Dziecko Królowej Pokoju

Tylko Pokój

Archiwum kategorii ‘Kościół’

Znam owce moje a one mnie znają

Posted by Dzieckonmp w dniu 22/05/2012

Nasz Pan jest dobrym Pasterzem , dlatego cieszmy się i starajmy być tymi  owcami które znają swego Pana. Mimo opluwań , oszczerstw uchwyćmy się a rękę najlepszego Naszego Pasterza i bądźmy owcami z Jego owczarni a nie z tej innej.

Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz. Jan 10:. 14-16

Orędzie z 2 lipca 2010 dla Mirjany

Drogie dzieci, moje matczyne wezwanie, które dziś kieruję do was, jest wezwaniem prawdy i życia. Mój Syn, który jest życiem, miłuje i zna was w prawdzie. Abyście poznali i kochali siebie, musicie poznać mojego Syna, a żebyście poznali i kochali innych musicie w nich widzieć mojego Syna. Dlatego dzieci moje, módlcie się, módlcie się, byście zrozumieli i w duchu wolności zawierzyli się, przemienili się całkowicie i abyście mogli w ten sposób mieć Królestwo Niebieskie w swym sercu tu na ziemi. Dziękuję wam.

Opublikowany w Film, Kościół, Medziugorje | Otagowane: , | Komentarzy: 71 »

Ciekawe spostrzeżenia, na ewangelickiej stronie na temat piekła

Posted by Dzieckonmp w dniu 21/05/2012

http://www.razemdlaewangelii.pl/wielkie-doktryny/241-siedem-cudow-piekla

Artykuł na niej zawarty porusza sprawy piekła.

Autor przytacza ciekawe fakty i komentuje je za pomocą Pisma Świętego. Osobiście uważam, że jest to niezły materiał na dobre katolickie kazanie o piekle i problemach związanych z przebywaniem w nim.

Oto kilka wybranych tematów.

1. Piekło JEST.

Znajdujemy jego opisy w wielu miejscach Pisma Świętego, a nawet sam Pan Jezus kilka razy wyraźnie o nim mówi:

Mt 23, 29-33

“Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo budujecie groby prorokom i zdobicie grobowce sprawiedliwych, 30 i mówicie: “Gdybyśmy żyli za czasów naszych przodków, nie byliśmy ich wspólnikami w zabójstwie proroków”. 31 Przez to sami przyznajecie, że jesteście potomkami tych, którzy mordowali proroków! 32 Dopełnijcie i wy miary waszych przodków! 33 Węże, plemię żmijowe, jak wy możecie ujść potępienia w piekle?”

Mk 9,43-48

“Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony13. 45 I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie, chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. 47 Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, 48 gdzie robak ich nie umiera i ogień nie gaśnie.”

Łk 16, 23-24

“Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. 24 I zawołał: “Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”.”

Ap 14,9-11

“A inny anioł, trzeci, przyszedł w ślad za nimi, mówiąc donośnym głosem:
«Jeśli kto wielbi Bestię, i obraz jej,
i bierze sobie jej znamię na czoło lub rękę,
10 ten również będzie pić wino zapalczywości Boga
przygotowane, nierozcieńczone, w kielichu Jego gniewu;
i będzie katowany ogniem i siarką
wobec świętych aniołów
i wobec Baranka.
11 A dym ich katuszy na wieki wieków się wznosi i nie mają spoczynku we dnie i w nocy
czciciele Bestii i jej obrazu,
i ten, kto bierze znamię jej imienia». “

W tym fragmencie znajdujemy również informację, że dym katuszy, czyli męki piekielne wznoszą się na wieki wieków, co oznacza na zawsze. Nauczanie nowomodnych teologów mówiące o ostatecznym zbawieniu każdego jest więc nauką fałszywą i nieuzasadnioną, podobnie jak mówienie o zbawieniu szatana w imię Miłosierdzia Bożego, tzw. “rekolekcje piekielne”.

Patrz ks Mieczysław Maliński, książka pt: “Mój alfabet : szkice teologiczne” – Wydawnictwo Nemrod, Kraków 2004 Autor wyłuszcza w tej książce gnostycką naukę o Jezusie: To nie znaczy, że Jezus ma wszystkie przymioty Boga-Absolutu. Wtedy byłby jakimś monstrum, nie człowiekiem. A więc Jezus nie jest wszechmocny, ani wszechwiedzący, ani wszechobecny. Nie jest absolutnym pięknem, miłosierdziem najwyższym, najwspanialszym, mądrością najgłębszą, dobrem nieskończonym, wolnością wszechogarniającą. Owszem, On uczestniczy w tych doskonałościach Boga, ale na miarę człowieczą. Jest najwspanialszym człowiekiem świata, jest uczestnikiem pełnym Bożej natury. Jezus przyszedł na świat, jak to sam powiedział: Aby świadectwo dać prawdzie. Nie ma tu mowy o odkupywaniu nas od grzechu przez Jego mękę i śmierć jako zapłacie sprawiedliwości Boga za nasze grzechy. To myślenie jest odwołaniem się do Starego Testamentu (…). Pan Bóg nie potrzebuje ofiary męki i śmierci Jezusa, aby nam grzechy nasze przebaczyć. On potrafi nam je wybaczyć, bo jest nieskończenie miłosierny, kocha nas jako swoje dzieci, niezależnie jakie byłyby nasze grzechy. A nieco dalej głosi kabalistyczną, tajną naukę o szatanie: A co z szatanami? Przecież tak jak ludzie są stworzeni przez Boga. Jest więc w nich Boża iskra, iskra wolnej woli, mądrości i dobra. Oni nie są bezwzględną negacją. Gdyby Bóg chciał, w każdej chwili przestaliby istnieć, a jednak podtrzymuje ich w istnieniu. (…) To oczywiście nie będzie tak, że przyjdzie jakiś moment i nagle potępieni ludzie i szatani znajdą się w niebie. To proces, który już teraz się w nich dokonuje. Są to prawdziwe rekolekcje piekielne. I myślę, że już są tacy nawróceni szatani, którzy przeszli przez swoisty piekielny czyściec i są zbawieni.

Są tu wyłożone demoniczne zasady nowej religii New Age, w której nie ma potrzeby uzyskiwania przebaczenia na drodze sakramentalnej spowiedzi i w ogóle przyjmowania jakichkolwiek sakramentów, bo jeśli Jezus jest tylko człowiekiem, to Jego sakramenty są zabobonną praktyką. Według zasad tej nowej religii – promowanej przez ks. Malińskiego – wszyscy zasługują na zbawienie, niezależnie od swego postępowania, a w sefirotycznym niebie, tak jak teraz na ziemi, w jednej wspólnocie będą katolicy, czarnoksiężnicy, masoni i oczywiście szatani! Tragiczną rzeczą jest, wobec tych i podobnych herezji, milczenie naszych pasterzy, którzy z obowiązku powinni czuwać, aby przeciwnik nie zatruł „źródła wody żywej”.

To wydaje się niewiarygodne ale takie rzeczy wypisują kapłani katoliccy.

Teraz najciekawsza sprawa, która prawdopodobnie umknęła uwagi wielu, chodzi o mieszkańców piekła.

Oprócz upadłych aniołów, piekło będzie zamieszkane na wieki przez pewne jasno określone w Piśmie Świętym grupy ludzi.

Ap 21.8

“A dla tchórzów, niewiernych, obmierzłych, zabójców, rozpustników, guślarzy, bałwochwalców i wszelkich kłamców:
udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką.
To jest śmierć druga»”

Proszę zwróćmy uwagę na kategorie ludzkich czynów, które zasługują na karę piekła wiekuistego, na pierwszym miejscu wymienieni są TCHÓRZE, a listę zamykają WSZELKIEGO TYPU KŁAMCY.

Prawdopodobnie wydaje się nam, że to niemożliwe, że za tchórzostwo, które myślę, że należy rozumieć jako brak świadczenia o Jezusie i za kłamstwa wylądujemy w piekle. Co do kłamstw to na pewno mamy sobie wiele do zarzucenia. Jednak kłamcy wędrują do piekła razem z niewiernymi, obmierzłymi, zabójcami, rozpustnikami, czarownicami, czarownikami, wróżkami, wróżami, razem nazwanymi tu guślarzami i bałwochwalcami.

Strzeżmy swego języka.

Opublikowany w Kościół, Religia, Szatan | Otagowane: | Komentarzy: 115 »

Cud w Sokółce -Przemienienie Hostii Świetej

Posted by Dzieckonmp w dniu 21/05/2012

“Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”

 

Opublikowany w Cuda, Film, Kościół | Komentarzy: 9 »

Módlmy się u stóp krzyża na rzecz pokoju …

Posted by Dzieckonmp w dniu 19/05/2012

A stały pod krzyżem Jezusa matka jego i siostra matki jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Jana 19:. 25

 

Drogie dzieci! Bez modlitwy nie ma pokoju. Dlatego mówię wam, drogie dzieci, módlcie się przed krzyżem o pokój. Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.

Orędzie z Medziugorje, 06. wrzesień 1984

Opublikowany w Apel, Kościół, Prośba o modlitwę | Otagowane: , , | Komentarzy: 10 »

Akt oddania się Panu Jezusowi według ks. Dolindo Ruotolo

Posted by Dzieckonmp w dniu 18/05/2012

Akt oddania się Panu Jezusowi według ks. Dolindo Ruotolo

Ksiądz Dolindo Ruotolo, świątobliwy kapłan urodzony w Neapolu, cieszył się wielkim szacunkiem ojca Pio, który zwykł mawiać do przybywających do San Giovanni Rotondo Neapolitańczyków: „Macie księdza Dolindo, po co do mnie przychodzicie?”. Pozostawił on akt oddania Jezusowi, a właściwie zapis słów przez Niego wypowiedzianych – podobnie jak zapisywała je s. Faustyna. Cały tekst tchnie nawoływaniem do dziecięcej ufności:

Jezu, Ty się tym zajmij!

Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie mnie troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę mówię wam, że każdy akt prawdziwego, głębokiego i całkowitego zawierzenia Mnie wywołuje pożądany przez was efekt i rozwiązuje trudne sytuacje. Zawierzenie Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, bym nadążał za wami; zawierzenie to jest zamiana niepokoju na modlitwę. Zawierzenie oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i oddanie się Mnie tak, bym jedynie Ja działał, mówiąc Mi: Ty się tym zajmij.

Sprzeczne z zawierzeniem jest martwienie się, zamęt, wola rozmyślania o konsekwencjach zdarzenia. Podobne jest to do zamieszania spowodowanego przez dzieci domagające się, aby mama myślała o ich potrzebach gdy tymczasem one chcą się tym zająć same, utrudniając swymi pomysłami i kaprysami jej pracę. Zamknijcie oczy i pozwólcie Mi pracować, zamknijcie oczy i myślcie o obecnej chwili, odwracając myśli od przyszłości jak od pokusy.

Oprzyjcie się na Mnie wierząc w moją dobroć, a poprzysięgam wam na moją miłość, że kiedy z takim nastawieniem mówicie: „Ty się tym zajmij”, Ja w pełni to uczynię, pocieszę was, uwolnię i poprowadzę.

A kiedy muszę was wprowadzić w życie różne od tego, jakie wy widzielibyście dla siebie, uczę was, noszę w moich ramionach, sprawiam, że jesteście jak dzieci uśpione w matczynych objęciach. To, co was niepokoi i powoduje ogromne cierpienie to wasze rozumowanie, wasze myślenie po swojemu, wasze myśli i wola, by za wszelką cenę samemu zaradzić temu, co was trapi.

Czegóż nie dokonuję, gdy dusza, tak w potrzebach duchowych jak i materialnych, zwraca się do mnie mówiąc: „Ty się tym zajmij”, zamyka oczy i uspokaja się! Dostajecie niewiele łask, kiedy męczycie się i dręczycie się, aby je otrzymać; otrzymujecie ich bardzo dużo, kiedy modlitwa jest pełnym zawierzeniem Mnie. W cierpieniu prosicie, żebym działał, ale tak jak wy pragniecie… Zwracacie się do Mnie, ale chcecie, bym to ja dostosował się do was. Nie bądźcie jak chorzy, którzy proszą lekarza o kurację, ale sami mu ją podpowiadają. Nie postępujcie tak, lecz módlcie się, jak was nauczyłem w modlitwie „Ojcze nasz”: Święć się Imię Twoje, to znaczy bądź uwielbiony w tej mojej potrzebie; Przyjdź Królestwo Twoje, to znaczy niech wszystko przyczynia się do chwały Królestwa Twego w nas i w świecie; Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi, to znaczy Ty decyduj w tej potrzebie, uczyń to, co Tobie wydaje się lepsze dla naszego życia doczesnego i wiecznego.

Jeżeli naprawdę powiecie Mi: „Bądź wola Twoja”, co jest równoznaczne z powiedzeniem: „Ty się tym zajmij”, Ja wkroczę z całą moją wszechmocą i rozwiąże najtrudniejsze sytuacje. Gdy zobaczysz, że twoja dolegliwość zwiększa się zamiast się zmniejszać, nie martw się, zamknij oczy i z ufnością powiedz Mi: „Bądź wola Twoja, Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym, że wdam się w tę sprawę jak lekarz, a nawet, jeśli będzie trzeba, uczynię cud. Widzisz, że sprawa ulega pogorszeniu? Nie trać ducha! Zamknij oczy i mów: Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym i że nie ma skuteczniejszego lekarstwa nad moją interwencją miłości. Zajmę się tym jedynie wtedy, kiedy zamkniesz oczy.

Nie możecie spać, wszystko chcecie oceniać, wszystkiego dociec, o wszystkim myśleć i w ten sposób zawierzacie siłom ludzkim albo – gorzej – ufacie tylko interwencji człowieka. A to właśnie stoi na przeszkodzie moim słowom i memu przybyciu. Och! Jakże pragnę tego waszego zawierzenia, by móc wam wyświadczyć dobrodziejstwa i jakże smucę się widząc was wzburzonymi.

Szatan właśnie do tego zmierza: aby was podburzyć, by ukryć was przed moim działaniem i rzucić na pastwę tylko ludzkich poczynań. Przeto ufajcie tylko Mnie, oprzyjcie się na mnie, zawierzcie Mnie we wszystkim. Czynię cuda proporcjonalnie do waszego zawierzenia Mnie, a nie proporcjonalnie do waszych trosk.

Kiedy znajdujecie się w całkowitym ubóstwie, wylewam na was skarby moich łask. Jeżeli macie swoje zasoby, nawet niewielkie lub staracie się je posiąść, pozostajecie w naturalnym obszarze, a zatem podążacie za naturalnym biegiem rzeczy, któremu często przeszkadza szatan. Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu.

Kiedy widzisz, że sprawy się komplikują, powiedz z zamkniętymi oczami, w Duszy: Jezu, Ty się tym zajmij!
Postępuj tak we wszystkich twoich potrzebach.
Postępujcie tak wszyscy, a zobaczycie wielkie, nieustanne i ciche cuda.
To wam poprzysięgam na moją miłość.

(Z pism sługi Bożego ks. Dolindo Ruotolo)
http://www.katolicki.net

Opublikowany w Kościół, Prośba o modlitwę | Otagowane: , | Komentarzy: 41 »

Zaczęło się niebotyczne prześladowanie katolików

Posted by Dzieckonmp w dniu 16/05/2012

 

Opublikowany w Alert, Apel, Film, Jezus Król Polski, KOMUNIKATY, Kościół, ks.Piotr Natanek, Prześladowanie Chrześcijan | Otagowane: , , , | Komentarzy: 138 »

Pierwsza ofiara – w Parczewie na mszy zmarł rycerz Chrystusa Króla

Posted by Dzieckonmp w dniu 15/05/2012

Incydent w Parczewskim Kościele

13 maja w trakcie obchodów Diecezjalnego Dnia Rodziny w Sanktuarium Rodzin w Parczewie doszło do incydentu, który spowodował przesunięcia w programie spotkania. W rozmowie z Radiem Podlasie Biskup Siedlecki Zbigniew Kiernikowski wyjaśnił powody swojej decyzji o przesunięciu rozpoczęcia Mszy św. – informuje na swojej stronie Regionalny Portal Informacyjny podlasie24.pl

Niedzielna Eucharystia podczas Diecezjalnego Dnia Rodzin w Parczewie, zaplanowana na godzinę 13.00 rozpoczęła się z prawie godzinnym opóźnieniem.

Podczas procesji, do uczestników zgromadzenia dołączyła ok. 20 – osobowa grupa osób, wyraźnie manifestująca swoją postawą i ubiorem pewne poglądy. Pomimo apeli biskupa siedleckiego, grupa ta, przez długi czas nie chciała zdjąć swoich wierzchnich okryć.

Wyjaśniając powody oczekiwania na rozpoczęcie Mszy Św. biskup siedlecki Zbigniew Kiernikowski w rozmowie z Radiem Podlasie podkreślił, że Eucharystia wymaga odpowiedniej postawy.

- Eucharystia nie może być sprawowana wtedy, kiedy jakaś grupa, która nie została zaaprobowana przez Kościół określonymi statutami, coś manifestuje i rozbija jedność zgromadzenia, m.in. przez charakterystyczny strój czy postawę. Eucharystia jest świętowaniem, celebrowaniem Tajemnicy, która ma na celu tworzenie jedności. Znakiem jedności kościelnej jest Biskup. Tak więc jakakolwiek grupa manifestująca coś odrębnego, wyklucza sprawowanie Eucharystii i to był powód dla którego czekałem z rozpoczęciem Mszy św. – powiedział Biskup Kiernikowski.

Biskup siedlecki zaapelował do grupy osób (związanych z suspendowanym kapłanem z archidiecezji krakowskiej) o odpowiednie podejście do liturgii, poprzez zdjęcie strojów i przyjęcie postawy odpowiedniej dla zgromadzenia liturgicznego. Apele poskutkowały dopiero po niespełna godzinie.

Źródło: eparczew.pl

Wczoraj na początku kazania ksiądz Piotr Natanek poinformował że w czasie tego incydentu zmarł jeden z Rycerzy Chrystusa Króla. Kazanie księdza Piotra

Przygotowania do zbliżającego się Synodu Diecezji Siedleckiej oraz obchody jubileuszu Biskupa Siedleckiego zdominują dzisiejszą wieczorną audycję Księdza Biskupa Zbigniewa Kiernikowskiego “ROZMOWY O ŻYCIU”. W dzisiejszej audycji powrócimy także do incydentu, który wydarzył się minionej niedzieli w Parczewie.
Dzisiaj w Katolickim Radio Podlasie będzie audycja “Rozmowy o życiu” rozpocznie się  o godzinie 21.40.

Przypominamy Państwu numer telefonu do studia Katolickiego Radia Podlasie – 025 644 65 55, numer gg 308 67 01 oraz numer skrzynki SMS – 509 056 590.

 

Opublikowany w Alert, Jezus Król Polski, Kościół, ks.Piotr Natanek, Prześladowanie Chrześcijan, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , , , | Komentarzy: 125 »

Relikwie Jana Pawła II

Posted by Dzieckonmp w dniu 14/05/2012

Opublikowany w Cuda, Film, Kościół | Otagowane: , | Komentarzy: 54 »

Przyjmowanie Komunii świętej po katolicku – na klęcząco

Posted by Dzieckonmp w dniu 12/05/2012

Jest bardzo dużo kapłanów którzy walczą o komunię świętą na klęcząco

Słowo ks. prałata Romana Kneblewskiego, proboszcza parafii NSPJ w Bydgoszczy, na Piątą Niedzielę Wielkanocną – 6 maja A.D. 2012.

Tematy:
- Pierwsza Komunia święta
- Przyjmowanie Komunii świętej po katolicku – na klęcząco
- Wierzymy w prawdziwą, realną obecność Chrystusa w hostii
- Jeśli nie klękamy, bierzemy przykład od protestantów…
- Balustrady komunijne
- Książka Nicoli Buxa “Jak chodzić na Mszę i nie stracić wiary”
- Przystępujmy do Komunii z należnym szacunkiem – do Boga Żywego przystępujemy!

Kliknij i posłuchaj

Opublikowany w Kościół | Otagowane: , | Komentarzy: 82 »

List do Kapłanów o bliskim krwawym prześladowaniu Kościoła

Posted by Dzieckonmp w dniu 11/05/2012

Poniżej list księdza Adama Skwarczyńskiego skierowany do kapłanów. Został on napisany 10 maja 2012 roku.

List opublikował blog wobroniewiaryitradycji.wordpress.com

http://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2012/05/10/ks-adam-skwarczynski-list-do-kaplanow-o-bliskim-krwawym-przesladowaniu-kosciola/

 

Sprawa wygląda na bardzo poważną, a ksiądz Adam nawołuje do bezpośrednich i mocno zaangażowanych przygotowań na BARDZO trudne czasy.

Wraz z Apelowym błogosławieństwem, o 21.25, ks. Adam Skwarczyński nadesłał niniejszy list:

DO MOICH WSPÓŁBRACI KAPŁANÓW

Niedawno w rozmowie telefonicznej z proboszczem pewnej parafii nie umiałem powstrzymać się od wtrącenia – lekko, mimochodem – zdania: „Moja dusza przygotowuje się do odlotu z tego świata, i to już w najbliższych miesiącach”. Po chwili ciszy słuchawka zapytała: „Czy Ksiądz źle się czuje?” „Ależ skąd, jestem w pełni sił i aktywności!” Słuchawka zamilkła ze zdumienia, ale przy najbliższej okazji przemówiła… z ambony, na wszystkich Mszach, ogłaszając mnie (imiennie) fałszywym prorokiem (i nie tylko).

Po takim doświadczeniu powinienem chyba schować, jak struś, głowę w piasek, żeby z dzioba więcej pary nie wypuścić, ale… nie potrafię! Bez względu na to, jaką reakcję wywoła niniejszy mój list, czuję się w obowiązku go napisać, i to właśnie dzisiaj, w czwartek 10 maja 2012 roku, a więc w dniu kapłańskim. Takie otrzymałem natchnienie i nie mogę mu się przeciwstawić ani sprzeniewierzyć. Najbliższa przyszłość pokaże, na ile ten list był potrzebny…

Przybliżony (powieściowy) opis mojej śmierci stanowi ostatni rozdział książki „Wejdź do radości”, zaś w aneksie do tej książki znajduje się rozdział, który może zainteresować któregoś z Księży: „List ks. Jerzego do ks. Stanisława” (o ucieczce z miast, s. 238). Kto zna te rozdziały, łatwiej mu będzie zrozumieć to co piszę w tej chwili. Nie zdziwi się też, jeśli wspomnę teraz o zdarzeniu, które pominąłem w swojej powieści.

Pisząc ją pod pseudonimem, próbowałem uchodzić za człowieka świeckiego – „pana Ivana Novotnego” – nieuchwytnego w Polsce, co mi się po części powiodło. Wyjaśniwszy i porzuciwszy już swój pseudonim (zob. moje teksty internetowe), w tej chwili mogę ubrać się w sutannę i… uciekać do pobliskiego lasu! W nim – oczywiście „w nocnych widzeniach” – ukrywałem się całymi dniami, a pod osłoną nocy mogłem przychodzić do domu, gdyż trwało straszliwe prześladowanie Kościoła – to właśnie, które pociągnie za sobą moją śmierć. Obecnie przygotowuję się do niej, żyjąc z Panem Jezusem w „ciemnicy” – w swojej kaplicy – i licząc dni, które dzielą mnie od mojej Golgoty.

To nie powieść, nie fantazjowanie, moi Bracia, lecz… rzeczywistość, która zbliża się milowymi krokami do Kościoła na całym świecie. Dopiero teraz, pod koniec życia, rozumiem, po co pokazał mi Bóg te wydarzenia (coś więcej: pozwolił je głęboko przeżywać!) już tak dawno temu: bym mógł przekazać je innym. Zwłaszcza te, w których mogłem tylko w „wizjach” na ziemi uczestniczyć, gdyż ostatnie z nich będę oglądać już „z Drugiego Brzegu”. Chociaż wielu rozmówców próbowałem przekonywać, że „ja tego doczekam, bo widziałem, a dotychczas wszystkie wizje potwierdziły się w szczegółach” – teraz muszę się z tego wycofać: Bóg przyjął moją ofiarę i pragnie, by wkrótce moje Fiat zakończyło mą ziemską wędrówkę. Jeśli to się nie potwierdzi, gotów jestem przyznać się publicznie, że byłem fałszywym prorokiem!

Wracam do prześladowania Kościoła. Pozornie nic w tej chwili na nie nie wskazuje, a ludzkie plany i kalkulacje „na następne pokolenia” zalewają nas ze wszystkich stron i usypiają naszą czujność. Jest jednak to prześladowanie bardzo blisko, zaledwie o kilka chwil od nas, i to tak straszliwe, że w ogóle trudno o nim pisać. Na szczęście niezbyt długie (widziałem, że wiosna je zakończy), lecz ze względu na swoją intensywność i skalę będzie bardzo trudne do przeżycia. Główne jego ostrze będzie skierowane przeciwko księżom i osobom konsekrowanym, choć męczeństwo stanie się udziałem także wielu świeckich, zgodnie z piekielną zasadą: im kto bliżej Boga, tym większy wróg!

Jak do niego dojdzie, pisałem w internetowych listach, ale jeszcze powtórzę (n.b. pisałem jako świadek, gdyż ok. 30 lat temu Bóg pozwolił mi to przeżyć). Jakby „zapalnikiem”, wyzwalającym prześladowanie, będzie niestety ogólnoświatowy ogromny cud Bożego Miłosierdzia: ukazanie się Chrystusa „na obłokach, z wielką mocą i majestatem”, w otoczeniu aniołów, a za chwilę Jego sąd szczegółowy nad każdym mieszkańcem ziemi, nazywany w objawieniach „Ostrzeżeniem”. Dlaczego „niestety”? Gdyż nawet tak wstrząsające objawienie się Boga i ukazanie każdemu jego przeszłości, ale także miejsca, na które sobie swoim życiem zasłużył gdyby umarł, niektórych nie nawróci! Wprost przeciwnie: zaprzedani szatanowi, ulegną oni zbiorowemu opętaniu do n-tej potęgi i z diabelską furią rzucą się na nawróconych i nawracających się, pokornych i rozmodlonych, stających w kilometrowych kolejkach do spowiedzi z całego życia. Boży ludzie nie będą w stanie się bronić, nawet gdyby mieli armaty i czołgi, gdyż poznane Boże tajemnice zwrócą ich bardzo mocno ku światu wewnętrznemu, a odizolują od wielu ziemskich trosk.

To właśnie będzie ten najtrudniejszy rok, w którym – jak stwierdził w Fuldzie Jan Paweł II – „Kościół oczyści się we krwi męczenników”. Czy wtedy od nas, duszpasterzy, nie będzie Chrystus wymagał heroizmu? Czy w obecnym, względnie spokojnym i dostatnim życiu, jesteśmy zdolni na Jego oczekiwania odpowiedzieć? I to już w tej chwili, a nie za ileś lat?

Jeżeli mój list któryś z Braci zechce potraktować poważnie, zachęcam go do następujących przemyśleń:

1. Warto zaopatrzyć się w różne rzeczy, oferowane przez sklepy z naszej branży, z winem mszalnym na pierwszym miejscu. Hostii za dużo na zapas nie nakupimy (chyba że je zamrozimy, chociaż nie zawsze będzie prąd w sieci), ale mając białą mąkę, jakoś sami sobie poradzimy, gdy zawiodą piekarnie. Sataniści zaatakują klasztory, z piekącymi hostie włącznie. W związku z tym mój postulat (choćby miał się rozlec chichot prześmiewców!): spróbujmy zmobilizować znajomych posiadających broń, np. myśliwych, do wzięcia pod opiekę klasztorów. Przecież będą one jak wielkie nieruchome tarcze, wystawione na ataki satanistów.

2. Podobnymi „tarczami” będą sanktuaria, „sól w oku” dla piekła i jego ludzi, więc i o nich warto pomyśleć. W normalnym kościele łatwo ukryć Pana Jezusa, szaty i naczynia liturgiczne, i ratować się ucieczką, jednak nie w sanktuariach.

3. Ksiądz Brzóska ukrywał się przez długi czas u rolnika między dwiema ściankami, a wychodził tylko w nocy. Ci z nas, których Bóg powołuje nie do męczeństwa, lecz do potajemnego duszpasterstwa, mogliby pomyśleć o kilku miejscach schronienia, jak też zaopatrzyć je we wszystko, co jest konieczne do celebracji Mszy świętej.

4. Nasi wierni nie są, na ogół, przygotowani na te chwile, może z wyjątkiem dusz-ofiar (czy żertw ofiarnych, jak ich określa ks. Natanek), a więc tych, którzy złożyli Bogu samych siebie w ofierze za nawrócenie grzeszników. Do tych ludzi kierowałem od lat swoje książki, a ostatnio internetowe apele, i cieszę się, że rozrastają się ich szeregi. Dobrze by było, gdyby pasterze szli na czele owiec, a nie za nimi – i temu poświęcę chwilę uwagi.

A. W ostatnich spokojnych chwilach warto mobilizować wszystkich, gdzie i kiedy to tylko możliwe, do jak najpotężniejszej modlitwy o nawrócenie jak największej liczby grzeszników. Niebo czeka na te modlitwy, ale w pewnym momencie powie: DOŚĆ! Gdyby więc ktoś chciał nawet czuwać w nocy, warto otworzyć mu kościół lub kaplicę. Co jeszcze w tej materii „warto”, wiedzą Księża sami, a jeśli nie wiedzą, niech wsłuchają się w głos swoich podopiecznych oraz w natchnienia, im samym przychodzące. „Pozbierajmy wszystkie okruszyny” modlitw!

B. Oprócz „żaru modlitwy” może Duch Święty wzbudzić w niektórych sercach „żar męczeństwa”, na który powinniśmy zareagować we właściwy sposób, a więc w duchu Listu 1 P 4,12: radować się nim, a nie dziwić, a tym bardziej nie strofować doświadczających go! Niech nasza „słuchawka” będzie dostrojona do takich dźwięków – i w telefonie, i na spotkaniach, i w konfesjonale – żebyśmy nie reagowali na nie na sposób mojego współbrata! Oby nikt z nas nie krzyżował Bożych planów, odsyłając bliźniego do psychiatry z tego powodu, że nagle Duch Boży uniósł go tak wysoko ponad naturę, że Boży zew okazuje się o wiele silniejszy niż naturalne instynkty! Piszę to jako świadek, i wiem co piszę. Gdyby taka chwila trwała dłużej, moje życie na ziemi stałoby się niemożliwe. Dotyczy to zarówno pragnienia natychmiastowej śmierci dla Boga i dla bliźnich, jak i tęsknoty za Niebem, albo takich porywów radości na myśl o bliskiej śmierci, że natura człowieka słania się pod nimi jak kłosy w czasie burzy. I co by było, gdyby taki Boży wybraniec – a może być ich wielu! – usłyszał od nas słowa przykre lub lekceważące?

Może nas ktoś z płaczem pytać: ten „żar” mnie porywa, ale co mam zrobić z naturalnym lękiem o moich bliskich? Oto jedna z odpowiedzi: Bóg ich kocha milion razy bardziej od ciebie, a poza tym jest wszechmocny, więc potrafi zatroszczyć się o ich szczęście, nie martw się! A poza tym oczyszczony świat będzie wkrótce tak piękny, że nie miej o nic obawy – wszyscy będą jak jedna kochająca się rodzina.

Ktoś inny złożył Bogu siebie w ofierze „całopalnej”, ale szatan wzbudza w nim lęk przed śmiercią i zatruwa mu życie. Pyta, czy może się wycofać… Oczywiście że może, i to w każdej chwili – uspokójmy go – bez żadnego grzechu, gdyż Bóg nie może od nas wymagać tego co nas przerasta, a poza tym przyjmuje tylko to, co ze szczerego serca Mu ofiarujemy. Jednak zróbmy krok naprzód i użyjmy np. takich argumentów:

– męczennicy otrzymują specjalną łaskę, coś jak modlitewną ekstazę, która łagodzi ich ból i strach, a nawet je likwiduje (zob. np. żywot św. Perpetui i Felicyty, poranionych przez dziką krowę na arenie cyrkowej);

– Bóg ma 1000 sposobów na to, by zatroszczyć się o ciebie, swoje dziecko, i w takiej chwili krzywdy nie pozwoli ci zrobić – stąd często męczennicy szli na śmierć jak na wesele;

– ogromną łaską jest obecność przy nas w godzinie śmierci Matki Najświętszej; jeżeli Ją prosisz o modlitwę i przyjście w tej godzinie, i to przez całe życie z Różańcem w ręku, jak możesz wątpić w Jej pomoc? (piszę to jako świadek – widziałem rolę Maryi wobec mojej duszy tak w momencie śmierci, jak i w „locie” prosto przed Tron Boży);

– boisz się krótkiego cierpienia przy śmierci, które może cię w jednej chwili uwolnić od wszelkich kar pokutnych, a nie boisz się o wiele sroższego i dłuższego – może wieloletniego – w czyśćcu? Tamto czyśćcowe jest prawdziwym męczeństwem w porównaniu z maleńkim bólem, jaki przychodzi znieść na ziemi! Święta Krystyna, zwana „Cudowną”, poznawszy mękę czyśćca i zapragnąwszy uwalniać od niej dusze, np. rzucała się w ogień, stała tygodniami w lodowej przerębli, doświadczała łamania kości – a wszystko to wydawało jej się niczym w porównaniu z tamtymi mękami!

– „Choćby twoje grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją”, i to natychmiast, w jednej chwili męczeństwa. Jest tak m.in. dlatego, że Bóg-Człowiek ma szczególną litość dla tych, których ludzie skrzywdzili – chce im to wynagrodzić i jakby „głaszcze rany” ich ciała, łagodzi ból, a przy tym nie zwraca uwagi na rany ich duszy, które mogą być ohydne! Tak na pewno postąpił nawet z najbiedniejszymi duszami w prezydenckim samolocie podczas zamachu…

C. Idźmy z wielką miłością do chorych, pogrążonych w różnorakich cierpieniach, i czyńmy z nich dusze-ofiary, zachęcając do ofiarowania cierpień za konających lub za mających wkrótce umrzeć, a żyjących w grzechu ciężkim. Jakiego doznawałem nieraz wstrząsu, gdy od obłożnie chorych słyszałem, że nigdy im żaden ksiądz o tym nie mówił, nawet gdy latami co miesiąc ich odwiedzali!

Świadczy to tylko o tym, że księża sami nie żyją tym duchem: łatwo im składać w Ofierze Jezusa Ojcu w Duchu Świętym, ale z tą Ofiarą nie łaczą własnej – ze swojego życia, ciała i krwi; spożywają swego Pana, ale Jemu nie pozwalają siebie „spożyć”; dają ludowi Tego, który „dobrowolnie wydał się na mękę”, ale sami dla Niego nie chcą niczego wycierpieć; gdy „przypadkiem” dopadnie ich cierpienie, uciekają od niego jak od nawiększego nieszczęścia, więc jak od nich ma Jezus oczekiwać, że choćby najmniejsze podejmą i ofiarują Mu dobrowolnie?

Głosząc pewnego razu rekolekcje dla księży w tym właśnie duchu, uświadamiając im konieczność połączenia w ramach ich powołania obu rodzajów kapłaństwa: tego ze święceń i powszechnego – napotkałem na opór z ich strony, a nawet bunt (kilku wyjechało). „Wystarczy, że nasz sakrament ma swoją skuteczność ex opere operato – powiedzieli – a opus operantis się nie liczy, ty go przeakcentowujesz!” Bardzo się mylili, gdyż właśnie z tego drugiego będziemy przez Boga osądzeni, a nauka Jezusa w tym względzie nie pozostawia najmniejszych wątpliwości. Najmniejsza ofiarka, złożona Bogu sercem, z miłości, ma w Jego oczach o wiele większą wartość, niż dziesięć złożonych pod przymusem, bo uniknąć ich się nie da. A poza tym – co to za miłość bez ofiar…? Dostatecznie dużo napisałem na ten temat w I tomie swojej książki W Szkole Krzyża i do niej odsyłam.

Mój list jest jak zielony owoc, któremu zabrakło czasu na dojrzewanie – powstał dzisiaj w ciągu krótkiego czasu, i niech takim pozostanie. Zakończę go parafrazą słów Pana Jezusa, często przez nas powtarzanych, zwłaszcza w święta i wspomnienia męczenników: „Nikt nie ma większej miłości niż ten, kto życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” oraz za nieprzyjaciół, którzy – dzięki jego ofierze – staną się na wieki jego przyjaciółmi. Mam na myśli tych, którzy wkrótce staną się moimi zabójcami, a których twarze widziałem na swoim pogrzebie. Włączeni są w moją ofiarę, do której mają się przyczynić, a także w moją modlitwę, którą od lat za nich zanoszę. Wierzę, że spotkamy się w Wiecznej Chwale, jak Szczepan z Szawłem, gdyż… wierzę jednocześnie, że nikt nie ma większej możliwości wyproszenia komuś u Boga łask, niż ofiara swoim prześladowcom.

Duchu Święty – Duchu tej liturgicznej Pięćdziesiątnicy, którą teraz w Kościele przeżywamy, ale i tej Nowej – Pięćdziesiątnicy, która przetworzy, uduchowi i uświęci wkrótce cały świat, czyniąc go wielkim wieczernikiem – błagam Cię, przez pośrednictwo Twej Najświętszej Oblubienicy Maryi: ogarnij umysły i serca moich Współbraci Kapłanów i posłuż się nimi według Twoich planów. Amen.

ks. Adam Skwarczyński

Opublikowany w Alert, Apokalipsa, Kościół, Objawienia, Prośba o modlitwę, Prześladowanie Chrześcijan, Różaniec, Warto wiedzieć, Z Aniołem do Nowego Świata, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , | Komentarzy: 173 »

1 maja 2012r Filipińczycy modlą się za Polskę – dołączmy do Nich

Posted by Dzieckonmp w dniu 30/04/2012

Milion różańców w intencji pokoju na świecie odmawiają codziennie Filipińczycy.

W ciągu 201 dni modlitwą objęte zostaną wszystkie kraje. Różańcowa krucjata za świat rozpoczęła się

10 października 2011 r., a zakończy 30 maja.

Za POLSKĘ będą się modlić 1 maja 2012r – dołączmy się do tej modlitwy.



1 maja 2012r o godz. 12:00 (lub innej porze w miarę możliwości) wszyscy Polacy którzy pragną dobra Polski zbierajmy się w kościołach, kaplicach czy kapliczkach przydrożnych lub innych miejscach publicznych i odmówmy razem Ciesz się, Królowo Anielska oraz różaniec (Tajemnice Bolesne) za naszą Ojczyznę i o pokój na świecie


Prosimy o przekazanie dalej tej informacji !!!
Więcej na ten temat : http://www.millionrosesfortheworld.org/onecountrymain.html

“Zobowiązuję się odmawiać jeden różaniec codziennie, w każdym dniu w intencji danego narodu, aż przemodlę wszystkie narody świata”

Nasz cel: Od poniedziałku do soboty odmawiać różaniec za jeden kraj. W przeciągu 100 dni każdy z nas przemodli wszystkie kraje świata.

“Milion Róż dla Świata” – modlitewne działanie

10 października 2011 – 30 maja 2012
Jeden różaniec, Jeden kraj, Pokój na Świecie

Kraj: Polska (Europa) Dzień 176: 1 maja 2012
- Tajemnice Bolesne

Intencje dla Polski:

  1.  Aby Polska przeciwdziałała w wykorzystywaniu i handlu kobietami.
  2. Aby rząd rozwiązał problemy sądownictwa które jest nieefektywne i nieskuteczne.
  3. Aby dwa miliony Polaków którzy są za granicą mogły zbudować sobie nowe życie.
  4. Aby wzrost ekonomiczny stworzył więcej miejsc pracy i podniósł poziom życia 8 milionów Polaków żyjących w biedzie.
  5. Aby błogosławiony Jan Paweł II był dalej inspiracją dla całego świata

Filipiny: Krucjata Różańca w intencji pokoju

Pierwszy różaniec Filipińczycy odmówili za wychodzącą z krwawej wojny domowej Angolę. W ciągu kolejnych dni modlitwą objęte zostały wszystkie kraje Czarnego Lądu, w tym dopiero co powstały Południowy Sudan. Następnie kolej przyszła na Bliski Wschód i Amerykę. Obecnie każdego dnia milion Filipińczyków modli się za jedno z państw azjatyckich. Proszono m.in. o zaprzestanie prześladowań chrześcijan i przezwyciężenie podziałów kastowych w Indiach, dla Pakistanu o tolerancję, która pokona ekstremizmy religijne, a dla Chin o wolność religijną. Różaniec odmawiany jest indywidualnie, a do uczestnictwa w modlitewnej krucjacie za świat Kościół zaprosił także Filipińczyków żyjących na emigracji.

Akcji przyświecają słowa papieża Piusa IX: „Daj mi armię odmawiającą milion różańców dziennie, a zwyciężę świat”. Inicjatywa spotkała się z wielkim odzewem. Abp Antonio Ledesma podkreśla, że „jest to nie tylko okazja do uwrażliwienia na potrzeby ludzi żyjących w innych krajach, ale także do katechezy, ponieważ każdy z uczestników krucjaty dostaje materiały pozwalające lepiej odkryć znaczenie i siłę różańca”.

Modlitwą zostanie objęta także Polska. Będzie to miało miejsce 1 maja, w rocznicę beatyfikacji Jana Pawła II, którego Filipińczycy wspominają jako Papieża Bożego Miłosierdzia.

B. Zajączkowska, Filipiny

źródło: http://www.fidesetratio.pl/pl/37621/82481/1_maja_Filipinczycy_modla_sie_za_Polske-dolaczmy_do_Nich.html

Opublikowany w Apel, KOMUNIKATY, Kościół, Patriotyzm, Różaniec, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | Komentarzy: 49 »

Skandaliczna książka kardynała Martiniego

Posted by Dzieckonmp w dniu 25/04/2012

Kardynał Carlo Maria Martini, emerytowany arcybiskup Mediolanu, opublikował niedawno książkę pt. „Credere e Conoscere” („Wiara i Wiedza”), w której zakwestionował m.in. prawo naturalne i poparł związki partnerskie osób tej samej płci. Wielu wiernych jest oburzonych.

Kardynał w swojej książce pisze: „To nie jest złe, gdy dwie osoby, zamiast tworzyć przypadkowy związek homoseksualny, mają zapewnioną pewną stabilność. W tym sensie państwo mogłoby im sprzyjać”. Hierarcha dodaje: „Nie podzielam stanowiska osób w Kościele, które sprzeciwiają się związkom partnerskim”. Arcybiskup Mediolanu uważa także, że nie ma nic złego w paradach homoseksualnych (jak się wyraził w „demonstracjach gejowskiej dumy”), ze względu na potrzebę pokazania przez homoseksualistów wszystkim innym osobom, że istnieją. Hierarcha ocenił, że takie parady są dopuszczalne, nawet jeśli istnieje ryzyko, że będą zbyt prowokacyjne. Wreszcie ksiądz Martini stwierdził, że chociaż Kościół broni tradycyjnego małżeństwa w celu umożliwienia przedłużania gatunku, to jednak nie oznacza to, że ma prawo do dyskryminowania innych rodzajów związków(sic!).

Niestety, kardynał Martini nie jest osamotniony w swoich szokujących poglądach na temat homoseksualizmu. Jego kolega z Wiednia, kardynał Christoph Schönborn, postępuje podobnie. W 2008 roku Schönborn zgodził się na bluźnierczą wystawę w Muzeum Diecezjalnym w Wiedniu, znajdującemu się naprzeciwko wspaniałej katedry pw. świętego Szczepana. Wystawa zatytułowana: „Religia, ciało i władza” prezentowała prace marksistowskiego artysty Alfreda Hrdlička, który przedstawił Pana Jezusa i apostołów podczas Ostatniej Wieczerzy w środku homoseksualnej orgii, wywołując tym samym ogromne oburzenie katolików na całym świecie. W muzeum znalazła się praca, prezentująca nagiego Pana Jezusa na krzyżu i scena biczowania przez nagiego kata. Chociaż najbardziej obraźliwe ekspozycje zostały usunięte na polecenie kardynała, inne „mniej” obrazoburcze wizerunki pozostały.

Pomimo skandalu w 2009 roku kardynał Schönborn zwrócił się do Alfreda Hrdlička z prośbą, by wykonał popiersie siostry Restituty Kafki, która została zamordowana przez hitlerowców w czasie II wojny światowej. Szokująca rzeźba przedstawiająca błogosławioną zakonnicę w postawie rozpaczy z  obnażonymi piersiami została umieszczona w katedrze. Wiedeński hierarcha w 2010 r. publicznie poparł także tzw. stabilne związki tej samej płci, podobnie jak kard. Martini. Niedawno katolików zdumiało wsparcie, jakie kardynał Schönborn udzielił homoseksualiście Florianowi Stangl, który żyje w zarejestrowanym związku partnerskim z innym pederastą. Stangl został wybrany na członka rady parafialnej w miasteczku Stützenhofen, na przedmieściach Wiednia. Kiedy miejscowy proboszcz, ks. Gerhard Swierzek poradził mu, by zrezygnował z przystępowania do Komunii św. z powodu znajdowania się w stanie grzechu, ten odpowiedział: „Czuję się związany nauką Kościoła ale warunek życia w czystości wydaje się niemożliwy do spełnienia dla mnie”. Ojciec Swierzek odmówił akceptacji tej postawy. Decyzję unieważnił jednak arcybiskup Wiednia, będący pod ogromnym wpływem „uroku” Stangla. W odpowiedzi ks. Swierzek zrezygnował z posługi jako proboszcz parafii.

Takie postępowanie najwyższych hierarchów Kościoła z pewnością sprzyja buntowi innych kapłanów przeciwko doktrynie Kościoła i dyscyplinie. W Austrii powstała grupa tzw. księży reformatorów, prowadzona przez ks. Helmuta Schüllera, byłą prawą rękę kardynała Schönborna oraz jego ex wikariusza generalnego, która domaga się absurdalnych zmian. Kapłani żądają zniesienia obowiązkowego celibatu duchownych, zezwolenia na święcenia kobiet, Komunii dla rozwiedzionych katolików, żyjących w nowych związkach i zwiększenia roli świeckich w Kościele. Do tej pory kardynał Schönborn ograniczył się do „rozmawiania” z rebeliantami bez podejmowania żadnych konkretnych środków, mimo ponagleń z Watykanu, by zdyscyplinował podległych mu duchownych. Inny hierarcha, tym razem australijski ks. Geoffrey Robinson, emerytowany biskup pomocniczy Sydney podczas ostatniej wizyty w Stanach Zjednoczonych zalecał całkowitą zmianę moralności seksualnej i akceptację homoseksualizmu.

Luiz Sergio Solimeo z amerykańskiego stowarzyszenia TFP, opisując te jakże bolesne wypowiedzi hierarchów Kościoła, wyrządzających wielkie szkody napisał, że kiedy czyta tego typu wieści, to przychodzą mu na myśl słowa Jezusa zawarte w Ewangelii św. Mateusza o fałszywych prorokach: „Powstanie wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą; a ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (Mt 11-13).

Źródło: rodzinakatolicka.pl

Opublikowany w Alert, Kościół, Z prasy | Otagowane: , , | Komentarzy: 55 »

Gigantyczny Marsz w Warszawie 21.04.2012

Posted by Dzieckonmp w dniu 23/04/2012

Takiej manifestacji Warszawa nie widziała od lat. Morze biało-czerwonych flag łopoczących w słońcu, las transparentów, plac Trzech Krzyży i przyległe ulice wypełnione po brzegi. Tego dnia widziałem naprawdę piękną Polskę. I choć to nie było święto, to takiego lasu biało-czerwonych flag reprezentacyjne Aleje Ujazdowskie z pewnością już bardzo dawno nie widziały. Około 200 tys Polaków przeszło w marszu przeciwko dyskryminacji mediów katolickich, przeciwko niszczeniu przez rząd Donalda Tuska wolności słowa. Widziałem po raz pierwszy od dawna nadzieje na twarzach ludzi, nadzieję i radość że wreszcie przyszło nas taka ogromna ilość. Przez te twarze przebijała się radość – Udało się wreszcie”.   Przebijała się satysfakcja że mrówcza praca każdego Patriotycznie nastawionego Polaka przynosi efekt. To co widziałem  napawa nadzieją i pewnością że Polski nie oddamy, że nie oddamy TV Trwam złoczyńcom z PO. Poczuliśmy wszyscy że niedługo wygramy, że nastąpi koniec zdrajców narodu polskiego. 

Przyszło wielu i pokazać trzeba wielu. Pełna relacja 42 minuty przemarszu – bez komentarzy i montażu. Oceńcie sami. 

Do zgromadzonych przemówiła następnie Ewa Stankiewicz – prezes stowarzyszenia Solidarni 2010.
- Panie premierze, wielka część narodu uważa pana za zdrajcę stanu. Niech pan nie grozi politykom. Demonstruje pan siłę wobec słabszych. Wobec silniejszych jest pan uległy. Przechodzi pan do historii jako największy zdrajca Polski.
- Panie prezydencie, jeszcze przed zakończeniem śledztwa mówi pan, że przyczyny katastrofy są smoleńskiej są arcyboleśnie proste. Rosjanie zacierają ślady na pana oczach. Pana obowiązkiem jest dbanie o rzetelne śledztwo, a nie mówienie o przyczynach bez pokrycia w faktach. Pana działalność zagraża suwerenności Polski – powiedziała Ewa Stankiewicz. Przypomnijmy główne tezy wypowiedzi:
1) Smoleńsk to zamach w którym mogło dość do dobijania rannych
2) Tusk zdrajca narodu i to prawdopodobnie największy w historii Polski
3) Komorowski powiązany z Putinem mordercą własnych obywateli i dziennikarzy
O ile polskie odpowiedniki władzy w Kremlu mogą jej wybaczyć bo i tak piorą ludziom mózgi za pomocą mediów, to Putin po otwarciu granic z Kaliningradem już taki „doby” być nie musi. Wiemy, że jest chorobliwie czuły na punkcie swego „ego”, po naszych politykach wszystko spływa, bo nie tworzą samodzielnej polityki, tylko „europejską”. Widać, że dla tej kobiety są sprawy ważniejsze od jej doczesnego życia i z takich ludzi trzeba brać przykład!

Homilia bp Antoniego Dydycza. Marsz w obronie wolnych mediów w Warszawie

Wczoraj byłem na pl. Trzech Krzyży w marszu w obronie wolnych mediów oraz w obronie telewizji Trwam. Uczestniczyłem we mszy i w marszu i mam bardzo pozytywne doświadczenie. Jestem dumny, że jestem Polakiem i jestem dumny, że jestem katolikiem. Dzisiaj przeżyłem cudowny dzień, podczas marszu doświadczyłem mnóstwo ciepła i miłości a sama atmosfera była motywująca. Wspólne śpiewy i jedność oraz zgoda. Wiele organizacji pod jednym szyldem a Masza i katecheza były przepiękne a i pogoda dopisywała dopiero pod koniec marszu się popsuła ale był upał. Jestem mile zaskoczony w śród nas były osoby młode, dzieci, starsze ale również osoby chore i bardzo ich najbardziej podziwiam, że mimo choroby byli z nami. Najbardziej byłem zaskoczony, że było tyle ludzi a sam pl. Trzech Krzyży nie mógł pomieścić tyle społeczeństwa z całej Polski i nie był do tego nawet przygotowany. Jak wiadomo w mediach piszą i mówią co innego tym bardziej zaniżają statystyki, że było nas znacznie mniej. Ale wiem jedno, że było nas więcej niż 100 tysięcy. Ludzie byli z daleka i non stop dojeżdżały nowe autokary z ludźmi. Podczas marszu byli z nami księża a po za tym czuliśmy wielkie poparcie Kościoła katolickiego. Na spotkaniu był odczytany apel episkopatu Polski, gdzie kościół apeluje do rządu o przyznanie koncesji telewizji Trwam. A został pobity następny rekord bo jeszcze tyle ludzi nie widziałem a do Warszawy przyjechały ogromne pielgrzymki. Nie potrafię opisać przeżyć, które doświadczyłem podczas marszu i każdy człowiek był skory by pomagać drugiemu. Ludzie mili i optymistycznie nastawieni na świat chętnie do pomocy drugiemu. W śród nas byli politycy Prawa i Sprawiedliwości i Solidarnej Polski a prawica zjednoczyła się. W śród nas byli też organizacje w tym solidarni 2010 i inne organizacje. Podczas tego marszy gasły wszystkie spory i podziały. A drogą telewizyjną z Chicago łączył się z nami ks. Tadeusz Rydzyk. W czasie marszu czułem obecność nie tylko Boga ale również naszego wielkiego Polaka błogosławionego Jana Pawła II, który nam z nieba błogosławił. Zrozumiałem, że można nam wszystko zabrać, ale wiary nie można zabrać.
W śród nas byli też aktorzy w tym Pani Katarzyna Łaniewska znana jako Babcia Józia z serialu.
W czasie marszy były pieśni religijne oraz patriotyczne. Wszem nie każdy mógł przyjąć komunię świętą, ponieważ było nas tak wielu, ale wielkie podziękowania dla księży, dla których było to wyzwanie. Występował z nami zespół Kapela z nad Baryczy . Ja nie będę się za bardzo rozpisywać, ale nie żałuję że tu byłem, ponieważ przeżycia były nie do opisania a do domu wróciłem z nadzieją a przede wszystkim wróciłem silniejszy, pełen wiary.

list czytelnika.

Do czytelników mam prośbę o podzielenie się tym jak reagowały gazety i TV. Co pokazały bo ja nie miałem możliwości śledzenia byłem w trasie.

Opublikowany w Film, KOMUNIKATY, Kościół, Patriotyzm, Polityka, Prześladowanie Chrześcijan, Radio Maryja, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: , , | Komentarzy: 82 »

List Episkopatu Polski a nauka Benedykta XVI

Posted by Dzieckonmp w dniu 22/04/2012

Objawienia prywatne

Objawienie Boże dokonane w Osobie Chrystusa, a także w Jego czynach i słowach – jak uczy Sobór Watykański II – nigdy nie przeminie, bo nie przemija zmartwychwstały Jezus i Jego Ewangelia. Dlatego Bóg objawia się nam także dzisiaj, gdy wraz z Kościołem otwieramy Pismo Święte, aby w duchu wiary je czytać i wyjaśniać metodami, którymi posługuje się ludzki rozum. Natomiast nie należy się już spodziewać żadnego nowego objawienia Boga przed chwalebnym ukazaniem się Pana naszego Jezusa Chrystusa (por. 1Tm 6,14 i Tt 2,13) (Konstytucja o Objawieniu Bożym, 4). Jeżeli więc ktoś chciałby jeszcze dzisiaj pytać Boga albo pragnąłby jakichś wizji lub objawień, nie tylko postępowałby błędnie, stwierdza św. Jan od Krzyża, ale także obrażałby Boga, nie mając oczu utkwionych jedynie w Chrystusie, szukając innych rzeczy lub nowości (Katechizm Kościoła Katolickiego, 65).
Dane ludziom objawienia prywatne nie dodają nic nowego do Objawienia Bożego, które jest przekazywane w Piśmie świętym i w żywej Tradycji Kościoła. Niczego też w nim nie przekreślają i nie poprawiają. Pełnią wobec niego służebną rolę. Udzielane są przez Boga pojedynczym osobom, aby Kościołowi powszechnemu lub wspólnotom lokalnym czy określonym grupom mocniej przypomnieć prawdę już obecną w Piśmie świętym i Tradycji. W ten sposób mogą pomóc w pełniejszym przeżywaniu tej prawdy w konkretnym czasie (por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 67). Przez świętą Faustynę – na przykład – Pan Jezus przypomniał całemu Kościołowi prawdę o miłosierdziu Boga, objawioną już w Starym i Nowym Testamencie, aby wybrzmiała na nowo i owocowała w życiu współczesnego świata. Podobnie liczne objawienia maryjne niczego nie dodają do Ewangelii. Zalecana w nich modlitwa różańcowa – jak uczy bł. Jan Paweł II – jest „modlitwą ewangeliczną”, a wezwania do nawrócenia i pokuty aktualizują pierwsze zdanie Dobrej Nowiny głoszonej przez Jezusa: Przybliżyło się do was Królestwo Boże! Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię (Mk 1,15). Z kolei, objawienia prywatne, dawane ludziom w postaci wizji czy głębokich przeżyć religijnych, służą najczęściej temu, aby ich nawrócić, pogłębić ich więź z Bogiem bądź umocnić na drodze dawania świadectwa Chrystusowej Ewangelii. Nieraz pomagają one odkryć nowe powołanie czy charyzmat. Jest to pomoc, którą otrzymujemy, ale nie mamy obowiązku z niej korzystać (Verbum Domini, 14).
Należy więc pamiętać, że wartość objawień prywatnych różni się zasadniczo od jedynego Objawienia publicznego: to ostatnie wymaga naszej wiary; w nim bowiem ludzkimi słowami i za pośrednictwem żywej wspólnoty Kościoła przemawia do nas sam Bóg (Verbum Domini, 14). Natomiast każde objawienie prywatne, aby mogło być użyteczne dla innych osób, a nawet dla ogółu wiernych, musi być uznane przez Urząd Nauczycielski Kościoła. Dlatego trzeba zachować wielką ostrożność w przyjmowaniu treści dotyczących wiary i moralności zawartych w objawieniach prywatnych. Pamiętajmy o mocnych słowach Świętego Pawła z Listu do Galatów: Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście – niech będzie przeklęty! (Ga 1,8-9). Teksty zgodne z nauką Kościoła są potwierdzone opinią upoważnionego teologa i mają tzw. „imprimatur”, czyli aprobatę Biskupa lub Wyższego Przełożonego Zakonnego. I tylko takie pisma powinny kształtować naszą wiarę, poglądy i postawy.

Umiłowani w Chrystusie Panu!

Podpisali: Pasterze Kościoła katolickiego w Polsce obecni na 357. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie, w dniach 13-14 marca 2012 r.

List należy odczytać w Niedzielę Biblijną, 22 kwietnia 2012 r.

 

PAPIEŻ BENEDYKT XVI WYPOWIADA SIĘ O PRYWATNYCH OBJAWIENIACH

„Synod zalecił «pomaganie wiernym we właściwym rozróżnianiu słowa Bożego i objawień prywatnych», których rolą „nie jest (…) „uzupełnianie” ostatecznego Objawienia Chrystusa, lecz pomaganie w pełniejszym przeżywaniu go w jakiejś epoce historycznej”. Wartość objawień prywatnych różni się zasadniczo od jedynego Objawienia publicznego: to ostatnie wymaga naszej wiary; w nim bowiem ludzkimi słowami i za pośrednictwem żywej wspólnoty Kościoła przemawia do nas sam Bóg. Kryterium prawdziwości objawienia prywatnego jest jego ukierunkowanie ku samemu Chrystusowi. Jeśli oddala nas ono od Niego, z pewnością nie pochodzi od Ducha Świętego, który jest naszym przewodnikiem po Ewangelii, a nie poza nią. Objawienie prywatne wspomaga wiarę i jest wiarygodne właśnie przez to, że odsyła do jedynego Objawienia publicznego. Stąd kościelna aprobata objawienia prywatnego zasadniczo mówi, że dane przesłanie nie zawiera treści sprzecznych z wiarą i dobrymi obyczajami; wolno je ogłosić, a wierni mogą przyjąć je w roztropny sposób. Objawienie prywatne może wnieść nowe aspekty, przyczynić się do powstania nowych form pobożności lub do pogłębienia już istniejących. Może mieć ono pewien charakter prorocki (por. 1 Tes 5, 19-21) i skutecznie pomagać w lepszym rozumieniu i przeżywaniu Ewangelii w obecnej epoce; dlatego nie należy go lekceważyć. Jest to pomoc, którą otrzymujemy, ale nie mamy obowiązku z niej korzystać. W każdym razie musi ono być pokarmem dla wiary, nadziei i miłości, które są dla każdego niezmienną drogą zbawienia”.

Benedykt XVI
papież

Tekst na czerwono zaznaczyłem bo mam wrażenie że biskupi właśnie chcieli podeprzeć się nauką Benedykta XVI. W którym kierunku idzie nauczanie Episkopatu? Czy w tym samym co Benedykta XVI?

Opublikowany w Kościół, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , | Komentarzy: 117 »

Dedykacja dla siebie

Posted by Dzieckonmp w dniu 20/04/2012

Dziś moje ulubione. Mimo że może się powtarzam, robię sobie tą przyjemność

Wstawiam również jeden z najpiękniejszych momentów które przyniosło wspaniałe przeżycie osobiste. Królowa Pokoju przychodzi do wielu ludzi. Atmosfera iście niebiańska. W drugiej połowie piękne orędzie królowej Pokoju z tego dnia.

Na koniec mimo tego że wstawić trzeba by było jeszcze mnóstwo pieśni jako moich ulubionych, wstawiam ciekawostkę która miała miejsce w maju 2011 roku w Medjugorje. Nie złościć się że się powtarzam.  Dziś dzielę się tym co dla mnie jest drogie i wartościowe. Jutro cały dzień będę w podróży. jadę na marsz do Warszawy w obronie TV Trwam a potem w góry.


Opublikowany w Ciekawe, Film, Kościół, Objawienia, Warto wiedzieć, Śpiew | Otagowane: , , , | Komentarzy: 50 »

Tajemnica o Medziugorje ujawniona!

Posted by Dzieckonmp w dniu 19/04/2012

Jedna Msza św. w roku?

Wielu jeszcze nie wie o pewnym wspaniałym i zdumiewającym elemencie z historii Medjugorja. Jest moją radością powiedzieć dziś o nim, ponieważ jest on bezpośrednio związany z Niedzielą Miłosierdzia!

Turcy rządzili krajem przez ponad 4 stulecia (od 1463 do 1873 r.). Otóż w tamtym okresie chrześcijanie byli poddawani strasznym prześladowaniom i byli zmuszani do przechodzenia na islam. Według emisariusza papieskiego, Piotra Masarecchi, w 1624 r. około 40 lub 50 tys. chorwackich katolików z środkowej Bośni zostało zmuszonych do przejścia na islam (stąd obecność muzułmanów w kraju, którzy w istocie ze względu na swe korzenie są ex-chrześcijanami).

Wówczas rząd nie pozwalał katolikom odprawiać Mszy św. Wytworzył się więc pewien tajny rodzaj życia chrześcijańskiego, podobny do życia chrześcijan w rzymskich katakumbach w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, jaki dzisiaj znajduje się jeszcze w niektórych krajach jak Chiny.

Jednakże dzięki Bogu od tej zasady był jeden wyjątek. Chrześcijanie otrzymali pozwolenie na odprawienie jednej Mszy św. w roku, tylko jednej i to w miejscu ściśle określonym, oddalonym od wszystkiego i zagubionym na wsi. Data tej Mszy św, także była ustalona, chodziło o pierwszą niedzielę po Wielkanocy, a więc dzień, który Jezus później wybrał jako święto Bożego Miłosierdzia według objawień s. Faustyny Kowalskiej. Chrześcijanie, tak gorliwi w tamtym okresie, nie wahali się, żeby się udać do tego miejsca całymi tysiącami, idąc dniami i nocami przy każdej pogodzie (kwiecień jest miesiącem deszczów), stawiając czoła niebezpieczeństwom czyhającym na drogach, by móc przeżyć tę Mszę św. i „zobaczyć Jezusa” obecnego w Hostii przynajmniej raz w roku. Ta pielgrzymka była dla nich źródłem siły, nadziei i światła podczas nocy prześladowań.

My to wiemy, Bóg kontynuuje swe pomysły! Dopiero w niebie zobaczymy spód tkaniny, jaką w świecie tka przez Swoją Bożą Opatrzność i na ile jesteśmy wzajemnie powiązani przez Świętych Obcowanie. Wówczas odkryjemy, jak pewne wydarzenia, które wydawały się nam nowe, tkwią głęboko korzeniami w przeszłości, w sercu wielu pokoleń wierzących, którzy modlili się i cierpieli, którzy nawet przelewali swą krew za wiarę. Czasami się zdarza, że Bóg objawia trochę ze Swych tajemniczych planów i oświetla zadziwiającą ciągłość Swych wyborów.

Ponieważ to błogosławione miejsce, gdzie te tysiące chrześcijan w cierpieniu uczestniczyły w corocznej Mszy św., to właśnie były kamieniste pola Medjugorja, wówczas niezarośnięte, dokładnie tam, gdzie teraz znajduje się cmentarz Kovacica (ten, na którym spoczywa o. Slavko), kilka metrów od obecnego kościoła, gdzie dziś ponownie gromadzą się tysiące pielgrzymów!

Jak można się dziwić, że przez tę wieś płyną potoki łask?! Czyż Bóg, jakiego mamy, nie jest naprawdę wspaniały?

Dalsza część listu siostry Emmanuel

2 kwietnia 2012 r. Mirjana miała comiesięczne objawienie przy Błękitnym Krzyżu. Po objawieniu przekazała nam następujące orędzie:

„Drogie dzieci! Jako Królowa Pokoju pragnę dać wam pokój, moje dzieci, prawdziwy pokój, który przychodzi przez Serce mojego Boskiego Syna. Jako matka modlę się, żeby w waszych sercach zaczęła królować mądrość, pokora i dobroć, żeby królował pokój, żeby królował mój Syn. Gdy mój Syn będzie panował w waszych sercach, wy będziecie mogły pomóc innym Go poznać. Gdy zapanuje w was niebiański pokój, rozpoznają go ci, którzy szukają go w błędnych miejscach i w ten sposób powodują ból mojego matczynego serca. Moje dzieci, moja radość będzie wielka, gdy zobaczę, że przyjmujecie moje słowa i że pragniecie podążać za mną. Nie lękajcie się, nie jesteście same! Podajcie mi wasze ręce, a ja was poprowadzę! Nie zapominajcie o swych pasterzach. Módlcie się, żeby myślą zawsze byli z moim Synem, który powołał ich do świadczenia o Nim. Dziękuję wam!”

15-dniowa podróż do Azji. Przed Wielkim Tygodniem mogłam się udać do Malezji, do Indonezji, a nawet do Chin. Może się zdarzyć, że pewnego dnia tamci chrześcijanie przyjdą ewangelizować nasz Zachód, który odszedł od Boga i wpadł w najbardziej niebezpieczne z pogaństw!

Na przykład w Chinach, gdzie prawo zezwala na jedno tylko dziecko w rodzinie, wyobraźcie sobie z ludzkiego punktu widzenia problem, jaki mają rodzice, gdy ich jedyny syn chce zostać księdzem! Jednakże posiadać syna księdza jest ich dumą, ponieważ Chrystusa kochają ponad wszystko. Na południu Pekinu rzadkie są rodziny, które wśród krewnych nie mają męczennika, a jednak co roku przyjmują chrzest setkami. Ich prawdziwym skarbem jest Jezus. Jedna z tych rodzin, która mogła mieć dwóch synów, z radością oddała ich dwóch Bogu, gdy poczuli, że są powołani do kapłaństwa. Ufają, że gdy powierzą się na stare lata Bogu, On zaspokoi ich potrzeby. To jest godne podziwu, biorąc pod uwagę ekonomiczne uwarunkowanie regionu! Wiedzą także, że ksiądz ma tysiące dzieci, wszystkie te dusze, jakie przez swą posługę prowadzi do Boga.

Ale w pewnym innym kraju, gdzie można mieć dzieci i gdzie życie jest łatwiejsze, pewna katolicka mama powiedziała do nas: „Mam trzech synów, ale chcę, żeby tylko jeden z nich został księdzem.” Ona zresztą nie wie, co się dzieje, módlmy się, żeby Bóg oświecił jej serce! Jeśli Bóg powołuje jednego z jej synów, niech ona się cieszy z powodu ogromnej łaski, jaka jest wyświadczana całej jej rodzinie, żywym i przyszłym pokoleniom i niech wspiera jego powołanie, jak to zrobiła Barbara Stepina dla swojego syna Aloisa, który został beatyfikowany przez Jana Pawła II. Bóg potrzebuje takich matek, ponieważ wzywa dziś tylu samo mężczyzn co w przeszłości, ale odpowiada na to bardzo mało z nich, bo ich rodziny duszą pokorny szept Chrystusa w sercach dzieci. To szatan próbował zniszczyć obraz księdza stworzony według Bożego planu, ukazując grzechy niektórych z nich poprzez media i każąc zapomnieć o świętości i heroicznym darze tak wielu księży. Te rodziny, tak jak my wszyscy, pragną dla siebie i swego potomstwa błogosławieństwa Bożego i dobrze robią. Gdy otwierają główne drzwi Temu, który jest źródłem wszystkich błogosławieństw i który tak bardzo pragnie oddać się nam przez Swych kapłanów! Czyż oni nie są drugim Nim, gdy udzielają sakramentów!?

Nasi księża, nasze skarby, nasze drabiny do Nieba.

Podczas nowenny do Miłosierdzia Bożego, drugiego dnia, wstawiamy się za księży; oto słowa Jezusa do s. Faustyny: „Dzisiaj przyprowadź mi dusze kapłańskie i zakonne i zanurz je w niezgłębionym Miłosierdziu Moim. One dały mi siłę, żeby przetrwać moją gorzką mękę, przez nie, jak przez kanały, Moje Miłosierdzie wylewa się na ludzkość”.

18 marca 2011 Gospa zakończyła w ten sposób swoje orędzie przekazane przez Mirjanę: „Przez moją matczyną miłość pokażę wam to ,czego oczekuję od każdego z was, to, czego oczekuję od moich apostołów.” Potem zachęcając nas do modlitwy za Jej synów kapłanów dodała: „Ponownie podkreślam, z nimi ja zwyciężę!”

Jezus dał także błogosławionej Maryam z Betlejem, „małej Arabce”, szczególne orędzia dla księży. Wielu z księży zobaczyło, że ich życie się zmieniło, gdy wcielili je w życie: „Gorąco pragnę, żeby księża w każdym miesiącu odprawiali Mszę św. ku czci Ducha Świętego. Ktokolwiek ją odprawi lub wysłucha, zostanie zaszczycony przez samego Ducha Świętego. Będzie miał światło, będzie miał pokój. Będzie uzdrawiał chorych, obudzi tych, którzy śpią”.

Księża bardziej niż kiedykolwiek potrzebują naszej opieki, ponieważ są pierwszym celem szatana! Zmuszony przez Boga do wyjawienia Maryam z Betlejem swych pułapek i technik szatan wyznał jej: „Dla nas (demonów), zatriumfować nad księdzem lub duszą zakonną, to więcej niż zepsuć całe miasto”. Istotnie, tysiące dusz mistycznie zależą w pierwszym rzędzie od księży, a także od dusz zakonnych. Odprawiając swą codzienną Mszę św. jeden wierny ksiądz przyciąga wielką ilość grzeszników do Jezusa, do zbawienia darowanego przez Chrystusa. Nieprzyjaciel bardzo dobrze wie, jaką stawką jest to dla dusz, moc księży napełnia go strachem i on chce ich zniszczyć; dlatego oni tyle potrzebują naszych modlitw. Niech z całego serca wezmą za rękę Maryję, a pójdą bezpiecznie.

Marta Robin (na drodze do beatyfikacji) tak się modliła: „O mój Boże, strzeż wszystkich Twych księży na Twej drodze, nie pozwól, żeby uroki świata i pragnienia ciała miały na nich nawet najmniejszy wpływ. Spraw, żeby wszyscy coraz bardziej byli apostołami, coraz bardziej niezachwiani w wierze, coraz bardziej wierni w posłudze i żeby zawsze Twoja godna podziwu wola całkowicie wypełniała się w nich”

Przepisy postne? W czasie moich misji zauważyłam, że pewne osoby po trochu porzucały praktykę postu o chlebie i wodzie w środy i piątki. Istotnie, męczyły się z powodu białego chleba, który nie jest dobrym pokarmem. Natomiast wiele ludzi mogło wytrwać w poście, jeśli zaopatrzyli się w chleb bardziej nadający się do postu. Dlatego pragnę tu zaapelować do wszystkich, którzy wytrwali w poście, bardziej niż kiedykolwiek koniecznym dla naszego niespokojnego świata. Proszę, wyślijcie mi wasze przepisy na chleb i co odkryliście, żeby wytrwać w poście, a ja to opublikuję. To bardzo pomoże ludziom dobrej woli, którzy jeszcze się wahają. Ich powrót do postu spowoduje zmianę w nawróceniu świata i opiece nad księżmi. Dziękuję wam!

Droga Gospo, Ty jesteś Matką Najwyższego Kapłana w całym tego słowa znaczeniu, złóż w nasze serca tę samą miłość, która spala Twe serce dla Twych umiłowanych synów! Zamień wszelkie osądy na modlitwę wstawienniczą, a całą nieufność na miłosierdzie!

Siostra Emmanuel +

Za zwiastowanie.alleluja.pl/

Opublikowany w Kościół, Medziugorje, Objawienia, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 63 »

Rozmowa z Egzorcystą

Posted by Dzieckonmp w dniu 19/04/2012

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rozmowa z ojcem Andrzejem Smołką, ss.cc., egzorcystą Archidiecezji Wrocławskiej. Przez 25 lat o. Andrzej był misjonarzem w Demokratycznej Republice Konga.

Czy zło istnieje w formie osobowej?

- Tak. W dokumentach Kościoła katolickiego mówi się wprost o złu osobowym.   Mówi o tym Katechizm Kościoła katolickiego w miejscach: 332, 391-395, 397,414, 2851 oraz konstytucja Vat II Gaudium et spes, nr 22,37.

 

Niektórzy zaprzeczają, że tak rzeczywiście jest. Co Ojciec powiedziałby takim ludziom?

- Cóż, niech sobie tak twierdzą. Przecież nie można zmusić ludzi, aby w coś wierzyli. Wiele milionów osób wierzy, że tak jest. To jest wiara przekazana przez apostołów od ponad 2000 lat. Takie jest też nasze doświadczenie.

 

Czy nie jest tak, że zły duch woli, aby ludzie nie uznawali jego istnienia?  

- Zły duch jest bardziej inteligentny niż nam się wydaje. Powiedziałbym nawet sprytny. Działa w różny sposób. Dziś mówi się, że uznawanie istnienia diabła to średniowiecze, obciach i ciemnogród. Jednocześnie ludzie otwierają się na wschodnie kultury, religie, sztuki walki itd. Mówią, że to trendy.

Nie tak dawno przyszła do mnie 19-letnia dziewczyna, która jest bardzo poważnie dręczona. Odczuwa lęki i ma chęć zakończyć szybko swoje życie. Szuka u mnie pomocy. Okazało się, że od dziecka, za namową rodziców (mama prawnik, tato lekarz), uczęszcza na kurs taekwondo. Ta sztuka walki to nie tylko ćwiczenia gimnastyczne, ale też medytacyjne. Dziewczyna ta powiedziała mi, że od dzieciństwa medytuje słowo „nic” albo, „jak kopnąć koleżankę, aby złamać jej nogę”. Dziś, po 15 latach treningów,  dziewczyna jest opętana. Jej reakcja na „sacrum” była niebywała. Gdy rzuciła metalowym krzyżem o ziemię, rozleciał się na kawałki.

 

Ostatnio w modzie jest joga, której uczy się nawet małe dzieci. Czy ta wywodząca się z religii hinduskiej dyscyplina jest również niebezpieczna?

- Joga to nie tylko ćwiczenia fizyczne. My jesteśmy wychowywani w dualizmie. Uznajemy, że człowiek jest duchem i ciałem. Na wschodzie dominuje monistyczne spostrzeganie świata, gdzie wszystko jest jednością. Jednością jest też duch i ciało. Tak jest też w jodze. Przykładowo, przyjmuje się tam, że przez nacisk kolana, naciskamy też duszę. Przyjmując postawę „kwiatu lotosu” automatycznie otwieramy się na „energie kosmosu”. Cała sprawa polega na tym, że poprzez odpowiednie pozycje otwieramy się na jakieś niesprawdzone energie. Karykaturalnie można powiedzieć, że to „energie z rogami i ogonem”. Ale, oczywiście, mówi się, że to nieprawda, bo diabła nie ma.

 

Niektórzy twierdzą, że uprawiają jogę dla zdrowia, tylko jako zestaw ćwiczeń fizycznych, a filozofia z niej wynikająca nie ma dla nich znaczenia.

- Jak już powiedziałem, w jodze, ze względu na monistyczny charakter, nie da się oddzielić ćwiczeń fizycznych od duchowych. Proszę zapytać jakiegoś guru hinduskiego, mistrza jogi, czy się zgadza, że to tylko zestaw ćwiczeń gimnastycznych. Gwarantuję, że roześmieje się wam w twarz.

 

Czyli joga nie służy zdrowiu duchowemu, a nawet fizycznemu?

- Ja to widzę po konkretnych przypadkach. Ludzie zaangażowani w jogę mają później straszne problemy. Albo ich wiara chrześcijańska jest eliminowana z ich życia, albo tracą poczucie bezpieczeństwa, doznają dręczenia, co bardzo często kończy się próbą samobójczą. Widać więc, że nie służy to człowiekowi.

My, księża egzorcyści, mamy za zadanie pomagać ludziom w walce ze Złym, ale także przestrzegać ich, by nie chodzili drogami niebezpiecznymi. Dziś pojawia się coraz więcej zagrożeń duchowych, które nie wyglądają wcale jako niebezpieczeństwo.

 

Jeśli ktoś twierdzi, że nie wierzy w istnienie złych duchów, to nie podlega zagrożeniom z ich strony?

- To nie jest sprawa wiary lub niewiary czy woli. We Wrocławiu jest wiele nieoświetlonych uliczek, a w nich dużo dziur. Wieczorem można tam złamać nogę. Ktoś może powiedzieć: nie wierzę w to. Jego wiara nie będzie miała wpływu na to, że jednak złamie nogę, bo zlekceważył niebezpieczeństwo.

 

Jakie rozróżniamy działania złych duchów? 

- Uzależnienie od grzechu. Człowiek wielokrotnie próbuje się z niego wyzwolić, ale nie potrafi. Przykładem może być alkoholizm. Zaczyna się od okazyjnego spożywania na imieninach, dla humoru. Później człowiek sam kupuje i pije „przed lustrem”. Powoli ten humor przeradza się w złe stany naszej duszy – złość i agresję. Osoba taka nie umie już rozmawiać z dziećmi i żoną. Reaguje pięścią. Później okazuje się, że nie może żyć bez alkoholu. Zamienia swoje życie rodzinne w piekło. Nie ma już w niej miłości, jest nienawiść. I to nie tylko ojcowie tak postępują. Bardzo dużo młodych kobiet wchodzi na tę drogę. A zaczyna się niewinnie, od picia dla humoru.

Można się uzależnić też od pornografii. Niszczy ona człowieka od wewnątrz, zabijając miłość do własnej żony lub męża. Wczoraj był u mnie pan, którego żona wchodziła w internecie na strony randkowe. W końcu zniszczyło to ich rodzinę.

 

W jaki sposób można rozpoznać, że za jakimś problemem człowieka stoi zły duch?

- My, egzorcyści, mamy kryteria, które nam pomagają w rozróżnieniu czy chodzi o złego ducha, czy też nie. Pierwsze, to wstręt do sacrum, czyli świętości, np. krzyża, świętego miejsca, obrazów Matki Bożej, świętych, wody święconej. Niekiedy proszę jakieś osoby, aby dotknęły kropidła. Niektórzy reagują bardzo drastycznie, rzucają nim, uciekają, innym wygina ręce albo odwracają głowę do tyłu, żeby nie patrzeć. Ludzie czasami czują niechęć czy strach przed modlitwą lub nagle odczuwają duszności.

Często ludzie zniewoleni przez złego ducha mają myśli samobójcze. Niektóre samobójstwa są efektem dręczenia przez demony.

Pokazywano mi ślady oparzeń, podrapań, które nastąpiły w nocy podczas snu. Bywa, że kobiety przeżywają gwałt na swoim ciele, ale nie przez człowieka. Znam taką kobietę, która ponad 20 lat przeżywała co noc takie ataki. Jej mąż spał obok, na wyciągnięcie ręki, a ona czuła, że przychodzi do niej jakaś bestia. Czuła smród, jaki ział z paszczy. Nie mogła się podczas ataku ruszyć ani krzyknąć.

Nadrzędną koniecznością w pracy egzorcysty jest poznanie czy w danym przypadku rzeczywiście chodzi o złego ducha. Nie każdy, kto krzyczy, toczy pianę z ust czy wije się po podłodze jest opętany. Egzorcyzmy bez wcześniejszego rozróżnienia mogłyby daną osobę doprowadzić do depresji, sprowokować nieodwracalne szkody moralne, a nawet zniechęcić do wiary. Mogłaby stwierdzić, że nawet Pan Jezus nie może jej uwolnić. Bardzo często współpracujemy w tej kwestii z zaprzyjaźnionymi psychiatrami i psychologami.

 

Kiedyś czytałem, że opętania zdarzają się raczej rzadko, częściej natomiast występują różnego rodzaju zniewolenia. Czy rzeczywiście tak jest?         

- Opętań jest też stosunkowo dużo. W ubiegłym tygodniu spotkałem trzy takie osoby. Można powiedzieć, że statystycznie takich przypadkó w jest coraz więcej. Ostatnio przychodzą do mnie młodzi ludzie doznający udręk w obecności krzyża przed kościołem lub wewnątrz. Gdy umawiam się z kimś takim na modlitwę w kościele, to często taka osoba do środka nie wejdzie. Przewróci się, wyje jak zwierzę. Zdarza się, że gdy ktoś ma do mnie przyjechać, to psuje się samochód. Zwykle tak się dzieje, gdy ludzie próbują się nawrócić i zaufać Bogu.

Znam taki przypadek. 20-letni chłopak żył przez dłuższy czas w poważnym, śmiertelnym grzechu. Pewnej nocy bardzo się wystraszył. Zobaczył koło swojego łóżka diabła. Nie wiem czy mu się wydawało, czy też była to łaska od Boga. Postanowił wtedy ze strachu pójść do kościoła. Rano obudził się z poważną chorobą nóg. Lekarze stwierdzili, że ma zniszczone kolana, jak 85-letni starzec. W końcu przyszedł do mnie o kulach. Okazało się, że jest opętany. Podczas modlitwy bardzo bluźnił pod adresem Matki Bożej. Podczas egzorcyzmu człowiek ten został uwolniony. Po modlitwie sam wstał i poszedł  do domu. O kulach zapomniał. Okazało się, że albo został w sposób cudowny uzdrowiony, albo chorobę wywoływał zły duch, żeby go zniechęcić do szukania zbawienia u Pana Jezusa.

 

Czyli szatan może wywoływać u ludzi choroby? 

- Jak najbardziej. Już prawie minął rok, jak mieliśmy w naszym kościele parafialnym niecodzienne zdarzenie. Do kościoła wjechał wózkiem mężczyzna. Podczas modlitwy wstał. Nie wiedzieliśmy, czy to cud, czy co. Nagle zaczął bluźnić na Pana Jezusa. Przy okazji oberwało się chórowi parafialnemu, że za cienko śpiewa. W końcu zaryczał jak jakieś drapieżne zwierzę. To nie był krzyk człowieka, ale ryk. Rzucał się na posadzce. Niektórzy ludzie uciekali z kościoła. Wtedy ściszonym głosem zwróciłem się do niego: „widzę, że niezły spektakl urządziłeś”. A on,  odwracając się do mnie: „a co, podobało się ?”. Te teatralne krzyki i bluźnierstwa są po to, aby nas nastraszyć.

Diabeł, który podczas modlitwy lub egzorcyzmu manifestuje swoją obecność, robi to dlatego, bo wie, że przegrał, że będzie musiał odejść.

 

Kto jest najbardziej narażony na działanie złych duchów?

- Oprócz tych przypadków, które wcześniej wymieniłem, także osoby, które oddają się magii, okultyzmowi, bioenergoterapii. Przykładowo, zdarza się, że bioenergoterapeuta prosi, aby zdjąć krzyżyk, bo blokuje mu moc. Jeśli coś jest neutralne lub Boże, to medalik święty nie może blokować.

Tak samo może się zdarzyć, gdy ktoś podczas seansu bioenergoterapeutycznego modli się po cichu. Wówczas usłyszy, że coś bioenergoterapeucie przeszkadza. I wyszło szydło z worka, jaką mocą on działa.

Przestrzegam również przed wszelkiego rodzaju talizmanami. Ostatnio modny jest pierścień atlantów. Noszenie go na palcu ma zapewnić szczęście. W jednej ze szkół podstawowych we Wrocławiu niemal wszystkie dzieci go miały, nauczyciele też. Jednej nauczycielce zginął nagle mąż, wszystko się naraz rozsypało. Od razu wyrzuciła pierścień, bo zobaczyła, że coś jest nie tak.

Niestety, ludzie do kościoła nie pójdą, bo to jakieś przestarzałe zabobony, ale pogańskie talizmany noszą, wierząc, że zapewnią ochronę i szczęście.

 

Czy zwykły, przeciętny katolik sam może się ustrzec przed atakami złego ducha?

- Oczywiście. W pewnym sensie to jest nasza codzienna walka. Osobom uwolnionym nakazuję czytanie Ewangelii i modlitwę do Jezusa Chrystusa. Bez tej relacji osobowej z Chrystusem diabeł wróci. Wielu ludzi uwolnionych staje się prawdziwymi świętymi. W życiu chrześcijanina chodzi właśnie o to, aby spotkać się z Chrystusem, który cierpiał, umarł i zmartwychwstał. Tę znajomość powinniśmy codziennie pogłębiać, nawracać się. Niektórzy jednak chodzą do kościoła z przyzwyczajenia lub dla tradycji, bez głębszego zaangażowania. Ale taka powierzchowna postawa nas nie ustrzeże przed Złym.

Oczywiście, korzystać powinniśmy przede wszystkim z pomocy sakramentów, Mszy św. W sytuacji ciężkich dręczeń potrzebna jest posługa egzorcysty. W każdej diecezji jest, jeśli nie jeden, to kilku egzorcystów. W diecezji warszawskiej i tarnowskiej jest siedmiu, wrocławskiej jest nas trzech i naprawdę mamy co robić.

Czy może się zdarzyć, że ktoś jest dręczony z powodu nie swoich win?

- Mamy do czynienia z grzechem pierworodnym. Może też czasami być grzech przodków, grzech rodzinny.

W ubiegłym tygodniu miałem taki trudny egzorcyzm. Osoba porządna. Podczas modlitwy okazało się, że gdy miała roczek, matka, mając trudności finansowe, ofiarowała ją szatanowi. Ktoś jej tak poradził. Dziecko później było opętane.

Inny przykład. Przyszła do mnie zapłakana 40-letnia kobieta. Mówiła, że miała czworo dzieci. Wszystkie, jedno po drugim, zmarły. Przypomniała sobie, że gdy opuszczała dom rodzinny, to  matka ją przeklęła, życząc, by widziała śmierć swoich dzieci.

W mojej posłudze  spotykam się z ludźmi, którzy w sposób szczególny doświadczyli zła. Słysząc niektóre historie, chce mi się płakać. Widzę, ile niedobrych rzeczy dzieje się na świecie. Sam, będąc w Afryce, przeżyłem wiele zła, wojny, podczas których do mnie strzelano. W 1993 roku widziałem, podczas wojny domowej, jak żołnierze rzucili dla „pociechy” bawiącym się kilkuletnim dzieciom odbezpieczony granat. Co może zrobić granat z 3-4-letnim dzieckiem? Na filmach tego nie pokazują. Wtedy widziałem diabła.

To było w Polsce. Ojciec gwałcił swoją córeczkę, od kiedy miała pięć lat. Potem jeszcze sprowadzał kolegów. I wszyscy pili i gwałcili. A matka leżała pijana na tapczanie z innym facetem. Dowiaduję się o takich sprawach od ludzi, którzy do mnie przychodzą. Kobieta, która to przeżyła, mówi, że nienawidzi swojej mamy i ojca. I jak jej powiedzieć, aby przebaczyła? A przebaczyć jednak trzeba.

 

Zdaniem o. Joachima Badeniego, który w marcu 2010r. umarł w opinii świętości, Antychryst nie będzie (a może nie jest) osobą, lecz systemem antychrześcijańskim. Nie będzie też brutalnym nachalnym złem, ale ustrojem społeczno-politycznym, który pod płaszczykiem dobra promuje zło. Jakie ma Ojciec zdanie na ten temat?

- Sądzę, że ojciec Badeni ma rację. Dawniej był jeden władca – cezar. Dziś mamy systemy demokratyczne, które sprawują władzę przez liczne instytucje.

Obecnie można obserwować nie tylko postawy antychrześcijańskie, ale też antyhumanistyczne – prawo do aborcji, do eutanazji. Dziś człowiek, nie uznając Boga, sam chce decydować, co jest dobre, a co złe. W parlamentach ogłasza się, że zabijanie nienarodzonych dzieci nie jest grzechem, ale dobrem, prawem wolnych kobiet. Takich rzeczy jest coraz więcej. Z drugiej strony dziecko za każdą cenę (in vitro). Nawet za cenę życia innych.

 

Chrystus przyszedł wyzwolić ludzkość od wpływu złego. Duchy nieczyste niejednokrotnie krzyczały: „wiemy, kim jesteś”, „przyszedłeś nas zgubić” itd. Tymczasem po 2000 lat misji Ewangelizacji i wyzwalania od złego w dzisiejszych czasach, szczególnie na Zachodzie Europy, dominuje lewicowo-lewackie  postrzeganie świata. Promuje się aborcję, eutanazję, homoseksualizm itd. Wydaje się, że antychrześcijańskie postawy dominują, a Kościół przegrywa walkę ze złem. Czy tak rzeczywiście jest?    

- Nie tylko na Zachodzie. W Polsce jest podobnie, tyle że nasz tradycjonalizm jeszcze nas ochrania. Czy jednak Kościół przegrywa? Nie, absolutnie. W pierwszej swojej encyklice (Deus caritas est) ojciec święty Benedykt XVI pisze, że w dzisiejszych czasach ludzie traktują wiarę katechetycznie. Nauczyli się kilku prawd wiary i na tym ich edukacja religijna się zakończyła. Tymczasem wszyscy powinniśmy wierzyć w Chrystusa żyjącego. Przez tę wiarę uzyskamy przebaczenie grzechów i będziemy napełnieni Duchem Świętym. To jest to zbawienie w imię Jezusa Chrystusa, które zaczyna się już na ziemi.

Można powiedzieć, że dziś żyjemy w czasie nawróceń i oczyszczenia. Nie można jednak tego mierzyć ilością ludzi w kościołach, ale jakością wiary. Jeżdżąc po wielu krajach, spotkałem bardzo dużo ludzi głęboko wierzących, którzy są w Kościele z przekonania. Ci, co mieli odejść od wiary, już dawno to zrobili.

Kościół więc nie przegrywa, mimo że są momenty walki, bo diabeł czuje swoją przegraną i widzi już swój koniec. Krzyczy głośniej, niż kiedyś i w swoim upadku chce pociągnąć wielu z nas.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiał Wojciech Cerkowniak

Źródło: sloworegionu.pl

Opublikowany w Kościół, Szatan, Uzdrowienia, Warto wiedzieć | Otagowane: , | Komentarzy: 223 »

Krew na Całunie Turyńskim ma taką samą grupę jak na hostii w Sokółce

Posted by Dzieckonmp w dniu 18/04/2012

Prof. Treppa dla Frondy: Krew na Całunie Turyńskim ma taką samą grupę jak na hostii w Sokółce

Całun Turyński miał udział w moim nawróceniu. Cała historia badań i sam obraz wstrząsnęły mną, kiedy przechodziłem kryzys wiary. Ten obraz doprowadził mnie i dalej prowadzi przez wiarę

– mówi portalowi Fronda.pl prof. Zbigniew Treppa z Uniwersytetu Gdańskiego, badacz relikwii Męki Pańskiej w rozmowie z Jarosławem Wróblewskim.

 

Z jakimi relikwiami Męki Pańskiej mamy dziś do czynienia?

 

Niekwestionowany jest Całun Turyński. On posiada największą ilość znaków Męki, poprzez krew, inne pośmiertne płyny, jest też na nim obraz Zbawiciela. Ta relikwia posiada jako jedyna połączenie tych dwóch śladów. Jeśli chodzi o relikwie Grobu Pańskiego, to niezwykle znacząca jest Chusta z Oviedo, która posiada takie same ślady krwi, które są widoczne na Całunie. Znaczące jest również to, że te dwie relikwie mają zgodność śladów, jeśli chodzi o kształt śladów krwi i jej grupę, ale przybyły do zupełnie innych miejsc. Całun z Jerozolimy przez Azję Mniejszą, Konstantynopol do Turynu, natomiast chusta z Oviedo z Jerozolimy przez Afrykę Północną do Hiszpanii. One zetknęły się ze sobą, kiedy zaczęto porównywać ich fotograficzne kopie. Wcześniej naukowo ich nie łączono. One potwierdziły to, co mówi tradycja.

 

A Chusta z Manopello?

 

Tak, ona jest również bardzo ważna. Jest obiektem paschalnym w pełnym tego słowa znaczeniu. Na niej mamy wizerunek Jezusa z otwartymi oczami. Wizerunek, który powstał ułamek sekundy po zmartwychwstaniu. Jeśli mielibyśmy odtworzyć proces jej powstawania, to polega on na tym, że energia odpowiedzialna za wyzwolenie się energii cieplnej i świetlnej z wnętrza ciała Pana Jezusa przez płótno, napotkała chustę położoną, jak się przypuszcza przez Marię Magdalenę, na płótnie na twarzy Zbawiciela. Ona była świadkiem wszystkich aktów paschalnych. Uczestniczyła stojąc pod krzyżem, biorąc udział w pochówku Jezusa, jako pierwsza otrzymała łaskę zobaczenia Jezusa po zmartwychwstaniu. Chusta jest najprawdopodobniej z bisioru, to szlachetna tkanina, kosztowna, cenniejsza w tamtym czasie niż złoto.

 

Która relikwia robi na panu największe wrażenie?

Całun Turyński razem z Chustą z Manopello niesłychanie wzmacniają ten przekaz. Trudno tu wartościować. Całun Turyński miał udział w moim nawróceniu. Cała historia badań i sam obraz wstrząsnęły mną, kiedy przechodziłem kryzys wiary. Ten obraz doprowadził mnie i dalej prowadzi przez wiarę. On jest taką piątą ewangelią. Dopełnia ewangeliczne szczegóły Męki Pańskiej. Całun to symbol męki i zmartwychwstania. Chusta paschalna jest dla mnie znakiem przejścia, tam jest to pierwsze otwarcie oczu Zbawiciela. To jest niesłychanie przejmujące i porażające. To trudno sobie uświadomić intelektem i wszystkimi zmysłami, emocjami.

 

Krew, jej ślady spajają relikwie męki?

Ona jest obecna w Lanciano, gdzie jest tkanka serca, która zamieniła się podczas Eucharystii w dłoniach mnicha bizantyjskiego. To pokazuje, czym nas karmi Pan Jezus w Eucharystii – swoim sercem. O ile wcześniej wiedziałem to, brzmiało to odlegle. Teraz mam doświadczenie tego i świadomość, jak to wygląda naprawdę.

 

Jest również cud eucharystyczny w Sokółce?

 

Nie ma wątpliwości w jego powstanie, prawdziwość. Tam jest umiłowanie Eucharystii, znam to ze świadectw mieszkańców. Pan Jezus potwierdził tam swoją obecność hostią z fragmentem mięśnia sercowego. Bóg nam się ukazuje, chce być nam jeszcze bardziej bliski. Mówi do nas współczesnym językiem, że Jego zmartwychwstanie jest ciągle aktualne – On nam to mówi w dynamiczny sposób, namacalnie. My domagamy się znaków zmartwychwstania i je dostajemy. Naukowcy to potwierdzają.

 

Z badań wynika, że krew na Całunie miała grupę AB. Co to oznacza?

Wszystkie relikwie grobu Pańskiego znamionuje właśnie charakterystyczna grupa krwi AB. Skoro Jezus Chrystus jest Żydem, to ta grupa krwi była bardzo popularna w Palestynie za jego czasów. W naszych europejskich nacjach jest dosyć rzadka. Ślady grupy krwi AB na Całunie Turyńskim pokrywają się z tymi, które są na relikwii hostii w Sokółce i fragmentu serca w Lanciano.

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski

Teks opublikowany w portalu Fronda.pl

Opublikowany w Ciekawe, Kościół, Objawienia, Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 30 »

Z o. dr. Tadeuszem Rydzykiem

Posted by Dzieckonmp w dniu 16/04/2012

W najbliższą sobotę głównymi ulicami Warszawy przejdzie marsz w obronie Telewizji Trwam. Dlaczego tak ważna jest obecność na nim?
– W ogóle bardzo ważne jest to, żebyśmy wszędzie, gdzie jesteśmy, dawali świadectwo prawdzie. Nie możemy pozostać obojętni. Żołnierz, który jest tchórzliwy, znajduje się po stronie wroga. Tak samo dobry, ale bierny i lękliwy człowiek rozzuchwala zło. Bo czy jest dobrym katolikiem ktoś, kto jest tylko obserwatorem, nie daje świadectwa i nie angażuje się po stronie Prawdy i Ewangelii? Tak więc uczestnicząc w tym marszu, chcemy przede wszystkim dać świadectwo, a równocześnie powiedzieć, że katolicy mają swoje prawa. Są obywatelami tej samej kategorii jak ci, którzy tym krajem rządzą, a próbują nas zepchnąć do narożnika.

Takie marsze odbyły się już w wielu miastach w Polsce i za granicą. Na co wskazuje ich fenomen?
– One świadczą o tym, że tworzymy jedność. W tym przypadku Polacy są niezwykle solidarni i widzą, że nie można czekać. Trzeba działać i bardzo jasno upominać się o swoje prawa, o dobro. Można powiedzieć, że zło jest brakiem dobra. Katolicy nie są pariasami we własnej Ojczyźnie. Ale może się tak stać, jeśli nie będą reagowali na ograniczanie swoich praw i nie będą demaskować otaczającego ich zła. Bo nie wystarczy tylko czynić dobrze. Demaskowanie zła jest również ewangelizacją. W Polsce większość stanowią katolicy. Z ich podatków utrzymywany jest rząd, utrzymywani są stanowiący prawo decydenci, którzy jednocześnie prześladują katolików. Bo tego, co robią z Telewizją Trwam, nie da się określić inaczej. Zaczyna się od odbierania dobrego imienia w mediach, dopuszczania do głosu tylko jednej strony, zaś ten, którego się krzywdzi, nie może się wypowiedzieć. Tak teraz postępuje się z Kościołem.

Do czego może to prowadzić?
– Później idzie się dalej, urabia się opinię publiczną, podejmując działania w sferze propagandy. Następny krok to czynne prześladowania. Proszę zobaczyć: na świecie 170 tys. chrześcijan rocznie ginie za Chrystusa. Czy ktoś się o nich upomina? Czy upominają się o nich struktury i organizacje międzynarodowe, takie jak ONZ, Unia Europejska, parlamenty, rządy? To się dzieje już dzisiaj. Katolicy muszą bardzo jasno mówić, że są obywatelami i jeżeli ktoś nie respektuje ich praw, upomnieć się o nie, powiedzieć rządzącym: To my was utrzymujemy, to my was wybraliśmy. W tej chwili mamy sytuację, że rządzący traktują państwo jak prywatne ranczo. Wydaje im się, że mogą robić wszystko, traktując obywateli jak poddanych, którzy mają tylko płacić i słuchać. Trzeba, żeby ludzie poczuli, że są suwerenami w swojej Ojczyźnie, a decydenci mają służyć Narodowi. Przecież właśnie po to zostali wybrani.

Czym, zdaniem Ojca, powinny charakteryzować się relacje między narodem a rządzącymi?
– Przede wszystkim muszą opierać się na prawdzie, zaufaniu i wspólnocie. Ojciec Święty Jan Paweł II zwracał uwagę na to, że są to elementy, bez których nie ma narodu. W Polsce coraz częściej występuje deficyt prawdy. Coraz częściej chce się doprowadzić do tego, by kłamstwo było czymś normalnym. Nosy bardzo wielu decydentów powinny być długie jak u bajkowego Pinokia. Nie można kłamać, musi się służyć prawdzie. Bez tego nie ma zaufania. Przed wyborami politycy robią wszystko, aby im zaufano. A kiedy już tak się dzieje, przychodzi rozczarowanie. Na takiej podstawie nie da się zbudować wspólnoty. A wtedy nie można też mówić o narodzie, ale o zatomizowanych jednostkach, niewolnikach, z którymi można zrobić wszystko, co się zechce. Trzeba, żebyśmy to sobie wreszcie uświadomili i stanęli razem, człowiek przy człowieku, żebyśmy zobaczyli, że katolicy nie są rozproszonymi jednostkami, i poczuli dumę z naszej wiary. Bądźmy dumni, że niesiemy to ponadtysiącletnie dziedzictwo, które sprawiało, że Polska była wielka i wspaniała. Trzeba to odbudować w ludzkiej świadomości.

I to ta świadomość skłania różne partie polityczne i grupy społeczne do podejmowania działań ponad podziałami?
– Oczywiście, że tak, bo wszyscy jesteśmy Narodem. Są różne charyzmaty i różne dary. Ale naszym zadaniem jest się spotykać i rozmawiać ze sobą w duchu prawdy, dobra wspólnego oraz wzajemnego szacunku. Realizując różne zadania, ubogacamy się. A w sumie budujemy wspólnotę opartą na prawdzie i zaufaniu. Coraz bardziej stajemy się Narodem.

Dlaczego, zdaniem Ojca, informacje o marszach są konsekwentnie pomijane w pewnym segmencie medialnym?
– Żeby utrzymać się przy władzy, rządy komunistyczne potrzebowały mediów, wojska, milicji, ZOMO itd. Były to narzędzia zapewniające im realizację swoich interesów. W Polsce nie od razu wszyscy zauważyli, że po przemianach, które nastąpiły dzięki “Solidarności” po roku 80, zawłaszczono media oraz cały materialny dorobek naszego kraju: banki, stocznie, kopalnie, huty itd. Zaczęło się rozkradanie. Żeby mieć władzę, potrzebowano mediów oraz środków materialnych. I tak powstał trójkąt: władza, media i pieniądze. Warto zwrócić uwagę na to, jak tymi mediami wówczas sterowano, jak je rozdysponowano i komu przyznawano. Poza nazwami właściwie nic się nie zmieniło, stworzono całą gamę pozorów. Sytuacja jest bardzo poważna. Czy my w ogóle wyszliśmy z komunizmu? Ludzie, którym zależało na utrzymaniu takiego stanu rzeczy, weszli do “Solidarności”. Zostaliśmy po prostu oszukani. Media służą władzy dzięki temu, że rządzący mają w nich swoich ludzi. Dlatego bardzo ważne jest, żeby się organizować, działać, jednoczyć się wokół konkretnych celów i nie dać się podzielić.

Akurat to ostatnie koalicji rządzącej i sprzyjającej jej aparatowi medialnemu wychodzi bardzo dobrze.
– Cały czas trwa proces skłócania społeczeństwa. Dąży się do tego, żeby Polaków nastawić przeciwko sobie. Wyśmiewa się ludzi, którzy coś znaczą, organizacje, które są wartościowe dla Narodu i zdrowego państwa. Ośmiesza się patriotyzm i wiarę katolicką. Chce się wywołać poczucie wstydu z faktu bycia Polakiem i katolikiem. Ale co w zamian? Mamy wyjechać, tylko gdzie? W każdym innym kraju poza Polską zawsze będziemy obcy. Jak ptaki, które wypadły z gniazda. Naszym gniazdem jest Polska. Ale o nią trzeba zadbać. Pan Bóg stworzył człowieka, rodziny, z rodzin powstawały rody, a z rodów narody. Ojczyzna jest ojcowizną, wielkim bogactwem, dorobkiem wielu tysięcy pokoleń. W pojedynkę się ginie, ale razem można zdziałać naprawdę wiele. To tak jak z deszczem – parę kropli nie nawodni gleby, ale deszcz nawet pustynię może przemienić w życiodajną ziemię. Najpierw potrzebne jest wzajemne zrozumienie, dostrzeżenie piękna. Piękno i dobro przyciąga oraz budzi wolę do działania.
Bez Pana Boga nie damy rady. W naszym kraju jest takie powiedzenie: “Bez Boga ani do proga”. Pan Bóg nas stworzył, On nas podtrzymuje przy życiu i z nami współpracuje. Trzeba żyć i działać tak, jakby wszystko zależało tylko od nas, ale modlić się tak, jakby wszystko zależało tylko od Pana Boga. On nas wspiera, ale za nas nic nie zrobi. Chce, żebyśmy się rozwijali i stawali się coraz doskonalsi. To jest warunek, abyśmy się mogli dostać do Nieba. Nie może być z naszej strony bezczynności. Pan Bóg ma swoje plany i zwycięża tak, że nieraz nawet nie wiemy, jak to się dzieje. Idziemy wraz z Matką Najświętszą. Nam się często wydaje, że to już koniec, a tu się okazuje, że zwycięstwo przychodzi “za pięć dwunasta”. Trzeba ufać i mieć nadzieję. Wszystko jest w rękach Bożych. Może zwycięstwo będzie wyglądało inaczej, niż je sobie wyobrażamy, ale przyjdzie na pewno. Już widzimy, jak ludzie się integrują, zbierając podpisy, wychodzą do innych i tłumaczą, o co tu chodzi, co się dzieje z Polską. Pytają: Jesteś wierzącym katolikiem? A jeśli tak, to czy popierasz to, co mówią duszpasterze odnośnie do Telewizji Trwam? Przecież w tej sprawie wypowiedzieli się poszczególni biskupi. Wiem, że wielu z nich wysłało listy do przewodniczącego KRRiT – bez rezultatu, a często i bez odpowiedzi. Rada Stała Episkopatu, a następnie Konferencja Episkopatu Polski opowiedziały się za tym, żeby Telewizja Trwam otrzymała miejsce na multipleksie. I nic. To dobrze pokazuje, że działania rządzących są elementem walki z Kościołem. Trzeba to sobie uświadomić i się jednoczyć, bo jak mówił Wincenty Witos: “Polski nie uratuje nawet geniusz. Polskę może uratować tylko cały świadomy i prawy Naród”. Naród o prawych sumieniach. Nad tym musimy pracować.

Dostrzegł Ojciec jakieś symptomy zmiany stanowiska Krajowej Rady do problemu nieprzyznania Telewizji Trwam miejsca na multipleksie?
– Jaka jest sytuacja, najlepiej pokazują komisje sejmowe i senackie. Podczas ich posiedzeń widać, jak jesteśmy traktowani. Widać butę i lekceważenie obywateli przez rządzących, którzy chcąc uniknąć odpowiedzialności za to, co się dzieje w państwie, za afery i nadużycia, milczą. Myślę, że to milczenie jest w pewnym sensie pozostałością po czasach komunistycznych i ma na celu zniechęcenie nas do działania, sprytnie pozostawiając pomiatanie nami dyspozycyjnym mediom. Ta sytuacja jest chora i bardzo niebezpieczna.

Radę na pewno zaskoczyła tak duża skala protestów w obronie katolickich mediów w Polsce. Ojca również?
– Ja się bardzo cieszę, że Polacy, również ci mający różne poglądy, popierają nasze starania. Bo tu toczy się walka o wolność. Dopóki pragniemy tej wolności, Polska nie zginie.
I nawet jeżeli będziemy się różnić w kwestii wyznawanej wiary, trzeba rozmawiać, trzeba się jednoczyć. Nas, chrześcijan, łączy Pan Bóg, ale po Panu Bogu jest Ojczyzna. Ona jest naszym wspólnym dobrem, miejscem na planecie, które dał nam Pan Bóg. Łączą nas język, kultura i historia oraz prawda i dobro. Człowiek jest drogą i podmiotem, liczy się jego godność niezależnie od światopoglądu. Ale nie wolno pozostać obojętnym, bo obojętność prowadzi do samozagłady.

Dziękuję za rozmowę.

Źródło: Nasz Dziennik

Opublikowany w Kościół, Radio Maryja | Otagowane: , , , | Komentarzy: 96 »

Żydzi a sprawa Wielkiej Nocy

Posted by Dzieckonmp w dniu 16/04/2012

Rafał Pazio (nczas.com): Chrześcijanie obchodzą kolejny raz pamiątkę śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Dlaczego po dziś dzień to wydarzenie budzi sprzeciw?

X. prof. Waldemar Chrostowski: Męka, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa stanowią najważniejsze wydarzenia w historii ludzkości. Dzielą one cała historię, która dzięki nim staje się historią zbawienia, na dwie części – przed i po Chrystusie oraz dokonanym przez Niego zbawieniu świata i człowieka. Jezus przeszedł przez cierpienie, mękę i śmierć, tak jak przechodzą przez tę dramatyczną rzeczywistość miliardy ludzi. Specyfika tego, co miało miejsce przed prawie dwoma tysiącami lat, polega na tym, że Jezus jest człowiekiem i Bogiem. W Jego męce i śmierci znalazł więc wyraz nie tylko najtrudniejszy los człowieka, lecz także tajemniczy los Boga, który dla nas i dla naszego zbawienia stał się człowiekiem i podjął śmierć krzyżową, pokonując śmierć przez swoje zmartwychwstanie. Są ludzie, którzy tę perspektywę wiary w Jezusa przyjęli i uznali związaną z nią rzeczywistość zbawczą. Ale są też ludzie, którzy tego nie uczynili. Najogólniej można powiedzieć, że od czasów Jezusa Chrystusa świat zamieszkują chrześcijanie i niechrześcijanie. W tej drugiej grupie, czyli wśród niechrześcijan, szczególne miejsce przypada Żydom. Jako lud Bożego wybrania, byli długo przygotowywani przez Boga na to, co wydarzyło się z Jezusem Chrystusem. Zatem o ile odmowa czy brak uznania Jezusa za Syna Bożego ze strony wszystkich innych ludzi mogą być traktowane jako rezultat ignorancji czy niewiedzy wynikającej z braku możliwości zetknięcia się z Chrystusem, to w odniesieniu do Żydów nie można tego powiedzieć, ponieważ Jezus wywodzi się z tego narodu oraz należy do jego tradycji religijnej i kulturowej. Pytanie, kim jest Jezus Chrystus, zadawane jest dzisiaj ze szczególną ostrością. Odpowiedź łączy się zatem także z możliwością odmowy uznania Jezusa za Mesjasza i Syna Bożego. Tak właśnie czynią wyznawcy religii żydowskiej, a ów sprzeciw trwa już prawie dwa tysiące lat. Chrześcijanin nie może nie zadawać sobie pytania o sens tego wielowiekowego, silnego sprzeciwu. Spotykamy się z ignorancją, która dotyczy Krzyża i jego znaczenia oraz Zmartwychwstania i jego znaczenia. W bardzo wielu przypadkach jest to ignorancja niezawiniona, gdyż dotyczy ludzi, którzy żyją w odległych od naszego kręgach kulturowych i nie mają pojęcia o Jezusie. O Żydach tego powiedzieć nie można. Należy więc zadać następne trudne pytanie: na ile ich odmowa nosi cechy zawinionej i co to oznacza z chrześcijańskiej perspektywy? Samo to pytanie wywołuje burzę, a cóż dopiero próby rzetelnego odpowiadania na ten problem. Ale właśnie takie jest jedno z najważniejszych, a także najpilniejszych zadań teologii.

Jak interpretować fragment Ewangelii według św. Mateusza, w którym czytamy, że po zmartwychwstaniu Jezusa arcykapłani ze starszymi „dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli: »Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali«. (…) I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami i trwa aż do dnia dzisiejszego”?

Mamy tutaj dwie perspektywy. Po pierwsze – perspektywę historyczną, czyli odzwierciedlenie pewnego stanu rzeczy z drugiej połowy I wieku ery chrześcijańskiej. Ewangelista skarży się na przyczyny plotki, która trwała wtedy wśród Żydów: znaleźli się wśród nich tacy, którzy zostali opłaceni i rozgłaszali co innego, niż wiedzieli i doświadczyli. Za pieniądze, które otrzymali, świadczyli fałszywie, to znaczy kłamali o Chrystusie. Rzeczywistość Jego zmartwychwstania obrócili w zwyczajną plotkę. Perspektywa historyczna jest o tyle istotna, że pierwsza Ewangelia kanoniczna, autorstwa św. Mateusza, była adresowana przede wszystkim do Żydów – zarówno tych, którzy uwierzyli w Jezusa, jak i tych, którzy w Niego nie uwierzyli. Przedstawia ona specyficznie żydowski punkt widzenia i wiernie oddaje nastroje, jakie wówczas wśród Żydów panowały. Druga perspektywa ma charakter teologiczny. Każde pokolenie chrześcijan musi być czujne i wrażliwe na to, że obok ewangelizacji istnieje w świecie antyewangelizacja, która też ma swoje sposoby i swoje środki. Obok niezłomnego głoszenia Do-brej Nowiny o śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa nie mniej aktywnie działają ci, którzy tej Dobrej Nowinie zaprzeczają. Są wśród nich tacy, którzy czynią to z bardzo przyziemnych powodów i pobudek – po prostu sowicie się ich opłaca. Oznacza to, że w świecie – czy chcemy o tym mówić, czy nie – istnieją mroczne siły, które mają swoje wpływy i dążą do „rządu dusz”, którego charakter i cele sprzeciwiają się Ewangelii i ewangelizacji oraz im szkodzą. Właśnie dlatego chrześcijanin nie może być naiwny ani lekkomyślny. Nie może sądzić, że Kościół i Ewangelia mają w świecie jedynie samych przyjaciół. Potrzebna jest ustawiczna czujność, oparta na dobrym rozeznaniu na temat tego, co do nas dociera, a także świadomość, że w wielu sytuacjach trzeba się odważnie przeciwstawiać rozmaitym antychrześcijańskim fobiom, naciskom i tendencjom.

Czy są jakieś badania, które pokazują, jak św. Mateusz ustalił ten fakt, że opłacono ludzi, którzy mieli rozgłaszać fałszywą informację o Chrystusie?

Istnieje mnóstwo badań historyków na temat judaizmu z początku ery chrześcijańskiej, ale tego konkretnego szczegółu z historycznego punktu widzenia zweryfikować się nie da. Nie sposób bowiem udowodnić wręczenia łapówki po dwóch tysiącach lat. Doskonale wiemy, że nawet udowodnienie łapówki przekazanej wczoraj w celu składania fałszywych zeznań jest trudne albo niemożliwe do wykazania, a cóż dopiero wtedy, gdy dzieli nas tak olbrzymi dystans czasowy. Przecież dobrze przygotowane oszczerstwo było od początku do końca skrupulatnie kamuflowane. Ewangelista Mateusz, który doskonale znał świat żydowski swoich czasów, dobrze wiedział, co pisze. Nie był naiwny i nie posuwał się do czegoś, co nie miało oparcia w rzeczywistości. Wiedział, czym żyła część mieszkańców Jerozolimy. Od wydarzeń, które opisuje, upłynęło wtedy zaledwie kilka dziesięcioleci, istniała zatem żywa pamięć o tym, co dotyczyło życia i losu Jezusa.

Kilka lat temu powstał film „Pasja”, który w sposób wyjątkowy ukazał mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Ksiądz przypomina sobie, że z filmu usunięto jedną z sekwencji wypowiedzianą przez arcykapłanów: „Krew Jego na nas i na dzieci nasze”. Jak to się stało i co to oznacza?

Opracowywałem polską wersję językową tego filmu, w którym bohaterowie posługiwali się starożytnymi językami, w tym językiem aramejskim. Na kilka tygodni przed premierą „Pasji” na ekranach polskich kin widziałem wersję, gdzie w jednym z epizodów występował arcykapłan, który wypowiadał słowa „Krew Jego na nas i na dzieci nasze”, a po nim ten okrzyk podejmował tłum. Wkrótce okazało się, że sekwencja z arcykapłanem została wycięta i pozostał tylko tłum, co czyni ów okrzyk prawie niezrozumiałym. Kiedy zapytaliśmy, co stało się z tym epizodem, dowiedzieliśmy się, że został wycięty ze względu na naciski, które wywierano na reżysera, grożąc, że film zostanie obwołany jako zdecydowanie antysemicki.

Jak dziś odczytywać tę pominiętą sekwencję znaną z Ewangelii?

Historycznie należy uznać, że konkretni ludzie zgromadzeni na dziedzińcu pałacu najwyższego kapłana w Jerozolimie żądali śmierci Jezusa i krzyczeli: „Krew Jego na nas i na dzieci nasze”. W ten sposób dawali wyraz temu, że biorą odpowiedzialność za śmierć Jezusa, a jej skutki moralne biorą na siebie, a nawet na swoje dzieci. Zakładali więc swoistą odpowiedzialność zbiorową, czyli że wina moralna przechodzi z ojca na syna. Było to zapewne kilkaset osób, a więc jakiś niewielki odsetek ówczesnych mieszkańców Jerozolimy. Z drugiej strony istnieje perspektywa teologiczna, która rozstrzyga o trwałym znaczeniu tego epizodu. W tej perspektywie odpowiedzialność za śmierć Jezusa ponoszą wszyscy ludzie, bo to była śmierć za grzechy wszystkich i każdego z nas. Winni śmierci Jezusa Chrystusa jesteśmy my wszyscy! Tutaj przychodzi nam w sukurs Sobór Trydencki, który w XVI wieku przypomniał, że winnymi śmierci Chrystusa są wszyscy dopuszczający się grzechu, a zwłaszcza ci, którzy wiedzą, kim jest Jezus Chrystus, a mimo to posuwają się do grzechu i czynienia zła.

Skoro Ksiądz wspomniał o Soborze Trydenckim, nasunęło mi się pytanie o lefebrystów. Jak Ksiądz ocenia ostatnie wydarzenia z nimi związane?

Żadna sytuacja schizmy, czyli rozłamu, nie jest w Kościele normalna ani zdrowa. Jezus i Jego apostołowie stale wołali o jedność. Św. Augustyn mówił, że w rzeczach najważniejszych Kościół powinien zachować jedność, w rzeczach mniej ważnych wielość poglądów, a we wszystkim miłość. Po tej samej linii idzie papież Benedykt XVI. Sytuacja lefebrystów pozostawała czymś nienormalnym. Utrzymywanie podziałów było i jest gorszące. Ten podział wyłonił się na naszych oczach. W postawie lefebrystów nie było złej woli, ale chęć wierności Tradycji. Swoje pragnienie mogli pojmować niewłaściwie i dlatego trzeba było ukazywać im różne pułapki i niebezpieczeństwa z tym związane. Ich postawa wynikała z pragnienia, by zachować wierność wobec łacińskiej Tradycji Kościoła, trwającej kilkanaście stuleci. Zresztą szybkie wdrażanie niektórych reform Soboru Watykańskiego II mogło zostać odebrane w wielu rejonach jako narzucone siłą, zaś gwałtowne zmiany spowodowały niedomówienia, a nawet spustoszenia. Dalsze utrzymywanie statusu lefebrystów było ryzykowne. Papież wyszedł im naprzeciw, ale krytyka decyzji Benedykta XVI zawiera nie tyle powody, ile preteksty. Rzadko słyszeliśmy o prawdziwych powodach ataku, natomiast pretekstem mogło być wszystko. Takim szczególnym pretekstem stał się arcybiskup Williamson. Pod płaszczykiem potępiania jego opinii na temat zagłady Żydów wylano mnóstwo pomyj na Williamsona i na lefebrystów, a także na papieża i na cały Kościół. Pod płaszczykiem oczyszczania Kościoła i wiernych jeszcze raz zafundowano im przeczyszczanie. Szkoda, że te tendencje w samym Kościele nie są należycie napiętnowane i nie napotykają na należyty sprzeciw. W słowach Benedykta XVI, który mówił, że nie czuł się dostatecznie broniony wewnątrz Kościoła, odnajdujemy gorzką prawdę. Słowa te odkrywają samotność papieża wśród tych, których powinna cechować wierność wobec Namiestnika Chrystusowego i zdecydowanie większa odwaga.

„Jezus swoimi czynami nie zniósł Starego Prawa, tylko je dopełnił nową jakością, uniwersalizmem, który kończy z żydowskim ekskluzywizmem”. Jak Ksiądz skomentuje taką opinię?

Jeżeli chodzi o Stare Prawo, ma ono wyraźne ukierunkowanie uniwersalistyczne. W Starym Testamencie mocno podkreśla się, że Izraelici zostali wybrani przez Boga nie ze względu na nich samych, nie ze względu na ich pochodzenie, wielkość, zasługi czy przywileje, ale ze względu na innych ludzi. Izraelici mają więc świadczyć o Bogu jedynym. Mają stać się Jego światłem i znakiem w świecie. Religia biblijnego Izraela była coraz bardziej misyjna, nastawiona na pozyskiwanie ludzi, którzy nie znali jedynego Boga. To dlatego u progu Nowego Testamentu widzimy w ówczesnych synagogach „bojących się Boga” i prozelitów, czyli bardzo wielu pogan zainteresowanych wiarą żydowską. Podczas głoszenia Ewangelii przez św. Pawła właśnie oni stawali się zaczynem Kościoła. Czymś innym jest judaizm rabiniczny, który pojawił się i okrzepł na bazie judaizmu biblijnego – w opozycji do chrześcijaństwa i do Kościoła. W judaizmie rabinicznym uniwersalizm został usunięty i nastąpiło zawężenie perspektywy oraz jej ograniczenie do wymiaru bardziej partykularnego, skupionego na przywilejach Izraela i jego odrębności. W gruncie rzeczy oznacza to skoncentrowanie całej uwagi na żydowskości, a nie na judaizmie, czyli swoistą instrumentalizację religii.

Czy mógłbym Księdza Profesora prosić o kapłańskie słowo na najbliższe Święta Wielkanocne?

Moje życzenia zawierają się w pewności, że w ludzkiej historii, to jest w historii świata i każdego człowieka, ostatnie słowo zawsze należy do Boga. W czasach Jezusa i w opozycji do Niego sądzono, że ostatnie słowo będzie miał do powiedzenia człowiek, że będzie to słowo skazujące na śmierć i wykluczające Jezusa poza nawias społeczeństwa, zakończone egzekucją. Okazało się, że to nieprawda. Bóg jest Panem życia i życie jest silniejsze niż śmierć! Dziś prawdziwa religijność stoi na antypodach wszelkiej ideologii. Wbrew wszystkim politykierom oraz możnym tego świata, nadal ostatnie słowo należy do Boga. Być może nie zawsze możemy to stwierdzić, nie zawsze z indywidualnej perspektywy możemy się tego doczekać, ale zawsze sprawiedliwość jest po stronie Boga oraz tych, którzy są Mu wierni. U krańca doczesności znajduje się brama prowadząca nas do świata, który przez swoje zmartwychwstanie Jezus Chrystus nam szeroko otworzył.

Źródło: nczas.com

Opublikowany w Kościół, Prześladowanie Chrześcijan, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 31 »

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 175 other followers