Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
    7,6 lat pozostało.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Posts Tagged ‘Slavko Barbarić’

15 rocznica śmierci O. Slavko Barbarića

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 listopada 2015

Świadectwo o Ojcu Slavko Barbarić.

Jestem niemieckim księdzem, który przeszedł długą drogę do Boga.
Tak jak każdy, szukałem sensu życia łapiąc się różnych okazji. Pewnego dnia poczułem się bardzo źle, a Bóg dał mi poznać swą wielką miłość, odczułem wielką wdzięczność i zacząłem szukać Boga. Należałem do Sekty Moon, byłem świadkiem Jehowy, nie miałem pojęcia, że Bóg może być w Kościele. Pewnego ranka obudził mnie głos:
tak, teraz wiem gdzie przynależę, ale nie wiedziałem skąd pochodził. Podszedłem do okna, mieszkam w centrum Innsbrucku. Ulice pełne były ludzi, ale nie wiedziałem dlaczego. Zszedłem na dół i zapytałem:
Dlaczego tu jesteście? I ludzie odpowiadali:
Papież Jan Paweł II będzie tędy przejeżdżać. Zatem on miał przejść dokładnie pod moimi oknami, wprost naprzeciw mnie. Powiedziałem:
Skoro on jest tu, pójdę na Mszę św., w ten sposób mogę rzec, że Ojciec Święty wstąpił do mnie, do mojego domu, aby mnie zawołać. Podczas Mszy św. zaczęła się duchowa walka. Punktem wyjściowym było, czy Jezus obecny jest
w Eucharystii czy to tylko kawałek chleba.
Wtedy zrozumiałem: tak, to jest Jezus! Odtąd każdej niedzieli odczuwałem radość. Potem poczułem potrzebę odnalezienia drogi prowadzącej do Matki Bożej. Pewien przyjaciel dał mi książkę o oddaniu się Maryi Dziewicy i powiedział: pewnego dnia zmówisz tę modlitwę.
I tak półtora roku czy dwa lata później dojrzałem do zmówienia tej modlitwy, nie znając jeszcze Medziugorja. W trzydziestym dniu modlitwy jednak tam pojechałem. Oddałem się Maryi w kościele, w momencie objawienia.
Wydarzyło się to podczas wojny, był to rok 1993, jednocześnie w Medziugorju był wtedy Festiwal młodzieży. Wizjonerka Maria dawała świadectwo w zielonym namiocie. W tym momencie usłyszałem głos mówiący:
Przyjdź! Przyjdź! Byłem przekonany, że była to Matka Boża. Nie wiem jak,
nie wiem skąd do mnie wołała. Tam poznałem ojca Slavko. Powiedziałem mu, że pragnę zostać księdzem. Pracowałem jakiś czas jako lekarz, potem wstąpiłem do Wspólnoty Błogosławieństw myśląc, że to coś dla mnie. Wiele przeżyłem razem z tą wspólnotą. Pewnego piątku gdy padał deszcz i pogoda była fatalna, zostałem zaproszony do wzięcia udziału w drodze krzyżowej. Lecz gdy w Medziugorju pada, jest bardzo ślisko i niełatwo jest wejść na Kriżevac. W końcu, wewnątrz mnie, poczułem przekonanie i powiedziałem:
Idę na górę wziąć udział w drodze krzyżowej.
W tamtym czasie nie myślałem o poświęceniu, chciałem się ożenić, stworzyć rodzinę. Poszedłem na Drogę Krzyżową. Ojciec Slavko był przy stacji na przeciw mnie, z około 20 osobami z parafii. Pomyślałem:
Spójrz, myślisz czy iść czy nie iść na drogę krzyżową, a ojciec Slavko prawie codziennie wchodzi na jedno z tych wzgórz. Gdy znalazłem się przy stacji trzynastej ludzie podbiegli w moim kierunku. Myślałem, że przestraszyli się, bo jest niebezpiecznie i ślisko. Lecz kiedy wyszedłem zza małego zakrętu, ujrzałem księdza leżącego na skale.
Jako, że jestem lekarzem, zbliżyłem się, spojrzałem i zobaczyłem, że cierpi na serce, umierał. Próbowałem go reanimować, ale to nie dało efektu. Powiedziałem do ludzi:
Módlcie się, módlcie się! Ojciec Slavko umiera!
W tym momencie deszcz ustał, było to między trzynastą, a czternastą stacją. Stąd widać było kościół. Słońce go oświetlało i widać było tęczę; chmury były w takim położeniu, iż blask słoneczny padał na nie z góry. Już wiedziałem, że ojciec Slavko odszedł do Nieba. Na jego franciszkańskim kapturze zobaczyłem owoc granatu, który potem zniknął. Potem zabraliśmy ciało ojca Slavko i znieśliśmy je na dół. Było to dość trudne, było naprawdę ślisko. Modliłem się wtedy: Ojcze Slavko, jesteś teraz w Niebie, daj mi choć część Twego ducha,
uczyń mnie częścią swego ducha. Jego bezwładne ręce kołysały się na prawo i lewo, gdy nieśliśmy go na dół. Nagle jedna z jego dłoni dotknęła moich pleców, w zasadzie krzyża. Wyjaśniłem to sobie w ten sposób – jak by mówił mi to ojciec Slavko–Ja już przeszedłem moją drogę krzyżową, teraz zaczyna się Twoja.
Gdy zszedłem na dół poszedłem do kościoła, potrzebowałem spokoju. Ponad godzinę płakałem, nie wiedząc dlaczego. Potem zrozumiałem, że ojciec Slavko wyprosił dla mnie łaskę nie patrzenia tylko w siebie.
W tym momencie podjąłem decyzję:
będę księdzem. Wstąpiłem do klasztoru w Austrii, potem przyjąłem święcenia. Od trzech lat jestem księdzem i nie ma piękniejszej rzeczy na świecie niż być właśnie księdzem. Ksiądz może ofiarowywać Jezusa – któż jeszcze może to czynić? Chcę dziękować Madonnie, ojcu Slavko, a przede wszystkim
Ojcu Niebieskiemu. Jezus zmartwychwstał.
Prawdziwie zmartwychwstał!
ks. Erich Kuen
Źródło: Echo Medziugorje
Adoracja Najświętszego Sakramentu prowadzona przez O.Slavko Barbarića.

Posted in Medziugorje | Otagowane: , | 291 Komentarzy »

Dziś 13 rocznica Śmierci o.Slavko Barbarića

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 listopada 2013

Dziś w święto Chrystusa Króla wypada 13 rocznica śmierci o.Slavko Barbarića. Kapłana który od początku bronił Medjugorje.

O. Slavko Barbarić OFM zmarł 24. listopada 2000 r. o 15:30. Po zakończeniu nabożeństwa Drogi Krzyżowej, które zwykle co piątek prowadził dla parafian i pielgrzymów na Kriżevacu, odczuł ból. Usiadł na kamieniu, potem się położył na ziemi, stracił przytomność i oddał duszę Panu Bogu.

Barbarić

O. Slavko Barbarić OFM urodził się 11. marca 1946 r. w rodzinie Marka i Lucii z domu Stojić w Dragiczinie (parafia Czerin). Szkołę podstawową ukończył w Czerinie, a do gimnazjum uczęszczał w Dubrovniku. Do zakonu Franciszkanów wstąpił 14. lipca 1965 r. w Humcu. Śluby zakonne złożył 17. września 1971 r., a święcenia kapłańskie otrzymał 19. grudnia 1971 r. Studiował w Sarajewie, Grazu i Fryburgu. Studia zakończył w Grazu (Austria) z tytułem magistra. Po pięcioletniej pracy w prowincji hercegowińskiej w parafii Czaplina od 1978 r. kontynuował studia we Fryburgu, gdzie w 1982 r. obronił doktorat z zakresu pedagogiki religijnej i otrzymał tytuł psychoterapeuty.

władał kilkoma językami europejskimi, oprócz pracy w parafii o. Slavko niestrudzenie oddawał się pracy z pielgrzymami w Medziugorju od powrotu ze studiów w 1982 r. do Medziugorja oficjalnie został przeniesiony w 1983 r. Na żądanie biskupa Żanicia w 1985 r. został przeniesiony do parafii Blagaj, a w 1988 r. do parafii Humac, gdzie był kapelanem i pomocnikiem nauczyciela nowicjuszy.

Na początku wojny w Bośni i Hercegovinie, gdy wszyscy starsi franciszkanie przenieśli się do Tuczepi jako uchodźcy o. Slavko pozostał w Medziugorju dzięki ustnemu zezwoleniu wydanemu przez ówczesnego prowincjała – o. Drago Toljo OFM.

Na początku swojej pracy w Medziugorju zaczął pisać książki o tematyce religijnej: Módlcie się sercem, Daj mi swoje zranione serce, Przeżywaj Mszę św. sercem, W szkole miłości, Adorujcie sercem mego Syna, Z Jezusem i Maryją przez Golgotę ku Zmartwychwstaniu, Módlcie się razem radosnym sercem, Matko prowadź nas do pokoju, Naśladuj mnie sercem, Rozmowy i Pośćcie sercem, która jest obecnie w druku. Książki o. Slavko przetłumaczone zostały na ponad 20 języków i były drukowane w ponad 20 milionach egzemplarzy na całym świecie. Oprócz książek drukował również artykuły w rozmaitych gazetach. Redagował biuletyn św. Franciszka w Czaplinie, współpracował z czasopismami „Krsni Zaviczaj” i „Glas Mira” oraz z radiem „Mir” Medjugorje. Oprócz pisania książek niestrudzenie poświęcał się konferencjom dla pielgrzymów, prowadził adoracje eucharystyczne, adoracje Krzyża, różaniec na Górze Objawień i Drogę Krzyżową na Kriżewacu, gdzie zakończył swoje życie doczesne. Prowadził doroczne spotkania rekolekcyjne dla kapłanów i młodzieży. W domu franciszkańskim „Domus Pacis” prowadził rekolekcje postu o chlebie i wodzie. Z powodu zniszczeń wojennych założył i prowadził instytucję opiekuńczo-wychowawczą „Matczyna Wioska”, gdzie w chwili obecnej mieszka około 60 osób (sierot wojennych, dzieci z rozbitych rodzin, samotnych matek, oraz samotnych starszych osób i chorych dzieci). Jeżeli ktoś potrafił kochać dzieci to właśnie ojciec Slavko. I maluchy kochały jego: zawsze były wokół niego i on umiał je jakoś zebrać tak jak i Jezus! Jego psychoterapeutyczne wykształcenie i wychowanie umożliwiły mu pracę z uzależnionymi od narkotyków we Wspólnocie „Cenacolo”, którą założyła s. Elwira szczególnie tu w Medziugorju w Campo della Vita (Pole życia). Pomoc przesyłaną przez dobroczyńców z całego świata starał się ukierunkować do dwóch fundacji: „Fundacja pomocy dzieciom, których rodzice zginęli w wojnie domowej” i „Fundacja przyjaciół talentów” pomagająca młodym studentom.

Trudno jest wyodrębnić cokolwiek z życia tego wielkiego i niecodziennego człowieka. Lecz jeżeli byśmy spróbowali to uczynić byłby to na pewno okres jego życia, który spędził w Medziugorju. O. Slavko Barbarić objechał cały świat głosząc Maryjne orędzie pokoju i pojednania. Był duszą i sercem ruchu, który zrodził się w Medziugorju przed 19 i pół roku. Uroku dodawały mu niezwykłe cechy: znajomość języków obcych, umiejętność nawiązywania kontaktów z ludźmi, wykształcenie, prostota, troska o człowieka w potrzebie, niespożyta energia, w którą nieraz trudno było uwierzyć, że jeden człowiek może tyle zrobić, pracowitość, a przede wszystkim pobożność, pokora i miłość. Wiele się modlił i pościł, a Matkę Bożą kochał miłością dziecka. To była tak naprawdę istota jego życia: przez modlitwę i post doprowadzić dusze ludzkie do Boga przez Maryję Królową Pokoju.

Życie obok niego wydawało się nierzeczywiste, bo on żył tu na świecie, ale równocześnie jakby poza nim. W jego bliskości słowa Jezusa, Najwyższego Kapłana przemieniały się w prawdę: „.. Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą. Jak Ty mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na  świat posłałem.” (J 17, 16 – 19)

MSZY ŚW. ŻAŁOBNA miała miejsce  26. LISTOPADA 2000 r. w święto chrystusa króla

Co prawda nie po polsku ale można zobaczyć od ołtarza jak o.Slavko prowadził Adoracje Jezusa.

Na uroczystości pogrzebowej tak o o.Slavko mówił JAKOV CZOLO
W IMIENIU WSZYSTKICH WIZJONERÓW

Nasz drogi bracie, ojcze Slavko!

 Jak tu nie pamiętać o wszystkich tych latach, które spędziliśmy razem: każdej naszej wspólnej rozmowie, każdej naszej wspólnej modlitwie i wszystkiemu temu, co razem przeszliśmy? Jak tu nie pamiętać o każdym twoim poświęceniu i każdej twej walce o nas? Jak tu nie pamiętać o twojej dobroci i twej miłości do nas? Często powtarzałeś: „Czy wiecie, że was kocham?!” odczuliśmy tę miłość tyle razy i na tyle różnych sposobów. Przypominamy sobie tyle twoich słów. Często pytałeś nas po objawieniu: „Jak dziś się czuje Matka Boża?” Teraz bracie jesteś z Nią, ty który swe życie Jej poświęciłeś, ty który czyniłeś wszystko, by wszyscy poznali Jej miłość i Jej dobroć, a ta miłość i dobroć była właśnie w tobie i mógł tego doświadczyć każdy człowiek, który cię spotkał. Dziękujemy ci drogi bracie za to, że byłeś nam podporą, której tyle razy potrzebowaliśmy, a ty dawałeś ją w każdej chwili. Dziękujemy ci za każdą radę, której udzielałeś wtedy kiedy było to najbardziej potrzebne. Dziękujemy ci, że prowadziłeś nas przez nasze życie duchowe i że przez modlitwę pomagałeś nam w życiu prywatnym. Dziękujemy ci za każde odwiedziny w naszych domach, który przynosiły nam tyle błogosławieństwa i tyle radości w naszych rodzinach. Dziękujemy ci za każdą zabawę z naszymi dziećmi, które same umiały poznać dobrego i prawdziwego przyjaciela. Dziś drogi bracie płaczemy, ale równocześnie radujemy się, bo jesteś z Tą, którą nieskończenie kochałeś i której oddałeś swoje życie – Matką Bożą. Twoje dzieło, dobroć i miłość zawsze będą żyły z nami, a ty drogi bracie zawsze módl się za nas i zawsze czuwaj nad nami. Teraz bracie powiemy ci to, co ty nam zawsze mówiłeś: czy wiesz bracie jak bardzo cię kochamy?

Źródło: centrummedjugorje.pl

Posted in Film, Medziugorje | Otagowane: , | 28 Komentarzy »

Kryzys spowiedzi

Posted by Dzieckonmp w dniu 12 stycznia 2013

Wierzę że każdy z nas spotkał się z jednym pytaniem, które go trapiło albo może trapi do dzisiaj: Dlaczego istnieje grzech? Dlaczego coś jest zabronione i dlaczego coś jest uważane za grzech?

Daj mi swojeJestem przekonany, że mało komu oszczędzone były wątpliwości: może grzech jest tylko wymysłem, aby nas zastraszyć, aby trzymać nas w cuglach, aby łatwiej było nami dysponować. Czy nie sądziliśmy gdzieś w głębi duszy, że grzech został wymyślony przez starszych: rodziców, Kościół albo kogoś innego, kto powołując się na Boga chciałby łatwiej przeprowadzić swoją wolę?

Może będę bardziej zrozumiały przytaczając własne doświadczenie, które noszę w duszy. Już w czasach nauki w seminarium męczyło mnie pytanie: dlaczego coś jest grzechem? Nie zdecydowałem się nigdy zadać tego pytania głośno, bo wydawało mi się, że wzięto by mnie, jeśli nie za głupca, to na pewno za bezbożnika. To pytanie towarzyszyło mi jak ponury cień i dręczyło mnie przez cały czas odbywania nauki. Kiedy zostałem kapłanem, starałem się zawsze poważnie traktować spowiedź świętą. Ale to pytanie rosło. Słuchając wielorakich doświadczeń ludzi, czułem w głębi duszy, że wielu z nich nie zrozumiało naprawdę na czym polega grzech. Kiedy ktoś spowiada się łatwo, traktując spowiedź rutynowo, nigdy nie ma pewności, że naprawdę żałuje za grzechy.

Jako młody kapłan przeżywałem głęboki kryzys. Zadawałem sobie pytanie: po co spowiedź? Od Ołtarza głosimy radosną Nowinę. Mówimy o grzechu i wzywamy do zerwania z grzesznymi nawykami. Rzadko jednak kiedy słyszałem spowiedź, w której ktoś by się powoływał na słowa Chrystusa lub kazania w przekonaniu, że musi zerwać z grzechem. Zadawałem sobie pytanie w głębi duszy: po co w ogóle głosić kazania ? Po co w ogóle spowiadać? Pragnąłem widzieć chociaż jakąś zmianę między jedną a drugą spowiedzią. Ponieważ takich zmian nie odkrywałem ani nie odnajdywałem, pytanie to stawało się coraz bardziej natarczywe i coraz bardziej męczące.

Teraz widzę że tu zaczynają się dramaty wielu kapłanów, dopóki nie odkryją sensu swojego powołania, szczególnie wezwania do pojednania. Widzę również jasno, że wielu chrześcijan ma trudności ze spowiedzią, szczególnie młodzież, gdyż i ona ma te same dylematy. I znów pojawia się to samo pytanie: dlaczego muszę to powiedzieć kapłanowi? Z tego powodu często się zdarzało i zdarza, że wiele osób wspomina o marginalnych i nieważnych sprawach, a ważne ukrywa i o nich nie mówi. To się przytrafia prawie każdemu młodemu człowiekowi. Szczególnie w okresie dojrzewania i dorastania. Wielu wtedy przestaje przychodzić do spowiedzi. Wówczas doświadczenie kapłana sprowadza się do stwierdzenia następujących faktów: ci, którzy powinni się spowiadać, nie przychodzą do spowiedzi. A ci, którzy przychodzą, czynią to niedbale i powierzchownie.

Pamiętam dobrze jedną z wiernych, która poprosiła mnie o rozmowę o spowiedzi. Podkreśliła wyraźnie, że nie chce się spowiadać. Jej pierwsze pytanie brzmiało: dlaczego muszę się spowiadać przed kapłanem, który jest takim samym człowiekiem jak ja. Ja to czynię bezpośrednio przed Bogiem. Zatrzymałem się na chwilę. Poczułem się jakby pochwycony w kleszcze. To było i moje pytanie. Nie wiedziałem co mam odpowiedzieć. I wtedy powiedziałem: ja mam ten sam problem ze spowiedzią. Dlaczego ludzie muszą się spowiadać przed kapłanem, który jest tylko człowiekiem? Chyba nie dzieje się tak z powodu ciekawości duchownych odnośnie do uczynków wiernych! Jestem przekonany, że nikt z ludzi nie mówi nic nowego. Kapłan zna wszystkie grzechy, wszystkie ludzkie uczynki. To jest i mój problem.

Wtedy ona się zatrzymała. Zrozumieliśmy, że tu chodzi o coś innego. Nie tylko o to, dlaczego się spowiadać, lecz o coś głębszego. Tu chodzi o spotkanie zranionego z lekarzem, grzesznika ze Świętym, znieważonego z Pocieszycielem, poniżonego z tym, który wywyższa pokornych, głodnego z tym, który syci głód, zagubionego z tym, który zostawia 99 owiec, aby odnaleźć tą jedną zagubioną. Tego, który jest w ciemności z tym, który mówi, że jest jasnością. Tego, który jest na bezdrożu z tym, który mówi, że jest Drogą. Obumarłego z tym, który mówi, że jest Życiem. Samotnego z tym, który pragnie być w towarzystwie synów człowieczych.

Rozmawialiśmy długo i zdrowiało nasze pojmowanie spowiedzi.

Slavko Barbarić – Daj mi moje zranione serce

Orędzie z Medziugorje, 25. luty 1987 r.

Drogie dzieci! Dzisiaj wszystkich was pragnę otulić swoim płaszczem i poprowadzić drogą nawrócenia. Drogie dzieci, proszę was, oddajcie Panu całą swoją przeszłość, wszystko zło, które nagromadziło się w waszych sercach. Pragnę, by każdy z was był szczęśliwy, a z grzechem nikt szczęśliwy być nie może. Dlatego, drogie dzieci, módlcie się, a w modlitwie poznacie nową drogę radości. Radość objawi się w waszych sercach i w ten sposób będziecie radosnymi świadkami tego, czego od każdego z was oczekujemy, ja i mój Syn. Błogosławię was! Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.

Posted in Kościół, Medziugorje, Świat innymi oczami | Otagowane: , , | 20 Komentarzy »

Medjugorje to cudowne lekarstwo, które Bóg dał światu

Posted by Dzieckonmp w dniu 4 marca 2012

Wielki Post więc trochę o historii pięknego Krzyża w Medjugorje. Wszystko co z tym miejscem związane , gdy piszę na tym blogu o tym sprawia mi niesamowitą radość. Z tych treści wypływa tyle cudowności , pokoju i miłości. Ile to w komentarzach było oskarżeń że Medjugorje jest diabelskie. Były również komentarze zarzucające mi że ja nie znam tego miejsca. W tym miejscu Wam czytelnicy ujawniam: Byłem jednym z pierwszych w Polsce którzy prywatnie bo Kościół nie zezwalał , organizowali pielgrzymki aby doprowadzić innych tam gdzie jest pewne źródło nawrócenia. Zawiozłem tam około 30 autokarów ludzi. Gdy zabrałem księdza proboszcza na jedną z takich pielgrzymek nie mógł uwierzyć że my świeccy potrafimy takim maratonem się modlić. Wydawało mu się ze to jest ponad siły człowieka.Osobiście widziałem jak nawracają się  ludzie, jak nawracają się księża z Polski, nieraz następowało to w dramatycznych okolicznościach.Sam posiadam filmy z pielgrzymek naszych (taśma) na których są cudowne znaki i nigdy z tym do nikogo nie poleciałem aby się chwalić że ja , ze na moim  filmie to wyszło. Opowiadać o Medjugorje można by wiele dni, niektóre sprawy zabiorę chyba do grobu, ale wtedy miałem cel aby jak najwięcej ludzi się o tym dowiedziało. Publikując orędzia przyświecał mi identyczny cel, nie było zamiarem moim aby sprzedać czytelnikom łajno w ładnym opakowaniu jak to mi zostało przypisane. Wiem jedno oskarżenia te na pewno wypływały od ludzi którzy tam nigdy nie byli. Tym orędziom Królowej Pokoju do śmierci sprzeciwiali się miejscowi biskupi a w Polsce do dziś obowiązuje zakaz pielgrzymowania. Tak Dar od Boga jest marnowany. A ja polecam się zakochać w Królowej Pokoju. To jest dostępne dla każdego z Was, nikt kto zechce nie zostanie pominięty.Królowa Pokoju każdego z Was osobiście zaprasza.   

.Uśmiech matki, w czasie gdy ona umierała (ona została przejechana przez pociąg) pomógł mnie który jestem rzeźbiarzem odzyskać  wiarę i teraz ta wiara inspiruje mnie tworząc dzieła.

Ateista przed tym krucyfiksem powiedział: „Tak długo jak stałem przed nim, czułem pragnienie zaakceptować Jezusa.”

Peppino Sacchi, rzeźbiarz z Bolzano rozmawia z ks. Slavko w październiku 1990 roku.

Peppino: Urodziłem się w biednej rodzinie rolniczej, i mogę to powiedzieć że jestem z tego dumny. Miałem brata, młodszego ode mnie – był bardzo pracowity, i dlatego mój ojciec wolał go. Mój ojciec myślał o mnie, że jestem leniwy, a ja byłem zakochany w ołówkach i kolorach – kocham rysunek. Moja mama zna mnie lepiej, a  mój wujek, który mnie rozumiał zabrał mnie do Novara do szkoły artystycznej. Mój ojciec był szczęśliwy, że zeszedłem mu z drogi.

Ks. Slavko: Powiedziałeś, twoja matka rozumie Cię lepiej. Czy możesz powiedzieć nam coś o niej?

Peppino: Jej śmierć,  stała się dla mnie bardzo ważna. Wykonywałem drewnianego anioła do Wenecji , rano moja mama przyszła mnie odwiedzić i podziwiała moją pracę. Obserwowałem jej twarz: byłem pod wrażeniem jej uśmiechu na twarzy, którego nigdy nie można zapomnieć … Godzinę później powiedziano mi, że została przejechana przez pociąg. Od tej chwili, moje spojrzenie na jej twarz i jej uśmiech był zawsze przede mną. Bardzo często ten uśmiech inspiruje mnie. Śmierć mojej matki pomógł mi odzyskać wiarę … Wtedy to świat, który mnie wokół otaczał mnie, który był tak bezpieczny, upadł. To był świat bez Boga, bez wiary, gdzie wieczność nie istnieje … I tak wtedy zacząłem żyć moją nową wiarą. Od tego momentu wiara stała się bardzo ważna dla mnie, którą zacząłem wdrażać w swoje życie poprzez modlitwę i pracę … Ten uśmiech, który pozostał pod wrażeniem  mojej duszy i serca w tym dniu, gdy  moja matka umarła, to wielka pomoc dla mnie szczególnie w mojej pracy, a zwłaszcza kiedy trzeba utworzyć rzeźbę matczynej twarzy … Teraz patrzę na wszystko oczyma wiary, i widzę Boga we wszystkim, co zostało stworzone.

Jesteś tu z przodu krzyża, ludzie chcieliby usłyszeć coś o tym i krucyfiks. Co możesz nam powiedzieć?

Peppino: Przeczytałem wiele o Chrystusie. Studiowałem Święto Całun Turyński. Chrystus musiał być bardzo piękny: Był energiczny, doskonały, człowiek dużego formatu. Więc dlatego chciałem zrobić piękny krucyfiks. Martwego Chrystusa z radosną twarzą, a ja wierzę, że takim był po prostu, ponieważ był zarówno człowiekiem i Bogiem. On cierpiał i umarł jako człowiek, ale w tym samym czasie Pozostał Bogiem – i tak starałem się ukazać Go w Jego śmierci. Próbowałem przedstawić Jego okropne bóle, gdy został przez gwoździe przybity, które przebiły Jego ręce i nogi. Rana z Jego serca jest bardzo głęboka. Niemniej jednak, był spokojny, bo był prowadzony wolą Bożą.

Q. Powiedz nam coś o tej pasji.

Peppino. Tak, to jest małe świadectwo. Właśnie zakończyłem wykonywanie krucyfiksu. Pewnego dnia kolega wykonywał badanie, ocenę mego dzieła – był komunistą, niewierzącym Mój przyjaciel stał przed nim przez długi czas, patrząc na niego. Nie powiedział nic, a ja nie zadałem mu żadnego pytania. Potem udał się w lewo, bez pożegnania ze mną. Potem, gdy wróciłem do domu na obiad, moja żona powiedziała mi, że kolega wrócił i powiedział: Tak długo jak stałem przed tym krzyżem, czułem się jakbym obejmował Go … ale nie miałem odwagi podejść i to zrobić, więc odszedłem. Byłem tak szczęśliwy. To była pierwsza nagroda za moją pracę …

Q. Jak myślisz , jakie znaczenie ma w tym świecie jaki widzisz Medjugorje?

Peppino. Uważam, że orędzie pokoju jest bardzo poruszające. Mimo wszystko, jest to zaproszenie dla nas wszystkich, aby odtworzyć harmonię w sobie i w świecie … Dla mnie nawrócenie oznacza odkrywanie w sobie pokoju, harmonii i akceptacji Bożej pomocy, która  przybywa do nas za pośrednictwem Matki. Medjugorje jest doskonałym lekiem dla świata od Boga, w którym jest tyle rzeczy, zwodzących ludzi.

Q. Co chciałbyś powiedzieć parafianom i zakonnikom?

Peppino. … Zachowajcie spokój. Módlcie się dużo. Bądźcie szczęśliwi, gdyż Matka Boża uśmiecha się do Was każdego dnia. Nigdy tego nie zapomnę. Wiem, co to oznacza dla mnie zapomnieć, uśmiech matki. Wolałbym stać się niezdolny do pracy, nawet do życia. Nie zapominajcie, z Maryją będziecie zawsze szczęśliwi. Będziecie szlachetnymi ludźmi, przenikniętymi wiarą. Ludzkość potrzebuje takich ludzi.

Streszczenie z medjugorje.ws dokonał Admin

Adoracja w Medjugorje

Posted in Ciekawe, Medziugorje, Objawienia, Warto wiedzieć, Świadectwa | Otagowane: , | 147 Komentarzy »

NAWRÓCENIE

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 listopada 2011

Bardzo pięknie , prosto przedstawione znaczenie słowa NAWRÓCENIE. Konferencję prowadzi ksiądz franciszkanin  Slavko Barbarić z Medjugorje który zmarł kilka lat temu prowadząc drogę Krzyżową na górę Kriżavec . Skończywszy prowadzenie ostatniej stacji u stóp znanego białego Krzyża osunął się na ziemię i zmarł. Film unikatowy.

NAWRÓCENIE

Posted in Film, Medziugorje | Otagowane: , , | 37 Komentarzy »