Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
    7,5 lat pozostało.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Posts Tagged ‘Pasja’

Aktor James Caviezel mówi, ,ze gdyby nie Medziugorje, nigdy nie zagrałby Chrystusa w „Pasji”.

Posted by Dzieckonmp w dniu 5 Maj 2013

W lutym 2010 r., James Caviezel odbył swoją szóstą pielgrzymkę do Medziugorja, a potem udał się do Wiednia, gdzie udzielił wywiadu Christian Stelzer dla magazynu Oase des Friedens. Poniższy tekst pochodzi z tłumaczenia chorwackiego, opublikowanego w najnowszym wydaniu magazynu parafii Medjugorje, Glasnik mira.
• Jim, możesz nam powiedzieć, w jaki sposób dowiedziałeś się o Medziugorju?
Moja żona pojechała do Medjugorje, kiedy ja byłem w Irlandii, filmując „Monte Cristo”. Nie wszystko układało się dobrze, mimo że pracowałem siedem dni w tygodniu. Pewnego dnia zadzwoniła do mnie, byłem w stanie zauważyć zmianę w jej głosie. Zaczęła mówić o Medziugorju i że jeden z wizjonerów miał właśnie przyjechać do Irlandii. Przerwałem jej mówiąc: „Słuchaj, ja mam naprawdę poważne rzeczy do robienia. Teraz nie jestem w stanie, nie mam czasu na żadnych wizjonerów. „Poza tym, myślałem, że jako katolik nie muszę akceptować żadnego Lourdes czy Fatimy czy Medjugorje. Tak właśnie myślałem. Pamiętam, że w katolickiej szkole do której kiedyś chodziłam, kiedy dowiedzieliśmy się o Medziugorju byliśmy bardzo pod wrażeniem, ale wkrótce okazało się, że miejscowy biskup był przeciw i uznał objawienia za fałszywe, tak więc straciliśmy nasze zainteresowanie natychmiast.
Wizjoner Ivan Dragićević przybył do Irlandii, i wiedziałem od razu, że nie będę miał dla niego czasu, ponieważ musiałem cały czas pracować. Pewnego dnia mój partner filmowy Jim Harris nie czuł się dobrze, więc dostałem dzień wolny, tak więc mogłem uczestniczyć w widzeniu. Stałem na samym końcu wypełnionego kościoła, i nie byłem pewien, co się tam działo. Ale kiedy człowiek siedzący na wózku obok mnie upadł na kolana w czasie objawienia, byłem głęboko poruszony. Myślałem, ten niepełnosprawny człowiek, pomimo wszystkich swoich cierpień, upadł na kolana na zimną, kamienną podłogę i się modli! Dziś wiem, tylko Bóg mógł mnie tak dobrze znać. On wiedział, gdzie dokładnie potrzebował dotknąć mnie, by zwrócić moją uwagę!
Mimo że może to zabrzmieć dziwnie, w najbliższą niedzielę, miałem następny dzień wolny i byłem w stanie spotkać się z Ivanem, co było specjalnym życzeniem mojej żony. Podczas objawienia klęczałem blisko niego i powiedziałem sobie w sercu: „Dobra, jestem tutaj. Jestem gotów. Zrób ze mną co chcesz. „W tym samym momencie poczułem, jak coś mnie wypełniło. Było to bardzo zwyczajne, a jednak wyjątkowe. Kiedy wstałem, łzy płynęły mi po policzkach i zaczęłam płakać z całego mojego serca.
Ivan powiedział do mnie: „Jim. Człowiek zawsze znajduje czas na to, co kocha. Jeśli ktoś, kto nie ma czasu znajduje dziewczynę i zakochuje się w niej, będzie on zawsze w stanie znaleźć dla niej czas. Ludzie nie mają czasu dla Boga, bo Go nie kochają. „I kontynuował:” Bóg wzywa was do modlitwy sercem. ”
Zapytałem go: „Jak mam to zrobić?”
„Zacząć się modlić,” odparł. W tym momencie drzwi do mojego serca zostały otwarte. Nie mogłem nawet marzyć, że było to możliwe. Poszliśmy do restauracji i muszę przyznać, że wino i jedzenie nigdy nie było takie smaczne jak tej szczególnej nocy.
Coś zaczęło się we mnie zmieniać. Moja żona w przeszłości wiele razy chciała mnie nauczyć, jak się modlić na różańcu, ale ja nigdy nie chciałem. Teraz chciałem się modlić, ale nie wiedziałem dokładnie jak to zrobić. Po prostu czułem, że moje serce zostało otwarte. Pewnego ranka, jak jechałem do pracy, powiedziałem do kierowcy, który codziennie zawoził mnie na plan filmowy, „Nie wiem, co sobie pomyślisz, ale chciałbym zacząć modlić się na różańcu.” Dla mojego zdumienia, on po prostu odpowiedział: „Dobrze, módlmy się.”
W ciepłym świetle miłości, które czułem w sobie, byłem w stanie dokładnie zrozumieć gdzie naprawdę się znajdowałem, ile miałem pokus, jak się miały moje uczucia, jaki jestem słaby, i jak rygorystycznie sądziłem innych ludzi.
• Kiedy przyjechałeś do Medziugorja po raz pierwszy?
Kiedy filmowanie zostało zakończone, a było to na Malcie, postanowiłem pojechać do Medziugorja. Kiedy miałem 20 lat, wewnętrzny głos mówił do mnie, że powinienem był zostać aktorem. Kiedy rozmawiałem o tym z moim ojcem, mawiał: „Jeśli Bóg chce coś od Ciebie to to, abyś został księdzem. Dlaczego miałby chcieć, abyś został aktorem? „Nie rozumiałem tego w tamtym czasie.
Ponownie, zadawałem sobie to samo pytanie, Czy Bóg chce, żebym został aktorem, bym zarabiał dużo pieniędzy i stał się bogatym? Byłem świadomy braku równowagi w świecie między tymi, którzy mają dużo i tymi, którym ledwo starcza na przeżycie, i wiedziałem, że to nie było to, czego Bóg chciał. Czy to ja miałem dokonać wyboru posiadania bogactwa, które nie zapewnia trwałego szczęścia, czy służyć Bogu, który chce poprowadzić moje życie?
W tym czasie, Medjugorje przypominało mi Betlejem, i pomyślałem, tak jak Jezus urodził się w małej miejscowości, w ten sam sposób, Matka Boga pojawia się w biednej wiosce pomiędzy wzgórzami. Te cztery dni, które spędziłem w Medziugorju w tamtym czasie, były moim punktem zwrotnym. Na samym początku, byłem ciągle jeszcze zaskoczony, jak wiele ludzie modli się w Medziugorju. Wszystko przypominało mi obóz koszykówki. Tam nie gra się tylko jednego meczu dziennie, ale cały dzień non stop. Tak samo jak w szkole, gdzie nie czyta się tylko raz dziennie, ale zawsze, bez przerwy. W tych pierwszych dniach w Medziugorju czułem wewnętrzny niepokój kiedy się modliłem, bo nie byłem przyzwyczajony modlić się tak dużo, i prosiłem Boga, aby mi pomógł. Po czterech dniach jedyne co chciałem robić, to modlić się. Zawsze kiedy się modliłem czułem się połączony z Bogiem. Było to doświadczenie, którego chciałbym życzyć każdemu katolikowi! Może jako dziecko, czułem coś podobnego, ale o tym zapomniałam. Teraz zostało mi to dane raz jeszcze.
To samo doświadczenie kontynuowałem w domu. W naszej rodzinie przeżywamy sakramenty razem. Kiedy odwozimy dzieci do szkoły, modlimy się razem na różańcu. Czasami, kiedy ja nie zaczynam modlitwy, mój syn zaczyna pierwszy.
Kiedy przyjechałem do Medziugorja po raz drugi, spodziewałem się ponownie tych pierwszych doświadczeń, ale było inaczej. Jednego dnia po lanchu, kilkoro pielgrzymów zaprosiło mnie by iść z nimi odwiedzić ks. Jozo Zovko w Sirokim Brijegu. Było to również pragnieniem mojej żony. Nie znałem, ks. Jozo osobiście, ale byłem bardzo pod wrażeniem wszystkich słyszanych o nim opowieści. Spotkałem go. Położył ręce na moich ramionach. Ja położyłem swoje na jego ramionach. Położył on ręce na mojej głowie. Ja położyłem moje na jego głowie. W tym momencie poczułem w sobie słowa: „Kocham cię, mój bracie. Ten człowiek kocha Boga. „Fr. Jozo spontanicznie zwrócił się do swego tłumacza i zapytał go, kim jestem i powiedział, że chce ze mną rozmawiać. To był początek trwałej przyjaźni.
Był to czas, zaraz po zakończeniu kręcenia „Pasji”, a w tym samym czasie byłem w stanie doświadczać w sobie wszystkich sprzecznych sił, odnośnie tego filmu.
• Czy możesz nam powiedzieć, dlaczego czułeś się w ten sposób i co było tym łącznikiem pomiędzy filmem i Medjugorje?
Prawdopodobnie znasz znaczenie słów, „przekroczyć Rubikon.” Oznacza to, że nie jest możliwe, aby zawrócić. Dosięgasz punktu z którego nie ma powrotu. „Pasja” była dla mnie takim Rubikonem. Kiedy zaczęliśmy filmować miałem 33 lat, tak jak Jezus. Zawsze zastanawiałem się, czy jestem nawet godzien grać Jezusa. Ivan Dragicevic zachęcał mnie i powiedział, że Bóg nie zawsze musi wybierać tych najlepszych, co jest czymś, co widzi w swojej własnej sytuacji. Gdyby nie Medziugorje, nigdy nie zgodziłbym się [w nim] grać, gdyż to właśnie w Medziugorju, moje serce otwarło się na modlitwę i sakramenty. Gdybym chciał grać Jezusa, wiedziałem, że muszę być bardzo blisko Niego. Każdego dnia szedłem do spowiedzi i uczestniczyłem w adoracji eucharystycznej. Mel Gibson przychodził na Mszę Św także, pod warunkiem, że Msza Święta była w języku łacińskim. To było dobre, ponieważ w ten sposób nauczyłem się łaciny.
Zawsze były nowe pokusy przed którymi musiałem się bronić, i w tych wewnętrznych walkach czułem wielki wewnętrzny spokój – na przykład w scenie, kiedy Matka Boża podchodzi do mnie i mówię do niej: „Słuchaj, robię wszystko na nowo.” Powtarzaliśmy tę scenę cztery razy, i za każdym razem czułem, że stoję za bardzo na czele. Potem ktoś uderzył w krzyż i moje lewe ramię zostało przemieszczone. Ze względu na ten nagły i ostry, intensywny ból, straciłem równowagę i upadłem pod ciężarem krzyża. Uderzyłem twarzą w zakurzoną ziemię i krew nagle wytrysnęła z mojego nosa i jamy ustnej. I powtórzyłem słowa, które Jezus powiedział do Swojej matki: „Patrz, robię wszystko na nowo.” Moje ramię było w niesamowitym bólu, kiedy wziąłem krzyż ponownie i poczułem jak był cenny. W tym momencie przestałem grać i [od wtedy]można było tylko zobaczyć Jezusa. Podszedł On jak w odpowiedzi na moje modlitwy: „Chcę, aby ludzie widzieli Ciebie Jezu, a nie mnie!”
Dzięki ciągłej modlitwie różańcowej – nie jestem w stanie powiedzieć, ile różańców odmówiłem w czasie filmowania – byłem w stanie doświadczyć szczególnej łaski. Wiedziałem, że nie mogłem przeklinać. Wiedziałem, że nie mogłem być nieuprzejmy jeśli chciałem coś powiedzieć do członków ekipy. Większość z nich nie wiedziała o Medziugorju. Wszyscy byli wielkimi aktorami i mieliśmy szczęście, ich posiadać. Ale jak mogłem przynieść do nich Medjugorje jak nie poprzez moje własne życie? Medjugorje dla mnie to znaczy żyć sakramentami i być w jedności z Kościołem. Dzięki Medziugorju, zacząłem wierzyć, że Jezus jest rzeczywiście obecny w Eucharystii i że On przebacza moje grzechy. Poprzez Medziugorje doświadczyłem, jak potężną modlitwą jest różaniec i jaki otrzymujemy dar, kiedy uczestniczymy codziennie we Mszy Św.
Jak mogę pomóc innym ludziom, aby zwiększyli swoją wiarę w Jezusa? Zdałem sobie sprawę z tego, że może się to zdarzyć tylko, jeśli Jezus jest obecny we mnie poprzez Eucharystię, i tak ludzie będą widzieć Jezusa w moim życiu. Kiedy kręciliśmy scenę Ostatniej Wieczerzy, miałem ukrytą kieszeń wykonaną w moim ubraniu, gdzie umieszczone były relikwie świętych i relikwie Krzyża Chrystusa. Miałem silne pragnienie aby Jezusa był naprawdę obecny i poprosiłem księdza by wystawił Najświętszy Sakrament. Na początku, że nie chciał tego zrobić, ale prosiłem wytrwale, bo byłem przekonany, że ludzie poznają Chrystusa lepiej, jeśli ja będę patrzył na Niego. Ksiądz stał z Najświętszym Sakramentem w rękach obok kamerzysty, a wraz z nim, podszedł do mnie. Kiedy ludzie oglądają film i widzą blask w moich oczach, nie są świadomi tego, że tak naprawdę widzą Jezusa, odbicie konsekrowanej Hostii, w moich oczach. Podobnie było w scenie Ukrzyżowania. Był przy tym ksiądz, trzymał Najświętszy Sakrament w swoich rękach, a ja modliłem się przez cały czas.
Największym wyzwaniem filmu nie było, jak mi się to początkowo wydawało, aby zapamiętać wszystkie teksty w języku łacińskim, aramejskim czy hebrajskim, ale wszystkie fizyczne wysiłki, które musiałem przezwyciężyć. Podczas ostatniej sceny, mój bark był zwichnięty i przemieszczał się za każdym razem gdy ktoś uderzył w krzyż. Podczas gdy kręciliśmy sceny biczowania, dwa razy oberwałem biczem, i miałem 14 centymetrową ranę na plecach. Moje płuca były pełne płynu i dostałem zapalenia płuc. Do tego trzeba dodać przewlekle pozbawienie snu, gdyż od miesięcy, musiałem wstawać o 3:00 rano, ponieważ makijaż zajmował prawie osiem godzin.
Innym szczególnym wyzwaniem było zimno, temperatura ledwo powyżej zera, co było szczególnie trudne do zniesienia w scenie ukrzyżowania. Mój cały strój był wykonany z jednego kawałka lekkiego materiału. Podczas gdy kręciliśmy ostatnią scenę, chmury były bardzo nisko i piorun uderzył w krzyż, do którego byłem przywiązany. Nagle wszystko wokół mnie ucichło i poczułem ze włosy stanęły mi dęba. Około 250 ludzi, którzy byli wokół mnie widziało moje całe ciało oświetlone, i wszyscy widzieli ogień po lewej i po prawej mojej stronie. Wielu było w szoku widząc to.
Wiem, że „Pasja” to film o miłości, być może jeden z największych tego typu. Jezus jest dzisiaj przedmiotem wielu kontrowersji, bardziej niż kiedykolwiek indziej. Istnieje wiele czynników, które zagrażają temu stworzonemu światu, ale wiara w Jezusa jest źródłem radości. Myślę, że Bóg wzywa nas w szczególny sposób w tym czasie, a my powinniśmy odpowiedzieć na to wezwanie całym sercem i całym ciałem.

Tłumaczyła: Bożena

Źródło:

http://www.medjugorjemiracles.com/2010/08/actor-james-caviezel-says-if-it-wasnt-for-medjugorje-he-would-have-never-played-christ-in-the-passion/

Posted in Medziugorje, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | 88 Komentarzy »

Żydzi a sprawa Wielkiej Nocy

Posted by Dzieckonmp w dniu 16 kwietnia 2012

Rafał Pazio (nczas.com): Chrześcijanie obchodzą kolejny raz pamiątkę śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Dlaczego po dziś dzień to wydarzenie budzi sprzeciw?

X. prof. Waldemar Chrostowski: Męka, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa stanowią najważniejsze wydarzenia w historii ludzkości. Dzielą one cała historię, która dzięki nim staje się historią zbawienia, na dwie części – przed i po Chrystusie oraz dokonanym przez Niego zbawieniu świata i człowieka. Jezus przeszedł przez cierpienie, mękę i śmierć, tak jak przechodzą przez tę dramatyczną rzeczywistość miliardy ludzi. Specyfika tego, co miało miejsce przed prawie dwoma tysiącami lat, polega na tym, że Jezus jest człowiekiem i Bogiem. W Jego męce i śmierci znalazł więc wyraz nie tylko najtrudniejszy los człowieka, lecz także tajemniczy los Boga, który dla nas i dla naszego zbawienia stał się człowiekiem i podjął śmierć krzyżową, pokonując śmierć przez swoje zmartwychwstanie. Są ludzie, którzy tę perspektywę wiary w Jezusa przyjęli i uznali związaną z nią rzeczywistość zbawczą. Ale są też ludzie, którzy tego nie uczynili. Najogólniej można powiedzieć, że od czasów Jezusa Chrystusa świat zamieszkują chrześcijanie i niechrześcijanie. W tej drugiej grupie, czyli wśród niechrześcijan, szczególne miejsce przypada Żydom. Jako lud Bożego wybrania, byli długo przygotowywani przez Boga na to, co wydarzyło się z Jezusem Chrystusem. Zatem o ile odmowa czy brak uznania Jezusa za Syna Bożego ze strony wszystkich innych ludzi mogą być traktowane jako rezultat ignorancji czy niewiedzy wynikającej z braku możliwości zetknięcia się z Chrystusem, to w odniesieniu do Żydów nie można tego powiedzieć, ponieważ Jezus wywodzi się z tego narodu oraz należy do jego tradycji religijnej i kulturowej. Pytanie, kim jest Jezus Chrystus, zadawane jest dzisiaj ze szczególną ostrością. Odpowiedź łączy się zatem także z możliwością odmowy uznania Jezusa za Mesjasza i Syna Bożego. Tak właśnie czynią wyznawcy religii żydowskiej, a ów sprzeciw trwa już prawie dwa tysiące lat. Chrześcijanin nie może nie zadawać sobie pytania o sens tego wielowiekowego, silnego sprzeciwu. Spotykamy się z ignorancją, która dotyczy Krzyża i jego znaczenia oraz Zmartwychwstania i jego znaczenia. W bardzo wielu przypadkach jest to ignorancja niezawiniona, gdyż dotyczy ludzi, którzy żyją w odległych od naszego kręgach kulturowych i nie mają pojęcia o Jezusie. O Żydach tego powiedzieć nie można. Należy więc zadać następne trudne pytanie: na ile ich odmowa nosi cechy zawinionej i co to oznacza z chrześcijańskiej perspektywy? Samo to pytanie wywołuje burzę, a cóż dopiero próby rzetelnego odpowiadania na ten problem. Ale właśnie takie jest jedno z najważniejszych, a także najpilniejszych zadań teologii.

Jak interpretować fragment Ewangelii według św. Mateusza, w którym czytamy, że po zmartwychwstaniu Jezusa arcykapłani ze starszymi „dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli: »Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali«. (…) I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami i trwa aż do dnia dzisiejszego”?

Mamy tutaj dwie perspektywy. Po pierwsze – perspektywę historyczną, czyli odzwierciedlenie pewnego stanu rzeczy z drugiej połowy I wieku ery chrześcijańskiej. Ewangelista skarży się na przyczyny plotki, która trwała wtedy wśród Żydów: znaleźli się wśród nich tacy, którzy zostali opłaceni i rozgłaszali co innego, niż wiedzieli i doświadczyli. Za pieniądze, które otrzymali, świadczyli fałszywie, to znaczy kłamali o Chrystusie. Rzeczywistość Jego zmartwychwstania obrócili w zwyczajną plotkę. Perspektywa historyczna jest o tyle istotna, że pierwsza Ewangelia kanoniczna, autorstwa św. Mateusza, była adresowana przede wszystkim do Żydów – zarówno tych, którzy uwierzyli w Jezusa, jak i tych, którzy w Niego nie uwierzyli. Przedstawia ona specyficznie żydowski punkt widzenia i wiernie oddaje nastroje, jakie wówczas wśród Żydów panowały. Druga perspektywa ma charakter teologiczny. Każde pokolenie chrześcijan musi być czujne i wrażliwe na to, że obok ewangelizacji istnieje w świecie antyewangelizacja, która też ma swoje sposoby i swoje środki. Obok niezłomnego głoszenia Do-brej Nowiny o śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa nie mniej aktywnie działają ci, którzy tej Dobrej Nowinie zaprzeczają. Są wśród nich tacy, którzy czynią to z bardzo przyziemnych powodów i pobudek – po prostu sowicie się ich opłaca. Oznacza to, że w świecie – czy chcemy o tym mówić, czy nie – istnieją mroczne siły, które mają swoje wpływy i dążą do „rządu dusz”, którego charakter i cele sprzeciwiają się Ewangelii i ewangelizacji oraz im szkodzą. Właśnie dlatego chrześcijanin nie może być naiwny ani lekkomyślny. Nie może sądzić, że Kościół i Ewangelia mają w świecie jedynie samych przyjaciół. Potrzebna jest ustawiczna czujność, oparta na dobrym rozeznaniu na temat tego, co do nas dociera, a także świadomość, że w wielu sytuacjach trzeba się odważnie przeciwstawiać rozmaitym antychrześcijańskim fobiom, naciskom i tendencjom.

Czy są jakieś badania, które pokazują, jak św. Mateusz ustalił ten fakt, że opłacono ludzi, którzy mieli rozgłaszać fałszywą informację o Chrystusie?

Istnieje mnóstwo badań historyków na temat judaizmu z początku ery chrześcijańskiej, ale tego konkretnego szczegółu z historycznego punktu widzenia zweryfikować się nie da. Nie sposób bowiem udowodnić wręczenia łapówki po dwóch tysiącach lat. Doskonale wiemy, że nawet udowodnienie łapówki przekazanej wczoraj w celu składania fałszywych zeznań jest trudne albo niemożliwe do wykazania, a cóż dopiero wtedy, gdy dzieli nas tak olbrzymi dystans czasowy. Przecież dobrze przygotowane oszczerstwo było od początku do końca skrupulatnie kamuflowane. Ewangelista Mateusz, który doskonale znał świat żydowski swoich czasów, dobrze wiedział, co pisze. Nie był naiwny i nie posuwał się do czegoś, co nie miało oparcia w rzeczywistości. Wiedział, czym żyła część mieszkańców Jerozolimy. Od wydarzeń, które opisuje, upłynęło wtedy zaledwie kilka dziesięcioleci, istniała zatem żywa pamięć o tym, co dotyczyło życia i losu Jezusa.

Kilka lat temu powstał film „Pasja”, który w sposób wyjątkowy ukazał mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Ksiądz przypomina sobie, że z filmu usunięto jedną z sekwencji wypowiedzianą przez arcykapłanów: „Krew Jego na nas i na dzieci nasze”. Jak to się stało i co to oznacza?

Opracowywałem polską wersję językową tego filmu, w którym bohaterowie posługiwali się starożytnymi językami, w tym językiem aramejskim. Na kilka tygodni przed premierą „Pasji” na ekranach polskich kin widziałem wersję, gdzie w jednym z epizodów występował arcykapłan, który wypowiadał słowa „Krew Jego na nas i na dzieci nasze”, a po nim ten okrzyk podejmował tłum. Wkrótce okazało się, że sekwencja z arcykapłanem została wycięta i pozostał tylko tłum, co czyni ów okrzyk prawie niezrozumiałym. Kiedy zapytaliśmy, co stało się z tym epizodem, dowiedzieliśmy się, że został wycięty ze względu na naciski, które wywierano na reżysera, grożąc, że film zostanie obwołany jako zdecydowanie antysemicki.

Jak dziś odczytywać tę pominiętą sekwencję znaną z Ewangelii?

Historycznie należy uznać, że konkretni ludzie zgromadzeni na dziedzińcu pałacu najwyższego kapłana w Jerozolimie żądali śmierci Jezusa i krzyczeli: „Krew Jego na nas i na dzieci nasze”. W ten sposób dawali wyraz temu, że biorą odpowiedzialność za śmierć Jezusa, a jej skutki moralne biorą na siebie, a nawet na swoje dzieci. Zakładali więc swoistą odpowiedzialność zbiorową, czyli że wina moralna przechodzi z ojca na syna. Było to zapewne kilkaset osób, a więc jakiś niewielki odsetek ówczesnych mieszkańców Jerozolimy. Z drugiej strony istnieje perspektywa teologiczna, która rozstrzyga o trwałym znaczeniu tego epizodu. W tej perspektywie odpowiedzialność za śmierć Jezusa ponoszą wszyscy ludzie, bo to była śmierć za grzechy wszystkich i każdego z nas. Winni śmierci Jezusa Chrystusa jesteśmy my wszyscy! Tutaj przychodzi nam w sukurs Sobór Trydencki, który w XVI wieku przypomniał, że winnymi śmierci Chrystusa są wszyscy dopuszczający się grzechu, a zwłaszcza ci, którzy wiedzą, kim jest Jezus Chrystus, a mimo to posuwają się do grzechu i czynienia zła.

Skoro Ksiądz wspomniał o Soborze Trydenckim, nasunęło mi się pytanie o lefebrystów. Jak Ksiądz ocenia ostatnie wydarzenia z nimi związane?

Żadna sytuacja schizmy, czyli rozłamu, nie jest w Kościele normalna ani zdrowa. Jezus i Jego apostołowie stale wołali o jedność. Św. Augustyn mówił, że w rzeczach najważniejszych Kościół powinien zachować jedność, w rzeczach mniej ważnych wielość poglądów, a we wszystkim miłość. Po tej samej linii idzie papież Benedykt XVI. Sytuacja lefebrystów pozostawała czymś nienormalnym. Utrzymywanie podziałów było i jest gorszące. Ten podział wyłonił się na naszych oczach. W postawie lefebrystów nie było złej woli, ale chęć wierności Tradycji. Swoje pragnienie mogli pojmować niewłaściwie i dlatego trzeba było ukazywać im różne pułapki i niebezpieczeństwa z tym związane. Ich postawa wynikała z pragnienia, by zachować wierność wobec łacińskiej Tradycji Kościoła, trwającej kilkanaście stuleci. Zresztą szybkie wdrażanie niektórych reform Soboru Watykańskiego II mogło zostać odebrane w wielu rejonach jako narzucone siłą, zaś gwałtowne zmiany spowodowały niedomówienia, a nawet spustoszenia. Dalsze utrzymywanie statusu lefebrystów było ryzykowne. Papież wyszedł im naprzeciw, ale krytyka decyzji Benedykta XVI zawiera nie tyle powody, ile preteksty. Rzadko słyszeliśmy o prawdziwych powodach ataku, natomiast pretekstem mogło być wszystko. Takim szczególnym pretekstem stał się arcybiskup Williamson. Pod płaszczykiem potępiania jego opinii na temat zagłady Żydów wylano mnóstwo pomyj na Williamsona i na lefebrystów, a także na papieża i na cały Kościół. Pod płaszczykiem oczyszczania Kościoła i wiernych jeszcze raz zafundowano im przeczyszczanie. Szkoda, że te tendencje w samym Kościele nie są należycie napiętnowane i nie napotykają na należyty sprzeciw. W słowach Benedykta XVI, który mówił, że nie czuł się dostatecznie broniony wewnątrz Kościoła, odnajdujemy gorzką prawdę. Słowa te odkrywają samotność papieża wśród tych, których powinna cechować wierność wobec Namiestnika Chrystusowego i zdecydowanie większa odwaga.

„Jezus swoimi czynami nie zniósł Starego Prawa, tylko je dopełnił nową jakością, uniwersalizmem, który kończy z żydowskim ekskluzywizmem”. Jak Ksiądz skomentuje taką opinię?

Jeżeli chodzi o Stare Prawo, ma ono wyraźne ukierunkowanie uniwersalistyczne. W Starym Testamencie mocno podkreśla się, że Izraelici zostali wybrani przez Boga nie ze względu na nich samych, nie ze względu na ich pochodzenie, wielkość, zasługi czy przywileje, ale ze względu na innych ludzi. Izraelici mają więc świadczyć o Bogu jedynym. Mają stać się Jego światłem i znakiem w świecie. Religia biblijnego Izraela była coraz bardziej misyjna, nastawiona na pozyskiwanie ludzi, którzy nie znali jedynego Boga. To dlatego u progu Nowego Testamentu widzimy w ówczesnych synagogach „bojących się Boga” i prozelitów, czyli bardzo wielu pogan zainteresowanych wiarą żydowską. Podczas głoszenia Ewangelii przez św. Pawła właśnie oni stawali się zaczynem Kościoła. Czymś innym jest judaizm rabiniczny, który pojawił się i okrzepł na bazie judaizmu biblijnego – w opozycji do chrześcijaństwa i do Kościoła. W judaizmie rabinicznym uniwersalizm został usunięty i nastąpiło zawężenie perspektywy oraz jej ograniczenie do wymiaru bardziej partykularnego, skupionego na przywilejach Izraela i jego odrębności. W gruncie rzeczy oznacza to skoncentrowanie całej uwagi na żydowskości, a nie na judaizmie, czyli swoistą instrumentalizację religii.

Czy mógłbym Księdza Profesora prosić o kapłańskie słowo na najbliższe Święta Wielkanocne?

Moje życzenia zawierają się w pewności, że w ludzkiej historii, to jest w historii świata i każdego człowieka, ostatnie słowo zawsze należy do Boga. W czasach Jezusa i w opozycji do Niego sądzono, że ostatnie słowo będzie miał do powiedzenia człowiek, że będzie to słowo skazujące na śmierć i wykluczające Jezusa poza nawias społeczeństwa, zakończone egzekucją. Okazało się, że to nieprawda. Bóg jest Panem życia i życie jest silniejsze niż śmierć! Dziś prawdziwa religijność stoi na antypodach wszelkiej ideologii. Wbrew wszystkim politykierom oraz możnym tego świata, nadal ostatnie słowo należy do Boga. Być może nie zawsze możemy to stwierdzić, nie zawsze z indywidualnej perspektywy możemy się tego doczekać, ale zawsze sprawiedliwość jest po stronie Boga oraz tych, którzy są Mu wierni. U krańca doczesności znajduje się brama prowadząca nas do świata, który przez swoje zmartwychwstanie Jezus Chrystus nam szeroko otworzył.

Źródło: nczas.com

Posted in Kościół, Prześladowanie Chrześcijan, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , , | 31 Komentarzy »