Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Posts Tagged ‘Wiara’

Spektakularny cud wydłużenia nogi u dziecka w Brazylii

Posted by Dzieckonmp w dniu 29 października 2018

Chorych uzdrawiajcie, umarłych wskrzeszajcie, trędowatych oczyszczajcie, demony wyganiajcie; darmo wzięliście, darmo dawajcie. Mat. 10:8;

 

WIARA CZYNI CUDA

Zdaje się, że nasza uparta – jak w hipnozie – niewiara, wpędza nas w pesymizm, depresję i niewolniczą zależność od medycyny. Tymczasem PAN oczekuje Nas ze swoimi darami-cudami, ciągle, nieustępliwie, wytrwale…

Posted in Cuda, Uzdrowienia | Otagowane: , , | 45 Komentarzy »

Chorwaccy piłkarze: wszystko zawdzięczamy Bogu!

Posted by Dzieckonmp w dniu 8 lipca 2018

Wczoraj Chorwacja pokonała Rosję na Mistrzostwach Świata. Okazuje się że nie potrzeba popularnych żeli we włosach jak to robiła nasza drużyna tylko ciężkiej walki, samozaparcia i kondycji. Już tu wiele miesięcy temu wstawiałem wpisy o tym jak drużyna przyjeżdża do Medjugorje. Dziś kolejna porcja wiedzy na ich temat.

Reprezentacja Chorwacji jest piłkarskim objawieniem Mundialu 2018. Czy wiesz, że trener i pomocnik zespołu, który w rozgrywkach wyeliminował Argentynę i Danię, są osobami głęboko wierzącymi, podkreślającymi rolę modlitwy i sakramentów w codziennym życiu? Poznaj Zlatko Dalicia i Mateo Kovačicia.

Sportowcy publicznie przyznający się do wiary nie są w dzisiejszym świecie zjawiskiem odosobnionym. Znajdziemy ich również w środowisku piłkarskim, w którym, przynajmniej w ostatnich latach, wykonywanie znaku krzyża przed wejściem na boisko stało się wręcz bardzo popularne. Rzadko jednak możemy spotkać się z tak dojrzałym świadectwem przyjaźni z Bogiem i więzi z Kościołem, jak w przypadku dwóch członków ekipy Chorwacji.

 

Zlatko Dalić: W pionie trzyma mnie Eucharystia!

Urodzony 52 lata temu obecny selekcjoner „Vatrenich” („Ognistych” – jak nazywają drużynę kibice), prowadzi zespół od stosunkowo niedawna, bo od jesieni ubiegłego roku. W czasach byłej Jugosławii kilkanaście lat grał w zespołach tamtejszej ligi, a następnie trenował kluby chorwackie, albańskie oraz z krajów arabskich. Do rozpoczęcia Mundialu nie był jednak zaliczany do elity najbardziej znanych selekcjonerów piłkarskich świata.

Chorwaci polubili trenera, który w kontaktach z mediami i zespołem prezentuje życzliwość, optymizm i dobry humor. Nie unika również tematów związanych z życiem osobistym i wiarą, choć najwyraźniej nie robi tego na pokaz – o duchowości i rodzinie, opowiada dopiero wtedy, gdy zostanie o to poproszony. Wówczas jednak jego refleksje zamieniają się w piękne świadectwo przyjaźni z Chrystusem.

„Wszystko, co osiągnąłem do tej pory w życiu zawodowym i osobistym, zawdzięczam nie sobie, lecz Bogu” – odpowiada prosto Zlatko Dalić na tradycyjne pytania o receptę na sukces. Trener podkreśla, że jako chrześcijanin wyznaje zasadę współpracy człowieka z Bogiem i wie, że bez solidnych treningów i pracy nie można zdawać się tylko na pomoc z góry.

Niemniej, uważa, że warto mieć świadomość, iż to, że możemy każdego dnia wyjść na boisko i grać w piłkę zawdzięczamy przede wszystkim łasce Bożej. Dalić zwraca również uwagę, że życie sportowców i chrześcijan jest dość podobne – polega na przezwyciężaniu własnych słabości, lenistwa i wygodnictwa – dotyczy to zarówno codziennych treningów i utrzymywania zdrowego trybu życia, jak też codziennej modlitwy i regularnego uczestnictwa w Eucharystii. Świadomość konieczności regularnego korzystania z sakramentów została zasiana w świadomości Zlatka już w młodości, gdy był ministrantem w rodzimej parafii w miejscowości Livno w Bośni. 

Noszę w kieszeni różaniec, ale nie traktuję go jako amuletu. Mecz lub trening staram się rozpocząć odmówieniem choćby jednej tajemnicy” – przyznaje trener. Przypomina również, że nie wyobraża sobie niedzieli bez Eucharystii, na którą idzie z żoną i dziećmi. „To niedzielna msza święta trzyma mnie w pionie, bez niej całe nasze życie nie miałoby większego sensu. To właśnie wtedy szczególnie czuję, jak Chrystus jest obecny w życiu naszej rodziny” – powiedział w rozmowie z Chorwackim Radiem Katolickim.

Mateo Kovačić: Wszystko z Bogiem!

24-letni środkowy pomocnik drużyny narodowej, mimo młodego wieku jest już cenionym zawodnikiem, mającym za sobą występy w renomowanych klubach europejskich: niegdyś Interze Mediolan, a obecnie w Realu Madryt. Kovačić jest przedstawicielem pokolenia, które dziennikarze sportowi nazywają „dziećmi wojny” – osób urodzonych w czasie krwawych konfliktów towarzyszących rozpadowi Jugosławii w latach dziewięćdziesiątych XX wieku.

Jego rodzice byli uchodźcami wojennymi z Bośni, którzy znaleźli schronienie w Austrii, gdzie przyszły piłkarz przyszedł na świat. Tam też uczęszczał do katolickiej szkoły podstawowej i średniej. Przed długi czas był ministrantem – służby przy ołtarzu nie porzucił nawet wówczas, gdy grał już w pierwszych zawodowych drużynach futbolowych. W swojej parafii poznał też narzeczoną, z którą wkrótce planuje ślub – śpiewa ona w młodzieżowej scholi.

Podobnie jak trener reprezentacji, Mateo podkreśla w wywiadach, że wszelka kariera nie jest możliwa bez głębokiego zaufania Bożemu miłosierdziu. Cechuje go niezwykła skromność, gdy często powtarza, że nie ma nawet 10 proc. umiejętności, którymi dysponuje Leo Messi.

„Bez Bożej pomocy nie jestem w stanie wiele zrobić, przed meczami modlę się, abym nie popadł w samouwielbienie” – powtarza piłkarz. Znajomi zwracają uwagę, że piłkarz regularnie uczęszcza nie tylko na niedzielną Eucharystię, ale również widywany jest w madryckich kościołach w dni powszednie. Gdy wraca na urlop do Chorwacji, często odwiedza najbardziej znane w tym kraju sanktuarium maryjne w Marija Bistrica oraz Medjugorje.  

„Jestem normalnym człowiekiem, mam swoje słabości i grzechy, ale modlitwa i sakramenty to ciągła szansa na ich przezwyciężenie”– powiedział kiedyś w rozmowie z hiszpańskimi mediami.

pl.aleteia.org

Posted in Medziugorje, Świadectwa | Otagowane: , , , , , | 64 Komentarze »

Wierz i módl się

Posted by Dzieckonmp w dniu 29 października 2012

Posted in Cuda, Film, Prześladowanie Chrześcijan | Otagowane: , , | 14 Komentarzy »

Głuchy mężczyzna zaczyna słyszeć w Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 14 października 2011

(Jacob Marschner 06 październik 2011)

Domenico Mascheri (lat 87) z Włoch używał aparatów słuchowych od lat 70-tych. Ale podczas Mszy Św.

w Medjugorje 27 września nagle zaczął słyszeć kapłana coraz wyraźniej. To już tydzień jego nowego życia       

z dobrym słuchem, nie wspomaganym przez aparat słuchowy, a jego żona wciąż nie może pojąć, że już nie musi do niego wykrzykiwać.

Tysiące pielgrzymów zebrały się na Mszy Św. przy ołtarzu pod gołym niebem przed kościołem Św. Jakuba w Medjugorje.                    

To tutaj Domenico Mascheri odzyskał swój słuch po 40 latach

 


Domenico Mascheri chodził na Msze Św. całe swoje życie. Ale ten 87-letni Włoch z Cesena nigdy nie zapomni Mszy Św. Pod gołym niebem, na której był obecny 27 września w Medjugorje.

Podczas tej Mszy zaczął samodzielnie słyszeć po 40 latach kiedy to był zupełnie uzależniony od aparatów słuchowych pozwalających mu trochę słyszeć. 

Gdy Domenico Mascheri szedł na Mszę Św. tego wtorkowego wieczoru, było to po dwóch dniach gdy żył w całkowicie cichym świecie, ponieważ baterie w jego aparatach słuchowych się wyczerpały. Relacjonuje dla lokalnej gazety Il Resto del Carlino z siedzibą w Bolonii:

„ Przybyliśmy do Sanktuarium w niedzielę, 25 września. Następnego ranka zdałem sobie sprawę, że zgubiłem baterie do dwóch moich aparatów słuchowych. Znalazłem się w moim własnym świecie, ponieważ widziałem, jak inni poruszali wargami, a ja nie mogłem ich słyszeć.”

„Zadzwoniłem do swojej żony do domu, ale nie mogłem z nią rozmawiać. Powiedziała mi po moim powrocie, że nie słyszałem jej krzyków. Nie było żadnej możliwości zdobycia zapasowych baterii i zrezygnowany pogodziłem się z tym, że będę kontynuować pielgrzymkę w całkowitej głuchocie” – mówi Domenico Mascheri.

Kapłan celebrujący mszę na ołtarzu pod gołym niebem w Medjugorje


Po dwóch dniach w świecie bez dźwięków, zaświtał 27 września – dzień, który powinien być dniem szczególnym dla 87-latka:

„We wtorek wspiąłem się o lasce na Wzgórze Objawień. Wtedy, wieczorem, zdarzyło się to, czego nigdy nie oczekiwałem” – opowiada Domenico Mascheri dla gazety Il Resto del Carlino.

„O 6-tej wieczorem, razem z pięcioma ludźmi z mojej grupy poszedłem na Mszę Św. pod gołym niebem na dużym skwerze przed Sanktuarium. Usiadłem na ławce, ale nie słysząc co kapłan mówi, modliłem się indywidualnie, więc nie mogłem odpowiadać celebransowi. Wtedy nagle, gdzieś w połowie podczas odmawiania Zdrowaś Mario, zacząłem słyszeć głos kapłana, który stopniowo stawał się silniejszy. „

„Nie wiedziałem, co robić. Intensywność głosu celebransa zwiększała się, i w pewnej chwili stała się tak silna dla mnie, przyzwyczajonego do niesłyszenia, że pomyślałem, że śnię. Gdy zdałem sobie sprawę, że słyszę przez swoje uszy bez jakiejkolwiek sztucznej pomocy, rozpłakałem się, ale nie miałem odwagi powiedzieć coś moim towarzyszom podróży.”

Podczas kolacji głośno powiedziałem wszystkim, że znalazłem baterie. Zapytali mnie, gdzie je znalazłem i powiedziałem im: „spadły z nieba.”  Wszyscy zrozumieli, powstali i  obejmowali mnie, a następnie bawiliśmy się. Wróciliśmy do domu w czwartek i moja żona wciąż nie dowierza temu co się stało, ponieważ krzyczenie w trakcie rozmowy ustało teraz po 40 latach ” – mówi Domenico Mascheri.

„Dla mnie jest to cud, ale ustalenie tego będzie należało do lekarzy i duchowieństwa. Wiem tylko tyle, że po wielu latach cierpień, nie potrzebuję już żadnych aparatów. W poniedziałek pójdę do mojego lekarza i mojego specjalisty, oczywiście bez wetkniętych w uszy urządzeń, i przeprowadzę wszystkie testy jakie przechodziłem w ciągu tych 40 lat.”

To było długie życie w wierze, a kulminacja nastąpiła w ten wieczór w Medjugorje:

„Nawet już jako dziecko modliłem się do Jezusa, Maryi i świętych. Miałem pełne przygód życie i zawsze utrzymywałem niezłomną wiarę. Zawsze oglądałem objawienia Matki Boskiej Medjugorje w telewizji i czułem pragnienie żeby tam pojechać. Od pierwszego razu, gdy usłyszałem o cudach, powiedziałem, że muszę tam pojechać.” – mówi Domenico Mascheri.

„Jestem odmłodzony i nawet mniej odczuwam ciężar moich 87 lat. A wszystko to dzięki Madonnie.”

Tłumaczył: Michał z Radomia

Serdeczne podziękowania Michałowi za tłumaczenie. Zawsze chętnie tłumaczy zwłaszcza teksty dotyczące Królowej Pokoju.  Co poproszę od razu podejmuje się i robi to bardzo starannie.

Źródło: http://www.medjugorjetoday.tv/2417/deaf-man-starts-hearing-in-medjugorje/ 

Posted in Ciekawe, Medziugorje, Uzdrowienia, Świadectwa | Otagowane: , , , , | 135 Komentarzy »

Świadectwo dla świata

Posted by Dzieckonmp w dniu 8 października 2011

Marzy mi się aby od 9 października  Polska była takim krajem jak Kolumbia.

Niezwykły dokument

Nie żałuj czasu oglądaj do końca

„Kolumbia – świadectwo dla świata” jest także świadectwem dla Polski… Jest wyjątkowym obrazem , który szczególnie teraz w tym okresie historii naszej Ojczyzny może być dla nas bardzo ważny. Jako Naród stoimy właśnie przed ważnymi decyzjami tak politycznymi jak i społecznymi dlatego tak ważne jest aby film ten zobaczyło wielu z nas.

„Kolumbia – świadectwo dla świata”

 

 

Posted in Catalina Rivas, Ciekawe, Cuda, Film, Gloria Polo, Jezus Król Polski, Kościół, Nawrócenia, Objawienia, Patriotyzm, Polityka, Warto wiedzieć, Świadectwa, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , , | 53 Komentarze »

Zasady dotyczące dialogu na temat wiary

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 marca 2011

Ponieważ na naszym blogu dyskusja w formie komentarzy przybiera na sile , jest znaczna ilośc osób różnych stanów którzy przedstawiają swoje racje, myślę że dobrze będzie przedstawić zasady dialogu na temat wiary. Dobrze by było zapoznać się z tym wpisem żeby nasza dyskusja nie prowadziła do kłótni, obrażania innych, żeby toczyła się w atmosferze troski o drugiego.

Przedstawiamy niektóre praktyczne zasady, dotyczące dialogu na tematy religijne i na tematy obejmujące koncepcję życia i świata.

Niektóre z tych zasad wypływają z istoty samego zagadnienia, inne dotyczą taktyki dialogu. Są też reguły, które biorą pod uwagę czynniki psychologiczne, niejedne wymagają wysokiego stopnia bezinteresowności i dobroci. Część z nich sformułowano z myślą o osobach młodych, inne z myślą o duszpasterzach. Są jednak i takie, które obowiązują we wszystkich przypadkach i sytuacjach.

A oto niektóre z tych zasad:

 

1.Zwracaj zawsze uwagę na życzenia i zamierzenia drugiej osoby. Sprawdź, czy szuka ona prawdy, czy też chce zwalczać rzekome twe błędy. Czy jest szczerze zainteresowana omawianą kwestią, czy tylko powierzchownie ciekawa? Czy chce po prostu zdobyć jakąś informację, czy pragnie cię ośmieszyć? A może szuka okazji, by wyładować swój zły humor, albo też wręcz pragnie cię zaatakować? Czy rozmawia z tobą z wewnętrznej potrzeby, czy kieruje nią poirytowanie, uczucie negatywne? W zależności od przypadku – musisz przyjąć odpowiednią postawę.

 

2. Pozwól, by twój rozmówca wypowiedział się szczerze. Słuchaj go uważnie i cierpliwie. Nie zaprzeczaj mu. Niech się uspokoi, wówczas bardziej będzie podatny na twoje wywody.

 

3. Uznaj za słuszne to, co wydaje ci się prawdziwe w wypowiedzi drugiej osoby. Staraj się z koncepcji drugiej osoby wyciągnąć wszystko, co jest słuszne. W każdej koncepcji jest zawsze coś prawdziwego, dlatego błędem jest natychmiastowe potępienie opinii przeciwnika. Czyniąc tak, bierzemy pod uwagę jedynie negatywną stronę koncepcji. Natomiast jeżeli wpierw przyjmiesz słuszne poglądy drugiej strony, jeżeli je pochwalisz, wówczas przeciwnik odczuje to jako wyrozumiałość z twej strony i będzie zadowolony. Zrodzi się wobec tego między wami poczucie pewnej jedności i spójni. Wówczas może osoba ta wysłucha ze spokojem twego stwierdzenia, że w pewnych punktach się myli. Naucz się więc przede wszystkim rozpoznawać w każdej wypowiedzi to, co jest słuszne i co jest fałszywe. Przecież właśnie prawda musi ciebie interesować.

 

4. Znajdź jak najprędzej podstawę wspólnego dialogu! Gdy chodzi o dialog dotyczący prawd religijnych, nie warto zatrzymywać się nad sprawami marginesowymi. Ustal wpierw wspólne podstawy prawdy. Ustal, czy człowiek, z którym prowadzisz dialog, wierzy w Boga żywego, czy zwraca się do Niego w modlitwie, czy wierzy, że Bóg przemówił do nas za pośrednictwem Chrystusa, czy znajdujecie się na tej samej płaszczyźnie wiary katolickiej. Nie chodzi jednak tylko o znalezienie wspólnej bazy prawdy, ale również wspólne podstawy w prowadzeniu dialogu. Na przykład gdy w czasie spotkania z przewodniczącymi grup młodzieży protestanckiej jeden z nich zaczyna swoje przemówienie słowami: „Wszyscy wierzymy w Chrystusa i do Niego zwracamy się w modlitwach” nie możemy przekształcać naszego dialogu w dysputę, ale musimy prowadzić go w duchu modlitwy z głębokim poszanowaniem wszystkich osób, bez względu na ich przekonania. Na tej płaszczyźnie można prowadzić naprawdę piękny dialog. Gdy wiadomo, że nasz przeciwnik modli się (np. gdy chodzi o Adwentystów), można powiedzieć: „Pan się modli, ja również, rozmawiajmy więc ze sobą w sposób, jaki spodoba się na pewno Bogu!”. Inne podstawowe zasady to: głęboki szacunek dla każdego człowieka, szczere poszukiwanie prawdy, prawość, traktowanie innych osób na serio. Można np. spytać każdego: „Co pan czci?”, albo: „Co dla pana jest świętością?”. Złączeni wzajemnym szacunkiem możemy spokojnie prowadzić dialog.

5. Musisz stawiać pytania drugiej osobie! Jest to jedna z najważniejszych zasad. Młodzi powinni uczyć się tej sztuki na konkretnych przykładach. Można np. rozpocząć w ten sposób: „Kto ci tę sprawę tak przedstawił?” Potem można przejść do pytań bardziej zobowiązujących: „Czy zdajesz sobie jasną sprawę, z jakich źródeł czerpiesz swoją wizję świata?”. Protestanta można spytać: „Co mógłby uczynić Kościół katolicki, by przygotować drogę do zjednoczenia? Co powinniśmy zmienić? Czy nie pomógłbyś nam w tym?” Rozmawiając z osobą prawie że niepraktykującą można spytać, czy jest zadowolona ze sposobu odprawiania nabożeństw w parafii, czy uważa za słuszny rozkład godzin mszy świętych. Można też wybadać, czy nie ma jakichś życzeń oraz czy nie byłaby np. zaniepokojona brakiem kościoła w swej dzielnicy. Na pytanie typu: „Skąd pochodziła żona Kaina?” można przede wszystkim spytać się: „ A co ty o tym sądzisz?” Gdy twój rozmówca da swoją odpowiedź, można z kolei spokojnie wyłożyć swój sposób widzenia. Jeżeli ktoś naśmiewa się z Kościoła, może warto będzie ze spokojem powiedzieć: „Pozwoli pan, że zadam jedno pytanie: czy istnieje coś, co wzbudza w panu szacunek?” Jeżeli padnie odpowiedź pozytywna, spytajmy się: „Co?”, dodając zaraz potem: „czy sprawia panu przyjemność, jeżeli inni wyśmiewają się właśnie z tego, co wzbudza w panu szacunek?” Jeżeli natomiast rozmówca stwierdzi, że nie znajduje w ogóle niczego godnego czci, można powiedzieć: „Z osobą, która niczego nie szanuje nie mogę o tych sprawach rozmawiać”. Istnieje cały szereg innych pytań, które można skierować do naszych rozmówców. Od pytań czysto defensywnych, trzeba przejść do pytań pobudzających myślenie i zobowiązujących. Na przykład: „Dlaczego pracujesz?” – „Aby zabezpieczyć sobie życie.” – „A dlaczego żyjesz? Powinieneś o tym od czasu do czasu pomyśleć.!” Św. Filip Nereusz, gdy pytał się młodych ludzi, jakie są ich plany na najbliższą przyszłość, często rzucał im pytanie: „ A potem?” – aż w końcu zaczynał mówić o sprawach ostatecznych. Dialogika powinna dysponować mnóstwem takich prostych pytań, które należałoby stosować nie w formie „ataków”, ale jako istotną pomoc w spojrzeniu naprawdę i by ułatwić pokierowanie innymi ku właściwemu nastawieniu wewnętrznemu.

 

6. Pozostaw czasami drugiej osobie trud udowadniania prawdy! Zazwyczaj twoi rozmówcy wypowiadają pewne stwierdzenia – a ty wysilasz się, by znaleźć sposób na przeciwstawienie się im. Zrób raz wprost przeciwnie: „Mówisz, że Bóg nie istnieje; możesz mi to udowodnić? Nie? – w takim razie bądź bardziej ostrożny w formułowaniu podobnych stwierdzeń!”

 

7. Niekoniecznie udowadniaj prawdę – wskaż wpierw  na możliwość, na słuszność, wreszcie na wiarygodność prawdy, której przeciwnik zaprzecza. Gorączkowe udowadnianie prawdy nie zawsze prowadzi do wiary! Dowody mogą czasami wzbudzać zastrzeżenia rozmówców. Często poza tym druga strona myśli o dowodzie o charakterze matematycznym, czy z zakresu nauk ścisłych. A przecież żądanie tego typu, nie tylko jest błędne w swych założeniach, ale również niewykonalne. Dlatego często udowadnianie rozczarowuje naszego rozmówcę. Tymczasem, jeżeli ktoś przyjmie choć możliwość objawienia (jeżeli Bóg jest Tym, który stworzył świat, ma też możność objawienia się nam), jeżeli uzna jego słuszność (jest przecież możliwe, że Bóg, który nas stworzył, zechce nam się objawić), a wreszcie intuicyjnie uzna wiarygodność (byłoby rzeczą zadziwiającą, gdyby Bóg, który stworzył w sposób tak mądry świat i ludzi, odgrodził się od nich wiecznym milczeniem) – znajdzie się już na progu prawdy i będzie podatny na późniejsze jej przyjęcie. W podobny sposób można postępować, gdy chodzi o zagadnienie istnienia Boga. Nie udowadniajmy, ale spytajmy: „ Czy wiara w Boga jest zdaniem pana czymś szalonym? Jest z pewnością możliwe, że Bóg istnieje, chyba że jest pan w stanie udowodnić mi, że w żadnym wypadku nie istnieje.” Jeżeli druga strona stwierdzi możliwość istnienia Boga, możemy posunąć się naprzód: „Musimy więc przyzwyczaić się do możliwości, że Bóg istnieje, że zna nas i nas kocha, jak twierdzą chrześcijanie. Czy tak?” Wówczas nasz rozmówca może zrozumie, jak ważną sprawą jest zajęcie się wreszcie tym zagadnieniem.

 

8. Namyśl się, zawsze znajdzie się jakaś rozsądna odpowiedź! Każdemu może się zdarzyć, że raz czy drugi nie potrafi dać właściwej odpowiedzi. Można wówczas powiedzieć: „Jeżeli chodzi o to zagadnienie, istnieje naturalnie właściwe rozwiązanie, ale go w tej chwili nie znam. Postaram się je poznać przy najbliższej okazji.” Istnieje też wiele takich przypadków, w których musimy stwierdzić, że jedynie Bóg zna właściwe rozwiązanie. I wówczas trzeba to właśnie jasno powiedzieć i taka odpowiedź jest na pewno dobra.

 

9. Skieruj zawsze rozmówcę na temat prawdy! Często dialog nie osiąga żadnego rezultatu, ponieważ ktoś ustawia go w sposób niewłaściwy i bezowocny. W takim przypadku należy rozpocząć dialog od początku, wychodząc z jakiegoś rozsądnego punktu widzenia. Trzeba mieć odwagę przesunąć rozmowę we właściwym kierunku.

 

10. Pozwól, niech przemówią fakty! Dla ludzi prostych – ta droga najczęściej jest najlepsza, by wybrnąć z trudnych sytuacji. Gdy jakaś dziewczyna religijnie zaangażowana, intensywnie praktykująca opowiada innym, ile korzyści z tego czerpie, nikt nie może jej miećtego za złe, gdyż jest katoliczką i pragnie nią zostać dalej. Gdy ktoś znów z entuzjazmem zacznie mówić o jakimś wielkim świętym, czy jakimś wybitnym katoliku naszej epoki – rozmówca na pewno nie będzie protestował. W każdym dialogu jest rzeczą ważną nie tylko odpowiadać na pytanie, bronić argumentami swej sprawy, ale również operować materiałem rzeczowym, z którego promieniuje prawda i miłość.

 

11. Musimy wyposażyć młodzież w sformułowania proste, podając prawdę w sposób atrakcyjny. Takim jest na przykład stwierdzenie: „Katolicka koncepcja świata akceptuje każdą wartość pozytywną”. Inny przykład: komuś, kto stwierdza, że Budda jest postacią starszą od Chrystusa – odpowiadamy: „Rzeczywiście, Budda, Konfucjusz przygotowali w pewnym sensie drogę Chrystusowi”. W ten sposób z jednej strony uznaje się pogląd drugiej osoby, ale równocześnie wypowiada się swój punkt widzenia. Można również i tak powiedzieć: „Nasza wiara jest o setki lat starsza od religii Buddy. Już Abraham wierzył w Chrystusa jako w tego, który ma przyjść.” Gdy ktoś twierdzi: „Dziś myśli się inaczej” – można czasami powiedzieć: „Dziś mówi się inaczej, ale czuje się dobrze, że to nie jest właściwe”. Na pytanie: „Dlaczego jesteś katolikiem?” można odpowiedzieć: „Jestem katolikiem ponieważ Kościół katolicki daje odpowiedź jasną, prostą i dobroczynną na wszystkie zasadnicze pytania życia”. Gdy ktoś mówi o złu w Kościele, należy powiedzieć: „Jestem katolikiem i widzę zło w Kościele może lepiej od pana, ale Kościół jest Kościołem Dobrego Pasterza. Łatwiej byłoby dla nas oddalić, czy wykluczyć katolików połowicznych. Ale wówczas wyrzeklibyśmy się naszego zadania i stalibyśmy się pyszni. Dlatego ciągniemy za sobą ten balast. Jest to oznaką miłosierdzia, ale i znakiem autentyczności Kościoła.” Ktoś, kto często słyszy o przykrych, niewłaściwych faktach z życia i historii Kościoła może powiedzieć: „Jasne, w życiu złożonego z ludzi Kościoła są również śmieci moralne, ale w końcu nie jesteśmy śmieciarzami, mówmy więc raczej o sprawach przyjemniejszych”.

 

12. Gdy ktoś wyśmiewa twoje poglądy – wykaż wyższość twojej sprawy. Często pytania dotyczące spraw świętych są wypowiedziane tonem ironicznym. Wówczas powiedz: „Nie może zrozumieć tych spraw ten, kto się nie modli. Jedynie ktoś, kto uwielbia Boga i bierze Go na serio, może to zrozumieć.”

 

13. Nie wolno zapominać o założeniach duchowych, nieodzownych dla przyjęcia prawdy chrześcijańskiej. Prawdy wiary znajdują się na innej, wyższej płaszczyźnie niż fakty wzięte z nauk przyrodniczych. Stawiają też wymagania wewnętrznej strukturze człowieka. Droga, która do nich prowadzi, jest zamknięta dla egoistów, ludzi pysznych, powierzchownych, dla ludzi żywiących nienawiść w sercach. Bóg najgłębsze prawdy ujawnia tylko tym, którzy dużo się modlą. Dlatego w parze z wyłożeniem i motywacją prawd musi iść często choćby takie słowo: „Prawdę chrześcijańską może zrozumieć tylko ktoś, kto choć raz w życiu dokonał czynu rzeczywiście bezinteresownego”. – Albo – „Prawdy te może pojąć tylko ten, kto Boga traktuje na serio i kto się modli”. Z kimś, kto pomija te założenia dialog jest najczęściej zupełnie bezowocny. Co więcej, zdarza się, że dialog taki prowadzi do ośmieszenia osoby i sprawy, której ona broni.

 

14. Gdy zauważysz u drugiej osoby błędną postawę wewnętrzną, przede wszystkim staraj się zmienić ją. Często w dialogu brak szczerości. Jedynie wtedy, gdy uda się zestroić postawę drugiej osoby z naszą postawą i gdy ton dialogu zatraci cechy irytacji, powierzchowności, udawania – ustali się płaszczyzna, na której ze spokojem, powagą, szczerością i szacunkiem wzajemnym można porozmawiać o prawdach wiary.

 

15. W rozmowie staraj się zawsze stanąć przy twoim rozmówcy. Stań obok drugiej osoby – nigdy ponad nią! Słuchaj uważnie, zainteresuj się jej poglądami w takim stopniu, w jakim pragniesz, by i ona zainteresowała się twymi. Razem rozpatrujcie problemy, które was nurtują. Przyznaj otwarcie, że w świecie istnieją sprawy niezrozumiałe, ciemne, straszne. Nie pozwól wciągnąć się w rozmowy nieszczere, powierzchowne. Zadowól się tym, że dajesz innym informacje bezinteresowne, podaj je w taki sposób, by prawda w nich była wyeksponowana. Zbliż się do twego rozmówcy, zainteresuj się jego kłopotami osobistymi, trudnościami i rozczarowaniami. W ten sposób pomożesz mu znosić je. Zrozum go! To mu na pewno doda otuchy.

 

16. Pragnienia drugiej osoby niech staną się twoimi pragnieniami. Już sam fakt zrozumienia drugiej osoby jest ważny, ale pragnienia drugiego człowieka są głębsze, niż to może się pozornie wydawać. Każdy człowiek spragniony jest uznania. Buntuje się, gdy nie bierze się go „na serio”, gdy musi być bierny, gdy dzieje mu się krzywda. Nie rań nigdy jego miłości własnej. W sercu zranionym rodzą się często ostre reakcje. Na nic zdadzą się wówczas przekonywujące dowody, to raczej łagodne pytania przynoszą ulgę: „widzę z twych wypowiedzi, że musiałeś przejść przez trudne doświadczenia. Co cięta bardzo rozczarowało?” – Staraj się zgłębić uczucia twego rozmówcy, powody jego goryczy, jego ironii, pomyśl o pragnieniach, które kryją się za tymi sprawami.

 

17. Niech nic ine odwodzi cię od postawy pełnej miłości. Nie wychodź nigdy naprzeciw drugiemu człowiekowi z podejrzliwością, czy nawet tylko i wyłącznie z ciekawością. Twoje zachowanie się wobec człowieka, którego przecież kocha Chrystus, musi także zawsze cechować miłość. Strzeż się postawy agresywnej. „Należy traktować nieprzyjaciół tak jak przyjaciół – nauczał Gandhi – wówczas zmienią się oni w przyjaciół”. Nie chciej mieć zawsze racji, nie ekscytuj się, nie pragnij ośmieszyć innych! Twoim zadaniem jest niesienie pomocy. Nie czuj się urażony, myśl tylko o tym, by pomagać z miłością, z dobrocią. Bądź miły, serdeczny. Taka postawa otwiera serca naprawdę bardziej, niż uczona argumentacja! Musimy dołożyć wszelkich sił, nie aby mieć zawsze rację, by polemizować, ale by stanąć obok bliźnich z miłością, by im służyć. Taka postawa jest bez wątpienia najbardziej owocna w każdym dialogu filozoficzno-religijnym. Zapamiętajmy sobie: nie martwmy się własnymi sprawami, ale sprawami drugiego człowieka.

 

18. Staraj się odpowiadać uprzejmie nawet na wystąpienia niegrzeczne. Kilku podróżnych w przedziale krytykowało pewne postawy katolików. W końcu jakaś kobieta powiedziała: „Zupełnie nie mogę zrozumieć, dlaczego Papież posługuje się ‘sedia gestatoria’!” Zabrałem wówczas głos i spokojnie stwierdziłem: „Osobiście to rozumiem i jeżeli pani pozwoli, przedstawię mój punkt widzenia”. Kobieta zaciekawiona przyjęła moją propozycję. „Pewnego dnia znalazłem się w Bazylice św. Piotra – powiedziałem – i koniecznie chciałem zobaczyć Papieża. Gdyby był on przyszedł do Bazyliki pieszo, na pewno bym go nie dojrzał w tłumie, gdyż jestem niski, a jak zwykle było mnóstwo ludzi. Co zatem ma czynić Papież, by wszyscy go mogli zobaczyć? Czy ma kazać zbudować pomost, po którym przechodziłby nad tłumami? Byłoby to mało praktyczne w Bazylice. Uproszczono wobec tego sprawę i umieszczono fotel papieski na podstawie, którą niesie 6 mężczyzn. W ten sposób tysiące ludzi może choć z daleka zobaczyć Ojca św. Dla mnie to rozwiązanie jest zupełnie słuszne!” – Po namyśle kobieta powiedziała: „Może ma pan rzeczywiście rację!” Inny przykład wzięty również z pociągu: Wracałem z wycieczki górskiej i ubrany byłem w strój sportowy. Nikt nie wiedział więc, że jestem księdzem. W pewnym momencie kilka osób zaczęło krytykować Kościół. Wypłynęła między innymi sprawa „złotego” telefonu Papieża. Spytałem wówczas: „A aparat pański jakiego jest koloru?” „ Czarny” – brzmiała odpowiedź. Na to stwierdziłem: „Telefon Papieża jest biały – różnica w końcu nieistotna. A jeżeli jakiś Ford czy inny milioner podaruje Ojcu św. Aparat ze złota, uważam, że chyba nie ma sensu prezentu wyrzucać. Przecież byłoby to posunięcie niegrzeczne, prawda? A jeżeli chodzi o pałac papieski, o którym panowie dyskutowaliście przed chwilą… Codziennie przybywają do Papieża pielgrzymi, osobistości, ambasadorowie… Gdzie ma ich przyjmować? W drewnianym baraku? No i co zrobić z dziełami Michała Anioła i innych artystów? Przecież właśnie w tym pałacu znalazły swoje pomieszczenie!” Sytuacja była rozładowana, po chwili nawet jeden z rozmówców powiedział: „Czy pan wie, że i ja modlę się codziennie?” Na to wtrąciłem: „Ja również. Przynajmniej pod tym względem jesteśmy zgodni. A ponieważ obaj modlimy się do Boga, nie ma naprawdę sensu wzajemnie się atakować. Przed chwilą krytykował pan pewne fakty z historii Kościoła. Widzi pan, gdybym w czasie podróży po pańskim kraju fotografował same śmietniki i gdybym potem wydał album pt. ‘Tysiąc widoków z kraju pana X’ – czyż byłby to prawdziwy obraz pańskiej ojczyzny? Podobnie sprawa wygląda z Kościołem. Można wydobyć z jego historii tylko fakty ujemne, zestawić je razem i uzyskać w ten sposób obraz z gruntu fałszywy.”

 

19. Ciesz się, gdy twój rozmówca zaczyna uznawać choć część prawdy. Madeleine Sémer mawiała do swych niewierzących synów, gdy żądali od niej usunięcia krzyża z domu: „Jeżeli nie możecie jeszcze uwierzyć w to, czym Krzyż jest faktycznie, uznajcie go jedynie za symbol miłości bezinteresownej. Będziecie wówczas mogli szanować go i Krzyż będzie przedstawiał i dla was pewną wartość.” Nie wymagajmy zbyt dużo od innych! Wskażmy im tylko na pierwszy najbliższy krok.

Klemens Tilmann

Za wsercupolska.org

Posted in Ciekawe, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , | 20 Komentarzy »