Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Posts Tagged ‘Maryja płacze’

Figura Matki Bożej w Chorwacji płacze

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 września 2012


Film stacji RTL z miejsca krwawienia figury

Proszę samym tłumaczyć translatorem żeby nie było że się wymądrzam.

Na Gospinom kipu u Dragotinskom svetištu u blizini Đakova se tijekom jučerašnje mise prvo pojavile suze, nakon čega se pojavila krv. Župni svečenik je tijekom jučerašnjeg dana brisao suze kojem su svedočili brojni vjernici.

Zanimljivo je primjetio jedan mještanin Dragotina da je jučerašnju misu prije događaja popratilo puno više vjernika nego inače, nakon čega se dogodilo čudo. Crkva je posvećena Gospi Dragotinskoj u župi Našašća Svetog Križa iz Trnave, Đakovački dekanat Đakovačke i srijemske biskupije. Komentar župnika Darka Tvrdojevića za sada nismo uspjeli dobiti.

Źródło: http://djakovo-danas.com/Aktualno/gospa-u-dragotinu-u-krvavim-suzama.html

Reklamy

Posted in Cuda | Otagowane: , | 33 Komentarze »

Czy dziecko może nie wzruszyć się widząc łzy swojej matki?

Posted by Dzieckonmp w dniu 14 lutego 2010


Tajemnica krwawych łez Madonny w Civitavecchia

W czwartek 2 lutego 1995 roku, w święto Matki Bożej Gromnicznej, zaczęła łzawić nabyta w Medjugorie gipsowa figura Madonny o wysokości 50 cm, umieszczona w ogrodzie Pantano w Civitavecchia. Figura ta została podarowana rodzinie Gregori parę miesięcy wcześniej przez proboszcza z pobliskiej parafii św. Augustyna, księdza Pabla Martina. Zjawisko to pierwsza zauważyła córka właściciela figury, elektryka Fabia Gregoriego.

Mająca zaledwie pięć lat dziewczynka zobaczyła, bawiąc się w ogrodzie, że białe policzki figurki pokryły się stróżkami czerwieni. Łzawienie występowało i przez następne dni, przy jednym z nich był obecny cały patrol miejskich policjantów. Widzieliśmy kropelki o czerwonym kolorze, które wypływały z oczu Madonny – opowiadali później policjanci – i nie sądzimy, żeśmy ulegli zbiorowej halucynacji.

Początkowo biskup Civitavecchia Girolamo Grillo odnosił się bardzo sceptycznie do zjawiska. Potem jednak, dzień po dniu, jego postawa, jakkolwiek pozostała zawsze roztropna, zmieniła się i stała się coraz bardziej przychylna.

Analizy krwi, która spłynęła z oczu figury, dokonane w Poliklinice Gemelliego i na Uniwersytecie La Sapienza, wykazały faktycznie, że jest to krew ludzka. Jest około 30 świadków – oświadcza biskup. Niektórzy z nich są bardzo wykwalifikowani i znani mi osobiście, którzy nie chcąc ujawniać swego nazwiska, stwierdzają, że było przynajmniej 10 łzawień.

W środę 1 marca biskup Grillo spotkał się z kardynałem Josephem Ratzingerem, prefektem Kongregacji Nauki Wiary i zrelacjonował mu rezultaty analiz, które były zawarte w 7-stronicowym sprawozdaniu. 5 kwietnia 1995 roku biskup Grillo wyznał w wiadomościach emitowanym przez program I Telewizji Włoskiej, że Madonna łzawiła, kiedy trzymał w swoich dłoniach Jej figurę, która przez parę dni była strzeżona w domu biskupim.

Matka Boża chce pomóc biednej ludzkości powrócić do Pana drogą nawrócenia i skruchy, dlatego daje jej oczywiste znaki swego macierzyńskiego bólu i zatroskania. Sprawia, że z niektórych Jej wizerunków płyną krwawe łzy. Czy dziecko może nie wzruszyć się widząc łzy swojej matki? Jakże więc możemy nie wzruszyć się widząc naszą Niebieską Mamę płaczącą krwawymi łzami?

24 maja 1984 roku nasza Pani z Medjugorie powiedziała:

Proszę was, nie pozwólcie, by moje Serce płakało krwawymi łzami z powodu dusz, które zatracają się w grzechu. Dlatego, drogie dzieci, módlcie się, módlcie się, módlcie się!

Drodzy bracia i siostry. Gdy Jezus w opuszczeniu konał na krzyżu mrok ogarnął całą ziemię (por. Mt 27,45; Mk 15,33; Łk 23,44). A pod krzyżem stała Matka (por. J 19,25-27). Płacze, płacze wśród nocy, na policzkach jej łzy, a nikt jej nie pociesza (Lm 1,2) – czytany w Księdze Lamentacji tekst odnosimy do Maryi.

Łzy Maryi! Na Golgocie były łzami współcierpienia z Jezusem i bólu z powodu grzechów świata. Czy Maryja opłakuje dzisiaj znowu rany zadane Mistycznemu Ciału Chrystusa? Czy płacze nad swoimi synami, w których błędne mniemania i winy zgasiły życie łaski i którzy boleśnie obrażają Boży majestat? A może są to łzy oczekiwania na powrót innych Jej synów, którzy niegdyś byli jej wierni, a dzisiaj omamieni fałszywymi wizjami, stoją w szeregach nieprzyjaciół Boga? (Papież Pius XII, Orędzie radiowe z 17 października 1954 roku).

Francuski teolog i przyjaciel papieża Pawła VI Jacques Maritain powiedział, że płacz Maryi jest znakiem, który zbyt wielu z nas zlekceważyło (por. L’Osservatore Romano 1995 nr 2(170), s. 32).

Dlatego, bracia i siostry, pragniemy z miłością przyjąć ten dar, odczytać ten znak i odpowiedzieć na to wezwanie. W jednym ze swych medjugorskich wezwań Maryja powiedziała:

Moje szaty jaśniały blaskiem, a oto są zmoczone łzami. Och, gdybyście wiedzieli, jak bardzo świat jest dzisiaj pogrążony w grzechu! (…) Gdybyście wiedzieli, ilu jest letnich w wierze, ilu nie słucha Jezusa. Ach, gdybyście wiedzieli, jak cierpię, nie grzeszylibyście więcej! Och, jak bardzo potrzebuję waszych modlitw! Módlcie się!

Od 2 sierpnia 1987 roku Matka Boża modli się razem z Mirjaną za niewierzących. I to powtarza się każdego drugiego dnia miesiąca. Celem tej modlitwy jest doświadczenie miłości Bożej. Mirjana, kiedy zwraca się do pielgrzymów mówi w ten sposób:

Gdybyście widzieli łzy w oczach Matki Bożej, kiedy mówi o swoich dzieciach, które nie mają doświadczenia miłości Bożej, od razu, natychmiast byście zaczęli modlić się z Nią.

Ojciec Slavko Barbarić podkreśla, że:

Niewierzącymi w tej modlitwie nie są ci, którzy nie wiedzą o istnieniu Boga, ale ci, którzy wiedzą, że Bóg istnieje, znają Jego słowo, ale nie mają siły, aby żyć wedle tego słowa, gdyż brakuje im doświadczenia Bożej miłości. Dlatego też intencja modlitwy za niewierzących jest to prawdziwie intencja o doświadczenie Bożej miłości. Gdyż wszyscy dobrze wiemy, że jeżeli człowiek coś kocha, wtedy on znajdzie siłę i będzie robił to, co chce ta osoba, którą on kocha.
Maryja nie osądza nas, że nie ma w nas wystarczająco miłości. Ale modli się z jedną z wizjonerek i wzywa nas wszystkich, abyśmy się również modlili. Byśmy się modlili o doświadczenie Bożej miłości. Gdyż miłość jest ostatnim warunkiem pokoju. I tego ponownie powinniśmy się wszyscy nauczyć. To jest to, czego powinni się nauczyć wszyscy: politycy, dyplomaci i żołnierze.
W czasie wojny w naszej ojczyźnie, w Chorwacji, obserwowaliśmy tych, którzy zbierali się poszukując rozwiązań pokojowych. Wielokrotnie byliśmy rozczarowani, gdyż widzieliśmy, że nie znajdują żadnego rozwiązania pokojowego. Dlatego, że brakowało miłości. Przypominam sobie jednego człowieka, który powiedział: – Należałoby zebrać tylko dwie matki, które mają swoich synów na froncie, po przeciwnych stronach, one na pewno znalazłyby zaraz rozwiązanie. Dzisiaj mamy wystarczającą ilość wiedzy, wystarczającą siłę. Mamy wystarczającą ilość wszelakich komisji, mamy wszystko, mamy teraz również demokrację i wolność. Maryja modli się o to żebyśmy w naszym sercu mieli doświadczenie Bożej miłości. Gdyż bez doświadczenia Bożej miłości nie będziemy zdolni, aby żyć pokojem. Sami widzicie i wiecie, jak wiele przemocy panuje na świecie, nawet jeżeli nie ma wojny, i tak przemoc panuje. Przemoc się szerzy. I nie zatrzymuje się jedynie na życiu już istniejącym, ale przesuwa się nawet na życie nienarodzone. Bez miłości przemocy nie można opanować. Bez miłości pokój nie może wrócić do serca.
Dlatego Bracia i Siostry, tak ważne jest pojąć, że potrzeba nam miłości, aby pokój mógł powrócić (…). Maryja prosi nas, abyśmy się modlili o doświadczenie miłości, które da nam siłę, abyśmy wybaczali (…) I to jest jedyna droga do pokoju (…). Prośmy dziś Boga, abyśmy wierzyli w Jego miłość. Gdyż On kocha nas takimi, jakimi jesteśmy, byśmy byli lepsi. Byśmy i my zdecydowali się kochać ludzi takimi, jakimi oni są, byśmy im pomogli, aby byli lepsi. A nasz egoizm często nas oszukuje. Chcemy, aby ludzie najpierw byli dobrzy, a potem my będziemy ich kochać. A to jest egoizm. Prośmy, żeby Bóg wyzwolił nas od tego, żebyśmy całym sercem mogli życzyć drugiej osobie dobra, tak samo jak i Jezus życzy nam dobra w trakcie Mszy świętej. Gdyż On oddaje za nas swoje życie.

Najświętsza Maryja Panna powiedziała do Mirjany:

Mój aniele, módl się za niewierzących. Te istoty będą sobie rwać włosy z głowy, brat będzie błagał brata, będzie przeklinał swe minione życie, przeżyte bez Boga. Teraz jest czas nawrócenia, wzywam was (…). Módlcie się za nich!

Tym, którzy mówią: nie wierzę w Boga, jakże ciężko będzie, kiedy podejdą do tronu Boga i usłyszą głos: idźcie do piekła (por. Mt 25,41).


Piekło oznacza wieczne potępienie tych, którzy umierają dobrowolnie w stanie grzechu śmiertelnego. (…) Bóg, który «chce wszystkich doprowadzić do nawrócenia» (2 P 3,9), stworzywszy jednakże człowieka jako istotę wolną i odpowiedzialną, respektuje jego wybory. Dlatego to sam człowiek, w pełnej wolności, wyłącza się dobrowolnie ze wspólnoty z Bogiem, jeśli aż do momentu własnej śmierci trwa w grzechu śmiertelnym, odrzucając miłosierną miłość Boga (por. Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego, 212-213).

Oto dlaczego płaczę, oko me łzy wylewa (Lm 1,16) – mówi do nas Maryja słowami Księgi Lamentacji.

Po raz kolejny błagam was, módlcie się, aby swoimi modlitwami pomóc niewierzącym, tym, którzy nie mają łaski poznania Boga w swym sercu żywą wiarą.

Są moimi dziećmi. Cierpię z ich powodu. Nie wiedzą, co ich czeka. Musicie więcej się za nich modlić.

Przede wszystkim pragnę, abyście ofiarowali modlitwy za moje dzieci, które nie znają mojej miłości ani miłości mojego Syna. Pomóżcie poznać im tę miłość. Pomóżcie Mi jako Matce każdego z was.

Bardzo mało Mi pomagacie. Macie mało miłosierdzia i miłości dla swoich bliskich; a Bóg dal wam miłość, pokazał wam, jak powinniście przebaczać innym i kochać ich.

Nie narzucajcie niewierzącym swojej wiary. Pokazujcie im wiarę swoim przykładem i módlcie się za nich.

Módlcie się szczególnie za tych, którzy nie poznali miłości Bożej i nie szukają Boga. Bądźcie moimi wyciągniętymi rękami i własnym przykładem przybliżcie się do mego Serca i Serca mego Syna.

Bracia i Siostry! Maryja pragnie byśmy stali się narzędziami Jej macierzyńskiego miłosierdzia, byśmy kochali wszystkich uderzeniami Jej Niepokalanego Serca.
Podczas jednego z objawień widząca Marija Pavlović zapytała Matkę Bożą: – Maryjo, czy masz coś konkretnie dla mnie do przekazania? Usłyszała wtedy odpowiedź: – Daję ci swoją miłość, abyś nią obdzielała innych!

O. Slavko Barbarić wspomina:

Pewnego razu zapytałem tę samą widzącą, które z orędzi uważa za najbardziej trudne, a zarazem najpiękniejsze. Po krótkim namyśle przytoczyła swoje pytanie i odpowiedź, jaką wtedy otrzymała od Matki Bożej.
Drążyłem dalej, pragnąc dowiedzieć się, dlaczego właśnie to przesłanie uważa za najtrudniejsze i najpiękniejsze. Widząca odpowiedziała: «Doświadczenie piękna miłości Matki Bożej i zyskanie pewności, że ta miłość jest tobie podarowana, jest czymś najpiękniejszym w życiu. Lecz kiedy ja sama próbuję kochać innych i dać tę miłość innym, wtedy czuję jak bardzo jest to trudne. W świetle wszechogarniającej matczynej miłości często odczuwam zawstydzenie z powodu mojej, tak bardzo niedostatecznej, miłości».
– Co więc możemy uczynić? – zapytałem. – «Ja codziennie modlę się o coraz większe otwarcie się na miłość Matki Bożej, abym mogła przekazywać ją innym, aby i oni mogli tę miłość odczuć i dalej ją przekazywać. My nie potrafimy kochać się wzajemnie, a to jest znak, że jesteśmy bardzo oddaleni od miłości Bożej. Im bliżej będziemy Bożej miłości, tym łatwiejsze stanie się nasze życie, a sami staniemy się świadectwem dla innych». Wierzę, że dla nas wszystkich nie ma innej, lepszej drogi niż codzienna modlitwa o dar miłości, abyśmy mogli przeżyć to, co najpiękniejsze i abyśmy mogli zrealizować to, co w życiu najtrudniejsze
(por. O. Slavko Barbarić, Szkoła miłości. Wydawnictwo m, Kraków 2002, s.16).

Najmilsi bracia i siostry, spójrzmy w miłosierne oczy Maryi Bolesnej.

Łzy Matki, łzy cierpienia i serdecznego współczucia, niech staną się balsamem dla zranionych serc i zbolałych dusz, niech pobudzają do skruchy, braterskiej miłości i przebaczenia (Jan Paweł II).

Pewne wydarzenie związane z objawieniami Królowej Pokoju w Medjugorie pomoże nam zrozumieć, w jaki jeszcze sposób możemy pocieszyć naszą bolejącą Matkę.

Otóż w 1984 roku, gdy zbliżało się wielkie święto Maryjne, Matka Boża poprosiła o trzydniowe przygotowanie do tego święta. Z myślą o tym dniu wcześniej powiedziała: – Tego dnia księża, którzy spowiadają, doświadczą wielkiej radości. Przez trzy dni poprzedzające tę uroczystość nieustannie trwał post i modlitwa. Wszyscy modlili się ściskając w dłoniach różańce. Siedemdziesięciu księży bez przerwy spowiadało; wielka rzesza ludzi się nawróciła. Tego dnia Matka Boża powiedziała: – Nigdy przez całe życie tak nie płakałam z bólu, jak dzisiejszego wieczoru płaczę z radości. Dziękuję! Widzący powiedzieli, że przez trzy dni nieustannego postu i modlitwy Matka Boża była bardzo radosna i powtórzyła: – Jestem bardzo szczęśliwa; czyńcie tak dalej. Nadal módlcie się i pośćcie. Obecni tam kapłani powiedzieli później, że nigdy dotąd w życiu nie odczuwali w swych sercach takiej radości. Dzień później Maryja powiedziała: – Czyńcie tak dalej i uszczęśliwiajcie Mnie każdego dnia.

Drodzy Czciciele Serca Maryi! Powróćmy jeszcze na zakończenie do słów papieża Jana Pawła II wypowiedzianych w Sanktuarium Matki Bożej Płaczącej w Syrakuzach:

Niech tutaj, do tej świątyni otwartej dla wszystkich, przychodzą ci, którym ciąży świadomość grzechu, i niech zaznają bogactwa Bożego miłosierdzia i przebaczenia! Niech ich tutaj przyprowadzą łzy Matki (…). O Matko Boża Płacząca, wejrzyj z macierzyńską dobrocią na cierpienia świata! Osusz łzy cierpiących, zapomnianych, zrozpaczonych, ofiar wszelkiego rodzaju przemocy.
Wyjednaj wszystkim łzy skruchy i nowego życia, które otwierają serca na odradzający dar Bożej miłości. Uproś łzy radości tym, którzy zaznali głębokiej dobroci Twego Serca.

Amen.

o. Piotr Męczyński O. Carm

Dokument opowiadający o tym zdarzeniu.

Historia zdarzenia

Wiosną tego roku (1997) minęły już dwa lata od czasu, kiedy mała, gipsowa figurka Matki Bożej o wysokości 42 cm., wielokrotnie płakała krwawymi łzami, czego świadkami było kilkaset osób. To niezwykłe wydarzenie, które widział również miejscowy biskup, miało miejsce na przedmieściach rzymskiego portu Civitavecchia. Komisja teologiczna, która na początku tego roku zakończyła szczegółowe badania, przekazała wyniki swoich prac pasterzowi diecezji Civitavecchia – Tarquinia biskupowi Girolamo Grillo, który na Wielkanoc 1997 r. oficjalnie ogłosił, że uznaje nadprzyrodzony charakter zjawiska krwawych łez figurki Matki Bożej. Ta nieduża gipsowa figurka, ważąca około 2 kg, została kupiona we wrześniu 1994 r. w Medugorje przez don Pablo Martina San-guaio, proboszcza parafii św. Augustyna w Pantano, znajdującej się na peryferiach Civitavecchia. Trzeba przypomnieć, że Medugorje – leżące na terenie Bośni – Hercegowiny – od momentu pierwszego ukazania się tam Matki Bożej w 1981 r. stało się jednym z największych sanktuariów Maryjnych na całym świecie. Będąc z pielgrzymką, Don Pablo tam właśnie kupił figurkę Madonny. Wybrał ją spośród innych identycznych statuetek, które były na półce w sklepie z dewocjonaliami. Po powrocie do domu, ofiarował ją rodzinie państwa Fabio i Anny Marii Gregorii. 32 letni Fabio rok wcześniej przez 2 miesiące uczęszczał na niedzielne katechezy świadków Jechowy.

Po zerwaniu wszelkich kontaktów z tą niebezpieczną sektą, bardzo pragnąf w swoim ogródku umieścić figurkę Matki Bożej, aby zaznaczyć swoją przynależność do Kościoła Katolickiego. Kiedy otrzymał figurkę od proboszcza, zbudował przed domem małą kamienną niszę i umieścił ją tam jesienią 1994 r. Niezwykły fakt krwawych łez po raz pierwszy zauważyła córka państwa Gregorii, 5-letnia Jessika. Miało to miejsce 2 lutego 1995 r. około godz. 16:25. Fabio wybierał się z dziećmi na Mszę św. do kościoła, gdzie już wcześniej poszła jego żona. Podczas gdy umieszczał na tylnym siedzeniu swego samochodu dwuletniego synka Davida, usłyszał głos Jessiki: „Tato, Madonna płacze”. Nie zwracając uwagi na wołanie córki, zganił ją słowami: „Nie marudź, jesteśmy już spóźnieni, chodź szybko”. Jessika jednak nie ruszyła się z miejsca i wołała: „Tatusiu, chodź zobacz, Madonna płacze krwią”. Kiedy Fabio usłyszał słowo „krew” zaniepokoił się, myśląc, że córeczka skaleczyła się. Natychmiast podbiegł do niej, która stała jak zahipnotyzowana powtarzając: „Madonna płacze”. Dopiero wtedy Fabio zobaczył, że gipsowa twarz figurki pokryta była smugami czerwonego płynu, który wypływał z oczu. W pierwszym momencie pomyślał, że to może być złudzenie. Odruchowo wyciągnął rękę dotykając palcem czerwonej cieczy na policzku figurki. W ten sposób zostawił ślad widoczny na później zrobionych zdjęciach. Od tego momentu, Fabio przekonał się, że rzeczywiście z oczu Madonny spływały krwawe łzy. Nie zastanawiając się długo, razem z dziećmi pojechał do kościoła, gdzie już zaczęła się Msza św. Głęboko wstrząśnięty tym co zobaczył, powiedział o wszystkim żonie, a po Mszy św. księdzu proboszczowi. Następnie wszyscy poszli zobaczyć figurkę. Dołączył do nich pułkownik strzelców górskich Enea Rubolotta, a także krewni Fabia. Wszyscy oni byli świadkami kolejnego łzawienia figurki. „Położyłem się – opowiadał pułkownik – aby dokładnie zobaczyć, skąd wypływa krew i okazało się że z obojga oczu, ale najdrobniejsza cząsteczka nie wydostała się na powieki ani nie wypłynęła bokiem”. Tego wieczoru długo wszyscy trwali na modlitwie przy płaczącej figurce Madonny. Za radą proboszcza postanowili utrzymać wszystko w tajemnicy. Zrobili kilka zdjęć. Jednak 3 lutego po południu podczas Mszy św. don Pablo ogłasza ludziom, że w ich wspólnocie parafialnej ma miejsce niezwykłe zjawisko: „Madonna płacze krwawymi łzami. Nie pozostawiajmy w próżni tego przesłania”. Po Mszy św. proboszcz udaje się do państwa Gregorii, gdzie jest kilkoro osób. Około godz. 18:00 wszyscy są świadkami, że Madonna znowu płacze. Każdy wyraźnie widział krwawe łzy wypływające z oczu figurki. W sobotę 4 lutego wiadomość rozeszła się po okolicy. Przed domem rodziny Gregorii zbierał się coraz większy tłum. Ludzie na własne oczy chcieli zobaczyć figurkę płaczącą krwawymi łzami. Tego dnia łzawienie powtarzało się wielokrotnie. Świadkami było wielu ludzi w tym komendant straży miejskiej razem z trzema policjantami. Komendant powiedział później: „Kiedy podszedłem, udało mi się dostrzec dwie łzy, dwie czerwone krople, które właśnie w tej chwili uformowały się w jej oczach”. Świadkami są również dziennikarze oraz fotograf z rzymskiego dziennika „II Messaggero”. Już w sobotę 4 lutego zrobiono pierwszą analizę cieczy wypływającej z oczu Madonny. Okazało się, że jest to prawdziwa ludzka krew. Przez całą niedzielę 5 lutego tysiące osób przewinęło się przez miejsce tego niezwykłego wydarzenia. Ci co byli najbliżej mogli na własne oczy zobaczyć krwawe łzy Madonny. Wśród nich byli funkcjonariusze policji penitencjarnej, którzy obserwowali zjawisko łzawienia o godz. 20:00 i zapisali to w służbowym notatniku. Wszyscy bezpośredni świadkowie widzieli powstawanie krwawych łez w oczach figurki i spływanie ich po policzkach. Wyklucza to absolutnie hipotezę halucynacji. Wiadomość o tym niezwykłym zdarzeniu dociera do biskupa Grillo, który przyjął ją z wielkim sceptycyzmem i nawet skrzyczał proboszcza, sprzeciwiając się pozostawieniu figurki w kościele, równocześnie nakazując duchownym i wszystkim wiernym, aby nie gromadzili się na modlitwie przed płaczącą figurką. Jednak w ciągu następnych kilku dni sceptycyzm biskupa zaczyna słabnąć, zwłaszcza kiedy dostarczono mu wyniki labolatoryjnych badań czerwonego płynu, oraz opinię o rodzinie Gregorii. 10 lutego sam bp. Grillo, w asyście prof. Marco di Gennaro, zawozi statuetkę do Polikliniki Gemelli aby zostały przeprowadzone badania radiologiczne i pobrane próbki krwi. Badania te wykazały, że figurka jest ciałem jednolitym wypełnionym w środku i nie ma żadnych podejrzanych otworów, czy jakiś mechanizmów umożliwiających oszustwo. Również czerwona ciecz jest prawdziwą ludzką krwią ze wszystkimi jej właściwościami. Wyniki analizy krwi Madonny wykonali: prof. Angelo Fiori i prof, Giancarlo Umani Ronchi. Biskup jednak w dalszym ciągu zachowuje pewien dystans i umiarkowany sceptycyzm. Figurka znajduje się w jego rezydencji. Nastawienie biskupa zmienia się radykalnie 15 marca. Zaraz po skończonej Mszy św. o godz. 8:15 zaczął modlić się o właściwe rozeznanie. Razem z towarzyszącymi mu pięcioma osobami, zaczął odmawiać „Salve Regina”, trzymając figurkę w rękach. Właśnie wtedy na oczach wszystkich zaczęła płakać krwawymi łzami. Widzieli to również eksperci, którzy natychmiast pobrali próbkę krwi . Obraz płaczącej w jego rękach statuetki był dla biskupa prawdziwym szokiem. Później powiedział: „Ja sam, jak wiecie, na początku byłem sceptykiem, nie wierzyłem; później powoli sama Madonna znalazła swoją drogę do mnie, i nadal ją odnajduje, w niewiarygodny sposób przezwyciężając wszystkie przeszkody”.

Biskup ogłosił, że w Wielki Piątek o godz. 15:00, figurka wróci do kościoła parafialnego św. Augustyna w uroczystej procesji.

Wtedy na scenę wydarzeń zdecydowanie wkracza prokuratura. 6 kwietnia o godz. 17:00, do domu biskupa zgłasza się prokurator Antonio Larosa razem z technikami, którzy mają przeprowadzić kolejne badania radiograficzne. Wynik jest niezmienny: w statuetce nie ma śladów przeróbek i podejrzanych otworów. Na koniec jednak, prokurator przekazuje biskupowi nakaz „aresztowania” statuetki. Ogłoszenie o procesji w Wielki Piątek nie spodobało się prokuraturze, i dlatego wydali decyzję o zajęciu „narzędzia zbrodni” i zapieczętowania szafy, w której zamknięto płaczącą figurkę. Biskup zdecydowanie zaprotestował przeciwko złamaniu konstytucyjnej wolności wyznania i nieuszanowaniu niezależności Kościoła. Aby uspokoić opinię publiczną, naczelny prokurator tłumaczył się, że nie jest pod wpływem masonerii, ale przez swoją decyzję chciał uniknąć matactw. „Miałbym ryzykować – mówił – żeby trzydzieści tysięcy opętanych podążyło w ślad za kawałkiem gipsu?” W ten sposób prokuratura wyjaśniła, że jedynym powodem zatrzymania „kawałka gipsu” był zamiar udaremnienia procesji.

Protesty i zniecierpliwienie wiernych sprawiły, że władze uwolniły figurkę, która została uroczyście przeniesiona do kościoła św. Augustyna 17 czerwca 1995 r. i umieszczona w kamiennej niszy bocznego ołtarza. Biskup powiedział w czasie modlitewnego czuwania przejmujące słowa: „Dziękuję Ci, Maryjo, za to, że właśnie mnie, może dlatego, że nie dowierzałem, dałaś ten sam znak, co pierwszemu biskupowi Meksyku 12 grudnia 1531 r., który nie dowierzając świadectwu biednego Indianina, powiedział: Jeżeli Madonna przemawia do ciebie naprawdę, to powiedz Jej, żeby dała mi znak, a Ty, pod różami schowanymi w płaszczu Indianina, pozostawiłaś ten fantastyczny obraz, który do dziś jest czczony jako Madonna z Gwadelupy. Dzięki, o Maryjo, i przebacz mi – proszę Cię wobec wszystkich – że kiedyś nie uwierzyłem.”

Biskup, w jednym z wywiadów, mówił o braku obiektywizmu ze strony mass-mediów. Mówił: „moje wypowiedzi były często skracane, zdania wyjęte z kontekstu. Zdarzyło się nawet, że za pomocą skomplikowanej aparatury zarejestrowano jakąś poufną rozmowę, wkładając mi w usta rzeczy, których nigdy nie mówiłem. Tak, te i inne rzeczy sprawiły niemało bólu”.

Różnorakie próby zdyskredytowania i ośmieszenia płaczącej figurki nie powiodły się w obliczu niezaprzeczalnych faktów i wyników naukowych badań. Płacząca Madonna stała się czytelnym znakiem wzywającym do nawrócenia, do powrotu do Chrystusa. Mały kościół św. Augustyna stał się centrum pielgrzymkowym, do którego przyjeżdżają wierni ze wszystkich stron świata. Obliczono, że średnio pojawia się tam około 10 tysięcy osób tygodniowo, którzy spowiadają się, uczestniczą w Eucharystii, adorują Najświętszy Sakrament. Odnotowuje się liczne cudowne uzdrowienia, a przede wszystkim nawrócenia, powroty do Kościoła Katolickiego ze strony licznych świadków Jehowy, różnych sekt oraz przedstawicieli innych wyznań.

Łzy Matki Bożej są czytelnym znakiem, poprzez który powinniśmy sobie uświadomić, że w świecie dzieją się rzeczy, których dłużej nie wolno akceptować, że zła nie wolno nazywać dobrem, a dobra – złem, ponieważ taka postawa prowadzi do samozniszczenia. Jest wielka zbieżność orędzi Matki Bożej z Rue du Bać, La Salette, Lourdes, Fatimy oraz tego, co słyszymy w orędziach z Medugorje. Kochający Bóg pragnie obudzić uśpione sumienia wielu chrześcijan, aby zrozumieli, że do szczęścia potrzebny jest im tylko On.

Matka Boża ostrzega, że nieliczenie się z Bogiem i Jego porządkiem moralnym, doprowadzi poszczególnych ludzi i całą ludzkość do katastrofy o nieobliczalnych następstwach. W jednym z orędzi z Medugorje czytamy: „Świat żyje w grzechu. Jeśli będzie tak dalej postępował, skończy tragicznie. Znajdziecie szczęście i pokój tylko wtedy, gdy nawrócicie się do Boga. Tylko w Bogu jest prawdziwa radość. Tylko Bóg może dać prawdziwy pokój”.

Madonna płacze, aby poprzez swoje krwawe łzy uświadomić ludziom, że odrzucając Boga, znajdują się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Przyjmijmy ten znak krwawych łez jako dramatyczne wezwanie naszej Niebieskiej Matki do modlitwy – do powrotu do Boga.

br. Mieczysław Chmiel TChr

„Milujcie się” 9-10/1997

Posted in Cuda, Medziugorje, Objawienia | Otagowane: , , | 2 Komentarze »