Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Posts Tagged ‘komentarze’

Mowa nienawiści totalnych

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 Maj 2018

Chcecie dołączyć do chóru?

Posted in Szatan, Warto wiedzieć, Zdrajcy Polski | Otagowane: , , , | 123 Komentarze »

Ciekawy komentarz Michała

Posted by Dzieckonmp w dniu 21 marca 2013

Wg. Biblii z rzeczy pewnych, wg. księgi Daniela nastąpi zaprzestanie składania ofiary Mszy Świętej na okres 42 miesięcy, 3,5 roku, “czasu, czasów i połowy czasu”, 1260 dni, przed samym Powtórnym Przyjściem.
Drugą pewną rzeczą jest wystąpienie fałszywego proroka i antychrysta.
Fałszywy prorok musi doprowadzić do zaprzestania składania ofiary.
Fałszywy prorok opisany jest jako “rogi podobne ma do Baranka, lecz mówi jak Smok”, co oznacza, że bardziej prawdopodobne, iż jest to fizyczna osoba, a nie organizacja.
Mówi jak Smok, to nie oznacza, że mówi przeciw Bogu i bluźni jawnie.
Chodzi o podstępność i przewrotność jego mowy.
Smok – diabeł jest mistrzem zwodzenia, przy czym zazwyczaj kieruje się najbardziej przyziemnymi i powierzchownymi metodami, żeby nas jeszcze bardziej upokorzyć. Powierzchowną metodą jest np. wmówienie światu, że jest świętym i wspaniałym człowiekiem pozując w sposób najbardziej nikczemny, czyli taki, który zupełnie nie dowodzi tego, co chce przez to dowieść.

To tak jakby ktoś, kto jest inwalidą i jeździ na wózku pokazał światu, że ma wolę życia i osiągnął sukces. Ludzie patrząc na jego determinację, biorąc pod uwagę jego wzruszającą biografię i równie dotykające wypowiedzi, wierzą, że mają do czynienia z człowiekiem wielkiej klasy – niemal świętym. Potem taka osoba strzela kilkukrotnie do młodej dziewczyny i pozbawia ją życia. Świat łatwo zwieść – wystarczy pokazać kogoś biednego, chorego, dotkniętego katastrofą, kogoś kto prowadzi sierociniec, lub schronisko dla zwierząt. Potem ludzie się zachwycają nad siłą bijącą od tej osoby mimo przeciwności losu itp. Nie mówię, że dobrze jest być nieufnym, bo nie jest. Natomiast nie można być też naiwnym!

Kardynałowie nie mówią w swoim imieniu, sprzecznym z wolą i postanowieniami papieża, ponieważ jest to niezgodne z nakazem uległości i podlegania władzy Kościelnej. Zdarzały się sytuacje, w których się tak działo, ale zostały ukrócone przez ostatnich 2 papieży.

Niestety, aby przeprowadzić reformę liturgii Najświętszej Ofiary, to potrzebna jest wola, lub przynajmniej zgoda papieża, więc raczej nie ma możliwości, aby papież – żyjący i przy władzy umysłowej – dopuścił do zniesienia Mszy Świętej, jeśli sam za tym nie postuluje.

W ostatnim czasie mam miejsce okropne wypaczenie nauczania Ewangelii, ponieważ media rozpływają się nad nowym kierunkiem i wizerunkiem papieża Franciszka, który wychodzi do ubogich i chce, aby Kościół był ubogi. Nie twierdzę, że jest to wola Franciszka, aby taki wizerunek rozpowszechniać, natomiast media najwyraźniej mają w tym jakiś interes, abyśmy tak pomyśleli.

Przede wszystkim nikt nie powiedział w NT, że rolą Kościoła, czy wcześniej Apostołów, albo Jezusa była troska o biednych.
To jest zupełna nie prawda i sprowadzenie go do czegoś skrajnie przyziemnego! Nie wiem skąd się takie pomysły wzięły, ale są fałszywe.

Kościół ma 2 zadania:
– głosić Ewangelię
– udzielać Sakramentów

Wszystko ponad to, jest czymś DODATKOWYM. Nie ma potrzeby, aby Kościół nastawiał się (jako swój cel) na pomoc ubogim, ponieważ jeśli dobrze głosi Ewangelię i ludzie się nawracają, to będą sobie nawzajem pomagać i dbać o biednych! Troska o biednych jest jednym z elementów życia chrześcijanina i jest OWOCEM nawrócenia i realizacji naszej wiary w codziennym życiu. Kościół nigdy nie był dla ubogich! Kościół ma być dla wszystkich dzieci Bożych – dla bogatych, ubogich, a także dla tych zwykłych szarych ludzi gdzieś po środku. Oczywiście Kościół musi docierać do różnych warstw społecznych, a przez to dostosować swoje środki, ale koncentracja na jednej grupie jest czystym sprzeciwieniem się woli Bożej, ponieważ dyskryminuje resztę Owczarni.

Mój bliski znajomy, który jest Kapłanem i to bardzo dobrym, którego posługa jest niezwykle owocna w nawrócenia, w wychwalanie Boga, który bierze udział w ewangelizacji i nowej ewangelizacji powiedział mi coś odnośnie majątku Kościoła.
Po pierwsze mówienie o gigantycznym majątku Kościoła jest wierutnym kłamstwem.
Po drugie Kościół bez pieniędzy – wsparcia wiernych by NIE ISTNIAŁ.
Po trzecie Kościół musi głosić Ewangelię wszystkim
Po czwarte głoszenie Ewangelii szczególnie w dalekich zakątkach świata byłoby niemożliwe bez pieniędzy.
Po piąte Kościół potrzebuje w miarę silnej pozycji w świecie, aby móc bronić chrześcijan przed coraz bliższym prześladowaniem.
Po szóste można przywołać co najmniej kilka fragmentów z Ewangelii, a potem Listów Apostolskich, w których wyraźnie jest powiedziane, że kiedy sługa Boży głosi Ewangelię, która jest pożywką dla naszej duszy, to naszym obowiązkiem jest zapewnienie mu utrzymania i dzielenia się wszystkim co do nas należy (co jest przecież darem od Boga). Poza tym “wart jest robotnik swojej strawy”.

Jeśli ludzie uwierzą w ideę biednego Kościoła dla biednych to jest to koniec powszechnego Chrześcijaństwa. Jeśli ktoś myśli, że kapłani powinni być ubodzy, jeździć autobusem, nie mieć komputera, telefonu, to źle słuchał słów Jezusa i powinien zacząć czytać Ewangelię od nowa, tym razem z otwartym umysłem. Wszystko co jest nam przydatne do wypełniania naszego powołania lepiej i skuteczniej, jest nam potrzebne! To samo dotyczy kapłanów. Jeśli prowadzą Oazy, głoszą Słowo Boże przez internet, czy mailowo, prowadzą blog, rozsyłają homilie, jeśli muszą się przemieszczać z miejsca na miejsce, jeśli muszą dzwonić, rozmawiać z ludźmi, załatwiać różne sprawy związane z ich posługą, to potrzebne im są podstawowe rzeczy takie jak dobry komputer, dobry, bezpieczny i wygodny samochód, dobry telefon, wygodne ubranie.

Każdy, kto opluwa kapłanów, za to, że nie biedują, jest oszczercą i nie jest uczciwy w swym sercu względem Boga. Tak samo jak każdy kto życzy swojemu bratu, aby miał mniej, jest zagubiony i potrzebuje głębokiego nawrócenia!

Najlepsze pytanie dla tych, którzy mówią, że samochód dla księdza za 80 tysięcy złotych jest za drogi – a co Ty robisz dla głoszenia Słowa Bożego? Ile Ty godzin dziennie na to poświęcasz, ile kilometrów miesięcznie przejeżdżasz do chorych, aby zawieźć im Chrystusa, ile czasu poświęcasz na modlitwę?

Kochani! Proszę Was – nie pozwólmy, aby wśród naszych bliskich, znajomych rozprzestrzeniło się podżeganie przeciw księżom, którzy nie żyją w nędzy! Teraz będzie nam szczególnie ciężko walczyć z tym sposobem myślenia od kiedy papież Franciszek emanuje w mediach ubóstwem. Na prawdę – Kościół bez pieniędzy upadnie, tak jak upadnie świat bez Ewangelii. Niech każdy daje od serca za posługę kapłańską, za modlitwę, za udzielanie Sakramentów! Nie wierzmy w to, że księża powinni jeździć busami, bo to jest istne niezrozumienie i szaleństwo połączone z ignorancją względem nauki Chrystusa! Jezus postulował o brak przywiązania do rzeczy materialnych, a nie o brak ich posiadania! A tym bardziej jeśli służą nam do wypełniania powołania, to są dobre i potrzebne!

Z Bogiem!

Posted in Ciekawe | Otagowane: | 145 Komentarzy »

Moralność wewnętrzna obrońców

Posted by Dzieckonmp w dniu 3 lutego 2013

 Słyszeliście, że powiedziano praojcom: „Nie będziesz zabijał”, a kto by zabił, winien będzie sądu.
 A Ja wam powiadam: Każdy, kto gniewa się na swego brata, będzie winien sądu. A kto powie swemu bratu: głupcze, będzie winien Najwyższej Rady. A kto powie: bezbożniku, będzie winien piekła ognistego.
 Jeżeli więc składasz ofiarę na ołtarzu, a tam przypomnisz sobie, że twój brat ma coś przeciwko tobie,
zostaw twoją ofiarę tam przed ołtarzem, a idź pojednać się najpierw z bratem. A potem wróć i złóż swoją ofiarę. ( Mat: 5 , 21-24)

Rano wstałem i czytam wypociny z nocy jaki to bezbożnik i heretyk jestem. Pogratulować księdzu opiekunowi i wszystkim znakomitym katolikom broniących wiary w …… (kogo)?

a ty jak tak dalej pójdzie to zgnijesz w odorze siary, bo promyczek nikogo w otchłań nie ciągnie a ty ciągniesz w otchłań piekielną przez swoją Merry tysiące naiwnych idiotów.

Ale z ciebie kawał świni. W świnie weszły demony i dlatego tak kwiczą

Bezspornie to dzisiaj ze strachu narobisz jak cie góra rozliczy że słabo czytelników przybywa :D
a jutro w kościele to ci sumienie nie da spokojnie stać co spojrzysz na księdza to zobaczysz ks Marka na wózku i kpiny z Pawła

To nie są katolicy tylko heretycy i sekciarze
 sam bym dwa billoboardy zasponsorował ale wy wolicie tę swoją jajecznicę „ja, JA, JA” bronek h & spółka spod ciemnej gwiazdy satanistycznej Mery

Szkoda tylko że dznmp pod przykrywką Kościoła rozkręca swój biznes skoro tak naprawdę to pod szyldem allegro i handlu

Dziś kolejnych kilka(dziesiąt) osób ujrzało obłudę zarządzającego tamtą heretycką stroną.

Taki tępy że nie wie co to cytat. Pan Paweł pisał u nas z 5 razy kilka miesięcy temu, ale w życiu by mi nie przyszło do głowy wywalać jego dane. Tak potrafią tylko słudzy diabła, dawać cudze nazwiska, ci od Mery i od ciemnych energii, ale Bóg im podziękuje odpowiednio w odpowiednim czasie.
Czytelnikowi który uwierzył obroncom Promyczek tak pisze:
Zostań z nami i pomagaj współtworzyć tę stronę takimi pięknymi Bożymi treściami
Już Cię lubię
oraz
Bóg Ci to wynagrodzi.
Dziś kolejnych kilka(dziesiąt) osób ujrzało obłudę zarządzającego tamtą heretycką stroną.
W lipcu 2012 roku promyczek tak pisał na swoim blogu:
I ostatnie -to nie nagonka. to ostrzeżenie. Nagonka informacyjna dopiero się zacznie. Tak nam kazało Niebo. I nie interesuje mnie czy pani w to wierzy czy nie
Amen!

Posted in KOMUNIKATY | Otagowane: , , , | 13 Komentarzy »

Ciekawe komentarze

Posted by Dzieckonmp w dniu 8 sierpnia 2012

Komentarze te wyjaśniają wiele zarzutów jakoby  Maria otrzymywała orędzia on niemiłosiernego Boga.

szach

Wysłany 08.08.2012 o 8:32 pm | W odpowiedzi na M.

skoro centuria to 80-100 żołnierzy a kohorta to 6 centurii .Czyli kohorta to 480-600 żołnierzy.
Wikipedia : Kohorta (łac. cohors) – jednostka taktyczna armii rzymskiej licząca 6 centurii, odpowiednik operacyjny współczesnego pułku. Za cesarstwa rzymskiego pierwsza kohorta legionu, cohors miliaria, liczyła 1100 żołnierzy, pozostałe, cohortes quingenariae, po 480.

“Wtedy żołnierze namiestnika zabrali Jezusa z sobą do Pretorium i zgromadzili koło niego całą kohortę. Rozebrali go z jego szat i narzucili na niego płaszcz szkarłatny.”

 

Radosław
Wysłany 08.08.2012 o 7:27 pm

Orędzie Pana Jezusa do Vassuli 19.02.93

Pokój, Moja umiłowana. Czy stanowisz jedno ze Mną?

Spraw, by mój duch stanowił jedno z Twoim Duchem. Tylko Ty, Panie, możesz tego dokonać.

Jestem szczęśliwy, że uświadamiasz sobie swoją nędzę oraz to, że beze Mnie nic nie możesz. Wesprzyj się na Mnie, a Ja przyciągnę twą duszę do Siebie. Miłość jest blisko ciebie i Mój Duch jest nad tobą. Pozwól Mi dokończyć wczorajsze Orędzie. Posłuchaj Mnie:

Powiedz im, że miłosierdzie i gniew tak samo należą do Mnie, do Mnie, w którego Mocy jest zarówno przebaczać, jak i rozlać gniew. Wielkie jest Moje Miłosierdzie, ale wielka jest też Moja surowość. Widzisz, córko, wkrótce objawię tak samo Moją Sprawiedliwość. Mój Plan ma określony czas. Również czas Moich miłosiernych wezwań jest ograniczony. Kiedy skończy się czas Miłosierdzia, ukażę wszystkim, dobrym i złym, że Moja surowość jest równie wielka jak Moje Miłosierdzie, że Mój gniew jest tak samo mocny jak łaskawość. Wszystkie rzeczy, przepowiedziane przeze Mnie, szybko się teraz wydarzą. Nic nie może być z nich odjęte.

Mówiłem wam o Odstępstwie, Odstępstwie, które związało ręce Moim najlepszym przyjaciołom, odbierając im broń swą gwałtownością i zasięgiem. Czyż nie powiedziałem, że kardynałowie przeciwstawią się kardynałom i że biskupi zaatakują biskupów i że liczni są ci, którzy znajdują się na drodze do zguby? Swoimi nie kończącymi się bitwami osłabili Mój Kościół. Dziś ten duch buntu rozwija się we wnętrzu Mojego Miejsca Świętego. Czy pamiętasz wizję, którą ci dałem, żmij pełzających wokół Najświętszego Sakramentu na Ołtarzu? Czyż nie objawiłem ci, ilu spośród nich sprzeciwia się Mojemu papieżowi? I jak go odrzucają? Dałem ci szczegółowy obraz Buntu we wnętrzu Mojego Kościoła. Moja wierna przyjaciółko, pozwól Mi zatrzymać się w tym miejscu, później będziemy kontynuować. Pozostań blisko Mnie i rozraduj Mnie

“Moja najukochańsza córko, ziemia będzie się trząść, gdy gniew Mojego Ojca rozleje się na te narody, które przeciwstawiają się Prawom Mojego Ojca.”

“Mój Plan ma określony czas. Również czas Moich miłosiernych wezwań jest ograniczony. Kiedy skończy się czas Miłosierdzia, ukażę wszystkim, dobrym i złym, że Moja surowość jest równie wielka jak Moje Miłosierdzie, że Mój gniew jest tak samo mocny jak łaskawość.

Kiedy skończy się czas Miłosierdzia, Pan okaże swoją Sprawiedliwość.

 

Posted in Ciekawe, Orędzia Ostrzeżenie | Otagowane: , | 62 Komentarze »

Komentarz Księdza John Edmonds

Posted by Dzieckonmp w dniu 13 Maj 2012

Jestem emerytowanym Księdzem(bylem Kapelanem Wojskowym ) z Armii Kanadyjskiej.Wyświeconym 35 lat temu w Bazylice w Bialymstoku przez Arcybiskupa Edwarda Kisiela(uważam Go za Swietego)Znalem Ks Paszkiewicza i Ks Bl Michała Sopoćkę.Ci dwaj ostatni byli do siebie podobni.Dbali więcej o innych (biednych) i zupełnie nie dbali o siebie.Uczestniczyłem w uroczystościach Pogrzebowych BL Ks Docenta Sopoćko. Żyje poza Polska od 1979 Roku.Bylem w USA,misjonarzem wśród Indian w Argentynie,Misjonarzem Indian w Kanadzie i Kapelanem w Wojsku Kanadyjskim.Biegle władam 4 językami obcymi(w mowie i w pismie),gram na pianinie dość dobrze i komponuje muzykę do swych Poematów o Tematyce tylko i wyłącznie religijnej.To co napisałem może być uznane za chwalenie sie ,lecz wole ostatnie miejsce,nie lubię żadnych honorów,Mam ukończone 4 Uniwesytety/Studia Podyplomowe w różnych Językach i w różnych Kontynentach.Lecz także mam 24 choroby oficjalnie zdiagnozowane przez specjalistów medycznych.Lista jest długa……Biskupi dali mi pozwolenie na odprawianie Codziennej i Niedzielnej Mszy Świętej w mym pokoiku.Chociaż jestem ciężko chorym,staram się utrzymać moje życie modlitewne i łączność z Bogiem.Także nie chce obrazić Pana Boga i to w kontekście dosłownym.Wybrałem swoje Motto Kapłańskie;z Listu sw Pawła do Rzymian (12-14-16) będąc na Misji ONZu w Glan Heights w Izraelu.Najważniejsze teraz napisze:miałem 23 Sierpnia 2011 roku Objawienie sie Matki Bożej w mym Pokoiku.Na mej scianie ukazaly sie 4 razy Krzyże: Biały,Biały i Niebieski ,Niebieski i Biały Pochylony.Na mym drzwiach moja dobra znajoma z Polski(znana Malarka i Poetka) widziała we Śnie/Wizji Slowa:RUACH ELOHIM(Duch Boży). Krzyże i Objawienie się Matki Bożej zostało uchwycone na Kamerze od Skype.Także mam Sny /Wizje,których nie można wyjaśnić.Pan Jezus pokazał mi skrawek Raju,skrawek Czyśca i sam przyszedł do mnie we śnie i położył swa Prawa rękę na mym prawym ramieniu ,mówiąc:Janie Ty musisz znać odpowiedzi na me pytania.przecież jesteś Doktorem”Księże to co powyżej napisałem napawa mnie gorącą Miłością do Stwórcy i oddaniem dla Mego Pana i Mistrza:Pana Jezusa.Nic nie było w opisie zmyślone.wszystko jest szczera i udokumentowana prawda.W dodatku jestem słynnym na Kuli Ziemskiej, ponieważ mym Imieniem została nazwana Choroba Serca.Przeżyłem zapalenie wirusa Strepta mając temperaturę Ciała 42,6 Stopnia C.Przy 43 stopniach białko się ścina i człowiek umiera.Napisałem krotki życiorys o sobie jako odpowiedz na Księdza List.Nie obawiam się śmierci lecz Bóg chce i pragnie mnie utrzymać przy życiu. Ksiądz może me słowa zignorować albo je przyjąć.Może dobrze się złożyło,ze przeczytałem Ksiedza List na stronie FB Garanadal. Pozdrawiam z dalekiej Kanady
Z Bogiem
Bo Ruach Elohim
Ks Jan Edmonds

Drugi komentarz

Nie pomyślałem, że mój komentarz trafi do wielu ludzi.Intencja była odpowiedz do samego Księdza.Skoro już trafił,widocznie tak musiało być.Oczywiście Kolory :Biały i Niebieski są Kolorami Maryjnymi.Mam na zdjęciu dokładnie uchwycony Niebieski Krzyż.Pochylony biały Krzyż można interpretować w wielu kierunkach.Matka Boża była obecna przy Krzyżu,przed Krzem,kiedy Jej Syna Pana Jezusa Ukrzyżowano.Krzyż jest symbolem Największej Miłości ale i również Cierpienia. Każdy z nas prawdopodobnie będzie inaczej rozumiał Role Krzyża w Jego/Jej Życiu.W moim Życiu mając 24 nieuleczalne choroby….Krzyż jest związany z Cierpieniem.Jeśli się tylko podda całkowicie Woli Bożej wówczas Duch Święty(po Hebrajsku:RUACH ELOHIM) poprowadzi i właśnie ON w czasie Daje nam Zrozumienie tego co może być Ukryte czy niewidoczne.Interpretacja”Mera” była dość dokładna.Nie opuściłem Różańca Św i Nowenny do Miłosierdzia Bożego.Wszystko może być ze sobą Połączone i dane nam w symbolach.Pan Jezus prawie nigdy nie przedstawił swego Punktu widzenia dosłownie tylko w Parabolach(Przypowieść).To był aramejski sposób zrozumienia prostych i trudnych spraw….dopiero potem Sam wytłumaczył Parabole Swym Apostołom. Z pewnością jest mi trudno z pewnością przedstawić co to miało oznaczać, lecz Kolory:Biały i Niebieski mówią, że to miało znaczenie związane z Matka Boża. Oczywiście mogę się mylić ale się nie pomylę w tym co było widziane i mi dane.Interpretacja moja może być niedokładna. Zresztą mam takie powiedzenie,ze wszystko się dokładnie wyjaśni w Raju.Pan Bóg i Matka Boża wybierają Tych, którym coś chcą powiedzieć lub pokazać.Nigdy nie będziemy wiedzieli dlaczego i w jaki sposób.Jestem jak “malutkie Dziecko”. Dane mi było i jestem ogromnie Bogu i Matce Bożej za to wdzięcznym.Nawet nie myślę,ze to było dane dla szerokiej publiki a raczej prywatnie.Niemniej chociaż w ten sposób moglem się z kilkoma Osobami podzielić.Proszę mi wierzyć,że jeśli Ktoś całkowicie zaufa Bogu..to i jeszcze większe Cuda będzie widział.Potrzebna jest silna Wiara, głęboka Nadzieja a przede wszystkim Najsilniejsza Miłość.To jest jako Recepta..reszta..to już będzie Pana Boga Domena.Mógłbym jeszcze więcej napisać ale myślę że to wystarczy.
P.S.Proszę mnie uważać tylko za ostatniego sługe Pana,nie chce niczego od nikogo,nie staram się być ważnym i mądrym,zawsze wole ostatnie miejsca i żadne honory mnie nie interesują.Co się liczy u mnie obecnie…by nie obrazić Pana Boga i by Mu całym sercem i Dusza służyć.To tylko jest mi ważne,mimo bycia ciężko chory.Jeśli zaś ktoś chce mi coś powiedzieć niewłaściwego lub mnie poniżyć….to się nie obrażę,będę przeciwnie za to Tej sobie bardzo wdzięcznym.Moje Motto Kapłańskie to słowa: Św Pawła do Rzymian: Rozdział 12;(14-16).Tak jak On napisał tam tak staram się prowadzić moje własne ,chociaż teraz już nielekkie życie.
Ks John Edmonds.P.S:lepiej się mogę wysłowić w Angielskim czy Francuskim lub Hiszpańskim. Opuściłem Polskę już ponad 34 lata temu,także przepraszam za błędy albo ortograficzne albo gramatyczne.

Posted in Świadectwa | Otagowane: , | 6 Komentarzy »

Ciekawe komentarze

Posted by Dzieckonmp w dniu 3 Maj 2012

Napisał Zbyszek

Dziękuję Bronku za odwagę – to dopiero początek udręki dla prawdziwego Słowa Bożego i tych co pomagają Je przekazywać innym. Mnie osobiście słowa przekazane przez Marię od Miłosierdzia nawróciły – może dokładniej obudziły do żywej wiary, byłem bowiem trupem religijnym. Dawniej mocno wierzyłem w misję Marki Bożej w Medjugorie, właściwie od początku byłem z nimi zapoznany. Zostało to dzięki postawie naszych kapłanów zabite. Zawsze czułem swoją duszą że Bóg nie zostawi Nas samych, bez opieki i mistycy oraz objawienia to potwierdzają. Tylko że “zły” tak samo zwodzi i udaje dobrego. Ale mamy modlić się do Ducha Świętego i gdy wiara jest żywa i prawdziwa to rozeznamy co jest od Boga. Nie na darmo poprzedni papieże wydali zalecenia dotyczące objawień prywatnych i publicznych. Co przyprowadza nas do Boga jest od Boga – ja dzięki słowu dawanemu Marii od Miłosierdzia obudziłem się do żywej wiary i po niecałym roku jestem oddanym Bogu. Najgorsze że to ludzie wierzący najbardziej atakują Słowo Boże – tak samo jak dawniej faryzeusze. Moja dewiza życiowa – lepiej milczeć aniżeli powiedzieć o jedno słowo za dużo – jak się okaże że walczę z Bogiem co Jemu odpowiem? I jeszcze jedno Bóg nas nie prosił o obronę Jego Dzieł – same się obronią, Prawda się zawsze obroni i zwycięży. Mamy zabiegać o swoje zbawienie i bliźnich w być pokorni. Jest często odwrotnie, broniąc Słowa Bożego wpadamy w pychę i grzeszymy bardziej od tych “letnich” Pozdrawiam wszystkich. Z Bogiem.

Nadesłał: klik_rys

Domyślam się, że masz rację. Staram się wsłuchiwać jak mogę w moje sumienie, ale nie zawsze mi ono podpowiada. Czasami po paru godz, czasami po paru dniach. Dotychczas szukałem Boga tam gdzie go nie ma, może przez przypadek sam zaprosiłem tego demona do siebie, widocznie fakt że modlę się już dość długo dał mu do zrozumienia że nic tu po nim. Wcześniej niemalże nieustannie czułem, że „coś” miesza mi w głowie, podsuwa mi myśli, które nie były moje. W każdym bądź razie nie ma tego. Nigdy żadnych duchów nie wywoływałem…

Tak, propo spowiedzi myślę o niej od miesiąca i się zebrać nie mogę. Ale w tym tyg to „załatwię”, mam wewnętrzną potrzebę oczyszczenia się. Co do wstrzemięźliwości, myślę że można by to ograniczyć i poczekać do ślubu. Cieszę się, że moje życie się zmienia, jeśli to sprawie że będziemy bliższy Bogu to tak zrobimy.

Trochę zirytowały mnie niektóre komentarze wyżej, często się z takim czymś spotykam. Osoby, które deklarują się jako religijne i pobożne, czemu nie zaprzeczam, równie często zapominają się i stają się jakby zbyt pewne siebie, butne i trochę za szybko wyrażają swoje sądy. Nie wiem to tylko moje odczucie. Zawsze pokora, pokora i jeszcze raz pokora. Wszyscy popełniamy błędy, tacy już jesteśmy.

Posted in Ciekawe | Otagowane: | 173 Komentarze »

List tłumacza orędzi do admina

Posted by Dzieckonmp w dniu 22 lutego 2012

Witaj Bronku

Ciężar , który spoczywa na tobie jest dużo większy, gdyż prowadzisz moderację, a ja tylko tłumaczę, ale czytam opinie pod orędziami i czasami zaczynam wątpić, ale n i g d y w sens ich publikowania! Moje zwątpienie dotyczy ludzi, ich klapek na oczach, zaślepienia w jakiejś idei wiecznego poprawiania i interpretowania Bożego Słowa, lepszej wiedzy na temat, co Pan chce nam powiedzieć, zagubienia wspaniałej idei Orędzi – nawracania do Boga, na rzecz małostkowej dociekliwości i poszukiwania błędów, graniczącego z inkwizycyjną manią potępiania – to ze strony wierzących czytelników, lub wręcz zmasowanego i bezpośredniego albo ukrytego ataku – to ze strony ateistów. I jedni i drudzy są na swój sposób zaniepokojeni dawanym nam przekazem. W sumie to dobrze , bo porusza to zarówno ich umysły jak i serca. Jestem jednak całkowicie przekonany, że największa, milcząca część naszych czytelników nie jest nam znana, ale to są ci, którzy najbardziej potrzebują słów Prawdy i Pocieszenia, jakie dają Orędzia Marii. To oni utwierdzają dzięki nim samych siebie w wierze i przyprowadzą następnych do Boga. Dla nich, dla tych zdecydowanych i niezdecydowanych, dla wierzących i jeszcze teraz niewierzących – Orędzia powinny być i muszą być publikowane. Niestety, jeśli nie zdecydujesz się na całkowite wyłączenie komentarzy, zawsze musisz liczyć się z atakiem nienawiści, ale także z przepięknymi dowodami działania Słowa Bożego.
Tak jak i ty śledzę te Orędzia od samego początku, nie zaniedbując przy tym czytania Pisma Świętego, i jestem osobiście przekonany, że mają Boskie pochodzenie. Dotychczas same Orędzia bronią się wspaniale przed każdym przypuszczanym na nie atakiem. Nie ma w nich żadnej sprzeczności do Jedynej prawdziwej Ewangelii naszego Pana – Ewangelii Miłości, Ewangelii Królestwa Bożego. Jednak żeby to zobaczyć trzeba chcieć przyjąć dar Ducha Świętego i okazać zaufanie i otwartość, której od nas wymaga Pan – zaufanie i miłość dziecka Bożego, które nie kwestionuje, nie pyta, ale po prostu bezgranicznie zawierza. Jeśli tak podejdzie się do słów Pana danych nam w Ewangeliach Pisma Świętego, nie ma najmniejszego problemu ze zrozumieniem przesłania Orędzi. Czasem chciałbym zawołać: ludzie, nasze mądrości i opinie są niczym, nasze życie jest niczym i my sami, bez nieskończonego Miłosierdzia Bożego, którego nawet w małej cząstce nie jesteśmy w stanie pojąć, jesteśmy niczym, bo wobec ogromu grzechów ludzkości, tylko dzięki Niezgłębionej Miłości Pana jeszcze egzystujemy na tej ziemi podarowanej nam przez Boga. Z naszą wolną wolą podarowaną nam przez Boga zrobiliśmy wszystkie możliwe najgorsze rzeczy. To, że Nasz Zbawiciel, Nasza Najświętsza Matka i Pan Bóg chcą jeszcze z nami rozmawiać przez proroków i dać nam jeszcze jedną, i jeszcze jedną i kolejną szansę poprawy- to już jest cudowne. Ale my jesteśmy mądrzejsi i odrzucamy nawet Największe Dary. Boże wybacz nam! A przecież to jest takie proste! Wystarczy n a p r a w d ę uwierzyć, że Bóg Istnieje, że nas stworzył, że jest cały czas z nami i obok nas, że nasze życie na ziemi n a p r a w d ę jest tylko przygotowaniem do innej wspaniałej przyszłości, wystarczy powierzyć Bogu nasze troski i mówić do Niego, prosić i wołać o pomoc, dziękować za to, że istniejemy tu i teraz, za nasze cierpienia i radości, za to że możemy czynić dobro i ponownie przepraszać za zło. Jeśli Ostrzeżenie nastąpi za naszego życia, to czy w ogóle zdajemy sobie sprawę jak bardzo jesteśmy uprzywilejowani? Jest to tak niewyobrażalne i wspaniałe, że to właśnie my, ty i ja, jesteśmy tym wybranym do tego pokoleniem! Już sam ten fakt nadaje zupełnie inny głębszy sens naszemu życiu. To, że my znaleźliśmy się na ziemi właśnie w tym momencie, nie wcześniej i nie później, ale właśnie teraz, aby doświadczyć osobistego spotkania z Bogiem, jest darowanym nam Cudem.
Jeśli spojrzysz tak na to Bronku, to ataki na blog, ataki na ciebie, ataki na orędzia, wszystko to potwierdza decydujący moment dziejów, w którym się znaleźliśmy, moment rozstrzygającej walki dobra ze złem, Boga z szatanem. Ataki te są tego przewidywalną konsekwencją.Czy z tego powodu mamy oddać pole bez walki ulegając zniechęceniu? Jakiż byłby to triumf dla złego! Jesteśmy w miejscu, gdy sami musimy odpowiedzieć sobie na pytanie – Jaka naprawdę jest nasza wiara? Nie, czy wierzę w te czy inne orędzia, ale czy wierzę w Boga? I czy wierzę, że Bóg , o którym wiemy z Biblii, że przemawiał przez proroków, w swoim Miłosierdziu mógłby również teraz nas ostrzegać, upominać i przygotowywać na Niezwykłe Nadprzyrodzone Wydarzenie?
Ja wierzę w Boga w Świętej Trójcy i wierzę, że Bóg nas nigdy nie opuścił i nie opuści teraz i w przyszłości. Wierzę, że Bóg przemawia do nas przez proroków. Oni są narzędziem w Jego Ręku. Cieszmy się jeśli nam, mizerotom, też przeznaczona została w tym jakaś rola.
Ja, dopóki starczy mi sił i dane będą mi możliwości, będę dalej tłumaczył te Orędzia.
Krzysztof
Chrisgi
List do admina od T.T.T.
Dzieckonmp,

Nie chciałem pisać na blogu, żeby nie robić niepotrzebnego zamieszania, choć jak uważasz, możesz moją wypowiedź umieścić. Naprawdę jestem pełen podziwu dla pracy jaką wkładasz w prowadzenie tego Bloga. Ja nie wiem czy zniósłbym „wielką odpowiedzialność i ciężar tego co publikujemy”. Czasami zastanawiam się, czy wysłać swojego posta, jak to „A” zwróciła uwagę, trzeba podjąć odpowiedzialność za swoje słowa i ich owoce. Po wypowiedziach na Twój ostatni temat i słowach otuchy, bloga nie zamkniesz. Choć chyba tego nawet nie oczekuję.
Może czasami zbyt ostro odczuwasz mój atak na Twoją osobę, ale miej świadomość, że raczej atakuję tezy które Ty, lub wielu innych tutaj zamieszcza. W swych wypowiedziach staram się jak najbardziej być zgodny z Kościołem, mam nadzieję, że udaje mi się to.
Myślę, że blogowicze dzięki, jak to nazwałeś atakom, a ja bym powiedział polemikom, mają szansę wysłuchać obu stron i wyrobić swoje zdanie. Poza tym, zapewne dostrzegasz, że to my, Ci których poglądy nie pokrywają się z Twoimi, są bardziej atakowani.
Nie jestem świętym, mimo że każde słowo, które powie Kościół przyjmuję bez żadnego „ale” (czy to już fanatyzm…) to czasami uparcie trwam w grzechu, w przeciwieństwie do Ciebie pewnie.
Sprawa jest taka, czy ten Blog podoba się Bogu? Jeżeli naprawdę wszystkie (no przeważająca ilość tekstów, które publikujesz) jest święta i miła Bogu, to pewnie owoce będą piękne, a ja za krytykę odpowiem przed Najwyższym i będzie ze mną cieeeeeeeeniutko. Ale jeżeli Ty publikujesz tutaj orędzia fałszywych proroków i przyczyniasz się do osłabienia Kościoła – no to współodpowiesz za każdą zwiedzioną duszę. Nie straszę, sam się też obawiam, bo jak napisałem, nigdy nie mam 100% pewności co do swojej racji. Tylko w 100% w Boga wierzę 🙂
No i ja też jestem dobrym owocem Twojego bloga, moja wiedza teologiczna nigdy nie rozrastała się w takim tempie 🙂 (niestety nie dzięki artykułom z bloga, tylko wyszukiwaniom argumentów do dyskusji)

Niech Cie światło Ducha Świętego oświeci
T.T.T.

Wszystkim dziękuje za tyle ciepłych słów , za świadectwa które wzmacniają człowieka że warto publikować orędzia. Zgodnie z  zarządzeniem papieża Pawła VI nie ma już zakazu publikowania nowych objawień, wizji, proroctw, cudów itp. A inny papież Urban VIII powiedział : „ „W przypadkach związanych z objawieniami prywatnymi lepiej jest wierzyć, niż nie wierzyć, ponieważ jeśli wierzycie, a rzecz okaże się fałszywa, otrzymacie wszelkie błogosławieństwa, tak jakby były one prawdziwe. Uwierzyliście bowiem, że są one prawdziwymi.” Dlatego mimo że zaniepokoiłem się widząc mocne ataki ludzi wierzących w Jezusa, majac świadomość jak wielka odpowiedzialność ciąży na mnie gdyż te orędzia docierają do różnych osób, słowa papieża mnie uspakajają a list tłumacza utwierdza w tym że trzeba , że musimy wbrew różnym przeciwnościom TRWAĆ DALEJ.  Wynik  ankiety w którym 95% czytelników chce aby publikować świadczy że jest głód czytania tych orędzi. Tylko 5 % chce aby orędzia zlikwidować , zakopać głęboko w ziemi.Wiem że demokracja w tym przypadku nie jest najlepszym rozwiązaniem. Ale wynik mimo wszystko coś mówi. Wiem że te orędzia zmieniają ludzi, można to dostrzec czytając komentarze jak również z poczty jaka nadchodzi do mnie. od początku celem publikacji nie było zaspokojenie ciekawości czytelników, ani jak niektórzy zarzucają nabijanie wizyt na blogu tylko pragnienie aby ludzie zbliżali się do Jezusa. Blog nie prosi i nigdy nie będzie prosił o pieniądze, za bloga nikt nie zapłaci kasy o jakiej tu kiedyś mówiono bo na tym świecie nie ma ludzi-jeleni. Moim celem nie jest zarobienie kasy przez blog. Pieniędzy mi nie potrzeba , a uradować mnie może szczęście innych. PUBLIKUJEMY DALEJ.

Posted in KOMUNIKATY, Orędzia Ostrzeżenie | Otagowane: , | 106 Komentarzy »

Ciekawe komentarze czytelników

Posted by Dzieckonmp w dniu 21 lutego 2012

napisała Passiflora

Wysłany 21.02.2012 o 12:59 am | W odpowiedzi na alba.

Panie Adminie, ponownie poczułam sie wywołana do tablicy i to z Pana powodu, troche rozczarował mnie Pan ost. wpisem….a własciwie dwoma. Przykro, bo zawsze byłam wrecz Panem oczarowana.

Jezeli mnie Pan nie ocenzuruje oczywiscie, bo jak wiadomo, od wczoraj przeciez jestem wykluczona z KK przez Pana Marka za herezje, coz, nie narzekam, jestem w zacnym gronie, moze poznam kiedys osobiscie ks. Natanka.

Do reszty gromadki sie nie odnosze, juz od wielu miesiecy uznaje zasade, ze gdy do jakiejs konwersacji wlacza sie pewne osoby, daje sobie spokoj, bo poprostu nie moj cyrk nie moje małpy. Dzis robie wyjatek.

@Dzieckonmp, W ktorym miejscu ktores z nas pisało o składaniu slubów czystosci malzenskiej?

Chyba nas zle zrozumieliscie. To nie o sluby czystosci chodziło.
Nikt nie neguje potrzeby wspolzycia w malzenstwie ani tez przyjemnosci z niego wynikajacej. Nikt nie wskazuje tez momentów w jakich owe wspolzycie miloby sie odbywac. Uwage zwraca sie, iz nie nalezy traktowac naturalnego planowania rodziny jako systemu w którym każdy akt współżycia płciowego lub abstynencji staje się elementem pomysłowego planu uniknięcia normalnej i naturalnej konsekwencji zjednoczenia małżonków, jakim jest poczęcie.

Prosze nie wkładac nam słów w usta.

Zarzucacie mi, ze nie powinnam sie odzywac bo nie wstapiłam jeszcze w zwiazek malzenski, ale pewnie w przyszlosci tak sie stanie. I nie nazywam sie swietą, jak mi tu zarzucono. Nature mam grzeszna jak inni i trudnosci z wypełnianiem Woli Bozej, i wiem, bo w koncu z rodziny wyrosłam, ile rodzina napotyka trudnosci. Ale to nie zmienia faktu, iz juz teraz chce aby moje malzenstwo zbudowane zostało na solidnych fundamentach, chce rozumiec cudze bledy i sie ich wystrzegac w przyszlosci. Czyli uzywac rozumu, bo niektorzy mi zarzucali ze własnie bezrozumne małzenstwo chce stworzyc.

Moje poprzednie wpisy rzeczywiscie byly swoista prowokacja, zaprawiona o ironie, jezeli kogos uraziłam przepraszam.
Owa prowokacja wynikla z 2dniowych barwnych opowiesci Pań o ich szczesliwym pozyciu malzenskim. Idac tropem, iz slowotokiem wszystko mozna ubarwic, chciałam sie dowiedziec, a raczej wskazac na pewna hipokryzje i dlatego ogołociłam Wasze słabosci.
Nie neguje, ze Bog wszystkim małzenstwom błogosławi, wiem, ze od róznych ludzi Bog róznie wymaga, a tym ktorym wiecej dał, od tych wiecej żąda. Nie neguje ze jestescie szczesliwi w malzenstwie, ciesze sie ze jestescie, ale liczcie sie, ze za swoje słowa trzeba brac odpowiedzialnosc jezeli juz wystawiacie sie na swiecznik, bo sa ludzie ktorzy moga brac Was za przykład. Zreszta pochwała samych siebie z wlasnych ust brzmi mało wiarygodnie, ponadto czlowiek skromny nigdy nie uczyni z siebie przykładu dla innych.

Z waszych wypowiedzi juz kilkodniowych, mam wrazenie kochani, ze gdybym spytała sie Was o rade, jak powinno wygladac małzenstwo w oczach Bozych, odpowiedzielibyscie: Własnie tak jak nasze…

Panie Adminie piszesz: “Może choć trochę dobrego przykładu tu zobaczą”
Bardzo dziekuje za taki przykład

Dziekuje Bogu za katachetów i ludzi jakich postawił na mojej drodze, ktorzy nie swoja osobe lecz osobe Boga stawiali na pierwszym miejscu. I ktorzy skutecznie zasiali w mym sercu wizje Bozego katolickiego małzenstwa i oszczedzili mi podobnych rad.

I nie ze ja sie mądrze bo znam przepis na małzenstwo. I tu nie chodzi jakie ja bede miała to małzenstwo, jak juz mowiłam grzeszna i słaba jestem i nie wiem na ile uda mi zyc według tego “przepisu”, tu chodzi do jakiego ideału stale mam w tym małzenstwie dazyc. Tu tkwi sedno

U Boga nie ma czegos takiego jak kalendarzyk czy kontrola płodnosci. Oczywiscie Kosciół dopuszcza te metode jak juz pisałam wczesniej, jako dyspense w wyjatkowych sytuacjach typu bieda lub ciezka choroba. Swoja droga jak wczesniej pisałam te slowa miałam mysl, ze pewnie zaraz wszyscy stwierdza, ze sa ubodzy, miałam troche racji prawda?
Bieda jest zagrożeniem i hańbą tylko dla tych, którzy chcą być bogaci, a przeciez wiemy, ze bogatemu jakze ciezko jest wejsc do Królestwa Niebieskiego…

Ludzie, z pomoca niektorych kapłanów niestety, z NPR zrobili pod sloganem wstrzemiezliwosci sposób na unikniecie poczecia.
Metode na 100%. Ale metode czego? metode na planowanie rodziny, kontrole narodzin. W wikipedii po wpisaniu hasła antykoncepcja wyskakuje to samo. Dodam, ze WHO zalicza naturalne metody do antykoncepcji.

Katolickie malzenstwa zaszly zbyt daleko w niewłasciwym stosowaniu NPR.
Metoda ktora miała byc okresowym rozwiazaniem krytycznych sytuacji stała sie stylem zycia. Dlaczego metoda ta zachwalana jest równiez zamoznym małzonkom? Dochodzi do tego, ze narzeczeni planuja dzien slubu wg cyklu tak by nie zajsc w ciaze w nocy poslubnej.

Czy to nie jest niszczenie stwórczych zamiarów Boga?

Mamy czasy osateczne, Idzie ostrzezenie, chaos, przesladowanie. Chetnie wierzycie, ze Bog nad wszystkim panuje, On nas nie opuści. Bo to w koncu On kazdy wlos na naszej glowie ma policzony, On potrafi zmieniac bieg gwiazd i planet, krzyzuje plany wielkim tego swiata. Ale dzieci? Dziecmi zajmijmy sie sami, wykorzystajmy naturalne metody planowania rodziny. Jednak to planowanie koncentruje sie nad tym jak nie miec rodziny. Nie mam racji? A niekiedy prowadzi do obsesyjnego pragnienia unkniecia ciazy, co wiaze sie z utraty wiary w Boza Opatrznosc.

Padały tutaj argumenty, ze Bog i tak nam pomaga mimo iz nie poddajemy sie Jego Woli. Przeciez musimy zapewnic dzieciom wykształcenie.
To, ze Bog nie zapewnia wszystkim rodzinom wyskiego standardu materialnego, nie znaczy ze ich opuszcza. To Niebo, a nie bezpieczenstwo, jest celem jaki maja osiagnac dzieci ktore Bog zsyła rodzicom.

Czy ja mowie, ze kazda rodzina ma miec gromadke dzieci? To zalezy od Boga. kazda rodzina powinna miec tyle dzieci ile Bog chce im dac. Jednak ich nie maja…Dlaczego katolicy maja dzis tak mało dzieci? Czy to jest Wola Boza?
Stosowanie NPR przez tzw poboznych katolikow jest jednym z glownych powodów kryzysu w Kosciele.

Zarzucaliscie mi, ze “moja” wizja małzenstwa jest bezrozumna. Uwazacie, ze zwazajac na okolicznosci nalezy zaplanowac rodzine.Bo przeciez lepiej jak 2 dzieci dobrze odzywione, ubrane i wyksztalcone niz gdy liczna rodzina cierpi na ubóstwo. Nie chcecie miec “nierozwaznych ciaz”
Jak patrzylibyscie na brzemienna Maryje z Józefem szukajacych od domu do domu kąta dla siebie? Jak patrzycie na wielodzietne rodziny, z których jest tak wiele powołan kapłanskich?

Mowicie, ze zabraniam Wam przyjemnosci z mezem, a dobrze kobiety wiemy, ze najwieksze pragnienie zjednoczenia z mezczyzna kobieta ma podczas dni płodnych. nie mam racji?

Był jeszcze jeden zarzut, o brak patriotyzmu. Ze zabraniam wam sie mnozyc, alez ja was Kochani do tego zachecam. Kiedys katolicyzm kojarzony był z wielodzietnoscia.
I spytam sie o Wasz patriotyzm. Ile Wy macie dzieci? I dlaczego tyle?

Powołam sie na cytat z ksiazki “Cykl w małżeństwie i moralność chrześcijańska”o. Orville Griese: “Małżeństwa chrześcijańskie muszą być świadome, jak wyjątkową, opatrznościową łaską jest zdolność wzbudzenia nowego życia, zapewniająca małżonkom głębsze, bardziej trwałe zjednoczenie, dostarczająca im środków do osobistego uświęcenia, przyczyniającą się do wzrostu liczebnego i siły zarówno Kościoła jak i państwa. Sam fakt, że przyszłość rysuje się niepewnie lub obawa, że dzieci mogą być słabowite czy chore nie jest powodem do zastępowania ufności należnej Bogu wiarą w kalkulację biologiczną opartą na okresach płodności”.

I jeszcze jedno, nie wiem skad ta dziwna nagonka na moje poglady, ktorych sama sobie nie wymysliłam. Przeszlo mi przez mysl, ze ja tu gadam o NPR, a Wy moze tymczasem stosujecie sztuczna antykoncepcje… stad bym rozumiała to oparzenie. Jak tak to przepraszam, rzeczywiscie musiało zabolec. A moje przemyslenia w takim razie na nic sie zdaja.

I nie wysmiewajcie mnie do kaktusów i babc zelaznych dziewic, gdy wasz rozum moich pogladów poprostu pojac nie moze. Wiem, ze czasy mamy gloryfikujace seks i szydzace z wstrzemiezliwosci, ale nie mylcie czystosci z oziebloscia. A poddawanie w watpliwosc mojej mlodosci, jest zastanawiajace, czy to juz ze mna cos nie tak, czy to wy gdzies popełniliscie blad.

Jeszcze jeden cytat jednego z moich mistrzów, Arcybiskupa F.J Sheena:

“Główna idea kontroli narodzin jest nielogiczna. Jest to gloryfikacja środków przy jednoczesnym lekceważeniu celu; zgodnie z nią, przyjemność będąca środkiem prokreacji jest dobra, lecz dzieci same w sobie dobre nie są. Innymi słowy, zgodnie z powyższym tokiem myślenia, filozofia kontroli narodzin pragnie umieścić nas w świecie, w którym drzewa zawsze by kwitły lecz nigdy nie dawałyby owoców, w świecie pełnym znaków drogowych prowadzących donikąd. W świecie tym każde drzewo byłoby nieurodzajnym drzewem figowym, ściągając przez to na siebie klątwę Boga.”

Nie mierzcie swoja miara prosze, mierzcie Boza miara.
I nie, nie jestem sama, jest nas wiecej. Slyszeliscie, ze idzie Nowe…..?
https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/419229_10151283452780109_208920785108_22768470_726349911_n.jpg

Brawa dla tych co dotrwali do konca:) Shalom:)

Teraz wstawię mój komentarz (a nawet dwa bo o tylu była mowa) który spowodował wywołanie do tablicy admina przez  czytelniczkę Passiflore.

1.Napisał Dzieckonmp 20/02/2012 @ 9:13 am

Widzę że działa z różnych stron sa wycelowane we mnie. Każdy by chciał żeby tylko jego słuszna linia była prezentowana. Ja nic nie promuje tylko poddaję pod dyskusję dla mnie kontrowersyjnego księdza. Wcale nie ma regularności bo przez ponad 2 lata było tylko 3 wpisy według mnie stanowczo za mało. Ludzie żyją w rodzinach lub poza rodzinami i interesuje ich ta dziedzina . Często nie wiedzą jak należy żyć , postępować. Może choć trochę dobrego przykładu od innych tu zobaczą.

2. Napisał Dzieckonmp 20/02/2012 @ 6:04 pm

Ewa-Barbara piszesz “Dlatego nie mozna atakowac Alby@ za jej zdrowe podejscie do tak wspanialego daru,jakim jest czystość”

Słusznie piszesz ale problem polega na tym że wszystkie małżeństwa nie mogą podjąć ślubu czystości bo wyginiemy jak dinozaury. Małżeństwo jest zawierane z myślą o zrodzeniu najlepiej dużo dzieci żeby pokolenie wciąż istniało ( Minimum 3-4 dzieci powinny być). Nie może tak być aby masowo małżeństwa ślubowały czystość. Jest to zrozumiałe ale tylko dla małego procenta. Dlatego nie widzę sensu apelowanie na blogu o to aby małżonkowie składali śluby czystości. Zresztą do tego trzeba też mieć powołanie a nigdy nie jest tak ze wszyscy sa powołani do czystego małżeństwa. Jeszcze jedno jeśli “alba” ze swoim mężem ślubowała czystość to fajnie by było jakby nam o tym pięknie opisała, o tym jak Bóg w ich związku działa a nie domagała się od nas wszystkich tego samego. To domaganie się nie wygląda na działanie dobrego ducha.

Wydaje mi się że nie mam co odpowiadać gdyż ja ani nie krytykowałem postawy Passiflory a wręcz mi imponuje, ani nie odnosiłem się do tych tematów o których Passiflora pisze.

Posted in Ciekawe | Otagowane: , | 92 Komentarze »

Czytelnicy komentowali

Posted by Dzieckonmp w dniu 3 kwietnia 2011

Z Grupy Ojca Pio Wysłany 03.04.2011 o 6:15 pm

Historia zasłyszana na jednej nauce rekolekcyjnej przed wieloma laty-
Pielgrzymował Pan Jezus ze Św Piotrem, zmęczeni, co rusz prosili przechodniów-dajcie nam wody,zewsząd obojętność,usiedli zmęczeni.Nagle przeszła obok nich kobieta, spytała, mili podróżni, tacy zmęczeni jesteście, może wam czym usłużyć? przynieść wody? Gdy znów uszli kawałek drogi św. Piotr spytał Pana Jezusa. Może byśmy tak wynagrodzili tej kobiecie dobry uczynek?. Pan Jezus odrzekł- widzisz tego pijaka, który leży na rogu ulicy? ON BĘDZIE JEJ MĘŻEM!

Pierwsza reakcja wiernych, którą od razu ripostuje ksiądz rekolekcjonista- jak to? jaka to nagroda? jesteście w szoku? pyta kapłan? Macie rację, będziecie za chwilę w większym! Bo, to nie kara a nagroda! Ona swoją świętością uświęci i nawróci tego, który już dla was jest stracony!

Jedna z najpiękniejszych nauk, które uczą patrzeć na świat inaczej! Wiem,że trudno,ale to my mamy patrzeć tak na tych, którzy pobłądzili,którzy dali się zwieść diabłu, jak chce Pan Jezus a nie jak my chcemy. Nazwać zło musimy złem, upomnieć a i owszem ale wg zasad Ewangelii.

Historia z życia, już nie z rekolekcji.
Ona, matka wówczas piątego dziecka idzie zamówić Mszę Świętą o zdrowie dziecka, bo niknie jej w oczach, czuje,że coś nie tak a lekarze jeszcze nie mogą znaleźć przyczyny i długo potrwa ta agonia dziecka, bo aż 7 m-cy, zanim zoperują słabieńkie serce maleństwa.Zamiast troski słyszy diabelski atak, a ile ty będziesz tych dzieci rodziła, nie wiesz, co to antykoncepcja,że trzeba to robić z głową,że rodzić chore dzieci to grzech,naukę swoją wygłasza przy kilku ministrantach, Kobieta jest upokorzona, przybita, zszokowana, zdobywa się tylko na jedno zdanie, gdyby ojciec nie był w koloratce, inaczej byśmy porozmawiali. Resztę przyjmuje milczeniem i rozrywającym bólem w sercu.Toczy okrutną walkę w sobie, lecz otoczona mądrymi ludźmi, którzy jej powiedzieli, gdy powracała na łono kościoła przed wielu laty, by była przygotowana na różne wydarzenia, przypadki, że może być pomijana, krytykowana głośno za postawę klękania przed Panem Jezusem, za postawę życiową etc, że zgorszenia przyjdą ale szczęśliwy i błogosławiony, kto wytrwa do końca!Przygotowana tak przez przyjaciół ze wspólnoty, prawdziwie kochających Boga, ciężko ale jest w stanie stawić czoła tej ohydzie, której jest świadkiem.

Nikomu nie mówiła o tym, co ją spotkało,wiedziała,że słabi mogą pod wpływem takiego świadectwa odwrócić się od Kościoła, a pamięta przestrogę, że „Źle osądzają ludzie Boga po uczynkach Jego wyznawców” Musi się zmierzyć z takim szokiem, z taka raną, która długo się goi. Składa ofiarę milczenia, nie obnosi tego, cierpi w sercu,Jej odpowiedzią po latach jest dozgonne objęcie modlitwą tego kapłana i nadzieja,że kiedyś na sądzie Bożym dowie się,że jego postawa przyczyniła się może nawet do uświęcenia tej sponiewieranej kobiety a i jej postawa do uświęcenia Jego. Czy nie o tym mówił nam ks. Piotr? ,że diabeł przez ludzkie uczynki przyczynia się też do ich uświęcenia?

Może wszyscy powinniśmy,jak w tej nauce rekolekcyjnej,być tą kobietą,która w nagrodę dostanie tego najgorszego na swojej drodze życia kapłana,która nawróci kolejnego księdza,który chwieje się nie pod wpływem alkoholu ale pod wpływem modernizmu i całej tej szatańskiej nowoczesności? Jedni druguch brzemiona nośmy.A jak jeszcze to za rekolekcjonistą nazwiemy nagrodą,to dopiero wygrana!
Zło, modernizm, masoństwo, całą ohydę obnażajmy ale z miłością,upominajmy i pokorą zwyciężajmy.

Nie zarzucajmy że ćwiczymy w fałszywej pokorze jedni drugich,czyż ta historia upokorzonej, zranionej osoby nie jest też takim świadectwem,że można wyjść z godnością w całym tym zamieszaniu, że ona nie straciła wiary, nie oderwał jej szatan od Kościoła? my ciągle się staramy odpowiadać na wołanie Matki Bożej, takie wołanie jak choćby dziś-

-Ponownie Matka Boża wezwała nas, abyśmy się modlili za naszych pasterzy i powiedziała:
„Mają szczególne miejsce w moim Sercu. Oni reprezentują mojego Syna.” i jak niedawno – „Z nimi zwyciężę”.

Po co to opisałam? aby pokazać, że poranieni ludzie kościoła mogą się podnieść, nawet muszą, inaczej ślepy będzie ślepego prowadził i obaj w dół wpadną.A dziś takie czasy, że to my świeccy mamy prowadzić naszych kapłanów,chociażby nasza postawą!część ich oślepła,jak i my zaślepimy serca, to szatan zwycięży, a do tego Matka Boża i Bóg nie dopuści, dlatego daje nam siłę, abyśmy się wszyscy podnosili.Jeśli ktoś myśli,że takie świadectwa składa się łatwo, to się myli, może czasem trzeba to okupić wielką ceną, ale tej się Bogu nie wyznacza!
Co ciekawe, ten komentarz dwa razy znikał z okna,gdy był już gotowy do wysłania:)wystarczało wcisnąć enter a tu pusto…..

Ad Lenka, obawiasz się,w jednym z dzisiejszych komentarzy, czy tu wytrzymam, odpowiem tylko tak, jeśli Wola Boża taka, to tak! Jeśli zaczną się kłótnie,ataki, że w fałszywej pokorze kogoś tresuję, ustawiam, odejdę w pokorze,powierzając wszystko Matce Bożej i Panu,jak ta kobieta, której historię tu przytoczyłam z tym kapłanem:)zostawiając wszystko w Ich rękach.
Ave Maryja.

===========================================================

lenka Wysłany 01.04.2011 o 10:49 pm

A nie zapomniałeś czasem, że te określenia dotyczą również nas?
To, że Pan Jezus skierował je do faryzeuszy, nie znaczy, że i my nimi nie jesteśmy.

Kiedy jest mowa o grobach pobielanych, to chodzi tu o ludzi, którzy przestrzegają prawa, lecz nie mają w sobie życia, czyli nie mają w sobie miłości i miłosierdzia, do którego wzywał Jezus, czyli jak piszesz dotyczy to również uciskania biednych, ale nie tylko. Faryzeusze surowo przestrzegali prawa, ale ich serca były twarde.

Czy to dotyczy tylko księży czy również nas?

Druga kwestia: skoro mówił to sam Bóg, to czy za życia już ich potępił, czy raczej ta nauka miała być wezwaniem do nawrócenia?

Trzecia kwestia: Ani czyściec, ani piekło nie są puste.
Dlaczego? Bo mało kto z nas jest na tyle święty, aby mógł oglądać Boga twarzą w twarz (odnośnie czyśćca). A po drugie ten kto popełnił grzech przeciwko Duchowi Św. będzie potępiony (odnośnie piekła).

Powstaje pytanie czy my będąc tylko ludźmi możemy wiedzieć czy ktoś został potępiony. Nie, bo kiedy największy grzesznik w godzinę swej śmierci poprosi Boga o miłosierdzie, to Bóg go nie odrzuci.

I jest jedna rzecz pewna: potępiony został szatan.

Kolejna kwestia: Nie można przemilczać działania złego, należy wskazywać drogę prawdy.

Dalej: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.” Dlatego wezwałam was do miłosierdzia. Nie chcecie iść tą drogą – wasza sprawa.

I ostatnia kwestia: dlaczego miłosierdzie?
Z miłosierdzia bierze się przebaczenie. Jeśli komuś przebaczasz, to nie robisz mu przysługi tylko sobie, bo przebaczenie daje pokój, a brak przebaczenia, czyli nienawiść, niszczy człowieka od środka i on sam jest ofiarą swojej nienawiści.

Jeśli wzywam do miłości i miłosierdzia za swoim Panem i za Matką Bożą, która nieustannie o tym mówi w Medjugorje, to jest to modernistyczne?

Tak myśli mój, jak to ktoś określił, zamulony mózg;-)
Chwała Panu!

========================================================

3pm Wysłany 01.04.2011 o 3:09 pm

My nie piszemy, że się modlimy, my się modlimy… :-)

Tutaj natomiast toczymy bój o PRAWDĘ… BYĆ MOŻE KOGOŚ TA PRAWDA WYZWOLI!!!

Jak wiesz WSZYSCY na około toczą „buj” z PRAWDĄ… gdzie ci liczni zagubienie mają znaleźć PRAWDĘ?!

Ora et Labora… znasz?! My się modlimy i pracujemy aby PRAWDA (WIARA i POLSKA) w narodzie nie zginęła…?!

Zamiast nas prostować i ćwiczyć w fałszywie rozumianej pokorze… POMÓDLCIE SIĘ ZA NAS I ZA TYCH CO PRAWDY NIE ZNAJĄ A TĘ PRAWDĘ JESZCZE TU MOŻE ZNAJDĄ!!!

BEZ POZNANIA PRAWDY NIE MA POZNANIA CO JEST DOBREM A CO ZŁEM…. Zatem BEZ POZNANIA PRAWDY NIE MA POZNANIA WŁASNEJ GRZESZNOŚCI…
BEZ POZNANIA PRAWDY NIE MA ŻALU ZA GRZECHY… NIE MA ZATEM CHĘCI POPRAWY… NIE MA ZATEM NAWRÓCENIA…

Z Modlitwą!
3pm – W Godzinie Miłosierdzia Bożego

==========================================================

f.Jezusa Wysłany 28.03.2011 o 10:08 pm

zresztą moje niedawne odkrycie ludzie święci są pogodni i maja OGROMNE poczucie humoru i wiele radości w sobie. może to taki znak rozpoznawczy świętych i tych blisko Boga:)


Posted in Ciekawe | Otagowane: | 13 Komentarzy »

Zasady dotyczące dialogu na temat wiary

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 marca 2011

Ponieważ na naszym blogu dyskusja w formie komentarzy przybiera na sile , jest znaczna ilośc osób różnych stanów którzy przedstawiają swoje racje, myślę że dobrze będzie przedstawić zasady dialogu na temat wiary. Dobrze by było zapoznać się z tym wpisem żeby nasza dyskusja nie prowadziła do kłótni, obrażania innych, żeby toczyła się w atmosferze troski o drugiego.

Przedstawiamy niektóre praktyczne zasady, dotyczące dialogu na tematy religijne i na tematy obejmujące koncepcję życia i świata.

Niektóre z tych zasad wypływają z istoty samego zagadnienia, inne dotyczą taktyki dialogu. Są też reguły, które biorą pod uwagę czynniki psychologiczne, niejedne wymagają wysokiego stopnia bezinteresowności i dobroci. Część z nich sformułowano z myślą o osobach młodych, inne z myślą o duszpasterzach. Są jednak i takie, które obowiązują we wszystkich przypadkach i sytuacjach.

A oto niektóre z tych zasad:

 

1.Zwracaj zawsze uwagę na życzenia i zamierzenia drugiej osoby. Sprawdź, czy szuka ona prawdy, czy też chce zwalczać rzekome twe błędy. Czy jest szczerze zainteresowana omawianą kwestią, czy tylko powierzchownie ciekawa? Czy chce po prostu zdobyć jakąś informację, czy pragnie cię ośmieszyć? A może szuka okazji, by wyładować swój zły humor, albo też wręcz pragnie cię zaatakować? Czy rozmawia z tobą z wewnętrznej potrzeby, czy kieruje nią poirytowanie, uczucie negatywne? W zależności od przypadku – musisz przyjąć odpowiednią postawę.

 

2. Pozwól, by twój rozmówca wypowiedział się szczerze. Słuchaj go uważnie i cierpliwie. Nie zaprzeczaj mu. Niech się uspokoi, wówczas bardziej będzie podatny na twoje wywody.

 

3. Uznaj za słuszne to, co wydaje ci się prawdziwe w wypowiedzi drugiej osoby. Staraj się z koncepcji drugiej osoby wyciągnąć wszystko, co jest słuszne. W każdej koncepcji jest zawsze coś prawdziwego, dlatego błędem jest natychmiastowe potępienie opinii przeciwnika. Czyniąc tak, bierzemy pod uwagę jedynie negatywną stronę koncepcji. Natomiast jeżeli wpierw przyjmiesz słuszne poglądy drugiej strony, jeżeli je pochwalisz, wówczas przeciwnik odczuje to jako wyrozumiałość z twej strony i będzie zadowolony. Zrodzi się wobec tego między wami poczucie pewnej jedności i spójni. Wówczas może osoba ta wysłucha ze spokojem twego stwierdzenia, że w pewnych punktach się myli. Naucz się więc przede wszystkim rozpoznawać w każdej wypowiedzi to, co jest słuszne i co jest fałszywe. Przecież właśnie prawda musi ciebie interesować.

 

4. Znajdź jak najprędzej podstawę wspólnego dialogu! Gdy chodzi o dialog dotyczący prawd religijnych, nie warto zatrzymywać się nad sprawami marginesowymi. Ustal wpierw wspólne podstawy prawdy. Ustal, czy człowiek, z którym prowadzisz dialog, wierzy w Boga żywego, czy zwraca się do Niego w modlitwie, czy wierzy, że Bóg przemówił do nas za pośrednictwem Chrystusa, czy znajdujecie się na tej samej płaszczyźnie wiary katolickiej. Nie chodzi jednak tylko o znalezienie wspólnej bazy prawdy, ale również wspólne podstawy w prowadzeniu dialogu. Na przykład gdy w czasie spotkania z przewodniczącymi grup młodzieży protestanckiej jeden z nich zaczyna swoje przemówienie słowami: „Wszyscy wierzymy w Chrystusa i do Niego zwracamy się w modlitwach” nie możemy przekształcać naszego dialogu w dysputę, ale musimy prowadzić go w duchu modlitwy z głębokim poszanowaniem wszystkich osób, bez względu na ich przekonania. Na tej płaszczyźnie można prowadzić naprawdę piękny dialog. Gdy wiadomo, że nasz przeciwnik modli się (np. gdy chodzi o Adwentystów), można powiedzieć: „Pan się modli, ja również, rozmawiajmy więc ze sobą w sposób, jaki spodoba się na pewno Bogu!”. Inne podstawowe zasady to: głęboki szacunek dla każdego człowieka, szczere poszukiwanie prawdy, prawość, traktowanie innych osób na serio. Można np. spytać każdego: „Co pan czci?”, albo: „Co dla pana jest świętością?”. Złączeni wzajemnym szacunkiem możemy spokojnie prowadzić dialog.

5. Musisz stawiać pytania drugiej osobie! Jest to jedna z najważniejszych zasad. Młodzi powinni uczyć się tej sztuki na konkretnych przykładach. Można np. rozpocząć w ten sposób: „Kto ci tę sprawę tak przedstawił?” Potem można przejść do pytań bardziej zobowiązujących: „Czy zdajesz sobie jasną sprawę, z jakich źródeł czerpiesz swoją wizję świata?”. Protestanta można spytać: „Co mógłby uczynić Kościół katolicki, by przygotować drogę do zjednoczenia? Co powinniśmy zmienić? Czy nie pomógłbyś nam w tym?” Rozmawiając z osobą prawie że niepraktykującą można spytać, czy jest zadowolona ze sposobu odprawiania nabożeństw w parafii, czy uważa za słuszny rozkład godzin mszy świętych. Można też wybadać, czy nie ma jakichś życzeń oraz czy nie byłaby np. zaniepokojona brakiem kościoła w swej dzielnicy. Na pytanie typu: „Skąd pochodziła żona Kaina?” można przede wszystkim spytać się: „ A co ty o tym sądzisz?” Gdy twój rozmówca da swoją odpowiedź, można z kolei spokojnie wyłożyć swój sposób widzenia. Jeżeli ktoś naśmiewa się z Kościoła, może warto będzie ze spokojem powiedzieć: „Pozwoli pan, że zadam jedno pytanie: czy istnieje coś, co wzbudza w panu szacunek?” Jeżeli padnie odpowiedź pozytywna, spytajmy się: „Co?”, dodając zaraz potem: „czy sprawia panu przyjemność, jeżeli inni wyśmiewają się właśnie z tego, co wzbudza w panu szacunek?” Jeżeli natomiast rozmówca stwierdzi, że nie znajduje w ogóle niczego godnego czci, można powiedzieć: „Z osobą, która niczego nie szanuje nie mogę o tych sprawach rozmawiać”. Istnieje cały szereg innych pytań, które można skierować do naszych rozmówców. Od pytań czysto defensywnych, trzeba przejść do pytań pobudzających myślenie i zobowiązujących. Na przykład: „Dlaczego pracujesz?” – „Aby zabezpieczyć sobie życie.” – „A dlaczego żyjesz? Powinieneś o tym od czasu do czasu pomyśleć.!” Św. Filip Nereusz, gdy pytał się młodych ludzi, jakie są ich plany na najbliższą przyszłość, często rzucał im pytanie: „ A potem?” – aż w końcu zaczynał mówić o sprawach ostatecznych. Dialogika powinna dysponować mnóstwem takich prostych pytań, które należałoby stosować nie w formie „ataków”, ale jako istotną pomoc w spojrzeniu naprawdę i by ułatwić pokierowanie innymi ku właściwemu nastawieniu wewnętrznemu.

 

6. Pozostaw czasami drugiej osobie trud udowadniania prawdy! Zazwyczaj twoi rozmówcy wypowiadają pewne stwierdzenia – a ty wysilasz się, by znaleźć sposób na przeciwstawienie się im. Zrób raz wprost przeciwnie: „Mówisz, że Bóg nie istnieje; możesz mi to udowodnić? Nie? – w takim razie bądź bardziej ostrożny w formułowaniu podobnych stwierdzeń!”

 

7. Niekoniecznie udowadniaj prawdę – wskaż wpierw  na możliwość, na słuszność, wreszcie na wiarygodność prawdy, której przeciwnik zaprzecza. Gorączkowe udowadnianie prawdy nie zawsze prowadzi do wiary! Dowody mogą czasami wzbudzać zastrzeżenia rozmówców. Często poza tym druga strona myśli o dowodzie o charakterze matematycznym, czy z zakresu nauk ścisłych. A przecież żądanie tego typu, nie tylko jest błędne w swych założeniach, ale również niewykonalne. Dlatego często udowadnianie rozczarowuje naszego rozmówcę. Tymczasem, jeżeli ktoś przyjmie choć możliwość objawienia (jeżeli Bóg jest Tym, który stworzył świat, ma też możność objawienia się nam), jeżeli uzna jego słuszność (jest przecież możliwe, że Bóg, który nas stworzył, zechce nam się objawić), a wreszcie intuicyjnie uzna wiarygodność (byłoby rzeczą zadziwiającą, gdyby Bóg, który stworzył w sposób tak mądry świat i ludzi, odgrodził się od nich wiecznym milczeniem) – znajdzie się już na progu prawdy i będzie podatny na późniejsze jej przyjęcie. W podobny sposób można postępować, gdy chodzi o zagadnienie istnienia Boga. Nie udowadniajmy, ale spytajmy: „ Czy wiara w Boga jest zdaniem pana czymś szalonym? Jest z pewnością możliwe, że Bóg istnieje, chyba że jest pan w stanie udowodnić mi, że w żadnym wypadku nie istnieje.” Jeżeli druga strona stwierdzi możliwość istnienia Boga, możemy posunąć się naprzód: „Musimy więc przyzwyczaić się do możliwości, że Bóg istnieje, że zna nas i nas kocha, jak twierdzą chrześcijanie. Czy tak?” Wówczas nasz rozmówca może zrozumie, jak ważną sprawą jest zajęcie się wreszcie tym zagadnieniem.

 

8. Namyśl się, zawsze znajdzie się jakaś rozsądna odpowiedź! Każdemu może się zdarzyć, że raz czy drugi nie potrafi dać właściwej odpowiedzi. Można wówczas powiedzieć: „Jeżeli chodzi o to zagadnienie, istnieje naturalnie właściwe rozwiązanie, ale go w tej chwili nie znam. Postaram się je poznać przy najbliższej okazji.” Istnieje też wiele takich przypadków, w których musimy stwierdzić, że jedynie Bóg zna właściwe rozwiązanie. I wówczas trzeba to właśnie jasno powiedzieć i taka odpowiedź jest na pewno dobra.

 

9. Skieruj zawsze rozmówcę na temat prawdy! Często dialog nie osiąga żadnego rezultatu, ponieważ ktoś ustawia go w sposób niewłaściwy i bezowocny. W takim przypadku należy rozpocząć dialog od początku, wychodząc z jakiegoś rozsądnego punktu widzenia. Trzeba mieć odwagę przesunąć rozmowę we właściwym kierunku.

 

10. Pozwól, niech przemówią fakty! Dla ludzi prostych – ta droga najczęściej jest najlepsza, by wybrnąć z trudnych sytuacji. Gdy jakaś dziewczyna religijnie zaangażowana, intensywnie praktykująca opowiada innym, ile korzyści z tego czerpie, nikt nie może jej miećtego za złe, gdyż jest katoliczką i pragnie nią zostać dalej. Gdy ktoś znów z entuzjazmem zacznie mówić o jakimś wielkim świętym, czy jakimś wybitnym katoliku naszej epoki – rozmówca na pewno nie będzie protestował. W każdym dialogu jest rzeczą ważną nie tylko odpowiadać na pytanie, bronić argumentami swej sprawy, ale również operować materiałem rzeczowym, z którego promieniuje prawda i miłość.

 

11. Musimy wyposażyć młodzież w sformułowania proste, podając prawdę w sposób atrakcyjny. Takim jest na przykład stwierdzenie: „Katolicka koncepcja świata akceptuje każdą wartość pozytywną”. Inny przykład: komuś, kto stwierdza, że Budda jest postacią starszą od Chrystusa – odpowiadamy: „Rzeczywiście, Budda, Konfucjusz przygotowali w pewnym sensie drogę Chrystusowi”. W ten sposób z jednej strony uznaje się pogląd drugiej osoby, ale równocześnie wypowiada się swój punkt widzenia. Można również i tak powiedzieć: „Nasza wiara jest o setki lat starsza od religii Buddy. Już Abraham wierzył w Chrystusa jako w tego, który ma przyjść.” Gdy ktoś twierdzi: „Dziś myśli się inaczej” – można czasami powiedzieć: „Dziś mówi się inaczej, ale czuje się dobrze, że to nie jest właściwe”. Na pytanie: „Dlaczego jesteś katolikiem?” można odpowiedzieć: „Jestem katolikiem ponieważ Kościół katolicki daje odpowiedź jasną, prostą i dobroczynną na wszystkie zasadnicze pytania życia”. Gdy ktoś mówi o złu w Kościele, należy powiedzieć: „Jestem katolikiem i widzę zło w Kościele może lepiej od pana, ale Kościół jest Kościołem Dobrego Pasterza. Łatwiej byłoby dla nas oddalić, czy wykluczyć katolików połowicznych. Ale wówczas wyrzeklibyśmy się naszego zadania i stalibyśmy się pyszni. Dlatego ciągniemy za sobą ten balast. Jest to oznaką miłosierdzia, ale i znakiem autentyczności Kościoła.” Ktoś, kto często słyszy o przykrych, niewłaściwych faktach z życia i historii Kościoła może powiedzieć: „Jasne, w życiu złożonego z ludzi Kościoła są również śmieci moralne, ale w końcu nie jesteśmy śmieciarzami, mówmy więc raczej o sprawach przyjemniejszych”.

 

12. Gdy ktoś wyśmiewa twoje poglądy – wykaż wyższość twojej sprawy. Często pytania dotyczące spraw świętych są wypowiedziane tonem ironicznym. Wówczas powiedz: „Nie może zrozumieć tych spraw ten, kto się nie modli. Jedynie ktoś, kto uwielbia Boga i bierze Go na serio, może to zrozumieć.”

 

13. Nie wolno zapominać o założeniach duchowych, nieodzownych dla przyjęcia prawdy chrześcijańskiej. Prawdy wiary znajdują się na innej, wyższej płaszczyźnie niż fakty wzięte z nauk przyrodniczych. Stawiają też wymagania wewnętrznej strukturze człowieka. Droga, która do nich prowadzi, jest zamknięta dla egoistów, ludzi pysznych, powierzchownych, dla ludzi żywiących nienawiść w sercach. Bóg najgłębsze prawdy ujawnia tylko tym, którzy dużo się modlą. Dlatego w parze z wyłożeniem i motywacją prawd musi iść często choćby takie słowo: „Prawdę chrześcijańską może zrozumieć tylko ktoś, kto choć raz w życiu dokonał czynu rzeczywiście bezinteresownego”. – Albo – „Prawdy te może pojąć tylko ten, kto Boga traktuje na serio i kto się modli”. Z kimś, kto pomija te założenia dialog jest najczęściej zupełnie bezowocny. Co więcej, zdarza się, że dialog taki prowadzi do ośmieszenia osoby i sprawy, której ona broni.

 

14. Gdy zauważysz u drugiej osoby błędną postawę wewnętrzną, przede wszystkim staraj się zmienić ją. Często w dialogu brak szczerości. Jedynie wtedy, gdy uda się zestroić postawę drugiej osoby z naszą postawą i gdy ton dialogu zatraci cechy irytacji, powierzchowności, udawania – ustali się płaszczyzna, na której ze spokojem, powagą, szczerością i szacunkiem wzajemnym można porozmawiać o prawdach wiary.

 

15. W rozmowie staraj się zawsze stanąć przy twoim rozmówcy. Stań obok drugiej osoby – nigdy ponad nią! Słuchaj uważnie, zainteresuj się jej poglądami w takim stopniu, w jakim pragniesz, by i ona zainteresowała się twymi. Razem rozpatrujcie problemy, które was nurtują. Przyznaj otwarcie, że w świecie istnieją sprawy niezrozumiałe, ciemne, straszne. Nie pozwól wciągnąć się w rozmowy nieszczere, powierzchowne. Zadowól się tym, że dajesz innym informacje bezinteresowne, podaj je w taki sposób, by prawda w nich była wyeksponowana. Zbliż się do twego rozmówcy, zainteresuj się jego kłopotami osobistymi, trudnościami i rozczarowaniami. W ten sposób pomożesz mu znosić je. Zrozum go! To mu na pewno doda otuchy.

 

16. Pragnienia drugiej osoby niech staną się twoimi pragnieniami. Już sam fakt zrozumienia drugiej osoby jest ważny, ale pragnienia drugiego człowieka są głębsze, niż to może się pozornie wydawać. Każdy człowiek spragniony jest uznania. Buntuje się, gdy nie bierze się go „na serio”, gdy musi być bierny, gdy dzieje mu się krzywda. Nie rań nigdy jego miłości własnej. W sercu zranionym rodzą się często ostre reakcje. Na nic zdadzą się wówczas przekonywujące dowody, to raczej łagodne pytania przynoszą ulgę: „widzę z twych wypowiedzi, że musiałeś przejść przez trudne doświadczenia. Co cięta bardzo rozczarowało?” – Staraj się zgłębić uczucia twego rozmówcy, powody jego goryczy, jego ironii, pomyśl o pragnieniach, które kryją się za tymi sprawami.

 

17. Niech nic ine odwodzi cię od postawy pełnej miłości. Nie wychodź nigdy naprzeciw drugiemu człowiekowi z podejrzliwością, czy nawet tylko i wyłącznie z ciekawością. Twoje zachowanie się wobec człowieka, którego przecież kocha Chrystus, musi także zawsze cechować miłość. Strzeż się postawy agresywnej. „Należy traktować nieprzyjaciół tak jak przyjaciół – nauczał Gandhi – wówczas zmienią się oni w przyjaciół”. Nie chciej mieć zawsze racji, nie ekscytuj się, nie pragnij ośmieszyć innych! Twoim zadaniem jest niesienie pomocy. Nie czuj się urażony, myśl tylko o tym, by pomagać z miłością, z dobrocią. Bądź miły, serdeczny. Taka postawa otwiera serca naprawdę bardziej, niż uczona argumentacja! Musimy dołożyć wszelkich sił, nie aby mieć zawsze rację, by polemizować, ale by stanąć obok bliźnich z miłością, by im służyć. Taka postawa jest bez wątpienia najbardziej owocna w każdym dialogu filozoficzno-religijnym. Zapamiętajmy sobie: nie martwmy się własnymi sprawami, ale sprawami drugiego człowieka.

 

18. Staraj się odpowiadać uprzejmie nawet na wystąpienia niegrzeczne. Kilku podróżnych w przedziale krytykowało pewne postawy katolików. W końcu jakaś kobieta powiedziała: „Zupełnie nie mogę zrozumieć, dlaczego Papież posługuje się ‘sedia gestatoria’!” Zabrałem wówczas głos i spokojnie stwierdziłem: „Osobiście to rozumiem i jeżeli pani pozwoli, przedstawię mój punkt widzenia”. Kobieta zaciekawiona przyjęła moją propozycję. „Pewnego dnia znalazłem się w Bazylice św. Piotra – powiedziałem – i koniecznie chciałem zobaczyć Papieża. Gdyby był on przyszedł do Bazyliki pieszo, na pewno bym go nie dojrzał w tłumie, gdyż jestem niski, a jak zwykle było mnóstwo ludzi. Co zatem ma czynić Papież, by wszyscy go mogli zobaczyć? Czy ma kazać zbudować pomost, po którym przechodziłby nad tłumami? Byłoby to mało praktyczne w Bazylice. Uproszczono wobec tego sprawę i umieszczono fotel papieski na podstawie, którą niesie 6 mężczyzn. W ten sposób tysiące ludzi może choć z daleka zobaczyć Ojca św. Dla mnie to rozwiązanie jest zupełnie słuszne!” – Po namyśle kobieta powiedziała: „Może ma pan rzeczywiście rację!” Inny przykład wzięty również z pociągu: Wracałem z wycieczki górskiej i ubrany byłem w strój sportowy. Nikt nie wiedział więc, że jestem księdzem. W pewnym momencie kilka osób zaczęło krytykować Kościół. Wypłynęła między innymi sprawa „złotego” telefonu Papieża. Spytałem wówczas: „A aparat pański jakiego jest koloru?” „ Czarny” – brzmiała odpowiedź. Na to stwierdziłem: „Telefon Papieża jest biały – różnica w końcu nieistotna. A jeżeli jakiś Ford czy inny milioner podaruje Ojcu św. Aparat ze złota, uważam, że chyba nie ma sensu prezentu wyrzucać. Przecież byłoby to posunięcie niegrzeczne, prawda? A jeżeli chodzi o pałac papieski, o którym panowie dyskutowaliście przed chwilą… Codziennie przybywają do Papieża pielgrzymi, osobistości, ambasadorowie… Gdzie ma ich przyjmować? W drewnianym baraku? No i co zrobić z dziełami Michała Anioła i innych artystów? Przecież właśnie w tym pałacu znalazły swoje pomieszczenie!” Sytuacja była rozładowana, po chwili nawet jeden z rozmówców powiedział: „Czy pan wie, że i ja modlę się codziennie?” Na to wtrąciłem: „Ja również. Przynajmniej pod tym względem jesteśmy zgodni. A ponieważ obaj modlimy się do Boga, nie ma naprawdę sensu wzajemnie się atakować. Przed chwilą krytykował pan pewne fakty z historii Kościoła. Widzi pan, gdybym w czasie podróży po pańskim kraju fotografował same śmietniki i gdybym potem wydał album pt. ‘Tysiąc widoków z kraju pana X’ – czyż byłby to prawdziwy obraz pańskiej ojczyzny? Podobnie sprawa wygląda z Kościołem. Można wydobyć z jego historii tylko fakty ujemne, zestawić je razem i uzyskać w ten sposób obraz z gruntu fałszywy.”

 

19. Ciesz się, gdy twój rozmówca zaczyna uznawać choć część prawdy. Madeleine Sémer mawiała do swych niewierzących synów, gdy żądali od niej usunięcia krzyża z domu: „Jeżeli nie możecie jeszcze uwierzyć w to, czym Krzyż jest faktycznie, uznajcie go jedynie za symbol miłości bezinteresownej. Będziecie wówczas mogli szanować go i Krzyż będzie przedstawiał i dla was pewną wartość.” Nie wymagajmy zbyt dużo od innych! Wskażmy im tylko na pierwszy najbliższy krok.

Klemens Tilmann

Za wsercupolska.org

Posted in Ciekawe, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , | 20 Komentarzy »