Dziecko Królowej Pokoju

Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl

Posty oznaczone jako ‘Szatan’

Walka z szatanem w świecie

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 Marzec 2014


Wyjątek z opracowania pt. Walka z szatanem w świecie

Co by się stało, gdyby masono — sataniści zdołali opanować rządy państw, nie pomijając rządu naszego?

oto odpowiedź:

Robić by nam kazano wszystko na opak, jako antytezę wiary Chrystusowej. W miejsce miłości głosiło by się nienawiść, w miejsce pokory — pychę, w miejsce prawdy — kłamstwo itd. I mielibyśmy to… co mamy obecnie! Usuwano by krzyże ze szkół, ze szpitali oraz ze wszystkich budynków użyteczności publicznej. Na wszelki możliwy sposób starano by się usunąć KRZYŻ z serc wiernego ludu, a najbardziej z serc młodzieży. W niedzielę i święta organizowano by wycieczki wszelkiego rodzaju i gatunku, igrzyska sportowe itd. Środki masowego przekazu w czasie trwania uroczystości kościelnych raczyłyby nas zachęcającymi programami. Za cud uważam trwanie w programie radiowym transmisji Mszy Świętej w niedzielę i święta. W księdze Daniela, w księdze Apokalipsy oraz w drugim liście do Tessaloniczan jest mowa o tym, że nastanie czas, gdy Msza Święta zostanie zakazana na całej planecie. Będzie ona mogła być odprawiana tylko w ukryciu. Uważam, iż szatan czeka na stosowną chwilę, by zadośćuczynić swemu sercu i zakazać mszy. A najchętniej zamieniłby katolicką Mszę Św. na czarną i pokazywałby ją w telewizji w kolorach. Pragnąłbym bardzo, aby to moje proroctwo nigdy się nie spełniło. Wolałbym raczej okazać się „fałszywym prorokiem”. Dalej więc kontynuujmy odpowiedź na pytanie: Co by się stało, gdyby masono-komuniści opanowali w stu procentach nasz rząd? Zakłady pracy, zamiast płacić robotnikom należne pensje, wypłacałyby niewielki zasiłek dla bezrobotnych, przy stale wzrastających cenach artykułów pierwszej potrzeby. A to w tym celu, aby „głodnego pieska” mieć przy nodze, aby spoglądał łaskawie „panu” w oczy, pilnie słuchał i wykonywał wszelkie polecenia. Gdy „pan” zażąda, należy stanąć na łapkach, posłużyć i poszczekać tu i ówdzie. A jeśli piesek będzie posłuszny i będzie nosił na sercu bezbożniczą legitymację, będzie wiedział, kiedy należy klaskać w łapki, to za to otrzyma premię, stanowisko, mieszkanie poza kolejnością, telefon, talon na samochód. Będzie mu wolno korzystać z kantyny, gdzie wiele można kupić po właściwych cenach. Oczywiście, że będą też „pieski” poszkodowane, którym nagrodą za wierną służbę będzie kopniak pana. Mogą nawet w swoim czasie być przekazane w ręce hycla-rakarza, a ten, zgodnie ze swoim wyuczonym zawodem, będzie wiedział, jak ma postąpić z pieskiem, przeznaczonym na ściągnięcie skóry i wygarbowanie. Nie musi to wcale być czyn pieska zawiniony wobec pana. Winę można, a nieraz „należy” stworzyć sztucznie — dla przykładu. Wówczas piesek otrzyma od pana nazwę stosowniejszą: Hiena, Szakal lub inną. Ktoś słuchający tych wypowiedzi może włączyć się z pytaniem: wcześniej … tuż po II-giej wojnie światowej? Krótkie westchnienie … i …

W roku 1966 obchodziliśmy w Polsce rocznicę 1000-lecia Chrztu Polski. Antytezą — splugawieniem tych uroczystości było naruszenie polskiej gościnności, ponieważ odmówiono Ojcu Świętemu Pawłowi VI przyjazdu do Polski na tę uroczystość. Na zrywy wolnościowe w Polsce, organizowane przez świat pracy jako marsze protestacyjne odpowiedzią (władzy robotniczo-chłopskiej) były, począwszy od roku 1956, lufy broni palnej i czołgi. Płynęła niewinna krew, nawet dzieci! Na wezwanie Episkopatu Polski, by strzec każdej kołyski, każdego budzącego się życia, niezwłoczną odpowiedzią było wprowadzenie ustawy o mordowaniu nienarodzonych dzieci! Na wezwanie episkopatu, by stać na straży nierozerwalności małżeńskiej, natychmiast wprowadzono ustawę o rozwodach. Obecnie demonstracyjnie zaludniają stadiony sportowe ci, którzy podeptali KRZYŻ Chrystusowy, „barabasze” Pisma Św., którzy zamienili KRZYŻ na „pal”. Ci zaś, którzy przybrali sami sobie nazwę „Świadków Jehowy” stanowią przeciwieństwo wiernego ludu katolickiego, który spotyka się na stadionach z Ojcem Świętym Janem Pawłem II. I nadszedł miesiąc sierpień, miesiąc wzmożonego ruchu pielgrzymkowego wiernego ludu z całej Polski i przedstawicieli całego świata do naszej Pani Jasnogórskiej, do pogromczyni mocy piekielnych, do tej właśnie, która „zetrze głowę szatana”. I cóż za antytezę wymyślili Jej przeciwnicy? Ukrywszy się sami za „kolorową kurtynę” zorganizowali festiwal muzyki rockowej w Jarocinie i corocznie w miesiącu pielgrzymkowym wysyłają tam „zwiedzionych”, aby profanowali tam cmentarne krzyże, aby odprawiali CZARNE MSZE na cześć szatana! Przeciwnik Niepokalanej zdejmuje już zasłonę i pokazuje bezczelnie swoje szkaradne oblicze i zdradza zamiary względem ludzi wiary Chrystusowej (Porównaj Protokóły Mędrców Syjonu). Walka z KRZYŻEM przybiera na sile. Gdyby rządzili nami masono-szataniści — kontynuuje nadal rozważania nasz rozmówca — to wówczas lekarze leczyliby chorych w ten sposób, że trzeba by było mieć zdrowie … aby chorować. Milicja i służba bezpieczeństwa zamiast bronić naszych narodowych i ludzkich praw, przy każdej nadarzającej się okazji, bez sądu, lub jak kto woli, bez pseudo-sądu, zabijałaby nas w porze nocnej, w porze ulubionej przez szatana, i w ten sposób odprawiałoby się rytualne czarne msze! Na każdym kroku byłoby widać nieustającą walkę z chrześcijańskim znakiem zbawienia — z KRZYŻEM. Gdzie byłoby to możliwe usuwano by krzyże, gdzie można by je wyśmiać i opluć, opluwano by je i wyśmiewano, a gdzie można by je sprofanować, profanowano by je. Szatan ogromnie nienawidzi krzyża, ani jego nazwy, ani znaku. Gdyż właśnie na drzewie krzyża został pokonany! Stałem jak oczarowany takim zestawieniem faktów i opinii. Ktoś w pobliżu szeptem pytał samego siebie: Czyżby morderstwo księdza Popiełuszki było mordem rytualnym? Mordem talmudyczno-masońsko-satanicznym? Po krótkiej chwili, już nieco głośniej, pada odpowiedź: Nie ma nic tak skrytego, co by nie wyszło na jaw… Człowiek, który urodził się i wychował w rodzinie katolickiej, który wyssał z piersi chrześcijańskiej matki zasady miłości, pokory, przebaczania, nie może zrozumieć, że możnaby myśleć inaczej. A nawet ci, urodzeni i wychowani w rodzinach katolickich, którzy jednak odwrócili się od nauk Chrystusa, a poszli za podszeptem szatana i wierzą mu, że otrzymają od niego „królestwo tego świata”, nie zawsze wykonują polecenia sług piekła, bo mimo ich zdrady prawdy ewangeliczne apelują do sumienia przypominając o ewentualnych konsekwencjach takiego postępowania.

Lecz czyny każdego, bez względu na jego wyrzuty sumienia, uzależnione są od wolnej i nieprzymuszonej woli. Każdy dokonuje wyboru — iść za sygnałem dobra, pomimo niewygód, prześladowań, cierpień itp. czy odwrotnie. I nam dzisiaj, w dobie wpajania nienawiści, i tym gorąco wierzącym, do których nie docierają nienawistne intrygi sług piekła, i tym letnim i tym zimnym, którym wydaje się, że w istnienie Boga miłości nie wierzą, trudno zrozumieć, jak można na każdym kroku czynić przewrotnie i niezgodnie — nie tylko z zasadami wiary, lecz także z ogólnie pojętą zasadą właściwego ludzkiego postępowania? Jak można stosować przewrotne środki niszczenia środowisk oraz państw. Burzyć i przewracać wszystko, co napotyka się na drodze, aby na gruzach i popiołach prawdy i miłości zasiewać chwasty obłędnej ideologii, a w naszym przypadku — ideologii masońsko-satanistycznej. Chwila refleksji: Gdyby człowiekowi wychowanemu w państwie na wskroś chrześcijańskim powierzyć kierownicze stanowisko w państwie o dążeniach satanistycznych i polecić mu, by wszystko o czyni, było antytezą dobra, to i tak, kierując się wrodzonym instynktem dobra, nie potrafiłby doprowadzić do katastrofy moralnej i gospodarczej zasobnego państwa, do takiej katastrofy, jaką obecnie przeżywa nasz naród. Tyle chwastów i przewrotności zasiano w granicach naszego państwa! Zapoznajmy się obecnie z dwiema historycznymi postaciami, których nauka rzutuje bezpośrednio na obecny stan naszej gospodarki i cywilizacji: z Karolem Marksem mianowicie i Fryderykiem Engelsem. Przyjaciele i koledzy Marksa świadczą, że Marks był wyraźnym czcicielem szatana, a to, że zarówno Marks jak i Engels mieli pochodzenie semickie, powszechnie jest znane. Marks opracował i przy pomocy Engelsa opublikował szatański dokument, znany jako MANIFEST KOMUNISTYCZNY. Wielu znawców tego dokumentu wyraża przekonanie, iż stanowi on największe nieszczęście świata. Mazzini, włoski rewolucjonista, który znał osobiście K. Marksa pisał o nim: „ma on opętanego ducha. Jego serce napełnione jest nie miłością, lecz nienawiścią do ludzi”. Niektóre wypowiedzi Marksa: „Ja chcę się zemścić na tym, który panuje nad nami”. (Więc jednak był przekonany, że na górze ktoś rządzi). „Młoda dusza, niegdyś wierna Bogu, skierowana została do piekła”. (To nie wymaga komentarzy). Marks nienawidził nawet samego pojęcia Boga. Był zdecydowany „wypędzić Boga kopniakiem”. Jeden z wierszyków Karola Marksa:

Tak więc Bóg wydarł mi moje wszystko, w nieszczęściach, ciosach losu. Te wszystkie jego światy rozwiały się bez nadziei powrotu. I nie zostaje mi nic do tej pory, jak tylko zemsta. Chcę sobie zbudować tron na wysokościach. Jego szczyt będzie lodowaty i gigantyczny. Jego wałem ochronnym będzie obłąkańczy strach, jako szczyt najczarniejszej agonii. A kto podniesie na ów tron swój zdrowy wzrok, odwróci się od niego blady i milczący jak śmierć. Wpadnie w pazury ślepej, dreszczem przejmującej śmiertelności, aby jego szczęście znalazło grób. Słowa: „Chcę sobie zbudować tron” i przyznanie, że ten, który na nim siedzi, może emanować tylko trwogę i przerażenie, przywołuje na myśl Lucyfera i jego pragnienie: „Wedrę się do nieba: wyżej niż gwiazdy Boga i wzniosę mój tron! (Izajasz 14,13). Dlaczego Marks chce tego rodzaju .tron? Odpowiedź na to pytanie dają słowa w jego dramacie OULANEM: Aby wytłumaczyć ten tytuł, trzeba zrobić dygresję. Istnieje Kościół szatana. Jednym z jego rytuałów jest „czarna msza”, celebrowana o północy przez kapłana Demona. Świece są umieszczone na świecznikach knotami w dół. „Kapłan jest ubrany w szaty liturgiczne podszewką do góry. Mówi wszystko to, co jest napisane w księdze liturgicznej, ale odwrotnie — zaczynając od końca. Święte imiona Boga,. Jezusa i Maryi są czytane odwrotnie. Hostia, konsekrowana, ukradziona w kościele podczas komunii dawanej na rękę, otrzymuje napis SATAN i służy do szyderczej komunii. W czasie tej czarnej mszy spala się Biblię. Uczestnicy przysięgają, że popełnią wszystkie siedem grzechów głównych, wymienionych w katechizmie katolickim. Ceremonia kończy się orgią. Kult diabła znany jest od najdawniejszych czasów. Czytamy w księdze (Powtórzonego Prawa 32,17): „Oni poświęcają się demonom”. Jéroboam, król Izraela, ustanawia kapłanów demonów (Z Kronik 11,15). Zamiarem OULANEM jest odwrócenie słowa świętego. OULANEM to anagram Emanuela, biblijnego imienia Jezusa, które oznaczało po hebrajsku „Bóg z nami”. Sens dramatu OULANEM zrozumiemy w pełni, gdy wysłuchamy spowiedzi Marksa w jego poemacie LE MENESTREL:

Wyziewy piekielne pochodzą od mego mózgu I napełniają go aż ja staję się szalony. Aż moje serce staje się zupełnie zmienione. Patrz na tę szpadę, Książę ciemności sprzedał mi ją. W rytuałach wyższego wtajemniczenia kultu szatana, kandydat otrzymuje zaczarowaną szpadę, która zapewnia mu sukcesy. Kupuje ją za cenę paktu, podpisanego krwią wziętą z przegubu dłoni, według którego jego dusza po śmierci będzie należała do szatana. Oto wyjątek z OULANEM:

On uderza pałeczką i daje mi znak, a ja, z coraz większą pewnością tańczę taniec śmierci. I oto są także Oulanem! Oulanem! To słowo rozbrzmiewa jak śmierć, po czym przedłuża się aż do wygaśnięcia. Zatrzymaj się! Ja go trzymam! I oto wznosi się wtedy z mego umysłu, Jasne, jak powietrze, spojone, jak moje kości. Lecz ja mam siłę gnieść was moimi ramionami i miażdżyć was (ludzkość), z siłą huraganu, podczas gdy nam wspólnie otwiera się przepaść rozwarta w ciemnościach. Zatoniecie aż do głębin, A ja pójdę z wami śmiejąc się.

Z książki Arnolda Kunzli o Marksie, dowiadujemy się, iż Marks doprowadził do samobójstwa swoje dwie córki i zięcia. Córka Laura poślubiła socjalistę Laforque. Opuściła troje dzieci, po czym razem z mężem popełniła samobójstwo. Córka Eleonora również zdecydowała się z mężem popełnić samobójstwo. Mąż Eleonory w decydującej chwili odstąpił jednak od tego zamiaru. Troje dzieci Marksa zmarło z powodu niedożywienia. Marks był nałogowym alkoholikiem. Ze swą matką nie rozmawiał wcale. A kiedy umarła, pisał do Engelsa: „Dzisiaj zmarła moja matka. Muszę udać się do rewiru, aby uzyskać spadek. To było wszystko, co miał do powiedzenia na temat swojej matki. Karol Marks zmarł 20 maja 1895 r. Śmierć jego nie różniła się niczym od śmierci innych chwalców diabła. Przed śmiercią pisał do Engelsa: „Jak niepotrzebne i puste jest życie”. Engels po przeczytaniu książki teologa Bruno Bauera (jeden z przyjaciół lewicy Heglowskiej), zaczął wątpić. W jego sercu rozpoczęła się walka. Pisał wówczas: „Modlę się prawie każdego dnia i nieomal przez całe dnie. Czynię to od czasu, gdy opanowało mnie zwątpienie i żadnym sposobem nie mogę wrócić do wiary. Łzy płyną mi do oczu, gdy piszę te słowa. Jestem poruszony dogłębnie. Czuję jednak, że wrócę do Boga, do którego tęskni moje serce. To jest świadectwem Ducha Św., to jest podstawą mojego życia i śmierci”. Engels nie znalazł już drogi do Boga, natomiast przyłączył się do człowieka (Marksa), którego sam określił jako potwora opętanego Przez tysiące diabłów. „Wszyscy zawiśniemy na cuchnącym stryczku”. Wprawdzie proroctwo to nie spełniło się w jego życiu, ale prawie wszyscy jego współpracownicy zostali jeden po drugim wymordowani przez Stalina w latach 1936-38. Mimowolnie rodzi się tu biblijne stwierdzenie: „Nie może drzewo dobre złych owoców rodzić, ani też drzewo złe, dobrych owoców rodzić. Wszelkie drzewo, które nie rodzi owocu dobrego, będzie wycięte i w ogień wrzucone”. (Mat 7,17-19). Około 50 lat budujemy w Polsce RAJ NA ZIEMI bez Boga Miłości, a z bogiem nienawiści. I mamy to, co mamy! Odpowiedzieliśmy sobie na wiele dręczących pytań. Znaleźliśmy sporo problemów do przemyślenia i refleksji, lecz oto nowa seria pytań rodzi się mimowolnie: Dlaczego sataniści odprawiają czarne msze na trumnach na cmentarzach, o północy? Dlaczego wyrywa się żywcem serce zwierzętom? Dlaczego te wszystkie szaleństwa zrodziły się w umysłach młodzieży przy dźwiękach muzyki rockowej w Jarocinie, jak sugeruje prasa? A może KTOŚ opracował szczegółową instrukcję kanonu czarnej mszy? A jako gotowy produkt podsunął ją wypranej z chrześcijańskich uczuć młodzieży, którą wcześniej uczono pieśni NIE MA SZATANA? Żydzi w świetle słów Chrystusa i Kościoła Świętego CHRYSTUS DO ŻYDÓW: „Wtedy Jezus zwrócił się do rzesz i do uczniów swoich mówiąc: Na Stolicy Mojżeszowej zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Wszystko tedy cokolwiek by wam powiedzieli, zachowujcie i czyńcie, ale według uczynków ich nie postępujcie: mówią bowiem, a nie czynią. Bo wiążą ciężkie i nieznośne brzemiona i nakładają na barki ludzkie, a palcem swym nie chcą ruszyć. A biada wam uczeni w Piśmie i faryzeusze, że zamykacie Królestwo Niebieskie przed ludźmi, bo sami nie wchodzicie ani wchodzącym wnijść nie dozwolicie. Biada wam uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, że objadacie domy wdów i sierot pod pozorem długich modlitw: dlatego spotka was wyrok surowy. Biada wam uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, że objeżdżacie morze i ląd abyście zyskali jednego współwyznawcę. A gdy nim się stanie, czynicie go synem pieklą dwakroć więcej niźliście sami. Biada wam ślepi wodzowie, którzy powiadacie: ktokolwiek przysiągł na świątynię, nic to, ale kto by przysiągł na złoto świątynne, dotrzymać winien. O głupi i ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze: złoto czy świątynia, którą złoto uświęca? A ktokolwiek przysięgałby na ołtarz, nic to, ale ktoby przysięgał na ofiarę na nim złożoną, dotrzymać winien. Ślepcy! Cóż jest ważniejsze: ofiara czy ołtarz, który ją uświęca? Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, że dajecie dziesięcinę z mięty i anyżu i z kminku, a pominęliście to, co daleko ważniejsze jest w Zakonie: sąd i miłosierdzie i wiarę. To trzeba wypełnić, a tamtego nie pomijać. Ślepi wodzowie, którzy przecedzacie komara, a wielbłąda połykacie. Biada wam uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, że obmywacie kielich i misę zewnątrz, wewnątrz zaś pełni jesteście zdzierstwa i nieczystości. Ślepy faryzeuszu! Obmyj pierwej wnętrze kielicha i misy, aby i to, co wewnątrz jest stało się czystym. Biada wam uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które na zewnątrz wydają się ludziom piękne, wewnątrz zaś pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. Tak i wy zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwymi, a wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości. Biada wam uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, którzy budujecie grobowce Prorokom waszym i przyozdabiacie pomniki sprawiedliwych mówiąc: Gdybyśmy żyli za dni ojców naszych, nie bylibyśmy wspólnikami ich w przelaniu krwi Proroków. A tak sami sobie dajecie świadectwo, żeście synami tych, którzy Proroków zabili. I wy dopełniacie miary ojców waszych. Węże! Plemię żmijowe! Jakżesz ujdziecie przed sądem piekła? Przeto oto Ja posyłam do was Proroków i mędrców i uczonych w Piśmie, a wielu z nich zabijacie i krzyżujecie. I będziecie ścigali z miasta do miasta aż spadnie na was krew wszystkich sprawiedliwych, która rozlana jest na ziemi, od krwi sprawiedliwego Abla aż do krwi Zachariasza, syna Barachiaszowego, któregoście zabili między świątynią a ołtarzem. Zaprawdę powiadam wam, spadnie to wszystko na to plemię. O Jeruzalem, które zabijasz Proroków .i kamienujesz tych, którzy są do ciebie posłani. (Mat 1-4, 13-19, 23-27). Wiem, żeście potomstwem Abrahama, ale chcecie mnie zabić, dlatego, że nauka moja nie ma do was dostępu. Ja mówię to, com widział u Ojca Mego, a wy czynicie to, coście widzieli u ojca waszego. A odpowiadając rzekli mu: Ojcem naszym jest Abraham. Rzekł im Jezus: Jeśli jesteście synami Abrahama, spełniajcie czyny Abrahamowe. Wy natomiast pragniecie teraz mnie zabić, mnie, człowieka, który wam mówił prawdę, jaką słyszał od Boga. Tego Abraham nie czynił. Ale wy spełniacie czyny ojca waszego. Rzekli mu tedy: Myśmy nie dzieci zrodzone w cudzołóstwie: jednego ojca mamy, Boga. Rzekł im tedy Jezus: Gdyby Bóg był ojcem waszym, zaiste miłowalibyście mnie, bo ja od Boga wyszedłem i przychodzę, ale On mnie posłał. Czemu to mowy mojej nie przyjmujecie? Bo nie jesteście zdolni słuchać nauki mojej. WY Z OJCA DIABŁA JESTEŚCIE i pragnienia ojca waszego wypełniać chcecie, on jest mężobójcą od początku i w prawdzie nie wytrwał, bo nie masz w nim PRAWDY, gdy wypowiada kłamstwo, mówi od siebie, bo kłamcą jest i ojcem kłamstwa (Jan 8, 37-44). Niepodobna w tym miejscu nie przytoczyć chociażby paru wypowiedzi mądrych i wybitnych osobistości świata chrześcijańskiego, które jasno i dobitnie, a także trafnie i precyzyjnie, podają racje, dla których naród ten powinien być odpowiednio traktowany, a nie głupio i bezmyślnie faworyzowany i hołubiony, jak to ma niestety miejsce; jako że bardzo wiele ludzi nie zna całej prawdy o Żydach, a głównie i przede wszystkim o ich przywódcach, którzy w świetle poznanych już faktów, weszli, świadomie i dobrowolnie w sojusz z nieprzyjacielem rodzaju ludzkiego, diabłem i szatanem, a tym samym odcięli się od Boga i stali się również zdeklarowanymi nieprzyjaciółmi rodzaju ludzkiego. 

Zaznaczyć tutaj trzeba, raz jeszcze z całą usilnością, że dotyczy to w pierwszej kolejności niecnych i bezecnych przywódców tego narodu, którzy jak ongiś, tak i obecnie, kryjąc swe brodate i pejsate twarze w cieniu kultury i humanizmu, na których chytrze żerują, wylewają z ukrycia jady swej złości i nienawiści na wszystkich i na wszystko, jako że ich jedynym celem jest zniszczenie chrześcijaństwa i chrześcijan, przeciwko którym głównie kieruje się ich nienawiść, złośliwość i przewrotność. Niechrześcijanie w ogóle, a chrześcijanie w szczególności zwykle o tym nie wiedzą, i dlatego są w tej materii niedostatecznie zorientowani, co jest ich słabą stroną. A oto kilka wypowiedzi: Ojciec Kościoła, Św. Hieronim (331-420): Wiele czynów popełnionych przez Żydów jest tak plugawych, że musiałbym się rumienić, gdybym zamierzał o nich mówić. Obyczajem ich jest, trzykrotnie w ciągu dnia przeklinać we wszystkich synagogach chrześcijan pod nazwą Nazarejczyków i strasznie im złorzeczyć”. Biskup Agobard z Lionu (820): „Wszyscy wyznania mojżeszowego okryli się podłością, niby płaszczem. Podłość przenika ich członki do szpiku kości, podobnie jak woda i tłuszcz przenikają ciało ludzkie. Przeklęci są Żydzi, w miastach i na wsiach, na początku i na końcu ich żywota. Klątwa ciąży na trzodach żydowskich, na mięsie, jakie oni spożywają, na ich latoroślach winnych, na ich czynach i na ich sumieniu”. Papież Inocenty III (1198-1216): „Byłoby rzeczą wielce niewłaściwą, gdyby ten co lżył Chrystusa, mógł mieć jakąkolwiek władzę nad chrześcijanami: więc ponownie surowo nakazujemy przestrzeganie powziętej przez sobór w Toledo mądrej uchwały i rozporządzamy, iż żadnym sposobem nie wolno zatrudniać Żydów w publicznych urzędach”. Hieronim Mieczyński (1618): „Żydzi wszędzie, gdzie tylko mogą, szkodzą chrześcijanom i uparcie dążą do tego, aby ich zniszczyć. Czynią to zawsze, gdy tylko to jest w ich mocy, z pogańskim podstępem i po trucicielsku. Nie ma bowiem na świecie zbrodni, ani podłości, przed której wykonaniem ten przeklęty naród by się cofnął”. Sobór w Przemyślu w roku 1723: Żydzi, ten gad jadowity, ci wygnańcy palestyńscy, którzy już zalali całą Ruś i szerzą się po całym Królestwie Polskim, bogacą się z krzywdy i wyzysku chrześcijan, pełni pychy, nienawiści i chytrości, stawiają sobie za główny cel swej przewrotnej działalności: podstęp, zbrodnię i wszelkiego rodzaju występki, zniewagi, bluźnierstwa oraz wyszydzanie tajemnic wiary chrześcijańskiej. Jakże nad wyraz bolesną jest to rzeczą, iż wielu wśród polskich magnatów i szlachty popiera Żydów, dając im łatwiejszy do siebie dostęp aniżeli katolikom, łudząc się nadzieją zysków pieniężnych od Żydów, a nie bacząc na to, że utracą prędko te pieniądze w tak nieuczciwy sposób nabyte i ściągną na siebie i na swoje potomstwo karę Boża i utratę błogosławieństwa Bożego”. Sobór w Kijowie w roku 1762: „Należy ubolewać nad bezczelnością i zuchwalstwem Żydów, którzy korzystając z protekcji ważnych, a chciwych panów, panoszą się po całej Polsce, dopuszczają się bezkarnie różnych występków i oszustwa, zdrad, krzywd i wszelkiego rodzaju nienawiści naigrywania się z chrześcijan, lichwy, zabobonów, czarów, świętokradztwa, bluźnierstwa przeciwko Panu Bogu oraz wierze chrześcijańskiej, naruszenia świąt katolickich i praw kościelnych, jak i państwowych”. Zbiór Praw Kościoła Świętego IUS CANONICUM UNIVERSUM Zawiera następujący ustęp:

„Handel żydowski, cały tryb ich życia i postępowania ująć należy w ścisłe karby ustaw karnych, iżby niczego podjąć się nie mogli, co by mogło religię ośmieszyć, a państwu wyjść na szkodę i krzywdę. Zasada ta powinna być powszechnie przyjęta i wszędzie praktycznie stosowana. Istnieje konieczność wydawania i przestrzegania takich ustaw, gdyż gdyby przepisy prawne były łagodniejsze, religia i państwo nie byłyby dostatecznie chronione przed zakusami Żydów. Tak wielka i podła jest nienawiść i złość Żydów w stosunku do chrześcijan i ich religii, że w ogóle nie można jej opisać”. Ks. Stanisław Trzeciak (1936): „Bolszewizm to nie choroba dusz, ale wielkie oszustwo żydowskie, a kto mówi mi o komunizmie, a nie mówi o Żydach, ten nie ma wprost pojęcia, co to jest komunizm, bo komunizm i judaizm to obecnie prawie równoznaczne pojęcia. W stosunku zaś do chrześcijaństwa, bolszewizm jest najstraszniejszą i najpodlejszą bronią, jakiej kiedykolwiek przeciw niemu używali Żydzi. Jest on nową szatańską formą wiecznej walki judaizmu z chrześcijaństwem”. W roku 1917 masoneria uroczyście obchodziła dwusetną rocznicę swego „oficjalnego” istnienia. W wielu miastach na kuli ziemskiej odbywały się pochody antyreligijne, anty chrześcijańskie, antykatolickie. Szalejąca wówczas wojna światowa ułatwiła masonom wywrotową robotę. Nawet w wiecznym mieści masoneria podnosiła głowę. W tym czasie stanowisko wielkiego mistrza masońskiego piastował dawny burmistrz Rzymu Ernest Nathan. Ulicami tego miasta przeciągnęły pochody z różnymi transparentami. Między innymi niesiono czarny sztandar giordano-brunistów, na którym wisiał rysunek Lucyfera depczącego Michała Archanioła. Rozlegały się skandowania: „Diabeł będzie rządcą w Watykanie, a papież będzie mu za szwajcara” — czyli za sługę. W tym czasie przebywał na studiach teologicznych w Rzymie Św. O. Maksymilian Maria Kolbe — wówczas jeszcze jako alumn. Nie z książek dowiedział się brat Maksymilian o judaistyczno-satanistyczno-masońskim zagrożeniu Kościoła. Sam był świadkiem bluźnierczych manifestacji, które rozgrywały się na ulicach Rzymu, na placu Św. Piotra. Jeśli Bóg jest miłością — myślał przyszły święty — wiadomo czym wyróżnia się jego przeciwnik. Wszystko, co dzieli, jątrzy, niszczy, rozkłada — wszystko to nosi stempel szatana. W stolicy chrześcijaństwa młodzi alumni zgłębiają tajemnicę zła nie w teologicznych traktatach, ale w lekcjach poglądowych. Brat Maksymilian przeżywa boleśnie całą duszą satanistyczno-masońskie demonstracje widząc w nich tragedię Kościoła. Nie byłby rycerzem Niepokalanej, gdyby z miejsca nie szukał odsieczy, ratunku. Szatanowi wypowiada walkę na śmierć i życie pod przewodnictwem Niepokalanej, której zaufał bezgranicznie i oddał się bez reszty. Małe, liche „ziarno gorczycy” z czasem rozrośnie się w potężne drzewo, pod rozłożystymi konarami którego znajdzie ochłodę wielu, a na gałęziach którego odpoczywać będą ptaki niebieskie. Brat Maksymilian wraz z siedmioma swoimi współtowarzyszami powołuje do życia — MILICJĘ Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej. Sam opracował też statut. Oto jego treść: Ona zetrze głowę twoją. (Gen III 15). Wszystkie herezje samaś zniszczyła na całym świecie. PIERWSZY CEL: starać się o nawrócenie grzeszników, heretyków, schizmatyków itd., a najbardziej masonów, oraz uświęcenie wszystkich pod opieką i za pośrednictwem Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej. Warunki:

1. Oddać się całkowicie Niepokalanej jako narzędzie w Jej macierzyńskich rękach. 2. Nosić „Cudowny Medalik”. 3. Wpisać się do księgi Rycerstwa w siedzibie kanonicznie założonej. Środki: 1. Odmawiać codziennie akt strzelisty do Niepokalanej: O Maryjo bez grzechu pierworodnego poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za masonami i poleconymi Tobie (można dodać na końcu jakąś szczególną intencję). 2. Wykorzystać dla sprawy Niepokalanej wszystkie środki godziwe, na jakie pozwala stan, warunki i okoliczności. Najskuteczniejsze środki — to modlitwa, pokuta i świadectwo chrześcijańskiego życia. 3. Zaleca się rozpowszechnianie Cudownego Medalika Niepokalanej. W rękopisie statutu Rycerstwa Niepokalanej, napisanym przez O. Maksymiliana, słowa o MASONERII podkreślone są wymownie podwójną grubą linią. W roku 1894 na stolicy Piotrowej urząd następcy Św. Piotra piastował Ojciec święty Leon XIII. Podczas Mszy Świętej koncelebrowanej miał ekstazę. Kardynałowie i biskupi przyglądali się mu ze zdziwieniem, nie mogąc zrozumieć jego zachowania. Po dłuższej chwili obudził się jakby z letargu, a po zakończeniu Mszy Św. niezwłocznie udał się do swego gabinetu, gdzie ułożył następujący egzorcyzm: Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha, bądź naszą obroną. Niech go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty, wodzu zastępów niebieskich, szatana i inne złe duchy, które na zgubę dusz ludzkich krążą po tym świecie, mocą Bożą strąć do piekła. Amen”. Na pytanie kardynałów i biskupów co było powodem dziwnego zachowania Ojca św. podczas odprawiania Mszy Świętej, odpowiedział: Słyszałem dwa glosy wychodzące jakby z boku Tabernakulum. Jeden głos miły i łagodny, drugi zaś okrutny i charczący. 1 ten charczący głos szatana przekomarzał się z Jezusem Chrystusem: Mogę zniszczyć Twój Kościół! Łagodny głos Zbawiciela odrzekł: jeżeli możesz, to zrób to. Na to szatan: Potrzebuję więcej władzy i więcej czasu! — Ile czasu? I ile władzy? — 75 lub 100 lat i większą władzę nad tymi. którzy oddadzą mi się na służbę! Słowa Chrystusa: Dam ci czas i będziesz miał władzę. Rób z tym, co chcesz. — Który wiek wybierasz? Dwudziesty — odrzekł szatan. Na tych słowach zakończył się „dialog” szatana z Chrystusem. Aby spełniły się słowa Chrystusa wypowiedziane przed wiekami do Apostołów, że bramy piekielne nie zmogą założonego przez Niego Kościoła, Chrystus daje szatanowi 100 lat, o które on zabiega celem przeprowadzenia swego planu. Gdy zauważymy, że w roku 1984 minęło owe darowane szatanowi 100 lat, to każdy logicznie myślący człowiek zrozumie, że aktualnie świat stoi na krawędzi ogromnych wydarzeń. Szatan samowolnie nie opuści zajętych pozycji, ani nie opuszczą ich słudzy piekła. Z przedruku książki ks. Ignacego Charszewskiego pt. „Królestwo szatana” dowiedzieliśmy się o postanowieniach sług piekła, planowanych wiele lat wcześniej, w jaki sposób mają postępować z narodami chrześcijańskimi w decydującym starciu Aniołów Bożych z Aniołami piekła. Morderstwa kapłanów i wiernego Chrystusowi ludu są tylko drobnymi przeciekami informacyjnymi. A jak wygląda cały strategiczny plan szatana w stosunku do opanowania Kościoła Chrystusowego na ziemi? Pismo Święte podaje interesujące nas szczegóły: „Lecz biada ziemi i morzu, gdyż zstąpił do was diabeł pałający wielkim gniewem, bo wie, iż czasu ma niewiele”. (Apok. 12,12).

Myśl tę precyzuje i datą określa Anna Katarzyna Emmerich, stygmatyczka i mistyczka ubiegłego stulecia (1774—1824) w swojej książce pt. „Żywot i bolesna męka Pana Naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Matki Jego Maryi”. Na stronie 1153 czytamy: „Gdy Aniołowie otworzyli bramy piekielne, ujrzałam jakiś zamęt ohydy, przekleństw, łajań, wycia i jęków. Jezus przemówił coś do duszy Judasza, tu zamkniętej, a Aniołowie mocą Bożą całe tłumy złych duchów obalili na ziemię. Wszyscy czarci musieli uczcić i uznać Jezusa, co było dla nich najstraszniejszą męką. Mnóstwo otoczono w koło innymi, jeden przy drugim i popętano tych skrajnych, stojących w koło, tak że cała czereda pozostała w ten sposób na uwięzi. Wszystko to odbywało się wg pewnych określonych postanowień. Lucyfera wrzucili Aniołowie skrępowanego w będącą tam środkową otchłań, że aż zakotłowało się za nim w ciemnościach. Słyszałam, jeśli się nie mylę, że Lucyfer miał być znowu wypuszczony na pewien czas, coś 50 czy 60 lat przed rokiem 2000 po Chrystusie. Innych dat nie pamiętam. Niektórzy czarci mieli być uwolnieni pierwsi, na karę i kuszenie ludzi. Termin ten uwolnienia przypadł właśnie na nasze czasy, dla innych nieco później. Nie jest to możliwym opowiedzieć, co widziałam, widok to tak straszny i tak mnie przejmuje, że bliska jestem skonania”. Ten cytat proroctwa Anny Katarzyny Emmerich pozostawiamy bez komentarza… Stajemy tu w podziwie dla niezwykle precyzyjnej trafności proroctwa. Natomiast nie spełniło się „prorocze” twierdzenie członka tajnego rządu żydowskiego — wcielonego szatana, Dikisa o wszechmocy Lucyfera. Druga wojna światowa jest tego najlepszym przykładem… Wyznawcy tego właśnie Boga obficie opłacili własną krwią jej rozpętanie… Lecz przyjrzyjmy się, co uczynili i czynią nadal książęta ciemności wypuszczeni z piekła w latach sześćdziesiątych naszego stulecia. Wyjaśnienie Po Soborze Watykańskim II w wielu kręgach kościelnych zaczęły się szerzyć modernistyczne prawdy podszywające się pod „Odnowę posoborową”, które chciały złagodzić prawa Boże i kościelne głosząc np.: Nie potrzeba już sakramentalnej ustnej spowiedzi. Można ją zastąpić spowiedzią powszechną, wspólnie odmawianą jak u protestantów! Nie trzeba się tyle modlić, pokutować, pościć, przyjmować Komunię Świętą na klęcząco i do ust! Nie trzeba przyklękać przed Sanctissimum! Nie trzeba odprawiać Mszy Świętej będąc zwróconym do obecnego Chrystusa w Najświętszym Sakramencie! Nie trzeba konfesjonałów, ambon, dziś mówi się z ołtarza! Nie trzeba chodzić w strojach przepisanych duchownym i zakonnikom/zakonnicom. Nie trzeba tak ostrych reguł! Nie trzeba różańca itd., itd. To wszystko jest przestarzałe. Teraz jest czas posoborowej odnowy! I właśnie tak samo posoborowe czasy wychwalane są przez zaciekłych wrogów Kościoła. Podejrzane jest też wychwalanie niektórych czołowych postaci posoborowych! Dlatego też dzisiaj, jak nigdy przedtem, zrozumiałe staje się przemówienie Ojca Świętego Pawła VI z dn. 29 czerwca 1972 r., w Święto Apostołów Piotra i Pawła, skierowane do licznie zgromadzonych wiernych, w obecności kardynałów i korpusu dyplomatycznego. Według COURRIER DE ROME z dn. 1 września 1972 r. podajemy poniżej wyjątki z tego kazania. Jak zauważa wspomniane pismo. Panie/ przemawiając był głęboko poruszony.

„Odnosimy wrażenie, że przez jakąś szczelinę wdarł się do Kościoła Bożego swąd szatana. Należało sądzić, że po Soborze słońce zajaśnieje nad Kościołem Świętym. Zamiast słońca mamy chmury, burze, ciemności, roztrząsania, kwestionowanie, niezadowolenie, niepewność. Dlatego chcemy dziś, bardziej niż kiedykolwiek, umacniać naszych braci w wierze!”. Lucyferyczny plan zniszczenia Kościoła Św. 1. Usunąć Świętego Michała, Opiekuna Kościoła Katolickiego z wszelkich modlitw odmawianych podczas Mszy Świętej oraz poza Mszą — raz na zawsze. Usunąć wszelkie jego figury. Mówić, że to z polecenia Chrystusa. 2. Znosić praktyki pokutne podczas Adwentu, takie jak niejedzenie mięsa w piątki lub poszczenie. Wykluczyć jakikolwiek czyn samoponiżania się. Zastąpić go aktami radości, szczęścia i miłości bliźniego. Twierdzić, że Chrystus już zwyciężył i że niebo jest dla nas. I że wobec tego ludzkie wysiłki są bezużyteczne. 3. Angażować pastorów protestanckich dla deformacji i desakralizacji Mszy. Prowokować wątpliwości, że Eucharystia jest bliższa wierze protestanckiej i że jest to tylko chleb i symbol. 4. Usunąć całą łacinę z liturgii Mszy Świętej, modlitw i pieśni. Wnosi ona poczucie tajemnicy i szacunku. Ukazywać to jako zaklęcia wróżbitów. Ludzie wkrótce przestaną myśleć, że kapłani posiadają szczególną mądrość Bożą przewyższającą każdą inną. 5. Zachęcać kobiety do zdejmowania w kościele nakryć głowy, włosy są zmysłowe. I niech żądają one prawa do bycia kapłanami i diakonami. Opierać to na konstytucji Kościoła. Inicjować ruch wyzwolenia kobiet. 6. Zaniechać przyjmowania Komunii Świętej na kolanach. Przykazać zakonnicom, aby nie pozwalały dzieciom trzymać złożonych rąk przed i po Komunii Świętej. Mówić im, że Bóg kocha je takimi, jakimi są i pragnie je widzieć całkowicie zrelaksowane. 7. Zlikwidować kościelną muzykę organową i na jej miejsce wprowadzić gitary, lutnie, perkusje i przytupywanie. Zapobiegnie to jakimkolwiek modlitwom osobistym lub rozmowom z Jezusem. Nie dawać Jezusowi czasu na wzywanie dzieci do religijnych powołań. 8. Profanować hymny do Matki Bożej i Świętego Józefa. Mówić, że są zbyt bałwochwalcze. Zastąpić je pieśniami protestanckimi. To wprowadzi sugestię, iż Kościół Katolicki uznaje, że protestantyzm jest prawdziwą religią lub co najmniej równorzędną religii Kościoła Katolickiego. 9. Zmienić nawet wszystkie hymny do Jezusa. One przypominają ludziom ich słodkie dzieciństwo, co w konsekwencji przypomina im o pokoju, jaki zyskuje się przez umartwienia i pokutę przed Bogiem. Wprowadzać nowe pieśni, by przekonać ludzi, że poprzednie obrzędy były błędne. Zadbać o to, by w każdej Mszy znalazła się co najmniej jedna pieśń, która nie wymienia imienia Jezusa, lecz tylko miłość do ludzi. Młodzi będą entuzjastami miłości bliźniego. 10. Usunąć wszystkie relikwie Świętych z ołtarzy, a następnie zastąpić je ołtarzami pogańskimi, które będą używane do składania żywych ofiar w mszach szatańskich. Anulować prawo kościelne, które mówi, że Msza w kościele może być odprawiana tylko na ołtarzu zawierającym relikwie Świętych. 11. Wstrzymać praktykę odprawiania Mszy przed Eucharystią w Tabernakulum. Nie dopuszczać żadnych tabernakulów na stołach używanych do odprawiania Mszy. Ołtarz powinien wyglądać jak stół w jadalni. Uczynić go przenośnym w celu zasugerowania, że nie jest on Święty, lecz że może spełniać rozmaite zadania, jak np. stół konferencyjny lub stół do gry w karty. Za nim postawić co najmniej jedno krzesło.

I niech ksiądz siada na nim po Komunii dla zaznaczenia jego odpoczynku po jedzeniu. Nigdy nie pozwolić księżom klęczeć podczas Mszy, jak również ludziom podczas podawania Komunii. 12. Usunąć z Kalendarza Kościelnego Świętych, paru za jednym razem. Zabronić kapłanom mówienia o świętych, chyba że są wymieniani w Ewangelii. Mówić, że w świątyni mogą przebywać protestanci, którym mogłoby się to nie podobać. 13. Podczas czytania Ewangelii opuścić wyraz „Święty”. Na przykład w Ewangelii wg Świętego Jana po prostu mówić Ewangelia wg Jana. To będzie powodować likwidację ich czci przez ludzi. Tak długo przepisywać Biblię, aż stanie się identyczna z protestancką. 14. Usunąć i zniszczyć wszystkie osobiste książeczki do nabożeństwa. Położy to kres odmawianiu litanii do Serca Jezusa, Błogosławionej Matki, Świętego Józefa oraz utrudni przygotowanie do Komunii Świętej. 15. Usunąć wszystkie figury i obrazy Aniołów. Po co mieć wokół wizerunki naszych wrogów? Nazywać to legendą złych czasów. 16. Wyeliminować zakon Mniejszych Egzorcystów wyrzucających diabla. Szczególnie mocno nad tym pracować. Ugruntować przekonanie, że nie ma rzeczywistego diabła. Wmawiać, że jest to ewangeliczny sposób ukazywania zła i że nie może być dobrego opowiadania bez czarnego charakteru. W następstwie tego ludzie przestaną wierzyć także w piekło i nie będą się obawiać tam iść. 17. Uczyć, że Jezus był tylko człowiekiem, że miał braci i siostry i nienawidził istniejących instytucji. Mówić, że lubił przebywać w towarzystwie prostytutek, szczególnie Marii Magdaleny. Opowiadać, że nie przebywał w Kościołach i Synagogach. 18. Pamiętaj, że możesz spowodować, by zakonnica porzuciła zakon, przez odwoływanie się do jej próżności, wdzięku i urody. Spowodujecie zrzucenie habitu, co doprowadzi automatycznie do odrzucenia modlitwy różańcowej. Pokazywać światu, że istnieją różnice zapatrywania w ich zakonie, a powołania wyschną. 19. Spalić wszystkie katechizmy. Powiedzieć nauczycielom, by uczyli miłości do ludzi zamiast miłości do Boga. Mówić, że jest dojrzałością kochać otwarcie. Uczynić seks powszechnym wyrazem miłości na lekcjach religii. Uczynić seks nową religią. 20. Zamknąć wszystkie szkoły katolickie przez zredukowanie liczby powołań. Głosić, że zakonnice są niedopłaconymi pracownikami społecznymi i że Kościół bogaci się na nich. 21. Zniszczyć Papieża, przez zniszczenie jego Imperium Uniwersytetów. Oddzielić Uniwersytety od Papieża przez głoszenie, że rząd (państwo) chętnie przeznaczy na nie fundusze. Zmienić również nazwy religijnych instytucji na świeckie, jak np. Immaculate Conception School na Compton High School (Szkoła Niepokalanego Poczęcia na Wyższą Szkołę Komptona). Nazywać je ekumenicznymi (tj. wielowyznaniowymi). 22. Atakować władzę Papieża przez nałożenie ograniczenia wieku w tej służbie. Granicę wieku stopniowo obniżać. Mówić, że to z troski, by nie był przepracowany. 23. Bądźcie śmiali. Osłabiajcie Papieża przez ustanowienie Synodu Biskupów. Papież wówczas będzie figurantem, podobnie jak królowa angielska, dzięki Izbie Lordów i Parlamentowi. Kościół będzie wówczas otrzymywał rozkazy od Synodu Biskupów. Następnie osłabić władzę biskupią przez ustanowienie odpowiednika synodu na poziomie księży. Mówić, iż jest to forma wyrażenia uznania księżom, na jakie od dawna zasługiwali. Potem zaś osłabić władzę księży, przez utworzenie grup świeckich kierujących księżmi. Będzie wówczas wspaniale rozwijać się nienawiść tak, iż nawet kardynałowie porzucą Kościół. Głosić, że Kościół jest teraz demokratyczny. 24. Zmniejszyć powołania kapłańskie przez utratę szacunku świeckich do stanu kapłańskiego. Chwalić wyrzuconych księży, którzy porzucili wszystko z miłości dla kobiety. Nazywać ich bohaterami. Honorować zeświecczonych księży jako prawdziwych męczenników, którzy byli tak prześladowani, iż nie mogli tego dłużej wytrzymać. 25. Zacząć zamykać kościoły z powodu braku księży. Nazywać to oszczędnością i dobrą praktyką biznesową. Mówić, że Bóg wszędzie słucha modlitw, a więc kościoły są ekstrawagancją czyli zbytkiem. 26. Posługiwać się komisjami świeckich oraz księżmi o słabej wierze dla potępiania oraz dezaprobaty jakichkolwiek wizji Błogosławionej Matki czy też jakichkolwiek rzekomych cudów, szczególnie zaś Świętego Michała Archanioła. Możecie być pewni, że żadna z tych rzeczy nigdy nie uzyska aprobaty po Drugim Soborze Watykańskim. Następnie nazwać to nieposłuszeństwem (buntowaniem się) przeciwko władzy, jeżeli ktokolwiek będzie postępował zgodnie z tymi objawieniami lub będzie je rozpowszechniał, czy też chociażby myślał o nich. 27. Wprowadzić prawo rozwiązywania Kurii za każdym razem, gdy nastaje nowy Papież. To spowoduje z całą pewnością, że Kuria będzie posiadać wielu radykałów i modernistów. 28. Wybrać Antypapieża. Wmawiać, iż przyprowadzi on protestantów na powrót do Kościoła i może nawet Żydów. Antypapież może być wybrany przez przyznanie prawa wybierania biskupom. Będzie wtedy tak wiele nowomianowanych na Papieży, że Antypapież wystąpi jako Papież kompromisowy. 29. Wyeliminować spowiedź przed Pierwszą Komunią Świętą dla klasy drugiej i trzeciej, tak iż nie będzie dzieciom przeszkadzać brak spowiedzi przed Komunią, kiedy przejdą do klas wyższych. Spowiedź wówczas zniknie. 30. Pozwolić kobietom i osobom świeckim na rozdawanie Komunii. Argumentować, iż mamy teraz czas świeckich. Zacząć podawać Komunię na rękę, jak u protestantów, zamiast na język, mówiąc, iż w ten sposób czynił sam Chrystus. Zgromadzić opłatki dla mszy szatańskich. Następnie zamienić indywidualne przyjmowanie hostii, stawiając naczynie z opłatkami, które będą zbierane podczas opuszczania Kościoła. Mówić, że będą one przynosić dary Boga w życiu codziennym. Zainstalować maszyny automatyczne do wydawania Komunii, nazywając je tabernakulum. 31. Po zapanowaniu Antypapieża rozwiązać synod biskupów, związki księży, świeckie grupy doradców. Zabronić jakiejkolwiek osobie kościelnej angażowania się w politykę. Mówić, że Bóg kocha pokorę i nienawidzi szukających chwały. 32. Dać najwyższą władzę Papieżowi do wybierania swego następcy. Nakazać pod groźbą ekskomuniki przyjąć znak bestii wszystkim prawdziwie kochającym Boga. 33. Ogłosić, że wszystkie dotychczasowe dogmaty są fałszywe, prócz dogmatu nieomylności. Oświadczyć, że Jezus Chrystus był rewolucjonistą, który dogmatów nie ustanawiał. Mówić, że prawdziwy Chrystus wkrótce nadejdzie. 34. Rozkazać wszystkim podległym Papieżowi walczyć w Świętej Krucjacie dla rozprzestrzenienia jednej ogólnoświatowej religii. Szatan wie, gdzie znajduje się całe zaginione złoto. Bezwzględnie zdobyć cały świat. Da to ludzkości to, za czym zawsze tęskniła: ZŁOTY WIEK POKOJU. Ostatnie stanowisko Stolicy Apostolskiej w kwestii masonerii Kardynał Edward Gagnon, zapytany, czy dalej widzi niebezpieczeństwo dla Kościoła ze strony masonerii, odpowiedział: „Niedawno wyszła książka, która ma przekazywać rozmowy Jana Pawła I z kardynałem Villot, zwierzone pewnemu duchownemu weneckiemu. Nie można zapominać — miał powiedzieć papież Luciani do swego sekretarza stanu — że masoneria, ukryta lub jawna, jest bardziej żywa niż kiedykolwiek. Jest to potęga złego. Musimy przeciwstawić się odważnie jej przewrotnej działalności.

Nie wiem z całą pewnością, czy to zdanie jest autentyczne, ale jestem przekonany o jego treści. I to z własnego doświadczenia. Opowiem o pewnym epizodzie, jednym z wielu. Kiedy byłem w Kanadzie, jako wykładowca teologii moralnej byłem kanonistą kardynała Léger. I często musiałem przesyłać do Penitencjarii Apostolskiej w Rzymie prośbę o zdjęcie ekskomuniki z osób, które na rozkaz masonerii ukradły hostie konsekrowane, otrzymując za to wynagrodzenie. Niektóre z nich żałowały tego czynu i prosiły Kościół o rozgrzeszenie”. Kardynał Gagnon wyjaśnił, że nie tylko sekty satanistyczne, ale również pewne stopnie masonerii sprawują CZARNE MSZE. I to zdarzało się w Kanadzie, gdzie, jak mówi, masoneria nie jest „antyreligijna”. Kardynał zaprzeczył, że masoneria anglofońska jest mniej anty religijna, niż masoneria frankońska. „Słucham każdego wieczoru — powiedział — BBC z Londynu i widzę doskonale, że mentalność, jakiej tam bronią, jest w gruncie rzeczy niezwykle antykatolicka. Nie jest to wcale anachronizm, że masoneria ma dotąd władzę rzeczywistą, zwiększoną faktem, że nigdy się o niej nie mówi, chyba tylko na sposób folklorystyczny. Dawniej zdawało się, że młode pokolenia, buntowały się przeciw tej zachłannej władzy tajnej. Ale dziś, w nowym klimacie pogoni za sukcesem, fakt, że masoneria kontroluje ważne stanowiska w wielkich przedsiębiorstwach międzynarodowych i w rządach, powoduje, że wielu z tego korzysta”. Kardynał Gagnon wyznał, że były naciski na Kościół, aby znieść potępienie masonerii i doprowadzić do „historycznego” pojednania. Ale poważne badanie, jakie przeprowadziła komisja biskupia w Niemczech, początkowo przychylna tej idei, przekonało, że nie jest możliwe zniesienie potępienia masonerii. „Jest tylko jeden Bóg — powiedział kardynał Gagnon — a ten, w którego wierzą masoni, nie ma nic wspólnego z Bogiem katolickim. Zniesienie więc potępienia byłoby niewybaczalne nawet pod względem teologicznym”. Dlatego właśnie kard. Ratzinger tuż przed ogłoszeniem Nowego Kodeksu ponowił potępienie masonerii. (30 GIORNI, nr 3/91 r., Rycerz Niepokalanej VI 1991). Organizacje paramasońskie Obrodziły nam ostatnio w Polsce organizacje o masońskim rodowodzie. Oto kilka sygnałów, które trafiły do środków masowego przekazu. Rotarianie 17 stycznia 1990 r. oglądaliśmy w II programie TVP relację z zainstalowania się w Polsce „pierwszego po wojnie” klubu „Rotary”. Odbyło się to z wielką fetą 27 XI 1989 r. na Zamku Warszawskim, z udziałem 400 gości z kraju i z zagranicy. Z tej okazji przyznano nagrodę im. Paula Harrisa (założyciela w 1905 r. klubów Rotary) premierowi Tadeuszowi Mazowieckiemu. Liczny udział znanych osób z naszego życia politycznego (A. Gieysztor, B. Geremek, Z. Kuratowska) i miejsce spotkania świadczyło o randze wydarzenia. Pisała o tym cała prasa. Najwięcej szczegółów zawierał jednak program TVP. Z programu tego dowiedzieliśmy się. że rotarianie to organizacja zajmująca się dobroczynnością i wzajemnym wspieraniem się członków. Każdy rotarianin może, będąc w dowolnym mieście, zgłosić się do lokalnego klubu Rotary i zostanie życzliwie przyjęty, ułatwione mu będą kontakty w interesach poprzez braci rotarian itd. Do klubów Rotary nie można się zapisać, można być tylko zaproszonym. O kooptacji decyduje klub. By powstało nowe koło, musi mieć, sponsora, który nada statut. Dla koła warszawskiego taką rolę pełnią rotarianie ze Szwecji. O ile można się było zorientować, na razie do warszawskiego koła należą ludzie przyjęci już do rotarian wcześniej, gdzieś za granicą. Należy się spodziewać, że klub ten będzie pączkował i rozszerzy działalność na cały kraj.
Źródło; walka z szatanem w świecie

Opublikowany w Kościół, Szatan, Świat innymi oczami | Otagowane: , | Komentarzy: 85 »

W Stanach Zjednoczonych powstanie pomnik ku czci Szatana

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 Styczeń 2014


Wiele wskazuje na to, iż w pobliżu znajdującego się w Oklahomie pomnika 10 przykazań, stanie wkrótce rzeźba przedstawiająca diabła. Amerykański kościół Szatana przedstawił projekt pomnika, który – zgodnie z zapowiedziami satanistów – powstanie nieopodal budynku rządu stanowego w Oklahomie. Według pomysłu autorów, będzie to rzeźba o wysokości dwóch metrów, która przedstawia Baphometa.

Ten skrzydlaty demon po raz pierwszy opisany został przez Eliphasa Léviego, XIX-wiecznego okultystę z Francji. Jest to skrzydlata istota z głową kozła i ciałem kobiety, która siedzi na tronie ze skrzyżowanymi nogami. W zaprezentowanym projekcie Baphomet otoczony jest uśmiechającymi się dziećmi. “Monument będzie pozwalał ludziom w każdym wieku usiąść na kolanach Szatana, oddać się rozważaniom i otrzymać inspirację” – twierdzą autorzy projektu.

Wraz z projektem satanistów kolejny raz pojawiają się pytania, czy chodzi tu o realną potrzebę wzniesienia symbolu będącego wyrazem własnych przekonań, czy też o zwykłą prowokację? Najbardziej w żądaniach wnioskodawców dziwi to, iż domagają się oni, aby ich pomnik stanął w pobliżu istniejącej już statui 10 przykazań, na której budowę władze stanowe wydały zgodę w 2009 r. O ile ta ostatnia statua odwołuje się do wielu fundamentalnych wartości, które bliskie są większości ludzi, bez względu na wyznanie czy jego brak, epatowanie posągiem diabła musi wzbudzać i wzbudza wątpliwości przedstawicieli wielu kręgów.

Co ciekawe, sataniści nie są obecnie jedyną grupą, która domaga się postawienia w Oklahoma City pomnika związanego z wyznawaną przez nich religią. Z podobnym roszczeniem mieli wystąpić ostatnio wierni nurtów hinduistycznych, którzy chętnie widzieliby na terenie miasta posąg przedstawiający małpę, symbolizujący jedno z czczonych przez nich bóstw.

Spoglądając na tę małą wojnę na pomniki, która właśnie rozpętała się w amerykańskim stanie, wielu obserwatorów nie ma wątpliwości, że mamy tu do czynienia z kolejna krucjatą wymierzoną w chrześcijan, gdzie tracą na znaczeniu jakiekolwiek zdroworozsądkowe argumenty. Kolejny raz głównym celem jest wymierzenie ciosów wyznawcom nauki Jezusa Chrystusa, którzy coraz częściej stają się solą w oku ludzi o odmiennym światopoglądzie. Podobne przejawy niechęci wobec wszystkiego, co związane jest z tą kulturą, obserwować można zresztą coraz częściej także w Polsce.

Nie wstawiam tego ohydnego obrazku szatana. Można zobaczyć pod linkiem źródło. Artykuł co prawda z portalu niewiarygodne ale tez piszą o tym  CBS New Jork

Źródło: http://niewiarygodne.pl/kat,1031985,title,W-Stanach-Zjednoczonych-powstanie-pomnik-ku-czci-Szatana,wid,16310284,wiadomosc.html?smgajticaid=612012

http://newyork.cbslocal.com/2014/01/06/n-y-group-applies-to-build-satan-statue-at-oklahoma-state-capitol/

Opublikowany w Szatan, Z prasy | Otagowane: , | Komentarzy: 271 »

Grupy duszpasterskie w kościele Franciszka Ksawerego w USA

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 Październik 2013


Niektóre grupy (duszpasterstwa) w kościele p.w. św. Franciszka Ksawerego w USA.

-Catholic Lesbians
-Gay Catholics
-Zen Meditation

lesbi

Tłumaczone translatorem

lesb1

Link do strony parafialnej pod wezwaniem Franciszka Ksawerego w której to parafii działają grupy charyzmatyczne zakreślone na fotkach powyżej.

http://www.sfxavier.org/wordpress/parish-groups/

Opublikowany w Alert, Kościół, Nasz smutny czas, Znaki czasu | Otagowane: , | Komentarzy: 22 »

Szpieg obrońców w Medjugorje – jak niszczy się mnie

Posted by Dzieckonmp w dniu 4 Czerwiec 2013


Kochani w ubiegłym roku po pielgrzymce do Medjugorje mimo tak niesłychanych owoców nie umieściliśmy żadnego zdjęcia z tej pielgrzymki na blogu. Przyczyna tego tkwiła w tym że obrońcy są żądni  każdego pielgrzyma wyśledzić i ujawnić na necie ile się da. Tak zrobiono ze mną i sam doznałem skutków tego dlatego chciałem ochronić innych pielgrzymów przed tymi problemami, a szczególnie wspaniałych księży i sistry zakonne które były z nami. Mimo diabelskiej mani śledczej promyczka odważyłem się do niej napisać z prośbą aby przestała umieszczać dane osobowe osoby prywatnej, bo taką jestem. Chęć zniszczenia mnie spowodowała że postawiła na swoim i nie usunęła tych danych a nawet do dziś dnia je odświeża i umieszcza na czołowej stronie. Bardzo mnie to bolało bo wiedziałem że to się może dla mnie źle skończyć gdyż w wielu wpisach pisałem o pedałach o politykach i różnych przekrętach. To informowanie świata przez promyczka gdzie mieszkam jak się nazywam  spełniło jej marzenia. Teraz się cieszą że osiągnęli sukces bo mnie okradli z dorobku całego życia,  podcięli źródło utrzymania mojej 8 osobowej rodziny, zostałem z kredytem dużym. A inne nękania to mnóstwo fałszywych oskarżeń , przesłuchań na policji ,  i wiele wiele innych. Tego im mało i dalej umieszczają moje dane bo im chodzi o to aby  mnie zrujnować.   Za miesiąc dwa okaże się że przyjdą następne pedały (piszę pedały bo sprawcy kradzieży są pedałami co ustaliłem czyniąc prywatne śledztwo) i skradną resztę. Wtedy promyczek uzna że osiągnęła sukces. Wielu z was może nie rozumie tego bo ja nie wszystko mogę napisać.  Ale dla pokazania z kim mam do czynienia wkleję fotkę z Medjugorje jaką telefonem wykonałem ostatniego dnia pobytu gdy przez cały okres nieświadomości że promyczek pojechała aż tak daleko za nami by nas szpiegować coś mnie natchnęło że ta osoba na balkonie dziwnie się zachowuje i że zrobię fotkę jej.Ta osoba zamieszkała na cały tydzien na przeciwko nas mimo że w tym miasteczku jest może 10 tys pensjonatów i tylko nasłuchiwała i fotografowała, szukała czegoś aby nas ośmieszyć. Różne cele ludzie mają jadąc na pielgrzymkę. Przecież ks.Adam pobłogosławił i powiedział :”walczcie”.

Opis fotki

Do tego murku niskiego betonowego to teren należący do pensjonatu w którym nasza pielgrzymka nocowała, po lewej widac kawałek szyby autokaru i kierowcę. Pielgrzymów nie widać bo wsiadają do autobusu. Za murkiem jest asfaltowa ulica i za ulica inny pensjonat w którym na balkonie stoi promyczek i sledzi , słucha o czym mówimy.

Poniżej fotki wstawiłem obrazek tego co z Medjugorje jako komentarz na swoim blogu napisała promyczek.

20120928_070916

1

KRÓLOWO POKOJU MÓDL SIĘ ZA NAMI! Czy można te słowa przywoływać w niecnych celach? Okazuje się że niektórzy tak robią, a inni nie mogą się doczekać doniesień szpiegowskich.

Dziś kolejne oszczerstwa wypisywane na mnie. Jeśli ktoś zauważył że ja gdzieś tak napisałem niech mi wstawi to w komentarzu.

Chodzi o słowa :”Film z Adoracji 2.06.2013 w Bazylice św. Piotra (który jako dowód ponoć zniknął wg zwolenników Marii z Irlandii – admin strony dziekonmp pisał, że zniknął, redakcja RM usunęła jak on pokazał postawę stojącą papieża)”

prom

Dziś tj. 05.06.2013 promyczek potwierdził że mieszkał naprzeciwko nas w Medjugorje mimo wcześniejszych prób wyśmiewania tego o czym napisałem. Najpierw że to nie te kolory ubrań potem że okna miała w innym kierunku, aby tylko zrobić ze mnie kłamcę. Co najciekawsze zawsze zbacza z tematu . Wie dobrze że mnie chodzi o ciągle ujawnianie mojego imienia i nazwiska, pokazywanie internautom kto się z imienia i nazwiska kryje za osobą admina dzieckonmp. Mnie chodzi tylko o to aby nie pomagała złodziejom, ale ona zbacza z tematu i pisze o kolorze bluzki. Nie ma w ogóle zamiaru zaprzestać pomagać złodziejom, tylko parcie na to aby okradli mnie do zera. 

Potwierdzenie promyczka na fotce.

pro1

Art. 23.
Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda
sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność
mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska,
pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w
innych przepisach.

Art. 24.
§ 1. Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać
zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego
naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia,
dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w
szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej
formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również
żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej
na wskazany cel społeczny.
§ 2. Jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa,
poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych.

Według prawa promyczek pewnie wyrówna szkody jakie spowodowała ujawnianiem imienia i nazwiska mojego. Jesli wierzy w Jezusa to tym bardziej powinna naprawić szkodę. Poczekamy i zobaczymy czy wierzy w Jezusa. A minimum jakie powinna wykonać to natychmiast usunąć wszystkie informacje ujawniające moje imię i nazwisko i inne dane osobowe  jasno mówiące kto się kryje za adminem dzieckonmp. Jeszcze wczoraj wstawiła na pierwszej stronie te dane. mało jej tego ze mnie praktycznie zniszczono .

Opublikowany w KOMUNIKATY | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 110 »

Dziecięcy seksbiznes sekt satanistycznych

Posted by Dzieckonmp w dniu 15 Kwiecień 2013


Ekspertka ostrzega przed satanistami: sekta sprzedaje dzieci swoich członków do usług seksualnych. Brigitte Hahn, ekspertka w sprawach sekt z Münster ostrzega w wywiadzie dla niemieckiej Katolickiej Agencji Informacyjnej przed zagrożeniem ze strony satanistów.

W ich ceremoniach wykorzystuje się dzieci w aktach ekstremalnej przemocy m.in. seksualnej, przestrzega szefowa Komisji Przemocy Rytualnej przy diecezji Essen, Münster i Osnabrück.

Hahn przypomina wyniki ankiety przeprowadzonej w 2005 roku pośród 1000 psychoterapeutów ze szpitali w Münster oraz Zagłębia Ruhry. 120 z nich przyznało, że miało do czynienia z klientami, którzy brali udział w satanistycznych rytuałach. Jej zdaniem te dane to zaledwie poszlaka wskazująca na poważną skalę problemu.

- Sekta uważa siebie za wybraną rasę, elitę społeczną, która oddaje hołd szatanowi – mówi ekspertka. – Wszystkie rytuały odbywają się na jego cześć. W ich centrum zawsze stoi przemoc: im więcej cierpienia i przemocy, tym bardziej wyznawcy zbliżają się do szatana – podkreśliła. – Przede wszystkim odbywają się one w domach prywatnych, twierdzach i zamkach oraz lasach – ciągnie dalej – Niestety, sataniści usiłują też wykorzystywać kościoły do swoich rytuałów – ubolewała.

Dalej przypomina, że choć w takiej sekcie na pierwszym miejscu stoją ideologia i szatan, to sataniści nie poprzestają tylko na takiej działalności. – Sekta robi też interesy na nielegalnych machinacjach. Wykorzystuje dzieci swoich członków w ramach sprzedaży usług seksualnych, a także uczestniczy w handlu narkotykami i ludźmi – powiedziała Hahn. Zwróciła też uwagę na to, na podstawie jakich objawów można powziąć podejrzenie, że uczeń należy do sekty. – Wysoki odsetek nieobecności, przemęczenie, poczucie poplątania, zapominalstwo, białe plamy, seksualizowane zachowanie – wyliczała.

- Musimy zacząć przykładać większą wagę do tego tematu – wzywa Brigitte Hahn. – Satanistyczne sekty mają na celu zniszczenie naszego demokratyczno-chrześcijańskiego systemu wartości – alarmuje. – Potrzebujemy politycznej woli, by wyjść naprzeciw temu problemowi. Dla byłych członków sekt potrzebujemy fachowych terapeutów oraz lekarzy, a także przeszkolonych policjantów – powiedziała.

Zapytana o rolę Kościoła katolickiego w walce sektami, Brigitte Hahn odpowiedziała, że dysponuje on szeroką ofertą pomocy. – Duszpasterze, pracownicy społeczni, lekarze, psycholodzy i doradcy w różnoraki sposób wspierają byłych członków sekt – powiedziała.  Przypomniała też o wyjątkowo agresywnym stosunku satanistów do Kościoła, który stoi w centrum ich uwagi. – Według nich nasze wartości  takie jak miłość bliźniego, współcierpienie, godność człowieka i obrona praw człowieka, powinny zostać zniszczone – zwróciła uwagę. – Satanistyczne sekty kradną hostie, kielichy i inne przedmioty. Potem wykorzystują je dla swoich obrzydliwych czynów – stwierdziła.

Źródło: rodzinakatolicka.pl

Opublikowany w Szatan | Otagowane: , , | Komentarzy: 37 »

Szatańska muzyka dla dzieci na Słowacji

Posted by Dzieckonmp w dniu 22 Grudzień 2012


Z serii nasz smutny czas. Ta seria dokumentuje fakty które są potwierdzeniem że wielki ucisk ma miejsce

 

Początkowo myślałem, że to kiepski żart. Niestety, to katastrofalna rzeczywistość. Słowacja – Wschodnia Słowacja wierząca, nie ścierpiał tego diabeł, i powstał zespół śpiewający dla dzieci tzw. “szatański pop”, jeżdżąc po okolicy i dając  koncerty! Kto  za tym stoi ? Kto wymyślił  kolejny atak na katolicką Słowację?

Jest to bardzo wyrafinowane zło, które ​​kilka miesięcy temu pojawiło się na Słowacji. Nowo utworzony zespół o nazwie “Pentagramček” http://bandzone.cz/pentagramcek?at=info koncertując zyskuje na popularności a sam scharakteryzował się  następująco:
“Pentagramček (szatańskie dziecko) jest bezpośrednią odpowiedzią na fakt uwielbiania przez dzieci pieśni o Bogu. Grupa która powstała chce wypełnić istotną lukę na rynku – gdyż dzieci chrześcijańskie mają olbrzymi wybór pieśni chrześcijańskie której słuchają, a oferta pieśni na cześć szatana w języku słowackim jest naprawdę mikroskopijna. Nasz repertuar składa się zatem niemal wyłącznie z utworów radosnych do tańca i śpiewania o tym, jak dobry Szatan uczy dzieci  pisania, liczenia oraz jak  daje im w życiu nadzieję. ” http://www.mojevideo.sk/video/169b2/pentagramcek_moj_maly_pes_bobi_vykopava_hroby.html

Posłuchajcie treści piosenek dla dzieci

Padają tam takie oto słowa:

Diabeł zawsze pomaga diabeł wszystko może, nikt inny tak nie może

Szatan to twój kumpel, Szatan zawsze jest z wami, ze wszystkimi dziećmi.

Szatan nauczył cię pisać, a nawet liczyć do sześćset sześćdziesiąt sześć, on otworzył ci  drzwi
Oh Szatan (!)

Opublikowany w Film, Nasz smutny czas, Szatan | Otagowane: , | Komentarzy: 22 »

TWÓJ WYROK TO PIEKŁO !

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 Październik 2012


Historia prawdziwa

SŁOWO WSTĘPNE

 

18 października 1985 r. jest dniem, który będę pamiętał do końca moich dni.

Byłem w tym czasie księdzem diecezjalnym w diecezji Wichita i mieszkałem w

małym miasteczku o nazwie Fredonia, w południowym Kansas. Byłem

proboszczem parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa. Tego dnia zdecydowałem

się pojechać do Wichita, Kansas, około 86 mil, aby poradzić się, co do pewnego

problemu w parafii moich współbraci księży. Tego dnia ani wieczora nie byłem z

nikim umówiony, a wyjazd do Wichita miałby być pierwszym od chwili mojego

pobytu we Fredonii.

 

WYPADEK

 

Do Wichita miałem podróżować autostradą stanową, zwaną Highway’em 96.

Autostrada ta nie miała poboczy, była bardzo pagórkowata i przebiegała przez

Wzgórza Flint (Flint Hills). Mijało się tu wiele wielkich ciężarówek, tirów oraz

mniejszych samochodów ciężarowych.

 

Mówiąc oględnie autostrada była niebezpieczna. Pamiętam, jak wracałem późnym

popołudniem z Wichita i to było ostatnią rzeczą, którą pamiętam. Miałem

wypadek – zderzenie czołowe z wielką ciężarówką z Hutchinson, Kansas. Były w

niej trzy osoby. Dzięki Bogu nikt nie zginął w tym wypadku!

 

W rezultacie kolizji, wyrzuciło mnie z samochodu (wówczas nie miałem zapiętego

pasa), po czym wylądowałem na ziemi koło mojego samochodu. W tym momencie

doznałem wielkiego wstrząsu mózgu i skóra z prawej części głowy została zdarta z

czaszki. To tyle, co pamiętam i więcej już klarownie niczego nie pamiętam.

 

NIE MA NADZIEI NA PRZEŻYCIE

 

Za mną podróżowała tą samą autostradą pielęgniarka Mennonitów z Frontenac w

Kansas, która się zatrzymała i została przy mnie, dopóki nie przybył ambulans i nie

zabrał mnie. Dzięki jej rozeznaniu stwierdzono, że mam złamaną szyję. Ona

poinformowała kierowców ambulansu, żeby postępowali ze mną odpowiednio

według jej rozeznania. Gdyby moja szyja uległa przekręceniu w którąś stronę na

miejscu wypadku, umarłbym na skutek uduszenia.

 

Dowiedziałem się potem, że cierpiałem na złamanie kręgu szyjnego C2, co określa

się jako “złamanie powieszonego”, ponieważ dochodzi do niego przez powieszenie

na szyi. Ambulans zabrał mnie do pobliskiego miasteczka, zwanego Eureka, które

ma mały szpital. Dyżurny doktor przyszył mi oderwaną skórę i gdy się zorientował,

 

 

że nic więcej nie może już zrobić, zawezwał helikopter medyczny ze szpitala

Wesley w Wichita, żeby mnie zabrał. Po starcie helikoptera z Eureki doktor

powiedział do swojej siostry, która była pielęgniarką, że nie spodziewa się, żebym

przetrzymał podróż, między Eureką a Wichita, co nie było dużą odległością.

 

Po przybyciu do Wichita helikopter wylądował na dachu szpitala Weley i zabrano

mnie do Centrum operacyjnego. Udzielono mi tam pomocy i następnie

umieszczono w głównej części szpitala na Wydziale Intensywnej Terapii. Byłem

kilka przecznic od mojego domu w Wichita, więc moja mama, która jeszcze żyła w

tym czasie, przyszła do mnie do szpitala tego wieczora i została ze mną.

 

Zostałem skierowany do neurochirurga, pracującego w szpitalu, który miał swoją

praktykę prywatną w Wichita i on leczył mnie stosownie do urazów, których

doznałem. Nie było potrzeby operacji połączenia (fuzji). Zostałem położony na

wyciągu i umieszczono mnie w czymś, co określa się technicznym terminem “halo”

– w szyjno-piersiowym przyrządzie ortopedycznym.

 

To urządzenie ortopedyczne jest używane w wielu urazach szyjnych. “Halo”

obejmował moją głowę przy pomocy czterech śrub (dwie z przodu i dwie z tyłu),

wkręconych w moją czaszkę, tak, żebym nie mógł ruszyć moją szyją w żadną

stronę. To urządzenie było przymocowane do “kamizelki”, której także nie można

było ruszyć.

 

Te dwa urządzenia miałem na sobie przez okres prawie ośmiu miesięcy. Pamiętam

jednego razu, podczas wizyty lekarzy w szpitalu, jedna śruba wydostała się z

głowy. Nigdy przedtem ani potem nie czułem takiego bólu. Widocznie razem z tym

ortopedycznym urządzeniem znajdowałem się na wyciągu, żeby kości mogły się

połączyć i kontynuować proces zdrowienia. Nie pamiętam tej procedury.

 

Doktorzy powiedzieli, że skoro przeżyłem wypadek, spodziewali się, że będę leżał

na plecach patrząc w sufit, sparaliżowany od szyi w dół do końca mojego życia.

Widocznie Pan Bóg miał inne plany!

 

MODLITWA WIERNYCH

 

Wieczorem tego dnia, kiedy był wypadek, do szpitala zadzwonił ktoś z parafii

Najświętszego Serca we Fredonii z pytaniem do pielęgniarki na moim piętrze, o

mój stan. Osoba otrzymała odpowiedź od pielęgniarki dyżurnej, że lekarze dają 15

procent szans na przeżycie. Sprawa wyglądała poważnie.

 

Później się dowiedziałem, że tego wieczoru, po wypadku, drzwi kościoła

Najświętszego Serca otworzono, żeby ludzie mogli się za mnie modlić. Inny kościół

 

 

chrześcijański i kościół Metodystów we Fredonii także otworzyły swoje drzwi, żeby

ludzie mogli się za mnie modlić. Pastor z kościoła Zjednoczonych w Bogu

(Assembly of God) powiedział mi później, że modlił się za mnie całą noc.

 

Także Mennonici się za mnie modlili. Tak więc miałem duże modlitewne

wsparcie. Później usłyszałem, że moja parafia odmawiała Różaniec św. dwa razy

dziennie: rano i potem znowu wieczorem.

 

Pod koniec mojej kuracji w szpitalu mój neurochirurg skierował mnie do Kliniki

Psychologicznej na terapię zwaną Syndromem Wstrząsu Mózgu (Concussive Head

Syndrome). Byłem wdzięczny za tę niezbędną terapię. Nie mogłem znieść

większych emocjonalnych urazów, a nawet jakichkolwiek bardzo słabych

dźwięków. Dobrze było mówić o tym z osobą, która miało się wrażenie, że rozumie

przez co przechodziłem i czego potrzebowałem.

 

2 grudnia 1985 r. wypisano mnie ze szpitala i poszedłem do domu, gdzie

próbowałem odzyskać zdrowie, jak mogłem najlepiej, przy mojej mamie i

młodszym bracie, który mieszkał niedaleko w Wichita. Drugi mój brat był akurat na

przepustce z Marynarki Wojennej, więc był w domu dzień i noc – na moje

szczęście.

 

Mój doktor poinformował mnie, że zdrowieję w rekordowym tempie po moim

wypadku i że w swoim sprawozdaniu nie może użyć słowa “cud”, ale, że każdy, kto

je będzie czytał, wyciągnie sam taki wniosek.

 

Mój biskup diecezji Wichita pozostawił wolne miejsce proboszcza w parafii we

Fredonii, stałego proboszcza. Wysłano tam księdza na sprawowanie liturgii w

weekendy, tam i w Neodesha, dopóki w pełnie nie wyzdrowieję. W maju 1986 r.

zostałem z powrotem skierowany do parafii we Fredonii.

 

Pamiętam, że musiałem załatwić kupno innego samochodu i następnie udać się w

podróż powrotną do mojej parafii tą samą autostradą. Cieszę się, że musiałem to

wykonać, choć pamiętam, że było to bardzo trudne doświadczenie w tamtym

czasie. Jechałem już przedtem do parafii w kwietniu tego roku na Pierwszą

Komunię Św.

 

Wziął mnie ze sobą inny ksiądz z diecezji w ten weekend, na to szczególne

wydarzenie. Bardzo dobrze potraktowano mnie w parafii Najświętszego Serca

Pana Jezusa po moim powrocie, a także w miasteczku Fredonia. Parafianie z

pośpiechem opowiadali mi o tym, jak się o mnie martwili i modlili o moje zdrowie i

mój powrót.

 

 

Mieszkaocy Fredonii z Kansas, a szczególnie parafia Najświętszego Serca są

katolikami bojaźni Bożej, którzy bardzo poważnie traktują swoją religię. Kiedy

wróciłem, zauważyłem, że nie wymagają dużo ode mnie ze względu na mój

poprzedni stan. Bardzo to doceniałem i starałem się jak najlepiej służyć tej parafii,

a także parafii św. Ignacego w Neodesha.

 

Pewnego dnia, niedługo po powrocie do parafii, odprawiałem Mszę św.

poranną, do czego byłem przyzwyczajony, kiedy wydarzyło się nadzwyczajne

nadprzyrodzone zjawisko. Miałem zamiar przeczytać fragment Ewangelii na ten

dzień, fragment, który słyszymy wiele razy w ciągu lat. Jest on z Ewangelii św.

Łukasza.

 

Dokładnie Łukasz 13:6-9 i brzmi jak następuje: “I opowiedział im następującą

przypowieśd: «Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy;

przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: “Oto

już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie

znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia?” Lecz on mu odpowiedział:

“Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda

owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć”».”

 

Kiedy czytałem ten fragment Ewangelii, było to tak, jak gdybym przypomniał

sobie fragment rozmowy. Oprócz tego sama strona z Księgi Lekcji zaczęła

świecić, powiększyła się i wyszła z Księgi w moim kierunku. Musiałem skończyć

Mszę tak normalnie, jak to było możliwe i kiedy skończyłem, poszedłem na

plebanię, usiadłem w moim fotelu przy czterech filiżankach kawy i próbowałem

sobie przypomnieć, dlaczego właśnie ta nauka z Ewangelii poruszyła tyle

poprzednich wspomnień i wspomnień dotyczących czego?

 

OŚWIECENIE

 

Nie trwało to zbyt długo, gdy wszystko zaczęło z powrotem do mnie wracać. Zaraz

po wypadku – oto, co się wydarzyło. Znalazłem się przed Tronem Sądu! Jezus

Chrystus był Sędzią. Nie widziałem Go, tylko Go słyszałem. To, co miało miejsce –

było natychmiastowe w stosunku do tego, co się rozumie, jako “nasz czas”.

 

Przeszedł On *Pan Jezus+ przez całe moje życie i obwinił mnie o grzechy popełnione

i grzechy zaniechania, z których się nie wyspowiadałem i w związku z tym są nie

przebaczonymi i nie odżałowanymi grzechami. Przy każdej winie mówiłem: “Tak

Panie!” Planowałem, że kiedy to nastąpi, będę miał różne rodzaje tłumaczeń dla

Pana Boga.

 

 

Na przykład: “Otóż Panie, Ty wiesz, ona była bardzo napastliwą kobietą i można

było stracić przy niej łatwo cierpliwość za każdym razem. Otóż, gdy się rozmawia z

osobową prawdą nie ma żadnego tłumaczenia; wszystko, co się mówi, to: “Tak,

Panie!”

 

MATKO – JEST TWÓJ

 

Pan Jezus kończąc sąd powiedział do mnie: “Twój wyrok to piekło!” Znowu

przytaknąłem: “Tak Panie, wiem!” Był to jedyny logiczny wniosek, który mógł

wyciągnąć. To nie było dla mnie szokiem! To było tak, jak gdyby honorował mój

wybór, moją decyzję. Ja wybrałem mój wyrok, a On po prostu godził się z moim

wyborem.

 

Po tym, jak to powiedział, usłyszałem głos kobiecy: “Synu, czy uratowałbyś jego

życie i jego nieśmiertelną duszę?” Pan odpowiedział: Matko, on był kapłanem

przez 12 lat nie dla siebie, ani dla mnie; niech cierpi karę, na jaką zasłużył!” W

odpowiedzi Ona powiedziała:, „Ale Synu, gdybyśmy tak udzielili mu specjalnych

łask i siły i wtedy zobaczymy, czy zrodzi owoce. Jeżeli nie, niech Twoja wola się

spełni!”

 

Tu nastąpiła krótka przerwa i wtedy usłyszałem Jego mówiącego: “Matko, jest

Twój!” Należałem do niej podwójnie: naturalnie i nadprzyrodzenie teraz przez

poprzednie 12 lat. Nie wierzę, że mógłbym istnieć bez Niej przez ten okres czasu,

kiedy była nieobecna w moim życiu i moim życiu duchowym.

 

PAN JEZUS ZWRÓCIŁ MOJĄ UWAGĘ

 

Wiele osób powie: “Ależ Ojcze, ty musiałeś mieć specjalne nabożeństwo do

Najświętszej Marii Panny, zanim to się wydarzyło. Nic dziwnego, że się za tobą

wstawiła.” Na to muszę odpowiedzieć “nie”! To świadczy przeciwko mnie, jako

księdzu, ale muszę powiedzieć, że jeżeli chodzi o moją wiarę w anioły, świętych,

Najświętszą Marię Pannę wierzę – tak, ale moim rozumem – intelektem

umysłowym, ale nie moim sercem – wiedzą serca. Aniołowie i święci byli dla mnie

postaciami wyobraźni. Wierzyłem w nie, ale one nie były realne!

 

Poprzez ten wypadek, odkryłem jakże są one realne! Pan Bóg musiał złamać mi

szyję, żeby przyciągnąć moją uwagę! Trzeba pamiętać dzień śmierci Pana Jezusa

na Kalwarii. Maryja, Jego matka i Apostoł, którego miłował, Jan, byli pod krzyżem,

kiedy Jezus patrząc na nich z góry z miłością, powiedział: “Kobieto, oto syn Twój!

Synu, oto matka twoja!”

 

 

To wtedy Jezus dał swojej matce nas wszystkich, Jej córki i synów, jako Jej dzieci.

Ona bierze to bardzo poważnie! Ona przyjdzie z pomocą każdemu i będzie się

wstawiała za niego lub nią, jak wstawiła się za mną. Nie byłem nikim specjalnym!

 

Od czasu wypadku nauczyłem się bardzo ważnej prawdy odnośnie Najświętszej

Marii Panny, Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego. Cokolwiek Matka Najświętsza

chce, Bóg Ojciec, Syn i Duch Święty – nie mogą powiedzieć Jej “Nie”! Niemożliwe

jest to Jej odmówić!

 

Jeszcze o innej sprawie nauczyłem się od czasu wypadku, o dwóch powodach,

dla których moje życie fizyczne i duchowe zostało uratowane. Pierwszy powód to

ten, że piekło istnieje, a po drugie równie ważny jest fakt, że księża też mogą

bardzo szybko dostać się do piekła!

 

Wielu ludzi w dzisiejszych czasach odrzuca fakt, że Pan Bóg jest samą

sprawiedliwością. Źle sądzą, że Pan Bóg jest miłością i że nie ukarze nikogo na

wieczność. To jest kłamstwo! Wszyscy musimy przestrzegać przykazań Bożych i

korzystać z Sakramentu Pojednania, żeby nasze grzechy zostały nam przebaczone.

Jeżeli uważamy, że nie grzeszymy, to lepiej zróbmy bardziej szczegółową analizę

naszego sumienia.

 

Jedną z prawd, której się nauczyłem z tego mojego doświadczenia jest fakt, że Pan

Bóg nikogo nie wysyła do nieba lub piekła. My dokonujemy wyboru, my

podejmujemy tę decyzję; Pan po prostu honoruje i zatwierdza nasz wybór.

 

Musimy wrócić do rzeczywistości: to, że ksiądz ma białą koloratkę nie oznacza, że

ma zagwarantowane niebo. Jest dokładnie odwrotnie. Ksiądz będzie tak samo

rozliczony (nawet 1000 razy bardziej), jak osoby świeckie z przestrzegania

przykazań Bożych i musi być księdzem, który został wyświęcony po to, żeby był dla

ludzi i dla Jezusa Chrystusa.

 

Matka Boża mówiła wiele razy, żebyśmy się modlili za księży, a nie krytykowali.

Obecnie łatwiej niż kiedykolwiek, w czasach, w których żyjemy, krytykować księdza

lub biskupa, o których wiemy, że zeszli z ortodoksyjnego szlaku. Musimy

pamiętać, że Matka Boża nakazała nam modlić się za nich!

 

DOŚWIADCZENIE MNIE ODMIENIŁO

 

Pytano mnie wiele razy: “Jak to doświadczenie mnie odmieniło?” Nie jest możliwa

kompletna odpowiedź na to pytanie. Muszę powiedzieć, że jako ksiądz i proboszcz

przez te lata byłem pasterzem i proboszczem dla siebie. Ojciec Steve Scheier był na

 

 

pierwszym miejscu i jego dotyczyła największa troska. Nigdy nie “wpadłem w rolę”

księdza, jako taką! Nie byłem zbyt uduchowiony i moje życie modlitewne było

praktycznie żadne. Oczywiście wielu innych (parafian i braci księży) wierzyło, że

jest zupełnie odwrotnie. Nikomu nie ujawniałem tych aspektów problemu.

 

Byłem bardzo zdziwiony podczas mojego Sądu, że Jezus nie wziął pod uwagę ilości

głosów dotyczących mojej popularności. Był tylko On i ja, i On znał mnie lepiej, niż

tysiące innych ludzi.

 

Zdałem sobie wtedy sprawę, że trzeba było tylko Jemu sprawiać przyjemność, a

moja troska sprawiania przyjemności (lub próby zadowolenia), która dotyczyła

niezliczonej liczby innych, była kompletną stratą czasu i energii.

 

Teraz próbuję być lepszym księdzem, niż poprzednio. Dziękuję Panu Bogu i Jego

świętej Matce nieustannie za danie mi jeszcze jednej szansy. Próbuję skupić się na

tylko jednej rzeczy, która się liczy i którą prawie straciłem na wieczność – na

szansie dostania się do nieba i bycia z Panem Bogiem, Aniołami i Świętymi na

zawsze!

 

A teraz na wstępie moich dalszych uwag chciałbym zwrócić się do tych, których

one dotyczą. Kocham was jako moich braci i siostry w Chrystusie. To, co powiem,

nie znaczy, że też nie poniosłem winy za te czyny, intencje lub zaniechania, raczej

wskazuje to na błędy, które także obecnie są popełniane w Kościele Chrystusa

przez duszpasterzy i Jego naśladowców.

 

Widzę wiele spraw, o których trzeba dzisiaj mówić i mogę w prawdzie powiedzieć,

że zawdzięczam moją ekspertyzę faktowi, że byłem sądzony przez Boga

Wszechmogącego i zostałem uratowany przez Jego Boże Miłosierdzie. To, co

następuje, to część druga i najważniejsza część mojego doświadczenia, którą

adresuję do kościoła katolickiego całego świata.

 

WAGA SPOWIEDZI

 

Pierwsza sprawa, która wymaga uwagi na całym świecie, to sprawa spowiedzi.

Trzeba tylko zajść do Kościoła w weekend, żeby zobaczyć upadek i załamanie się

tego wspaniałego sakramentu, który został ustanowiony przez samego Chrystusa.

Jezus ustanowił ten sakrament po swoim Zmartwychwstaniu, kiedy po raz

pierwszy ukazał się Apostołom.

 

Pierwszymi słowami, które wypowiedział po wejściu przez zamknięte drzwi

Wieczernika były słowa: “Pokój wam!” Po czym dodał: “Jak Ojciec Mnie posłał, tak

i Ja was posyłam.” I kiedy to powiedział ogarnął ich swoim oddechem i rzekł:

 

 

“Przyjmijcie Ducha Świętego. Komu odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a

komu zatrzymacie, są im zatrzymane” (Jan 20:21-22).

 

To dlatego spowiedź (czyli Sakrament Pojednania) ma miejsce i dlatego księża

mają władzę odpuszczania i zatrzymywania grzechów.

 

Więc, gdzie tkwi problem? Problem jest w tym, że coraz mniej ludzi ma poczucie

winy i w konsekwencji czują, że nie grzeszą. Jeżeli nie czuje się żadnej winy – nie

ma potrzeby iśd do spowiedzi. Odczuwa się (w jego lub jej umyśle), że się nie

grzeszyło.

 

Więc skąd się bierze w społeczeństwie to wyobrażenie? Winię za to w ogromnej

części psychologów i psychiatrów, którzy mówią ludziom (czasem nawet

publicznie), że nie muszą czuć się winni, co do tego, czy tamtego, powinni obwiniać

swoich rodziców za wychowanie w taki, a nie inny sposób, albo złożyć winę na

okoliczności, które wpłynęły na problem, z którym pacjent się boryka – zadanie lub

rozwiązanie, to kompletne wykorzenienie poczucia winy osoby. To jeden z

największych fenomenów, który wpłynął na upadek spowiedzi w dzisiejszych

czasach.

 

Innym powodem tego upadku jest to, że “niektórzy” księża, może nawet w

dobrej intencji mówią penitentowi, że on czy ona nie musi uczęszczać do

spowiedzi “często”, a następnie, kiedy penitent wymienia grzechy, spowiednik jest

szybki w stwierdzeniu, że to czy tamto nie jest grzeszne, ale jest rezultatem

napięcia, niepokoju lub przemęczenia.

 

W konsekwencji penitent czuje lub myśli, że większość jego lub jej grzechów nie

jest w ogóle grzechami, ale po prostu ludzką słabością, wynikającą z jakiejś

fizycznej nienormalności lub fenomenu.

 

Większość katolików pozbawionych jest wyboru, co do spowiedników. Niektórzy

idą do innej parafii, gdzie ksiądz jest bardziej tradycyjny w podejściu do

penitentów.

 

Ale niektórzy czują, że nie powinni opuszczać granicy parafii, żeby uzyskać pokój

umysłu i sumienia, którego z taką determinacją poszukują. Rezultatem tych

kontaktów jest utrata u ludzi poczucia, że powinni iść do spowiedzi. Czują w

dodatku, że spowiednik nie jest tak wyrozumiały i współczujący, jak zwykli być

księża dawnej.

 

Dzisiaj jedną z wielkich niegodziwości kapłaństwa jest niekontrolowane

rozpasanie we wszystkich częściach Stanów Zjednoczonych i głoszenie przez księży

swoich opinii dotyczących spraw Doktryny Katolickiej. Księża czasami zapominają,

 

 

że są wyświęcani, jako reprezentanci Kościoła i w związku z tym powinni głosić to,

czego Kościół naucza.

 

Jeżeli ksiądz chce wygłosić swoją własną opinię na temat, który jest ściśle

zdefiniowany przez Magisterium Kościoła, wówczas powinien zdjąć swoją

koloratkę i powiedzieć tym, do których się zwraca, że to, co powie to jest jego

opinia dotycząca danej sprawy. Dotyczy to zarówno praktyki spowiedzi jak i

ambony. Księża są wyświęcani na duchownych Kościoła!

 

Jednym z wielkich zaniedbań w życiu parafii przez ostatnie 25 lat jest fakt, że

księża nie wspominają, nie wskazują w swoich naukach i homiliach na istnienie

“piekła” i “wiecznego potępienia”. Więc, jeżeli jest to faktem, a jest, wówczas nie

ma u parafianina poczucia, że musi iść do spowiedzi.

 

Nie chcemy niepokoić parafian! A w szczególności nie chcemy niepokoić bogatych

parafian, którzy wypisują pokaźne czeki dla parafii i są “dobrymi dawcami”. W

konsekwencji to, co podkreśla się w kazaniach, to pokój, miłość i radość – te

oczywiście nikogo nie zaniepokoją i w konsekwencji ksiądz miał “dobre” kazanie

tego weekendu!

 

I tutaj znowu, jeżeli nie ma poczucia winy, to nie ma grzechu, więc dlaczego

parafianin miałby iść do spowiedzi? W rzeczywistości chodzi o to, że Ojciec chce

być “popularny”. Chce, żeby ludzie opuszczający jego parafię dobrze się czuli i chce

przede wszystkim od ludzi opuszczających Kościół usłyszeć: “Ojcze, wygłosiłeś

fantastyczne kazanie!”

 

Następną sprawą, dotyczącą nieszczęść dzisiejszego Kościoła, którą trzeba się zająć

w naszej dyskusji, jest sprawa modlenia się i nie modlenia się! Obowiązkowo “ta”

parafia jest tą, która posiada biuletyn parafialny, informujący nas o wszystkich

organizacjach, które mogą nas uzdrawiać i generalnie zaspokajać wszystkie

zainteresowania i problemy, z którymi ktoś ma do czynienia.

 

Są to organizacje dla ostatnio rozwiedzionych lub owdowiałych, dla samotnych,

rodziców itp., i jest faktem, że większość tych organizacji, to nic innego jak

organizacje “społeczne”, gdzie człowiek (on czy ona) może poczuć, że otrzyma tu

pomoc, bo inni też borykają się z podobnymi sytuacjami.

 

CO SIĘ STAŁO Z MODLITWĄ

 

Co się stało z modlitwą? Od czasu Soboru Watykańskiego II, który źle

interpretowano i rozumiano, wiele nabożeństw paraliturgicznych przesadnie i

niemądrze usunięto z parafii na całym świecie – według dowolności księdza!

 

 

Wigilie modlitewne takie jak nowenny, Godziny święte, błogosławieństwa i nawet

Nieustająca Adoracja Najświętszego Sakramentu, usunięto już jakiś czas temu z

działalności parafii.

 

Wygląda na to, że głosimy, iż “Modlitwa jest bezużyteczna, więc jako lekarstwo na

rozwiązanie problematycznych sytuacji wprowadzimy organizacje!” Modlitwa była

“potrzebna” w przeszłości, dlaczego nie obecnie? Możliwe, że jest inny powód

zaniedbania sytuacji modlitewnej.

 

Nabożeństwa wymagają “CZASU”, a ksiądz nie chce, żeby parafianin myślał, że on,

ksiądz, ma go zbyt wiele. Nabożeństwo modlitewne może zabrać księdzu czas na

oglądanie TV albo wyjście na zewnątrz dla relaksu z przyjaciółmi, z parafianami lub

z innymi księżmi.

 

“Oznaką”, w którą jest ubranych wielu księży, jest “szyld”, który mówi parafianom:

“JESTEM ZMĘCZONY I PROSZĘ, WIĘC NIE PROSID MNIE O ZROBIENIE NICZEGO

WIĘCEJ!” W konsekwencji ksiądz w parafii ma coraz więcej i więcej czasu na

nierobienie niczego.

 

OGAŁACANIE KOŚCIOŁA

 

Innym wymiarem, gdzie zauważamy kompletny upadek tradycyjnej duchowości

jest to, co się dzieje i to, co się stało we wnętrzu wielu kościołów. W imię

“EKUMENIZMU, KTÓRY JEST DZIEŁEM SZATANA” zrobiono wiele dla ogołocenia

nas z naszej wiary katolickiej i pomniejszenia nas w stosunku do tego, kim

mieliśmy być poprzez chrzest.

 

Wiele kościołów nie ma obecnie klęczników – odpowiednie są siedzenia teatralne!

Nie ma Drogi Krzyżowej, figur, nie ma świateł lub świec do czuwania, nie ma

Krucyfiksu (może jest krzyż, ale nie krucyfiks).

 

W centrum sanktuarium “prezydencki fotel” zastąpił Tabernakulum. Ksiądz jest

teraz w centrum uwagi, a nie jakieś nieokreślone miejsce, które zawiera “opłatki

chleba”. Tabernakulum jest usunięte z widoku “na bok”, albo nieszczęśliwie w

innym pomieszczeniu kościoła, ale definitywnie z widoku!

 

Zachowania więc “wierzących” są odpowiednie do atmosfery lub jej braku,

wewnątrz kościoła. Zamiast przyklęknięcia przed Najświętszym Sakramentem,

ksiądz lub parafianie lekko się kłaniają. Parafian zachęca się lub zmusza, żeby stali

podczas konsekracji. Klękanie jest takie niemodne, czyż nie wiecie?

 

Obserwuje się też jak parafianie ubierają się na Mszę obecnie: niedbale, a nawet

niechlujnie!

 

 

Trzeba także wspomnieć, że bardziej wybredne parafie mają także świeckich

“duchownych”, których wyznacza się do robienia prawie wszystkiego w parafii,

oprócz odprawiania Mszy św., słuchania spowiedzi, udzielania sakramentu

małżeństwa lub pochówku.

 

Wiem o pewnej parafii w stanie Washington, gdzie proboszcz zatrudnia świecką

kobietę do wygłaszania kazań w czasie Mszy niedzielnych przez trzy weekendy na

cztery.

 

A w niektórych parafiach ksiądz siedzi na fotelu w czasie Komunii, podczas gdy

specjalny “duchowny” świecki rozdaje Komunię św. pod obydwoma postaciami.

To jest zabronione! Wydaje się, że im mniej ksiądz ma do zrobienia, tym lepiej!

 

W latach 50-tych słyszało się stwierdzenie, że nie ma większego braterstwa niż

braterstwo księży. W owym czasie to stwierdzenie było prawdopodobnie

prawdziwe i ukazywało, jakie było miejsce księży i co znaczyli jeden dla drugiego.

Ale wszystko się zmieniło i mamy całkiem inną rzeczywistość. Księża obecnie, już

tak nie wspierają swoich współbraci księży.

 

W pewnej diecezji w Stanach Zjednoczonych i podejrzewam, że to samo dotyczy w

pewnym stopniu każdej diecezji na świecie, istnieją generalnie dwa sposoby

patrzenia na współbrata księdza.

 

. Jeden taki, że Ojciec wykonuje wspaniałą pracę i naprawdę się stara i jego

współbracia księża mówią:, „Co on chce udowodnić?”

. Drugi: Ojciec mógł popełnić mały lub wielki błąd, a jego współbracia księża

mówią: “Popatrz, mówiłem ci, czego można się spodziewać po kimś takim?”

To bardzo smutne – mówiąc delikatnie! I wówczas, dokąd ksiądz ma się

zwrócić po pomoc?

 

 

Gdy ksiądz udaje się do księdza, czy to po pomoc duchową, czy inną, zaproszenie

będzie następujące: “poczęstuj się drinkiem” lub zejdzie na dyskusję o “drużynie

piłki nożnej, czy ręcznej” i ich wynikach. Przede wszystkim, jeżeli dwóch księży

spotka się razem nie powinni rozmawiać o sprawach kościelnych, powinni cieszyć

się grą w golfa lub obiadem na zewnątrz i nie czynić sytuacji jakąś sesją

konsultacyjną.

 

Ale jak na ironię, mamy w naszej diecezji dalej księży, o których się mówi “ksiądz

księży”. Inni księża postrzegają tych ludzi, jako świętych i utalentowanych i takich,

do których księża mający trudności mogą się we wszystkim zwrócić.

 

Ostatnią bolesną sprawą są lekcje religii. Przynajmniej od początku lat 70-tych

nasze książki do religii pozbawione są Doktryny i Dogmatów Katolickich.

 

 

Widziałem książki do religii do nauczania dla początkujących, gdzie na jednej

stronie była postać uśmiechniętego Jezusa, a na drugiej napis tłustym drukiem,

który mówił: “JEZUS CIEBIE KOCHA!”

 

OTO, CZEGO SĄ UCZONE NASZE DZIECI PRZEZ WSZYSTKIE TE POPRZEDNIE LATA.

 

1. Pozbawiono je nauczania przykazań, praw Kościoła, grzechów

śmiertelnych i powszednich i różnic między nimi. Pozbawiono je nauczania

tego, jak się dobrze spowiadać poprzez dobre przeegzaminowanie

swojego sumienia.

2. Pozbawiono je nauczania o tym, czym jest Prawdziwa Obecność Jezusa w

Najświętszym Sakramencie, co prawdopodobnie jest przyczyną

zmniejszenia się wiary.

3. Widzą u starszych skrajnie niedbałe przyjmowanie Komunii świętej na

stojąco, i o zgrozo na rękę, co pogłębia dylemat w ich rozwoju duchowym.

 

 

Wielu rodziców nie chodzi do spowiedzi, więc ich dzieci też nie chodzą. I wielu

rodziców nawet nie zachęca już dzieci, żeby poszły czy to do spowiedzi, czy na

lekcje religii. Rodzice przede wszystkim chcą, żeby ich dzieci ich kochały. W

konsekwencji nie zmuszają swoich dzieci do robienia niczego, czego one nie chcą

robić!

 

Listę tych potworności można by mnożyć, ale już to wszystko daje księdzu, czy

osobie świeckiej pojęcie, w jakim kierunku Kościół zmierza. Dokąd nas to

wszystko zaprowadzi?

 

Nie jestem prorokiem, ale wiem, że z całą pewnością nie jest to; to, co Nasz Pan

chciałby, żeby Kościół robił, albo czym był! Czy za późno na zmianę? Powtarzam

ponownie to, co Jezus zawsze mówi i mówił nam, że nigdy nie jest za późno na

zmianę.

 

Jezus zawsze podkreśla, że powinniśmy wykorzystać Jego Miłosierdzie, dopóki

możemy, ponieważ kiedy przyjdzie, jako Sędzia Sprawiedliwy, wtedy będzie już

dla nas za późno na Jego Miłosierdzie! On jest cierpliwy, On jest miłosierny i On

jest kochający!

 

Ks. Stephen Scheier

 

Proboszcz parafii rzymsko-katolickiej pod wezwaniem Najświętszego Imienia w Bushton, Kansas, USA

 

MODLITWA ZA KAPŁANÓW PRZEKAZANA PRZEZ JEZUSA GABRIELI BOSSIE

 

Żyj całkowicie w królestwie twego wnętrza. Mów zawsze: ‘O MÓJ JEZU UMIŁOWANY,

NAJWYŻSZY KAPŁANIE, ZMIŁUJ SIĘ NAD TWYMI BRAĆMI KAPŁANAMI’”.

Opublikowany w Cuda, Szatan | Otagowane: , , , | Komentarzy: 28 »

Ciężka próba dla Kościoła Mojego Syna na ziemi już się rozpoczęła ?.

Posted by Dzieckonmp w dniu 9 Wrzesień 2012


2 sierpnia 2012 Maria od Bożego Miłosierdzia otrzymała takie orędzie:

Biczowanie, prześladowanie lada chwila się zacznie.

Tak jak Mój Syn został ukrzyżowany, tak też będzie ukrzyżowany Jego Kościół na ziemi.

Ta próba już się rozpoczyna.

Mój Syn został wysłany, aby ocalić ludzkość od ognia Piekła.

Pozwoliłem na Jego Śmierć na Krzyżu, straszliwe, nieludzkie okrucieństwo, jako środek ofiarowania przyszłości Moim dzieciom.

Ciało Mojego Syna stało się Jego Kościołem na ziemi. Jego kapłani i wyświęceni słudzy zajęli miejsce Jego apostołów.

Teraz, gdy wraca On ponownie, aby odkupić ludzkość i odzyskać Moje drogie dzieci, aby mogły one wejść do Mojego Raju, historia się powtórzy.

Mój Syn nauczał Prawdy i zebrał wielu ludzi, którzy przyjęli Jego nauczanie i którzy nie wątpili w Jego Słowo.

Potem został zdradzony przez tych, którzy byli blisko Niego i poświęcili się Mu w Jego szeregach.

Jego Kościół, Kościół Katolicki, został również zdradzony od wewnątrz.

Doprowadziło do tego kuszenie szatana i ogromne zło odpowiedzialne za śmierć Mojego Syna.

W dzisiejszym Jego Kościele upadek rozpoczął się już jakiś czas temu. Podobnie było z Moim Synem, wielu wyznawców wiernych Świętemu Słowu ustanowionemu przeze Mnie, opuściło Go.

Następnie rozpoczął się proces, gdzie Mój Syn został oskarżony o herezję. Tak też Kościół Mojego Syna na ziemi cierpi ten sam los.

Z powodu tych niegodziwców spośród nich, którzy popełnili poważne przestępstwa przeciwko ludzkości, wielu wiernych wyznawców opuściło Kościół.

W konsekwencji opuścili Mojego Syna i odrzucili Jego nauczanie.

Udręka Kościoła Mojego Syna na ziemi sprawia, że kapłani milczą, kiedy zachodzi konieczność obrony nauczania Mojego Syna. Boją się urazić tych, którzy zaprzeczają Mojemu Synowi z powodu grzechów tych, którzy są wśród nich.

Kościół Mojego Syna stoi obecnie przed najcięższą próbą ze wszystkich, taką, jakiej nie widziano od czasu Ukrzyżowania Mojego Umiłowanego Syna.

Jego Kościół jest niemiłosiernie wyśmiewany, nie tylko przez swoich zewnętrznych wrogów, ale przez wrogów od wewnątrz.

Korona cierniowa zostanie teraz umieszczona na Głowie Kościoła Mojego Syna i niewielu z jego wyznawców będzie stać przy nim.

Podobnie jak Apostołowie Mojego Syna, z wyjątkiem Jana, opuścili Go podczas procesu i egzekucji, tak też ci na wysokich stanowiskach w Watykanie opuszczą Mojego Świętego Wikariusza.

On, jako Głowa Kościoła Katolickiego, zmuszony będzie przejść straszliwą drogę w niesławie nie z własnej winy.

Podczas, gdy będą go bić, drwić z niego i czynić z niego niemądrego, to nie przeciwko niemu dadzą upust swojej wściekłości. To będzie przeciw Prawdzie Kościoła, Chrześcijańskiego Kościoła, powstałego z ofiary Mojego Syna, na którą wyleją swoją nienawiść.

Chrześcijaństwo będzie biczowane w każdym najmniejszym zakątku, w każdym narodzie, w każdym miejscu kultu, dopóki nie osłabnie z wycieńczenia.

Będzie tak prowadzone drogą na Kalwarię, jak Mój Syn był prowadzony, będzie związane i zabezpieczone linami, aby uniemożliwić mu ucieczkę od męki.

Potem, gdy wejdzie na wzgórze, zostanie obrzucony kamieniami, opluty i wyszydzany podczas całej drogi na szczyt.

Następnie zostanie on przybity do Krzyża.

Ci co winią Kościół za jego grzechy przeciwko niewinnym, okażą mu mało współczucia, kiedy będą potępiać Głowę Kościoła, Mojego Syna.

Będą Go obwiniać za grzechy innych spowodowane przez pokusy szatana.

Kiedy już przybiją Kościół Mojego Syna do Krzyża, wyślą setki strażników, tak samo jak sześciuset żołnierzy, którzy stanęli na Kalwarii, aby upewnić się, że ani jedna cząsteczka Ciała nie ujdzie kary.

Ani jednemu słudze Jego Kościoła, który głosił wierność wobec niego, nie pozwolą uciec.

Kiedy Kościół już zostanie ukrzyżowany, upewnią się, że jest pozbawiony wody i żywności, aż do jego ostatniego oddechu.

Żadnych jego uczniów, tak jak to było z apostołami Mojego Syna, nigdzie nie będzie widać.

Ukryją się ze strachu przed represjami.

Gdy będzie się wydawać, że to już jest jego ostatnie tchnienie, wszystko ucichnie, aż do momentu, kiedy rozlegną się triumfalne okrzyki tych, którzy ukrzyżowali Kościół, zagłuszając cały świat swoją fałszywą doktryną.

Głos nowego przywódcy kościoła, oszusta, Fałszywego Proroka, będzie rozbrzmiewał.

Wszyscy upadną z ulgą w dziękczynieniu dla Mnie, Boga Najwyższego. Gdyż to będzie wyglądało na ustanowienie nowego początku.

Wtedy już Obecność Mojego Syna nie będzie zaszczycała ołtarzy we wnętrzu tego kościoła, bo to będzie niemożliwe.

Wtedy Moja karząca Ręka, opadnie zsyłając karę.

Wówczas rozpocznie się Bitwa Armagedonu.

To wtedy przyjdę, przez Mojego Syna, aby zbawić dusze.

Nie odrzucajcie tego proroctwa.

Nie szukajcie fałszywych zabezpieczeń, ponieważ ten dzień musi nadejść.

Ukrzyżowanie Kościoła Mojego Syna musi nadejść ze względu Ostateczne Przymierze.

Jednak potem chwalebne Zmartwychwstanie Kościoła, Nowa Jerozolima, otrze wszystkie łzy, wszystkie cierpienia i nastanie Nowa Era.

Ufajcie Mojemu Synowi w każdym czasie.

Nie bójcie się, bo jestem waszym Ojcem i przyjdę znów odnowić ziemię i zebrać wszystkie Moje dzieci, w tym ostatnim cudzie przepowiedzianym w Księdze Daniela.

Księga Prawdy właśnie jest wam objawiana, dzieci, tak jak to było obiecane.

Nie odrzucajcie Mojej Boskiej interwencję, gdyż mówię Prawdę.

Bóg Najwyższy

W sieci znalazłem takie oto plany antykościoła na najbliższy czas. Artykuły te przetłumaczyła Bożena za co serdecznie jej dziękujemy.

List grupy antykościelnej do papieża Benedykta XVI  z 1 maja 2012 r.

Publiczna deklaracja do Josepha Ratzingera, biskupa Rzymu i Katolickiego Kolegium Kardynalskiego – od Rady Wykonawczej Międzynarodowego Trybunału do Zbrodni Kościoła i Państwa. Uwaga: Katoliccy księża gwałciciele Dzieci ​​i ci, którzy ich ochraniają zostaną aresztowani przy rozpoznaniu.
Wysłany 30 maja 2012 przez ITCCS

Joseph Ratzinger, Biskup Rzymu

Watykan

Drogi biskupie  Ratzinger

Twój kościół bezprawnie zaaresztował i uwięził obywatela Włoch Paolo Gabriele gdyż jego”złem” było posiadanie dowodów przestępstw popełnionych przez Ciebie i innych urzędników watykańskich.

W imieniu wolności człowieka i cierpień ofiar przemocy kościoła, nasz sąd jest zmuszony by odpowiedzieć na twój akt wojny przeciwko prawdzie, oświadczając, że odtąd każdy znany ksiądz katolicki lub urzędnik, który skrzywdził dziecko lub ten który ochraniał ich, będzie publicznie nazwany przez naszą sieć i będzie publicznie aresztowany i wydalony ze swojego kościoła.

Poinstruowaliśmy wszystkich członków naszych organizacji by rozpocząć aresztowania  obywatelskie twoich winnych duchownych.

Decyzja ta została podjęta na mocy prawa zwyczajowego aresztowania tych obywateli, którzy zagrażają dzieciom, kiedy to ustanowione władze odmawiają chronić społeczność.

Takie bezpośrednie działania, aby chronić nasze dzieci będą przeprowadzane przez okupacje i konfiskatę mienia Kościoła Rzymskiego Katolickiego zaczynając z dniem15 września 2012 roku.

Działania te zostały podjęte z powodu odmowy przez Ciebie i Twojej hierarchii kościelnej do oddania sprawiedliwości Twoim ofiarom respektują prawo i moralność, a konkretnie z powodu twojej odmowy wyrażenia zgody na te dziesięć postulatów, przedstawionych Tobie dnia 4 maja, 2012 przez naszego Trybunał:

1. Udzielenia pełnych odszkodowań dla ocalałych.
2. Oddanie szczątków tych, którzy zginęli dla właściwego pochówku.
3. Zwrócenie wszystkich ziem i bogactwo pochodzących od ofiar kościoła.
4. Udostępnienie wszystkich dowodów i sprawców zbrodni przeciwko dzieciom.
5. Anulowanie Crimen Sollicitationis oraz polityki Watykanu, które chronią gwałcicieli dzieci.
6. Wydalić i pozbawić urzędu wszystkich kapłanów gwałcicieli dzieci i tych, którzy ich chronią, w tym papieża.
7. Zgoda na licencjonowanie wszystkich duchownych, jako funkcjonariuszy publicznych.
8. Wycofanie się ze wszystkich zwolnień podatkowych, konkordatów i przywilejów.
9. Unieważnienie statusu Watykanu jako państwa i zniesienia władzy Rzymu nad jego kongregacją.
10. Redystrybucji bogactwa Banku Watykańskiego dla ofiar kościoła i dla społeczności, tak jak nakazuje Chrystus.

Dla powtórzenia, rozpoczynamy ogólnoświatowe publikowanie listy znanych księży gwałcicieli dzieci oraz ich protektorów, a następnie będziemy dokonywać aresztowań tych przestępców i wypędzać ich z ich urzędów i kościołów.

Ty, Josephie Ratzinger, i twoi koledzy spiskowcy w zbrodni z Kolegium Kardynalskiego będzie wśród tych osób nazwanych i będziecie obiektem aresztowania, wydalenia i wygnania.

Jednomyślnie zadecydowano i podpisano

Rada Wykonawcza,

Międzynarodowy Trybunał do Spraw Zbrodni Kościoła i Państwa

Bruksela

Odezwa antykościoła z 15 sierpnia 2012 r.

http://freedomfighter.co/

Akcje Globalne, by powstrzymać zbrodnie popełnione przez Kościół Katolicki i Państwo rozpoczną się we wrześniu
”Zbrodnie przeciwko ludzkości”
Wpis Administratora
15 sierpnia 2012 godz. 23:42

15 sierpnia 2012 – Watykanu, Korony Angielskiej i inne oskarżone osoby  czeka zbiorowa banicja i proces rozpoczynający się dokładnie za miesiąc, jeśli nie respektują dziesięciu postulatów przedstawionych im 4 maja.

Ta pilna Akcja Alert wzywa prawych mężczyzn i kobiety na całym świecie, aby przygotowali się do rozpoczęcia okupacji kościołów, publicznych protestów, aresztowań obywateli i innych bezpośrednich akcji działania rozpoczynając z dniem 15 września. Celem tych działań będzie zdestabilizowanie i pociągnięcie do odpowiedzialności karnej organizacji przestępczych i ich urzędników, którzy wyrządzili krzywdę, zabijali czy wykorzystywali dzieci lub popełnili inne zbrodnie przeciwko ludzkości.

Kopia naszego pierwotnego ultimatum dla Watykan Incorporated i jego dyrektora generalnego, Josepha Ratzingera, jest przedstawiona poniżej. To samo ultimatum zostało wysłane przez nas do ponad 150 urzędników Kościoła katolickiego, anglikańskiego Kościoła Anglii i Zjednoczonego Kościoła Kanady, rządom Kanady i Wielkiej Brytanii, oraz głównych firm farmaceutycznych.

ITCCS poprowadzi tę kampanię na czele setek wolontariuszy i organizatorów w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, Irlandii, Wielkiej Brytanii, Holandii, Francji, Włoch, Hiszpanii i Australii.

Apelujemy do czytników i naszych  stronników na całym świecie do podjęcia następujących pięciu etapów przygotowań:

1. Dystrybucji naszej oficjalnej ulotki ITCCS w kościołach katolickich, anglikańskich i  Kościołów  Zjednoczonych(Methodist-Presbyterian) w swojej społeczności począwszy od  niedzieli 2 września. Ulotka ta zostanie podana Państwu 30 sierpnia.

2. Zebrania co najmniej troje do pięciu innych osób do stworzenia lokalnej grupy działania ITCCS do regularnego rozdawania ulotek, manifestacji i działań bezpośrednich.

3. Zgłoszenia się na ochotnika na członka sądu przysięgłych w naszym Międzynarodowym Trybunale Sprawiedliwości, które zostanie zwołane 15 września.

4. Zaaranżowania wywiadów i rozmów dla organizatora ITCCS Kevin Annett w lokalnych rozgłośniach.

5. Rozpowszechniania tego zawiadomienia i wszystkich naszych maili i transmisji You Tube w całej sieci internetowej.

Niech będzie to jasne, że będziesz działał zgodnie z prawem, kiedy będziesz konfrontować kościoły i organizacje, które przyczyniły się dla szkody dzieci i blokowały sprawiedliwość.

Jeśli po dacie 15 września 2012 roku, kościoły te i inne organy nie zareagują na nasze Ultimatum zostaną one ogłoszone wrogami publicznymi i zostaną skazane na banicję z naszych wspólnot. Stracą one wszystkie swoje prawa publiczne i ochronę prawną, a ich majątek zostanie uznany jako wolna i otwarta przestrzeń publiczna pod jurysdykcją prawa wspólnego. Ich urzędnikom zostanie przedstawiony areszt zbiorczy i wydalenie za wspieranie i pomoc gwałcicielom dzieci i znani przestępcy zostaną pozbawieni swojego urzędu.

Do egzekwowania tych działań potrzebujemy aby wszyscy oficerowie policji pracujący w tych dziewięciu państwach złożyli publiczną Przysięgę Służby, by pomóc nam chronić dzieci w naszych wspólnotach, nie osłaniając tych grup przestępczych poprzez serwowanie i egzekwowanie wezwań sądowych i nakazów aresztowania wobec Kościoła i urzędników korporacyjnych.

Oznacza to, że będziemy delegować policje do przestrzegania i egzekwowania ich publicznej przysięgi, lub ustąpienia z zajmowanego stanowiska i zastąpiona przez należycie zaprzysiężonych oficerów Peace Common Law.

Nadszedł czas, aby nabrać otuchy i zjednoczyć się w obronie naszych dzieci i naszej wolności. Liczymy na każdego z was ze spełni nadzieje niewinnych.

Kolejne aktualizacje i instrukcje wydawane będą przez  Centrale ITCCS 1 września.

The Elders, ITCCS Bruksela

ITCCS Komunikat 15 sierpnia 2012

 

* ITCCS – The International Tribunal into Crimes of Church and State -

Międzynarodowy Trybunał do Spraw Zbrodni Kościoła i państwa

——————————————————————————————————-

Publiczna deklaracja do Josepha Ratzingera, biskupa Rzymu i Katolickiego Kolegium Kardynalskiego – od Rady Wykonawczej Międzynarodowego Trybunału do Zbrodni Kościoła i Państwa. Uwaga: Katoliccy księża gwałciciele Dzieci ​​i ci, którzy ich ochraniają zostaną aresztowani przy rozpoznaniu.
Wysłany 30 maja 2012 przez ITCCS

Joseph Ratzinger, Biskup Rzymu

Watykan

Drogi biskupie  Ratzinger

Twój kościół bezprawnie zaaresztował i uwięził obywatela Włoch Paolo Gabriele gdyż jego”złem” było posiadanie dowodów przestępstw popełnionych przez Ciebie i innych urzędników watykańskich.

W imieniu wolności człowieka i cierpień ofiar przemocy kościoła, nasz sąd jest zmuszony by odpowiedzieć na twój akt wojny przeciwko prawdzie, oświadczając, że odtąd każdy znany ksiądz katolicki lub urzędnik, który skrzywdził dziecko lub ten który ochraniał ich, będzie publicznie nazwany przez naszą sieć i będzie publicznie aresztowany i wydalony ze swojego kościoła.

Poinstruowaliśmy wszystkich członków naszych organizacji by rozpocząć aresztowania  obywatelskie twoich winnych duchownych.

Decyzja ta została podjęta na mocy prawa zwyczajowego aresztowania tych obywateli, którzy zagrażają dzieciom, kiedy to ustanowione władze odmawiają chronić społeczność.

Takie bezpośrednie działania, aby chronić nasze dzieci będą przeprowadzane przez okupacje i konfiskatę mienia Kościoła Rzymskiego Katolickiego zaczynając z dniem15 września 2012 roku.

Działania te zostały podjęte z powodu odmowy przez Ciebie i Twojej hierarchii kościelnej do oddania sprawiedliwości Twoim ofiarom respektują prawo i moralność, a konkretnie z powodu twojej odmowy wyrażenia zgody na te dziesięć postulatów, przedstawionych Tobie dnia 4 maja, 2012 przez naszego Trybunał:

1. Udzielenia pełnych odszkodowań dla ocalałych.
2. Oddanie szczątków tych, którzy zginęli dla właściwego pochówku.
3. Zwrócenie wszystkich ziem i bogactwo pochodzących od ofiar kościoła.
4. Udostępnienie wszystkich dowodów i sprawców zbrodni przeciwko dzieciom.
5. Anulowanie Crimen Sollicitationis oraz polityki Watykanu, które chronią gwałcicieli dzieci.
6. Wydalić i pozbawić urzędu wszystkich kapłanów gwałcicieli dzieci i tych, którzy ich chronią, w tym papieża.
7. Zgoda na licencjonowanie wszystkich duchownych, jako funkcjonariuszy publicznych.
8. Wycofanie się ze wszystkich zwolnień podatkowych, konkordatów i przywilejów.
9. Unieważnienie statusu Watykanu jako państwa i zniesienia władzy Rzymu nad jego kongregacją.
10. Redystrybucji bogactwa Banku Watykańskiego dla ofiar kościoła i dla społeczności, tak jak nakazuje Chrystus.

Dla powtórzenia, rozpoczynamy ogólnoświatowe publikowanie listy znanych księży gwałcicieli dzieci oraz ich protektorów, a następnie będziemy dokonywać aresztowań tych przestępców i wypędzać ich z ich urzędów i kościołów.

Ty, Josephie Ratzinger, i twoi koledzy spiskowcy w zbrodni z Kolegium Kardynalskiego będzie wśród tych osób nazwanych i będziecie obiektem aresztowania, wydalenia i wygnania.

Jednomyślnie zadecydowano i podpisano
Rada Wykonawcza, Międzynarodowy Trybunał do Spraw Zbrodni Kościoła i Państwa

Bruksela

Aktualizacja i Plan Działania antykościoła z 7 września 2012 r.

Tydzień do rozpoczęcia Direct Actions przeciwko kościołom zabijającym dzieci
Posted 07 września 2012 przez itccs
Aktualizacja i Plan Działania od Kevina D. Annett, ITCCS fieldworker
Dublin, Irlandia

Z ostatniej chwili: urzędnicy watykańscy mają tydzień na odpowiedź na dziesięć roszczeń wydanych w maju poprzez ocalałych z terroru kościoła albo stawić czoła  banicji, okupacji i wezwaniom prawnym.

Witam was wszystkich,

Akurat dobrze się składa, że piszę to z Dublina, gdzie główny prałat katolicki  tego kraju, kardynał Sean Brady, jest zamieszany w ochronę gwałcicieli dzieci w swojej diecezji, i wkrótce być może zrezygnuje ze stanowiska, a gdzie jego prawdopodobny zamiennik, abp Dermot Martin, został zmuszony do spotkania z działaczami ITCCS i ACCAW po tym jak zajęli oni niedawno główną katedrę Dublina i jeden z nich, John Deegan nawet zakuł się kajdanami do ołtarza katedralnego podczas mszy.

To bezpośrednie działanie ocalałych  martwi kościół i asystent arcybiskupa Martina, ks Damian O’Reilly, powiedział wczoraj, że ich troską są  kolejne okupacje kościoła, co przymusiło ich by usiąść i spróbować bezpośrednio negocjować z ocalałymi takimi jak John Deegan z ACCAW (skrót oznacza Anty Katolickich Działaczy Kościelnych Na Całym Świecie, która jest powiązana z ITCCS).

Nigdzie indziej na świecie w hierarchii kościelnej nikt faktycznie nie targował się ze swoimi przeciwnikami; kościół generalnie opiera się raczej na obowiązkach rządu, aby chronić się przed skutkami  swoich przestępstw wobec dzieci. Ale sam fakt, że burza ta właśnie wybucha w samym sercu rzekomo “najbardziej katolickiego” narodu na świecie jest znakiem, jak zdesperowani stają się przywódcy Kościoła. Ale co do sedna sprawy, pokazuje to, że jedynie bezpośrednie zakłócenie porządku i obywatelskie nieposłuszeństwo przynosi wyniki, jeśli chodzi o najstarszą korporacje na świecie.

Teraz przyszedł czas, jak mówią, by robić akcje tak długo aż nas zaczną słuchać.

Jak powiedzieli w tym tygodniu John Deegan i ITCCS do Damiana O’Reilly i jego kościelnych szefów, Watykan musi zrobić dwie proste rzeczy, jeśli chce uniknąć trwających okupacji: odebrać sutanny wszystkim obecnym i przyszłym księżom gwałcicielom dzieci oraz tym, którzy ich chronią oraz dołożyć starań, by cały kler i wszyscy oficerowie kościoła od Papieża począwszy rangą w dół, złożyli publiczne wiążącą przysięgę aby chronić dzieci przed drapieżnikami i wydać tych, którzy wyrządzają krzywdę niewinnym, nawet wówczas, kiedy przez takie działania sprzeciwiają się prawom i zwyczajom kościelnym.

Jeśli hierarchia będzie używać wykrętów od tego ludzkiego wymogu i prawa, albo powie nie, wtedy bezpośrednie akcje przeciwko Watykanu i jego kościołom rozpoczną się w ciągu tygodnia.

W tym przypadku, nasz Common Law Court (sąd) zostanie publicznie zwołany w siedmiu krajach w dniu 15 września, aby publicznie podzielić się i osądzić materiały i liczne dowody o kryminalnych działaniach kościoła i państwa. Następnego dnia, na całym świecie, w samym środku katolickich mszy, będą wydawane Public Banishment Order (Banicje), wiążące każde instytucje katolickie.Po tym nastąpi okupowanie kościołów.

Efektywnie Banishment Order (Nakaz Wygnania) będzie usunięciem Kościoła katolickiego z naszych wspólnot oraz deklaracją, ze ich kościoły i inne mienie będą otwarte dla wszystkich ludzi do ich własnego użytku, np dla bezdomnych. Przedstawiciele Kościoła będzie wówczas traktowani jako nielegalnie przekraczający i podlegać będą aresztowi. Znanych i podejrzewanych gwałcicieli dzieci spotkają się również z aresztowaniem obywatelskim, jak również każdy, kto będzie chciał ich chronić W niektórych przypadkach “trybunały uliczne” będą odbywały się na terenach kościoła, gdzie ofiary ludobójstwa i tortur tego kościoła będą opowiadały swoje historie i dzieliły się innymi dowodami z opinią publiczną i mediami.

Zbiegając się i opierając się na tych działaniach, nasz( Common Law Court ) wspólny sąd rozpocznie swoje postępowania, które będzie obejmować prezentacje naszych spraw i wydawania publicznych wezwań do urzędników kościelnych.

W pierwszej rundzie wybraliśmy pięć spraw do przedstawienia do Trybunału, z udziałem najbardziej solidnych dowodów jakie mamy dotyczących umyślnego ludobójstwa, handlu dziećmi, zabójstwa i zbrodni przeciwko ludzkości popełnionych przez różne kościoły.

Dowody te będą nadawane symultanicznie przez prokuratorów Trybunału do prawie stu obywateli jurorów w siedmiu krajach do rozprawy. A zapisy tych dowodów i przypadków będą dostępne w Internecie dla każdego, i dla mediów.

Koncząc, wiedząc, że nasza walka jest całkowicie duchowa, w niedzielę, 23 września, wykonamy nasz trzeci i ostatni publiczny Exorcism skierowany do władzy stojącej za Watykanem. Po naszym pierwszym egzorcyzmie obok papieskiej rezydencji w Rzymie w październiku 2009 r.,  następnego dnia przeszło gwałtowne tornado w samym sercu Rzymu, i jeszcze gwałtowniejsze rewelacje mediów w kolejnym miesiącu dotyczące osobistego współudziału Benedykta XVI w ochronie gwałcicieli dzieci.

Jesteśmy w sercu wielkiego wiatru sprawiedliwości i reformy.

Tak w skrócie oto nasz plan działania:

1. Sobota, 15 września: rozpoczyna się publiczny wyrok Trybunału przeciw Watykanowi

2. Niedziela, 16 września: Nakaz Banicji jest odczytywany wewnątrz i na zewnątrz kościołów rzymsko-katolickich w siedmiu krajach

3. Poniedziałek, 17 września: ciągła okupacja katolickich kościołów i instytucji rozpoczyna się na całym świecie

4. Niedziela, 23 września: Odbędzie się trzeci i ostatni publiczny Egzorcyzm skierowany na ducha i moce stojące za Watykanem (transmitowane telewizyjnie i posted)

Proszę pomóż, ab y to wszystko mogło się stać, zgadzając się na odczytanie Proklamacji Wygnania wewnątrz i na zewnątrz swojego lokalnego kościoła katolickiego, w niedzielę 16 września podczas mszy. Skontaktuj się z tym e-mailem a kopia Proklamacji zostanie do Ciebie wysłana.

(Takie same akcje odbędą się w trzynastu miastach w siedmiu krajach od tej daty).

Proszę pozostań w kontakcie w sobotę, 15 września gdyż akcje te rozpoczną się: o 9 rano czasu pacyficznego, 12 w południe czasu wschodniego, a 5 pm GMT w Europie. Transmisja na żywo rozpocznie się i zostanie opublikowany w Internecie.

Na zakończenie, tu jest element do obaw, czy lekkomyślności, w zależności od własnego usposobienia.

Dowiedziałem się dzisiaj, że nasza ITCCS Rada Starszych w Brukseli została właśnie poinformowana przez zaufane źródła  ich  brytyjskiej służby cywilnej i Parlamentu Europejskiego, że Home Office w Londynie oświadczył mnie, Kevina Annett, jako zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Wielkiej Brytanii za to, że rzekomo “spowodował zagrożenia dla spokoju i bezpieczeństwa Jej Królewskiej Mości”. Mam zatem być natychmiast zatrzymany i uwięziony wg Fixated Threat Assessment Protocol (FTAP) w chwili, kiedy postawie stopę na ziemi brytyjskiej.

FTAP w dzisiejszych czasach jest w Anglii sposobem na działaczy piętnując ich  jako osoby zaburzone psychicznie  oraz by „zamknąć” je na wiele lat, pod jakby-średniowiecznym  prawem nawiązującym do Inkwizycji i Star Chamber prywatnych sądów. To wszystko ma na celu zastraszenie nas, aby publicznie nie protestować i nie mówić otwarcie.

Cóż, ja się nie boję, Liz. Jest to po prostu dalsze utrudnianie wymiaru sprawiedliwości – spóźnione próby zakrywania stuletnich faktów ludobójstwa przez Koronę. Twój własny arcybiskup Canterbury zrobił to w styczniu, kiedy kazał aby anglikański Prymas Fred Hiltz w Kanadzie, schowal wszystkie dowody dotyczące śmierci dzieci Mohawk  szkolnego internatu Kościoła Anglikańskiego w Brantford.

Tak wiec zrobić wykręt winnego i uniknąć wyroku. Ale nie na długo. Jak powiedział Martin Luther King:

“Moralny luk wszechświata jest długi, ale pochyla ku sprawiedliwości”.

Chciałbym jednak dodać, tylko wtedy, kiedy jest nas  wystarczająco dużo by moc go zgiąć.

Rozpowszechniać i gotowi z nami, a wszystkie dzieci poległych 15 września.

- Kevin Annett – Eagle silny głos

Tłumaczyła: Bożena

Opublikowany w Alert, Kościół, Orędzia Ostrzeżenie, Prześladowanie Chrześcijan, Szatan, Warto wiedzieć | Otagowane: , | Komentarzy: 92 »

Czy szatan zna nasze myśli?

Posted by radoslawcz w dniu 16 Lipiec 2012


Często nurtuje nas pytanie, czy szatan zna nasze myśli. W Biblii nigdzie nie znajdziemy takiego miejsca, które wskazywałoby na możliwość poznania naszych myśli przez szatana.

Jan Kasjan mnich, teolog i asceta wliczany w poczet Ojców Pustyni i Kościoła w swoim dziele “Konferencje z Ojcami” tak pisał na ten temat:

Duchy nieczyste nie mogą znać naszych myśli. Mogą się tylko domyślać na podstawie widzialnych oznak lub badając nasze skłonności, nasze słowa albo rzeczy, ku którym zwraca się nasza uwaga. Natomiast to, czego nie wyraziliśmy zewnętrznie, co pozostaje w głębi naszych dusz, jest dla nich zupełnie niedostępne. Nawet owe myśli, które one same nam podsuwają, nasze przyzwolenie na nie, reakcja, którą w nas wywołują, z powodu samej istoty naszej duszy nie mogą być im znane (…), poznają je jedynie poprzez nasze ruchy i zewnętrzne przejawy.”

“Nikt nie wątpi, że duchy nieczyste znają jakość naszych myśli, wnioskują o niej jednak na podstawie zewnętrznych i uchwytnych zmysłami przejawów, tzn. na podstawie usposobienia, słów, uczynków i skłonności. Z cała pewnością jednak nie mogą poznać myśli, które nie opuściły jeszcze wnętrza naszej duszy. Podobnie ma się rzecz z pokusami: złe duchy nie widzą naszej duszy, nie mogą więc poznać, czy i w jaki sposób zostały one przyjęte, innymi słowy, nie mogą zauważyć naszego wewnętrznego poruszenia, tego, co dokonuje się we wnętrzu duszy, podpatrują zatem to, co zdradzają zewnętrzne czynności człowieka. Jeżeli wiec, na przykład, podsunęły mnichowi myśl o jedzeniu i widzą, że uważniej przygląda się słońcu za oknem, sprawdzając dokładniej godzinę, wiedzą, że pokusa łakomstwa została przez niego przyjęta. Podobnie z pokusa nieczystości: gdy mnich nie usiłuje zasłonić się przed strzałą pożądliwości, a później, gdy żądza ogarnia jego ciało, nie broni się jak powinien przeciw nieczystym podszeptom, doskonale wiedzą, że pocisk pożądliwości utkwił już we wnętrzu jego duszy.

Także wtedy, gdy pobudzają mnicha do smutku, gniewu i złości, jego gestykulacja i emocje zdradzają im, czy grzeszne podszepty dotarły do jego serca. Gdy widza na przykład, ze zawrzał po cichu, niecierpliwie westchnął, poczerwieniał lub zbladł na twarzy, łatwo domyślają się, ku jakiemu grzechowi będzie się skłaniał. Wiedzą bowiem doskonale, że najbardziej pociąga nas ta wada, która ledwie podpowiedziana, wywołuje natychmiast jakiś potwierdzający czy zezwalający ruch czy gest ciała.

Nic więc dziwnego, że w ten sposób potęgi duchowe dowiadują się o stanie duszy, skoro każdy rozsądny człowiek potrafi to samo odczytać z postawy, wyrazu twarzy i innych znaków zewnętrznych. O ile więc trudniej pomylą się w tym względzie istoty, które, duchowe z natury, są bardziej przenikliwe i bystre od ludzi?

Przykład, jak duchy nieczyste poznają ludzkie myśli.

Zauważcie, że podobnie czynią złodzieje, którzy podczas głębokiej i ciemnej nocy pragną dowiedzieć się, co znajduję się w domach, do których się zakradli. Otóż, biorą oni drobne ziarenka piasku i rzucają nimi ostrożnie, aby z tych odgłosów poznać wartościowe przedmioty, których nie mogą dojrzeć wzrokiem. Wiadomo bowiem, że każdy metal odpowiada innym tonem na uderzenie spadającego piasku. W ten właśnie sposób, złodzieje doskonale wszystko poznają po wydawanym głosie. Również złe duchy, chcąc wybadać skarbiec naszego serca, rzucają weń, niby ziarenkami piasku, rożnymi szkodliwymi podszeptami, a skoro tylko zauważą jakieś poruszenie ciała, od razu wiedzą, niczym po dźwięku wydobywającym się z ciemnych zakamarków mieszkania, co kryje się we wnętrzu człowieka.”

/Jan Kasjan, Konferencje z ojcami, 7/

Ks. dr Marian Piątkowski w “Zarysie katolickiej demonologii” tak opisuje, co mogą, a czego nie mogą złe duchy.

“Przenikając materię intuicyjnie, aniołowie wiele doskonalej od nas poznają ją i jej prawa, dlatego mogą przewidzieć pewne wydarzenia w świecie materialnym, jakich my nie potrafimy przewidzieć, np. trzęsienie ziemi. Nas szczególnie interesuje na ile mogą znać człowieka. Na pewno wiele lepiej od nas znają nasze ciało, stąd mogą na przykład znać i przewidzieć pewne ukryte choroby, których objawy nam się jeszcze nie ujawniły. Mogą poznać treść naszych wyobrażeń i rodzaj naszych uczuć, ponieważ jedno i drugie ma ścisły związek z ciałem. Nie mogą natomiast w sposób naturalny i pewny poznać tajemnic duchowych, myśli i pragnień, które nie są uzewnętrznione, a zależą od wolnej woli, a tym bardziej tajemnic łaski. Tylko Bóg zna tajniki ludzkich serc. Aniołowie mogą je poznać, jeśli je w jakiś sposób uzewnętrznimy, albo, zdaniem niektórych, jeśli wyrazimy im zgodę na ich poznanie. Dobrze jest pozwolić na to swojemu Aniołowi Stróżowi, on bowiem nigdy nie wykorzysta tej wiedzy na naszą szkodę, a tylko dla większego dobra.

Analogicznie poznają nas złe duchy, chociaż być może w sposób przez Boga ograniczony. Z naszych doświadczeń z opętanymi wiemy, że w przypadku całkowitego oddania się diabłu przez pakt, może on mieć możność znajomości najgłębszych spraw duchowych człowieka i wywierać bardziej bezpośredni wpływ także na ludzkie myślenie. Dobrze jest prosić Boga, by zasłaniał przed złymi duchami nasze myśli i zamiary uzewnętrznione, aby nie mogły przygotować się na przeciwdziałanie.

Aniołowie dobrzy i źli nie poznają ze swej natury rzeczy przyszłych zależnych od naszej wolnej woli. My sami zresztą niekiedy nie wiemy, co uczynimy w najbliższej czy dalszej przyszłości i nieraz zmieniamy decyzje. Tę wiedzę ma tylko Pan Bóg. Duchy czyste (aniołowie oraz demony) mogą niektóre nasze decyzje przewidywać jako prawdopodobne na podstawie wiedzy o naszych skłonnościach, predyspozycjach psychicznych i o tym jak w podobnych sytuacjach postępowaliśmy w przeszłości.”

/Ks. dr Marian Piątkowski, Kim jest nasz nieprzyjaciel i jak on działa. Zarys katolickiej demonologii./

Również księdzu Pawlukiewiczowi zostało zadane pytanie “Czy szatan zna ludzkie myśli?“. Ksiądz odpowiada jednoznacznie, szatan nie zna naszych myśli, szatan zna nasze uczynki, słyszy nasze słowa, jest genialnym psychologiem, bardzo dużo o nas wie, jest bardzo inteligentną osobą duchową, dużo może o nas wywnioskować, ale w głębi serca coś możemy przed nim ukryć. W głębię serca ma tylko wgląd Pan Bóg.

Opublikowany w Szatan | Otagowane: , | Komentarzy: 35 »

Egzorcyzmy w Kościele prawosławnym

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 Maj 2012


Kościele prawosławnym w niektórych cerkwiach odbywają się egzorcyzmy – czyli wypędzanie złych duchów (Demonów), którzy osiedlili się w człowieku. Demony  boją się modlitwy kapłana, boją się sakramentów, krzyża, wody święconej, relikwii świętych, itp. Kiedy przez egzorcyzm,  duchowa moc demona zostaje wypędzona z opętanego człowieka, demon te przedstawia dramatyczne manifestacje. Celem  publikacji tych przypadków egzorcyzmów jest chęć pokazania ludziom, co człowiek gdy czyni zło i do jakiego stopnia zły człowiek może dojść gdy daje szansę i  prawo do siebie diabłu.

Reportaż  TVC channel

Nagranie REN-TV

Opublikowany w Film, Religia, Szatan | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 41 »

ŚWIADECTWO UWOLNIENIA 17 LETNIEJ DZIEWCZYNY

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 Wrzesień 2011


ks. Michał Olszewski SCJ, egzorcysta kielecki

Wszystko co zostanie napisane poniżej, oddaję w hołdzie naszej ukochanej Matce,  Maryi, która 4 września 2011 r. w jednej z parafii w centralnej Polsce, uczyniła wielki cud uwolnienia 17 letniej Dziewczyny, która była zniewolona przez 6 „duchów świata”. wolnosc

Jestem księdzem egzorcystą w jednej z polskich diecezji. Przybyłem do w/w parafii, by przez całą niedzielę głosić Słowo Boże. Dzień kończyliśmy Mszą Świętą o 18.00, a bezpośrednio po Eucharystii modliliśmy się na Adoracji prosząc Pana, by uzdrawiał i uwalniał tych, którzy cierpią. Prosiliśmy także, by głoszone Słowo było potwierdzone przez Pana Jego znakami.

Na nabożeństwie zgromadzona była bardzo duża liczba wiernych, którzy z ogromną wiarą trwali na modlitwie za całą parafię, aż do godziny 21.00. Po zakończeniu Adoracji, podeszła do mnie młoda Dziewczyna, która uczestniczyła w Eucharystii i Adoracji wraz ze swoją mamą. Poprosiła o modlitwę indywidualną, gdyż jak mi powiedziała, jest osobą zniewoloną i od 4 lat trwają nad nią egzorcyzmy. Ostatnio jednak Jej stan się pogorszył, gdyż z powodu różnych przeszkód, nie mogła dotrzeć do egzorcysty. Powiedziała też, że ma stałego kierownika duchowego, który wyraża zgodę na modlitwę.
Po krótkiej rozmowie i rozeznaniu problemu, przystąpiliśmy do modlitwy wstawienniczej w zakrystii kościoła. Obecny był także Diakon. Po kilku minutach, byliśmy świadkami dużych manifestacji złego oraz świadkami wielkiej siły fizycznej, którą Dziewczyna dysponowała pomimo bardzo wątłej budowy ciała. Cały czas prowadziliśmy modlitwę błagalną, gdyż diecezja w której się znajdowaliśmy, nie była moją, stąd nie mogłem użyć powierzonej mi władzy egzorcyzmowania. W pewnym momencie, modląc się, wypowiedziałem słowa: „Matko Najświętsza, musimy zawołać do pomocy księdza Proboszcza, gdyż On tu jest ojcem dla Twoich dzieci z tej parafii”. Na to demony zaczęły krzyczeć: „Nie! Tylko Go nie wołaj! Daj nam spokój, zostaw nas!” Poprosiłem więc Diakona, by jak najszybciej znalazł ks. Proboszcza i przyprowadził do nas. Poprosiłem, by przyniósł także oliwę z oliwek i sól, byśmy mogli je pobłogosławić i użyć do modlitwy. Podczas nieobecności Diakona, przerwałem modlitwę, by dać odpocząć naszej cierpiącej. Po kilku minutach udało nam się odnowić przyrzeczenia chrzcielne.

Po kilkunastu minutach wrócił Diakon, a z Nim ks. Proboszcz. Rozpoczęliśmy modlitwę na nowo. By jeszcze upewnić się co do stanu Dziewczyny, modliłem się w języku włoskim, na co duchy odpowiadały perfekcyjnie rozumiejąc wypowiadane słowa. Nasza Siostra na pewno nie znała włoskiego. Było więc to dla nas kolejnym potwierdzeniem Jej zniewolenia. Od tej pory modlitwa była nieustannym dialogiem z Matką Bożą. Duch Boży bardzo nas prowadził przez kolejne minuty i godziny. To było niesamowite, jak Pan „podpowiadał” nam, co mamy robić i jak się modlić, by przyjść z pomocą cierpiącej Dziewczynie. W pewnym momencie odczułem w sercu, że mamy poprosić Matkę Bożą, by zmusiła demony do wyjawienia ich liczby. Zaznaczę, że cały czas była to modlitwa o uwolnienie, modlitwa błagalna. Po chwili usłyszeliśmy odpowiedź: „Jest nas dwóch”. Bóg dał nam jednak poznać, że to kłamstwo, i takie mocne światło, że duchów jest sześć i że nie są to szatani, ale duchy świata, oraz pomniejsze demony na usługach szatanów. Zaczęliśmy więc modlitwę za zmarłych przodków tej Dziewczyny i wtedy demony bardzo się zaczęły wściekać. Poprosiliśmy też, by poprzez obmycie głowy i twarzy Dziewczyny wodą święconą, została Ona sama i całe pokolenia obmyte wodami Jordanu. Reakcja była potężna i duchy wyły z bólu i błagały byśmy je zostawili w spokoju. Wtedy skierowałem prośbę do Matki Najświętszej, by Ona sama rozkazała im, by wyszły z Dziewczyny. Zaczęły ponownie prosić, by zostawić je w spokoju. Po chwili usłyszeliśmy pytanie: „Gdzie mamy iść?”. Wtedy dotarło do nas, że Bóg chce zupełnego uwolnienia tej naszej biednej Siostry. Od tego momentu z jakąś wielką wiarą zaczęliśmy się modlić ufając, że tej nocy możliwe jest zwycięstwo. Ponownie skierowaliśmy do Matki Bożej prośbę, by duchy ujawniły swoją liczbę i imiona. Usłyszeliśmy potwierdzenie, że jest ich sześć i że dwóch chce już wyjść, gdyż nie może znieść modlitwy. Poprosiłem Matkę Bożą, by nakazała im wyjawienia imion oraz natychmiastowe opuszczenie ciała Dziewczyny. Pierwszy zdradził się „duch pożądliwości”. Pan Jezus dał nam też światło, że ten duch znajduje się w skroniach. Po nałożeniu dłoni na skronie, nastąpiły wielkie manifestacje, a Dziewczyna dysponowała na nowo ogromną siłą. Chciałem natrzeć Jej skronie olejem egzorcyzmowanym, co się nie udało, gdyż wytrąciła mi naczynie z ręki. Wypowiedziałem więc błagalną formułę związania: „Panie Jezu Chryste, mocą Twojego Kapłaństwa, mocą Krzyża i mocą Krwi Twojej, oddając się w opiekę Najświętszej Maryi Panny pokornie Cię proszę, byś Ty sam związał ducha pożądliwości i wyrzucił go z tego Twojego Stworzenia. Strąć go Panie na dno piekła. Miejsce uwolnione pieczętuję Twoją Krwią w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.” Poprosiliśmy też Matkę Bożą, by duch ten na znak wyjścia wyrecytował całe „Zdrowaś Mario”. Po chwili usłyszeliśmy wielki krzyk oraz recytowane w bólach i jękach „Pozdrowienie Anielskie”. Gdy padły ostatnie słowa z modlitwy Maryjnej, duch opuścił Dziewczynę. Wielka radość zapanowała wśród nas i jakieś Boże przekonanie, że rzeczywiście Pan chce dzisiaj na naszych oczach, uwolnić tę Dziewczynę, a tym samym potwierdzić głoszenie Słowa znakami.
Kontynuowaliśmy naszą modlitwę w ten sam sposób, „rozmawiając” tylko i wyłącznie z Matką Bożą. Bóg dał kolejne światło w serce, że następnym jest „duch niemy” i że jest przywódcą całej grupy. Gdy on odejdzie, pozostałe już nie wytrzymają same. Prosiliśmy więc Matkę Bożą, by ten wyjawił swoje imię. Niestety milczał. Wziąłem więc sól egzorcyzmowaną i skierowałem do Boga taką modlitwę: „Boże w Trójcy jedyny, mocą modlitwy wypowiedzianej nad tą solą, wypal usta duchowi niememu, by wyjawił swoje imię i byś Ty mógł go wyrzucić, przez Chrystusa Pana naszego. Amen.” Po nałożeniu soli na usta Dziewczyny i uczynieniu znaku krzyża „duch niemy” zaczął krzyczeć przeraźliwie i wykrzyczał swoje imię: „beliar”. Powtórzyłem formę błagalną związania oraz skierowałem do Matki Bożej tę samą prośbę, by  na znak wyjścia, wyrecytował „Zdrowaś Mario”. Tak też się stało. W wielkich mękach recytował „Zdrowaś Mario” oraz rzucał bardzo naszą Siostrą. Po chwili dokończył modlitwę i wyszedł z Dziewczyny. Zostały jeszcze cztery.

Narastało w nas zmęczenie fizyczne, gdyż mieliśmy problem z utrzymaniem Dziewczyny. Trwaliśmy jednak w walce o naszą Siostrę, gdyż widzieliśmy jak wielkie rzeczy czyni Matka Boża tej nocy. Zaczęliśmy wzywać Świętych: Ojca Pio, Matkę Teresę, Ojca Dehona i in. Za każdym razem demony krzyczały by ich nie wołać. Kolejny raz poprosiłem Maryję, by nakazała kolejnemu wyjawienie imienia i wyjście z Dziewczyny. Usłyszeliśmy: „Jestem Lucyferem”. Zwróciłem się więc do Matki Najświętszej: „Maryjo, przecież nie ma tu szatana. Nie może więc to być Lucyfer. Są jedynie jego wysłannicy. Rozkaż proszę, by wyjawiły swe imiona.” Po chwili usłyszeliśmy: „zewil”. Po formule związania, sytuacja się powtórzyła, wyrecytował modlitwę i opuścił Dziewczynę. W ten sam sposób modliliśmy się dalej. Do naszych uszu dobiegło kolejne imię: „Jestem aszan”. Także i ten duch, po błagalnej formule związania, opuścił naszą Siostrę recytując „Zdrowaś Mario”.

W tym momencie, pomimo naszych błagań, o dar wolności dla Dziewczyny, nasza modlitwa wydawała się słabnąć, a duchy choć ich było już połowę mniej, poniewierały tym Bożym Dzieckiem bardzo mocno. I wtedy, wszyscy trzej przytuliliśmy Dziewczynę i skierowaliśmy do naszej Matki następujące słowa: „Maryjo, rozkaż im, by wyszły z tej naszej Siostry, gdyż przecież te uściski kapłanów są gorsze dla duchów od ognia piekielnego.” Wtedy demony zaczęły krzyczeć, że rzeczywiście nie mogą wytrzymać uścisku naszych rąk. Poprosiliśmy Matkę Bożą, by nakazała kolejnemu wyjawienie imienia oraz opuszczenie dziewczyny. I wtedy Duch Święty podpowiedział nam, że duch ten jest umiejscowiony w oczach Dziewczyny. Położyliśmy więc stułę na Jej oczach, prosząc Pana, by poprzez ten znak kapłaństwa, który On nam dał, została uwolniona ta Dziewczyna. Duch bardzo się rzucał i krzyczał, odgrażając się, że nawet jeśli wyjdzie to i tak wróci z powrotem. Błagaliśmy Matkę Najświętszą, by rozkazała mu wyjawienie imienia i odejście z recytacją „Zdrowaś Mario”. Po chwili usłyszeliśmy: „Jestem libal”. Następnie z wielkimi trudnościami recytował modlitwę Maryjną, przerywając wiele razy i zaczynając jakby pod czyimś rozkazem, zawsze na nowo od miejsc, gdzie przerwał, aż do zakończenia. Po kilku minutach, w naszej Siostrze, pozostawał już tylko jeden demon.

Nasze serca biły co raz mocniej na myśl, że już tak blisko jest cud zupełnego wyzwolenia. Długo jednak trwało, za nim ostatni duch się ujawnił. Chciał nas oszukać, wprowadzając przekonanie, że nasza Siostra jest już wolna. Wierzyliśmy jednak w to poznanie z początku modlitwy, iż duchów jest sześć. Brakowało więc jednego. Zaczęliśmy prosić Matkę Bożą o światło i podpowiedź jak się mamy modlić. W pewnym momencie, Pan Jezus dał nam poznać, że duch ukrywa się w szyi. Pan pokazał nam też, że ten duch dusi Dziewczynę nocami. Wziąłem więc z szuflady Maryjną stułę i obwiązałem nią szyję dziewczyny, wypowiadając następującą modlitwę: „Niech ta Maryjna stuła, będzie dla nas wielkim znakiem obecności Pana pośród nas i uwolnienia szyi naszej Siostry.” W tym momencie, zły się ujawnił i zaczął rzucać Dziewczyną. Do tego stopnia, że Diakon i ks. Proboszcz nie mogli Jej utrzymać. Błagaliśmy więc Matkę Bożą, by duch ujawnił swoje imię. Po kilku minutach modlitwy usłyszeliśmy: „Jestem kirych”. Wypowiedziałem więc modlitwę związania, po której duch z wielkim trudem recytując „Zdrowaś Mario”, wyszedł z naszej biednej Siostry. Zapanowała wielka cisza i pokój. Wszyscy byliśmy bardzo wzruszeni. Była godzina 23.30 kiedy Maryja wyrzuciła ostatniego demona.

Pan uczynił wielki znak, potwierdzając to, że On jest prawdziwie Bogiem Żywym! Pomodliliśmy się nad naszą Siostrą o napełnienie uwolnionych miejsc Duchem Świętym oraz prosiliśmy Jezusa, by Swą Krwią Najdroższą opieczętował odzyskane miejsca i zamkną wszelkie „furtki” przed ponownym wejściem demonów. Nasza Siostra była spokojna. Na Jej twarzy pojawił się uśmiech. Poprosiliśmy też Pana Jezusa, by na znak zupełnego uwolnienia, nasza Siostra z miłością ucałowała Jego Krzyż święty. Dziewczyna wzięła mój krzyż św. Benedykta i ucałowała. Na drugi dzień rano, przyszła na Eucharystię i podeszła do ks. Proboszcza, prosząc o błogosławieństwo. Jest wolna. Pan ulitował się nad swoim biednym dzieckiem.

Niech będzie chwała Trójcy Świętej oraz Matce Najświętszej, za to wszystko. Dziękujemy Świętym i Aniołom oraz całemu Niebu, które nas wspierało w walce. Prosimy Pana za wszystkimi, którzy cierpią. Amen. 

ŚWIADKOWIE UWOLNIENIA:
Ks. Proboszcz
Ks. Diakon
Ks. Egzorcysta

Źródło: http://www.kaplani.com.pl

Opublikowany w Cuda, Kościół, Nawrócenia, Szatan, Świadectwa | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 41 »

Masoneria w Kościele

Posted by Dzieckonmp w dniu 17 Sierpień 2011


Fragment książki ks. prof. Michała Poradowskiego “Problemy II Soboru Watykańskiego”

Więcej informacji o ks. prof. Michale Poradowskim można znaleźć tu:
http://www.michal.md4.pl/

Pragnę zwrócić uwagę na autora, katolickiego księdza, który bez ogródek pisze o masonerii i omotaniu Kościoła Katolickiego przez tą niebezpieczną organizację. Opisuje zmiany dokonane w Liturgii, przeprowadzone pod dyktando wrogów Kościoła.
Poniżej drobny fragment, który jest mocno wstrząsający:

Drugi Sobór Watykański rozpoczął swe obrady kiedy zaistniało już niebezpieczeństwo ewentualnej wojny nuklearnej. Szybkie zastosowanie energii nuklearnej do celów wojennych, a więc do fabrykowania bomb atomowych spowodowało zaniepokojenie na całym świecie możliwego zniszczenia wszystkich cywilizacji, a nawet w ogóle życia biologicznego na planecie Ziemi. Zrzucona bomba atomowa na Nagasaki (Japonia), pod koniec drugiej wojny światowej i jej przeraźliwe skutki potwierdziło te przypuszczenia, stąd też, nic dziwnego, że rozpoczęto rewizję dotychczasowej polityki międzynarodowej, szukając rozwiązań pokojowych, a nie wojennych, jak to było dotychczas w ciągu niemal całej historii. Zrozumiano, że w ewentualnej wojnie atomowej nie będzie zwycięzców i zwyciężonych, lecz powszechne zniszczenie, stąd też nic dziwnego, że masoneria – podobnie jak inne stowarzyszenia międzynarodowe – rozpoczęła akcję zbliżenia się do swych dawnych przeciwników, a głównie do Kościoła katolickiego, w poszukiwaniu rozwiązań wszelkich ewentualnych konfliktów na drodze pokojowej. Niestety, masoneria me wyrzekła się swego prozelityzmu, lecz wręcz przeciwnie, gdyż przenikając do środowiska kościoła katolickiego usiłowała nadal pozyskać autorytety Kościoła dla swych postulatów. W okresie bezpośrednio przedsoborowym, a zwłaszcza w czasie obrad soborowych, wciągnęła w swe szeregi najgłówniejszych biskupów i kardynałów, co widać z listy 124 pracowników Watykanu, a ogłoszonej wkrótce po Drugim Soborze Watykańskim w prasie włoskiej, na podstawie „Masonic Register of Italy”. Z listy tej widać, że ogromna większość dygnitarzy Kościoła katolickiego wstąpiła do masonerii w latach 1956-1960, a więc w przededniu Drugiego Soboru Watykańskiego (DSW), dlatego też znaczna ilość ojców soborowych to masoni, działający niewątpliwie na Soborze według masońskiej ideologii i według konkretnych zleceń lóż, do których przynależeli.

Najważniejszą sprawą dla Soboru była reforma liturgii, a właśnie przewodniczącym odnośnej Komisji był mason Abp Bugnini. Włoskie czasopismo „30 Giorni”, ściśle związane z Watykanem, podawało wiele konkretnych danych co do tego, że Abp Bugnini przynależał do masonerii i że, co najważniejsze, reformował liturgię mszalną według konkretnych wskazówek masonerii. Odnośną korespondencję między Abpem Bugninim i jego lożą, co do reformy liturgii Mszy Świętej, podało czasopismo włoskie „ 30 Giorni” w numerze 6 (w języku angielskim) z roku 1992. Oto odnośne teksty:

List z dnia 14 lipca 1964 roku: 

„ Drogi Buan (Bugnini): informuję cię o Twoim zadaniu, które Rada Braci zleciła Tobie, w porozumieniu z Wielkim Mistrzem Masonerii i Książętami Tronu Masońskiego. Nakazujemy Ci szerzenie dechrystianizacji przez wprowadzenie nieuzgodnionych obrządków i języka liturgicznego, oraz skłócenia księży, biskupów i kardynałów jednego przeciwko drugiemu. Językowe i obrządkowe zamieszanie jest zwycięstwem dla nas, ponieważ językowa i obrządkowa jedność była siłą Kościoła Katolickiego… Wszystko to należy dokonać w przeciągu 10-ciu lat”. 

Odpowiedź Arcybiskupa Bugniniego dana Zarządowi Loży Masońskiej: 

„Sądzę, że założyłem podwaliny odnośnie największej swawoli w Kościele Katolickim, dzięki memu dokumentowi, wydanego zgodnie z Waszymi instrukcjami. Miałem uciążliwą walkę i musiałem używać wszelkich podstępów w obliczu moich wrogów z Kongregacji Obrządków, aby otrzymać zatwierdzenie owego dokumentu od Papieża. Na szczęście dla naszej sprawy, otrzymaliśmy poparcie ze strony naszych przyjaciół i naszych braci masonów z Universa Laus, którzy są nam wierni. Dziękuję Wam za przekazanie pieniędzy i mam nadzieję, że wkrótce się z Wami spotkamy. Ściskam Was 

Wasz Brat Buan (Bugnini ) 

 2 lipca 1967 r. “

Z tych listów widać wyraźnie, że reforma liturgii Mszy Swiętcj została zrobiona według życzeń masonerii. W kilka lat po Drugim Soborze Watykańskim wielokrotnie w prasie włoskiej ukazywały się listy dostojników Kościoła, głównie pracowników w Watykanie, przynależnych do masonerii; listy te nie były kwestionowane przez osoby wymienione na tych listach, qui tacet consentire videtur. Jedną z nich umieścił miesięcznik SZCZERBIEC w numerze 52-53, luty-marzec 1996, którą tutaj zamieszczamy:

1. Ablondi Alberto biskup Livorno, wstąpił do masonerii 5 VIII.1958

2. Abrech Pio, członek Św. Kongregacji Biskupów, wstąpił do masonem (d.w.) 27.XI.1967.

3. Acquaviva Sabino, prof. religii, d.w. 3 XII. 1969.

4. Alessandro O. Gottardi, d.w. 13.VI.1959

5. Angelini Benedetto, Bp Messyny, 14.X. 1957.

6. Argientieri Benedetto, patriarcha S.S., d.w. 11.III. 1970.

7. Bea Augustyn, kard. Sekretarz Stanu za Jana XXIII i Pawła VI.

8. Baggio Sebastiano, kard.Prefekt Św.Kong.Biskupów, d.w. 14.VIII.1957.

9. Baldassarri S., Bp Rawenny, d.w. 19.11.1958.

10. Balducci E., zakonnik, d.w. 16.V.1966.

11. Basadonna E, prałat, d.w. 14.VIII.1963.

12. Batelli G., d.w. 24.VIII.1959.

13. Bedeschi L.,d,w. 19.II.1959.

14. Belloli L,d.w. 6.IV.1958.

15. Belluci C.. Bp d.w. 4.VI.1968

16. Betazzi L., Bp Ivr, d.w. 11.V.1966.

17. Bianchi G., d.w.  23.X.1969,

18. Biffi F. Rektor Uniw. Pontf, d.w. 15.VIII.1959. 

19. Biacarella M., d.w. 23.IX.1964. 

20. Bonicelli G. Bp Albano, d.w. 12.V.1959. 

21. Boretti G., d.w. 21.III.1965.

22. Bovone A., Św. Officium, d.w. 10.IV.1967.

23. Brini M.,d.w. 7.VII.1968.

24. Bugnini A., Abp. Reformator Mszy Św. NOM. d.w. 23.IV.1963.

25. Buro M., Bp., d.w. 21.III.1969.

26. Cacciavillan A., d.w. 6.XI.1960.

27. Cameli U., d.w. 17.XI.1960.

28. Caprile G, d.w. 5.IX.1957.

29. Caputo G., d.w. 15.XI.1971.

30. Casaroli A, Kard., d.w. 28.IX.1957.

31. Cerutti F.,d.w. 2.IV.1960.

32 Ciarrocci E., Bp, d.w. 23.VIII.1962.

33. Chiavacci E., d.w. 2.VII.1970

34. Conte C., d.w. 16.IX.1967.

35. Cresti O., d.w. 22. V.1963.

36. Crosta S., d.w. 17.XI.1963.

37. Csele A. d.w. 25.III.1960.

38. Dadagio L., Abp Lero. d.w. 8.IX.1967. 

39 Dante Alboni, d.w, 23.VII.1968.

40. D’Antonio E., Abp Trivento, d.w. 21.VI.1969.

41. De Bonis D., .Bp, d.w. 24.VI.1968.

42. Del Callo Roccagiovane L., Bp

43. Del Monte Aldo, Bp Novary, d.w. 25.VIII.1969.

44. Drusilla I., d.w. 12.X.1963.

45. Faltin D.,d.w.4.VI.1970.

46. Ferrailolo G., d.w. 24.XI.1969.

47. Fiorenzo A., Bp d.w. 14.X.1955. 

48 Franzoni G, d.w. 2 III. 1965.

49. Fregi F., d.w. 14.11.1963.

50. Gemiti V., Bp d.w. 25.III.1968.

51. Girardi G.. d.w. 8.IX.1970.

52. Giustetti M, d.w. 12.IV.1970.

53. Gottardi A., d.w. 13.VI.1959.

54. Gozzini M, d.w. 14.Y.1970.

55. Graziani C., d.w.  23VII.1961.

56. Gregagnin A., d.w. 19.X.1967.

57. Gualdrini F., d.w.  22.V.1961.

58. llari A, opat,, d.w. 16.III.1969.

59. Laghi P., d w.  24.VIII.1969.

60. Lajolo G., d.w.  2.VI.1970.

61. Lanzoni A, d.w. 24.IX.1956.

62.Levi V,d.w.  4.VII.1958.

63. Lozza L., d.w. 23.VII.1969.

64. Lienart A., kard. d.w, 5.X.1912.

65. Mancini P., d.w. 23.IV.1958.

66. Mancini I., d.w. 18.III.1968.

67. Manfrini E., d.w. 21.II. 1968.

68. Marchisano F., d.w. 4.II.1961.

69. Marchinkus P., dw 21.VIII.1967.

70. Marsila S., d.w. 2.VII.1963.

71. MazzaA., d.w. 14.IV.1971.

72. Mazzi V., d.w. 13.X.1966.

73. Mazzoni P.L, d.w. 14.IX.1959.

74. Maverna L.Bp Chiver, d.w 3.VI.1968.

75. Mensa A., Abp Vercelli. d.w. 23.VII.1959.

76. Messina C., d.w. 21.III.1970.

77. Messina Z., d.w. 21.III.1970.

78. Monduzzi D., d.w 11.III.1967.

79.Mongillo D., 16.11.1969.

80. Morgante M., Bp Ascoli P , d.w. 22.VII.1955.

81. Natalini T., d.w. 17.VI.1967.

82 Nigro C, d.w. 21.XII.1970.

83. Noe V ,d.w. 3.IV.1961.

84. Orbasio I., d.w. 17.IX.1973.

85. Palestra V., d.w. 6.V.1965.

86 Pappalardo S., kard. Abp Palermo, d.w. 15.IV1968.

87. Pasqualwtti G, d.w. 15.VI.1960.

88. Pasquinelli D., d.w, 12.I.1969.

89. Pellegrino M., kard., Abp Turynu, d.w. 2.V.1960.

90. Piana G., d.w. 2.IX.1960.

91. Pimpo M, d.w. 15.III.1970.

92. Pinto P.V, d.w. 2.IV.1970.

93 Poletti U,, kard. d.w, 17.11.1969.

94. Ratoisi T., d.w. 22.XI.1963.

95. Rizzi M., d.w. 16.IX.1969.

96. Romita F., d.w, 21.IV.1956.

97. Rogger I., dw. 16.IV.1968.

98. Rossano P., d.w. 12.II.1968.

99. Rotardi T, d.w.3.IX.1963.

100. Rovela V, d.w. 12.VI.1964.

101. Sabattani A., d.w. 22.VI.1969.

102. Sacchetti G., d.w. 23.VIII.1959.

103. Salerni F., d.w. 12.XI.1970.

104. Santangelo F., d.w. 12.XI.1970.

105. Santini P., d.w. 23.VIII.1964.

106. Savorelli F., d.w. 14.I.1964.

107. Savorelli R., d.w. 23.IX.1971. 

108. Scangatta G, d.w. 23.IX.197l. 

109 Schsching G., d.w. 18.III.1965.

110. Schierano M ,Bp Włoskich Sił Zbrojnych d.w. 3.VII.1959.

111. Semproni D., d.w. bez daty

112. Sensi M., Abp. Sardi, d.w. 2.XI.1967.

113. Sposito L., d.w. bez daty

114. Suenes L,. kard., d.w. 15.VI.1967.

115. Tirelli S., d.w. 16.V.1963.

116.Trabalzini D., d.w. 6.II.1965.

117. Travia A,. d.w, 15.IX.1967. 

118. Trocchi V., d.w. 12.VII.1962.

119. Tucci R. d.w. 21.VI.1957.

120. Turoldo D., d.w. 9.VI.1967.

121. Vale G., d.w. 21.II.1971.

122. Vergari P, d.w. 14.XII.1970.

123. Villot J.,kard, d.w, 6.VII.l966.

124. Zanini L., Nuncjusz , bez daty.

Wielu z tej listy już zmarło, ale na ich miejsce weszli nowi. W czasie pisania tej broszury nie ukazała się jeszcze w prasie włoskiej lista zaktualizowana. Przypomnijmy jednak, że Wielki Mistrz Najwyższej Rady Lóż Masońskich w Meksyku, Carlos Vazquez Rangel, w wywiadzie prasowym z czasopismem “Processo”. oświadczył, że w Watykanie pracują aż trzy loże masońskie rytu szkockiego, jak to podaje katolickie czasopismo THE ATHANASIAN, numer z  1 czerwca 1993 roku. Podana tutaj lista odnosi się tylko do osób pracujących w Watykanie lub współpracujących bezpośrednio z Watykanem i nie bierze się tutaj pod uwagę list masonów przynależnych do hierarchii kościelnej w poszczególnych krajach, chodzi nam tylko o udowodnienie, że w czasie obrad Drugiego Soboru Watykańskiego masoneria miała możliwości wpływania na redakcję dokumentów soborowych, a zwłaszcza na reformę liturgii mszalnej, a to wiele wyjaśnia dlaczego te zmiany liturgiczne przyjęły charakter nie tylko barbarzyński i niszczycielski, ale przede wszystkim bluźnierczy. Wobec tych bolesnych faktów cynizmem jest twierdzić, że zmiany posoborowe zostały przeprowadzone jako „odnowa w Duchu Świętym”. Raczej należy przypominać sobie zapowiedzi Matki Bożej dane w Ekwadorze zakonnicy Maria Anna de Jesus Torres z roku 1634 w Quito odnośnie tragicznej sytuacji Kościoła w drugiej połowie dwudziestego wieku, kiedy ukazała się jej jako Matka Boska Bolesna z siedmioma mieczami wbitymi w Jej serce, a także później w La Salette w połowie dziewiętnastego wieku, oraz w Fatimie w roku 1917 i w latach następnych, a szczególniej tzw. „trzeci sekret”, tak zlekceważony przez niektórych papieży. Przesadą byłoby przypisywać wszystkie trudności przez jakie przechodzi Kościół po Drugim Soborze Watykańskim masonerii, ale także przemilczać jej obecność wśród hierarchii kościelnej byłoby wielką nieroztropnością. Nadto, przypomnijmy, że podana powyżej lista masonów w Watykanie odnosi się do okresu kiedy jeszcze obowiązywał Kodeks Prawa Kanonicznego dawny, kategorycznie zabraniający przynależności do masonem wszystkim katolikom pod karą ekskomuniki (wyklęcia ), oraz „ecclesiastica sepultura privantur” (can. 1240).

Podobny wpływ miała ideologia masońska także i na inne dokumenty DSW, a zwłaszcza na nowy Kodeks Prawa Kanonicznego, a przede wszystkim na tzw. „Ekumenizm”, czyli na odkatolicyzowanie Kościoła Katolickiego i na przekształcenie go na „Kościół Ekumeniczny”, a więc na międzywyznaniowy (o czym piszę obszerniej w broszurze „Źródła współczesnego ekumenizmu”), a rozciągający się na wszystkie religie, nawet na pogańskie. Podana uprzednio lista 124 prałatów-masonów, głównie pracujących w Watykanie, nie jest listą kompletną jeśli chodzi o całe duchowieństwo Kościoła Katolickiego. Te inne dane, co do obecności masonerii w Kościele powszechnym, trzeba szukać w każdym z poszczególnych krajów, co nie jest rzeczą łatwą, gdyż tylko w niektórych krajach masoneria ujawniła swoje wpływy w Kościele. Jedną z prac na ten temat jest książka znawcy masonerii Pierre Virion, wydana we Francji pod tytułem „Mystere d’iniquite” w roku 1967, czyli wkrótce po DSW, a odnosi się ona prawie wyłącznie do sytuacji Kościoła Katolickiego we Francji, chociaż informuje także nieco i o duchowieństwie w innych krajach, a zwłaszcza we Włoszech. Dobrze się więc stało, że książka ta została nareszcie (bo z trzydziestoletnim opóźnieniem) wydana ostatnio (rok 1996) w przekładzie na język polski przez wydawnictwo FULMEN, pod tytułem „Misterium nieprawości”. Przypomnijmy także, że wydawnictwo FULMEN wydało w przekładzie na język polski także i inne książki o masonerii, jak np, dzieło pisarza francuskiego Arnaud de Lassus, „Masoneria – czyżby papierowy tygrys?”. A także i znakomitą pracę polskiego znawcy masonerii Ks. Henryka Czepułkowskiego „Antykościół w natarciu” (1994) i Georges F. Dillon, „Antychryst w walce z Kościołem” (1994). Również i inne wydawnictwa, jak poznański WERS, wydały ostatnio szereg książek o masonerii i dlatego katolicy nie mogą się skarżyć na brak informacji co do niebezpieczeństwa jakie grozi Kościołowi ze strony ideologii masońskiej.

Ale mimo istnienia już tak wielu prac na temat masonerii jest ona nadal przez wielu katolików, zwłaszcza zakonników, uważana za instytucję bardzo pożyteczną, za coś co ich pociąga i fascynuje, a wyróżniają się w tym szczególniej jezuici i dominikanie. Wielu z nich już zaraz po ujawnieniu się masonerii w początkach osiemnastego wieku natychmiast do niej wstępowali, a nawet zakładali loże w swych własnych budynkach zakonnych, a przestrogi encyklik papieskich mało ich obchodziły. Wręcz przeciwnie, usiłowali i usiłują nadal przekonywać wszystkich katolików, że masoneria jest instytucją bardzo chwalebną i pożyteczną, gdyż szerzy braterstwo wszystkich ze wszystkimi. Właśnie kilka lat przed DSW ponownie wielu jezuitów i dominikanów powróciło do wychwalania masonerii. Jednym z najbardziej gorliwych promotorów masonerii w Kościele był i jest nadal ks. jezuita Michel Riquet, który tak się wyspecjalizował w sprawach masonerii, że aż się stał autorytetem dla samych masonów, dając konferencje o masonerii w lożach masońskich, a jedną z najgłośniejszych była konferencja dana przez mego w słynnej loży „Volney” w mieście Laval (Francja ) 18 marca 1961 roku. Tekst tej konferencji został później wydany drukiem w półoficjalnym czasopiśmie Episkopatu Francji „Documentation Catholigue”. Według ks. Riquet masoneria narodziła się wewnątrz Kościoła Katolickiego, gdyż jej korzenie tkwią w średniowiecznych cechach i bractwach chrześcijańskich murarzy, budowniczych katedr i świątyń. Regulaminy owych bractw wymagały od swych członków nie tylko żywej wiary w Boga w Trójcy Świętej Jedynego, ale także surowości życia i umartwienia, stąd też wnioskuję, że i dzisiaj masoni prowadzą życie bardziej surowe i umartwione niż Trapiści. Także konstytucje późniejsze łóż masońskich podkreślają wartości moralne masonerii. Zapomina jednak ks. jezuita Riquet, że masoneria używa kalendarza o kilka tysięcy lat starszego od kalendarza chrześcijańskiego i że reklamuje swoje pochodzenie nie od bractw Średniowiecza, a więc chrześcijańskich, lecz od cechów i związków zawodowych najstarszych cywilizacji pogańskich, a głównie od rzekomej Atlantydy, a co najmniej od cywilizacji starożytnego Egiptu i Dalekiego Wschodu, przypisując masońskim cechom murarskim budowę piramid Egiptu. Najbardziej jednak niepokoi dążność do zażyłego współżycia niektórych zakonów Kościoła katolickiego z masonerią i całkowite lekceważenie opinii o masonerii poprzednich papieży przedsoborowych, co do jej charakteru antychrześcijańskiego. Sami bowiem masoni podkreślają swój rodowód z czasów przedchrześcijańskich i że ich doktryną jest przede wszystkim naturalizm, więc negacja wszystkiego co jest nadprzyrodzone, czyli tego co jest istotą chrześcijaństwa. Właśnie po DSW spotykamy się bardzo często w Kościele katolickim z nauką niemal wyłącznie naturalizmu i to nawet w dokumentach Stolicy Świętej, a więc z głoszeniem moralności naturalnej, czyli przedchrześcijańskiej i nic dziwnego, skoro znaczna część pracowników Watykanu to masoni.

Ks. jezuita Michel Riquet informuje także ( w tymże samym numerze Documentation Catholigue. Nr. 1745) o obecnym stanie masonerii, a mianowicie: Wielka Loża Anglii liczy aż 7647 lóż (włączając w to także i loże istniejące poza Anglią), do których przynależy ponad 600 tysięcy osób. W St.Zj. Wielka Loża w Ohio ma zarejestrowanych 681 lóż i 255.451 członków. W Nowym Jorku Jest 995 lóż, do których przynależy 224.405 członków. Wielka Loża Niemiec ma 372 loże i 20.321 członków. Wielki Wschód we Włoszech ma 444 loże i 30 tysięcy członków. We Francji, Wielka Loża Narodowa Francji, założona w roku 1913 ma 220 lóż i ponad 6 tysięcy członków, wliczając w to także niektóre kolonie francuskie. Poza wyżej wspomnianymi lożami, zwanymi „regularnymi”, istnieją także i loże, które nie są uznane za „regularne”. Te loże regularne liczą sobie około pięciu milionów członków. Co do lóż nieuznanych za regularne to Documentation Catholigue nie podaje liczby członków, chociaż loże te także są dość liczne i do pewnego stopnia zależą od Wielkiego Wschodu Francji, w swej siedzibie przy „rue Cadet” w Paryżu, ma około 30 tysięcy członków. Wielka Loża Francji przy „rue de Puteaux 8″ różni się od innych lóż przez swój ryt szkocki, zachowujący wiarę w Boga i misteria chrześcijańskie. Ostatnio, Wielka Loża Francji polepszyła swoje stosunki z Kościołem Katolickim i otrzymuje wizyty biskupów, głównie Bpa Perezil. Loża ta liczy około 9 tysięcy członków. Loża „Praw Człowieka” przy „rue Jules-Breton” w Paryżu, założona w roku 1893 przyjmuje na swych członków zarówno kobiety jak i mężczyzn; zajmuje ona postawę antyklerykalną, teozoficzną i okultystyczną. Jednak po DSW niemal wszystkie te loże nawiązują dialog z Kościołem Katolickim.

Według Ks. jezuity Michel Riquet’a, po DSW nastąpiła nowa era co do stosunków między Kościołem i masonerią, co on nazywa „przejściem od wyklęcia do dialogu”. Specjalistą w tym „dialogu” między Kościołem i masonerią jest głównie, (choć nie jedynie) Ks. Rosano Esposito, autor wielu prac na ten temat, między innymi następujących: „La Massoneria e L’Italia dal 1800 ai nostri giorni”. Ed. Paoline, Roma 1979, wyd.5. „Le grandi concordanze tra Chiesa e Massoneria”, Ed. Nardini, Firenze 1987. „Santi massoni al servizio dell ‘uomo”. Ed. Bastogi, Foggia 1992. Tenże autor, a więc Ks. Rosario Esposito, napisał długi artykuł na temat: „Giovanni XXIII e la Massoneria Oggi”, umieszczonym w czasopiśmie masońskim „Massoneria Oggi”. numer z maja 1995, w którym omawia książkę prałata Capovilla (b sekretarza osobistego papieża Jana XXIII), analizując stosunki papieża Jana XXIII z masonerią, a miały one być bardzo przyjazne i serdeczne, chociaż papież Jan XXIII w swych wspomnieniach-notatkach zapisywał dawne potępienia masonerii przez wielu papieży. W swej encyklice „Pacem in terris”, papież Jan XXIII rozróżnia między „doktrynami” i „ruchami”; doktryny, według niego, są niezmienne, podczas gdy „ruchy” ulegają ewolucji, a więc i zasadniczym zmianom. Podobno Jan XXIII miał powiedzieć do prałata Agostino Casaroli – który wówczas w rozmowie z papieżem Janem XXIII skarżył się na niechętny stosunek rządów komunistycznych Węgier i Czechosłowacji w sprawie zawarcia konkordatu – „proszę nie zapominać, że Kościół ma wielu wrogów, ale sam nigdy nie przyjmuje postawy wrogiej wobec żadnego kraju”.

W tymże samym artykule autor przypomina, że papież Jan XXIII bardzo serdecznie dialogował z anglikańskim Prymasem Geoffrey F. Fisherem, chociaż tenże był wybitnym masonem. Podkreślił  także, że Kościół Anglikański zawsze utrzymywał przyjazne stosunki z masonerią, a znaczna część duchowieństwa anglikańskiego przynależała i nadal przynależy do masonerii. Przypomina też ,że ksiądz anglikański Walton Hannah, w swej książce „Christian by degrees” (Londyn, 1955), a który przeszedł na katolicyzm, podaje, że 17 biskupów i ponad 500 księży anglikańskich przynależą do masonerii. Prymas Ficher wstąpił do loży Old Reptonian w roku 1916, a w roku 1939 był Wielkim Kapelanem Wielkiej Loży Matki w Londynie. Jan XXIII nawiązał kontakty ekumeniczne z Londynem. Prymas Fisher, wracając ze Środkowego Wschodu, złożył wizytę papieżowi Janowi XXIII (2.XII.1960). Rosario Esposito także obszernie pisze na ten temat w swej książce „Santi e massoni al servizio dell ‘uomo”. W tymże samym artykule (w czasopiśmie „Massoneria Oggi” May 1995), Rosario Esposito porusza sprawę serdecznych stosunków papieża Jana XXIII z wybitnym masonem Marsaudon, podkreślając. że łączyła ich wyjątkowo serdeczna przyjaźń. W roku 1964, dziennik ,,Juvenal” z dnia 25 września, umieścił długi wywiad prasowy Jean Andre Faucher z Marsaudon. Tekst tego wywiadu został później włączony do książki „De l’initation maconnigue a l’ortodoxie chretienne” (Paris, 1965,str. 135-136). Oto fragment tego tekstu: „Faucher: Czy dobrze znał Pan papieża Jana XXIII ? -Marsaudon: Byłem bardzo przywiązany do Prałata Roncalliego, Nuncjusza Apostolskiego w Paryżu, Wiele razy przyjmował mnie w Nuncjaturze, a także Nuncjusz Ronalli odwiedzał mnie w moim domu w Bellevue, w Seinet-Oise. Kiedy zostałem Mistrzem Zakonu Maltańskiego i przedłożyłem Prałatowi Roncalliemu mój niepokój z powodu mojej przynależności do masonerii. Później, kiedy Prałat Roncalli został wybrany papieżem, byłem wielokrotnie przez niego przyjmowany i zachęcany do współpracy między Kościołem i masonerią”.

W dalszej części tego artykułu dowiadujemy się, że papież Jan XXIII był bardzo wychwalany przez masonów włoskich po swej śmierci. Autor cytuje wiele tekstów co do tego z prasy włoskiej i francuskiej, a wychwalano go przede wszystkim z powodu szukania zbliżenia i współpracy między Kościołem i masonerią. Autor kończy swój artykuł przypominając, że na temat pogodzenia się Kościoła z masonerią napisał książkę pt. „La ricociliazione tra la Chiesa e la Massoneria” (Ravenna, Longo,1979,s.l46). Do tych wielkich zwolenników współpracy między Kościołem i masonerią należy jeszcze także wspomnieć ks. jezuity Caprile, głównego redaktora czasopisma „Civilta cattolica”, który po DSW umieścił wiele artykułów na temat konieczności współpracy między Kościołem i masonerią. W artykułach tych przypomina dawne potępienia masonerii przez Kościół i ubolewa się, że dawniej nie było należnego zrozumienia i współpracy, przeciwstawiając dawnym potępieniom obecną postawę współżycia. Zniesienie w nowym Kodeksie Prawa Kanonicznego ekskomuniki za przynależność do masonerii uważa się obecnie za chwalebne. Jednak nie ma, jak dotąd, żadnych dowodów na to, że masoneria zmieniła swą wrogą postawę wobec Kościoła. Natomiast istnieje niezliczona ilość dowodów na to, że to Kościół w swej nauce i swej liturgii coraz bardziej ulega wpływom masońskim.

Już poprzednio widzieliśmy, że encykliki ostatnich papieży są sprzeczne z nauką dawnych papieży. Co więcej, widać jak na dłoni, ze ostatnie encykliki są przesiąknięte ideologią masońską, a głównie naturalizmem. A więc to nie nauka Kościoła przenika do masonerii, lecz ideologia masońska zakaża naukę Kościoła posoborowego, co jest oczywiste w nowym Kodeksie Prawa Kanonicznego, w nowym Katechizmie Kościoła Katolickiego, a przede wszystkim w ostatnich encyklikach posoborowych papieży. Kościół Katolicki z każdym dniem staje się coraz mniej katolickim, przekształcając się w jakiś Kościół „ekumeniczny”, asymilując ideologię masońską.

Źródło: http://www.kki.pl

Opublikowany w Ciekawe, Kościół, Polityka, Szatan, Warto wiedzieć, Z prasy, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , | Komentarzy: 46 »

WIZJA PIEKŁA ŚW. JANA BOSKO

Posted by Dzieckonmp w dniu 14 Sierpień 2011


DO PIEKŁA I Z POWROTEM
Przytoczone poniżej wizje-sny Św. Jana Bosko dotyczące piekła, są wyjątkami z książki p.t.: „Sny i wizje Św. Jana Bosko”, Wydawnictwo Salezjaoskie 1990 r., Imprimatur Ks. Biskup Rozradowski. Wizje te miały charakter nadprzyrodzony, gdyż to Pan Bóg przemawiał do Św. Jana Bosko, co sam Święty zresztą nieraz podkreślał i za takie zostały uznane przez Kościół Święty.
Sen o piekle wywiera straszne i przerażające wrażenie. W czasie jego trwania kierują ks. Bosko bezpośrednio moce z nieba. Prawda w nim przedstawiona jest jasna i konkretna. Kto go gruntownie przestudiuje i dobrze się nad nim zastanowi, przestanie mówid lekceważąco o grzechu i piekle. Przewodnik wytyczył dokładnie ks. Bosko linię demarkacyjną, poza którą nie istnieje ani miłośd, ani przyjaźo, ani żadna pociecha. Rozciąga się jedynie rozpacz tych, którzy postępowali za głosem zepsutego świata.
W niedzielę wieczorem 3 maja 1868 r., w uroczystośd Opieki św. Józefa, ks. Bosko wznowił opowiadanie serii snów, z których uprzednio zwierzył się swoim synom duchowym i wychowankom.
Św. Jan Bosko: Pragnę wam opowiedzied nowy sen, który głęboko przeżyłem. Jest to podsumowanie tych widzeo, o których mówiłem wam w ostatni czwartek i piątek, a które tak okropnie mnie wyczerpały. Jak już wam wspomniałem, w nocy 17 kwietnia, obrzydliwa ropucha o mało mnie nie połknęła. Po jej zniknięciu jakiś głos przemówił do mnie:, Dlaczego im tego nie mówisz Zwróciłem się w kierunku tego głosu i ujrzałem dystyngowaną osobę, stojącą przy moim łóżku. Mając poczucie winy wobec swoich chłopców z powodu dotychczasowego milczenia wobec nich, zapytałem: A co mam im powiedzied? Wszystko to, co widziałeś i słyszałeś w swoich ostatnich snach; i to, czego chciałeś się dowiedzied; i to, co zobaczysz jutro w nocy! Po tych słowach postad zniknęła.
Cały następny dzieo spędziłem z myślą o czekającej mnie strasznej nocy. Kiedy nadszedł wieczór, nie miałem odwagi położyd się do łóżka. Sama myśl o nocnych koszmarach napełniła mnie strachem. Wreszcie, chod z wielkimi oporami, udałem się na spoczynek.
Chciałem odwlec moment zapadnięcia w sen, dlatego oparłem poduszkę wysoko o szczyt łóżka i leżałem w postawie pół siedzącej. Byłem jednak tak zmęczony, że natychmiast usnąłem. Ta sama osoba, widziana przeze mnie poprzedniej nocy, natychmiast znalazła się przy boku łóżka. (Ksiądz Bosko często nazywał ją Człowiek w czapce). Wstao i pójdź za mną! — powiedział.
Usłuchałem go i podążyłem za nim. Dokąd mnie zabierasz? — spytałem. To nieważne. Sam zobaczysz. Zaprowadził mnie na rozległą, bezkresną równinę. Była to prawdziwa pustynia bez żadnych oznak życia. Nie zobaczyłem tam ani jednego drzewa, ani żadnego potoku, czy żywej duszy. Widniały jedynie resztki zżółkłej i wyschniętej roślinności. Nie miałem pojęcia, gdzie się znajduję i co miałem tu robid. Przez moment straciłem nawet z oczu swojego przewodnika i ogarnął mnie lęk, że samotny zginę. W koocu ujrzałem jednak swoich przyjaciół: ks. Rua, ks. Francesia i resztę, jak zbliżali się w moim kierunku. Westchnąłem z ulgą i zapytałem: Gdzie jestem? Chodź ze mną a sam się dowiesz! Dobrze, pójdę z tobą.
Przewodnik prowadził, a ja w milczeniu podążałem za nim. Wreszcie ujrzałem jakąś drogę. A teraz, dokąd? — zapytałem przewodnika. Tędy — odpowiedział krótko.
SZEROKA DROGA
Weszliśmy na drogę szeroką, piękną i doskonale wybrukowaną. Droga grzeszników gładka, bez kamieni, a na jej koocu — przepaśd piekła (Syr 21,10). Wzdłuż jej poboczy ciągnął się wspaniały żywopłot, przeplatany cudnymi kwiatami. Najczęściej róże wychylały swoje główki z zielonego pasa płotu. Na pierwszy rzut oka droga wydawała się równa i wygodna. Wszedłem na nią bez najmniejszych podejrzeo, lecz bardzo szybko zauważyłem, że prawie niedostrzegalnie pochylała się ku dołowi. Chociaż nie dostrzegłem stromości, czułem, że posuwam się tak szybko, jak bym unosił się w powietrzu. Rzeczywiście, coś mnie niosło tak, że nogami prawie nie dotykałem ziemi. Przez głowę przemknęła mi myśl o powrocie: Będzie chyba długi i mozolny. Jak wrócę do Oratorium — zgnębiony zawołałem głośno. Nie martw się — rzekł. — Wszechmocny sprawi, że wrócisz. Ten, który prowadzi cię tutaj, potrafi zapewnid ci powrót. Droga wciąż biegła w dół. W czasie tego schodzenia wzdłuż ukwieconych poboczy, pełnych róż, uświadomiłem sobie, że wielu chłopców z oratorium, a także innych nieznanych mi chłopców postępowało za mną. Nagle znalazłem się pośród nich. Przypatrując się im, zobaczyłem, że co chwila któryś z nich padał na ziemię. Jakaś niewidzialna siła wlokła go jednak dalej i wciągała do przepaści podobnej do ziejącego pieca. Dlaczego ci chłopcy upadają? — zapytałem towarzysza. Przypatrz się dokładniej — odparł. Uczyniłem wedle jego słów. Dookoła ujrzałem pułapki. Jedne na samej ziemi, inne na wysokości oczu, a wszystkie doskonale zamaskowane. Chłopcy, nieświadomi niebezpieczeostwa, wpadali w sidła. Potykali się o nie, przewracali się w zamieszaniu na ziemię, koziołkując rękami i nogami w powietrzu. Jeśli czasem udało im się stanąd na nogi, jakaś niewidzialna siła ciągnęła ich ku otchłani.
Niektórym sidła zaciskały się na głowie, innym na szyi, rękach, ramionach, nogach. W każdym l wypadku prędzej czy później zwalali się na ziemię. Sidła ukryte tuż przy samej ziemi, było bardzo trudno zauważyd, ze względu na ich delikatne i cieniutkie nitki niby pajęczyna. Zdawało się, że są bardzo kruche i niegroźne. Ku mojemu zdziwieniu każdy z chłopców, który się w nie zaplątał, upadał na ziemię.
Spostrzegając moje zdziwienie, przewodnik powiedział: Wiesz, co to jest? Rodzaj włókna utkanego z siatek odpowiedziałem.
Na widok tak wielkiej liczby chłopców schwytanych w sidła, zapytałem:, Dlaczego aż tylu dało się w nie wplątad? Kto ich powala na ziemię? Podejdź bliżej, a zobaczysz — powiedział mi. Podszedłem, lecz nie zauważyłem nic szczególnego. Patrz dokładniej — nalegał. Podniosłem jedną z pułapek i silnie pociągnąłem. Poczułem mocny opór. Zacząłem się z nią mocowad jeszcze zdecydowanie, a ponieważ nie trzymałem nici właściwie naciągniętych, nie wiem, kiedy sam uwikłałem się w sidła, upadłem i czułem, że lecę w dół. Nie stawiałem dużego oporu i wkrótce znalazłem się w wejściu do olbrzymiej, strasznej czeluści. Zatrzymałem się, bo nie miałem najmniejszej ochoty dostad się do jej wnętrza. Nici podciągnąłem ku sobie. Tylko trochę się poddały i to przy wielkim wysiłku z mojej strony. Szamotałem się dalej, a po chwili ukazał się ogromny i ohydny potwór, trzymający w szponach sznur, do którego przyczepione były wszystkie sidła. To on nieustannie ściągał w dół tych wszystkich, którzy dostali się w sidła. Nie spróbuję w żadnym wypadku zmierzyd moich sił z jego — pomyślałem sobie. Na pewno bym przegrał. Zwyciężę go znakiem Krzyża Świętego i aktami strzelistymi. Powróciłem do swojego przewodnika. Już wiesz teraz, kto to jest — rzekł mi. Tak, doskonale wiem. To przecież sam szatan!
NOŻE Przy dokładniejszych oględzinach sideł zobaczyłem, że każde nich ma napis: pycha, nieposłuszeostwo, zazdrośd, nieczystośd, kradzież, obżarstwo, lenistwo, złośd i jeszcze inne. Rozglądnąłem się wokół siebie, by sprawdzid, który grzech najczęściej i najwięcej usidlał chłopców. Okazało się, że najbardziej niebezpiecznym, to nieczystośd, nieposłuszeostwo i pycha. Wszystkie trzy wiązały się ściśle ze sobą. Inne sidła czyniły także wielkie spustoszenie i zło, lecz najwięcej dwa pierwsze.
Pilnie obserwując wszystko wokoło ujrzałem, że wielu chłopców biegnie szybciej od innych. Skąd ten pośpiech? — zapytałem. Ci wpadli w sidła ludzkich względów. Rozejrzałem się jeszcze dokładniej wokoło i zaobserwowałem między sidłami rozrzucone noże. Jakaś opatrznościowa ręka tam je umieściła, dzięki nim można się było uwolnid. Jedne dośd znacznych rozmiarów
symbolizowały rozmyślanie i pozwalały bez trudu zniszczyd sidła pychy. Inne nieco mniejsze oznaczały czytanie duchowe. Dwa specjalne miecze wyrażały nabożeostwo do Najświętszego Sakramentu, a zwłaszcza częstą Komunię Świętą i nabożeostwo do Matki Bożej. Młotek to Spowiedź Święta. Na kilku mniejszych nożach widad było napisy: nabożeostwo św. Józefa, św. Alojzego i innych świętych. Przy pomocy tych środków wielu chłopców, którzy mieli dobrą wolę, potrafiło uwolnid siebie z poniżającej niewoli.
Niektórzy, o dziwo, zupełnie bezpiecznie przechodzili wśród wszystkich zasadzek. Udawało się to im wspaniale, ponieważ jakoś umiejętnie obliczyli czas sideł i mijali je, zanim wprawiały się w ruch.
MOZOLNA DROGA PO CIERNIACH
Mój przewodnik zadowolony, że wszystko należycie zauważyłem, prowadził mnie dalej drogą wzdłuż żywopłotu oplecionego różami. Lecz w miarę posuwania się, róże stawały się rzadsze, a na ich miejsce wystawały coraz gęstsze ciernie. Płot, przedtem cały utkany z zieleni, wyglądał wysuszony, cały spalony przez słooce, bezlistny i ciernisty. Zeschnięte gałęzie z płotu leżały teraz rozrzucone wzdłuż drogi, zaśmiecając ją zupełnie i czyniąc nie do przebycia. Doszliśmy do wąwozu, którego strome zbocza nie pozwalały zobaczyd, co krył na samym dnie. Droga, wciąż opadająca, stała się jeszcze bardziej nierówna, pożłobiona koleinami, zawalona skalnymi głazami. Straciłem łącznośd z moimi chłopcami. Większośd opuściła ten niebezpieczny szlak i poszła innymi ścieżkami.
Kontynuowałem sam swoją wędrówkę, lecz im dalej się posuwałem, tym droga stawała się mozolniejsza i bardziej spadzista. Kilkakrotnie zachwiałem się, aż wreszcie upadłem. Leżałem wyczerpany, aż znowu nabrałem sił. Mój przewodnik podpierał mnie parę razy lub też pomagał przy wstawaniu. Czułem, jak moje stawy się rozchodziły, a kości trzaskały. Dysząc z wysiłku, powiedziałem przewodnikowi: Dobry człowieku, moje nogi nie poniosą mnie już ani kroku Stanowczo nie mogę iśd dalej. Ale on bez słowa odpowiedzi w milczeniu szedł dalej. Z trudem wlokłem się za nim. Widząc, jak okropnie się pocę z powodu ostatecznego wyczerpania, zaprowadził mnie na małą polankę przy drodze. Usiadłem, nieco odpocząłem i poczułem się trochę lepiej. Z tego punktu zobaczyłem dopiero, że droga przez nas przebyta wyglądała stroma, poszarpana i najeżona różnymi kamieniami. O wiele jednak straszniejszy widok roztaczał się przed nami. Z przerażeniem musiałem zamknąd oczy.
Zawródmy — błagałem. — Jeżeli pójdziemy dalej, to jak z powrotem dostaniemy się kiedykolwiek do Oratorium? Przecież tej stromiźnie nie damy rady! Chciałbyś, bym cię tu zostawił samego, skoro doszliśmy aż tak daleko? —
poważnie zapytał przewodnik. Wystraszyłem się tej groźby i prawie z płaczem zawołałem: A cóż ja bym tu począł bez twojej pomocy? A zatem, chodźmy!
BUDYNEK
Ruszyliśmy dalej. Droga stała się do tego stopnia spadzista i pokiereszowana, że prawie niemożliwością było stad prosto. I wtedy na samym dole tej przepaści, przy wejściu do ciemnej doliny, oczom naszym ukazał się wielki budynek. Jego potężne odrzwia, mocno zamknięte, znajdowały się naprzeciwko drogi. Gdy wreszcie dotarłem do samego dołu, zabrakło mi tchu od duszącego żaru. Tłusty, zielonkawy dym, na przemian z czerwonymi błyskami, wydobywał się z tych potężnych murów, które majaczyły groźnie jak najwyższe góry.
Gdzie jesteśmy? Co to jest? — zapytałem przewodnika. Czytaj napis na odrzwiach, a dowiesz się. Ujrzałem wówczas następujące słowa: Miejsce, gdzie nie ma zbawienia. Wiedziałem już, że jesteśmy u bram piekła. Przewodnik prowadził mnie wokół tego straszliwego miejsca. Od czasu do czasu, w różnych odstępach, ukazywały się odrzwia z brązu podobne do pierwszych, a na każdym widniał napis o takiej lub podobnej treści: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogieo wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! (Mt 25,41). Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogieo wrzucone (Mt 7,19). Chciałem zanotowad je w swoim notesiku, lecz przewodnik powstrzymał mnie: Nie ma potrzeby. Wszystko to masz w Piśmie Świętym. Niektóre z tych zdao zdobią nawet twoje krużganki. Zapragnąłem powrócid do Oratorium. Próbowałem nawet cofnąd się, lecz mój przewodnik nie zwracał uwagi na moje wysiłki. Po wyczerpującej wędrówce, poprzez dolinę niekooczącego się parowu, ponownie znaleźliśmy się na dnie przepaści, na wprost pierwszego portalu. Przewodnik nagle zwrócił się do mnie. Zdenerwowany i zdziwiony skinął na mnie, bym usunął się na bok. Patrz — powiedział.
CHŁOPCY NA DRODZE KU POTĘPIENIU
Przerażony zobaczyłem w oddali, jak ktoś zlatywał po ścieżce w dół z szaloną szybkością. Gdy się znalazł bliżej, mogłem go rozpoznad: to był jeden z moich chłopców. Jego włosy sterczały zjeżone na głowie, lub rozwiewały się na wietrze. Ramionami wykonywał ruchy, jak by znajdował się w wodzie i próbował utrzymad się na jej powierzchni. Chciał się zatrzymad, lecz nie mógł. Uderzając o kamienie, spadał coraz szybciej.
Pomóżmy mu, zatrzymajmy go — wołałem, wyciągając swe ręce na próżno w powietrze. Zostaw go — odparł przewodnik. Dlaczego? Czy nie wiesz, że straszliwa jest Boża sprawiedliwośd? Myślisz, że potrafisz kogoś zatrzymad, kto ucieka od Jego gniewu? W międzyczasie młodzieniec obejrzał się, jakby chciał się upewnid, czy Boży gniew jeszcze go ściga. W chwilę potem upadł
gwałtownie, przewracając się na same dno parowu i uderzył z siłą w brązowy portal, jak gdyby on był najlepszym schronieniem w jego obłędnej ucieczce. Dlaczego oglądał się z przerażeniem do tyłu? — zapytałem. Ponieważ Boży gniew przenika bramy piekieł, by dosięgnąd i dręczyd nieszczęśnika nawet w samym środku ognia piekielnego!
Gdy chłopiec uderzył w bramę, otwarło się natychmiast z głuchym zgrzytem chyba z tysiąc drzwi wewnętrznych, jakby naciskała je z niewidoczną a niepojętą siłą bardzo gwałtowna, niepowstrzymana wichura. Wśród ogłuszającego trzasku otwierały się brązowe odrzwia, znajdujące się od siebie w pewnej zauważalnej odległości, ale z błyskawiczną szybkością jedne po drugich. Gdzieś daleko ujrzałem coś, jak by otwór pieca, który wypluwał ogniste piłki w momencie, gdy ów młodzieniec, wpadł do środka. I tak, jak szybko się otwarły, tak też gwałtownie zatrzasnęły się z hukiem.
Znowu próbowałem zapisad nazwisko nieszczęśliwego chłopca, lecz przewodnik i tym razem mi na to nie pozwolił. Zaczekaj — rozkazał — i patrz! Trzech innych moich wychowanków, nieprzytomnie przerażonych, z rozpostartymi ramionami spadało w dół jeden po drugim, jak potężne głazy. Zaobserwowałem, że ich ciała także uderzyły o wejściową bramę. W ułamku sekundy rozwierała się i ona i tysiąc drzwi wewnętrznych. Bezkresny korytarz wessał trójkę chłopców przy akompaniamencie zanikającego echa. Potem drzwi znowu się zatrzasnęły. W międzyczasie inni chłopcy spadali w dół za nimi. Widziałem nieszczęśnika, którego w dół wrzucili źli koledzy. Inni wpadali sami, lub złączeni ramionami z innymi. Każdy na swoim czole miał nazwę popełnionego przez siebie grzechu. Wołałem i krzyczałem nawet w momencie jak upadali, lecz nie słyszeli mnie. Znowu otwierały się drzwi z hukiem podobnym do grzmotu i zatrzaskiwały się z głuchym dudnieniem. Zapanowała martwa cisza!
PRZYCZYNY POTĘPIENIA
Złe towarzystwo, złe książki i grzeszne nawyki — tłumaczył mi mój przewodnik — są najczęstszym powodem wiecznego odrzucenia. Pułapki uprzednio widziane doprowadzały rzeczywiście chłopców do ruiny. Na widok sporej liczby idących na zatracenie, krzyknąłem niepocieszony:, Jeżeli aż tylu z naszych chłopców tak kooczy, to pracujemy daremnie. Jak można zapobiec tym tragediom? To stan, w którym się obecnie znajdują — odparł mój przewodnik. Poszliby tam niechybnie, jeżeliby teraz umarli.
Pozwól mi, zatem zapisad ich nazwiska, bym mógł ich ostrzec i skierowad znowu na drogę do Nieba. Czy ty naprawdę wierzysz, że ktokolwiek z nich poprawi się po twoim ostrzeżeniu? Byd może, że zrobi ono wrażenie na niektórych, lecz prędko o nim zapomną, mówiąc: Przecież to był tylko sen. I staną się jeszcze gorsi. Inni przekonani, żeś ich nie zdemaskował, będą przystępowali do
Sakramentu Pokuty, ale bez głębszej pobożności, ot po prostu z nawyku. Jeszcze inni przystąpią do spowiedzi, z lęku przed piekłem, ale z grzechami nie zerwą. Nie ma, zatem wyjścia dla tych nieszczęśników? Proszę, powiedz, co mogę dla nich zrobid? Mają przełożonych, niech ich słuchają. Mają regulaminy, niech je zachowują. Mają Sakramenty Święte, niech je przyjmują. W tej chwili jakaś nowa grupa chłopców z impetem wpadła w dół, a drzwi momentalnie się otworzyły. Wejdźmy do środka — powiedział do mnie przewodnik.
WEJDŹ ZE MNĄ DO ŚRODKA
Cofnąłem się z przerażenia i strachu, że nie mogę wrócid do Oratorium i ostrzec moich chłopców, aby chociaż innych uchronid od zatraty. Chodź — nastawał przewodnik — dużo się nauczysz. Lecz najpierw powiedz mi: Chcesz pójśd sam czy też ze mną? Zapytał mnie, widząc moje przerażenie. Wyczuwał zresztą, że potrzebowałem jego przyjaznej obecności. Zupełnie sam w tym niesamowitym miejscu? — zapytałem. A jak bym mógł znaleźd drogę powrotu bez twojej pomocy? Równocześnie błysnęła mi myśl bardzo pocieszająca: Zanim ktoś zostanie skazany na piekło, musi byd wpierw osądzony. A przecież nade mną sąd jeszcze się nie odbył. Pójdźmy — odważnie zawołałem.
Weszliśmy do tego straszliwego korytarza i lotem błyskawicy przelecieliśmy przez niego. Nad wszystkimi wewnętrznymi bramami rzucały się w oczy napisy pełne gróźb. Ostatnia z nich prowadziła na wielkie, bardzo ponure podwórze, zakooczone w głębi niewiarygodnie olbrzymim i odstraszającym wejściem. Nad nim widniał napis: Ześle w ich ciało ogieo i robactwo i jęczed będą z bólu na wieki (Jdt 16,17). I będą cierpied katusze we dnie i w nocy i na wieki wieków (Ap 20,10). Tutaj wszelkiego rodzaju męki na zawsze. Tutaj jedynie chaos i strach wieczny mieszkają (Hi 10,22). Dym ich katuszy na wieki wieków się wznosi (Ap 14,11). Nie ma pokoju dla bezbożnych (Iz 48,22). Będzie płacz i zgrzytanie zębów (Mt 8,12).
W czasie, kiedy czytałem te wszystkie wstrząsające stwierdzenia, przewodnik stał na samym środku podwórka. Następnie podszedł do mnie i powiedział: Odtąd nikt już tu nie będzie miał ani kolegi, który pomoże, ani życzliwego przyjaciela. Nie spotka serca kochającego, ani wzroku litościwego, ani nie usłyszy dobrego słowa. To wszystko już przepadło na zawsze. Czy chcesz to tylko zobaczyd, czy może osobiście doświadczyd? Chcę tylko zobaczyd — odpowiedziałem.
WĄSKI KORYTARZ
Zatem chodź ze mną — odpowiedział mój przyjaciel i ciągnąc mnie za sobą, przeszedł przez bramę na korytarz, na którego koocu stała wieża obserwacyjna, cała okolona ogromną, kryształową szybą. Gdy tylko wstąpiłem na próg wieży,
poczułem nieopisany lęk, który mnie jakby sparaliżował, tak, że nie odważyłem się zrobid ani kroku. Gdzieś wysoko nade mną zobaczyłem coś, co przypomniało przeogromną pieczarę. Stopniowo zanikała, tworząc jakieś zagłębienie zapadające się daleko, daleko we wnętrznościach gór. Góry płonęły, ale odmiennym ogniem, jaki my znamy, czyli ogniem skaczących płomieni. Cała pieczara i wszystko w niej; ściany, sufit, grunt, żelastwa, kamienie, drewno i węgiel — wszystko rozżarzone do białości ziało tysiącami stopni gorąca. Ten ogieo nie spalał, ale spopielał. Nie znajduję po prostu słów, by wypowiedzied zgrozę tej czeluści. Bo dawno przygotowano palenisko, ono jest także dla króla gotowe, zostało pogłębione, rozszerzone; stos węgli i drwa w nim obfitują. Tchnienie Pana niby potok siarki je rozpalił (Iz 30,33).
Ogarnęła mnie plątanina oszałamiających myśli, bo zobaczyłem, jak jakiś chłopiec roztrzaskał się o bramę. Wydał przerażający okrzyk, jak ktoś, kto wpadł w kadź z rozpalonym do białości metalem. Następnie stoczył się w sam środek pieczary. Tam natychmiast znieruchomiał i pozostał już tak, rozżarzony temperaturą tego ognia. Tylko echo okropnego jęku ciągnęło się jeszcze długo.
Oszołomiony tym wszystkim, przypatrywałem mu się bliżej przez moment. Wydawało mi się, że to jeden z moich chłopców z Oratorium. Czy to jest ten a ten? — zapytałem przewodnika. Tak — brzmiała odpowiedź. Dlaczego stał się taki nieruchomy? Dlaczego tak rozżarzył się do białości? Chciałeś przecież tylko zobaczyd odpowiedział — niech ci to wystarczy. Każdy ogniem będzie posolony (Mk 9,49). Drugi znów chłopiec wpadł z szalonym impetem do pieczary. I zawisł tam w pozycji nieruchomej. Wydał jedynie okrzyk przerażenia rozdzierający serce. Jego jęk zmieszał się z echem wycia kolegi, który go uprzedził. Potem inni wychowankowie, w liczbie wciąż wzrastającej, ginęli w oka mgnieniu w czeluści. Z niewyobrażalnym skowytem natychmiast nieruchomieli i płonęli wielkim ogniem. Spostrzegłem, że pierwszy chłopiec był jakby przygwożdżony do miejsca. Jedna z jego rąk i nóg zawisła w powietrzu. Drugi leżał na podłodze dziwnie zgięty we dwoje. Inni przybierali najrozmaitsze pozy: balansowali na jednej nodze lub ręce, leżeli lub siedzieli bokiem, stali, klęczeli, czy też łapali się za włosy. Scena ta przypomniała znaną grupę Laookona, przedstawiając młodych ludzi w najstraszliwszych, pełnych cierpienia pozycjach. Ciągle nowi chłopcy dostawali się do pieca. Niektórych znałem, inni byli mi zupełnie obcy. Wówczas przypomniałem sobie słowa z Pisma świętego o potępionych: Drzewo… na miejscu, gdzie upadnie, tam leży (Koh 11,3).
LOS INNYCH CHŁOPCÓW
Coraz bardziej przerażony, zapytałem mojego przewodnika: Czy ci chłopcy, lecąc do tej przepaści, wiedzieli, dokąd idą? Nie ma wątpliwości. Tyle razy dawano im przestrogi. Oni sami jednak wybierali sobie drogę w tym kierunku.
Nie odczuwali wstrętu do grzechu ani z nim nie walczyli. Gorzej, lekceważyli i odrzucali nieustannie Miłosierdzie Boże, wzywające ich do pokuty. Prowokowali tym Bożą Sprawiedliwośd. O, jak okropnie muszą przeżywad ci nieszczęśni chłopcy fakt, że nie mają już żadnej nadziei — wykrzyknąłem. Jeżeli chcesz naprawdę poznad ich uczucia, ich rozpacz i szal, to podejdź nieco bliżej — zauważył przewodnik. Zrobiłem parę kroków naprzód i zobaczyłem, że wielu z owych biednych potępieoców zajadle walczyło ze sobą jak wściekłe psy. Inni drapali sobie twarze i ręce, swoje własne ciało i z pogardą odrzucali je precz. Wtedy nagle cały sufit pieczary stał się przejrzysty jak kryształ. Ukazał się skrawek nieba, a w nim ich koledzy promieniujący szczęściem wiekuistym.
WZGARDZONE MIŁOSIERDZIE BOGA
Biedni zatraceocy płonęli wściekłością w szalonym gniewie i ziali zazdrością, bo kiedyś wyśmiewali się ze Sprawiedliwego. Widzi to występny, gniewa się, zgrzyta zębami i marnieje (Ps 112, 10). Dlaczego nie słyszę żadnego głosu — zapytałem przewodnika. Podejdź bliżej — doradził. Poprzez kryształową szybę usłyszałem krzyki i szlochy, bluźnierstwa pod adresem świętych. Głosy ich zlewały się ze sobą. Rozlegał się wokoło zgiełk ostrych krzyków i zawodzeo.
Gdy uprzytamniają sobie błogosławiony los swoich dobrych kolegów — powiedział — muszą wręcz wykrzyknąd: To ten, co dla nas głupich niegdyś był pośmiewiskiem i przedmiotem szyderstwa: Jego życie mieliśmy za szaleostwo, śmierd jego — za haobę. Jakże, więc policzono go między synów Bożych i ze świętymi ma udział? To myśmy zboczyli z drogi prawdziwej (Mdr 5,4-5). Dlatego też wykrzykują: Nasyciliśmy się na drogach bezprawia i zguby, błądziliśmy po bezdrożnych pustyniach, a drogi Paoskiej nie poznaliśmy. Cóż nam pomogło nasze zuchwalstwo?… To wszystko jak cieo przeminęło (Mdr 5,7-9).
Takie to są ich tragiczne zawodzenia, które powtarzad się będą przez całą wiecznośd. Lecz ich krzyki, skargi i wszelkie wysiłki są daremne. Owładnie nim siła nieszczęścia (Hi 20,22). Już nie istnieje dla nich czas. Jest tylko wiecznośd. Widząc to wszystko i słysząc, nagle zapytałem siebie: Jakżeż mogą ci chłopcy byd potępieni? Przecież wczoraj wieczorem bawili się jeszcze w Oratorium. Chłopcy, których tutaj widzisz — odpowiedział — są umarli dla Bożej Łaski. Gdyby skonali w tej chwili, czy nie chcieli wycofad się ze swoich niecnych dróg, zostaliby potępieni. Lecz tracimy czas. Chodźmy dalej
OGIEŃ NIEUGASZONY
Poprowadził mnie dalej. Zeszliśmy w dół korytarzem do nisko położonej pieczary. Nad wejściem do niej znajdował się napis: Robak ich nie zginie i nie zagaśnie ich ogieo (Iz 66,24). Pan Wszechmogący ich ukarze… ześle w ich ciało ogieo i robactwo i jęczed będą z bólu na wieki (Jdt 16,17). Tutaj uświadomiłem
sobie jak potworne wyrzuty sumienia cierpieli wychowankowie naszych szkół. Przeżywali nieludzkie męki, przypominając sobie każdy nieodpuszczony grzech i sprawiedliwą karę za niego. Mogli przecież korzystad z licznych i niezwykłych środków ku naprawie swego życia, wytrwania w cnocie i zbierania zasług na niebo. Z trwogą przypominali sobie lekkomyślnie odrzucone hojne łaski, udzielane przez Najświętszą Dziewicę… Przeżywali prawdziwą gehennę, wiedząc, że tak łatwo mogli się zbawid, a teraz są nieodwołalnie straceni na zawsze. Cisnęło im się na pamięd tyle dobrych postanowieo, których niestety nigdy nie wypełnili. Piekło rzeczywiście wybrukowane jest dobrymi intencjami!
W niższej pieczarze zobaczyłem ponownie w ognistym piecu chłopców z Oratorium: kilku przebywało w nim aktualnie, a inni to byli wychowankowie lub też całkowicie mi nieznani. Z bliska zauważyłem, że obsiadło ich różnego rodzaju robactwo, które wgryzało się w ich serca, oczy, ręce, nogi i całe ciało z takim okrucieostwem, że nie sposób tego opisad. Bezradni i nieruchomi chłopcy stawali się łupem różnego rodzaju tortur.
Fot. Cierpienia chłopców w ognistym piecu pieczary piekła
W nadziei, że uda mi się z nimi porozmawiad lub dowiedzied się przyczyn ich potępienia, zbliżyłem się jeszcze bardziej do nich, lecz żaden z nich nie wypowiedział ani jednego słowa, ani też na mnie nie popatrzył. Zapytałem swego przewodnika o powód takiego zachowania. Wyjaśnił mi, że potępieni są
całkowicie pozbawieni wolności. Każdy musi ponieśd swoją karę w całej jej rozciągłości. A teraz — dodał — musisz, także wejśd do następnej pieczary. O, nie! — zaprotestowałem z krzykiem.
Zanim człowiek dostanie się do piekła, musi przedtem odbyd się nad nim sąd. Ja nie zostałem jeszcze osądzony i nie chcę tam pójśd! Posłuchaj — powiedział — masz do wyboru: albo wejśd do piekła i uratowad swoich chłopców, albo pozostad na zewnątrz i pozostawid ich w mękach. Co wybierasz?
Chwilę wahałem się w milczeniu. Oczywiście, kocham swoich chłopców i bardzo pragnę pomóc im się zbawid — odpowiedziałem, — lecz czy nie ma żadnego innego sposobu na to? Jest sposób — mówił dalej, — lecz pod warunkiem, że zrobisz wszystko, co będzie w twojej mocy. Odetchnąłem z ulgą i powiedziałem sobie natychmiast, że zrobię chętnie wszystko, by uwolnid moich ukochanych synów duchowych od takich tortur. Wejdź, zatem do środka — powiedział mój przyjaciel — i przypatrz się, jak dobry, Wszechmogący Bóg miłościwie ofiaruje tysiące środków, by twoich chłopców doprowadzid do prawdziwej pokuty i uratowad ich od śmierci wiecznej.
Ujął mnie za dłoo i wprowadził do pieczary. Po kilku krokach poczułem, jak bym się nagle znalazł w wielkiej okazałej sali, której szklane drzwi kryły parę innych jeszcze wejśd. Na jednym z nich odczytałem napis: Szóste przykazaniem Wskazując na niego, mój przewodnik tłumaczył: Przekraczanie tego przykazania stało się powodem ruiny wiecznej bardzo wielu chłopców. Czy nie chodzili do spowiedzi. Owszem, przystępowali do niej, lecz albo grzechy zatajali, albo też wyznawali w sposób niewłaściwy. Jedni ze wstydu podawali fałszywą liczbę grzechów. Inni oddawali się tym występkom jeszcze w czasie swojego dzieciostwa, a potem zabrakło im odwagi wypowiedzenia ich przed kapłanem lub też zrobili to niewystarczająco. Częśd z nich nigdy naprawdę nie żałowała za swoje przewinienia w tym względzie lub nieszczerze postanawiała unikad ich w przyszłości.
Nie brakowało i takich, którzy zamiast przebadad swoje sumienie i zrobid dokładny rachunek, cały swój wysiłek skierowali na to, w jakie słowa ubrad swoje niecne czyny i oszukad spowiednika. Każdy, umierając w takim stanie duszy, zdawał sobie dobrze z tego sprawę. Teraz ponosi tragiczne następstwa przez całą wiecznośd. Tylko szczery żal gładzi te grzechy i zapewnia szczęśliwośd na wieki. Czy chcesz wiedzied, dlaczego nasz miłosierny Bóg przyprowadził cię tutaj?
Podniósł zasłonę i zobaczyłem grupę chłopców z Oratorium — wszystkich znałem doskonale — znajdujących się tutaj ze względu na ten właśnie grzech. Wielu z nich cieszyło się w Oratorium opinią bardzo dobrych wychowanków. Z pewnością pozwolisz mi teraz zapisad ich nazwiska, bym mógł ich ostrzec
indywidualnie — krzyknąłem. To wcale nie jest konieczne! Co więc proponujesz; co mam im powiedzied? W kazaniach mów zawsze o grzechach przeciwnych czystości. Takie ogólne ostrzeżenie wystarczy. Zrozum, że jeżeli nawet indywidualnie będziesz ich ostrzegał, chętnie będą ci obiecywali poprawę, ale tylko w słowach.
Do mocnego postanowienia potrzebna jest Łaska Boża, ale taka, której twoi chłopcy nie odrzucą. Jeżeli będą się modlid, Bóg okaże im swoją miłośd, przebaczy i zapomni ich upadki. Ty ze swej strony módl się także i wiele pokutuj. A gdy chodzi o chłopców, to niech stosują się do tych napomnieo i radzą swoich sumieo. Ono im podpowie, co czynid należy.
Przez następne pół godziny rozmawialiśmy o warunkach dobrej spowiedzi. Potem mój przewodnik kilkakrotnie wykrzyknął silnym głosem: — Avertere! Avertere?!! Co to ma znaczyd — zapytałem? Zmieo życie!
UWIKŁANI W RZECZY PRZYZIEMNE
Zmieszany, skłoniłem głowę z zakłopotaniem i chciałem odejśd, ale on mnie powstrzymał. Nie widziałeś jeszcze wszystkiego — wytłumaczył. Podniósł inną zasłonę, za którą przeczytałem takie zdanie: A ci, którzy chcą się bogacid, wpadają w pokusę i w zasadzkę, (ITm 6,9).
To nie dotyczy moich chłopców — zaoponowałem — są tak samo biedni jak i ja. Nie jesteśmy bogaci i nie chcemy nimi byd. Na bogactwo nie zwracamy żadnej uwagi. Gdy jednak kurtyna się uniosła, zobaczyłem grupę chłopców dobrze mi znanych. Cierpieli podobne tortury, jak i poprzedni. Mój przewodnik wskazał mi na nich ze słowami: Jak widzisz, napis odnosi się także i do twoich chłopców. Jak to możliwe? — zapytałem. Zatem ci wytłumaczę — odrzekł. — Sercami niektórych chłopców owłada tak silna pokusa posiadania rzeczy materialnych, że maleje w nich miłośd ku Bogu. Stąd rodzą się grzechy przeciw miłości, pobożności i łagodności. Już samo pragnienie bogactwa może zdeprawowad serce, zwłaszcza, jeżeli ono prowadzi do niesprawiedliwości.
Twoi chłopcy są biedni, lecz pamiętaj, że chciwośd i lenistwo to źli doradcy. Jeden z twoich wychowanków popełnił poważną kradzież w swoim rodzinnym mieście. Mógł ją naprawid, a przecież wcale o tym nie pomyślał. Inni próbowali się włamad do spiżarni albo do biura administratora czy ekonoma. Nie brakuje i tych, którzy grzebią w teczkach i pulpitach swoich kolegów i zabierają im jedzenie, pieniądze i inne rzeczy, nie mówiąc o kradzieży książek i innych przedmiotów…
Wymienił wiele nazwisk, a potem ciągnął dalej: Niektórzy znajdują się tutaj, bo skradli ubrania, bieliznę, koce i płaszcze z szatni Oratorium po to, by wysład swoim rodzinom do domu. Inni pokutują w tym miejscu za poważną i
świadomie wyrządzoną krzywdę lub też za to, że nie zwrócili rzeczy czy sum wypożyczonych. Teraz wiesz już wszystko, więc upomnij ich. Muszą przezwyciężad wszystkie swoje próżne i szkodliwe pragnienia, zachowując prawo Boże i dbając o swoje czyste sumienie. Inaczej chciwośd może ich doprowadzid do jeszcze większych wykroczeo…
Zastanawiałem się, dlaczego aż tak okropne kary spotkały chłopców za przekroczenia, o których oni niewiele myśleli. Mój przewodnik obudził mnie z zamyślenia słowami: Przypomnij sobie, co ci oznajmiono, gdy widziałeś zniszczone grona na winorośli. W tej chwili uniósł inną zasłonę, kryjącą wielu moich chłopców z Oratorium, których natychmiast wszystkich poznałem. Napis nad zasłoną brzmiał: Korzeo wszystkiego zła. Wiesz, co to znaczy? — zapytał mnie, — do jakiego grzechu to się odnosi? Do pychy? Zapytałem. A mówiono mi zawsze, że pycha jest korzeniem wszelkiego zła. Mówiąc generalnie, tak jest, ale z drugiej strony wiesz dobrze, co sprowokowało Adama i Ewę do popełnienia grzechu, za który zostali wypędzeni ze swojego ziemskiego raju. Nieposłuszeostwo? Właśnie! Nieposłuszeostwo jest korzeniem wszelkiego zła. A co mam swoim chłopcom opowiedzied na ten temat.
POSŁUSZEOSTWO
Słuchaj uważnie: chłopcy, których tu widzisz, przygotowali sobie tak tragiczny koniec przez nieposłuszeostwo. Ten i ów, kiedy myślałeś, że w nocy spokojnie śpi, opuścił sypialnię, by włóczyd się po boisku. Wbrew regulaminowi plątał się po niebezpiecznych terenach, a nawet po rusztowaniach murarskich, narażając swoje zdrowie, a czasem i życie. Inni szli wprawdzie do kościoła, lecz wbrew zaleceniom zachowywali się źle. Poniechawszy modlitwę, oddawali się marzeniom i przeszkadzali innym lub też drzemali w czasie nabożeostwa.
Biada tym, którzy zaniedbują modlitwę! Kto się nie modli, wstępuje na drogę wiodącą ku potępieniu? Znajdziesz w tym miejscu i takich, którzy, zamiast śpiewad psalmy czy też godzinki ku czci Najświętszej Dziewicy, czytali świeckie, lub co gorsza, zakazane książki. Wymienił też inne jeszcze przykłady łamania dyscypliny. Po jego słowach opanował mnie smutek i przygnębienie. Czy mogę o tym wspomnied moim chłopcom? — zapytałem, patrząc mu prosto w oczy. Tak, możesz. Wszystko, co tylko zapamiętasz. Jakich rad powinienem im udzielid, by uchronid ich od takiej tragedii? Przypominaj im nieustannie, że przez posłuszeostwo Bogu, Kościołowi, swoim rodzicom i przełożonym, nawet w drobnych na pozór sprawach, zbawią się na pewno. I nic więcej? Ostrzegaj ich też przed bezczynnością. Dawid z powodu lenistwa popadł w grzech. Jeśli będą wciąż zajęci, zabraknie szatanowi sposobności do kuszenia ich.
Skłoniłem głowę i przyobiecałem, że tak uczynię. Na pół omdlony z trwogi i strachu, zdołałem jedynie wyszeptad: Dzięki ci, że byłeś dla mnie tak dobry.
Teraz, proszę ciebie, wyprowadź mnie już stąd. Dobrze! Chodź zatem ze mną. Wziął mnie za rękę, by dodad otuchy i podtrzymywał mnie, gdyż z braku sil słaniałem się na nogach. Po opuszczeniu holu, w zawrotnie szybkim tempie wróciliśmy na straszny podwórzec i długi korytarz. Minąwszy ostatni portal z brązu, przewodnik zatrzymał mnie i powiedział: Teraz, kiedy już zobaczyłeś, co cierpią inni, musisz sam także doświadczyd grozy piekła. Nie, nigdy! Krzyknąłem przerażony.
DOTKNIJ PIEKIELNYCH MURÓW
Ale on obstawał przy swoim, chociaż ja miałem ochotę uciec. Nie bój się — powiedział mi — po prostu spróbuj. Dotknij tego muru. Nie mogłem zdobyd się na odwagę i próbowałem oddalid się, lecz powstrzymał mnie od tego. Spróbuj — wciąż nalegał. Trzymając mnie mocno za rękę, pociągał ku ścianie. Dotknij jeden raz — nakazał a będziesz miał prawo opowiedzied, że nie tylko widziałeś, ale i dotykałeś ścian, za którymi ludzie cierpią wieczne męki. Zrozumiesz, jak straszny musi byd ostatni mur, skoro już pierwszy jest nie do zniesienia. Popatrz na tę ścianę! Spojrzałem na nią uważnie. Wydawała mi się niewiarygodnie gruba. Tysiące takich ścian znajduje się między nią, a prawdziwym ogniem piekła — tłumaczył mój przewodnik. Tysiące murów je otacza, każdy ma tysiąc miar grubości i w takiej też odległości znajduje się jeden od drugiego. Jedna miara to tysiąc mil. Ten pierwszy mur, zatem jest oddalony o milion milionów mil od piekielnego ognia. Jest to, więc bardzo odległa krawędź samego pieklą.
Słysząc to, instynktownie cofnąłem się, lecz on chwycił moją dłoo, rozwarł ją siłą i przyciągnął do pierwszego z tysięcy murów. Odczułem tak szalony ból, że ze skowytem odskoczyłem do tyłu i obudziłem się w swoim łóżku. Dłoo mocno piekła i musiałem ją trzymad, by złagodzid ból. Wstawszy rano, zauważyłem, że była spuchnięta. Chociaż przecież tylko we śnie dotykałem muru, z dłoni mojej schodziła skóra.
Mając na uwadze, że nie należy was zbytnio przerażad, pominąłem opisywanie wielu strasznych szczegółów, chod je widziałem i przeżywałem. Przez następne siedem nocy nie mogłem spad, tak dalece czułem; się podekscytowany tym niesamowitym widzeniem sennym. Wiemy, że nasz Doby Bóg opisywał piekło zawsze w symbolach. Gdyby ukazał je nam w całej rzeczywistości, nie bylibyśmy w stanie go pojąd. Nikt ze śmiertelników nie może zrozumied tych spraw.

Opublikowany w Cuda, Kościół, Objawienia, Szatan, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , | Komentarzy: 53 »

List z tamtego świata

Posted by Dzieckonmp w dniu 10 Sierpień 2011


Proszę o przesyłanie mailem do swoich znajomych ten list. Jesteście wezwani do zrobienia co w waszej mocy aby ratować swoich bliskich.  Niech każdy postanowi na swój sposób coś zrobić aby jak najwięcej ludzi przeczytało ten list.

„Nie módl się za mnie: jestem potępiona!”

Okoliczności

Wśród papierów pewnej młodo zmarłej zakonnicy znaleziono następujący zapis:
Miałam przyjaciółkę. To znaczy: żyłyśmy blisko z sobą – w tym samym biurze pewnego sklepu w Monachium, gdzie pracowałyśmy obok siebie. Z chwilą gdy Ania później wyszła za mąż, nigdy jej już nie widziałam. Kontakty nasze układały się odtąd raczej na zasadzie grzeczności, niż przyjaźni. W ten sposób straciłam ją poniekąd, gdy po ślubie zamieszkała ona w dzielnicy willowej w Monachium, położonej daleko od mojego mieszkania.
Kiedy jesienią 1937 r. spędzałam urlop nad jeziorem Garda, napisała mi moja matka pod koniec drugiego tygodnia września: „Pomyśl, Anna N. zmarła, straciła życie w wypadku samochodowym. Wczoraj odbył się jej pogrzeb na cmentarzu leśnym”. Wiadomość ta przeraziła mnie. Wiedziałam, że Ania nie była zbyt religijna. Czy w tym momencie, kiedy ją Bóg nagle odwoływał, była ona przygotowana do śmierci?
Następnego dnia poszłam na Mszę św. do kaplicy domowej pensjonatu Sióstr, przy którym zamieszkałam. Ofiarowałam Mszę św. w jej intencji i modliłam się gorąco za spokój jej duszy. Ofiarowałam w tej intencji również Komunię św. Ale przez cały dzień czułam jakiś niesmak, który wzmógł się pod wieczór.
Spałam niespokojnie. Naraz obudziłam się, jakby wskutek gwałtownego pukania. Zapaliłam światło. Zegar na nocnym stoliku wskazywał 10 minut po północy. Ale nie było nic widać. W domu nie było słychać żadnego głosu. Tylko fale jeziora Garda pluskały monotonnie o mury ogrodu pensjonatu. Nie było słychać żadnego powiewu wiatru. A przecież w momencie przebudzenia miałam wrażenie, że prócz pukania powiał jakby szmer powiewu, całkiem podobnie jak wówczas, gdy mój szef w biurze w przypływie złego humoru rzucał jakimś nieprzyjemnym listem o stół.
Zastanawiałam się przez chwilkę, czy mam wstać. Ale powiedziałam sobie odważnie: „No cóż, to wszystko twoja przemęczona wyobraźnia po tym wypadku śmierci”. Obróciłam się, odmówiłam kilka „Ojcze naszów” za dusze w czyśćcu i ponownie zasnęłam. Miałam wtedy następujący sen:
Śniło mi się, że wstałam rano około 6.00 – i chciałam udać się do kaplicy domowej. Jednakże przy otwieraniu drzwi od pokoju natknęłam się nogą na stos luźnych kartek listowych. Podniosłam je. Rozpoznałam pismo Ani – i równocześnie krzyknęłam z przerażenia. Drżąc cała, trzymałam kartki w rękach. Zrozumiałam, że w takim nastroju nie jestem w stanie
wypowiedzieć wargami żadnego „Ojcze nasz”. Ponadto zaś ogarnęło mnie jakieś duszące uczucie.
W takiej sytuacji wydawało mi się, że najlepiej wyjść po prostu i uciec w szczere pole. Poprawiłam więc nieco włosy, wetknęłam list do torebki i wyszłam z domu. Wspinałam się w górę drogą wijącą się po drugiej stronie słynnej autostrady ‘Gardesana’ pomiędzy drzewami oliwnymi, ogrodami willi i krzewami wawrzynowymi coraz to wyżej.
Poranek rozbłyskał coraz jaśniejszym światłem. Innymi razami wchłaniałam tu, każde dalsze sto kroków, wspaniały widok roztaczający się stąd na jezioro i bajecznie piękną wyspę Garda. Zachwycałam się zawsze przysłowiowym błękitem wody. I jako dziecko swego dziadka, podziwiałam zawsze szary szczyt Mont Baldo, wznoszący się nad przeciwległym brzegiem, od poziomu 64 m ponad taflą jeziora, aż do powyżej 2200 m.
Tym razem nic mnie nie zachwycało. Machinalnie usiadłam po jakimś kwadransie drogi na ławce wspierającej się na dwóch cyprysach, gdzie jeszcze poprzedniego dnia czytałam wesołą „Jungfer Therese” (Panna Teresa) Felderera. Po raz pierwszy odczułam właśnie tym razem cyprysy jako drzewa śmierci, choć na południu, gdzie je tak często widywałam, nigdy nie narzucały mi się w takim charakterze.
Sięgnęłam po list. Brak było podpisu. Ale było to bez najmniejszej wątpliwości pismo Ani. Nie brakowało nawet tych zamaszystych ogonków przy literze ‘S’, ani po francusku wykonanego ‘T’, które wyrobiła sobie w biurze, by tylko dokuczyć panu Gr. Styl listu nie był jej typowym stylem. W każdym razie nie był to jej zwyczajny sposób mówienia. Ania umiała mówić niesłychanie miło i śmiać się swymi niebieskimi oczami, jeśli już pominąć jej śmieszny płaski nosek. Tylko wówczas, gdy dyskutowałyśmy o problemach religijnych, umiała stać się złośliwą, przechodząc w twardy ton tego właśnie listu (ja sama też teraz przeszłam w taki właśnie podniosły ton jej listu). Przepisuję tu jej list z tamtego świata słowo w słowo, tak jak go czytałam na śnie. Brzmiał on następująco:
Klara, nie módl się za mnie … !

Klara! Nie módl się za mnie! Jestem potępiona! Jeśli cię o tym powiadamiam i opisuję ci to w dłuższym wywodzie, nie sądź że czynię to z przyjaźni. My tu już nikogo nie kochamy. Robię to jakby z musu. Jako ‘część tej potęgi, która wciąż chce złego, a ciągle tworzy dobro’.
Prawdę mówiąc chciałabym, żebyś i ty wylądowała w tym stanie, w którym ja teraz na wieki się zakorzeniłam[1]. Nie dziw się takiemu mojemu nastawieniu. My tu wszyscy tak myślimy. Nasza wola jest w złu – tzn. w tym co wy nazywacie ‘złem’ – skamieniała. Nawet wtedy, gdy ‘czynimy coś dobrego’, jak ja teraz, kiedy otwieram ci oczy w związku z piekłem, nie czynię tego w dobrym zamiarze[2].
Może sobie jeszcze przypominasz. Poznałyśmy się 4 lata temu w Monachium. Tyś miała 23 lata i pracowałaś już pół roku w biurze, kiedy ja się tam dostałam. Tyś mi niejednokrotnie pomagała wyjść z kłopotliwych sytuacji. Poddawałaś mi jako początkującej niejedną dobrą myśl. Ale cóż to jest: ‘dobrą’! – Wychwalałam wtedy twoją ‘miłość bliźniego’. Śmieszne!
Twoje pomaganie wypływało z czystego dążenia do wielkoduszności, jak to zresztą już wtedy przeczuwałam. My nie znamy tu żadnego dobra. Względem nikogo.

Z dziejów młodości

Moją młodość znasz. Wypełnię tu parę luk z tego, czego ci nie opowiadałam. Według planów moich rodziców miało mnie właściwie w ogóle nie być. ‘Przydarzyło im się po prostu nieszczęście’. Obie moje siostry miały już 14 i 15 lat, kiedy ja dobijałam się do światła. Obym była nie zaistniała! Obym teraz mogła zniszczyć siebie, ujść tym męczarniom! Żadna rozkosz nie dorównałaby tej, gdybym potrafiła rozerwać moje istnienie, jakby odzienie popiołu, żeby jego strzępy spłonęły na nic[3]. Ale muszę być. Muszę być taka, jaką się uczyniłam: z chybionym celem istnienia.
Kiedy mój ojciec i matka, jeszcze przed ślubem, przenieśli się ze wsi do miasta, oboje stracili kontakt z kościołem. Tak było im lepiej: przyłączyli się do kręgów nie związanych z Kościołem. Zapoznali się w chwili przyjemności na tańcu i ‘musieli’ się pobrać w pół roku później.
Ze ślubu zostało na nich tylko tyle wody święconej, że matka szła parę razy do roku w niedzielę do kościoła na Mszę. Matka nigdy nie nauczyła mnie prawdziwej modlitwy. Pozwalała się pochłaniać codziennym troskom, chociaż warunki wcale nie były złe.
Takie wyrażenia jak: modlić się, Msza, woda święcona, kościół – piszę z okrutnym wewnętrznym obrzydzeniem. Gardzę tym podobnie jak tymi, którzy chodzą do kościoła i w ogóle wszystkimi ludźmi i rzeczami. Bo ze wszystkiego wyrasta dla nas męka. Każde otrzymane poznanie w chwili zejścia, każde wspomnienie o tym, co się przeżyło i wiedziało, działa na nas jak palący płomień ognia[4]. I wszelkie wspomnienia ukazują się nam od tej ich strony, która oznaczała w nich łaskę dla nas, a którą wzgardziliśmy. Jak bardzo to dręczy! – My nie jemy, nie śpimy, nie chodzimy nogami. Duchowo uwiązani jak łańcuchem, tkwimy w „wyciu i zgrzytając zębami” na nasze doszczętnie chybione życie. Pełni nienawiści i udręki. Słyszysz!? Pijemy tu nienawiść jak wodę. Również względem siebie nawzajem[5].
Najbardziej nienawidzimy Boga. Chciałabym ci to uzmysłowić. Błogosławieni w niebie muszą Go kochać, bo widzą Go bez zasłony w Jego olśniewającym pięknie. To ich niewysłowienie uszczęśliwia. My o tym wiemy i to poznanie doprowadza nas do szału[6].
Ludzie na ziemi, którzy poznają Boga ze stworzenia i objawienia, mogą Go kochać, nie muszą Go jednak kochać. Człowiek wierzący – piszę o tym ze zgrzytaniem, który spogląda na Chrystusa rozciągniętego na krzyżu, zastanawiając się nad tym, będzie Go też kochał. Ale do kogo Bóg zbliża się jako ten karzący, mściciel, sprawiedliwy, niegdyś odrzucony przez nas, w burzy jak my, ten Go nienawidzi[7]. Całą potęgą swej złej woli. Na wieki. Mocą dobrowolnej decyzji odłączenia się od Boga, z jaką wyzionęliśmy naszą duszę w chwili umierania. I której obecnie nie wycofujemy i nie chcemy jej nigdy wycofać.
Czy teraz pojmujesz, czemu piekło trwa na zawsze? Bo nasza zatwardziałość nigdy nie stopnieje!

Boże Miłosierdzie dla potępionych …

Przymuszona dodaję, że Bóg jest nawet względem nas miłosierny. Powiadam ‘przymuszona’. Bo choć piszę ten list – chcę tego, nie jest mi dozwolone kłamać, jakbym tego chętnie chciała. Wiele rzeczy przelewam na papier wbrew mej woli. Muszę też połykać fale bluźnierstwa, jakie bym chciała wypluć.
Bóg jest miłosierny dla nas przez to, że nie dozwalał, by nasza zła wola tak się wyżywała za naszego ziemskiego życia, jak byliśmy na to gotowi. To by naszą winę i karę jeszcze powiększyło. Sprawił, żeśmy umarli przedwcześnie, jak ja, albo sprawiał, że dochodziły inne łagodzące okoliczności. Teraz okazuje się dla nas miłosierny przez to, że nie zmusza nas do większego zbliżenia się do Niego, jak właśnie w tym oddalonym miejscu piekła, co zmniejsza nasze męczarnie[8].
Każdy krok bliżej Boga sprawiałby mi większe męki aniżeli dla ciebie jeden krok bliżej płonącego ogniska. Tyś się oburzała, gdy opowiadałam ci na którymś spacerze, że ojciec mój wyraził się na parę dni przed moją pierwszą Komunią: ‘Bądź taka, Aniusiu, żebyś dostała ładną sukienkę. Wszystko inne to jedno cygaństwo’. Wtedy o mało nie zawstydziłam się z powodu tego, żeś się na takie powiedzenie przeraziła. Teraz śmieję się z tego.
Jedyną rzeczą rozsądną przy całym tym cygaństwie było to, że dopuszczono nas do Komunii dopiero w wieku lat 12. Byłam wtedy już dobrze pochłonięta uciechami świata, tak iż rzeczy religijne zbywałam lekkim sercem i nie przejmowałam się zanadto Komunią. To że niektóre dzieci przystępują do Komunii obecnie już w 7 roku, wprowadza nas w gniew. Czynimy wszystko, żeby ludziom wytłumaczyć, iż dzieciom takim brak na to rozeznania, że muszą najpierw popełnić parę grzechów śmiertelnych! Wtedy ten Biały Bóg nie szkodzi im już tak bardzo, jak wówczas, gdy wiara, nadzieja i miłość – pfe z tym! – są jeszcze żywe w ich sercu od Chrztu. Czy przypominasz sobie, że takie stanowisko prezentowałam już na ziemi?

Wspomnienie o ojcu

Wspomniałam o moim ojcu. Żył on z matką często w niezgodzie. Tylko rzadko ci o tym napomykałam. Wstydziłam się tego. Śmieszna rzecz – wstyd! Nam tu wszystko jedno. Nie sypiali już też w tym samym pokoju, ale ja byłam przy matce. Ojciec leżał w komorze obok, gdzie mógł sobie wracać do domu nawet w nocy. Pił dużo i przepijał całe nasze mienie. Obie siostry miały posadę i twierdziły, że same potrzebują pieniędzy. Wówczas zaczęła pracować i matka.
W ostatnim roku życia ojciec często bił matkę, gdy nie chciała mu nic dać. W stosunku do mnie był on zawsze dobry. Pewnego dnia – o tym ci opowiadałam, a ty oburzałaś się moimi przechwałkami; zresztą co cię u mnie nie gorszyło! – a więc pewnego dnia, ojciec odniósł nawet dwukrotnie zakupione przez siebie buty jeszcze raz z powrotem do sklepu, żeby je wymienić, bo ich fason i obcasy zdawały mi się nie dosyć modne[9].
W nocy, w której ojciec miał śmiertelny wylew krwi, zdarzyło się coś, z czego z obawy przed niemiłą interpretacją nigdy nie umiałam ci się zwierzyć. Ale teraz możesz się o tym dowiedzieć. Jest to znamienne chyba z tego powodu, że wtedy to właśnie po raz pierwszy zostałam wezwana przez mojego obecnego Ducha, który mnie męczy.
Ja spałam w izbie przy mojej matce. Regularne oddechy zdradzały jej głęboki sen. I wtedy to nagle usłyszałam, jak mnie ktoś woła po imieniu. Nieznajomy głos powiedział: „Co będzie, jak ojciec umrze!” Ja już ojca nie kochałam, odkąd obchodził się tak źle z matką. A właściwie wtedy już w ogóle nikogo nie kochałam, a tylko trzymałam się kilku, którzy mi byli dobrzy. Miłość bez widoków na ziemską wzajemną korzyść gości jedynie w duszach, które są w stanie łaski. A ja taką nie byłam. I tak odpowiedziałam na to tajemnicze odezwanie się, nie zdając sobie sprawy, skąd ona pochodzi: „On przecież nie umrze!”
Po krótkiej przerwie na nowo to samo jasno dosłyszane pytanie. – „On przecież nie umrze!” Mnie zaś stanęło przed oczami, jak to ojciec wracał często pijany, jak krzyczał, poniewierał matką, jak doprowadzał nas przed ludźmi do nędznej sytuacji. Toteż krzyknęłam z przekorą: „To stanie się dobrze!” – Wówczas wszystko ucichło.
Następnego dnia, gdy matka chciała sprzątać w pokoju ojca, stwierdziła że drzwi są zamknięte. Około południa włamano się do pokoju. Ojciec leżal na wpół ubrany na łóżku, nieżywy. Gdy poszedł do piwnicy po piwo, widocznie się przeziębił. Chorował już od dłuższego czasu[10].

Stowarzyszenie Dziewcząt

Marta K. i ty namówiłyście mnie, żebym wstąpiła do Stowarzyszenia Dziewcząt. Wprawdzie nigdy nie ukrywałam, że uważałam morały obydwu kierowniczek, pań X, za nazbyt ‘księżowskie’. Zabawy były towarzyskie. Ja odgrywałam przy tym wkrótce, jak o tym wiesz, rolę wiodącą. To mi odpowiadało. Również wycieczki mi się podobały.
Dałam się nawet parę razy namówić na Spowiedź i Komunię. Właściwie to nie miałam nic do powiedzenia. Nad myślami i mowami nie zastanawiałam się… A co do grubszych czynów, nie byłam jeszcze tak daleko. Tyś mnie kiedyś upominała: „Aniu, jak się nie będziesz spowiadać, zginiesz!” Modliłam się naprawdę mało. A i to jedynie z niechęcią. Właściwie to miałaś rację. Wszyscy, którzy płoną w piekle, nie modlili się, albo nie modlili się dostatecznie. Modlitwa to pierwszy krok do Boga. Jest to krok decydujący. A zwłaszcza modlitwa do Tej, która była Matką Chrystusa, której imienia nie wymieniamy. Nabożeństwo do Niej wyrywa szatanowi wiele dusz, które grzech przyprowadziłby mu nieomylnie do rąk.

Modlitwa – rzecz najłatwiejsza

Ciągnę dalej ze wściekłością, bo muszę. Modlitwa to rzecz najłatwiejsza, jaką człowiek może wykonywać na ziemi. I właśnie z tą rzeczą najłatwiejszą związał Bóg zbawienie. Kto modli się wytrwale, temu Bóg daje stopniowo tyle światła, wzmacnia go do tego stopnia, że nawet ten grzesznik, który najbardziej tkwi w błocie, może się w końcu dźwignąć, chociażby tkwił w bagnie powyżej uszu. Przez ostatnie lata życia w ogóle już się dobrze nie modliłam. I tak pozbawiałam się łask, bez których nikt nie może się zbawić.
Tu już żadnej łaski nie otrzymujemy. Ale chociażbyśmy je nawet otrzymywali, odrzucilibyśmy je z szyderstwem. Wszelkie wahania istnienia ziemskiego już ustały w drugim życiu. U was na ziemi człowiek może przeskakiwać ze stanu grzechu – do stanu łaski;
od łaski popaść w grzech. Często ze słabości. Niekiedy ze złej woli. Wraz ze śmiercią skończyło się podskakiwanie to w górę, to w dół, wypływające z niedoskonałości ziemskiego życia. Został osiągnięty stan końcowy.
Już w miarę posuwania się w latach, skoki te stają się mniejsze. Jest prawdą, że człowiek może się zwrócić do Boga aż do samej śmierci, albo też odwrócić się do Niego plecami. A jednak, wraz z ostatnimi słabnącymi poruszeniami woli przed skonaniem człowiek podejmuje niemal z musu taką decyzję, jaką podejmował z przyzwyczajenia w swoim życiu. Dobre lub złe przyzwyczajenia stają się jego drugą naturą. Ona to go porywa.
Tak było i w moim przypadku. Żyłam od lat oddalona od Boga. Toteż przy ostatnim wezwaniu łaski zdecydowałam się przeciwko Bogu. Nie to, jakobym często grzeszyła, stało się moim nieszczęściem, lecz to, że nie chciałam się już dźwignąć. Tyś mnie niejednokrotnie upominała, żebym wysłuchała kazania i przeczytała jakąś książkę religijną. A ja odpowiadałam regularnie, że na to nie mam czasu. Czyż miałabym przez to jeszcze powiększyć moją wewnętrzną niepewność?
Muszę zresztą stwierdzić, że gdy kiedyś na to się zanosiło, jak na krótko przed moim wystąpieniem ze Stowarzyszenia Dziewcząt, byłoby mi wtedy niezmiernie ciężko obrać inną drogę. Czułam się niepewna i nieszczęśliwa, ale przed nawróceniem wyrastał mur. Możeś tego nie zauważała. Tyś sobie to tak po prostu wyobrażała, mówiąc kiedyś do mnie: „Odpraw dobrą Spowiedź, Aniu, a wszystko będzie znów dobrze!” Ja dobrze czułam, że tak by też było. Ale świat, diabeł i ciało trzymały mnie już zbyt mocno w swych szponach.

Nigdy nie wierzyłam we wpływ szatana

Nigdy nie wierzyłam we wpływ szatana. A teraz stwierdzam, że na takich ludzi, do jakich ja się wtedy zaliczałam, wywiera on wpływ potężny. Tylko dużo modlitwy innych i moich własnych, połączonych z ofiarami i cierpieniem, byłoby w stanie wyrwać mnie od niego. A i to jedynie powoli. Co prawda niewielu jest zewnętrznie opętanych, ale aż się roi od wewnętrznie opętanych. Diabeł nie może odebrać wolnej woli tym, którzy poddają się jego wpływowi. Ale za karę za swe poniekąd programowe odstępstwo od Boga dopuszcza On, że ‘Zły’ zagnieżdża się w nich.
Nienawidzę również diabła. A jednak podoba mi się, bo stara się on was zepsuć. On – oraz pomocnicy jego pomocników, tzn. duchy upadłe wraz z nim na początku czasu. Jest ich miliony. Krążą oni po świecie, gęsto jak chmary komarów, a wy tego nawet nie podejrzewacie[11]. My, ludzie potępieni, was nie kusimy. Kuszenie należy do złych duchów[12]]. Co prawda, powiększa to każdorazowo ich męki, gdy mianowicie wciągną do piekła jedną duszę ludzką więcej. Ale czego się nie robi dla nienawiści![13]
Chociaż kroczyłam ścieżkami dalekimi od Boga, Bóg szedł za mną. Drogę łasce prostowałam moimi naturalnymi posługami miłości, jakie niejednokrotnie spełniałam, kierując się naturalną skłonnością mojego usposobienia.
Czasami wabił mnie Bóg do kościoła. Odczuwałam to jakby tęksnotę za domem rodzinnym. Kiedy pielęgnowałam chorowitą matkę, pomimo pracy w dzień w biurze – i rzeczywiście w pewnym sensie się poświęcałam, działały te Boże wezwania potężnie. Pewnego razu, w
kościele szpitalnym, dokąd zabrałaś mnie w porze obiadowej, opanowało mnie to uczucie tak mocno, że potrzeba było tylko jednego jeszcze kroku do mojego nawrócenia. Płakałam wtedy. Ale potem uciechy światowe zatopiły na nowo tę łaskę. Pszenica udusiła się wśród cierni.
Kierując się pretekstem, że religia – to sprawa uczuć, jak to mawiano zawsze u nas w sklepie, odsunęłam również tę odnawiającą mnie łaskę, podobnie jak pozostałe. Tyś mnie któregoś razu zganiła, że zamiast należycie uklęknąć aż do podłogi, wykonałam tylko bezkształtny dyg. Uznałaś to za wyraz lenistwa, wydawało się że nie podejrzewasz, iż wtedy nie wierzyłam już w obecność Chrystusa w Sakramencie. Teraz w to wierzę, ale czysto naturalnie, tak jak wierzy się w burzę, gdy człowiek doznaje jej skutków.

Skombinowałam sobie własną religię

W międzyczasie sama sobie skombinowałam religię. Przystałam do poglądu, jaki przyjął się w naszym sklepie, że dusza po śmierci powstaje na nowo w jakimś innym stworzeniu. W ten sposób wędruje ona dalej w nieskończoność (reinkarnacja). Tym samym miałam z głowy kłopotliwe problemy co do drugiego życia i unieszkodliwiłam je dla siebie.
Czemuś mi nie przypomniała przypowieści o bogaczu i biednym Łazarzu, z których jeden – zgodnie ze słowami Opowiadającego, Chrystusa – poszedł po śmierci niezwłocznie do piekła, a drugi do raju? Ale co byś przez to osiągnęła? Chyba nic więcej, niż swymi innymi pobożnymi gadkami (por. Łk 16,19).
Stopniowo skomponowałam sobie sama Boga. Na tyle dobrze wyposażonego, żeby mógł uchodzić za ‘Boga’. Na tyle oddalonego ode mnie, by nie musieć utrzymywać z Nim żadnych stosunków. Na tyle zamazanego, by zależnie od potrzeby – bez konieczności zmiany religii poszerzyć Go w panteistycznego ‘boga świata’, albo też skondensować w deistycznego ‘Pyszałka’.
Ten to ‘Bóg’ nie miał mi żadnego nieba do zaofiarowania, ani też żadnego piekła do zagrożenia. Pozostawiałam Go w spokoju. Na tym polegała jego adoracja z mojej strony. ‘Co się lubi, w to się chętnie wierzy!’ Z biegiem lat uznawałam się dosyć przekonana co do mojej religii. Z taką religią dało się żyć. Tylko jedno mogłoby ją złamać: dogłębne, długotrwałe cierpienie. Ale takie cierpienie nie nadeszło! Czy teraz rozumiesz, co to znaczy: „Kogo Bóg miłuje, tego karci?”

Odbicie koleżance chłopaka

Było to pewnego dnia w lecie, w lipcu, kiedy Stowarzyszenie Dziewcząt urządziło wycieczkę do miejscowości A. Wycieczka by mi się wprawdzie podobała. Ale to głupie gadanie – i to pobożnisiowskie postępowanie! Na ‘ołtarzu’ mojego serca stanął wtedy od niedawna inny obraz, anżeli ten łaskami słynący obraz Matki Boskiej z A.: zgrabny Maks N., ze sklepu obok. Niedawno przedtem poszliśmy parokrotnie na randkę ze sobą. On to właśnie zaprosił mnie w tę niedzielę na wycieczkę. Ta dziewczyna, z którą wybierał się zazwyczaj dotąd, leżala w sam raz w szpitalu.
Zapewne zauważył on, że miałem go na oku. Nie myślałam wtedy jeszcze o tym, by go poślubić. Był on wprawdzie przystojny, ale odnosiłam wrażenie, że był zanadto przyjacielski względem wszelkich możliwych dziewczyn. A ja chciałam dotąd zawsze chłopca, który by należał wyłącznie do mnie: być nie tylko kobietą, ale kobietą jedyną. Stąd cechował mnie stale pewien naturalny dystans[14].
W tę wspomnianą niedzielę Maks przerastał siebie w uprzejmościach. Nie prowadziliśmy żadnych rozmów ‘księżowskich’, jak u was. Nazajutrz, w biurze, robiłaś mi wymówki, czemu nie wybrałam się wraz z wami do A. Ja ci opowiedziałam, jak przyjemnie spędziliśmy niedzielę. Twoje pierwsze pytanie brzmiało: „Czy byłaś na Mszy świętej?” – Głupia! Jakże mogłam, skoro wyjazd był uzgodniony już na 6.00!
Czy pamiętasz, co ci wtedy dodałam, cała podenerwowana: „Pan Bóg nie myśli tak małostkowo, jak wasi klechowie!” Teraz zaś muszę wyznać: Bóg bierze to wszystko przy całej swej nieskończonej dobroci o wiele dokładniej, niż oni wszyscy.
Po owej pierwszej wycieczce z Maksem udałam się jeszcze raz do Stowarzyszenia. Było to w Boże Narodzenie – na uroczystość. Niejedno mnie tam ciągnęło. Ale wewnętrznie wyobcowałam się już całkiem od was. Kino, taniec, wycieczki: było jedno po drugim. Wprawdzie parę razy pokłóciliśmy się z Maksem. Ale ja umiałam go zawsze na nowo przyciągnąć do siebie.
Niesamowicie uciążliwa była dla mnie rywalka, która po powrocie z szpitala wprost szalała. Właściwie na moje szczęście, bo mój dostojny spokój robił potężne wrażenie na Maksie i to zadecydowało w końcu, że jego wybór padł na mnie. Umiałam tego dokonać, by uczynić ją w jego oczach tą gorszą, jeśli to tak chłodno wyrazić: zewnętrznie rzeczowo, a wewnętrznie siałam truciznę. Takie uczucie i takie postępowanie wyśmienicie przygotowują pod piekło. Są one szatańskie w najlepszym słowa tego znaczeniu.
Po co to opowiadam? Żeby ci uprzytomnić, jak oddaliłam się definitywnie od Boga. Nie jakoby zbyt często dochodziło pomiędzy mną a Maksem do ostatecznych intymności. Rozumiałam, że spadłabym w jego oczach, gdybym się dała wypić przed czasem. Z tego względu trzymałam się na dystans.
Ale w rzeczy samej byłam wciąż na wszystko gotowa, gdybym to uznała za korzystne. Chciałam zdobyć Maksa za wszelką cenę. Na to nic nie było za drogie. A ponadto pokochaliśmy się stopniowo. Oboje posiadaliśmy szereg cennych zalet, które mogliśmy podziwiać u siebie. Ja byłam zgrabna, pilna, umiałam zabawiać towarzystwo. Tak dostałam Maksa mocno w ręce, tak iż przynajmniej w ostatnich miesiącach przed ślubem posiadałam go sama.
Na tym polegało moje odejście od Boga: że podniosłam stworzenie do wyżyn bóstwa. Nigdzie nie dzieje się to tak wszechogarniająco, jak w przypadku miłości do człowieka odmiennej płci, jeśli miłość ta tkwi cała w ziemskości. To jest całą jej przynętą, jej żądłem i jej trucizną.
‘Adoracja’ jaką składałam Maksowi, stała się dla mnie przeżywaniem religii. Był to czas, kiedy w biurze wypowiadałam się zjadliwie o lataniu do kościoła, o duchownych, odpustach, o klepaniu różańca i podobnych kawałach. Tyś się mniej lub więcej wysilała, by w dyskusjach sprawy te ochraniać. Widocznie nie podejrzewałaś, że w gruncie rzeczy nie
chodziło mi wcale o te sprawy, a raczej szukałam tylko jakiegoś pretekstu przeciwko mojemu sumieniu – a potrzebowałam go wtedy jeszcze – żeby uzasadnić sobie moje odstępstwo.
W gruncie rzeczy bowiem buntowałam się przeciwko Bogu. Tego nie umiałaś zrozumieć. Uważałaś mnie wciąż jeszcze za katoliczkę. Ja chciałam zresztą uchodzić za katoliczkę. Płaciłam nawet podatek kościelny. Sądziłam, ze pewnego rodzaju ‘zabezpieczenie się’ nie mogło przecież szkodzić. Twoje odpowiedzi były w pewnych wypadkach niewątpliwie trafne. Ale po mnie się ześlizgiwały. Bo przeciez nie wolno ci było mieć racji!
Wobec tak się układających, rozluźniających się stosunków, nasz ból rozłąki nie był duży, gdyśmy się rozeszły poprzez mój ślub.

Definitywne odejście od Boga

Przed ślubem spowiadałam się jeszcze raz i przystąpiłam do Komunii. Tak było przepisane. Myśli moje i mojego męża były w tym względzie zbieżne. Czemuż mielibyśmy nie spełnić tej formalności? Załatwiliśmy ją jak każdą inną formalność. Wy to nazywacie ‘Komunią niegodną’. Po tej niegodnej Komunii miałam więcej spokoju w sumieniu. Była to zresztą moja ostatnia Komunia.
Nasze życie małżeńskie układało się na ogół dosyć harmonijnie. Mieliśmy we wszystkich sprawach mniej więcej takie samo zdanie. Również co do tego, że nie chciałam obarczać się ciężarem dzieci. Co prawda mój mąż chętnie by chciał jedno – rozumie się nie więcej. Ale ja potrafiłam odwieść go w końcu i od tego. Suknie, ładne meble, pokoje na herbatę, wyjazdy samochodem i podobne rozrywki były mi bliższe. Był to przyjemny rok ziemski, ten czas pomiędzy moim ślubem i moją przedwczesną śmiercią.
Wyjeżdżaliśmy w każdą niedzielę, albo też wybieraliśmy się w odwiedziny do krewnych męża (teraz wstydziłam się mojej matki). Ci zaś pływali dokładnie tak samo jak my – po powierzchni życia.
Prawdę mówiąc, wewnętrznie nigdy nie czułam się szczęśliwa, chociażbym na zewnątrz nie wiem jak się śmiała. Gryzło mnie zawsze jakieś nieokreślone ‘coś’. Chętnie bym chciała, żeby po mojej śmierci, która – rozumie się – miałaby długo jeszcze nie nadchodzić – wszystko definitywnie się skończyło.
Ale jest tak, jak to słyszałam kiedyś jako dziecko na jednym z kazań: że Bóg nagradza wszystko dobro, jakiego człowiek dokonuje. Jeśli nie może tego nagrodzić w drugim życiu, czyni to na ziemi.
Któregoś razu dostałam nieoczekiwanie spuściznę (NB.: od cioci Lotte). Mojemu mężowi zaś poszczęściło się, i jego pobory znacznie wzrosły. Mogłam więc urządzić ślicznie nasze nowe mieszkanie. Strona religijna rysowała się jeszcze tylko z dala – i mgliście. Kawiarnia w mieście i hotele, w których zatrzymywaliśmy się podczas podróży, nie przybliżały nas do Boga. Wszyscy, którzy tam bywali, żyli tak samo jak my: od zewnątrz do wewnątrz, a nie od wewnątrz na zewnątrz.
Jeżeliśmy w ramach podróży wakacyjnych odwiedzali jakąś słynną katedrę, karmiliśmy się samą tylko treścią artystyczną dzieł mistrzów. Powiew religijny, jakim promieniowały, zwłaszcza te z epoki średniowiecza, umiałam neutralizować w ten sposób, że zwracałam uwagę na jakiś uboczny szczególik zwiedzania, żeby z tego powodu wyrazić swoje oburzenie, np. z powodu jakiegoś niechlujnie ubranego, albo nieporadnego braciszka zakonnego, który nas oprowadzał; z powodu ‘skandalu’, że mnisi, którzy chcieli być pobożni, sprzedawali likier; z powodu nieustannego dzwonienia na nabożeństwa, przy czym chodziłoby rzekomo tylko o zrobienie interesu pieniężnego.

Piekło …?

Tak więc udawało mi się raz po raz odtrącać łaskę, ilekroć do mnie pukała. Szczególnie zaś dawałam folgę memu oburzeniu w przypadku pewnych starożytnych wyobrażeń odnośnie do piekła – na cmentarzach lub gdzie indziej. Widać było na nich diabła przypiekającego jakąś duszę żarem rozżarzonym do czerwoności, albo też do białości. Towarzysze zaś diabła, z długimi ogonami – przywlekali mu nową ofiarę.
Klaro, piekło można przerysować, ale nie da się go przejaskrawić! Szczególniej pastwiłam się zawsze nad ogniem piekielnym. Pamiętam, jak ci któregoś razu przy rozmowie na ten temat trzymałam zapałkę pod nosem i kpiłam: Czy to tak właśnie czuć? Tyś szybko zdmuchnęła płomień. Tutaj nikt go nie gasi. Powiadam ci: Ogień, o którym mówi Biblia, to nie męki sumienia. Ogień znaczy ogień. Trzeba dosłownie rozumieć, co Tamten powiedział: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny!” Dosłownie!
Zapytujesz, jak duch może być dotknięty materialnym ogniem. A jak na ziemi może cierpieć twoja dusza, gdy palca trzymasz w płomieniu? On również nie pali duszy. A przecież jakiejż męki doznaje cały człowiek! Podobnie jesteśmy my tutaj duchowo uwięzieni do ognia, odpowiednio do naszej istoty i naszych zdolności. Dusza nasza pozbawiona jest swych naturalnych skrzydeł i wzlotów: nie możemy myśleć o tym, o czym byśmy chcieli, ani tak myśleć, jakbyśmy tego chcieli[15].
Nie patrz głupio na te linijki. Bo ten stan, który wam nic nie mówi, pogrąża mnie, nie spalając mnie. Nasza największa męka polega na tym, że wiemy dokładnie, iż Boga nigdy oglądać nie będziemy. Jak może dręczyć to, co dla będącego na ziemi może być tak obojętne?! – Dopóki nóż leży na stole, nie grzeje, ani nie chłodzi. Widać jego ostrość. Ale się jej nie odczuwa. Ale przejedź nożem po ciele, to krzykniesz z bólu. Teraz czujemy utratę Boga. Poprzednio oglądaliśmy ją jedynie[16].
Nie wszystkie dusze cierpią jednakowo. Im bardziej złośliwie i jako zasada – ktoś grzeszył, tym bardziej ciąży nad nim utrata Boga. Dusi go nadużyte stworzenie. Potępieni katolicy cierpią bardziej, aniżeli innowiercy, gdyż najczęściej otrzymywali i marnowali więcej światła i łaski. Kto więcej wiedział, cierpi surowiej, aniżeli ten, kto rozpoznawał mniej. Kto grzeszył ze złej intencji, cierpi ostrzej, anżeli ten, kto upadał ze słabości. Ale nikt nie cierpi więcej, aniżeli na to zasłużył. Och, żeby to nie było prawdą, żebym wskutek tego miała powód do nienawiści!
Tyś powiedziała mi niegdyś, że nikt nie pójdzie do piekła bez swojej wiedzy. Miało to być objawione którejś ze świętych. Ja śmiałam się z tego, ale potem znów zabezpieczyłam się tym
wyjaśnieniem. Powiedziałam sobie w cichości, że wobec tego w razie potrzeby znajdzie się na tyle czasu, by pozostawać na razie w stanie równowagi chwiejnej.
Ta wypowiedź zgadza się. Wprawdzie przed moim przedwczesnym końcem nie znałam piekła tak jak ono jest. Nikt z ziemian go nie zna. Ale zdawałam sobie doskonale sprawę: że jeśli umrzesz, pójdziesz do drugiego życia przeciwko Bogu. Będziesz ponosiła konsekwencje. Nie podjęłam łaski nawrotu, jak już powiedziałam, płynąc po falach przyzwyczajenia. Z tej prawidłowości, zgodnie z którą im ludzie są starsi, tym bardziej uciekają się w działanie.

Moja śmierć …

Moja śmierć nastąpiła w taki oto sposób. Było to przed tygodniem. Mówię według waszego sposobu liczenia, bo według miary cierpień mogłabym już równie dobrze palić się w piekle 10 lat. Zatem przed tygodniem urządziliśmy – mój mąż i ja – w niedzielę, ostatnią dla mnie wycieczkę. Dzień rozpoczął się przepiękną zorzą. Czułam się doskonale, jak rzadko kiedy. Przeze mnie przesączało się niejako niewysłowione uczucie szczęścia. I wtedy nagle, w drodze powrotnej, mój mąż został oślepiony samochodem pędzącym z naprzeciwko. Stracił panowanie nad kierownicą.
Jessses (= Jezu!) – przeszło przeze mnie jak zygzakiem. Nie jako modlitwa, ale jako okrzyk. Ścisnął mnie ból zmiażdżenia. W porównaniu z obecnym – bagatela! Potem straciłam zmysły.
Dziwne to, że tego właśnie ranka obudziła się we mnie w przedziwny sposób myśl: Mogłabyś ponownie pójść na Mszę. Brzmiało to jakby błaganie. Moje „NIE” przecięło ten wątek myśli jasno i zdecydowanie. „Trzeba z tym raz wreszcie skończyć. Przyjmuję wszystkie następstwa”. Teraz je ponoszę.
Co się stało po mojej śmierci, chyba wiesz. Los mojego męża, mojej matki, co zrobiono z moimi zwłokami i cały ceremoniał mojego pogrzebu – wszystko to jest mi w szczegółach znane przez naturalne poznanie, jakie tutaj mamy.
To co się dzieje na ziemi, wiemy tylko mgliście. Ale to co było nam w jakiś sposób bliskie, to znamy. Tak też widzę twój pobyt[17].
W chwili mojego zejścia obudziłam się natychmiast z ciemności. Zobaczyłam się jakby okolona jaskrawym światłem. Było to na tym samym miejscu, gdzie leżały moje zwłoki. Działo się to jakby w teatrze, gdy światła nagle zgasną na sali. Kurtyna zostaje rozwarta. Przy obfitym świetle otwiera się nieprzeczuwana sceneria. Sceneria mojego życia. Jakby w zwierciadle pokazała się dusza moja – mnie samej. Zmarnowane łaski – od samej młodości, aż do ostatniego „NIE” wobec Boga.
Czułam się jak morderca, któremu w czasie rozprawy sądowej przyprowadzają zabitą ofiarę. Żałować[18]? Wstydzić się? Nie!
Ale nie mogłabym też tego wytrzymać na oczach odrzuconego przeze mnie Boga. Tak więc pozostało tylko jedno: ucieczka! Jak Kain uciekł przed zwłokami Abla, tak duszę moją porwało na ten przerażający widok. To było sądem szczegółowym. Niewidzialny Sędzia powiedział: „Odejdź!”
Tak dusza moja spadła jakby cień żóltej siarki – na miejsce wiecznej męki.

Po zakończeniu listu …

Tak zakończył się list Ani. Ostatnie słowa były już prawie nieczytelne. I co to w końcu było? Równolegle z ostrym akcentem tych linijek, które – zdawało mi się – przeczytałam, do moich uszu doleciał łagodny dźwięk dzwonu.
Powstałam. Leżałam jeszcze w moim pokoju. Przez okno wdzierał się brzask poranny. Z kościoła parafialnego dochodził głos na „Anioł Pański”.
Czyżby więc wszystko to było tylko snem? Nigdy nie odczułam tak żywo pociechy „Pozdrowienia Anielskiego”, jak po tym śnie. Odmawiałam powoli 3 „Zdrowaś Maryjo”. I wtedy uświadomiłam sobie: masz się trzymać Jej, Błogosławionej Matki Pana! Masz jak dziecko czcić Maryję, jeśli nie chcesz doświadczyć losu, jaki ci – choć to było tylko na śnie – nakreśliła dusza, która nigdy nie ujrzy Boga.
Drżąc jeszcze z tej strasznej nocy, wstałam. Ubrałam się pospiesznie i pędem zleciałam po schodach do kaplicy domowej. Serce biło mi aż po gardło. Nieliczni goście, którzy klęczeli blisko mnie, przyglądali mi się na pewno ze zdziwieniem. Mogli sobie różnie o mnie pomyśleć. Że zleciałam po tych schodach jak strzała, jakby mi było ‘gorzej’.
Pewna poczciwa starsza dama z Budapesztu, doświadczona cierpieniem, ułomna, jak nieporadne dziecko, niedowidząca, ale gorliwa w służbie Bożej i dalekowzroczna w sprawach duchowych, odezwała się do mnie po południu w ogrodzie, z miłym uśmiechem: „Panienko, Pan Jezus nie chce być obsługiwany w biegu”. Ale potem przyznała zaraz, że widocznie poruszyło mnie coś, i że to nadal jeszcze przeżywam. Dodała dobrotliwie: „Niech cię nic nie przeraża! Wszystko przemija! Bóg pozostaje ten sam. Wszystko osiąga się z cierpliwością. Kto Boga posiądzie, temu nic nie zbraknie. Sam Bóg wystarczy!”
Podczas gdy ona wymawiała te słowa cicho i szeptała powoli, nie siląc się na jakieś pouczenie, zdawało mi się, że czyta w mojej duszy. „Sam Bóg wystarczy!” Tak, On mi wystarczy. Tutaj i tam. Chcę Go tam kiedyś posiąść, choćby to tu kosztować miało nie wiem ile ofiar. Pragnę przetrwać doświadczenia życia tu na ziemi i trzymać się miłości do Boga, ażeby posiąść na zawsze Jego, który sam jeden jest pokojem, radością i szczęściem, podczas gdy wszystkie radości ziemskie przeminą.

Od wydawcy

Mimowoli budzi się pytanie. Jak Klara mogła sobie przypomnieć tak dokładnie wszystkie słowa potępionej? Można by na to odpowiedzieć następująco: Kto robi garnek, ten robi i pokrywkę. Kto zaczyna dzieło, doprowadza je też do końca. Jeśli zjawienia z drugiego świata są faktem nadprzyrodzonym, otrzymała Klara również w sposób nadprzyrodzony asystencję Bożą, która pozwoliła jej z całkowitą dokładnością zapamiętać każde słowo przytoczonej wizji.

Opublikowany w Ciekawe, Cuda, Objawienia, Szatan, Warto wiedzieć, Świadectwa, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , , , , , | Komentarzy: 71 »

Piekło jest realne, byłam tam !

Posted by Dzieckonmp w dniu 8 Sierpień 2011


—–Kochani wysyłajcie tę wiadomość/świadectwo innym, zwłaszcza ludziom młodym, żeby przejrzeli….

Zachęcamy do kopiowania , rozsyłania. Niech jak najwięcej ludzi to świadectwo przeczyta.

Świadectwo piętnastoletniej dziewczyny, która wychowała się w chrześcijańskim domu. Odpadła od wiary, przedawkowała narkotyki i znalazła się w piekle. Szczęśliwie otrzymała jeszcze jedną szansę oraz polecenie by powrócić i ostrzegać niewierzących, odstępców oraz letnich chrześcijan opowiadając swoją historię.

Błogosławię was bracia i siostry. Proszę abyście otworzyli Biblię na wersecie z księgi Joela 3:1:
„A potem wyleję mojego Ducha na wszelkie ciało, i wasi synowie i wasze córki prorokować będą, wasi starcy będą śnili, a wasi młodzieńcy będą mieli widzenia”.
Nazywam się Jennifer Perez i mam piętnaście lat. Trudno jest takiej nastolatce jak ja stanąć przed wami i przyznać się do swoich błędów. Duch Święty jednak mi pomoże i da mi siłę, której potrzebuję. Na początku chcę zaznaczyć, że świadczę dla chwały i czci mojego Pana Jezusa Chrystusa. Nie chcę ani mówić o doktrynach, ani też tworzyć jakichś nowych. Chcę wyłącznie powiedzieć o tym co widziałam, słyszałam i czułam.
Opowiem troszeczkę o mojej rodzinie. Moi rodzice są chrześcijanami i zawsze dawali mi dobry przykład i wskazywali na drogi Pana. Nawróciłam się 3 lata temu, gdy przyjęłam Pana za sprawą Nicky Cruze’a. Drogami Pana kroczyłam przez 2 lata. Lecz gdy rozpoczęłam gimnazjum, stałam się zbuntowana i odstąpiłam od chodzenia z Bogiem. Zbuntowałam się przeciwko rodzicom i zaczęłam brać narkotyki. Nauczyli mnie tego moi przyjaciele.
Myślałam, że jestem chrześcijanką i że przyprowadzę moich przyjaciół do Jezusa. Jednak to oni na nowo pociągnęli mnie do świata. Buntowałam się przeciw rodzicom a oni myśleli, że jest to coś, przez co nastolatki muszą przechodzić. W rzeczywistości powodowały to narkotyki. Weszły we mnie złe duchy i dlatego stałam się zbuntowana. Rodzice byli dla mnie surowi, nigdy nie pozwalali mi nigdzie wyjść ani też spędzić nocy u przyjaciółki w domu. Zawsze musiałam robić coś ukradkiem za ich plecami. Chodziłam na wagary. Z powodu mojego nałogu z trudem pojawiałam się w szkole. Zaczęłam się uzależniać, lecz Pan wybawił mnie z wszystkiego. Tak jak powiedziałam, byłam chrześcijanką.
Moja historia rozpoczyna się 2 maja 1997 roku. Miałam przyjaciela. Byliśmy tylko przyjaciółmi, niczym więcej i on o tym wiedział. Myślałam że go znam, lecz w rzeczywistości tak naprawdę nie wiedziałam kim on jest. Tamtego wieczoru zadzwonił do mnie i zapytał czy moglibyśmy gdzieś wyjść. Moich rodziców nie było w domu. Tak jak w każdy piątek byli na spotkaniu modlitewnym. Powiedziałam im, że źle się czuję i chcę zostać w domu. Byłam na nich wściekła, gdyż tego wieczoru planowałam wyjść gdzieś z koleżanką, a rodzice nie pozwolili mi. Gdy poszli na spotkanie, zadzwonił mój przyjaciel. Powiedział: „Dlaczego nie wyjdziesz, wszyscy inni przecież wychodzą?” Pomyślałam sobie: „Nie chcę być nieposłuszna rodzicom, lecz może jeśli się wymknę, to moi rodzice nigdy się nie dowiedzą”, i tak zrobiłam.
Rodzice wrócili w nocy i położyli się spać. Ja byłam przygotowana by wyjść cichaczem. Zadzwoniłam do przyjaciela i poprosiłam, aby poczekał na mnie na rogu ulicy. Nie chciałam by przejeżdżał w pobliżu mego domu, bo mógł zbudzić rodziców i wszystko by popsuł. Położyłam pod kołdrą poduszki i wyszłam przez okno. Mieszkam w dwupiętrowym budynku i wszystkie okna posiadają śruby zabezpieczające. Ponieważ jednak moi rodzice ufali mi, w moich oknach nie było żadnych śrub. Wykorzystałam więc zaufanie rodziców. Wyskoczyłam z daszku i znalazłam się na ziemi. Pan przewidział każdy szczegół, ponieważ mogłam złamać sobie nogę i to zniweczyłoby wszystko co On zaplanował dla mnie.
Poszłam wzdłuż ulicy. Tam czekał już na mnie mój przyjaciel. Lecz gdy wsiadłam do samochodu, ujrzałam 3 innych chłopaków i jedną dziewczynę. Pomyślałam sobie: „Nie zamierzam niczego takiego robić jak pić alkohol czy brać narkotyki”. Gdy zobaczyłam tych 3 chłopaków i 1 dziewczynę, to przestraszyłam się, że mogą próbować na mnie naciskać. Ale wsiadłam do samochodu i odjechaliśmy. Wcześniej gdy rozmawiałam z przyjacielem przez telefon powiedział, że po prostu pojeździmy sobie po mieście. Powiedziałam: „OK, to brzmi fajnie” i dlatego się zdecydowałam. Nigdy bym nie przypuszczała, że zabiorą mnie do motelu. Bo to tam mnie zawieźli.
Gdy tam dotarliśmy, zostawili nas w służbowym pomieszczeniu należącym do hotelu. Poprosili byśmy poczekały, gdyż muszą pójść po jeszcze jednego kolegę. Powiedziałam ok, lecz pomyślałam, że idą wynająć pokój. Gdy wrócili, zabrali nas i zaprowadzili do tego pokoju. Powiedzieli: „Nie martwcie się, zaufajcie nam! Nic nie będziemy robić, poczekamy tylko tutaj na naszego przyjaciela i wszyscy razem odjedziemy”. Zaufałam im, pomyślałam, że nigdy by mnie nie skrzywdzili, lecz w rzeczywistości nie wiedziałam kim byli.
Na początku tylko rozmawialiśmy ze sobą, więc zaproponowałam: „może kupmy sobie coś do picia skoro tutaj czekamy”. Wszyscy wyszliśmy z pokoju i poszliśmy do małej restauracji na przeciwko motelu. Kupiliśmy trzy Sprite-y i wróciliśmy. Chłopcy zaczęli rozlewać napój do kubków. Nie mieli z sobą żadnej torebki lub czegoś co wyglądałoby podejrzanie, co sprawiłoby, że pomyślałabym, że wsypią mi coś do napoju, lub że coś mi zrobią. Wszystko wyglądało niewinnie.
Weszłam do toalety aby poprawić sobie fryzurę i wykonać parę innych kobiecych czynności, a gdy wyszłam mój kubek był już napełniony. Włożyłam do ust gumę truskawkową i napiłam się czegoś o czym myślałam, że to mój Sprite. Nie wiem co się stało potem.
Kiedy zaczęłam widzieć, spostrzegłam jak mój duch oddziela się od ciała. Byłam w szpitalu i wokół siebie miałam lekarzy oraz pielęgniarki. Gdy znalazłam się poza ciałem, zobaczyłam, że ono leży na łóżku. Gdy patrzymy na siebie w lustrze to widzimy swoje odbicie. Ale ja nie widziałam swojego odbicia, widziałam tam moje ciało na łóżku. Gdy odwróciłam się, dostrzegłam 2 mężczyzn ubranych na czerwono. Powiedzieli: „chodź z nami” i wzięli mnie każdy za jedno ramię.
Zabrali mnie do pewnego miejsca, a kiedy rozejrzałam się gdzie jestem, okazało się, że było to niebo. Pierwszą rzeczą, którą ujrzałam była wielka ściana. Była biała i ciągnęła się tak daleko, że nie widać było jej końca. Pośrodku znajdowały się długie drzwi, ale były zamknięte.
W Starym Testamencie Mojżesz mówi o przybytku i opisuje jego cechy. Pamiętałam o tym i pomyślałam, że ściana tak właśnie wygląda. Tuż obok drzwi stało duże krzesło, a po prawej stronie, jeszcze jedno mniejsze. Wyglądały jakby były uczynione ze złota. Po mojej prawej stronie znajdowały się duże czarne drzwi. Wokół nich było bardzo ciemno, lecz wiedziałam, że są to drzwi, bo zobaczyłam klamkę. To były wstrętne drzwi. Po mojej lewej stronie był raj. Były tam drzewa, wodospady z krystaliczną wodą, trawa. To miejsce było pełne pokoju, lecz nikogo tam nie było.
Spojrzałam i zobaczyłam przed sobą Boga Ojca. Nie widziałam Jego twarzy, z powodu Jego chwały – wielkiej i tak jasnej. Świeciła i rozjaśniała całe niebo. Jego chwała sprawiała, że wszystko było jasne. Nie było tam słońca, księżyca, gwiazd. On był światłem. Widziałam Jego ciało, a ono było razem z Synem. Znajdowali się nawzajem wewnątrz siebie. Byli razem. Można było dostrzec ich odrębność, lecz byli jeden wewnątrz drugiego, byli razem.
Tuż obok nich stali dwaj aniołowie: Gabriel i Michał. Znałam ich imiona, ponieważ były wypisane złotem na ich czołach.
Gdy stałam tak przed Ojcem, poczułam się brudna! Padłam na kolana i zaczęłam płakać. Było mi bardzo wstyd. Pomimo iż mogłam widzieć ich twarze, nie chciałam, gdyż tak bardzo się siebie wstydziłam. Podczas gdy stałam tam przed Panem, On pokazał mi film z mojego życia, począwszy od narodzenia, a skończywszy na tamtej chwili. Powiedział, że największe znaczenie
miały rzeczy, które zrobiłam po moim nowonarodzeniu. Powiedziałam moim przyjaciołom, że jestem chrześcijanką, lecz nie wydawałam żadnych owoców. Pan stwierdził, że moim przeznaczeniem jest piekło.
Anioł Gabriel podszedł i chwycił mnie za ramię. Zabrał mnie w kierunku tych wstrętnie wyglądających drzwi, na które nawet nie chciałam patrzeć. Próbowałam się zatrzymać, lecz byliśmy duchami i przeniknęłam przez drzwi. Po ich drugiej stronie było bardzo ciemno, tak, że nawet nie widziałam samej siebie. Zaczęliśmy spadać bardzo szybko jak na kolejce w wesołym miasteczku. Podczas spadania robiło się coraz bardziej gorąco. Zamknęłam oczy, nie chciałam wiedzieć gdzie jesteśmy.
Gdy się zatrzymaliśmy, otworzyłam oczy i zobaczyłam, że znajdujemy się na szerokiej drodze. Nie wiedziałam dokąd ona prowadzi. Pierwszą rzeczą jaką odczułam było pragnienie. Byłam naprawdę spragniona! Mówiłam do anioła: „Pragnę, pragnę!”. On jednak wydawał się mnie nie słyszeć. Zaczęłam płakać a kiedy łzy spływały po moich policzkach, całkowicie wyparowywały. Czułam zapach siarki i (jakby) palonych opon. Próbowałam zatkać nos, lecz zapach stawał się jeszcze bardziej nieznośny. Wszystkie moje 5 zmysłów było bardzo wrażliwych. Również gdy próbowałam się jakoś osłonić, zapach siarki był bardziej odczuwalny. Wszystkie włosy na moich ramionach po prostu zniknęły. Odczuwałam żar, było bardzo gorąco.
Zaczęłam rozglądać się wokoło i dostrzegłam ludzi torturowanych przez demony. Widziałam cierpiącą kobietę, torturowaną przez demona. On odciął jej głowę, a potem długą włócznią wszędzie ją ranił. Nie przywiązywał wagi do miejsca. W oczy, w ciało, w stopy, w ręce, nic sobie z tego nie robił. Potem włożył jej głowę z powrotem i nadal ranił. A ona płakała krzycząc w agonii.
Potem widziałam innego demona, który torturował młodego mężczyznę w wieku 21 – 23 lat. Człowiek ten miał łańcuch na swojej szyi i stał na przeciwko dołu z ogniem. Również i ten demon ranił go wszędzie swoją długą włócznią. Następnie chwycił go za włosy i łańcuch i wrzucił do dołu ognia. Potem wyciągnął i nadal ranił. To działo się bez przestanku. Za każdym razem gdy trafiał do ognia, przestawałam słyszeć jego krzyk, lecz kiedy demon go wyciągał – krzyczał w agonii. Z powodu tych okropnych odgłosów próbowałam zatkać sobie uszy, lecz nic to nie pomagało. Mój zmysł słuchu był bardzo wrażliwy.
Spojrzałam na kolejnego demona i był wstrętny. Poprzedni dwaj też byli wstrętni, lecz ten był najohydniejszy. Posiadał cechy wielu różnych zwierząt, nawet nie potrafię opisać tego słowami. Chodził wokoło i straszył ludzi, a oni byli naprawdę przerażeni.
Potem zobaczyłam jeszcze jednego demona. Wyglądał pięknie, jak anioł Boga, ale nim nie był. Różnica pomiędzy aniołami Boga a demonami była taka, że aniołowie Boży mieli swoje imiona wypisane złotem na czołach, a demony nie.
Ponownie spojrzałam na anioła Gabriela a on patrzył w górę. Myślałam, że nie chce oglądać jak ludzie są torturowani. Pomyślałam: „Dlaczego on nadal jest tutaj? Czy ja nie powinnam oczekiwać na moją kolej by być torturowaną?” Byłam również spragniona. Krzyknęłam do anioła: „Pragnę, pragnę!” Myślę, że mnie usłyszał, gdyż spojrzał w moim kierunku i powiedział: „Pan chce dać Ci jeszcze jedną szansę”.
Natychmiast gdy to powiedział, moje pragnienie, moja agonia, całe moje cierpienie odeszło. Odczułam pokój. Anioł wziął mnie za rękę i gdy już mieliśmy się wznosić, usłyszałam jak ktoś woła mnie po imieniu: „Jennifer, pomóż mi, pomóż mi!” Spojrzałam w dół. Chciałam dowiedzieć się kto to był, lecz kiedy spojrzałam, płomienie zakryły twarz tej osoby. Wyglądało na to, że był to dziewczęcy głos. Mogłam dostrzec tylko jej wyciągnięte ręce, gdyż chciała abym jej pomogła. Miałam tak ogromne pragnienie aby jej pomóc. Gdy jednak spróbowałam, nie mogłam. Moje ręce przeniknęły jej dłonie. Tak bardzo pragnęłam jej pomóc, ale zrozumcie, dla niej nie było żadnej nadziei. Nie mogłam jej pomóc.
Rozejrzałam się i ujrzałam moich przyjaciół, ludzi których znałam a także inne osoby. Wyglądali znajomo, ale nie potrafiłam powiedzieć kim byli. Nie znałam ich życia. Kiedy jednak
ujrzałam przyjaciół z mojej szkoły, bardzo mnie to zabolało. Pomyślałam sobie: „być może złe świadectwo jakie wydawałam mówiąc, że jestem chrześcijanką a potem odwracając się od Boga, spowodowało, że nie chcieli Go poznać i się od Niego odwrócili. Może to ja byłam powodem, że tam się znaleźli”. Tak pomyślałam. Zauważyłam, że w piekle nie istnieje czas, nie ma przeszłości, teraźniejszości, przyszłości, nic się nie zmienia, a oni są przeznaczeni by tam być. Tak jak powiedziałam na początku, nie chcę tworzyć żadnej doktryny. Jest to po prostu to co tam widziałam. Ludzie których tam widziałam nadal żyją.
Anioł zabrał mnie przed obecność Boga. Gdy przed Nim byłam, klęczałam na kolanach płacząc. Nadal nie chciałam patrzeć w Jego twarz, ponieważ wstydziłam się siebie. Ale Pan z ogromną słodyczą w głosie powiedział: „Kocham cię”. On tak samo kocha ciebie. Lecz powiedział to bezpośrednio do mnie. Powiedział, że przebacza mi wszystko co uczyniłam i co Go obraziło. Przebaczył mi.
Bóg spojrzał na mnie i pokazał mi wiele rzeczy. Pokazał mi świat, pokazał mi Ziemię. Wokół Ziemi widziałam coś miękkiego jakby warstwę ozonu. To rozpościerało się wokoło i było bardzo miękkie, a ja miałam ogromną ochotę by tego dotknąć. Gdy tego dotknęłam, okazało się, że był to Duch Święty, gdyż ochrzcił mnie i zaczęłam mówić innymi językami.
W tym momencie zobaczyłam, że wiele złych duchów wyszło ze mnie. Kiedy odurzałam się narkotykami, zanieczyszczałam mój umysł i otwierałam drzwi, którymi złe duchy wchodziły we mnie. One mnie dręczyły. Sposób w jaki reagowałam, tak naprawdę nie pochodził ode mnie lecz od złych duchów, które we mnie były. W Słowie Bożym jest napisane, że jeśli dom jest oczyszczony, złe duchy będą próbowały powrócić pociągając za sobą siedem innych gorszych duchów. Mój dom został oczyszczony gdy narodziłam się na nowo. Kiedy zostałam ochrzczona ujrzałam te wszystkie duchy, było ich 7, a one miały po kolejnych 7, a te znowu po 7, i nie mogłam ich wszystkich policzyć. Pan oczyścił mnie od tych wszystkich duchów.1
On pokazał mi również przyszłość. Pokazał mi Ziemię i to jak potoczą się sprawy i jakie rzeczy będą miały miejsce. Wizja którą miałam obejmowała czas od teraz, aż do porwania. Nie pokazał mi porwania, ale wszystko to, co bezpośrednio przed nim będzie miało miejsce. Z każdym dniem coraz bliżej jesteśmy tego momentu i powiem wam, że porwanie jest naprawdę blisko! Musisz zbadać siebie, swoje życie i zadać sobie pytanie: „Czy jestem gotowy by być z Panem?” Pan pokazał mi to, lecz powiedział bym nikomu tego nie opowiadała, ale czekała i patrzyła na bliskość końca. Nie chcę kusić Boga, dlatego też nie powiem wam co widziałam. Mówię wam i ostrzegam, że porwanie jest blisko.
Przeczytałam Joela 3:1 i jest to ostatnie proroctwo. Wszystkie zostały wypełnione. To jest ostatnie, które jeszcze się nie wypełniło i mówię wam, że ono się wypełnia. Wielu młodych ludzi powstaje by głosić Słowo Boże. Diabeł chce sobie stworzyć armię młodych ludzi, ale Pan jest potężniejszy. Jeśli naprawdę zaakceptujesz Pana i będziesz chciał Mu służyć, On da Ci siłę aby pokonać diabła, tak byś mógł głosić Słowo na całym świecie, tak jak On nakazał to w Biblii.
Powiedział mi, że mam do spełnienia misję. Tą misją jest mówić wszystkim młodym ludziom o mojej wizji. Nawet gdybym nie chciała, to jest to przykazanie, które Pan dał mi i ja je wypełnię.
Kiedy powróciłam do mojego ciała, obudziłam się i zobaczyłam, że jestem w szpitalu. Rozejrzałam się i ujrzałam igły wbite w moje ramię, czujniki sprawdzające moje serce i rurki. Po chwili weszli moi rodzice i rozpłakałam się. Wyglądali na bardzo zagniewanych, lecz Pan kazał mi im wszystko powiedzieć. Tak też zrobiłam. Opowiedziałam im wszystko.
Gdy weszła pielęgniarka, powiedziała, że bardzo się o mnie martwili. Powiedziała, że odchodziłam i wracałam, potem znowu odchodziłam i wracałam. Traciłam świadomość i znowu ją odzyskiwałam. Działo się tak trzy razy. Powiedzieli, że w trakcie jednego z tych razy, nie chciałam wrócić i martwili się o mnie. Mówili, że piana popłynęła z moich ust i wypowiadałam słowa, których oni nie rozumieli.
Tej nocy moja mama miała złe sny. Mały piesek, z którym zwykle spałam wszedł do sypialni
moich rodziców i zaczął drapać mamę po ramieniu, próbując ją obudzić. Gdy się obudziła, weszła do mojego pokoju i zobaczyła poukładane poduszki. Pomyślała że tam jestem, więc wróciła do swojego pokoju. Wtedy dostrzegła światła wozu policyjnego na zewnątrz. Kiedy wyjrzała przez okno, policjant szedł w kierunku naszego domu więc obudziła tatę. Policjant przekazał aby zadzwonili na komisariat, żeby porozmawiać na mój temat. Moi rodzice dowiedzieli się, że znajduję się odurzona w szpitalu. W tym momencie Pan przemówił do mojego ojca, aby niczym się nie martwił, gdyż wszystko jest w Jego rękach. Tak więc mój tata nie martwił się. Spędziłam w szpitalu trzy dni.
Tydzień później rozmawialiśmy z detektywami, którzy opowiedzieli nam o tamtej nocy. Powiedzieli, że dziewczyna, z którą wtedy byliśmy również miała zakaz wychodzenia z domu i jej ojciec bardzo się martwił. Wyszedł aby ją odszukać i jeździł po okolicy, lecz jej nie odnalazł. Poszedł więc na komisariat, a stamtąd przekazano komunikat do wszystkich radiowozów, aby poszukiwać samochodu, którym ona jeździła. Pewien oficer, już po służbie, przebywał naprzeciwko motelu u sprzedawcy samochodów. Chciał kupić jakieś używane auto. Zobaczył jej samochód i zawiadomił policję.
Kiedy pojawili się policjanci by to zbadać, jej samochód był zaparkowany w innym miejscu, więc nie wiedzieli gdzie ona jest. Znajdowaliśmy się na drugim piętrze w narożnym pokoju. Postanowili zacząć poszukiwania od tego właśnie pokoju, pytając wszystkich o właściciela zaparkowanego auta. Nie poszukiwali dziewczyny, lecz właściciela samochodu.
Kiedy zapukali do naszych drzwi, otworzyli je i zobaczyli, że leżę na podłodze. Potem jednak wyszli. Moi tak zwani przyjaciele pomyśleli, że policjanci odeszli na dobre, lecz oni poszli by zadzwonić po karetkę. Wkrótce przyszedł inny policjant, żeby dowiedzieć się co się stało. Gdy otworzył drzwi, w tym momencie mój przyjaciel, ten z którym rozmawiałam i któremu ufałam szykował się by mnie zgwałcić. Pan jednak użył policji by temu zapobiec i do niczego nie doszło. Dlatego dziękuję Panu, bo miał miłosierdzie nade mną.
Również za modlitwy moich rodziców. Teraz mówię do wszystkich rodziców – nigdy nie przestawajcie modlić się o swoje dziecko. Jeśli nie chodzi jeszcze z Panem, trwajcie w modlitwie, nigdy się nie poddawajcie. Moi rodzice nigdy się nie poddali i popatrzcie gdzie jestem teraz. Głoszę Słowo Boże, mówiąc wszystkim młodym ludziom, by przychodzili aby służyć Panu, gdyż Jego potrzebują.
Chcę też przemówić do wszystkich młodych ludzi. Proszę abyście pomyśleli o sobie, zbadali siebie. Pomyśl, dlaczego miałbyś się martwić tym, co ktokolwiek o tobie mówi. Kiedyś martwiłam się tym co inni ludzie mogą o mnie mówić, ale teraz rozumiem, że nawet się o mnie nie troszczyli. Nie będzie ich tam, gdy Pan stanie na wprost ciebie. Pamiętam, że kiedy stałam przed Panem, nie było tam moich przyjaciół by mi pomóc, mojego pastora, mojego kościoła, nie było ich tam by mi pomóc. Byłam tam sama i sama musiałam się bronić. Będąc przed Nim nie możesz kłamać bo On jest święty. Kiedy tam byłam to nie czułam się tak jakbym należała do tego miejsca. Dlatego, że żyłam w grzechu, a w niebie panuje świętość.
Dzisiaj mówię wam, że jeśli jeszcze nie zaakceptowaliście Jezusa jako Pana, zróbcie to teraz. To jest najważniejsza decyzja całego waszego życia. Nie opowiadam wam tego wszystkiego aby przestraszyć was do nieba, lecz byście mogli dostrzec Jego miłosierdzie i miłość jaką ma dla nas. On – Ojciec – posłał swego Syna by umarł za nas. Tak więc każda kropla przelanej za nas krwi daje nam przebaczenie wszystkich naszych grzechów. Jeśli pragniesz poddać się Panu, to jest ta najważniejsza decyzja w twoim życiu. Przyjdź do Pana i nie dbaj o to co inni mogą pomyśleć o tobie.
Jeśli chcesz służyć Panu to zrób to z całego swojego serca. Nie wypowiadaj tego wyłącznie ustami. Powiedz to z całego serca i umysłu. Nie martw się o przyszłość, martw się o dzień dzisiejszy. Nie wiesz, kiedy umrzesz. Mam tylko 15 lat i nigdy nie przyszło mi na myśl, że umrę w wieku 15 lat, nigdy.
Przemyśl to. Moje życie nie jest moim, twoje życie nie jest twoim, nasze życie należy do Boga. Korzystamy z niego nie idąc do świata, nie czyniąc rzeczy tego świata. Świat ma wiele do
zaoferowania, ale pamiętaj, że Bóg ma ich o wiele więcej. Świat ma śmierć i piekło. Bóg ma życie wieczne. Życie wieczne jest na zawsze.
Teraz jeśli pragniesz zaakceptować Pana, proszę byś pochylił głowę i zamknął oczy.
„Panie Boże, przychodzę do Ciebie w imieniu Jezusa. O Panie Boże w tym momencie chcę przyjąć Cię jako mojego Zbawiciela, chcę byś przyszedł do mojego życia. Tak jak Jennifer opowiadała w swoim świadectwie, że piekło jest realne i ona tam była. Boże ja nie chcę tam trafić. Nie chcę nawet myśleć o znalezieniu się tam. Boże proszę Cię byś przebaczył mi wszystkie popełnione przeze mnie grzechy. Przebacz mi wszystko co uczyniłem. Każdy drobny grzech o Boże, wyjawiam Ci go. Proszę wybacz mi je wszystkie. Panie Jezu wierzę, że umarłeś za mnie na krzyżu i powstałeś z martwych. Wierzę, że przyjdziesz do mojego serca i będziesz w nim panował i przebywał. Będę czytał Twoje Słowo, będę bardziej z niego czerpał. Panie pójdę do Kościoła ponieważ wiem, że Ty tam jesteś. Powiedziałeś, że gdy dwóch lub trzech gromadzi się w Twoim imieniu, Ty tam jesteś. Boże chcę być tam gdzie Ty jesteś. Modlę się o to wszystko w imieniu Jezusa. Amen.”
Jeśli modliłeś się tą modlitwą, chcę powitać cię w Królestwie Niebieskim. Teraz na całym świecie masz braci i siostry. Jest to najważniejsza decyzja jaką kiedykolwiek podejmujesz, więc nie wykorzystuj tego. Nie wracaj do świata. Świat prowadzi do śmierci. Bóg prowadzi do życia wiecznego. W każdej chwili musisz żyć tak, jakby był to ostatni dzień, ostatnia chwila twojego życia. Jeśli to świadectwo dotknęło twego życia, daj je przyjaciołom, tak aby i oni mogli przyjąć Boga do swego życia. Nie pozwól aby czas, który jest przed tobą po prostu przeminął, gdyż mogą to być twoje ostatnie chwile.

1) By poszerzyć poznanie w tej kwestii polecamy książkę: Dwa Królestwa. Bitwa o duszę człowieka – Wydawnictwo Jakub.
Piekło jest realne, byłam tam.
Jennifer Perez

Opublikowany w Ciekawe, Cuda, Nawrócenia, Szatan, Warto wiedzieć, Świadectwa, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , , , | Komentarzy: 18 »

Dlaczego media głównego nurtu nie podają prawdy o Libii.

Posted by Dzieckonmp w dniu 16 Lipiec 2011


Mało kto w naszym kraju zauważył, że minął już czwarty miesiąc interwencji niektórych państw NATO w Libii. Nie dziwi to, bo od wojenki w jakimś dalekim kraju ważniejsze są przecież takie wydarzenia, jak mohery naruszające dziennikarkę Polsatu. Myśliwc Mirage, F16, bombowce B-2 Stealth, zrzuciły 15.000 bomb podczas nalotów lotniczych bombardując  tysiące celów cywilnych. NATO wmawia nam poprzez media, że przychodzi z pomocą cywilom w Libii. Zachodni dziennikarze  celowo zniekształcają prawdę, co dzieje się wewnątrz Libii. Mają podtrzymywać wizerunek NATO jako instrumentu pokoju i demokratyzacji. Mają one zatwierdzać nielegalne i zbrodnicze naloty wojenne będąc instrumentami propagandy USA-NATO.

Wojna została zaplanowana w listopadzie ubiegłego roku, kiedy podpisany został tajny brytyjsko-francuski układ, aby rozpocząć bombardowanie Libii następnego roku. Plan polegał na tym, aby zaatakować, ograbić i zdewastować Libię. Libia posiada ogromne złoża ropy, ropy bardzo wysokiej jakości. Posiada także Wielką Sztuczną Rzekę – olbrzymi projekt irygacyjny Kadafiego, który jest jednym z największych rezerwuarów słodkiej wody na obszarze Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu.Wiemy że  NATO i CIA mają w Libii piechotę  (oficjalnie nazwa rebelianci) składającą się z ludzi Al-Kaidy, Libijskiej Islamskiej Grupy Zbrojnej i różnego rodzaju islamskich rebeliantów. Z nich zasadniczo składa się rebeliancka Libijska Rada Narodowa w Benghazi. Piechotą NATO są uzbrojeni rebelianci i będą nimi tak długo, jak długo otrzymywać będą dostawy broni z Francji. Rebelianci nie są w stanie tej rebelii kontynuować bez ogromnego wsparcia wojskowego, dyplomatycznego i medialnego, jakiego udziela im imperialna koalicja NATO.  Ci rebelianci mordują cywilów aby spowodować strach ludności, oraz nie nie przyznawanie się do Kadafiego.

Nie wkleję filmów co wyprawiają rebelianci. Dam tylko linka.Są straszne. Ostrzegam mogą oglądać osoby tylko o naprawdę silnych nerwach. To jest działanie wyznawców szatana. Jeszcze raz tylko osoby o silnych nerwach mogą oglądać . Straszne.

Wielki ucisk już się rozpoczął. Szatan i jego słudzy widząc że czas mu się już kończy rozpoczęli najohydniejszymi metodami torturowanie ludzi. Dochodzi do głosu straszna wściekłość szatana i jego sług. Dlatego orędzia Ostrzeżenie są tak pilne, tak naglące, tak wzywające do natychmiastowego nawrócenia. Wiem że niektórzy nie mogą tego zrozumieć. Bierze się to stąd że nie rozumie się w pełni jaki jest i kto rządzi tym światem. Ktoś powie- ale przecież u nas dobrobyt a na zachodzie raj a w Ameryce kraina szczęśliwości. Odpowiadam w Libii też  przed 18 marca było tak jak u nas czy na zachodzi dziś. Następnego dnia już było całkiem inaczej. Nie znacie dnia kiedy szatan uderzy z całą swoją wściekłością i na Europę czy Polskę. Ale to że uderzy to jest pewne.

Wklejam też zdjęcia które pokazują, że dziennikarze głównych mediów byli obecni i świadomi że takie milionowe wiece miały miejsce.

Więc co spowodowało że nie pokazują prawdy?

Dlaczego niektórzy z tych dziennikarzy, twierdzą, że tylko kilka tysięcy osób wzięło udział?

Trzeba pamiętać, że zdjęcia zostały wykonane na początku całej imprezy.

Libijczycy  przez cały dzień i noc szli w kierunku Green Square placu w Trypolisie.  Autostrady i drogi prowadzące w kierunku Green Square były zakorkowane idącymi ludźmi.

Dziennikarze zachodni ustawiają się na dachach.

Ludzie idący i manifestujący na plac w Trypolisie


Opublikowany w Apokalipsa, Szatan, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: , , | Komentarzy: 43 »

Powstanie grup satanistycznych i kontrola nad światem.

Posted by Dzieckonmp w dniu 7 Maj 2011


Ze względu na uchylenie kanonu 1399 i 2318 dawnego Kodeksu Prawa Kanonicznego przez Papieża Pawła VI w roku 1966 (AAS 58/16) nie ma już zakazu publikowania nowych objawień, wizji, proroctw, cudów itp. Nie obowiązuje już odtąd zakaz ich rozpowszechniania bez imprimatur Kościoła.

Orędzie nr.14 z serii Ostrzeżenie.

Pozostałe orędzia tutaj

Sobota 20 listopada 2010 r. godz.07:20

Moja córko, powiedz Moim Dzieciom, że wąż wyrusza do ataku. Nie możecie dopuścić, aby wpaść w jego złowrogą pułapkę, z której nie ma wyjścia. On, wąż, ma wiele oblicz. Jego wyznawcy poddani będą praniu mózgów z obietnicą władzy i wspaniałości za to, że teraz wspólnie spiskują, by przygotować na całym świecie szereg wydarzeń, które spowodują ogromny smutek, ból i przerażenie.
Moje Dzieci nie staną się przez to mądrzejsze. Te Dzieci, którym okazana została Prawda i są prowadzone przeze Mnie, mają odważne dusze. Będą desperacko próbować ostrzec świat przed tymi strasznymi grupami, rozdzielonymi we wszystkich kierunkach, ale mających przed sobą jeden cel. Zawiązane w każdym kraju, obecne wśród autorytetów na wszystkich poziomach, spiskują w tajemnicy. Są też niewinni członkowie, część tego złego ugrupowania, którzy nie rozpoznają prawdziwych realiów. Zamiast tego, omijają je, spełniając swe dobre czyny bez zrozumienia działań Złego, którego przedstawiciele, seniorzy, w tajemnicy depczą prawo.

Nie popełnij błędu. Ci seniorzy są wiernymi zwolennikami szatana i angażują się w rytuały czci, na widok których innym ludziom zabrakłoby tchu ze zgrozy wobec obscenicznej, szatańskiej adoracji oraz lojalności wobec obietnic diabła, który jest trzonem ich organizacji.

Słuchajcie Mnie ci, którym słowa Moich dzielnych dusz wydają się zabawne. Odrzucenie zrozumienia Prawdy i słuchania tych odważnych głosów kosztować będzie wasze życie, waszą wiarę i zniszczy podstawy waszej egzystencji, gdyż spisek tych ludzi w celu objęcia kontroli trwa już bardzo długo. 
Ich dzieła są oczywiste w wielu, wielu krajach, ale są one zaplanowane w taki sposób, że te Dzieci, które zajęte będą swymi codziennymi sprawami, nie zauważą co się dzieje.

Wąż wyrusza teraz do ataku.

 Kiedy mówię, że wąż jest w trakcie wyruszania do ataku, mam na myśli, że dzieje się to już teraz.

On i jego podła armia głodnych i pełnych pychy bestii maszerują szybko i zdecydowanie we wszystkie dziedziny życia. Sterują waszym życiem w taki sposób, że nie zdajecie sobie z tego sprawy. Ponieważ są prowadzeni przez Zwodziciela, są sprytni, czarujący, elokwentni, chciwi, bezwzględni i mają wyłącznie jeden cel przed oczami. Poprzez banki, nowoczesne środki komunikacji, wojsko, przez organizacje religijne i rządy chcą nad wami wszystkimi panować. Uważajcie teraz i słuchajcie.

Nie są to żadne teorie spiskowe.

 Ostrzeżenie Moje i Moich ukochanych Dzieci traktowane będą jako teorie spiskowe. Niestety, nie są nimi. Sytuacja ta Moja córko nie powstała wcale nagle. Grupa ta, i mam teraz na myśli tylko jedną Grupę, która spiskuje od wieków i knuje plany, zawiązała się w najwyższych sferach społeczeństwa. Zamordowali tych, którzy ujawniali ich w przeszłości. Poprzez wieki mordowali liderów państw i rządów, w tym wybitne i utalentowane osobistości. Są braćmi krwi i pochłaniają ludzkie ciała.

Szatańskie relikwie.

Okazują szacunek obscenicznym relikwiom i znakowi, którego wąż pożąda.

Jest to – nie lekceważcie tego – wpływowa i przerażająca Grupa. Są tak potężni, że będzie trudno uwolnić się z ich szponów, gdy od nich zależeć będą wasze środki do życia, pożywienie i pieniądze.

Moje Dzieci, wielu, wielu ludzi u władzy, w rządzie, w bankach, w przemyśle spożywczym i organizacjach charytatywnych nie wie co się dzieje, ani nie będą tego wiedzieć do końca Wielkiego Ucisku,  którego proces się rozpoczyna. Później zobaczycie pojawienie się Zwierzęcia, które będzie wprowadzać szybką zmianę tak, że będziecie musieli walczyć jak nigdy dotąd, aby się ukryć przed jego dyktaturą. Skoro tylko Zwierzę i jego wyznawcy obejmą kontrolą wasze pieniądze, przejmą pod kontrolę wszystko oprócz jednej rzeczy. Nie mogą i nie wolno im nigdy próbować kradzieży waszych dusz. Ale dokładnie to jest to, co usiłują uczynić.

Słuchajcie Mnie teraz wszyscy ci, wątpiący w prawdziwość tego przesłania, które zostało wysłane do was z powodu pragnienia udzielenia wam pomocy, poprowadzenia i ujawnienia Prawdy. Jeśli nie wierzycie w to przesłanie, modlę się – przez modlitwy, których będę żądał od Moich wiernych -   abyście zobaczyli Światło. Błagam z wami, abyście pilnowali się i uważali na znaki bestii głodnych tej złej mocy, które toczą ślinę przy planowaniu i fałszywej sławie, którą zyskają.
Nie popełnijcie błędu poddania pod kontrolę waszych zdolności do zarabiania pieniędzy. Dostęp do nich nie będzie wystarczający. Nie, oni będą chcieć od was dużo, dużo więcej.
Będą chcieć kontrolować, co jecie, pijecie i gdzie mieszkacie. Ażeby się przed tym ochronić musicie teraz przedsięwziąć następujące działania.

Znajdźcie schronienie.

Proszę, znajdźcie schronienie jako grupy wiernych. Ja wam poślę Światło, które pomoże wam przetrwać. Rozpocznijcie uprawę własnego pożywienia. Zgromadźcie te środki spożywcze, które możecie i odłóżcie je na później. Rozpocznijcie już planowanie tak, jakbyście czekali na nadchodzącą burzę. Wiedzcie, że nastanie ciemność w takim wymiarze, że musicie być przygotowani, aby ją przeżyć. Słuchajcie proroków. Nie popełnijcie tego samego błędu, kiedy Mój naród nie chciał słuchać Mojego proroka Noego. Ludzie odwrócili się od niego i wzbraniali się go słuchać. Zajmowali się swoimi codziennymi sprawami, jedli i śmiali się, nie zwracając w ogóle uwagi na oczekujący ich straszny los. Powstańcie teraz. Dla orientacji zwróćcie się do Mojego Ojca Przedwiecznego, Najwyższego Boga.

Przygotujcie swoje rodziny na nadciągającą ciemność, której nie możecie zgłębić. Módlcie się, módlcie się, módlcie się o odwagę, ażeby nie zaakceptować znaku złego zwierzęcia.

Przy pomocy swej podłej armii spróbuje on dodać wam to, co początkowo będzie złowrogą pieczęcią identyfikacyjną. Pieczęć ta przedstawiana będzie jako coś dobrego i niezbędnego dla was, do podjęcia pieniędzy, dokonania zakupu żywności, w podróży, w waszych mieszkaniach i transakcjach handlowych. Będzie to kontrola totalna. Wy sami i wasi prawdziwi polityczni przywódcy będziecie bezsilni. Apeluję do mediów, do wszystkich, którzy nie są zakażeni przez tą złą Grupę, aby patrzeć i widzieć co się dzieje. Demaskujcie wszystkich, którzy wspierają węża i jego armię, ale róbcie to dokładnie.

Moje dzieci, obawiajcie się tej Grupy i wiedzcie, że ona jest tu naprawdę, i że prawdziwe są zarzuty w stosunku do niej, pochodzące od tych odważnych ludzi, którzy próbują ją ujawnić.
Ci spośród was, którzy uważają, że takie przesłanie z Bożego źródła ma charakter sensacji, niech przemyślą to raz jeszcze. Wróćcie do źródła i czytajcie Pismo Święte. Słowa zawarte w Księdze Zaufania Mojego Ojca są prawdziwe. Relacjonują one wydarzenia z czasów starożytnych. Dostarczają prawdę, aby prowadzić was do Boga. Słowa Moich proroków wtedy i dzisiaj pokazują całą prawdę o przyszłym życiu. Ostrzeżenie, zawarte w Księdze Jana (Apokalipsie – przyp.tł.) – choć wielu ludzi uważa dziś, że trudno jest je rozszyfrować – bazuje na wydarzeniach, które będą się dokonywać teraz. Księga Objawienia przepowiada dokładnie szereg zdarzeń, które wywołane będą przez szatana, gdy zbliży się Czas Ostateczny.

On zna prawdę, że jego dni są policzone. Ale mówi Moim biednych Dzieciom, którzy go czczą, że oczekuje ich raj, inny, ale bardziej kuszący niż ten obiecany przez Boga. Dlatego też w swojej
ostatniej walce z Moim Wiecznym Ojcem będzie robił wszystko, ażeby wykraść dusze i to możliwie jak najwięcej, zanim zstąpi gniew Mojego Ojca.

On, szatan, śpieszy się. Wy znajdźcie szybko inny sposób. Brońcie przed nim wasze rodziny i módlcie się tak, jak nie robiliście tego przez bardzo długi czas. Modlitwa ochroni was wszystkich.

Odnówcie teraz swoją wiarę, a wówczas, gdy na ziemi zapadną trzy dni ciemności, jako Moi wyznawcy z łatwością oświetlicie wasze domy.
Straszliwa ciemność, której żaden człowiek nie jest w stanie zgłębić, jest czarniejsza niż noc.

Niewierzący i ci, którzy wychwalają zwierzę: W tym momencie poznacie Prawdę, ponieważ nie unikniecie ciemności, która nastąpi. Powstańcie teraz Moje Dzieci i walczcie. Planujcie dla

ocalenia waszych ciał i dusz, gdyż złe czyny tych ludzi ujawniają się przed waszymi oczami.

Wasz kochający Zbawiciel Jezus Chrystus

Tłumaczył: Chrisgi

Opublikowany w Orędzia Ostrzeżenie | Otagowane: , , , , , , | Komentarzy: 61 »

Trzęsienie ziemi w Japonii wywołali sataniści HAARPE-em??

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 Marzec 2011


NAJNOWSZE DONIESIENIA Z FRONTU WALKI NWO

========================================

POwcowi jak się go napromieniuje dawką 1000 krotnie większą od dopuszczalnej wystarczy że usłyszy w TVN24 że to jest nieszkodliwe a on w to uwierzy.

======================================================================

od Piotra Beina grypa666

18.3.2001 dociera do Ameryki Płn radioaktywność z Japonii — podobno w nieszkodliwym natężeniu, żeby stanowić zagrożenie… ale kto teraz wierzy rządom?

Ogromny system pędzi opady promieniotwórcze z Japonii na Alaskę i płn. Kanadę

Mniejszy system uderzy przedtem w Kanadę i USA, prawdopodonie jutro 18.3.2011 czasu miejscowego (9 godz. przed polskim).

Telewizornia: Obama zapewnia, że stężenie będzie nieszkodliwe (powtórzył to swym zwyczajem megafonu kompleksu jot 2 razy). Podobnie optymistycznie brzmi Benjamin Fullford na filmiku, jakby zdrowie i życie ludzi i zwierząt na północy się nie liczyło, a masy powietrza miały zatrzymać się u reniferów. Obiegną półkulę wiele razy, zanim pył w końcu znajdzie się w dolnej warstwie, którą oddychamy oraz na ziemi. Idę napełniać naczynia wodą póki czysta (w Vancouverze mamy wodę z jeziora w górach). Dokupić witamin, szczególnie D, bo możemy siedzieć w domu kilka dni albo tydzień, aż zatkają to piekło atomowe w Japonii (jeśli w ogóle). Zatkać otwory wentylacyjne, uszczelnić kominek. Do tego może być  trzęsienie, więc trzeba przymocować do ściany boiler gazowy (zbiornik  na kilkadziesiąt litrów gorącej wody), bo się może przewrocić i zerwać linię gazową w trzęsieniu, a eksplozji w domu nikt nie potrzebuje… Acha, zapomniałem o zapałkach do świec. Papieru toaletowego jest dość, zresztą leży sterta gazetuf. Flusiminy też dość od Bronka, gdyby Brzydakowa chciała się jakąś grypą mścić. Jak się uszczelnimy w domu, będzie więcej czasu na blogowanie. 3majcie się.

====================================================================

Japońska Agencja Energii Atomowej zaklasyfikowała wypadek w elektrowni atomowej w Fukushima o jeden stopien w górę z czwartego na piąty w 7 stopniowej skali.

Japoński rząd zakazał nżynierom wycofywania się , jest jasne że teraz są zmuszeni do pracy w niebezpiecznych warunkach

Według operatora TEPCO około 120 osób specjalistów jest zaangażowanych z innych jądrowych firm.

==========================================================================

Dym nad Fukushimą może oznaczac eksplozję

====================================================================

Japonia rozważa zabetonowanie reaktorów tak jak to uczyniono w Czarnobylu.

Nawet obrońcy energetyki jądrowej zaczynają mieć wątpliwości i przyznają że sytuacja w japoni wygląda bardzo źle

Trwa drugi dzień gaszenia elektrowni z helikopterów transmitowany na żywo w TV

===================================================================

Promieniowania może dotrzeć do Europy w ciągu dwóch tygodni

=================================================================

Atak rakietowy na Libię?

================================================================

Znając zamiłowanie Iluminatów do symboliki i ukrytych przekazów ciekawe są 2 rzeczy mające związek z Japonią:

1. Karty gry Illuminati (kliknij by dowiedzieć się więcej o grze Illuminati)

Atomowy Potwór – w opisie jest Japan or California; widzimy też Godzillę więc chodzi o Japonię,
za potworem widzimy dym – z reaktora ? Budynki są przemieszczone – po trzęsieniu ziemi ?

Inna karta:

Nuklearny Wypadek – faktycznie możemy spodziewać się wypadku – wybuchu reaktora a tylu ekspertów z propagandowej publicznej telewizji się zarzekało pare dni temu, że nie będzie źle, tymczasem z godziny na godzinę sytuacja się pogarsza.

Ponieważ wcześniejsze wydarzeniana na świecie i karty z tej gry też się “sprawdziły” to możemy brać pod uwagę hipotezę, że za trzęsieniem ziemi w Japonii stoją Iluminaci i ich HAARP

Czy poniższa karta to nie narzędzie do wywoływania trzęsień ziemi ?

Filmik pokazujący karty, które już zostały “rozegrane” :

2. Trailer filmu : Battle: Los Angeles – Super Bowl

4 sek trailera:

napis – Wybrzeże Japonii

13 sek:

11 marca 2011r. ( Amerykańska forma daty ma postać miesiąc-dzień-rok ) napis To jest dopiero początek właśnie 11 marca 2011 miało miejsce w Japoni trzęsienie ziemi i tsunami.

Na końcu trailera dzień premiery 11 marca 2011 więc po co ta sama data w środku z napisem, to dopiero początek ?

Jednym z najważniejszych planów Iluminatów jest redukcja populacji. Oto kolejna karta:

Czy chmura promieniotwórcza nie okaże się pomocna w redukcji populacji ? Raczej pomoże.

Co więcej, tytuł filmu to “Battle: Los Angeles” :

Radioaktywna Chmura skazi Los Angeles ?
http://wiadomosci.onet.pl/raporty/trzesienie-ziemi-w-japonii/radioaktywna-chmura-skazi-los-angeles-czarne-progn,1,4210922,wiadomosc.html
Przepowiednia Baby Vangi na 2011:
2011 – W wyniku opadu radioaktywnego północna półkula Ziemi będzie niemal pozbawiona fauny i flory.
( ale przepowiednia dotyczaca III Wojny Światowej się nie sprawdziła )

Polecamy zajrzeć do 11. Symboliki : zobaczycie, że przed zamachem na WTC, data 11 września powtarzała się wielokrotnie w amerykańskich filmach.

Rok 2011 dopiero się zaczął a tyle mamy już wydarzeń, ten rok pewnie będzie o wiele gorszy niż jego początek.
Prawdopodobnie w USA będzie miał miejsce zamach o większej skali niż ten sprzed 10 lat.
Nawet tego nie ukrywają zbytnio:

Sekretarz bezpieczeństwa krajowego Janet Napolitano uważa, że obywatelom Stanów Zjednoczonych grozi obecnie największe niebezpieczeństwo od czasu zamachów 11 września 2001 r. http://niewiarygodne.pl/kat,1017187,title,USA-grozi-najwieksze-niebezpieczenstwo-od-czasu-zamachow-1109,wid,13126810,wiadomosc.html

Aby plan NWO mógł być zrealizowany potrzebny jest ogólnoświatowy chaos.
Do realizacji tego zadania zaangażowano ogromne siły na całym świecie…
Poszczególne punkty planu są realizowane od wielu lat…

1. Ogólnoświatowy terroryzm
2. Wywoływanie wojen i ich groźby
3. Ogólnoświatowy kryzys finansowy
4. Katastrofy ekologiczne
5. Katastrofy klimatyczne
6. Wywoływanie psychozy pandemii
7. Obowiązkowe szczepienia uszkadzające naturalny system immunologiczny człowieka
8. Wprowadzanie do leków i witamin substancji szkodliwych ( po to ceny cukru szybują w górę
by zmusić producentów żywności do zastąpienia drogiego cukru rakotwórczym aspartamem ?)
– np. aspartamu w witaminie C i Plusssz-u,w słodyczach, w napojach, skwalen i rtęć w szczepionkach itd.
9. Codex Alimentarius
10. Dodawanie do żywności środków chemicznych mających negatywny wpływ na zdrowie.
11. Niszczenie środowiska naturalnego przez wprowadzanie upraw roślin GMO
12. Rabunkowa eksploatacja zasobów Ziemi
13. Chemtrails
14. Wywoływanie klęski głodu
15. Ograniczanie dostępu do zasobów wody pitnej
16. Sterylizacje
17. Tworzenie atmosfery strachu i nienawiści
http://demotywatory.pl/2849337/Jak-pojdzie-tak-dalej

Benjamin Fulford: Japonii grożono trzęsieniami już w przeszłości!

https://monitorpolski.wordpress.com/2011/03/12/benjamin-fulford-japonii-grozono-trzesieniami-juz-w-przeszlosci/

Benjamin Fulford: Atak na Tokio odparty. Anglia i USA są kolejnym celem.

http://monitorpolski.wordpress.com/2011/03/16/benjamin-fulford-atak-na-tokio-odparty-anglia-i-usa-sa-kolejnym-celem/

Jaką mamy inna kartę ? :

Widzicie to co ja ? Big Ben? Ludzie różnych ras , czy to nie o Londyn chodzi ?

Osoby, które uważają ten artykuł za brednie proszę aby zaczęły od Wstępu.

Bezpośredni link do tego artykułu (przekaz znajomym)

Źródło: poznajprawde.xtreemhost.com

Opublikowany w Alert, Apokalipsa, Szatan, Warto wiedzieć, Z prasy, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , , , | Komentarzy: 55 »

NIEZAMIERZONE POUUCZENIA ZŁEGO DUCHA PODCZAS EGZORCYZMÓW

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 Grudzień 2010


Podane przykłady dotyczą przypadków prawdziwego opętania Ks. Francesco Bamonte

 

Opiszę pokrótce zjawisko, które możemy nazwać “niezamierzonymi” bądź “mimowolnymi” pouczeniami demona. Podane przykłady dotyczą przypadków prawdziwego opętania. Niektóre z tych wypowiedzi powtarzają się dość często i w sposób bezpośredni lub pośredni potwierdzają prawdy wiary chrześcijańskiej. Na przykład, demon potwierdza jednoznacznie, że jego główna działalność wśród ludzi to nie tyle opętanie, lecz kuszenie.

Kiedyś, podczas egzorcyzmu, kiedy wypowiedziane zostały słowa Rytuału Rzymskiego “malorum radix, fomes vitiorum, seductor hominum, proditor gentium” (korzeniu zła, zwodzicielu ludzi, zarzewie cierpień”) – podsumował swe działanie w sposób bardzo kategoryczny: “naszym obowiązkiem jest kusić. Zawsze, każdego bez wyjątku, wszędzie i bez względu na wszystko. Ktoś zawsze wpadnie w nasze sidła. Niektórzy wpadną na zawsze!”

Podczas innego egzorcyzmu stwierdził, mówiąc o Bogu: “On chce, żeby dusze były wolne i święte, ja chcę, żeby były zniewolone”. Jeśli chodzi o potęgę modlitwy, kiedy padły słowa “Sanctus, Sanctus, Sanctus, Dominus Deus Sabaoth” (Święty, Święty, Święty, Pan Bóg Zastępów) z

 

drugiego egzorcyzmu Rytuału Rzymskiego, powiedział: “Gdybyście padli przed nim (BOGIEM) na kolana i wielbili go, tak jak to czynią aniołowie, nie mielibyśmy nad wami takiej władzy. Sami nam ją dajecie”.

Pewnego dnia powiedział: “Moja pycha jest moją mocą i moim przekleństwem”. Bardzo często przejawia się jego pragnienie odbierania czci, tak jakby był Bogiem. Nie chce pogodzić się z tym, że jest tylko stworzeniem. Żyje złudzeniem, że sam jest Bogiem i domaga się, by ludzie oddawali mu cześć należną tylko Bogu. Zdarza się, że podczas egzorcyzmów mówi: “Oddawajcie mi cześć! Ja jestem bogiem! Klękajcie na dźwięk mego imienia! Ja jestem wszechmogący! Wzywajcie mnie!”. Kiedy padają tego typu słowa, jak sugeruje punkt 20 Normae observandae circa exorcizandos a demonio z Rytuału Rzymskiego, można odpowiedzieć cytując Pismo Święte, na przykład słowa Pana Jezusa wypowiedziane podczas kuszenia na pustyni: “Idź precz, szatanie! Jest napisane: Panu, Bogu swemu będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu będziesz służył!” Albo słowa świętego Pawła:, „Aby na Imię Jezusa zgięło się każde kolano, istot niebieskich, ziemskich i podziemnych, i aby każdy język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem, ku chwale Boga Ojca” (Flp 1,10-11). Niektórzy egzorcyści posługują się słowami modlitwy spontanicznej w rodzaju: “Tylko Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty odbiera cześć i chwałę. Nie ma innego Boga. Ukorz się przed Nim i oddaj Mu pokłon!”.

Kiedy mówi się o czci należnej jedynemu prawdziwemu Bogu, odpowiedź demona jest zawsze gwałtowna, pełna wściekłości, pychy i zarozumiałości: “Nigdy, przenigdy! To ja jestem bogiem! Rozejrzyj się dokoła, popatrz jak wszyscy idą za mną! Jak wszyscy szukają tego, co chcę im dać!”. Innym razem, kiedy powiedziałem mu: “Nie ma innego Boga! Jest tylko Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty… Mój Bóg jest także twoim Bogiem” – odparł: “moim bogiem jest władza, którą mam nad ludźmi”.

Praktycznie rzecz biorąc, wyznał, że uważa się za boga ludzi, którzy są daleko od prawdziwego Boga i żyją w grzechu.

Innym razem, kiedy egzorcysta powiedział: “Oddaj cześć twemu Bogu, który cię stworzył, pokłoń się mu!” – demon zaprotestował: “Stał się człowiekiem (mowa tutaj o Jezusie Chrystusie). Wcielenie to najbardziej obrzydliwa i upokarzająca rzecz, jaką mógł zrobić! Tylko my wiemy, jaką odrazą nas napełnił, kiedy przyjął na siebie to wasze wstrętne ludzkie ciało!”

 

Zdumiewające jest to, co zaczyna się dziać, kiedy egzorcysta powtarza modlitwę, którą anioł przekazał pastuszkom w Fatimie. Zanim Matka Boża objawiła się Franciszkowi, Hiacyncie i Łucji, mniej więcej rok przedtem, trzykrotnie ukazał się im anioł. Przychodząc do pastuszków po raz trzeci trzymał w ręku kielich, a nad nim Hostię, z której spływały krople krwi. Kielich i Hostia zostały jakby zawieszone w powietrzu, anioł zaś ukląkł pochylając się twarzą do ziemi i trzykrotnie powtórzył modlitwę: “Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu, Duchu Święty! W najgłębszej pokorze cześć Ci oddaję i ofiaruję Ci Przenajdroższe Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Jezusa Chrystusa, obecne na ołtarzach całego świata, jako wynagrodzenie za zniewagi, świętokradztwa i obojętność, którymi On jest obrażany. Przez nieskończone zasługi jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi proszę Cię o nawrócenie biednych grzeszników”. Kiedy egzorcysta zaczyna odmawiać tę modlitwę, diabeł reaguje bardzo gwałtownie. Reakcja nasila się przy słowach, „jako wynagrodzenie za zniewagi, świętokradztwa i obojętność, którymi On jest obrażany” a także przy ostatnich słowach “proszę cię o nawrócenie biednych grzeszników.

Innym typowym zachowaniem demona podczas egzorcyzmów są groźby. Wyszydza wszystko, co piękne, dobre, zdrowe, harmonijne. Grozi, że wszystkich zabije. Nie ukrywa swych zamiarów zniszczenia. “Niemało ludzi jest na naszych usługach. DAJEMY IM

2) NAJWYŻSZE STANOWISKA, SKĄD MOGĄ DOMINOWAĆ I NISZCZYĆ“. Nienawidzi zwłaszcza sakramentu małżeństwa i życia rodzinnego. Gwałtownie reaguje podczas błogosławieństwa małżonków lub w chwili, gdy małżonkowie odnawiają obietnice małżeńskie. Kiedyś zdradził swą nienawiść do rodziny mniej więcej takimi słowami: “Nadal nie jestem zadowolony z tego, jak się ubierają kobiety. Muszą być coraz bardziej rozebrane, żeby seks był coraz ważniejszy. Wtedy będę mógł niszczyć więcej rodzin!”. Innym razem określił organy płciowe używając metafory “centrum świata” (środek świata).

Wściekłe reakcje zdarzają się także w sytuacji, gdy egzorcysta błogosławi narzeczonych, którzy postanawiają przeżywać swe narzeczeństwo w czystości. Ich wybór nazywa świństwem.

Uderzająca jest czysta nienawiść, jaka przejawia się w jego satysfakcji, kiedy dzieje się coś złego. Kiedyś powiedział do egzorcysty: “Weź tę obrzydliwą Apokalipsę. Tam jest napisane o niewieście, która rodzi. A ja zawsze próbuję pożerać te Jej dzieci. Wiesz jak?”

 

I w sposób mrożący krew w żyłach, opisał zabijanie dzieci w łonie matki (aborcja) oraz przemoc seksualną i gwałty cielesne popełniane na dzieciach. Do tych odrażających opisów dodawał za każdym okrzyk:, „ale ubaw!” Tak samo Wyraził się mówiąc o młodych ludziach, którzy przez narkotyki doprowadzają się do ruiny. Innym razem, podczas egzorcyzmów, ponownie wspomniał o aborcji, zaczął się perfidnie śmiać i powiedział: “Nawet ustawowe pozwolenie od was dostałem!”.

Uderzający jest również sposób, w jaki odwraca do góry nogami całą rzeczywistość i podstawowe zasady moralne, uważając dobro za zło, a zło za dobro.( jak liberalna PO, SLD i inni popaprańcy (P.J.) Przykładowo, na widok relikwii krzyczał:, „Ale smród! Tak cuchną ci, którzy wybrali Jego!” (Te słowa odnoszą się do Jezusa Chrystusa, demon przez nienawiść i pogardę prawie nigdy nie wypowiada Jego imienia). Na widok różańca powiedział: “Ten przeklęty łańcuch z Krzyżem na końcu”. Kiedy ksiądz używał wody święconej, demon zaprotestował: Nie chcę, żeby mnie myli w tej wodzie, która śmierdzi gnojem i mnie parzy”. Na słowa “Pobłogosław Panie Boże naszego brata!” Odparował: “Niech będzie przeklęty, zabiorę go ze sobą do piekła!”. Na słowa Ewangelii: “Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a ja was pokrzepię” (Mt 11, 28), natychmiast odpowiedział:

Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy wesoło sobie żyjecie, przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście zepsuci i przewrotni, a ja was pokrzepię wieczną męką w jeziorze ognia”. Innym razem, kiedy egzorcysta wymawiał słowa Rytuału Rzymskiego “inimice fidei, hostis generis umani, mortis adductor” (nieprzyjacielu rodzaju ludzkiego, sprawco śmierci) diabeł taką oto metaforą wyraził nieodpartą chęć czynienia zła dla samego zła: “Tego dnia, kiedy odeszliśmy od Niego (wielka bitwa na niebie – walka woli i rozumu), powiedzieliśmy Mu: moc grzechu będzie naszym ołtarzem, na którym będziemy składać w ofierze dusze twych przeklętych dzieci. Po tym ołtarzu będzie spływać krew twoich przeklętych dzieci. Istnieje bóg dla tych, którzy nienawidzą i to właśnie on jest moim bogiem”.

W wyzwiskach, które wykrzykuje, widać również, że demon nieustannie próbuje skłócić ludzi i podżega jednych przeciwko drugim. Lubi podkreślać, że podoba mu się nienawiść pomiędzy ludźmi. Łaknie ludzkiej złości i przewrotności, ponieważ, jak sam wielokrotnie wyznał: “to jest pokarm, który mnie pokrzepia i dodaje mi sił”.   “My szatani chcemy niezgody, chcemy nienawiści i wojny. Nie ważne gdzie i z jakiego powodu”. “Wiesz ilu naszych “potępieńców” krąży po świecie?”


Innym razem, w momencie, w którym Rytuał Rzymski przewiduje zadawanie pytań demonowi, na pytanie jak się nazywa, odpowiedział, że nazywa się Sahaar i przychodzi z pustymi. Kazano mu wrócić na pustynię, skąd przyszedł. Wtedy egzorcysta usłyszał w odpowiedzi: “Ja noszę pustynię przy sobie!”. [Te słowa można przetłumaczyć także: Przynoszę pustynię ze sobą]. Podczas kolejnych egzorcyzmów stało się jasne, że chciał w ten sposób wyrazić swe dążenie do wzniecania nienawiści, z której rodzi się oschłość, rozpacz i śmierć w relacjach ludzkich. A także pokazać, że cieszy go bezpłodność i pustka – zarówno fizyczna jak i duchowa. W niektórych przypadkach jego wypowiedzi bywają dowcipne, pół żartem pół serio, jak na przykład sytuacja, kiedy egzorcysta usłyszał pod swoim adresem: “Każdy klecha (ksiądz) przynosi nam pecha, zwłaszcza, taki, który robi, co do niego należy. Bo przez takiego nic nam się nie udaje!”.

Szczególną nadzieją napawa Maryjne doświadczenie płynące z egzorcyzmów. Kiedy mówi się o Matce Bożej, demony reagują atakami furii i szału. Nienawidzą Matki Bożej, nigdy nie odważą się wypowiedzieć Jej imienia. Mówią “ona”, albo “tamta”. Pada cały stek najgorszych bluźnierstw pod adresem Matki Bożej. Uskarżają się, że niszczy ich plany. Demon reaguje gwałtownie na wspomnienie Niepokalanego Serca Maryi. Wykrzykuje, „że ten… taki nie taki (i tu mówi o papieżu Janie Pawle II słowami, których nie da się powtórzyć) poświęcił świat temu Niepokalanemu Sercu i że ten akt pokrzyżował piekłu pewne plany na skalę światową”.

Jeśli chodzi o Różaniec Święty, kiedyś założono koronkę Różańca na szyję osoby egzorcyzmowanej. Demon zaczął krzyczeć: “przygniata mnie, jaki to nieznośny ciężar! Zabierzcie ten łańcuch z Krzyżem na końcu!”. Egzorcysta powiedział: “Od dziś nasza siostra będzie codziennie odmawiała Różaniec”. A diabeł natychmiast odparł: “I co z tego? I tak jest was niewielu! To nic nie znaczy, w porównaniu z całym światem! (mówił o osobach odmawiających Różaniec) W to mi graj! Przeszkadza mi, kiedy ją wzywacie, to mi przypomina jego życie” (ma na myśli życie Pana Jezusa, które rozważamy w Różańcu). Innym razem egzorcysta wyjął z


kieszeni koronkę różańca. Demon natychmiast zaczął krzyczeć: “zabierz ten łańcuch, zabierz ten łańcuch!”. “Jaki łańcuch?” “Ten z krzyżem na końcu. Ona nas biczuje tym swoim łańcuchem!”. Z pewnością chodzi tu o swoistą metaforę, jednak pozwala ona zrozumieć, i to w sposób bardzo konkretny, jak wielka jest moc Różańca i jak bardzo demon się go lęka.

Innym razem, ku wielkiemu zaskoczeniu egzorcysty, kiedy podczas modlitwy odczytywane były wezwania do Matki Bożej, demon zaczął krzyczeć “Tylko Ona jest wszędzie. Ona mnie zabija. Zawsze mnie zabijała. Wszystko przewraca do góry nogami. Ten jej przeklęty płaszcz mnie dusi, za każdym razem. Żaden z nas tego nie wytrzyma”. Wtedy egzorcysta zawołał: “Dziękuję Ci Matko, dziękuję Twemu Niepokalanemu Sercu!” Demon odpowiedział: “Zostaw to Serce w spokoju. Przebiliśmy je mieczem – a ono nie umarło. Ukrzyżowaliśmy Jej Syna, a ona nie umarła, dostała więcej dzieci!” Podczas innego egzorcyzmu, kiedy egzorcysta oddawał cześć Niepokalanemu Sercu Maryi, demon powiedział: “Jej Serce sprawia nam ból. Im bardziej przebijaliśmy to Serce, tym mocniej biło. Im bardziej miażdżyliśmy to Serce, tym 3) bardziej Ona miażdżyła nas. Im bardziej cierpiała, tym bardziej cierpieliśmy i my. Chcieliśmy zrobić jej na złość, a Ona zabijała nas swoim płaczem. Jej łzy są ogniem, który nas zabija”. Innym razem ten sam egzorcysta wzywał wstawiennictwa Niepokalanego Serca Maryi, a demon zaczął mówić o kolcach, które tkwią w tym Sercu (są one symbolem grzechów ludzkości) oraz o ludziach, którzy chcą ofiarować Maryi swe zadośćuczynienie. Powiedział wtedy: “Ludzie pomogli mi wbić w to Serce mnóstwo kolców, tysiące miliardów. Sami żeście mi pomogli wbić te wszystkie kolce. Właśnie wy! Ale im więcej kolców, tym większą ma siłę! Im więcej krwi, tym więcej mocy! Im więcej cierpienia, tym więcej chwały!

Wasze grzechy zamieniły się w chwałę, bo wiele dusz poświęciło się Jej, żeby zadośćuczynić za zniewagi. Każda dusza, która jej się poświęca wyciąga kolec z Jej serca. A każdy taki wyciągnięty kolec jest jak ognisty pal, który przebija nasz mózg. My ich bijemy, pokonujemy ich, palimy, drapiemy, rozszarpujemy ich na kawały, a oni padają na kolana i się modlą. My im ubliżamy, szkalujemy ich, znieważamy – a oni padają na kolana i się modlą. Ta tortura nigdy się nie skończy! Ta tortura nigdy się nie skończy! Jest ich za dużo! Za dużo! Tylu głupców się Jej poświęca. Tylko na to czekają, żeby umrzeć dla tej… i dla jej Syna!”

 

Podczas innego egzorcyzmu, demon chełpił się, że zadał cierpienie niewinnym ludziom. Egzorcysta zaczął modlić się tymi słowami: “Panie Jezu Chryste, wydawało się, że zostałeś pokonany na Krzyżu – wydawało się, że moce ciemności zwyciężyły, a w rzeczywistości Ty odniosłeś decydujące zwycięstwo”. Diabeł odparł: “To wszystko przez Nią! (mówił tutaj o Matce Bożej) Wszystko z winy Jego Matki! Uczyłem tę idiotkę (mówił o osobie dręczonej) nienawiści do Niej, a Tamta i tak wygrała. Ona (tzn. Matka Boża) nieustannie się modli. Nawet przez chwilę nie siedzi cicho. I ciągle nas biczuje tymi swymi modlitwami”. Z pewnością znaczy to, że Maryja wstawiała się u Boga za tą dręczoną osobą. Chodzi także o to, że ta kobieta coraz bardziej kochała Maryję.

Podczas innego egzorcyzmu demon powiedział: “Za każdym razem, kiedy schodzi tu na ziemię, pogrążamy się coraz niżej. Każda Jej łza to dziura w naszej skórze. Każde Jej spojrzenie szarpie nasz mózg na kawałki. Każdy Jej krok to nasz koniec. Usiłujemy Ją powstrzymać, ale nie możemy, bo Ona jest silniejsza on nas. Zły nie ma nad Nią żadnej władzy”.

Innym razem miał miejsce szczególnie wstrząsający epizod. Pewnego dnia, zwracając się w stronę wizerunku Matki Bożej znajdującego się w pomieszczeniu, gdzie sprawowany był egzorcyzm, demon zaczął krzyczeć:, „Czemu wszystko ofiarowałaś temu? Dlaczegoooooo! Po cooooooo!” Egzorcysta zapytał:, „Co ofiarowała?” A demon odrzekł: “Pod Krzyżem Tamtego! Ona cierpiała!” Niewątpliwie odnosi się to ofiary cierpienia, którą Maryja złożyła Ojcu Przedwiecznemu w imieniu własnym i w imieniu Syna podczas ukrzyżowania. Wtedy egzorcysta powiedział: “Pamiętaj, że Maryja, u stóp Krzyża, ofiarowała Bogu Ojcu Jezusa i siebie samą wraz z Nim. Za nas ofiarowała to cierpienie, ponieważ jesteśmy Jej dziećmi”. W tym momencie zaczęły się wrzaski nie do opisania. Nie mogąc znieść siły płynącej z ofiary Chrystusa i Maryi złożonej na Kalwarii, powiedział: “Dosyć! Dosyć tego! Nie przypominaj mi tego! Basta! Pali mnie to żywym ogniem!”.

W Wielki Piątek 2006 roku, kiedy egzorcysta odczytywał fragment Ewangelii Świętego Jana, przy słowach, które Pan Jezus skierował do Maryi i świętego Jana: “Niewiasto, oto syn Twój”; “Oto Matka twoja!”, demon nie wytrzymał i powiedział: “W jednej chwili umiłowała wszystkie swe dzieci. Przez wszystkie pokolenia. I znowu powiedziała “tak”. Aniołowi powiedziała “tak”, a pod krzyżem znowu powiedzia” tak” swemu Synowi. Po to, żebyście stali się Jej dziećmi”. Egzorcysta zrozumiał, że demon wbrew swojej woli musiał wyznać coś

 

czego nigdy nie chciałby powiedzieć. Czytał dalej: “Od tej chwili uczeń wziął Ją do siebie”. Diabeł, okazując wielką odrazę, która przejawiała się w tonie głosu i w całej postawie, dodał: “Czyste dusze przyjmują do serca Matkę Boga. Wasze ciało i wasz duch to dom Pański i do tego domu Ją przyjmujecie. Wszystkie dzieci Boże powinny wziąć Maryję do siebie. Tego was uczyła swoim życiem.

W Maryi macie wielką pomoc, powinniście częściej z niej korzystać. Módlcie się, módlcie się do niej więcej. Weźcie ją do siebie. Ona towarzyszy każdemu z was”. Egzorcysta, wiedząc, że Wielki Piątek jest dniem szczególnej łaski przypomniał wtedy ofiarę Pana Jezusa na Krzyżu poniesioną z miłości do nas, Jego rany, Jego krew i cierpienie, jego upokorzenie i ofiarę złożoną Bogu Ojcu, łzy i cierpienie Maryi u stóp krzyża i ofiarę, którą złożyła Bogu Ojcu łącząc się z ofiarą Syna. Kiedy modlił się wspominając te wielkie wydarzenia, demon stwierdził, ku wielkiemu zdumieniu egzorcysty: “My demony też staliśmy pod krzyżem. Podburzaliśmy niektórych przeciwko Niemu. Żeby Mu ubliżali, żeby go obrażali, żeby rzucali Mu wyzwania. Innych kusiliśmy wzbudzając w nich wątpliwości. Wmawialiśmy im, że to nie może być prawdziwy Mesjasz. Niektórzy poszli tam, żeby zobaczyć jakiś cud i przekonać się na własne oczy, że to On jest Mesjaszem. Co za durnie! Przepędziliśmy stamtąd mnóstwo ludzi. Przestali w niego wierzyć, przerazili się widząc jak umiera. Zostało paru niedobitków. Oni z kolei doszli do przekonania, kiedy już umarł, że to wszystko nieprawda. Bo skoro umarł, to już po wszystkim. Nic się już nie da zrobić. Kiedy zdejmowali ciało krzyża, kusiliśmy nawet Jana. Wmawialiśmy mu: “Zobacz, jak skończył ten wasz Mesjasz! Zobacz, jak skończył ten twój Mesjasz!”. Kusiliśmy nawet jego Matkę. Miała rozdarte serce. Ale jednocześnie w tym sercu panował nieopisany pokój. Wszystkim przebaczała. Kochała i cierpiała.

Jej przebaczenie było całkowite. Jej miłość była całkowita. Jej ofiara była całkowita. I to nas pokonałoooooo! Bezskutecznie podkopywaliśmy Jej wiarę. Ona nie przestawała się modlić. Tylko ona Jedna wierzyła w Zmartwychwstanie. Jej serce już wszystko wiedziało. I tamtego dnia o świcie, w dzień po szabacie, On przyszedł najpierw do Niej. Nie wiemy, co do siebie mówili. Widzieliśmy ich. Widzieliśmy tylko, że się cieszy i mnoży swoje zwycięstwa.

 

Spotkanie promieniowało pokojem i nieskończoną miłością. Ale nie mogliśmy nic usłyszeć. Ich rozmowa była poza naszym zasięgiem. A potem zobaczyliśmy Magdalenę idącą do grobu”. Innym razem, kiedy podczas sprawowania swej posługi egzorcysta powiedział, że odprawi Mszę Świętą w intencji tej osoby, demon nie miał już sił, żeby zareagować, zbliżał się moment uwolnienia. Ale powiedział: “Nie mam pojęcia, co mu strzeliło do głowy. Skąd mu to przyszło, żeby się za was poświęcić. Za was, którzy nie jesteście niczym więcej, tylko cuchnącymi śmieciami i kupą gnoju. Jak on to zrobił! Jak On mógł! Poświęcić się za takie marne, paskudne, nic nie warte kreatury, które nic nie rozumieją. Nie wiecie jak bardzo On was kochał i jak was kocha, bo Go bez przerwy obrażacie. Jemu Msza jest niepotrzebna. On ma wszystko. Tylko dla was ją wymyślił. Tylko dla was. Żeby was do Siebie zbliżyć. Żebyście mogli Go mieć na co dzień. A wy, głupcy, plujecie na to. A wy nie przyjmujecie tego. Wy, którzy naprawdę moglibyście być tacy jak 4) On. On chce was mieć przy sobie (te słowa demon wypowiedział z wielkim trudem). I każdego dnia daje wam to Swoje Ciało i Krew. Dla nas to coś obrzydliwego, ale dla was to wszystko. To jedyny środek zbawienia, żebyście nie poszli na zatracenie, tak jak my. A do was to nie trafia! Jak można nie zrozumieć? A wy nie rozumiecie. On tam jest i mówi do was: “Oto jestem! Weźcie mnie do siebie! Pójdźcie za mną”. Do mnie powiedział: “Vade retro” (Idź precz!) A do was mówi: “Oto jestem, przyjdźcie do Mnie”.

Innym razem, podczas gwałtownej walki, egzorcysta zrozumiał, że demon nie chce powtórzyć czegoś, co Chrystus rozkazał mu powiedzieć. W pewnym momencie, zupełnie pokonany mocą Bożą, krzyknął: “On mi kazał powiedzieć: nie lękajcie się, wyjdźcie na spotkanie waszego Boga. Zostawcie wszystko, co was wiąże ze złem. Wypełnijcie swoje życie Bogiem. Niech w waszym miejscu będzie miejsce tylko dla Jezusa Chrystusa. Idźcie za nim w radości i w cierpieniu. Uwielbiajcie Go zawsze. On jest waszym zbawieniem”. A potem demon zaczął przeraźliwie wyć. Ks. Francesco Bamonte

TO, CO PODOBA SIĘ LUCYFEROWI

(z niektórych egzorcyzmów)

 

1. Komunia święta udzielana na rękę – dzięki temu mogę podeptać waszego Boga, którego ja zabiłem; i mogę celebrować moje msze (czarne msze) z moimi kapłanami, których Jemu wydarłem…

2. Skąpe stroje, na które łowię mężczyzn i kobiety, i zapełniam nimi moje królestwo (śmiech długi…niezwykle szyderczy), ale jestem zadowolony… co za radość

 

3. Telewizja… ach telewizja… jest moim aparatem, to ja ją wymyśliłem… aby zniszczyć poszczególne dusze i całe rodziny… rozdzielam je, rozpraszam moimi programami, przebiegłymi i przenikającymi do głębi… ach telewizja jest ośrodkiem przyciągania, gdzie przyciągam też wielu księży, zakonników i sióstr, zwłaszcza w godzinach po północy i już nie pozwalam im modlić się: ha…ha…ha… w jednym momencie pokazuję się na całym świecie… słuchają mnie i oglądają wszyscy… dość dobrze pomagają mi moi wierni słudzy, magowie, czarownice, wróżbici z kart i

rąk, astrologowie… ha…ha…ha!

4. Dyskoteki…. wspaniałe… są to moje pałace ze złota, gdzie przyciągam najlepsze nadzieje społeczeństwa, które czynię moimi,

Fot. Lucyfera i jego dary (alkohol, narkotyki i seks…) niszcząc ich dusze i ciała… tysiące ich unoszę ze sobą przez alkohol, narkotyki i seks…, ach, nieustanne żniwo… ja jestem prawdziwym królem świata, a nie wasz Bóg, którego ukrzyżowałem.

5. Rozwody… separacje małżonków, są wymyślone przez mnie; odzyskuje dzięki nim moją własność… jest to jedno z moich najbardziej inteligentnych odkryć… niszczę w ten sposób rodzinę, społeczeństwo, gdzie jestem adorowany, jako król świata… Seks, seks..

 

nie słuchajcie tego człowieka przybitego do krzyża, który wam nic nie daje… tylko ja wam dam prawdziwą przyjemność wraz z wolnym seksem… moje królestwo to nade wszystko przyjemność seksualna, przez którą króluję na ziemi.

6. Aborcja… zabijanie niewiniątek…! To moje najpiękniejsze i najprzyjemniejsze odkrycie! Zabijanie niewinnych zamiast winnych i zabójców z mafii! Zniszczę ludzkość i w ten sposób skończą, zanim się urodzą adoratorzy fałszywego Boga.

7. Narkotyki…. to najsmaczniejszy pokarm, jaki daję młodym, aby zrobić z nich głupców… i w ten sposób robię z nimi, co mi się podoba… złodziei, morderców, rozpustników… okrutnych jak ja… panów tego świata… moje sługi.

TO, CO NIE PODOBA SIĘ LUCYFEROWI (z niektórych egzorcyzmów)

1. Spowiedź… co za głupi wynalazek Ależ mnie ona boli, jakie mi sprawia katusze… Krew tego waszego fałszywego Boga… jakże mnie miażdży… niszczy mnie… obmywa wasze dusze i zmusza mnie do ucieczki… (straszliwe wybuchy płaczu)… Ta Krew, ta Krew… jest moją najokrutniejszą karą…

2. Posiłek, (Msza sw.) gdzie spożywacie Ciało i Krew tego Ukrzyżowanego, którego ja zabiłem… To tutaj jestem rozbrajany…już nie mam sił do walki… ci, którzy spożywają to Ciało i piją tę Krew, stają się silni przeciwko mnie, stają się nie do pokonania przez moje przebiegłe zasadzki i pokusy, zdają się zupełnie inni, mają jakby szczególne światło i niezwykle bystry umysł… szybko mi się wymykają… oddalają ode mnie, wyrzucają mnie jak psa… co za smutek…, co za ból mieć do czynienia z takimi kanibalami! (wybuchy płaczu!)… Ja ich jednak okrutnie prześladuję… a tylu idzie jeść tę Hostię, będąc w grzechu! Ależ jestem zadowolony… co za radość… nienawidzą swego Boga i go jedzą… ha…ha! Moje zwycięstwo… zwycięstwo… hura… hura!…

3. Jakże niedorzeczni są ci, którzy tracą wiele godzin dniem i nocą na kolanach, aby adorować ten kawałek chleba ukrytego w pudle na ołtarzu tego fałszywego Boga! (jest to godzina adoracji). Jakże mnie denerwują te osoby! Ileż czynów świętokradczych

 

zbieram bez przerwy: jest to moje nieustanne zwycięstwo… A ile cierpienia… ile złości przez te nierozumne adoracje…!

4. Nienawidzę Różańca… ten zniszczony wstrętny sprzęt tej Kobiety tam, jest dla mnie jak młotek, który rozbija mi głowę… Jest wymysłem fałszywych chrześcijan, którzy nie są mi posłuszni, przez co idą za tym babskiem! Są fałszywi, fałszywi… zamiast słuchać mnie, który panuję nad całym światem, ci fałszywi chrześcijanie idą modlić się do tej Kobiety, mojej największej nieprzyjaciółki, z tym sprzętem… ach, ileż bólu mi zadają… (wybuch płaczu)…

5. Największym złem dla mnie w tym czasie są nieustanne obecności (objawienia) tej baby… w całym świecie… we wszystkich narodach objawia się i mnie prześladuje, wydzierając mi z rąk tak wiele dusz..tysiące.. tysiące… ach, ileż bólu mi zadają… (wybuch płaczu)…

6. Jednak tym, co mnie niszczy najbardziej, to ośle posłuszeństwo temu człowiekowi ubranemu na biało (Papieżowi), który rozkazuje w imieniu tego fałszywego odkupiciela i fałszywego waszego zbawiciela... jakie osły… owce… tchórze…! Być posłusznym człowiekowi, który kocha Kobietę, która mnie prześladuje od zawsze… jaki wstyd… to niszczy moje królestwo... Ja zwyciężę, ja zwyciężę… (śmiech). Przyprawię go o śmierć, doprowadzę do jego zabójstwa… sprawię, że będzie miał brzydki koniec… jest ohydny dla moich zwolenników, ten Polak (Jan Paweł II), który kocha tę Kobietę… który rozpowszechnia Różaniec tej podłej Kobiety, jako swoją ulubioną modlitwę… co za nikczemnik… osioł… miażdży mnie… miażdży mnie…! (wybuchy szlochu!) “

Czytelniku pamiętaj!…Lista powyżej jest przerażająca. Warto ją przemyśleć. Zasługuje na to, by być rachunkiem sumienia dla nas wszystkich. Ale przede wszystkim zasługuje na gorliwą modlitwę, pokutę, a także często praktykę sakramentalnej spowiedzi, gdzie Krew Jezusa Chrystusa oczyszcza nas i daje bardzo mocną tarczę do pokonania naszego nieprzyjaciela. Zwycięzcami – mówi nam Apokalipsa – są ci, którzy „oczyścili swe dusze w Krwi Baranka…” zwyciężyli smoka starodawnego w Najdroższej Krwi Zbawiciela i Odkupiciela.

JAK SZATAN OCENIA CZŁOWIEKA?

 

Relacja ta jest sporządzona przez znanego jezuitę, o. Oomenico Mondrone, który bezpośrednio doświadczył spotkania ze złym duchem podczas rytualnego wykonywania egzorcyzmów.

Myślę, że wnikliwe przeczytanie tego tekstu pomoże tobie Czytelniku w codziennym opieraniu się szatanowi i będzie cię napawać obrzydzeniem do jego ohydnej i wstrętnej postaci…

NIGDY NIE ZDOŁASZ ZROZUMIEĆ - MÓWI SZATANjak bardzo nienawidzę was, ludzi. Jak bardzo jesteście wstrętni? Chlubicie się najwyższą godnością wśród zwierząt, a jesteście z nich najohydniejsi. Wasze istnienie budzi we mnie wstręt. Uważam was za coś gorszego od waszych świń. Sądzicie, że jesteście inteligentni, a okazujecie się bardzo głupi. Wystarczyłoby zobaczyć, co wam podsuwam przez wielu “naukowców”, którzy są na mojej służbie, i co daję wam w formie napuszonych, uczonych bredni.

Pomyśl o tym, czym poję i karmię przez moją prasę! Wy mielibyście być Jego najszlachetniejszym stworzeniem? Wystarczy parę świństw, aby was kupić. Zaraz poddajecie się pokusom mych posłańców. Przywiązujecie wielką wagę do waszej wolności, a pozwalacie się schwytać w moją niewolę. Och, jakie kpiny mogę sobie z was stroić w imię tej waszej wolności. Okazujecie wstręt wobec tego, co jest brudne, a tymczasem jesteście zupełnie, ulegli waszym namiętnościom, tarzacie się w waszych obrzydliwościach, jak świnie w błocie… Dla kobiety, czy dla garści złota jesteście gotowi pozarzynać się, co jest cudowne. Wiele zyskał Ten – tam, że przelał krew, aby was odkupić? Odkupić was, od czego, od grzechu? Przecież nurzacie się w nim tak, że omal nie utoniecie! A co dopiero mówić, gdy wywołam wśród was ducha zazdrości, oszczerstw, nienawiści, rywalizacji, zemsty.  Innym razem szatan wyznaje: Maryja jest tą, która wprowadza ogromne zamieszanie w moich planach. Jest niszczycielką mojego królestwa. Nie pozwala odnieść mi zwycięstwa i już przygotowuje mi klęskę? Ciągle plącze mi się pod nogami, wciąż przeszkadzając mi, przecinając mi drogę, podpuszczając swoich fanatyków do odbierania mi dusz. Tam, gdzie sięgają moje głośne podboje.

 

Z FORUM INTERNETOWEGO Autor: MAKO: 21:26, 03.08.2008

Powiem wam szczerze coś o opętaniu, którego sam jego doświadczyłem. Na szczęście jednorazowo i przez niedługi czas. Nie lubię pisać nawet mówić o tym, ale napiszę dla was abyście i wy potrafili się uchronić przed szatanem. To było wieczorem w Wielki Piątek tego roku, tuż po Liturgii. Najpierw ogarnął mnie wielki smutek wręcz przerażenie strach. A później przyszedł on (szatan), nie spodziewałem się tego. Mówił do mnie moim własnym głosem. Bardzo złe rzeczy mówił i chciał takiego wielkiego zła, nawet chciał mnie udusić, gdy zacząłem wołać do Boga (nie wiem jak to się stało, ale straciłem panowanie nad ręką, która zaczęła mnie dusić). To był chyba wielki cud, bo gdy zacząłem się modlić do Boga, ręka szatana mnie puściła, smutek odszedł a ja wręcz wpadłem w wielką radość. Dlaczego doszło do tego niecodziennego spotkania? Domyślać mogę się tylko, że było to skutkiem mojego zawołania. Można powiedzieć, że w mojej modlitwie zwróciłem się z wołaniem do szatana, aby nawrócił się wrócił do Boga, bo to jego ostatnia szansa przed końcem świata. Przyszedł do mnie, ale ja nie wygrałem tej walki, gdyby nie dobry Bóg przegrałbym to starcie. Od tamtego czasu pogłębiłem swoją wiarę. Lecz niedawno spotkanie by się powtórzyło, gdyby nie to, że poznałem się na przeciwniku i modlitwę do Boga Ojca na czas rozpocząłem i tym sposobem wyszedłem cało

Autor: ANGELA_020: 22:10, 19.10.2008

To nie jest na pewno przyjemna sprawa sama to przechodzę od czasu, kiedy wywoływałam szatana. To miała być tylko fajna hallowenowa zabawa. Potem zaczęły się koszmary strach przed kościołem dziwne sytuacje depresje budzenia o 3 w nocy, kiedy to ktoś kładł się na mnie i mocno masował; takie silne męskie dłonie. Nie mogę wówczas nic powiedzieć ani się ruszyć. Czasami już czuję, że to się stanie wtedy nie ryzykuję wybieram spanie z mamą przy niej nigdy nic mnie się nie stało. Chyba, że wybuchy agresji i chęć zemsty wręcz nienawiść do pewnych osób (a muszę stwierdzić, że nigdy nikogo nienawidziłam mogłam po prostu stwierdzić, że ktoś dla mnie nie istnieje) to dość przerażające. Niedawno późnym wieczorem przechodziłam z koleżanką wokoło kościoła, nie wiem, czemu ale poprosiłam ją by podeszła ze mną do drzwi, bo sama się bałam i podeszła. Przez całą drogę do domu nie mogłam złapać tchu czułam się tak jakby coś mnie dusiło. Albo stałam na przystanku i podszedł facet nie mogłam oderwać od niego oczu a on patrzył na mnie i chyba liczył i coś mówił a ja nie mogłam nic zrobić, wtedy podeszła na przystanek kobieta, a facet jak gdyby nigdy nic odwrócił się i poszedł. Albo ostatnio, koleżanka zrobiła 6) mi zdjęcie i nie wiedzieć, czemu bo byłam sama a ręce miałam pod sobą. Na zdjęciu ewidentnie widać dwie ogromne męskie dłonie na mojej twarzy. Jak pokazuję to zdjęcie znajomym to są przerażeni i mówią, że to wygląda tak jakby ktoś próbował mnie udusić? Na razie pracuję nad tym żeby wybrać się do spowiedzi; jak na razie nie mam jeszcze na tyle odwagi. Proszę was drodzy czytelnicy trzymajcie za mnie kciuki (albo kciuki albo modlitwa P.J.) i módlcie się za mnie do Boga by udało mi się uwolnić od tego czegoś.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica!

KUSZENIE

Idź precz szatanie, I nie wracaj więcej.

Niech się wola – Boża stanie,

Pragnę najgoręcej. Poddać woli Bożej,

Słuchać tylko Pana. Nie ulegać wpływom,

Czarta i szatana. Co niepokój i zwątpienie,

W Duszy ludzkiej sieje. Radość życia niszczy, Niweczy nadzieję.

Ty niepewność i obawę, W głębi serca rodzisz. A Dusze wątpiące,

Na zatracenie wodzisz.

 

Św. Ojciec Pio-człowiek najbardziej dręczony za życia przez szatanów.

Św. Ojciec Pio-człowiek najbardziej dręczony za życia przez szatanów.

Co czynić? – Ci powie.

Nie kuś mnie słabego,

Nie zawracaj w głowie.

Chcę być sługą tylko,

Boga Najwyższego.

A z tobą zły duchu,

Nie mieć nic wspólnego.

Do Boga mojego,

Mam prośbę wielką.

Bądź mi fundamentem,

W życiu nośną belką.

Daj Wiarę silniejszą,

Mój Boże Jedyny.

Bym zawsze Ci ufał,

Oraz chwalił Twe czyny.

Wbrew wszelkiej nadziei,

Miał zawsze nadzieję,

A wola Twa Panie

Niech się zawsze dzieje

Niech się zawsze dzieje,  Na ziemi i w Niebie. Zbaw Duszę mą Jezu,

POKORNIE PROSZĘ JA CIEBIE!

KTO NIE MA WIARY, ULEGA ZABOBONOM

Z ks. Gabrielem Amorthem, rzymskim egzorcystą, rozmawiają o. Piotr Kwiatek OFMCap i dr Anna Pecoraro
A.P.: Czy zgadza się Ksiądz ze stwierdzeniem, że obecnie mamy do czynienia ze szczególnie nasilonym działaniem złego ducha?
- Tak, oczywiście, że zgadzam się z tą opinią. Można śmiało powiedzieć, że czasy współczesne są nabrzmiałe obecnością złego ducha. Jesteśmy świadkami powstawania i działania licznych sekt satanistycznych, stają się modne seanse spirytystyczne, jest bardzo wielu ludzi zajmujących się wróżbiarstwem czy wprost okultyzmem. A z drugiej strony należy wiedzieć, że w diecezjach wciąż brakuje lub w ogóle nie ma księży egzorcystów.
o. P.K.: W Piśmie Świętym diabeł jest definiowany jako “ojciec kłamstwa” (J 8, 44). Jedno z jego wielkich dzieł to przekonanie człowieka, że tak naprawdę to on nie istnieje, że jest tylko wytworem ludzkiej fantazji itd. Jakimi innymi metodami demon lubi się posługiwać w celu niszczenia człowieka?
- Rzeczywiście, diabeł to “wyjątkowy manipulator”. Jego sposób działania polega na podsycaniu wątpliwości, które – gdy nie zostaną uczciwie zauważone i rozważone – prowadzą do kryzysu wiary.
Popatrzmy na kraje o długiej tradycji katolickiej, takie jak: Włochy, Francja czy Hiszpania. Wiara została tam zdefiniowana jako “prywatna sprawa”. Podobnie w Polsce (ksiądz zna te sytuacje znacznie lepiej niż ja) po upadku komunizmu moralność wcale nie wzrosła, a wręcz przeciwnie – osłabła. Spójrzmy na procenty dokonywanych aborcji w krajach “katolickich”, ilość osób uzależnionych od narkotyków, alkoholu czy seksu. Są to sfery naszego życia, w które wchodzi demon. I możemy widzieć skutki tej obecności: hołdowanie przyjemności, uzależnienia, relatywizm… Kto nie ma wiary, często ulega przesądom, zabobonom, ufa wróżbom. Kto nie ma wiary, nie wierzy w życie wieczne i sprawy duchowe. Tutaj, we Włoszech, ale sądzę, że w Polsce również, często można usłyszeć: “jestem chrześcijaninem, ale niepraktykującym”, co właściwie należałoby rozumieć: “jestem chrześcijaninem, ale żyję jak poganin”.
A.P.: Czy zauważa Ksiądz jeszcze inne przestrzenie i strategie działania zła we współczesnym świecie?
- O tak, na przykład spójrzmy na życie polityczne. Znajdujemy się w bardzo poważnej i niebezpiecznej sytuacji. Dziś broń atomowa jest w posiadaniu wielu ludzi, podczas gdy świat i organizacje międzynarodowe nie mają nad tym żadnej kontroli. Tak więc owe kraje są w stanie zniszczyć ludzkość. Po zamachu z 11 września 2001 r. w Nowym Jorku wszyscy zrozumieliśmy, że także grupy terrorystyczne są wyposażone w tego rodzaju broń. Dziś znajdujemy się w sytuacji bardzo ekstremalnej, jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Może właśnie dlatego Matka Boża kontynuuje swoje objawienia na całym świecie, aby przypomnieć o prawdziwym bezpiecznym domu, który na nas czeka.
o. P.K.: Bywa, że osoby pukające do drzwi Księdza, prosząc o kontakt z egzorcystą, mają zwyczajne problemy psychiczne (natręctwa myślowe, zaburzenia lękowe…). Bywa również odwrotnie, że osoba z symptomami działania złego ducha szuka pomocy wyłącznie na drodze medycznej, więc idzie do psychiatry. Jak rozróżnić, co komu jest potrzebne?
- W człowieku istnieją dwa wymiary: duchowy i psychiczny, są to dwie różne sfery. To, czym zajmują się egzorcyści, to: opętania, dręczenia i napady, czyli to, co jest wynikiem bezpośredniego działania złego ducha. Czymś innym zajmuje się psychiatra. Owszem, bywają sytuacje, kiedy potrzebna jest współpraca między egzorcystą i lekarzem. Dzieje się to szczególnie wtedy, gdy ktoś ma problemy zdrowotne (psychiczne) wymagające leczenia medycznego oraz jest pod wpływem działania złego ducha. Warto jednak nadmienić, że egzorcysta pozostaje na swoim terenie, czyli nie diagnozuje osoby chorej psychicznie, mówiąc jej na przykład, że ma schizofrenię. Tak sformułowana opinia jest diagnozą medyczną i tylko lekarz może ją postawić. Podobnie psychiatra nie może powiedzieć swojemu pacjentowi, że jest opętany przez demona, ponieważ przestrzeń duchowa nie jest jego terenem diagnostycznym. On jako lekarz może jedynie wykluczyć zaburzenia typu psychicznego. Tak więc ważne jest, aby egzorcysta i psychiatra, każdy z nich pozostawał na swoim terenie kompetencji i uznawał limity własnych możliwości diagnostycznych.
A.P.: Na czym powinna polegać współpraca między psychiatrami, psychologami a egzorcystami?
- Z mojego osobistego doświadczenia wynika, że osoby, które są opętane czy mają problemy z działaniem demona, nie widzą żadnej potrzeby, by udać się do lekarza. W takich sytuacjach pracuje tylko egzorcysta. Kiedy spostrzeże, że podczas egzorcyzmów lub modlitwy o uwolnienie nie występują żadne znaki opętania, są to problemy psychiczne i tu powinno rozpocząć się leczenie psychiatryczne. Trzeba podkreślić, iż symptomy opętania są różne od symptomów, które charakteryzują zaburzenia psychiczne. Dlatego egzorcysta może bardzo szybko rozpoznać, czy ten typ zaburzeń pochodzi od złego ducha, czy też ma inne źródła. Również lekarze powinni pamiętać, że są zaburzenia, które nie mają charakteru naturalnego (czego często nie rozumieją). Ponieważ wielu lekarzy (psychiatrów) nie wierzy w istnienie złego ducha, nie wierzą w opętania, i kiedy mają do czynienia z osobami opętanymi, diagnozują takie przypadki w sposób medyczny. Dla nich problem jest rozwiązany również wtedy, kiedy niestety niczego w praktyce nie rozwiązują. W wielu szpitalach psychiatrycznych pacjentami są osoby nie chore, ale dotknięte działaniem złego ducha, natomiast przez lekarzy zakwalifikowane jako chore.
o. P.K.: Dziękuję Księdzu za czas, który zechciał nam ofiarować. Prawdziwie doceniam wieloletnie i niestrudzone wysiłki Księdza, zmaganie się z mocami zła. W tym trudzie dostrzegam wielką wiarę i zaufanie Bogu. Dziękuję za to czytelne świadectwo. więcej na stronie: http://www.naszdziennik.pl

Ks. Gabriele Amorth urodził się w Modenie (Włochy) w 1925 roku. Jest doktorem prawa, kapłanem Towarzystwa Świętego Pawła, autorem licznych artykułów z dziedziny mariologii. Od wielu lat pracuje jako egzorcysta w diecezji rzymskiej. Oprac. Jerzy Poleszczuk


Opublikowany w Kościół, Szatan, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 13 »

Ofiarowany szatanowi, ocalony przez Jezusa – Jarosław Dudała

Posted by Dzieckonmp w dniu 9 Wrzesień 2010


Od czwartego roku życia słyszałem wewnętrzne głosy. Byłem w stanie nawiedzenia – mówi Sergiusz Orzeszko.Jestem synem dyplomaty, który zaczął karierę w latach 60., dlatego nie przyjąłem chrztu, kiedy byłem mały. Później dowiedziałem się, że po urodzeniu zostałem rytualnie ofiarowany szatanowi, bez wiedzy moich rodziców – mówi 34-letni dziś Sergiusz. – Mieszkałem w Belgii, Francji i we Włoszech, w Rzymie. To Stolica Apostolska, ale ja żyłem tam w środowisku buddyjskim. Chodziłem do międzynarodowej szkoły. To był tygiel – wszystkie rasy, wszyst-kie języki europejskie. Moi koledzy w większości wierzyli w reinkarnację. Już od 7. roku życia zacząłem sobie zadawać pytania egzystencjalne i szukałem konkretnych odpowiedzi. Zaangażowałem się w filozofię buddyjską.

To było połączone z praktykowaniem jednego ze stylów kungfu, bioenergoterapii i jogi. W wieku 15 lat wystawiłem siebie na próbę. Wprowadziłem się w stan śpiączki. Człowiek jest świadomy tego, co się dzieje dookoła, ale nie czuje bólu. W szpitalu przez 8 godzin kłuli mnie, klepali i dziwili się, że nie reaguję, choć normalnie oddychałem. Tylko serce biło nieco szybciej niż zwykle. Później zaczęły się poważne problemy. Bo jeśli ktoś angażuje się w jogę poważnie, to wiąże się to z okultyzmem. Wpadłem w praktyki okultystyczne w sensie ścisłym. Nie miałem żadnego mistrza. Od szóstego, a nawet od czwartego roku życia słyszałem wewnętrzne głosy. Byłem w stanie nawiedzenia, miałem kontakt z duchami. Te duchy mnie instruowały, wdrażały w rzekome tajemnice życia duchowego.

Głos chce więcej
W wieku 16 lat ten głos oczekiwał ode mnie czegoś więcej niż kontrolowanie ciała. Chciał zrobić ze mnie potencjalnego zabójcę – osobę zdolną do wykonywania rzeczy, których przeciętny człowiek nie jest w stanie wytrzymać. To wyglądało jak szkolenie specnazu (rosyjskich wojsk specjalnych – przyp. J.D.). Tam, prócz zwykłych ćwiczeń szkolenia, wprowadza się w tajniki technik ściśle związanych z okultyzmem. I właśnie tak działo się ze mną. To, z czym miałem do czynienia, to był szatan. Wykorzystał moje problemy w rodzinie i niezliczone kompleksy po to, żeby mną zawładnąć, stać się dla mnie autorytetem. To bardzo proste – jeżeli człowiek jest zraniony, nie doświadczył miłości i żyje w grzechu pierworodnym, to ma naturalną skłonność do czynienia zła.

I generalnie nie jest w stanie tego powstrzymać. Takie słabe jednostki (a mnie się wydawało, że jestem silny!) świetnie nadają się do robienia im prania mózgu. I to zły duch robił ze mną do czasu, gdy osiągnąłem 17 lat. Wtedy stwierdziłem, że nie daje mi to szczęścia. Że wciąż mam problemy wewnętrzne, kompleksy, brak poczucia bycia kochanym. Szczęście było dla mnie wtedy czymś absolutnie nieosiągalnym. Mimo że miałem nadprzyrodzone zdolności. Potrafiłem uzdrawiać (pozornie), wpływać na decyzje i emocje innych ludzi. Teraz wiem, że to było możliwe pod warunkiem, że taka osoba nie była w stanie łaski uświęcającej. Bo mdlałem na widok babci modlącej się na różańcu. Nie chcę mówić o szczegółach, bo boję się, że to może kogoś zachęcić. A to nie są jakieś sztuczki. To kontakt z bytem duchowym. To sprawa dla egzorcysty.

Satanista i Bóg dobroci
W wieku 17 lat, w średniowiecznym zamku we Francji, przyznałem się, że w moim życiu nic nie gra. Klęknąłem i powiedziałem: „Boże, jeśli jesteś, to działaj”. Skąd wiedziałem, że Bóg jest? To nie była kwestia emocji ani intelektu. Uzyskałem wewnętrzną świadomość, że jest prawda i że jest Bóg. Mówiłem: „jeżeli jesteś”, ale wiedziałem, że On jest. I spodziewałem się wewnętrznej odpowiedzi. Nadeszła. Była taka: „Już dłuższy czas czekałem, żebyś zdecydował się na ten akt pokory. I Ja już ci pomogłem, ale owoc tej pomocy zobaczysz dopiero za kilka lat”. Wtedy po raz pierwszy w życiu doświadczyłem, że istnieje Bóg dobroci. Ktoś inny niż głos przemocy, którego przez tyle lat doświadczałem. Coś, co nie wyzwala lęku, ale koi egzystencjalny ból. Gdyby nie to, moje życie skończyłoby się samobójstwem.

Odtąd szukałem Boga dobroci. Mimo to jeszcze przez krótki czas świadomie tkwiłem w satanizmie – jak alkoholik, który pije, choć już wie, że nie powinien. Nie byłem gościem, który latał z odwróconym krzyżem w czarnych portkach, żeby straszyć ludzi. Chodziłem w dobrze skrojonym garniturku. Tacy są prawdziwi sataniści – i oni są niebezpieczni. Potem się uspokoiłem. Byłem obojętny, zmęczony życiem. W wieku 20 lat wróciłem do Polski. Studiując fizjoterapię, poznałem krisznowców.

Wiele mówili o reinkarnacji i Bogu dobroci. Tak, to musi być wspólnota, na którą czekałem – pomyślałem. Byłem w niej 3 lata. Po tym czasie nie dało się już ze mną żyć. Bo gdy guru powiedział, że moja narzeczona je mięso, więc jest nieczysta i nie może być moją żoną, to się spakowałem i wyjechałem do aśramu w Mysiadle koło Warszawy, żeby przygotowywać się do kapłaństwa (w rozumieniu krisznowców). Dla narzeczonej to był szok. Znalazła krisznowców na liście sekt. Poprosiła mnie przed rozstaniem o ostatnią przysługę – żebym spotkał się z dominikanką s. Michaelą Pawlik. To był czas, gdy widziałem jeszcze aurę. A aura narzeczonej, proszącej o to spotkanie, miała tak niezwykły kolor, że stwierdziłem, że to musi być coś ważnego.

Okaleczenia, orgie, narkotyki
Mieliśmy z s. Michaelą 2-godzinną merytoryczną rozmowę. Ona była 13 lat w Indiach jako świecka pielęgniarka. Miała dostęp do świątyń. Widziała rytuały. Pacjenci opowiadali jej, jak wygląda ich religia i jak doktrynalnie usprawiedliwia okaleczanie dzieci, orgie sakralne i stosowanie narkotyków, które rzekomo pobudzają do uzyskania wyższej świadomości. To była inna twarz hinduizmu od tej, którą znamy z mediów.

Od s. Michaeli dowiedziałem się, że jestem we wspólnocie, która stosuje synkretyzm religijny, tzn. zawiera elementy hinduistyczne (waisznawickie), ale też elementy objawienia Jezusa Chrystusa. Trzeba było zadać sobie pytanie, skąd wzięło się to połączenie. Okazało się, że krisznowcy ukrywali takie sprawy jak okaleczanie dzieci. Ukrywali, że wszystkie księgi hinduistyczne zostały zmodyfikowane w XIX w. za sprawą filozofa i wizjonera Rudolfa Steinera. Zostały z nich wycięte fragmenty, które były niezręczne z punktu widzenia mentalności europejskiej. To był dla mnie szok.

Musiałem zweryfikować te informacje. Sprawdziłem to dzięki pomocy kompetentnych osób. Okazało się, że minione 3 lata mojego życia to była wielka pomyłka. Siostra opowiedziała mi też, kim jest Jezus. Wtedy otrzymałem łaskę wiary. Po trzech miesiącach przygotowania otrzymałem chrzest. Choć byłem przypadkiem nadającym się do egzorcyzmów, nie byłem odrębnie egzorcyzmowany. To się odbyło przy chrzcie. Złe duchy wyszły wtedy ze mnie jak cienie – bez bólu. Rozeznałem też, że nie mam powołania do życia w małżeństwie. Trzy tygodnie przed ślubem musiałem się wycofać. Narzeczonej było ciężko. Mnie było łatwiej, bo byłem umocniony jakąś specjalną łaską. Pan Bóg pocieszał mnie wewnętrznie. Ale to nie był taki głos jak te, które słyszałem od dzieciństwa. Różnica jest ogromna. To różnica między obcowaniem z kimś, kto cię absolutnie nienawidzi a obcowaniem z kimś, kto jest czystą dobrocią. W pierwszym przypadku, choćby ten głos był nie wiem jak słodki, to ze strachu ciarki chodzą po plecach.

Ostre jazdy
Po trzech latach od nawrócenia przyjęto mnie do warszawskiego seminarium duchownego. Musiałem mocno pracować nad sobą, bo przez 24 lata żyłem w grzechu, pod wpływem psychicznego przymusu ulegania wadom moralnym. W dodatku one były we mnie utrwalane poprzez system etyczny, który mówił mi, że to jest dobre. Gdy człowiek się nawraca, otrzymuje łaskę. Ale ciało się odzywa. To jest jak z piciem kawy. Piłeś ją całe życie, a tu naraz nic? A z takimi jak ja sprawy są dużo trudniejsze niż z tą kawą.
Po czterech latach rozeznałem, że jestem powołany do Instytutu Dobrego Pasterza i pracy wśród ludzi przywiązanych do formy nadzwyczajnej rytu rzymskiego (liturgii łacińskiej). W tym roku mam otrzymać święcenia diakonatu, a w przyszłym święcenia kapłańskie. Odszedłem do instytutu z seminarium, otrzymując od wychowawców opinię, że jestem… normalny. Że miałem ostre jazdy, ale dzięki łasce Bożej udało się to uleczyć. Życzę tego wszystkim, którzy doświadczyli tego, co ja.

Żródło: Gość Niedzielny

Opublikowany w Kościół, Nawrócenia | Otagowane: , , , , , | Komentarzy: 5 »

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 300 other followers