Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

MIASTO UCIECZKI dla wszystkich duchowo osaczonych i ściganych

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 listopada 2013

GENEZA i CEL GRUPY:

Grupa została założona spontanicznie – można by rzec pod natchnieniem po abdykacji Benedykta XVI w lutym 2013 roku.

Celem głównym i nadrzędnym naszej grupy jest wspieranie i walka o ludzkie dusze. Realizujemy to poprzez wspólną modlitwę, poznawanie duchowości człowieka, rozważania i kontemplację.

KIM JESTEŚMY?

Niezwykle zwykłymi ludźmi starającymi się żyć godnie w świecie, który nas ciągle okłamuje i zniewala….

Rodzicami, małżonkami, osobami żyjącymi samotnie, osobami rozwiedzionymi oraz duchownymi….
Chrześcijanami, chociaż nie wszyscy jesteśmy katolikami.
Przedsiębiorcami, budowlańcami, prezesami, dyrektorami, księżmi, studentami, konserwatorami zabytków, inżynierami, informatykami….

Osobami, które wolą wybrać prawdę, nawet jeżeli wiąże się to z ciężką pracą nad własnymi niedoskonałościami od kłamstwa – chociażby najpiękniejszego, które prowadzi do coraz większej rozpaczy i śmierci duchowej człowieka….

Nasza grupa modlitewna to MIASTO UCIECZKI dla wszystkich duchowo osaczonych i ściganych…, jeśli potrzebujesz wsparcia zapraszamy….

Strona internetowa – http://www.miastoucieczki.com.pl/

Ps. Duża grupa katolików stara się modlić w intencji uratowania dusz, inna zaś grupka bawi się w śledztwa kto gdzie mieszka jak na kogoś  znaleźć haki, jak kogoś oczernić aby raz na zawsze go wyeliminować. Następny wpis będzie dla kontrastu właśnie o tej drugiej grupce niby katolików według mnie działających z inspiracji diabła.

Reklamy

Komentarze 83 to “MIASTO UCIECZKI dla wszystkich duchowo osaczonych i ściganych”

  1. sobota, 30 listopada 2013

    (Iz 49,1-6)
    Wyspy, posłuchajcie Mnie! Ludy najdalsze, uważajcie! Powołał Mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki Mnie ukrył. Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie. I rzekł mi: „Tyś Sługą moim, Izraelu, w tobie się rozsławię”. Ja zaś mówiłem: Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły. Lecz moje prawo jest u Pana i moja nagroda u Boga mego. Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją siłą. teraz przemówił Pan, który mnie ukształtował od urodzenia na swego Sługę, bym nawrócił do Niego Jakuba i zgromadził Mu Izraela. A mówił: „To zbyt mało, iż jesteś Mi Sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela! Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi”.

    lub

    (Rz 10,9-18)
    Jeżeli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia. Wszak mówi Pismo: żaden, kto wierzy w Niego, nie będzie zawstydzony. Nie ma już różnicy między Żydem a Grekiem. Jeden jest bowiem Pan wszystkich. On to rozdziela swe bogactwa wszystkim, którzy Go wzywają. Albowiem każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony. Jakże więc mieli wzywać Tego, w którego nie uwierzyli? Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił? Jakże mogliby im głosić, jeśliby nie zostali posłani? Jak to jest napisane: Jak piękne stopy tych, którzy zwiastują dobrą nowinę! Ale nie wszyscy dali posłuch Ewangelii. Izajasz bowiem mówi: Panie, któż uwierzył temu, co od nas posłyszał? Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa. Pytam więc: czy może nie słyszeli? Ależ tak: Po całej ziemi rozszedł się ich głos, aż na krańce świata ich słowa.

    (Ps 19, 2-3. 4-5ab)
    REFREN: Po całej ziemi ich głos się rozchodzi

    Niebiosa głoszą chwałę Boga
    dzieło rąk Jego obwieszcza nieboskłon.
    Dzień opowiada dniowi,
    noc nocy przekazuje wiadomość.

    Nie są to słowa ani nie jest to mowa,
    których by dźwięku nie usłyszano:
    Ich głos się rozchodzi po całej ziemi,
    ich słowa aż po krańce świata.

    (Mt 4,19)
    Pójdzcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi.

    (Mt 4,18-22)
    Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi. Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci, Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim.

    źródło: http://www.mateusz.pl/czytania

  2. ja said

    Kiedyś odwiedzałem tą stronę i czytałem te orędzia i powiem wam, że to był błąd.
    Minie jeszcze sporo czasu zanim Jezus Chrystus w pełni mnie wybawi z tych błędów.
    Całe życie szukałem Boga ale nie we właściwych miejscach, w końcu postanowiłem że oprę wszystko na słowie Bożym z Pisma Świętego, modliłem się, pościełm, czytałem słowo Boże. Bóg Alpha i Omega, Jezus Chrystus teraz wyciąga mnie z bagna w jakie się wpakowałem przez całe życie. I powiem wam nie ma innego pośrednika do Boga jak tylko Jezus Chrystus, w modlitwach i dziękowaniu za wszystko. Moje życie się zmienia, jestem poddawany próbom, Bóg opiekuję się mną, wyciąga mnie z tego bagna w jakim żyłem. Szukajcie a znajdziecie, prawda was wyzwoli.

    Proszę admina aby opublikował ten tekst w komentarzach. Nie mam do nikogo pretensji, tak musiało być. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Proszę Boga aby was pobłogosławił i okazał wam prawdę, w imieniu Jezusa Chrystusa.

    • Kasia said

      Maryja, nasza najkochańsza Mateńka jest wspaniałą orędowniczką i pośredniczką naszych modlitw , naszych próśb do Najwyższego Boga w Trójcy Świętej. Od Boga przez Maryję przychodzi Zbawienie!
      Przykro mi że tak oceniasz orędzia.
      W nich jest tak wiele miłości od naszego Boga, od naszego Jezusa Chrystusa i naszej Mateńki.
      Te modlitwy są przepełnione miłością . Czy modliłeś się kiedy nimi? Kto się nimi modli odczuwa miłość , spokój , ukojenie
      Ale cieszę się , że jesteś blisko Pana Jezusa , Duch Święty da Ci Światło, którędy masz iść.
      Pismo Święte to słowa Pana naszego Boga na każdy dzień, to dzięki orędziom pokochałam SŁOWO BOŻE i karmię się nim codziennie.
      Ta strona przypomina mi kiedy zapominam, czas rozpoczęcia nowenny , czy też inne cenne informacje.
      I jeszcze przyznam się do czegoś. Kiedy nie byłam do końca pojednana z Panem Bogiem, miałam wiele grzechów za uszami, z którymi sama się rozgrzeszałam, (wiecie o co chodzi-sama wybierałam co grzech a co nie grzech) to ta strona wtedy wywoływała u mnie wielki niepokój, strach przed przyjściem Pana.
      Niech każdy rozważy sam w swoim sercu, czy to chodzi o orędzia czy o swoje nieczyste relacje z Jezusem.
      Uwielbiaj duszo moja Pana!
      Bądź pozdrowiona Maryjo- Współodkupicielko i Pośredniczko wszystkich łask.

      • ania said

        tak jak jest 1 Bóg , tak jest 1 pośrednik między bogiem a człowiekiem , jest nim Jezus Chrystus

        biblia[ewangelia] wyklucza pośrednictwo kogokolwiek oprócz zbawiciela

        pośrednictwo Mari i tak zwanych świętych to jest wymysł poza biblijny
        nie bójcie się głosić prawdy JP2

        • Kasia said

          Każdego z nas Duch Święty prowadzi różnymi ścieżkami, ale najważniejsze że do NAJWYŻSZEGO BOGA !

        • Wiesia said

          Dobrze,że Aniu wspomniałaś dla mnie już dawno Świętego Jana Pawła II.Tak się składa,że to On właśnie oddał się Matce Bożej.TOTUS TUUS MARYJO!
          Maryjo Królowo Polski módl się za nami!AMEN.

        • Wiesia said

        • Margaretka said

          Nie masz racji, sam Pan Jezus na krzyżu powiedział; ” Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. (J19, 26b-27a) te słowa zawierają głęboką treśc i konkretne przesłanie.
          W księdze Apokalisy też jest mowa o Maryi jako tej, w której mamy oparcie a Ona wielką i ważną misję do spełnienia w dziele zbawienia.

        • Wiesia said

          I Maryja zapowiadana była przez Eliasza,kto czytał to wie o tym.Mnie zawsze uczono jeżeli Aniu chodzi o prawdę,że pół prawdy to jest całe kłamstwo.A wspominając Św.Jana Pawła II i wskazując nam na Jego nauczanie,to należy mówić również całą prawdę,aby nie było niedomówień.Pozdrawiam Cię serdecznie z Panem Bogiem Trójjedynym i Matką Zbawienia!
          Bądzcie zdrowi,za chwilkę mam gości pa pa 🙂
          Jezu,ufam Tobie!

        • jamek said

          Maryja jest pośredniczką prowadzącą nas do swojego Syna.
          To duża różnica. Tak między innymi manipulują ŚJ.

        • ania said

          do wiesia
          według nauki kościoła katolickiego takie mówienie to herezja dopóki ktoś nie zostanie wyniesiony na ołtarze oficjalnie nie można mu cześć oddawać inaczej to bałwochwalstwo to jest nauka kościoła katolickiego: doktryny cza iść tera do spowieźi

        • ania said

          a sory błogosławiony to według doktryny katolickiej można pokłony bić do posąga ale tylko regionalnie nie w całym kościele za zezwoleniem papieża
          gafa

        • Gossja said

          Oj, Ania, Ania, idź kochana poczytaj trochę z podstaw teologii, teologii katolickiej dodam,, potem pisz. Czyżbyś chciała odmawiać czci matce Bożej, skoro sam Bóg nie odmówił jej całościowej chwały, biorąc Ją z ciałem i duszą do nieba? Idź do tej spowiedzi, idź i porozmawiaj ze spowiednikiem o dogmatach maryjnych. Oraz czym różni się pośrednik od wstawiennika. My do Maryi mówimy „módl się za nami”, i świętych też prosimy o wstawiennictwo. Bo wiemy, że tylko Bóg jest wszechmogący, a my – wierząc w świętych obcowanie – wraz z tymi, którzy już są w niebie, prosimy o łaski. „Bo gdzie dwóch lub trzech gromadzi się w Moje Imię, tam Ja jestem”. Jezus nigdzie nie powiedział, że owa wspólnota ma się skladać z, hm, obecnie żyjących.

        • Weronika said

          Ania@
          To nie jest blog dla jehowitow!!!! Idz do swoich, bo zdaje sie nie po nawrocenie tu przyszlas tylko aby ludziom ublizac.
          Jan Pawel II jest swiety, wiec przestan bluznic i udaj sie tam skad cie przyslali.

        • ania said

          ja jehowa nie jestem swiatkowie jehowy to heretycy nie uznaja Chrystusa za boga
          list do chebrajczykow mnie wiecej: ze to chrystós stworzył w imieniu boga cały wszechswiat ludzi i wszystkie anioły czlek tego dokaonac niemógł

        • Weronika said

          Ania@
          idz wiec tam skad przybylas/les i nie burz nam spokoju. Przestan bluznic Bogu i pisac z bledami, z malej litery . Bedziesz za to rozliczony/rozliczona przez Boga…

        • ania said

          zastanawiał śie ktoś dlaczego żydzi nie wieża w doktryny o piekle i czyścu u nich za grzech jest śmierć zagłada żydźi
          zrobili tylko 1 błąd nie uznali zbawiciela ale ich nauka jest poprawna
          sam papież powiada
          ‚wiara pochodzi od żydów’ to skąd w chrzescijanstwie znalazły sie takie wymysły nie pokryte pismem świetym

          ——————————

          Admin; można powiedzieć że herezje głosisz

      • ania said

        SPOWIEDŹ USZNA:
        [Admin…]

        • kooool said

          Ale człowiek jest zbyt łaskawy względem siebie, jest jakby adwokatem, więc nie może być sędziom względem siebie.
          Czyż drugi człowiek najlepiej może wytknąć wady, szczególnie te, które nawet mi na myśl nie przyjdą jako złe?
          Czyż to nie Jezus kształtuje swój Kościół przez wieki, poprzez swoje wierne i pokorne sługi, które jak Święty Franciszek z Asyżu wyprostowały ścieżki i wprowadziły na nie tych, co zbłądzili?

          Piszesz o Kościele Katolickim, a czy do niego należysz?

        • Weronika said

          Koool@
          Nie dyskutuje sie ze zlem. Czuc od niej/od niego siarka….

          Swiety Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce….

        • ania said

          Co w takim razie oznaczają słowa Jezusa: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuście grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” J.20:22-23?

          Przede wszystkim nie odnosiły się tylko do jedenastu apostołów, lecz do całego wczesnego kościoła – mężczyzn i kobiet zebranych razem, którym ukazał się Jezus po swym zmartwychwstaniu :
          „ A gdy nastał wieczór owego pierwszego dnia po sabacie i drzwi były zamknięte tam, gdzie uczniowie z bojaźni przed Żydami byli zebrani, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam!” J. 20:19
          „ I wstawszy tejże godziny, powrócili do Jerozolimy i znaleźli zgromadzonych jedenastu i tych, którzy z nimi byli.” Łk. 24:33

          Słowa te nie mogą więc służyć za argument na rzecz odpuszczania grzechów przez duchownych, tym bardziej, że Bóg uznaje tylko jednego pośrednika – Jezusa :
          1 Tym. 2:5
          „ Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus.”

          który w tym celu oręduje za nami:
          Hbr. 8:1-3
          „ Główną zaś rzeczą w tym, co mówimy, jest to, że mamy takiego arcykapłana, który usiadł po prawicy tronu Majestatu w niebie, Jako sługa świątyni i prawdziwego przybytku, który zbudował Pan, a nie człowiek.
          Albowiem każdy arcykapłan bywa ustanawiany, aby składał dary i ofiary; dlatego jest rzeczą konieczną, żeby i ten miał co ofiarować.”
          1J.2:1-2
          „Dzieci moje, to wam piszę, abyście nie grzeszyli. A jeśliby kto zgrzeszył, mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy.
          On ci jest ubłaganiem za grzechy nasze, a nie tylko za nasze, lecz i za grzechy całego świata.”

          Odpuszczanie, o którym mówił Pan Jezus wiąże się z dyscypliną kościelną.
          Chrześcijanin, który otwarcie przekracza przykazania musi być napomniany, a jeśli trwa w grzechu usunięty, aby nie wystawiał reputacji kościoła na szwank, a kto się nawraca może być przyłączony. W tym celu każdy lokalny kościół otrzymał od Chrystusa autorytet odpuszczania i zatrzymywania, związywania i rozwiązywania:

          Mt. 18:15-18
          „A jeśliby zgrzeszył brat twój, idź, upomnij go sam na sam; jeśliby cię usłuchał, pozyskałeś brata swego.
          Jeśliby zaś nie usłuchał, weź z sobą jeszcze jednego lub dwóch, aby na oświadczeniu dwu lub trzech świadków była oparta każda sprawa.
          A jeśliby ich nie usłuchał, powiedz zborowi; a jeśliby zboru nie usłuchał, niech będzie dla ciebie jak poganin i celnik.
          Zaprawdę powiadam wam: Cokolwiek byście związali na ziemi, będzie związane i w niebie; i cokolwiek byście rozwiązali na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie.”

          Odpuszczanie grzechów stanowi atrybut Boga, a nie człowieka. Bóg powiedział:

          Iz. 43:25
          „ Ja, jedynie Ja, mogę przez wzgląd na siebie zmazać twoje przestępstwa i twoich grzechów nie wspomnę.”

          Wierzący mogą więc przychodzić w tej sprawie bezpośrednio do Niego (Łk.18:9-14).
          Jezus uczył: „Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego… Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie… przebacz nam nasze winy” Mt.6:6-12.

          Apostoł Jan także poleca nam udawać się z grzechami bezpośrednio do Boga:
          „Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości… Dzieci moje, to wam piszę, abyście nie grzeszyli. A jeśliby kto zgrzeszył, mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy. On ci jest ubłaganiem za grzechy nasze, a nie tylko za nasze, lecz i całego świata.” 1J.1:9; 2:1-2

          „Grzech mój wyznałem tobie I winy mojej nie ukryłem. Rzekłem: Wyznam występki moje Panu; Wtedy Ty odpuściłeś winę grzechu mego. Sela.”Ps. 32:5

        • ania said

          🙂

        • ania said

          ksiądz mnie niechciał wypisać oficjalnie jestem katoliczka a nie oficjalnie jestem 1 osobowy koścjuł judochszesćijanski

          [Admin… ale wymądrzała jesteś myślisz że to co wymysliłaś sama to prawda a cały świat sie myli]

        • kooool said

          Będę Cię miał w Modlitwie Aniu.

        • Gosia-3 said

          Aniu! no to Ci gratuluję jak Ty łatwo przyjmiesz schizmę w Kościele, wszystko po łatwej linii oporu. Najlepiej wszystko schowajmy do swojego serca, intronizację Chrystusa na Króla też niech każdy sam sobie zrobi, mszę tez zróbmy sami z Panem Bogiem w domu , same dla nas udogodnienia i sądzisz że to się Panu Bogu podoba. Ksiądz w konfesjonale reprezentuje Pana Boga i tak to musisz rozumieć. Taka spowiedz jaką proponujesz nie zaprowadziła by Cię do bram niebieskich. Kto by Ci zadał pokutę i kto pouczył. Człowiek sam dla siebie nie może być rozgrzeszającym. Przez kapłana wyświęconego mówi sam Bóg, a Ty skąd byś wiedziała że zostałaś rozgrzeszona.?

        • ania said

          no nie moge wierze w wielkie ostrzeżenie, że sie wydarzy 100%pewne wiec zaglądam na stronki katolickie

          ————————-
          Admin: Dobrze że będzie ostrzeżenie bo otrzymasz szansę uratowania się

        • Gosia-3 said

          O gdybym wiedziała że Ty jesteś 1 osobowy Kościół to bym tego co napisałam powyżej nie napisała do Ciebie. Żal mi Ciebie.

        • Weronika said

          Bog zaplac Bronislawie, ze czuwasz i wywalasz herezje…
          Nie mozemy kochani dawac pozywki takim heretykom, ktorzy wchodza tylko w celu wydrwienia i niszczenia…
          To sie nazywa siarczysta hasbara, czyli nalot lewactwa syjonistycznego na blog katolicki a nie jednoosobowy kosciol..

        • pio0 said

        • imburak said

          Aniu pomyśl czy przez 2000 lat od śmierci Jezusa Chrystusa Bóg nie zadbał by o to by depozyt Wiary przetrwał …. w Biblii jest napisane że z myślą o wybranych ucisk będzie skrócony … więc na pewno nie jest twój jednoosobowy kościół. Wiele jest ścieżek które prowadzą do Boga ale wszystkie prowadzą przez Chrystusa. Mnie ten blog wyprostował ścieżki 😉 i adminowi jestem za to bardzo wdzięczny … jakby co na sądzie będę za nim świadczył … Pozdrawiam cię idź z Bogiem

    • Wiesia said

      W Twojej drodze do ćwiczeń bardzo Ci pomoże Św.Jan od Krzyża,o ile przyjmiesz moją propozycję.Jest On ekspertem w ćwiczeniach duchowych.Życzę Ci ,aby Dobry Bóg oświecił Twoją drogę w dążeniu do poznania Prawdy.

      z Panem Bogiem Trójjedynym i Matką Zbawienia!.

    • Nn said

      @JA

      Wszyscy tu wiemy jaki blog reprezentujesz!

      Jak ci ksiadz zabronil wchodzić tu , to badz mu posluszna!

      Ode mnie!

      Nie sądźcie, abyśmy nie byli sądzeni… Taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą” (Mt 7,1-2)

      Bóg jest miara i sędzią.

      Tu dla ciebe odpowiedz, taka sama jaka Leszek udzielil twojej kolezance lucus= lucek .

      ,,Leszek powiedzial

      …Najwazniejsza jest WIARA. Żadne orędzia nie sa nam do zbawienia potrzebne… Z pozoru to zdanie wydaje się jak najbardziej właściwe. Ale!
      Owe pojawiające się Orędzia (dodałbym od siebie jeszcze: widzenia, sny, przesłania) w wielu częściach świata, w czasach nam współczesnych są też tym, co zapowiada(ł) Bóg w Piśmie Świętym:

      1. z Księgi proroka Joela:

      “I wyleję Ducha Mego na wszelkie ciało, a synowie wasi i córki wasze prorokować będą (prorokować to nie tylko znaczy zapowiadać to, co się w dalszej czy bliższej przyszłości wydarzy, ale to też wskaz/yw/anie na to, że to słowo/ta zapowiedź w danym/tym właśnie/ czasie się spełnia, urzeczywistnia, np. tak było w synagodze w Nazarecie,

      gdy Pan Jezus mówił:

      “Dziś s(wy)pełniły się te słowa – z Iz 61,1n i 58,6 – któreście słyszeli” {Łk 4,18-20.21}), starcy wasi będą śnili, a młodzieńcy (młodzieńcy na podobieństwo Jeremiasza: Jr 1,6-9) wasi będą mieli widzenia. Nawet na niewolników i niewolnice wyleję Ducha Mego w owych dniach” (Jl 3,1-2).

      2. Na te proroctwo powołał się w swej pierwszej przemowie, św. Piotr do tych, którzy widzieli skutki Zesłania – zapowiadanego przez Pan Jezusa – Ducha Świętego (Dz 2,17n). A te proroctwo nie dotyczyło przecież tylko czasów tworzenia się pierwotnego Kościoła.

      3. To wylanie Ducha, bogatego w różnorakie dary, również w dar prorokowania (zob. 1Kor 12,1.4a7-11) – zapowiadanego w tym proroctwie Joela – stanie się też rzeczywistością w pełny sposób w czasie nastania Epoki Ducha Świętego, tj. rzeczywistości obiecanych Nowego Nieba i Nowej Ziemi (Iz 65,17.; Ap 21,1n), kiedy wypełni się też i to słowo/zapowiedź z Księgi proroka Jeremiasza o nowym Przymierzy wypisanym na tablicach serc ludzkich:

      “Takie będzie przymierze, jakie zawrę z domem Izraela (tj. całą ludzkością – dop. mój): Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypisze na ich sercu. Będę ich bogiem, oni zaś będą Mi narodem. I nie będą się musieli wzajemnie pouczać jeden mówiąc do drugiego: ‘Poznajcie Pana!’ Wszyscy bowiem od najmniejszego do największego poznają Mnie” (Jr 31,33n; por. Ez 36,26nn).
      …..mówisz, że najważniejsza jest wiara. Owszem, ale też wiara w to, co zapowiada Duch Św. w Piśmie! Zatem błędem jest mówienie Orędzia zbawienia nie są mi/nam potrzebne….

    • Nn said

      @ja i ania

      Niewiedza nie stanowi usprawiedliwienia dla nie przemyślanych działań!

      https://dzieckonmp.wordpress.com/2013/11/25/sprawa-dotyczaca-marii-bozego-milosierdzia-papieza-franciszka-i-falszywego-proroka/

      ,,Ważne Pytanie i Wyjaśnienie

      Najczęstszym pytaniem, jakie ludzie zadają obecnie, dotyczącym MBM, jest to czy ważnie wybrany papież może być fałszywym prorokiem, jak donoszą jej przekazy. Odpowiedź brzmi – TAK .

      Jednak, kiedy jest to możliwe, może być to zupełnie nieprawdopodobne.

      Tak więc, jak to może być, że ważnie wybrany papież może stać się fałszywym prorokiem (nieważnym papieżem czy anty – papieżem)?

      Bulla Papieska papieża Pawła IV Cum ex apostolatus Officio uczy, że jeśli dana osoba była heretykiem przed wyborem na papieża, nie może być ważnym Papieżem, nawet wtedy, kiedy jest (ważnie) jednogłośnie wybrana przez kardynałów.

      Jak również, Canon 188,4 (1917 Kodeksu Prawa Kanonicznego) stwierdza, że ​​jeśli duchowny (papież, biskup, itp.) staje się heretykiem, traci swój urząd, bez żadnej deklaracji, na mocy prawa .

      Św. Robert Bellarmin, Św. Antoniusz, Św. Franciszek Salezy, Św Alfons Liguori i wielu innych teologów wszyscy uczyli, że heretyk nie może być ważnym papieżem.
      ” Jeśli jednak Bóg miałby pozwolić by papież został
      notorycznym i upartym heretykiem,
      przez taki fakt przestaje on być papieżem,
      i katedra apostolska byłaby wolna. “

      Święty Alfons Liguori , doktor Kościoła

      Oto strona z cytatami dotyczącymi tej możliwości : http://www.protestanterrors.com/pope-heresy.htm

      Jednak prawo kościelne wymaga, że wierni muszą zakładać, że mamy ważnego papieża, chyba że najwyższa władza Kościoła oficjalnie zadeklaruje inaczej.

      Tak więc, można rozważyć możliwość, że”anty – papież” może potencjalnie pochodzić z ważnego konklawe, i nie będzie to decydować o fałszywej czy “heretyckiej” pozycji.

      Tak więc, jest rzeczywiście możliwe, by jednocześnie dochować wierności Magisterium ORAZ mniemać, że orędzia MBM mogą być potencjalnie wiarygodne, co do tego, że papież jest fałszywym prorokiem… a nawet, że sam Kościół mówi, że JEST TO co co najmniej możliwe.

      + + +

      Krytykowanie i Nieposłuszeństwo wobec Papieża

      Możemy zapytać, czy jest kiedykolwiek dopuszczalne krytykowanie Papieża. Odpowiedź brzmi “tak”. Przykład tego jest pokazany w Piśmie Sw., przez św Pawła, który konfrontując papieża Piotra, pisząc o tym spotkaniu, mówi: ” Gdy następnie Kefas (papież Piotr) przybył do Antiochii, otwarcie mu się sprzeciwiłem, bo na to zasłużył. ” (Ga 2,11-14 ) . Święty Tomasz z Akwinu potwierdza mówiąc: “Kiedy jest bezpośrednie zagrożenie dla wiary, prałaci muszą być kwestionowani przez swoich poddanych, nawet publicznie.” Wyjaśniając poprawność oporu wobec samowolnych duchownych, a nawet papieży, Sw. Augustyn pisze: “Jest możliwe by podwładni mieli odwagę opierać się swoim przełożonym bez strachu, kiedy z miłości mówią otwarcie w obronie prawdy.” Sami papieże tego uczą. czcigodny Pius IX powiedział: “Jeśli przyszły papież naucza czegoś przeciwnego do wiary katolickiej, nie idźcie za nim.” Nawet jeśli wielu będzie podążać za papieżem w herezję, oraz “Nawet jeśli Katolicy wierni Tradycji zostaną zredukowani do garstki, to oni właśnie będą tymi, którzy są prawdziwym Kościołem Jezusa Chrystusa”, mówi Święty Atanazy. Św. Robert Bellarmin SJ, napisał nawet w następujący sposób :

      ” Tak, jak jest to zgodne z prawem opierać się papieżowi, który atakuje ciało, tak również zgodne z prawem jest opierać się temu, kto atakuje dusze, czy temu, kto zakłóca porządek cywilny, a przede wszystkim temu, kto próbuje zniszczyć Kościół. Mówię, że jest to zgodne z prawem by opierać się poprzez nie robienie tego, co on nakazuje, oraz zapobiegać temu, by jego wola była egzekwowana“.

      + + +

      Czas sprawi, że sprawa ta stanie się bardziej jasna.

      Niech Pan nadal prowadzi nas w Swojej prawdzie i w wierności Jego Kościołowi i w lojalności wobec papieża .

      Dla podsumowania przekazów i niebiańskich znaków naszych czasów, również tych od MBM, przeczytaj “Wielka bitwa rozpoczęła się” (www.TwoHeartsPress.com) .

      (u nas: https://dzieckonmp.wordpress.com/2013/07/13/ocena-oredzi-dla-marii-bozego-milosierdzia/)

      Dr Bowring udziela wywiadu na temat swojej pozycji wobec MBM i odpowiada krytykom, takim jak Mark Miravalle i Jimmy Akin tutaj:

      http://associationofcatholicwomenbloggers.blogspot.com/2013/06/the-great-battle-has-begun-part-one.html„”

  3. szafirek said

    ” Ach, jak Mnie to boli, że dusze tak mało się łączą ze Mną w Komunii świętej. Czekam na dusze, a one są dla Mnie obojętne. Kocham je tak czule i szczerze, a one Mi nie dowierzają. Chcę je obsypać łaskami – one przyjąć ich nie chcą. Obchodzą się ze Mną jak z czymś martwym, a przecież mam serce pełne miłości i miłosierdzia. Abyś poznała choć trochę Mój ból, wyobraź sobie najczulszą matkę, która kocha bardzo swe dzieci, jednak te dzieci gardzą miłością matki; rozważ jej ból, nikt jej nie pocieszy. To słaby obraz i podobieństwo Mojej miłości.”

    Dzienniczek s.Faustyny (1447)

    • szafirek said

      „Idę przez życie wśród tęcz i burz, ale z czołem dumnie wzniesionym,
      bo jestem dzieckiem królewskim, bo czuję, że krew Jezusa krąży w żyłach moich,
      a ufność swoją złożyłam w wielkim miłosierdziu Pańskim.”

      Dzienniczek s.Faustyny (992)

  4. Rafał said

    Dorota Warakomska z Kongresu Kobiet mówiła w radiowej Jedynce, że list napisany przez Kongres Kobiet do papieża Franciszka wyraża przede wszystkim ich zaniepokojenie atakami hierarchów kościelnych na równość i gender.
    http://www.polskieradio.pl/7/1691/Artykul/989279/

    Proszę posłuchajcie tego!!! Właśnie słucham audycji na jedynce na ten temat!!! Ostrzeżenie musi być bardzo blisko bo to już dla mnie bardzo wyraźne znaki!!!

  5. Rafał said

    Adminie poproszę o przywrócenie mojego komentarza.

  6. Rafał said

    Dorota Warakomska z Kongresu Kobiet mówiła w radiowej Jedynce, że list napisany przez Kongres Kobiet do papieża Franciszka wyraża przede wszystkim ich zaniepokojenie atakami hierarchów kościelnych na równość i gender.

    http://www.polskieradio.pl/7/1691/Artykul/989279/

    • Rafał said

      W małym skrócie, według zwolenników gender, Kościół Katolicki prowadzi szkodliwą politykę dla równości kobiet i stosuje ”mowę nienawiści”, i Papież Franciszek jako jego zwierzchnik powinien zrobić natychmiast porządek z niektórymi hierarchami KK!!!

      Ostrzeżenie musi być na prawdę blisko! Panie Jezu przyjdź szybko!!!

    • Józef Piotr said

      Rafale, w tej właśnie radiowej jedynce pod reprezentacja sabatu, występującego w imieniu Kongresu Kobiet, występowały „diabły w spodnicach” chociaż słuchając radio to tego nie widaćczy były w spodniach spodnicach czy bez..
      Co tam nie było „trailowane”. Totalna propaganda ” GENDERYZMU” i jego zbawiennej ideologi dla „kobiet”.

      Rozzuchwaliło się to się wśród „staliniątek” ( potomkowie tych co przrzyszli w 40-tych ze wschodu ) by stanac otwarcie i bezpośrednio do walki z odwiecznym porządkiem panującym wsród ludu chrześcijanskiego.

      Prym w tym kongresie wiedzie wanda N sponsorowana przez centra finansowe „lucyferian” dla zbijania MALUCZKICH..
      To tak na marginesie.
      To ta pani zrobiła „hucpę” i napisała list do FRACESCO.
      Dziwnym , bardzo dziwnym wydaje się zjawisko ucieczki wszystkich wrogów Wiary i Kościoła , róznej maści „lewactwai wyznawców szatana” pod skrzydła Franciszka.
      ???????????????????????????????????????????
      Gadają przy tym , chwaląc Go niesamowicie że jest to ICHSZY Papież. ? !
      Co będzie następnym etaprm ?
      Czy przepowiednie „o wkraczaniu tabunów sztańskich do wnętrz Kościołów i ich bezczeszczeniu ” są tak odległe w realizacji ?

      Chciałoby się powiedzieć : Ludu Boży chwytaj za oręż i czyń z niego użytek bo to ostatnia godzina !!

  7. Ewa DM said

    Powiem szczerze, chwalebną rzeczą jest współdziałanie pragmatyczne, bo małżonkowie z osobą samotną mogą łatwo się dogadać, budowlaniec z informatykiem też da radę. Ale dialog międzyreligijny – to już inna materia i bardzo trudna. Można więcej na duchu ponieść strat niż otrzymać korzyści.
    Strony nie znam jeszcze, ale chętnie dowiedziałabym się czegoś więcej o tym natchnieniu po abdykacji Papieża Benedykta XVI. Będę ostrożna.

  8. młody said

    http://www.radiomaryja.pl/informacje/w-nowym-saczu-doszlo-do-profanacji-krucyfiksu/

  9. młody said

    http://www.petycjeluxveritatis.pl/

  10. kamyczek said

    • Wiesia said

      🙂 do Kamyczka
      Uwielbiam tego Gościa,mówi co czuje,nie jest zakłamaną „marionetką” telewizyjną,nie mówi pod publiczkę,zawsze jest sobą.Za to,że mówi prawdę,teraz ma kłopoty,jest ciągany po Sądach.

    • anzelmik said

      Wspaniały mądry człowiek i wychowany w duchu katalickim.
      Każde spotkanie z nim wypełnia całe duże sale !
      To znakomity mówca i świetny pisarz – jego książki czyta się jednym tchem.

  11. młody said

    http://pl.gloria.tv/?media=533919

  12. szafirek said

    Kochani myślałam, że już nie będę musiała o to prosić 😦 Ale proszę kolejny raz z całego serca o modlitwę w intencji pracy dla mojego męża. Jeszcze tydzień i prawdopodobnie znów będzie bez pracy,chyba że wyjdzie następne zlecenie ,ale to nic pewnego 😦 Cóż tu więcej mówić… Bardzo proszę o modlitwę.
    Dziękuję, że jesteście ,bo przynajmniej w Waszych modlitwach nadzieja (a już nie raz przekonałam się ,że dzięki nim dzieją się cuda) i oczywiście w Panu Bogu.
    Bóg zapłać.

    Jezu Ufam Tobie!

    • Wiesia said

      🙂

      • szafirek said

        Mi dziś Wiesiu nie do śmiechu ,ale do Ciebie jak najbardziej uśmiecham się też serdecznie 🙂

        • Wiesia said

          ja się uśmiecham do Ciebie,nie śmieję się..,bo życzę Ci dobrze.A uśmiecham się,aby powiedzieć Ci zaufaj bez reszty Jezusowi,Maryi i Józefowi Św.Odmówiłam Różaniec w Twojej intencji.Teraz Pan Bóg tym się zajął-głowa do góry!

        • szafirek said

          Ja wiem Wiesiu ,że to był uśmiech. Bóg zapłać za modlitwę.
          Niech całe Niebo Tobie i wszystkim błogosławi.

          Jezu Ufam Tobie!

        • Wiesia said

        • Wiesia said

          Miał być Mojżeszowy,ale niech już zostanie wrześniowy. 🙂

        • szafirek said

          Wiesiu bardzo dziękuję 🙂 🙂 🙂

          Z Panem Bogiem i Maryją

        • szafirek said

          Wiesiu ,ja ufam. Wiadomo ,że po ludzku martwią mnie różne problemy, człowiek rozmyśla co będzie dalej…Ale odkąd jestem tu z Wami i mam ciągły kontakt z Panem Jezusem w Komunii św. (bo wcześniej różnie bywało) to jakoś nie popadam w panikę , a na pewno bardzo rzadko się załamuję. Gorzej z mężem , wczoraj to brak słów, a jeszcze doszedł rachunek kosmiczny za prąd 😦 Ale ja wierzę ,że Pan Jezus i Matka Boża to poprowadzą i wszystko musi się jakoś ułożyć.
          To bardzo dużo mieć takie wsparcie duchowe ,nigdy wcześniej nie doświadczyłam tego.
          Dziękuje że jesteście.

          Jezu Ufam Tobie!

      • Szafirku, obiecuję moją modlitwę wstawienniczą,
        będzie dobrze, – zobaczysz.

        Jezu, ufam Tobie!

        • Małgosia said

          To prawda Mariuszu-bedzie dobrze-musimy tylko wierzyc…..u nas tez sezon zimowy jest najgorszy-jesli chodzi o prace meza…Z Panem Bogiem

        • szafirek said

          Dziękuję Mariuszu i wszystkim, wierze ,że każdy plusik to choć mała myśl w tej intencji w modlitwie, a dla mnie to bardzo dużo znaczy i daje duże wsparcie duchowe.
          Bóg zapłać Aniołki kochane.

          Jezu Ufam Tobie!

        • Weronika said

          Ode mnie Szafirku Koronka do Bozego Milosierdzia w intencji znalezienia pracy dlaTwojego meza, stabilizacji materialnej, milosci i spokoju w Rodzinie.Polecam wasza Rodzine opiece sw. Jozefa, patrona rodzin i pracownikow.

        • Gosia-3 said

          Mariuszu! wczoraj póżno w nocy za Ciebie się modliłam i dzisiaj na Koronce bo tak mi się wydaje że czymś Cię uraziłam. Bardzo doceniam to jak ogarniasz całą dużą grupę ludzi swoją modlitwą .Nie chciałabym byś mnie wykluczył, bo ja także potrzebuję modlitwy a szczególnie Twojej bo wyczuwam ,że Ciebie Pan Bóg wyjątkowo kocha i wysłuchuje.

        • Małgosia said

          dodalam kilka komentarzy,lecz gdzies zaginely-wylanczam sie…..Kochani jestem z Wami sercem i w modlitwie….Szafirku-modlimy cala rodzina-uwierz bedzie dobrze-masz taka Wielka,pelna milosci i wiary Rodzine blogowa…pozdrawiam

        • Gośka-3, niczym mnie nie nie uraziłaś, wiesz, że Cię bardzo lubię i nie czuj się w jakikolwiek sposób wykluczona. Jeśli mi tylko sił starczy pomogę każdej osobie. Pozdrawiam serdecznie.

        • Gosia-3 said

          Mariuszu! Ja Cię też bardzo serdecznie pozdrawiam i dziękuję .Ale zmartwiłeś mnie tym Twoim brakiem sił.
          Na dzisiejszej mszy św. poproszę Jezusa o Miłosierdzie dla Ciebie. Z Panem Bogiem i Maryją.

        • Gosiu, też ślicznie pozdrawiam, a może dzisiejsze Msze św. ofiarujemy w intencjach Szafirka, tak szturmem. – Wszyscy – to moja propozycja. Z Panem Bogiem.

        • szafirek said

          Mariuszu ,Bóg zapłać, Tobie wszystkim. Gdzie ja bym takich przyjaciół znalazła, to nie wiem.
          🙂

        • Gosia-3 said

          Mariuszu ! polecałam przy ołtarzu Miłosiernego Jezusa i Ciebie i Szafirka i wielu innych żołnierzy Armii Pana Jezusa stojących na straży wiary. Z Panem Bogiem i Maryją.

        • Gosiu-3, dziękuję Ci za tak inteligentne rozwiązanie inteligentnej kobiety. Bóg zapłać! Teraz będę częściej na Mszy św. i mogę z radością ofiarować tylko za Ciebie. Ślicznie pozdrawiam. Jezu, ufam Tobie!

        • szafirek said

          🙂

    • kooool said

      Pamiętamy

    • szafirek said

      Nie wiem jak Wam wszystkim dziękować za dobre słowo i w ogóle. Chciałabym wstawić jakąś pieśń ładną ale rzadko mi się udaje .Jak się nie uda to link podaje. To jedna z moich ulubionych pieśni.
      Bóg zapłać z serca.

      Jezu Ufam Tobie!

  13. syriusz said

    Cud Eucharystyczny w Indiach – 13 listopada 2013

    W Vilakannur ponad 10 000 osób zebrało się w wiejskim kościele w archidiecezji Tellicherry w Kerala w Południowych Indiach – po rozejściu się wiadomości o pojawieniu się podczas porannej Mszy – twarzy Jezusa na Hostii.

    Archidiecezja powołała zespół celem przebadania tego, co wydarzyło się w Kościele Chrystusa Króla w Vilakannur, jakieś 50km na wschód od miasta Kannur.

    Sześćdziesięcioletni proboszcz – Fr. Thomas Pathickal – powiedział: “Kościół nie spieszy się z popularyzacją takich wydarzeń” powiedział dla portalu mattersindia.com. Kapłan, który przybył do parafii trzy lata temu – wyjaśnił, iż zastosował się do instrukcji arcybiskupa George Valiaattam z Tellicherry – zalecającej zamknięcie “cudownej” hostii w tabernakulum i pozostaniu z wiernymi na modlitwie w kościele.

    Aktualnie w świątyni modli się ponad 500 osób, oczekując na decyzję archidiecezjalnego zespołu badającego o wystawieniu hostii na widok publiczny.

    Przedstawiciele policji oraz służby odpowiadające za porządek publiczny przybyli na miejsce, ponieważ ludzie z innych parafii zaczęli się gromadzić w Vilakannur, a pojazdy zablokowały drogę do Paithalmala – słynnego obszaru turystycznego.

    Ksiądz proboszcz wyjaśnił, iż cud wydarzył się, kiedy parafia przygotowywała się do uroczystości Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, obchodzonej 24 listopada.

    W trakcie Podniesienia na Mszy Św. o godz. 7 rano – ksiądz zwrócił uwagę na fragment dużego kawałka chleba użytego do konsekracji. “Stał się duży i jaśniejszy, wkrótce pojawiła się twarz”. Kapłan powiedział, że pozostawił hostię na boku i kontynuował Mszę Św. używając innej hostii trzymanej w tabernakulum.

    Po Mszy Św. zawołał zakrystianina, który powiedział, że to jest twarz Jezusa. Kapłan umieścił hostię w monstrancji i wystawił na ołtarzu do adoracji. Setki ludzi, jak K J Thomas – ujrzało jaśniejącą twarz brodatego mężczyzny z długimi włosami. “Była czarno-biała, nie w kolorze” wyjaśnił Thomas portalowi mattersindia.com..

    Ks. Pathical dodał, iż twarz była nadal widoczna kiedy zamknął hostię w tabernakulum ok. godz. 11 – poinstruowany przez arcybiskupa.

    K J Thomas powiedział, że jego wiara podwoiła się po zobaczeniu “cudu”. Przybył akurat do Naduvil, 3 km na wschód, w sprawach urzędowych – gdy usłyszał o nowościach. “Pospieszyłem tutaj i miał szczęście zobaczyć Jezusa”, dodał.

    Powiedział, że wiele osób było niezadowolonych, jak ksiądz odmówił im pokazania hostii.

    Założona w 1962 roku parafia liczy ponad 500 rodzin i 1 250 katolików, większość z nich to drugie i trzecie pokolenie ludzi, którzy wyemigrowali ze stanu Kerala w ubiegłym wieku.

    http://www.misyjnedrogi.pl/index.php/misje-misjonarz-news-wiadomosci-misyjne/2960-cud-eucharystyczny-w-indiach-13-listopada-2013

  14. Nn said

    Love thrives because it is a Gift from God and has the power to destroy evil

    Saturday, November 23rd, 2013 @ 17:00
    My dearly beloved daughter, I wish to explain the importance of love and how with it, you can defeat evil and how, without it, evil spreads.

    Satan is incapable of love, but instead is self-obsessed with what he believes to be his power and greatness. When he infests souls, the first thing he does is to destroy love within the soul. When he achieves this, he will instill a terrible hatred in that soul and it is this hatred which causes division. Division and disagreements, inspired by hatred, can lead to desperate deeds carried out by one soul against another. These hate-filled deeds can very often lead to terrible cruelty and even murder. The sin of pride is instilled in souls, who open themselves up to the devil and this leads to ruthless ambition and greed. But where there is love, there is the Presence of God.

    Love thrives because it is a Gift from God and has the power to destroy evil. Love is not selfish. Love is generous, forgiving and untainted by the sin of pride. You must ask God, every day, for the Gift of Love and when you are given this, use it as your armor against hatred. Love, when present in a pure soul, attracts hatred from those souls who have banished God from their lives. They cannot bear the Light of God, which shines from the souls of those who are filled with God’s Love.

    Go now in the knowledge that Love must be used to help the souls of all those who are in great need of My Help. Please recite this Crusade Prayer for the Gift of Love.

    Crusade Prayer (129) For the Gift of Love:

    O God, please fill me with Your Love.

    Help me to share the Gift of Love with all those in need of Your Mercy.

    Help me to love You more.

    Help me to love all those in need of Your Love.

    Help me to love Your enemies.

    Allow the love You Bless me with to be used to engulf the hearts of everyone I come into contact with.

    With the Love, which You infuse in my soul, help me to conquer all evil, convert souls and defeat the devil and all those wicked agents of his, who try to destroy the Truth of Your Holy Word. Amen.

    I Am Love. When you truly love Me, I will flood your soul with more love and with this love, you will help Me to save the world.

    Your Jesus

    Download article as PDF
    ← Previous Post

  15. syriusz said

    CUD EUCHARYSTYCZNY W KOREI.
    Hostia zamienia się w Ciało w ustach

  16. Krystynas said

    Szafirku, obejmę modlitwa prace Twojego Meza. Nie martw się, będzie ja miał! Niech Wam Bóg błogosławi dzisiaj i w nadchodzącym czasie Bożego Narodzenia! Szczęść Boże, Wam i Wszystkim Blogowiczom- Krystyna.

  17. KRYSTYNA said

    35 jednoczesnych erupcji wulkanicznych na świecie
    =====================================

    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/35-jednoczesnych-erupcji-wulkanicznych-swiecie

    KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

  18. Krystynas said

    Bog zaplac Szafirku. Z Bogiem!

  19. Leo said

    We wielu parafiach w Polsce obserwujemy obecnie zjawisko, które do niedawna jeszcze było tu całkowicie nieznane. Zwłaszcza na terenach uniwersyteckich często zobaczyć można plakaty zapowiadające wyjazd na kolejne spotkanie do Taize. Czym jednak jest wspólnota z Taize i co oferuje ona młodym ludziom? Bez wątpienia jest to fenomen współczesny, coś o czym wzmianki nie znajdziemy ani w Ewangeliach ani w Tradycji Kościoła – czym więc ona jest i jakie są jej cele? O tym właśnie chciałbym dziś mówić – pragnę pokazać wam czym jest Taize i dokąd ono prowadzi. Ostatecznie, jeśli ktoś decyduje się na wyjazd do Taize powinien mieć jakieś pojęcie o tym, gdzie się udaje. Czym więc jest Taize i jakie są jego cele?

    Taize wywiera wielki wpływ na współczesny Kościół, o czym świadczą nie tylko plakaty informacyjne, pielgrzymki i spotkania organizowane przez ten ruch, ale też fakt, iż wedle samego Benedykta XVI pieśni wykonywane w Taize rozbrzmiewały nawet w bazylikach rzymskich.

    Możemy więc zadać sobie pytanie: jaki jest w skutek owych wpływów? Dokąd prowadzi to katolików, którzy angażują się w ów ruch? Jaki ma to wpływ na Kościół katolicki? I w końcu: czy katolicy mogą rzeczywiście uczestniczyć w spotkaniach w Taize?

    Historia Taize

    Ci którzy słyszeli jedynie o Taize, nie wiedzą jednak zbyt wiele o tym ruchu, powinni zapoznać się nieco z jego historią.

    Zwolennicy Taize podkreślają w swych materiałach fakt, iż nie stanowią oni w istocie ruchu, że Taize nie jest organizacją czy kościołem. Fundamentalna zasada wspólnoty Taize brzmi, że nie jest ona bynajmniej ruchem czy Kościołem i że osoby z nią związane powinny angażować się w pracę w obrębie swych własnych wspólnot wyznaniowych.

    Fakty mówią jednak coś wręcz przeciwnego. Celowo lub nie, ludzie ci stanowią w istocie ruch oraz kościół zgodnie z grecką etymologią tego słowa – zwoływania zgromadzenia. Faktem jest, że gromadzą oni swych zwolenników na modlitwę, podobnie jak to czyni kościół. Faktem jest też, że rozpowszechniają informacje dotyczące własnej działalności, podobnie jak to czyni każdy inny ruch. Są więc oni bez wątpienia ruchem, organizacją, a nawet mają ambicję by stać się czymś więcej niż kościół. Za chwilę powiemy więcej czym jest ów kościół i jakie są jego ambicje – zacznijmy jednak od przedstawienia krótkiej historii Taize.

    Historia ta związana jest nierozerwalnie z biografią założyciela wspólnoty, Rogera Schutza. Urodził się on w Szwajcarii jako najmłodsze z dziewięciorga dzieci pastora protestanckiego Charlesa Schutza oraz pochodzącej z Burgundii matki, wywodzącej się od hugenotów. W młodości był podobno bardzo pobożny i wskutek znajomości z wieloma dobrymi katolikami czuł pewien pociąg do katolicyzmu.

    Studiował teologię w Lozannie i Fryburgu, zgodnie z życzeniem i wolą swego ojca, który pragnął by w przyszłości został on pastorem protestanckim. Podczas II wojny światowej zaangażował się w działalność szwajcarskiego Ruchu Studentów Chrześcijańskich, należącego do Światowej Federacji Studentów Chrześcijańskich, międzywyznaniowego i ekumenicznego ruchu młodzieżowego, który stanowił prawdopodobnie później inspirację dla założenia wspólnoty z Taize.

    Jednakże w trakcie swych studiów oraz pod wpływem znajomych Schutz zaczął doceniać i podziwiać wiele elementów katolicyzmu, między innymi monastyczny ideał życia wspólnotowego. Napisał również wiele książek broniących życia monastycznego jako całkowicie zgodnego z Pismem Świętym. Podziwiał też liturgię Kościoła katolickiego i starał się naśladować ją w codziennych modlitwach. Jego poszukiwanie prawdy doprowadziło go nawet do uznania oraz wcielenia we własnym życiu ideału celibatu.

    Jako protestant był on świadkiem niekończących się konfliktów będących skutkiem prywatnej interpretacji Pisma Świętego i gorąco pragnął położyć ostateczny kres wszystkim tym różnicom i sporom pomiędzy różnymi denominacjami protestanckimi. Z tego powodu od swych młodzieńczych lat angażował się w działalność licznych organizacji pan-chrześcijańskich, których celem było wypracowanie jakiegoś rodzaju jedności pomiędzy protestantami. W udzielonym pod koniec życia wywiadzie, wspominając motywy, które doprowadziły go do założenia wspólnoty z Taize powiedział, że to chodziło mu przede wszystkim o zasypanie podziałów między chrześcijanami.

    „Byłem zdumiony widząc chrześcijan mówiących o Bogu miłości, a równocześnie marnotrawiących tak wiele energii na usprawiedliwianie swych sprzecznych wzajemnie poglądów. I powiedziałem sobie: Czyż może być coś skuteczniejszego dla przepowiadania Chrystusa niż prowadzenie życia, w którym każdego kolejnego dnia dokonuje się konkretne pojednanie?”

    Tak więc już w latach studiów w umyśle jego zrodził się pomysł założenia wspólnoty, która koncentrowałaby się na „pojednaniu” między chrześcijanami, stanowiącej pomost pomiędzy wszelkiego rodzaju denominacjami. Celem było zminimalizowanie różnic poprzez spotkanie i koncentrowanie się raczej na tym co łączy, niż na tym, co dzieli. Podczas II wojny światowej, w roku 1940, Roger Schutz udał się do Francji, by nieść pomoc swej rozdartej wojną ojczyźnie. Nieopodal wielkiego klasztoru w Cluny, zniszczonego podczas rewolucji francuskiej, założył wówczas swą nową wspólnotę – w małym miasteczku Taize, od którego wzięła ona później swą nazwę. Podczas wojny przyjmował uchodźców politycznych, wśród których było wielu skazanych na wygnanie Żydów. Po dwóch latach złożono na niego donos na policję i zmuszony był uciekać do Genewy, gdzie spotkał wkrótce kilku młodych mężczyzn którzy czytali jego broszurę o życiu wspólnotowym i byli gotowi przyłączyć się do niego.

    Po wojnie tytułujący się obecnie „bratem Rogerem” Schutz pomagał niemieckim jeńcom wojennym przetrzymywanym w obozach nieopodal Taize. Jego wspólnota rozrosła się do siedmiu braci, którzy prowadzili skromne życie i w roku 1949 złożyli śluby celibatu oraz życia wspólnotowego – wszyscy oni byli protestantami. W pewien sposób życie jakie wybrali oraz złożone przez nich śluby pozostawały w bezpośredniej sprzeczności z naukami Marcina Lutra, tak więc można by oczekiwać, że kolejnym logicznym krokiem będzie ich powrót na łono Kościoła katolickiego.

    Jeśli czyta się biografię Rogera Schutza, nawet pisaną przez jego apologetów, nieuchronnie nasuwa się wniosek, że normalne działanie łaski doprowadziłoby go ostatecznie do Kościoła katolickiego. Z pewnością miał on dobrą wolę, był bardzo szlachetny i pobożny, prowadził zaś życie benedyktyńskiego mnicha. Byłoby czymś naturalnym i logicznym, gdyby wspólnota jego stała się kolejnym zgromadzeniem zakonnym w ramach Kościoła katolickiego. By odnaleźć to, czego poszukiwał, potrzebował on jedynie Magisterium oraz Tradycji Kościoła. Zgromadzenia zakonne niejednokrotnie zakładane były przez konwertytów, przykładem mogą być Misjonarze Ducha Świętego, zgromadzenie założone przez nawróconego z judaizmu syna rabina – czcigodnego Libermanna. Do zgromadzenia tego należał również abp Lefebvre.

    Jednakże – i jest to być może najtragiczniejsze w historii Taize – Kościół nie chciał tego rodzaju nowych zgromadzeń zakonnych, jako że sam przyjął obecnie całkowicie inną perspektywę. Po II Soborze Watykańskim nie było już miejsca na konwersje, ale jedynie na dialog. Tak więc zamiast postępować wedle tchnienia łaski, co doprowadziłoby do nawrócenia członków tej wspólnoty, ich szlachetność i wspaniałomyślność zdradzona została przez najwyższą hierarchię Kościoła.

    Biografowie stwierdzają jednoznacznie, że przed II Soborem Watykańskim członkowie owej wspólnoty pragnęli porzucić swe błędy i prosili o przyjęcie do Kościoła katolickiego. Wówczas jednak otrzymali od jego władz zdumiewającą odpowiedź: „Nie, poczekajcie. Po soborze staniecie się mostem pomiędzy katolikami a protestantami”. Odmówiono im kanonicznego powrotu do Kościoła, ponieważ władze jego nie chciały, by stali się katolikami, ale by byli rodzajem mostu pomiędzy katolikami a protestantami.

    Odpowiedź ta oznaczała, że hierarchowie owi pragnęli czegoś innego niż Kościół katolicki, czegoś „mniej inkluzywnego” czy też „szerszego” i jak napisali: „nie związanego z żadną tożsamością wyznaniową”. Zamiast starać się o jedność Kościoła poprzez zapraszanie swych zagubionych synów do owczarni Chrystusowej, zapragnęli stworzyć nowy rodzaj owczarni, która skupiałaby w sobie wszystkich chrześcijan. Zamiast obdarzyć wspólnotę z Taize łaską przynależności do Mistycznego Ciała Chrystusa – Kościoła katolickiego sprawili, iż stała się ona elementem nowego planu oraz nowej wizji, który wedle ich własnych słów „uwzględniałby bardziej autentyczną wizję pojednania wszystkich denominacji”.

    Tak więc po II Soborze Watykańskim wspólnota z Taize rozpoczęła swa nową misję – i stając się stopniowo coraz bardziej wpływową zaczęła pracować nie dla Kościoła katolickiego, ale wykorzystywała jego autorytet dla realizacji nowej ekumenicznej wizji wyrażonej przez Vaticanum II. Niestety , owa nowa ekumeniczna wizja nie jest ani katolicka, ani nie prowadzi do Kościoła katolickiego. Co więcej: zarówno w swej genezie jak i skutkach jest ona w istocie antykatolicka a nawet destrukcyjna dla religii w ogóle.

    „Jak to?” – zapytacie jednak. Czyż sam Zbawiciel nie modlił się, aby wszyscy Jego uczniowie stanowili jedno, jak jedno stanowi On sam ze swym Ojcem? Czyż nie powinniśmy koncentrować się raczej na tym, co nas łączy, niż na tym, co nas dzieli? Co jest złego w istnieniu międzywyznaniowej wspólnoty, w której wszyscy żyją w zgodzie, bez waśni i żadnych barier? Co dobrego wynika z uwypuklania wszystkich tych różnic wiary – czy nie moglibyśmy po prostu zapomnieć o tym i iść naprzód? Co złego jest w tej wizji ekumenizmu?

    Problem doktrynalny

    Zastanówmy się jednak nad całą tą koncepcją wspólnoty międzywyznaniowej i zobaczmy co ona za sobą pociąga. Zgodnie z ideą ekumenizmu rodzaj ludzki, a zwłaszcza chrześcijanie, powinni stanowić jedno, a wszelkie podziały jakie miały miejsce w historii, zwłaszcza podziały w obrębie chrześcijaństwa, stanowią wielkie zgorszenie zarówno dla tych, którzy chrześcijanami nie są, jak i dla samych chrześcijan. Wedle brata Rogera oraz ludzi o podobnych mu przekonaniach ów brak jedności czy też podziały między chrześcijanami stanowią przeszkodę w głoszeniu Ewangelii.

    Cóż, nie ulega wątpliwości że nasz Pan i Zbawiciel Jezus Chrystus pragnął, by Jego Kościół był jeden – i rzeczywiście ustanowił dla nas jeden Kościół: „Ty jesteś Piotr – Opoka i na Opoce tej zbuduję Kościół Mój” (Mt 16, 18). Zwróćmy uwagę, że Chrystus Pan mówi tu o jednej opoce – w liczbie pojedynczej oraz o jednym Kościele. Pan Jezus modlił się również za swych Apostołów, by stanowili oni jedno, podobnie jak jedno stanowi On sam ze swym Ojcem Niebieskim:

    „Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy” (J 17, 20-22).

    Chrystus Pan podkreśla w sposób szczególny, że mogą oni stanowić jedno jedynie ze względu na swą wiarę oraz dzięki zjednoczeniu z Nim samym. Zbawiciel mówi jednak również o tych, którzy nie uwierzą w Niego i nie będą mieli udziału z Nim, ale zostaną wrzuceni w ogień wieczny. Stwierdza też, że ten kto nie wierzy już został potępiony (Mk 16, 16). Tak więc widzimy, że istnieje pewien naturalny podział na tych którzy wierzą, a niewiernymi, na tych, którzy otrzymają życie wieczne oraz tych, którzy zostaną potępieni. Podział na tych, którzy wchodzą do życia wiecznego oraz tych, którzy są odrzuceni i potępieni ma fundamentalne znaczenie dla samej idei chrześcijaństwa.

    Zbawiciel nie obiecał bynajmniej, że wszyscy którzy będą Go podziwiać lub naśladować będą Mu prawdziwie wierni. Co więcej, powiedział nawet, że nie wszyscy spośród tych, którzy mówią „Panie, Panie, wejdą do Królestwa Niebieskiego, ale ten który czyni wolę Ojca Mego, który jest w niebie” (Mt 7, 21). Zbawiciel zaręcza wręcz, że pojawią się zgorszenia, że są one de facto czymś koniecznym dla rodzaju ludzkiego: „Biada światu z powodu zgorszeń! Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie” (Mt 18, 7).

    Chrystus Pan zapowiedział, że będą istniały między ludźmi podziały, jako naturalna konsekwencja dokonywanych przez nich wyborów. Co więcej, zapowiedział nawet, że podziały te pojawią się wewnątrz rodzin:

    „Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej” (Łk 12, 51-53).

    Tak więc Pan Jezus mówi jasno, iż nie przyszedł by dać nam ziemski pokój, ale raczej by przynieść rodzajowi ludzkiemu pokój z Bogiem: „Pokój zostawiam wam, pokój Mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję” (J 14, 27). Mówi nawet bardziej jeszcze jednoznacznie, że nie modli się za świat, ale jedynie za tych, którzy wierzą w Niego: „Ja za nimi proszę, nie proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi” (J 17, 9).

    Wszelkie inicjatywy na rzecz ziemskiego pokoju z konieczności skazane są na niepowodzenie, jako że sam Chrystus go nie pragnie i nie modli się o niego. Pismo Święte stwierdza nawet, że bojowaniem jest żywot człowieka na ziemi (Job 7, 1) – jest wojną toczona przez diabła przeciwko duszom, które pragną uratować się w dzień sądu. Jedynym prawdziwym pokojem jest pokój jaki daje Chrystus, pokój który pochodzi od zwycięstwa nad światem, ciałem oraz szatanem.

    Również św. Paweł powtarza to nauczanie Zbawiciela, pisząc iż pomiędzy chrześcijanami pojawią się herezje oraz rozłamy, co więcej – stwierdza nawet, iż jest to czymś koniecznym: „Zresztą nawet muszą być wśród was rozdarcia, żeby się okazało, którzy są wypróbowani” (1Kor 11, 19). Prawda z samej definicji wyklucza wszelki błąd, tak więc przez sam fakt iż ktoś głosi prawdę odrzuca błąd oraz fałsz.

    Chrześcijanin nie ma być przyjacielem świata, gdyż sam Chrystus Pan nie wstawia się światem ani nie szuka z nim przyjaźni. Św. Jakub pisze: „Cudzołożnicy, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Jeżeli więc ktoś zamierzałby być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga” (Jkb 4, 4).

    Tak więc widzimy, że fundamentalna teza ruchu ekumenicznego, owo dążenie do zjednoczenia wszystkich ludzi w pokoju, musi być nieuchronnie skazane na niepowodzenie i nigdy nie może się urzeczywistnić. Po prostu nie jest to nauka Chrystusa Pana, On sam też niczego takiego nie obiecywał. Zbawiciel zapowiedział nam prześladowania i cierpienia, jakie znosić będziemy musieli dla Jego Imienia, zbawienia zaś dostępujemy jedynie przez Krzyż, a nie dzięki jakiemuś nieokreślonemu pokojowi.

    Nawet sam zdrowy rozsądek podpowiada nam, że nie da się zadowolić wszystkich ludzi równocześnie – z konieczności muszą pojawiać się między nimi podziały – nikt bowiem nie jest doskonały.

    Pan-Chrześcijaństwo

    A jednak mógłby ktoś powiedzieć, że Chrystus Pan prawdziwie obiecywał pokój swym uczniom i modlił się z Apostołami, by pozostali oni zjednoczeni tak, jak On sam zjednoczony jest z Ojcem (J, 17, 21). Podobnie św. Paweł pisze, że Mistyczne Ciało Chrystusa również musi być utrzymywane w jedności przez miłość: „ by nie było rozdwojenia w ciele, lecz żeby poszczególne członki troszczyły się o siebie nawzajem” (1Kor 12, 25). Zbawiciel mówi, że cechą rozpoznawczą Jego uczniów jest właśnie wzajemna miłość: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13, 35). Wydawać by się mogło więc, iż winniśmy nieustannie starać się o umacnianie więzi jedności pomiędzy uczniami Chrystusa. Jeśli pokój na świecie jest niemożliwy, czy nie może on istnieć przynajmniej miedzy chrześcijanami?

    Główna zasada wspólnoty z Taize brzmi: podkreślajmy raczej to, co nas łączy, zamiast koncentrować się na tym, co nas dzieli. Budujmy wspólnie lepsze społeczeństwo współpracując w tym co nas łączy i pomagajmy sobie wzajemnie stawać się coraz doskonalszymi wyznawcami religii, w których zostaliśmy wychowani. Na takiej właśnie naiwnej idei opiera się cała ta filozofia.

    Mortalium animos

    Wiemy jednak, drodzy wierni, że jeśli Bóg przemówił do nas (a możemy udowodnić iż tak rzeczywiście było), naszym obowiązkiem jest okazywać posłuszeństwo Bożemu Objawieniu. Zbawiciel założył swój Kościół właśnie po to, by zjednoczyć wszystkie dusze pod swym panowaniem – a Kościół ten jest jeden. Cechę tę wyrażają szczególnie dobitnie słowa św. Pawła: „Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest” (Ef 4, 5). Tak więc ci, którzy pragną być nazywani chrześcijanami muszą stanowić część owego jednego Kościoła Chrystusowego. Muszą również wyznawać ową jedną wiarę, która pochodzi od Apostołów i podlegać tej samej władzy, o której Chrystus Pan mówi: „ Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał” (Łk 10, 16). Dlatego właśnie człowiek który odłącza się od Kościoła gardzi jasno wyrażoną wolą Zbawiciela i przestaje być w istocie chrześcijaninem, nawet jeśli w dalszym ciągu tak się określa.

    Nie można twierdzić, by Kościół katolicki oraz chrześcijanie nie należący do niego mieli ze sobą coś wspólnego – poza pewnymi cechami bardzo powierzchownymi. Z samej definicji protestant różni się od członków Kościoła tym, iż zachowuje swe własne zdanie w kwestiach wiary. Jest protestantem nie dlatego, że ma coś wspólnego z Kościołem, ale dlatego że pragnie się od niego odłączyć i odseparować. Nikt jednak nie dostępuje zbawienia poprzez wiarę w swe własne opinie, ale jedynie wówczas, gdy wiara jego zgodna jest z tym, co przekazał nam nasz Pan i Zbawiciel Jezus Chrystus. Co więcej, różnice zapatrywań pomiędzy różnymi sektami są tak liczne, iż nie sposób przyjąć ich wszystkich równocześnie bez zanegowania zasady niesprzeczności. Katolicy wierzą w siedem sakramentów, jednak w przypadku denominacji protestanckich każda grupa wierzy w inną ich liczbę – a niekiedy negują je w ogóle.

    Budowa lepszego społeczeństwa, czy nawet poszukiwanie wzajemnego zrozumienia, wymaga budowania na jasnych i konkretnych prawdach. Na przykład bardzo praktyczne kwestie, jak: co będziemy robili w niedzielę – zależą całkowicie od naszych przekonań. Dla katolików jest to dzień w którym należy powstrzymać się od pracy i iść na Mszę. Wyznawcy innych sekt i denominacji nie wierzą często nawet w Mszę, a niektórzy z nich za dzień odpoczynku uważają sobotę. Jak można zbudować coś spójnego wobec tak sprzecznych przekonań odnośnie obowiązków moralnych?

    Nie można też twierdzić, że pewne prawdy wiary są ważniejsze niż inne, tak że można by jedne z nich uwypuklać inne zaś lekceważyć. Kto miałby decydować, co jest bardziej a co mniej ważne? A co ważniejsze – kto dał mu władzę rozstrzygania o ich znaczeniu? Jeśli usunie się Magisterium Kościoła, który posiada dane mu przez Boga upoważnienie do nauczania i sądzenia, pozostanie jedynie anarchia prowadząca do coraz to nowych podziałów. Z samej swej natury Taize nie działa więc na rzecz żadnej jedności – prawda jest wręcz przeciwna, wspólnota ta promuje bowiem wszelkie rodzaje podziałów i wypaczeń prawdziwego nauczania Chrystusa Pana.

    Jedynym sposobem, by zaakceptować tę zasadę o różnych stopniach znaczenia doktrynalnego, innymi słowy tezę, iż jedne prawdy wiary są ważniejsze niż inne i możemy dowolnie między nimi wybierać byłoby przyznanie, że wszystkie te doktryny pochodzą tak naprawdę od człowieka i dlatego może je on traktować wedle swej woli. Oznaczałoby to, że wszystkie doktryny różnych wspólnot nie pochodzą w istocie od Chrystusa ale są wytworem ludzkim – a w konsekwencji za opinię ludzką trzeba by uznać nawet doktrynę katolicką.

    Gdyby była to prawda, musielibyśmy przyznać, iż obietnica Zbawiciela, iż Jego słowa nie przeminą, że bramy piekielne nie przemogą Jego Kościoła, nie spełniła się. Sama idea jednoczenia różnych denominacji jest niesłychanie destrukcyjna dla całej religii chrześcijańskiej. W istocie niewiele różni się to od ateizmu, który również twierdzi, iż wszystkie wyznania się w istocie wytworami ludzkimi.

    Jest nawet czymś gorszym od ateizmu, prowadzi bowiem do pewnego rodzaju schizofrenii i usiłowania godzenia ze sobą opinii całkowicie się wykluczających. Jest to wręcz rodzaj choroby umysłowej – jak bowiem inaczej określić moglibyśmy usiłowanie traktowania każdej opinii jako prawdziwej czy przypisywanie sobie autorytetu samego Boga i decydowanie w co należy wierzyć a w co nie.

    Konsekwencje moralne

    Zastanówmy się jednak nad kwestią bardziej praktyczną: czy katolicy mogą uczestniczyć w spotkaniach organizowanych przez wspólnotę z Taize oraz promować w jakikolwiek sposób jej działalność?

    Po pierwsze zaznaczyć trzeba, że nawet jeśli dałoby się powiedzieć coś dobrego o praktykach, modlitwach czy muzyce wspólnoty z Taize, nie oznaczałoby to jeszcze, iż są to praktyki stosowne dla katolików. Fakt, iż wspólnota ta chwalona była przez kilku papieży nie oznacza jeszcze, że jej praktyki są katolickie.

    Powinniśmy również powiedzieć wyraźnie, że wspólnota z Taize nie jest formalnie w jedności z Kościołem katolickim ani z papieżem – co więcej, nie ma wcale takiej intencji. W istocie członkowie jej podkreślają z dumą fakt, że nie są związani z żadną konfesją – uczynili z tego niejako swą cechę charakterystyczną.

    Brat Roger zawsze utrzymywał, iż nigdy nie porzucił wiary protestanckiej i nigdy nie uważał się za członka Kościoła katolickiego.

    Kodeks Prawa Kanonicznego jasno przedstawia nam obowiązki katolika. Kanon 210 stwierdza, że „wszyscy wierni chrześcijanie muszą starać się prowadzić święte życie oraz przyczyniać się do wzrostu Kościoła oraz jego nieustannego uświęcenia, stosownie do swego stanu życia”. Tak więc chrześcijanom nie każe się działać na rzecz budowy jakiego mętnego i bliżej nieokreślonego „chrześcijaństwa”, ale pracować dla wzrostu Kościoła. Królestwem Bożym jest Kościół – jeden i katolicki. Mamy więc obowiązek pracować dla wzrostu Kościoła katolickiego – przez osobisty przykład i cnotliwe życie.

    Nie sposób zrozumieć, w jaki sposób angażowanie się w promowanie bezwyznaniowego, ekumenicznego ruchu miałoby prowadzić do wzrostu Kościoła katolickiego. Taize świadomie unika wszelkich więzów konfesyjnych i nie stara się o formalną jedność z Kościołem.

    Musimy też pamiętać, że mamy obowiązek (oraz prawo) zdobywać coraz lepszą znajomość doktryny chrześcijańskiej, a nawet bronić jej publicznie stosownie do naszego stanu życia. Jak jednak można twierdzić, że żyje się wedle doktryny katolickiej oraz głosi się ją i broni, jeśli równocześnie należy się do organizacji, która celowo stara się pomniejszać znaczenie specyficznie katolickich prawd wiary?

    Zwłaszcza kapłani mają obowiązek nauczania wiary katolickiej w całej jej integralności, a nie jedynie tych jej punktów, które osobiście uważają za ważne. Trzeba też zauważyć, że pomijanie pewnych elementów doktryny, które mogłyby być „kłopotliwe” czy „trudne do przyjęcia” dla innych jest po prostu nieuczciwością. Z pewnością roztropność duszpasterska wymaga stopniowego doprowadzania innych do przyjęcia całego depozytu wiary, podobnie jak nauczyciel musi do pewnego stopnia dostosować się do zdolności pojmowania swych uczniów – jednak pomijanie pewnych elementów doktryny całkowicie oznaczałoby poważne zaniedbanie obowiązku. Nie można osładzać prawd wiary ani wynikających z niej obowiązków. Rzeczywistość jest nauczycielem znacznie bardziej brutalnym.

    Przykładowo: nie wspominanie o konieczności korzystania z sakramentu pokuty tym, którzy popełniają grzech z tego jedynie powodu, iż mogłoby to „urazić ich sumienie” przypomina postępowanie nauczyciela fizyki, który nie nauczałby o grawitacji, ponieważ ludzie mogliby upaść i zrobić sobie krzywdę. To właśnie dzięki nauczaniu ważnych i częstokroć trudnych prawd dusze ratowane są przed katastrofą.

    Duszpasterze mają obowiązek nauczać wiary katolickiej, a nie głosić jakieś mętne pan-chrześcijaństwo. Materiały oraz modlitwy wspólnoty z Taize są ze swej natury mętne, dwuznaczne i komponowane w taki sposób, by unikać promowania jakiejś konkretnej denominacji, a zwłaszcza wiary katolickiej. W istocie w szczególny sposób starają się one nie promować właśnie katolicyzmu. W rzeczywistości wspólnota z Taize nie różni się niczym od innych grup protestanckich, które poszukują jedności innej niż ta, która bierze się z wyznawania jedynej prawdziwej wiary.

    Tak więc zachęcanie ludzi do wyjazdów do Taize jest de facto zachęcaniem ich, by stali się protestantami. Oznacza zachęcanie ludzi do ignorowania dogmatów wiary, których wyznawanie konieczne jest do zbawienia, nakłaniając ich równocześnie do budowania życia duchowego bez prawdy. Kiedy próbujemy budować życie duchowe bez dogmatów, w najlepszym razie grozi nam popadnięcie w sentymentalizm, w najgorszym zaś w prawdziwy obłęd.

    Nie można stać się świętym ignorując równocześnie kwestie doktrynalne. Wszystko co uważamy za dobre pozostaje w relacji do pewnych norm czy standardów wiary – to nasza wiara stanowi fundament dla naszych czynów i to nasza wiara jest początkiem naszego usprawiedliwienia. Traktowanie wszystkich wyznań jednakowo oznacza de facto zanegowanie samego pojęcia prawdy – gdyby bowiem wszystkie religie głosiły różne rzeczy, a równocześnie wszystkie były prawdziwe, wówczas prawda jako taka nie istniałaby, byłaby jedynie słowem pozbawionym jakiegokolwiek znaczenia.

    Kiedy czyta się świadectwa ludzi, którzy osobiście jeździli do Taize, uderzają nas w nich przede wszystkim dwa fakty:

    Często mówią oni o prostocie życia, o warunkach biwakowych i bezpośrednich kontaktach z innymi ludźmi. Samo to nie jest w sobie złe i częstokroć ludzie uważają, że odbywają w ten sposób jakieś ćwiczenia duchowe, podczas gdy w rzeczywistości odrywają się jedynie na jakiś czas od telewizorów i mają trochę czasu na rozmyślanie w ciszy i milczeniu. Już samo to mogłoby przynieść wielką korzyść rzeszom współczesnej młodzieży, której codzienne życie toczy się w nieustannym hałasie i koncentruje się na rzeczach powierzchownych. Musimy jednak jasno powiedzieć, że nie jest to duchowość ani nawet jej początki – jest to po prostu oderwanie się od zgiełku i prowadzenie bardziej ludzkiego życia przez kilka kolejnych dni.

    Można by argumentować, że każda prawdziwa pielgrzymka przynosi te same zbawienne skutki, pozwalając na głębszy kontakt z rzeczywistością. Niebezpieczeństwo Taize polega na tym, że przedstawia ono sam powrót do natury jako rodzaj doświadczenia religijnego, co jest fałszem. Powrót do życia bardziej zgodnego z naturą człowieka jest z pewnością czymś wspaniałym, niekoniecznie zbliża go jednak do Boga. Wielu bałwochwalców jest równocześnie miłośnikami natury.

    Inną rzeczą, o której wspominają wszyscy pielgrzymi do Taize, są wykonywane tam pieśni. To właśnie dzięki nim wspólnota ta zyskała w znacznym stopniu swą popularność oraz wpływy. Co jednak ciekawe, jeśli wejdzie się na stronę internetową tej wspólnoty i posłucha owych nagrań odkryje się, że 90 procent z nich wykonywanych jest po łacinie. W większości oparte są one na chorałach gregoriańskich, czyli na śpiewie Kościoła katolickiego. Wiele z nich skomponowanych zostało w stylu szesnastowiecznej muzyki sakralnej. We wielu przypadkach można by nawet mówić o plagiatach – choć autorzy dostosowali te śpiewy w taki sposób, by stały się one bardzie przystępne dla ucha współczesnego człowieka. Trzeba też zauważyć, że brat Alois, jeden z głównych aranżerów tej muzyki, był przed dołączeniem do wspólnoty z Taize katolikiem.

    To naprawdę przygnębiające, że dzisiejsza młodzież musi udawać się do Taize by słuchać muzyki, która zaledwie 50 lat temu rozbrzmiewała we wszystkich katolickich kościołach. Obecnie w świątyniach naszych wykonywane są prostackie i banalne kompozycje, mało mające wspólnego z sacrum, nic więc dziwnego, że młodzi ulegają urokowi wykonywanych w Taize pieśni i znajdują w nich pewien rodzaj pokarmu duchowego. Dla tych dusz, zmuszonych żyć na co dzień w jałowej atmosferze nowej Mszy, może to rzeczywiście stanowić pewien urok.

    Istnieje pewna legenda o fleciście z Hameln, który muzyką swą ściągnął zgubę na młodzież swego miasta. Istnieje też mit o Orfeuszu, który potrafił oczarować całe stworzenie swą muzyką. Nie ulega wątpliwości, iż muzyka wywiera potężny wpływ na psychikę ludzką. Chorał gregoriański posiada wielką siłę oddziaływania a polifonia sakralna towarzyszyła liturgii katolickiej przez wiele stuleci. Gdyby przywrócono jej należne miejsce młodzi nie musieliby podążać za fletnistą nad przepaść dezorientacji doktrynalnej i łatwo byłoby wyprowadzić ją z mroków ignorancji oraz błędu.

    Wiele osób, które były osobiście w Taize pisze również o tym, iż doświadczyły „większej potrzeby poszukiwania i zawierzenia” , co praktyce nie oznacza kompletnie nic. Przez sam fakt, iż wspólnota ta pragnie być międzywyznaniową wyklucza ona jakiekolwiek poszukiwanie głębszego zrozumienia prawd wiary, proponując zamiast tego nieokreślne i niejasne pojęcie ufności i zawierzenia. Ludzie opuszczają Taize pełni entuzjazmu, jednak bez jasnego wyobrażenia o własnych obowiązkach religijnych, a entuzjazm ich szybko znika lub wykorzystywany jest dla różnych podejrzanych celów.

    Ostatnią cechą Taize, która jest zdecydowanie niekatolicka, jest mające tam miejsce nadużycie polegające na udzielaniu Komunii św. niekatolikom. Zgodnie z panującą tam praktyką w niedzielę Komunia św. udzielana jest każdemu, kto wierzy iż obecne są w niej Ciało i Krew Pańska, bez względu na wyznanie. Wszystkie te wyznania mają jednak całkowicie różne rozumienie Komunii. Anglikanie postrzegają ją po prostu jako symbol, luteranie uważają, że Chrystus Pan obecny jest wraz z chlebem i winem etc. Twierdzi się, że papież zezwolił na tę praktykę w roku 1986, faktem jest jednak że sam papież osobiście wyraźnie zakazał jej w dokumencie Redemptoris Sacramentum. Bracia z Taize podkreślają też, że Msza sprawowana jest zwłaszcza dla pielgrzymów z krajów Europy Wschodniej, którzy byliby sfrustrowani, gdyby w niedzielę nie mogli w niej uczestniczyć. Jeśli jednak jest to Msza, należy podczas niej przestrzegać katolickiej dyscypliny sakramentalnej. Jest to niestety tylko jedno z wielu nadużyć, jakie
    mają miejsce w Taize ze względu na ich rażące lekceważenie przez tą wspólnotę zakazu communicatio in sacris.

    Konkluzja

    Tak więc konkludując możemy bez wahania stwierdzić, że cały ruch Taize nie jest w żaden sposób katolicki ani nie respektuje doktryny Kościoła, co więcej – nie ma on takiej intencji. Nie tylko praktykuje on indyferentyzm religijny, ale też czynnie go propaguje. W tej sytuacji katolikom absolutnie nie wolno angażować się w tego rodzaju inicjatywy. Taize stanowi ogromne zagrożenie dla wiary katolickiej, promuje bowiem indyferentyzm religijny i w sposób świętokradczy udziela sakramentów. Co grosza, usiłując połączyć ze sobą wszystkie konfesje, propaguje w ten sposób rodzaj religijnej schizofrenii. Wiele pisało się o Taize przy okazji uroczystości pogrzebowych Jana Pawła II, w których uczestniczył osobiście brat Roger – a nawet otrzymał Komunię św. z rąk ówczesnego kardynała Ratzingera. Niektórzy usprawiedliwiali to twierdząc, że przeszedł on potajemnie na katolicyzm. Jednak on sam natychmiast zdementował te plotki, a wspólnota z Taize energicznie protestowała przeciwko tego rodzaju
    sugestiom. Wielu publicystów usiłowało dojść, jaką religię w istocie wyznawał Roger Schutz – ostatecznie jednak jedynym nasuwającym się wnioskiem musi być, że wyznawał on religię stworzoną przez siebie samego, posiadał własną wizję która mało miała wspólnego z tym, co nazywamy wiarą, jako że odpowiadała ona jego własnym pragnieniom, a nie woli Boga.

    Hinduiści mówią o tak zwanej „karmie”, będącej rodzajem poetyckiej sprawiedliwości, która przenika wszechświat i w pośredni sposób doprowadza wszystkie rzeczy do pierwotnego ładu. Nie ulega wątpliwości, że sprawiedliwość Boża działa niekiedy w sposób tajemniczy. Brat Roger zmarł w tragicznych okolicznościach, zasztyletowany przez chorą psychiczniekobietę cierpiącą na schizofrenię. Z pewnością nie był on winny jej choroby, jest jednak coś znamiennego w fakcie, iż człowiek nie zdający sobie sprawę ze swych czynów odbiera życie innemu człowiekowi, który nie wie kim w istocie jest. Dla duszy takiej możemy jedynie błagać Boga o miłosierdzie, gdyż faktem jest, iż został on wykorzystany przez hierarchię oraz skażony jej fałszywym ekumenizmem.

    Pojednanie jest szlachetnym celem – a tym bardziej pojednanie całego rodzaju ludzkiego. Jest jednak tylko jedna Osoba, która może pojednać nas z Bogiem a poprzez Boga ze wszystkimi innymi – a jest nią nasz Pan i Zbawiciel Jezus Chrystus. Jedynie przez wierność Jego nauce w całej jej integralności możemy dostąpić zbawienia, nie w żaden inny sposób. Podziały między ludźmi mają jedno tylko źródło, a jest nim grzech. Jedynie poprzez sakramenty Chrystusa Pana grzechy te mogą zostać nam odpuszczone, a jedyną arką zbawienia jest Kościół katolicki. Nie może być prawdziwej jedności między ludźmi, aż wszystkie dusze zjednoczone będą z Kościołem, dzięki łasce samego Zbawiciela.

    Tak więc, drodzy przyjaciele, nie módlmy się o jakieś nieokreślone i bezsensowne pojednanie, ani o jakiś rodzaj przyszłej międzyludzkiej solidarności, co jest nie tylko absurdalne ale i destrukcyjne dla prawdy, ale raczej o nawrócenie grzeszników, o nawrócenie heretyków oraz powrót zagubionych do owczarni Jezusa Chrystusa – Dobrego Pasterza – który jest drogą, prawdą i życiem.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: