Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Objawienia w Siekierkach w 1943 roku odnoszące się do Powstania Warszawskiego

Posted by Dzieckonmp w dniu 4 grudnia 2010

[Teraz, po prawie siedemdziesięciu latach od tamtych Objawień, gdy rozpusta , zboczenia i mordowanie dzieci są usankcjonowane, – gdy ludzie już do nich „przywykli”, – gdy zaraza „demokratycznych głosowań” nad Prawdą i zwycięstw niejawnych nacisków dotknęła nawet tych, którzy posiadają prawdziwą Sukcesję Apostolską – biskupów, i pozwalają sobie oni na „głosowania” i na głoszenie (np. ustami bpa Budzika) ewidentnych fałszów teologicznych i błędów logicznych, gdy ci „postępowcy” pozwolili wychować w seminariach nowe pokolenia jeszcze bardziej rozluźnionych, tolerancyjnych i „godnością człowieka” zainteresowanych kapłanów.
– o ileż trudniej nam wykrzesać w sobie Nadzieję
– o ileż słabsi jesteśmy niż kobieciny roznoszące wtedy „na gospody” warzywa w mieście.
A jednak – Pośredniczka Wszystkich Łask zwycięży… „W KOŃCU” md]

Objawienia na Siekierkach (1943) a Powstanie Warszawskie
Fragment książki ks. dra Józef Marii Bartnika SJ i Ewy J. Storożyńskiej Matka Boża Łaskawa a Cud nad Wisłą, czyli prawdziwa historia Bitwy Warszawskiej
[za: Samorządna Polska, nr. 8/2010 md]
Matka Boża Łaskawa, obrana w 1652 roku Patronką Warszawy i Strażniczką Polski [pełen tytuł warszawskiej Madonny, przyp. red.] w 1943 roku ukazała się w Warszawie, na osadzie Siekierki, by uprzedzić swój lud o grożącym nieszczęściu. Maryja przybywa, aby miasto, któremu od 291 lat patronuje, nie podzieliło losu dopalającego się w tym czasie żydowskiego get­ta. Mistyczka Bronisława Kuczewska (1907-1989) tak wspomina swoje pierwsze spotkania z Matką Bożą na Siekierkach: 28 kwietnia 1943 roku Matka Boża objawiła mi się w domu rodzinnym w Nowym Dobrem i powiedziała: Dziecino, nie będziesz już do Mnie przychodzić do Przygód i do Budzieszyna. Wybieram sobie inne miejsce, w Warszawie, na Siekierkach. Będziesz miała tylko 3 kilometry od tramwaju, z ulicy Czerniakowskiej, i tam masz przychodzić. Ujrzałam wiśnię i dziewczynkę. Jak się później okazało, była nią 13-letnia Władysława Fronczakówna [obecnie Papis przyp.aut.], której Matka Najświętsza objawi się 3 maja 1943 roku.
Bogurodzica, niebiańsko piękna, ukazała się wśród zieleni, na drzewie wiśni obsypanym kwiatami. Jej słowa były poważne i brzmiały złowieszczo: Módlcie się, bo idzie na was WIELKA KARA, CIĘŻKI KRZYŻ. Nie mogę powstrzymać gniewu Syna mojego, bo lud się nie nawraca. Bóg nie chce ludzi karać, Bóg chce ludzi rato­wać przed zagładą. Bóg żąda nawrócenia!
Bronisława relacjonuje dalej: 4 maja 1943 roku przyjechał do mnie mąż i powie­dział, że w Warszawie na Siekierkach było objawienie [Bogurodzicy] 3 maja. Ja mu na to odpowiedziałam, że wiem o tym, bo Matka Boża powiedziała mi o tym 5 dni wcześniej. 5 maja 1943 roku urodziłam syna Janusza. 28 maja 1943 roku pojechałam z mężem i małym dzieckiem [23-dniowym niemowlęciem] na Siekierki, gdzie 3 maja objawiła się Matka Boża, i miałam z Nią tam po raz pierwszy objawienie. Odtąd chodziłam na Siekierki i tam otrzymywałam od Matki Bożej polecenia do wyko­nania przez 38 lat, aż do 1981 roku. Kilka razy w mie­siącu nawiedzałam to miejsce, a szczególnie każdego 3 i 28 dnia miesiąca oraz w uroczystości Matki Bożej.
3 czerwca 1943 roku poszłam z synkiem na ręku na Siekierki. Ujrzałam Matkę Najświętszą, która powiedziała mi, że pragnie, aby na tym miejscu wybudować klasztor. Powiedziała też, że to będzie jakby druga Częstochowa dla War­szawy, że ludność nie będzie musiała tak daleko jeździć, względnie chodzić. Będą mogli przychodzić na Siekierki.
W lipcu 1943 roku w Orzywole, gdzie pojechałam na rozkaz Matki Najświętszej, po modlitwie, miałam widzenie Pana Jezusa, który trzymał rózgę nad War­szawą. Wiedziałam, że Warszawę czeka wielka kara.
W okresie międzywojnia sytuacja moralna społe­czeństwa polskiego była, oględnie mówiąc, nienajlepsza. Dlatego Jezus Chrystus prosił wizjonerów św. siostrę Faustynę, Sługi Boże: Rozalię Celakównę, Leonię Nastał, Kunegundę (Kundusię) Siwiec o modlitwy wynagradzające za grzechy rozwiązłości: Strasznie ranią moje Serce Najświętsze grzechy nieczyste. Żądam ekspiacji!
Nasz Pan szczególnie prosił o modlitwy za warszawian: stolica odrodzonej Polski, nie chciała pamiętać o Dekalogu. Wystarczy zajrzeć do pamiętników i wspomnień z tego okresu. Luminarze życia społecznego i kulturalnego prowadzili ostentacyjnie, nader rozwiązłe życie, zarażając tym stylem życia otoczenie, a szczególnie podatną na wpływy młodzież.
Masoni zdawali sobie sprawę z tego, że aby osiągnąć powszechne rozluźnienie obyczajów potrzebna jest demoralizacja. Starali się, aby romanse i rozwody sławnych ludzi były nagłaśniane w bulwarowej prasie tak, by te niemoralne zachowania przestały bulwersować, by spowszedniały i powoli stały się obowiązującą normą. Postarali się także, by swobodę obyczajów lansowali pisarze i dziennikarze, sami żyjący według tego wzorca, tak długo, aż stanie się ona normą i nastąpi wyparcie z powszechnej świadomości zarówno pojęcia grzechu, jak i jego skutków [w książce autorzy zamieścili m. in. cytaty z autobiografii Ireny Krzywickiej, o znamiennym tytule: Wyznania Gorszycielki, gdzie bez żenady opowiada o sobie (pisarce, matce dwóch synów), mężu (znanym warszawskim adwokacie Jerzym Krzywickim) i… wieloletnim kochanku, żonatym pisarzu i krytyku teatralnym Tadeuszu Boyu-Żeleńskim]. świadectwa rozwiązłości znajdziemy nie tylko we wspomnieniach Krzywickiej. Z długiej listy książek lansujących „nowy moralny ład” wybija się książka Tadeusza Wittlina Pieśniarka Warszawy. Biografia. Hanna Ordonówna i jej świat (Wydawnictwo POLONIA, Warszawa 1990). Jej autor na 300 stronach (małym drukiem!) relacjonuje życie gwiazdy, tzn. omawia trwające do ostatnich miesięcy życia romanse zamężnej artystki, podając bardzo szczegółowo źródła każdej informacji (por. także: Magdalena Samozwaniec, Maria i Magdalena. Z pamiętnika niemłodej już mężatki, W.A.B. 2009; Sławomir Koper, Życie prywatne elit drugiej Rzeczypospolitej, Bellona Warszawa 2009
Dzięki aktywnym propagatorkom wolności seksualnej masoni stopniowo osiągnęli cel, jakim było doprowadzenie do tego, że większa część społeczeństwa polskiego odrzuci chrześcijańskie zasady moralne, tj. prawa Dekalogu. Masoni przyjęli roztropną taktykę: „wyciszenia religii katolickiej nie rozumowaniem, ale psuciem obyczajów”.
W roku 1936, po osiemnastu latach niepodległości, masoni mogli się wykazać znacznymi osiągnięciami w demoralizacji społeczeństwa. [Tu opuszczam fragmenty książki Sławomira Kopera Życie prywatne elit Drugiej Rzeczy­pospolitej (Bellona Rytm, Warszawa, 2009, md]
Katolicki pisarz Gilbert Keith Chesterton w roku 1923 napisał: Rozwód to coś, co dzisiejsze gazety nie tylko reklamują, ale wręcz zalecają, zupełnie jakby to była przyjemność sama w sobie.
Ks. kard. August Hlond konkluduje: Fala wszelkiego rodzaju nowinkarstwa zabagnia dziedzinę obyczajów. Podkopuje nie tylko moralność chrześcijańską, ale godzi wprost w etykę naturalną, szerzy nieobyczajność wśród młodzieży i dorosłych. Celem tej propagandy jest zachwianie idei katolickiej, aby zastąpić naukę chrześcijańską „masońskim naturalizmem”. Koła liberalne i masońskie przypuściły atak na małżeństwa chrześcijańskie, sprowadzając je tylko do rangi kontraktu cywilnego, pozbawiając je wszelkiej nadprzyrodzoności.
Zapoczątkowany przed II wojną światową proces upadku moralności doprowadził do tego, że w pierw­szej dekadzie XXI wieku, już nikt nie ośmieli się przypomnieć „nowożeńcom z odzysku”, zawierającym kontrakt małżeński (w urzędzie Stanu Cywilnego), że w świetle prawa kanonicznego popełniają cudzołóstwo (gdy któreś z nich jest nadal związane sakramentem małżeństwa). Czyli zaczynają, świadomie i dobrowolnie, tzw. nowe życie w grzechu ciężkim, co prowadzi prostą drogą do piekła!
Wygodny eufemizm, używany w kościele – „związek niesakramentalny” – zgrabnie ukrywa złowieszczą perspektywę. Autor wielokrotnie rozmawiał w konfesjonale z kobietami, które dla swoich dzieci, związanych sakramentem małżeństwa, a rozwiedzionych w świetle prawa cywilnego, modlą się o… założenie nowej, szczęśliwej rodziny! Sądzą one, że jest to intencja słuszna! Te „pobożne” matki realizują plan masonów, którzy chcą zniszczyć chrześcijaństwo… rękami samych katolików!
Trwająca od dziesięcioleci promocja wszelkiej wolności seksualnej i zanik społecznego ostracyzmu w stosunku do tzw. „związków partnerskich” doprowadził, zdaniem księdza profesora Jerzego Bajdy, do: Zniszczenia moralnych, religijnych, społecznych i ekonomicznych podstaw rodziny i fałszowania jej struktury personalistycznej. Profesor przestrzega: Jeżeli proces niszczenia rodziny będzie się dalej toczył tak, jak tego chcą promotorzy rewolucji obyczajowej – a właściwie promotorzy rozwiązłości, […] wkrótce może zupełnie zniknąć ta formuła antropologiczna, której na imię naród, a społeczeństwo nie będzie się niczym różniło od stada zwierząt, chyba tylko strojem. Choć i pod tym względem różnica systematycznie maleje.
Czyny, których nikt nie ośmieliłby się publicznie nazwać grzechem, a więc nierząd, cudzołóstwo, lesbijstwo i homoseksualizm – nadal wywołują, określone w Piśmie świętym, konsekwencje. […]
Bóg Ojciec, chcąc ocalić Warszawę przed zasłużoną karą pozwala, by Matka Łaskawa ostrzegła swój lud, by żądała nawrócenia, całkowitego odwrócenia się od grzesznego życia i wynagrodzenia za dotychczas popełnione grzechy: rozwiązłości, cudzołóstwa i te najstraszniejsze – grzechy dzieciobójstwa. Trzeba bo­wiem wiedzieć, że w okresie międzywojennym prze­ciętna liczba umyślnych poronień wynosiła rocznie, według oficjalnych statystyk: przeciętnie od 100 do 130 tysięcy.
Kiedy Maryja przybędzie na Siekierki, orędzia będzie otrzymywać nie tylko trzynastoletnia Władysława Fronczakówna, ale przede wszystkim Jej ulubienica, trzydziestosześcioletnia Bronisława Kuczewska: Od 9 kwietnia przestałam chodzić do Budzieszyna, natomiast od 28 maja 1943 roku zaczęłam chodzić na Siekierki, gdzie otrzymywałam polecenia od Matki Bożej do wykonania, przez okres 38 lat, do 21 sierpnia 1981 roku [tj. od święta Maryi Królowej Polski do wigilii święta Matki Bożej Królowej].
Maryja, Matka Łaskawa Patronka Warszawy, za pośrednictwem Broni Kuczewskiej i Fronczakówny będzie apelować do ludu stolicy, aby przez przemianę życia, respektowanie praw Dekalogu i pokutę odwrócił wiszące nad miastem nieszczęście.
Prosi warszawian o modlitwę powszechną, czyli taką jak w 1920 roku, kiedy to lud stolicy żarliwie błagał Boga i Patronkę Warszawy o ocalenie przed bolszewikami [rozdziały 15 i 16 cytowanej książki przyp. red.] i wymodlił cud Jej publicznego ukazania się, które w konsekwencji zmieniło zdawałoby się już przesądzony wynik wojny i ocaliło Polskę!
Po 23 latach, w roku 1943 – czwartym roku okupacji niemieckiej, sytuacja jest diametralnie różna: to nie lud błaga Maryję, Patronkę Warszawy i Strażniczkę Polski o ustanie okropieństw wojny, lecz Ona Sama schodzi z nieba i osobiście wzywa do modlitwy o pokój, błagając Swój lud o nawrócenie i pokutę!!! Najłaskawsza z Matek chce odwrócić od miasta zapowiedzianą karę! Podejmuje się tej niewdzięcznej misji, by nie doszło do tragedii: Jeśli się nie nawrócicie, to wszyscy zginiecie!
Pomimo ośmieszania i deprecjonowania objawień wiadomości o nich rozchodzą się po mieście. Dzieje się tak dzięki niestrudzonej Broni Kuczewskiej, która dociera z nimi do warszawskich księży, oraz życzliwym mieszkankom Siekierek, które rozwożąc mleko i warzywa „na gospody”, opowiadają w mieście o objawieniach.
Mimo wielu wysiłków przestrogi Maryi nie dotrą do ogółu warszawian. Główną przyczyną jest brak zainteresowania objawieniami ze strony kleru.
Wydawało się oczywiste, że księża Zmartwychwstańcy z parafii św. Bonifacego na Czerniakowie, pełniący posługę w osadzie, dopomogą w upowszechnieniu orędzi i że słowa Bogurodzicy, uprzedzające o mającej nadejść na miasto karze, będą głoszone ze wszystkich ambon stolicy. Niestety, Zmartwychwstańcy nie tylko nie traktowali objawień poważnie, ale negowali wszystko, co miało z nimi związek, m.in. odmówili poświęcenia malutkiej kapliczki, umiejscowionej przy drzewie, na którym ukazała się Matka Boża. Bronisława Kuczewska napisze: Po postawieniu kapliczki Pan Jezus dał mi polecenie, abym poszła do księdza do parafii św. Kazimierza na ul. Chełmską. Kiedy przyszłam i powiedziałam, że Pan Jezus życzy sobie, aby poświęcić kapliczkę, ksiądz wysłał mnie do parafii św. Jakuba [na Ochocie, przyp. aut.]. Było tam 5 księży. Wypyty­wali mnie o objawienia na Siekierkach. Opowiadałam im o nich przez około 4 godziny. Potem wysłali mnie z powrotem do parafii św. Kazimierza [Dolny Mokotów, przyp. aut.]. Ksiądz jednak nadal nie chciał wyrazić zgody na poświęcenie kapliczki. Powiedział, że nie ma pozwolenia, bo trzeba iść z procesją i on nie może tego wykonać. Wróciłam więc do domu [przy ul. Jasnej, przyp. aut.], a że byłam zmęczona, położyłam się. I wtem słyszę głos Pana Jezusa: Idź Dziecino do księdza po raz trzeci, i powiedz, żeby poszedł z kościelnym, bez ludzi i bez procesji, i poświęcił kapliczkę. Powiesz, że taka jest Wola Moja i Matki Mojej, ażeby kapliczka była poświęcona, bo jest bardzo znieważana.
Kiedy poszłam po raz trzeci do księdza, chciał mi drzwi zamknąć przed nosem, ale ja przytrzymałam je nogą i powtórzyłam to, co mi Pan Jezus powiedział. Ksiądz jednak nie wykonał tego polecenia. Dopiero jedna z wiernych przyprowadziła, po kryjomu, księdza jezuitę, ojca Antoniego Kozłow­skiego, który był wielkim czcicielem Matki Bożej i wiedział o moich objawieniach, i on poświęcił kapliczkę.
Wokół siostry Bronisławy, profeski III Zakonu św. Franciszka, spontanicznie gromadzili się ludzie i wkrótce zawiązała się wspólnota, której Sama Bogurodzica nadała nazwę Grono Matki Bożej i Miłosierdzia Bożego. Jej członkowie, osoby świeckie, pomagały mistyczce w wykonywaniu poleceń z Nieba. Grono podejmowało także cotygodniowe modlitwy o nawrócenie Warszawy i upowszechniało orędzia Maryi i Pana Jezusa w swoich środowiskach.
Misja ostrzeżenia Warszawy przed mającym wy­buchnąć za 16 miesięcy powstaniem wymagała od Kuczewskiej heroizmu i zaparcia: W sierpniu 1943 roku [rok przed wybuchem powstania] na modlitwie u pani Teofili Ciecierskiej, przy ul. Płockiej 25, miałam objawienie Matki Najświętszej. Maryja ukazała mi okropny widok Warszawy w czasie Powstania. Widziałam masowe aresztowania, rozstrzeliwania, palące się domy. Zobaczyłam też dom, w którym modliliśmy się. Matka Boża powiedziała mi, że ten dom będzie podlany benzyną i podpalony od dołu przez Niemców. W widzeniu widziałam, jak matki wyskakiwały z dziećmi z płonącego domu. Zaraz powiedziałam o tym widzeniu obecnym, ale nie chcieli mi uwierzyć. Huknęli na mnie, że opowiadam głupstwa, bo Niemcy będą liczyć się z nami. [W innym miejscu Bronisława mówi o tym wydarzeniu w ten sposób: Powiedzieli, żebym nie plotła głupstw i zajęła się robotą, a nie plotkami, że Niemcy będą się z nami liczyć].
Trzy dni przed Powstaniem Matka Boża dała mi polecenie, abym zabrała dzieci i wyjechała z Warszawy w rodzinne strony, do Dobrego. Kiedy po Powstaniu wróciłam do Warszawy, dom, który miałam ukazany przez Matkę Bożą przy ul. Płockiej 25 – był spalony. W domu tym i w sąsiednich zabito 300 ludzi. Ludzie mówili, że matki wyrzucały swoje dzieci przez okna, a za nimi same wyskakiwały. Dzisiaj widnieje w tym miejscu tablica pamiątkowa mówiąca, że zginęło tu ok. 300 osób.
Proroctwa nie lekceważcie – pisze św. Paweł w Liście do Tesaloniczan (1 Tes 5,20). Proroctwo o całkowitym zniszczeniu Warszawy zostało lekceważone. Przestroga, jaką w imieniu Boga Najwyższego, Bogurodzica przeka­zała warszawianom: Bóg nie chce ludzi karać, Bóg chce ludzi ratować przed zagładą. Żąda nawrócenia! – do nich nie dotrze…
Powstanie Warszawskie wybuchnie po szesnastu miesiącach od pierwszych objawień i ostrzeżeń Maryi. W sierpniu 1944 roku młodych warszawian rozpiera chęć walki ze znienawidzonym wrogiem, ruszą więc naprzeciw potędze militarnej Niemców z gorącymi sercami, z butelkami napełnionymi benzyną, ale… bez błogosławieństwa Bogurodzicy.
Dowództwo nie czuło potrzeby oficjalnego zawierzenia akcji zbrojnej Patronce miasta. Owszem, indywidualnie zawierzano się Maryi Łaskawej, modlono się na różańcu, przyjmowano sakramenty, uczestniczono w polowych Mszach świętych (co w swojej książce wspomina s. Maria Okońska), lecz oficjalnego – jak za Marszałka Piłsudskiego – zawierzenia akcji zbrojnej Bogu Najwyższemu nie było! Po 47 latach w dniu święta Najświętszego Imienia Maryi, 12.09.1991r., w Sastin, Narodowym Sanktuarium Słowacji, w orędziu skierowanym do ks. Stefano Gobbi’ego Maryja dobitnie wyjaśni kwestię oficjalnego zawierzenia na przykładzie odsieczy wiedeńskiej: Turcy zostali pokonani, gdy oblegali Wiedeń i grozili zniszczeniem całego chrześcijańskiego świata. Przewyższali żołnierzy świętej Ligi liczbą, siłą, uzbrojeniem i czuli, że do nich należy zwycięstwo, ale: wezwano Mnie publicznie, i publicznie proszono o pomoc, Moje Imię zostało wypisane na proporcach i było wzywane przez wszystkich żołnierzy. To za Moim wstawiennictwem miał miejsce cud zwycięstwa, który uratował świat chrześcijański.
Matka Łaskawa w ciągu 16 miesięcy wielokrotnie uprzedzała, że jedynym sposobem na pokój i zakończenie wojny jest nawrócenie, modlitwa i pokuta, nie zaś pięści i butelki z benzyną.
Młodzi warszawianie jednakże bezgranicznie ufali w moc pięści i nie widzieli powodu, by w swoje plany wtajemniczać Boga. Stolica w obliczu godziny W zachowała się tak, jak zachowują się przemądrzałe dzieci, które chcą wszystko robić same, bez pomocy Mamy i Taty!
Nie chciano pamiętać, że to, co dzieli zwycięstwo od klęski, to nie moc oręża, przeważające siły czy strategia nawet najgenialniejszych dowódców, lecz wola Boga Najwyższego, który zawsze i wszędzie Sam o wszystkim decyduje!
Nie chciano pamiętać, że to jedynie od Niego zależy, czy ludzkie plany zaowocują sukcesem, czy zakończą się porażką.
Miał tą świadomość lud Warszawy w sierpniu 1920 roku, kiedy leżał krzyżem przed Patronką Stolicy i Strażniczką Polski, błagając o ocalenie stolicy, ocalenie Polski.
W 1920 roku warszawianie mieli świadomość, że współpracując z Najwyższym, będą w stanie pokonać pięciokrotnie liczniejszych i zdeterminowanych bolszewików. Wiedzieli, że gdy współpracują z Bogiem, siła i moc są po ich stronie. Bo: Jeśli Bóg jest z nami, to kto przeciwko nam?
1 sierpnia 1944 roku, w dniu wybuchu Powstania Warszawskiego, Hitler wspólnie z Himmlerem wydał rozkaz, który przesądzi o losie „zbuntowanej” Warszawy: Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców. Warszawa ma być zrównana z ziemią. W ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy.
Po drugiej stronie Wisły stały wojska radzieckie, Sowieci jednak nie kiwnęli palcem, by konającej Warszawie przybyć z odsieczą. Stalin zdawał sobie sprawę, że skupione w Warszawie młode pokolenie polskiej inteligencji zagraża jego koncepcji utworzenia w Polsce rządu totalitarnego. Dlatego nie przeszkadzał w zbrodni, która dokonywała się niemieckimi rękami w zbuntowanym mieście.
Sowieci, zgrupowani na drugim brzegu Wisły, z zimną krwią przyglądali się agonii Warszawy, miasta, którego nie udało się im zdobyć i złupić w 1920 roku:
[….]
1 sierpnia 1944 roku o godzinie „W” nastąpiło zderzenie młodzieńczego zapału, młodzieńczych wizji, z realnymi możliwościami, ergo brutalną rzeczywistością. Akcja zbrojna, podjęta bez wsparcia się na Bogu i Maryi, po dwóch miesiącach zakończyła się totalną, niewyobrażalną klęską, jakiej w historii Polski i narodu jeszcze nie było. Daremny był trud żołnierzy, daremna ofiara z życia i krwi osób cywilnych.
Czas gorzki, zły, zwątpienia czas podchodzi nam pod gardło,
Czy wszyscy zapomnieli nas, czekając, by miasto padło?…
Na barykadach wciąż czekamy, licząc ostatnie chwile,
Tak się powoli dopalają warszawskie Termopile…
Tylko na Woli w dniach 3-5 sierpnia bestialsko za­mordowano pięćdziesiąt tysięcy mieszkańców. Ogółem zginało pół miliona ludzi (wg szacunku historyka Norberta Boratyna). Z pewnością nie taki los w zamyśle Bożym miał spotkać lud Warszawy, gdyby usłuchał ostrzeżeń swej Łaskawej Matki, swej Patronki!
Nurtuje pytanie: co w ciągu dwudziestu czterech lat, które upłynęły od bitwy warszawskiej, mogło tak bardzo odmienić serca i umysły mieszkańców stolicy, że bez oficjalnego zawierzenia Bożej Opatrzności podjęli się walki z przeważającym wrogiem? Skąd pomysł, by własnymi, wątłymi siłami, bez Bożego błogosławieństwa próbować oswobodzić stolicę? Nie od dziś wiadomo, że: jeśli Pan miasta nie strzeże, daremnie czuwają straże (Ps 127,1).
Chrystus Pan uprzedzał: beze Mnie nic dobrego uczynić nie możecie (J 15,5). Skąd więc ta krótkowzroczność w Polsce, która w owym czasie uważała się za kraj katolicki? Gdyby orędzia Bogurodzicy zostały przyjęte, gdyby podjęto powszechne modlitwy przebłagalne w intencji pokoju (jak w 1920 roku), gdyby lud Warszawy zreflektował się i podjął przemianę życia, to losy Powstania z pewnością potoczyłyby się inaczej! Tak ocalała Niniwa, której mieszkańcy posłuchali proroka Jonasza i nawrócili się, żałując za dawne grzechy. Niniwici mieli czterdzieści dni na zmianę postępowania, a warszawianie… prawie półtora roku! Tak ocalał Rzym dwa miesiące wcześniej (5. VI.44). Dzięki modlitwie uratowało się zaminowane przez Niemców miasto, miliony ludzi ocaliły życie, o czym piszemy dalej.
Dowódcom AK nie brakowało bojowej odwagi, ale zabrakło im wiary, by los powstania oficjalnie, przez ręce Maryi, powierzyć Bogu Najwyższemu. Ze słów Matki Bożej, które padły na Siekierkach, wybraliśmy te z listopada 1943 roku, są one bowiem kluczem do zrozumienia przyczyny klęski Powstania Warszaw­skiego: Jak wy jesteście ze Mną, to i Ja jestem z wami i nic się wam nie stanie!
Dowódcy Armii Krajowej nie poszli w bój z Jej błogosławieństwem, okryci płaszczem Jej opieki. Nie prosili Patronki Warszawy, by skruszyła strzały Bożego gniewu godzące w miasto, nie prosili, by odrzucała, jak ongiś w Wólce Radzymińskiej, wrogie pociski, które teraz bezkarnie burzyły dom po domu. Nie byli z Maryją, więc nie mogli doświadczyć skutków Jej solennej obietnicy: i nic się wam nie stanie! Dlatego nie może nikogo dziwić, że w sierpniu 1944 roku, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, nie powtórzył się Cud nad Wisłą z 1920 roku, nie pokonano i nie przepędzono okupanta ze stolicy!
Nie może nikogo dziwić, że wszystko dookoła leżało w gruzach. Wszystko było zburzone i wszystko się paliło. Między jednym a drugim schronem przekopy były zniszczone. Nie było możliwości życia. Bomby padały i burzyły ulicę po ulicy, dom po domu.
Po sześćdziesięciu trzech dniach powstanie poniosło druzgoczącą klęskę, a Warszawa została totalnie zrujnowana, wręcz starta z powierzchni ziemi. Stało się tak, jak zaplanował Hitler: Warszawa [została] zrównana z ziemią, [by] w ten sposób [stworzyć] zastraszający przykład dla całej Europy. Warschau caput! ! !
Pół miliona niewinnych ludzi straciło życie. Słusznie zauważa ks. Kazimierz Góral: Gdy zlekceważy się przestrogi Maryi, przychodzi tylko czekać na zapowiadaną otchłań rozpaczy!
Ponawiamy pytanie, czy tak się musiało stać? Odpowiadamy: na pewno nie! Wystarczy przyjrzeć się analogicznej sytuacji, jaka w tym samym czasie miała miejsce w okupowanym Rzymie: Rzym, maj 1944 roku. Front szybko zbliżał się do Wiecznego Miasta. Walki toczyły się zaledwie o 12 kilometrów od centrum, w pobliżu miejscowości Castel di Leva. Papież Pius XII zatroskany o bezpieczeństwo cudownego, starożytnego obrazu Madonny Bożej Miłości, nakazał przeniesienie go do rzymskiej bazyliki św. Ignacego.
W końcu maja, gdy działania wojenne objęły przedmieścia, Papież polecił, by przed obrazem Madonny dei Divino Amore została podjęta nowenna o ocalenie miasta. Sam w imieniu mieszkańców Rzymu złożył Maryi ślubowanie. Przyrzekł, że jeśli Madonna ocali miasto, to na ruinach zamku Castel di Leva zostanie zbudowana dla cudownego obrazu nowa świątynia i zostaną erygowane organizacje religijne i charytatywne Jej imienia.
4 czerwca 1944 roku czołgi generała Alexandra ruszyły do ataku. Niemcy byli przygotowani do zdetonowania założonych ładunków i wysadzenia w powietrze miasta. Chcieli pozostawić po sobie pamiątkę: spaloną ziemię i rumowisko gruzów (takie samo, jakie w 3 miesiące później pozostawili w Warszawie i jakie chcieli pozostawić po sobie na Jasnej Górze, w styczniu 1945 roku).
Lud Rzymu, odmiennie niż lud Warszawy, nie sposobił się do akcji zbrojnej. Jego mieszkańcy trwali na modlitwie dzień i noc na placu przed bazyliką świętego Ignacego. Zawierzali Matce Bożej Miłości los Wiecznego Miasta, a władze magistratu oficjalnie potwierdziły gotowość wypełnienia ślubów, jakie w ich imieniu złożył Madonnie Ojciec święty.
I oto tego samego dnia, w nocy z 4 na 5 czerwca, Niemcy nagle, z niewiadomych przyczyn, opuścili Rzym, nie detonując założonych ładunków. Nikt nie mógł pojąć, jak to się właściwie stało i dlaczego? Wszystkich: cywilów, wojskowych i polityków zadziwił ten cudowny obrót sprawy! Winston Churchill dał wyraz zdumieniu, pisząc: „Rzym zdobyto w sposób całkowicie nieoczekiwany!”
12 czerwca 1944 r. „L’ Osservatore Romano” poinformował swoich czytelników: 11 czerwca dziesiątki tysięcy ludzi zebrały się przed Bazyliką Sant Ignazio, a wielu z nich przyszło tutaj boso. Przybyły rodziny, instytucje i szkoły. W procesji bez końca podchodzono, by ucałować obraz Madonny Bożej Miłości, by podziękować i oddać Jej cześć. Wśród rzeszy pątników znajdował się także Papież Pius XIL który przemówi! do Maryi w imieniu zgromadzonych, wyrażając Jej wdzięczność za cud bezkrwawego oswobodzenia Rzymu! Następnego dnia nieprzebrane tłumy odprowadziły procesyjnie cudowny obraz Madonny dei Divino Amore do jej siedziby w Castel di Leva.
Rzymianie nie chcieli rozstać się ze swoją dobrodziejką! W ścianach rzymskich kamienic wykuwano nisze, gdzie wśród kwiatów i płonących lampek kró­lował obraz ich umiłowanej Matki! Magistrat Rzymu wkrótce wywiązał się ze złożonych obietnic: Czym się odpłacimy Maryi, za wszystko co nam wyświadczyła? Wypełnimy nasze śluby dla Niej, przed ludem Rzymu!
Porównajmy skuteczność sposobów zastosowanych dla wyzwolenia dwóch europejskich stolic latem 1944 roku:
. lud Wiecznego Miasta sposobił się do wyzwolenia stolicy, nie chwytając za broń i nie wzniecając powstania. Pod przewodnictwem swego biskupa, ojca świętego Piusa XII, złożył Bogurodzicy ślubowania i … trwał na ufnej modlitwie przed Jej obliczem;
. papież, Głowa Kościoła katolickiego i jednocześnie biskup Rzymu, mimo realnie istniejącego śmiertelnego niebezpieczeństwa (zaminowane miasto miało być lada chwila wysadzone w powietrze!) nie opuścił miasta, by ratować życie, lecz jak Dobry Pasterz pozostał ze swoimi owcami. I był promotorem ocalenia miasta, które dokonało się w sposób duchowy, bez użycia broni i przelewu krwi. Bo jak siłą armii jest wódz, tak siłą wierzącego ludu są jego pasterze;
ˇ prymas Polski, kard. Hlond opuścił Polskę i swoją owczarnię już we wrześniu 1939 roku;
. w Warszawie słowa ostrzeżeń Matki Bożej, nawołujące do pokuty i modlitwy, zostały praktycznie zignorowane, trafiając jedynie do znikomej części warszawian;
. Mater Gratiarum odwrotnie niż Madonna dei Divino Amore nie została oficjalnie zaproszona do współpracy! Pozbawione Jej matczynej opieki Powstanie upadło, hitlerowcy stolicę Polski spalili i wymordowali pół miliona jej mieszkańców;
. rzymianie postawili na MARYJĘ i… uratowali miasto;
. warszawianie postawili na SIEBIE i… ponieśli totalną klęskę;
. nie chciano pamiętać, że: lepiej uciekać się do Pana, niźli pokładać ufność w człowieku (Ps 118);
. zapomniano, że : bez Boga ani do proga!
Fragment książki ks. dra Józef Marii Bartnika SJ i Ewy J. Storożyńskiej „Matka Boża Łaskawa a Cud nad Wisłą, czyli prawdziwa historia Bitwy Warszawskiej, rozdz. pt.: Rok 1943 Matka Łaskawa objawia się na Siekierkach, czyli S.O.S dla Warszawy.

Koniecznie wejdź do wpisu: Modlitwa w intencjach Królowej Pokoju

Reklamy

Komentarze 23 to “Objawienia w Siekierkach w 1943 roku odnoszące się do Powstania Warszawskiego”

  1. Ogień na górze Karmel

    http://tnij.org/ja0k

  2. krolowapokoju said

    Przeglądałem dziś stronę pt.Prośby o modlitwę która jest na naszym blogu. I zdziwiło mnie ilu jest podłych ludzi. Są tam nie wyłączone komentarze więc można dawać paluszek do góry lub na dół.

    Taka oto prośba Tomka uzyskała wszystkie paluszki na dół czyli potępiające.
    Wklejam prosbę Tomka

    towas powiedział/a
    15/02/2010 @ 10:58 am e

    Matko Najdroższa
    w Twoje objęcia oddaję Agnieszkę, naszą miłość i przyszłość;
    tomasz

    Czy ta prośba zasługuje na potępienie?
    Nie jest to jedyna prośba która ma więcej niechęci od aprobaty

    • Zbyszko said

      KrólowoPokoju trzeba wyłączyć tam te „paluszki”. Ludzie którzy chcą połączyć się w tej intencji w modlitwie, zrobią to niezależnie od tego czy będą tam te paluszki czy nie. Natomiast tym podłym, to chyba należy się tylko nasze współczucie i modlitwa o ich nawrócenie.

  3. Kier said

    http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=7309#more-7309
    http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=7298
    http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=7254
    http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/

  4. Zbyszko said

    Dziękuję za ten ważny artykuł. Myślę że teraz już nie popełnimy takiego błędu jak w czasie Powstania Warszawskiego, gdzie zginęło tylu ludzi, także inteligencji polskiej. Z całą pewnością po jakiejś tam części ta inteligencja (ta Głowa Narodu) którą sukcesywnie wycinają nasie wrogowie, odrodziła się. Więc tym razem niech ta Inteligencja nie popełni już takiego błędu i wyciągnie właściwe wnoski z naszej Historii.

  5. Cezary Pazura o Radiu Maryja

    • Józef Piotr said

      Dobrze , dobrze panie Pazura masz u mnie wielki PLUS !~.
      Tylko powtórz to samo w TV 1 , tV2 , w tvn i tam gdzie jeszcze występujesz, głośno bez owijania w bawełnę !!
      Gotowy jestem zmienić swoją opinię o Tobie jaką utrwaliła mi się po Twoim najeżdżaniu na POLSKOŚĆ w jednym z twoich programów w telewizji.

    • cox said

      Tylko dlaczego nie powtórzył on tego w TVP?!

      • Józef Piotr said

        Tak bywa że przedstawiciele pewnej bardzo licznej i silnej orientacji nacyjno-zawodowej (aktorstwo, błazeństwo,pismakowatość ..) wychodzą z założenia , że dobrze jest „zapalić Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek” nawet równocześnie bo nie wiedzą który z chlebodawców w danej chwili dokonuje ich oceny. A żyć dobrze i egzystować chcą. Włodarze mediów niepozwalają im się wypowiadać zgodnie z własnym sumieniem i prawdą gdyż tego nie tolerują z uwagi na swoją „misję „‚ ogłupiania i demoralizacji odbiorców, najczęściej z poleceń „wielkiego brata „i lini ideologicznych ekip rządzących, co kończy się bezrobociem niepokornego.
        Znamy to z obserwacji ostatnich przetasowań w programach i obsadach personalnych w Polskim radio , Tvp , ich radach nadzorczych , zarządach ,Krajowej radzie radiofoni i telewizji.
        Jest też podgrupa która wychodzi z założenia , że „zero świeczek , jak najwięcej ogarków” ci to zawsze mają pracę !!

        • cox said

          W takim razie jeśli Pazura nie mówi w TVP tego co mówi, to poprostu nie ma kręgosłupa moralnego!

  6. PO i „interesy”

    • Józef Piotr said

      Własnie wróciłem ze Śląska. Różne rzeczy ludkowie PO wyborach godają.
      Jaka partia będąca w Sejmie mogłaby finansować kampanię wyborczą RAŚ ?(ruch autonomi ……)
      Eh może to same plotki!

  7. jowram said

    Relacja Jacka z Ochoty z dnia 5 grudnia z godz. 21.05

    5 Grudzień 2010 Autor: wobroniekrzyza

    Postawiono metalowe bariery wzdłuż obu krawężników Krakowskiego Przedmieścia. Jest pełno policji i straży miejskiej. Oddziały policji wciąż dochodzą. Nie chcieli nas dopuścić do tych barier. Mówią, że to ze względu na jutrzejszy przyjazd prezydenta Rosji. W końcu przeszliśmy przez ulicę i stanęliśmy na wjeździe do Pałacu Prezydenckiego. Jest nas około 100 osób (za chwilę dzwoni Mirka twierdzi, ze jest ok. 60 osób). Są dwie flagi, Krzyż drewniany, obraz Chrystusa Ukrzyżowanego przyniesiony przez Ryszarda. Ze względu na możliwość ataku policji wycofaliśmy aparaturę nagłaśniającą. Odmawiamy Apel Jasnogórskim łącząc się przez Radio Maryja z Jasną Górą. Są kamerzyści z TVN. Liczba policjantów wciąż się zwiększa (według informacji Mirki policjantów jest w tej chwili więcej niż modlących się).

    • jowram said

      18 obwodów: Karnowski prowadzi 130 głosami. Rekordowa frekwencja: ponad połowa sopocian głosowała

  8. maria said

    (…)

    Masoni zdawali sobie sprawę z tego, że aby osiągnąć powszechne rozluźnienie obyczajów potrzebna jest demoralizacja.
    Starali się, aby romanse i rozwody sławnych ludzi były nagłaśniane w bulwarowej prasie tak, by te niemoralne zachowania przestały bulwersować,
    by spowszedniały i powoli stały się obowiązującą normą.

    Postarali się także, by swobodę obyczajów lansowali pisarze i dziennikarze,
    sami żyjący według tego wzorca, tak długo, aż stanie się ona normą
    i nastąpi wyparcie z powszechnej świadomości zarówno pojęcia grzechu,
    jak i jego skutków(…)

    Dzięki aktywnym propagatorkom wolności seksualnej masoni stopniowo osiągnęli cel,
    jakim było doprowadzenie do tego, że większa część społeczeństwa polskiego odrzuci chrześcijańskie zasady moralne, tj. prawa Dekalogu.
    Masoni przyjęli roztropną taktykę:

    „wyciszenia religii katolickiej nie rozumowaniem, ale psuciem obyczajów”.(…)

    Ks. kard. August Hlond konkluduje:
    Fala wszelkiego rodzaju nowinkarstwa zabagnia dziedzinę obyczajów.
    Podkopuje nie tylko moralność chrześcijańską, ale godzi wprost w etykę naturalną, szerzy nieobyczajność wśród młodzieży i dorosłych.

    Celem tej propagandy jest zachwianie idei katolickiej,
    aby zastąpić naukę chrześcijańską „masońskim naturalizmem”.

    Cytat (powyzej) –

    Jak pisal Henryk Sienkiewicz w powiesci „Bez dogmatu”

    „Dzieki gazetom (zlym) znikl ten zmysl, na mocy ktorego
    ludzie odrozniali prawde od falszu,
    Zaniklo poczucie slusznosci,
    Poczucie prawa i bezprawia,
    Zlo stalo sie bezczelnym,
    Krzywda poczela przemawiac jezykiem sprawiedliwosci,
    Slowem: ogolna dusza ludzka stala sie niemoralna i oslepla”

    (za „Grzechy cudze” ks. Andrzeja Zwolinskiego)

    XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

    Na antypodach?

    „Nie pomyliłby się – mówi Leon XIII – kto by przypisał złej prasie większą część tego złego, które przygniata społeczeństwo w obecnej dobie

    Czasopisma ze swiata wziete sprzedawane w naszym przykoscielnym sklepiku pomiedzy rozancami -a- prasa katolicka

    „ budują wartości, albo je niszczą,
    integrują ludzi, albo ich dzielą
    rozwijają człowieka, albo go prymitywizują,
    przekazują prawdę, albo kłamią „ (wyklad Bp. Lepy o mediach oraz coraz liczniejsze i niepokojace publikacje na rynku wydawniczym).

    jednym slowem sa jak dym ,ktory nie czyni wrazenia, a systematycznie zatruwa.

    Rzecz w tym, ze kolorowe pisma tak bogate w tresci antyewangeliczne,
    promuja siedem grzechow glownych,
    amoralnosc ,
    staja sie przyczyna powatpiewania w prawdy Boze,
    utraty wstydu i bojazni Bozej,
    w koncu prowadza do cynizmu i ateizmu.
    Jednym slowem spelniaja posrod nas role
    Sprytnego Ewangelizatora
    -odwiecznego Przeciwnika naszego zbawienia.

    Juz sw. Jakub glosil posrod chrzescijan, ze zla mowa psuje obyczaje,
    sw. Maksymilian z kazdej mownicy potepial te pismidla i jego szerzycieli,
    a Matka Boza w Fatimie blagala: „nie obrazajcie wiecej Boga.”

    Ks. Zwolinski, ten od sekt , slusznie zauwaza, ze metoda plasterkowa zwana „salami „polegajaca na wprowadzaniu malymi dawkawami obcych tresci do organizmu ma moc przemienic czlowieka starego w „ czlowieka nowego”.
    ”Idzie nowe plemie ludzi”, na ktore tak liczy Kosciol staje sie wtedy plemieniem obcym kulturze chrzescijanskiej, co daje sie juz zauwazyc i niepokoi , tu i owdzie!
    Jaki los czeka dzieci i mlodziez, ktora ufnie siega po te tresci w kolorowych, blyszczacych czasopismach znajdujacych sie na naszym parafialnym podworku,
    jakby z pieczecia dyspensy?!

    Gdzie nasza odpowiedzialnosc rodzicielska, katolicka, pasterska?

    Jan Pawel II zwraca uwage, ze nie ma milosci bez odpowiedzialnosci.
    Zatem, jesli brak odpowiedzialnosci, znaczy ze brak milosci.
    Jesli brak milosci, czy zatem moge jeszcze nazywac sie Chrystusowym, ktory jest caly Miloscia?

    Kim wiec jestem?!

    W trosce o dzis i wieczne jutro naszych dzieci i nasze wlasne (bysmy stojac nie upadli, a przepowiadajac sami nie zostali potepieni)
    pod rozwage kolejny juz raz ( po roku 1999, 2001, 2004, 2007)

    Boże przodków i Panie miłosierdzia,
    któryś wszystko uczynił swoim słowem
    i w Mądrości swojej stworzyłeś człowieka,
    dajże mi Mądrość, co dzieli tron z Tobą,
    i nie wyłączaj mnie z liczby swych dzieci!
    Wyślij ją z niebios świętych,
    ześlij od tronu swej chwały,
    by przy mnie będąc pracowała ze mną
    i żebym poznał, co jest Tobie miłe. Ona bowiem wie i rozumie wszystko, będzie mi mądrze przewodzić w mych czynach i ustrzeże mnie dzięki swej chwale.
    Amen

    XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

    :”Milczenie na temat grzechu rozzuchwala zlo”.
    Juz Adolf Hitler stwierdzil:
    „ Ziemia nadal sie obraca- bez wzgledu na to , czy czlowiek zabija tygrysa, czy tygrys zjada czlowieka”
    Za „Grzechy cudze” ks.Andrzeja Zwolinskiego°

    A ja uslyszalam, ktoregos dnia w „Radio Maryja” cytat wypowiedzi Ojca Honoriusza- Dominikanina z Poznania
    „nie bojcie sie przyjaciol, bo moga was tylko zdradzic!
    Nie bojcie sie wrogow, bo moga was tylko zabic!

    Ale bojcie sie ludzi obojetnych, bo za ich milczaca zgoda dokonuje sie i zabojstwo, i zdrada!!!”

    Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

    Benedykt XVI w pazdzierniku zapowiedział utworzenie nowej watykańskiej dykasterii.

    Będzie to papieska rada zajmująca się ewangelizacją w krajach podlegających dechrystianizacji
    „Również człowiek trzeciego tysiąclecia pragnie autentycznego i pełnego życia.

    Potrzebuje prawdy, głębokiej wolności i bezinteresownej miłości – mówił Ojciec Święty.
    – Również na pustyni zsekularyzowanego świata dusza człowieka pragnie Boga,
    Boga żywego.
    Są na świecie regiony, które wciąż oczekują pierwszej ewangelizacji;
    inne już ją otrzymały, ale trzeba ją jeszcze pogłębić.
    Są też inne regiony, gdzie Ewangelia już od dawna zapuściła korzenie i ukształtowała prawdziwą tradycję chrześcijańską.
    Jednakże w ostatnich stuleciach proces sekularyzacji o złożonym przebiegu doprowadził do poważnego kryzysu poczucia wiary chrześcijańskiej i przynależności do Kościoła”.
    Prezentacji motu proprio -Ubicumque et semper- (zawsze i wszedzie) dokonał w Watykanie pierwszy przewodniczący Papieskiej Rady ds. Nowej Ewangelizacji, abp Rino Fisichella.
    -Celem utworzonej Papieskiej Rady ds. Nowej Ewangelizacji ma być wypracowywanie i promowanie nowych sposobów działalności misyjnej, odpowiadających realiom zsekularyzowanego świata.
    „Nie możemy już bowiem dłużej milczeć, kiedy ludzie oddalają się od Boga” – zaznaczył abp Fisichella.
    Musimy na nowo rozważyć zjawisko dechrystianizacji, aby w ramach misji Kościoła przezwyciężyć napotykane dziś trudności – dodał włoski hierarcha. –
    Papież Grzegorz Wielki powiedział kiedyś:
    wierni od nas odchodzą, a my milczymy. .

    Sądzę, że ustanowienie tej dykasterii jest wyraźnym sygnałem dla Kościoła,
    że nie możemy milczeć, kiedy wierni porzucają Kościół.
    Jeśli do tej pory być może milczeliśmy wobec tych sytuacji odchodzenia od wiary i biernego poddawania się skutkom sekularyzacji,
    to teraz nadszedł czas,
    by wyraźnie i odważnie zabrać głos,
    bo jesteśmy głosicielami Ewangelii”.

    p/s

    jak w świecie istnieje ewangelizacja, tak jest także antyewangelizacja, która posługuje się swoimi narzędziami i środkami.
    W związku z tym dojrzałość chrześcijańskiego życia polega na tym, żeby o tym mówić, żeby nie przyczyniać się do budowania naiwnego obrazu świata, w którym wyglądałoby na to, że Kościół ma samych tylko przyjaciół.
    Ma on też w świecie wrogów.
    Istnieją również ci, dla których Ewangelia jest niewygodna, jest „za ciasna”, i wobec nich trzeba nazywać te sprawy po imieniu.
    To również jest aspekt nowej ewangelizacji, który wymaga ogromnej odwagi.
    Tutaj na przykład, jeśli chodzi o środki społecznego przekazu, nie możemy liczyć na zbyt wiele, dlatego że te najbardziej wpływowe środki zawsze pozostają także narzędziem politycznej poprawności forsowanej w taki czy inny sposób.
    Natomiast jeżeli chodzi o Ewangelię, to nie podlega ona politycznej poprawności ani nie może karmić się jakimikolwiek jej przejawami, są jej one obce.
    W przeciwnym razie Ewangelia przestaje być podawana w sposób czysty i wierny Chrystusowi.

    Z wywiadu z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim

    http://www.naszdziennik.pl/print.php?dat=20100710&id=wi23.txt&typ=wi

    (czy ktos ma polskie tlumaczenie -Ubicumque et semper ?)

    W mądrość przedwieczną, która światy tworzy,
    Słońca zapala, sieje blaski zorzy,
    Morza napełnia i gwiazd drogi strzeże,
    W Boga i w Ojca wszechistnienia wierzę.

    W miłość najwyższą, co wzgardziła niebem,
    Z ludźmi się dzieląc gorzkim życia chlebem,
    W miłość, co krew swą dała nam w ofierze,
    W zbawcę ludzkości, w krzyż Chrystusa – wierzę.

    W serc czystych Twórcę i Pocieszyciela,
    W światło, co wieki i ludy obdziela,
    W bóstwa z człowiekiem wieczyste przymierze,
    W Ducha Świętego, w Trójcę Świętą – wierzę.

    Wiarą tą znaczę piersi i czoło moje,
    O, spraw to, Panie, niech przy niej dostoję,
    Ukarz, gdy lud Twój zasłuży na karę!

    Lecz nam pozostaw ojców naszych wiarę!
    Maria Konopnicka

  9. Rząd Hiszpanii wprowadził stan wyjątkowy

    http://pb.pl/a/2010/12/04/Rzad_Hiszpanii_wprowadzil_stan_wyjatkowy

  10. Proszę posłuchać koniecznie . jest tam o perspektywach cen srebra i złota, o tym gdzie jest nasze polskie złoto , jak wykorzystane mamy rezerwy walutowe

    Joker odc.1: crash JPM

    http://zezorro.blogspot.com/

    • Annah said

      Ciekawe naświetlenie tematu lichwy, od dawna czułam ze pożyczki są zgubą całych narodów, i bytów jednostkowych – bo czymże będą wszczepiane chipy jak nie bankiem danych i kartą kredytową ze wszystkimi konsekwencjami przekroczenia limitu na koncie( pomijając nawet temat wpływu na emocje i umysł człowieka, który na pewno dziś byłby możliwy) dlatego od pewnego czasu wolę operować gotówką.

  11. Polecam oglądnąć wystąpienie Stefana Michała Dembowskiego i kpt. Stefana Wierzby w Krakowie w dniu ciszy wyborczej:

  12. Annah said

    Dziś między 12 a 13 Godzina Łaski – kto może niech się modli w intencjach Matki Najświętszej, można też z Radiem Maryja

    http://www.marypages.com/MontichiariPolish.htm

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: