Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia, 2029
    Pozostało: 9 lata.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Posts Tagged ‘Kościół na Ukrainie’

Świadectwo wiary brata zakonnego z Ukrainy

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 Maj 2011

Kocham Chrystusa!!!

     „Kocham Chrystusa!!!” – wołał, zaś żołnierze radzieccy bili go kolbami, krzycząc: „Wyprzyj się wiary!” „Nie, ja kocham Chrystusa!” Żołnierze śmiejąc się żywcem go zakopali, on umierając w ręku wciąż trzymał różaniec. Tak zginął mój dziadek. „Boże jak dobrze żyć i umierać w Twoim katolickim Kościele” – krzyczał ksiądz Jan Łukacz, proboszcz mojej parafii w Barze w południowo-środkowej Ukrainie. Za to, że nie chciał wyrzec się wiary, odarto go ze skóry, wykłuto oczy, obcięto nos, uszy, i na wpół żywego oprowadzano po mieście, a potem wrzucono do dołu z wapnem. W samym roku 1937 w mojej parafii zginęło 9367 osób za to, że ceniły Chrystusa nad życie.

     Kocham Chrystusa!!! On jest moją radością. Gdy wracam z wakacji z Ukrainy do naszego Wyższego Seminarium Duchownego Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Obrze, to przejeżdżając niemalże przez każdą wioskę czy miasto w Polsce,widzę wieżę kościoła i krzyż, co znaczy, że Bóg tam jest. To jest to, co mi się najbardziej podoba w Polsce i co mnie najbardziej wzrusza. To coś najwspanialszego! To wyróżnia Polskę w całym świecie! Mieć na co dzień Boga; mając Go, ma się wszystko.

     Kocham Chrystusa!!! On mi dał wiarę. W moim kraju jeszcze do niedawna chciano wyrzucić wiarę z serca każdego człowieka. Ponad 300 tys. kościołów zostało wysadzonych dynamitem, zrobiono z nich fabryki, zakłady remontowe traktorów, stajnie. Ponad 45 tys. biskupów i kapłanów zostało ukrzyżowanych w celach więziennych, oblewano ich w zimie wodą i zamarzali, rzucano do kotłów parowozowych. W 1932 roku Stalin zatwierdził pięcioletni plan antyreligijny, który głosił: „Do końca 1937 roku w Związku Radzieckim nie będzie potrzebny żaden kościół, a ludzie zapomną, czym jest religia”. Gdy na Ukrainie zniszczono już prawie wszystkie kościoły, chciano zburzyć mój kościół parafialny w Barze. Parafianie dowiedziawszy się, że kościół chcą zniszczyć, stanęli naokoło niego i nie dali go zburzyć. Gdy nadjeżdżały buldożery, by zrównać kościół z ziemią – wierni rzucali się pod nie. Tak trwali w dzień i w nocy przez dwa miesiące na błocie, deszczu i śniegu. Kobiety i dzieci w domu pościły, modliły się; jeździli do Kijowa, do Moskwy, ale kościoła nie dali zburzyć. Był dzień 22 grudnia, władze ściągnęły z pobliskich okolic jednostki wojskowe i każdego z broniących go żywcem nawlekano przez uszy na metalowy drut. Każdemu z nich przed męką proponowano: „Zostaniesz zwolniony, jeśli wyrzekniesz się wiary”. Żaden się nie złamał. Niejeden, tak jak Chrystus, miał 33 lata, był młody, bał się śmierci, zostawił rodzinę, dzieci. Umarł, bo wierzył. Dzięki silnej wierze kościół w Barze jest jednym z kilku kościołów, które pozostały nie zniszczone na całej Ukrainie.

     Kocham Chrystusa!!! On był moją siłą. Gdy często naśmiewano się ze mnie w szkole, gdy kazano klękać przed całą klasą, przed nauczycielami odmawiać pacierz, śpiewać pieśni religijne, leżeć krzyżem, gdy bito i mówiono: „Ty nigdy księdzem nie będziesz” – biegłem do drzwi kościoła, aby popatrzeć na Chrystusa. On był moją siłą, szczególnie wtedy, gdy miałem 13 lat i na apelu szkolnym, przy wszystkich, w dzień Bożego Narodzenia nazwano mnie „wrogiem narodu” i za karę zabrano kurtkę dlatego, że poszedłem na pasterkę. Wtedy musiałem wracać do domu 5 km w zimie tylko w koszuli. Gdy nie mogłem iść, czołgałem się, gdy już zamarzałem i traciłem przytomność zawsze pamiętałem, że warto wierzyć w Boga, skoro tylu ludzi umarło za Jego Królestwo. Bóg pomógł mi przeżyć. Nie zamarzłem na śmierć. Przypadkowo ktoś znalazł mnie na drodze, już trochę przysypanego śniegiem. 8 miesięcy w szpitalu. Do dziś nie słyszę na jedno ucho.

     Kocham Chrystusa!!! On dał mi dobrych rodziców. Nigdy nie przestanę być im wdzięczny za to, że w tak ciężkich chwilach prowadzili mnie do kościoła; że niejednokrotnie nocami wyciągali stare i zniszczone książeczki do nabożeństwa, zakopane w ogrodzie lub lesie, i z nich uczyli mnie modlitwy. Pamiętam, jak przygotowanie do pierwszej Komunii odbywało się w prywatnym domu jednego z wierzących.

     Katechetka przyciszonym głosem uczyła nas katechizmu, a rodzice stali przed drzwiami, by zapobiec wejściu władz. Sama uroczystość odbywała się w nocy, przy zamkniętych drzwiach kościoła, ponieważ był zakaz państwowy i nie wolno było dzieciom przyjmować żadnych sakramentów. Wtedy całą noc spędziliśmy w ciemnej wieży kościoła, który na zewnątrz otoczyła milicja, gdyż ktoś doniósł, że dzieci mają pierwszą Komunię. Dopiero rankiem, gdy parafianie dowiedzieli się, że nas obłężono, obronili nas przed zabraniem do domu dziecka.

     Kocham Chrystusa za to, że jestem oblatem, w sutannie, z krzyżem za pasem. On dał mi świętą mamę, która zawsze uczyła mnie głębokiej wiary. Miałem do kościoła 8 km i mimo tego, że był zakaz państwowy, który zabraniał dzieciom do 18 roku życia nawet wstępu na próg kościoła, mama w każdą niedzielę prowadziła mnie do kościoła, w błocie, deszczu i śniegu, polnymi drogami. A gdy już nie mogłem iść, bo byłem mały i nogi mnie bolały, brała mnie na plecy i niosła. Do tej pory pamiętam te drogi i plecy matczyne. A gdy gromadziliśmy się pod zamkniętymi drzwiami kościoła i nadchodziły władze, rodzice chowali mnie w krzakach, przykrywali chustą, żeby nie zabrano mnie do domu dziecka. Pamiętam, jak podczas procesji na Wszystkich Świętych władze rzucały na nas szkło, kamienie, wyrywały świece i biły nimi ludzi po głowach. Było ciężko, ale wytrwaliśmy, gdyż rodzice uczyli, że za wiarę zawsze trzeba cierpieć. Kiedyś, gdy przyjechał do nas kapłan i zapytał, kim chciałbym być, odpowiedziałem, że papieżem – dlatego, żeby swoją mamę ogłosić świętą. Mama ukończyła wyższe studia, ale nigdy nie otrzymała żadnej posady państwowej, tylko dlatego, że chodziła do kościoła. Przez 32 lata pracowała z motyką w polu w brygadzie rolniczej.

     Kocham Chrystusa za Kościół na Ukrainie, który zdał egzamin z dojrzałości swej wiary. Przetrwał, mimo inwigilacji, tortur, mordów, dziesiątek lat zsyłek i ogromnych spustoszeń. Przetrwał dzięki silnej wierze i oporowi w czasie prześladowań. Dziś żyje, rozwija się, głosi Słowo Boże i udziela sakramentów. Ludzie szanują kapłanów i osoby zakonne z Polski. Mieli oni w swojej ojczyźnie dobre warunki duszpasterskie i materialne, ale pozostawili je, by wśród różnorakich trudności bytowych i codziennych prześladowań nieść Dobrą Nowinę na ziemi ukraińskiej. Moi rodacy uważają, że kapłan lub siostra zakonna, którzy przybyli z obcego kraju, muszą żyć naprawdę Chrystusem. Dzięki ich pomocy ludzie garną się do Kościoła. To prawda, że po upadku systemu komunistycznego panuje na Ukrainie kryzys, nie tylko moralny, przejawiający się w odarciu człowieka z wszelkich wartości ludzkich, ale także materialny. Wielu łudzi przynajmniej przez pół roku nie otrzymuje pensji, a w niektórych rodzinach spożywa się jedynie jeden obfity posiłek na 2 dni. Więcej, często cała pensja wystarcza na 20 chlebów. Mimo tych wielkich trudności bytowych, Kościół kwitnie. Powstają nowe świątynie, klasztory, salki katechetyczne, szpitale.

     Kocham Chrystusa za Zgromadzenie Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej , którego jestem członkiem już od 7 lat. Dzięki temu, że przybyli na Ukrainę, że wychodzą do potrzebujących, wiele osób odnajduje Chrystusa. W Gniewaniu na Podolu służą ubogim przez darmowe wydawanie leków. W ciągu 4 lat już 23 tysiące chorych otrzymało je z apteki, która znajduje się w naszym klasztorze. Niosą Chrystusa wszystkim, którzy czekają na Niego w murach zniszczonych kościołów, na drogach, wieczorem w tunelach, szpitalach i więzieniach. Oblaci dają im Boga, a dając Boga, dają wszystko.

     O wartości człowieka decyduje to, kogo kocha. Jeśli kochasz Boga, upodabniasz się do Niego. Jeśli nie interesujesz się Chrystusem, jesteś Jego nieprzyjacielem. Znaczy to, ze nie wierzysz, że On jest Bogiem. Ludzie wszystkich czasów albo uznają Chrystusa, albo się Go zapierają. Czego dokonał świat bez Chrystusa? Zwiększył swoją potęgę, ale nie pomnożył swojej radości. Zbudował wiele systemów, z których żaden nie jest i nie będzie trwały. Jedyną ostoją jest chrześcijańska wiara, gdyż ona jest siłą Ducha. Nie ma pocisku, który mógłby ją ugodzić; nie ma bariery, która mogłaby ją zatrzymać. Nawet śmierć. Gdzie jest wiara, tam nie ma lęku. Mogą zabrać ci chleb, ale nie pozbawią cię miejsca w niebie. Mogą ukraść ci pensję, ale nie pozbawią cię wiecznej nagrody. Mogą zabić Twoje ciało, ale nie zniszcząTwojej duszy.

Paweł Wyszkowski OMI

Posted in Kościół, Prześladowanie Chrześcijan, Warto wiedzieć, Świadectwa | Otagowane: , , , , | 31 Komentarzy »