Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Posts Tagged ‘pogrzeb’

Ostatnia droga śp. Heleny Kmieć

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 lutego 2017

Dziś o godz 15 pogrzeb misjonarki Heleny Kmieć transmitowany przez TV… Zwrócicie uwagę na tę postać, bo czuje, że może kiedyś zostać świętą. I bardzo się ciszę, że ma pogrzeb państwowy. Jest sporo analogii do bł. Karoliny Kózkówny, ale pewnie sporo się musi wyjaśnić i sprawa będzie trudna, bo boliwijski Kościół jest zielony w tego typu procesach.

Reklamy

Posted in Prośba o modlitwę, Śpiew | Otagowane: , , , | 28 Komentarzy »

Stępiona wrażliwość

Posted by Dzieckonmp w dniu 12 Maj 2016

Dokąd ludzie zmierzają? Co się z ludźmi dzieje?

Posted in Dziwny jest ten świat, Nasz smutny czas | Otagowane: , , | 220 Komentarzy »

Pogrzeb matki i czworga dzieci

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 Maj 2013

Pięć trumien na posadzce. I wielki szloch w kościele, kiedy ksiądz czytał podziękowanie od taty – Darka i jedynego syna, który przeżył – Wojtka.

katowiceTen niezwykły pogrzeb odbył się w sobotę 18 maja 2013 r. w Jastrzębiu-Zdroju Ruptawie. Zebrani żegnali matkę z czworgiem dzieci, których w nocy 10 maja zaskoczył czad. Z przebywających wtedy w domu ocalał tylko 16-letni syn, który wezwał straż pożarną. Ojciec był wtedy na „nocce” w pracy. Na miejscu zmarła 17-letnia Justyna, a 4-letnia Agnieszka w drodze do szpitala. W sobotni wieczór zmarli matka, 40-letnia Joanna i 10-letni syn Marcin. Jako ostatnia we wtorek w nocy umarła 13-letnia Małgosia.

To rodzina bardzo zaangażowana w życie Kościoła, działająca w Ruchu Światło-Życie – w Domowym Kościele. Pan Dariusz – ojciec rodziny – jest też nadzwyczajnym szafarzem Komunii świętej. Zarówno on, jak i jego zmarła żona skończyli studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Dwa lata temu mieli już jeden pożar – wtedy nie było ich w domu. Zdążyli się odbudować. Niedawno pan Dariusz miał też wypadek, w którym stracił opuszki palców. A teraz przyszedł nowy pożar. Choć tym razem był niewielki i niewiele zniszczył rzeczy materialnych, to jednak wydzielający się w nim tlenek węgla zabił pięć osób. Pierwsze przypuszczenia strażaków jako prawdopodobną przyczynę wskazywały pozostawione włączone żelazko.

Na każdej trumnie w kościele stało zdjęcie i leżał wieniec z wypisanymi słowami pożegnania (np. na trumnie 10-latka: „Kochanemu Marcinkowi – od taty i brata”). Tłum nie mieścił się w kościele. Ludzie gorąco modlili się za pięcioro zmarłych i dwóch ocalałych. Płacz wciąż wisiał w powietrzu: kobiecie, która z piękną dykcją czytała modlitwę wiernych, niebezpiecznie zadrżał głos tylko w chwili, kiedy odczytywała imiona zmarłych dzieci. Mszy świętej pogrzebowej przewodniczył arcybiskup katowicki Wiktor Skworc, który wygłosił też umacniające kazanie.

Jednak powszechny szloch rozległ się w kościele dopiero, kiedy proboszcz na koniec zaczął czytać podziękowanie, przekazane przez pana Dariusza z synem Wojtkiem. – Jako że małżonkowie Joanna i Dariusz stanowili jedno przez 19 lat, tak i forma tego podziękowania będzie stanowić jedność: myśli, pragnień, uczuć – zaznaczył proboszcz przed jego odczytaniem.

To podziękowanie powinni przeczytać także ludzie spoza Jastrzębia. Jest tak poruszające, że przytaczamy je w całości:

 

Dziękujemy!

Kiedy to się zaczęło – w piątek 10 maja – czytania z dnia głosiły: „Podobnie i wy – teraz smucicie się, lecz Ja znów was zobaczę i wtedy serce wasze będzie się radowało, a nikt nie pozbawi was tej radości. W owym dniu o nic nie będziecie Mnie już pytać”. Wtedy odeszły Justynka i Agusia.

A potem przyszła sobota, a Ewangelia z tego dnia głosiła: „Ja wyszedłem od Ojca i przybyłem na świat. Teraz znów opuszczam świat i wracam do Ojca”. Wtedy odeszłaś Ty, Asiu, i Marcinek. A była to wigilia Wniebowstąpienia.

14 maja – we wtorek – Ewangelista Jan pisał: „Nazwałem Was przyjaciółmi, gdyż dałem Wam poznać wszystko, czego dowiedziałem się od Ojca”. Wtedy odeszła Małgosia.

Dziękujemy Bogu i sobie za to, że uczynił nas zdolnymi do kochania. Za to, że kiedyś przed laty nieśmiały chłopak zakochał się w urodziwej dziewczynie. A Pan w swojej łasce pobłogosławił nam, czyniąc nasze życie wielkim spotkaniem z miłością.

Dziękujemy za to, że pozwolił nam stworzyć dom oparty na fundamencie wzajemnej służby, gdzie Ty – Żono, zawsze ciepła, czuła, piękna – byłaś jego ozdobą i ostoją, a ja – czasami poszarpany szaleństwem życia, mogłem wtulać się w Twoje ramiona i znajdować ukojenie w smutku.

Dziękujemy za to, że nasza miłość była płodna. Obdarzyliśmy się cudownymi dziećmi i – co jest niezwykłe – pomimo obowiązków nie straciliśmy nic z naszych młodzieńczych zachwytów nad sobą.

Dziękujemy za piękne, niezależne, mądre córki – takie jak Ty, Asieńko – za Justysię, Małgosię, Agnieszkę.

Dziękujemy sobie za synów – Marcinka i Wojciecha. Czuliśmy się kochani i to samo uczucie przekazywaliśmy naszym dzieciom.

Dziękujemy sobie za rytuał rodzinny, wspólne poranki pachnące kawą, ciepłe ciasto, wieczory na ulubionej ławce, gdzie cieszyliśmy się swoją obecnością i widokiem ukochanych i zasianych przez Ciebie kwiatów.

Dziękujemy rodzicom za dar życia i ukształtowanie w nas pewności, iż to wiara jest imperatywem ludzkiego działania, że jest ona pewnikiem w tym skomplikowanym świecie.

Dziękujemy rodzeństwu za to, że z łaski Boga dane nam było nie być na tym świecie samotnym.

Dziękujemy wychowawcom, nauczycielom, katechetom, wykładowcom akademickim, księżom – wszystkim, którzy ukształtowali nas do bycia człowiekiem w pełnym tego słowa znaczeniu.

Dziękujemy naszym przyjaciołom. Asiu, Justynko, Małgosiu, Marcinku, Agnieszko – są tu teraz z nami, otaczają nas swoją modlitwą – a mnie i Wojtka, nieutulonych w żalu, przeprowadzili w ostatnich dniach przez swoiste rekolekcje.

A kiedy to się po ludzku kończy – Ewangelia z dzisiejszego dnia głosi: „Ty pójdź za mną”. I poszliście za Panem, aby cieszyć się Jego szczęśliwością. A dzisiaj jest wigilia przed zesłaniem Ducha Świętego. Dziękujemy Bogu za dar Jego słowa, które dla nas – tęskniących za Wami – jest źródłem nadziei.

Źródło:katowice.gosc.pl

Posted in Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: , , , | 172 Komentarze »

Wielka radośc na pogrzebie Klary która narodziła się dla nieba

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 czerwca 2012

Wczoraj był na naszym blogu wpis o Klarze która narodziła się dla nieba który jesli ktoś nie czytał bardzo serdecznie polecam bo naprawdę warto poznać tą historię. Dziś chcę uzupełnić i uściślić nieco informacji dotyczącej Klary.

  Pogrzeb Klary miał miejsce w sobotę rano, w święto Niepokalanego Serca Marii. W kościół był wypełniony po brzegi, przybyło tysiące ludzi a kolejne tysiące dowiaduje się o tej historii a wkrótce mam nadzieję ze będą to miliony. Kościół był zapakowany do granic możliwości , wypełniony był głównie przez ludzi młodych i rodziny wielodzietne mnóstwo było dzieci a całe nabożeństwo pogrzebowe trwało grubo ponad 2 godziny. Mszę świętą odprawiał kardynał i dwudziestu księży . kardynał poruszył w kazaniu słowa Pisma św. ” że ziarno pszenicy, który zgodziło się umrzeć może przynieść stokrotnie  więcej owoców” .

Ojciec Vito, który  wspierał Klarę i Henrego w ich najcięższych chwilach, opowiedział historię tej pary. Poznali się w Medziugorju i wkrótce poślubili. Pierwsze dziecko, rodzi się bez mózgu, ale doprowadzili do naturalnej śmierci, zmarło po trzydziestu minutach od urodzenia. Trzydzieści minut wystarczyło, aby ochrzcić dziecko i otoczyć go miłością. Drugie dziecko, które było pozornie zdrowe, potem USG wykazało że jest bez nóg, a następnie, przy porodzie, okazało się, że niedługo umarło. Znowu Clare i Henry decydują się przyjąć go, umieścić go w świecie i ochrzcić. Dwa pogrzeby obchodzone jeden po drugim . Następnie trzecie dziecko, jest w końcu zdrowe. W piątym miesiącu, jednak  zdiagnozowano raka języka u Klary, ciężki i zaawansowany.  Po raz kolejny trzeba było odwagi, by powiedzieć to jedno, tak, tak dla życia, to było tylko możliwe  jeszcze większa przyjaźń z Bogiem.  Franciszek urodził się  wcześniej, w sposób, który nie był niebezpiecznym dla niego. Potem rozpoczęła leczenie Klara. W kwietniu zapadł wyrok: Klara jest obecnie w fazie terminalnej, ratowanie jej jest daremne.  Ale nie umiera przez syna, urodziła swego syna .  A potem, po udzieleniu mu życia, walczyła ze wszystkich sił o dalsze swoje  życie. Gdy wraca do domu, po wydaniu wyroku, mówi, „wszystko jest w porządku i uśmiechnięta jak na ironię, mimo że sytuacja wyglądała na  tragiczną,  oceniając ją przez zwykłego człowieka. Ale oni patrzyli na to wszystko  drogą wiary, najpierw indywidualnie, a następnie jako para,  nie patrząc na wszystko z ludzkiego punktu widzenia.  Na krótko przed jej Clary śmiercią  wyjechali do Medjugorje, gdyż  zaprosili ich  przyjaciele, młode pary z dziećmi. To był wielki wysiłek dla niej,  ale zrobiła to, by pomagać innym, aby zaakceptować ból, zrozumieć wszystko u stóp Madonny cel życia tutaj na ziemi. Potem umarła szczęśliwa, tak  bardzo szczęśliwa, mówił ojciec Vito, który był z nią każdą chwilę przed śmiercią, a następnie  została ubrana w suknię ślubną. Szczęśliwy, bo tych, którzy powiedzieli, że choroba i śmierć są największym złem? Gdzie jest napisane? Clare poszedł naprzeciw męża, Henry jej mąż  powiedział: „Myślałem, że to koniec radości, ale potem syn Franciszek przypomniał mi, że jest wierność Boga, jest miłość, która nie zawodzi, to jest szaleństwo krzyża miłości”. Na pogrzebie mąż śpiewał pieśni  niesamowitym głosem, tak wiele piosenek, które skomponowali razem podczas ich wspólnej  historii (ona również grał na skrzypcach). W końcu Henry odczytał list od matki do dziecka:

„Idę do nieba, aby dbać o Marię i Dawida, a z Tobą bądź tu na ziemi z ojcem. Modlę się za was z nieba „. Wtedy mąż powiedział, że Klara nie chce kwiatów (choć nimi był przepełniony kościół), ale chce  by  każdy przyniósł prezent tak miły jak kwiatek do domu.

Na końcu kardynał Vallini dał nam uroczyste błogosławieństwo, i powiedział: „Nie wiem, co Bóg przygotował dzięki tej kobiecie, ale to coś zdecydowanie  nie może przegrać.

Na filmie można zobaczyć radość jak była na pogrzebie że Klara narodziła się dla nieba

Posted in Film, Kościół, Małżeństwo, Medziugorje, Warto wiedzieć, Świadectwa | Otagowane: , , | 9 Komentarzy »