Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Posts Tagged ‘sex małżeński’

Kiedy małżonek, małżonka odmawia seksu

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 sierpnia 2018

W katolickim Sakramencie małżeństwa naturalne związki małżeńskie otwarte na życie są prawem małżonków. I każdy z małżonków ma obowiązek wobec sumienia i Boga, współżyć ze swoim partnerem. Głównym celem małżeństwa jest prokreacja, która zachodzi w relacjach małżeńskich. A seks w małżeństwie ma inne cele: wyrażanie miłości, wzmacnianie więzi małżeńskiej, pomaganie małżonkom w unikaniu grzechu seksualnego i pozostawanie sobie wiernymi oraz uciszenie pożądania. Jeśli więc jeden z małżonków odmawia współżycia z drugim małżonkiem, przez dłuższy czas, bez powodu proporcjonalnej wagi, ten współmałżonek grzeszy.

Dług małżeński

Stosunki małżeńskie to przywilej, prawo i obowiązek związku małżeńskiego.
Papież Pius XI: „Przez tę samą miłość konieczne jest, aby wszystkie inne prawa i obowiązki związku małżeńskiego były uregulowane zgodnie ze słowami Apostoła:” „Mąż niechaj oddaje żonie, co jej się należy, podobnie i żona mężowi” (1 List do Koryntian 7:3).

Termin „dług małżeński” odnosi się do wzajemnego zobowiązania małżonka do angażowania się w naturalny związek małżeński otwarty na życie. Obowiązek ten jest wzajemny, ponieważ jest wymogiem prawa moralnego, to jest prawem sprawiedliwości. Mąż i żona są równi przed prawem moralnym. Powody powstania długu małżeńskiego, tj. obowiązku współżycia małżonków ze sobą, są liczne. Po pierwsze, ludzkość była by na wymarciu bez stosunków seksualnych prowadzących do prokreacji dzieci. A dzieciom najlepiej służy poczęcie i urodzenie w rodzinie z ojcem i matką. Nacisk w nowoczesnym społeczeństwie świeckim na stosunek seksualny który służy przyjemności doprowadził do spadku wskaźnika urodzeń w wielu krajach poniżej poziomu niezbędnego do utrzymania populacji.
Po drugie, współżycie małżeńskie prowadzi do umacniania małżeństwa oraz przywiązania do siebie i utrzymywania pary zjednoczonej w umyśle i sercu poprzez zewnętrzną ekspresję ciała. Współżycie małżeńskie jest jednoczące oferuje dobro dla małżeństwa oprócz dobra prokreacji dzieci.
Po trzecie, wyżej wymienione zalety, przynoszą korzyść mężowi i żonie, przynoszą korzyści także całej rodzinie. Gdy bowiem małżonkowie regularnie wyrażają i umacniają swoją miłość, nawet w tym cielesnym sposobie, korzyści dla ich dusz również przynoszą korzyść całej rodzinie.
Po czwarte, relacje małżeńskie uspokajają pożądanie, chroniąc w ten sposób małżonków przed niebezpieczeństwami grzechów seksualnych, w tym grzechów w umyśle i sercu, a także w grzechach cielesnych, takich jak masturbacja lub cudzołóstwo. Ten cel relacji małżeńskich, choć z pewnością drugorzędny względem pierwotnego celu małżeńskiego, jednoczącego i prokreacyjnego, jest jednak tak ważny (dla nas biednych grzeszników żyjących w grzesznym świecie), że Apostoł Paweł podkreśla to, mówiąc o małżeństwie w Piśmie Świętym.

[1 List do Koryntian]
{7: 1} Co do spraw, o których pisaliście, to dobrze jest człowiekowi nie łączyć się z kobietą.
{7: 2} Ze względu jednak na niebezpieczeństwo rozpusty niech każdy ma swoją żonę, a każda swojego męża.
{7: 3} Mąż niech oddaje powinność żonie, podobnie też żona mężowi.
{7: 4} Żona nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż; podobnie też i mąż nie rozporządza własnym ciałem, ale żona.
{7: 5} Nie unikajcie jedno drugiego, chyba że na pewien czas, za obopólną zgodą, by oddać się modlitwie; potem znów wróćcie do siebie, aby – wskutek niewstrzemięźliwości waszej – nie kusił was szatan.
Pismo rozpoczyna ten fragment od stwierdzenia prawdy, również niezawodnie nauczanej przez Sobór Trydencki, że dziewictwo i celibat są lepsze od małżeństwa. Ale, jak uczył także nasz Pan (Mt 19,12), niektóre osoby są powołane do niższego stanu małżeństwa, a inne osoby są powołane do wyższego stanu czystości jako jedna osoba.
W związku małżeńskim naturalne stosunki seksualne to nie tylko prawo i przywilej przysługujący osobom zamężnym, to także obowiązek. Mąż i żona mają wobec siebie wzajemne zobowiązania, czasami reprezentowane pod postacią spłacanego długu, do angażowania się w związki małżeńskie dla dobra drugiej osoby. Powodem tego długu małżeńskiego nie jest upewnienie się, że oboje małżonkowie mają wystarczającą przyjemność seksualną w swoim życiu, ale raczej, aby wszystkie dobra naturalnych stosunków małżeńskich przyniosły korzyść zarówno małżonkom, jak i rodzinie oraz ludzkości.

[1 List do Koryntian]
{7: 6} To, co mówię, pochodzi z wyrozumiałości, a nie z nakazu.
{7: 7} Pragnąłbym, aby wszyscy byli jak i ja, lecz każdy otrzymuje własny dar od Boga: jeden taki, a drugi taki.
{7: 8} Tym zaś, którzy nie wstąpili w związki małżeńskie, oraz tym, którzy już owdowieli, mówię: dobrze będzie, jeśli pozostaną jak i ja.
{7: 9} Lecz jeśli nie potrafiliby zapanować nad sobą, niech wstępują w związki małżeńskie! Lepiej jest bowiem żyć w małżeństwie, niż płonąć.

Nikt nie może być zmuszony do wyboru stanu małżeńskiego; nie ma przykazania, że jakakolwiek konkretna osoba ma wyjść za mąż. Paweł przez którego Chrystus przemawia do nas mówi, aby wierni wybrali wyższy stan dziewictwa i celibatu nad niższym stanem świętego małżeństwa. Ale ten dar nie jest przeznaczony dla wszystkich osób. Każda osoba ma własne dary i własne powołanie, niektóre do małżeństwa, a niektóre do dziewictwa i celibatu.
Jeśli jakiekolwiek osoby, ze względu na własną grzeszność, uznają dziewictwo i celibat za zbyt trudne, wtedy powinni się pobrać. Lepiej bowiem być małżeństwem, tj. Być w niższym, ale wciąż świętym stanie życia, niż palić się pragnieniem, które prowadzi do grzechu, a które ostatecznie może doprowadzić do spalenia w piekle. Nielegalne akty seksualne są zawsze poważnie niemoralne, a więc niebezpieczeństwo Piekielnego Ognia powinno nas ostrzec w tej dziedzinie życia. Ten, kto głosi nieskrępowane praktyki seksualne, szkodzi świętemu sakramentowi małżeństwa i zagraża wielu duszom.

Proporcjonalność

Jeden z małżonków może odmówić drugiemu małżonkowi, przy jakiejś konkretnej okazji. Odmowa na umiarkowany czas wymaga przyczyny tylko umiarkowanej wagi, takiej jak choroba lub obecny stan konfliktu w małżeństwie. Odmowa na dłuższy okres lub stała odmowa wymaga jednak poważnego powodu. Jeśli życie żony jest zagrożone przez ciążę, byłby to wystarczający poważny powód dla ciągłej odmowy seksu. Gdyby poczęte dziecko podlegało poważnej wadzie wrodzonej, byłoby to również wystarczająco poważna przyczyna. Choroba, która powoduje, że seks jest bolesny, również byłaby poważnym powodem.
Bez poważnego powodu, długotrwała lub ciągła odmowa stosunku płciowego przez jednego z małżonków, bez wzajemnej zgody drugiego, byłaby poważnym grzechem. Jest to grzech przeciwko miłości, ponieważ naraża on drugiego małżonka na niebezpieczeństwo śmiertelnych grzechów seksualnych, szkodzi małżeństwu, a więc pośrednio rodzinie, i jest sprzeczne z nauczaniem Kościoła dotyczącym długu małżeńskiego. Małżonek, który odmawia współżycia seksualnego przez dłuższy okres bez poważnego powodu, popełnia obiektywny grzech śmiertelny.
Stała odmowa seksu jest ciężkim grzechem, jeśli pojawia się na początku małżeństwa, zanim para zrodzi dzieci. Prokreacja jest głównym celem małżeństwa. Kiedy ta odmowa ma miejsce później w małżeństwie, po tym, jak para poczęła już dzieci i je wychowała (lub je wychowuje), to grzech nadal jest śmiertelny, ale jest mniej poważny.

Co zrobić….

Co może zrobić mąż lub żona, jeśli ich współmałżonek odmawia seksu bezterminowo, bez ważnego powodu? Być może jest to problem medyczny i muszą zobaczyć się z lekarzem. Być może jest to problem psychologiczny i muszą pójść do terapeuty. Być może problem leży w związku, i trzeba zobaczyć się z doradcą małżeńskim. Ale kiedy te środki zawiodą to, co można zrobić?
Czy obrażony małżonek może uzyskać rozwód cywilny, pozostawiając więź z Najświętszym Sakramentem? Ten rodzaj rozwodu jest dozwolony przez Kościół tylko z poważnego powodu, jeśli wszystkie inne alternatywy są wyczerpane. Odmowa współżycia małżeńskiego może być ciężkim grzechem, a poważny grzech jest co najmniej punktem wyjścia do wniosku o rozwód cywilny. Problem polega na tym, że rozwód cywilny nie rozwiązuje problemu, ponieważ rozwiedziony poszkodowany małżonek nadal nie może mieć stosunków seksualnych. On lub ona nie może ponownie wyjść za mąż i nie może uprawiać seksu poza małżeństwem. Rozwód cywilny sprawia, że ​​pojednanie i wszelkie rzeczywiste remedia tego problemu są bardziej odległe.
Rozwód cywilny jest prawdopodobnie opcją, jeśli są inne poważne problemy w małżeństwie, a dzieci nie zostaną poszkodowane przez rozwód. Jednakże groźba rozwodu może wystarczyć, aby skłonić obrażającego małżonka do wizyty u lekarza, terapeuty lub doradcy lub w celu rozważenia zmiany serca. Ogólnie rzecz biorąc, powiedziałbym, że nawet sama groźba rozwodu jest niemądra w większości tych przypadków.
Biorąc pod uwagę tę nieustającą ciężką niesprawiedliwość, poszkodowany małżonek byłby usprawiedliwiony z powodu wstrzymania części swoich obowiązków małżeńskich, powstrzymania się od nie-seksualnych rodzajów fizycznego uczucia lub wstrzymania innych korzyści, które otrzymuje odmawiający współżycia małżonek. Małżeństwo jest rodzajem umowy, a gdy jedna strona poważnie narusza tę umowę, druga strona zmniejsza co najmniej obowiązki. Może to jednak pogorszyć sytuację i doprowadzić do rozwodu.
Być może, dzięki modlitwie i samozaparciu, obrażający małżonek zmieni zdanie. I pamiętajcie, że ta odmowa jest grzechem śmiertelnym. Małżonkowi należy uświadomić, że jest to grzech ciężki i należy go poprosić o rozważenie zmiany serca. Z drugiej jednak strony ciągłe kłótnie na ten temat mogą przynieść więcej szkody niż pożytku.

Streszczenie wykładu teologa Ronald L. Conte

Posted in Małżeństwo | Otagowane: , , , | 163 Komentarze »

Nie uchylajcie się od współżycia

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 marca 2012

Ponieważ tylko dyskusji w komentarzach kiedy można uprawiać sex w małżeństwie wstawiam wpis który odpowiada mojemu poglądowi na sprawy seksu w małżeństwie.  Zapraszam wszystkich małżonków oraz tych co nie długo będą nimi  do przeczytania, wydrukowania i stosowania w swoim życiu, a Bóg Was wynagrodzi dużą ilością dzieci. A wiedzcie że to jest najłatwiejsza droga do Nieba jak powiedziała jedna z widzących w Medjugorje.

 Szukając odpowiedzi na pytanie o najlepszy czas zbliżenia małżonków, dotąd nie mówiliśmy o sytuacji, gdy nie ma zgody w tej kwestii między mężem i żoną. A przecież dzieje się tak wcale nierzadko - jedno z małżonków pragnie współżycia, a drugie się na nie nie zgadza, bądź tez zgadza się niechętnie, po dłuższych namowach, dla świętego spokoju. Akt seksualny ma mieć miejsce, gdy pragną tego sami małżonkowie - powiedzieliśmy. Co jednak zrobić, gdy o zbliżeniu myśli tylko jedno z małżonków, drugie zaś ma w tej kwestii zdanie całkowicie odmienne?

To, że pragnienia małżonków w tej kwestii bywają różne, jest całkowicie naturalne. Trzeba pamiętać, że akt małżeński ma wielkie znaczenie dla każdego męża, a zarazem pragnienie współżycia budzi się u niego bardzo łatwo, niemal automatycznie. Natomiast obudzenie tego pragnienia u żony wymaga z reguły spełnienia naprawdę złożonych warunków. Miłość nie likwiduje tych różnic. Nic więc dziwnego, że małżonkowie się tutaj różnią – najczęściej jest tak, że to mąż pragnie zbliżenia i musi namawiać do tego żonę (sytuacje odwrotne również się zdarzają, ale znacznie rzadziej).

Nie można w tym momencie nie przytoczyć znanego tekstu św. Pawła na temat współżycia: Niech mąż oddaje powinność małżeńską żonie, a żona mężowi. Żona nie może swobodnie dysponować własnym ciałem, lecz jej mąż. Podobnie i mąż nie może swobodnie dysponować własnym ciałem, lecz jego żona. Nie uchylajcie się od współżycia małżeńskiego, chyba za wspólną zgodą i tylko na pewien czas, aby poświęcić się modlitwie. Potem znowu podejmijcie współżycie, aby nie kusił was szatan, wykorzystując waszą niepowściągliwość” (1 Kor 7,3-5).

Akt małżeński nie jest ewentualną możliwością, nie jest jakimś luksusem. Bóg nakazuje regularność w pożyciu, wzajemną dyspozycyjność seksualną. Zarówno mąż jak i żona tracą w małżeństwie prawo do swobodnego rozporządzania swoim ciałem. Mają sobie nawzajem służyć aktem małżeńskim.

Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że w tym miejscu dyskusja się kończy. Nie, ona się tutaj dopiero rozpoczyna.

Wokół pojęcia „obowiązek małżeński” narosły pewne nieporozumienia. Tak, współżycie seksualne jest w małżeństwie obowiązkiem. Jasno to wynika z przytoczonego cytatu. Jednak tego tekstu nie można czytać w oderwaniu od całego biblijnego przekazu o małżeństwie. Nigdy nie wolno wyrywać z kontekstu cytatów biblijnych (zresztą innych cytatów również). Pozbawiając teksty biblijne kontekstu i swobodnie nimi operując można by uzasadnić praktycznie wszystko – pamiętamy, że szatan kusząc Jezusa na pustyni też cytował Biblię, aby uzasadnić swe niegodziwości.

Mówimy o tym z takim naciskiem, gdyż właśnie przez oderwane od kontekstu cytowanie zupełnie wypaczono sens pojęcia małżeńskiego obowiązku. Co bowiem jest fundamentem małżeństwa i fundamentem pożycia seksualnego? Miłość. Życzy ktoś sobie jakiegoś cytatu biblijnego na ten temat? Proszę bardzo: „Mężowie miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi” (Kol 3,19), „Mężowie, miłujcie żony, jak Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie” (Ef 5,25).

Pojęcia obowiązku małżeńskiego nie wolno odrywać od miłości. „Dysponowanie” ciałem współmałżonka musi być przepojone miłością, pełne prawdziwej troski o niego.

Bardzo wiele z tego wynika. Przede wszystkim to, że prawdziwa miłość znosi pojęcie praw i obowiązków. W miłości nikt nie odwołuje się do takich kategorii, tylko po prostu obdarowuje sobą współmałżonka i przyjmuje dar z jego strony. Czyż można mówić o prawach i obowiązkach tam, gdzie chodzi o dar?

Obowiązek małżeński możemy tu przyrównać do obowiązków rodzicielskich. Rodzice mają obowiązek troszczyć się o swoje dzieci, jednak należy głęboko współczuć dzieciom, którymi rodzice zajmują się tylko z tego powodu. Podobnie jest z obowiązkiem małżeńskim – oczywiście istnieje, ale chodzi o to, by małżonkowie tak się troszczyli o swoją wspólnotę małżeńską, żeby nie trzeba się było do niego odwoływać.

I tak by było najprościej i najlepiej. Tam gdzie właściwie rozwija się miłość, mówienie o obowiązkach jest niepotrzebne. Jednak miłość małżeńska bywa chora, przechodzi większe i mniejsze kryzysy. Grzech pierworodny dotknął tej sfery bardzo mocno. Dlatego niekiedy jest konieczne odwołanie się do praw i obowiązków. Refleksja nad nimi pomaga zrobić rachunek sumienia, służy odnowieniu miłości, przezwyciężaniu kryzysów i pokus.

Rozważmy więc, jak pojęcie obowiązku małżeńskiego odczytywane w świetle miłości każe udzielać odpowiedzi na pytanie o to kiedy mąż i żona mają się jednoczyć w akcie małżeńskim.

W miłości na pierwszym planie jest dobro kochanego człowieka. Miłość „nie szuka swego” (1 Kor 13,5), zarówno na płaszczyźnie duchowej jak i cielesnej. Zawsze szuka dobra kochanej osoby.

Skoro więc z reguły jest tak, iż to mąż pragnie zjednoczenia seksualnego znacznie częściej niż żona, to kochająca żona będzie starała się z radością odpowiadać na jego zaproszenie, kiedy to tylko możliwe. Kiedy to tylko możliwe – a więc nie tylko wówczas, gdy w niej samej obudzi się pragnienie współżycia. Gdyby żona czekała na taką chwilę, na pewno by nie wyszła naprzeciw pragnieniom męża.

Kochająca żona będzie się więc zgadzać na seksualne spotkanie z mężem, choćby sama nie odczuwała w tym momencie żadnych pragnień czy uniesień. Przeżyty przez nią wówczas akt małżeński, mimo braku emocjonalnego odczuwania miłości, będzie aktem miłosnym w najgłębszym tego słowa znaczeniu, będzie bowiem prawdziwym darem z siebie. Prawdziwa miłość, aby uszczęśliwić kochaną osobę gotowa jest zdobyć się na wiele poświęceń.

Ważne jest przy tym, by żona na zaproszenie męża odpowiadała chętnie i radością. Odpowiedzi w rodzaju: „W porządku, wiem że to mój obowiązek. Możesz zaczynać” są zniechęcające, deprymujące i nie mają wiele wspólnego z miłością. Zgoda naprawdę wynikająca z miłości jest zawsze zgodą chętną, pełną radości, że czyni się dobro ukochanemu człowiekowi. Oddanie się z radością jest jedną z najważniejszych rzeczy, którą żona może zrobić, by mąż czuł się kochany.

Kiedy zaś żona będzie musiała odmówić, uczyni to z ogromną delikatnością i taktem. Mówiliśmy już o tym, że mężczyźni są w tej dziedzinie przewrażliwieni. Ich poczucie własnej wartości jest głęboko zakorzenione w sferze seksualnej. Odmowę współżycia bardzo łatwo mogą więc potraktować jako odrzucenie w ogóle.

Dlatego, jeśli żona nie może zgodzić się na zbliżenie, powinna szczególnie okazać mężowi swą miłość. Może to być przytulenie, jakiś inny gest, zapowiedź że na pewno będą mogli współżyć następnego dnia. Kobieta ma wiele sposobów, by osłodzić mężowi swą odmowę. Warto też pamiętać, że jeśli żona często mówi i okazuje mężowi, że lubi ich zbliżenia, jednorazowa odmowa nie będzie powodem problemów.

Trzeba też pamiętać, że nieuzasadniona odmowa może narażać męża na pokusy seksualne. Każdy z małżonków, szczególnie zaś mężczyzna, powinien umieć kierować sobą w dziedzinie płciowości. Nic nie usprawiedliwia popełniania grzechów w tej sferze (jak i zresztą w każdej innej). Pamiętając o tym, nie można jednak nie zauważać, że pokusy jakich doświadczają niektórzy mężowie są bardzo silne. Każdy człowiek ma swoją pokusę, swój grzech z którym musi się zmagać. Dla niektórych są to właśnie pokusy w sferze seksualnej. Chodzi więc o to, by żona przez swe postępowanie nie narażała męża na pokusy, a przeciwnie – pomagała mu właściwie kierować poruszeniami w dziedzinie seksualności. Jeśli współżycie jest potrzebne dla wyciszenia budzących się poruszeń, może bardzo wyraźnie stawać się obowiązkiem.

Podobnie jest, gdy akt seksualny jest potrzebny dla podtrzymania miłości między małżonkami. Również wtedy staje się obowiązkiem. Bardzo złożone bywają trudne sytuacje życia małżeńskiego. Niekiedy współżycie może odegrać taką właśnie rolę.

Wydaje się, że dosyć dużo powiedzieliśmy już o tym, w jaki sposób żona ma możliwość okazania miłości swemu mężowi. Wypada więc teraz zastanowić się, w jaki sposób mąż może dać wyraz temu, że kocha swoją żonę.

Przede wszystkim – nigdy nie wymuszając współżycia. To powinna być oczywista sprawa – przecież wszelki przymus, zwłaszcza w sferze tak delikatnej, jest dokładnym zaprzeczeniem miłości. Niestety, w bardzo wielu rodzinach, i to tzw. porządnych rodzinach, mamy tu do czynienia z poważnymi zaburzeniami. Powiedzmy więc wyraźnie: wymuszony akt małżeński czynem niegodziwym, jest grzechem. Takie współżycie niszczy miłość, burzy więź między mężem i żoną, może doprowadzić do rozpadu małżeństwa.

„Współżycie płciowe narzucone współmałżonkowi, bez liczenia się z jego stanem oraz z uzasadnionymi jego życzeniami, nie jest prawdziwym aktem miłości i sprzeciwia się temu, czego słusznie domaga się ład moralny między małżonkami” – naucza papież Paweł VI (Humanae vitae, n. 13). W pewnych sytuacjach narzucenie współżycia będzie ciężkim naruszeniem miłości bliźniego – ciężkim grzechem (na przykład wtedy, gdy lekkomyślnie naraża żonę na ciążę zagrażającą jej ciężką chorobą).

Zwrócimy jeszcze uwagę na to, że przymus może mieć charakter nie tylko fizyczny. Także presja psychiczna stwarza sytuację przymusu, który bywa równie dotkliwy jak przymus fizyczny.

Ale przecież miłość ze strony męża nie może ograniczać się do tego, że nie będzie wymuszał na swej żonie współżycia. To byłoby bardzo mało.

„Mężowie we wspólnym pożyciu z żonami pamiętajcie o tym, że są one słabsze i darzcie je szacunkiem jako współuczestniczące w łasce życia” – mówi św. Piotr (1 P 3,7). Jak to przełożyć na codzienność życia małżeńskiego?

Kochający mąż wiedząc, że żona nie będzie miała ochoty na zbliżenie, w ogóle jej tego nie zaproponuje. Zmęczenie żony, jej złe samopoczucie, przygnębienie z jakiegoś powodu, niesprzyjające warunki zewnętrzne – te i wszystkie inne podobne sytuacje będą dla męża sygnałem, żeby zrezygnować z planów intymnego zbliżenia. Jeśli zaś mąż złoży taką propozycję, uczyni to w taki sposób, by żona nie musiała obawiać się odmowy.

Właśnie. Mówiliśmy o tym, że każdą odmowę współżycia powinna cechować delikatność i takt. Oczywiście, ale przecież propozycja spotkania w akcie małżeńskim również powinna być złożona w sposób pełen miłości. To nie może być tak, że żona boi się odmówić mężowi, że zgadza się tylko dla świętego spokoju – żeby nie znosić niezadowolenia męża czy jego złych humorów.

Tak, tak, wiemy, że żony nierzadko odmawiają mężom współżycia bez powodów. Ale naprawdę to nie usprawiedliwia stwarzania atmosfery, w której żona boi się odmowy.

Podobnie nie ma sensu unoszenie się fałszywą ambicją, obrażanie się, bunt: „nie będę się prosił…” To wszystko godzi w jedność między mężem i żoną, niczego nie rozwiązuje, potęguje trudności.

Mówiliśmy więc o tym, w jaki sposób powinna postępować żona oraz o tym, jak ma zachować się mąż. Czy dałoby się znaleźć tutaj jakąś ogólną zasadę postępowania, wspólną dla męża i żony?

Tak. Tą zasadą jest wychodzenie sobie naprzeciw. Zarówno kochający mąż jak i kochająca żona będą myśleć przede wszystkim o współmałżonku, będą starać się odpowiedzieć na jego oczekiwania. Na pewno nieraz będą musieli przezwyciężać niechęć lub też pragnienie małżeńskiego zbliżenia. Czyniąc to jednak z miłości i z miłością będą chętnie (chętnie! – bo z miłości) rezygnować ze zbliżenia lub też zgadzać się na nie, po to by wyjść naprzeciw swemu współmałżonkowi.

„Moja żona wracała kiedyś z zagranicznej delegacji. – wspomina Paweł – Wiedziałem, że na pewno będzie zmęczona i zupełnie nie myślałem o tym, byśmy w dniu jej powrotu mieli współżyć. Okazało się jednak, że ona myślała zupełnie przeciwnie. Pamiętała, że nasza rozłąka trwała dość długo i wiedziała, że bardzo jestem spragniony naszych intymnych spotkań. I właśnie ona wyszła w tym dniu z inicjatywą zbliżenia”.

Agata i Krzysztof JankowiakowieTekst pochodzi z pisma formacyjnego
Ruchu Światło-Życie „Wieczernik”
Źródło: adonai.pl


Posted in Małżeństwo, Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: , , | 389 Komentarzy »

Seks po katolicku

Posted by Dzieckonmp w dniu 15 grudnia 2011

"róbta, co chceta", czy "kochaj i rób co chcesz"

Pytanie może naiwne, ale mnie nie daje czasem spokoju. Chodzi mianowicie o współżycie, oczywiście małżeńskie. Czy istnieje kochanie się po katolicku? I czy są jakieś sposoby niekatolickie?

Pozycja  „po katolicku”? Nie ma czegoś takiego. To jakaś bajka. Kościół nie podpowiada małżonkom pozycji ani technik. Formalnie nie ma też pieszczot zakazanych dla katolików. Kościół zresztą nie wchodzi w takie szczegóły. Prosi jedynie, aby małżonkowie nie dopuszczali się niczego, co jest sprzeczne z miłością i aby nie stosowali antykoncepcji. Przy zachowaniu tych dwóch warunków małżonkowie katoliccy mogą czerpać z pożycia jak najwięcej przyjemności.

To, że kwestia pożycia niepokoi, nie jest niczym rzadkim. Większość z nas dziedziczy przekonania, obawy, a nawet seksualne grzechy rodziny. Teoretycznie znamy naukę Kościoła, ale podświadomość coś nam „wyrzuca”. Doświadczamy lęków na tym tle. Nie jest Pan odosobniony w swoich pytaniach. Pomyślmy wspólnie nad kwestią „katolickości pożycia”.

U ludów pierwotnych współżycie seksualne miało wielką symbolikę. Pozycja mężczyzny i kobiety – kto ulega, kto dominuje – miała znaczenie magiczne. Dla osób wierzących nie powinno to mieć takiego znaczenia. Mąż ma się zatroszczyć o żonę, a żona o męża – by także drugiej osobie było dobrze. Przez kogoś – a dotyczy to zarówno mężczyzn, jak i kobiet – jakaś pozycja może być odbierana jako niepokojąca czy nawet upokarzająca, w innych małżeństwach może być zupełnie inaczej. Małżonkowie powinni szukać, jak najlepiej okazywać sobie czułość, aby nie było to przykre dla żadnej ze stron. W sytuacji poważniejszych napięć czy zaburzeń można poprosić o pomoc seksuologa. Podpowie on rozwiązania umożliwiające pożycie i przedłużające czas zbliżenia.

Nie ma na pewno nic złego, jeśli w różnych momentach współżycia małżonkowie chcą doświadczyć więcej przyjemności. Trzeba jednak iść dalej. Osoby wierzące mają szansę w zbliżeniu seksualnym doświadczyć czegoś więcej niż biologicznej przyjemności. Akt małżeński ma je prowadzić do pogłębienia intymnej więzi międzyosobowej i być jej wyrazem.

Etykę katolicką uważa się potocznie za restrykcyjną. Tymczasem kilka lat temu głośno było o tym, że katolicy są „najlepsi w łóżku”. Badania amerykańskie wykazywały, że katolicy doświadczają więcej satysfakcji z pożycia niż inne grupy wyznaniowe czy osoby niewierzące. Więcej niż wszyscy, którzy są jedynie „łowcami orgazmów”. Okazało się, że dbałość o ducha owocuje potem większym zadowoleniem psychiki i ciała.

ks. Marek Kruszewski

Źródło: adonai.pl

Posted in Małżeństwo | Otagowane: , , , | 254 Komentarze »