Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
    7,5 lat pozostało.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Posts Tagged ‘wojna światowa’

Z głodu jedli mięso ze świeżych zwłok. Wstrząsające świadectwo człowieka,który przeżył Katyń!

Posted by Dzieckonmp w dniu 26 września 2019

23 marca 1992 r. w lubelskiej prokuraturze przeprowadziłem jedno z najważniejszych przesłuchań w moim życiu – Stefana B., polskiego żołnierza, który uciekł sowieckim siepaczom z Katynia. Czując zbliżającą się śmierć, chciał on zostawić po sobie relację dotyczącą tej zbrodni. Udało mu się niemal w ostatnim momencie. Pozostałe cztery przesłuchania (ostatnie miało miejsce 13 kwietnia 1992 r.) odbyły się w mieszkaniu Stefana B. w Kraśniku. Był wówczas bardzo ciężko chory i nie mógł już nawet chodzić o własnych siłach.

Sprawą zajmowałem się jako prokurator w Ministerstwie Sprawiedliwości delegowany do Prokuratury Wojewódzkiej w Lublinie. Przed rozpoczęciem czynności Stefan B. ze smutkiem poinformował mnie, że jestem pierwszą osobą, która zechciała go wysłuchać. Wcześniejsze pisma do prezydenta Lecha Wałęsy, premiera Tadeusza Mazowieckiego i do Prokuratora Generalnego pozostały bez odpowiedzi.

To nie będzie miła opowieść, ale posłuchajcie tej historii.

Zamęczeni w drodze

Stefan B. do wojska poszedł w 1938 r. Służył w VII Pułku Piechoty w Chełmie, którego dowódcą był płk Władysław Muzyka. W czerwcu 1939 r. po ukończeniu szkoły podoficerskiej dostał awans na stopień kaprala. 18 sierpnia 1939 r. pułk otrzymał rozkaz wyjazdu do miejscowości Sarny, na granicy wschodniej. Stefan B. dostał przydział do miejscowości Małyńsk na samej granicy. W dniu agresji sowieckiej, 17 września 1939 r., przyszedł rozkaz wycofania się na zachód do Antoniówki, skąd pułk wymaszerował w kierunku miejscowości Szack. Sowieci postawili ultimatum, że żołnierze polscy mają poddać się do wyznaczonego przez nich terminu, a jeżeli nie złożą broni, to oni rozpoczynają z nimi wojnę. Polscy dowódcy zdecydowali, że wojsko polskie poddawać się nie będzie. W ślad za tym w pierwszym rzucie poszło natarcie sowieckich czołgów, które zostało odparte, podobnie jak późniejszy atak bolszewickiej kawalerii. Kontrofensywa Polaków zakończyła się sukcesem. Szack został zdobyty. Uzupełniono zaopatrzenie w żywność, broń i konie pozostawione przez uciekających w popłochu Sowietów. Wojska polskie wyszły z Szacka, kierując się do rzeki Bug. Stefan B. z kilkunastoma innymi żołnierzami otrzymał rozkaz ubezpieczania odwrotu sił polskich od wschodu. Kiedy byli w wąwozie, zostali zaskoczeni przez liczny oddział Sowietów. Ci najpierw zastrzelili polskiego dowódcę, a potem wzięli do niewoli jego żołnierzy, w tym Stefana B. Polaków przetransportowano do Antonówki, gdzie zostali połączeni z inną grupą polskich jeńców i załadowani do wagonów towarowych.

Po pięciodniowej podróży pociąg zatrzymał się w jakiejś miejscowości w Rosji. Ludzi przeładowano z wagonów do dużych pomieszczeń magazynowych, które i tak nie mogły wszystkich pomieścić. Upychano ich więc na siłę kolbami karabinów. Był taki tłok, że jeden chodził po drugim. Nie dawano im jeść ani pić, przetrzymując w tych warunkach przez tydzień. Słabsi zaczęli umierać. Ludzie zaczęli puchnąć. Trupów w ogóle nie wynoszono. Żywi byli skazani na przebywanie z trupami. W portkach miało się wszystko, nie było gdzie oddawać kału ani moczu. Ósmego dnia Sowieci otworzyli barak i nakarmili ich kartoflami, nawet obranymi. Ludzie po ich zjedzeniu dostawali skrętu kiszek na skutek przegłodzenia. Umarła na skutek tego około jedna trzecia obecnych w baraku. Umierający strasznie wrzeszczeli z bólu. Sowieci zrobili zbiórkę osób, które pozostały przy życiu po zjedzeniu kartofli. Kto był żywy, lecz nie miał siły podnieść się, był zabijany.

Z tych, którzy przeżyli i byli w stanie ustać na nogach, utworzono kolumny i pognano w kierunku jakiegoś dworca kolejowego. Zajęło to około doby. Marsz był bez przerwy. Kto nie wytrzymywał, był zabijany strzałem z pistoletu w tył głowy. Stefan B. widział, jak zastrzelono wówczas kilkunastu polskich jeńców. W czasie marszu ludzie sami też umierali z wyczerpania i głodu. Kiedy dotarli do dworca, ogłoszono postój, który trwał więcej jak dobę. Rozdawano suchary, czarną kawę i herbatę z pokrzyw. Jeńcy spali, kładąc się na ziemi, gdzie kto mógł. Postój trwał dłużej niż dobę, potem znów zaczęli ich gnać. Cały czas ludzie umierali lub byli zabijani, słabnących bito. Marsz ten trwał ponad dwa tygodnie. Bywało, że ludność miejscowości, które mijali, dawała im placki, gotowaną wodę. Strażnicy rosyjscy przymykali na to oczy. W trakcie marszu do ich kolumny dołączały inne grupy jeńców. Cała kolumna marszowa po uformowaniu liczyła kilka tysięcy osób, ani w jedną, ani w drugą stronę nie było widać jej końca. Pomimo że wśród maszerujących byli lekarze, nie pozwolono im udzielać pomocy potrzebującym. Strategia Sowietów była obliczona na wykończenie Polaków.

Przesłuchania i selekcja

W ten sposób i w tych warunkach zostali dognani do Kozielska. Tu rozlokowano ich w wojskowych koszarach i w pomieszczeniach pobliskiego kołchozu. Dostali do zjedzenia obrane kartofle, jakiś sos, czarny chleb i kawę zbożową. Nie mieli łóżek, spali gdzie kto mógł. Na ziemi i słomie. Jeszcze w czasie marszu Stefan B. nawiązał bliższą znajomość z porucznikami B. i O. oraz z kapralem D. Ich imion świadek nie zapamiętał. I tu, w Kozielsku, trzymali się razem. Ulokowali się w koszarach w jakimś korytarzu, długim i szerokim. Spali głowa przy głowie.

Po kilkunastu godzinach odpoczynku Sowieci zaczęli ciągać jeńców polskich na przesłuchania, każdy musiał przez nie przejść. Prowadzono je jednocześnie w dużej sali, nie było wydzielonych na ten cel odrębnych pomieszczeń. Pierwsze przesłuchanie trwało do godziny i miało charakter wstępny; wypytywano o wszelkie dane osobowe, dotyczące również całej rodziny, w tym zawód, wykonywane zajęcie, miejsce pracy, majątek. W trakcie drugiego przesłuchania, które trwało również do godziny, prowadzonego przez innego oficera, pytano o to samo i konfrontowano składane zeznania z tymi złożonymi za pierwszym razem, czy się zgadzają. Trzecie przesłuchanie i trzeci z kolei oficer. Wypytywał tym razem bardzo szczegółowo o wszystko, począwszy od kołyski. Trwało to przez kilka ładnych godzin. I tu Stefan B. podpadł. Powiedział, że jego ojciec służył w armii carskiej, a potem na wezwanie Józefa Piłsudskiego zaciągnął się do polskiej armii. To się wyraźnie nie spodobało przesłuchującemu. Stefan B. widział, jak oficer przemieścił jego papiery do dokumentacji jeńców najgorszej kategorii. Tak samo zakwalifikowani zostali porucznicy O. i B. oraz kapral D.

W Kozielsku jeńcom podawano posiłki nieregularnie, jak dostali jeść raz dziennie, to było dobrze. Wciąż to samo: kartofle, czarny chleb, kawa zbożowa. Nie trzymano ich bezpośrednio pod strażą, mogli poruszać się po terenie koszar otoczonym przez sowieckie wojsko. Okoliczna ludność rosyjska przynosiła im za przyzwoleniem strażników produkty żywnościowe, w tym owoce i placki „prażniki”.

Pobyt w koszarach w Kozielsku trwał około dwóch tygodni. Zakończył się w listopadzie 1939 r., po przesłuchaniach, apelem wszystkich pozostałych przy życiu Polaków z grupy, w której przygnany został Stefan B. Oficer sowiecki wyczytywał na placu nazwiska jeńców, którzy ustawiali się w miejscach przydzielonych dla danej kategorii osób. Część z nich skierowano do obozów w Starobielsku i Ostaszkowie. Utworzono też grupę jeńców wytypowanych do wydania Niemcom.

Przeznaczeni na śmierć

Stefana B. i trzech jego kolegów zakwalifikowano do czwartej, najgorszej kategorii z przeznaczeniem do obozu śmierci. Łącznie, jak podaje świadek, znalazło się w niej około 2 tys. osób. Jeńców tych zagnano na stację kolejową w Kozielsku i w nocy załadowano do wagonów kolejowych, nie informując, do jakiej miejscowości są wywożeni. Wagony były kryte, miały pozalepiane papierami od zewnątrz szpary między deskami. Wypełniono je ludźmi do granic możliwości. Pociąg raz stawał, raz jechał. Jazda trwała do następnego dnia rano. Na stacji docelowej do wagonów podjeżdżały kryte plandeką samochody ciężarowe, stając tak blisko, że bezpośrednio z wagonu jeńcy wchodzili na skrzynię pojazdu. Sowieci zadbali o to, aby jeńcy nie widzieli, co znajduje się na zewnątrz. Do miejsca przeznaczenia wieziono ich powoli około 20 minut.

Po wyładowaniu świadek zobaczył, że znajduje się na terenie płaskim porośniętym lasem, który jest ogrodzony drutami. Stał tam jeden duży barak. Ogrodzenie składało się z trzech rzędów drutu z dwoma bramami. Środkowy rząd na metalowych słupkach znajdował się pod napięciem. Świadek widział na drutach martwe zwierzęta leśne porażone prądem. Na zewnątrz ogrodzenia chodzili sowieccy strażnicy. Na ogromnych drzewach znajdowały się specjalne stanowiska wartownicze wyposażone w broń maszynową. Na terenie tym były wykopane między drzewami długie ciągi dołów głębokich na jakieś 2 m. Doły były przykryte legarami, na których położono gałęzie przysypane ziemią. W części dołów poumieszczani byli polscy jeńcy. Świadka „zakwaterowano” w dole nr 11, skąd – tak jak pozostałym – zabroniono mu wychodzić na zewnątrz. Nie dano im nawet słomy, spali na gołej ziemi. Posiłek w postaci paru kartofli z przemarzniętą kapustą wymieszanych w ciepłej wodzie dostali dopiero drugiego dnia po umieszczeniu w obozie śmierci. Wszyscy byli tak głodni, że w zapamiętaniu jeden drugiego gryzł. Człowiek człowieka chciał zjadać. Ludzie obgryzali korę z brzeziny i to tak wysoko, dokąd można było sięgnąć zębami. Potrzeby fizjologiczne załatwiali gdzie się dało. Ci, którzy nie mieli siły wywlec się z dołu, robili w spodnie lub obok siebie. Chodzili pobrudzeni kałem, wciąż cierpiąc na rozwolnienie na skutek głodu i tego, co byli zmuszeni jeść.

W obozie śmierci jeńcy byli zatrudniani przy różnych robotach. Jedno sprzątali teren z ludzkich odchodów i innych zanieczyszczeń, inni przygotowywali posiłki z przemarzniętych kartofli i kapusty. Świadka zatrudniono przy łamaniu gałęzi na posłania dla ludzi w dołach. Ci, którzy w związku z pracami wychodzili poza teren obozu, mówili, że dalej za drutami też stoją baraki.

Po tygodniu od umieszczenia w obozie jeńców wywoływano na tzw. badania w grupkach po czterech. Stefana B. i trzech jego towarzyszy umieszczono każdego w osobnym pomieszczeniu. Dwóch Sowietów spisywało w sposób dogłębny wszelkie dane osobowe dotyczące Stefana B. Trzeci oficer kazał mu rozbierać się do naga i o nic nie pytając, zaprowadził do czwartego pomieszczenia. Oficer w tym pomieszczeniu od razu zaczął krzyczeć na Stefana B., że on kłamie. Został zakuty w kajdanki i zaprowadzony do kolejnego pomieszczenia, do którego była doprowadzona woda ze strumienia, wypełniająca znajdujący się tam głęboki dół. Krzyczano na niego: „Ty burżuju, kłamiesz!”, po czym zawieszono go na rękach za nałożone na nie kajdanki, na haku wbitym w ścianę baraku, w taki sposób, że nie dostawał stopami do podłoża. Zaczęto krzyczeć na niego, żeby się przyznał, lecz on nie wiedział, do czego, o czym im mówił. Wtedy dwóch strażników zaczęło go bić na przemian jak cepami grubymi, długimi pałami obleczonymi w gumę po plecach, pośladkach i nogach. Z bólu siusiał i oddawał kał. Bito go do utraty przytomności, po czym zanurzono w dole z wodą. Po oprzytomnieniu wyrzucili go nago za drzwi, a za nim ubranie, które wcześniej dokładnie przejrzeli, zabierając wszystko, co miało jakąś wartość. Ludzie mieli w ubraniach wszytą biżuterię, pieniądze, odznaki, jakieś pamiątki.

Świadka brano dwa razy na takie „badania”, niektórych i po trzy razy. Bili ludzi na terenie obozu pięściami, kolbami karabinów, kopali. Do świąt Bożego Narodzenia 1939 r. jeszcze nie strzelali, prowadząc tylko te „badania” i grabież. W ich trakcie były częste przypadki zgonów. Trupy wyrzucano za drzwi baraku, skąd były wynoszone przez jeńców do dołów. Zdaniem świadka straciło w ten sposób życie ok. 5 proc. (co 20. osoba) stanu osobowego obozu. Poza tym ludzie umierali z wycieńczenia, z powodu różnych chorób.

Świąteczna masakra

W wigilię Bożego Narodzenia 1939 r. polscy oficerowie na polecenie Sowietów zrobili ogólną zbiórkę całego obozu. Wszyscy wyleźli z dołów, kto mógł i kto nie mógł. Sowieci wydali Polakom rozkaz kopania dołów. Wysoki rangą polski oficer w imieniu pozostałych odmówił jego wykonania. Powiedział, że są wielkie święta i w tych dniach on ani jego ludzie kopać dołów nie będą. Zaznaczył, że mogą do tych robót przystąpić po świętach. Sowieci odpowiedzieli, że jak tak, to oni nas wystrzelają, „nie budiesz kopat, to pomrosz”. Nikt z Polaków ich rozkazu nie wykonał.

Były to jeszcze godziny przedpołudniowe. Sowieci rozkazali zdjąć legary z dołów, z których odsłonięto cztery. Kazali następnie stawać jeńcom na skraju dołów. Oficerowie polscy wydali rozkaz śpiewania nabożnych pieśni. Śpiewano Boże coś Polskę, Serdeczna Matko, hymn Polski. Sowieci najpierw zaczęli zabijać oficerów, strzelając im w tył głowy prawie z przystawienia. Niektórzy z Polaków nie wytrzymywali i rzucali się z gołymi rękami na ruskich albo uciekali na druty ogrodzenia. Byli wtedy wybijani jak kaczki. Zabici wpadali do dołów albo byli doń wpychani. Ze strachu, nerwów, żalu nawet żywi skakali do dołów. Było straszną rzeczą czekać spokojnie, aż się dostanie strzał w tył głowy.

Niedługo pod doły podjechały spychacze, które Sowieci ściągnęli na teren obozu. „Spychy”, a było ich kilka, obsługiwane przez Sowietów, brały wszystko, co napotkały, a więc i trupy, i ziemię. Zasypywały doły nierówno. Spod zepchniętej ziemi dochodziły jęki. Jednemu wystawała spod ziemi głowa, innemu noga, tyłek. Po takim zasypaniu ziemia się ruszała. Ci, co wskoczyli do dołów, byli na żywca zasypywani. Polskich jeńców mordowano w ten sposób do późnej nocy. Przerwy robiono tylko po to, żeby zebrać trupy sprzed ogrodzenia i na czas pracy „spychów”. Stefan B. oczekiwał na śmierć, stojąc nad przydzielonym mu dołem nr 11.

Sowieci przestali zabijać Polaków dopiero nad ranem w Boże Narodzenie, kiedy na dworze zaczynała się robić szarówka. Zapełnili trupami i zasypali trzy pierwsze doły od nr 1 do 3. Czwartego nie zdążyli wypełnić. Z powodu zamętu i bałaganu, który wkradł się w ich szeregi, nie zabrano z placu dużej liczby zwłok polskich żołnierzy. Ekipy morderców, które przybyły z zewnątrz, odjechały z terenu obozu. Sowieci odpuścili. Dali jeńcom spokój na cztery – pięć dni. Mogli sobie gotować kartofle i kapustę. Dostali też „kawę” z pokrzyw i pęczak, czyli jęczmienną kaszę. Zwłoki polskich żołnierzy wciąż zalegały na terenie obozu.

Na dzień lub dwa dni przed Nowym Rokiem przyszedł rosyjski oficer i ogłosił przez tubę, aby ci, którzy są kierowcami, zgłosili się do niego do baraku. Na to wezwanie zgłosiło się kilkunastu jeńców, w tym Stefan B., kapral D. oraz porucznicy B. i O., pomimo że spośród nich tylko D. był kierowcą. Sowiet zadawał pytania na temat budowy samochodu, najwyraźniej szukał mechaników. Najwyższą ocenę uzyskał kapral D., któremu Rosjanin ten kazał dobrać sobie spośród obecnych trzech do pomocy, bo będzie trzeba z trzech zdezelowanych samochodów zmontować jeden sprawny. Oczywiście kapral D. wskazał na Stefana B. oraz poruczników B. i O. Sowiet wyjawił im, że samochodem tym trzeba będzie wywieźć poza teren obozu zalegające zwłoki polskich jeńców, które nie zostały zasypane, jak i te, których części wystawały z dołów. Policzono, że do wywiezienia było około 100 zwłok. Dodatkowo trzeba było dodać zwłoki jeńców, którzy w ciągu ostatnich kilku poumierali z zimna i z wycieńczenia, co miało miejsce każdego dnia. Pomimo że był duży mróz, w obozie okropnie cuchnęło. Zamarzała w ustach ślina, zamarzało w nosie, było zimno nie do wytrzymania. Kto się jakoś nie ratował, ten umierał. Jeńcy w dołach spali w kucki, po dwóch, trzech na kupie.

Stefan B. z kolegami, składając samochód, mogli cały ten czas trzymać włączony silnik, dzień i noc. D. wytłumaczył Rosjanom, że jak się go wyłączy, to potem nie odpali, bo poszły wszystkie uszczelki. Benzyny mieli pod dostatkiem. Dzięki temu mogli grzać się przy pracującym silniku. Pod kierownictwem D. samochód składali przez tydzień. Przez ten okres nie spali w dołach, tylko w szoferce. Do dołu nr 11 chodzili tylko na posiłek. Kotły z pożywieniem były koło baraku, gotowali wyznaczeni Polacy. Brali kartofle i kapustę rękami i tak się jadło. Menażka była jedna na stu.

Stefan B., kapral D. oraz porucznicy B. i O., po zmontowaniu samochodu, zwłoki jeńców wywozili ok. 5 km poza teren obozu na miejsce zwane Białym Polem, początkowo dwa, trzy razy dziennie. Pilnowali ich czterej strażnicy. Białe Pole to była duża polana w lesie. Po przewiezieniu tam zwłok kopali doły, w których następnie układali zwłoki, kładąc je warstwami, nawet do sześciu zwłok w jednej warstwie. Potem przysypywali je ziemią. Bywało, że zakopane zwłoki były ruszane przez dzikie zwierzęta. Stopniowo liczba zwłok na terenie obozu malała i wywożono je już tylko raz dziennie. Na skrzynię ciężarówki ładowali również kał i ziemię przesiąkniętą krwią, gdyż od tego też był straszny smród. Trupy jeńców wywozili z terenu obozu przez blisko trzy miesiące. Z głodu, na Białym Polu, około trzech razy w tygodniu wyżynali mięso ze świeżych zwłok z pośladków i łydek. Rozpalali ognisko, piekli na ogniu i zjadali. Razem z nimi mięso to jedli Rosjanie z konwoju, też byli tak wygłodniali. Świadek wzmiankuje, że mięso ludzkie jest w smaku bardzo delikatne. Smakuje mnie więcej tak, jak cielęcina lub sarnina. Mięso wyżynali ze zwłok nożami. Ruscy przymykali oczy i nie zabierali jeńcom noży, bo bez nich trudno sobie wyobrazić przeżycie w tych warunkach. Nożami obdzierało się korę z drzew i lizało się soki jako pożywienie. Nożami ryło się też doły.

Na terenie obozu jeńcy w dołach byli codziennie bici, torturowani i zabijani za najmniejsze nawet przewinienia. Z dołów dochodziły jęki i płacz. Przez trzy miesiące nie było dnia, żeby nie wywozili zwłok z obozu na Białe Pole. Członkowie ruskiej załogi obozu, oficerowie i żołnierze mieszkali gdzieś niedaleko obozu. Do swoich siedzib docierali na piechotę.

Wielka ucieczka

Zwłoki wywozili we czterech do 3 marca 1940 r. Zaczynały się już roztopy. Świadek nigdy nie zapomni tej daty. Tamtego dnia na drodze z obozu na Białe Pole, mniej więcej po przejechaniu dwóch trzecich tej trasy, załadowany zwłokami samochód wpadł w jakieś zagłębienie. W tym czasie w szoferce był kierowca, kapral D. i dwóch Sowietów. Na skrzyni razem ze zwłokami znajdowali się Stefan B., porucznicy B. i O. oraz kolejnych dwóch pilnujących ich Sowietów. Kapral D. próbował wyjechać na przemian w przód i w tył, ale to się nie udawało. W pewnym momencie urwał się wał korbowy i zarył się w ziemię. Samochód został unieruchomiony na dobre. Dwaj Sowieci poszli po pomoc do obozu, a dwóch zostało z nimi czterema. Kiedy tamci się oddalili, wtedy się „rozluźniło”. Jeden z Rosjan, który został, stanął przy drzewie, drugi z nich oparł się o maskę samochodu. Stefan B. i dwaj porucznicy również zeskoczyli ze skrzyni, kiedy trzeba było pchać samochód. Każdy ze strażników był uzbrojony w karabin i pistolet. Polacy porozumieli się na migi. Rosjanina, który stał przy drzewie, nagle chwycił za gardło por. O., a kapral D. za nogi. Jednocześnie tym, który stał przy masce, zajęli się Stefan B. i por. B. Błyskawicznie rozbroili i udusili obu zaskoczonych Sowietów. Zabrali im też plecaki. W sumie mieli cztery plecaki, bo ci Sowieci, którzy poszli do obozu po pomoc, nie zabrali swoich z szoferki. W plecakach były koce, brezentowe pałatki, zapalniczki, kawałki czerstwego chleba. Porucznicy przebrali się w mundury Sowietów.

Następnie wszyscy czterej zaczęli uciekać. Na podstawie położenia słońca wybrali kierunek na zachód, przemieszczając się przez trzy doby bez jedzenia i picia. Świadek nie wie, czy ruszył za nimi pościg. Zatrzymali się i ukryli w stercie zboża. Po zebraniu z pola zboża tego nie sprzątano, tylko rzucono na stertę. Ono, zalegając tak od czasu żniw, zarastało i zasklepiało się. W stercie znajdowały się ubytki, takie wyrwy. Schronili się w tych wyrwach i pozostawali tak przez dwa dni. Po paru dniach po opuszczeniu sterty dokonali rabunku sklepu w jakimś kołchozie. Świadek podaje, że w Rosji, na terenach, przez które uciekali, zwierząt gospodarskich nie zganiano z pól do obór. Chodziły luzem po polach, chowały się po krzakach. Wyłapywali je, piekli na rożnie i w ten sposób żywili się w czasie ucieczki. Uciekali wzdłuż szlaków kolejowych. O kierunku, w którym poruszali się, wnioskowali po ruchu pociągów. Pierwszym miastem, jakie rozpoznali na trasie ucieczki, był Kowel, jednak doń nie wchodzili. Szli więcej nocami. Mieli przygotowany drut na wszelki wypadek. W razie niebezpieczeństwa porucznicy B. i O., przebrani w sowieckie mundury, mieli odrutować ręce Stefanowi B. i kapralowi D., prowadząc ich jako niewolników. Takiej sytuacji na szczęście dla nich nie było. W miarę upływu czasu zazieleniło się, na polach zaczęły rosnąć chwasty i ucieczka stawała się łatwiejsza. Przedostali się na terytorium obecnej Polski. Byli u kresu sił fizycznych. Udało się im uniknąć spotkania z Niemcami. Rozstając się w okolicach Bychawy poprzysięgli sobie nawzajem, że nikomu nie powiedzą, gdzie byli, nawet rodzicom. Ich ucieczka trwała trzy miesiące i siedem dni. Stefan B. wrócił do domu 10 czerwca 1940 r. Ważył 42 kg przy wzroście 170 cm.

W okresie okupacji niemieckiej Stefan B. walczył w szeregach AK. Dopiero po upływie pewnego czasu, analizując napływające informacje, nabrał przekonania, że obóz śmierci, z którego uciekł wraz z trzema kolegami, mieścił się w Katyniu. Do roku 1989 nie powiedział o tym nikomu.

Na koniec przesłuchania świadek zastrzegł, że żadnych opracowań ani publikacji na temat mordu katyńskiego nie czytał i czytać nie chce. Bardzo chciał przekazać rodakom swą niezwykłą wojenną historię. Bał się, że nie zdąży. Pobyt w niewoli ciężko odchorował. Wycięto mu dwie trzecie żołądka, przeszedł trzy zawały serca. Po tym ostatnim nie był w stanie chodzić. Kiedy żegnaliśmy się po ostatnim przesłuchaniu, słabym głosem wyznał mi, że teraz, jak już wszystko powiedział, to będzie mógł spokojnie umrzeć. Wkrótce potem zmarł.

Protokoły z jego zeznaniami przesłałem do ówczesnego Departamentu Prokuratury Ministerstwa Sprawiedliwości w kwietniu 1992 r. Moje zadanie zlecone przez departament sprowadzało się wyłącznie do samego przesłuchania świadka. Do wykonania innych czynności w tej sprawie nie byłem uprawniony. Nie poinformowano mnie, czy przeprowadził je właściwy prokurator i z jakim skutkiem. Nie wiem też, czy relacja Stefana B. została wykorzystana przez historyków. Wiem za to, że dopiero teraz ze swej strony wypełniam jego ostatnią wolę. Bo on to wszystko powiedział nie do mnie, lecz do wszystkich Polaków.

Dwa dni po udanej ucieczce Stefana B. i jego kolegów z obozu śmierci, 5 marca 1940 r., Biuro Polityczne WKP(b) podjęło tajną uchwałę o rozstrzelaniu polskich jeńców wojennych przebywających w sowieckich obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz polskich więźniów przetrzymywanych przez NKWD na obszarze wschodnich województw Rzeczypospolitej. Rozstrzelano co najmniej ok. 22 tys. obywateli polskich, w tym ponad 10 tys. oficerów wojska i policji.

Posted in Dziwny jest ten świat, Szatan, Warto wiedzieć, Wielki Ucisk, Świadectwa | Otagowane: , , | 58 Komentarzy »

Pogłoski wojenne: Europa przygotowuje siły morskie, podczas gdy Iran grozi „zabezpieczeniem” Cieśniny Ormuz

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 lipca 2019

Komunikat: Wszystkie wpisy są obecnie z hasłem. Należy wysłać maila z prośbą o udzielenie hasła na mail: nkallegro@gmail.com  Jest to spowodowane tym że dziennie otrzymuję od wyznawców Konfederacji około 1500 komentarzy spamu tzw. śmieci. Wiąże się to z trudnościami w prowadzeniu bloga gdyż aby te śmieci wyczyścić potrzeba 2 godzin bawienia się w nich. Po nadaniu hasła wpisom śmieci zostały zablokowane z tym że musiałem spełnić kolejny warunek tj. możliwość komentowania wpisów tylko przez 7 dni od daty ukazania. Już tysiące osób zwróciło się o hasło i je otrzymało. Jest jeden pożytek z tego taki że od kilku dni liczba czytelników odwiedzających stronę się podwoiła. Wczoraj na blog weszło ponad 20 tys osób. Dotychczas wchodziło około 7-9 tys.

 

Jeden z wpisów który dopiero się ukaże w kategorii „konic czasu: będzie miał tytuł „pogłoski wojenne.” Wszystkich wpisów z kategorii „Koniec czasu” będzie jeszcze około 30, więc jak pisałem do jesieni temat się będzie ciągnął. Sytuacja w świecie z zawrotną prędkością wyprzedza treści które mam zaplanowane wstawić jako wpis. Faktycznie jesteśmy w czasach „końca czasu”.  Oto wiadomości które dziś czytałem.

To zabawne – od dziesięcioleci nigdy nie mieliśmy problemu z komercyjnymi statkami przekraczającymi Zatokę Perską, ale nagle stało się to głównym punktem napięcia.  Irańczycy ostrzegają teraz, że zamierzają „zabezpieczyć” Cieśninę Ormuz, a tymczasem plan sił morskich dowodzonych przez Europę w celu stawienia czoła Irańczykom, szybko jest układany. Przejęcie brytyjskiego tankowca kilka dni temu naprawdę wstrząsnęło władzami brytyjskimi i są zdeterminowani, aby to się już nie powtórzyło. Oczywiście, im bardziej region Zatoki Perskiej jest nasycony zasobami wojskowymi, tym bardziej prawdopodobne jest, że wystąpi „błąd” i na pewno nie trzeba będzie wielu iskier, aby wyzwolić trzecią wojnę światową w tym momencie.

Obecnie prawie 20% ropy produkowanej na całym świecie przechodzi przez Cieśninę Ormuz, co czyni ją niezwykle ważną drogą wodną. Urzędnicy amerykańscy i europejscy nadal podkreślają znaczenie wolności żeglugi na tym obszarze i wydają się tracić cierpliwość wobec Irańczyków.

Ale Iran nie zamierza wycofać się ani z jednej joty. We wtorek irański wiceminister spraw zagranicznych Abbas Araqchi powiedział, że jego kraj „zrobi wszystko, co w jego mocy”, aby zabezpieczyć Cieśninę Ormuz.

„Iran zrobi wszystko, co w jego mocy, aby zabezpieczyć region, zwłaszcza Cieśninę Ormuz, i nie dopuści do zakłóceń w nawigacji w tym wrażliwym obszarze” – powiedział Araqchi francuskiemu ministrowi spraw zagranicznych Jean-Yves Le Drian ,

Co to dokładnie znaczy?

Czy Irańczycy zamierzają nadal wykorzystywać tankowce, gdy im to odpowiada?

Przejęcie Stena Impero pchnęło nas niebezpiecznie blisko wojny , a rząd brytyjski wciąż ma nadzieję, że negocjacje doprowadzą do uwolnienia tego tankowca.

Jednak Brytyjczycy zamierzają także wykorzystać swoje mięśnie wojskowe, aby zapobiec powtórzeniu się takiego incydentu i wzywają inne narody europejskie do przyłączenia się do nich …

Francja, Włochy i Dania udzieliły początkowego poparcia brytyjskiemu planowi kierowanej przez Europę misji morskiej w celu zapewnienia bezpieczeństwa żeglugi przez Cieśninę Ormuz, zaproponowaną po zajęciu przez Iran tankowca z flagą brytyjską, powiedziało we wtorek trzech czołowych europejskich dyplomatów.

Ostrożne wsparcie udzielone podczas spotkania wysłanników UE w Brukseli ostro kontrastuje z letnią reakcją europejskich sojuszników na podobne amerykańskie wezwanie do NATO po raz pierwszy pod koniec czerwca, kiedy kraje obawiały się pogorszenia napięcia między USA a Iranem.

Czy byłby to początek „koalicji wolontariuszy”?

Przedstawiciele brytyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Obrony rozmawiali również o możliwej misji, która prawdopodobnie dotyczyłaby nie tylko statków, ale także samolotów, bezpośrednio z ich odpowiednikami we Włoszech, Hiszpanii, Francji i Niemczech.

Starszy niemiecki dyplomata w Berlinie powiedział, że minister spraw zagranicznych Heiko Maas był w bliskim kontakcie ze swoimi brytyjskimi i francuskimi odpowiednikami Huntem i Jean-Yves Le Drianem, aby „przyczynić się do bezpieczeństwa” Zatoki Perskiej, w tym bezpieczeństwa morskiego.

Tymczasem amerykańskie wojsko również znajduje się w nagłówkach gazet. W wywiadzie dla CBS News generał Kenneth McKenzie, dowódca CENTCOM, powiedział, że siły amerykańskie mogły zestrzelić co najmniej dwa irańskie drony w zeszłym tygodniu …

Stany Zjednoczone są przekonane, że w zeszłym tygodniu zestrzeliły dwa irańskie drony, a nie tylko ten, który został zgłoszony. Dowódca CENTCOM generał Kenneth McKenzie powiedział Davidowi Martinowi z CBS News w oświadczeniu. wywiad we wtorek na pokładzie USS Boxer, statku, który działał przeciwko tym dronom. Zapytany przez Martina o to, czy był to pojedynczy dron, McKenzie ujawnił, że wierzy, że bokser zaangażował dwa trutnie „z powodzeniem”, a może nawet więcej.

Powinniśmy być bardzo wdzięczni, że w tej chwili nie ma już działań wojennych, ale to może się zmienić w dowolnym momencie.

I nawet jeśli sytuacja się ustabilizuje w krótkim okresie, prawda jest taka, że ​​w tym czasie bardzo trudno będzie zatrzymać odliczanie do wojny. Zarówno Stany Zjednoczone, jak i Izrael jasno dały do ​​zrozumienia, że ​​nigdy nie pozwolą Irańczykom rozwijać programu nuklearnego powyżej pewnego poziomu, a Irańczycy szybko posunęli naprzód swoje plany.

O ile nie ma jakiegoś szalonego cudu i nie ma innego porozumienia nuklearnego, wygląda na to, że wojna jest na horyzoncie.

Chciałem też wspomnieć, że właśnie byliśmy świadkami bardzo niepokojącego „incydentu” u wybrzeży Korei Południowej we wtorek …

Wspólni szefowie sztabu Korei Południowej wydali oświadczenie, w którym twierdzą, że strzelili ponad 300 strzałów ostrzegawczych do rosyjskiego wojskowego samolotu dowodzenia i kontroli A-50 wczesnym rankiem we wtorek. Pierwszy taki incydent między tymi krajami.

Moskwa wściekle zaprzeczyła relacji Seulu z tego zdarzenia, mówiąc, że południowokoreańskie samoloty wojskowe niebezpiecznie przechwyciły dwa bombowce podczas planowanego lotu nad wodami neutralnymi.

Jest to ogromna liczba „strzałów ostrzegawczych” i jest to nowy przykład obecnego napięcia na całym świecie.

Bez wątpienia żyjemy w czasach „wojen i pogłosek o wojnach”, a kiedy rozpocznie się trzecia wojna światowa, nie będziemy w stanie jej powstrzymać.

Módlmy się więc o pokój, ponieważ alternatywa jest zbyt straszna, by o tym teraz myśleć.

Poniżej linki do tematu z innych gazet. Zwróćcie uwagę jak dużo tego.

Dodatkowe informacje:

Posted in III wojna światowa, Polityka, Znaki czasu | Otagowane: , , , | 2 Komentarze »

Wojna z Iranem bliżej. Już 23 maja o tym pisałem

Posted by Dzieckonmp w dniu 13 czerwca 2019

23 maja tego roku taki oto komentarz wstawiłem

Prognoza się częściowo spełniła choć inne instrumenty zostały użyte. Dziś rano o godz 7:43 wstawiłem taki oto komentarz:

„eksplozje na pokładach 2 tankowców w Zatoce Omańskiej”

Teraz umieszczam fotki.

.

Co z tego wyniknie ? Oto jest pytanie.

Potrzeba dużo modlitwy o Pokój na świecie. Podejmijcie ten wysiłek, bo bez niego nikt  nam nie pomoże, tylko znajdziemy się w objęciach szatana w piekle na ziemi.

 

 

 

Posted in Alert, Dzieła szatana w swiecie, III wojna światowa | Otagowane: , | 107 Komentarzy »

Mobilizacja 300.000 żołnierzy! ! !

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 sierpnia 2016

rosja

Rosja zmobilizowała  Rezerwistów do Wojska po raz pierwszy od 1968 roku od czasu inwazji na Czechosłowację. Wczoraj 30 sierpnia, dziennikarze odkryli, że całkowita mobilizacja dotyczy 80 brygad. Około 10 brygad czołgistów, 30 brygad artylerii, 20 brygad karabinów i 20 innych brygad wsparcia. Więc razem daje to około 300 tysięcy mężczyzn.

Według Pentagonu, nigdy nie było takiej mobilizacji w Rosji wcześniej. Doświadczeni urzędnicy Pentagonu określają to jako „zdumiewające!” Według dwóch niezależnych źródeł w  Wywiadzie, różne źródła wskazują, że Rosjanie zamierzają podjąć działanie – ale nie są pewni, czy to działanie będzie na Ukrainie, w Syrii lub gdzie indziej. Jeden z urzędników powiedział: Obawiam się, że wielkość tej mobilizacji może oznaczać „wszystkie powyższe razem”.
bo:
– Rosja zmobilizowała także oddziały Gwardii Narodowej, oraz mobilizuje rezerwy w wielkości od 35.000 do 95.000 ludzi.

– Rosja zapewniła, że będzie to wojna koalicji, wysyłając swoich sojuszników do granicy białorusko-polskiej. Koalicja ta obejmuje jednostki z Rosji, Białorusi, Kazachstanu, Armenii, Tadżykistanu i Kirgistanu.(Od siebie dodam że te ćwiczenia przy granicy polskiej w okolicy Brześcia trwały od 23 do 27 sierpnia. Niby sie zakończyły ale niepokojące jest to że wojska tam pozostały )

– Gdy policzy się to wszystko, Rosja i sojusznicy mają teraz coś w rodzaju pół miliona ludzi w pogotowiu na granicach Ukrainy, krajów bałtyckich oraz w Polski.

Nigdy nie widziałem czegoś podobnego.

Analitycy uważają, że Inwazja odbędzie się we wrześniu, po szczycie G-20 w Chinach. Twierdzą też, że Rosjanie mogą poruszać się z taką mocą, tak wielu żołnierzy i tyle zbroi, że Ukraina będzie zdobyta w ciągu kilku dni. NATO zaś będzie całkowicie niezdolne do niczego by cokolwiek z tym zrobić.

Informacja streszczona

na podstawie http://www.superstation95.com/index.php/world/1911

Posted in Alert, III wojna światowa | Otagowane: | 164 Komentarze »

O co tak naprawdę chodzi w Ukraińskiej tragedii

Posted by Dzieckonmp w dniu 3 marca 2014

Aby zrozumieć przyczyny konfliktu tuż za nasza wschodnią granicą trzeba wyrzucić ten cały syf, jaki nam faszerują w głowy media głównego nurtu i cofnąć się kawałek w przeszłość. Przeanalizować wszystkie konflikty jakie działy się w tym czasie i wyłoni się pewna prawidłowość, na pierwszy rzut oka niezauważalna. Ktoś kiedyś popełnił takie stwierdzenie że ze środka lasu nie widać lasu bo go drzewa zasłaniają. Dokładnie tak samo jest w tym przypadku. Docierają do nas pojedyncze informacje które są pojedynczymi drzewami i dopiero spojrzenie na nie wszystkie razem z odpowiedniego dystansu spowoduje że zauważamy pewne prawidłowości i powiązania – Zobaczymy LAS. Należy zatem wyjść z pomiędzy drzew na odległą polane i spojrzeć na to wszystko z pewnego dystansu. I wtedy puzle tej układanki zaczną nam się pięknie układać w jeden wyrazisty obraz.
Drzewa to są pojedyncze zdarzenia  które są nadinterpretowane i zniekształcane przez media a cały las to jest nic innego jak Geopolityka, czyli długofalowa strategia jakiegoś kraju obliczona na dekady. Jednym z takich „lasów” jest plan „wielkiego obszaru”  nakreślony przez Niemcy przed pierwszą wojną światową a później przemianowany na plan  „Mitteleuropa” (główny cel strategiczny pierwszej wojny światowej). Plan ten zakładał utworzenie w środkowej Europie państw pozornie niepodległych  a  w rzeczywistości niemieckie protektoraty z gospodarkami UZUPEŁNIAJĄCYMI i NIEKONKURENCYJNYMI wobec Niemiec. Co dokładnie dziś obserwujemy na własne oczy (kto nie widzi ten ślepiec).  Jak to mówi wielce czcigodny red. Michalkiewicz „Niemcy po 100 latach wygrali pierwszą wojnę światową”. Ciężko się z tym nie zgodzić skoro wszystkie założenia planu zostały wypełnione.
Ale wróćmy na Ukrainę. Ukraina tez jest częścią większej rozgrywki która toczy się wokół Chin. Zbigniew Brzeziński w swojej książce „Wielka szachownica” zdradza sporo szczegółów. Np. przewiduje rosnącą role Chin przy jednoczesnym osłabianiu się potencjału USA, a w konsekwencji  detronizacje Stanów zjednoczonych jako supermocarstwa i nawet podaje receptę jak temu zapobiec.
Obecnie świat podzielił się dokładnie na pół. Jest dokładnie tak jak przed I wojną światową i II wojną światową. Wszyscy pozawiązywali sojusze, pogrupowali się w bloki wzajemnie się osłaniające w przypadku napaści. Sytuacja przypomina klocki domina gdzie wystarczy trącić jeden aby III wojna światowa się na dobre rozhajcowała. Z jednej strony mamy blok zachodni w skład którego wchodzą USA,UE,IZRAEL,JAPONIA,KOREApd a z drugiej strony mamy CHINY,ROSJA,IRAN,SYRIA,KOREApł.(Syria ma sojusz wojskowy tylko z Iranem). Te wszystkie konflikty z jakimi ostatnimi czasy mieliśmy i mamy do czynienia to nic innego jak zwyczajne kopanie się po kostkach tych dwóch bloków  po to aby mieć jak najlepszą pozycje w zbliżającym się nieubłaganie wielkimi susami konflikcie. Ja bym zaryzykował stwierdzenie ze III wojna światowa już trwa, tyle tylko ze obecnie jest w stadium embrionalnym i dla prostej ludności tego świata jeszcze niewidocznym.  Na razie się tylko tli ale tylko czekać jak ktoś dorzuci do tego parę galonów benzyny. Wróćmy do Brzezińskiego.
W swojej książce jako najlepszą strategią pokonania wrogów (Rosje i Chiny) opisuje to tak- „napuścić” jednego wroga na drugiego wroga tak ze sami się nawzajem wyeliminują, a Stanom Zjednoczonym przypadnie już tylko zadanie „posprzątać”. Dzięki tej chytrej taktyce Anglo-Amerykański establishment pozostanie nietknięty i zapewni  sobie następne 100 lat bycia żandarmem i panem świata. Jakim sposobem tego dokonać? Już spieszę wyjaśniać.
Chiny nie są monolitem. Jest to sztuczny twór państwowy zamieszkujący przez różnej maści narody i mniejszości. W czasach Cesarskich utrzymywany silną ręką władcy. W czasach komunistycznych utrzymywany w całości przy pomocy zamordyzmu. Natomiast dzisiaj integralność Chin utrzymuje się dzięki jako takiemu dobrobytowi i tym ze jest „ciepła woda w kranie”. Dobrobyt jest gwarantem integralności Chin które nawet teraz trzeszczą w szwach gdyż odzywają się różne separatystyczne namiętności w różnych częściach Chin. Aby zachować status quo, czyli dobrobyt obywateli, gospodarka Chin musi się „kręcić” a żeby się kręciła potrzebuje  olbrzymich ilości surowców które chłonie jak gąbka. (Mają taki sam problem jak dziewiętnastowieczne Niemcy).
Plan Brzezińskiego jest taki aby odcinać dostęp Chin do surowców strategicznych, niezbędnych  dla ich gospodarki. Celem takiej polityki jest przymuszenie Chin do wojny z Rosją o te właśnie surowce. Zauważcie ze Chiny maja olbrzymie zasoby surowcowe  tuz pod nosem z gotową infrastrukturą i małym zaludnieniem. Jest to Syberia, czyli „tuż za płotem u sąsiada”. Wystarczy wyciągnąć rękę i wziąć. Jest to region świata niesamowicie bogaty we wszystko czego potrzebują. Tak wiec mając  do rozważenia upadek własnej gospodarki, niepokoje społeczne i pogrążenie się w krwawej wojnie domowej, a szybką, zmasowaną i oczywiście zwycięską inwazją celem aneksji Syberii, to te drugie wyjście  mogło by się okazać mniejszym złem. Oczywiście wojna by trwałą dalej i obydwie strony by się wykrwawiały ku uciesze starszych i mądrzejszych tego świata jak to powiada redaktor Michalkiewicz.
Nie zawracał bym sobie głowy książką Brzezińskiego gdyby nie to ze taka strategia urzeczywistnia się na naszych oczach. Chińczycy rozpierzchli się po  całym świecie z walizkami pełnymi dolarów i wykupują i przejmują różne strategiczne gałęzie przemysłu w innych krajach (zupełnie jak plan Mitteleuropa dla Chin). A CIA w tychże właśnie krajach, gdzie dobrze usadowili swoje interesy Chiny, knuje spiski i przewroty tylko po to aby z stamtąd Chińczyków wykopać.
Jest taki dziwny zbieg okoliczności (czasami się zdarzają ale ogólnie warto w nie nie wierzyć) że wszędzie tam gdzie Chiny mają swoje strategiczne  interesy (głównie Afryka) następują, przewroty, zamachy na przywódców, bądź przeciągające się w czasie krwawe wojny domowe. Oczywiście wszędzie finansowane przez CIA.  I oczywiście zawsze Chińskie interesy i kontrakty wydobywcze  albo są wypowiadane przez nową władze, albo sam fakt ze państwo jest „upadłe” uniemożliwia jakiekolwiek interesy.
I tutaj dochodzimy do Iranu wokół którego toczy się cały taniec. Iran jest strategicznym i głównym partnerem Chin i bez surowców (głównie ropy)z tegoż kraju Chiny pogrążają się w chaosie. Iran jest najsłabszym krajem z koalicji „wschodu” ale jednocześnie pokonanie go daje  USA wygrany konflikt. Zastosowana jest tutaj wilcza strategia osaczania i odcinania najsłabszego w stadzie od reszty stada i pokonania go.
I dopiero teraz jesteśmy w stanie zrozumieć o co tak naprawdę była wojna w Czeczenii czy konflikt gruziński  oraz dzisiejsza zawierucha na Ukrainie. Proszę postudiować mapy a zauważycie pewną prawidłowość.
Zwróćcie uwagę na wojnę czeczeńską która na pewno finansowały służby USA, a celem było zablokowanie głównej arterii komunikacyjnej  Rosji (strategicznej) przebiegającej przez Czeczenie a prowadzącej do Iranu przez przesmyk pomiędzy  „nieprzebytymi górami Kaukazu” a morzem kaspijskim .
Wojna gruzińska. Rosja wspierała separatystów Abchazkich i Osetynskich którzy odłączyli się od Gruzji. Dziwnym zbiegiem okoliczności (w które warto nie wierzyć)  przez Abchazję przebiega główny węzeł komunikacyjny (strategiczny) prowadzony w wąskim przesmyku pomiędzy „nieprzebytymi górami Kaukazu” a  morzem czarnym. Z kolei w obrębie republiki Osetyńskiej jest jedyna „autostrada” przebiegająca przez „nieprzebyte góry Kaukazu” czyli tez strategiczna arteria. Oczywiście kto wspierał Saakaszwilego w wywołaniu wojny o odzyskanie tych republik?????????? Oczywiście USA. I robili to oficjalnie. Dozbrajali w nowoczesna broń i szkolili armie gruzińską.
Afganistan to z kolei poprzeczne arterie komunikacyjne które mogą służyć do  szybkiego transportu wsparcia dla Iranu ze strony Chin (Chiny Rosja i Iran maja sojusz militarny , niezależnie od niego Syria i Iran maja odrębny sojusz militarny). Ale w wojnie tej głównie chodziło o najważniejszy węzeł komunikacyjny w mieście Herat. Jest to krótka trasa łącząca Rosję z Iranem omijająca „nieprzebyte góry” oddzielające Iran od Turkmenistanu (protektorat Rosji). Kto stworzył „alkaidę” i kto ja finansował aby wygnać z stamtąd Rosjan????? Sam Brzeziński i USA. A tak nawiasem mówiąc to „alkaida” to wymysł i brednia. A jeżeli już cos istnieje co się nazywa alkaida to to jest po prostu przedłużone, zbrojne ramie CIA używane do destabilizacji krajów (w tym swojego). Z moich przypuszczeń to pierwsze ich użycie w takiej właśnie formie to destabilizacja i wojna domowa w Jugosławii.
Iran już był celem ataku dokonanego przez posiadacza najokazalszej brody na świecie a niejakiego  Saddama wspieranego oficjalnie przez USA w wojnie Iracko-Irańskiej. Długo by można było o tym wszystkim pisać bo jak to mówi zezowaty ziemia nie jest płaska i przeplatają się różne interesy i rożni gracze i różne strategie, a mój wątek jest jednotorowy, z pominięciem niuansów które są niezwykle ważne, a zajmowanie się nimi mogło by przysłonić przeciętnemu człowiekowi istotę sprawy na jakiej próbuje się skupić. Zachęcam do indywidualnego zapoznawania się z niuansami
Skupmy się na Syrii
Syria i Iran maja sojusz wojskowy i wzajemnie się ubezpieczają. Syria jest kluczem do pokonania Iranu  i trzeba się najpierw z nią rozprawić. Przyczyną jest olbrzymi potencjał broni chemicznej jaki posiada Syria (taką strategie obronności obrała Syria jako tania i skuteczna bron odstraszająca). Nawet jeżeli jedna  rakieta na 100 jakie posiada Syria przedarła by się przez obronę powietrzną Izraela to cały Izrael jest wyjałowiony na dwa metry głąb. Tak wiec wkroczyła nieoceniona CIA z walizkami dolarów i od zawsze swoim zbrojnym  ramieniem czyli „alkaida” i rozpętała płomienna rewolucje w Syrii w celu wyeliminowania jej z „szachownicy”. Niestety okazało się iż Baszszar al.-Assad jest zbyt silny, naród go wspiera a  i z Libanu przybyli z odsieczą zaprawione w bojach (szczególnie miejskich) oddziały liczone w tysiącach. Ci bandyci nasłani przez USA zaczeli dostawać niezłego łupnia , przez co  należało „wspomóc płomiennych bojowników o wolność” i w tym celu USA wraz z Francja wysłała grupę uderzeniową w postaci paru lotniskowców ( w tym jeden francuski) wraz z osłaniającymi je niszczycielami. Niestety zostali zaskoczeni przez Rosję która wysłała na może śródziemne swoją silną grupę uderzeniową wydzieloną z potężnej Floty Czarnomorskiej. Zachód nie spodziewał się takiej reakcji Rosjan, przez co Francuzi będąc wierni swoim wojskowym tradycjom zesmrodzili się jako pierwsi i wycofali się,  a zaskoczone alergiczną reakcją Rosji i rejteradą sprzymierzeńców Stany Zjednoczone  nie widząc szans na sukces tego przedsięwzięcia zrobili to co logika nakazuje w takich przypadkach,  czyli po prostu sobie odpuścili (na razie). I tak przez Flotę Czarnomorską cały plan się posypał.
Okazało się ze kluczem do pokonania bloku Chiny-Rosja-Iran jest Iran a kluczem do pokonania Iranu jest Syria a kluczem do pokonania Syrii jest Flota Czarnomorska która ma swoje bazy właśnie na Krymie.
I dopiero teraz w jasnym  świetle możemy dostrzec prawdziwą przyczynę „bałaganu” u naszego wschodniego sąsiada. Znów wkroczyło CIA z pieniążkami aby dotować „płomiennych obrońców wolności” tylko po to aby przejąć kontrole nad krajem i wygonić z niego złych Rosjan, bądź tak ich w ten konflikt zaangażować aby flota już nigdzie nie wypływała tylko była na miejscu J. Nie wiem jak  to oni sobie planowali, czy chcieli wypowiedzieć umowę o dzierżawie baz Rosjanom ? Wiem jedno, że głównym celem jest  zlikwidowanie ciernia jaki kłuje  USA, a jakim niewątpliwie jest Flota Czarnomorska, która szachuje poczynania USA w tamtym regionie świata.
Jako ciekawostkę dopowiem ze flota czarnomorska ma jedną ze swoich baz  w Syrii w mieście Tartus ze 100 osobową załoga obsługi. Drugą ciekawostką jest to ze Chiny podpisały umowę z Ukrainą na dzierżawę 3 milionów hektarów ziemi pod uprawy (druga pieczeń na tym samym ogniu???) A swoją drogą to ciekawe czy teraz Ukraina (ta jej zachodnia część)  nie wypowie tej umowy . Warto cała sprawę obserwować
Teraz też rozumiemy dlaczego cała nasza zachodnia prasa grzmi ze teraz po wygranej rewolucji  najważniejsza jest „integralność terytorialna” Ukrainy, a z kolei oczywiste jest to ze Rosjanie nie dopuszczą do oddania Krymu w ręce innego rządu jak tylko podporządkowanemu zwierzchnością Kremlowi wiec w tym wypadku o żadnej integralności terytorium Ukrainy nie może być mowy.
Łot cała zabawa

Źródło: zezorro.blogspot.com

Posted in Polityka | Otagowane: , , | 68 Komentarzy »

Objawienia w El Escorial – uaktualnienie nadesłane z Hiszpanii

Posted by Dzieckonmp w dniu 9 września 2012

Prawie na samym początku prowadzenia bloga 20.02.2010 r. chciałem zapoznać czytelników bloga z objawieniami w   Escorial w Hiszpanii we wpisie pt. „El Escorial: Wizja kataklizmu”. Materiał wziąłem ze strony marypages.com . Dziś chcę się podzielić z Wami z materiałem uaktualnionym przez siostrę Catalinę żyjąca od trzech lat  w Escorialu ze wspólnotą utworzoną tam przez widzącą Luz Amparo Cuevas czyli naocznym świadkiem wielu ważnych wydarzeń, które miały miejsce w ciągu tych lat. Serdecznie dziękujemy Ci siostro za nadesłane najświeższe materiały na temat tych niezwykłych objawień. Materiał jest unikalny w języku polskim.

Treść listu siostry Cataliny.

Proszę wybaczyć taki odstęp czasu, ale jest tak dużo wiadomości nie zawartych w tekście, że ich dopisywanie troszkę czasu mi zajęło (nadal są to wiadomości ogólne).  Objawienia są akceptowane przez Kościół, który stoi murem za kultem MBB z Escorialu. Sam arcybiskup Madrycki, Antonio Maria Rouco Varela, jest tu częstym gościem. Jako dowód przesyłam w załączniku podpisane dokumenty potwierdzające to co napisałam – są w języku oryginalnym, hiszpańskim. Mogę to przetłumaczyć, jeśli Państwo sobie tego życzycie, natomiast jeśli ja nie wydaję się wiarygodnym tłumaczem, jakikolwiek tłumacz przysięgły j.hiszpańskiego poradzi sobie z tym tekstem. Wiernych coraz więcej przybywa przedłużają sobie trasę pielgrzymkową z Lourdes, Fatimy i Medjugorie po el Escorial. Chciałabym zapewnić, że jestem wiarygodnym źródłem informacji. Od trzech lat żyję w Escorialu ze wspólnotą utworzoną tam przez Luz Amparo Cuevas i jestem naocznym świadkiem wielu ważnych wydarzeń, które miały miejsce w ciągu tych lat. Zapewniam, że jest to wspólnota katolicka całkowicie wspierana przez Kościół – mieszkają z nami księża odprawiający Msze Święte nie tylko dla wspólnoty, ale także dla wiernych w pobliskich parafiach.

 

Pod koniec XX wieku pojawiło się wielu wizjonerów, zapowiadających straszne kary czekające ludzkość za jej grzechy. Potarzali słowa Chrystusa lub Jego Matki, którzy mieli im się ukazywać. Jedną z tych wizjonerek jest Luz Amparo Cuevas.  Objawieniom tym Kościół nigdy się nie sprzeciwił. Na ciele wizjonerki otwierały się stygmaty, następnie znikające bez śladu, dokonywała bilokacji. Miejscowy biskup po ich przeanalizowaniu, objawienia zaakceptował i jeszcze ten sam biskup wydał zezwolenie na budowę Kaplicy w Prado Nuevo.

Wizjonerka analfabetka

Luz Amparo Cuevas urodziła się w dniu 01 kwietnia 1931 r. w bardzo biednej rodzinie w Peñascoza, Pesebre (Albacete) na terenie Castilla la Mancha. Jej mama, Maria Dolores Arteseros, zmarła kiedy Amparo miała zaledwie sześć miesięcy. Jest odnotowane, że już jako dziecko Amparo cierpiała głód, ubóstwo i była bita. Jej macocha wysyłała ją, jako małe dziecko by sprzedawała na ulicy z poleceniem, żeby nie wracała do domu dopóki nie sprzeda towaru. W rezultacie, jak podaje źródło, często spała poza domem gdzieś pod drzewem lub nawet pokryta śniegiem. Pewnego razu, gdy Amparo miała zaledwie dziewięć lat, została przyłapana na ulicy na żebraniu o jedzenie. Wtedy za to szło się do więzienia, gdzie przeżyła o chlebie i wodzie. Mimo to, Amparo miała wielką miłość i nabożeństwo do Matki Boskiej. W dziecięcej niewinności, Amparo prosiła Ją: “Droga Matko w Raju, chciałabym zobaczyć moją własną mamę. Zabierz mnie tam, gdzie ona jest”. Amparo wierzyła, że Maryja słyszy jej modlitwy. Luz Amparo poślubiła Nicasio Barderas Bravo. Mieli razem siedmioro dzieci, z których jedno w wieku około 30 lat oddało życie broniąc prawdy o objawieniach w Prado Nuevo. Cierpienia Amparo trwały nadal, również w jej małżeństwie. Jej mąż walczył z chorobą alkoholową i prawie zawsze był bezrobotny; chociaż, jak to jest odnotowane, ona sama była szczerze nawrócona. Mieszkała w San Lorenzo de el Escorial (45 km od Madrytu) przez ponad 20 lat i pracowała jako pomoc domowa w tej samej miejscowości u rodziny Martinez. Amparo została cudownie uzdrowiona w Lourdes z choroby serca w 1977 r. Nie wiedziała jak się modlić, więc zawsze wzywała Matkę Boską z dziecięcą łagodnością i miała wielkie współczucie dla każdego. Uznawała istnienie Najwyższej Istoty, chociaż wcześniej nie praktykowała żadnych sakramentów i nie podejmowała żadnych obowiązków religijnych.

Gdy zaczęła życie w miasteczku San Lorenzo de el Escorial koło Madrytu, 18 czerwca 1981 r. doznała pierwszego objawienia. Od tego czasu Chrystus, Matka Boża Bolesna, oraz Archanioł Gabriel ukazywali się jej w każdą pierwszą sobotę miesiąca. Wtedy Amparo otrzymywała wiadomości, które Maryja chciała przekazać zgromadzonym tam tysiącom osób. Natomiast w dni powszednie otrzymywała tzw.”wiadomości osobiste”, o których wiedział jej najbliższy krąg osób – zawsze towarzysząca rodzina. Gdy wiadomość o objawieniach się rozeszła, ludzie zaczęli plotkować co dzieje się z pieniędzmi od pielgrzymów. Wiadomo, nawet w czysty Boży interes zamieszają pieniądze. Rzecz jasna, trzeba było za coś odkupić ogród Prado Nuevo od jego madryckich właścicieli. Dla szukających sensacji ludzi nie był to wystarczający argument, więc niektórzy zaczęli podejrzewać, że jest to interes narkotykowy. Dlatego też wstęp do Prado w pewnym momencie był całkowicie zabroniony. Aż do czasu gdy syn Luz Amparo przypłacił ten „interes” życiem. Próbowano go zmusić, by podpisał dokument głoszący, że jego matka jest chora psychicznie i że to wszystko jest jednym wielkim kłamstwem opartym na narkotykach i szukaniu rozgłosu. Gdy odmówił, zakatowano go na śmierć. Wtedy wszystko ucichło, skończyły się prześladowania, jednak w pamięci zawistnych ludzi nadal pozostały strzępy historii. W czasie gdy w Prado Nuevo odmawiany był różaniec, krzyczący i protestujący wzywali policję. Po przybyciu mundurowi stwierdzali: „przecież to wy krzyczycie i robicie zamieszanie! To was trzeba stąd usunąć!” Po kilku dniach widziano kilku policjantów ze swoimi rodzinami w Prado odmawiających różaniec po pracy, którzy wcześniej niejednokrotnie nawet nie byli wierzący. W tym właśnie miejscu miało miejsce wiele nawróceń, i jak zapowiedziała Maryja, będzie ich więcej. Było już kilka przypadków niewierzących osób przez przypadek wstępujących do Prado Nuevo po drodze ze sklepu, którzy obecnie kończą tu seminarium duchowne i zapowiadają się na wspaniałych kapłanów.

Żeby uwiarygodnić swe “przesłania” Amparo Cuevas 27 maja 1984 r. ujawniła, że według słów Chrystusa została wybrana do przekazywania Bożych przesłań już jako mała dziewczynka. Bóg zdecydował się na rozpoczęcie objawień kiedy grzechy ludzkości szczególnie się nawarstwiły. Również dla uwiarygodnienia jej statusu wybranej osoby przez Boga, której oczy mogły oglądać Najświętszą Panienkę, Bóg pozwolił jej Aniołowi Stróżowi, by do niej przemawiał. Mówił do niej cały czas informacje, które Pan chciał, żeby ona wiedziała o ludziach, na których w danej chwili patrzyła. To pozwoliło jej widzieć ludzkie problemy i zmartwienia (tylko te, które mówił jej Anioł) a ona w rozmowie z nimi, dawała cenne wskazówki do wyjścia z trudnych sytuacji. W ten sposób przekonywała ludzi, że nie jest samozwańczą wizjonerką szukającą sławy. Sama o sobie mówiła „..ja jestem tylko marnym narzędziem przekazującym Wam to, co mówi Maryja”. Amparo była bardzo skromną i pokorną osobą.

“Objawienia” odbywały się na drzewie (jesion) w posiadłości Prado Nuevo, około czterech kilometrów od sławnego zamku królów Hiszpanii w San Lorenzo de el Escorial. Po raz pierwszy Amparo Cuevas objawiła się otoczona przez aniołów Maryja, która przedstawiła jej się jako Matka Boża Bolesna (La Virgen de los Dolores). Madonna była ubrana w czarny płaszcz, a z jej oczu spływały łzy. Jej pojawieniu się towarzyszyły jasność na niebie i zapach róż. Maryja prosiła o wybudowanie kaplicy i odmawianie różańca. Późniejsze “przesłania” nie były już jednak tak spokojne. Była w nich mowa o :

Chrystus powiedział, że wewnątrz Kościoła rozprzestrzenia się masoneria i komunizm. Masonerii ma rzekomo ulegać wielu biskupów i kardynałów. Te grzechy i błędy mają ściągnąć na świat straszną karę. Przed końcem świata ma się pojawić kometa, której blask zabije wielu ludzi.

Następnie ma zapaść ciemność, która będzie trwała trzy dni. Jedyne światło na Ziemi będą dawać pobłogosławione w kościołach świece. Następnie kometa uderzy w Ziemię. W kataklizmie mają zginąć wszyscy przeciwnicy Boga. Zginie 2/3 ludzkości. Dobrym chrześcijanom natomiast nie stanie się nic złego. Przez te 3 dni, należy zamknąć szczelnie wszystkie drzwi i okna, oraz pozostać w zamknięciu modląc się. Nie wolno wychodzić na ulicę, nie ważne jakie odgłosy by stamtąd dobiegały. Będzie słychać tłuczone szkło, miażdżone karoserie i wrzaski. Demony będą pukać do drzwi przybierając głosy najbliższych wam osób, ale nie ważne co by mówił, nie wolno wam otworzyć..

Swojego czasu, Amparo miała Duchowego Przewodnika w osobie księdza zakonnika Alfonso María Sendrín z Zakonu Karmelitów Bosych. (Discalced Carmelites – Karmelici Bosi są chrześcijanami wyznania rzymsko-katolickiego, kobietami i mężczyznami, zakonnikami i osobami świeckimi, którzy są wezwani do kontemplacyjnej modlitwy i posługi w duchu Świętej Teresy z Avila i Świętego Jana od Krzyża). Jej duchowy dyrektor mówił, że zachowanie Luz Amparos jest pokorne, wielkoduszne, że ona jest posłuszną i gorącą katolicką duszą. Liczne świadectwa wielu świadków wykluczają możliwość oszustwa lub patologicznej iluzji, dokonywanej dla późniejszych efektów lub owoców takich jak możliwość, że te objawienia mogłyby się okazać czymś całkiem innym niż one są. Przez ostatnie lata swojego życia, gdy choroba zmogła ją całkowicie, jej duchowym pasterzem był, wyznaczony przez arcybiskupa madryckiego, kapelan wspólnoty otaczającej Luz Amparo, padre José María. To na jego oczach dnia 17 sierpnia 2012 roku nieco po godzinie 17:30 wizjonerka odeszła do Pana, otoczona również przez swoje córki nieustannie przy niej czuwające od ponad czterech lat trwającej choroby.

Kult się umacnia

Za życia Luz Amparo, w każdą pierwszą sobotę miesiąca pod drzewem w ogrodzie Prado Nuevo gromadzi się kilka tysięcy osób (ponieważ kilkadziesiąt gromadzi się w dni powszednie – niestety wtedy zwykle nie ma tam więcej niż 20 osób) pragnących być świadkami “objawień” których doznawała. Wizjonerka cieszyła się poparciem swego spowiednika, karmelity o. Alonso Marii Lopeza Sendrina.

Tysiące pielgrzymów uczestniczących w otwarciu kaplicy

Na początku lat dziewięćdziesiątych miejscowe władze wypowiedziały “wojnę” kultowi, ale bez większych rezultatów. Szczególnie ostro przeciwko objawieniom wypowiadali się ówczesny burmistrz El Escorial Mariano Rodriguez, administrator posiadłości Prado Nuevo Tomas Leyun i ówczesny proboszcz parafii San Bernabe, ks. Pablo Camacho Becerra. Były to jednak sporadyczne przypadki, ponieważ obecny burmistrz miasteczka wspiera jak może kult Matki Bolesnej z Prado Nuevo, natomiast obecni proboszczowie z parafii również z poza miasteczka ubiegają się o księży wychodzących z seminarium działającym obok wspólnoty także otworzone przez Luz Amparo i zatwierdzone przez arcybiskupa Rouco Varela.

W latach 1992-1995 wstęp na teren posiadłości był zabroniony. Wciągano na listę każdego, kto mimo wszystko chciał dostać się na teren Prado w celu modlitewnym. Ludzie ujawniający policji swoje dane nie wiedzieli czym ryzykują, czy policja zabierze im co mają, czy pójdą do więzienia, czy stracą życie. Mimo wszystko pozostali wierni Maryi. Wszelkie zakazy nie dawały więc rezultatów. Kult się umacnia, obecnie, po śmierci Luz Amparo, nadal przybywają tam tysiące pielgrzymów. Niektórym “objawieniom” Amparo Cuevas towarzyszył  zapach róż i inne niewytłumaczalne zjawiska, takie jak trwająca przez chwilę nagła jasność na niebie, albo pojawiające się nagle na czołach niektórych obecnych tam osób krzyże na czołach na słowa Amparo: „..i zostaniecie naznaczeni krzyżami na waszych czołach. U jednych będą one widoczne, u niektórych nie.” W tym momencie ludzie patrząc po sobie, zauważali na czołach swoich sąsiadów, znajomych, krzyżyki na czołach u niektórych jeden, u innych dwa a u jeszcze innych trzy. Wizjonierka zdołała uzyskać audiencję w Rzymie u Jana Pawła II, który po rozmowie z nią gdy zobaczył wizerunek Maryi z Prado Nuevo, powiedział: „To ta Madonna kierowała kulą, którą do mnie wystrzelono”. Co więcej, po śmierci bł.Jana Pawła II, Luz Amparo dane było zobaczyć jego duszę przechadzającą się po ogrodzie Prado Nuevo. Za życia Luz Amparo otworzyła kilka rezydencji w których siostry opiekują się osobami w podeszłym wieku. Takie rezydencje (oprócz Escorialu) znajdują się również w Griñón, Torralba del Moral (Soria), Peñaranda de Duero (Burgos),oraz w miejscowości rodzinnej Amparo, w Pesebre (Albacete), projektowana jest kolejna.

15 września uroczystość Matki Bożej bolesnej

Przesłania Matki Boskiej Bolesnej

Z powodu ogromnej ilości przesłań i ich długości, nie jest możliwe przedstawienie ich wszystkich, więc zdecydowaliśmy wybrać niektóre z nich, jakie były przekazywane w długim okresie czasu:

“Wiele dusz jest straconych, one czekają na kogoś, kto je uratuje. Grzech nieczystości obraża Pana Boga. Duża część duchowieństwa, tj. księży, biskupów i kardynałów kroczy po ścieżkach wiecznego potępienia i to z ich powodu wiele dusz jest potępionych”.

“Módl się dużo, czyń pokutę, aby każdy mógł być uratowany, im więcej ty cierpisz i im więcej poświęceń ofiarujesz, tym mocniej Ja kocham ciebie, gdyż w ten sposób ty sprawiasz Mi ulgę w cierpieniu i wstawiasz się za wieloma grzesznikami, którzy tego bardzo potrzebują. Wiele dusz jest potępionych, ponieważ nikt się za nie modli. One muszą skorygować swoje życie, oni muszą ubierać się we właściwy sposób. Być może my zdołamy uratować przynajmniej JEDNĄ TRZECIĄ LUDZKOŚCI. Oni muszą naprawić swój sposób życia, oni muszą ubierać się skromnie”.

“Różaniec Święty jest Moją ulubioną modlitwą, można uratować całą ludzkość przy pomocy Różańca, można zakończyć wojnę, jeśli ludzie tego chcą; ty musisz rozważać każdą Tajemnicę po trochu, podczas gdy ty odmawiasz Różaniec. To jest dobre, jeśli ty odmawiasz piętnaście Tajemnic. Ja obiecuję towarzyszyć każdemu, kto odmawia Różaniec, kiedy ta osoba będzie umierać”.

“Każdego dnia Ja będę tu obecna, aby błogosławić Różaniec wszystkim ludziom, którzy przyjdą na to miejsce, aby się modlić”.

“Oni muszą być pogodzeni z Bogiem każdego dnia, oni muszą spowiadać się i przyjmować Najświętszą Hostię w każdą pierwszą sobotę miesiąca. To jest bardzo ważne, aby przyjmować Hostię z głębokim nabożeństwem w każdy pierwszy piątek, dla uczczenia mojego Syna. Należy regularnie uczęszczać na Najświętszą Eucharystię”.

“Wy musicie często odwiedzać Najświętszy Sakrament”.

Matka Boska nalega, aby modlono się za Papieża, za Kapłanów, o pokój w Hiszpanii, za region Vascongada, za świat i szczególnie za całkowite nawrócenie Rosji. Żąda posłuszeństwa i apostolstwa.

“Pyszni prowadzą do każdego innego grzechu w tym świecie. Ty musisz być pokorna i z pokorą odpowiadać na każdą możliwą obrazę, z pokorą ty możesz uzyskać wszystko, bądź pokorna i płacz dużo tak, abyś nie uległa pokusie. Proś o radę Twojego Duchowego Dyrektora, Mój Syn będzie prowadził ciebie. Ktoś musi wypełniać przykazania i być Apostołem, chociaż ty z pewnością doświadczysz problemów i będziesz prześladowana z powodu Syna Boga”.

Ona mówi o zwiastowaniu wielkiego cudu i o karze:

“Grzechy dusz konsekrowanych obrażają Raj i proszą o Sąd. Nadejdzie Wielka Kara na całą ludzkość, kara taka, jakiej jeszcze nie było (od lipca 1981 r. Matka Boska mówi nam, że my się zbliżamy do tego). Jeśli wy Mnie nie słuchacie, tysiące osób zginie i Kościół będzie cierpiał wielki upadek, nie będzie pracy i nowa Wielka Wojna nadejdzie. Papież zginie śmiercią męczeńską. Wy jesteście bardzo blisko Czasów Ostatecznych.  SĄD NAD NARODAMI JEST BARDZO BLISKO. Dzień Stworzyciela nadchodzi”.

“Bóg Ojciec ześle dwie bardzo wielkie kary. Jedna z nich to wojny, rewolucje. Inne nadejdą z Raju. Będą wielkie trzęsienia ziemi w niektórych krajach, cała Ziemia będzie pokryta ciemnością przez trzy dni, niczego nie będzie można zobaczyć, powietrzem nie będzie można oddychać, a w czasie tych dni ciemności JEDYNE ŚWIATŁO DOSTARCZAĆ BĘDĄ ŚWIĘTE ŚWIECE. Wierni muszą zostać w swoich domach i odmawiać Różaniec Święty i prosić Boga o Miłosierdzie. Kara spowoduje, że dwie trzecie ludzi zginie. Nic się nie stanie tym, którzy są z Bogiem i z Maryją Najświętszą”.

“Zanim kara nadejdzie, będzie ostrzeżenie z Nieba. Każdy będzie to widział. Będzie się wydawać tak jakby cały świat był w płomieniach, to będzie trwało 20 minut i wiele osób umrze z powodu szoku, ale ci, którzy wierzą w Boga i w Maryję Najświętszą popadną w pewien rodzaj ekstazy. Po ostrzeżeniu i przed karą będzie cud”.
Matka Boska mówi o Wszechświatowym Królestwie Pana Jezusa Chrystusa:

“Mój Syn zniszczy każde złe zioło i On przygotuje chwalebne odrodzenie w Czasie Jego Miłosierdzia. Potem nadejdzie Pokój i pogodzenie między mężczyznami, ludzkością i Bogiem. Ludzie będą służyć Bogu, Bóg będzie adorowany i uwielbiany; miłosierdzie będzie świeciło wszędzie, nowi królowie będą prawą ręką Kościoła. Ewangelia będzie nauczana wszędzie i ludzie będą żyli w bojaźni Bożej. Kościół Święty będzie łagodny, pobożny, silny, biedny i skrupulatny w naśladowaniu cnót Pana Jezusa Chrystusa”.

Na końcu, Matka Boska mówi tak:

“Przekaż przesłania Miłosiernej Matki wszystkim na całym świecie, ty musisz zdawać sobie sprawę, że jest wiele osób, które nadal nie znają ich”.

Data Pierwszego  Objawienia:14 czerwca 1981
Data Ostatniego Objawienia: 04 maja 2002

Całkowita liczba Objawień: 150

Daty poszczególnych Objawień:
– 1980 r.: 13 listopada
– 1981 r.: 15 stycznia; 23 maja, 6 lipca; 25 sierpnia; 2, 14, 23 października; 22 listopada; 11, 18 grudnia
– 1982 r.: 15 stycznia, 19 marca, 2 kwietnia, 3 lipca, 19, 20, 26 listopada; 4, 22, 25 grudnia
– 1983 r.: 14, 22 stycznia; 5 lutego; 27 marca; 20 lipca; 5 listopada
– 1989 r.: 4 lutego; 1 lipca
– 1992 r.: 4 kwietnia
Wszystkie  objawienia zostały spisane. Nie licząc ogólnych objawień w pierwsze soboty miesiąca w wiadomej liczbie, gdy Amparo przekazywała je bezpośrednio przez mikrofon, było znacznie więcej tych, które otrzymywała jako „prywatne” w zwykłe dni będąc w różnych miejscach.


Pod koniec życia, Amparo dostąpiła łaski widzenia dusz wychodzących z czyśćca w miarę cierpień jakie się za nie ofiarowało. Będąc tego świadomą, zgodziła się pomóc w ratowaniu tych dusz i przyjęła na siebie ciężkie choroby takie jak cukrzyca, postępująca ślepota, niedowład kończyn, toteż kilka ostatnich lat swojego życia przesiedziała na wózku inwalidzkim, oraz kilka innych chorób nieznanych hiszpańskim lekarzom. Również nie mówiła, więc praktycznie nie było z nią kontaktu. Bardzo cierpiała, ale w jej gasnących oczach widać było szczęście, że w jej mocy leży niesienie pomocy tylu duszom. Luz Amparo umarła w wieku 81 lat dnia 17.08.2012 w swoim domu w el Escorial pośród najbliższych jej osób. Po dwóch dniach i nocach czuwania przy jej otwartej trumnie, została przeniesiona do Prado Nuevo dnia 19.08.2012 gdy to o godzinie 19:00 odbył się jej pogrzeb na który zjechali pielgrzymi z terenu Hiszpanii, Portugalii i Francji. Pojawiły się też pojedyncze osoby z Kanady, Anglii, krajów Ameryki Środkowej i Polski. Zostało uzyskane pozwolenie na pochowanie wizjonerki przy świeżo wybudowanej Kaplicy, w której Msza pogrzebowa Luz Amparo była pierwszą Mszą Świętą celebrowaną w tym miejscu. Nie jest to jednak Kaplica o którą prosiła Maryja, gdyż ta z jej polecenia ma być 4 razy większa od obecnej oraz ma się mieścić nieco za drzewem na którym się objawiła. Projekt jest w trakcie wykonywania a pozwolenie nadal w trakcie uzyskiwania. Gdy budowa się zakończy, według obietnicy, będą uzdrowienia i będą nawrócenia.

To na razie byłoby wszystko, co „ogólnie” można by było poddać w opis objawień w Escorialu. Proszę się nie obrazić, ale z całym szacunkiem, nie wiem z jakiego źródła czerpaliście Państwo informacje, gdy nawet daty ważnych wydarzeń (jak te z pierwszego i ostatniego objawienia albo nawet data urodzenia) są nieprawidłowe, lub nieznane. Mam nadzieję, że przynajmniej minimalnie informacje zostały uzupełnione. Jeśli chcecie Państwo zdjęcia czegokolwiek co mam tu pod ręką i mogę Wam dostarczyć (typu źródło, którego woda uzdrowi gdy spełni się to o co prosiła Maryja, Kaplica, która została uroczyście otwarta w ubiegłą niedzielę, drzewo objawień, ogród Prado, domy otworzone przez Amparo etc.). Proszę też zaglądnąć na stronę: www.pradonuevo.es/ która jest gotowa w 5 językach (obecnie pracuję nad wersją polską) z których na pewno w co najmniej jednym jesteście Państwo w stanie zasięgnąć informacji z głębszego źródła. Proszę też wziąć pod uwagę, że możecie być Państwo jednymi z niewielu, których treść przekazu nt. wspomnianych objawień będzie nie tylko informacją z pierwszej ręki dla Polaków chętnych do pielgrzymek w to cudowne miejsce ale też że będzie ona zgodna z tą do procesu beatyfikacyjnego Luz Amparo Cuevas Arteseros.
W razie pytań, proszę się nie wahać.

Pozdrowienia z Escorialu.

– Catalina

Posted in Apokalipsa, Cuda, Objawienia, Proroctwa, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , , | 28 Komentarzy »