Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Posts Tagged ‘Lech kaczynski’

Zobacz jak niszczono Lecha Kaczyńskiego

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 grudnia 2017


Reklamy

Posted in Zdrajcy Polski | Otagowane: , , , , , | 34 Komentarze »

O Lechu Kaczyńskim i tragicznej śmierci 96 Polaków pod Smoleńskiem mówi kapelan ś.p. Prezydenta

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 października 2016


O swoich doświadczeniach, wspomnieniach i refleksjach związanych z osobą pana Prezydenta i katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem opowiadał podczas spotkania z mieszkańcami ks. major Mateusz Hebda. Relacja TV z wydarzenia jakie miało miejsce w ramach Dni Kultury Chrześcijańskiej w Brzesku.

Polecam do końca wysłuchać jest tam wiele szczegółów bardzo ważnych pokazujących jak wielkim człowiekiem był Lech Kaczyński. Wielu czytelników powinno ciągle zdobywać wiedzę aby nie ppisać na blogu głupot, nie walczyć z Polakami. A to się cały czas zdarza i to u czytelników mieniących się katolikami.

Posted in Film, Nasz smutny czas, Patriotyzm, Warto wiedzieć | Otagowane: , | 79 Komentarzy »

Kapeln Prezydenta Lecha Kaczyńskiego opowiada o Prezydencie

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 lutego 2016


ks.HebdaWażne aby teraz wysłuchać co mówi o Prezydencie Lechu Kaczyńskim jego kapelan ks.Mateusz Hebda. Będziemy mogli zobaczyć do kogo taka nienawiść ze strony zaKODowanych. Dla mnie jak na dłoni widzę sługi szatana nienawidzące tych co się modlą, aby z pomocą Bożą budować Polskę. Może wysłuchując tego niektóre osoby na tym blogu zmienią swą zapalczywość nadal wrogą w stosunku do niego. Przy okazji informuję że ks. Mateusz Hebda, po śmierci Prezydenta”, Jego Ekscelencja Biskup Polowy 1 sierpnia 2011 r. przenosi ks. mjr. Mateusza Hebdę, który pięć lat pełnił posługę kapłańską w Katedrze Polowej, do Parafii Garnizonowej w Wesołej. (został kapelanem 1 Warszawskiej Brygady Pancernej im. Tadeusza Kościuszki). W kwietniu 2013 r. decyzją bp Jana Guzdka, ordynariusza Ordynariatu Polowego WP, ks.mjr Mateusz Hebda został suspendowany. Podobno za obronę granic Polski.

 

Posted in Patriotyzm, Warto wiedzieć, Świadectwa | Otagowane: , | 123 Komentarze »

Niemiecki dziennikarz: Zamach w Smoleńsku zlecił polski polityk

Posted by Dzieckonmp w dniu 5 lipca 2015


Nigdy nie będzie za wiele jeśli chodzi o odkłamywanie współczesnej historii. Historii kłamliwej w którą jakże wielu ciągle wierzy. Ten blog będzie systematycznie pokazywał że liberalne polskie elity to kłamcy, fałszerze i zbrodniarze.

Niemiecki dziennikarz śledczy przekonuje, że katastrofa polskiego samolotu w Smoleńsku wcale nie była nieszczęśliwym wypadkiem, a zaplanowanym zamachem. Jurgen Roth przekonuje w wydanej właśnie książce, że zamach zlecił polski polityk, a dokonali go funkcjonariusze rosyjskiego FSB.

– Możliwym wyjaśnieniem przyczyny katastrofy TU-154 z 10.04.2010 w Smoleńsku jest wysoce prawdopodobny zamach przy użyciu materiałów wybuchowych przeprowadzony przez Wydział FSB działający pod przykryciem w ukraińskiej Połtawie, pod dowództwem generała Jurija D. z Moskwy. – oto fragment notatki niemieckiego funkcjonariusza Federalnej Służby Wywiadowczej, który sporządził ją po tajnej rozmowie z członkiem polskiego rządu i przedstawicielem rosyjskiej FSB.

Jurgen Roth opisuje obszernie swoje dziennikarskie śledztwo w wydanej właśnie książce „Tajne akta S.”. Według Rotha podczas tajnego spotkania członek polskiego rządu miał zlecić wykonanie zamachu Jurijowi D., który z kolei zaangażował w intrygę rosyjskich funkcjonariuszy. – Następnie wspomniany generał FSB nawiązał kontakt ze stacjonującą w Połtawie grupą operacyjną pod dowództwem Dmytra S. On oraz cała jego grupa operacyjna, w skład której wchodzi piętnastu etatowych funkcjonariuszy FSB, posługują się oficjalnie na terenie Ukrainy dokumentami SBU [Służby Bezpieczeństwa Ukrainy] – pisze Roth.

Autor książki wspomina też, że to Donald Tusk był uznawany przez Rosję za przyjaciela, a Lech Kaczyński był dla Władimira Putina niewygodnym partnerem do rozmów. Spekuluje, że przyczyną śmierci mogły być umowy gazowe pomiędzy Polską a Rosją.

– W momencie swojej śmierci Lech Kaczyński pozostawił cały szereg niepodpisanych nowelizacji ustaw i umów handlowych. Wartość jednej z takich niepodpisanych umów opiewała na ponad 50 mld euro, co w przypadku polskich organów bezpieczeństwa musiało rodzić pytanie, czy polski prezydent musiał umrzeć z powodu rosyjskiego gazu? W sierpniu 2009 roku współpracownicy Putina i Tuska po raz pierwszy doszli do akceptowalnego dla „obu stron” projektu umowy na dostawy gazu, który jednak chwilowo został wstrzymany. Z niewyjaśnionych do dziś powodów – czytamy w książce.

http://www.fakt.pl/polityka/niemiecki-dziennikarz-w-smolensku-byl-zamach,artykuly,536890.html?utm_source=Interakcja

Niesamowita opowieść o braciach Kaczyńskich i Andrzeju Dudzie !

Przeczytaj także:

Posted in Patriotyzm, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | 117 Komentarzy »

Prezydent mąż stanu

Posted by Dzieckonmp w dniu 7 Maj 2015


Życzymy Andrzejowi Dudzie aby Królowa Pokoju sprawiła by wygrał wybory prezydenckie, a potem w czasie urzędowania potrafił dorównać najlepszemu Prezydentowi ostatniego wieku Lechowi Kaczyńskiemu. Na filmie widać jak ważna to osoba była w Europie.  Wielu ludzi w Europie będzie pamiętało Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w przeciwieństie do Komorowskiego.

Posted in Patriotyzm | Otagowane: , | 63 Komentarze »

PRZEMÓWIENIE, które śp. Prezydent miał wygłosić w Katyniu

Posted by Dzieckonmp w dniu 10 kwietnia 2015


Kaczyński

Równo 5 lat temu straciliśmy w tragicznych okolicznościach najlepszego prezydenta wolnej Polski.

Śp. Lech Kaczyński wraz z małżonką i delegacją państwową leciał, by oddać hołd zamordowanym równo 70 lat wcześniej polskim oficerom.

Przypominamy z tej okazji treść przemówienia, które Lech Kaczyński miał wygłosić w Katyniu:

To było 70 lat temu. Zabijano ich – wcześniej skrę­powanych – strzałem w tył głowy. Tak, by krwi było mało. Później – ciągle z orłami na guzikach mundu­rów – kładziono w głębokich dołach. Tu, w Katyniu, takich śmierci było 4400. W Katyniu, Charkowie, Twerze, w Kijowie, Chersoniu oraz w Mińsku – ra­zem 21 768.

Zamordowani to obywatele Polski, lu­dzie różnych wyznań i różnych zawodów; wojsko­wi, policjanci i cywile. Są wśród nich generałowie i zwykli policjanci, profesorowie i wiejscy nauczyciele. Są wojskowi kapelani różnych wyznań: kapłani kato­liccy, naczelny rabin WP, naczelny kapelan greckoka­tolicki i naczelny kapelan prawosławny. Wszystkie te zbrodnie – popełnione w kilku miejscach – nazywa­my symbolicznie Zbrodnią Katyńską. Łączy je oby­watelstwo ofiar i ta sama decyzja tych samych spraw­ców.

Zbrodni dokonano z woli Stalina, na rozkaz naj­wyższych władz Związku Sowieckiego:  Biura Poli­tycznego WKP(b). Decyzja zapada 5 marca 1940, na wniosek Ławrentija Berii: rozstrzelać! W uzasadnie­niu wniosku czytamy: to zatwardziali, nie rokujący poprawy wrogowie władzy sowieckiej.

Tych ludzi zgładzono bez procesów i wyroków. Zo­stali zamordowani z pogwałceniem praw i konwencji cywilizowanego świata. Czym jest śmierć dziesiątków tysięcy osób – obywateli Rzeczypospolitej – bez sądu? Jeśli to nie jest ludobójstwo, to co nim jest?

Pytamy, nie przestajemy pytać: dlaczego? Historycy wskazują zbrodnicze mechanizmy komunistycznego totalitaryzmu. Część jego ofiar leży tuż obok, również w katyńskim lesie. To tysiące Rosjan, Ukraińców, Bia­łorusinów, ludzi innych narodów. Źródłem zbrodni jest jednak także pakt Ribbentrop–Mołotow prowa­dzący do czwartego rozbioru Polski. Są nim impe­rialne, szowinistyczne zamiary Stalina. Zbrodnia Ka­tyńska jest – pisał o tym wyłączony w ostatniej chwili z transportu śmierci prof. Stanisław Swianiewicz – częścią akcji (…) oczyszczenia przedpoli potrzeb­nych dla dalszej ekspansji imperializmu sowieckiego. Jest kluczowym elementem planu zniszczenia wolnej Polski: państwa stojącego – od roku 1920 – na dro­dze podboju Europy przez komunistyczne imperium. To dlatego NKWD próbuje pozyskać jeńców: niech poprą plany podboju. Oficerowie z Kozielska i Staro­bielska wybierają jednak honor, są wierni Ojczyźnie. Dlatego Stalin i jego Biuro Polityczne, mszcząc się na niepokonanych, decydują: rozstrzelać ich. Grobami są doły śmierci w Katyniu, pod Charkowem, w Miednoje. Te doły śmierci mają być także grobem Polski, niepodległej Rzeczypospolitej. W czerwcu roku 1941 Niemcy uderzają na ZSRS: sojusznicy z sierpnia 1939 r. stają się śmiertelnymi wrogami. ZSRS zostaje członkiem koalicji antyhi­tlerowskiej. Rząd w Moskwie przywraca – na mocy układu z 30 lipca 1941 r. – stosunki z Polską. Stalin za­siada u boku Roosevelta i Churchilla w wielkiej trójce.

Miliony żołnierzy Armii Czerwonej – Rosjan, Ukra­ińców, Białorusinów, Gruzinów, Ormian i Azerów, mieszkańców Azji środkowej – oddają życie w wal­ce z Niemcami Hitlera. W tej samej walce giną też Amerykanie, Brytyjczycy, Polacy, żołnierze innych narodów. Przypomnijmy: to my, Polacy, jako pierw­si zbrojnie przeciwstawiliśmy się armii Hitlera. To my walczyliśmy z nazistowskimi Niemcami od początku do końca wojny. Pod jej koniec nasi żołnierze two­rzą czwartą co do liczebności armię antyhitlerowskiej koalicji. Polacy walczą i giną na wszystkich frontach: na Westerplatte i pod Kockiem, w bitwie o Anglię i pod Monte Cassino, pod Lenino i w Berlinie, w par­tyzantce i w powstaniu warszawskim. Są wśród nich bracia i dzieci ofiar Katynia. W bombowcu Polskich Sił Zbrojnych nad III Rzeszą ginie 26-letni Aleksan­der Fedorońko, najstarszy z synów zamordowane­go w Katyniu Szymona Fedorońki – naczelnego ka­pelana wyznania prawosławnego Wojska Polskiego. Najmłodszy syn, 22–letni Orest, poległ – w szeregach Armii Krajowej – w pierwszym dniu powstania warszawskiego. Jego 24-letni brat Wiaczesław, walczący w Zgrupowaniu AK „Gurt”, ginie 17 dni później.

W maju 1945 r. III Rzesza przegrywa wojnę. Na­zistowski totalitaryzm upada. Niedługo obchodzić będziemy 65. rocznicę tego wydarzenia. Dla naszego narodu było to jednak zwycięstwo gorzkie, niepełne. Trafiamy w strefę wpływów Stalina i totalitarnego komunizmu. Po roku 1945 Polska istnieje, ale bez nie­podległości. Z narzuconym ustrojem. Próbuje się też zafałszować naszą pamięć o polskiej historii i polskiej tożsamości.

Ważną częścią tej próby fałszerstwa było kłamstwo katyńskie. Historycy nazywają je wręcz kłamstwem założycielskim PRL. Obowiązuje od roku 1943. To w związku z nim Stalin zrywa stosunki z polskim rzą­dem. Świat miał się nigdy nie dowiedzieć. Rodzinom ofiar odebrano prawo do publicznej żałoby, do opła­kania i godnego upamiętnienia najbliższych. Po stro­nie kłamstwa stoi potęga totalitarnego imperium, stoi aparat władzy polskich komunistów. Ludzie mówią­cy prawdę o Katyniu płacą za to wysoką cenę. Tak­że uczniowie. W roku 1949 za wykrzyczaną na lekcji prawdę o Katyniu 20-letni uczeń z Chełma Józef Bałka wyrokiem wojskowego sądu trafia na trzy lata do więzienia. Czyżby – przypomnę słowa poety – świad­kiem miały pozostać guziki nieugięte znajdowane tu, na katyńskich mogiłach?

Są jednak także nieugięci ludzie i – po czterech deka­dach – totalitarny Goliat zostaje pokonany. Prawda – ta ostateczna broń przeciw przemocy – zwycięża. Tak jak kłamstwo katyńskie było fundamentem PRL, tak prawda o Katyniu jest fundamentem wolnej Rzeczypospolitej. To wielka zasługa Rodzin Katyńskich. Ich walki o pamięć o swoich bliskich, a więc także – o pa­mięć i tożsamość Polski. Zasługa młodzieży. Uczniów takich jak Józef Bałka. Zasługa tych nauczycieli, któ­rzy – mimo zakazów – mówili dzieciom prawdę. Za­sługa księży, w tym księdza prałata Zdzisława Peszkowskiego i zamordowanego w styczniu roku 1989 księdza Stefana Niedzielaka – inicjatora wzniesienia krzyża katyńskiego na cmentarzu Powązkowskim. Zasługa drukarzy nielegalnych wydawnictw. Zasługa wielu niezależnych inicjatyw i „Solidarności”. Mi­lionów rodziców opowiadających swoim dzieciom prawdziwą historię Polski. Jak trafnie powiedział tu przed kilkoma dniami premier Rzeczypospolitej, Po­lacy stają się wielką Rodziną Katyńską.

Wszystkim członkom tej wspólnoty, w szczególności krewnym i bliskim ofiar, składam najgłębsze podzię­kowanie. Zwycięstwo w bitwie z kłamstwem to Wasza wielka zasługa! Dobrze zasłużyliście się Ojczyźnie!

Wielkie zasługi w walce z kłamstwem katyńskim mają także Rosjanie: działacze Memoriału, ci prawnicy, hi­storycy i funkcjonariusze rosyjskiego państwa, którzy odważnie ujawniali tę zbrodnię Stalina.

Katyń i kłamstwo katyńskie stały się bolesną raną polskiej historii, ale także na długie dziesięciolecia zatruły relacje między Polakami i Rosjanami. Nie da się budować trwałych relacji na kłamstwie. Kłamstwo dzieli ludzi i narody. Przynosi nienawiść i złość. Dla­tego potrzeba nam prawdy. Racje nie są rozłożone równo, rację mają Ci, którzy walczą o wolność. My, chrześcijanie, wiemy o tym dobrze: prawda, nawet najboleśniejsza, wyzwala. Łączy. Przynosi sprawiedli­wość. Pokazuje drogę do pojednania.

Sprawmy, by katyńska rana mogła się wreszcie zagoić i zabliźnić. Jesteśmy na tej drodze. Mimo różnych wa­hań i tendencji, prawdy o Zbrodni Katyńskiej jest dziś więcej niż ćwierć wieku temu. Doceniamy działania Rosji i Rosjan służące tej prawdzie, w tym środową wizytę premiera Rosji w lesie katyńskim, na grobach pomordowanych. Jednak prawda potrzebuje nie tyl­ko słów, ale i konkretów.

Trzeba ujawnienia wszyst­kich dokumentów dotyczących Zbrodni Katyńskiej. Okoliczności tej zbrodni muszą zostać do końca zba­dane i wyjaśnione. Trzeba tu, w Katyniu, rozmowy młodzieży: polskiej i rosyjskiej, ukraińskiej i biało­ruskiej. Ważne jest, by została potwierdzona praw­nie niewinność ofiar, by kłamstwo katyńskie zniknę­ło na zawsze z przestrzeni publicznej. Drogą, która zbliża nasze narody, powinniśmy iść dalej, nie zatrzy­mując się na niej ani nie cofając. Ta droga do pojed­nania wymaga jednak czytelnych znaków. Na tej dro­dze trzeba partnerstwa, dialogu równych z równymi, a nie imperialnych tęsknot. Trzeba myślenia o wspól­nych wartościach: o demokracji, wolności, plurali­zmie, a nie – o strefach wpływów.

Tragedia Katynia i walka z kłamstwem katyńskim to doświadczenie ważne dla kolejnych pokoleń Pola­ków. To część naszej historii. Naszej pamięci i naszej tożsamości. To jednak także część historii całej Euro­py, świata. To przesłanie dotyczące każdego człowieka i wszystkich narodów. Dotyczące i przeszłości, i przy­szłości ludzkiej cywilizacji. Zbrodnia Katyńska już zawsze będzie przypominać o groźbie zniewolenia i zniszczenia ludzi i narodów. O sile kłamstwa. Bę­dzie jednak także świadectwem tego, że ludzie i naro­dy potrafią – nawet w czasach najtrudniejszych – wy­brać wolność i obronić prawdę.

Oddajmy wspólnie hołd pomordowanym: pomódlmy się nad ich grobami. Chwała bohaterom! Cześć ich pamięci!

 

Posted in Patriotyzm, Polityka | Otagowane: | 99 Komentarzy »

„Polsce potrzebni są ludzie sumienia, tacy jak Lech Kaczyński”

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 marca 2015


Msza w intencji ofiar Smoleńska

"Polsce potrzebni są ludzie sumienia, tacy jak Lech Kaczyński". Msza w intencji ofiar Smoleńska - niezalezna.pl

Setki ludzi zgromadziły się w warszawskiej archikatedrze na mszy św. w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej. – Mijające lata uświadomiły nam, jak bardzo zasadny był niepokój Ojca Świętego o to, czy na czele państwa będą naprawdę ludzie sumienia – mówił w homilii ks. prałat Antoni Dębkowski.

Kazanie podczas mszy św., odprawianej przez proboszcza archikatedry ks. Bogdana Bartołda, wygłosił ks. Antoni Dębkowski, w latach 1983-2007 dziekan dekanatu bielańskiego, a następnie żoliborskiego. Opowiedział on ciekawą historię:

Przed laty z urzędowego obowiązku odwiedzałem parafie żoliborskie. Jest tam Parafia Dzieciątka Jezus, w której – żeby wejść do kancelarii – trzeba przejść przez kościół. Kilkakrotnie przechodząc poprzez pusty kościół, widziałem modlącego się w skupieniu człowieka. Sam jeden, przed tabernakulum, rozmawiał z Bogiem i z własnym sumieniem. Tym człowiekiem był Pan Lech Kaczyński, późniejszy prezydent RP.

Ks. prałat Dębkowski dodał: Wtedy mi się przypomniało wołanie i modlitwa Jana Pawła II o ludzi sumienia dla naszej Ojczyzny. Mijające lata uświadomiły nam, jak bardzo zasadna była to modlitwa i jak bardzo zasadny ten niepokój Ojca Świętego o to, czy na czele państwa będą naprawdę ludzie sumienia. Myślę, że Polacy niestety zapomnieli to nauczanie Ojca Świętego Jana Pawła II. A dobrze by było, gdyby sobie przypomnieli, czego pragnął dla swojej Ojczyzny i co prosił św. Jan Paweł II. Prosił o ludzi sumienia. 

W swojej homilii ks. Dębkowski nawiązał także do katastrofy smoleńskiej: Jedni nazwą to nieszczęściem, inni zbrodnią – i mają ku temu powody. Stało się coś złego, stała się tragedia. Ale i Jan Paweł II, i jego następca Benedykt XVI nauczali, że z każdego zła Pan Bóg jest w stanie wyprowadzić dobro. Pan Bóg i tylko Pan Bóg. Trzeba nam w to wierzyć. I trzeba nam się o to wytrwale modlić.

Źródło: niezalezna.pl
Czytelnicy bloga zaś wolą kandydatów którzy się chwalą różańcem, kandydatów którzy opowiadają jacy to oni wierzący, tych zaś co w cichości serca starają się z Jezusem prowadzić kraj są wyśmiewani. Nasz naród sam się domaga złego Prezydenta, bo nie docenia tego co jet dobre i potrafi się plecami od dobra odwracać chodząc do Kościoła.
Andrzej Duda na konwencji wyborczej:

Polacy oczekują, że dzieło Lecha Kaczyńskiego zostanie podjęte na nowo, że Polska znów będzie krajem sprawiedliwości, uczciwości i równych szans – mówił Andrzej Duda, kandydat Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta, na sobotniej konwencji w Warszawie.

– 10 lat temu w Warszawie, w Sali Kongresowej na środku sceny stał prof. Lech Kaczyński i ogłosił, że będzie ubiegał się o urząd prezydenta – przypomniał Duda. Jak podkreślił, Lech Kaczyński „szedł po prezydenturę mając wizję państwa sprawiedliwego dla wszystkich, państwa, które równo traktuje swoich obywateli. Chciał dla Polaków Polski silnej, która będzie umiała obronić najsłabszych i nie będzie musiała bać się silnych – dodał.

Jak zaznaczył Duda, Lech Kaczyński „chciał, by w życiu publicznym, które wszystkich nas dotyczy, w życiu codziennym zwyciężała w naszym kraju uczciwość, a nie cynizm i draństwo”. – Okazało się, że to była nie tylko jego idea. Okazało się, że tego samego pragnęło wielu Polaków i dlatego – wbrew sondażom – prof. Lech Kaczyński zwyciężył wtedy i zaczął zmieniać Polskę – mówił kandydat PiS.

Jego misja nie została zakończona. Nie dokończył swojego dzieła, a dziś – wierzę w to z całego serca – Polacy oczekują, że tamto dzieło zostanie podjęte na nowo” – powiedział Duda. „Że Polska znów będzie się zmieniać w Polskę sprawiedliwości, uczciwości i równych szans, która dostrzega każdego swojego obywatela – dodał.

Posted in Patriotyzm, Polityka | Otagowane: , | 89 Komentarzy »

5 dni wojny

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 lutego 2015


Ten film powinien obejrzeć każdy kto wielokrotnie pluł na Lecha Kaczyńskiego.
Ujmująca jest dedykacja i końcowy fragment, świadczy o tym jak wielkim szacunkiem był obdarzony Lech Kaczyński na świecie.Szkoda ze we własnym kraju był przez wielu tym ośmieszanym i znienawidzonym.

Film opart na faktach. Możecie zobaczyć jak Rosja pacyfikuje miejscowości, brutalność żołnierzy i bezradność prostych ludzi.

O tym filmie mówi w swojej konferencji ks.Tomasz Jegierski od 41 minuty.

Film 5 dni wojny

Posted in Dziwny jest ten świat, Film, Patriotyzm, Polityka | Otagowane: , , | 122 Komentarze »

Niosła Go Polska

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 Maj 2014


Polecma wszystkim oglądnąć cały film. Zobaczycie jak funkcjonował przemysł POgardy w stosunku do Polskiego Prezydenta, zrozumiecie dlaczego POlscy politycy brali udział w zamachu na Prezydenta. Polecam też wszystkim tu piszącym którzy zrównują PIS z SLD , PO i PSL. Wszyscy którzy tak piszą dali się zwieść wypuszczanym przez ubecje kłamstwom typu Kalkstein. Musicie wiedzieć że 1 procentowe partie najbardziej prawicowe też mogą być ubeckimi tworami aby z wszystkich stron niszczyć to co może odrodzić Polskę. Wy uważający się za najbardziej patriotycznych Polaków którzy doradzacie aby nie iść na wybory mówiąc wprost jesteście agentami obcych Państw zwalczający patriotyzm, Polskę. Dzięki wam mamy dziś Komoruskiego Prezydentem który jako jedyny wraz z całym SLD głosował przeciw rozwiązaniu WSI, i płemiera Tuska największego kłamcę  który za pieniądze służy Merkel. Za tydzień wybory , mniemający o sobie że są największymi patriotami kraju nie pójdą do urn. Do nich nie apeluję. Apeluję do katolików, idźcie i kartką do głosowania zawalczcie o więcej prawdy, o więcej sprawiedliwości w Polsce i w Europie.

Posted in Polityka | Otagowane: , | 128 Komentarzy »

KATASTROFA SMOLEŃSKA. Ostatnie zdjęcie Lecha KACZYŃSKIEGO, GODZINĘ przed ŚMIERCIĄ

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 kwietnia 2013


10 kwietnia 2010 roku, wojskowe lotnisko na Okęciu, godz. 7 z minutami. Za moment rządowy tupolew zacznie kołować na płycie lotniska. Prezydent Lech Kaczyński (†61 l.) nie zajął jeszcze miejsca w salonce, przechadza się po pokładzie i wita z pasażerami. Wygląda na zrelaksowanego, jest uśmiechnięty. Nic nie zapowiada tego, co stanie się za ponad godzinę.

Kaczynski

To miłe zdjęcie. Lecha Kaczyńskiego uwiecznił na nim nie jego osobisty fotograf Maciej Chojnowski, ale Wojciech Seweryn (†71 l.) – artysta plastyk, który leciał z prezydentem jako przedstawiciel Rodzin Katyńskich. Fotografia została zrobiona jeszcze przed startem samolotu, gdy tupolew stał na płycie lotniska. Na jej pierwszym planie widać prezydenta. Przechadza się po pokładzie i wita się z pasażerami. Z gestu ręki i kierunku wzroku można wnioskować, że wyciąga rękę do kogoś, kto siedzi za Bożeną Łojek (†63 l.), prezeską Polskiej Fundacji Katyńskiej. Można ją rozpoznać po okularach, które zwykle zakładała na głowę jak opaskę…

To ostatnie znane zdjęcie Lecha Kaczyńskiego przed jego tragiczną śmiercią. Ponad godzinę później rosyjskie służby ratunkowe będą szukać w smoleńskim błocie ciała naszego prezydenta i ciał 95 pozostałych Polaków.

Ostatnia fotografia prezydenta jest w rękach córki Seweryna Anny Wójtowicz, mieszkającej na stałe w Chicago. Karta pamięci aparatu fotograficznego artysty cudem przetrwała katastrofę i prokuratura zwróciła ją bliskim Seweryna. Według „Gazety Polskiej” zdjęcie nie zostało włączone do śledztw, ani tego rosyjskiego, ani polskiego (wciąż nie wiadomo, kiedy się one skończą). Dziś mija już 3. rocznica pogrzebu Lecha i Marii Kaczyńskich na Wawelu.

Źródło: se.pl

 

Posted in Ciekawe, Patriotyzm | Otagowane: | 24 Komentarze »

Lech Kaczyński-Prezydent sieczony błotem

Posted by Dzieckonmp w dniu 1 września 2011


Znakomita konferencja ks.dr.Henryka Łuczaka.

Żeby sobie przypomnieć owego księdza daję link do wpisu gdzie umieszczony jest jego list  do Ojca Świętego, arcybiskupów, biskupów, polityków i dziennikarzy…

List ks.dr.Henryka Łuczaka

Lech Kaczyński-Prezydent sieczony błotem

Posted in Film, Kościół, Patriotyzm, Polityka, Warto wiedzieć, Świadectwa | Otagowane: , | 151 Komentarzy »

Kto nadał ordery „Żołnierzom Wyklętym”… rzecz o zamilczaniu.

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 lipca 2011


Trochę lekcji o patriotyzmie Lecha Kaczyńskiego zwłaszcza dla tych jak Józef czy Wojwit dla których PIS z Kaczyńskimi to nie Polacy tylko zdrajcy. Nie czytają może w końcu zrozumieją jak bardzo błądzą. Lech Kaczyński to pierwszy prezydent który docenił Polaków walczących o Polskę. Proszę czytać i zdobywać wiedzę nie dominujących mediach bo tam się niczego nie dowiecie. Opinie pisane w komentarzach oparte o dominujące media są oczerniającymi opiniami. Lepiej gdy sie nie ma wiedzy nic nie pisać aby nie popełnić grzechu.


KTO NADAŁ „ŻOŁNIERZOM WYKLĘTYM” ORDERY PRZEKAZANE W DNIU 1 MARCA 2011 r. PRZEZ PREZYDENTA KOMOROWSKIEGO? RZECZ O ZAMILCZANIU.

Prezydent RP nadał pośmiertnie ordery 22 „Żołnierzom Wyklętym”. W dniu 1 marca 2011 r. Prezydent Komorowski przekazał te ordery członkom rodzin osób nimi uhonorowanych. Przekazał, ale czy również nadał? Oto jest pytanie. Odpowiedź na nie poznają tylko cierpliwi czytelnicy, tzn. ci, którzy przebrną przez większą część niniejszego tekstu.

Zanim wyjaśnię o co chodzi z nadaniem tych orderów, pozwolę sobie, wychodząc z założenia, że o prawdziwych i obiektywnie ciekawych bohaterach nigdy zbyt dużo, naszkicować  historię uhonorowanych Krzyżami Wielkimi Orderu Odrodzenia Polski, dwóch partyzantów z terenu Białostocczyzny, których powojenne dzieje znakomicie ilustrują dramatyczne  i heroiczne jednocześnie  losy wielu „Żołnierzy Wyklętych”.

Mjr Jan Tabortowski „Bruzda” i ppor. Stanisław Marchewka „Ryba”, bo o nich mowa,  byli żołnierzami Polski Podziemnej już od 1940 r. Po wejściu sowietów w 1944 r. na ziemie polskie nie złożyli broni. Odegrali główne role w kilku spektakularnych akcjach podziemia antykomunistycznego, choćby w przeprowadzonym w nocy z 8 na 9 maja 1945 r. ataku na Grajewo, w wyniku którego min. rozbito miejscowe więzienie i uwolniono ok. 80 więźniów reżimu komunistycznego. Akcją w Grajewie dowodził „Bruzda”, natomiast „Ryba” stał na czele oddziału, który z powodzeniem szturmował tam budynek Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. I tak jak symboliczna jest data przeprowadzenia akcji na Grajewo – przecież dokładnie wtedy Europa Zachodnia świętowała zakończenie II wojny światowej a Związek Radziecki do tej fety czynił ostatnie przygotowania- tak symboliczne dla historii „Żołnierzy Wyklętych” są  dalsze losy „Bruzdy” oraz  „Ryby”. Obaj ujawnili się podczas amnestii z lutego 1947 r. (przy czym „Ryba” zaprzestał działalności konspiracyjnej już wcześniej, w początkach 1946 r.). Obaj próbowali znaleźć dla siebie miejsce w komunistycznej rzeczywistości. I żadnemu z nich to się nie udało. Nie mieli  szans. Takich jak oni partia komunistyczna skazała na zagładę. Po prostu.

Mjr Jan Tabortowski "Bruzda"

„Bruzda” po ujawnieniu zamieszkał w Warszawie. Podjął pracę i rozpoczął studia na SGH. W kwietniu 1950 r., zagrożony aresztowaniem, zdecydował się na powrót do lasu. Stanął na czele kilkuosobowej grupy partyzanckiej, która operowała na terenach  powiatu grajewskiego i  łomżyńskiego. Ponieważ przez długie  miesiące dla UB pozostawał nieuchwytny, bezpieka postanowiła schwytać go przy pomocy jego dawnego podkomendnego, czyli „Ryby”. Ten,  po zaprzestaniu działalności niepodległościowej w początkach 1946 r., potwierdzonym dodatkowo ujawnieniem w 1947 r., opuścił teren Białostocczyzny i zamieszkał w Łodzi, gdzie rozwinął  prywatny interes (trudnił się handlem). Bezpieka dopadła go jesienią 1952 r. Alternatywa, przed którą „Ryba” został postawiony przez komunistów była iście diabelska: albo zgoda na współpracę z UB w celu wydania dawnego dowódcy, „Bruzdy”, albo piekło ubeckich  kazamatów i, w najlepszym wypadku, długoletnie więzienie. Dla człowieka, który od ponad sześciu lat nie konspirował, który zaadoptował się w nowej, wprawdzie ponurej, ale zawsze jakiejś  rzeczywistości, miał rodzinę, plany na przyszłość itd., wybór, jakiego z woli UB miał dokonać, był – oceniając rzecz z poszanowaniem prawdy życia – piekielnie trudny. „Ryba” wybrał rozwiązanie, którego ubecy nie przewidzieli, bo przewidzieć nie byli w stanie. Mierzyli bowiem świat własną miarą, co jest często spotykanym błędem. Otóż „Ryba” dokonał wyboru na wierność. Pozornie zgodził się na współpracę i pomoc w ujęciu „Bruzdy”, po czym otrzymał od UB stosowne instrukcje i ruszył w białostockie na poszukiwanie swego byłego dowódcy. Do spotkania starych towarzyszy broni doszło stosunkowo szybko. „Ryba” wyjawił „Bruździe” cały plan nakreślony przez UB i rolę, którą w myśl koncepcji UB miał w nim odegrać. Rolę Judasza. A tej „Ryba” grać nie chciał. Zapewne uznał, że nie ma prawa przesądzić, że jego życie jest ważniejsze od życia „Bruzdy”. Przyłączył się do grupy partyzanckiej, którą dowodził „Bruzda” i został jego zastępcą. Musiał mieć pełną świadomość, że dokonując takiego wyboru, zamyka przed sobą drzwi do przyszłości, a klucz do nich wyrzuca daleko za siebie. Że odwrotu już nie będzie. Że za  tę decyzję  przyjdzie mu zapłacić własnym życiem. I tak też się stało. Zanim jednak dopełnił się jego los, w dramatycznych okolicznościach zginął „Bruzda”. 23 sierpnia 1954 r. partyzanci zaatakowali posterunek MO w Przytułach. W czasie tej akcji „Bruzda” został ciężko ranny.  Jego podkomendni nie mieli  najmniejszych szans, aby wynieść go z miejsca walki i uciec przed pościgiem. W tej sytuacji „Ryba” dobił swego dowódcę i przyjaciela. Tak zginął  major Jan Tabortowski „Bruzda”, przedwojenny oficer WP, kawaler Orderu Virtuti Militari. Jego ciało komuniści pogrzebali w nieznanym do dziś miejscu. „Ryba” miał wtedy przed sobą jeszcze dwa i pół roku życia. Ubecy  (a dokładnie już wtedy esbecy) dopadli Go dopiero 3/4 marca 1957 r. Ukrywał się w przemyślnie wykopanym bunkrze w zabudowaniach gospodarskich w swej rodzinnej wsi, Jeziorku (zapewne jego miejsce urodzenia przesądziło o wyborze pseudonimu, pod którym walczył). Został zdradzony przez swego żołnierza, który krwią „Ryby” opłacił wyjście z podziemia bez sankcji więzienia. Osaczony w swej kryjówce przez  obławę, ppor. Stanisław Marchewka „Ryba” podjął walkę i zginął. Został pochowany na cmentarzu w Jeziorku. Był, tak jak „Bruzda”, kawalerem Orderu Virtuti Militari.

Ppor. Stanisław Marchewka ps. "Ryba"

Jak można wnosić z przywołanych powyżej faktów, „Bruzda” i „Ryba” zginęli, bo niezwykle silnie, można powiedzieć, że wręcz śmiertelnie mocno, byli przywiązani do idei wolności, do prawa człowieka do wolnego życia na ziemi. Ilekroć myślę o nich i Im podobnych, przypominają mi się końcowe, gorzkie frazy wiersza Zbigniewa Herberta Mademoiselle Corday, z tomiku „Rovigo”:

[…] cała była z mitycznych czasów/ kiedy autorzy greccy albo rzymscy/ przy lampce oliwnej lub świecy/ pakt zawierali i mocno wierzyli/że obrona wolności jest rzeczą chwalebną.

Wróćmy jednak do 1 marca 2011 r., do uroczystości przekazania przez Prezydenta Komorowskiego  członkom rodzin „Żołnierzy Wyklętych” nadanych pośmiertnie ich bliskim orderów. Nie tylko rodziny odznaczonych, ale sądzę, że wszyscy, którym pamięć o „Żołnierzach Wyklętych” jest sprawą bliską sercu, przyjęli wiadomość o tym wydarzeniu z radością i wdzięcznością. Tym wszystkim, jak sądzę, należy się pewne, przyjmijmy, że drobne, wyjaśnienie. Wiemy bowiem kto ordery te wręczył (a dokładnie przekazał na ręce przedstawicieli rodzin osób pośmiertnie uhonorowanych). Ale zapewne nie wszyscy, czy wręcz zdecydowana większość z Państwa nie wie,  kto te ordery nadał. A nadał je nie kto inny jak Prezydent RP, śp. Lech Kaczyński. Odpowiednio: śp. mjr. Janowi Tabortowskiemu „Bruździe” postanowieniem z 20 sierpnia 2009 r., śp. ppor. Stanisławowi Marchewce „Rybie” także postanowieniem z 20 sierpnia 2009 r.

Strona Monitora Polskiego nr 23 z 2009 roku z informacją o odznaczeniach nadanych przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, postanowieniem z 20 sierpnia 2009 r. Pod pozycją 2 i 4 figurują  tam odpowiednio: Marchewka Stanisław i Tabortowski Jan. [kliknij w obrazek aby powiększyć]

Podczas uroczystości w dniu 1 marca 2011 r. Prezydent Komorowski przekazał członkom  rodzin odznaczonych pośmiertnie „Żołnierzy Wyklętych” jeszcze 5 (pięć)  Krzyży Wielkich Orderu Odrodzenia Polski (jeden z nich przekazany został rodzinie  Lecha Leona Beynara vel Pawła Jasienicy, naszego sławnego  dziejopisa,  a w 1945 r. oficera 5 Brygady Wileńskiej AK mjra Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”), w sumie (7) siedem orderów tej rangi – najwyższej po Orderze Orła Białego. Wszystkie one nadane zostały przez Prezydenta RP,  śp. Lecha Kaczyńskiego !!!

I jeszcze kilka zdań nudnej statystyki.

Prezydent Komorowski przekazał w tym dniu jeszcze 15 (piętnaście) nadanych pośmiertnie „Żołnierzom Wyklętym” orderów: 8 (osiem) Krzyży Komandorskich z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski  i 7  (siedem) Krzyży Komandorskich Orderu Odrodzenia Polski. Spośród nich 5 (pięć), czyli w sumie 12 (dwanaście) z 22 (dwudziestu dwóch) orderów przekazanych przez Prezydenta Komorowskiego rodzinom odznaczonych „Żołnierzy Wyklętych”, nadał śp. Lech Kaczyński. W przypadku 6 (sześciu)  innych procedura przygotowawcza została wszczęta i przeprowadzona praktycznie w całości jeszcze za czasów Jego prezydentury. Nie zdążył tylko wydać i podpisać postanowień o nadaniu tych  orderów. Uczynił to już Bronisław Komorowski. Pozostają  zatem jeszcze 4 (cztery) ordery. I te cztery ordery nadane zostały z inicjatywy własnej aktualnego Prezydenta RP. Cztery z dwudziestu dwóch orderów przekazanych przez Bronisława Komorowskiego członkom rodzin „Żołnierzy Wyklętych” w dniu 1 marca 2011 r.

Na oficjalnej stronie Kancelarii Prezydenta RP, pod datą 1 marca 2011 r., czytamy: Prezydent odznaczył „Żołnierzy Wyklętych” (to tytuł informacji – przyp. G.W.). I dalej: Podczas uroczystości w Pałacu Prezydenckim Bronisław Komorowski przekazał członkom rodzin „Żołnierzy Wyklętych” nadane pośmiertnie Ordery Odrodzenia Polski […]. Można tam zapoznać się także z listą odznaczonych.

Dodam od razu, uprzedzając wszelkiej maści  nienawistników  i różnych takich, że informacja zamieszczona na stronie Kancelarii Prezydenta RP na temat przekazanych przez Prezydenta Komorowskiego w dniu 1 marca 2011 r. orderów, nadanych pośmiertnie „Żołnierzom Wyklętym”, jest  zgodna z prawdą. Może troszkę tylko jest nieprecyzyjna, może tylko jest nieco zbyt enigmatyczna, może tylko odrobinę wprowadza w błąd. Należy oczywiście z  góry wykluczyć (mam nadzieję, że szanowni czytelnicy niniejszego tekstu zgodzą się ze mną) świadome działanie osób odpowiedzialnych za zamieszczenie przywołanej informacji na stronie internetowej Kancelarii Prezydenta RP. Świadome w tym sensie, że dopuszczające wprowadzenie opinii publicznej w błędne przekonanie, że śp. Lech Kaczyński nie miał nic wspólnego z orderami dla „Żołnierzy Wyklętych”, które Prezydent Komorowski przekazał, w dniu Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, wprowadzonego do porządku prawnego z inicjatywy śp. Lecha Kaczyńskiego (znowu ten śp. Lech Kaczyński; chyba za dużo Jego osoby w tym tekście, tyle że faktografia jakoś to sama narzuca), członkom rodzin osób odznaczonych.

Przyjrzyjmy się przez chwilę treści informacji zamieszczonej na stronie  internetowej Kancelarii Prezydenta RP.

Zawarte w tytule informacji zdanie: „Prezydent odznaczył „Żołnierzy Wyklętych”” jest prawdziwe. Zastrzegam przy tym, że użyty w nim wyraz „odznaczył” rozpoznaję jako określenie  dla czynności nadania orderów. Inaczej chyba nie można, skoro w kolejnym zdaniu informacji jej autor stwierdza, precyzyjnie opisując  w tym fragmencie tekstu  co wydarzyło się 1 marca w Pałacu Prezydenckim, że Prezydent Komorowski przekazał […] nadane pośmiertnie ordery (słusznie rozróżniając merytoryczną decyzję – w formie postanowienia Prezydenta RP – o nadaniu orderów od wykonawczej czynności ich przekazania na ręce członków rodzin osób odznaczonych). Ponadto, z uwagi na okoliczności sprawy, wyraz „odznaczył”, użyty dla opisu czynności wykonawczej w stosunku do postanowienia Prezydenta PR o nadaniu orderów, byłby nieadekwatny, gdyż nikogo z odznaczonych, niestety, nie ma  od lat wśród żywych.

Zdanie „Prezydent odznaczył „Żołnierzy Wyklętych”” jest prawdziwe dlatego, że ordery nadaje  organ konstytucyjny – Prezydent RP – a nie taka czy inna osoba sprawująca tę zaszczytną funkcję. Jednakże w zestawieniu z zamieszczonym na stronie internetowej Kancelarii Prezydenta RP opisem uroczystości z Pałacu Prezydenckiego, pomijającym wszelkie szczegóły nadania orderów, w tym daty wydania przez Prezydenta RP stosownych postanowień (o wskazaniu Lecha Kaczyńskiego jako tego, który, realizując uprawnienia Prezydenta RP, nadał większość z przekazanych w dniu 1 marca 2011 r. przez Prezydenta Komorowskiego orderów, nawet nie wspominając) informacja takiej treści musiała wytworzyć mylne wrażenie, że ordery te, bez wyjątku, nadał Prezydent Komorowski. Przyjmując z kolei, że wyraz „odznaczył” został przez autora analizowanej informacji użyty jako zamiennik dla wyrazu „przekazał”, otrzymujemy ten sam efekt: w następstwie całkowitego pominięcia okoliczności związanych z nadaniem orderów, odbiorcy tego komunikatu tkwią w  kontrfaktycznym przekonaniu, że  wszystkie ordery, o których traktuje ten tekst, nadane zostały przez Prezydenta Komorowskiego.

Nie przesadzam. Przecież jak Polska długa i szeroka  telewizje, radia, gazety, portale internetowe zgodnym chórem, powtarzając zapewne za informacją ze strony internetowej Kancelarii Prezydenta RP (ciekawe jaką treść miał komunikat prasowy Kancelarii Prezydenta RP w tej sprawie?), podały, że Prezydent  Komorowski odznaczył „Żołnierzy Wyklętych”. Natomiast nigdzie ani nie usłyszałem ani nie doczytałem się wzmianki, że cokolwiek wspólnego z tymi orderami miał śp. Lech Kaczyński, który, przypomnijmy, większość z nich nadał. Jego udział w tym dziele, szlachetnym i godnym uznania, zupełnie zaginął. Można to sprawdzić, wystarczy wpisać w google np. „Prezydent odznaczył Żołnierzy Wyklętych”” i przeczytać teksty, które pokaże nam wyszukiwarka. Próżno w tym kontekście szukać jakiejkolwiek informacji o Lechu Kaczyńskim. Warto też sprawdzić w wikipedii hasło: Lech Leon Beynar vel Paweł Jasienica. Jest  tam on opisany jako osoba dwukrotnie pośmiertnie odznaczona Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski  (3 maja 2007 r. i 1 marca 2011r.). To oczywiście błąd, choć w tym akurat przypadku trudno mieć pretensje do autorów hasła. Dla rozwiania wątpliwości wyjaśniam, że Lech Leon Beynar został odznaczony pośmiertnie Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski tylko raz – postanowieniem Prezydenta RP  Lecha Kaczyńskiego z dnia 3 maja 2007 r. Order na ręce członków rodziny Beynara przekazał  w dniu 1 marca 2011 r. Prezydent  RP Bronisław Komorowski.

Chcę podkreślić, że nie  uważam za  bardzo istotne, kto personalnie nadał te ordery. Ważne, że aktualny Prezydent RP póki co kontynuuje w tej kwestii politykę historyczną poprzednika. Chciałbym jednak żeby ta, zapewne już  ostatnia  materializacja decyzji  podjętych przez śp. Lecha Kaczyńskiego jako Prezydenta RP  nie została kompletnie oderwana od Jego osoby. Tym bardziej, że ma ona charakter symboliczny: dotyczy wszak osób, których już z nami nie ma; odnosi się do „Żołnierzy Wyklętych”, którzy na uznanie ze strony najwyższego urzędu Rzeczpospolitej musieli czekać 15 lat – do czasu objęcia tego urzędu przez Lecha Kaczyńskiego. Nie ma już wśród nas również Lecha Kaczyńskiego. Pozostała pamięć. I warto  było ów kontekst – w poszanowaniu tej symboliki – choć w jednym zdaniu komunikatu na stronie internetowej Kancelarii Prezydenta RP zaakcentować. Ale nie zrobiono tego. I wiecie Państwo, ze smutkiem stwierdzam, że zupełnie nie jestem tym faktem zadziwiony. A Państwo?

Grzegorz Wąsowski

Źródło: http://podziemiezbrojne.blox.pl

Rozmowa z Grzegorzem Wasowskim Video

Posted in Patriotyzm, Polityka | Otagowane: , , , , | 19 Komentarzy »

LIST DO PREZYDENTA

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 października 2010


Najdroższy Panie Prezydencie !

Usłyszałem wczoraj w radiu księdza… opowiadał, jak pod Twoim domem zauważył kłującą w oczy, niepozwalającą oderwać od siebie wzroku kartkę, zostawioną przez jakiegoś człowieka, na której napisał on: „Polecieliście oddać hołd ofiarom, a złożyliście ofiarę w hołdzie”. Ileż tragicznej prawdy zawarł ten nieznajomy w tym krótkim zdaniu… właśnie… PRAWDY. Słowa, którego znaczenie w Polsce ostatnich dwudziestu lat uległo potwornemu skundleniu, a które dla Ciebie, mój Prezydencie, stanowiło aksjomat i fundament całego życia.

Wiedziałem o tym już wtedy gdy szedłem oddać Tobie swój głos, wiedziałem już o tym wcześniej. Twoja postawa i działanie były emanacją moich pragnień i marzeń o tym, jakim mój kraj powinien być. Oczami wyobraźni widziałem uśmiech  spod wąsa marszałka Piłsudskiego, który onegdaj nakazał wojskowym oddawać honory Powstańcom Styczniowym, gdy dzięki Twej determinacji i wbrew plwocinom „wyborców przyszłości”, Polacy tłumnie zaczęli honory te oddawać Powstańcom Warszawy. Marszałek będzie szczęśliwy mając Cię u swego boku… i duchem, i ciałem… na Wawelu.

Miałem łzy w oczach i serce pełne dumy gdym ujrzał, o czym marzyć nie śmiałem… w 2007 r. major „Zapora” wrócił z niebytu, i to z Orderem Odrodzenia Polski od Ciebie. Potem już za każdym razem wzruszony płakałem, gdy przez lata, jeden za drugim, z lśniącym Polonia Restituta, dumni z mgły wychodzili: kpt. „Huzar”,  kpt. „Młot”, mjr „Łupaszka”, mjr „Orlik”, kpt. „Warszyc”, mjr „Bruzda”, kpt. „Ryba”, por. „Jastrząb” i por. „Żelazny”… Trudno wymienić Ich wszystkich… teraz podziękują Ci osobiście…

Jakże dumny byłem będąc Polakiem, gdy widziałem jak reprezentujesz moją Ojczyznę. Jak w końcu „brzydka panna” pięknieje i podnosi dumnie głowę, pomna swej wielkiej przeszłości, tradycji, kultury i waleczności. Jakże bolał mnie fałsz tych wszystkich miałkich i małych ludzi, którzy w imię swoich malutkich, koniunkturalnych interesów z kłamstwa zrobili potworny oręż, by Cię zhańbić, splugawić, ośmieszyć. Skundleni mali ludzie… o jakże wielki się dziś obok nich wydajesz… chcieli upodlić, wyśmiać Twoje i milinów Polaków wartości, Twą religijność, patriotyzm, szacunek do etosu II Rzeczypospolitej i najpiękniejszej historii tej Pierwszej. Twą i Marii miłość, na którą gdy patrzyłem, ściskałem żonę mocniej za rękę. Ale ja to wiedziałem zawsze, choć trudno to było ujrzeć w „polskojęzycznych mediach”. Dziś widać… Oni to też zawsze wiedzieli, widzieli… „Cóż dobrego Im uczyniliście, że Was tak znienawidzili?„… to stare przysłowie ciągle snuje mi się po głowie, gdy myślę o kundliźmie wielu ludzi wczoraj i ich faryzejskich łzach dzisiaj. A może stał się cud i naprawdę żałują. Być może… Boże… jakże, przy całej powadze majestatu, pięknymi, dobrymi i zwykłymi ludźmi byliście… jesteście… zostaniecie takimi na zawsze w mej pamięci…

Wiesz, mój Prezydencie, jestem zdruzgotany, od soboty nie mogę się pozbierać, co chwila ocieram łzy. Ale też, paradoksalnie, czerpię siłę z Twojej, Waszej ofiary. Wcześniej często byłem zmęczony, nie miałem sił do dalszego działania, obojętniałem przez innych obojętność. Już jest dobrze… Siły wróciły… teraz moje pisanie, na tej mojej małej stronce, nabiera innego wymiaru. Będę je teraz w głębi serca traktował jako część Twojej misji, kontynuację Twego dzieła przywracania pamięci, będę robił to teraz również w hołdzie dla wielu z Tych, którzy w sobotę odeszli wraz z Tobą, Panie Prezydencie. Myślę, że ta śmierć wyda w efekcie piękne owoce… wierzę w to głęboko i to mnie jakoś trzyma.

Ciągle myślę jak potworny cios spotkał tych wszystkich, którym na sercu leżała pamięć i tożsamość narodowa, tradycja, historia, honor, patriotyzm. Którzy krzyczeli o prawdę, o sprawiedliwość, o wierność przysiędze i „przegranej sprawie”. Boli mnie to tym bardziej i wzbudza strach, gdy obserwuję potworny ocean obłudy i hipokryzji wylewający się z tych wszystkich mediów, ust i twarzy, które przez lata pluły na to wszystko w co głęboko wierzyli i starali się ze wszystkich sił ratować Ci dziś już Nieobecni, wielu z Was. Ciężko mi żyć w takim świecie, chciałbym by chociaż zamilkli i nie kalali swoim obłudnym sykiem Waszej Pamięci. Ale cóż mogę zrobić… modlę się… Ale mogę też odprowadzić Cię Panie Prezydencie z Twą ukochaną małżonką w Waszą ostatnią drogę. Pojadę więc do Krakowa to właśnie zrobić. Stanę u stóp siedziby polskich królów, na Wawelu, i ze łzami w oczach odprowadzę Cię w to najgodniejsze Ciebie miejsce. To dzięki wielu tam pochowanym ludziom dumny jestem z Polski, jestem dumnym Polakiem. To dzięki Tobie, mój Prezydencie, od kilku lat duma ta rosła i potężniała. Być może właśnie tej tragedii trzeba było, by ludzie się obudzili. Chcę w to wierzyć. Wierzę ! Chcieli Cię zniszczyć za życia, a Ty przez okoliczności swej śmierci i nią samą stałeś się NIEŚMIERTELNY.

Jakże porażająco symboliczny jawi się dzisiaj fakt, że jeden Prezydent mojego kraju oddał życie za ratowanie pamięci o naszych pomordowanych Bohaterach, a inny – i to ten, którego stawiano za wzór Europejczyka, Polaka i najgodniejszego reprezentanta Narodu, z którego mieliśmy być dumni i brać przykład – pijany deptał Ich groby. Jeśli dzisiaj, jutro, w niedalekiej przyszłości Ten Naród się nie ocknie i nie zrozumie tego, czego już nam Pan Bóg chyba wyraźniej nie mógł oznajmić, to zginiemy. Odejdziemy w nicość, w mgłę… tę smoleńską, katyńską… I nic już nas nie uratuje.

Dzisiaj w radiu jakaś kobieta powiedziała, że całe Twoje życie, Panie Prezydencie, było drogą do Katynia. Tak, przez lata walczyłeś o Nich i dla nich zginąłeś. Ale to nie pójdzie na marne… od soboty 10 kwietnia 2010 roku nikt już nigdy o Nich nie zapomni. I o Was też. Jak powiedział Jezus: „Wszystko co jest ukryte, musi zostać ujawnione”. I tak się dzieje… dzieje się to teraz, na naszych oczach. Katyń 1940 za sprawą tego z 2010 jest na oczach całego świata. Piękna, wspaniała Polska, moja Ojczyzna, Majestat Rzeczypospolitej w końcu jest na ustach całego świata !

Gdziekolwiek jesteś Panie Prezydencie – WYGRAŁEŚ ! I wierzę głęboko, że patrzysz teraz na nas z góry, w otoczeniu tych wszystkich, o których walczyłeś i za których ofiarę ze swego życia złożyłeś. Że „płaszczem Jego chwały, blaskiem okryci, są tam – z Tobą Panie Prezydencie – wszyscy „polscy bandyci”. Że szczęśliwi, spokojni, dumni… szepczecie ze łzami w oczach: POLONIA RESTITUTA.

Dziękuję Ci mój Prezydencie ! Po stokroć Ci dziękuję !
Cześć Twej Pamięci !
Z głębokim żalem:

Grzegorz Makus
z małej, nadbużańskiej Włodawy,
z tej, jak Ty wyszydzonej, „Polski B”.
Z Kresów… Dumnej Rzeczypospolitej

Warto zobaczyć ten filmik dopóki jeszcze go nie usunęli.

Posted in Patriotyzm | Otagowane: , , | 18 Komentarzy »