Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
    7,5 lat pozostało.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Posts Tagged ‘Opowiadanie’

Pytanie na Sądzie

Posted by Dzieckonmp w dniu 4 listopada 2015

W tym listopadowym Czasie, dobrze wybrzmiewa legenda o pobożnym Jakubie, który zdziwił się pytaniem postawionym na Sądzie Bożym. Umierając nie bał się spotkania z Bogiem. Był pobożny, bywało że chodził na Mszę św. nawet w dni powszednie, nie pił nałogowo, nie palił papierosów, Kościół wspierał ofiarami, pod koniec życia był nawet członkiem Żywego Różańca, nosił święty medalik,a przed figurą robił znak krzyża. Nie wstydził się swej wiary, nie kradł, nie cudzołożył, nie kłamał. Miał dobrą opinię u ludzi, był lubiany i szanowany.
Litania cnót i zasług Jakubowych była chyba wystarczająco długa, by być pewnym, że Bóg musi być z niego zadowolony. O cokolwiek Pan go zapyta myślał sobie Jakub – będzie w stanie ukazać się w niezłym świetle. Może nie jest święty, ale przecież całe życie starał się żyć według Bożych przykazań. Czytał nawet religijne książki! I niejedną nowennę odprawił. Jedna z nich była nawet „wielka”!
Kiedy w końcu umarł, został postawiony przed tronem Bożej Sprawiedliwości. Stanął przed Boskim Sędzią ze spokojem.
Czekał na pytania. Tak, nawet jeśli Bóg zapyta go o jakiś słaby punkt, na przykład czy nie pożądał żony bliźniego swego, to zawsze będzie mógł uratować się odpowiedzią: „Ale zawsze się z tego spowiadałem”.
Bóg spojrzał na Jakuba i spokojnie powiedział: „Nie będę cię długo wypytywał.
Zadam ci tylko jedno pytanie. Jak zresztą wszystkim, którzy stanęli tu przed tobą, i przyjdą na to miejsce Sądu po tobie”. Serce Jakuba zaczęło szybciej bić. Oto chwila, która zadecyduje o jego wieczności! I usłyszał słowo Boże, które nawet nie było pytaniem. Było prośbą. Prośbą zatroskanego Ojca. Bóg powiedział:
„Pokaż mi, Jakubie, tych których przyprowadziłeś do Nieba”.
I Jakub oniemiał: „A więc chrześcijaństwo jest czymś innym, niż myślałem”
– pomyślał przerażony. A Matka Najświętsza zaczęła szeptać mu do ucha: „Pomyśl spokojnie, czy nie ofiarowałeś kiedyś swej modlitwy, cierpienia albo pokonania pokusy za kogoś drugiego? Czy nie pomyślałeś nigdy o tym, by pomóc komuś dostać się do Nieba?”. Jakub stał przed tronem Boga i myślał. Miał na to całą wieczność. A Bóg czekał cierpliwie.
Źródlo: Echo Medjugorje

Posted in Opowiadania | Otagowane: , | 82 Komentarze »

Trzy drzewka

Posted by Dzieckonmp w dniu 3 czerwca 2012

 

Pewnego razu, na wzgórzu, rosły sobie trzy drzewa. Rozmawiały one o swoich marzeniach i nadziejach, kiedy pierwsze z nich powiedziało: "Mam nadzieje, że pewnego dnia będę skrzynią, w której trzymane będą klejnoty. Będę wypełnione złotem, srebrem i cennymi klejnotami. Będę mogło być ozdobione rozmaitymi rzeźbami i każdy będzie mógł zobaczyć moje piękno."

Wtedy drugie drzewo powiedziało: „Może pewnego dnia stanę się potężnym statkiem. Uniosę na swym pokładzie króla i królową i popłyniemy poprzez szerokie wody aż na krańce wiata. I każdy będzie czuł się bezpiecznie, z powodu solidności kadłuba, który ze mnie będzie zbudowany.”

W końcu trzecie drzewo powiedziało: „Chce rosnąć, aby być najwyższe i najbardziej proste w całym lesie. Ludzie zobaczą mnie na szczycie wzgórza i będą spoglądać na moje gałęzie, i my leć o niebie i o Bogu i o tym, jak blisko Jego jestem. Ja będę największym drzewem wszechczasów i ludzie zawsze będą o mnie pamiętać.”

Po kilku latach modlitwy o to, aby ich marzenia się spełniły, grupa drwali natknęła się na nie. Kiedy jeden drwal zbliżył się do pierwszego drzewa odrzekł: „To tutaj wygląda na mocne, silne drzewo, wydaje mi się, że będę mógł sprzedać je stolarzowi” i zaczął je ścinać. Drzewo było szczęśliwe, ponieważ wiedziało, ze stolarz zrobi z niego piękną skrzynie.

Przy drugim, drwal powiedział: „To drzewo również wygląda na mocne, powinienem je sprzedać do stoczni” i drugie drzewo również było szczęśliwe, bo wiedziało, że jest to dla niego możliwość stania się potężnym statkiem.

Kiedy drwal podszedł do trzeciego drzewa, drzewo było przerażone, gdyż wiedziało, ze jeżeli zostanie ścięte, jego marzenia się nie spełnią. Jeden z drwali postanowił sobie je zabrać.

Wkrótce po przybyciu do stolarza, z pierwszego drzewa zostały zrobione karmniki, koryta i żłoby dla zwierząt. Zostało więc postawione w stodole i wypełnione sianem. To wcale nie było to, o co drzewo się modliło. Drugie drzewo zostało cięte i zrobiono z niego małą łódkę rybacka. Skończyły się jego sny o staniu się potężnym statkiem i braniu na swój pokład koronowanych głów. Trzecie z nich zostało pocięte na wielkie belki i pozostawione w ciemności.

Lata mijały, i drzewa zapomniały już o swoich marzeniach. Pewnego dnia mężczyzna i kobieta weszli do szopki. Kobieta urodziła i położyła niemowlę na sianie, wypełniającym żłobek zrobiony z pierwszego drzewa. Drzewo mogło odczuć powagę tego wydarzenia i wiedziało, że nosi największy skarb wszechczasów.

Minęło nieco lat. Grupa ludzi wybrała się na połów w łódce zrobionej z drugiego drzewa. Jeden z nich był bardzo zmęczony i ułożył się do snu. Kiedy wypłynęli na szerokie wody, zerwała się burza i drzewo pomyślało, że nie będzie wystarczająco silne, aby zapewnić ludziom bezpieczeństwo. Mężczyźni obudzili śpiącego, a on wstał i powiedział „Pokój!”, a wtedy burza ustała. Wtedy już drzewo wiedziało, że ma na swoim pokładzie Króla królów.

W końcu przyszedł kto i zabrał trzecie drzewo. Było niesione ulicami, tłum zaś kpił z człowieka, który je niósł. Kiedy się zatrzymali, człowiek ten został przybity gwoździami do drzewa i podniesiony, aby umierać na szczycie wzgórza. Kiedy nadeszła niedziela, drzewo zrozumiało, że było wystarczająco silne, aby stać na szczycie wzgórza i być tak blisko Boga jak tylko możliwe, ponieważ to na nim został ukrzyżowany Jezus.

Morał tej historii jest taki, że kiedy wydaje ci się, że wszystko idzie nie po twojej myśli, zawsze wiedz, ze Bóg ma dla ciebie pewien plan. Jeśli Mu zaufasz, obdarzy cię hojnie. Każde z drzew otrzymało to, o co prosiło, ale nie w sposób, w jaki to sobie wyobrażało. My nigdy nie wiemy, jakie są plany Boga wobec nas. Wiemy tylko, że Jego drogi, nie są naszymi drogami, ale Jego drogi są zawsze najlepsze.

Autor nieznany

Źródło: adonai.pl

Posted in Opowiadania | Otagowane: , | 12 Komentarzy »

Czwarty król

Posted by Dzieckonmp w dniu 6 stycznia 2012

Istnieje pewna stara rosyjska legenda opowiadająca o czwartym królu, który wyruszył w drogę razem z trzema innymi. Eduard Schaper zainteresował się tą legendą i po mistrzowsku ją ukształtował. Ów czwarty król zabrał ze sobą jako prezent dla królewskiego Dzieciątka trzy błyszczące, szlachetne kamienie. Był najmłodszym spośród czterech, żadnemu zaś z nich nie płonęła w sercu tak głęboka tęsknota, jak właśnie jemu.

Podczas drogi usłyszał nagle szlochanie dziecka. W kurzu zobaczył „leżącego chłopczyka, bezbronnego, nagiego i krwawiącego z pięciu ran. Tak niezwykłe było to dziecko, tak delikatne i bezbronne, że serce młodego króla napełniło się litością”. Podniósł je i zawrócił do wioski, którą właśnie zostawili za sobą. Tam nikt nie znał dziecka. Poszukał opiekunki i przekazał jej jeden ze szlachetnych kamieni, by w ten sposób zabezpieczyć życie dziecka. Udał się następnie w dalszą wędrówkę. Gwiazda wskazywała mu drogę. Bezbronne dziecko uczyniło go niezmiernie wrażliwym na nędzę świata. Przechodził przez miasto, w którym naprzeciw niego wyszedł orszak pogrzebowy. Umarł ojciec rodziny. Matka i dzieci miały być sprzedane do niewoli. Król przekazał im drugi drogocenny kamień.Gdy tak wędrował, nie widział już gwiazdy. Dręczył się wątpliwościami, czy też nie stał się niewierny wobec swojego powołania. Jednak wtedy raz jeszcze zajaśniała na niebie gwiazda. Wędrował za nią poprzez obcą krainę, w której szalała wojna. W pewnej wiosce żołnierze zgromadzili razem wszystkich mężczyzn by ich zabić. Wtedy król wykupił ich trzecim szlachetnym kamieniem. Ale teraz nie dostrzegł już więcej gwiazdy. Ogołocony ze wszystkiego kroczył przez krainę i pomagał ubogim ludziom. Przybył do pewnego portu w chwili, gdy ojciec rodziny jako wioślarz na jednej z galer miał odpokutować za swoją winę. Król zaofiarował samego siebie i pracował przez wiele lat jako wioślarz na galerze. Wtedy w jego sercu ponownie wzeszła gwiazda. „Wkrótce przeniknęło go wewnętrzne światło i ogarnęła go spokojna pewność, że mimo wszystko jest na właściwej drodze”. Niewolnicy i panowie odczuwali to niezwykłe światło owego człowieka. Został wypuszczony na wolność. We śnie znowu zobaczył gwiazdę i usłyszał głos: „Pospiesz się! Pospiesz!” Wstał w środku nocy. Wówczas zajaśniała gwiazda i doprowadziła go do bram wielkiego miasta. Z tłumem ludzi został zapędzony na wzgórze, na którym stały trzy krzyże. Ponad środkowym krzyżem jaśniała gwiazda. „Wtedy spotkało go spojrzenie Człowieka, który wisiał na tym krzyżu. Człowiek ten musiał odczuwać wszystkie cierpienia, wszystkie utrapienia świata, tak niezwykłe było jego spojrzenie. Ale też litość i bezgraniczną miłość. Jego ręce, przybite do krzyża gwoździami, były boleśnie wykrzywione. Z tych udręczonych rąk rozchodziły się promienie. Jak błysk przemknęła myśl: tutaj jest cel, do którego pielgrzymowałem przez całe życie. Ten Człowiek jest Królem ludzi i Zbawieniem świata, na którym oparłem swój ą tęsknotę, którego spotkałem we wszystkich utrudzonych i obciążonych”. Król opadł pod krzyżem na kolana. W jego otwarte ręce spadły wtenczas trzy krople krwi. Były bardziej lśniące niż szlachetne kamienie. Gdy Jezus umarł z okrzykiem na ustach, umarł też król. „Jego twarz jeszcze w śmierci była zwrócona w kierunku Pana i błyszczała jak promieniejąca gwiazda”
autor nieznany
Ze strony laudate.pl

Posted in Opowiadania | Otagowane: , , | 143 Komentarze »

Król dał się oszukać!

Posted by Dzieckonmp w dniu 4 grudnia 2011

 Metafora, która jest dziś warta zastanowienia

Był raz król, który miał cztery żony.

Swoją czwartą żonę kochał bardziej niż inne. Dawał jej piękne prezenty i otaczał ją wielką troskliwością. Obsypywał ją tym, co miał najlepsze.

Tak samo kochał swą trzecią żonę i z dumą ją pokazywał sąsiednim królom. Ale obawiał się, czy pewnego dnia nie odjedzie z innym królem.

Kochał także druga żonę. Ona była jego zaufaną: za każdym razem, gdy miał problem, mówił jej o nim.

Pierwsza żona króla była jego najwierniejszą towarzyszką, to z nią zbudował swe królestwo.

Pewnego dnia król zapadł na ciężką chorobę. W obliczu śmierci zaczął się zastanawiać: „Mam cztery żony, lecz gdy umrę, będę sam.” Zawołał więc swą czwartą żonę i powiedział do niej:

– Kochałem cię bardziej niż inne. Dawałem ci to, co mam najlepszego. Teraz umieram: czy zechciałabyś pójść ze mną i być mą towarzyszką na zawsze?

– Oszalałeś! – odpowiedziała, a potem się oddaliła bez słowa.

Jej odpowiedź, jak ostry nóż, boleśnie wniknęła w serce króla.

Następnie król powiedział do trzeciej zony:

– Kochałem cię przez całe życie. Teraz umieram: czy jesteś gotowa iść ze mną?

– Nie – powiedziała ona, życie jest zbyt piękne. Gdy ty umrzesz, ja ponownie wyjdę za mąż!

Ta odpowiedź zdziwiła króla i bardzo zasmuciła.

Powiedział więc do drugiej żony:

– Zawsze przychodziłem do ciebie w chwilach trudnych. A ty mi zawsze pomagałaś. Teraz umieram, czy ty chcesz pójść za mną?

Ona odpowiedziała:

– Przykro mi, że nie mogę pójść za tobą, ale obiecuję ci zrobić piękny pogrzeb.

Król był zbity z tropu. Całe swe życie był oszukiwany uczuciami jego żon.

Wtedy usłyszał głos, który mówił: „Ja pójdę z tobą. Pójdę za tobą wszędzie tam, gdzie ty pójdziesz”. To mówiła pierwsza żona. Król popatrzył na nią i zawstydził się: ona była chuda, chora, zrezygnowana. Powiedział wówczas: „To ciebie powinienem kochać bardziej niż inne wtedy, gdy mogłem”.

W rzeczywistości każdy z nas ma cztery żony:

Naszą czwartą żoną jest nasze ciało. Jak byśmy się o nie nie troszczyli, opuści nas w dniu śmierci.

Naszą trzecią żoną jest nasze bogactwo i nasza sytuacja społeczna. W chwili śmierci nic ze sobą nie zabierzemy.

Nasza druga żona to nasi przyjaciele i nasza rodzina. Są dla nas wielkim wsparciem, lecz w dniu śmierci, wszystko, co mogą dla nas zrobić, to zorganizować nasz pogrzeb.

Nasza pierwsza żona to nasza dusza, o której często zapominamy i którą tak źle traktujemy. Jednakże to tylko ona towarzyszy nam we wszystkich miejscach. Poświęć czas, żeby się o nią zatroszczyć i ją utrzymywać, żeby była piękna i święta, niech teraz lśni! Później będzie za późno!

(autor nieznany)

Źródło: zwiastowanie.alleluja.pl

Posted in Opowiadania | Otagowane: , , | 34 Komentarze »

Czy warto dobrze mówić o innych

Posted by Dzieckonmp w dniu 15 lutego 2011

Dziękujemy księdzu Maciejowi za podjęcie dyskusji z naszymi czytelnikami. Czuliśmy się trochę jak owce bez Pasterza. Wiemy że ksiądz ma wiele obowiązków, ale mimo to prosimy żeby od czasu do czasu znalazł czas i prostował nasze myślenie chociaż krótkim komentarzem. Na pewno popełniamy wiele błędów w ocenach ludzi jak i zdarzeń gdyż my nie jesteśmy odpowiednio przygotowani do tak ważnych tematów. Podjęliśmy się pisać w internecie jako prości ludzie gdyż uważamy że jest on przepełniony anty ewangelią. Cieszę się że wiele osób dyskutuje próbując poznać prawdę, ze wiele osób odmawia różańce w intencjach Królowej Pokoju na jej 30-lecie objawień. Zawieziemy te Zdrowaśki na Górę Podbrdo 25 czerwca 2011 roku. Poniżej piękne opowiadanie.

 

Pewnego dnia nauczycielka poprosiła swoich uczniów, by wypisali na kartce
imiona wszystkich kolegów z klasy, zostawiając przy tym trochę miejsca
obok nich. Potem powiedziała do uczniów, by się zastanowili
nad najmilszą rzeczą, którą mogliby powiedzieć o każdym

ze swoich kolegów i napisali to obok ich imion.
Trwało to całą godzinę, zanim wszyscy skończyli, i przed opuszczeniem klasy
oddali swoje kartki nauczycielce.
W weekend nauczycielka napisała każde nazwisko na kartce
i obok niego listę miłych rzeczy przypisanych mu przez kolegów.
.
W poniedziałek każdemu z uczniów oddała jego lub jej listę. Już po krótkiej
chwili wszyscy się uśmiechali.
„Rzeczywiście?”, było słychać szepty. „Nawet nie wiedziałem, że
dla kogoś coś znaczę!”
i „nie wiedziałem, że inni mnie tak lubią”, brzmiały komentarze.
Nikt potem nie wspominał już o tych listach.
Nauczycielka nie wiedziała, czy uczniowie dyskutowali o nich ze sobą

lub z rodzicami, ale to nie było istotne
Ćwiczenie wypełniło swoje zadanie. Uczniowie byli zadowoleni z siebie i z innych.
Kilka lat później jeden z uczniów zmarł i nauczycielka
poszła na jego pogrzeb. Kościół był pełen przyjaciół. Jeden po drugim z tych, którzy kochali lub znali młodego człowieka, przechodzili obok trumny i oddawali ostatnią cześć..
Nauczycielka podeszła jako ostatnia i modliła się przy trumnie. Kiedy tam stałaktoś z niosących trumnę powiedział do niej: „Czy była pani
nauczycielką matematyki Marka?” Skinęła: „Tak”. Ten powiedział: „Marek bardzo często mówił o pani.” Po pogrzebie
większość szkolnych kolegów Marka zebrało się razem.
Byli tam również jego rodzice i wyraźnie czekali na to, by porozmawiać z nauczycielką..
„Chcemy pani coś pokazać”, powiedział ojciec i wyciągnął portfel
z kieszeni. „Znaleziono to, kiedy zginął Marek. Sądziliśmy,że pani to rozpozna”
Wyjął z portfela zniszczoną kartkę,która najwyraźniej sklejona, była wielokrotnie składana i rozkładana.

Nauczycielka wiedziała, nie patrząc, że była to ta kartka, na której były
miłe rzeczy, jakie koledzy napisali o Marku.

Chcieliśmy pani bardzo podziękować za to, że pani to zrobiła”,
powiedziała matka Marka. ” Jak pani widzi, Marek bardzo to cenił”.
Wszyscy dawni uczniowie zebrali się wokół nauczycielki.
Charlie uśmiechnął się i powiedział: ” ja też mam jeszcze moją listę.

Jest w górnej szufladzie mojego biurka”. Żona Hainza powiedziała:
„Hainz poprosił mnie, żebym wkleiła listę do naszego ślubnego albumu”.

„Ja też ciągle mam swoją”, powiedziała Monika. „Jest w moim dzienniku”
Potem Irena , inna uczennica, sięgnęła to swojego terminarza
i pokazała wszystkim swoją porwaną i postrzępioną listę. „Zawsze noszę ją przy sobie”, powiedziała Irenie, i dodała:
„Sądzę, że wszyscy zachowaliśmy nasze listy.” Nauczycielka była tak wzruszona, że musiała usiąść i zaczęła płakać.
Płakała nad Markiem
i nad wszystkimi kolegami, którzy go nigdy już nie zobaczą.
Żyjąc z bliźnimi, często zapominamy,
że każde życie kiedyś się kończy i, że nie wiemy, kiedy ten dzień nadejdzie.
Dlatego należy mówić ludziom, których się kocha, że są szczególni i ważni
Powiedz im to, zanim będzie za późno. Możesz to zrobić wysyłając im tę
wiadomość. Jeśli tego nie uczynisz, stracisz cudowną okazję
do zrobienia czegoś miłego i pięknego..
Czytasz tę wiadomość, dlatego, że ktoś się o ciebie troszczy
i to znaczy, że jest przynajmniej jeden człowiek, dla którego coś znaczysz.
Pomyśl, zbierasz to, co siejesz. To co wniesiemy do życia innych,

wróci do naszego życia. Ten dzień będzie szczęśliwy i wyjątkowy
dokładnie tak, jak ty!

Posted in Opowiadania | Otagowane: , | 5 Komentarzy »

Najpiękniejsze serce

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 października 2010

Pewien młodzieniec chwalił się że ma najpiękniejsze serce w dolinie.
Chwalił się nim na rynku i zebrał się ogromny tłum by je podziwiać bowiem było w swym kształcie perfekcyjne.
Nie miało żadnej skazy, było przepiękne, gładkie i błyszczące. Biło bardzo żywo.

Chłopak krzyczał na cały głos że nikt nie ma piękniejszego serca od niego i wszyscy mu potakiwali bowiem jego serce było idealne.

Jednak w pewnym momencie jakiś strzec z tłumu krzyknął:
– Dlaczego twierdzisz że twoje serce jest najpiękniejsze skoro moje jest o wiele piękniejsze od twojego.

Młodzieniec bardzo się zdziwił słysząc te słowa a potem spojrzał na serce starca i się zaśmiał.
Serce starca biło bardzo żywo, być może nawet żywiej od serca młodzieńca, ale było to serce poorane rozlicznymi bruzdami, serce w którym było wiele brakujących kawałków.
Wiele tez w nim było kawałków które do tegoż serca nie pasowały.
Było to serce brzydkie które w żaden sposób nie mogło się równać z nieskazitelnym sercem młodzieńca.

Chłopak zapytał się dlaczego starzec uważa że jego serce jest piękniejsze skoro wszyscy widzą, że nie jest ono nawet w części tak piękne jak jego własne serce.
Wtedy starzec rzekł, że w życiu nie zamieniłby tego serca na serce młodzieńca.
Powiedział też aby młodzieniec spojrzał na jego serce i wskazując na blizny rzekł.
– Widzisz te blizny i brakujące kawałki. Nie ma ich tu dlatego, że ofiarowałem je z miłości dla wielu osób a niesie to ryzyko bo często się zdarza, że sami ofiarowujemy uczucie dla innych , ale oni nie dają nam nic w zamian. Stąd te blizny bo choć dałem im cześć swojego serca, oni nie dali mi nic.
Jeśli natomiast spojrzysz uważnie dostrzeżesz, że wiele kawałków do mojego serca niezupełnie pasuje. Są to kawałki serca innych, które oni mi ofiarowali i które znalazły stałe miejsce w moim sercu.
Dlatego moje serce jest piękniejsze od twojego. Natomiast te bruzdy, które widzisz zrobili ludzie nieczuli, ludzie, którzy mnie zranili.

Wtedy młodzieniec spojrzał na starca, zrozumiał i zapłakał.
Potem wziął kawałek swojego przepięknego serca i ofiarował go starcowi, a starzec zrobił to samo.
Padli sobie w ramiona i rozpłakali się po czym odeszli razem w wielkiej przyjaźni.
Młodzieniec włożył część serca starca do swojego serca w miejsce brakującego kawałka który dał starcowi. Ten nowy kawałek pasował tam, choć nie idealnie, co zmąciło doskonałą harmonię serca młodzieńca.
Nigdy jednak wcześniej serce młodzieńca nie było tak piękne jak w tym momencie i młodzieniec dopiero teraz to zrozumiał

***

Pracuj tak, jakbyś nigdy nie potrzebował pieniędzy,
tańcz tak jakby nikt na ciebie nie patrzył
i zawsze kochaj tak jakbyś nigdy wcześniej nie kochał

/ Bruno Ferrero /

Posted in Opowiadania | Otagowane: , | 4 Komentarze »

Trzy drzewka

Posted by Dzieckonmp w dniu 6 października 2010

Pewnego razu, na wzgórzu, rosły sobie trzy drzewa. Rozmawiały one o swoich marzeniach i nadziejach, kiedy pierwsze z nich powiedziało: „Mam nadzieje, że pewnego dnia będę skrzynią, w której trzymane będą klejnoty. Będę wypełnione złotem, srebrem i cennymi klejnotami. Będę mogło być ozdobione rozmaitymi rzeźbami i każdy będzie mógł zobaczyć moje piękno.”

Wtedy drugie drzewo powiedziało: „Może pewnego dnia stanę się potężnym statkiem. Uniosę na swym pokładzie króla i królową i popłyniemy poprzez szerokie wody aż na krańce wiata. I każdy będzie czuł się bezpiecznie, z powodu solidności kadłuba, który ze mnie będzie zbudowany.”

W końcu trzecie drzewo powiedziało: „Chce rosnąć, aby być najwyższe i najbardziej proste w całym lesie. Ludzie zobaczą mnie na szczycie wzgórza i będą spoglądać na moje gałęzie, i my leć o niebie i o Bogu i o tym, jak blisko Jego jestem. Ja będę największym drzewem wszechczasów i ludzie zawsze będą o mnie pamiętać.”

Po kilku latach modlitwy o to, aby ich marzenia się spełniły, grupa drwali natknęła się na nie. Kiedy jeden drwal zbliżył się do pierwszego drzewa odrzekł: „To tutaj wygląda na mocne, silne drzewo, wydaje mi się, że będę mógł sprzedać je stolarzowi” i zaczął je ścinać. Drzewo było szczęśliwe, ponieważ wiedziało, ze stolarz zrobi z niego piękną skrzynie.

Przy drugim, drwal powiedział: „To drzewo również wygląda na mocne, powinienem je sprzedać do stoczni” i drugie drzewo również było szczęśliwe, bo wiedziało, że jest to dla niego możliwość stania się potężnym statkiem.

Kiedy drwal podszedł do trzeciego drzewa, drzewo było przerażone, gdyż wiedziało, ze jeżeli zostanie ścięte, jego marzenia się nie spełnią. Jeden z drwali postanowił sobie je zabrać.

Wkrótce po przybyciu do stolarza, z pierwszego drzewa zostały zrobione karmniki, koryta i żłoby dla zwierząt. Zostało więc postawione w stodole i wypełnione sianem. To wcale nie było to, o co drzewo się modliło. Drugie drzewo zostało cięte i zrobiono z niego małą łódkę rybacka. Skończyły się jego sny o staniu się potężnym statkiem i braniu na swój pokład koronowanych głów. Trzecie z nich zostało pocięte na wielkie belki i pozostawione w ciemności.

Lata mijały, i drzewa zapomniały już o swoich marzeniach. Pewnego dnia mężczyzna i kobieta weszli do szopki. Kobieta urodziła i położyła niemowlę na sianie, wypełniającym żłobek zrobiony z pierwszego drzewa. Drzewo mogło odczuć powagę tego wydarzenia i wiedziało, że nosi największy skarb wszechczasów.

Minęło nieco lat. Grupa ludzi wybrała się na połów w łódce zrobionej z drugiego drzewa. Jeden z nich był bardzo zmęczony i ułożył się do snu. Kiedy wypłynęli na szerokie wody, zerwała się burza i drzewo pomyślało, że nie będzie wystarczająco silne, aby zapewnić ludziom bezpieczeństwo. Mężczyźni obudzili śpiącego, a on wstał i powiedział „Pokój!”, a wtedy burza ustała. Wtedy już drzewo wiedziało, że ma na swoim pokładzie Króla królów.

W końcu przyszedł kto i zabrał trzecie drzewo. Było niesione ulicami, tłum zaś kpił z człowieka, który je niósł. Kiedy się zatrzymali, człowiek ten został przybity gwoździami do drzewa i podniesiony, aby umierać na szczycie wzgórza. Kiedy nadeszła niedziela, drzewo zrozumiało, że było wystarczająco silne, aby stać na szczycie wzgórza i być tak blisko Boga jak tylko możliwe, ponieważ to na nim został ukrzyżowany Jezus.

Morał tej historii jest taki, że kiedy wydaje ci się, że wszystko idzie nie po twojej myśli, zawsze wiedz, ze Bóg ma dla ciebie pewien plan. Jeśli Mu zaufasz, obdarzy cię hojnie. Każde z drzew otrzymało to, o co prosiło, ale nie w sposób, w jaki to sobie wyobrażało. My nigdy nie wiemy, jakie są plany Boga wobec nas. Wiemy tylko, że Jego drogi, nie są naszymi drogami, ale Jego drogi są zawsze najlepsze.

Autor nieznany

Posted in Opowiadania | Otagowane: , , | 18 Komentarzy »