Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Posts Tagged ‘świadectwo’

Świadectwo Toma

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 kwietnia 2017


Z okazji okresu Wielkanocnego chciałbym się z Wami podzielić swoim świadectwem. Jestem 20 kilku letnim chłopakiem, wierzącym aczkolwiek zmagającym się z wieloma słabościami i grzechami. Często przeglądam ten portal, czytam artykuły oraz komentarze, nie wiem dlaczego, coś po prostu trzyma mnie tutaj, a niektóre posty i komentarze podnoszą mnie na duchu czy zmuszają mnie do refleksji duchowych. To tutaj poznałem tak mocną modlitwę jaką jest nowenna pompejańska, a w której moc wcześniej sam wątpiłem. Zmagając się od kilku lat z nałogiem zatracałem się w grzechach oraz depresji spowodowanej wyrzutami sumienia. Jest mi żal tego ile lat życia zmarnowałem, ile czasu zamiast poświęcać na rozwój duchowy, ale także też i po prostu na zwykłe życie, edukację, karierę to poświęcałem go na grzech. I choć byłem wierzący, regularnie chodziłem do spowiedzi, próbowałem się nawrócić, nie potrafiłem. Dowiedziawszy się tutaj o nowennie pompejańskiej próbowałem się nią modlić już jakieś 2 lata temu, jednak nie było w tym wielkiego zawierzenia ani zaufania do Boga, że on może mnie uzdrowić. Brakło mi sił po kilku dniach. Na początku tego roku gdy byłem w samym dołku postanowiłem spróbować jeszcze raz. Wewnątrz mnie było uczucie pełne wątpliwości, że nie dam rady, że nie będę miał wystarczającej ilości czasu by odmawiać codziennie pełny różaniec ( 3 części), ale byłem tak zdeterminowany, że zawierzyłem to wszystko Bogu, nie zastanawiałem się jak to będzie wyglądać, nie myślałem o tym, czy w danym dniu braknie mi czasu i czy ta modlitwa rzeczywiście mi pomoże, po prostu wziąłem różaniec i zacząłem się modlić. Wytrwałem wszystkie 54 dni. Było to także 54 dni bez nałogu, dzisiaj było już dużo więcej, ponad 60 dni. Nigdy dotąd tyle nie wytrwałem w czystości myśli i fizycznej. To nie ja się uzdrowiłem, ale uważam, że moja wiara w to, że Bóg przez ręce Maryi potrafi i chce to uczynić. Chciałem napisać to ze względu na wdzięczność do Maryi za to, że mi pomogła. Może ktoś teraz też zmaga się z jakimiś problemami, zachęcam go do spróbowania. Przez wiele lat próbowałem wyrwać się z nałogu grzechu i nie potrafiłem, modliłem się, ale moja modlitwa była samolubna i tak naprawdę pozbawiona zaufania, natomiast Bóg wymaga zaufania. Pierwszym krokiem jaki trzeba uczynić to CAŁKOWITE ZAUFANIE BOGU i odrzucenie z siebie wszelkich wątpliwości. Pamiętajcie, że Bóg jest WSZECHMOGĄCY i nawet jeśli wydaje wam się, że nie ma dla was wyjścia, On je ma, bo dla niego nie ma rzeczy niemożliwych. Uwierzmy wreszcie prawdziwie i całkowicie w to, że przecież On prawdziwie zmartwychwstał. Przy takim wydarzeniu inne cuda to zaledwie małe wydarzenia. Proszę was bardzo o modlitwę ponieważ jest mi bardzo trudno i nie mogę sobie poradzić jeszcze ze swoją depresją oraz wyrzutami sumienia, jest mi strasznie ciężko, aczkolwiek nie jest to już to co dawniej. Pozdrawiam 🙂

Tom

Posted in Świadectwa | Otagowane: | 191 komentarzy »

Umberto Tozzi moje życie zmieniło się po podróży do Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 6 marca 2017


umberto-tozzi

Umberto Tozzi jest jednym z największych włoskich śpiewaków ubiegłego wieku,  jego największym sukcesem jest sprzedaż 80 milionów płyt na których są takie piosenki jak  „Gloria”, która od lat cieszy się niezwykłą popularnością zarówno we Włoszech jak i za granicą.

Z muzycznego punktu widzenia kariera Tozzi wydaje się, że utknęła, tego samego nie można powiedzieć o jego życiu prywatnym, które od kilku lat notuje radykalne zmiany. Powodem tej zmiany artysta oznajmił  w wywiadzie dla serwisu „Ray of Light”, w którym stwierdził, że wszystko się zmieniło dzięki pielgrzymce do Medziugorja.

Gdy dziennikarz pyta go, jak się czuje po pobycie w bośniackim mieście Tozzi odpowiada:  „Poczucie ciszy i spokoju, jakiego nigdy nie doświadczyłem wcześniej i to dało mi dużo wiary”. W skrócie wizyta w Medziugorju był również okazją do jego nawrócenia, ale dziennikarz pyta, co się w tobie zmieniło, co teraz czujesz w swoim sercu.

Na to pytanie wokalista mówi: „Czuję się lepiej, jestem bardziej szczery, bardziej wolny.” Teraz, kiedy znalazłem  wewnętrzny pokój połączony z Bogiem, teraz rozumiem swój talent muzyczny, wcześniej nie mogłem tego pojąć, jak mogłem komponować melodie nie mając podstaw, gdyż nigdy nie studiowałem. Teraz zrozumiałem, że to był dar od Boga, to wydaje mi się absolutną prawdą.

Obraz, który wyłania się z tego wywiadu,to  że Medjugorje jest miejscem szczególnym, gdzie wierni wątpiący mogą odnaleźć pewność wiary. Umberto Tozzi doradza również wszystkim udać się tam i jest pewien, że powrócą z  poczuciem spokoju, że pokochają Boga.

.

Posted in Medziugorje, Świadectwa | Otagowane: , , , | 97 komentarzy »

Piękne! Polityk SLD wzruszająco opowiada o swoim nawróceniu

Posted by Dzieckonmp w dniu 9 września 2016


kalita

Tomasz Kalita, polityk SLD, opowiedział w rozmowie z tygodnikiem „Plus Minus”  o swoim nawróceniu. Jakiś czas temu pisaliśmy o ciężkiej chorobie polityka oraz o tym, jak wielki miała wpływ na jego nawrócenie. Teraz Tomasz Kalita otworzył się jeszcze bardziej i w rozmowie z tygodnkiem już wprost mówi o tym, że stał się chrześcijaninem, choć jak podkreśla – z Kościołem ma jeszcze pewne sprawy niepoukładane, więc nie czuje się w pełni katolikiem.

W wywiadzie z tygodnikiem „Plus Minus” były rzecznik SLD opowiada o swojej pierwszej operacji i o tym, jak wpłynęła na jego dalsze decyzje:

„Zjeżdżałem na pierwszą operację w swoim życiu. To było absolutnie przerażające, pierwszy raz w życiu byłem w szpitalu, a strasznie się ich bałem. No i operacja, potworny lęk. Jedyne, co mogłem zrobić, to się modlić bardzo gorliwie: ‚Ojcze nasz…’. I nagle poczułem rękę. To był dotyk ciepłej dłoni na piersi i głos: ‚Nie martw się’. To było coś niesamowitego, to mnie napełniło jakąś siłą i tak wjechałem na operację”.

Ulga nie okazała się być tylko chwilową zmianą zdania. Tomasz Kalita mówi odwaznie o swojej wierze. Zapytany o to, czy jest katolikiem, odpowiada:

„Chrześcijaninem w stu procentach i jestem z tego dumny. Z Kościołem mam pewne niepoukładane sprawy, nie mogę więc powiedzieć, że jestem w pełni katolikiem. Natomiast jestem owcą z owczarni, którą opisuje św. Jan Ewangelista: „Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz”. Modlę się własnymi słowami, bo nie jestem zbyt biegły w formułkach, nie mam książeczki do nabożeństwa. Proszę o miłosierdzie i o wybaczenie, modlę się o dar, o cud.”

Polityk docenia także rolę Radia Maryja, medium, które pozwala katolikom w różnych częściach Polski czuć się po prostu Kościołem:

„Rano w szpitalu słuchałem Radia Maryja. Mama kupiła mi radio, żebym mógł słuchać papieża Franciszka, kiedy był na Światowych Dniach Młodzieży, więc byłem na bieżąco. Zrozumiałem fenomen tego radia i naprawdę je doceniłem. Zwłaszcza o tej porze dzięki Radiu Maryja ludzie mogą kogoś posłuchać, mogą się wspólnie pomodlić, nie są sami, opuszczeni. To wielka rola ewangelizacyjna ”

Najbardziej wzruszające są jednak słowa, jakie Tomasz Kalita mówi o zbawieniu, które jest możliwie dzięki Synowi Bożemu, Jezusowi Chrystusowi oraz jego ofierze krzyża:

„Przecież cały sens wiary polega na tym, że jest nadzieja na życie wieczne. Jest we mnie wiara, że Jezus umarł na krzyżu, byśmy mieli życie wieczne”

To piękne świadectwo niech dla nas wszystkich będzie przykładem. Panie Tomaszu – życzymy zdrowia i niech Bóg Panu błogosławi!

Źródło: fronda.pl

Posted in Nawrócenia, Świadectwa | Otagowane: , , | 406 komentarzy »

Piękne świadectwo z Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 4 sierpnia 2016


Trwa Festiwal Młodzieży w Medjugorje. W tym roku oglądam przez internet. W ubiegłym roku byłem uczestnikiem i chcę się podzielić z wami świadectwem jakie wtedy było tam wygłoszone. Często na blogu wielu zarzucało iż na Festiwalu Młodziezy w Medjugorje młodzież się cieszy, tańczy i śpiewa. Ja się pytam bo to jest wycinek mały Festiwalu, jak ma zareagować młodzież na takie świadectwa?? Ma milczeć, smucić się ??

Posted in Festiwal Młodzieży w Medjugorje, Świadectwa | Otagowane: , , | 161 komentarzy »

Trener reprezentacji Portugalii: „Moją inspiracją jest Jezus Chrystus. Wierzę, że On zmarwychwstał”

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 lipca 2016


port

Trener Fernando Santos dał nadzieję Portugalczykom, że ich piłkarska reprezentacja znów zacznie odnosić wielkie sukcesy. W wywiadach selekcjoner, który jest traktowany niemal jak bohater narodowy, mówi jednak nie tylko o futbolu. Ostatnio w krótkiej rozmowie z portalem Expresso Santos wyznał, że jego inspiracją jest Jezus Chrystus.

Momentem przełomowym w życiu Fernando Santosa był rok 1994. To właśnie wtedy – jak twierdzi – dotarło do niego, że Jezus Chrystus żyje.

Wierzę, że On zmartwychwstał. Ponieważ bycie chrześcijaninem oznacza pewność, że Chrystus zmartwychwstał. Apostoł Paweł powiedział wyraźnie: „Gdyby Chrystus nie zmartwychwstał, próżna byłaby nasza wiara”. Ale on żyje! Ta prawda jest bardzo prosta i nie należy jej komplikować. Wierzę w zmartwychwstanie, w to, że nasze życie tutaj jest tylko etapem i nie kończy się na ziemi, że nie umieramy na zawsze. Jezus żyje w nas i pośród nas

– mówił trener portugalskich piłkarzy.

Dzień, w którym spotkałem Jezusa Chrystusa, był najszczęśliwszym dniem w moim życiu

– podkreślił na zakończenie Fernando Santos.

Źródło: wpolityce.pl

Posted in Świadectwa | Otagowane: , , , | 29 komentarzy »

Piękne świadectwo małżeństwa z Włoch

Posted by Dzieckonmp w dniu 14 marca 2016


świadectwo  podczas festiwalu Młodziezy w Medjugorje w sierpniu 2015 r.

Koniecznie wysłuchaj.

Kliknij w obrazek i oglądaj

gianuca

Posted in Medziugorje, Świadectwa | Otagowane: , | 127 komentarzy »

Klaudia. Teraz życie ma sens

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 stycznia 2016


PChTV zaprasza do obejrzenia świadectwa Klaudii. Jej życie mogło zakończyć się tragicznie – używki, okultyzm, balansowanie na granicy destrukcji. Jednak Ktoś jej pomógł…


Zobacz także świadectwo Ani, której pomocy udzieliła bohaterka „Teraz życie ma sens”:

Posted in Nawrócenia, Świadectwa | Otagowane: , | 129 komentarzy »

Owoce i warzywa z Medziugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 14 grudnia 2015


Poniżej podajemy fragment świadectwa O. Dominica La Fleur z Kanady, „Owoce Medziugorja.” Aby usłyszeć pełne świadectwo, którym podzielił się gdy był w Medziugorju, przejdź do http://www.marytv.tv, Episode # 65 archiwum.

Im więcej jestem w stanie współpracować z Nią [Matką Bożą], tym więcej owoców wydaje każda pielgrzymka. Bezpośrednim owocem dla mojej osobistej wiary jest to, że Matka Boża prowadzi mnie do Ewangelii. I rozumiem jak prywatne objawienie pomaga objawieniu publicznemu. Od kiedy zacząłem tu przyjeżdżać, zdaję sobie sprawę z tego jak żywa jest Ewangelia, a przekazy jakie dostajemy w czasie każdego prywatnego objawienia nie wypełniają pustych luk, które są w Ewangelii. Są one jednak jakby wytłuszczającą grubą linią, podkreślającą/uwydatniającą Ewangelię. Są one jakby szkłem powiększającym drobny druk – Widzę wszystkie szczegóły graficzne, które się tam znajdują i pomagają mi zrozumieć kontekst każdego słowa Jezusa. W ten sposób Gospa pomaga mi żyć Ewangelią w 100%. Nie odciąga mnie to od Ewangelii; wręcz przeciwnie – przybliża do Kościoła i sakramentów oraz do mojego kapłaństwa.

W Medziugorju mamy próbkę i smak tego jaki będzie cały świat wtedy, kiedy zrealizuje się „Ojcze nasz” – niebo i ziemia. Nie można być bliżej nieba niż w sposób, w jaki jest to tworzone teraz, tak myślę – nawet ze wszystkimi swoimi problemami. Światowy Dzień Młodzieży na pewien sposób może to wyobrażać – zbierają się tam ludzie z czterech stron świata jakby na spotkaniu rodzinnym a zaprasza ich wszystkich sama Matka.

Tu w Medziugorju mamy ludzi, którzy przychodzą do tego najbardziej nieznacznego miejsca na ziemi, a jedynym powodem tego jest to, że przyszła tu Matka Boża. Mogła Ona wybrać miejsce o wiele lepsze, bardziej dostępne, ale nie zrobiła tego. …. Mogło to być gdzie indziej, ale jest właśnie tutaj, w pełni czasu jaśnieje światło Chrystusa. Im ciemniejsza noc, tym jaśniejsza gwiazda. Tak więc wybrała tych ludzi, jak Sama powiedziała, ze względu na ich wiarę i przeciwności przeciwko ich wierze. I Ona prowadzi nas tutaj by nas nauczyć lekcji. Więc kiedy tu przychodzę, widzę przez co my wszyscy musimy przejść, aby osiągnąć ten pokój. Kiedy patrzę na sposób w jaki wszystko jest tu umieszczone widzę, że każdy szlak, każda droga prowadzi do kościoła, a kościół jest w środku pomiędzy dwoma wzgórzami – tak jak znaczenie „Medjugorje” – „pomiędzy dwoma wzgórzami.” Wszystko wylewa się na dno naczynia, w ręce Matki Bożej. Każdy tam idzie. Idź tam a zobaczysz wirujące słońce, cuda jakiekolwiek chcesz – zaprowadzą cię do tych rąk (trzymających się). Zaprowadzą cię do rąk kapłana, a to jest to, czego chce Maryja.

Mógłbym stać na ulicach w Kanadzie z rozportartymi rękoma (gest) a ludzie po prostu ignorowaliby mnie i ośmieszali, a nawet gryźli rękę, która próbuje je karmić. Przychodzę tutaj, a ludzie ustawiają się w kolejce do błogosławieństwa. Tak więc zdaję sobie sprawę, że tu nie chodzi o mnie. Wszystko prowadzi do rozgrzeszenia, a oczywiście rozgrzeszenie jest jedynym rozwiązaniem dla doskonałych „muskułów” – bezwzględnej wiary, nadziei i miłości. Każdy pracuje dla lepszego umięśnienia ciała. Ale dla „mięśni” nad którymi musimy pracować – jedynym rozwiązaniem jest rozgrzeszenie. Tu każdy widzi swoją duszę w sposób w jaki widzi Bóg i Jego Matka, i przychodzą biegnąc do tej kliniki, biegnąc po sakramenty. Widzą wirujące słońce, następnie podchodzą patrzeć w adoracji na Eucharystycznego Syna. Iść by opalić się na plaży, ale musisz wpierw przyjść na Adorację by „opalić się Synem” – Jezusową „Synowską opalenizną” w Jego salonie piękności. I stoją ludzie w kolejce na Jezusowej elektrycznej plaży. Monstrancja naładowuje ich i sprawia, że stają się młodzi na wieki. To jest Jego „fontanną młodości”, a olej sakramentów jest Jego „Oil of Olay”, który wygładza wszystkie duchowe zmarszczki. I idą po rozgrzeszenie a ono pozbywa ich wszelkiego cholesterolu i wszelkich blokad w sercu i układzie krążenia, tak aby łaska mogła znowu płynąć, i następuje ponowne podłączenie do winorośli.

Jak widać wszystkie te małe doświadczenia mistyczne są piękne, ale są one jedynie okruchem, który prowadzi do ołtarza. I to jest tyle. A są to te same sakramenty jakie są oferowane tam skąd pochodzę, ale muszę przyjechać właśnie tutaj aby zobaczyć to co mam u siebie. Tak, właśnie w ten sposób widzę geniusz naszej Matki – tak jak każda matka robi wszystko tak, byśmy jedli warzywa. Owoce Medziugorja – i chciałbym powiedzieć „warzywa” Medjugorja – nie chcemy „vegetować”. Nie chcemy być bezużytecznymi grzybami, które rosną z dala od Krzyża, czy nawet pasożytami.

Owoc daje się, pozwala się konsumować, zjeść. Są owoce zabronione ale i jest najbardziej kuszący owoc – a jest to Jezus na Krzyżu. Jest On nowym owocem wiecznego życia, wiszącym na drzewie. Ona [NMP] jest nową Ewą, która prowadzi nas do Tego owocu. Ale my tak bardzo boimy się krzyża. To tak samo co moja mama zwykła była robić bym jadł groszek i fasolę. Wiedziała, że ​​lubiłem ziemniaki i sos. Co więc robiła? Ukrywała marchew i groch, i fasolę, i wszystko inne czego nie chciałem jeść i mieszała to z ziemniakami i tym co lubiłem jeść, a nawet dodawała do tego trochę sera… Zawsze znalazła sposób na to bym jadł warzywa. Ukrywała je w rzeczach, które lubiłem. Tak więc Matka Boża robi podobnie – wabi nas do Swojego Syna. Patrz do Starego i Nowego Testamentu, zawsze obiecuje dobra życiowe, które podniosą nas do wyższych dóbr – natychmiastowej satysfakcji, długiego życia, dobrobytu, i całej reszty – bo my to wszystko znamy. Myślimy jak zwierzęta. Jeśli więc weźmiemy ten okruch, jesteśmy już gotowi na coś lepszego. A Pan mówi: „Ja jestem chlebem życia. Niektórzy z was przyszli tylko dlatego, bo dałem wam chleba, ale wy ciągle nie pojmujecie.” Matka Boża mówi to samo. „Dlaczego tu przyszedłeś? Dlaczego myślisz, że ja ciągle tu przychodzę?” Są tacy, którzy czytają orędzia, ale nigdy nie otrzymują łask, a największą łaską jaką można otrzymać, to miłość do Prawdy.

Jedną rzeczą, która ciągle dręczy ludzi i przeszkadza w ich przyjeździe do Medjugorje jest, jak mówią, że nie jest zatwierdzone, nie oficjalnie. To jeszcze nie koniec. Czy kiedy Jezus chodził po ziemi, kiedykolwiek został zaakceptowany? Kiedy został On oficjalnie potwierdzony? Kiedy w ogóle będzie zaakceptowany? Ile owoców potrzeba nam zanim zaczniemy za Nim iść? Możemy tak czekać w nieskończoność. A nawet jeśli zostanie zatwierdzone – powiedzmy, że zostanie zatwierdzone jutro – wtedy ciągle będziemy mówić: „Nie musimy w to wierzyć, to jest objawienie prywatne” lub „To nie dla mnie. Za dużo jest Maryji, zbyt dużo nabożeństw do Maryi. To przysłania Jezusa.” Nie martw się – nie możesz bardziej kochać Maryji niż kocha Ją Jej własny Syn. Jeśli kochasz Ją prawidłowo, będziesz bardziej kochać Boga. Nie można być zjednoczonym z Panem bez bycia przy Maryji. Ona jest taką piękną Matką, bez względu na to czy jesteś katolikiem czy nie katolikiem, katolikiem czy niewierzącym, Ona ciągle będzie twoją Matką. To tak, jakby ktoś cię nieustannie szturchał i popychał i przewodził do Nieba. Kiedy dojdziesz do Nieba, popatrzysz do tyłu i zobaczysz, że Ona była przy tobie cały czas. Przechodzisz przez drzwi Nieba a tam niebieski próg. Klamka też jest niebieska. To Maryja. Musimy obrać taką samą drogę do Boga jaką On wziął by przyjść do nas. I Jej wcale to nie przeszkadza jeśli Jej nie zauważasz. Nawet jeśli łamie Jej to serce, Ona nadal jest twoją Matką. Nawet dla tych, którzy mogą Ją odpychać, Ona jest tam nadal dla nich. Tak więc jeśli ludzie ciągle mają problem z tym że Maryja przychodzi do Medjugorja, zwykle mieliby ten sam problem jeśli przyszłaby gdzie indziej. „Dlaczego objawia się tobie, a nie mnie?” Takie same rzeczy, mówili do Jezusa. Tak więc nie ma to nic wspólnego z oficjalnym zatwierdzeniem ale raczej z odrzucaniem owoców, które widoczne są dla każdego. Nie może Ona pokazać w łatwiejszy sposób jak żyć orędziem Ewangelii. I nawet jeśli oni nienawidzą Medziugorja, nawet jeśli mówią, że nie pochodzi Boga, Ona nadal będzie karmić prawdą te dzieci, tak jak matka w rodzinie. I to jest tu, gdzie wysyła mnie Ona najpierw. To są te dusze, których pragnie. Ona wysyła mnie tak, jak moja matka wysyłała mnie po sprawunki: „A ty wrócisz i przyniesiesz mi to, czego potrzebuję. Tym razem przynieś mi ten połów dusz”.

Tak więc po sześciu pobytach w Medjugorje, wiem, że największym owocem mojego życia jest pragnienie naśladowania Jej Syna. I zapominam nawet o tym, że Maryja tu przychodzi. Kiedy przyjeżdżam tutaj, jedyne co widzę to Jezus i ludzie którzy potrzebują Jezusa. Więc reprezentuję sobą Jezusa; nie zastępuję Go. I czasami nawet zapominam, że Matka Maryja objawia się tutaj, bo jestem pewien, że objawia się w wielu innych miejscach, ale po prostu wiem, że tutaj się pojawia. Wiem, że jest tuż obok ołtarza tam gdzie mieszkam. Wiem, że jest w mojej modlitwie. Wiem, że utula mnie co noc do snu. Ale poprosiła mnie, abym tu przyjechał. Ale nawet jeśli nie prosiłaby mnie bym tu przyjechał, a ja przyjechałam mimo to, jestem pewien, że powiedziałaby: „Co ty tu robisz, mój synu? Nie prosiłam cię, byś tu przyjechał. Jesteś potrzebny tam, w swojej parafii. Ale jeśli poprosiłam cię, byś tu przyjechał, to po to byś kochał bardziej tych w twojej parafii, w twoim życiu.” Więc biorę to jako świętą odpowiedzialność, aby upewnić się, że każda chwila jaką spędzam tutaj jest owocna, ponieważ będę musiał za to odpowiedzieć. Jest wielu innych kapłanów i wielu innych ludzi, którzy nigdy tu nie przyjadą, tak więc dlaczego ja? Jest to zawsze wielkim upokorzeniem, za każdym razem kiedy tu przyjeżdżam, trzeba dać wywiad albo ludzie chcą ze mną rozmawiać – i tutaj zdaję sobie sprawę, że tu nie chodzi o mnie. Więc kiedy wracam do domu, a potem powracam raz jeszcze, nie wiem, czy będzie to mój ostatni raz. Ale wiem, że wszystko jest po to by przygotować do wieczności mnie oraz wszystkie te dusze, które spotykam. Jednak największym owocem jest miłość do Jezusa, a miłość do Jezusa pod inną nazwą nazywa się Maryja.

Od redakcji: Ojciec La Fleur występuje we wspaniałym filmie dokumentalnym „The Triumph”, gra w teatrach w całym kraju. Aby uzyskać więcej informacji, odwiedź http://www.thetriumph.org.

ZOBACZ zwiastun filmu i O.Dominka La Fleur

Tłumaczyła: Bożena

Tenże Ojciec Dominik La Fleur  29 czerwca 2012 tak oświadczył:

Na prośbę Marii Bożego Miłosierdzia [Maria Divine Mercy] pobłogosławiłem wszystkie Modlitwy Krucjaty – Pieczęci Boga Żywego, z przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, aż do Powtórnego Przyjścia [Pana], dla wszystkich tych, którzy mają problem ze znalezieniem kapłana, diakona lub biskupa, aby je pobłogosławił Ja próbuję! Pan Nasz wie o mojej intencji! Jeśli tylko macie szansę, to jednak poproście osobę duchowną o pobłogosławienie. Jeśli odmówią, to zawsze jeszcze jest moje błogosławieństwo. Jeśli satelity mogą to robić i technologia z czujnikami ruchu, to dlaczego nie może ręka kapłana z detektorami wiary, modlitw Kościoła i Świętych obcowaniem. Wasz Anioł Stróż wie, co mam na myśli!”

Posted in Medziugorje, Orędzia Ostrzeżenie, Świadectwa | Otagowane: , | 42 komentarze »

Świadectwo Pauli na II Mladifeście w Częstochowie

Posted by Dzieckonmp w dniu 21 listopada 2015


Posted in Świadectwa | Otagowane: , | 63 komentarze »

Bóg nakazał mi zniszczyć laptopa – świadectwo Mariusza

Posted by Dzieckonmp w dniu 13 listopada 2015


Posted in Świadectwa | Otagowane: | 59 komentarzy »

Marek – Kocham Cię Jezu!!!

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 listopada 2015


Marek napisał:

Mam do Was moi drodzy pytanie.. domyślam, się, że może ktoś z Was może mi co nieco podpowiedzieć. Był dzisiaj za mnie odprawiamy egzorcyzm, w czasie którego pod wpływem modlitwy i działania Pana wyparłem się kilku grzechów, które trawią mnie i od kilku lat nie pozwalają żyć. Byłem zniewolony przez diabła, który wykorzystywał moje liczne zranienia z okresu dzieciństwa. Odmawiam nowennę pompejańką, oręduję NS, staram się i walczę ze swoimi słabościami. Sam egzorcyzm był dla mnie bardzo intensywnym przeżyciem, nie byłem w stanie wstać z fotela (w czasie egzorcyzmu siedziałem), byłem strasznie osłabiony i wewnętrznie rozbity. Po egzorcyźmie udałem się na mszę świętą, przyjąłem komunię i modliłem się o siłę dla siebie.

Uczucia jakie mi towarzyszyły bo egzorcyźmie mocno mnie zaskoczyły. Od uczucia ulgi i radości po strach i lęk. Z jednej strony nastawiłem się, że po egzorcyźmie, że to wszystko odejdzie. Wyrzekłem się tych wszystkich grzechów, bardzo głośno i wyraźnie.. (krzyczałem w trakcie i płakałem) Nazwałem je po imieniu i się ich wyparłem, wyparłem się szatana. Jednak mimo wszystko boję się, że to wróci, boję się, że będę za słaby żeby sobie z tym poradzić..
Boże ja jestem tak słaby, nie dam sobie rady..
Egzorcysta powiedział mi, żebym się dużo modlić i powiedział, abym się zgłosił za miesiąc

Wielu czytelników odpisało Markowi udzielając różnych rad w tym obietnice że się będą modlić w jego intencji a Pio0 zorganizował 9 dniowa nowennę.

Marek pisze:

Dzisiaj oddałem się osobiście Maryi poprzez oddanie się osobiste i Niepokalane Poczęcie (trafiłem na dwie takie modlitwy). Zawierzyłem się też Najświętszemu Sercu Jezusa.
Walka duchowa trwa już od sierpnia, i idzie powoli do przodu. Jest ona niezwykle męcząca, lęk który mnie dosłownie paraliżował jest już dużo mniejszy. Obecnie czuję ulgę, jednak gdy myślę o sprawach dla mnie niezwykle istotnych czuję znów ten lęk.. i po egzorcyzmie jest jeszcze większy, silniejszy

Dziękuję Wam wszystkim serdecznie za rady. Bardzo mi pomogą, bo wiem teraz wyraźniej z czym muszę się zmierzyć, wiem lepiej co muszę zrobić!

Margaretko myślę o tym już od jakiego czasu:) Stery mojego życia oddaję Jezusowi, bo dotychczas to ja chciałem wiosłować. Już wiem, że tej walki nie wygram..nie wygram bo nie mam już na to siły, a nawet gdybym miał to te się wyczerpały błyskawicznie. Pan Jezus mi pomoże, bo jestem Jego umiłowanym synem, w którym ma upodobanie. Wiem, że mnie kocha tak niewyobrażalną miłością, że dla mnie umarł na krzyżu..Panie Boże dodawaj mi sił, pokrzepiaj mnie, dodawaj mi odwagi, abym walczył o swoje życie!

Bożena doskonale Cie rozumiem. To jest niezwykle trudne, ale w tym wszystkim chodzi o Ciebie, nie o kogo innego. Ja miałem już tak dość mojego dotychczasowego życia, że po prostu rzuciłem się w to wszystko. Nie przejmowałem się niczym, a każdego dnia kołatałem i tłukłem, aby Jezus mnie wysłuchał. Aby pomógł mi już teraz. Bardzo dużo się modliłem i wciąż dużo się modlę.

Wyjście z tego bagna jest bardzo trudne i szatan robi wszystko, aby to uniemożliwić. Jednak można to zrobić. Zamieściłem niżej komentarz i z Waszą pomocą i modlitwą i z Panem Bogiem i Maryją mi się udało!!!

To nie przypadek, że przyszedłem z tym właśnie tutaj, na ten blog, gdzie zaczęła się moja droga do nawrócenia i tu też ona się zakończyła i tu też rozpoczyna się moje nowe życie.

Jesteście wszyscy bardzo dobrymi ludźmi, kochanymi przez Pana. Wiem o tym, czuję miłość każdego z Was i czuję też jak część z Was cierpi, ale to wszystko jest miłe Panu. Być może nie spotkamy się w tym życiu (nigdy nie mów nigdy), ale wiem że uczynimy to w przyszłym.

Chwała Panu i niech Pan Bóg Wam błogosławi. Dziękuje Wam, jesteście silni wiarą, naprawdę silni, kocham Was i dziękuję z całego serca!!

Marek pisze ważne słowa:

Moi drodzy dziękuję serdecznie Wam za wasze modlitwy. Dzisiaj w końcu bez przeszkód, z pełną wiarą i zaufaniem byłem w stanie ofiarować się Jezusowi i Maryi przed Najświętszym Sakramentem. Jezusa uczyniłem Królem, prawdziwym Królem mojego życia i wszystkich moich spraw. Uczyniłem Go moim Ojcem. Maryję uczyniłem moją Matką, prawdziwą i kochającą..Boże co za nieopisana ulga, wyciszenie, wszechogarniająca miłość i pokój w moim sercu..Boże dziękuję Tobie, że w końcu byłem w stanie prawdziwie przyjąć Ciebie do mojego serca. Dziękuję Wam za wasze modlitwy, dosłownie czułem, że to Wasza ofiara mi pomaga. Dziękuję Wam serdecznie, z całego serca. Niech Bóg Wam błogosławi.

Z rodzicami już się pojednałem, wybaczyłem im, bo wiem że ich też ktoś zranił. Na sobie zakończyłem grzech i przyjąłem mój krzyż. Powiedziałem im, że moje cierpienia ofiarowywałem też za nich i za moich braci. Wiem, że Pan Jezus tego ode mnie chciał, abym dał takie świadectwo mojej rodzinie, cieszę się że sprostałem temu zadaniu..o Panie Ty mnie prowadziłeś, przez ten cały czas!

Od tego momentu już wiem, że moje życie się zmieni. Od teraz należę już tylko do Maryi i Jezusa…wiecie że płaczę jak bóbr ja to piszę..co za szczęście.. O Boże uzdrowiłeś mnie i uwolniłeś..jestem wolny..Kocham Cie, Kocham!!!

Posted in Świadectwa | Otagowane: | 168 komentarzy »

Piękne świadectwo Marcina z Ruchu Czystych Serc

Posted by Dzieckonmp w dniu 2 listopada 2015


Pielgrzymi do Królowej Pokoju znają Marcina. Są też czytelnicy którzy z finansowali ta pielgrzymkę gdyż Marcina nie było stać aby samemu opłacić. Macie jedno z milionów świadectw  jak Królowa Pokoju pomaga swoim dzieciom. Pamiętacie te wieczory gdzie wspólnie rozmawialiśmy z Marcinem w Medjugorje. Marcin dziś stara się pomóc w przybliżeniu Jezusa swej mamie i całej rodzinie. To ten blog Dzieckonmp sprawił że  zaczął szukać Jezusa. Marcinie niech Jezus ma Cię w swoich ramionach zawsze i w każdej sytuacji.

 

Posted in Świadectwa | Otagowane: , , , | 149 komentarzy »

Bóg wskrzesił moją mamę.

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 września 2015


Niesamowite świadectwo. Rozsyłajcie do wszystkich niech zobaczy to jak najwięcej ludzi.

Wzruszające świadectwo Oli, młodej dziewczyny w której życie wkroczył sam Bóg.
Ona przyjęła to zaproszenie i poszła za nim stromą ścieżką. W materiale opowiada o swojej zażyłej relacji z Jezusem, trudnych relacjach rodzinnych (najbliższa rodzina przyłączyła się do Świadków Jehowy) i umieraniu mamy.

Wywiad zawiera opowieść o tym jak choroba i śmierć mogą stać się czasem najintensywniejszego wzrostu człowieka i otwierania na Boga, który potrafi ingerować w naszą rzeczywistość dając ludziom namacalne znaki swojej obecności.”

Wszystko się dzieje kilka lat temu w Kraśniku i Lublinie. Jest takie rzeczywiste i bliskie a zarazem niesamowite. Jednocześnie można zobaczyć kim są Świadkowie Jehowy.

Posted in Świadectwa | Otagowane: , , | 169 komentarzy »

Pierwsza indywidualna pielgrzymka tłumaczki Bożeny do Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 26 października 2014


królowaczłowiekMedjugorje… Słysząc jak wiele ludzi tam jedzie, i że jest to “kawałek nieba na ziemi”, też zaczęłam marzyć by się tam znaleźć. To było takie intensywne marzenie… I stało się, niespodziewanie otrzymałam pieniądze, które wystarczyły na pokrycie kosztów pielgrzymki! Leciałam sama myśląc, że będzie to czas duchowy tylko ja, Maryja i Bóg. Wertowałam internet by dowiedzieć się jak najwięcej o tym miejscu, bo będąc bez przewodnika człowiek traci cenny czas. Pan Bronek był tak miły, że odpowiedział na wszystkie nurtujące mnie pytania także wiedziałam co, gdzie i jak.

Już w autobusie z Dubrownika do Medjugorie poznałam osoby które będąc tam już wcześniej, znów tam powracały, a które “przez przypadek” spotkałam znów tam na miejscu kiedy potrzebny był mi kolejny “drogowskaz”. Zauważyłam, że samotna pielgrzymka nigdy nie jest samotna, i będąc w tym “niebie” Pan Bóg stawiał mi na drodze odpowiednich ludzi, których akurat potrzebowałam w danym momencie!

Na miejsce przyjechałam dzień przed objawieniem dla Mirjany. Oczywiście masa pielgrzymów na 15 tyś. ludzi 13 tyś. z nich to Włosi! Noce już były chłodnawe więc nie zdecydowałam się, jak to robią Włosi, iść na całą noc na górę Objawień. Rano wraz z innymi pielgrzymami z hotelu (matka i córka z Meksyku będącymi tam po raz czwarty oraz lekarz z Rzymu, który był tam właśnie po raz 40ty począwszy od roku 2005!) – poszliśmy w stronę Podbrdo znanymi im ścieżkami, przechodząc koło domu Mirjany. Następnie widzieliśmy ją udającą się na miejsce objawienia. Była masa ludzi, także na wózkach i o kulach oraz z widocznymi innymi problemami.

Tu Podbrdo- zdjęcia z google: https://www.google.es/search?q=medjugorje+na+podbrdo&client=firefox-a&hs=GQO&rls=org.mozilla:en-US:official&channel=sb&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=nUBJVIvMBunIsAT59YCADg&ved=0CDEQsAQ&biw=1011&bih=691

Podczas objawienia wszelkie śpiewy i modlitwy ucichły, cała przyroda jakby nagle zamarła, nawet wiatr. Przy szczycie góry, ktoś trzymał zwisającą nad krzewami flagę Ukrainy… Przekaz z 2go października był długi i piękny. Zaraz po przetłumaczeniu przekazano go tłumom w jęz. angielskim i włoskim. Miejsce to jest piękne, pełne dzikich krzewów granatowca, głogu, malutkich fiołków alpejskich i innych roślinek, które są w stanie rosnąć w małej ilości ziemi, pomiędzy szczelinami w kamieniach. (Jak widać na zdjęciach).

Jest tam masę owadów! Siedząc blisko Krzyża na górze Objawień zauważyłam na krzaczku zakamuflowaną zieloną Modliszkę Zwyczajną (Mantis religiosa), która wydawała się mieć złączone przednie kończyny, jednocześnie będąc nieruchomo zwrócona jakby na modlitwie w stronę Krzyża. Nie darmo po angielsku nazywana jest Praying Mantis! Ten Krzyż drewniany, rzeźbiony ma w sobie jakąś cudowną moc. Dużo ludzi podchodzi doń adorując, wtedy gdy człowiek jest otwarty całym sercem na Boga, Ten do niego mówi… Nie wiem nic, jedynie tyle, że pośród wszystkich myśli w mojej głowie usłyszałam pytanie “czy mnie kochasz?” Od tamtej chwili wiem, że reszta mojego życia ma być odpowiedzią na to pytanie… Ciągle lecą mi łzy kiedy o tym myślę…

Podobnie z posągiem z brązu Zmartwychwstałego Chrystusa. Ciągle jest tam kolejka, więc dopiero za trzecim razem udało mi się jakoś w niej stanąć. Z kolana Zmartwychwstałego Chrystusa wypływa woda, inni mówią łzy, inni olej…

Tu video http://www.youtube.com/watch?v=6W165TsaFzw

Jest to cud i tradycją jest zakup chusteczek by nimi otrzeć tą wodę i mieć je jako swego rodzaju sakramentalia. Czytałam o cudach powrotu do zdrowia ludzi mających wiarę w boską moc tych kropli. Tak więc stojąc w tej kolejce, nie wyglądającej na długą takie myśli mi przychodziły do głowy: ależ ludzie, potrzyjcie te chusteczki i dalej, niech posuwa się ta kolejka… czyżbyście nie mieli  wiary będąc tu? A ludzie jakby coraz to powolniej i dokładniej zaczynali tą nogę wycierać. Była noc, więc inni zaczęli przyświecać latarką czekając na wypłynięcie kropli…. A kolejka jak była długa, tak dalej wydawała się taka sama… Patrząc na tych ludzi i zapominając o długości kolejki człowiek wpadł w zadumę jakby adoracyjną… Ludzie podchodzący do Jezusa, wycierający Jego jak by ranę, niektórzy tak “profesjonalnie” jakby dłońmi pielęgniarki… inni dokładnie roztrzepując całą powierzchnię chusteczek (większość ludzi miała ich po 10 bo tak je można kupić w paczce) i delikatnie ocierając nogę. W międzyczasie siostra zakonna przytuliła się do jednej nogi w długiej ekstazie, potem inny duchowny trwał długi czas na modlitwie z głową w stopach Zmartwychwstałego Mistrza. Adoracja… czas nie istnieje…

Następnego dnia udaliśmy się na spotkanie z widzącą Vicką, tłumaczenie znów było po angielski i włosku. Wspaniałe przeżycie! Na koniec Vicka modliła się w intencjach pielgrzymów i tak zatopiła się w modlitwie, że ocknęła się chyba dopiero po 40 minutach. Wielu pielgrzymów nie miało cierpliwości, albo musieli iść do autobusów. Trochę przykre to było, że tak trudno nam o cierpliwość, stałość. Na koniec poprosiła, że jeśli chcemy możemy łączyć się z nią na modlitwie podczas kiedy Maryja Panna objawia się jej codziennie o godz. 18:40!

W pierwszy piątek o 15 udaliśmy się na Drogę Krzyżową na Krizevac.

(fotki google) https://www.google.es/search?q=Krizevac&client=firefox-a&hs=rJP&rls=org.mozilla:en-US:official&channel=sb&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=FE5JVOb-Nc_fsATp94CQDQ&ved=0CCcQsAQ&biw=1011&bih=691

Jest to góra 540m n.p.m. Masę ludzi, głęboka atmosfera, wielu dźwigających swoje dzieci na plecach, wielu na boso, ludzie w różnym wieku… Po ostatniej stacji – niespodzianka – stacja “zmartwychwstania”!!! Nadzieja!

Krzyż jest potężny. Mówi się, że niektórzy widzieli tu Maryję klęczącą pod krzyżem. Sama Maryja Matka w orędziach mówi,że zawsze się tam znajduje, pod krzyżem. Wielu widziało krzyż ten kręcący się wokół siebie i zamieniający się w złoty znak Tau. Warto poczytać o historii tej góry i tego Krzyża.

Pochodziłam sobie dużo po tych górach, po tych pięknych miejscach, cichych, prostych mających w sobie coś radosnego… Nie będąc autokarem wszędzie trzeba dojść albo wziąć taksówkę…

Codzienne Msze św. o godz 18 – piękne przeżycie! Stałe części są po łacinie, reszta tłumaczona jest na języki pielgrzymów! Wystarczy mieć radio i wrzucić 92,7 i masz ładnie tłumaczone na polski. Przed Mszą św. 2 części Różańca św, po Mszy trzecia cześć. Jest to na prośbę Maryi, która prosiła by godnie być przygotowanym do Mszy należy odmówić 2 części Różańca, a na podziękowanie jedną.

W pierwszy czwartek były modlitwy w intencji kapłanów. Padało od początku Różańca, całą Mszę i godzinną Adorację i nikt nie ruszył się stamtąd! Komunia św trwała długo bo każdy musiał podchodzić do ołtarza. Ledwie skończyła się Adoracja – przestało padać!

W niedzielę, mój ostatni dzień jacyś Włosi porwali mnie na kawę po włoskiej Mszy św. – są one pełne pięknych śpiewów, które ja lubię. Poznałam braciszka, który obchodzi urodziny w ten sam dzień co ja! A obiad też włoski z inną grupą Włochów – w żadnym wypadku nie czułam się sama! Mimo, że nie mówię w ich języku jakoś porozumiewaliśmy się! “Zaciągnęli” mnie też do Medjugorskiego Radia Maryja, gdzie modlitwę prowadził Włoski założyciel radia ojciec Livio Fanzaga. Nigdy o nim wcześniej nie słyszałam, a jest on autorem wielu interesujących książek!

Kładąc się spać w ostatnią noc, mając spakowaną walizkę wypchaną pamiątkami zaczęłam czytać jedną z zakupionych książek o początkach objawień… Doszłam do strony setnej i zmuszając się do spania tak bardzo pragnęłam by zostać tam choć jeszcze jeden dzień dłużej… Mam głęboką nadzieję tam powrócić.

To są moje główne przeżycia w Medjugorie. Wszystkiego człowiek nie jest w stanie opisać. Tym wpisem chcę dać swoje świadectwo o tym, że jest to miejsce pełne Boga, gdzie gospodarzy Maryja – Gospa-Królowa.

Dziękuję Ci Maryjo, że dzięki blogowi Bronka mogłam się dowiedzieć o Medjugorie, że mnie do siebie zaprosiłaś, przywiodłaś, ukazałaś radość życia z Tobą i proszę Cię, pomagaj mi codziennie odpowiadać “tak” na Miłość Twojego Syna. Ave Maryja!

Bożena

A poniżej dla Bożenki za to że poświęca czas dla nas.

Posted in Medziugorje, Świadectwa | Otagowane: , , | 95 komentarzy »

Medjugorje – świadectwo O.Marinko

Posted by Dzieckonmp w dniu 8 lipca 2014


W czasie naszego pobytu w Medjugorje słuchaliśmy również świadectwa franciszkanina o.Marinko.

Gorąco polecam wszystkim. Nawet 2 razy proszę sobie wysłuchać tego. Niech to świadectwo zaowocuje w treściach pisanych komentarzy tego wszystkim życzę.

Posted in Medziugorje | Otagowane: , , | 90 komentarzy »

W Medziugorju płakałem z radości

Posted by Dzieckonmp w dniu 22 marca 2014


Wywiad dla „Glasnika mira” przeprowadzony z ojcem Radkiem Mahačem, kapelanem z Czech, który w Medziugorju poczuł kapłańskie powołanie. Życie zgodne z orędziami Królowej Pokoju – mówi ksiądz Radek – jest drogą Jezusa Chrystusa, po której prowadzi nas Maryja.

Przygotował Krešo Šego

czech

– Proszę o przedstawienie się naszym czytelnikom.

 

– Jestem ojciec Radek Mahač, pochodzę z Czech. Od trzech lat jestem księdzem, kapelanem w jednej parafii, a jeszcze przed dwudziestoma laty w ogóle nie byłem wierzący, byłem ateistą. Pierwszym, dużym krokiem w kierunku Boga i wiary był mój pierwszy przyjazd do Medziugorja w sierpniu 1995 roku. Dziś chce mi się śmiać, kiedy pomyślę wstecz, ale wtedy, dwadzieścia lat temu nie było mi do śmiechu, było mi bardzo ciężko. Chciałem się ożenić, znaleźć piękną kobietę, narzeczoną, ale żadna nie chciała się mną zainteresować. W 1995 roku poznałem pewną dziewczynę, która bardzo mi się podobała, otworzyłem przed nią serce i powiedziałem, że bardzo ją kocham, ale jej odpowiedź brzmiała: „Jesteś dobrym chłopakiem, ale do miłości potrzeba dwojga ludzi.” Chodziłem potem jakbym był bez duszy i muszę powiedzieć, że do dziś wszystko to wydaje mi się dziwne. Byłem bardzo smutny i myślałem, że już nigdy więcej się nie uśmiechnę. Pytałem Boga dlaczego mi to robi, dlaczego, co złego uczyniłem. Wpadłem w rozpacz, myślę jednak, że ważne było to, że nie przestałem rozmawiać z Bogiem. Powiedziałem wtedy Bogu: „Boże, może Ty chcesz, abym został księdzem?” Prosiłem Boga, aby uzdrowił moją duszę. Była to modlitwa zrozpaczonego człowieka, modlitwa która wypływała z serca, i Bóg odpowiedział na nią. I z wielu stron poczułem, że coś mnie ciągnie, a kierunkiem, w którym miałem pójść było Medziugorje.

– Co ksiądz wiedział wówczas o Medziugorju?

– O Medziugorju dowiedziałem się kilka lat wcześniej. Czytałem orędzia Matki Bożej i książki o objawieniach w Medziugorju, nie mając wątpliwości co do ich autentyczności. Wierzyłem, że Matka Boża naprawdę się ukazuje, ale nie przyszło mi do głowy, aby samemu udać się na pielgrzymkę. Dla mnie Medziugorje było bardzo daleko. Zresztą, ze swojego kraju najdalej wyjeżdżałem do sąsiedniej Słowacji.

– Jednak przyjechał ksiądz do Medziugorja. Jak to się stało?

– Przyjechałem z grupą pielgrzymów, którą przywiózł dr Mraciek. Czułem, że Bóg tam mnie wzywa, ale jako student nie miałem zbyt wiele pieniędzy i nie było mi łatwo sfinansować taki wyjazd. Dzięki Bogu, dostałem zniżkę i mogłem pojechać. Pojechałem z wielką nadzieją, nie wiedząc co się wydarzy. Zadawałem sobie pytanie co będę robić między tymi wszystkimi świętymi osobami. Ludzie opowiadali mi o adoracjach odbywających się w Medziugorju, byłem więc bardzo szczęśliwy, że pierwszy raz w życiu będę na takiej adoracji. Bardzo byłem jednak zmęczony i całą adorację przespałem. Powiedziałem: „Boże wybacz mi”.

– Czy był ksiądz na kolejnej adoracji?

– Tak, w czasie tej adoracji przeżyłem najpiękniejsze chwile swojego życia. Wydarzyło się coś, czego do dzisiaj nie mogę zrozumieć. W czasie adoracji śpiewali chłopcy ze Wspólnoty Cenacolo i w pewnej chwili przestałem widzieć oczami, a zacząłem widzieć sercem. Zobaczyłem otwarte niebo i olbrzymie fale łaski, spływające na wszystkich ludzi będących na adoracji. I widziałem jak na wszystkich ludzi spływa łaska, i że wszyscy razem powiązani jesteśmy z niebem, a wszystko to w obliczu wielkiej miłości Boga. Nigdy nie myślałem, że coś takiego może się zdarzyć, nie wiem jak długo to trwało, ile czasu minęło, może pół minuty, jedna sekunda, a może 10 sekund… Całkowicie nie czułem otoczenia, a kiedy się ocknąłem, zobaczyłem gdzie jestem – w Medziugorju, przed Najświętszym Sakramentem. Płakałem ze szczęścia i radości, jak nigdy w życiu. Łzy same mi płynęły i nie mogłem ich powstrzymać.

– Co działo się później?

– Powiedziałem: „Dziękuję Ci Boże za to, co przeżyłem”. Nie wiedziałem, że za jakieś 5-10 minut to znów się powtórzy. Ten drugi raz był znacznie bardziej intensywny, poczułem że stoję przed Chrystusem i jeśli jednym słowem miałbym opisać nieskończonego Boga, powiedziałbym, że jest to przyjaciel, przyjaciel, który wszystko rozumie, który wie dlaczego zgrzeszyłem. On wie przez jakie cierpienia w życiu przeszedłem i pierwszą rzeczą, jaką Jezus mi powiedział było: „Dlaczego nie lubisz samego siebie?” Od dziecka miałem kompleks niższości, nie mogłem siebie zaakceptować, nie lubiłem siebie, a Jezus powiedział mi wówczas: „Właśnie takiego jakim jesteś, takiego Cię pragnę i potrzebuję i takiego Cię kocham”. Byłem szczęśliwy, a moje wnętrze jakby wołało: „Jezu, powiedz czego ode mnie chcesz? Co tylko zechcesz, nawet jeśli jest to najtrudniejsze w świecie, zrobię to.” Studiowałem wtedy maszynoznawstwo, byłem na czwartym roku, zdecydowałem się jednak opuścić uczelnię i pójść do seminarium, studiować teologię i zostać księdzem. Powiedziałem: „Jezu chcę żyć dla Ciebie”. Czułem jednak jak Jezus mówi mi, abym skończył szkołę. I tak się stało. Ukończyłem maszynoznawstwo, powołanie kapłańskie dojrzało we mnie i zostałem księdzem.

– Kiedy odprawił ksiądz swoją pierwszą Mszę?

– Swoją pierwszą Mszę świętą odprawiłem 24 czerwca 2007 roku. Chociaż w ogóle wcześniej tego nie planowałem, spostrzegłem później, że 24 czerwca był dniem pierwszych objawień Matki Bożej w Medziugorju.

– Czy dzięki księdza pielgrzymce do Medziugorja i powołaniu kapłańskiemu zmieniło się coś w księdza rodzinie? Powiedział ksiądz, że był ateistą.

– Gdy po raz pierwszy przyjechałem do Medziugorja, byłem już wierzący i chodziłem na Msze święte. Pierwsze spotkanie z Medziugorjem całkowicie zmieniło moje życie, a stopniowo również moją rodzinę. Choć chodziłem na Msze święte, wiele się nie modliłem. Na pierwszej pielgrzymce kupiłem figurkę Matki Bożej, w domu klęczałem potem i odmawiałem różaniec. Mam dwóch braci, którzy są ateistami, ale jako bracia bardzo się kochamy. Pewnego dnia przyszedł mój brat i zobaczył jak na kolanach modlę się przed figurką Matki Bożej. Był zaskoczony, powiedział, że zwariowałem. Nie zwracałem uwagi na to co mówił i co myślał.

– Jakie znaczenie ma Medziugorje w księdza życiu i służbie kapłańskiej?

– Kiedy przyjeżdżałem, poczułem, że jest to miejsce pełne miłości. Widziałem jak w wielu ludziach na nowo rozpoczyna się ich wiara. I stwierdziłem, że kiedy będę księdzem, pojadę z wiernymi do Matki Bożej. Przyjeżdżając z nimi, czułem jak się zmieniają, jak ich wiara staje się silniejsza. Teraz po raz trzeci przywiozłem pielgrzymów ze swojej parafii. Przyjechali czterema autobusami. Pierwszy raz przyjechałem z dwoma autobusami wiernych, tak samo po raz drugi.

– Jak przeżywa ksiądz orędzia Matki Bożej?

– Gdy za pierwszym razem przyjechałem do Medziugorja, powiedziałem sobie, że chcę żyć zgodnie z tym wszystkim, co Matka Boża przekazuje w swoich orędziach. Prosiłem Boga, aby dał mi siłę, abym mógł to uczynić i zacząłem odmawiać różaniec trzy razy dziennie. Początkowo było to łatwe, ale później każda modlitwa była coraz trudniejsza i pytałem siebie dlaczego nie potrafię się modlić, co jest nie tak? Byłem nieszczęśliwy, myślałem, że jest to moja wina. Po kilku latach dowiedziałem się, że jest to normalne, nawet Ojcowie Kościoła wskazywali na to, że kapłani przechodzą w modlitwie przez pustynię. Ale wytrzymałem. I z dnia na dzień podjąłem decyzję, że w każdą środę i piątek będę pościł o chlebie i wodzie. Każdego dnia, również zanim wstąpiłem do seminarium, byłem na Mszy świętej. Matka Boża pragnie, abyśmy każdego dnia czytali Biblię, co wcześniej mi się nie udawało. Zacząłem parę lat później, kiedy wstąpiłem do seminarium. Codziennie odmawiam modlitwę brewiarzową. Każdego dnia przez co najmniej pół godziny mamy osobistą adorację Najświętszego Sakramentu, jestem kapłanem w parafii, w której wiara jest bardzo żywa.

– Co zaleciłby nam ksiądz, mieszkającym tutaj, a także innym pielgrzymom?

– Wszystkim polecam rozpoczęcie życia zgodnego z orędziami Matki Bożej, ponieważ Ona wie, że chcemy być radośni i pragniemy mieć szczęśliwe życie. Matka Boża wie, jaka droga do tego prowadzi, Jej drogą jest Jezus Chrystus, który pragnie nas prowadzić dając swoje wskazówki. Nasze życie może znaleźć się na drodze Chrystusa tylko jeśli się modlimy, jeśli modlimy się żarliwie. Bądźcie wdzięczni, że Matka Boża wybrała to miejsce i wszystko co Ona powie, przeżywajcie sercem. Spoczywa na Was wielka odpowiedzialność, ponieważ wszyscy oczekują od Was, że będziecie dawać przykład, który można naśladować. To Wy musicie być przykładem dla całego świata!

 

Glasnik mira, czerwiec 2010 r.

Źródło: medjugorje.org.pl

Posted in Medziugorje, Nawrócenia, Świadectwa | Otagowane: , , | 39 komentarzy »

Świadectwo Daniela

Posted by Dzieckonmp w dniu 9 listopada 2013


Żyję, chociaż było blisko… Blisko utraty tego co najcenniejsze, utraty życia. Przypadek? Nie sądzę, nie ma w życiu przypadków. Matka Przenajświętsza mnie uratowała, jestem tego pewien!!!

Żyję, chociaż było blisko… Blisko utraty tego co najcenniejsze, utraty życia. Przypadek? Nie sądzę, nie ma w życiu przypadków. Zwykły dzień, chociaż dla kogoś bardzo ważny, jeden z najważniejszych w życiu: wybierałem się na ślub koleżanki z podstawówki.
Pracuję w delegacji jako inżynier budowy, wróciłem w piątek z Dąbrowy Górniczej. Pojechałem do brata po moje auto. Na tygodniu jeździł on, ja natomiast na weekendach. Spotkanie z bratem normalne, zresztą jak co tydzień jak wracam z delegacji. Rozmowa jednak inna, mówi że na tygodniu miał awarię auta, świeca się wykręca z silnika (gwint się wyrobił), znajomy mechanik zrobił to z uwagą że trzeba prze gwintować, założyć tulejkę i zakręcić. Umówiłem się na naprawę na poniedziałek. Myśli moje były skierowane Matki Bożej Rzeszowskiej, gdyż bardzo chciałem iść do spowiedzi na pierwszy piątek (06.09.2013r.), zostawić i zamknąć przeszłość, zjednoczyć się z Najwyższym oraz zawierzyć parę młodą na nowej drodze ich życia. Sakrament, oczyszczenie, Eucharystia u ojców Bernardynów. Pokój w sercu i jadę dalej, myję auto, tankuję i wracam po tygodniu pracy do domu. Rodzina standardowo wita, zajęta swoim rytmem życia. Rozpakowywanie i sen.
Oczywiście mój zegar biologiczny budzi mnie o 6:00 (07.09.2013r.). Wstaję, rozmowa z matką. Przed wyjazdem chciałem jeszcze odkurzyć wnętrze mojego pundzowozu. Odkurzam, czyszczę boczne kieszenie, znajduję różaniec oraz pudełeczko na niego. Zgubiłem go jakiś rok temu w aucie, po prostu się zawieruszył. Pocałowałem krzyż i wsadziłem różaniec do pudełeczka (pudełeczko na różaniec z mojej Komunii Świętej na nim wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej). Położyłem pudełeczko przed siebie w dece rozdzielczej. Przygotowany, ubrany w strój weselny wyruszam po moją dziewczynę, którą miałem zawieźć na 11.15 do fryzjera. Opóźniony- nadrabiam czas prędkością, szybko dojeżdżam do Leżajska.
W Leżajsku poczułem dym jakiegoś plastiku, myślałem że  przypaliłem sprzęgło szybką zmianą biegów. Poczułem niepokój i głos jakby z wnętrza, który mówił mi że coś jest nie tak, a ja dalej swoje, jadę gdyż się śpieszę. Zachowując jednak zdrowy rozsądek, otwieram okna, wyłączam nawiew i muzykę, jadę już przepisowo w nadziei osiągnięcia celu. W napięciu dojeżdżam do miejscowości docelowej, mijam tabliczkę z napisem Dębno. Tu zaczyna się horror. Czuję intensywnie palący się plastik, postanawiam się zatrzymać. Otwieram pas bezpieczeństwa i spostrzegam dym z wywietrzników, zdążyłem tylko spojrzeć w lusterka czy ktoś za mną nie jedzie. Od razu hamulec nożny i ręczny. Dym intensywnie wydobywał się z wywietrzników do środka, coś mi mówi: Daniel uciekaj jak najszybciej. Otwieram drzwi i dostrzegam ogień na masce, uciekam jak najdalej od samochodu. Auto staje w płomieniach, ruch na drodze zostaje zatrzymany, wzywam straż pożarną. Dzwoni moja dziewczyna, mówię jej o zdarzeniu, lada chwila przyjeżdża rowerem i mnie przytula. Auto płonie doszczętnie, strzelają szyby, ogień na 3m. Straż pożarna dojeżdża po 15 minutach, gaszą dopalający się wrak samochodu, zabezpieczają teren zdarzenia.
Żyję, to najważniejsze. Żyję bo tak chciała opatrzność, żyję gdyż zacząłem się modlić modlitwą Zdrowaś Mario w tych ostatnich chwilach przed zatrzymaniem. Skąd wiedziałem co robić? Dlaczego nie spanikowałem? W Leżajsku słyszałem wewnętrzny głos, otwórz okna, wyłącz nawiew i muzykę, w Dębnie: otwórz pas, zatrzymaj się i uciekaj. Pragnienie spowiedzi dzień wcześniej, znaleziony różaniec przed wyjazdem, modlitwa w decydującej chwili. Przypadek? Nie! Matka Przenajświętsza mnie uratowała, jestem tego pewien. W duchu wdzięczności za ocalenie, spóźnieni ale dotarliśmy na Eucharystię ślubną Bogusi w kościele Opatrzności Bożej w Trzebosi. Modliłem się i zawierzyłem siebie, swoją dziewczynę i parę młodą Matce Bożej.
Chwała Tobie Matko Boża, Królowo, Matko Nieustającej Pomocy. Chwała Jezusowi. Amen

Daniel

dan1

 

dan2

Posted in Świadectwa | Otagowane: , | 21 komentarzy »

Dlaczego wierzę w Ostrzeżenie

Posted by Dzieckonmp w dniu 13 października 2013


List czytelnika

Czytam orędzia przeszło 2 lata (od początku 2011r.). Natrafiłem na nie właśnie na blogu Dziecko NMP.
Poniżej moja mała historia, dlaczego ostatecznie wierzę w orędzia, wręcz to nie wiara lecz pewność poparta realnymi sytuacjami.

Na orędzia natrafiłem w marcu/kwietniu 2011 roku.
Czytałem je, widząc co sie dzieje na świecie i w Polsce oraz ogarniające ludzkość zaprzeczenie Prawom Bożym. Wiem iż celem jest zniesienie Wiecznej Ofiary przez która Syn Boży otworzył nam Bramy Królestwa Bożego. I najpierw będzie uderzenie w większego (kościół rzymskokatolicki) aby następnie uderzyć w kościoły wschodnie. Gdyz celem jest zniesienie ofiary, z jednoczesnym zapewnieniem możliwości „modlenia się” dla tych co czują obecność i istnienie Wyższej Inteligencji-Boga. Tylko już w tych mszach Boga nie będzie.
Czytałem orędzia, odmawiałem modlitwy gdyz uważam iż na te czasy są ona konieczne. Nienawiść do orędzi nawet na stronach poświęconych wierze katolickiej jest tak zawzięta dla mnie wręcz „szatańska”, mimo zachowania pozorów rzetelności. Przeciwnicy swoimi argumentami mnie osobiście nie przekonują, ale niestety wiele osób pobożnych zajmujących sie orędziami zniechęcili.
Trafiłem do grupy modlitewnej w wyniku nakazu który otrzymałem w myślach byl wyraźny na kilka godzin
przed pierwszym spotkaniem grupy „białostockiej” jak sie później okazało (gdyz napisałem e-maila i otrzymałem zwrotną odpowiedź iż jest pierwsze spotkanie za kilka godzin). Ale szatan działał, sprzeciwiła sie jak mógł: na pierwszym spotkaniu wszyscy otrzymaliśmy modlitewniki, ale tylko ja miałem kłopot z modlitwą gdyz modlitewnik który otrzymałem był zszyty z losowo wymieszanymi kartkami Wiec nie mogłem odmawiać modlitw gdyz nie mogłem ich odnaleźć tak były wymieszane.
Jak były w orędziach ważne wezwania do modlitwy ( w Wielkim Tygodniu) gdy tylko przystępowałem do modlitwy to automatycznie rozdzwaniały sie telefony aby mi przeszkadzać. Od jakis 2 lat mam nękania demoniczne (zwłaszcza nocne). Trafiłem do egzorcysty rzymskokatolickiego przypadek kwalifikował się do modlitw o uwolnienie. Nękania pozostały, szczegołów nie bede pisał ponieważ za dużo miejsca by to pochłonęło
Koronka i Różaniec – działają.
Po działaniach szatana widząc jak się sprzeciwia Orędziom wiem że pochodza od Boga. Nie możemy dać się zastraszyć działaniom przeciwnika Boga, Nawet jeżeli cierpimy z tego powodu napaści złych duchów to Pan nam to wynagrodzi…
Parokrotnie jak modliłem się modlitwami Krucjat to sąsiad z dołu na głos właczał więżę i słuchał muzyki tak że było słychać w calym bloku (wczesniej nie przypominam sobie aby tak słuchał muzyki…!!!). Bóg w taki sposób nas nie uświadamia-Tylko szatan uprawia taką zośliwość!
Nasza Grupa modli się w kościele. Raz do naszej grupy podeszła głuchawa staruszka (raczej nie mogła słyszeć modlitw gdyz nosiła w uszach aparat). Podeszła wprost spod obrazu Bl Jana Pawła II, później mówiła iż miała taki impuls po modlitwie.Wiemy z pierwszych orędzi, iż bl Jan Pawel II jest opiekunem przydzielonym przez Boga dla Marii Bożego Miłosierdzia.

Coś mnie tknęło i od ok 2 lat zacząłem jeździć w czwartki o 17 na Akatyst do św Proroka Eliasza w Cerkwi (spora odległość ode mnie) w którym jest wspomnienie o czasach Antychrysta i działaniach Sw Eliasza. Jak moje wyjazdy przeszkadzały złemu może innym razem napiszę…jak sie manifestował… nawet bez kamuflowania …
Kiedyś (jakiś rok temu) nie wiedziałem jeszcze co mnie atakuje, nawet sądziłem że wariuję zwrócilem sie do Eliasza dal mi rade (czytał w moich myslach, wiedział co planuje uczynic wieczorem-odradził mi to stanowczo) ..nie posłuchałem myślałem że to majaki nie planowałem nic złego, wieczorem i w nocy zrozumiałm iż ta rada jest właściwa z uwagi no to co mnie w nocy „nawiedza”. Powoli otwierały mi sie oczy..

Jakieś 3mc temu będąc na Akatyście modliłem się do Proroka o wzmocnienie w modlitwie oraz bym mógł ofiarować swoje działanie Bogu.
Chwilę potem w Cerkwi (oprócz części Ołtarzowej za Carskimi Wrotami) nagle zgasło światło – zapanował mrok na parę sekund następnie zapaliło się światło (nie było burzy czy innej zjawisk atmosferycznych). W tym samym momencie pojawiła się w moim umyśle myśl abym odmówił przy cerkwi krucjaty modlitw. Tak się złożyło iż nawet przy sobie miałem ksiazeczke z modlitwami krucjaty (godzine wczesniej mialem spotkanie w kosciele grupy modlitewnej i z kosciola przyjechalem bezposrednio do cerkwi)
W cerkwi się nie da odmawiac gdyż cerkiew po akatyście zamykają. Zacząłem jako ostatni kierować się do wyjścia z cerkwi . Na akatyście bywa niestety tylko kilka osób. Za mna szedl zwyczajowo Diakon aby zamknac cerkiew od srodka. Gdy był przy przedsionku podszedł do Diakona -proboszcz i powiedział mu kilka słów-wydał polecenie aby nie zamykał cerkwi a jedynie krate! Wszyscy wyszli a ja stanąlem sam na przeciwko cerkwi i rozwartych wrót widzac czesc ołtarzową i tak odmówiłem prawie wszystkie krucjaty… Czułem w tym momencie jak ważne są te modlitwy… iż dano mi z „góry” możliwość niepokojonemu przez nikogo ok. godziny (tyle trwa odmówienie wiekszosci modlitw krucjaty) odmawiac modlitwy na przeciwko rozpostartych wrót do cerkwi widzac przed soba czesc ołtarzową. To było niesamowite, szokujace gdyż Cerkiew jest zamykana po akatyście….

W nocy (ze srody na czwartek) przed tym zdarzeniem miałem tuż przed 3 w nocy pobudkę i ataki demoniczne.
Jeszcze wiekszy popis wściekłości dali w nocy po tym zdarzeniu. Pobudka tuz przed 3 w nocy. napady leku strachu wczesnie dziwne sny. Były noce iż potrzasali moim ciałem, dusili jak leżałem krzyżem w wielki piątek/sobote. (jak spie grzebia mi w umyśle szukaja słabych punktów przez obrazy senne badaja reakcje mojego umysłu, ciała  w ten sposób znajduja moje słabe strony  aby potem w ciagu dnia uderzyć przez prowokowane sytuacje, było już ich tak wiele… ze nie mam watpliwosci).
Napady leku (dusza czuje obecność zła w bliskiej odległości, czesto dziecko zaczyna płakać , mam 2,5 letniego syna), karmia sie wtedy strachem nie wolno temu ulegac, to tez metoda zastraszenia.  Zaczynam od koronki do Bozego Miłosierdzia-mieszaja myśłi kieruja na inny tor, modlitwa jest w takich chwilach trudna, uniemozliwiaja ją, gdyz wiedza iz przychodzi pomoc. Potem Różaniec … i spokój ….ogarniający (niekiedy słyszałem Matkę Bożą i słowa już ich nie ma…).

Niekiedy budzi sie około 3 w nocy moja żona i tez ma napadu dziwnego lęku strachu itp… poradziłem jej odmów Koronke a potem Różaniec. Rankiem powiedziała mi iż nie dała rady… Miała plątane myśli…, nagle stwierdzała iż w czasie modlitwy myśłi o innych rzeczach… tak oni działają…
Ukazują sie niekiedy..istota o szerokich klatkach co najmniej 2 głowy wyższa ode mnie…
Raz widziałem świetlista postać (oczywiście obudzony w nocy) i rozkaz oddaj mi cześć…
Odmówiłem spontanicznie Królu Niebieski, pocieszycielu Duchu Prawdy, Który wszędzie Jestes i wszystko Wypełniasz, Skarbnico wszelkiego Dobra, Dawco życia, przyjdź i zamieszkaj w nas i oczys nas od wszelkiej zmazy i Zbaw o Dobry dusze nasze… odpowiedziałem-nie wiem sam dlaczego, gdyz na początku sądziłem iż to Pan taki „Jasny”- Ci którzy oddawali cześć demonom -pogineli.
W domu rozniósł się łomot
Żona przybiegła. Zły Poszedł wręcz zwiał ….spałem do rana w spokoju…
Po tym jak szatan sprzeciwia się orędziom wiem iż pochodza one od Boga…
Dodam iż nikt wiecej z grupy modlitewnej nie mówił iż ma nekania demoniczne… najwyraźniej taka jest wola Boża. Kiedys jak modliłem sie do Anioła stróża to mi tak odpowiedział: iż dzieje sie to z woli Bożej.

Niekiedy budze sie w nocy w wyniku bezwładu, paraliżu lewej ręki… prawą na którą mam władzę dotykam sie krzyża benedyktyńskiego na piersi i bezwład momentalnie mija.

pozdrawiam
Wierny czytelnik

Posted in Orędzia Ostrzeżenie, Świadectwa | Otagowane: , | 223 komentarze »

Film o niewolnicy która została świętą

Posted by Dzieckonmp w dniu 10 września 2013


Przerażające wyznania: Marcin Boczek (okultyzm, samobójstwa, zboczenia, narkotyki, alkoholizm…)
W życiu Marcina Boczka było już wszystko; próby samobójcze, narkotyki, alkoholizm, przygodny seks, bezdomność, zboczenia seksualne, ciężki wypadek. Właściwie nie powinien już żyć. Ale żyje – i co dziwne – ma się nad wyraz dobrze. Najbardziej jednak przerażające jego doświadczenia wiążą się z okultyzmem i demonami: „rzucało mną po ścianach!”. Jeśli masz słabe nerwy – nie oglądaj.
Film ten jest pełną wersją wraz z przerażającymi szczegółami i zaskakującym finałem.

część I.

http://pl.gloria.tv/?media=494738a

część II.

http://www.gloria.tv/?media=389507

Posted in Cuda, Film, Kościół | Otagowane: , | 74 komentarze »

Pierwszy Polak, który da świadectwo na Festiwalu Młodych w Medziugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 lipca 2013


Pozostało nam 8 dni do wyjazdu pielgrzymkowego. Do Medjugorje tak jak my wybiera się również Łukasz Bęsiu

Łukasz ′Bęsiu′ Bęś jeszcze 7 lat temu kradł i brał narkotyki. Ale nawrócił się. Jak mówi – dzięki pielgrzymce do Medjugorie. Dziś jest odpowiedzialnym Mężem i Ojcem. Zachęca polską młodzież do rezygnacji ze złego stylu życia, grając chrześcijański rap. Swój przekaz adresuje do mieszkańców biednych dzielnic. Przemawia do swoich rówieśników językiem blokersów. Zachęca do zerwania z narkotykami, kradzieżami, chcąc uchronić innych przed podobnym losem do swojego. Jego muzyka również broni Rodziny i zachęca do odpowiedzialnego Ojcostwa.

Dzisiaj Łukasz zabiera ze sobą młodych a sam jako pierwszy polak będzie mówił świadectwo na Festiwalu Młodych w Medziugorju 2.07.2013 roku.

Łukasz zabiera też ze sobą autokar młodych są jeszcze wolne miejsca na wyjazd z nim serdecznie zapraszamy!

Zapisy : 30.07-08.08.2013( Festiwal Młodych w Medziugorje, z raperem Bęsiem program kliknij tutaj… )

O odkrywaniu Chrystusa

To był bardzo ciekawy proces w moim życiu. Jako czternastoletni chłopak „zbuntowałem się”. Zacząłem spotykać się z kumplami starszymi od siebie, od których często nie wyciągałem nic dobrego. Zacząłem brać narkotyki. Począwszy od marihuany, przez amfetaminę po mocniejsze specyfiki. Nie widziałem sensu życia, myślałem tylko o tym, jak zdobyć kolejną „działkę”. Zaczęło dochodzić do kradzieży, aby zdobyć narkotyk. Dzięki litości nauczycieli przechodziłem z klasy do klasy. Moi koledzy posuwali się zbyt daleko i dostawali wyroki. Dziś są w więzieniach.Cieszę się, że mnie to nie spotkało chodź byłem blisko.

Kilka lat wcześniej moja mama nawróciła się, będąc na pielgrzymce w Medjugorie.
Moja babcia była wcześniej bardzo chora i lekarze dawali jej 8 miesięcy życia. Mama modliła się w jej intencji na pielgrzymce w Medjugorie. Kiedy wróciła, moja babcia żyła jeszcze 8 lat. Lekarze łapali się za głowę. Kiedy mama wróciła do domu z pielgrzymki, zupełnie nie wiedziałem, co się dzieje. Zaczęła mówić nam o Bogu, o tym, że go spotkała. Obiecała nam, że pojedziemy kiedyś tam razem z Nią.

W 2006 roku mama zapisała mnie na pielgrzymkę do Medjugorie. Zachęcała mnie, że zobaczę Adriatyk, będą to niezłe wakacje. Co roku w dniach od 1 do 7 sierpnia w Medjugorie jest Festiwal Młodych. Już po wejściu do autokaru czułem się zażenowany. Kilkanaście babć, które odmawiają różaniec. Gdzie ja wsiadłem? Nie chciałem z nimi jechać. Przetrwałem.
Kiedy wysiedliśmy w Medjugorie na początku czułem się, jakbym tylko ja nie wiedział, o co chodzi. Dziewczyny i chłopaki z różańcami w rękach, ludzie śpiewają, tańczą, modlą się do Boga. Młodzi, starzy. Trochę się zaniepokoiłem. Pomyślałem, że mam do czynienia z mocno nawiedzonymi ludźmi.Marzyłem o Adriatyku, a tutaj widzę tańczących młodych ludzi śpiewających „Hosanna”. Nie wierzyłem w Boga i chciałem kogoś poznać. W pierwszym dniu podbiegła do mnie dziewczyna z Jeleniej Góry. Osłupiałem. 40 000 ludzi, a tu podbiega do mnie dziewczyna z mojego miasta? Na drugi dzień śpiewała piosenkarka Tatiana z Chorwacji. Bardzo chciałem mieć jej album, ale mieliśmy wyliczone pieniądze na każdy dzień. Po koncercie Tatiana podeszła do mnie i mojej siostry, dała nam swoje 2 płyty z autografami i adres mailowy. Osłupiałem po raz kolejny. W trzecim dniu festiwalu przeżyłem coś niesamowitego. Podczas wieczornej adoracji patrzyłem na ludzi, którzy uwielbiają Boga. Bardzo się dziwiłem. Czułem, że mają coś czego ja nie mam. Są szczęśliwi! Ja żeby być tak szczęśliwy musiałbym wypalić dużo marihuany… Do kogo oni śpiewają? Postanowiłem dłużej nie milczeć. Zacząłem krzyczeć do Boga: „Jeżeli istniejesz to mi to pokaż, bo nie wierzę!”. W tym momencie stało się coś bardzo dziwnego. Przez wiele lat ludzie przeze mnie płakali, gdy ich raniłem. Moja własna matka wylała tony łez przeze mnie.W momencie adoracji sam zacząłem płakać. Moja mama klęcząc obok mnie, cieszyła się bardzo. Dziś wiem, że Jezus przyszedł do mnie w darze pokoju. Oczyścił mnie z mojego egoizmu, grzechu i niedowiarstwa. Postanowiłem pójść do spowiedzi. Bałem się, że ksiądz ucieknie, słysząc, co poczynałem.Na szczęście nie uciekł.Po godzinnej spowiedzi czułem się tak jak te 40 000 ludzi. Wiedziałem, po co tu jestem i dla kogo jestem.Czułem, że odnajduję sens.Po powrocie do domu kumple namawiali mnie na narkotyki(Śmiali się, że zwariowałem i idę na Papieża) Odmawiałem im skutecznie, uczestnicząc codziennie z siostrą we mszy świętej.Trafiłem do Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym, w której formowałem swoją duchowość i kontakt z Bogiem.Polecam wszystkim, aby chętnie przyłączali się do wspólnot. To bardzo umacnia decyzję trwania przy Chrystusie.

Źródło: centrummedjugorje.pl

Posted in Medziugorje, Śpiew, Świadectwa | Otagowane: , , , | 69 komentarzy »