nie mówi ludziom na kogo mają głosować, tylko: „Niech każdy głosuje według własnego sumienia”, a my za to wyremontujemy kaplicę na cmentarzu, założymy nowy dach, zainstalujemy chłodnię. Księdza nie będzie nic obchodzić, ksiądz dostanie gotowe kluczyki. Ludzie lewicy za to jedno zdanie tyle chcieli dla parafii zrobić!
Wydaje mi się, że dalsze tłumaczenia są zbędne.
Innym błędem, który księżom wmawiano, był ten, że jak ksiądz powie na kogo należy głosować, to ludzie zrobią odwrotnie! Po dwudziestu latach różnych głosowań księża powinni wiedzieć, że tak nie jest, skoro w katolickiej Polsce wszystkie wybory wygrywa lewica. Zauważają niektórzy, że coraz mniej ludzi chodzi do kościoła. Zastanówmy się, jaka może być tego przyczyna? Wyjaśnijmy ten problem przez porównanie: gdy kazania głosił bł. ks. Jerzy Popiełuszko, wówczas na nabożeństwa odprawiane przez niego ciągnęli ludzie z daleka. A gdy kazania głosił inny ksiądz, nawet wyższy rangą od niego, to takich tłumów nie było! Dlaczego? Bo ks. Popiełuszko mówił jako duszpasterz to, co dla ludzi w sprawach publicznych było ważne. Mówił, jak mają się zachować w owych trudnych czasach. Mieli więc wyraźne wskazówki. Było więc po co przychodzić. A jakie wskazówki otrzymują wierni dzisiaj co do spraw publicznych?
A przecież walka z Bogiem wcale nie ustała!
Po co to wszystko mówimy? Dawny katechizm uczył, że księża stanowią Kościół
nauczający, ludzie świeccy to Kościół słuchający. W dzisiejszych czasach w pewnych sytuacjach sprawy się odwróciły. To ludzie świeccy muszą wyjaśniać księżom, na czym polega ich błąd. To jest zadanie dla każdego tu z obecnych. Od czegoś trzeba zacząć. Księża mają władzę duchową, a więc nie do zastąpienia, tylko jej nie sprawują.
Mogą osiągnąć wszystko, co tylko zechcą. Trzeba ich tylko obudzić z błogiej śpiączki.
Chodzi o to, by w dzisiejszych czasach postąpili tak, jak kiedyś postąpił Samuel.
Matka Boża przepowiedziała także: W końcu zwycięży moje Niepokalane Serce.
A w odniesieniu tego zwycięstwa powinni pomóc Maryi jej rycerze, czyli wszyscy uznający Ją za Matkę Bożą, a Jej Syna za Króla.
ks. kan. Eugeniusz Miłoś

intronizacja.pl

Posted in Jezus Król Polski, Kościół, Patriotyzm, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , , | 77 Komentarzy »

Bp Ryczan: cofamy się bardzo szybko, już IPN nie będzie bronił prawdziwej pamięci narodowej

Posted by Dzieckonmp w dniu 3 Maj 2010

Biskup kielecki Kazimierz Ryczan w homilii podczas mszy św. sprawowanej 3 maja w intencji ojczyzny podkreślił, że po katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem, „musimy od nowa walczyć o dusze narodu” i modlić się o „prezydenta, który będzie mu służył”.

– Mieliśmy nadzieję, że walka toczyć się będzie o Polskę bogatą, dostatnią, wiarygodną i praworządną. Tymczasem od nowa musimy walczyć o duszę narodu, którą zatruwają polskojęzyczne środki masowego przekazu – powiedział ordynariusz kielecki do uczestników uroczystości, którzy w 219. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja wypełnili katedrę.

Biskup podkreślił, że nie żyje prezydent, który walczył o prawa Polski w UE, kochał ojczyznę z jej historią i jej naród. Uświadamiał mu również – mówił hierarcha – że musimy pamiętać o swej historii oraz ciekawej i niepowtarzalnej tożsamości, na którą złożyły się nasze skomplikowane dzieje.// //

Bp Ryczan wezwał wiernych, by prosili z nim Matkę Boską Królową Polski „o mądrego prezydenta, który będzie służył narodowi, a nie pragmatyzmowi partii”.

– Siły rozłamu nie uszanowały żałoby narodowej, nie uszanowano bólu narodu; nad trumną ofiar wypadku prasowe hieny rozpoczęły swój niszczący proces. Nowocześni propagandziści w pogoni za sensacją zagubili lub celowo zapomnieli niepisaną zasadę, że o umarłych mówi się tylko dobrze. Europa też o tym zapomniała – podkreślił biskup kielecki.

Z dezaprobatą odniósł się też do komentarzy internautów, którzy domagali się odwołania redaktora TVP Jana Pospieszalskiego, „autora programu o nastrojach Polaków po tragedii smoleńskiej”, zarzucając mu manipulowanie widzami. – Zbliżamy się coraz bardziej do Białorusi – skwitował te oskarżenia bp Ryczan.

W jego ocenie „cofamy się bardzo szybko”. – Już IPN nie będzie bronił prawdziwej pamięci narodowej, przerażeni funkcjonariusze zakłamania z PRL mogą spać spokojnie – nie zagraża im wytykanie prawdy, dziennikarze, wyżsi urzędnicy i profesorowie mogą się kryć za swoimi tytułami – mówił biskup, nawiązując do nowelizacji ustawy o IPN podpisanej przez marszałka Sejmu pełniącego obowiązki prezydenta.

Bp Ryczan zaapelował do świętokrzyskich parlamentarzystów, by nie przenosili sporów z Warszawy do Kielc i współpracowali razem. – Nie bądźcie małoduszni; tego oczekują od was emeryci, kombatanci, dzieci i młodzież. Jest was wielu – siłą wspólnego głosu walczcie o dobro ziemi świętokrzyskiej; ta ziemia o to was błaga – zwrócił się do posłów i senatorów.

Wspominając zmarłego w katastrofie pod Smoleńskiem świętokrzyskiego posła Przemysława Gosiewskiego, prosił by polecić Bogu jego duszę. Jak mówił, były wicepremier z oddaniem służył regionowi, „miał czyste serce, czyste ręce i dobrą duszę”.

Przedstawiciele różnych środowisk społecznych, politycznych i zawodowych przeszli po mszy w pochodzie pod pomnik Czynu Legionowego. Wojewoda świętokrzyska Bożentyna Pałka-Koruba w wezwała tam zgromadzonych, by pamiętali o twórcach Konstytucji 3 Maja i „cieszyli się wolnością ludzi wolnych, mocą ludzi mocnych i odpowiedzialnością ludzi odpowiedzialnych”. W obecności pocztów sztandarowych oraz kompanii honorowych wojska, policji i straży pożarnej złożono kwiaty przed pomnikiem.

Źródło: onet.pl

Posted in Kościół, Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: , , | 7 Komentarzy »

Królowo Polski, miej nas w swojej opiece

Posted by Dzieckonmp w dniu 21 marca 2010

Kazanie JE księdza biskupa Stanisława Wielgusa, ordynariusza płockiego,
wygłoszone 3 maja 2004 roku, w uroczystość NMP Królowej Polski w katedrze płockiej

Papież Pius XI, który podczas ataku bolszewików na Polskę w 1920 r., wówczas jeszcze jako nuncjusz apostolski, przebywał w Warszawie i który widział Maryjne ryngrafy na piersiach i różańce w rękach polskich żołnierzy idących tuż za rogatki swojej stolicy do śmiertelnej walki o dopiero co odzyskaną niepodległość, gdy został Papieżem, już w 1924 r. ustanowił specjalne święto ku czci Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, obchodzone od tego czasu w dniu 3 maja każdego roku, w rocznicę ustanowienia Konstytucji Trzeciego Maja, która była ostatnią próbą ratowania ginącej pod ciosami złowrogich sąsiadów Polski.

Nie jest to więc przypadek, że w dzisiejszą uroczystość w kościołach całej Polski gromadzą się przedstawiciele władz wszystkich szczebli, organizacji kombatanckich, społecznych i młodzieżowych, uczelni, szkół, wojska, straży pożarnej, policji oraz wielu innych organizacji i grup społecznych – aby uczcić szlachetną wolę ratowania Ojczyzny polskich patriotów sprzed ponad dwustu lat i aby prosić Opatrzność o błogosławieństwo dla polskiego Narodu i opiekę nad zagrożonymi przez różne nieszczęścia Polakami, którzy przed 15 laty odzyskali wprost w cudowny sposób wymarzoną przez poprzednie pokolenia wolność i niepodległość, ale którzy jakże często albo z niej w pełni nie korzystają, albo jej w przestępczy sposób nadużywają.

Wśród wielu zagrożeń, w cieniu których przyszło niestety żyć w naszych czasach wielu Polakom, takich jak bezrobocie, bieda, utrata bezpieczeństwa socjalnego przez wielu z nich, korupcja, złodziejstwo, bandytyzm i coraz to bardziej zagrażający nam terroryzm, dochodzą zagrożenia natury ideowej i moralnej; zagrożenia najbardziej osłabiające kondycję i tożsamość społeczeństwa polskiego.

Jednym z nich jest zagrożenie kosmopolityzmem i ateistyczną laicyzacją. Lansowane są one coraz wyraźniej przez określone siły za pomocą służących im gazet, czasopism, specjalnie konstruowanych programów telewizyjnych i radiowych, a nawet regularnie emitowanych kabaretów. Na to zagrożenie należy wskazać właśnie dziś, w to święto, które łączy w sposób szczególny dwie istotne dla Polaków wartości, towarzyszące im przez ponad tysiąc lat historii – patriotyzm i chrześcijaństwo.

Ideologowie wyrosłej z postmodernizmu tak zwanej poprawności politycznej, nazywanej dziś coraz powszechniej „świeckim absolutyzmem”, odrzucający, rzekomo w imię pokoju społecznego, wszelkie stałe, obiektywne wartości: religijne, moralne, a także patriotyczne, atakują obecnie, gdzie tylko mogą, obydwie wyżej wspomniane polskie wartości: katolicyzm, który uważają za fundamentalizm, oraz patriotyzm, który utożsamiają z nacjonalizmem. Katolicyzm i patriotyzm, hasło służby Bogu i Ojczyźnie, uważają za główną przeszkodę stojącą Polakom na drodze do tego, by stać się tzw. prawdziwymi Europejczykami.

Ideologowie postmodernizmu lansują model tzw. człowieka postępowego, który odrzuca więzy narodowe, jasno określone prawdy religijne i jednoznaczne zasady moralne – odrzuca je jako coś, co ogranicza jego absolutystycznie pojmowaną wolność – do wszystkiego i od wszystkiego; jako coś, co ogranicza jego hedonistyczny, konsumpcyjny światopogląd, w którym bogiem jest zysk, świątynią bank, a nabożeństwem zakupy w supermarkecie zaspokajające jego nienasycony głód rzeczy. Ten dziwny głód, który każe mu stać nawet przez całą noc w kolejce, a potem tłoczyć się z narażeniem zdrowia i życia w tłumie tysięcy innych jemu podobnych, aby dokonać zakupu po promocyjnej cenie, nie chleba bynajmniej czy niezbędnego ubrania, lecz rzeczy, bez których można się łatwo obejść. Przed takim człowiekiem ideologowie tzw. poprawności politycznej stawiają tylko dwa cele: jak najwięcej pracować i jak najwięcej kupować, a myślenie zostawić im. To oni bowiem czują się powołani do decydowania, jak i co ma myśleć postmodernistyczny nowoczesny Europejczyk, kogo ma wybierać do parlamentu, na kogo powinien się oburzać i kogo powinien chwalić, a nawet kiedy się powinien śmiać przy oglądaniu specjalnie mu przygotowanych, pustoszących zresztą jego umysł i sumienie specjalnych seriali filmowych. To ideologowie „poprawności politycznej” ośrodkiem myślenia milionów ludzi czynią seks. Tylko o tym każą im rozmawiać, tylko to im pokazują i tylko do tego ich od przedszkolnych lat zachęcają. Wiedzą, co robią; rozkład wszystkich historycznych cywilizacji zaczynał się zawsze od rozkładu moralnego, od rozkładu małżeństw i rodzin. Te same kroki są dziś podejmowane po to, by zniszczyć cywilizację chrześcijańską, by móc swobodnie zapanować nad świadomością i życiem społeczeństw, aby – pozbawione zasad moralnych i sumienia – stały się zbiorowiskami robotów posłusznie realizujących cele wąskich grup właścicieli świata.

Dwa dni temu Polska weszła do Unii Europejskiej. Właśnie kraje Unii stawiane były przez minione lata Polakom za niedościgły wzór nowoczesności i europejskości. Ideologowie poprawności politycznej, powołując się na obywateli Unii, wielokrotnie i natrętnie przedstawiali ich jako ludzi, którzy pozbyli się już judeochrześcijańskich zasad moralnych i przywiązania do swojego kraju; którzy jednogłośnie godzą się na nieskrępowaną niczym aborcję, eutanazję, doświadczenia na ludzkich embrionach, na tzw. małżeństwa homoseksualne, na usuwanie symboli religijnych z życia publicznego oraz na wiele innych ateistycznych aberracji.

Należy z wielką mocą podkreślić, że chociaż Polska dopiero przedwczoraj stała się członkiem Unii Europejskiej, to nie oznacza, że przez minione tysiąc lat swojej historii była poza Europą. Tak jak inne kraje naszego regionu Polska wraz z krajami zachodnimi tworzyła Europę. Wniosła do tego dzieła swój olbrzymi wkład: kulturowy, naukowy, religijny i wojskowy. Wystarczy wymienić takie nazwiska, jak: Włodkowic, twórca prawa międzynarodowego, Kopernik, Szopen, Skłodowska, Ernest Malinowski, Paweł Strzelecki i wielu, wielu innych. Dziś chętnie się o tym na Zachodzie zapomina, ale to właśnie Polska przez wieki broniła Europy przeciwko najeźdźcom islamskim ze Wschodu, dziś również jej namacalnie zagrażającym. To Polska była przez wieki krajem tolerancji, o której nie przestają dziś mówić ideologowie postmodernizmu, po swojemu zresztą i fałszywie definiujący to pojęcie. W czasach kiedy we Francji i Niemczech panowała zasada „cuius regio eius religio”, znacząca tyle, że władca narzuca swoim poddanym religię – to właśnie polski, a nie inny król – Zygmunt August, wypowiedział do wszystkich obywateli Rzeczypospolitej i zastosował w praktyce słynne słowa: „Nie jestem panem waszych sumień”. To właśnie Polska już od XV wieku rządzona była w oparciu o parlamentaryzm i konstytucjonalizm. To Polska powstrzymała zalew Europy przez Turków dzięki zwycięstwu pod Wiedniem w 1683 roku. To Polska uchroniła Europę przed bolszewizmem w 1920 roku. To Polska w 1939 roku, przy kompletnej inercji mocarstw europejskich, jako pierwsza powiedziała zbrodniczemu Hitlerowi – „nie”, i walczyła z nim na śmierć i życie. To Polacy najdłużej i na wszystkich frontach II wojny światowej walczyli z niemieckim faszyzmem po stronie aliantów. W „nagrodę” za to zostali przez nich oddani pod sowiecką okupację na 50 lat. To Polacy przyczynili się do demontażu systemu komunistycznego w Europie, ale na Zachodzie mało się mówi o „Solidarności”, tak bardzo w tym względzie zasłużonej, za to za symbol upadku komunizmu podaje się obalenie muru berlińskiego. Wszyscy na świecie dobrze znają historię terrorysty i komunistycznego awanturnika Che Guevary, ale nikt nie pamięta o olbrzymich zasługach dla Europy Piłsudskiego, który zatrzymał w 1920 r. nawałę bolszewicką. Wszyscy na świecie wiedzą o powstaniu żydowskim w warszawskim getcie, a mało kto wie o Powstaniu Warszawskim i totalnym zniszczeniu Warszawy przez hitlerowców w 1944 roku. Najpotężniejsza armia podziemna w antyhitlerowskim ruchu oporu, jaką była Armia Krajowa, co i raz oskarżana jest przez różnych publicystów o nacjonalizm, fanatyczny katolicyzm i antysemityzm.

Umacniając się w strukturach Unii Europejskiej, nie miejmy kompleksów. Nie traktujmy naszych sąsiadów jako przewyższających nas niebotycznie nauczycieli wszelkich wartości. Owszem, bądźmy skromni i uczmy się od nich sprawności ekonomicznej oraz tego wszystkiego, w czym nad nami praktycznie górują, ale nie naśladujmy ślepo ich ułomności i wad, których im także nie brakuje. Przestańmy być wreszcie pawiem i papugą narodów. Przestańmy ślepo naśladować wszystko to, co na Zachodzie wymyślą. Nie zapominajmy o tym, że stworzono tam ogromne dobro, naukowe i inne, ale także obłędne ideologie totalitarne, które w XX wieku spustoszyły świat; ale także urągające zdrowemu rozumowi teorie wychowawcze z sześćdziesiątych lat XX wieku – jak chociażby obecny obłęd postmodernistyczny – które pustoszą wychowanie młodych pokoleń w wielu krajach i które sięgają nawet korzeni ustawodawstwa, co jeden z wybitnych polskich uczonych i publicystów nazwał niedawno publicznie „klinicznym edukacyjnym i prawnym zidioceniem ogarniającym cały świat, zrównującym ze sobą – w imię ‚poprawności politycznej’ – mądrość i głupotę, wysoką sztukę i kramarczny kicz, występek i cnotę oraz prawdę i kłamstwo”. Nie ulegajmy lansowanemu, a zrodzonemu z materialistycznego hedonizmu poglądowi, że w kształceniu młodzieży ważne są tylko umiejętności praktyczne, a humanistykę, w tym zwłaszcza historię i filozofię, powinno się zepchnąć na margines, bo szkoda na nie czasu. Twórcy tego poglądu dobrze wiedzą, że to właśnie humanistyka daje człowiekowi suwerenność intelektualną, daje mu osobisty pogląd na świat, który niekoniecznie musi być taki, jaki chcieliby mu właśnie narzucić.

My, Polacy, bądźmy dumni z tego, że jesteśmy dziećmi wielkiego, chociaż mającego swoje wady i grzechy Narodu. Kochajmy swój kraj tak, jak kochają go inni. Te narody, które przez ideologów postmodernizmu stawiane są nam często za przykład kosmopolityzmu, kosmopolitami bynajmniej nie są. Francuzi, Hiszpanie, Anglicy, Włosi, Belgowie i inni ciągle manifestują swój patriotyzm. Niektórzy z nich utrzymują swoje historyczne dynastie królewskie. Cenią niezwykle wysoko swoje hymny narodowe, sztandary, swoich narodowych bohaterów, swoją historię, obyczajowość i kulturę. I tak być powinno. Bo patriotyzm nie ma nic wspólnego z nacjonalizmem gardzącym innymi narodami. Patriotyzm to twórcze, wzbogacające własny naród, a także inne narody umiłowanie ojczyzny z tym wszystkim, co to pojęcie wyraża. Nie wolno biernie patrzeć na poniżanie patriotyzmu. Trzeba odbudowywać dumę z narodowego godła, które winno zdobić każde urzędowe pomieszczenie i każdą klasę szkolną, a nawet nasze prywatne domy. Nie wolno się wstydzić flagi narodowej i bezcześcić hymnu narodowego. Dumę z symboli narodowych należy podeprzeć solidną wiedzą z historii Polski i historii polskiego rzymskokatolickiego Kościoła. Patriotyzm i miłość do ojczyzny w różnych czasach różnie się wyraża. Czasem wobec zagrożenia bytu narodowego trzeba walczyć w jej obronie z bronią w ręku. Czasem trzeba walczyć o ojczyznę słowem, książką, wykładem, odpowiednim wychowaniem młodzieży. Zawsze trzeba uczciwie pracować i wspierać wszelkimi sposobami swój kraj. Wspierać na taką miarę, na jaką nas stać: rozwijając polską kulturę, naukę, polski obyczaj; dbając o polską ziemię, o polskie zabytki, o polskie miasta i wsie. I nigdy nie zapominając o modlitwie za ojczyznę, modlitwie zanoszonej do Boga przez pośrednictwo Matki Syna Bożego, Królowej Polski.

Polska kultura zakorzeniona jest głęboko w europejskiej kulturze łacińskiej. Nasz ród jest stamtąd właśnie. I stamtąd jest nasze chrześcijaństwo. Nie zapominajmy o tym, że mimo sekularyzmu, mimo działań ateistycznej laicyzacji, co widać wyraźnie w zmaganiach o wzmiankę na temat chrześcijaństwa w przyszłej konstytucji europejskiej – ok. 80 procent Europejczyków to są chrześcijanie, po chrześcijańsku myślący i postępujący. Dołączmy do nich z naszą polską gorliwą religijnością. Pozostańmy wierni Dekalogowi i Ewangelii. Pozostańmy wierni wierze naszych przodków i ich gorącej miłości Ojczyzny.

Z pewnością trzeba będzie w nowej sytuacji polityczno-ekonomicznej przezwyciężać najrozmaitsze problemy i trudności, ale jeśli będziemy solidarni, jeśli będzie nas ożywiał duch patriotyzmu, troski o Ojczyznę; jeśli będziemy walczyć z egoizmem, korupcją, oszukańczym trybem życia, przestępczością i innymi chorobami naszych czasów; jeśli z Bogiem zaczynać będziemy każdy nowy dzień – to na pewno pokonamy wszelkie zło, a swoim dzieciom i wnukom zapewnimy piękniejsze, bezpieczniejsze i zgodne z wolą Bożą życie.
Amen.

Posted in Kościół, Patriotyzm | Otagowane: , , | 3 Komentarze »