Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for the ‘Franciszek’ Category

Kto sieje kąkol nauczając o rodzinie – Gniezno

Posted by Dzieckonmp w dniu 5 września 2018


Prelekcja o rodzinie na podstawie dokumentu papieskiego Amoris Laetitia wygłoszona w Gnieźnie przez kard. Kevin Joseph Farrell, prefekta Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia.

Wstawiam tą prelekcję gdyż niedługo usłyszycie jak wybuchnie kolejna potężna bomba w Watykanie, a bomba ta będzie za przyczyną tego kardynała tak mocno awansowanego przez Franciszka. Kardynał Farrell który jest homoseksualistą, przez lata mieszkał razem z innym kardynałem głośnym już Theodorem Mccarrick pełni stanowisko prefekta ds. Rodziny i Życia. On przybył do Polski na zaproszenie Prymasa Polaka i zasiewa ziarno wśród zaangażowanych katolików w sprawach rodziny. Wszystko to jest coraz bardziej obrzydliwe.

Reklamy

Posted in Franciszek, schizma w kościele | Otagowane: , | 55 Komentarzy »

Kard. Gerhard Müller: Papież zwolnił z Kongregacji Nauki Wiary księdza, który zajmował się walką z pedofilią w Kościele

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 sierpnia 2018


Zaskakujące informacje przekazał kardynał Gerhard Müller, były prefekt Kongregacji Nauki Wiary w wywiadzie-rzece, który przeprowadził z nim Paweł Lisicki.

Kardynał Gerhard Müller, były prefekt Kongregacji Nauki Wiary, zapytany przez Lisickiego o kwestię nie przedłużenia mu przez papieża Franciszka kadencji na kolejnych pięć lat urzędowania, co nastąpiło w ostatniej minucie audiencji, odpowiedział:

„No cóż, takie są po prosu fakty, którym nie można zaprzeczyć. To prawda, że papież poinformował mnie o tym, że moja misja kończy się ostatniego dnia pięcioletniej kadencji, nie podając żadnych przyczyn swojej decyzji. Zresztą nie można mówić o żadnych obiektywnych przyczynach. Obiektywne przyczyny mogłyby polegać na tym, że nie dorosłem do sprawowania tej funkcji albo że miałem całkiem fałszywe rozumienie swoich zadań, albo że wykazałbym się brakiem lojalności wobec papieża. O czymś takim nie może być w żadnym wypadku mowy. Wszyscy znawcy wskazywali, że jestem jednym z tych teologów, którzy najpełniej i najlepiej potrafili objaśnić znaczenie i sens papiestwa”.

Podkreśla, że na urząd ten powołał go papież Benedykt XVI, który wcześniej sam sprawował ową funkcję. Wskazuje, że jedynym nieporozumieniem w tym kontekście, które mogło się pojawić w tle, była kwestia trzech księży, którzy byli wykwalifikowanymi współpracownikami Kongregacji, wcześniej chwalonymi przez Ojca Świętego, ale później zwolnionymi bez podania przyczyn.

Kardynał podkreśla:

„I to ten styl, w którym ich zwolniono – nie chodziło o nieprzedłużenie mojej kadencji – nazwałem nieakceptowalnym. To zaprzecza przecież zasadom katolickiej nauki społecznej, kiedy bez żadnego uzasadnienia z dnia na dzień zwalnia się trzech wybitnych teologów, wybitnie wykształconych i znających się na rzeczy. Jak to pogodzić z troską o godność osoby? Nawet w normalnych światowych warunkach mówimy, że człowiek nie jest jednodniowym pracownikiem najemnym, którego można nająć jednego dnia i następnego po prostu zwolnić. Domagamy się przecież, żeby w przypadku zwolnienia podać jego przyczyny”.

Zaznaczał jednocześnie:

„Słyszałem wprawdzie, że do papieża dotarły informacje na ich temat, że mieli się krytycznie wypowiadać o jego pontyfikacie, ale trudno mi uwierzyć, żeby takie fałszywe plotki mogły być przyczyną decyzji”.

Przypomina, że papież w ogóle nie ma do czynienia z personelem na tym poziomie i odpowiada za nich wyłącznie prefekt. Dalej dodawał:

„W każdym razie wspieram papieża Franciszka w jego zamiarze reformy kurii. Jednak jej elementem powinno też być stosowanie wobec osób zatrudnionych w rzymskiej kurii doktryny społecznej Kościoła. Nikogo nie wolno zwolnić bez podania przyczyn lub bez prawa do obrony przed zarzutami. Gdyż anonimowi dostarczyciele informacji o rzekomo nagannym postępowaniu współbraci mają na celu jedynie zdobycie wynagrodzenia, a nie dobro Stolicy Świętej”.

Kardynał zawraca też uwagę na rzecz bardzo istotną:

„Sam papież nazwał jednego z tych kapłanów bravissima persona, a była to osoba z tej trójki najważniejsza, kierownik sekcji dyscyplinarnej, która musi zajmować się też przypadkami kryminalnej pedofilii wśród księży. Dlaczego tym w najwyższym stopniu kompetentnym współpracownikom i wzorowym księżom sprawiono tyle cierpienia i poniżenia? – odpowiedź na to pytanie przekracza moje pojęcie”.

Kardynał mówi też:

„Rzeczywiście, od początku wszyscy liberałowie i media chwalili Franciszka, chwalili go nawet zwolennicy aborcji, wolnomularze i ci wszyscy, którzy przedtem nienawidzili i zwalczali Kościół. Nastąpiła niespodziana zmiana, do Franciszka zaczęli się przyznawać ci, którzy przedtem atakowali katolicyzm. Charakterystycznym przypadkiem były wywiady z Eugenio Scalfarim, naczelnym ateistą Włoch, który od lat głosi hasło dechrystianizacji Włoch”.

Zadaje też pytanie, co w zasadzie wynika z tego wszystkiego dla wiary katolickiej i Kościoła, kiedy jest chwalony przez nieprzyjaciół.

„Co z tego wszystkiego ma wiara? To tak jakby Piłat i Herod nagle ogłosili się przyjaciółmi Jezusa”

 

– mówił Gerhard Müller.

Źródło: fronda.pl

Posted in Franciszek, Kościół, schizma w kościele | Otagowane: , | 133 Komentarze »

w Watykanie wybuchła bomba atomowa

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 sierpnia 2018


list księdza arcybiskupa Vigano

 

Publikujemy poniżej tłumaczenie opublikowanego w niedzielę na łamach portalu Life Site News listu księdza arcybiskupa Carla Marii Viganò. Były nuncjusz apostolski w Stanach Zjednoczonych ujawnił bulwersujące okoliczności ukrywania przez wysokich hierarchów Kościoła nadużyć obyczajowych, których dopuszczali się niektórzy duchowni.

 

 

 

Świadectwo

Jego Ekscelencji Carlo Maria Viganò,

tytularnego arcybiskupa Ulpiany,

nuncjusza apostolskiego

W tej tragicznej dla Kościoła chwili w różnych częściach świata – w Stanach Zjednoczonych, Chile, Hondurasie, Australii etc. – na biskupach spoczywa bardzo poważna odpowiedzialność. Myślę w szczególności o Stanach Zjednoczonych Ameryki, dokąd papież Benedykt XVI wysłał mnie jako nuncjusza apostolskiego 19 października 2011 roku, w święto upamiętniające pierwszych męczenników Ameryki Północnej. Biskupi Stanów Zjednoczonych, a ja wraz z nimi, są powołani do naśladowania przykładu tych pierwszych męczenników, którzy przynieśli Ewangelię na ziemie Ameryki, do tego, by być wiarygodnymi świadkami bezmiernej miłości Chrystusa, Drogi, Prawdy i Życia.

 

Biskupi i księża, nadużywając swoje władzy, dopuścili się obrzydliwych przestępstw ze szkodą dla swoich wiernych, nieletnich, niewinnych ofiar oraz młodych ludzi gotowych poświęcić swoje życie dla Kościoła albo swoim milczeniem nie zapobiegli popełnianiu takich przestępstw.

 

Aby przywrócić piękno świętości obliczu Oblubienicy Chrystusa, która jest okropnie oszpecona tak wieloma wstrętnymi przestępstwami i jeśli naprawdę chcemy uwolnić Kościół od cuchnącego bagna, do którego wpadł, musimy mieć odwagę zburzyć kulturę tajemnicy i publicznie wyznać prawdy, które były trzymane w ukryciu. Musimy zburzyć spisek milczenia, przy pomocy którego biskupi i księża chronili siebie samych kosztem swoich wiernych, spisek milczenia, który w oczach świata grozi Kościołowi tym, że będzie wyglądać jak sekta, spisek milczenia nie tak odmienny od tego, który panuje w mafii. „Wszystko, co powiedzieliście w mroku, (…) głoszone będzie na dachach” (Łk 12,3).

 

Zawsze wierzyłem w to i miałem nadzieję na to, że hierarchia Kościoła odnajdzie w sobie duchowe środki i siłę do powiedzenia całej prawdy, by się zmienić na lepsze i odnowić. To dlatego, chociaż nieustannie mnie o to proszono, zawsze unikałem wygłaszania oświadczeń dla mediów, nawet kiedy byłoby to moim prawem, by tak zrobić, by bronić się przed kalumniami publikowanymi na mój temat, nawet przez wysokich prałatów Kurii Rzymskiej. Ale teraz, kiedy zepsucie dotarło do samej góry hierarchii kościelnej, moje sumienie mówi mi, bym wyjawił te prawdy o rozdzierającym serce przypadku emerytowanego arcybiskupa Waszyngtonu, Thodore’a McCarricka, które poznałem w trakcie pełnienia moich obowiązków powierzonych mi przez św. Jana Pawła II, jako delegat ds. przedstawicielstw papieskich od roku 1998 do roku 2009 oraz powierzonych mi przez papieża Benedykta XVI, jako nuncjusz apostolski w Stanach Zjednoczonych Ameryki od 19 października 2011 roku do końca maja 2016.

 

Jako delegat ds. przedstawicielstw papieskich w Sekretariacie Stanu miałem obowiązki, które nie ograniczały się do nuncjatur apostolich, ale także obejmowały personel Kurii Rzymskiej (zatrudnienie, awanse, procesy informacyjne dotyczące kandydatów do episkopatu itd.) oraz badanie delikatnych przypadków, w tym dotyczących kardynałów i biskupów, które były powierzane delegatowi przez kardynała sekretarza stanu albo substytuta Sekretariatu Stanu.

 

Aby rozproszyć podejrzenia insynuowane w kilku ostatnich artykułach, od razu powiem, że nuncjusze apostolscy w Stanach Zjednoczonych, Gabriel Montalvo i Pietro Sambi, obaj przedwcześnie zmarli, nie zaniedbali poinformowania Stolicy Apostolskiej natychmiast, gdy tylko dowiedzieli się o ogromnie niemoralnym zachowaniu arcybiskupa McCarricka w stosunku do kleryków i księży. Tak naprawdę, zgodnie z tym, co nuncjusz Pietro Sambi napisał, list ojca Bonifacego Ramseya OP, datowany na 22 listopada 2000 roku, został sporządzony na prośbę zmarłego nuncjusza Montalvo. W liście o. Ramsey, który był profesorem w seminarium diecezjalnym w Newark od końca lat 80-tych do roku 1996, potwierdza, że w seminarium powtarzały się plotki, iż arcybiskup „dzielił łóżko z klerykami”, zapraszając pięciu na raz, by spędzili weekend z nim w jego domu na plaży. I dodał, że znał pewną liczbę kleryków, z których niektórzy byli wyświęceni na księży w archidiecezji Newark, a którzy byli zapraszani do tego domu na plaży i dzielili łóżko z arcybiskupem.

 

Urząd, który piastowałem w tamtym czasie, nie był informowany o jakichkolwiek środkach podjętych przez Stolicę Apostolską po przedstawieniu tych oskarżeń przez nuncjusza Monatalvo pod koniec roku 2000, kiedy kardynał Angelo Sodano był sekretarzem stanu.

 

Podobnie nuncjusz Sambi przekazał kardynałowi sekretarzowi stanu Tarcisio Bertone zawiadomienie o oskarżeniu przeciwko McCarrickowi ze strony księdza Gregory’ego Littletona z diecezji Charlotte, który został przeniesiony do stanu świeckiego za gwałt na nieletnich, wraz z dwoma dokumentami od tego samego księdza, w których opisał swoją tragiczną historię wykorzystywania seksualnego przez ówczesnego arcybiskupa Newark oraz kilku innych księży i kleryków. Nuncjusz dodawał, że Littleton już przekazał swoje zawiadomienie około dwudziestu ludziom, w tym sądowym władzom cywilnym i kościelnym, policji i prawnikom w czerwcu 2006 i że w związku z tym jest bardzo prawdopodobne, że wiadomość wkrótce zostanie upubliczniona. W związku z tym domagał się natychmiastowej interwencji Stolicy Apostolskiej.

 

Pisząc notatkę służbową[1] na temat tych dokumentów, które zostały mi powierzone jako delegatowi ds. przedstawiciel papieskich 6 grudnia 2006 roku, napisałem do moich przełożonych, kardynała Tarcisio Bertone i substytuta Leonardo Sandriego, że fakty przypisywane McCarrickowi przez Littletona były na tyle poważne i ohydne, że wywołały konsternację, poczucie obrzydzenia, głęboki smutek i gorycz u czytelnika i że stanowiły one takie przestępstwa jak: uwiedzenie, domagania się czynów zdeprawowanych od kleryków i księży, dokonywanych wielokrotnie i równocześnie przy udziale kilku osób, drwiny z młodych kleryków, którzy usiłowali przeciwstawić się uwodzeniu przez arcybiskupa w obecności dwóch innych księży, rozgrzeszenie współsprawców tych zdeprawowanych czynów, świętokradcze odprawianie Eucharystii z tymi samymi księżmi po popełnieniu takich czynów.

 

W swojej notatce służbowej, którą dostarczyłem tego samego 6 grudnia 2006 roku do mojego bezpośredniego przełożonego, substytuta Leonardo Sandriego, zaproponowałem moim przełożonym następujące okoliczności i tryb postępowania:

  • Wziąwszy pod uwagę, że wydawało się, iż nowy skandal o szczególnej powadze, gdyż dotyczył on kardynała, zostanie dołączony do wielu skandali związanych z Kościołem w Stanach Zjednoczonych
  • oraz z tego powodu, że sprawa ta miała związek z kardynałem, a według kanonu 1405 § 1, nr 2: „ipsius Romani Pontificis dumtaxat ius est iudicandi”;
  • zaproponowałem, by podjęto przykładne środki przeciwko kardynałowi, które mogłyby pełnić funkcję leczniczą, aby zapobiec przyszłym nadużyciom wobec niewinnych ofiar i złagodzić skutki tego bardzo poważnego zgorszenia dla wiernych, którzy mimo wszystko wciąż kochają i wierzą w Kościół.

 

Dodałem, że byłoby zbawienne, gdyby tym razem władze kościelne interweniowały przed władzami cywilnymi, a jeśli to możliwe nim skandal wybuchnie w prasie. Mogłoby to przywrócić jakąś godność Kościołowi tak boleśnie doświadczonemu i upokorzonemu przez tak wiele ohydnych czynów ze strony niektórych duszpasterzy. Gdyby to zrobiono, władze cywilne nie musiałyby już sądzić kardynała, ale duszpasterza, wobec którego Kościół już podjął stosowne środki, by zapobiec nadużywaniu władzy przez kardynała i nieustannego niszczenia przez niego niewinnych ofiar.

 

Moja notatka służbowa z 6 grudnia 2006 roku została zatrzymana przez moich zwierzchników i nigdy do mnie nie wróciła z informacją o jakiejś rzeczywistej decyzji przełożonych odnośnie tej kwestii.

 

Później, około 21-23 kwietnia 2008 roku, Richard Sipe opublikował w Internecie na stronie richardsipe.com Oświadczenie dla papieża Benedykta XVI na temat wzorca kryzysu wykorzystywania seksualnego w Stanach Zjednoczonych. 24 kwietnia zostało ono przekazane przez prefekta Kongregacji Nauki Wiary, kardynała Williama Levadę, kardynałowi sekretarzowi stanu Tarcisio Bertone. Zostało ono przesłane mi miesiąc później – 24 maja 2008 roku.

 

Następnego dnia dostarczyłem nowemu substytutowi, Fernando Filoniemu, nową notatkę służbową,  która zawierała moją poprzednią notatkę z 6 grudnia 2006 roku. W niej streściłem dokument Richarda Sipe’a, który kończył się tym pełnym szacunku i serdecznym apelem do papieża Benedykta XVI: „Zwracam się do Waszej Świątobliwości z należnym szacunkiem, ale z tym samym przejęciem, jakie kierowało Piotrem Damianim, gdy przedstawiał przed Waszym poprzednikiem, papieżem Leonem IX, opis stanu duchowieństwa w swoich czasach. Problemy, o których mówi, są podobne i równie ogromne teraz w Stanach Zjednoczonych, jak były w Rzymie. Jeśli Wasza Świątobliwość zechce, osobiście dostarczę Waszej Świątobliwości dokumentację na temat, o którym mówię”.

 

Zakończyłem swoją notatkę służbową powtórzeniem moim zwierzchnikom, że uważam za konieczne, by interweniować tak szybko, jak to możliwe, zdejmując kardynalski kapelusz z głowy kardynała McCarricka i że powinien on być poddany sankcjom stanowionym przez Kodeks Prawa Kanonicznego, który również przewiduje zdegradowanie do stanu świeckiego.

 

Ta moja druga notatka służbowa również nigdy nie została zwrócona do Biura Personelu i byłem ogromnie zaniepokojony niewyobrażalnym brakiem jakichkolwiek działań ze strony moich zwierzchników wobec kardynała i nieustannym brakiem jakiegokolwiek porozumienia ze mną od chwili mojej pierwszej notatki służbowej z grudnia 2006 roku.

 

Jednak w końcu dowiedziałem się z całą pewnością, przez kardynała Giovanniego Battistę Re, wówczas prefekta Kongregacji ds. Biskupów, że odważne i chwalebne Oświadczenie wydało upragniony rezultat. Papież Benedykt nałożył na kardynała McCarricka sankcje podobne do tych, jakie teraz narzucił mu papież Franciszek: kardynał miał opuścić seminarium, w którym mieszkał i zabroniono mu publicznego odprawiania [Mszy], uczestnictwa w spotkaniach publicznych, wygłaszania wykładów, podróżowania, oraz obowiązek poświęcenia się życiu modlitewnemu i pokucie.

 

Nie wiem, kiedy papież Benedykt podjął te środki wobec McCarricka, czy w roku 2009 czy 2010, ponieważ w międzyczasie zostałem przeniesiony do Gubernatoratu Państwa Watykańskiego, tak jak również nie wiem, kto był odpowiedzialny za to niewiarygodne opóźnienie. Nie wierzę w rzeczywistości w to, że był to papież Benedykt, który jako kardynał nieustannie ostro krytykował zepsucie obecne w Kościele, a już w pierwszych miesiącach swojego pontyfikatu zajął mocne stanowisko przeciwko przyjmowaniu do seminarium młodych ludzi o głęboko zakorzenionych skłonnościach homoseksualnych. Sądzę, że było to spowodowane przez pierwszego współpracownika papieża w tamtym czasie, kardynała Tarcisio Bertone, który był znany z tego, że faworyzował promowanie homoseksualistów na odpowiedzialne stanowiska i miał zwyczaj zarządzania, które informacje uważał za właściwe by przekazać je papieżowi.

 

W każdym razie jest pewne, że papież Benedykt nałożył powyższe sankcje kanoniczne na McCarricka i że zostały one przekazane mu przez nuncjusza apostolskiego w Stanach Zjednoczonych, Pietro Sambiego. Monsinior Jean-François Lantheaume, wówczas pierwszy doradca nuncjatury w Waszyngtonie oraz chargé d’affaires ad interim po nieoczekiwanej śmierci nuncjusza Sambiego w Baltimore, powiedział mi, kiedy przybyłem do Waszyngtonu – i jest gotów o tym zaświadczyć – o burzliwej rozmowie, trwającej ponad godzinę, jaką nuncjusz Sambi miał z kardynałem McCarrickiem, którego wezwał do nuncjatury. Monsinior Lantheaume powiedział mi, że „głos nuncjusza można było usłyszeć aż na korytarzu”.

 

Te same zarządzenia papieża Benedykta zostały wówczas także przekazane mi przez nowego prefekta Kongregacji ds. Biskupów, kardynała Marca Ouelleta w listopadzie 2011 roku, w rozmowie przed moim wyjazdem do Waszyngtonu i włączone do instrukcji tej samej Kongregacji dla nowego nuncjusza.

 

Z kolei powtórzyłem je kardynałowi McCarrickowi w trakcie mojego pierwszego z nim spotkania w nuncjaturze. Kardynał, mamrocząc w ledwo zrozumiały sposób, przyznał, że być może popełnił błąd śpiąc w tym samym łóżku z niektórymi klerykami w swoim domu na plaży, ale powiedział to tak, jakby nie miało to żadnego znaczenia.

 

Wierni niezmiennie zastanawiają się, jak to możliwe, że został on nominowany do Waszyngtonu i jako kardynał i mają wszelkie prawo wiedzieć, kto wiedział o jego poważnych wykroczeniach i kto je ukrywał. Jest zatem moim obowiązkiem wyjawić to, co wiem na ten temat, zaczynając od Kurii Rzymskiej.

 

Kardynał Angelo Sodano był sekretarzem stanu do września 2006: wszystkie informacje były mu przekazywane. W listopadzie 2000 roku nuncjusz Montalvo wysłał mu swój raport, przekazując mu wspomniany wyżej list od o. Bonifacego Ramseya, w którym krytykował on poważne nadużycia popełnione przez McCarricka.

 

Wiadomo, że Sodano usiłował tuszować skandal ks. Maciela do samego końca. Nawet usunął nuncjusza z Meksyku, Justo Mullorego, który odmówił bycia wspólnikiem w jego planie osłaniania Maciela, i w jego miejsce powołał Sandriego, wówczas nuncjusza Wenezueli, który był gotów współpracować w tuszowaniu sprawy. Sodano nawet posunął się do tego, że wydał oświadczenie dla watykańskiego biura prasowego, w którym stwierdzano fałsz, to znaczy, że papież Benedykt zdecydował, iż przypadek Maciela powinien być uważany za zamknięty. Benedykt zareagował, mimo niestrudzonej obrony ze strony Sodano, i Maciel został uznany za winnego i nieodwołalnie skazany.

 

Czy powołanie McCarricka do Waszyngtonu i jako kardynała było dziełem Sodano, kiedy Jan Paweł II był już bardzo chory? Nie jest dane nam to wiedzieć. Jednakże taka myśl jest uprawniona, choć nie sądzę, by był jedynym za to odpowiedzialnym. McCarrick często jeździł do Rzymu i wszędzie zdobywał przyjaciół, na wszystkich poziomach Kurii. Jeśli Sodano chronił Maciela, jak wydaje się pewne, nie ma powodu, dla którego nie zrobiłby tego w przypadku McCarricka, który według wielu posiadł środki finansowe, by wpływać na decyzje. Jego nominacja do Waszyngtonu spotka się ze sprzeciwem ówczesnego prefekta Kongregacji ds. Biskupów, kardynała Giovanniego Battistę Re. W nuncjaturze w Waszyngtonie jest notatka, napisana jego ręką, w której kardynał Re odcina się od tej nominacji i oświadcza, że McCarrick był 14. na liście do Waszyngtonu.

 

Raport nuncjusza Sambiego, wraz ze wszystkimi załącznikami, został wysłany do kardynała Tarcisio Bertone jako sekretarza stanu. Moje wspomniane powyżej notatki służbowe z 6 grudnia 2006 i 25 maja 2008 roku zostały także przypuszczalnie przekazane mu przez substytuta. Jak już wspomniano, kardynał nie miał żadnych trudności, by uparcie przedstawiać episkopatowi kandydatów znanych jako czynni homoseksualiści – przytaczam jedynie dobrze znany przypadek Vincenzo de Mauro, który został powołany na arcybiskupa-biskupa Vigevano, a później usunięty, gdyż przedstawiał w złym świetle swoich kleryków – i by filtrować informacje przekazywane papieżowi Benedyktowi i nimi manipulować.

 

Kardynał Pietro Parolin, obecny sekretarz stanu, był także współwinny tuszowania występków McCarricka, który po wyborze papieża Franciszka otwarcie przechwalał się swoimi podróżami i misjami na różnych kontynentach. W kwietniu 2014 roku „Washington Times” zamieścił na pierwszej stronie reportaż o podróży McCarricka do Republiki Środkowej Afryki i to ni mniej, ni więcej tylko w imieniu Departamentu Stanu. Będąc nuncjuszem w Waszyngtonie napisałem do kardynała Parolina, pytając go, czy sankcje nałożone na McCarricka przez papieża Benedykta wciąż obowiązywały. Ça va sans dire, że mój list nigdy nie otrzymał odpowiedzi!

 

To samo można powiedzieć o kardynale Williamie Levadzie, byłym prefekcie Kongregacji Nauki Wiary, kardynale Marcu Ouellet, prefekcie Kongregacji ds. Biskupów, Lorenzzo Baldisserim, byłym sekretarzu tej samej Kongregacji ds. Biskupów, oraz arcybiskupie Ilsonie de Jesus Montanarim, obecnym sekretarzu tej samej Kongregacji. Wszyscy oni z powodu piastowania swoich urzędów mieli świadomość sankcji nałożonych przez papieża Benedykta na McCarricka.

 

Kardynałowie Leonardo Sandri, Fernando Filoni oraz Angelo Becciu, jako substytutowie sekretariatu stanu, znali w każdym szczególe sytuację dotyczącą kardynała McCarricka.

Niemożliwe także, by kardynałowie Giovanni Lajolo i Dominique Mamberti nic nie wiedzieli. Jako sekretarze ds. relacji z państwami uczestniczyli oni kilka razy w tygodniu w kolegialnych spotkaniach z sekretarzem stanu.

 

Jeśli chodzi o Kurię Rzymską, w tej chwili poprzestanę na tym, nawet jeśli imiona innych prałatów w Watykanie są dobrze znane, nawet kilku bardzo bliskich papieża Franciszka, takich jak kardynał Francesco Coccopalmerio i arcybiskup Vincenzo Paglia, którzy należą do nurtu homoseksualnego dążącego do obalenia katolickiej nauki o homoseksualizmie, nurtu już krytykowanego ostro w roku 1986 przez kardynała Josepha Ratzingera, wówczas prefekta Kongregacji Nauki Wiary, w Liście do biskupów Kościoła katolickiego na temat duszpasterstwa osób homoseksualnych. Kardynałowie Edwin Frederick O’Brien i Renato Raffaele Martino także należą do tego samego nurtu, chociaż wyznając inną ideologię. Inni należący do tego nurtu nawet mieszkają w Domus Sanctae Marthae.

 

Teraz, jeśli chodzi o Stany Zjednoczone: Oczywiście pierwszym, który został poinformowany o środkach podjętych przez papieża Bendedykta, był następca McCarricka w stolicy waszyngtońskiej, kardynał Donald Wuerl, którego sytuacja jest obecnie całkowicie skompromitowana przez ostatnie rewelacje dotyczące jego zachowania jako biskupa Pittsburgha.

 

Jest zupełnie nieprawdopodobne, by nuncjusz Sambi, który był niezwykle odpowiedzialną osobą, lojalną, bezpośrednią i jednoznaczną w swoim sposobie bycia (prawdziwy syn Romanii) nie rozmawiał z nim na ten temat. W każdym razie sam podjąłem temat z kardynałem Wuerlem przy kilku okazjach i z pewnością nie musiałem wdawać się w szczegóły, gdyż od razu było dla mnie jasne, że jest w pełni tego świadom. Pamiętam w szczególności fakt, że musiałem zwrócić na to jego uwagę, gdyż uświadomiłem sobie, że w publikacji archidiecezji, na tylnej okładce znajdowało się barwne ogłoszenie zapraszające młodych ludzi myślących, że mają powołanie do kapłaństwa, na spotkanie z kardynałem McCarrickiem. Natychmiast zadzwoniłem do kardynała Wuerla, który wyraził przede mną zdziwienie, mówiąc mi, że nie wiedział nic o tym ogłoszeniu i że odwoła je. Jeśli, jak teraz nieustannie oświadcza, nie wiedział nic na temat nadużyć popełnionych przez McCarricka oraz środkach podjętych przez papieża Benedykta, jak można wytłumaczyć jego odpowiedź?

Jego ostatnie oświadczenia, że nie wiedział nic na ten temat, nawet jeśli z początku sprytnie wspomniał od odszkodowaniach dla dwóch ofiar, są śmiechu warte. Kardynał bezwstydnie kłamie i nakłania swojego kanclerza, monsinior Antonicelliego, by również kłamał.

 

Kardynał Wuerl także wyraźnie kłamał przy innej okazji. W następstwie niedopuszczalnego wydarzenia autoryzowanego przez władze akademickie Georgetown University, zwróciłem nań uwagę przewodniczącego dr Johna DeGiogia, wysyłając mu dwa kolejne listy. Nim przesłałem je adresatowi, aby właściwie załatwić tę sprawę, osobiście dałem ich kopie kardynałowi wraz z towarzyszącym listem, który napisałem. Kardynał powiedział mi, że nie wie nic na ten temat. Jednakże nie potwierdził otrzymania moich dwóch listów, przeciwnie do tego, co zazwyczaj robił. Później dowiedziałem się, że wydarzenie to odbywało się w Georgetown od siedmiu lat. Ale kardynał nic na ten temat nie wiedział!

 

Kardynał Wuerl, dobrze wiedząc o nieustannych nadużyciach popełnianych przez kardynała McCarricka i sankcjach nałożonych na niego przez papieża Benedykta, przekraczając polecenie papieża, także pozwolił mu na mieszkanie w seminarium w Waszyngtonie. Postępując w ten sposób, narażał innych kleryków na ryzyko.

 

Biskup Paul Bootkoski, emerytowany ordynariusz Metuchen, oraz arcybiskup John Myers, emerytowany arcybiskup Newark, tuszowali nadużycia popełniane przez McCarricka w ich diecezjach i wypłacili odszkodowania dwóm jego ofiarom. Nie mogą temu zaprzeczyć i należy ich przesłuchać, aby wyjawić wszelkie okoliczności i odpowiedzialność w tej sprawie.

Kardynał Kevin Farrell, z którym media ostatnio przeprowadziły wywiady, także mówił, że nie ma najmniejszego pojęcia o nadużyciach popełnianych przez McCarricka. Wziąwszy pod uwagę jego urzędowanie w Waszyngtonie, Dallas i Rzymie, myślę, że nikt nie może szczerze mu wierzyć. Nie wiem, czy kiedykolwiek spytano go, czy wiedział o przestępstwach Maciela. Gdyby temu zaprzeczył, czy ktoś by mu uwierzył, wziąwszy pod uwagę, że zajmował odpowiedzialne stanowisko jako członek Legionu Chrystusa?

 

Jeśli chodzi o kardynała Seana O’Malley’a, powiedziałbym po prostu, że jego ostatnie oświadczenia na temat przypadku McCarricka są zawstydzające i kładą się całkowitym cieniem na jego przejrzystości i wiarygodności.

 

* * *

Moje sumienie wymaga ode mnie także wyjawienia faktów, jakich doświadczyłem osobiście, dotyczących papieża Franciszka, mających dramatyczne znaczenie, a które nie pozwalają mi zachowywać milczenia jako biskupowi, mającemu udział w kolegialnej odpowiedzialności wszystkich biskupów Kościoła powszechnego i które stwierdzam tutaj, gotów potwierdzić je pod przysięgą, wzywając Boga na mojego świadka.

 

W ostatnich miesiącach swojego pontyfikatu papież Benedykt XVI zwołał spotkanie wszystkich nuncjuszy apostolskich w Rzymie, tak jak przy kilku okazjach zrobili to Paweł VI i św. Jan Paweł II. Data wyznaczona na audiencję z papieżem to piątek 21 czerwca 2013 roku. Papież Franciszek dotrzymał zobowiązania podjętego przez swojego poprzednika. Oczywiście ja także przyjechałem z Waszyngtonu do Rzymu. Było to moje pierwsze spotkanie z nowym papieżem wybranym ledwo trzy miesiące wcześniej, po rezygnacji papieża Benedykta.

 

Rankiem, w czwartek 20 czerwca 2013 roku, udałem się do Domus Sanctae Marthae, by dołączyć do moich kolegów, którzy tam się zatrzymali. Gdy tylko wszedłem do holu, spotkałem kardynała McCarricka, który był ubrany w ozdobioną czerwienią sutannę . Powitałem go z szacunkiem, jak to zawsze robiłem. Od razu powiedział mi, tonem na wpół dwuznacznym, na wpół triumfalnym: „Papież przyjął mnie wczoraj, jutro jadę do Chin”.

 

Nie wiedziałem wówczas o jego wieloletniej przyjaźni z kardynałem Bergoglio i o ważnej roli, jaką odegrał w ostatnim wyborze, jak to sam McCarrick później wyjawi w wykładzie w Villanova University oraz w wywiadzie dla „National Catholic Reporter”. Nie myślałem też nigdy o tym fakcie, że uczestniczył we wstępnych spotkaniach ostatniego konklawe, ani o roli, jaką mógł mieć jako kardynał elektor w konklawe roku 2005. A zatem nie pojąłem od razu sensu tej zaszyfrowanej wiadomości, jaką McCarrick mi przekazał, ale stanie się ona jasna w ciągu dni, które zaraz potem nastąpiły.

 

Nazajutrz odbyła się audiencja z papieżem Franciszkiem. Po jego przemówieniu, które było częściowo czytane, a częściowo wygłoszone bez przygotowania, papież zapragnął powitać wszystkich nuncjuszy po kolei. Pamiętam, że w jednym rzędzie należałem do ostatnich. Kiedy przyszła moja kolej, miałem tylko czas powiedzieć mu: „Jestem nuncjuszem w Stanach Zjednoczonych”. Natychmiast zaatakował mnie tonem wyrzutu, używając następujących słów: „Biskupów w Stanach Zjednoczonych nie należy ideologizować! Muszą być pasterzami!” Oczywiście nie byłem w stanie poprosić o wyjaśnienie sensu jego słów i agresywnego sposobu, w jaki mnie skarcił. Miałem w ręku książkę po portugalsku, którą kardynał O’Malley wysłał mi dla papieża kilka dni wcześniej, mówiąc: „Aby mógł powtórzyć swój portugalski, nim pojedzie na Światowy Dzień Młodzieży w Rio”. Podałem mu ją od razu, uwalniając się w ten sposób od niezmiernie kłopotliwej i żenującej sytuacji.

 

Pod koniec audiencji papież ogłosił: „Ci z was, którzy wciąż będą w Rzymie w najbliższą niedzielę, są zaproszeni do koncelebracji ze mną w Domus Sanctae Marthae. Rzecz jasna pomyślałem o tym, by zostać i wyjaśnić tak szybko, jak tylko możliwe, co papież zamierzał mi powiedzieć.

 

W niedzielę 23 czerwca, przed koncelebrą z papieżem, spytałem monsiniora Ricca, który jako osoba odpowiedzialna za dom pomagał nam nałożyć szaty liturgiczne, czy nie mógłby zapytać się papieża, czy znalazłby jakiś czas w następnym tygodniu, by mnie przyjąć. Jak mogłem wrócić do Waszyngtonu bez wyjaśnienia, czego papież ode mnie chce? Pod koniec Mszy, kiedy papież powitał parę ostatnich obecnych osób, monsinior Fabian Pedacchio, jego argentyński sekretarz, podszedł do mnie i powiedział: „Papież powiedział mi, bym spytał, czy jesteś teraz wolny!”. Oczywiście odpowiedziałem, że jestem do dyspozycji papieża i że dziękuję mu za przyjęcie mnie od razu. Papież zabrał mnie na drugie piętro do swojego mieszkania i powiedział: „Mamy 40 minut przed Aniołem Pańskim”.

 

Zacząłem rozmowę od spytania papieża, co zamierzał mi powiedzieć słowami, z jakimi zwrócił się do mnie, kiedy przywitałem się z nim w miniony piątek. A papież w zupełnie inny, przyjacielski, niemal czuły ton powiedział mi: „Tak, biskupów w Stanach Zjednoczonych nie należy ideologizować, nie powinni być prawicowi, jak arcybiskup Filadelfii (papież nie podał mi imienia arcybiskupa), muszą byś pasterzami, i nie powinni być lewicowi – dodał, podnosząc oba ramiona – a kiedy mówię lewicowi, mam na myśli homoseksualni”. Oczywiście logika współzależności pomiędzy byciem lewicowym a byciem homoseksualistą jakoś mi umknęła, ale nie dodałem nic więcej.

Bezpośrednio potem papież spytał mnie oszukańczo: „Jaki jest kardynał McCarrick?”.

 

Odpowiedziałem mu z całkowitą szczerością i – jeśli tak chcecie – z wielką naiwnością: „Ojcze święty, nie wiem, czy znasz kardynała McCarricka, ale jeśli spytasz Kongregację ds. Biskupów, to znajduje się tam grube dossier na jego temat. Psuł pokolenia kleryków i księży, a papież Benedykt polecił mu wycofać się do życia na modlitwie i pokucie”. Papież nie wygłosił najmniejszego komentarza do tych moich bardzo poważnych słów i nie okazał na twarzy żadnego wyrazu zdziwienia, jakby już znał tę sprawę od jakiegoś czasu i od razu zmienił temat. Ale zatem, jaki był cel w zadaniu mi przez papieża tego pytania: „Jaki jest kardynał McCarrick?”. Wyraźnie chciał dowiedzieć się, czy jestem sojusznikiem McCarricka, czy nie.

 

Kiedy wróciłem do Waszyngtonu, wszystko stało się dla mnie bardzo jasne, także dzięki nowemu wydarzeniu, do jakiego doszło ledwo parę dni po moim spotkaniu z papieżem Franciszkiem. Kiedy nowy biskup, Mark Seitz, objął diecezję w El Paso 9 lipca 2013 roku, wysłałem tam pierwszego doradcę, monisinior Jean-François Lantheaume’a, podczas gdy pojechałem do Dallas tego samego dnia na międzynarodowe spotkanie o bioetyce. Kiedy wróciłem, monsinior Lantheaume powiedział mi, że w El Paso spotkał kardynała McCarricka, który wziąwszy go na stronę, powiedział mu niemal te same słowa, jakie papież powiedział mi w Rzymie: „Biskupów w Stanach Zjednoczonych nie należy ideologizować, nie powinni być prawicowi, powinni być pasterzami…” Byłem zdumiony! Było zatem jasne, że słowa wyrzutu, jakie papież Franciszek skierował do mnie 21 czerwca 2013 roku, włożył mu w usta dzień wcześniej kardynał McCarrick. Także wzmiankę papieża: „Nie jak arcybiskup Filadelfii” można wywieść od McCarricka, ponieważ obaj mocno nie zgadzali się ze sobą w kwestii dopuszczenia polityków proaborcyjnych do Komunii. W swoim przekazie do biskupów McCarrick manipulował listem ówczesnego kardynała Ratzingera, który zakazywał udzielania takim politykom Komunii. W istocie ja także wiedziałem o tym, jak pewni kardynałowie, tacy jak Mahony, Levada i Wuerl, byli blisko powiązani z McCarrickiem; sprzeciwiali się oni ostatnim nominacjom papieża Benedykta dla takich ważnych stanowisk, jak Filadelfia, Baltimore, Denver i San Francisco.

Nie będąc zadowolony z pułapki, jaką zastawił na mnie 23 czerwca 2013 roku, kiedy spytał mnie o McCarricka, ledwo parę miesięcy później, na audiencji, której mi udzielił 10 października 2013 roku, papież Franciszek zastawił na mnie drugą, tym razem dotyczącą jego protegowanego, kardynała Donalda Wuerla. Spytał mnie: „Jaki jest kardynał Wuerl, jest on dobry czy zły?” Odpowiedziałem: „Ojcze święty, nie powiem ci, czy jest dobry, czy zły, ale opowiem ci o dwóch faktach”. Są to fakty, o których już wspomniałem wyżej, które dotyczą duszpasterskiej niefrasobliwości kardynała odnośnie zaskakujących dewiacji na Georgetown University oraz zaproszenia skierowanego przez archidiecezję Waszyngtonu do młodych pretendentów do kapłaństwa na spotkanie z McCarrickiem! Ponownie papież nie okazał żadnej reakcji.

 

Było także jasne, że od czasu wyboru papieża Franciszka McCarrick, teraz wolny od wszelkich ograniczeń, czuł się wolny, by nieustannie podróżować i wygłaszać wykłady i udzielać wywiadów. Działając zespołowo z kardynałem Rodriguezem Maradiagą, stał się osobą wpływową w przypadku nominacji w Kurii i w Stanach Zjednoczonych oraz najbardziej słuchanym doradcą w watykańskich relacjach z administracją Obamy. Oto, jak można wyjaśnić, że jako członka Kongregacji ds. Biskupów papież zastąpił kardynała Burke’a kardynałem Wuerlem i natychmiast powołał Cupicha tuż po tym, jak został on kardynałem. Wraz z tymi nominacjami nuncjatura w Waszyngtonie została wyeliminowana z uczestnictwa w nominacji biskupów. Na dodatek powołał Brazylijczyka Ilsona de Jesus Montanariego – wielkiego przyjaciela swojego prywatnego argentyńskiego sekretarza Fabiana Pedaccio – na sekretarza tej samej Kongregacji ds. Biskupów i sekretarza Kolegium Kardynałów, awansując go jednym posunięciem z prostego urzędnika tego departamentu na arcybiskupa sekretarza. Coś bezprecedensowego w przypadku tak ważnego stanowiska!

 

Nominacje Blase’a Cupicha do Chicago i Josepha W. Tobina do Newark zostały zorganizowane przez McCarricka, Maradiagę i Wuerla, zjednoczonych nikczemnym paktem nadużyć tego pierwszego i przynajmniej tuszowaniem nadużyć przez pozostałych dwóch. Ich imiona nie znalazły się wśród tych, jakie nuncjatura przedstawiła dla Chicago i Newark.

 

Jeśli chodzi o Cupicha, nie można nie zauważyć jego ostentacyjnej arogancji i bezczelności, z jaką zaprzecza dowodom, jakie są teraz jasne dla wszystkich: że 80% odkrytych nadużyć było popełnianych przeciwko młodym dorosłym przez homoseksualistów, którzy znajdowali się w sytuacji władzy nad swoimi ofiarami.

 

Podczas przemówienia, jakie wygłosił, kiedy objął stolicę biskupią w Chicago, w czasie którego byłem obecny jako przedstawiciel papieża, Cupich zażartował, że z pewnością nie powinno się oczekiwać od nowego arcybiskupa, że będzie chodził po wodzie. Być może wystarczyłoby, gdy potrafił pozostać obiema nogami na ziemi i nie próbował wywrócić rzeczywistości do góry nogami, zaślepiony swoją pro-homoseksualną ideologią, jaką wyraził w niedawnym wywiadzie dla „America Magazine”.

 

Wychwalając swoją kompetencję w tej kwestii, jako przewodniczący Komitetu ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży Konferencji Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych, stwierdził, że głównym problemem w kryzysie wykorzystywania seksualnego przez duchowieństwo nie jest homoseksualizm, zauważając, że jest to jedynie sposób odwrócenia uwagi od rzeczywistego problemu, którym jest klerykalizm. Na poparcie swoich tez Cupich „dziwnie” nawiązał do wyników badania przeprowadzonego w apogeum kryzysu wykorzystywania seksualnego nieletnich w pierwszych latach roku 2000, jednocześnie „szczerze” zlekceważył to, że wyniki tego dochodzenia zostały całkowicie zakwestionowane przez późniejsze niezależne raporty John Jay College of Criminal Justice w roku 2014 i 2011, które stwierdzały, że w przypadkach wykorzystywania seksualnego 81% ofiar było płci męskiej. W rzeczywistości o. Hans Zolnner SJ, prorektor Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego, przewodniczący Centrum ds. Ochrony Dzieci oraz członek Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich, niedawno powiedział gazecie „La Stampa”, że „w większości przypadków jest to kwestia wykorzystywania homoseksualnego”.

 

Nominacja McElroya w San Diego była także zorganizowana z góry, wraz z zaszyfrowanym kategorycznym poleceniem do mnie jako nuncjusza ze strony kardynała Parolina: „Zachować stolicę biskupią San Diego dla McElroya”. McElroy także zdawał sobie dobrze sprawę z nadużyć McCarricka, jak można zauważyć na podstawie listu wysłanego do niego przez Richarda Sipe 28 lipca 2016 roku.

Postaci te są blisko powiązane z osobami należącymi w szczególności do sprzeniewierzonego skrzydła Towarzystwa Jezusowego, niestety dzisiaj w większości, które już stało się przyczyną poważnego zmartwienia dla Pawła VI i późniejszych papieży. Wystarczy, że jedynie weźmiemy pod uwagę o. Roberta Drinana SJ, który został wybrany cztery razy do Izby Reprezentantów i był zagorzałym zwolennikiem aborcji; czy o. Vincentego O’Keefe SJ, jednego z głównych promotorów The Land O’Lake Statement z roku 1967, który to dokument poważnie naraził na szwank katolicką tożsamość uniwersytetów i college’ów w Stanach Zjednoczonych. Należy zauważyć, że McCarrick, ówczesny przewodniczący Katolickiego Uniwersytetu Puerto Rico, także uczestniczył w tym złowieszczym przedsięwzięciu, które było tak szkodliwe dla kształtowania sumień amerykańskiej młodzieży, blisko powiązanego ze sprzeniewierzonym skrzydłem Jezuitów.

 

Ojciec James Martin SJ, darzony uznaniem przez ludzi wspomnianych wyżej, w szczególności Cupicha, Tobina, Farrella i McElroya, powołany na doradcę Sekretariatu ds. Komunikacji, dobrze znany aktywista, który promuje agendę LGBT, wybrany, by psuć młodzież, która wkrótce zbierze się w Dublinie na Światowe Spotkanie Rodzin, jest niczym innym, jak smutnym najnowszym przykładem tego sprzeniewierzonego skrzydła Towarzystwa Jezusowego.

 

Papież Franciszek wciąż na nowo prosił o całkowitą przejrzystość w Kościele oraz by biskupi i wierni działali z parezją. Wierni na całym świecie także domagali się tego od niego w przykładny sposób. Musi uczciwie powiedzieć, kiedy po raz pierwszy dowiedział się o przestępstwach popełnionych przez McCarricka, który nadużywał swojej władzy w przypadku kleryków i księży.

 

W każdym razie papież dowiedział się o tym ode mnie 23 czerwca 2013 roku i nie przestawał tej sprawy dla niego tuszować. Nie wziął pod uwagę sankcji, jakie papież Benedykt nałożył na niego, i uczynił go zaufanym doradcą wraz z Maradiagą.

 

Ten ostatni [Maradiaga] jest tak pewny ochrony ze strony papieża, że może zbywać jako „plotki” gorące apele dziesiątków kleryków, którzy zdobyli się na odwagę napisania do niego po tym, jak jeden z nich usiłował popełnić samobójstwo w związku z wykorzystywaniem homoseksualnym w seminarium.

 

Teraz wierni dobrze rozumieją strategię Maradiagi: obrazić ofiary, by ocalić siebie, kłamać do ostatka, aby przykryć otchłań nadużywania władzy, złego zarządzania administracją kościelnej własności i finansowych katastrof nawet wobec bliskich przyjaciół, jak w przypadku ambasadora Hondurasu, Alejandro Valladaresa, byłego dziekana Korpusu Dyplomatycznego w Stolicy Apostolskiej.

 

W przypadku byłego biskupa pomocniczego Juana José Pinedy, po artykule opublikowanym we [włoskim] tygodniku „L’Espresso” w lutym, Maradiaga oświadczył w gazecie „Avvenire”: „To mój biskup pomocniczy Pineda poprosił mnie o wizytę, aby oczyścić jego imię po tym, jak spotkał się ze sporą dawką oszczerstw”. Jeśli chodzi natomiast o Pinedę, jedyną rzeczą, jaką upubliczniono, to fakt, że jego rezygnacja została po prostu przyjęta, tym samym sprawiając, że jakakolwiek możliwa odpowiedzialność jego i Maradiagi rozpływa się w próżni.

 

W imię przejrzystości, tak chwalonej przez papieża, raport, który wizytator, argentyński biskup Alcides Casaretto, dostarczył ponad rok temu jedynie i bezpośrednio papieżowi, musi zostać podany do publicznej wiadomości.

 

Wreszcie ostatnia nominacja na substytuta arcybiskupa Egara Peña Parry, jest także powiązana z Hondurasem, to znaczy z Maradiagą. Od roku 2003 do 2007 Peña Parra pracował jako doradca w nuncjaturze w Tegucigalpie. Jako delegat ds. przedstawicielstw papieskich otrzymałem o nim niepokojącą informację.

 

W Hondurasie ma właśnie powtórzyć się skandal równie duży, jak ten w Chile. Papież broni tego człowieka, kardynała Rodrigueza Maradiagę, do ostatka, tak jak robił to w Chile w przypadku biskupa Juana de la Cruz Barrosa, którego sam mianował biskupem Osorno wbrew radzie chilijskich biskupów. Najpierw obrażał ofiary wykorzystywania seksualnego. Następnie, dopiero wówczas, kiedy został zmuszony przez media i bunt chilijskich ofiar oraz wiernych, faktycznie przyznał się do błędu i przeprosił, jednocześnie twierdząc, że był wprowadzany w błąd, stwarzając katastrofalną sytuację dla Kościoła w Chile, ale wciąż chroniąc dwóch chilijskich kardynałów: Errazuriza i Ezzatiego.

 

Nawet w przypadku tragicznej sprawy McCarricka zachowanie papieża nie było inne. Wiedział przynajmniej od 23 czerwca 2013 roku, że McCarrick był osobą, która seryjnie napastowała seksualnie. Chociaż wiedział, że jest on człowiekiem zepsutym, tuszował sprawę w jego przypadku do samego końca; w istocie potraktował jako swoją własną radę McCarricka, która z pewnością nie była motywowana zdrowymi zamiarami i miłością do Kościoła. Dopiero wówczas, gdy został zmuszony do tego raportem o molestowaniu nieletnich, ponownie na podstawie uwagi, jaką środki masowego przekazu poświęciły tematowi, podjął działania [odnośnie McCarricka], by ocalić swój wizerunek w mediach.

 

Obecnie w Stanach Zjednoczonych podnosi się chór głosów, szczególnie ze strony świeckich wiernych, a ostatnio przyłączyło się do niego kilku biskupów i księży, proszący tych wszystkich, którzy swoim milczeniem tuszowali kryminalne zachowanie McCarricka albo wykorzystywali go do zabiegania o swoją karierę czy działania na rzecz swoich zamiarów, ambicji i władzy w Kościele, aby złożyli rezygnację.

 

Jednak to nie wystarczy, aby uzdrowić sytuację skrajnie i poważnie niemoralnego zachowania ze strony duchowieństwa: biskupów i księży. Należy obwieścić czas nawrócenia i pokuty. Należy przywrócić cnotę czystości wśród duchowieństwa i w seminariach. Należy walczyć z korupcją w postaci niewłaściwego wykorzystania środków i ofiar wiernych. Należy potępić powagę homoseksualnego zachowania. Siatki homoseksualne obecne w Kościele muszą zostać wyplenione, jak Janet Smith, profesor teologii moralnej z Seminarium Najświętszego Serca w Detroit ostatnio napisała: „Problemu nadużyć duchowieństwa – stwierdziła – nie można rozwiązać po prostu poprzez złożenie rezygnacji przez niektórych biskupów, a tym mniej przez biurokratyczne dyrektywy. Głębszy problem tkwi w siatkach homoseksualnych wśród duchowieństwa, które należy wyplenić”. Te siatki homoseksualne, które teraz są rozpowszechnione w wielu diecezjach, seminariach, zakonach religijnych itd., działają pod przykrywką tajemnicy i kłamstw, z mocą macek ośmiornicy duszą niewinne ofiary i powołania kapłańskie oraz cały Kościół.

 

Błagam wszystkich, w szczególności biskupów, by zabrali głos, by zwalczyć ten spisek milczenia, który jest tak powszechny i donosić o przypadkach nadużyć, o których wiedzą, do mediów i władz cywilnych.

 

Posłuchajmy najpotężniejszego przesłania, jakie św. Jan Paweł II pozostawił nam w spadku: Nie lękajcie się! Nie lękajcie się!

 

W swojej homilii z roku 2008, wygłoszonej w święto Objawienia Pańskiego, papież Benedykt przypomniał nam, że Ojcowski plan zbawienia został w pełni objawiony i zrealizowany w tajemnicy śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa, ale musi on być przyjęty w historii człowieka, która jest zawsze historią wierności po stronie Boga i niestety także niewierności po stronie nas, ludzi. Kościół, depozytariusz błogosławieństwa Nowego Przymierza, przypieczętowanego krwią Baranka, jest święty, ale składa się z grzeszników, jak napisał św. Ambroży: Kościół jest „immaculata ex maculatis”, jest on święty i bez skazy chociaż – w swojej ziemskiej podróży – składa się z ludzi skażonych grzechem.

 

Chciałbym przypomnieć bezbłędną prawdę o świętości Kościoła wielu ludziom, którzy byli tak głęboko zgorszeni ohydnym i świętokradczym zachowaniem byłego arcybiskupa Waszyngtonu, Theodore’a McCarricka, poważnym, niepokojącym i grzesznym postępowaniem papieża Franciszka i spiskiem milczenia tak wielu duszpasterzy, a których to ludzi kusi, by porzucić Kościół oszpecony tak wieloma haniebnymi czynami. W czasie modlitwy Anioł Pański w niedzielę 12 sierpnia 2018 roku papież Franciszek powiedział te słowa: „Każdy jest winny z powodu dobra, które mógł zrobić, a którego nie zrobił (…). Jeśli nie przeciwstawiamy się złu, po cichu je karmimy. Musimy interweniować tam, gdzie zło się szerzy; gdyż zło szerzy się tam, gdzie brak odważnych chrześcijan, którzy przeciwstawiają się złu”. Jeśli słusznie należy to uważać za poważną moralną odpowiedzialność każdego wierzącego, to o ile poważniejsza odpowiedzialność spoczywa na najwyższym duszpasterzu Kościoła, który w przypadku McCarricka nie tylko nie przeciwstawił się złu, ale związał się w czynieniu zła z kimś, o kim wiedział, że jest głęboko zepsuty. Kierował się radą kogoś, o kim wiedział dobrze, że jest dewiantem, pomnażając w ten sposób w postępie geometrycznym swoją najwyższą władzą zło, jakie czynił McCarrick. A jak wielu innych złych duszpasterzy Franciszek wciąż nieustannie wspiera w ich czynnym niszczeniu Kościoła!

Franciszek zrzeka się pełnomocnictwa, jaki Chrystus dał Piotrowi, by utwierdzał swoich braci. W istocie swoim działaniem podzielił ich, doprowadził do błędu i zachęcił wilki, by kontynuowały rozdzieranie owiec z trzody Chrystusa.

 

W tej dramatycznej dla Kościoła powszechnego chwili musi przyznać się do swoich błędów i zachowując głoszoną zasadę zera tolerancji papież Franciszek musi stać się pierwszym dającym dobry przykład kardynałom i biskupom, którzy tuszowali nadużycia McCarricka, i złożyć rezygnację wraz z nimi wszystkimi.

 

Nawet w przerażeniu i smutku wywołanych potwornością tego, co się dzieje, nie traćmy nadziei! Bardzo dobrze wiemy, że znacząca większość naszych duszpasterzy przeżywa swoje kapłańskie powołanie z wiernością i poświęceniem.

 

To w chwilach wielkiej udręki łaska Pana objawia się w obfitości i sprawia, że Jego bezkresne miłosierdzie staje się dostępne wszystkim; jednak otrzymują je tylko ci, którzy prawdziwie okazują skruchę i szczerze zamierzają zmienić swoje życie. To sprzyjający czas, by Kościół wyznał swoje grzechy, nawrócił się i czynił pokutę.

 

Módlmy się wszyscy za Kościół i papieża, pamiętajmy, jak wiele razy prosił nas o to, abyśmy modlili się za niego!

 

Odnówmy wiarę w Kościele, naszej Matce: „Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół!”

 

Chrystus nigdy nie porzuci swojego Kościoła! Zrodził go w swojej Krwi i nieustannie rozbudza swoim Duchem!

 

Maryjo, Matko Kościoła, módl się za nami!

 

Maryjo, Dziewico i Królowo, Matko Króla Chwały, módl się za nas!

 

 

Rzym, 22 sierpnia 2018

Królowanie Najświętszej Maryi Panny

 

Carlo Maria Viganò

 

Źródło: LifeSiteNews

Tłum. z języka angielskiego: Jan J. Franczak

 

 

[1] Wszystkie notatki służbowe, listy i inna dokumentacja tu wspomniana są dostępne Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej i Nuncjaturze Apostolskiej w Waszyngtonie.

Źródło: pch24.pl

Posted in Apokalipsa, Franciszek, Kościół, Nasz smutny czas, schizma w kościele, Z prasy | Otagowane: , , | 136 Komentarzy »

Wytyczne Pastoralne do Adhortacji „Amoris laetitia” Konferencji Episkopatu Polski

Posted by Dzieckonmp w dniu 10 czerwca 2018


KONFERENCJA EPISKOPATU POLSKI
WYTYCZNE PASTORALNE DO ADHORTACJI AMORIS LAETITIA

Wstęp

Sakrament małżeństwa oraz bliższe i bezpośrednie przygotowanie do tej formy wspólnotowego życia były zawsze i nadal pozostają w centrum działań pasterzy Kościoła. Dlatego z należną uwagą i staraniem przyjmujemy posynodalną adhortację apostolską papieża Franciszka Amoris laetitia, która jest wyrazem jego zatroskania o zdrową kondycję miłości małżeńskiej w rodzinie. Odkrywamy w niej inspirującą aktualizację „Ewangelii rodziny” [1], którą Kościół stale głosi i stara się realizować.

Adhortacja jest niewątpliwie owocem refleksji dwóch Synodów poświęconych rodzinie oraz wzmożonej w tym czasie modlitwy całego Kościoła w intencji małżonków i rodzin, a także nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia w 2015 roku. Papież wskazuje w niej te obszary duszpasterstwa narzeczonych, małżeństw i rodzin, które wymagają głębszej refleksji oraz czułej i miłosiernej troski duszpasterzy (Misericordiae Vultus 10 [2]).

Minione dwa lata od ukazania się Amoris laetitia oraz dyskusja, którą ona zapoczątkowała, pozwoliły nam na nowo dostrzec bogactwo działań Kościoła w Polsce, wspierających narzeczonych, małżonków i rodziny. Równocześnie uświadomiły nam konieczność i pilną potrzebę jeszcze większego zaangażowania się w szeroko rozumiane duszpasterstwo narzeczonych i rodzin, nierzadko dotkniętych kryzysem wiary i miłości. W tej perspektywie papieskie wezwanie do kształtowania ewangelicznych postaw jest światłem na drodze chrześcijańskiego wzrostu, a konkretne jego wskazania stanowią cenną podpowiedź dla duszpasterskich wysiłków i pomocowych działań.

W głosie papieża Franciszka uznajemy ojcowskie wezwanie do „duszpasterskiego i misyjnego nawrócenia” (Evangelii Gaudium 25). Ten apel o pastoralny zwrot wyrasta z jego troski o każdego człowieka (por. MV 4), w czym wyraźnie nawiązuje do św. Jana Pawła II, dla którego „człowiek jest pierwszą drogą, po której winien kroczyć Kościół w wypełnianiu swojego posłannictwa” (Redemptor Hominis 14). Mając tego świadomość jesteśmy przekonani, że interpretacja i praktyczna aplikacja założeń Amoris laetitia przyczyni się do podjęcia wielu inicjatyw na rzecz wzrostu, umocnienia i rozwoju naszych rodzin, ich miłości i świętości [3].

1. Zasadnicze akcenty nauczania papieża Franciszka

Przywołując myśl swego poprzednika Benedykta XVI, papież Franciszek podkreśla, że zmiany w Kościele należy przeprowadzać w duchu „hermeneutyki ciągłości” [4]. Pojęcie to nawiązuje do przekonania Jana XXIII, wyjaśniającego powody otwarcia Soboru Watykańskiego II kategorią „hermeneutyki reformy” [5]. Dzięki niej niezmienny depozyt wiary może być przekazywany w sposób pogłębiony, bardziej dojrzały i „odpowiadający potrzebom naszych czasów” [6], to znaczy dostosowany do danej epoki (por. EG 41). Istotne jest to, że hermeneutyka reformy nie zrywa z przeszłością, lecz zachowuje ciągłość nauki wiary, dokonując równocześnie koniecznej aktualizacji tej wiary.

Odczytana w tym duchu Amoris laetitianie tylko uwzględnia, ale nade wszystko dopełnia i aktualizuje wcześniejsze wypowiedzi Magisterium Kościoła na temat małżeństwa i rodziny. Wśród wcześniejszych dokumentów programowych należy wymienić Humanae vitae Pawła VI, Familiaris consortio, Reconcilliatio et poenitentia, Veritatis splendor Jana Pawła II oraz Deus caritas est i Sacramentum caritatis Benedykta XVI. Nie ulega więc wątpliwości, że papież Franciszek w adhortacji Amoris laetitia w żaden sposób nie podważa nauczania swych Poprzedników. Wyraźnie uznaje konieczność istnienia w Kościele jedności doktryny i działania, która jednak nie wyklucza istnienia „różnych sposobów interpretowania pewnych aspektów nauczania lub niektórych wynikających z niego konsekwencji” (AL 3). Dlatego do dorobku synodalnych obrad poświęconych rodzinie, papież Franciszek dołącza inne rozważania ukierunkowujące refleksję i działania duszpasterskie w taki sposób, aby jednocześnie dawałyby tchnienie, bodziec i pomoc rodzinom w ich poświęceniu i w ich trudnościach (por. AL 4).

Wobec powyższego, duszpasterzy, osoby konsekrowane i wiernych świeckich zachęcamy do przyjęcia zawartego w Amoris laetitiana uczania papieża Franciszka, który konsekwentnie realizuje dzieło odnowy Kościoła w duchu Chrystusowej Ewangelii. Podstawą jego refleksji jest słowo Boże i spojrzenie samego Jezusa na rodzinę. Aby opisać miłość w ewangelicznej i rzeczywistej perspektywie rozwija swą myśl na dwóch poziomach: kontempluje trynitarny ideał Miłości, rozważa pierwszeństwo i skuteczność łaski oraz miłości w życiu małżeńskim, a równocześnie uwzględnia stopniowalny i dynamiczny charakter ludzkiego doświadczenia miłości, jego historyczne uwarunkowania, trudności, a także niedoskonałe realizacje.

Trzeba uwzględnić szerszy kontekst nauczania papieskiego o małżeństwie i rodzinie i w związku z tym należy zaznaczyć, że:

– Papież Franciszek zaprasza cały Kościół do patrzenia na Boga i człowieka w duchu Ewangelii i do posługiwania się jej językiem.

– Kluczowymi słowami jego pontyfikatu są „czułość i bliskość” [7]. W miłości miłosiernej i współczującej (względem m.in. ubogich, migrantów, małżonków i innych członków rodzin) upatruje podstawowe kryterium weryfikujące wiarygodność Kościoła i jego działań.

– Papież apeluje o głoszenie Ewangelii w nowy sposób. Ma na myśli zaangażowanie wszystkich chrześcijan, celem dawania świadectwa o swojej wierze z jeszcze większym entuzjazmem i przekonaniem (por. MV 4). Przypomina, że Kościół jest wezwany do misyjnego wyjścia, aby „dotrzeć na wszystkie peryferia świata potrzebujące światła Ewangelii” (EG 20). W realizacji zadania nie może zabraknąć odnowionego dialogu pomiędzy duszpasterzami i wiernymi. Stąd nie można oczekiwać od papieskiego nauczania definitywnego lub wyczerpującego słowa na temat wszystkich spraw dotyczących Kościoła i świata. Nie powinno się też zastępować lokalnych episkopatów w rozeznaniu problemów wyłaniających się na ich terytoriach i stąd mowa papieża o potrzebie „decentralizacji” w Kościele (por. EG 16).

– Odpowiadając na sugestie ojców synodalnych, Franciszek wpisuje swoje orędzie o związku małżeńskim w bardziej realistyczną i stopniowalną drogę do świętości w Kościele. Zaprasza do dawania żywego i radosnego świadectwa obecności Chrystusa w sakramentalnym związku małżeńskim i domu rodzinnym.

– Papież podkreśla, że duszpasterskie i misyjne nawrócenie w promowaniu małżeństwa i rodziny nie może pomijać osób potrzebujących i żyjących w sytuacjach trudnych: „(…) Kościół musi zachować szczególną uwagę, aby zrozumieć, pocieszyć, włączyć, unikając narzucania im zestawu norm, jakby były ze skały, zyskując w ten sposób efekt, że czują się osądzone i porzucone przez tę Matkę, która jest powołana, by nieść im Boże miłosierdzie” (AL 49). Kościół „jest ojcowskim domem, gdzie jest miejsce dla każdego z jego niełatwym życiem” (EG 47). Takie traktowanie najbardziej delikatnych kwestii ludzkiej egzystencji „stawia nas raczej w kontekście rozeznania duszpasterskiego, pełnego miłości miłosiernej, która zawsze gotowa jest zrozumieć, przebaczyć, towarzyszyć, czekać, a przede wszystkim włączać” (AL 312).

2. „Radość miłości” w małżeństwie i rodzinie

Papież w pierwszym zdaniu adhortacji stwierdza, że „radość miłości (amoris laetitia) przeżywana w rodzinach jest także radością Kościoła”. By jej w małżeństwach i rodzinach nie brakowało, Kościół rozwija stosowne duszpasterstwo, ale też powinien ciągle podnosić jego jakość, uwzględniając w swej posłudze nowe uwarunkowania życia i potrzeby małżonków i rodzin.

a. Bogate doświadczenie duszpasterstwa narzeczonych, małżonków i rodzin Kościoła w Polsce

Przygotowanie wiernych do sakramentu małżeństwa oraz towarzyszenie małżonkom i rodzinom na drodze do świętości są od dziesięcioleci ważnym polem działalności Kościoła w Polsce. Wyrazem tej troski były m.in. powstające już od lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku różnego rodzaju instrukcje o przygotowaniu do małżeństwa i życia rodzinnego, wskazania II Synodu Plenarnego (1991–1999) zawarte w dokumencie pt. „W trosce o rodzinę” oraz Dyrektorium Duszpasterstwa Rodzin (1.05.2003), a także poradnie rodzinne. Tematyka narzeczeńsko–małżeńsko–rodzinna jest obecna w formacji znanych ruchów i stowarzyszeń kościelnych. Wyliczone dokumenty i inicjatywy były najczęściej odpowiedzią Kościoła w Polsce na przemiany społeczno-moralne zachodzące w społeczeństwie [8]. Podejmowały zazwyczaj nauczanie kolejnych papieży i Magisterium Kościoła.

b. Kryteria duszpasterskie papieża Franciszka

Ojciec święty wyraża przekonanie, że „wspólnota ewangelizacyjna przez dzieła i gesty wkracza w codzienne życie innych, skraca dystans, uniża się aż do upokorzenia, jeśli to konieczne, i przyjmuje ludzkie życie, dotykając cierpiącego ciała Chrystusa w ludzie” (EG 24). Z kolei miłość pasterska – czerpiąc inspirację od Jezusa Chrystusa, Dobrego Pasterza (por. Łk 15, 4-7; J 10, 11-18) – jest gotowa do wyjścia na spotkanie każdego człowieka, szczególnie tego, który oddalił się od wspólnoty eklezjalnej. Dlatego papież Franciszek mówi o czterech postawach, które powinny charakteryzować każdą działalność Kościoła: przyjąć, towarzyszyć, rozeznawać i integrować (por. AL 291nn)[9].

– Przyjęcie (por. J 3, 1-21) – wynika z podstawowego prawa, które mieszka w sercu każdego człowieka, gdy patrzy on szczerymi oczami na swojego brata, którego spotyka na drodze życia (MV 2) i pragnie jego dobra(MV 9). „Misją Kościoła jest głoszenie miłosierdzia Boga, bijącego serca Ewangelii, aby w ten sposób dotrzeć do serca i umysłu każdego człowieka. Oblubienica Chrystusa-Kościół przyswaja sobie postawę Syna Bożego, który wszystkim wychodzi naprzeciw, nie pomijając nikogo” (AL 309, MV 12). Wszystko w działaniu duszpasterskim Kościoła powinno być przepojone czułością, z którą kieruje się do wiernych; w tym, co głosi i o czym daje świadectwo światu, nie może nigdy brakować miłosierdzia (AL 310). Kapłaństwo zaś, powtarzając za św. Augustynem, jest „amoris officium – urzędem dobrego pasterza, który ofiaruje swoje życie za owce” (SC 23).

„Pasterze proponujący wiernym pełny ideał Ewangelii i nauczanie Kościoła, muszą im także pomagać w przyjęciu logiki współczucia dla słabych i unikania prześladowania lub osądów zbyt surowych czy niecierpliwych. Ewangelia wzywa nas, byśmy nie osądzali i nie potępiali (por. Mt 7,1; Łk 6,37). Jezus »oczekuje, abyśmy zrezygnowali z poszukiwania osobistych lub wspólnotowych środków ochronnych, pozwalających nam zachować dystans w stosunku do istoty ludzkiej udręki, tak abyśmy rzeczywiście chcieli wejść w kontakt z konkretnym życiem innych i poznali moc czułości«” (AL 308).

– Towarzyszenie – dobrze obrazuje zachowanie Jezusa w stosunku do uczniów na drodze do Emaus (por. Łk 24, 13-35). Domaga się przybliżenia do drugiego i kroczenia razem. Zdaniem papieża, „nie pomniejszając wartości ewangelicznego ideału, należy z miłosierdziem i cierpliwością towarzyszyć możliwym etapom wzrastania osób formujących się dzień po dniu” (EG 44), „czyniąc miejsce dla miłosierdzia Pana, zachęcającego nas do czynienia możliwego dobra” (AL 308). Takie posługiwanie wiernym prowadzi do rozwoju duszpasterstwa więzi. Wskutek tego także wspólnota wiernych staje się gotowa, by towarzyszyć człowiekowi we wszystkich jego doświadczeniach, także tych dotkliwych, nierzadko długotrwałych (por. EG 24).

– Rozeznawanie [10] – odnosi się najpierw do misji Kościoła rozumianej w kategorii posługi pastoralnego, ewangelicznego i duchowego badania przed Bogiem dróg życia (EG 33, 50, 154). Nie wyklucza „wkładu wiedzy ludzkiej, egzystencjalnej, psychologicznej, socjologicznej czy moralnej. Jednak je przekracza. Nie wystarczają też pełne mądrości zasady Kościoła. (…) rozeznanie jest łaską. Chociaż obejmuje rozum i roztropność, to je przewyższa, bo chodzi w nim o dostrzeżenie tajemnicy jedynego i niepowtarzalnego planu, jaki Bóg ma dla każdego, i który realizuje się w najróżniejszych kontekstach i ograniczeniach. Stawką jest nie tylko dobrobyt doczesny, czy satysfakcja z czynienia czegoś pożytecznego, a nawet chęć posiadania spokojnego sumienia. Stawką jest sens mojego życia wobec Ojca” (Gaudete et Exsultate170). Jako takie, rozeznawanie zakłada pokorę i wielkoduszność oraz „wychowywanie siebie do cierpliwości Boga i Jego czasów, które nigdy nie są naszymi” (GE 174). Stanowi „narzędzie walki do lepszego podążania za Panem. Jest nam potrzebne zawsze: abyśmy byli zdolni do rozpoznawania czasów Boga i Jego łaski, abyśmy nie marnowali natchnień Pana, aby nie odrzucać Jego zachęty do rozwoju” (GE 169); ma kierować wszystkich wiernych, którzy o to proszą, do uświadomienia sobie swojej sytuacji przed Bogiem (AL 300), ma pomóc w znalezieniu możliwych dróg odpowiedzenia Bogu i w ich rozwoju pośród ograniczeń (por. AL 303, 305). W realizacji trudnego dzieła towarzyszenia i rozeznawania bardzo pomocne jest prawo stopniowości, na które zwrócił uwagę św. Jan Paweł II w Familiaris consortio. Prawo to zakłada, że człowiek „poznaje, miłuje i czyni dobro moralne, odpowiednio do etapów swego rozwoju” (FC 34, AL 295). Franciszek uzupełnia myśl stwierdzeniem Katechizmu Kościoła Katolickiego o warunkach pod jakimi poczytalność i odpowiedzialność mogą zostać zmniejszone, czy wręcz zniesione [11].

Mówi również o okolicznościach zmniejszających odpowiedzialność moralną [12]. „Z tego powodu negatywny osąd odnośnie do sytuacji obiektywnej nie oznacza orzeczenia o odpowiedzialności lub winie danej osoby” (AL 302).

– Integracja(z samym sobą i ze wspólnotą Kościoła) – jest celem duszpasterskiego rozeznawania i towarzyszenia każdemu człowiekowi, niezależnie od jego życiowej sytuacji. U podstaw jest logika włączania do wspólnoty, dzięki której wierni nie tylko odkrywają przynależność do Kościoła, ale radośnie i owocnie tego doświadczają (por. AL 299). W całych dziejach Kościoła – zauważa Franciszek – spotykamy dwie logiki: usuwanie na margines i dzieło włączania. „Drogą Kościoła, począwszy od Soboru Jerozolimskiego, jest zawsze droga Jezusa: droga miłosierdzia i integracji” (AL 296). „Uświęcenie zaś jest drogą wspólnotową, którą należy pokonywać we dwoje. (…) Życie lub praca z innymi jest niewątpliwie drogą duchowego rozwoju” (GE 141). Chodzi o duchowe dojrzewanie i wzrost miłości, które są najlepszą przeciwwagą dla zła (por. GE 163).

3. Nowe impulsy duszpasterskie

W świetle powyższych kryteriów duszpasterskich Franciszka – odnoszonych do małżeństwa i rodziny oraz uświęcenia na tej drodze wspólnotowego życia – rysują się nowe impulsy w posłudze duszpasterskiej narzeczonych, małżonków oraz osób, które znalazły się w sytuacjach trudnych i nieregularnych.

– W duszpasterstwie narzeczonych trzeba pomóc młodym ludziom w odkryciu wartości i bogactwa małżeństwa. Trzeba przypomnieć o znaczeniu cnót, zwłaszcza czystości, która jest warunkiem autentycznego rozwoju oblubieńczej miłości. Zarówno przygotowanie bliższe, jak i towarzyszenie bezpośrednie powinny przekonać narzeczonych, aby nie postrzegali pobrania się jako końca drogi i aby podjęli małżeństwo jako powołanie, które wymaga stanowczej i realistycznej decyzji, aby wspólnie przejść przez wszystkie próby i trudne chwile (por. AL 211). „Priorytetowo należy potraktować – wraz z odnowionym przepowiadaniem kerygmy – te treści, które przekazywane w sposób atrakcyjny i przyjazny pomogą im zaangażować się w proces trwający całe życie z wielkodusznością i wolnością. Jest to rodzaj »inicjacji« do sakramentu małżeństwa, który zapewni im niezbędne elementy, aby mogli go przyjąć z najlepszą dyspozycją i rozpocząć życie rodzinne z pewną solidnością” (AL 207). Każdy Kościół lokalny winien rozeznać, która z form bezpośredniego przygotowania do małżeństwa jest najlepsza i zadbać o formację, która nie zniechęci młodych do sakramentu.

– Duszpasterstwo małżonków musi mieć przede wszystkim na uwadze to, że małżeństwo nie stanowi rzeczywistości dokonanej i skończonej. Papież przypomina: „Związek jest realny, jest nieodwołalny, został potwierdzony i uświęcony przez sakrament małżeństwa. Małżonkowie jednak, jednocząc się, stają się twórcami własnej historii i twórcami projektu, który trzeba rozwijać razem. Spojrzenie skierowane jest ku przyszłości, którą trzeba budować dzień po dniu z pomocą Bożej łaski i właśnie dlatego nie wymaga się od małżonka, aby był doskonały. Musimy odłożyć na bok złudzenia i zaakceptować go takim, jakim jest: niedoskonałym, wezwanym do rozwoju, w drodze” (AL 218). Zadaniem duszpasterzy jest ukazywanie każdego małżeństwa jako „historii zbawienia”, która wychodzi niejednokrotnie od tego co kruche, a dzięki Bożemu darowi stopniowo przekształca się w związek coraz bardziej solidny i piękny (por. AL 221). Szczególnie w pierwszych latach budowania wspólnoty małżeńskiej bardzo pomocne są towarzyszenie i obecność doświadczonych małżonków, członków ruchów, stowarzyszeń, a także przygotowanych doradców (por. AL 229).

– W duszpasterstwie osób, które znalazły się w sytuacjach trudnych (np. śmierć współmałżonka) i nieregularnych, duszpasterze i ich współpracownicy winni nade wszystko oferować wiernym światło wiary oraz współczującą i delikatną obecność (por. AL 253–258). Pełne miłości spojrzenie i wsparcie należy okazać osobom, które zostały opuszczone lub opuściły współmałżonka, ale obecnie podejmują starania, aby do sakramentalnego współmałżonka powrócić, trwając w miłości, wierności i modlitwie – odwołując się do łaski sakramentu (AL 241–242). Zrozumienie należy też okazywać wiernym, którzy po rozpadzie małżeństwa sakramentalnego zawarły nowy związek, ze względu na istniejącą przeszkodę poprzedniego węzła małżeńskiego jedynie cywilny, ale starają się prowadzić życie chrześcijańskie, w wierze wychowując swoje dzieci, a spragnione pełnego uczestnictwa w sakramencie Eucharystii podejmują decyzję życia w relacji bratersko-siostrzanej.

Ojciec święty szczególnie uwrażliwia na to, „by podejść duszpastersko do osób, które zawarły małżeństwo cywilne, rozwiedzionych żyjących w nowych związkach lub które jedynie mieszkają razem” (AL 297). Powołując się na ojców synodalnych zachęca, aby osoby ochrzczone, które się rozwiodły i zawarły ponowny związek cywilny, były bardziej włączane we wspólnoty chrześcijańskie na różne możliwe sposoby, zważając jednak na to, aby nie powodować zgorszenia. „Oni nie tylko nie muszą czuć się ekskomunikowani, ale mogą żyć i rozwijać się jako żywe członki Kościoła, odczuwając, że jest on matką, która ich zawsze przyjmuje, troszczy się o nich z miłością i wspiera ich na drodze życia i Ewangelii” (AL 299). Apeluje, aby osoby te z ufnością podchodziły do rozmowy ze swoimi duszpasterzami oraz odpowiednio przygotowanymi osobami świeckimi. Nie zawsze wprawdzie znajdą u nich potwierdzenie swoich własnych idei i pragnień, ale na pewno otrzymają światło, które pozwoli im lepiej zrozumieć osobistą sytuację i właściwie odkrywać drogę osobistego dojrzewania.

Papież zaprasza też duszpasterzy do słuchania wiernych z miłością, spokojem i szczerym pragnieniem, aby „dojść do sedna dramatu osób i zrozumieć ich punkt widzenia, aby im pomóc żyć lepiej i rozpoznać swoje miejsce w Kościele” (AL 312).

4. Wezwanie do pastoralnego rozeznania i logika integracji w świetle VIII rozdziału Amoris laetitia

Papież zwraca uwagę na „niezliczoną różnorodność sytuacji” osób, które rozwiodły się i zawarły ponowny związek cywilny. W trosce o ich dobro duchowe konieczne jest rzetelne rozeznanie ich sytuacji, biorąc pod uwagę fakt, że stopień odpowiedzialności nie jest taki sam za każdym razem. Trzeba zawsze brać pod uwagę aplikację normy ogólnej do określonego przypadku. Papież Franciszek mówi – jest to jeden z centralnych aspektów Amoris laetitia– o potrzebie odniesienia normy ogólnej do konkretnych osób i ich szczegółowych sytuacji. W ten sposób rozwija myśl Jana Pawła II, który wskazywał na potrzebę uwzględnienia złożoności sytuacji wiernych rozwiedzionych, żyjących w nowych związkach cywilnych (por. FC 84 §2).

Papież Franciszek zaznacza, że duszpasterskie towarzyszenie osobom będącym na drodze rozeznania musi odbywać się „zgodnie z nauczaniem Kościoła i wytycznymi biskupa” (AL 300). W procesie tym nie może zabraknąć przeprowadzenia rachunku sumienia, obiektywnej analizy sytuacji dzieci i opuszczonego współmałżonka, prób i możliwości pojednania, uwzględnienia konsekwencji nowej relacji wobec pozostałej rodziny i lokalnej wspólnoty wiernych (por. AL 300). Działania te są szczególnie ważne w życiu osób stojących w obliczu konieczności podjęcia skomplikowanych decyzji duchowych. Chodzi o właściwą ocenę i rozważny wybór. Rozeznawanie jako dynamiczny proces zawsze powinno być otwarte na nowe etapy rozwoju i nowe decyzje podjęte w sumieniu, a pozwalające na zrealizowanie ideału w pełniejszy sposób (por. AL 303).

Mając na uwadze złożoność sytuacji duszpasterskiej wiernych związanych węzłem małżeńskim i nie mogących z tego powodu – pomimo ogromnego pragnienia – zawrzeć małżeństwa sakramentalnego z osobą, z którą pozostają w związku pozasakramentalnym, należałoby rozważyć w poszczególnych przypadkach możliwość wnikliwego rozeznania ich sytuacji. To rozeznanie powinno najpierw prowadzić do udzielenia na drodze kościelnego procesu sądowego odpowiedzi na pytanie, czy można stwierdzić nieważność pierwszego związku małżeńskiego.

W sytuacji, gdy prawomocnym wyrokiem orzeczone zostanie, iż nieważność nie może zostać stwierdzona, należy kontynuować rozeznanie o charakterze duszpasterskim. To rozeznanie jako niełatwe i niezwykle odpowiedzialne zadanie wymaga solidnego przygotowania duszpasterzy. Trzeba bowiem rozeznać, czy osoby żyjące w nieuregulowanych związkach zachowują wierność, poświęcają się dla dzieci, angażują się w życiu chrześcijańskim, świadome są nieprawidłowości swego związku i życia w grzechu, pragnęłyby zmienić sytuację, w której się znajdują, lecz nie mogą tego uczynić bez zaciągnięcia kolejnej winy (np. kwestia odpowiedzialności za wychowanie dzieci, por. AL 298).

Podjęte rozeznanie może prowadzić do różnych, coraz głębszych form integracji ze wspólnotą kościelną. Powinno ono mieć formę indywidualnego i konsekwentnego, długotrwałego kierownictwa duchowego. Podjęcie odpowiedniej decyzji – wspólnie przez kierownika duchowego i zainteresowaną osobę powinno być owocem procesu rozeznania, a nie jednego czy nawet kilku powierzchownych spotkań. Wymaga ono także konsultacji z kompetentnym duszpasterzem posługującym przy sądzie biskupim lub w diecezjalnym ośrodku duszpasterstwa rodzin. Przy tym kierownik duchowy powinien mieć przede wszystkim to na względzie, aby pomóc zainteresowanej osobie, w jej trudnej i skomplikowanej sytuacji, postępować na drodze wiary we wspólnocie Kościoła.

Zakończenie

Stoją przed nami zadania wynikające z aktualnej sytuacji oraz kondycji małżeństw, rodzin i młodego pokolenia, nierzadko dotkniętych kryzysem wiary. Papieżowi Franciszkowi zawdzięczamy jasne wskazanie i określenie tych zadań, cenne impulsy, a także ukierunkowanie działań pastoralnych i zachętę do pogłębionej refleksji nad kształtem duszpasterstwa rodzin, bardziej dostosowanego do aktualnych potrzeb i wyzwań.

Z całą pewnością trzeba będzie wypracować nowe Dyrektorium Duszpasterstwa Rodzin dla Kościoła w Polsce. W oparciu o nie można będzie przygotować diecezjalne, względnie metropolitalne instrukcje wykonawcze oraz powołać do życia ośrodki służby małżeństwu i rodzinie. Równocześnie należy wypracować program i określić kształt przygotowania księży do podejmowania drogi towarzyszenia wiernym i rozeznawania ich konkretnych sytuacji. Pasterską posługę musimy naznaczyć bliskością, spojrzeniem pełnym szacunku i współczucia, które jednocześnie leczą, wyzwalają i zachęcają do dojrzewania w życiu chrześcijańskim (por. EG 169). Potrzebujemy ćwiczyć się w umiejętności słuchania, aby cierpliwie i wytrwale rozbudzać pragnienie chrześcijańskiego ideału i znajdywać drogi prowadzące do prawdziwego wzrostu i dojrzałości (por. EG 171).

Do tego typu formacji należy też zachęcić osoby konsekrowane i wiernych świeckich. Potrzebujemy bowiem wielu współpracowników, mężczyzn i kobiet, którzy podejmując trud słuchania i towarzyszenia narzeczonym i małżonkom będą wspierać duszpasterskie działania.

Przypisy

[1] Wyrażenie „Ewangelia rodziny” przywołuje Instrumentum laboris Synodu o rodzinie. Por. Le sfide pastorali sulla famiglia nel contesto dell’evangelizzazione. Instrumentum laboris, 20.

[2] MV 10: „(…) Wszystko w działaniu duszpasterskim Kościoła powinno być przepojone czułością, z którą kieruje się do wiernych; w tym, co głosi i o czym daje świadectwo światu, nie może nigdy brakować miłosierdzia. Wiarygodność Kościoła potwierdza się na drodze miłości miłosiernej i współczującej. (…) Z jednej strony pokusa żądania tylko i zawsze sprawiedliwości sprawiła, że zapomnieliśmy, iż jest to tylko pierwszy krok, konieczny i nieodzowny, ale Kościół potrzebuje sięgać wyżej, aby osiągnąć cel bardziej wzniosły i bardziej znaczący. Z drugiej strony, ze smutkiem obserwujemy, że doświadczenie przebaczenia w naszej kulturze staje się coraz rzadsze. (…) Nadszedł znowu dla Kościoła czas, aby z radością głosić przebaczenie. To jest czas powrotu do tego, co istotne, aby poczuć odpowiedzialność za słabości i trudności naszych braci. Przebaczenie to siła, która budzi do nowego życia i dodaje odwagi, aby patrzeć w przyszłość z nadzieją”.

[3] Additum ad epistulam Region Pastoral Buenos Aires, Criterios básicos para la aplicación del capitulo VIII de Amoris laetitia, w: AAS 10(2016), t. 108, s. 1072–1074.

[4] Franciszek, Dominique Wolton, Otwieranie drzwi, Kraków 2018, s. 325.

[5] Jan XXIII, Przemówienie podczas uroczystego otwarcia Soboru Watykańskiego II (11 października 1962), w: AAS 54 (1962), s. 788.

[6] „Sobór, według Papieża Jana XXIII, miał na celu »przekazanie czystej i nieskażonej nauki katolickiej bez łagodzenia jej bądź przeinaczania« i starał się, aby »ta pewna i niezmienna nauka, która musi być wiernie respektowana, została pogłębiona i przedstawiona w sposób odpowiadający potrzebom naszych czasów«”, w: Kongregacja Nauki Wiary, Wskazania duszpasterskie na Rok Wiary, Tarnów 2012, s. 26.

[7] „Bliskość jest czymś więcej niż nazwą konkretnej cnoty, jest to postawa obejmująca całą osobę, jej sposób nawiązywania więzi, bycia jednocześnie w sobie i wrażliwymi na innych… Kiedy ludzie mówią o jakimś księdzu, że »jest blisko« zwykle podkreślają dwie rzeczy: pierwsza – że jest »zawsze« (w przeciwieństwie do takiego, którego »nigdy nie ma«, mówią: »wiem, ojcze, że jesteś bardzo zajęty…«). Druga – że umie znaleźć słowo dla każdego. Ludzie mówią: »Rozmawia ze wszystkimi – z wielkimi, małymi, biednymi, z niewierzącymi… Księża bliscy, którzy są, którzy rozmawiają ze wszystkimi… Księża wędrowni«”. Franciszek, Pan postanowił być kimś bliskim. Homilia wygłoszona podczas Mszy krzyżma29.03.2018, cyt. za: http://w2.vatican.va/content/francesco/fr/homilies/2018/documents/papafrancesco_20180329_omelia-crisma.html.

[8] Przykładem może być ustawa z dnia 27 kwietnia 1956 r. o warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, w konsekwencji której zaczęły powstawać Katolickie Poradnie Rodzinne.

[9] Franciszek mówi także o „czterech kryteriach”: Papież Franciszek Dominique Wolton, Otwieranie…, dz. cyt., s. 339.

[10] Pojęcie „rozeznawania” – 50 razy użyte w adhortacji Amoris laetitia – jest kluczowe dla uchwycenia jej przesłania. Por. GE 166–175.

[11] KKK 1735: Poczytalność i odpowiedzialność za działanie mogą zostać zmniejszone, a nawet zniesione, na skutek niewiedzy, nieuwagi, przymusu, strachu, przyzwyczajeń, nieopanowanych uczuć oraz innych czynników psychicznych lub społecznych.

[12] KKK 2352: Okoliczności, które zmniejszają odpowiedzialność moralną to niedojrzałość uczuciowa, nabyte nawyki, stany lękowe lub inne czynniki psychiczne czy społeczne.

Posted in Franciszek, Kościół | Otagowane: , , | 74 Komentarze »

Kościół przechodzi ostatnią próbę przed przyjściem Chrystusa? Prymas Belgii chce ”ceremonii” dla homoseksualistów

Posted by Dzieckonmp w dniu 9 Maj 2018


Nieprawdopodobne słowa Prymasa Belgii, kardynała De Kesela. Chce on ceremonii religijnej dla osób żyjących w związkach jednopłciowych. Apeluje jednocześnie o… poszanowanie sposobu, w jaki osoby LGBT przeżywają „swoją seksualność”.

Do słów prymasa, które padły w ubiegłym tygodniu podczas jego spotkania z przedstawicielami flamandzkich środowisk LGBT odniósł się Prymas Holandii, kardynał Willem Eijk, który zastanawia się nad tym, czy w Kościele nie nastał czas apostazji.

Deklaracje stołecznego arcybiskupa Belgii w sposób jednoznaczny sprzeciwiają się nauczaniu Kościoła oraz biblijnej antropologii. Nie słabną wobec tego w Belgii dyskusje po jego kontrowersyjnych deklaracjach. Kardynał De Kesel miał powiedzieć w trakcie spotkania z przedstawicielami flamandzkich środowisk LGBT, że Kościół powinien ich bardziej respektować – również to, w jaki sposób przeżywają swoją seksualność.

Co więcej – opowiedział się za ceremonią religijną dla par jednopłciowych, choć co prawda zaznaczył, że nie chodzi o błogosławieństwo ani wymianę obrączek, aby związku takiego nie mylić z małżeństwem. Oczywistym jest jednak, że działanie do którego nawołuje kardynał to zatarcie pojęcia grzechu, który zostałby niejako zaakceptowany przez Kościół poprzez taką ceremonię.

Dla Prymasa Belgii problemem zaś nie jest podejście do homoseksualizmu, ale… Afryka, Azja i przede wszystkim – niektóre kraje Europy Wschodniej, które pozostają nadal w tyle. Nietrudno domyślić się, że poprzez to sformułowanie rozumie również Polskę.

Najpierw do słów tych podchodzono z wielką ostrożnością jako że przytoczone został przez jego rozmówców. Jednak w komentarzu rzecznika prasowego brukselskiej archidiecezji słowa kardynała nie zostały zdementowane, co więcej – potwierdzono postulowaną przez Prymasa ceremonię dla par jednopłciowych.

Belgijskie media przedstawiają Kardynała De Kesela jako człowieka otwarcia. Z kolei Prymas Holandii właśnie w kontekście owej wypowiedzi wydał oświadczenie, w którym ostro skrytykował tak decyzję niemieckiego episkopatu dotyczącą interkomunii, jak i proponowane przez niektórych kardynałów błogosławienie związków homoseksualnych.

Jak podkreśla Krzysztof Brank na łamach Vatican News:

„To właśnie w nawiązaniu do tej sytuacji padają dramatyczne i bezprecedensowe słowa kard. Willema Eijka, który przyznaje, że sytuacja ta przywodzi mu na myśl to, co Katechizm (n. 675) pisze o końcowej próbie, którą ma przejść Kościół przed ostatecznym przyjściem Chrystusa, kiedy to zachwieje się wiara wielu wierzących, a oszukańcza religia da ludziom pozorne rozwiązanie ich problemów za cenę odstępstwa od prawdy”.

dam/vaticannews.va/pl,Fronda.pl

Posted in Apokalipsa, Franciszek, Nasz smutny czas, schizma w kościele, Szatan, Znaki czasu | Otagowane: , , , | Możliwość komentowania Kościół przechodzi ostatnią próbę przed przyjściem Chrystusa? Prymas Belgii chce ”ceremonii” dla homoseksualistów została wyłączona

Deklaracja Wiary i prośba do Franciszka o korektę

Posted by Dzieckonmp w dniu 7 kwietnia 2018


W Kościele istnieje „poważne niebezpieczeństwo”, i zamieszanie wśród wiernych; Konieczne jest wtedy, aby chrześcijanie potwierdzili pewne mocne punkty, które wydają się kwestionowane w niedawnej przeszłości przez interpretację „Amoris Laetitia”.

Podczas szczytu w Rzymie w sobotę najbardziej zagorzałych postaci opozycjinych wobec Amorisa Laetitii,  kontrowersyjnego dokumentu Papieża Franciszka z 2016 r. na temat rodziny, świeccy uczestnicy wydali ostateczną deklarację zasadniczo odrzucającą nauczanie, które dotyczy rozwodników i osób które  ponownie weszły w cywilny związek małżeński.

Ich końcowe wnioski, opublikowane w sobotę pod koniec szczytu, które przyciągnęły kilkaset osób do hotelu w Rzymie w pobliżu Watykanu, były następujące:

  1. „Jesteśmy świadkami i wyznajemy zgodnie z autentycznym wyznaniem wiary, że skonsumowane małżeństwo może zostać rozwiązane tylko przez śmierć”.
  2. „Chrześcijanie, którzy jednoczą się z drugą osobą, jeśli ich współmałżonek nadal żyje, popełniają wielki grzech”.
  3. „Jesteśmy przekonani, że jest to norma, która obowiązuje zawsze i bez wyjątku.”
  4. „Jesteśmy przekonani, że żaden subiektywny osąd sumienia nie może uczynić złego działania dobrym”.
  5. „Przebaczenie opiera się na chęci zmiany nastawienia”.
  6. „Rozwiedzeni którzy  ponownie wstąpili w związek małżeński, i mieszkają razem, nie mogą otrzymać Komunii eucharystycznej”.

Na szczycie panowało silne przekonanie, że choć ich pozycja może stanowić mniejszość, nie można jej zignorować.

„Doświadczenie poprzez historię uczy nas, że prawda niekoniecznie musi być z większością, z dużą liczbą”, powiedział niemiecki kardynał Walter Brandmuller. „Często w historii ludu Bożego nie była to większość, ale raczej mniejszość, która autentycznie przeżywała wiarę”.

Przytoczył przypadek ariańskiej herezji, z IV wieku, który uważał, że Chrystus nie jest w pełni boski, który wtedy był podtrzymywany przez znaczną większość chrześcijan w tamtym czasie.

Jeden z czterech kardynałów, który dwa lata temu poprosił papieża o wyjaśnienia, silnie zasugerował, że czas oczekiwania na odpowiedź dobiegł końca.

„Jak pokazuje historia, możliwe jest, że rzymski papież, wykorzystujący swoją pełnię mocy, może popaść w herezję lub nie spełnić swojego pierwszego obowiązku ochrony i zachowania jedności wiary i dyscypliny Kościoła” – powiedział amerykański kardynał Raymond Burke.

Burke był jednym z czterech kardynałów, którzy zadali Franciszkowi pięć krytycznych pytań po pojawieniu się Amorisa , znanego pod nazwą dubia .

To włoskie stowarzyszenie znane jako „Przyjaciel kardynała Caffarry” zorganizowało sobotnie wydarzenie. Istniała silna obecność ważnego włoskiego ruchu na rzecz życia, a jednym z powtarzających się tematów w ciągu dnia było znaczenie Humanae Vitae , encykliki błogosławionego papieża Pawła VI z 1968 roku, podtrzymującej sprzeciw Kościoła wobec sztucznej kontroli urodzeń.

Nazwa tego wydarzenia brzmiała: „Kościół katolicki, dokąd zmierzasz?”. Przywołał cytat z Caffarry: „Tylko ślepiec może zaprzeczyć, że w dzisiejszym Kościele panuje wielkie zamieszanie”.

Burke nalegał na prawo do przeciwstawienia się błądzącemu papieżowi.

 

„Ponieważ papież nie może podlegać procesowi sądowemu, sytuacja musi być rozwiązana i naprawiona w oparciu o prawo naturalne, ewangelie i tradycję kanoniczną, a to jest proces dwuetapowy”, powiedział Burke, przemawiając do tłumu z kilkuset osób zgromadzonych w hotelu Church Village w Rzymie, położonym około dwóch mil od Watykanu.

„Po pierwsze, Franciszek poprawia domniemany błąd lub składa rezygnację  z Biskupa Rzymskiego”, powiedział Burke. „Jeśli nie odpowie, wtedy przystępujemy do publicznej korekty.”

W tym momencie  tłum poderwał się na nogi i zaczął krzyczeć: „Ludu Boży, wstańcie! To my musimy działać! „

„Władza papieża nie jest magiczna” – powiedział Burke. „Wynika to z jego posłuszeństwa wobec Pana”, po raz kolejny wzbudzając mocny aplauz wśród tłumu zgromadzonego w hotelowej sali.

Wcześniej Brandmüller argumentował, że nauczania Amoris Laetitia nie można uważać za autentyczny „rozwój doktryny”, opierając się na teologicznych pismach XIX- wiecznego angielskiego konwertyty kardynała Johna Henry’ego Newmana.

„Poczucie wierności”, powiedział Brandmüller, „nie może być rozumiane jako głosowanie lub plebiscyt, to niemożliwe. Kościół nie jest demokratycznie ustanowionym społeczeństwem, jest ciałem mistycznym, w którym wierni są zjednoczeni jako członkowie tego ciała. „

Krótkie streszczenie dokonał dzieckonmp

Całość relacji w linku poniżej

https://cruxnow.com/vatican/2018/04/07/foes-of-amoris-insist-at-rome-summit-we-cannot-be-ignored/

 

Posted in Franciszek, schizma w kościele | Otagowane: , , | 31 Komentarzy »

Franciszek wierzy czy nie wierzy w piekło

Posted by Dzieckonmp w dniu 2 kwietnia 2018


W ciągu ostatnich kilku dni, po opublikowaniu w gazecie La Republika rozmowy między Franciszkiem a ateistą Scalfarim w wielu w tradycyjnych katolickich mediach , jak i na naszym blogu rozgorzała dyskusja osób które są bardzo zaniepokojone tym co głosi Franciszek i tych którym trudno przychodzi przejrzeć na oczy i zrozumieć co się dzieje w Kościele Franciszka.

Czy Franciszek wyraźnie zaprzeczył istnieniu piekła, czy nie?

Powiedziałbym, że istnieje dobry powód, by sądzić, że odpowiedź jest taka, że ​​prawdopodobnie to zrobił; 

Jeśli rzeczywiście tak powiedział … Jeśli wierzy w to … Papież Franciszek jest heretykiem. I nie pomoże ta pełna furii obrona niektórych czytelników na tym blogu.

W rzeczy samej! Następną oczywistą kwestią, która nasuwa się jest pytanie na które należy sobie odpowiedzieć,  jest to, czy takiego człowieka można uznać za katolika, a tym bardziej papieża.

  Próbując dojść do prawdy o tym, czy Franciszek w rozmowie ze Scalfarim zaprzeczył istnieniu piekła czy nie zaprzeczył, może skupmy się na tym, co wiemy na temat dotychczasowego podejścia do tego problemu Franciszka. Na przykład weźmy pod uwagę słowa przekazane światu na piśmie, podpisane przez Franciszka, i inne niezbite dowody, wyraźnie potwierdzające, które katolickie doktryny akceptuje a które odrzuca.

Na przykład na temat piekła nie pozostawił miejsca na debatę na temat tego, w co wierzy, pisząc i podpisując Adhortację Amoris Laetitia.  Co więcej, zdecydowanie  zamierza skłonić innych do wiary w swoje nauczanie, stwierdzając:

„Nikt nie może być skazany na zawsze, bo to nie jest logika Ewangelii! Nie mam na myśli tylko rozwiedzionych, żyjących w nowych związkach, ale wszystkich niezależnie od sytuacji, w jakiej się znajdują.”

Nikt, wszyscy; tj. nie ma wyjątków.

Ludzie, to jest rażące i jednoznaczne zaprzeczenie istnienia piekła, jakie kiedykolwiek mogliśmy zobaczyć, i jest to tylko jedna z wielu herezji przedstawionych w Amoris Laetitia;

Link do dokumentu Amoris Laetita – http://gosc.pl/doc/3076352.Adhortacja-Amoris-laetitia-pelny-tekst/31

 

A jednak w komfortowym świecie  są tacy, którzy – mimo że Franciszek odrzucił apelację po apelacji, by potwierdzić prawdziwą wiarę – nie mogą dojść do stwierdzenia oczywistości:

Franciszek jest bez jakiegokolwiek pytania formalnym heretykiem.

Ci z nas, którzy mają głos w mediach, mają poważny obowiązek mówienia tej prawdy w jasny sposób, ostrzegając wszystkich, aby usłyszeli o tym  obecnym niebezpieczeństwie; mimo że wiemy bardzo dobrze, że robienie tego pociąga za sobą pewien koszt.

Dlaczego?

Po prostu: Dla chwały Bożej i zbawienia dusz.

Jest jeszcze wiele niezbitych dowodów na heretyckie wypowiedzi Franciszka, ale uwypuklam tylko tą jedną bardzo istotną.

Posted in Alert, Franciszek, Kościół, Nasz smutny czas | Otagowane: , , | 159 Komentarzy »

Zamieszanie z piekłem – jest znakiem charakterystycznym tego pontyfikatu

Posted by Dzieckonmp w dniu 1 kwietnia 2018


Okay, papież Franciszek prawdopodobnie nie powiedział: „Nie ma piekła”. Ale to są nagłówki tego Wielkiego Czwartku. A jeśli Scalfari jest prawdopodobnie odpowiedzialny za niedokładny cytat, to sam papież odpowiada za zamieszanie, które się pojawiło.

Watykan oczywiście wkroczył z „wyjaśnieniem”. Trzeba jednak zauważyć, że deklaracja Watykanu nie zaprzecza, że ​​papież Franciszek wypowiedział te słowa. Ponieważ prawda jest taka, że ​​nikt nie wie dokładnie, co powiedział.

Oto oświadczenie przypisane Papieżowi, w artykule w La Repubblica , o losie nie wynagradzających grzeszników:

Nie są karani. Ci, którzy pokutują, otrzymują przebaczenie Boga i dołączają do szeregów dusz, które kontemplują Go. Ale ci, którzy nie żałują, a zatem nie mogą otrzymać przebaczenia, znikają. Nie ma piekła, jest zniknięcie grzesznych dusz.

Cytat ten pojawił się w artykule Eugeniusza Scalfariego, który przeprowadził wywiad, bardziej trafnie byłoby powiedzieć „który spotkał się piąty już raz i rozmawiał z nim,” Ojciec Święty na początku wielkiego tygodnia. Zgodnie ze swoją zwykłą praktyką Scalfari nie nagrał sesji i nawet nie zrobił notatek. Dziennikarz-weteran, który, nawiasem mówiąc, zbliża się do swoich 94. urodzin, polegał na pamięci, by zrekonstruować rozmowę. Tak więc słowa, które były w cudzysłowie w jego artykule mogą lub nie mogą być słowami papieża Franciszka.

Dzisiejsza deklaracja Watykanu jest zatem prawdziwa: „Żaden cytat z powyższego artykułu nie może być zatem uważany za wierną transkrypcję słów Ojca Świętego”.

Ale to niezaprzeczenie pozostawia dwa pytania bez odpowiedzi:

 

1. Czy Papież wypowiedział te słowa – czy powiedział coś na tyle blisko, że cytat Scalfariego nie jest całkowicie niedokładny?
3. Dlaczego Papież poddał się rozmowie z dziennikarzem, który nie zacytował go poprawnie?

 

Należy pamiętać, że Scalfari nie po raz pierwszy przeprowadził wywiad z papieżem , ani też nie po raz pierwszy jego artykuły wywołały sensacyjne tytuły, oparte na szokujących „cytatach” Papieża. W rzeczywistości jest to piąta rozmowa Scalfariego, a Watykańska public relations-maszyna dostarczała wyjaśnień, przypominając niepokojonym katolikom, że cytaty mogą nie być dokładne.

Ale tym razem może się okazać, że cytaty są dokładne. W 2015 roku, w podobnym raporcie, Scalfari poinformował, że papież zaprzeczył rzeczywistości piekła. Jeśli ten raport był niedokładny, dlaczego Papież Franciszek nie poprawił go w kolejnych rozmowach, aby nie popełnił tego samego błędu? Poza tym, dlaczego Papież nie składa w tej chwili deklaracji, że wierzy w piekło? Na tym etapie trudno zaprzeczyć, że albo Scalfari celowo zniekształca wypowiedzi Papieża – w takim przypadku z pewnością nie powinno się udzielać mu wywiadów – albo papież wydaje oświadczenia, które uzasadniają relacje w mediach.

Papież Franciszek najwyraźniej widzi Scalfariego jako przyjaciela i na pewno ma prawo swobodnie rozmawiać z przyjaciółmi. Ale dlaczego miałby mówić, jeśli wie, że raport zostanie zniekształcony? Mogę tylko wywnioskować, że papież Franciszek – papież, który zachęcał młodych katolików do ” przeżywania rabanu ” – celowo wprowadza zamieszanie.

W The Lost Shepherd napisałem: „Zamęt w Amoris Laetitia nie jest błędem ; to cecha. „
Papież Franciszek uświadomił sobie, że nie może bezpośrednio zaprzeczyć odwiecznemu nauczaniu Kościoła , tak jasno sformułowanemu przez św. Jana Pawła II i Benedykta XVI!. Ale może wprowadzić zamieszanie w tę naukę i uczynił to , dając nową przestrzeń manewru tym, którzy nie są zadowoleni ze stanowiska Kościoła.

Zgodnie z tą samą logiką, papież Franciszek nie może zaprzeczyć istnieniu piekła bez bezpośredniego sprzeciwu wobec nauczania Kościoła. Ale może wywołać zamieszanie i zrobił to ponownie. Czy zaprzeczył, a przynajmniej zakwestionował istnienie piekła? Nie wiemy tego.

Tysiące zakłopotanych ludzi usłyszało, że papież wierzy, że nie ma piekła. Być może został źle zinterpretowany; być może zamierzał przekazać inne przesłanie.
Ale wiemy, KTÓREJ wiadomości nie wysłał . Gdy świat chrześcijański wchodził w Triduum Paschalne, upamiętniające mękę Chrystusa, tytuły NIE MÓWIŁY: „Papież mówi, że Jezus umarł, aby ocalić nas od naszych grzechów”.

Czemu może służyć ten wywiad ze Scalfari, jeśli nie pomyleniu wiary katolickiej?

http://www.catholicculture.org

Mój komentarz:

Szczątki, które spadły w piątek w Bazylice Św.Piotra wydają się znakiem katastrofalnej Wielkanocy 2018 r. papieża Franciszka i Jego ponurego pontyfikatu. Chciał głośno przekazać że jest „rewolucyjnym papieżem” jak sam siebie nazwał, i był to bardzo poważny błąd. Rozmową ze Scalfarim spowodował wybuch. Od tego momentu duch impeachmentu będzie unosić się nad Franciszkiem. Strach chyba jest wielki bo prawie wszystkie włoskie media nie piszą o tym, zaś światowe bardzo szeroko. Czy bomba wybuchła?

Posted in Franciszek, Kościół, Nasz smutny czas, Znaki czasu | Otagowane: , , | 101 Komentarzy »

Papież Franciszek: „Nie ma piekła”

Posted by Dzieckonmp w dniu 29 marca 2018


„NIE MA PIEKŁA” – nowe objawienie Franciszka dla ateistycznego dziennikarza w samą porę na Wielki Piątek

W kolejnym  wywiadzie ze swoim wieloletnim przyjacielem ateistą, Eugenio Scalfari, papież Franciszek twierdzi, że piekło nie istnieje i że potępione dusze po prostu „znikają”. Jest to negacja 2000-letniej nauki Kościoła katolickiego na temat rzeczywistości piekła i wiecznego istnienia duszy.

Rozmowa pomiędzy Scalfarim i papieżem została opublikowana 28 marca 2018 r. W La Repubblica . Odpowiednia sekcja o piekle została niedokładnie przetłumaczona translatorem.

….

Scalfari mówi do papieża: „Wasza Świątobliwość, podczas naszego poprzedniego spotkania powiedziałeś mi, że nasz gatunek zniknie w pewnym momencie i że Bóg, z Jego twórczą siłą, stworzy nowe gatunki. Nigdy nie rozmawiałeś ze mną o duszach, które umarły w grzechu i pójdą do piekła, aby cierpieć  przez całą wieczność, ale  mówiłeś mi o dobrych duszach, przyjętych do kontemplacji Boga, ale co z tymi złymi duszami? Gdzie będą karane? „

Papież Franciszek mówi: „Nie będą karani, ci, którzy się nawracają, otrzymują przebaczenie Boga i wchodzą w szeregi dusz, które go kontemplują, ale ci, którzy nie żałują i nie mogą otrzymać  odpuszczenia win, znikają. Nie ma piekła, jest zniknięcie grzesznych dusz „.

[Scalfari:] Your Holiness, in our previous meeting you told me that our species will disappear in a certain moment and that God, still out of his creative force, will create new species. You have never spoken to me about the souls who died in sin and will go to hell to suffer it for eternity. You have however spoken to me of good souls, admitted to the contemplation of God. But what about bad souls? Where are they punished?

 

[Francis:] „They are not punished, those who repent obtain the forgiveness of God and enter the rank of souls who contemplate him, but those who do not repent and cannot therefore be forgiven disappear. There is no hell, there is the disappearance of sinful souls.”

12.01.2014, 20:28 – Wkrótce Piekło zostanie formalnie uznane za miejsce, które nie istnieje

Moja szczerze umiłowana córko, gdyby nie Ja, Jezus Chrystus, który mówię do świata w tym czasie, wiele dusz nigdy nie przeszłoby przez Bramy Raju.
Tyle niewdzięcznych dusz już nie przestrzega Moich Praw i tworzą swoją własną interpretację, która jest dla Mnie odrażająca. Zasady odnoszące się do Prawdy zostały przekazane, jako Dar dla ludzkości, jako sposób umożliwiający człowiekowi osiągnięcie prawa do zbawienia. Czyż nie wiecie, że nie możecie żyć według waszej wersji Bożych Praw, a potem spodziewać się wejścia do Raju?
Zuchwałość człowieka przewyższyła ducha pokory. Człowiek nie służy już Bogu w taki sposób, w jaki mu nakazano. Zamiast tego z własnej wyobraźni bierze wizję tego, co uważa za Niebo. Dzisiaj żaden Mój sługa – powołany, by Mi służyć – nigdy nie nawiązuje do istnienia Piekła. Samo wspomnienie słowa Piekło wprawia w zakłopotanie Moje wyświęcone sługi, gdyż boją się oni ośmieszenia, które by ich spotkało ze strony świeckiego społeczeństwa, które zostało oszukane. Piekło jest domem dla wielu biednych dusz i jak bardzo boli Mnie, gdy widzę niczego nie podejrzewające dusze, które wpadają w otchłań przerażenia, w chwili brania przez nich ostatniego oddechu.
Dzieciom Bożym trzeba mówić teraz o pilności modlitwy za dusze, które są ślepe na Prawdę. Wkrótce Piekło zostanie formalnie uznane za miejsce, które nie istnieje. Duszom będzie mówiło się że wszystkie dzieci Boże, gdy żyją rozsądnym i godnym życiem – niezależnie od tego czy wierzą w Boga czy nie, otrzymają Życie Wieczne. Ale to będzie kłamstwo. Nie ma powrotu z piekła. Ono jest na wieczność.
Wiele dusz, które otwarcie Mnie odrzuciły, zarówno prywatnie jak i publicznie, usychają w Piekle. Ich gorzki żal pogarsza straszliwie bolesne cierpienie i nienawiść szatana. Gdy już znajdą się w Piekle, szatan ujawnia się im wszystkim w swojej nikczemnej i podłej formie, a jego nienawiść do nich wypełnia ich w każdym momencie. Ich wstręt do niego – tej samej bestii, której oddawali hołd podczas swojego życia na Ziemi – już sam w sobie jest przyczyną ich wielkiego bólu. Jednak największe cierpienie sprawia im oddzielenie ode Mnie i ból ciemności, którego doświadczają.
Jeśli ktokolwiek mówi w Moje Imię, że Piekło nie istnieje, to nie zależy mu na tym, aby pomóc wam ratować swoje dusze. Kiedy jesteście przekonani, że Piekło nie istnieje, to błędnie zakładacie, że grzech nie ma znaczenia.
Nie możecie Mi służyć, jeśli uważacie, że grzech nie istnieje. Nie będziecie mogli żyć chwalebnym życiem na wieczność w Moim Królestwie, jeśli nie poprosicie Mnie o przebaczenie wam waszych grzechów. To jest istotą nowej doktryny, która wkrótce ma być wprowadzona, a was zmuszą do jej przełknięcia. Wtedy to podstępnie sprawią, że zaniedbacie przygotowania swoich dusz na Wielki Dzień Pana, gdy przyjdę domagać się was, jako swojej własności.
Mówię wam to, aby was ostrzec – nie straszyć. Błagam was, abyście zaakceptowali grzech, jako część swojego życia, ale zachęcam was do dalszego unikania siedmiu grzechów śmiertelnych, bo gdy tak uczynicie, będziecie w Mojej Łasce. Zawsze musicie wyznawać swoje grzechy. Róbcie to codziennie. Mówcie do Mnie i proście Mnie o wybaczenie. Ci z was, którzy nie mogą otrzymać Sakramentu Spowiedzi – jeśli pochodzicie z różnych wyznań i religii, musicie przyjąć Dar Odpustu Zupełnego, który wam dałem. http://paruzja.info/modlitwy-krucjaty/11-modlitwa-krucjaty-24-odpust-zupelny-dla-rozgrzeszenia
Dbajcie o swoje dusze, bo wasze dusze będą żyły wiecznie. Będziecie żyli tylko w jednym z dwóch miejsc na wieczność – w Piekle lub w Moim Królestwie.
Wasz Jezus

 

Posted in Franciszek, Nasz smutny czas, Znaki czasu | Otagowane: , , | 105 Komentarzy »

Dziennikarze posłuchali Franciszka. Ujawniono gigantycznego fake newsa w Watykanie

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 marca 2018


Tak w komentarzach 13 marca odpowiadałem na radość Alutki że Benedykt XVI bardzo popiera Franciszka.

Dziś ukazał się wpis w tygodniku w polityce na temat tego skandalu który dokładnie stawia te same zarzuty które ja na gorąco pisałem odpisując Alutce. 

Swoje styczniowe orędzie z okazji Światowego Dnia Środków Społecznego Przekazu poświęcił Franciszek kwestii fake newsów. Zdecydowanie potępił fabrykowanie fałszywych informacji i zaapelował o ich demaskowanie.

Wielu dziennikarzy wzięło sobie do serca te słowa i zdemaskowało ostatnio fake newsa, który został wypuszczony niedawno z Watykanu. O sprawie aż huczy na katolickich portalach na całym świecie. Powtarza się jedno słowo: skandal. O co chodzi?

Zacznijmy od początku. Z okazji 5-lecia inauguracji pontyfikatu Franciszka w wydawnictwie Libreria Editrice Vaticana ukazała się praca zbiorowa pod redakcją ks. Roberto Repole pt. „Teologia papieża Franciszka”. Składa się ona z 11 oddzielnych tomów napisanych przez różnych autorów z kilku krajów.

12 marca (dzień przed 5. rocznicą wyboru Franciszka) watykański Sekretariat ds. Komunikacji rozesłał na cały świat komunikat, że w związku z ukazaniem się wspomnianego zbioru Benedykt XVI skierował list do prefekta tegoż sekretariatu ks. Dario Vigano. W komunikacie znalazł się cytat z listu papieża-emeryta, w którym w kilku zdaniach pochwala on inicjatywę wydania takiego dzieła. Dołączona została do tego fotografia przedstawiająca pismo Benedykta XVI razem z 11 tomami zbiorowego dzieła.

Na trop fake newsa wpadła agencja Associated Press, która zauważyła, że zdjęcie listu Benedykta XVI poddane zostało komputerowej obróbce, a dwa ostatnie wersy na jego pierwszej stronie zostały rozmazane. 14 marca Nicole Winfield z agencji AP oświadczyła, że jest to manipulacja, która „narusza standardy zawodowe fotoreporterów”, ponieważ zmienia zasadniczo znaczenie zdjęcia.

Dziennikarze zwrócili poza tym uwagę, że na fotografii dołączonej do watykańskiego komunikatu niewidoczna jest druga strona listu Benedykta XVI, która przykryta została stosem książek. Piętrzące się tomy zasłaniały dalszą część listu, która pozostawała niewidoczna.

Drugą osobą, która zauważyła, że coś się nie zgadza w watykańskim komunikacie, był włoski watykanista Sandro Magister. Znalazł się on 13 marca na prezentacji wspomnianej serii książkowej, gdy ks. Dario Vigano odczytywał list od Benedykta XVI. Okazało się, że prefekt Sekretariatu ds. Komunikacji przeczytał wówczas jeszcze jeden akapit listu, który nie znalazł się jednak w rozesłanym do mediów watykańskim komunikacie, a na zdjęciu został zamazany. Spośród około dwudziestu obecnych tam dziennikarzy tylko Sandro Magister zwrócił na to uwagę. Nagrał w całości wystąpienie ks. Vigano, spisał brakujący fragment listu i opublikował na swym blogu.

Czego dotyczył akapit, którego nie zamieszczono w watykańskim komunikacie? Otóż Benedykt XVI stwierdził, że nie napisze komentarza do „Teologii papieża Franciszka”, ponieważ trzyma się zasady, iż może wypowiadać się tylko o tych książkach, które przeczytał. Poza tym dodał, że sam ma obecnie tyle zobowiązań, iż nie jest w stanie zająć się tą publikacją.

Odmowny list Benedykta XVI został napisany ponad miesiąc przed jego upublicznieniem – 7 lutego i był odpowiedzią na wcześniejsze pismo ks. Dario Vigano z 12 stycznia z prośbą o napisanie komentarza do „Teologii papieża Franciszka”.

To jednak nie wszystko. Okazało się, że list Benedykta XVI zawierał jeszcze jeden akapit, który nie znalazł się w watykańskim komunikacie, który na fotografii zakryty został książkami, a którego ks. Vigano nie odczytał podczas oficjalnej prezentacji. Ten brakujący fragment ujawnił dopiero 17 marca na swym blogu Sandro Magister. Ta opuszczona część listu wyjaśnia, dlaczego papież-emeryt nie chciał firmować swym imieniem wspomnianego dzieła.

W ostatnim akapicie Benedykt XVI wyrażał swoje zdziwienie, że jednym z autorów zbioru jest niemiecki teolog Peter Hünermann, który dał się poznać jako przywódca inicjatyw antypapieskich oraz przeciwnik nauczania moralnego Kościoła za pontyfikatów Jana Pawła II i Benedykta XVI.

Mamy więc do czynienia z wyjątkowo ordynarną manipulacją. Prałat watykańskiego Sekretariatu ds. Komunikacji ks. Dario Vigano upublicznił prywatny list Benedykta XVI, który nie był przeznaczony do publicznej wiadomości. Na dodatek wykorzystał go całkowicie wbrew intencjom nadawcy. Papież-emeryt odmówił bowiem wyraźnie firmowania swoim imieniem zbioru „Teologia papieża Franciszka” oraz precyzyjnie uzasadnił, dlaczego nie chce napisać komentarza do tej pracy.

Tymczasem ks. Dario Vigano zmanipulował papieską korespondencję. Ocenzurował list Benedykta XVI i zaprezentował publicznie w taki sposób, że odebrano go powszechnie jako pochwałę Josepha Ratzingera dla wspomnianego dzieła, napisaną specjalnie z okazji ukazania się owych 11 tomów. Tak zostało to później przedstawione w doniesieniach medialnych na całym świecie. W tym celu Sekretariat ds. Komunikacji opuścił dwa akapity papieskiego listu, co zupełnie zmieniło wymowę pisma, a także zamazał jego fragment na rozesłanej do mediów fotografii. W płynące z Sekretariatu tłumaczenia, jakoby fotoedytorom przy retuszowaniu nie chodziło o żadną manipulację, a jedynie o artystyczny zabieg, nikt przy zdrowych zmysłach nie uwierzy.

Wniosków z zaistniałej sytuacji jest kilka. Po pierwsze, w watykańskim Sekretariacie ds. Komunikacji panuje mentalność dworska. Nie sądzę, żeby to wszystko działo się za wiedzą i zgodą Franciszka. W jego otoczeniu nie brak jednak osób, które, by się mu przypodobać i zadbać o jego publicity, nie cofną się przed manipulacją i dezinformacją. Takim urzędnikiem okazał się ks. Dario Vigano.

Po drugie, rodzi się uzasadniona wątpliwość, czy wiadomości przekazywane przez watykańskie służby prasowe zasługują na wiarygodność. Sekretariat ds. Komunikacji Stolicy Apostolskiej został powołany przez Franciszka w 2015 roku, by usprawnić zarządzanie ośrodkami medialnymi Watykanu i usprawnić służbę prasową. Wchłonął w tym celu dziewięć istniejących dotąd instytucji. Dziś wiarygodność Sekretariatu – z powodu naruszenia elementarnych zasad zawodowych – jest w środowisku dziennikarskim zerowa. Dlatego powtarzają się apele o jak najszybsze zdymisjonowanie ks. Vigano, który nie dość, że dopuścił się manipulacji, to jeszcze przez cztery dni kluczył, aż w końcu – gdy został kilka razy przyłapany na krętactwach – przyznał się do prawdy.

Po trzecie, po tym, co się stało, należałoby upublicznić list ks. Vigano do Benedykta XVI z 12 stycznia. Wtedy można byłoby ocenić, czy słowa użyte w pisemnej odpowiedzi przez papieża-emeryta nie są grzecznościowym powtórzeniem sformułowań skierowanych wcześniej do niego przez prefekta. Im prędzej się to wyjaśni, tym szybciej rozwieje się wszelkie wątpliwości narosłe wokół tej sprawy.

Po czwarte wreszcie – i być może to jest najbardziej w tym wszystkim przerażające – jak wielki brak szacunku okazany został Benedyktowi XVI – papieżowi-seniorowi, 264. następcy św. Piotra, jednemu z największych myślicieli naszych czasów. Okazało się, że takiego człowieka można bez mrugnięcia okiem, na oczach całego świata, zmanipulować, upubliczniając bez jego zgody prywatną korespondencję, cenzurując ją i przeinaczając jej sens, a w ostateczności stawiając go takiej w sytuacji, w jakiej właśnie nie chciał być postawiony. Jaki klimat musi panować w tej instytucji, skoro zwykły watykański urzędnik pozwala sobie na takie zachowanie? To pokazuje, że zmiany w Sekretariacie ds. Komunikacji są konieczne.

Dobra wiadomość natomiast jest taka, że znaleźli się dziennikarze, którzy posłuchali apelu Franciszka i walczą z fake newsami. Teraz zobaczymy, jak Watykan postąpi z fabrykantem fake newsów.

Autor: Grzegorz Górny

wpolityce.pl

 

Posted in Franciszek, Nasz smutny czas | Otagowane: , , | 278 Komentarzy »

Czy papież Franciszek ustąpi?

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 lutego 2018


Liberalni kardynałowie chcą by kardynał Pietro Parolin  zastąpił na stanowisku papieża Franciszka.

Coraz więcej też katolików uważa, że Franciszek powinien zrezygnować ze względu na lawinę skandali, w którą jest zamieszany. Powstaje zatem pytanie, kto go zastąpi?

Sondaż przeprowadzony w ubiegłym tygodniu wśród członków Kościoła pokazał że  dwóch na pięciu katolików, jest za tym by papież Franciszek zrezygnował.

Jeśli Franciszek zrezygnuje, niektórzy liberalni biskupi, którzy pomogli wybrać  Franciszka do papiestwa, już zapowiedzieli, że na następcę chcą obecnego Sekretarza Stanu kardynała Pietro Parolina. Liberalni kardynałowie, tacy jak  Vincent Nichols mówi nie tylko o oczekiwanej rezygnacji papieża, ale także o pragnieniu jego miejsce zajął Parolin.

W styczniu Parolin wyraził poparcie na otwarcie Komunii Świętej dla rozwiedzionych żyjących w nowych  cywilnych związkach małżeńskich. Kardynał opisał taką zmianę w praktyce Kościoła jako „zmianę paradygmatu”, który wywyższył prymat sumienia nad katolickim nauczaniem moralnym. Jego wypowiedź została publicznie skorygowana przez byłego prefekta Kongregacji Nauki Wiary, kardynała Gerharda Müllera, który stwierdził, że taka rewolucyjna zmiana „nie stanowi rozwoju, lecz zepsucie” nauczania Kościoła.

Na podstawie churchmilitant.com

Posted in Franciszek, Kościół, schizma w kościele | Otagowane: , , , , | 176 Komentarzy »

WikiLeaks: papież Benedykt został zmuszony do dymisji

Posted by Dzieckonmp w dniu 12 lutego 2018


Mój biedny, Święty wikariusz, Papież Benedykt XVI, zostanie odsunięty od Stolicy Apostolskiej w Rzymie.
W ubiegłym roku, Moja córko, mówiłem ci o spisku w korytarzach Watykanu.
Plan zniszczenia Mojego Świętego Wikariusza został opracowany w tajemnicy 17 marca 2011 r. i dojdzie do skutku, gdyż to zostało przepowiedziane.

George Soros, Barack Obama i Hillary Clinton zorganizowali zamach stanu w Watykanie, aby obalić konserwatywnego papieża Benedykta w lutym 2013 r. i zastąpić go radykalnie lewicowym papieżem Franciszkiem. Tak podają e-maile WikiLeaks.

  Papież Benedykt XVI panował jako papież Kościoła katolickiego w latach 2005-2013, zanim niespodziewanie złożył rezygnację w nietypowych okolicznościach. Zostając pierwszym papieżem, który ustąpił od czasu papieża Grzegorza XII w 1415 roku, Benedykt jest powszechnie uważany za pierwszego, który uczynił to z własnej inicjatywy od papieża Celestyna V w 1294 roku.

Grupa przywódców katolickich cytuje nowe dowody ujawnione w e-mailach wydanych przez WikiLeaks, które potwierdzają, że konserwatywny papież Benedykt nie zrezygnował z własnej inicjatywy, ale został wypchnięty z Watykanu przez zamach stanu, który grupa badaczy nazywa „katolicką wiosną”, odnosząc się do „arabskiej wiosny”.

Soros, Obama i Clinton wykorzystali amerykańską machinę dyplomatyczną, siłę polityczną i siłę finansową do wymuszania, przekupywania i szantażowania „zmiany reżimu” w Kościele rzymskokatolickim w celu zastąpienia konserwatywnego Benedykta papieżem Franciszkiem – który od tego czasu stał się rzecznikiem międzynarodowej lewicy, oszałamiając katolików na całym świecie.

  Teraz grupa przywódców katolickich wysłała list do prezydenta Trumpa, wzywając go do wszczęcia oficjalnego śledztwa w sprawie działalności George’a Sorosa, Baracka Obamy, Hillary Clinton (i innych), którzy, jak twierdzą, byli zaangażowani w zorganizowanie katolickiej wiosny, która doprowadziła do osiągnięcia ich celu „zmiany reżimu” w Watykanie.

Przywódcy katoliccy zadają  osiem konkretnych pytań, na które chcą poznać odpowiedź w związku z podejrzanymi zdarzeniami, które doprowadziły do ​​rezygnacji papieża Benedykta, pierwszej papieskiej abdykacji w ciągu 700 lat.

„Mamy powody sądzić, że” zmiana reżimu w Watykanie „została opracowana przez administrację Obamy” – mówią autorzy petycji w swoim liście z 20 stycznia do prezydenta Trumpa.

  „Byliśmy zaniepokojeni odkryciem” – piszą w liście do Trumpha – „że podczas trzeciego roku pierwszej kadencji administracji Obamy, twój  przeciwnik w wyborach, Sekretarz Stanu Hillary Clinton i inni urzędnicy państwowi, z którymi się związała, zaproponowali rewolucję katolicką” „w którym zostanie urzeczywistniony ostateczny upadek tego, co pozostało z Kościoła katolickiego w Ameryce”.

List zawiera linki do dokumentów i artykułów informacyjnych potwierdzających ich twierdzenia. Zwracają uwagę na osławione e-maile Sorosa-Clintona-Podesta ujawnione w ubiegłym roku przez WikiLeaks, w których Podesta i inni postępowcy dyskutowali o zmianie reżimu w Watykanie w celu usunięcia tego, co określali mianem „dyktatury średniowiecza” w Kościele katolickim.

Odnosząc się do e-maili Podesta, The New American napisał w  październiku zeszłego roku:

„Podesta, długoletni doradca / powiernik Clintona i wyselekcjonowany czołowy działacz lewicowego fundatora George’a Sorosa, ujawnił w e-mailu z 2011 roku, że on i inni działacze pracowali nad dokonaniem rewolucji” katolickiej wiosny „w Kościele katolickim, oczywiste odnosząc się do katastrofalnych przewrotów „Arabskiej Wiosny” zorganizowanych w tym samym roku przez zespół Obama-Clinton-Soros, która zdestabilizowała Bliski Wschód i doprowadziła radykalne reżimy islamistyczne i grupy terrorystyczne do władzy w regionie. E-mail Podesty jest odpowiedzią na inny wysłany przez Sorosa do Sandy Newmana. Newman napisał do Podesty, szukamy porady na temat najlepszego sposobu „zasiania ziarna rewolucji” w Kościele katolickim, który opisał jako „dyktaturę średniowiecza”.

W liście do prezydenta Trumpa, grupa przywódców katolickich pisze: „Około rok po tej dyskusji e-mailowej, która nigdy nie miała być upubliczniona, okazuje się, że papież Benedykt XVI abdykował w bardzo nietypowych okolicznościach i został zastąpiony przez papieża, którego widoczną misją jest zapewnienie duchowego komponentu radykalnej ideologicznej strategii międzynarodowej lewicy. Pontyfikat papieża Franciszka pod wieloma względami podważył swoją legitymację „.

„Pozostajemy zdziwieni zachowaniem tego ideologicznie oskarżonego Papieża, którego misja wydaje się być jedną z postępujących świeckich agend lewicowych, a nie przewodnictwem Kościoła katolickiego w jej świętej misji”, mówią, wyrażając myśli milionów katolików ze świata oszołomionych lewicową ideologią papieża Franciszka. „Po prostu nie jest właściwą rolą papieża, aby zaangażować się w politykę do tego stopnia, że ​​uważa się go za przywódcę lewicy międzynarodowej”.

„Mając to wszystko na uwadze i życząc wszystkiego najlepszego zarówno naszemu krajowi, jak i katolikom na całym świecie, uważamy, że obowiązkiem lojalnych i poinformowanych katolików w Stanach Zjednoczonych jest składanie petycji o podjęcie decyzji do przeprowadzenia dochodzenia w następujących kwestiach:

– Jakie zadanie miała Agencja Bezpieczeństwa Narodowego monitorująca konklawe, które wybrało papieża Franciszka?
– Jakie inne tajne operacje zostały przeprowadzone przez amerykańskich agentów rządowych dotyczące rezygnacji papieża Benedykta lub konklawe, które wybrało papieża Franciszka?
– Czy przedstawiciele amerykańskiego rządu mieli kontakt z „Kardynałem Danneels tzw. szefem Mafii”?
– Międzynarodowe transakcje pieniężne z Watykanem zostały zawieszone na kilka dni przed rezygnacją papieża Benedykta. Czy były w to zaangażowane agencje rządowe USA?
– Dlaczego międzynarodowe transakcje pieniężne zostały wznowione 12 lutego 2013 r., Dzień po tym, jak Benedykt XVI ogłosił swoją rezygnację? Czy to czysty zbieg okoliczności?
– Jakie działania, jeśli w ogóle, zostały podjęte przez Johna Podestę, Hillary Clinton i innych związanych z administracją Obamy, którzy byli zaangażowani w plany dążące do podżegania do „katolickiej wiosny”?
– Jaki był cel i charakter tajnego spotkania wiceprezydenta Josepha Bidena i papieża Benedykta XVI w Watykanie w dniu 3 czerwca 2011 r. 
– Jaką role odgrywał George Soros i inni międzynarodowi finansiści, którzy obecnie mogą mieszkać na terytorium Stanów Zjednoczonych?

Dochodzenia, którego grupa przywódców katolickich domaga się od prezydenta Trumpa, powinno być interesujące nie tylko dla katolików. Zdolność George’a Sorosa do kooptowania głównych osobistości politycznych w celu wsparcia jego radykalnych planów dla państw narodowych jest dobrze znana; ale jego zdolność do wymuszania „zmiany reżimu” w kościele katolickim, instytucji, która wcześniej była nieprzenikniona z zewnątrz, rodzi poważne pytania o jego potencjał globalnego chaosu. Dochodzenie – i kara – powinny rozpocząć się natychmiast.

Źródło: http://yournewswire.com/wikileaks-pope-benedict-deep-state/

Posted in Franciszek, Kościół, Nasz smutny czas, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | 100 Komentarzy »

Wstańcie z ławek i herezjom powiedzcie NIE ! bp Gracida

Posted by Dzieckonmp w dniu 16 stycznia 2018


The Vortex. Michael Voris rozmawia z bp Rene Gracidą o szerzących się obecnie herezjach wsród biskupów i kapłanów, wygłaszanych również w parafiach. Jeżeli my wierni się temu nie przeciwstawimy , nie wstaniemy z ławek i nie krzykniemy NIE! Kościół będzie zgubiony.

Posted in Apel, Franciszek, Kościół | Otagowane: , , | 159 Komentarzy »

Plan Franciszka realizacji przysięgi lojalności i nowej Mszy ekumenicznej

Posted by Dzieckonmp w dniu 14 stycznia 2018


Dr Kelly Bowring, znany na świecie katolicki teolog i ekspert od przepowiedni, omawia znaki czasów, ujawnia szatańskie plany wroga i ostrzega:
1) musimy powiedzieć „nie” dla ślepej przysięgi lojalności, która zawiera heretyckie elementy!
2) musimy powiedzieć „nie” dla nowej ekumenicznej mszy świetej!
Trzeba ratować innych!
Módlcie się, miejcie odwagę i stańcie na ziemi w prawdzie!

Dr.Kelly Bowring mówi o ważnych sprawach które się teraz dzieją w Kościele i świecie. Wypowiedź jest w języku angielskim, ale można ustawić napisy tłumaczone translatorem na polski. Ci którzy znają język angielski mogą w komentarzach dzielić się ważnymi zdaniami wypowiedzianymi przez tego teologa.

Posted in Apokalipsa, Franciszek, schizma w kościele, Szatan, Znaki czasu | Otagowane: , , | 281 Komentarzy »

Ta kobieta przekazuje setki milionów dolarów na zabijanie dzieci i promuje homoseksualizm. Papież Franciszek odznaczył ją orderem za zasługi dla Kościoła!

Posted by Dzieckonmp w dniu 13 stycznia 2018


Proaborcyjna i progejowska holenderska aktywistka Lilianne Ploumen otrzymała order św. Grzegorza Wielkiego od papieża Franciszka. A wszystko to w czasie, gdy zbiera ona setki milionów dolarów na zabijanie najsłabszych, nienarodzonych dzieci.

Ona sama chwali się orderem św. Grzegorza w krótkim filmiku na You Tubie, w którym podkreśla, że otrzymała ten order mimo, że jest proaborcyjna. A określenie „proaborcyjna” nie oddaje skandaliczności jej działań. Tak się bowiem składa, że jest to osoba, która zbiera miliony dolarów, byle tylko zabijano dzieci w krajach globalnego Południa.

Gdy w styczniu roku 2017 prezydent Donald Trump wstrzymał finansowanie aborcji na świecie z budżetu Stanów Zjednoczonych Ploumen uruchomiła „She Decides”, czyli grupę, która zbiera środki na promowanie antykoncepcji i aborcji w krajach, w których dotąd opłacano je z budżetu USA. Celem tej grupy, co podkreśla sama odznaczona przez Watykan jest „dystrybucja prezerwatyw”, a także poza innymi programami wsparcia, „zapewnienie im dostępu do bezpiecznej aborcji”. Do lipca roku 2017 organizacja Ploumen zebrała na ten cel 300 milionów dolarów.

W październiku działaczka aborcyjna napisała tekst do „Financial Times”, w którym przekonywała, że polityka USA, które sprzeciwia się aborcji na świecie „jest nieszczęściem dla praw kobiet i dziewcząt, któremu reszta świata musi przeciwdziałać”.

Ale to nie wszystko. Odznaczona przez Papieża Ploumen jest także znaną działaczką gejowską. Jej zdaniem „prawa LGBTI są prawami człowieka”. W lutym zaś roku 2010 kobieta ta wezwała działaczy gejowskich do wtargnięcia do katedry św. Jana Chrzciciela i przerwania mszy świętej. Działacze mieli na sobie różowe trójkąty z napisami „Jezus nikogo nie wyklucza”. Akcja ta miała być protestem przeciw moralnemu nauczaniu Kościoła w sprawie homoseksualizmu.

Order Świętego Grzegorza Wielkiego jest jednym z pięciu rycerskich orderów papieskich i najwyższym odznaczeniem nadawanym osobom świeckim, za szczególne zasługi dla Kościoła. I aż trudno nie zapytać, czy Watykan nie dostrzega, że jeśli czemuś lub komuś ta pani służy to nie jest to Kościół katolicki i Watykan, ale… siły dokładnie mu przeciwne.

Źródło: malydziennik.pl

 

Posted in Aborcja, Franciszek | Otagowane: , , | 246 Komentarzy »

Kolejny biskup podpisuje się pod oświadczeniem przypominającym niezmienne nauczanie Kościoła! Tym razem Austriak!

Posted by Dzieckonmp w dniu 8 stycznia 2018


Jest kolejny sygnatariusz apelu trzech kazachskich biskupów w sprawie niezmiennego nauczania Kościoła w sprawie nierozerwalności małżeństwa i znaczenia Eucharystii. Tym razem jest to biskup z Austrii.

 

 

Pod dokumentem trzech biskupów (podpisanym już przez sześciu hierarchów) podpisał się obecnie biskup Andreas Laun, emerytowany biskup pomocniczy z Salzburga.

 

Obecnie pod oświadczeniem podpisani są, poza jego autorami  arcybiskupami Janem Pawłem Lengę i Tomaszem Petą i biskupem Athnasiusem Schneiderem, także emerytowany nuncjusz w Stanach Zjednoczonych abp Carlo Maria Viganò i arcybiskup emeryt archidiecezji  Ferrara-Comacchio, abp Luigi Negri, a także kard. Janis Pujats, emerytowany metropolita Rygi.

 

Oświadczenie, w którym przypomniane są podstawowe zasady dotyczące nierozerwalności sakramentu małżeństwa i katolickiego rozumienia Eucharystii, odnieść trzeba do decyzji, jaka zapadła kilka tygodni temu. Papież Franciszek uznał, że dopuszczająca rozwodników w ponownych związkach do Komunii Świętej decyzja biskupów regionu Buenos Aires obowiązywać ma w całym Kościele i zostać uznana za „oficjalne nauczanie” Kościoła.

 

W swoim nowym oświadczeniu, opublikowanym w Święto Świętej Rodziny (31 grudnia), kazachscy hierarchowie ostrzegają, że dopuszczenie osób „rozwiedzionych” jak i żyjących w ponownych (cywilnych) związkach do Komunii Świętej, która jest najwyższym wyrazem jedności Chrystusa Oblubieńca z Jego Kościołem, oznacza w praktyce w pewien sposób aprobatę lub legitymizację rozwodu i w tym sensie jest rodzajem wprowadzenia rozwodu w życiu Kościoła.

 

Hierarchowie ostrzegli, że nowe normy, które będą wdrażane przez hierarchów w różnych częściach świata (zgodnie z poparciem papieża udzielonym wytycznym  biskupów Buenos Aires) przyczynią się do rozprzestrzenienia plagi rozwodów „nawet w życiu Kościoła, tymczasem Kościół, ze względu na swoją bezwarunkową wierność doktrynie Chrystusa, powinien stanowić przedmurze i niewątpliwy znak sprzeciwu wobec plagi rozwodów, które są coraz bardziej powszechne w społeczeństwie cywilnym”.

 

Biskupi wyjaśniają powagę zmiany kierunku Watykanu: „Jednoznacznie i bez żadnego wyjątku nasz Pan i Odkupiciel Jezus Chrystus uroczyście potwierdził Bożą wolę dotyczącą absolutnego zakazu rozwodu. Zatwierdzenie lub legitymacja naruszenia świętości więzi małżeńskiej, nawet pośrednio poprzez wspomnianą nową sakramentalną dyscyplinę, poważnie zaprzecza woli Bożej i Jego przykazaniom. Ta praktyka stanowi zatem istotną zmianę w dwutysiącletniej sakramentalnej dyscyplinie Kościoła. Co więcej, zasadniczo zmieniona dyscyplina ostatecznie doprowadzi do zmiany odpowiedniej doktryny” – czytamy w oświadczeniu.

 

Duchowni – powołując się na swój obowiązek biskupów, którzy ponoszą „poważną odpowiedzialność” i mają „zobowiązanie wobec wiernych oczekujących od nich publicznego i jednoznacznego wyznania prawdy, i niezmiennej dyscypliny Kościoła w odniesieniu do nierozerwalności małżeństwa” przypomnieli innym hierarchom na całym świecie, że „nie wolno im milczeć w obliczu próby zmieniania nauczania o nierozerwalności małżeństwa, „uzasadniania, zatwierdzania lub legitymizowania bezpośrednio lub pośrednio” rozwodu i stosunków seksualnych w tego typu związkach nie będących związkami sakramentalnymi poprzez sakramentalną dyscyplinę dopuszczania do Komunii świętej tzw. „rozwiedzionych i ponownie ożenionych”.

 

Skąd tak mocne wystąpienie? Biskupi podkreślają, że jako biskupi ponoszą odpowiedzialność wobec wierzących za wyznawanie prawdy o niezmiennej dyscyplinie i nauczaniu Kościoła dotyczącym nierozerwalności małżeństwa. „Z tego powodu nie możemy milczeć” – napisali trzej hierarchowie. „Wyznajemy zatem w duchu św. Jana Chrzciciela, św. Jana Fishera, św. Tomasza Morusa i błogosławionej Laury Vicuña i wielu innych znanych i nieznanych wyznawców i męczenników nierozerwalności małżeństwa: nie wolno usprawiedliwiać, aprobować czy legitymizować wprost lub nie wprost rozwodu i pozamałżeńskich stabilnych relacji seksualnych poprzez dyscyplinę sakramentalną i dopuszczenie tzw. „rozwiedzionych i w ponownych małżeństwach” do Komunii Świętej, w tym przypadku dyscypliny obcej całego Tradycji katolickiej i apostolskiej wiary”.

 

Biskupi zaznaczają, że czyniąc to wyznanie wiary przed Bogiem, który będzie ich sądził, są przekonani, że właśnie w ten sposób służą Kościołowi i Papieżowi, następcy św. Piotra i Wikariuszowi Chrystusa na ziemi.

Posted in Franciszek, schizma w kościele | Otagowane: , , | 272 Komentarze »

Watykan zatrudnia aktywistę LGBT w celu stworzenia i uruchomienia nowej internetowej platformy informacyjnej

Posted by Dzieckonmp w dniu 6 stycznia 2018


Prawdą jest, że Monsignore Vigano ma szczególnych znajomych: to on wyznaczył, za zgodą papieża Franciszka,  jezuitę Jakuba Martina, gorliwego obrońcę sprawy lgbt, jako doradcę Sekretariatu ds. Komunikacji.

20 grudnia 2017 r.  ogłoszonou, że watykański urzędnik silnie związany z działaczami LGBT zatrudnił otwarcie homoseksualistyczną firmę zajmującą się marketingiem cyfrowym, aby zaprojektować i zarządzać nowym internetowym serwisem informacyjnym Stolicy Apostolskiej.

Firma Accenture jest znana na całym świecie z promowania homoseksualnego programu politycznego, zdobywając nagrody za bycie najlepszym „homoseksualnym” pracodawcą i produkując filmy przedstawiające strategię promowania „praw LGBT” na całym świecie.

 

czytaj

http://www.medias-presse.info/branding-au-vatican-le-nouveau-portail-internet-de-la-communication-confie-a-une-agence-gay-friendly/85144/

Przetłumaczone translatorem

http://translate.google.com/translate?hl=pl&sl=auto&tl=pl&u=http%3A%2F%2Fwww.medias-presse.info%2Fbranding-au-vatican-le-nouveau-portail-internet-de-la-communication-confie-a-une-agence-gay-friendly%2F85144%2F

Mój komentarz: bez komentarza, szkoda słów

Posted in Franciszek | Otagowane: , , | 31 Komentarzy »

Pasterka w Watykanie. „Miliony ludzi uciekają jak Józef i Maryja”

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 grudnia 2017


W homilii w czasie mszy w bazylice Świętego Piotra papież podkreślił, że na mocy dekretu imperatora Maryja i Józef musieli wyruszyć w drogę.

Papież Franciszek podczas pasterki w Watykanie w Wigilię powiedział, że – tak jak Józef i Maryja – tak obecnie całe rodziny, miliony ludzi zmuszone są do ucieczki ze swych ziem. Jak podkreślił, prawdziwa władza i autentyczna wolność szanują najsłabszych.

„Musieli opuścić swój lud, swój dom, ziemię, i wyruszyć w drogę, żeby poddać się spisowi ludności” – przypomniał.

„W sercu byli pełni nadziei i przyszłości ze względu na dziecko, które miało się narodzić; natomiast ich kroki były obarczone niepewnością i ryzykiem, jakie są właściwe tym, którzy muszą opuścić swój dom” – stwierdził.

„A potem – dodał – znaleźli się w obliczu rzeczy zapewne najtrudniejszej: przybyli do Betlejem i doświadczyli, że jest to miejsce, które na nich nie czekało, ziemia, w której nie było dla nich miejsca”.

„Syn Boży musiał urodzić się w stajni, ponieważ jego rodacy nie mieli dla niego miejsca”- powiedział Franciszek.

Wyjaśnił następnie: „W ciemnościach miasta, w którym nie ma przestrzeni ani miejsca dla obcego, przybywającego z daleka, pośrodku ciemności miasta pełnego ruchu, które w tym przypadku zdaje się chciało wzrastać, odwracając się do innych plecami, właśnie tutaj rozpala się rewolucyjna iskierka czułości Boga”.

Zauważył, że w Betlejem „powstał niewielki wyłom dla tych, którzy utracili ziemię, ojczyznę, marzenia”.

Zdaniem papieża w krokach Józefa i Maryi „kryje się wiele kroków”.

„Widzimy ślady całych rodzin, które teraz czują się zmuszone do wyruszenia w drogę. Widzimy ślady milionów ludzi, którzy nie chcą uciekać, ale są zmuszeni do oddzielenia się od swoich bliskich, są wydaleni ze swej ziemi” – zaznaczył.

Jak wskazywał Franciszek, jedni wyruszają pełni nadziei.

„W wielu innych przypadkach to wyruszenie w drogę ma tylko jedno imię: przetrwanie; przetrwanie kolejnych Herodów, którzy, aby narzucić swoją władzę i powiększyć swoje bogactwo, nie mają żadnego problemu z przelewaniem niewinnej krwi” – oświadczył.

„Maryja i Józef, dla których nie było miejsca, są pierwszymi, którzy biorą w ramiona tego, który przychodzi, aby dać nam dokument obywatelstwa. Tego, który w swym ubóstwie i małości oskarża i ukazuje, że prawdziwa władza i autentyczna wolność są tymi, które szanują i wspomagają kruchość najsłabszych” – powiedział papież.

Mówił, że Jezus, który nie miał gdzie się urodzić, „został ogłoszony tym, dla których nie było miejsca przy stołach i na ulicach miasta”.

„Pasterze są pierwszymi adresatami Dobrej Nowiny. Byli to mężczyźni i kobiety, którzy ze względu na swoją pracę musieli żyć na marginesie społeczeństwa” – dodał.

„Zdradzały ich skóra, ubranie, zapach, sposób mówienia, ich pochodzenie. Wszystko w nich rodziło nieufność. Byli mężczyznami i kobietami, od których należało trzymać się z daleka, bać się” – oświadczył.

Franciszek wyjaśnił wiernym: „Radość, z jaką Bóg w swoim nieskończonym miłosierdziu przygarnął nas, pogan, grzeszników i cudzoziemców, pobudza nas, abyśmy czynili to samo”.

Wskazywał, że Bóg obecny jest w każdym przybyszu, pukającym do drzwi.

Wyraził przekonanie, że wiara musi zrobić miejsca dla „nowej wyobraźni społecznej”, by nie bać się nowych form relacji, „w których nikt nie powinien czuć, że na tej ziemi nie ma dla niego miejsca”.

Papież powiedział, że Boże Narodzenie jest czasem na to, by „przekształcić siłę strachu w siłę miłości”.

Ta miłość – wyjaśnił – nie przyzwyczaja się do niesprawiedliwości, jak gdyby była czymś naturalnym, lecz „ma odwagę, pośród napięć i konfliktów, stać się domem chleba, krajem gościnności”.

Franciszek przywołał słowa świętego Jana Pawła II z mszy w dniu rozpoczęcia pontyfikatu 22 października 1978 roku: „Nie lękajcie się, otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi”.

Homilię Franciszek zakończył modlitwą: „malutkie Dzieciątko z Betlejem, prosimy Cię, aby Twój płacz przebudził nas z obojętności, otworzył nasze oczy na tych, którzy cierpią. Niech Twoja czułość rozbudzi naszą wrażliwość i sprawi, byśmy czuli się zaproszeni do rozpoznawania Ciebie w tych wszystkich, którzy przybywają do naszych miast, do naszych dziejów, do naszego życia”.

Mój komentarz:

Nie mogę w to uwierzyć! Franciszek ma obsesję na punkcie Islamskich imigrantów. Nawet w  te święta Bożego Narodzenia, zamiast mówić o Jezusie Chrystusie, mówi o migrantach. Po prostu On woli się zajmować polityką! Kazali mu uderzać w ten punkt, to on codziennie bombarduje go przez pięć lat.
To również ma wpływ na ignorancję. Niech ktoś mu wytłumaczy, że Józef sprowadził swoją rodzinę nie z obcego kraju z powodów ekonomicznych, ale przemieszczał się po swoim kraju dla spisu ludności, ponieważ On Józef pochodził z Betlejem. Więc był w swoim domu. A to że „nie było dla nich miejsca” odnosi się do faktu, że nie było odosobnionego miejsca do porodu. Jak można niszczyć przekaz świąt Bożego Narodzenia z populistycznych powodów?

Posted in Franciszek | Otagowane: | 65 Komentarzy »

Watykańska „seksualnie sugestywna” szopka ma niepokojące związki z włoskimi aktywistami LGBT

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 grudnia 2017


Wracam do tematu gdyż w komentarzach otrzymałem zarzuty iż nigdzie nikt nie pisze na temat szopki w Watykanie, a obiekcje które ja przedstawiłem są tylko przeze mnie wymyślonymi.

Ciocia np. pisała tak:

„A kto jest autorem tego paszkwilu , nie ma podpisu .Czy to Pan Admin to wyprodukował ?”

Pojawił się artykuł na stronie LifesiteNews który akurat nie jest portalem tradycjonalistycznym ani plotkarskim. Jest jak najbardziej bardzo znanym portalem katolickim. Portal ten już po moim artykule dnia 20 grudnia wieczorem wstawił artykuł na temat żłobu ciemności w Watykanie. Ciociu prosze sobie przeczytać go jest pod tym linkiem …  Watykańska „seksualnie sugestywna” szopka ma niepokojące związki z włoskimi aktywistami LGBT

 

Mój komentarz do tego:

 

 Cytat z artykułu :

„Urzędnik Watykańskiego Gubernatora powiedział LifeSiteNews, że opactwo Montevergine początkowo proponowało pierwotny pomysł na szopkę ” miłosierdzie Bożego Narodzenia „. Watykan omówił i opracował bardziej szczegółowy projekt z opactwem, a następnie przedłożył ostateczne plany sekretarzowi stanu i papieżowi Franciszkowi do zatwierdzenia, co zostało należycie zatwierdzone „

Ciociu i inni, czytam i nie mam problemu ze zrozumieniem  przedłożone ostateczne plany sekretarzowi stanu i papieżowi Franciszkowi do zatwierdzenia – ZATWIERDZONE i nie wracajcie do mnie z tą samą pieśnią, tzw. „papież chce podkreślić miłosierdzie”, doradzają mu źli kardynałowie, papież nie wie o wszystkim,  albo nie jest on świadomy, a nawet lepiej, media źle zinterpretowały jego słowa … … itd … .. lalalalalala.  Dzieckonmp ma swój własny plan pisania źle o Franciszku  … .alalalalala „. ZOBACZYCIE, skończymy jak Sodoma i Gomora, bądźcie pewni tego, to jest ZDRADA PANA, oni kpią z Pana, Pani i świętego Józefa przed naszymi oczami, a gdzie są kardynałowie, gdzie jest nasz Kościół? Na co czekamy, ten pontyfikat jest nie do zniesienia.

Posted in Franciszek, Szatan | Otagowane: , | 56 Komentarzy »

Po Watykanie teraz brzydota w Fatimie

Posted by Dzieckonmp w dniu 21 grudnia 2017


Po zainstalowaniu żłobu ciemności w Watykanie,  teraz przedstawiono przerażające narodziny Dzieciątka Jezus w Sanktuarium w Fatimie. Szopka w Watykanie była prekursorem przestępstwa i deprecjacji wiary. Fatima podąża śladami swego rzymskiego poprzednika, jak przystało jej biskupowi, hierarchicznemu następcy.

Brzydka, oszpecona i pozbawiona smaku, lekceważąca Dzieciątko Jezus  została zainstalowana i udaje, że przedstawia niezrównane piękno tajemnicy Narodzenia Pańskiego. Mamy do czynienia z Kościołem, który połączył się ze światem, z diabłem i z ciałem; to znaczy, że jedno z drugim jest zmieszane; aż nadejdzie dzień, kiedy nie będziecie wiedzieć, jak odróżnić święty Kościół od grzesznego świata, ponieważ grzech

zaleje wszystko, niczym przepełniona rzeka, która topi wszystko na swojej drodze, nie rozróżniając tego, gdzie ona przechodzi.

Czy sztuk a jest to, co widzimy w Fatimie? Czy serce cieszy się na widok narodzonego Jezusa? Czy podnosi to duszę? Przede wszystkim sztuka religijna ma za zadanie uszczęśliwić serce i podnieść duszę. Czy możemy powiedzieć, że sztuka religijna umarła? Zimna i grubiańska, nijaka i frywolna sztuka zawsze była uważana za próżną. Ta sztuka sprowadza się do podłości i moralnego spustoszenia. „Sztuka”, która pachnie moralnym smrodem. Pracownik, który pracuje w latrynach, usuwa brud na zewnątrz; ci artyści wprowadzają w ludzkie dusze  smród ich głupoty.

Przypomnę tyko że w poprzednim roku ta „sztuka” też pokazała swoje pochodzenie. Ponizej szopka w Fatimie  przed rokiem

 

Posted in Franciszek, Nasz smutny czas | Otagowane: , , | 52 Komentarze »