Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Posts Tagged ‘prośba o pomoc’

Szukaj Mnie tam gdzie jestem

Posted by Dzieckonmp w dniu 8 października 2013

19 września Marta napisała maila prosząc o pomoc. Oto ten mail:

Szcęść Boże,

pisałam, zwracałam się do wielu osób, na wiele stron z wielką prośbą o jakąkolwiek pomoc. Boli mnie to, że nie ma żadnego odezwu. Zaczynam tracić wiarę w sens mojego istnienia, czuję się jak na pustyni.

Jestem 32 letnią kobietą. Mam synka 5 letniego. Całe swoje życie starałam się nieść pomoc ludziom. Pracowałam w organizacjach jako wolontariusz, pomagałam ludziom z szkoły, pracy, rodzinie. W końcu ta chęć pomocy innym mnie bardzo zgubiła. W mojej pracy był bardzo chory kolega. Miał guza w głowie, trudnego do zoperowania. Zgodzili się operować w Warszawie niestety nie za darmo. Potrzebne było 10tyś. Szukaliśmy pomocy. Nie miałam oczywiście takiej sumy bo zarabiałam ok 1tyś zł sama wychowywałam syna. Jak Marek trafił do szpitala i okazało się że operacja potrzebna jak najszybciej, zaczął mnie prosić żebym wzięła pożyczkę. Miałam też swoje zobowiązania, bałam się. Z drugiej strony nie mogłam patrzeć jak cierpi. Prosiłam Boga że jeśli mam mu pomóc to Boże pomóż mi to uczynić. Zaczęliśmy próbować brać na mnie pożyczki. On nie mógł ze względu na niedokończone sprawy sądowe. Miał niby 80tyś na lokatach i nie mógł ich ruszyć. Miała być kwestia 2-3mies jak spłacimy wszystko. Była(jest) to osoba bardzo wierząca, udzielająca się w Kościele. To wszystko sprawiło że uległam uwierzyłam i zaczęłam zbierać te pieniądze. Najpierw Provident potem chwilówka jeden kredyt drugi…. nazbierało się ponad 11tyś. Marek oczywiście na operację pojechał.

Od tego czasu minęło 1,5 roku. Niestety ani nie pomagał mi tego spłacać, ani nie odblokowali niby tych jego lokat. Z mojej pensji nie byłam w stanie tego wszystkiego spłacać. Niestety doszedł w końcu komornik jeden drugi…. W tym miesiącu dostałam wypłaty 611zł z czego automatycznie 300zł zeszło na raty. Załamałam się. Wcześniej prosiłam rodzinę, chrzestną za granicą żeby mi pomogli. Wszyscy się ode mnie odwrócili. Marek się praktycznie nie odzywa. Napisałam o swojej sytuacji nawet się nie zainteresował, nie próbował w żaden sposób pomóc.

W tej chwili do tego wszystkiego jestem w 2 miesiącu ciąży. Będę musiała wyprowadzić się od rodziców. Jestem załamana. Moi rodzice nie są zamożni tato na emeryturze mama bez emerytury i bez pracy. Modlę się codziennie do Boga żeby mi pomógł albo zabrał mnie z tego świata. To nie życie jak ubrań szukam po śmietnikach i na dzień dzisiejszy zostało mi 13zł na 3 tygodnie. Tyle jest potrzeb. Rozumiem nie każdego jest stać na danie pieniędzy. Może ktoś się boi. Ja rozumiem. Ale moje potrzeby są w tej chwili takie duże że moja głowa już się na nie zrobiła za mała. Ubrania dla syna, ja nie mam butów na jesień-zimę, kurtki. Brzuszek bedzie rósł nie mam ubrań. Dla małego wyprawkę. Dach nad głową. Tysiące rzeczy i ja w tym wszystkim sama. Pisałam do telewizji wszędzie. Nie wiem czy nikt mi nie wierzy czy moja sytuacja jest taka beznadziejna że pętelka na szyję…..

Błagam niech ktoś się w końcu odezwie. Da wiarę, nadzieję, siłę że w końcu będzie lepiej. Boli mnie to wszystko tym bardziej że zawsze wierzyłam że jeśli ja będe pomagać to kiedyś dobro do mnie wróci…. PROSZĘ BŁAGAM o jakikolwiek odzew.

Marta

22 września na blogu zaapelowałem:

Chcę jednak aby nadsyłane prośby były zweryfikowane. Dlatego proszę o zgłoszenie się chętnych osób z Białegostoku które zechcą zbadać położenie , warunki bytowe osoby proszącej. Jeśli wasze rozeznanie sytuacji potwierdzi konieczność pomocy od razu zrobimy akcję pomocową.

Zgłosił się Pan Wojciech który dość dokładnie zbadał sytuację i nadesłał wnioski przesyłając również jako załączniki oświadczenia osób na kartce . Oto treść maila Wojciecha:

Witam
Rozeznałem się w sytuacji. W ogólności jest prawdziwa z opisem w liście zamieszczonym na blogu.
Spotkałem sie parokrotnie z Martą, rozmawiałem z Windykatorem (zobowiązań Marty) oraz ostatnio  z Markiem.
Marek nadal choruje, po pewnych trudnościach spotkałem się z nim w Szpitalu Zakaźnym w Białymstoku. Jest mu przykro że tak wyszła sytuacja (wplątanie Marty), planował spłacić zobowiązania ale zdrowie szwankowało. Ma również bardzo chorego syna. Deklaruje udostępnienie „dokumentacji chorób” oraz jak wyjdzie ze szpitala to odnajdzie potwierdzenie płatności za operację.
Za operacje płatność wynosiła 15tys. złotych, był to ułamek kwoty resztę pokrył NFZ.
W moim odczuciu Marta to osoba prosta, religijna, szczera. Przez tą „pomoc” wpadła w poważne kłopoty. Myślała w prosty sposób „Jeżeli mam pomóc drugiemu człowiekowi cierpiącemu to Bóg pomoże spłacić zobowiązania”-to są jej słowa.
. Z uwagi na brak zdolności kredytowej pożyczała „chwilówki”. Otrzymałem jej umowy kredytu, zapoznałem sie pobieżnie, bardzo niekorzystne, nazwałbym to „pętlą” na szyje t.j pożyczka 5tys. oddać należy ponad 9, RRSO 100%.
Ponadto Marta obecnie jest w ciąży (jest na zwolnieniu lekarskim), z uwagi na jej sytuacje finansową jej Matka grozi odebraniem syna.
Matka Marty nie pracuje, bez świadczeń, Ojciec na emeryturze lub rencie.
Obecnie dla Marty i jej męża udało się znaleźć (wynająć) mieszkanie. Jak na Białystok to tanio (800zł z opłatami). Maż pracuje na budowie.
Zapytałem się jak to sie stało iż napisała do blogu Dziecko Królowej Pokoju.
Modliła się… i usłyszała „Szukaj Mnie tam gdzie jestem” weszła na internet i „od razu” trafiła na blog.
Ja sam 2 dni przed tym jak przeczytałem list z prośbą miałem dziwny sen tuż przed tym jak sie obudziłem.
Byłem na spotkaniu z ważnymi osobistościami (symbolicznie członkowie rządu) i pytano sie mnie co zrobić z długami osoby która sama zaciągnęła zobowiązania…Automatycznie odpowiedziałem niech sama spłaca potem poruszyło mnie współczucie i odpowiedziałem że należy jej pomóc spłacić zobowiązanie aby wyszła na prostą…

Niestety jej sytuacja jest trudna finansowo ponad 20 tys zł zobowiązań przeterminowanych, są już decyzje komornicze.
Załączam napisaną przez nią rozpiskę zobowiązań-zapoznałem sie z oryginałami umów z grubsza się zgadza.
Umówiliśmy się w Szpitalu Zakaźnym (peryferie Białegostoku) nie miała na bilet aby przyjechać autobusem. Oprócz tego choruje na cukrzycę….

Z Bogiem TrójJedynym i Matką Zbawienia

Wojtek

Załączniki jakie Wojtek nadesłał:

Marta-opis sytuacji-1

Marta-opis sytuacji-2

Marta-opis sytuacji-3

Marta-opis sytuacji-4

Marta-opis sytuacji-5

Oświadczenie Marka:

Marek-opis sytuacji-1

Marek-opis sytuacji-2

Pozostaje kwestia jak pomóc gdyż na kontach siedzi komornik? Gdzie przesłać dar serca zwłaszcza pieniężny bo dary rzeczowe można wysłać na adres zamieszkania. Jeśli coś wymyślimy natychmiast umieścimy informację. W tej chwili każdy kto napisze do mnie na maila prośbę o przekazanie adresu do wysyłki darów rzeczowych lub przekazu pieniężnego otrzyma zwrotny mail z adresem Marty.

Posted in KOMUNIKATY | Otagowane: | 87 Komentarzy »

Prośba o pomoc

Posted by Dzieckonmp w dniu 22 września 2013

Kochani czytelnicy. Otrzymałem w ostatnich dniach gorącą prośbę o pomoc. Chcę jednak aby nadsyłane prośby były zweryfikowane. Dlatego proszę o zgłoszenie się chętnych osób z Białegostoku które zechcą zbadać położenie , warunki bytowe osoby proszącej. Jeśli wasze rozeznanie sytuacji potwierdzi konieczność pomocy od razu zrobimy akcję pomocową.

Proszę pisać na maila chęć weryfikacji danych proszącej. Ja w mailu zwrotnym podam bliższe namiary.

Oto list proszącej.

Szcęść Boże,

pisałam, zwracałam się do wielu osób, na wiele stron z wielką prośbą o jakąkolwiek pomoc. Boli mnie to, że nie ma żadnego odezwu. Zaczynam tracić wiarę w sens mojego istnienia, czuję się jak na pustyni.

Jestem 32 letnią kobietą. Mam synka 5 letniego. Całe swoje życie starałam się nieść pomoc ludziom. Pracowałam w organizacjach jako wolontariusz, pomagałam ludziom z szkoły, pracy, rodzinie. W końcu ta chęć pomocy innym mnie bardzo zgubiła. W mojej pracy był bardzo chory kolega. Miał guza w głowie, trudnego do zoperowania. Zgodzili się operować w Warszawie niestety nie za darmo. Potrzebne było 10tyś. Szukaliśmy pomocy. Nie miałam oczywiście takiej sumy bo zarabiałam ok 1tyś zł sama wychowywałam syna. Jak Marek trafił do szpitala i okazało się że operacja potrzebna jak najszybciej, zaczął mnie prosić żebym wzięła pożyczkę. Miałam też swoje zobowiązania, bałam się. Z drugiej strony nie mogłam patrzeć jak cierpi. Prosiłam Boga że jeśli mam mu pomóc to Boże pomóż mi to uczynić. Zaczęliśmy próbować brać na mnie pożyczki. On nie mógł ze względu na niedokończone sprawy sądowe. Miał niby 80tyś na lokatach i nie mógł ich ruszyć. Miała być kwestia 2-3mies jak spłacimy wszystko. Była(jest) to osoba bardzo wierząca, udzielająca się w Kościele. To wszystko sprawiło że uległam uwierzyłam i zaczęłam zbierać te pieniądze. Najpierw Provident potem chwilówka jeden kredyt drugi…. nazbierało się ponad 11tyś. Marek oczywiście na operację pojechał.

Od tego czasu minęło 1,5 roku. Niestety ani nie pomagał mi tego spłacać, ani nie odblokowali niby tych jego lokat. Z mojej pensji nie byłam w stanie tego wszystkiego spłacać. Niestety doszedł w końcu komornik jeden drugi…. W tym miesiącu dostałam wypłaty 611zł z czego automatycznie 300zł zeszło na raty. Załamałam się. Wcześniej prosiłam rodzinę, chrzestną za granicą żeby mi pomogli. Wszyscy się ode mnie odwrócili. Marek się praktycznie nie odzywa. Napisałam o swojej sytuacji nawet się nie zainteresował, nie próbował w żaden sposób pomóc.

W tej chwili do tego wszystkiego jestem w 2 miesiącu ciąży. Będę musiała wyprowadzić się od rodziców. Jestem załamana. Moi rodzice nie są zamożni tato na emeryturze mama bez emerytury i bez pracy. Modlę się codziennie do Boga żeby mi pomógł albo zabrał mnie z tego świata. To nie życie jak ubrań szukam po śmietnikach i na dzień dzisiejszy zostało mi 13zł na 3 tygodnie. Tyle jest potrzeb. Rozumiem nie każdego jest stać na danie pieniędzy. Może ktoś się boi. Ja rozumiem. Ale moje potrzeby są w tej chwili takie duże że moja głowa już się na nie zrobiła za mała. Ubrania dla syna, ja nie mam butów na jesień-zimę, kurtki. Brzuszek bedzie rósł nie mam ubrań. Dla małego wyprawkę. Dach nad głową. Tysiące rzeczy i ja w tym wszystkim sama. Pisałam do telewizji wszędzie. Nie wiem czy nikt mi nie wierzy czy moja sytuacja jest taka beznadziejna że pętelka na szyję…..

Błagam niech ktoś się w końcu odezwie. Da wiarę, nadzieję, siłę że w końcu będzie lepiej. Boli mnie to wszystko tym bardziej że zawsze wierzyłam że jeśli ja będe pomagać to kiedyś dobro do mnie wróci…. PROSZĘ BŁAGAM o jakikolwiek odzew.

Marta

Posted in KOMUNIKATY | Otagowane: | 43 Komentarze »