Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for the ‘Matka Boża’ Category

Cud słońca 13 października w Afryce

Posted by Dzieckonmp w dniu 16 października 2017


 

Konferencja Episkopatu Nigerii umieściła na swojej oficjalnej stronie Facebook, zdjęcia które zostały zrobione podczas Narodowego Kongresu Maryjnego, który odbył się kilka dni temu w Beninie w Edo. Do zdjęć dołączono następujący wpis: Historia powtórzyła się tutaj w Benin City (stan Edo), w Nigerii podczas Krajowego Kongresu Maryjnego. Co się stało 100 lat temu w Fatimie w Portugalii – powtórzyło się 13 października 2017 roku w naszym kraju. Cóż za cudowny cud  naszej Matki Maryi, Matki Bożej z Fatimy.

Oto te zdjęcia :

.

.

.

.

.

.

.

.

.

 

Reklamy

Posted in Cuda, Fatima, Kościół, Matka Boża, Znaki czasu | Otagowane: , , , , | 148 Komentarzy »

La Salette… Czy jeszcze aktualne?

Posted by Dzieckonmp w dniu 14 października 2017


Dziś  szukając w internecie różnych informacji trafiłem na orędzie z La Salette w języku hiszpańskim. Przetłumaczyłem sobie translatorem i zauważyłem że jest w nim więcej niż ja wiem oraz że sa w nim pewne ważne daty. Zdziwiony że o tym dotychczas nie wiedziałem zacząłem szukać orędzia La Salette w języku polskim. Zauważyłem że na wielu stronach w tym Salezjanów orędzie jest okrojone. Znalazłem jedną stronę gdzie orędzie pokrywało się z tym w języku hiszpańskim na stronie voxdomini.

Oto pełne orędzie z La Salette. Warto aby ludzie znali całość.

Przewodniki omawiają krótko wydarzenia, jakie miały miejsce w La Salette. Znajduje się w nich najczęściej kilka słów na temat wydarzeń oraz dzieci – Melanii i Maksymina – które doświadczyły łaski oglądania płaczącej nad ludzkością Matki Bożej. Orędzie zaś sprowadza się zwykle do smutku Maryi z powodu tego, iż ludzie przeklinają używając Imienia Syna Bożego i pracują w niedziele, za co mieli być ukarani nieurodzajem. Wielu na wspomnienie La Salette mówi tylko: «Podobno dzieci zeszły na bardzo złą drogę…» – i to im wystarczy, by więcej nie zajmować się tą sprawą. Jak było naprawdę? Czy orędzie z La Salette jest nadal aktualne?

Melania i Maksymin

Melania Calvat – Ofiara Jezusa – jak sama mówiła o sobie – przyjęła w zakonie Sióstr Opatrzności Bożej imię Siostry Marii od Krzyża. Często przymuszano ją do mieszkania w jakimś miejscu lub klasztorze, kiedy indziej uciekała po prostu przed ludzką nieżyczliwością i ciekawością lub grożącym jej prześladowaniem ze strony biskupa. Prowadziła życie tułacze. Wywieziona do Anglii została przymuszona w 1856 r. do złożenia ślubów w Karmelu w Darlington. Jednak Papież Pius IX zwolnił ją z nich tłumacząc oponentom, że Melania Calvat nie może dobrze wypełniać powierzonej jej przez Matkę Bożą misji w klasztorze klauzurowym.

Autobiografia – napisana na żądanie księdza kanonika Annibale di Francia, z którym współpracowała jako mistrzyni nowicjatu Sióstr Antonianek – ukazuje, iż już w dzieciństwie wzniosła się na szczyty kontemplacji, żyjąc w zażyłości z Bogiem. To właśnie jej Płacząca Matka Boża powierzyła główne orędzie. Konsekwentne przekazywanie go aż do śmierci stało się jej największym krzyżem.

Maksymin, z którym dzięki Bożej Opatrzności się zetknęła, młodszy i bardziej uczuciowy od Melanii, został poddany, po objawieniu, różnym środkom nacisku ze strony wrogów: pochlebstwa, kuszenie blaskiem złota, usiłowanie doprowadzenia go do zdrady sekretu. Wbrew zakazom biskupa Grenoble de Bruillarda w roku 1850 wywieziono go nawet do Ars w nadziei, że święty proboszcz odkryje przekazaną pastuszkowi tajemnicę. Wyjawił ją dopiero w rok później jedynie samemu Papieżowi. Mimo to od czasu podróży do Ars zaczęto rozpowszechniać oszczerstwa, że Maksymin wszystko odwołał.

Dzieciństwo Melanii

Melania Calvat urodziła się w biednej rodzinie 7 listopada 1831 w Corps (diecezja Grenoble). Miała 7 rodzeństwa. Ojciec – Piotr Calvat szukał pracy w różnych miejscach. W domu przebywał w soboty i niedziele. Czasem wyjeżdżał na wiele tygodni. Kochał dzieci i pragnął, by były dobrymi chrześcijanami. Jego żona była beztroska i wesoła. Lubiła bale, pokazy jarmarczne. Ogarnęła ją szybko niechęć do małej Melanii przeszkadzającej w prowadzeniu życia towarzyskiego. Kiedy dziewczynka miała 6 miesięcy, matka brała ją na widowiska. Dziecko przerażone wielką liczbą ludzi tak krzyczało, że trzeba było z nią wychodzić. Z upływem czasu lęk przed ludźmi nie mijał. Melania była cicha i milcząca.

Ojciec odmawiał z dziećmi pacierz. Mając Melanię na kolanach, uczył je robić znak krzyża świętego. Wkładał w jej ręce krucyfiks i wyjaśniał, jak Pan Jezus cierpiał i że umarł, by otworzyć bramy raju.

“To mi się bardzo podobało – pisze Melania w autobiografii. Kochałam tego Jezusa, mówiłam do Niego, ale On mi nic nie odpowiadał, myślałam naiwnie, że powinnam naśladować Jego milczenie”. Była więc małomówna, stroniła od ludzi.

Gdy znajdowała się w domu sama i przychodził jakiś ubogi, bez zastanowienia dawała mu wszystko, cokolwiek miała pod ręką. Matka narzekała i wyrzucała jej, że lepiej by było, gdyby umarła. Melania z całego serca przyznawała jej słuszność i pragnęła umrzeć, by położyć kres udręce, którą zadawała matce.

Wreszcie matka postanowiła nie zwracać się do niej imieniem Melania, lecz Mutta Gaura, co znaczyło “Niema Dzikuska”. Zakazała jej braciom nazywać ją siostrą, a jej zabroniła mówić do siebie: mamo. Trzyletnia Melania przestała należeć do rodziny i – w przekonaniu matki – mogła żyć jedynie z dzikimi zwierzętami w lesie. Nie mogąc patrzeć, jak siedzi samotnie w kącie, mówiła: «Idź precz: niech cię moje oczy nie widzą!». Dziewczynka udawała się w stronę lasu. Nie mając dość siły, by do niego dojść, padała w pobliżu domu. Wtedy – jak wyznaje we wspomnieniach – zjawiał się przy niej śliczny chłopczyk i podawał jej rękę, by ją podnieść. Znała go od dawna i widywała go niemal codziennie… Chłopczyk jednak milczał.

Spotkanie w lesie

Pewnego wieczoru, wypędzona z domu, Melania skierowała się w stronę lasu. Smutna, że rodzina się jej wyrzekła, zaczęła myśleć o Jezusie “swego ojca”, o tym Chrystusie z zamkniętymi oczyma. “Tak sobie myślałam – wyznaje – Odkupiciel nie spojrzał na mnie, nie zna mnie, jakże tedy może wiedzieć, że jestem sama? Nigdy do mnie nie przemówił, a przecież umarł za mnie – wszak ma zamknięte oczy; dlatego i ja chcę Go kochać, chcę umrzeć dla Niego, oddaję Mu się cała i na zawsze… Chcę modlić się, ale nie głośno, jak mnie uczył ojciec; wszak Chrystus ma usta zamknięte, więc i ja będę się modlić z zamkniętymi ustami”. Modli się: Jezu, kocham Cię jak przyjaciela, kocham Cię, jak ojca dobrego dobrocią samą, chcę Ci służyć jak Ojcu potężnemu a czułemu. Twoim tronem jest krzyż, ja także chcę krzyża”. Miała na myśli jedynie krzyż drewniany.

Usiadła na ściętym pniu drzewa i zaczęła płakać. Przypomniała sobie rodziców, potem pomyślała o krucyfiksie: “Chrystus nie płacze i nic nie mówi, bo ma oczy i usta zamknięte, chcę Go naśladować; więc już nie będę płakała”. Zamknęła oczy i zmęczona zasnęła ze smutku.

Umiłowany Brat

Tej nocy miała sen: odpowiedź na modlitwę, dowód przyjęcia jej pragnienia. Śniło się jej, że – znużona fizycznie, przygnębiona duchowo – szukała miejsca spoczynku. Daremnie. Wreszcie spostrzegła wielkie drzewo, które ścięto, bo grube korzenie, skrzyżowane jedne nad drugimi, uniemożliwiały jego wykopanie. Drzewo wydawało się martwe, lecz z jego pnia wyrastał zielony pęd. Siedząc na starym pniu, oparta plecami o nowe drzewo, zasnęła ze znużenia i smutku. Wtedy usłyszała wołanie: “Siostro… moja droga siostro… Jestem twoim bratem… Zbliż się do mnie…”.

Wstaje i widzi pięknego, znajomego chłopczyka, który tym razem mówi. Cierpienia ustąpiły, serce rozpaliło się miłością, a w jej duszę wlało się jasne i głębokie poznanie Odwiecznej Mądrości i Dobroci. Zrozumiała – jak sama później napisała – że prawdziwa wiedza polega na poznaniu Stwórcy i umiłowaniu krzyża; że Boga należy kochać miłością czystą, nie za Jego dary, a nawet nie za szczęście niebios, którym Jego miłosierdzie obdarza tych, co Go naśladują, ale dla Niego samego.

Miała też silne poczucie własnej małości: im bardziej się umniejszała; tym bardziej rosła w niej miłość do Odkupiciela; im bardziej czuła się mała, tym więcej otrzymywała światła, ciepła, pociechy.

Czując, że jest bezsilna, by odpowiedzieć na tyle łask światła, jakimi ją tak hojnie obsypał jej ukochany Brat, Melania zapragnęła cierpieć. “Gdy w głębi duszy żywo się odczuwa tę obecność Boga… cierpienie staje się prawdziwą koniecznością, głodem, potrzebą dowiedzenia Ukochanemu, że się Go kocha” – wyznaje.

Brat bierze ją za rękę i mówi: “Dokąd chcesz pójść?” “Na Kalwarię!” “Dobrze – mówi Brat – ale uważaj, żebyś mnie nie opuściła, bo upadniesz.”

Las znika, a oni znajdują się u podnóża wysokiej góry. Zaczyna się heroiczna wspinaczka. Droga prosta, w którą trzeba się zapuścić, by na pewno dojść do szczytu, zawalona jest cierniem i głazami, a im wyżej wznoszą się wędrowcy, tym większe stają się głazy, tym grubsze ciernie i tym częściej tkwią w nich krzyże; z nieba również spadają krzyże, duże i małe. Mała Melania pada i woła pomocy. Jej Brat natychmiast powraca do niej i mówi: “Jeszcze nie doszliśmy do celu. Jeśli chcesz, możesz zawrócić, będziesz mniej cierpieć”. “Nie, chcę iść dalej… Pójdę za Tobą i tam, gdzie Ty postawisz swoją stopę, ja postawię swoją” “Moja droga siostro, domyśliłaś się sekretu” – odrzekł chłopczyk i podał jej swą delikatną a mocną dłoń.

Zapadł zmrok. Dziewczynka nie czuła dłoni, która ją pociągała i podtrzymywała. Jej trwoga i cierpienie było tak wielkie, że nie czuła już nawet kamieni, cierni i krzyży. Niepokój przewyższył wszystko. Małej Melanii pociechę przynosiło jedynie cierpienie, które odczuwała jako zasłużone.

W tym symbolicznym śnie widziała, jak inną, szerszą i łatwiejszą drogą przechodzą ludzie tłumnie, śmiejąc się i bawiąc. Widząc ją utrudzoną, szydzili z niej, obrzucali obelgami, nazywali głupią, szaloną, fałszywą dewotką, obłudnicą. Jedni szli pieszo, inni jechali powozami. Wkrótce wszyscy zapadli się w rodzaj studni, z której wydobywały się płomienie i dym. Przerażona Melania upadła na kolana, ofiarowując Zbawicielowi gotowość cierpienia przez całe życie dla wynagrodzenia zniewag wyrządzonych majestatowi Boga.

Po tym akcie miłości znowu odczuła mocną dłoń swego Brata. Radość jej była wielka. On był przy niej, nie porzucił jej. Wtedy obudziła się w lesie, w miejscu, w którym zasnęła. Wyszła z lasu. W domu ojciec niepokoił się już jej długą nieobecnością.

Łaska cierpienia

Od dnia kiedy ukazujący się jej chłopczyk odezwał się do niej po raz pierwszy ogarniała ją i prowadziła rzeka światła przenikliwego i stałego. Piękny chłopczyk, który nazwał się jej Bratem, a do niej mówił: “siostro mego serca”, zaczął ją pouczać. Cokolwiek wiedziała o Bogu, dowiedziała się od niego, długo bowiem nie uczęszczała na lekcje religii. Nie zdając sobie sprawy z tego, że objawia się jej Syn Boży w dziecięcej postaci, z wielką radością opowiadała mu o swoim umiłowanym Jezusie. Brat pewnego razu zapytał:

– Jakiej łaski pragnie to nędzne stworzenie?

– Jeśli to jest zgodne z wolą Wieczystego Światła – odrzekła Melania – chciałabym służyć Jego chwale na drodze ukrzyżowania.

Brat owiał jej wargi swym tchnieniem, położył ręce na jej głowie, swą prawą dłoń na jej prawej dłoni i swą lewą dłoń na jej lewej, dotknął jej stóp i serca… Melania napisała:

«Tego już nie mogę wyrazić. O, prawdziwe upojenie bolesne, miłosne – być umarłą i żyć jednocześnie! O Jezu, spraw, aby wszyscy ludzie znali Cię i kochali, a ja abym kochała Cię, Ogniu, tak jak Ty kochasz; gdy to nastąpi, będę zadowolona.»

Odtąd odczuwała bóle w częściach ciała, na których Jezus wycisnął stygmaty swej męki. Czasem, zwłaszcza w piątki w okresie Wielkiego Postu, rany otwierały się i krwawiły. Rany, odsłaniając jej stan mistyczny, uniemożliwiały pozostawanie w ukryciu, poprosiła więc, by ból trwał nadal, lecz by znikły zewnętrzne znaki. Wstawiennictwo Maryi wyjednało jej tę łaskę. Jednak tajemnicze rany otwierały się, gdy przebywała w samotności.

19 września 1846

Odrzucona przez matkę została oddana na służbę – wcześniej niż inne dzieci – kiedy tylko nadarzyła się sprzyjająca okazja: pasie krowy na górskich zboczach, do rodziny wraca jedynie w zimie. Trwa to kilka lat.

Alpejskie pustkowia, sprzyjające skupieniu, podobają się małomównej i stroniącej od ludzi Melanii. Uczy się podziwiać przyrodę, poznawać zwierzęta i rośliny, które wiosną i latem swym różnobarwnym kwieciem świadczą o wspaniałości dzieł Bożych. Bawi się budując “raj” – domek z górskich kamieni i kwiatów. Tak nadchodzi wrzesień 1846 roku.

18 września 1846 dotąd zawsze samotna Melania pasła krowy wspólnie z Maksyminem, który – pomimo jej gwałtownych protestów i niechęci – pragnął przebywać w jej towarzystwie. 19 września 1846 roku znowu spotkali się i razem weszli na górę. Maksymin prosił, by Melania nauczyła go jakiejś zabawy. Kazała mu więc zbierać kwiaty na budowę “raju”. Zabrali się do dzieła, a następnie zaprowadzili bydło na pastwiska nad wąwozem, gdzie było dużo kamieni do planowanej budowy. Zjedli skromny posiłek i zabrali się do znoszenia kamieni na budowę domku. Składał się on z parteru, który miał być ich mieszkaniem, oraz z piętra, które miało być “rajem”.

Całe piętro było przybrane różnobarwnymi kwiatami ułożonymi tak, że korony zwisały w dół. “Raj” przykryli płaskim głazem, na którym rozłożyli kwiaty. Wkrótce zasnęli. Po przebudzeniu, nie widząc krów Melania wbiegła na mały pagórek. Zauważywszy, że krowy leżą spokojnie, zaczęła schodzić, zaś Maksymin wchodził akurat na pagórek.

«Nagle – pisze Melania – ujrzałam piękne światło, jaśniejsze aniżeli słońce, i ledwie wypowiedziałam słowa: “Maksyminie, widzisz tam? Ach, mój Boże!”, upuściłam kij, który miałam w ręce. W tej chwili działo się we mnie coś cudownego – nie umiem tego określić, ale czułam, że to światło mnie przyciąga do siebie, czułam wielką i miłością przepełnioną bojaźń, serce chciało biec szybciej niż ja.»

Tajemnica saletyńska

«Patrzyłam z uwagą na to światło – pisze dalej Melania. Początkowo było nieruchome, wkrótce jednak jakby się rozwarło i wtedy ujrzałam inne światło, o wiele jaśniejsze i ruchome, a w tym świetle przepiękną Panią siedzącą na naszym raju z twarzą ukrytą w dłoniach. Piękna Pani wstała, lekko skrzyżowała ramiona i patrząc na nas rzekła: «Zbliżcie się, moje dzieci, nie bójcie się, jestem tu, aby zapowiedzieć wam wielką nowinę.» Te słodkie i łagodne słowa porwały mnie ku Niej. Serce moje chciało przywrzeć do Niej na zawsze.

Gdy stanęłam obok Niej, po Jej prawej stronie, Piękna Pani rozpoczęła mowę, ale też łzy zaczęły płynąć z Jej pięknych oczu: ‘Skoro mój lud nie chce okazać uległości, jestem zmuszona puścić rękę swego Syna. Ona jest tak ciężka, że już nie mogę jej utrzymać.

Od jak dawna już cierpię za was! Jeśli chcę, żeby mój Syn was nie opuścił, muszę Go nieustannie prosić. Wy zaś nic sobie z tego nie robicie. Zresztą daremnie byście się modlili, daremnie wysilali, nigdy nie moglibyście wynagrodzić trudu, jaki dla was podejmowałam.

Dałam wam sześć dni do pracy, a siódmy zarezerwowałam dla siebie, a ludzie nie chcą mi go dać. Z tej właśnie przyczyny ramię mego Syna staje się tak ciężkie.

Woźnice nie umieją mówić bez używania imienia mego Syna. Te dwie rzeczy najbardziej wpływają na to, że ramię mego Syna jest tak ciężkie. Gdy płody ziemi niszczeją, to tylko z waszej winy. Udowodniłam wam to zeszłego roku, jeśli chodzi o ziemniaki, wyście jednak to zlekceważyli, więcej jeszcze, gdyście znajdowali ziemniaki zepsute, przeklinaliście, szargając imię mego Syna. W dalszym ciągu będą wam się psuły, na Boże Narodzenie już nic z nich nie pozostanie”.

Zastanawiałam się, co może znaczyć wyrażenie pommes de terre, myślałam, że ono znaczy jabłka. (w języku franc.: pommes de terre oznacza ziemniakl, a pommes – jabłka) Odgadując moją myśl, Dobra Pani tak mówiła dalej:

Nie rozumiecie, moje dzieci, będę więc mówiła do was inaczej (gwarą). Jeśli macie zboże, nie trzeba go siać. Wszystko co zasiejecie, zwierzęta zjedzą, a to co wyrośnie, w pył się zamieni podczas młócenia. Przyjdzie wielki głód. Przed nadejściem głodu małe dzieci poniżej lat siedmiu zapadać będą na konwulsje i umierać w rękach osób, które będą je trzymały. Inni pokutować będą głodem. Orzechy staną się niedobre, winogrona będą się psuły.»

Teraz przez chwilę nie słyszałam tej Pięknej Pani, która mnie zachwycała, widziałam jednak, że poruszała wdzięcznie swymi kształtnymi wargami i z tego wnioskowałam, że coś mówi: Maksyminowi powierzała jego sekret. Potem zwracając się do mnie, Najświętsza Maryja Panna wypowiedziała mi mój sekret po francusku. Oto pełna i dokładna jego treść:

«Melanio, to co ci teraz powiem, nie będzie zawsze tajemnicą, w roku 1858 możesz to opublikować.

Kapłani słudzy mego Syna, przez całe swe złe życie, przez nieuszanowanie i lekceważenie, z jakim sprawują święte tajemnice, przez miłość pieniędzy, zaszczytów, przyjemności, stali się stekiem nieczystości.

Tak, kapłani wymagają pomsty, a pomsta wisi nad ich głowami. Biada kapłanom i osobom poświęconym Bogu, którzy swą niewiernością i złym życiem na nowo krzyżują mego Syna. Grzechy poświęconych Bogu wołają o pomstę do nieba, a oto pomsta jest u ich drzwi, bo już nie ma nikogo, kto by błagał o miłosierdzie i przebaczenie dla ludu, nie ma już dusz wspaniałomyślnych, nie ma już osoby, która byłaby godna ofiarować Przedwiecznemu za świat Żertwę bez skazy.

Za niedługo Bóg uderzy w sposób bezprzykładny. Biada mieszkańcom ziemi! Cierpliwość Boża wkrótce się wyczerpie, a wtedy nikt nie zdoła się schronić od tylu klęsk nagromadzonych.

Szefowie i przywódcy ludu Bożego zaniedbali modlitwę i pokutę, a demon zaciemnił ich rozum, stali się tymi błędnymi gwiazdami, które stary diabeł pociągnie swym ogonem, by je zgubić. Bóg pozwoli staremu wężowi siać niezgodę między panującymi we wszystkich społeczeństwach i we wszystkich rodzinach. Ludzie znosić będą cierpienia fizyczne i moralne; Bóg zostawi ludzi ich własnemu losowi i ześle kary, które następować będą jedne po drugich, przez lat więcej niż 35.

Niech namiestnik mego Syna, Najwyższy Kapłan Pius IX, nie wychodzi z Rzymu po roku 1859, ale niech będzie nieugięty i wspaniałomyślny, niech walczy bronią wiary i miłości: ja będę z nim. Niech nie ufa Napoleonowi, jego serce jest dwoiste; zechce jednocześnie być papieżem i cesarzem, wkrótce Bóg odwróci się od niego. Jest on tym orłem, który chcąc zawsze się wznosić, spadnie na miecz, którym chciał zmusić narody do wywyższenia siebie samego.

Włochy będą ukarane za ambicję, za chęć zrzucenia jarzma Pana panów, cały kraj zostanie uwikłany w wojnę, krew będzie się lała wszędzie, kościoły zostaną zamknięte lub sprofanowane, kapłani, zakonnicy będą wypędzeni, niektórzy zginą, a zginą śmiercią okrutną. Niejeden porzuci wiarę, a liczba kapłanów i zakonników, którzy oderwą się od prawdziwej religii, będzie wielka, wśród tych osób znajdą się nawet biskupi.

Niech Papież ma się na baczności przed fałszywymi cudotwórcami, nadszedł bowiem czas, kiedy najbardziej zdumiewające dziwy dziać się będą na ziemi i w przestworzach.

W roku 1864 Lucyfer z wielką liczbą demonów zostanie wypuszczony z piekła. Stopniowo wyrugują oni wiarę. Wygaszą ją nawet w osobach poświęconych Bogu, oślepią ich do tego stopnia, że jeśli nie będzie ich wspierać łaska nadzwyczajna, przejmą się duchem tych złych aniołów, niejeden dom zakonny utraci wiarę i doprowadzi do zguby wiele dusz.

Wielkie mnóstwo złych książek będzie na całej ziemi, a duchy ciemności doprowadzą do powszechnego rozluźnienia w tym, co dotyczy służby Bożej. Będą one miały wielki wpływ na przyrodę, powstaną kościoły, w których służyć się im będzie. Będą one przenosić z miejsca na miejsce różnych ludzi, a nawet kapłanów, ponieważ nie kierowali się dobrym duchem, duchem Ewangelii, który wymaga pokory, czystości i troski o chwałę Bożą. Będzie się wskrzeszać umarłych (odrzuconych) i sprawiedliwych.

(Wyjaśnienie Melanii: To znaczy, że ci umarli, aby lepiej zwodzić ludzi, przybierać sobie będą ciało ludzi sprawiedliwych, którzy żyli na ziemi. Ci rzekomi zmartwychwstali, którzy będą tylko demonami w ludzkiej postaci, głosić będą ewangelię inną aniżeli Ewangelia Jezusa Chrystusa i przeczyć istnieniu nieba; będą to również dusze potępionych. Wszystkie te dusze będą się pojawiać połączone z ciałami).

We wszystkich miejscach dziać się będą nadzwyczajne dziwy ponieważ prawdziwa wiara wygasła, a fałszywe światło oświeca świat. Biada książętom Kościoła, którzy będą tylko gromadzić bogactwa na bogactwach, strzec swej władzy i troszczyć się o dumne panowanie!

Namiestnik mojego Syna będzie musiał dużo cierpieć, gdyż przez pewien czas Kościół będzie znosił srogie prześladowania i przechodził głęboki kryzys, będzie to czas ciemności. Ponieważ święta wiara w Boga zostanie zapomniana, każdy osobnik będzie chciał kierować się swymi własnymi zasadami i być wyższym od bliźnich. Władze świeckie i kościelne zostaną zniesione, deptać się będzie wszelki porządek i wszelką sprawiedliwość, panoszyć się będzie tylko mężobójstwo, zazdrość, nienawiść, kłamstwo, niezgoda, brak miłości ojczyzny i rodziny.

Ojciec święty dużo wycierpi, ale ja będę z Nim do końca, aby przyjąć jego ofiarę. Źli zasadzać się będą na jego życie wielokrotnie, nie mogąc jednak mu szkodzić. Ale ani on, ani jego następca nie ujrzy tryumfu Kościoła Bożego.

Wszyscy władcy świeccy żywić będą ten sam zamiar, mianowicie wyrwać i wyrugować wszelki pierwiastek religijny, aby zrobić miejsce materializmowi, ateizmowi, spirytyzmowi i wszelkiego rodzaju błędom.

W roku 1865 okropne rzeczy będą się działy w miejscach świętych, w klasztorach zgniją kwiaty Kościoła, a demon stanie się jakby królem serc. Niech przełożeni wspólnot zakonnych odnoszą się krytycznie do osób, które mają przyjąć, gdyż demon używać będzie całej swej przebiegłości, aby wprowadzić do zakonów osoby oddane grzechowi, a rozprzężenie i zamiłowanie do przyjemności zmysłowych rozpowszeschnione będą po całej ziemi.

Francja, Włochy, Hiszpania i Anglia będą prowadziły wojnę; Francuz będzie się z bił z Francuzem, Włoch z Włochem, ulice spłyną krwią, potem nastąpi straszliwa wojna powszechna. Na pewien czas Bóg zapomni o Francji i o Włoszech, gdyż Ewangelia Jezusa Chrystusa jest już nieznana. Źli rozwijać będą całą swą przebiegłość, ludzie będą się wzajemnie mordować i masakrować nawet w domach.

Za pierwszym uderzeniem piorunami rażącego miecza gniewu Bożego góry i cała natura drżeć będą z przerażenia, albowiem rozprzężenie i zbrodnie ludzkie przebijają sklepienia niebios. Paryż zostanie spalony, Marsylia się zapadnie; ziemia trzęsąc się zburzy i pochłonie niejedno wielkie miasto, zdawać się będzie, że wszystko stracone, widzieć się będzie tylko mężobójców a słyszeć tylko bluźnierstwa i szczęk broni.

Sprawiedliwi dużo wycierpią, ich modlitwy, pokuty i łzy do nieba się wzniosą, a wszystek lud Boży prosić będzie przebaczenia i miłosierdzia i prosić będzie mej pomocy i wstawiennictwa. Wówczas Jezus Chrystus – aktem swej sprawiedliwości i wielkiego miłosierdzia dla sprawiedliwych – rozkaże swym aniołom, aby wszyscy Jego nieprzyjaciele zostali skazani na śmierć. Nagle prześladowcy Kościoła Jezusa Chrystusa i wszyscy ludzie oddani grzechowi zginą, a ziemia stanie się jakby pustynią. Wtedy nastąpi pokój i pojednanie Boga z ludźmi. Wtedy ludzie będą służyć Jezusowi Chrystusowi oraz wielbić Go i chwalić, a miłość wszędzie kwitnąć będzie. Nowi królowie będą prawą ręką Kościoła, który będzie mocny, pokorny, pobożny, ubogi, gorliwy i naśladujący cnoty Jezusa Chrystusa. Ewangelia wszędzie będzie głoszona, a ludzie czynić będą wielkie postępy w wierze, ponieważ jedność panować będzie wśród pracowników Jezusa Chrystusa, a ludzie żyć będą w bojaźni Bożej. Ten pokój między ludźmi nie będzie długotrwały. Wskutek 25 lat obfitych zbiorów rolnych ludzie zapomną, że ich grzechy są przyczyną wszystkich kar, które spotykają ziemię.

Zwiastun Antychrysta, ze swymi międzynarodowymi wojskami, walczyć będzie przeciw prawdziwemu Chrystusowi, jedynemu Zbawcy świata, wyleje dużo krwi i będzie chciał wyrugować kult religijny, aby jego samego uważano za Boga.

Oprócz dżumy i głodu, które będą powszechne, ziemię nękać będą wszelkiego rodzaju plagi, srożyć się będą wojny aż do ostatniej wojny prowadzonej przez dziesięciu królów Antychrysta, którzy będą mieli jeden cel i będą jedynymi władcami świata. Zanim to nastąpi, będzie pewien rodzaj fałszywego pokoju na świecie. Ludzie myśleć będą tylko o rozrywkach, źli oddawać się będą wszelkiego rodzaju grzechom, ale dzieci Kościoła świętego, dzieci wiary, prawdziwi naśladowcy, wrastać będą w miłości Bożej i w cnotach, które są mi najdroższe. Szczęśliwe dusze pokorne, prowadzone przez Ducha Świętego! Będę walczyła wraz z nimi, dopóki nie dojdą do pełni wieku.

Nawet natura woła o pomstę do nieba i drży z przerażenia w oczekiwaniu tego, co ma przyjść na ziemię splamioną zbrodnią. Drżyj, ziemio i wy, których zawodem jest służyć Jezusowi Chrystusowi, a którzy wewnątrz adorujecie samych siebie, drżyjcie! Bóg wyda was swemu nieprzyjacielowi, ponieważ miejsca święte są w zgniliźnie, klasztory nie są domami Boga, lecz Asmodeusza i jego popleczników. W tym to czasie urodzi się Antychryst z zakonnicy hebrajskiej, fałszywej dziewicy, która będzie miała łączność ze starym wężem, mistrzem nieczystości; rodząc się, będzie on miotał przekleństwa, będzie miał zęby niby diabeł wcielony, będzie wydawał przerażające krzyki, czynił dziwy i żywił się nieczystościami. Jego ojcem będzie b….. Będzie miał braci, którzy, nie będąc wprawdzie demonami wcielonymi jak on, będą dziećmi zła. W 12 roku życia wyróżnią się oni walnymi zwycięstwami, wkrótce każdy z nich stanie na czele zastępów wspieranych przez legiony piekła.

Zmienią się pory roku, ziemia wydawać będzie złe plony, zakłóceniu ulegnie regularny ruch gwiazd, księżyc odbijać będzie tylko słabe czerwonawe światło, woda i ogień wprawią kulę ziemską w konwulsyjne ruchy i straszliwe trzęsienia, które pochłoną góry, miasta itp.

Rzym zatraci wiarę i zostanie stolicą Antychrysta. Demoni powietrzni wraz z Antychrystem czynić będą wielkie dziwy na ziemi i w przestworzach, a ludzie coraz przewrotniejsi stawać się będą. Wszakże Bóg troszczył się będzie o swe wierne sługi i o ludzi dobrej woli, Ewangelia będzie wszędzie głoszona, wszystkie narody i ludy znać będą prawdę.

Zwracam się z naglącym apelem do ziemi, wzywam prawdziwych uczniów Boga żyjącego i królującego w niebie, wzywam prawdziwych naśladowców Chrystusa, który stał się człowiekiem, jedynego prawdziwego Zbawiciela ludzi, wzywam swe dzieci, ludzi prawdziwie mi oddanych, którzy mi się oddali, abym ich prowadziła do swego Boskiego Syna, których niejako noszę na swych rękach, którzy mym duchem żyli, wzywam wreszcie apostołów ostatnich czasów wiernych uczniów Jezusa Chrystusa, którzy żyli w pogardzie świata i siebie samych, w ubóstwie, cierpieniu i pokorze, wśród wzgardy i w milczeniu, w modlitwie i umartwieniu, w czystości i w zjednoczeniu z Bogiem, nieznani światu, czas, aby wyszli i oświecili ziemię. Idźcie i okażcie się jako me umiłowane dzieci, jestem z wami i w was, aby tylko wasza wiara była światłem, które was oświecać będzie w dniach nieszczęść. Niech wasz zapał uczyni was jakby spragnionymi chwały i czci Jezusa Chrystusa. Walczcie, dzieci światłości! Wy, nieliczni, którzy widzicie, bo oto czas czasów i koniec końców.

Kościół zostanie zaciemniony, a świat będzie w przerażeniu. Ale Enoch i Eliasz, napełnieni Duchem Bożym, nauczać będą z mocą Bożą, a ludzie dobrej woli uwierzą w Boga i wiele dusz dozna pociechy, mocą Ducha Świętego robić będą wielkie postępy i potępią diabelskie błędy Antychrysta. Biada mieszkańcom ziemi! Będą bowiem krwawe wojny i głód, dżuma i inne zaraźliwe choroby, będzie padał przerażający grad zwierząt, grzmoty i pioruny wstrząsną miastami, a ziemia dygocąc pochłonie niektóre kraje; w przestworzach głosy słyszeć się dadzą, ludzie bić będą głową o ścianę, wzywając śmierci, a śmierć będzie ich kaźnią, krew płynąć będzie ze wszech stron. Któż zwyciężyć zdoła, jeśli Bóg nie skróci czasu próby? Ale krwią, łzami i modłami sprawiedliwych Bóg da się przejednać. Enoch i Eliasz zostaną zabici, pogański Rzym zniknie, ogień z nieba spadnie i pożre trzy miasta, świat cały osłupieje z przerażenia, a wielu da się uwieść, bo nie wielbili prawdziwego Chrystusa żyjącego wśród nich. Nadszedł czas, słońce się zaćmiło, jedynie wiara będzie żyła.

Nadszedł czas – otchłań się otwiera. Oto bestia ze swymi poddanymi, zwąca się zbawicielem świata, oto król królów ciemności. Uniesiony pychą wzbija się on w przestworza, by nieba dosięgnąć, ale zmieciony zostaje tchnieniem świętego Michała Archanioła. Spada zatem, a ziemia, która już od 3 dni była nieustanną igraszką chaotycznych wirów, otwiera swe ogniste łono, a wtedy on i wszyscy jego zwolennicy na zawsze pochłonięci zostają w wiekuistych czeluściach piekła. Kiedy to się stanie, woda i ogień oczyszczą ziemię i strawią wszystkie dzieła pychy ludzkiej i wszystko zostanie odnowione, wówczas ludzie będą Bogu służyć i chwałę oddawać.»

Następnie Najświętsza Dziewica podała mi, także po francusku, regułę nowego zakonu. Potem Najświętsza Maryja Panna tak dalej zaczęła mówić (gwarą):

«Jeżeli ludzie się nawrócą, kamienie i skały zamienią się w zboże, a ziemniaki zasadzone będą na każdym polu. Moje dzieci, czy dobrze odmawiacie pacierz?»

Na to odpowiedzieliśmy oboje:   – O! Nie, proszę Pani, nie za bardzo.

«Ach, moje dzieci, trzeba go dobrze odmawiać rano i wieczorem. Jeśli nie będziecie mogli więcej, odmówcie tylko Ojcze nasz i Zdrowaś Maryjo, a gdy będziecie mieli czas i możność, odmówcie więcej.

Na Mszę św. przychodzi tylko kilka starszych kobiet, inni całe lato pracują w niedzielę, zimą zaś, gdy nie wiedzą co robić, przychodzą do kościoła, ale tylko po to, aby szydzić z religii. W wielki post idą do wędliniarni jak psy.

Czy widziałyście dzieci moje, zepsute zboże?»

Oboje odpowiedzieliśmy:   – Nie, proszę Pani.

Wtedy Najświętsza Panna, zwróciwszy się do Maksymina, rzekła: «Ależ ty, moje dziecko, powinieneś je widzieć, gdy razu pewnego przechodziłeś z ojcem w pobliżu Coin. Właściciel pola zwrócił się wtedy do twego ojca, aby zobaczył, jak psuje się pszenica. Wtedy ojciec wziął parę kłosów, roztarł je na dłoni i wszystko rozpadło się w pył. Następnie, gdy wracając do domu, mieliście do Corps tylko pół godziny marszu ojciec dał ci kawałek chleba mówiąc:   – Masz, moje dziecko, jedz tego roku, bo nie wiem, kto będzie jadł na przyszły rok, skoro pszenica tak się psuje.»

Maksymin odpowiedział, że tak było istotnie, tylko on zapomniał o tym wydarzeniu.

Najświętsza Maryja Panna zakończyła swe przemówienie słowami: «No, moje dzieci, przekażecie te słowa całemu mojemu ludowi.»

Odchodząc, Piękna Pani przeszła potok, my zaś podążaliśmy za Nią oczyma, bo Ona przyciągała nas ku sobie swym blaskiem a jeszcze bardziej swą dobrocią, która mnie upajała. Gdy oddaliła się o dwa kroki od potoku, nie odwracając się do nas, powtórzyła: «No, moje dzieci, przekażecie te słowa całemu mojemu ludowi.»

Następnie szła dalej aż do miejsca, do którego niedawno ja doszłam – pisze Melania – aby zobaczyć, gdzie są moje krowy. Jej stopy dotykały tylko wierzchołka traw wcale ich nie uginając. Wszedłszy na to wzniesienie, zatrzymała się, ja zaś zaraz znalazłam się przed Nią, aby móc Ją dobrze widzieć i aby zobaczyć, którą drogą zamierza iść. Co się ze mną działo, trudno mi opowiedzieć. W każdym razie zapomniałam o swoich krowach, o gospodarzach, u których byłam na służbie. Przywiązałam się zawsze i bezwarunkowo do swej Pani. O, chciałam już nigdy, nigdy z Nią się nie rozstawać, szłam za Nią bez zastanawiania się, jedynie z postanowieniem słuchania Jej po wszystkie dni swego życia.

Zapomniałam nawet o raju. Ożywiało mnie tylko jedno pragnienie: służyć Jej we wszystkim i wydawało mi się, że zdołam wszystko zrobić, co mi poleci, byłam bowiem przekonana, że Ona ma wielką władzę. Patrzyła na mnie z czułą dobrocią, która mnie przyciągała do Niej, chciałabym z zamkniętymi oczyma rzucić się w Jej objęcia. Nie miałam jednak na to dość czasu. Uniósłszy się powoli od ziemi na wysokość więcej niż jednego metra i pozostając tak chwileczkę w powietrzu, moja Piękna Pani popatrzyła w niebo, następnie na ziemię – na prawo, na lewo, potem na mnie, ale wzrokiem tak słodkim, tak miłym i tak dobrym, iż zdawało mi się, że przyciąga mnie Ona do swego wnętrza i że moje serce otwierało się do Jej Serca.

Podczas gdy serce moje tajało w słodkim uczuciu, piękna postać dobrej Pani powoli znikała, zdawało mi się, że światło w ruchu skupiało się i zagęszczało: wokół Niej, abym nie mogła długo Jej widzieć.

Tak więc światło zajmowało miejsce części ciała, które znikały z mych oczu, albo raczej wydawało mi się, że ciało mej Pani, roztapiając się stawało się światłem. Kula tego światła wznosiła się łagodnym ruchem na prawo ode mnie. Nie mogę powiedzieć, czy masa światła zmniejszała się w miarę wznoszenia Pani, czy też oddalanie sprawiało, że widziałam zmniejszanie światła wraz z jej oddalaniem, wiem tylko, że długo pozostawałam z podniesioną głową i oczyma utkwionymi w światło, nawet wtedy gdy stale się oddalając i zmniejszając swą objętość, zniknęło wreszcie. Wówczas oderwawszy wzrok od firmamentu, rozglądam się wokół i widząc Maksymina patrzącego na mnie, mówię mu:   – Maksyminie, to musi być dobry Bóg mojego ojca albo Matka Boska, albo jakaś wielka święta.

A Maksymin, wznosząc rękę do nieba, odpowie:   – Ach, gdybym wiedział o tym!»

Cuda

Wstawiennictwo Melanii i jej dziecięce i szczere powoływanie się w modlitwie na zasługi ukrzyżowanego Jezusa nie jednej osobie przywróciło zdrowie. Otoczenie zgodnie widziało w tych wydarzeniach cuda.

Nazajutrz po objawieniu doszło do innego cudownego wydarzenia. Otóż Melania pukając do drzwi księdza proboszcza rozmawiała po francusku, choć nie znała tego języka, gdyż dotąd posługiwała się jedynie dialektem.

Nie był to jedyny cud, jaki ułatwił jej przekazanie orędzia. Po kilku latach, udając się do Włoch, zaczęła nagle i niespodziewanie mówić płynnie po włosku. Po latach zarówno autobiografię, jak i regułę Zakonu Apostołów Czasów Ostatnich, podyktowaną przez Matkę Bożą, zredagowała właśnie po włosku, będąc w tym czasie pod trwającą prawie 17 lat opieką ks. bp Petagna w Castellamare di Stabia we Włoszech.

Dzieje La Salette

Oboje widzących zostało oddanych do dyspozycji ks. Filiberta de Bruillarda, biskupa diecezji Grenoble, na terenie której znajduje się La Salette. Na osobisty koszt biskupa Melanię i Maksymina umieszczono 2 grudnia 1846 w pensjonacie w Corps, prowadzonym przez Siostry Opatrzności Bożej.

Biskup polecił przeprowadzić badania kanoniczne wydarzenia. Trwały one 5 lat. Postanowił wypowiedzieć sąd o objawieniu dopiero po surowym i bezwzględnym zbadaniu faktów. Mimo zaciekłej opozycji biskup de Bruillard wydał list pasterski, w którym orzekł, że objawienie w la Salette było cudowne i upoważnia do pielgrzymowania do tego miejsca.

Podpisany 19 września 1851 r. list biskupa Grenoble został odczytany ze wszystkich ambon diecezji 16 listopada 1851 r. W maju 1852 sędziwy, 88-letni biskup wjechał konno na świętą górę, by położyć pierwszy kamień pod budowę sanktuarium poświęconego Matce Bożej Saletyńskiej. Do jego obsługi przeznaczył specjalne zgromadzenie misjonarzy. Reskrypt papieski z 4 sierpnia 1852 przyznał świątyni prerogatywę ołtarza uprzywilejowanego. W lutym 1879 nadano jej miano bazyliki.

Losy tajemnicy

Początkowo znano jedynie pierwsze i ostatnie zdania orędzia przekazanego dzieciom 19 września 1846 r. Reszta stanowiła tajemnicę, która miała zostać opublikowana w późniejszym, wyznaczonym przez Matkę Bożą, czasie. Pod koniec marca 1851 r. Papież, ulegając – jak sądziła Melania – wpływowi otoczenia, wyraził życzenie poznania tajemnicy. Maksymin, stale zmuszany do jej wyjawienia, przyjął wiadomość z ulgą, widząc z pewnością w papieskim poleceniu kres swoich kłopotów. Melania była zaniepokojona, że ujawnienie ma się dokonać przed wyznaczonym przez Matkę Bożą czasem. Obydwoje poddali się jednak autorytetowi Papieża. Tajemnica Melanii – jak twierdzili świadkowie – zrobiła na Papieżu wielkie wrażenie. Tajemnica przekazana Maksyminowi, której treści Melania nie słyszała, była o wiele krótsza.

Od roku 1858 zaczęła się starać o rozpowszechnienie treści saletyńskiego sekretu. W tym właśnie czasie przebywała jednak zamknięta w Karmelu w Anglii. W 1860 r., kiedy przechodnie znaleźli wyrzucane przez okno kartki, wskazujące, że przebywa w klasztorze wbrew swojej woli, biskup zezwolił jej na opuszczenie Anglii i zaopiekowanie się chorą matką.

Dopiero w roku 1867 znalazła we Włoszech przystań, dzięki której odzyskała spokój, a prowadząc korespondencję z osobami z całej Europy mogła rozszerzać powierzone jej dzieło. Działo się to pod opieką biskupa Petagna, który na kilkanaście lat oddał do dyspozycji jej samej oraz jej matki pałac Ruffo i pokrywał wszelkie wydatki związane z jej utrzymaniem i pracą. We Włoszech przebywała aż do roku 1884.

W roku 1878 Melania postanowiła opisać objawienie. Opis ten, zaopatrzony w imprimatur ks. Zoli, włoskiego biskupa i spowiednika Melanii, wydrukowano po raz pierwszy w 1879 r. w Lecce (Włochy), a następnie bez żadnych zmian w Lyonie (Francja) w 1904, na kilka miesięcy przed śmiercią Melanii.

Biskup Zola spotkał się z naganą za udzielenie książeczce imprimatur, jednak nie zmienił swego przekonania o świętości Melanii i autentyczności jej misji. Z powodu szokującej dla wielu treści broszurki samej Melanii radzono jak najszybciej zamilknąć.

Zakon Apostołów Czasów Ostatnich i jego reguła

Papież interesował się żywo wszystkim, co dotyczyło La Salette, losów dzieci oraz reguły Zakonu Apostołów Czasów Ostatnich. Melania zaś do końca swoich dni podejmowała wysiłki założenia Zakonu, który kierowałby się regułą podyktowaną przez Matkę Bożą. We Włoszech udało się jej tego dokonać z aprobatą biskupa Petagna, zaś we Francji stało się to źródłem najostrzejszego konfliktu z nowym biskupem Grenoble, ks. Fava.

Melania, wezwana do Rzymu na polecenie Papieża Leona XIII, spisała w 1878 roku regułę, którą przedstawiono do zbadania Świętej Kongregacji ds. Biskupów i Zakonników, której przewodniczył przychylny Melanii kardynał Ferrieri.

Biskup Fava przebywający w tym samym czasie w Rzymie, nie był jednak przychylnie nastawiony do widzących. Wziął wszystko we własne ręce. Nie przyjął reguły spisanej przez Melanię na polecenie Matki Bożej, zaś zakon Saletynów – z nadaną mu przez siebie regułą – ustanowił zgromadzeniem sprawującym opiekę nad wzniesioną na górze bazyliką. Postanowił nawet zmienić figurę Matki Bożej w La Salette, gdyż istniejąca nie odpowiadała jego wyobrażeniom: drażnił go jej wieśniaczy ubiór i krzyż na piersiach. Stopniowo wzrastała opozycja i kampania oszczerstw przeciw pasterce z La Salette. Zarzucano jej nawet nieposłuszeństwo wobec Ojca Świętego, we Francji rozpowszechniano plotki, że Melania zamknięta została w watykańskich lochach. Coraz więcej miała też wrogów w samym Rzymie.

Udała się więc z powrotem do Castellamare di Stabia, choć straciła już przyjaciela w osobie ks. bp Petagna, który umarł w czasie jej długiego pobytu w Rzymie. Mimo że jego następca cofnął wszelką materialną pomoc, z jakiej Melania dotąd mogła korzystać, pozostała we Włoszech. Podziwiała tu zawsze świeżość wiary i żarliwość wiernych, czego nie znajdowała w kościołach ojczystej i nieprzyjaznej jej Francji.

Samotna śmierć

Życie Melanii zostało naznaczone cierpieniem, mistycznymi przeżyciami i wiernością objawieniu z 1846 roku. Duch pokuty, umiłowania cierpienia i pokory towarzyszył jej do ostatnich dni życia. Odeszła po wieczną nagrodę cicho, w samotności. Pochowano ją w habicie Sióstr Antonianek w Altamurze. Dla uczczenia pamięci saletyńskiej pasterki, ks. bp Cecchini postanowił zbudować klasztor i kościół na Montecalvario. Kiedy dzieło ukończono władze pozwoliły – starającemu się o to księdzu Annibale di Francia – ekshumować ciało Melanii, które Siostry Antonianki umieściły z radością i czcią w grobowcu pośrodku nowego kościoła poświęconego Niepokalanemu Poczęciu Najświętszej Maryi Panny.

 

Posted in Apokalipsa, Inne Orędzia, Kościół, Matka Boża, Nasz smutny czas, Proroctwa, Wielki Ucisk | Otagowane: , , | 199 Komentarzy »

Pilne – Matka Boża płacze na Węgrzech

Posted by Dzieckonmp w dniu 9 października 2017


Dwie figurki Matki Bożej płaczą w małym miasteczku w Pásztó na Węgrzech.

Miasteczko to lezy blisko granicy ze Słowacją.

Łzy zaczęły spływać  25 czerwca tj. w rocznicę objawień w  Medjugojre. Matka Boża chce uratować naród węgierski przed niebezpieczeństwem które im zagraża ale potrzebuje aby Węgrzy mocno uwierzyli w Jezusa Chrystusa.

.

Tu opowiada o płaczącej Matce Bożej ksiądz ale kto zna węgierski?

.

 

 

Posted in Cuda, Matka Boża, Znaki czasu | Otagowane: , , | 171 Komentarzy »

Świat potrzebuje ramion wzniesionych ku niebu

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 czerwca 2017


Bob zwrócił uwagę w komentarzu na jedno zdanie z ostatniego orędzia (2 czerwca 2017) w Medjugorje które brzmi : „Bądźcie gotowi to jest czas przełomu”. Czytając jeszcze raz całe orędzie zwróciłem też uwagę na takie zdanie:

„Apostołowie mojej miłości, świat bardzo potrzebuje waszych wzniesionych ramion ku Niebu , ku mojemu Synowi, ku Ojcu Niebieskiemu.”

To zdumiewające zdanie z przesłania Matki Bożej z 2 czerwca 2017 sprawiło, że zacząłem się się zastanawiać – Co to ma znaczyć??? Matka Boża wydaje się chce nam zwrócić uwagę  na coś bardzo ważnego dla niej. Cały świat który jak widzimy znajduje się w rozkładzie potrzebuje czegoś od nas. Czy jesteśmy gotowi odpowiedzieć ?

Ci, którzy brali udział w charyzmatycznym nabożeństwie mieli okazję  zapoznać się z taką postawą podniesionych ramion, rąk jako postawy modlitwy i uwielbienia. Jest to regularna część każdego spotkania modlitewnego w ruchach charyzmatycznych, gdzie podnosi się ramiona i spontanicznie chwali Pana. Uważam że jest to bardzo możliwe zrozumienie prośby Matki Bożej. Ja zaś spojrzałem jednak  na Pismo Święte, aby dowiedzieć się, jakie są korzenie  tego rodzaju modlitwy.

Poniżej umieszczę cytaty, abyś mógł drogi czytelniku się modlić nimi, i ewentualnie przejść do rozdziału Biblii i przeczytać je w kontekście tematu z wpisu. Może to będzie nasza blogowa odpowiedź w jakiejś szczątkowej formie na wołanie Matki Bożej w Medjugorje. Podnoszenie rąk w górę  wydaje się być znakiem szacunku, pochwały, a także błagania. Większość z tych cytatów pochodzi z Psalmów, które są lamentami, w których Psalmista błaga Boga o łaskę, p wyzwolenie i pomoc. Gest podniesionych dłoni jest wyrazem podporządkowania i błagania. 

Bardzo proszę o przeczytanie tych wersetów z Pisma Świętego w szerszym kontekście tj. wersety wcześniejsze i dalsze.

Psalm 28: 2-3

Usłysz głos mego błagania,
gdy wołam do Ciebie,
gdy wznoszę ręce
do świętego przybytku Twego.
Nie gub mnie z występnymi
i z tymi, co czynią nieprawość,
co rozmawiają przyjaźnie z bliźnimi,
a w duszy żywią zły zamiar.

Psalm 63: 4

Skoro łaska Twoja lepsza jest od życia,
moje wargi będą Cię sławić.Tak błogosławię Cię w moim życiu:
wzniosę ręce w imię Twoje.

Psalm 88: 8-10

Ciąży nade mną Twoje oburzenie.
Sprawiłeś, że wszystkie twe fale mnie dosięgły.
 Oddaliłeś ode mnie moich znajomych,
uczyniłeś mnie dla nich ohydnym,
jestem zamknięty, bez wyjścia.
Moje oko słabnie od nieszczęścia,
codziennie wołam do Ciebie, Panie,
do Ciebie ręce wyciągam.

Psalm 134: 2-3

Wznieście ręce wasze ku Miejscu Świętemu
i błogosławcie Pana!
Niechaj cię Pan błogosławi z Syjonu,
Ten, który uczynił niebo i ziemię!

Psalm 141: 1-2

Do Ciebie wołam, Panie, prędko mi dopomóż;
usłysz głos mój, gdy wołam do Ciebie.
Niech moja modlitwa będzie stale przed Tobą jak kadzidło;
wzniesienie rąk moich – jak ofiara wieczorna

Psalm 143: 6-7

Wyciągam ręce do Ciebie;
moja dusza pragnie Ciebie jak zeschła ziemia.
Prędko wysłuchaj mnie, Panie,
albowiem duch mój omdlewa.
Nie ukrywaj przede mną swego oblicza,
bym się nie stał podobny do tych, co schodzą do grobu.

Nowy Testamment

I List do Tymoteusza  2: 8

Chcę więc, by mężczyźni modlili się na każdym miejscu, podnosząc ręce czyste, bez gniewu i sporu.

W 1 liście do Tymoteusza 2: 8 widzimy jak św. Paweł polecił ludziom modlić się właśnie w ten sposób, podnosząc ręce, ale także z czystymi sercami. Więc wcześni chrześcijanie również wykorzystywali ten gest modlitewny.
 
Czuję, że Matka Boża mówi nam, że świat potrzebuje naszej modlitwy o wstawiennictwo, głębokiego wstawiennictwa, które opiera się na lamentacji, wołaniu Ojca i Syna, aby mieli miłosierdzie dla nas wszystkich. Matka Boża widzi dusze na krawędzi potępienia, i ona tak bardzo chce, żebyśmy my, jej Apostołowie, dołączyli do niej, podnosząc ramiona do Ojca i Syna za tych, którzy najbardziej potrzebują miłosierdzia w tych dniach.
 
Podnoszenie ramion w modlitwie jest oznaką głębokiego uzależnienia od Pana, podobnie jak małe dziecko podnosi ramiona do ojca, prosząc o podniesienie. Wszyscy czujemy potrzebę podniesienia nas przez naszego niebieskiego Ojca. Podnieśmy ręce,patrząc na ten cały świat, i prośmy o miłosierdzie dla wszystkich.

Można modlić się tak z podniesionym rękami w dużej grupie jak u O.Daniela

A można tak indywidualnie wyjść na szczyt góry jak ten pielgrzym w Medjugorje i całkowicie swoimi słowami wołać do Boga. Ze szczytu góry jest bliżej i ma się większą perspektywę widząc na dole zabiegany świat, ludzi, domy , wszystko co przemijające. Bardzo piękne.

Albo też tak jak w Kościele św.Jakuba w Medjugorje, tłumaczone na język polski.

Posted in Matka Boża, Medziugorje, Modlitwa, Prośba o modlitwę | Otagowane: , | 43 Komentarze »

Jestem Niepokalane Poczęcie

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 lutego 2017


Dzisiaj 11 lutego obchodzimy w Kościele wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Lourdes, która objawiała się 18 razy 14-letniej Bernadetcie Soubirous w okresie od 11 lutego do 16 lipca 1858r. W trakcie tych objawień po kilkakrotnych zapytaniach Bernadetty: „Kim jesteś Pani i jakie jest Twoje Imię?”, Maryja odpowiedziała 25 marca: «JESTEM NIEPOKALANE POCZĘCIE».

Sprawie poznania i zgłębiania prawdy o tym, kim jest Maryja poświęcił całe swoje franciszkańskie życie św. Maksymilian Maria Kolbe (1894-1941). Znając dobrze bogatą spuściznę teologii franciszkańskiej odnośnie osoby Maryi, szukał odpowiedzi na nurtujące go i powtarzające się jak refren, zadawane sobie pytania:

Kim jest Niepokalana?

Kim jesteś o Pani, kim jesteś o Niepokalana?

Kim jesteś, Niepokalane Poczęcie?’.

Rezultaty studium, przemyśleń, odpowiedzi na te pytania, św. Maksymilian zawierał w swoich pismach i szkicach, które przekazywał w wielu prowadzonych przez siebie konferencjach.

I tak, by znaleźć odpowiedź na pytanie: ‘Kim jesteś, Niepokalane Poczęcie?’, św. Maksymilian wychodzi z dwóch wstępnych założeń, nad którymi się zatrzymuje, wnikliwie rozważając ich sens filozoficzno-teologiczny, aby lepiej zrozumieć, co będą znaczyć te dwa słowa: „poczęcie” i „niepokalane”, i co one wyrażają w odniesieniu do Maryi. Pierwszym z nich jest zestawienie odpowiedzi Matki Bożej danej św. Bernadetcie, z odpowiedzią, którą Bóg dał Mojżeszowi na górze Horeb, tak o tym mówiąc:

Pan Bóg objawiając się Mojżeszowi powiedział o Sobie: ’Jam jest, którym jest’ (Wj 3,14 i 6,2) – to znaczy, że Jest Istnieniem Samym. Matka Najświętsza, zapytana przez Bernadettę, jak się nazywa, odpowiedziała: Jam jest Niepokalane Poczęcie. Oto definicja Niepokalanej” (konferencja 26.VII.1939).

W zestawieniach tych odpowiedzi, O. Kolbe dostrzega paralelizm, polegający na tym, że jak Bóg swą odpowiedzią na pytanie Mojżesza: „Jakie jest Twoje Imię?” (Wj 3,13) wyraża, jaka jest Jego istota, kim jest, tak samo Matka Boża odpowiadając na pytanie Bernadetty wyraża, jaka jest Jej istota, kim jest, dając definicję samej siebie. Istotnie, w rzeczy samej odpowiedź, w której Bóg zdefiniował Siebie Samego: Ja Jestem, Który Jestem (Wj 3,14) – jak twierdził św. Maksymilian – może być zastosowana tylko do Niego Samego, ponieważ On istnieje Sam ze siebie, będąc od nikogo niezależnym, gdy tymczasem wszystko, co jest poza Bogiem, nie jest istnieniem niezależnym, lecz otrzymuje istnienie od Boga (por. Rz 4,l7). Nadto w poniższych słowach precyzuje dalej, że wszystko, co jest poza Bogiem, nie tylko nie posiada istnienia ze siebie, ale nieustannie musi czerpać od Niego:

„Każde stworzenie i wszystko, co jest poza Nim, istnieje od Boga. Sam Bóg istnieje tylko Sam od siebie. W każdej chwili wszystko otrzymuje istnienie od Boga” (konferencja 9.IV.1938r.; por. Mdr 11,24-25 i 1Kor 8,6a).

Również Maryja przez otrzymanie istnienia swego od Boga jest stworzeniem, o czym tak dalej w czasie tej konferencji, O. Kolbe mówił: Matka Najświętsza jest też stworzeniem Bożym. Z tego tytułu nie jest czymś w stosunku do siebie Samej. Czym zaś jest, ma to od Pana Boga”.

Drugie z tych założeń odnosiło się do dziedziny filologii, do pochodzenia w języku polskim słowa „poczęcie”. Otóż słowo ‘poczęcie’ pochodzi od słowa ‘począć’, to znaczy zapoczątkować, zacząć, począć się. Wychodząc z tego założenia i pochodzenia filologicznego tych słów, św. Maksymilian wnioskuje, że poczęcie w ogóle oraz poczęcie konkretne znaczy i jest czymś, co nie jest wieczne, co ma swój początek, co zaczęło istnieć czasie, a zatem jest stworzeniem. Więc i Maryja skutek otrzymania istnienia od Boga jest poczęciem, przeto kiedy sama w Lourdes mówi, że jest Poczęciem, nie mówi o sobie nic innego, jak tylko to, że jest stworzeniem.

„Poczęcie wprawdzie – wyznaje O. Kolbe – bo w czasie poczyna się Jej istnienie, ale Niepokalane Poczęcie; a w artykule ‘Immaculata’: „Natomiast Dziewica Niepokalana ma swój początek od Boga, jest stworzeniem, jest poczęciem”.

Termin ‘poczęcie’, św. Maksymilian bierze więc bądź w ogólnym znaczeniu otrzymania przez stworzenia istnienia bezpośrednio od Boga (jak np. świat, aniołowie, pierwsi Rodzice), bądź w znaczeniu szczególnym, tj. otrzymania istnienia od Boga przez pośrednictwo rodziców.

Po tym wnikliwym rozważeniu terminu poczęcie, św. Maksymilian przechodzi do zbadania w odniesieniu do Maryi, przymiotnika „niepokalane”. Mówił o tym w ten sposób:

„Niepokalane – znaczy – że od samego początku istnienia nie było w niej najmniejszego odchylenia od woli Bożej. Niepokalana jest najdoskonalszym stworzeniem bez żadnej plamy grzechowej, najbardziej ze stworzeń przebóstwioną, boską. W Niej przejawia się najdoskonalsza miłość stworzenia ku Bogu” (Konferencja 26.VII.1939r.).

Jeśli do każdego stworzeń, które otrzymały albo otrzymują istnienie od Boga w każdej chwili swego istnienia – idąc za myślą św. Maksymiliana – może odnosić się termin poczęcie, to czym różni się poczęcie Maryi od poczęcia innych stworzeń? O. Kolbe odpowiada na to, że taka różnica wynika z faktu, iż poczęcie Maryi jest poczęciem niepokalanym, bez zmazy i dlatego określenie „Niepokalane Poczęcie” przysługuje wyłącznie tylko Jej. Wyraża się w ten sposób:

„Kim jesteś, o Niepokalane Poczęcie? Nie Bogiem, bo Ten poczęcia nie ma, ani aniołem stworzonym bezpośrednio z niczego; nie Adamem ulepionym z mułu ziemi (Syr 33,10), nie Ewą wziętą z boku Adama (Rdz 2,21), ani też wcielonym Słowem, które od wieków już istniało i raczej poczętym niż poczęciem jest. Dzieci Ewy przed poczęciem nie istniały, więc bardziej poczęciem nazywać się mogą, lecz i od nich wszystkich Ty się różnisz, bo są to poczęcia pokalane grzechem pierworodnym, a Tyś jedna jedyna Poczęcie Niepokalane”.

Oto dlaczego w Lourdes „Niepokalana nie zowie się już Niepokalanie Poczętą – zauważa św. Maksymilian – ale w przeciwieństwie do wszystkich innych ludzi, ‘Poczęcie Niepokalane’”.

W tym miejscu można by zapytać O. Kolbego: czyż nasi Prarodzice, Adam i Ewa w stanie sprawiedliwości pierwotnej lub dobrzy aniołowie w każdej chwili swego istnienia nie byli niepokalanymi poczęciami? Na to pytanie O. Kolbe odpowiada porównując przymiot wyrażony przymiotnikiem „niepokalane” w poczęciu Maryi, z przymiotem wyrażonym przez ten sam przymiotnik w poczęciu aniołów i Prarodziców. W odniesieniu do Maryi ten przymiot jest czymś większym, bowiem Maryja rzeczywiście nie jest niepokalana tylko tak, jak aniołowie i prarodzice na początku swego życia, ale jest tak niepokalana, że ta niepokalaność należy do samej Jej istoty.

Na ponawiane zapytanie Bernadetty, Niepokalana wyjawiła swoje Imię, mówiąc: ’Jam Jest NIEPOKALANE POCZĘCIE’. Rzeczywiście nikomu innemu, jak tylko Jej ta nazwa przysługuje” – mówi O. Kolbe. I powie też: „Niepokalana w objawieniu w Lourdes nie mówi: ’Ja jestem Niepokalanie Poczęta, lecz ‘Jestem Niepokalane Poczęcie’. Tymi słowami określa nie tylko fakt Niepokalanego Poczęcia, lecz także sposób, w jaki ten przywilej Jej przysługuje. Ona sama jest Niepokalanym Poczęciem; a więc nie jest to jakaś przypadłość, lecz coś należącego do Jej natury.”.

W innym zaś miejscu, jeszcze jaśniej wyrazi swoją myśl, w tych oto słowach:

Jaka różnica zachodzi między wyrazami: Niepokalane Poczęcie a Niepokalanie Poczęta? Różnica istnieje taka, jak np. między wyrażeniem biały i białość. Jeżeli coś jest białe, to może się pobrudzić; ale gdy jakaś rzecz jest samą białością, to już nie ulegnie żadnym zmianom” (konferencja 10.VIII.1937r.).

Jeszcze w Szkicu ‘Objawienie w Lourdes’, O. Kolbe powie:

W Lourdes Niepokalana Dziewica na kilkakrotne zapytanie Bernadetty, kim jest, aby wyjawiła swoje Imię, nie odpowiedziała: ‘Ja jestem Tą, która została bez grzechu poczęta’, ale odpowiedziała: ‘Jam jest Niepokalane Poczęcie. Tymi słowami jasno wyraziła, że nie jest tylko Niepokalanie Poczętą, lecz nawet samym Niepokalanym Poczęciem, jak czymś innym jest rzecz biała i sama jej białość, czymś innym rzecz doskonała i jej doskonałość. Mówiąc o sobie, tak Bóg odezwał się do Mojżesza: ‘Jam Jest, Którym Jest’ (Wj 3,14), to jest do istoty Mojej należy bym naturę swą miał zawsze od Siebie: bez początku. Natomiast Dziewica Niepokalana ma swój początek od siebie: jest stworzeniem, jest poczęciem, wszakże Niepokalanym Poczęciem”.

To, co do tej pory powiedziane zostało o Niepokalanym Poczęciu było niejako punktem wyjścia w rozważaniach św. Maksymiliana na temat relacji Maryi jako Niepokalanego Poczęcia do Trójcy Świętej, a potem też do innych prawd maryjnych. Zatem podążajmy za nim dalej, jego drogą.

O. Kolbe obstając przy rozumieniu terminu poczęcie jako uzyskanie istnienia od Boga przez udział rodziców, będące owocem ich miłości, analogicznie odnosi je do Boga, twierdząc, że owocem miłości Ojca i Syna, owocem miłości niestworzonej jest poczęcie. Jest to zupełne , nie spotykane dotychczas novum w słownictwie teologicznym. Ale podczas gdy w przypadku stworzeń poczęcie lub poczęcia są stworzone, są owocem miłości stworzonej (tj. wynikiem działania rodziców), w Bogu Poczęcie jest niestworzone, jest wieczne, święte, niepokalane, jako owoc odwiecznej miłości Ojca i Syna, miłości, którą Ojciec i Syn się miłują, a jest nią Duch Święty. W dyktowanym przez siebie, w dniu swego aresztowania, 17 lutego 1941r., szkicu ‘Niepokalane Poczęcie’, św. Maksymilian, mówiąc o pochodzeniu Osób Boskich, nazywa zaistnienie Ducha Świętego ‘poczęciem’:

„Ojciec rodzi Syna, a Duch od Ojca i Syna pochodzi. W tych kilku słowach mieści się tajemnica życia Trójcy Przenajświętszej i wszystkich doskonałości w stworzeniach, które nie są niczym innym, jak echem różnorodnym, hymnem pochwalnym w różnobarwnych tonach tej pierwszej najpiękniejszej tajemnicy. Słowa wzięte ze słownika stworzeń niech nam posłużą, bo innych nie mamy, choć zawsze pamiętać musimy, że to bardzo niedoskonałe słowa. Kim Ojciec? Co stanowi Jego istotę? Rodzenie, że rodzi Syna od wieków, na wieki, zawsze rodzi Syna. Kim Syn? Rodzonym, że zawsze i od wieków rodzony przez Ojca. A kim Duch? Jest owocem miłości Ojca i Syna. Owocem miłości stworzonej to poczęcie stworzone. Owocem zaś miłości i pierwowzoru tej miłości stworzonej, to też nic innego, jak tylko poczęcie. Duch więc to poczęcie niestworzone, przedwieczne, pierwowzór wszelkiego poczęcia życia we wszechświecie. Ojciec więc rodzi, Syn jest rodzony, Duch jest poczynany i to jest Ich istotą, którą się różnią nawzajem. Jednoczy zaś Ich ta sama natura, boskie istnienie istotne. Duch Świętyto poczęcie przenajświętsze, nieskończone, święte, niepokalane”.

Wychodząc z tego, że Niepokalane Poczęcie (Maryi) jest stworzone, odkrywa w Bogu Niepokalane Poczęcie niestworzone (Duch Święty), stwierdza, że Maryja i Duch Święty mają to samo imię, mówiąc:

Jeżeli w stworzeniach oblubienica otrzymuje nazwę oblubieńca dlatego, że do niego należy, z nim się jednoczy, do niego upodabnia i staje się w zjednoczeniu z nim czynnikiem twórczym życia, o ile bardziej nazwa Ducha Przenajświętszego: Poczęcie Niepokalane, jest nazwą Tej, w której On żyje miłością płodną w całym porządku nadprzyrodzonym”.

Powie więc O. Kolbe, że to Duch Święty dał własne imię Maryi, a ponieważ wymiana imienia, jaka zachodzi u stworzeń, ma miejsce właśnie wśród oblubieńców, wobec tego Maryja i Duch Święty są Oblubieńcami, i dlatego w łonie Maryi, Oblubienicy Ducha Świętego, Który poczyna w czasie życie boskie Boga-Człowieka, tj. dokonuje się wcielenie; i zawsze w Jej łonie mogą ludzie być wcielani w Chrystusa, tj. odradzać się do nowego życia.

Taka jest według św. O. Kolbe płodność ze zjednoczenia N i e p o k a l a n e g o P o c z ę c i a n i e s t w o r z o n e g o z N i e p o k a l a n y m P o c z ę c i e m s t w o r z o n y m.

A wyraził to, w poniższym fragmencie cytowanego już szkicu ‘Niepokalane Poczęcie’:

„Jakie to zjednoczenie? Jest ono nasamprzód wewnętrzne, zjednoczeniem istoty Niepokalanej z istotą Ducha Przenajświętszego, Który w Niej mieszka, w Niej żyje i to od pierwszej chwili Jej istnienia, zawsze i na wieki. – Na czym polega to życie Jego w Niej? On sam w Niej jest miłością; to miłość Ojca i Syna, miłość, którą Bóg Sam siebie miłuje, miłość całej Trójcy Przenajświętszej, miłość płodna, poczęcie. W podobieństwach stworzonych zjednoczenie miłości to zjednoczenie najściślejsze (…) ‘już nie są dwoje, ale jedno ciało’ (Mt 19,6). W sposób bez porównania ściślejszy, bardziej wewnętrzny, istotniejszy Duch Przenajświętszy żyje w duszy Niepokalanej, w Jej istocie i Ją zapładnia, i to od pierwszej chwili istnienia, przez całe Jej istnienie, czyli wiecznie. To Poczęcie odwieczne Niepokalane [tj. Duch Święty] poczyna niepokalanie życie Boże w łonie duszy Maryi*[ „Co ma na myśli o. Kolbe używając słów: w łonie duszy Maryi’? Wydaje się, że chce powiedzieć, że Duch Święty, Niepokalane Poczęcie niestworzone, jest obecny w duszy, w całym bycie {‘łono duszy’} Maryi od początku Jej istnienia, tzn., że Maryja jako Niepokalane Poczęcie stworzone została urzeczywistniona w czasie w stanie łaski, czyli mając w sobie łaskę, życie Boże”], Jej Niepokalane Poczęcie. I panieńskie łono Jej ciała jest dla Niego zarezerwowane i w Nim poczyna w czasie – jak wszystko co materialne dzieje się w czasie – też życie Boże Boga-Człowieka. (…). A Ona wpleciona w miłość Trójcy Przenajświętszej, staje się od pierwszej chwili istnienia na zawsze, na wieki dopełnieniem Trójcy Przenajświętszej. – W zjednoczeniu Ducha Świętego z Nią nie tylko miłość łączy te dwie istoty, ale jedna z nich – to cała miłość Trójcy Przenajświętszej, a druga – to cała miłość stworzenia. I tak w tym zjednoczeniu łączy się niebo z ziemią, całe niebo z całą ziemią, cała Miłość odwieczna z całą miłością stworzoną. To szczyt miłości.

I Niepokalana w Lourdes zwie się już Niepokalanie Poczętą, ale – jak opowiada św. Bernadetta – mówi: Jam jest Niepokalane Poczęcie ”.

Tajemnica Niepokalanego Poczęcia – Jam jest Niepokalane Poczęcie”.

Przyjrzyjmy się jeszcze dokładniej słowom, w których Maryja określa siebie: „Jam jest Niepokalane Poczęcie”. Wstępem do tych dalszych rozważań, niech będą te oto słowa św. Maksymiliana:

Niepokalany Pan Jezus i poczęty, ale nie był On poczęciem, ponieważ jako Bóg istniał już przedtem i stosowały się do Niego słowa Imienia Bożego objawione Mojżeszowi: ‘Jam Jest, Którym Jest’ (Wj 3,14), który zawsze jest, a nie poczyna być. Inni ludzie są poczęciem, ale skalanym. Ona jedna jest nie tylko poczęta, ale Poczęciem i to Niepokalanym. Nazwa ta mieści wiele więcej tajemnic, które z czasem odkrywane będą. Wskazuje ona bowiem, że jakoby do istoty Niepokalanej należało Jej Niepokalanie Poczęcie”.

(ze szkicu ‘Akt poświęcenia się Niepokalanej’).

W wyjaśnieniu tajemnicy Niepokalanego Poczęcia, którą zgłębiał św. Maksymilian Kolbe, wielką pomocą będą słowa Orędzia Pana Jezusa, skierowane do pewnej osoby (Anny) z Polski, w okresie od l8.X.1988r. do 1.X.1989r. Orędzie to o Niepokalanym Poczęciu Maryi, pisane było przez tą osobę pod ‘dyktando’ Pana Jezusa; zrodziło się ono w kręgu duchowości franciszkańskiej i jest w pewnej mierze kontynuacją i rozwinięciem idei św. Maksymiliana. Treść tego Orędzia rozświetla właśnie tajemnicę Niepokalanego Poczęcia, imienia, którym Maryja przedstawiła się św. Bernadetcie, 25 marca 1858r. w Lourdes. To, co będzie napisane o tej tajemnicy, nie będzie streszczeniem tego Orędzia, lecz ukazaniem, omówieniem jej istoty, poprzez przytoczenie też stosownych fragmentów, z odniesieniem do tego, co jest zapisane w Piśmie Świętym o Maryi.

W tym Orędziu, Pan Jezus kilkakrotnie z mocą podkreśla fakt, że prawdę o Niepokalanym Poczęciu dał Kościołowi i światu przez św. Maksymiliana w Niepokalanowie.

Na pytanie : ‘Co to jest właściwie Niepokalane Poczęcie?’, Pan Jezus, tak odpowiada:

Bóg rzekł do węża: wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę…” (Rdz 3,15).

Ja Bóg i Człowiek w Niepokalanej Mej Matce miażdżę głowę szatana. Niepokalane Poczęcie – to Bóg Trójjedyny w Niepokalanej Maryi miażdżący głowę szatana! To Moje odwieczne Bóstwo i człowieczeństwo dane Mi w czasie przez Matkę i w Matce. Dlaczego Niepokalane Poczęcie? Niepokalaność to Ja, odwieczny Bóg; Poczęcie to Ja – Człowiek, poczęty w Mej Matce i przez Moją Matkę, zrodzony dla człowieka. Niepokalane Poczęcie – to Moje Imię Trójjedynego Boga i Jezusa Chrystusa. Niepokalany jest Ojciec i Syn, i Duch Święty; Ja jestem poczęty i zrodzony: „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus” (Łk 1,34). Niepokalane Poczęcie – to Moje Imię w stworzeniu wolnym od grzechu – W Mej Matce, Córce i Oblubienicy.

Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię”(Łk 1,35) – aby POCZĘTE mogło się NARODZIĆ.

Maryja wypowiadając słowa: „Jam jest Niepokalane Poczęcie” wypowiada Imię Ojca, Syna, Ducha Świętego; Ojca, który Mnie posłał (J 6,38 i 7,16 i 8,42) i Ducha Świętego, którego chciałem posłać.

„A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w Moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem” (J 14,26) – przypomni w Niepokalanym Poczęciu.

Aby świat poznał Ojca , wysyła On Ducha Świętego, który zstępuje na Maryję i mocą Najwyższego osłania przekazując Jej tajemnicę woli Boga. On też później właśnie ‘przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem’. Moja Matka (posłana) w Lourdes, w Fatimie, w każdym innym miejscu nie wyraża swojej woli, bowiem zawsze pozwala poznać wolę Ojca Mocą Ducha Świętego. Mówiąc: ‘Jam jest Niepokalane Poczęcie’ przypomina to, że mocą Ducha Świętego zostaje powołany Kościół; przypomina, że ‘Jej potomstwo zmiażdży głowę szatana’ . Tak, jak moc Najwyższego osłoniła Mą Matkę – tak teraz Moja Matka osłania moc Najwyższego, Osobę Ducha Świętego.

Stąd św. Maksymilian powie: „Ona jest jakby Duchem Świętym” {używając śmiałych i zaskakujących wyrażeń O. Kolbe porównuje zjednoczenie Maryi z Duchem Świętym (o czym była już mowa) ze zjednoczeniem Słowa z naturą ludzką, i stąd utrzymuje, że Duch Święty jakby wcielił się w Niepokalanej. Wyraża to, w tych oto słowach: „Druga Osoba Trójcy Przenajświętszej przyszła na świat i dała dowód swej miłości. Trzecia Osoba Trójcy nie jest wcielona. Słowo jednak: Oblubienica Ducha Przenajświętszego – jest o wiele głębsze , niż w pojęciach ziemskich. Możemy poniekąd mówić, że Niepokalana jest wcieleniem Ducha Przenajświętszego (konferencja 5.II.1941r.} i

Duch Święty to jakby wcielona Niepokalana i odwrotnie – Niepokalana to jakby uosobienie Ducha Przenajświętszego”.(konferencja 16.VIII.1938r.).

Nie jest Duchem Świętym, ale osłania moc Ducha Świętego, Ducha Miłości Ojca i Syna, poczętego i zrodzonego z Tej, która jest pełna łaski, z którą jest Pan, która jest błogosławiona między niewiastami. Poznanie imienia (istoty, natury) Boga przez Nią staje się coraz głębsze, coraz więcej pozwala uwielbić Jego Miłość. Lud izraelski wie, że ‘Jestem, który Jestem’, posyła Mojżesza. Kiedy żołnierze przychodzą Mnie pojmać, mówię: ‘Ja Jestem’ (J 18,5.8) . Bernadetta, gdy pyta ‘Panią’ o imię, słyszy: ‘Jam jest Niepokalane Poczęcie’. Izrael poznał Ojca. Apostołowie poznali Syna, Kościół zaś poznaje Ducha Świętego, osłoniętego Maryją. Poznaje Ducha Miłości Ojca i Syna. ‘Jestem, Który Jestem’ – to imię Ojca (Wj 3,14).

Ja Jestem’ (J 18,5) – to imię Ojca i Syna.

Jam jest Niepokalane Poczęcie’ – to imię Ojca, Syna, Ducha Świętego.

Kiedy Maryja mówi do Bernadetty: ‘Jam jest Niepokalane Poczęcie’ odsłania ukryte imię Boga w Sobie, gdyż sama o sobie tak powiedzieć nie może. Wypowiada imię Boga, gdyż imię ‘Maryja’ nie jest tajemnicą dla stworzenia, gdyż jako Matka Jezusa, jako stworzenie nie jest tajemnicą i jako stworzenie, jako istota ludzka, ma swoje imię – Maryja (Maryja to: gwiazda, perła, światłość, pokój, ale też i gorycz). Nie jest więc tajemnicą Jej imię i nic w sobie nie kryje. Natomiast, kiedy mówi: ‘Jam jest Niepokalane Poczęcie’, nie mówi swego imienia, ale imię Boga; o sobie może tylko powiedzieć, że jest osłoną Boga.

Dalej, Pan Jezus, tak mówi: Niepokalane Poczęcie – to Moje imię wpisane doskonale w człowieku, w Maryi niepokalanej. To Moja moc, która zwyciężyła szatana na pustyni (Mt 4,1-10). To Bóg wypowiadający Swoje Imię poprzez człowieka – Maryję bez grzechu pierworodnego poczętą. Ja – Jezus wypowiadam imię Swoje wprost. Maryja wychodzi z ‘wnętrza’ Boga Ojca, aby to ‘wnętrze’ wydać człowiekowi, jako Samego Boga w Osobie Syna. Maryja została przez Boga uczyniona osłoną wnętrza Boga, dla człowieka. Bóg odsłania Swoje wnętrze – Maryję, przez które zrodzi Siebie w Synu. Maryja sama jest stworzeniem, ale jest także wnętrzem Niepokalanym Ojca dla Syna, mocą Ducha Świętego.

Bóg uczynił Maryję swoim Wnętrzem dla Swego Syna. Bóg jest Miłością (1J 4,8b.16b), Maryja zaś postacią (widzialną) Niepokalanej Miłości, poczętej w czasie, stąd mówi w Lourdes: ‘Jam jest Niepokalane Poczęcie’, wypowiadając Imię Tego, KTÓRY JEST dla człowieka.

Ta, którą Bóg uczynił Swoim Wnętrzem, jest Miłością Niepokalaną w Stworzeniu. Nie jest Maryja Trzecią Osobą Trójcy, jest Miłością stworzenia dla Boga-Stwórcy i dla człowieka. Jest osłoną Boga, gdy Ten udziela stworzeniu w nadmiarze Swojej miłości, dając mu własnego Syna; czyniąc Maryję bramą (Ez 44,2), przez którą przyszedł nas świat. Człowiek najlepiej w Niej spotyka Boga-Człowieka. Dla Boga Ojca Maryja jest wnętrzem wydającym na świat Jezusa, dla człowieka bramą do Niego. Jezus nie umiera na krzyżu dla Boga, ale dla człowieka. To nie Ojciec, Który jest Miłością, ma się dowiedzieć, że jest Miłością, ale człowiek patrząc na krzyż, ma poznać miłość Boga do niego. Człowiek jest stworzony do miłości {Tak mówi Bóg Ojciec w ‘Dialogu’ św. Katarzyny ze Sieny: „Wszyscy jesteście drzewami miłości, gdyż was stworzyłem przez miłość, nie możecie żyć bez miłości” i „ Wszelkie dobro, którego można dokonać, spełnia się poprzez bliźniego, bo dobrze czynić można tylko przez miłość ku Mnie i ku bliźniemu” – odpowiednio z rozdz. ‘Nauka o łzach’ i ‘Opatrzność Boża’; por. Rz 13,8-10}, do tego, aby ją poznawał i stawał się nią.

Krzyż jest najbardziej pouczającą lekcja Miłości, lekcją o Miłości, gdyż na Krzyżu ‘umiera’ Bóg-Miłość i z Krzyża zostawia Siebie w Niepokalanym Poczęciu św. Janowi. Teraz Bóg odsłania Maryję, aby Maryja odsłaniała Boga. Czas obecny, jest czasem Niewiasty obleczonej w słońce, pod której stopami księżyc i wieniec z gwiazd dwunastu na Jej głowie {Por. Ap 12,1. Sama Maryja potwierdza to w swoich współczesnych Orędziach, tymi słowami: „Jeden jest tylko znak, który Bóg daje dzisiejszemu światu i Kościołowi: to Ja, zapowiedziana jako wielki znak na Niebie, jako Niewiasta obleczona w słońce, z księżycem jak z kobiercem u stóp i z dwunastu gwiazdami, jak ze świetlaną koroną, wokół głowy” (30.11.1974) i „Pan przyoblekł Mnie Swoją Światłością, a Duch Święty – Swoją Boską mocą. Dzięki temu ukazuję się jako wielki znak na Niebie – Niewiasta obleczona w słońce. Powierzone mi zostało zadanie wyrwania ludzkości spod władzy ogromnego czerwonego Smoka i doprowadzenia jej do doskonałego uwielbiania Trójcy Przenajświętszej” (14.05.1989)}.

W mocy Niepokalanego Poczęcia Bóg-Ojciec uczynił Maryję poprzez Ducha Świętego swoim Wnętrzem (Ps 46,5-6; Łk 11,40). Wszystko, co Jezus, Bóg – Człowiek mówił do człowieka o Sobie, czerpie jako Człowiek ze stworzenia , z Niepokalanej Maryi, którą w tym celu Ojciec mocą Ducha Świętego napełnił Swoją miłością, pokorą, ubóstwem, zależnością od Swojej woli i postanowień. Więc Maryja Bernadetcie oznajmiła: ‘Jam jest Niepokalane Poczęcie’ mocą Ducha Świętego.

Jezus rodzi się i umiera (J 19,5) dla człowieka, zmartwychwstaje tą samą mocą (Rz 8,11), aby tego człowieka umocnić tą mocą, mocą Ducha Świętego w Niepokalanym Poczęciu. Moc Niepokalanego Poczęcia to moc Ducha Świętego, Boga w stworzeniu, Maryi dla świata. Pan Jezus mówił dalej, tak:

Odsłaniam światu Tajemnicę Niepokalanego Poczęcia i odpowiadam Maksymilianowi na pytanie: Kim jesteś o Niepokalana?’. Ducha miłości żaden człowiek nigdy nie będzie mógł zobaczyć, gdyż tego płomienia miłości Bożej (Pnp 8,6) ludzka natura nie wytrzymałaby. Duch Święty to osobowa miłość Ojca i Syna. Miłość ta jest O s o b ą , jest Bogiem w Trzeciej Osobie Trójcy Przenajświętszej. Natura Boskiej miłości właściwa jest tylko Bogu i gdyby człowiek znalazł się w jej orbicie (zasięgu) przestałby istnieć w ciele (Wj 33,20 i 1Tm 6,15-16), gdyż Boża miłość – to Bóg [O tej prawdzie możemy przeczytać, w cz. 2 „Świadków Bożego Miłosierdzia” Anny (http://www.objawienia.pl/anna/anna/sbm-6.html):

10-16.IX.1987r., ze świadectwa Jerzego: … Wdzięczność, miłość bezgraniczna i uwielbienie jest stałym naszym stanem; w nim istniejemy tak, jak wy oddychacie, jak w was bije serce i krąży krew. Świadomość naszego szczęścia, które się nigdy nie zmniejszy, nie ustanie, a przeciwnie – wciąż wzrasta, jest tak wszechogarniająca, że człowiek w ciele umarłby w jednej sekundzie jak przepalona żarówka przy prądzie zbyt silnym na jej wytrzymałość. W ogóle wytrzymałość ciała ludzkiego jest ogromnie słaba, dlatego wszystko, co wy możecie znieść, daje wam Pan w minimalnych dawkach… (s. 157) i …człowiek w ‘w ciele’ zginąłby natychmiast zobaczywszy Boga, gdyż ciało ludzkie jest niesłychanie słabe; to tylko glina i trochę innych pierwiastków… (s.183, 22.IV.1988 ‘Oglądanie Boga twarzą w twarz’)].

Bóg – Miłość postanowił przyjść na ziemię, aby świat poznał tę miłość; lecz jak zejdzie z takim Ogniem, który przepaliłby ziemię? Dlatego ze Swej Miłości do człowieka, wybiera stworzenie nieskalane grzechem i czyni je Swoim Wnętrzem, aby w nim mógł wzrastać jako Człowiek (Hbr 10,5-7) dla człowieka. Czyni więc Maryję Swoim Wnętrzem, Swoją miłością, aby w tej miłości, jaką jest Sam, wzrastał jako człowiek. Bóg-Miłość – Duch Święty ‘zapładnia’ stworzenie Sobą, Miłością, aby przez nie przyjść do człowieka, jako Bóg-Człowiek. Kim jesteś o Niepokalana? Jesteś Miłością Boga w stworzeniu, w Maryi, w której Bóg wzrasta jako człowiek. Cała Boska natura nieskończona i nieograniczona zawarła się w ludzkiej naturze skończonej i ograniczonej.

Niepokalane Poczęcie to ta sama Miłość w Bogu i Maryi Niepokalanej, wolnej na duszy i ciele od grzechu pierworodnego. Szatan nie z innego względu powiedział: „nie będę służył”, jak dlatego, że Bóg udzielił Stworzeniu tej miłości, Którą Sam jest. Wściekłość szatana nie tyle odnosi się do stworzenia, jakim jest Maryja, ile do tej miłości, która jest istotą Boga. Szatan nie nienawidziłby Maryi jako stworzenia, gdyby nie miłość, jaką dzieli ze swoim Stwórcą. Szatan Jej nienawidzi nie dlatego, że jest Stworzeniem, ale dlatego, że w żaden sposób nie może Jej zaszkodzić; ale że w tym Stworzeniu pojawił się obraz Boga-Miłości. To właśnie spowodowało jego wściekłość i „non serviam” – „nie będę służył” Miłości Bożej w stworzeniu, ani nie oddam Jej pokłonu (por. Mt 4,10). Wszystko, co mogłoby być i jest – choćby w najmniejszym stopniu – być obrazem miłości Bożej, jest w nienawiści szatana. Nie może on jej znieść.

W jednym ze swych listów św. Max. Kolbe, tak się wyraził:

„Niepokalana chce w nas i przez nas okazać pełność swego miłosierdzia – nie chciejmy stawiać Jej przeszkód, pozwólmy Jej działać. Dlaczego nas (tj. Zakon Franciszkański) wybrała. To jest tajemnicą Jej miłości”.

Kto oddaje się Niepokalanej zwycięża śmierć, bo w Niej jest cała Trójca Święta. Kto oddaje się Niepokalanej, trwa w prawdzie Niepokalanego Poczęcia i jest owładnięty jego mocą. Szatan nie chce ustąpić i zaciekle walczy w Kościele, jak ryczący lew (1P 5,8), byleby tylko w duszy Kościoła nie dać miejsca Niepokalanemu Poczęciu. To niebezpieczeństwo widział św. Maksymilian, który w pewnym miejscu, tak powiedział:

„Trzeba przyznać Maryi rolę Matki i Królowej, a następnie pozwolić Jej swobodnie działać. Wówczas Niepokalana odnosić będzie niesłychane triumfy. Zwycięży wszystkich nieprzyjaciół, samego nieprzyjaciela. Będzie to wtedy triumf Jezusa. Dla osiągnięcia tego celu trzeba przeżywać nasze poświęcenie się Niepokalanej w oddaniu się skutecznym, absolutnym i walczyć jako Jej uległe narzędzie”.

Tajemnica Niepokalanego Poczęcia kryje w sobie i okrywa tajemnicę świętości tj. tajemnicę Krzyża. Tak, o tym mówił Pan:

„Niepokalane Poczęcie to Mój Krzyż i Moja śmierć. To moc, która Mnie poczęła i zrodziła w Maryi; ta sama moc dała mi siłę cierpieć i umrzeć. Tę moc przekazałem na krzyżu uczniom i Kościołowi. Ojciec Mój usposobił Moją Matkę do trwania w tej mocy przez nią, abym Ja, jako człowiek niósł ją do człowieka i świadczył o Ojcu. Cała miłość Ojca do człowieka, została przekazana z Krzyża Kościołowi w Mej Matce, tak, jak Jan został dany Maryi, a Maryja Janowi (J 19,27-28). Na krzyżu zwyciężyła miłość Ojca we Mnie mocą Niepokalanego Poczęcia, mocą Ducha Świętego!

Dzięki Maryi człowiek poznaje, że Bóg jest Trójcą: Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Taka jest Jego miłość do stworzenia. Tylko ze względu na Niepokalane Stworzenie, jakim jest Maryja, Bóg objawił, że jest Ojcem i Synem, i Duchem Świętym. Nie dał się wcześniej poznać, jak dopiero w chwili ‘Fiat’. Z chwilą ‘Fiat’ szatan został pokonany, ponieważ do człowieka w ‘Niewieście’ przyszła miłość miażdżąca jego głowę. Kiedy Bóg mówi do szatana: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie, a Niewiastę czyli między szatana a Jej potomstwo, które zmiażdży mu głowę”, oznacza to zwycięstwo miłości dane człowiekowi mocą Niepokalanego Poczęcia. Niepokalane Poczęcie jest tarczą Kościoła i schronieniem człowieka przed szatanem. Tą tarczą i schronieniem jest Eucharystia, bo właśnie w Eucharystii jestem Niepokalanym Poczęciem. Każda Msza Święta jest głoszeniem prawdy o Niepokalanym Poczęciu.(…). Największym zachwytem Ojca w niebie byłem nie Ja, lecz Moja Matka, Niepokalana Maryja, Ta, którą wśród stworzeń wybrał sobie Bóg na Matkę. Ona zawsze Boga zachwyca, bo odwiecznie wybrana na Matkę w czasie nie przestaje rodzić Syna mocą Ducha Świętego. Jej ‘Fiat’ nie ustaje, a trwa podczas sprawowania bezkrwawej Ofiary.

Posted in Matka Boża | Otagowane: , | 274 Komentarze »

Wybór papieża Franciszka przygotowywany przez lata

Posted by Dzieckonmp w dniu 29 września 2015


Ileż było drwin, wyśmiewania, poniżania słów  jakie do nas kierowała Matka Boża czy sam Jezus. Przypomnę kilka tytułów z fragmentami  orędzi które jakże często podważano twierdząc że pochodzą od diabła.

Już w 2010 roku gdy nikomu nawet nie przeleciała myśl iż może papież Benedykt XVI zrezygnować padały takie oto słowa:

  • 26.11.2010, 03:00 – Powszechny Plan zmniejszenia ludności świata i obalenia światowych przywódców
    Plany usunięcia Papieża Benedykta
  •  11 czerwca 2011 r
    Dni Mojego Ukochanego Wikariusza są w tej chwili policzone. Opuści on Watykan zanim nastąpi Ostrzeżenie. Ufaj Mi. Słuchaj Mnie.
  • 18.01.2012, 09:50 – Maryja Panna: W Watykanie powstaje nikczemny plan, aby zniszczyć Kościół katolicki
    Moje dziecko, wszystkie dzieci Boże potrzebują wytrwałości w tym czasie apostazji na świecie.Tak niewielu wierzy w swojego Boskiego Stwórcę, mojego Ojca, Boga Najwyższego.

    Ujrzą prawdę na krótko, ale wielu nadal będzie twierdziło, że nie ma Boga. Potrzeba teraz wiele modlitwy, dzieci.

    Nikczemna sekta wewnątrz korytarzy knuje właśnie przeciwko papieżowi Benedyktowi XVI.

    Wyświęceni słudzy z Watykanu wiedzą o istnieniu tej sekty, ale są bezsilni wobec tej niegodziwej grupy, która przez wieki przenikała do Kościoła katolickiego.

    Są oni odpowiedzialni za przeinaczanie Prawdy Nauczania Mojego Syna. Tak niewielu wie o nich albo o ich haniebnych dziełach.

    Wypierają oni prawdziwą doktrynę z Kościoła katolickiego, a w jej miejsce na siłę wciskają Katolikom letnią, rozwodnioną wersję przez ostatnie czterdzieści lat.

    Ta nikczemna, lecz ukrywająca się sekta wprowadziła tyle zamieszania, że moje dzieci odchodzą od prawdziwego Kościoła.

    Módlcie się, aby nie odsunęli Papieża.

    Módlcie się, aby fałszywy prorok nie zajął miejsca Ojca Świętego, by rozpowszechniać kłamstwa.

    Módlcie się, aby wyświęceni słudzy w Watykanie byli wystarczająco silni, aby przeciwstawić się temu niegodziwemu spiskowi mającemu na celu zniszczenie Kościoła katolickiego.

    Planują zastąpić Świętego Wikariusza, Papieża Benedykta XVI, dyktatorem kłamstw. On utworzy nowy kościół w przymierzu z antychrystem i jego grupą, by oszukać świat.

    Niestety, wiele moich dzieci będzie w swojej wierności wierze katolickiej, ślepo podążać za nową fałszywą doktryną, jak owce prowadzone na rzeź.

    Obudźcie się, dzieci, na Prawdę. Ten nikczemny plan od lat zmienia podstawową autentyczność doktryny katolickiej.

    Obrażacie mojego Syna, gdy przyjmujecie Świętą Eucharystię na dłoń.

    To było ich działanie.

    Obrażacie mojego Syna, gdy nie zabiegacie o regularne przyjmowanie Sakramentów. Jednak ci, na których polegacie, nie zapewniają wam duchowego dobra, ponieważ nie dążą do tego, aby Sakramenty były dostępne dla wszystkich.

    Moje dziecko, wielkie zło ukryte przez wieki w korytarzach Stolicy Apostolskiej wkrótce się ujawni i świat je zobaczy. Te z moich dzieci, które są osłonięte Duchem Świętym ujrzą prawdę, gdy nikczemne kłamstwo zostanie przedstawione światu.

    Pozostali pójdą ślepo ciemną uliczką.

    Nastąpi wielki podział w szeregach kapłanów, biskupów, arcybiskupów i kardynałów. Jedna strona przeciw drugiej.

    Prawdziwi uczniowie będą musieli się ukrywać i tajnie głosić kazania albo zostaną zabici.

    Prawdziwy Kościół zostanie tak ukryty, że prawdziwi wierzący będą musieli łączyć się, by praktykować wierność mojemu Ojcu Przedwiecznemu.

    Ziemia zadrży w każdym zakątku na skutek gniewu mojego Ojca Niebieskiego przeciwko tej farsie.

    Moje dziecko, oni nie mogą wygrać. Wiara i odwaga reszty Chrześcijan sprawią, że ci nikczemni oszuści zostaną na zawsze zniszczeni.

    Oczekujcie teraz i przygotujcie się na ogłoszenie tych zmian w Kościele katolickim.

    Wtedy poznacie prawdziwość tego, o czym wam mówię.

    Módlcie się, módlcie się, módlcie się za Papieża Benedykta i jego wiernych uczniów.

    Wasza ukochana Matka
    Matka Zbawienia

  • 11.02.2012, 11:30 – Mój biedny, Święty wikariusz, Benedykt XVI, zostanie odsunięty od Stolicy Apostolskiej w RzymiePapież Benedykt XVI, zostanie odsunięty od Stolicy Apostolskiej w Rzymie.

    W ubiegłym roku, Moja córko, mówiłem ci o spisku w korytarzach Watykanu.

    Plan zniszczenia Mojego Świętego Wikariusza został opracowany w tajemnicy 17 marca 2011 r. i dojdzie do skutku, gdyż to zostało przepowiedziane.

  • 26.05.2012, 16:00 – Planują podstępnymi sposobami przepędzić papieża Benedykta XVI z siedziby Piotra
    Dzisiaj proszę Moich wyznawców, Moja najdroższa córko, aby mocno modlili się za Mojego ukochanego Wikariusza Papieża Benedykta XVI. On, Mój Święty Sługa jest strasznie prześladowany za zamkniętymi drzwiami w Stolicy Apostolskiej.Mówiłem wam wcześniej, że Grupy Masońskie, które trzymają Watykan od wewnątrz w żelaznym uścisku, chcą wydalić Mojego Ukochanego Papieża.

    I planują podstępnymi sposobami przepędzić go z siedziby Piotra.

    On, jak już mówiłem w przeszłości, będzie musiał uciekać, gdyż nie będzie miał już praktycznie wyboru.

    Ten czas jest krótki. Musicie mocno modlić się, aby mógł on zostać jak najdłużej, gdyż jak tylko odejdzie, wówczas oszust, Fałszywy Prorok, zajmie jego miejsce.

  • 18.01.2012, 09:50 – Maryja Panna: W Watykanie powstaje nikczemny plan, aby zniszczyć Kościół katolicki

danneelesJakiż to plan powstawał w Watykanie aby zniszczyć Kościół Katolicki, plan aby odsunąć Benedykta XVI?? Kto ten plan realizował??? Otóż Ci co realizowali ten plan sami się przez przypadek ujawnili. Spisek przeciwko papieżowi Benedyktowi XVI wyszedł na jaw.
Za sprawą wydanej książki biografii emerytowanego kardynała Brukseli kardynała Godfried Danneels wyszedł na jaw ukryty spisek jaki grupa kardynałów od lat prowadziła przeciw papieżowi Benedyktowi XVI. Sam kardynał senior  Godfried Danneels mówi o niej jako o grupie mafii spotykającej się w Szwajcarii.
Członkowie grupy – mafii główni gracze:
Kardynał Jorge Mario Bergoglio
kardynał Cormac Murphy-O’Connor
kardynał Godfreid Danneels
kardynał Karl Lehmann
kardynał Walter Kasper – rdzeń, heretyk, promotor Unii wszystkich chrześcijan w jednej światowej religii, bluźnierczo twierdził że taka jest wola Jezusa Chrystusa. Znany jest z wydania 3 książek w których oficjalnie zaprzecza dokonanym cudom Chrystusa
kardynał André Vingt Armand -Trois
Kardynał Santos Abril y Castelló
kardynał Christoph Schönborn
Z tych kardynałów, kardynał Murphy-O’Connor i kardynał Danneels, publicznie potwierdzili, że poparli kandydaturę kardynała Bergoglio w czasie konklawe.
Dwaj inni kardynałowie zostali podniesieni do Rady Kardynałów, tak zwanej „grupy ośmiu”: Sean Patrick O’Malley Kardynała Boston, USA, i kard Laurent Monsengwo Pasinya z Kinszasy, Kongo.
Powyżej to członkowie rdzeń konspiracji. Inni współpracujący w tym spisku to amerykańscy kardynałowie, Ameryki Łacińskiej i Afryki. Niektórzy z tych kardynałów mieli ważne role przy wyborze papieża Franciszka: tacy jak kardynał Oscar Andrés Rodríguez Maradiaga Gwatemali, kardynał Reinhard Marx, który był widziany w towarzystwie kardynała Kaspera bezpośrednio przed konklawe, i który jest również członkiem Rady Kardynałów.

Marco Tosatti w La Stampa pisze że wybór Jorge Bergoglio był wynikiem tajnych spotkań, kardynałów i biskupów, organizowanych przez Carlo Maria Martini,  przez lata w St. Gallen w Szwajcarii. Sam  belgijski kardynał Godfried Danneels który należał do tego grona kardynałów i biskupów mówi dziś o niej że był to „Mafiaclub”.

Kardynał Danneels, pracował przez lata przygotowując się do wyborów papieża Franciszka, którego doczekał  w  2013 roku. Co więcej, w nagranym wideo podczas prezentacji książki w Brukseli przyznaje, że był częścią tajnego klubu kardynałów którzy sprzeciwiali się Josephowi Ratzingerowi. Śmiejąc się, nazywa to „Mafiaclub który nosił nazwę St. Gallen”.

Grupa chciała drastycznej reformy Kościoła, o wiele bardziej nowoczesnego z Jorge Bergoglio Franciszek jako głową. 

Poniżej nagranie z przed kilku dni gdzie kardynał Danneeles mówi o mafii.

Kliknij i wysłuchaj

Większość kardynałów z tej grupy mafiaclub było wybranych przez Franciszka jako delegaci na Synod o rodzinie. Sam kardynał Godfried Danneels także.

Kardynał Godfried Danneels naznaczył historię Kościoła, ale także Belgi. Przewodniczył Konferencji Episkopatu belgijskiej  nieco ponad trzydzieści lat w charakterze arcybiskupa Brukseli. 23 września tego roku okazji wydania tej książki biografii, kilka osobistości Kościoła było obecnych na tej uroczystości, w tym biskup Herman Cosijns, obecny sekretarz Konferencji Episkopatu, opat Gabriel Ringlet, były prorektor Uniwersytetu Katolickiego w Louvain, ale także były prezydent Rady Europejskiej Herman Van Rompuy i były premier Belgi Mark Eyskens. W swoim wystąpieniu Herman Van Rompuy powiedział, że  przewodnictwo kardynała Godfried Danneels  archidiecezji w Brukseli miało miejsce, gdy Belgia doświadczała prawdziwej rewolucji. To w tym czasie wprowadzono ustawy dotyczące aborcji i eutanazji. W związku z tym, Herman Van Rompuy podkreślił, że jeśli czasami  napięte dyskusje miały miejsce przed uchwaleniem ustawy aborcyjnej, to Godfried Danneels  zawsze szukał porozumienia.

A co mówi  KONSTYTUCJA APOSTOLSKA 

„UNIVERSI DOMINICI GREGIS”
OJCA ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II O WAKACIE STOLICY APOSTOLSKIEJ I WYBORZE BISKUPA RZYMSKIEGO ???

Rozdział VI
O tym, co należy zachować, a czego uniknąć w wyborze Biskupa Rzymskiego

78. Jeśli przy wyborze Biskupa Rzymskiego popełniono by – od czego niech nas Bóg uchroni – przestępstwo symonii, postanawiam i deklaruję, że wszyscy ci, którzy byliby tego winni, popadną w ekskomunikę; latae sententiae i że jednak uchylona zostaje niebyłość lub nieważność tego symonijnego nadania urzędu, aby z tego powodu – jak już zostało ustalone przez moich Poprzedników – nie została zakwestionowana ważność wyboru Biskupa Rzymskiego23.

79. Potwierdzając również przepisy Poprzedników, zabraniam komukolwiek, chociażby odznaczonemu godnością kardynalatu, pertraktować za życia Papieża i bez konsultacji z nim w sprawie wyboru jego Następcy lub obiecywać głosy czy podejmować decyzje w tym względzie w grupach prywatnych.

80. W taki sam sposób chcę powtórzyć to, co zostało usankcjonowane przez moich Poprzedników, w celu wykluczenia wszelkiej interwencji zewnętrznej w wybór Biskupa Rzymskiego. Dlatego na nowo na mocy świętego posłuszeństwa i pod karą ekskomunila latae sententiae zabraniam wszystkim i poszczególnym Kardynałom elektorom obecnym i przyszłym, jak również Sekretarzowi Kolegium Kardynałów oraz wszystkim innym uczestniczącym w przygotowaniu i wykonaniu tego, co jest konieczne do wyboru, przyjęcia pod jakimkolwiek pretekstem, od jakiejkolwiek władzy cywilnej zadania zgłoszenia weta lub tak zwanej ekskluzywy, także w formie prostego życzenia, czy też wyrażenia go zarówno wobec zebranego razem całego Kolegium elektorów, jak i wobec poszczególnych elektorów – na piśmie lub słownie, tak wprost i bezpośrednio, jak pośrednio lub poprzez innych, tak przed rozpoczęciem wyboru, jak w czasie jego przebiegu. Należy rozumieć, że taki zakaz rozszerza się na wszystkie możliwe oddziaływania, sprzeciwy, życzenia, przez które władze świeckie jakiegokolwiek porządku i stopnia lub jakiekolwiek grupy ludzi czy też poszczególne osoby chciałyby ingerować w wybór Papieża.

81. Kardynałowie elektorzy winni powstrzymać się ponadto od wszelkich form pertraktacji, uzgodnień, obietnic lub innych zobowiązań jakiegokolwiek rodzaju, które mogłyby zmusić ich do dania lub odmówienia głosu na jednego lub tylko niektórych. Jeśli to zostałoby rzeczywiście uczynione, nawet pod przysięgą, postanawiam, że takie zobowiązanie jest niebyłe i nieważne oraz że nikt nie jest zobowiązany do zachowania go; i od tej chwili grożę karą ekskomuniki latae sententiae tym, którzy przekraczają ten zakaz. Nie zabraniam jednak, by podczas Sede vacante mogła mieć miejsce wymiana poglądów na temat wyboru.

82. Jednocześnie zabraniam Kardynałom czynić ustępstwa przed wyborami czy też podejmować zadania za wspólną zgodą, zobowiązując się do wypełnienia ich w przypadku, gdyby któryś z nich został wyniesiony do godności papieskiej. Te obietnice, jeśli rzeczywiście byłyby uczynione, nawet pod przysięgą, uznaję za niebyłe i nieważne.

83. Z takim samym naciskiem jak moi Poprzednicy gorąco zachęcam Kardynałów elektorów, aby w wyborze Papieża nie kierowali się sympatią lub niechęcią i nie ulegali osobistym względom lub powiązaniom z kimkolwiek, nie ulegali presji osób lub grup wpływowych, sugestiom środków masowego przekazu lub przemocy, lęku albo poszukiwania popularności. Mając natomiast przed oczami jedynie chwałę Boga i dobro Kościoła, po wezwaniu pomocy Bożej niech oddadzą swój głos na tego, kogo także poza Kolegium Kardynałów uznają za bardziej godnego od innych do owocnego i skutecznego zarządzania Kościołem powszechnym.

84. Podczas Sede vacante, a przede wszystkim w okresie, w którym przebiega wybór Następcy Piotra, Kościół jednoczy się w szczególny sposób z Pasterzami, a specjalnie z Kardynałami elektorami Biskupa Rzymskiego i prosi Boga o nowego Papieża jako dar Jego dobroci i Opatrzności. Za przykładem bowiem pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej, o której jest mowa w Dziejach Apostolskich (por. 1, 14), Kościół powszechny duchowo złączony z Maryją, Matką Jezusa, powinien trwać jednomyślnie na modlitwie; w ten sposób wybór nowego Papieża będzie wydarzeniem bliskim Ludowi Bożemu i w pewnym sensie działaniem całego Kościoła, a nie dotyczącym jedynie Kolegium elektorów. Ustalam przeto, aby we wszystkich miastach i w innych miejscach, przynajmniej ważniejszych, zaraz po otrzymaniu wiadomości o wakacie Stolicy Apostolskiej, a w szczególny sposób o śmierci Papieża, po uroczystym odprawieniu jego pogrzebu, wzniesiono pokorne i gorliwe modlitwy do Pana (por. Mt 21, 22; Mk 11, 24), by oświecił umysły elektorów i zjednoczył ich w tym zadaniu, ażeby nastąpił szybki, jednomyślny i owocny wybór, czego wymaga zbawienie dusz i dobro całego Ludu Bożego.

85. Gorąco i serdecznie zachęcam do takiej modlitwy czcigodnych Kardynałów, którzy z racji wieku nie korzystają już z prawa uczestniczenia w wyborze Papieża. Przez szczególną więź ze Stolicą Apostolską, której wyrazem jest purpura kardynalska, niech staną się przewodnikami Ludu Bożego, zgromadzonego szczególnie w Bazylikach Patriarchalnych Rzymu, a także w miejscach kultu innych Kościołów lokalnych, nawet najbardziej oddalonych, na wytrwałej i gorliwej modlitwie, zwłaszcza w czasie wyboru, prosząc Wszechmogącego Boga o pomoc i światło Ducha Świętego konieczne dla Kardynałów elektorów. W ten sposób będą skutecznie i rzeczywiście uczestniczyć w trudnym zadaniu wybrania Pasterza Kościoła powszechnego.

86. Proszę następnie tego, kto zostanie wybrany, by od przyjęcia urzędu, do którego jest powołany, nie uchylał się z obawy przed jego ciężarem, ale by pokornie poddał się zamysłowi woli Bożej. Bóg bowiem, wkładając brzemię na niego, będzie go podtrzymywał swoją ręką, aby był zdolny je nieść; wraz z powierzeniem mu wielkiego zadania, udzieli także pomocy do jego wypełnienia, a obdarowując go godnością, udzieli mu również siły, by nie ugiął się pod ciężarem urzędu.

Źródło : http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/konstytucje/universi_dominici_22021996.html#

Tak więc wszyscy podlegają ekskomunice na mocy decyzji św. Jana Pawła II

 

 

Posted in Franciszek, Kościół, Matka Boża, Nasz smutny czas, schizma w kościele, Znaki czasu | Otagowane: , , , | 175 Komentarzy »

Ksiądz krytykuje biskupów za stosunek do gender. Doczekaliśmy się „drugiego ks. Lemańskiego”?

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 marca 2015


Ksiądz prof. Alfred Wierzbicki udzielił kolejnego już w tym tygodniu wywiadu, w którym stanął w obronie genderowej konwencji, skrytykował też twardą opinię biskupów na temat ideologii gender. Rozmowę przeprowadzili dziennikarze „Tygodnika Powszechnego”.

 

Wygląda na to, że doczekaliśmy się drugiego „księdza Lemańskiego”. Wykładowca KUL, ks. prof. Alfred Wierzbicki udzielił już bowiem kolejnego w tym tygodniu wywiadu, w którym pozytywnie wypowiada się o takich zjawiskach, jak gender, jak również rozmywa istotę Sakramentu Eucharystii.

 

Przeczytaj też o wywiadzie ks. Wierzbickiego dla „Gazety Wyborczej”

 

Ks. prof. Wierzbicki, pytany przez „Tygodnik Powszechny” o przyczyny kryzysu w Kościele, stwierdził, że „nie przeżyliśmy wystarczająco głęboko Soboru”. Ocenił jednak, że dzięki papieżowi Franciszkowi, w Kościele mogą zajść istotne zmiany. Jakie to zmiany? Na przykład zrozumienie filozofii… Zygmunta Baumana. „Kościół zaczął z odwagą traktować to, co Zygmunt Bauman nazwał płynną nowoczesnością”. – powiedział ksiądz profesor.

 

W opinii duchownego obecnie „nie istnieją stałe, kulturowe punkty odniesienia”. Ks. Wierzbicki przyznał dalej, że „można powiedzieć, że Kościół ma Ewangelię, która jest niezmienna”. Dodał jednak, że „pojawia się jednak pytanie, jak mówić o niej w warunkach zmieniającej się rzeczywistości”.

 

Jakiego Kościoła chciałby ks. prof. Wierzbicki? Takiego, który jest „żywym ośrodkiem (…) chce być współczesny”. „To jedno z moich największych marzeń o Kościele: żeby nie bał się być współczesny” – stwierdził ks. Wierzbicki.

 

Ksiądz skomentował w tym kontekście sprawę stosunku biskupów do genderowej konwencji Rady Europy. Jego zdaniem, biskupi nie powinni byli protestować przeciwko niej, bo „Kościół powinien być w pierwszym szeregu instytucji, które bronią najsłabszych”, a w ich obronie pomaga właśnie Konwencja.

 

Na ks. Wierzbickim nie robi też wrażenia aprobatywny zapis o płci społeczno-kulturowej, który znalazł się w konwencji. „Wielu duchownych, ale także katolickich intelektualistów, reaguje na nie [pojęcie „płeć społeczno-kulturowa” – przyp. red.] alergicznie i w ten sposób, zamiast wyraźnie zaangażować się na rzecz zwalczania przemocy, zajmuje się czymś mniej istotnym” – ocenił ksiądz profesor.

 

To jednak nie koniec opinii wykładowcy KUL-u na temat gender. Przyznał on, że biskupi zbyt pochopnie skrytykowali tę niebezpieczną ideologię. „Biskupi najpierw wysłali list, który zawierał szereg uproszczeń, wywołując wojnę kulturową. Dopiero później zaczęli studiować problem” – stwierdził. Duchowny nie rozumie w związku z tym, dlaczego biskupi… nie wycofali się ze zdecydowanej krytyki tej ideologii. „Nie wiem dlaczego, tym bardziej, że stały się one okazją do szeregu aktów agresji słownej, a sam temat został zinstrumentalizowany przez polityków. Czy coś z tego zrozumieliśmy? Obawiam się, że niewiele” – powiedział ks. Wierzbicki.

 

Księdzu nie przypadły również do gustu słowa abp. Gądeckiego o chrześcijanach prześladowanych w Polsce. „Martwi mnie, że nasi biskupi nie są dumni z odzyskania suwerenności i z tego, że Kościół żyje w kraju, w którym jest wolność słowa. Ja nie zetknąłem się z prześladowaniem polskiego Kościoła w ostatnim 25-leciu” – czytamy w „Tygodniku Powszechnym”.

 

Dziennikarze tygodnika zapytali też ks. prof. Wierzbickiego o kwestię dyskutowania na ostatniej sesji synodu sprawy udzielania Komunii Świętej dla osób rozwiedzionych, żyjących w nowych związkach. „Nie ma zdolności przewidywania. Franciszek zrobił pod tym względem coś wyjątkowego: zapoczątkował poważną dyskusję. Dostrzegam ogromny opór w środowiskach przed samą próbą podejmowania tego wyzwania” – ocenił duchowny.

 

Ks. prof. Wierzbicki odniósł się również do billboardowej akcji „Konkubinat to grzech”. Z jednej strony przyznał, iż zgadza się z jej przesłaniem, ale wyraził wątpliwość czy „faktycznie jest to hasło nadające się na umieszczenie na billboardach”. „Chyba nie bardzo umiemy sobie poradzić z grzechem, jeśli sposobem na jego przezwyciężanie jest wytykanie. Zwłaszcza że często ludzie, którzy znaleźli się w konkubinacie – jedni z własnej winy, inni nie z własnej winy – przeżywają to głęboko. Dlatego wolałbym, jeśli już wydaje się pieniądze na billboardy, znaleźć na nich inne hasło, wskazujące np. na wartość wierności” – skomentował wykładowca KUL.

 

Ks. Wierzbicki stwierdził także, iż różne są ścieżki, „na których można szukać duszpasterskich rozwiązań dla ludzi pragnących pełnej komunii w Kościele, a których życie się rozsypało”. Duchowny stwierdził, że „wiodą po pierwsze do analizy, czy to jest grzech ciężki, a po drugie do rozważenia warunków dopuszczalności do Eucharystii i jej zrozumienia”.

 

To dziwne, wszak wydaje się, że odpowiedź na pierwsze pytanie jest równoznaczna z odpowiedzią na drugie: jeśli bowiem grzeszy ciężko, nie może przystąpić do Komunii Świętej. Duchowny jednak, w kontekście swojej wypowiedzi, dodał, iż „to wielkie zadanie dla Synodu”.

 

 

Źródło: „Tygodnik Powszechny”

Posted in Kościół, Matka Boża, Nasz smutny czas | Otagowane: , , , | 89 Komentarzy »